Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
160.405.177 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1672 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Aby być niepospolicie uczonym, trzeba zacząć od pospolitego uczenia się."
 Kultura » Sztuka » Teatr » Jednoaktówki (L.B.)

Trygław [3]
Autor tekstu:


SCENA CZWARTA


Do izby wchodzi zakapturzony człowiek w stroju podróżnym.

Goniec: (wchodzi, zdejmuje kaptur, kłania się, a potem podbiega do Księcia Niklota i staje przed nim w uroczystej pozie) Przybywam tu z Arkony, z chramu Świętowita! Książę! Książę! Wróżby wypadły pomyślnie!

Książę Niklot:(zrywa się na nogi) Nareszcie, nareszcie! Na to czekałem! Na to czekałem! Opowiadaj!

Goniec: — Smerdowie rozstawili przed świątynią Świętowita potrójny rząd skrzyżowanych włóczni. Kapłani odprawili modły, a potem ze stajni wyprowadzono boskiego rumaka, ozdobionego piękną uprzężą. Przeprowadzono konia przez włócznie, bacznie spoglądając, którą nogą przez nie przestąpi. Aż trudno w to uwierzyć, mój książę, ale trzykrotnie prowadzono rumaka i za każdym razem koń przestąpił przez włócznie prawą nogą. Kapłani oświadczyli, że jest to najpomyślniejsza wróżba z możliwych. (odetchnąwszy głęboko) Potem najwyższy kapłan wziął trzy kawałki drewna, białe po jednej, a czarne po drugiej stronie. Rzucił te kawałki drewna przed siebie i wszystkie upadły białą stroną do góry! Kapłani z Arkony uroczyście obwieścili, że owe wróżby są dla ciebie, książę, niezwykle korzystne i oznaczają twoje zwycięstwo na lądzie i na morzu. A wszystko to działo się na oczach nieprzeliczonego tłumu wiwatujących mieszkańców wyspy Rugii i pielgrzymów!

Książę Niklot: — Drogi chłopcze, przyniosłeś mi wielkie nowiny. Uklęknij. (Goniec klęka na jednym kolanie przed księciem) Niech nagrodą będzie ci ten miecz. Mianuję cię rycerzem, członkiem obodrzyckiego bractwa rycerskiego. (wyciąga z pochwy swój miecz. uderza Gońca mieczem po ramieniu, a potem wręcza mu miecz) Idź, opowiedz teraz moim rycerzom to wszystko, co widziałeś w Arkonie, w świątyni boskiego Świętowita… Niech bogowie prowadzą nas do zwycięstwa… Prawdziwe starcie bogów toczy się w zaświatach i nie za naszego życia się ono skończy...

Goniec: - (ze wzruszeniem spogląda na trzymany przez siebie miecz, a potem całuje go) Szlachetny książę, dzięki ci za ten zaszczyt! Nie zawiodę twego zaufania! (wstaje, kłania się księciu, a potem wybiega z izby z mieczem w dłoni. Po dłuższej chwili ponownie słychać dobiegające z zewnątrz, gromkie okrzyki radości)

Książę Niklot:(sam do siebie, siadając) Przy takich nastrojach wojska nasze zwycięstwo jest bardzo prawdopodobne… Ale jak długo jeszcze wytrzymamy? Ile wypraw krzyżowych musimy jeszcze odeprzeć, żeby… (przerywa, bo drzwi się otwierają, a do wnętrza wchodzi Wiedźma, prowadzona pod ramię przez młodego rycerza) Kosmas? Co się stało?

Kosmas: — Przepraszam, że niepokoję, ale stara jako tako doszła do siebie i bardzo chce się widzieć z wami, książę. Podobno ma jakieś ważne nowiny...

Książę Niklot:(podchodzi do Wiedźmy i wspólnie z Kosmasem sadza ją na stołeczku) Mówcie, babciu, co się stało? O co chodzi?

Wiedźma:(jęcząc chrapliwie) Muszę to prędko powiedzieć, bo mało mi już żywota zostało… Ten przeklętnik, ten zbrodzień, ten kapłan wiary niemieckiej, który ugodził mnie nożem… On wie o ...Gniewomirze! Moja to wina, to ja się przed nim wygadałam, niczego nie przeczuwając… Nie wypuszczajcie go! Nie wypuszczajcie go, bo Gniewomir zginie straszną śmiercią... (milknie, zamyka oczy i zsuwa się bezwładnie na podłogę. Książę i Kosmas pochylają się nad nią. Książę dotyka głowy staruszki, a potem chwyta jej dłoń)


Książę Niklot: — Babuleńko! Co z wami! (po chwili milczenia mówi do Kosmasa) Wygląda na to, że nasza staruszka nie żyje. Oby bogowie godnie ją przywitali… Idź natychmiast do Stoigniewa i każ mu powiesić tego kapłana na najbliższym drzewie!

Kosmas: — Za późno, książę! Gdy szedłem tutaj, widziałem, jak ten klecha odjeżdża na swoim rumaku. Pędził na złamanie karku!

Książę Niklot:(wstrząśnięty, sam do siebie) Że ja o tym wcześniej nie pomyślałem! Kiedy ten łotr dotrze do Ottona, życie Gniewomira znajdzie się w niebezpieczeństwie! Wcale nie dziwię się, że tak pędził! (do Kosmasa) Ty wiesz dobrze, jak on wygląda. Natychmiast wskakuj na konia i ruszaj za nim w pościg. Goń go, choćby do samego Szczecina! Gdy tylko uda ci się go dogonić, zabij, a potem jak najszybciej wracaj do mnie. Wiesz, gdzie wyruszam i jak mnie znaleźć. (po chwili namysłu) Jeśli jednak on zdoła dotrzeć do Szczecina przed tobą, to ukryj się gdzieś w pobliżu. Kiedy dowiesz się, że Gniewomir został wydany w ręce kata, to spróbuj niepostrzeżenie przeniknąć do otoczenia Ottona… Oczywiście w przebraniu… I wtedy bez wahania… (robi dłonią gest, oznaczający poderżnięcie gardła) Taki jest mój rozkaz. Sam los zdecyduje o tym, czy zginie klecha, czy Otton. Los, a może to ...Trygław? Tak czy owak, wydając wyrok na Gniewomira, Otton wyda wyrok na samego siebie… Jeśli uda ci się pomyślnie wykonać to zadanie, zostaniesz sowicie wynagrodzony.

Kosmas:(klękając przed księciem na jedno kolano) Otton od dawna zasłużył sobie na to. Zrobię wszystko, żeby spełnić twoją wolę, książę. Wykonam to zaszczytne zadanie, choćby mi przyszło czekać na sposobną chwilę przez rok!

Książę Niklot:(kładąc prawą dłoń na głowie Kosmasa) Liczę na ciebie, chłopcze! Niech nasi bogowie będą po twojej stronie! Idź!
Kosmas wstaje, kłania się księciu i wybiega z izby. Książę wkłada na głowę hełm, a potem podchodzi do leżącej na podłodze Wiedźmy i bierze jej bezwładne ciało na ręce. Rusza w kierunku drzwi, ale po chwili zatrzymuje się.

Książę Niklot:(sam do siebie) Nieszczęsna starowinka! Była tak oddana naszym bogom! Teraz trzeba będzie spalić jej ciało na pogrzebowym stosie… Gdyby mniej mówiła, jeszcze trochę by pożyła. A przecież kochała życie, choć była już stara… Co innego chrześcijanie: ci uważają, że prawdziwe życie nastąpi dopiero po śmierci. Gdyby rozumowali logicznie, to sami by się nawzajem powybijali, żeby tym prędzej podążać do królestwa niebieskiego! Dzięki temu oszczędziliby kłopotów i sobie, i nam… (ponownie rusza w kierunku drzwi, wychodzi)

KURTYNA


1 2 3 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wyrocznia
Zosimos, ostatni poganin

 Dodaj komentarz do strony..   


« Jednoaktówki (L.B.)   (Publikacja: 02-08-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lech Brywczyński
Ur. 1959. Studiował chemię i historię; pracował w wielu zawodach, m.in. jako tłumacz, wydawca, dziennikarz lokalnej prasy, animator życia kulturalnego; dramatopisarz (dramaty publikowane m.in. w: czasopiśmie Res Humana, szczecińskich Pograniczach, w gdańskim Autografie, w elbląskim Tyglu, w magazynie Lewą Nogą, i in.); w 2002 r. ukazała się jego książka Dramaty Jednoaktowe (sponsorowana przez Urząd Miejski w Elblągu).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 13  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Lewica a wiara rodzima, czyli... POGANIE DO AFRYKI!
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 1667 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365