Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
170.596.106 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1192 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"W Kościele rzymskokatolickim rezygnacja została przyozdobiona we wszelkie cnoty (...). Dla człowieka przekazanie swego losu w ręce Boga jest aktem poddania"
 Społeczeństwo » Antysemityzm

Krwawe majaki kultury [3]
Autor tekstu:

Badaczkę zaskakuje bynajmniej nie powszechność tej wiedzy lecz rzadkie spotkania z ludźmi, którzy takich snów nie śnią. Te sny na jawie są jednoznaczne, także we wskazaniu, jak głęboki jest imprint nie-ludzkości Żyda. Dwoje rozmówców Radomyśla:
To ich święto było, to krew dodawały, ludzką krew (...)
A to musiało być dziecko porwane?
-
No, nie dziecko, z człowieka. — Z katolika! — Ludzka krew. — Katolika. — Ludzka krew.
- Czyli z Żyda nie mogła być?
— Nie, ludzka krew
. (...) [ 15 ] [podkr. RK]
W wypowiedziach zwraca uwagę częstotliwość ekwiwalencji krwi katolickiej przez krew polską. Można się zastanowić, czy poza ewidentnym oddziaływaniem ideologii endeckiej w takim utożsamieniu nie kryją się złogi wcześniejszych formacji wewnątrzchrześcijańskich, utożsamiających wyznanie z rasą i w szczególnych sytuacjach (np. wybór profesji zakonnej) wymagających od kandydata świadectwa kilkupokoleniowej czystości krwi chrześcijańskiej.

Na istnienie takich złogów wskazywałoby też silnie ambiwalentne (ze wskazaniem na niechęć, o ile nie wprost pogardę) postrzeganie żydowskich konwertytów. Materiał ten demonstruje rozmiar przeświadczenia, że Żyd zawsze winien — jeśli trwa przy własnej tradycji, jest winien zatwardziałości, ślepoty i niewdzięczności (bo żyjąc od dawna w nieżydowskim otoczeniu, nie chce się przystosować); jeśli staje się konwertytą, jest winien… zdrady wobec swoich. I fałszu, bo na pewno czyni to z jakiegoś wyrachowania. Jeśli godzi się na prześladowanie, jest winien, bo tchórz i boi się walczyć. Jeśli walczy o przetrwanie, jest winien, bo tchórz i boi się śmierci. Spośród bogactwa ilustracji dla tego stwierdzenia wybieram relację kobiety (81 lat) ze Słupczy: (...) jak ich pędzili, to jedna Żydówka, pamiętam, krzyczała i chciała do mamy: >Zosiu, Zosiu, weź moje dziecko< (...) To dziecko wzięła, wypchnęła. Bo Żydzi, widzi pani, (...) to jest inny naród, jak polski. Polak, jak matka, jak widzi, że ona ma zginąć, to własne dziecko bierze z sobą, żeby zginęło, żeby się (...) nie poniewierało nigdzie (...). A Żydówki, Żydzi, to mają to, że jak jo zginę, to chociaż moje dzieci niech zostaną. [ 16 ] Będąc Żydem, nie sposób dobrze istnieć, gdyż bycie Żydem to piętno ontologiczne. Bardzo zresztą poręczne, bo niepodlegające falsyfikacji przez wskazanie jakiejś postawy czy zachowania Żyda jako cnoty. W każdej okoliczności, często i tam, gdzie konkretne wspomnienie jest pozytywne (spokojni, pracowici, rozważni żydowscy sąsiedzi) tworzy się generalizacje negatywne (tchórzliwi, leniwi/chciwi, wyrachowani). Tu jednak — wbrew Autorce — kategoria narcyzmu małych różnic nie wszystko tłumaczy. Zdaje się, że nie tyle te różnice były niewielkie (bo np. w sposobach życia codziennego bywały one znaczne i z daleka widoczne) , ile nie takie, jak trzeba. [ 17 ] Zresztą, jak wynika z rozważań w cz. I., ta kategoria wydaje się najbardziej płodna dla interpretacji relacji między grupami uczestniczącymi w tej samej (lub pokrewnej) przestrzeni symbolicznej i/lub klasie rytuałów. [ 18 ] Przeciwstawność (radykalny antagonizm) tych przestrzeni i klas prowadzą — w samej rzeczy — do granicznej niemożności (...) wyobrażenia sobie inności inaczej niż jako rezultatu choroby, przekleństwa czy pomyłki. [ 19 ] A niemożność ta umacnia piętno ontologiczne: być Żydem to być przeklętym, chorym, pomyłką natury. Małą różnicą zdaje się być sam kształt człowieczy Żyda; i — być może — stąd tak obfity katalog fantazmatów o żydowskiej anatomii, fizjologii i psychologii.

Być może jednak mocą fantazmatu przypisywane Żydom pożądanie krwi boskiej (w rozwinięciu także innych chrześcijańskich rytuałów, np. chrztu) jest ambitendentne. Z jednej strony, jako się rzekło, radykalizuje ich odczłowieczenie; z drugiej jednak — przez przeniesienie na tę grupę własnych fantazmatów, snutych wokół sacrum nieusuwalnie związanym z nieczystym i zakazanym - ustanawia się równie fantazmatyczną kategorię demonicznego człowieczeństwa. Ten fantazmat, ustanawiający Żydów notorycznymi profanatorami chrześcijańskich rytuałów, które miałyby się im anankastycznie narzucać, włączałby ich na powrót do świata ludzkiego. Są bardzo złymi ludźmi [ 20 ] — bo uczestniczą profanując...

...i po co to komu?

Żeby wszystko było jasne: to niewyłącznie lud prosty spod Sandomierza żywi takie przeświadczenia. JTB nie dokonuje (jak to zarzucono po Ganz Andere?) „nieuprawnionych generalizacji". Analogiczne widzenie żydowskości jako kondycji skażonej — więc w każdej formie występnej — znaleźć można i w specyficznego chowu „tekstach uczonych". Na które potem powołują się maluczcy. W książce, która in extenso mogłaby być materiałem źródłowym do badań nad zawodowym niwelowaniem katastrofy i wypieraniem jej ze społecznej świadomości, rozważa się np. zagadnienie reakcji środowisk polskich na spolonizowanych Żydów tak: "(...) w przeciwieństwie do osób, którym Polacy długo nie zapominali pochodzenia — nikt z zaakceptowanych przez Polaków Żydów nie obnosił się ze swoim rodowodem (...)". [podkr. RK] Dowiadujemy się też, że owa akceptacja dozwalała nawet neofitce zgromadzenie zakonne założyć, wszelako clou tej „akceptacji" w tym tkwi, że założycielka "(...) nie afiszowała się ze swymi korzeniami". [ 21 ] Skądinąd wiemy (bo też ustawicznie się o tym rozprawia, choć w gremiach elitarnych „z pewną taką nieśmiałością" lub cnotliwym, acz dyskretnym oburzeniem), że ta postawa — należyte zawstydzenie własnym pochodzeniem — nie jest przecież chwalebna raz na zawsze. W okolicznościach bynajmniej nie odmiennych co do istoty nieafiszowanie się z rodowodem dowodzi nie pragnienia akceptacji ze strony przedstawicieli polskiej ≡ katolickiej czystej krwi, lecz aksjomatycznie pewnego podejmowania wrogich knowań.

Rozmówcy dość dokładnie wskazują, skąd pochodzą ich wyobrażenia: katecheza, doświadczenia własne (także memoraty), homiletyka, lokalne autorytety i bogate zasoby tej znikomo szkodliwej społecznie literatury. Gdy zaś nie chcą wskazać, odpowiadają agresją — zarzucając pytającym nieuctwo oraz kwestionując ich pochodzenie/wyznanie. To zadający pytania, wywołujący wyparte treści, są winni (w zastępstwie Żydów?), że nie znają „właściwych" książek, bo te udzieliłyby im raz na zawsze odpowiedzi nawet na pytania niepomyślane. Tematami zapalnymi są okupacyjne i — zwłaszcza — pookupacyjne losy Żydów z tego regionu. Tych, którzy może nie skończyliby źle, gdyby tak bezczelnie, zgoła mściwie nie wojowali o swoje. Ale przez to, że wojowali (upominali się) to na nich się pomszczono. Bowiem Logika mordu jest następująca: zabijać wolno tylko winnych, a ponieważ Żydów się zabija, obwinia się zabitych. [ 22 ]

Jednak brak Żydów jest dotkliwy. Uniemożliwia — jak wskazuje Autorka - klasyfikację, czyli samą podstawę procesu budowania tożsamości. Nie ma też w bezpośrednim (sąsiedzkim) zasięgu kozła ofiarnego, który byłby winien skutków (...) własnego lenistwa, nieuctwa (...) niekształcenia dzieci i pijaństwa". [ 23 ] Poczucie tego braku, wraz ze skutkami wyparcia jego przyczyny, także przeradza się w obsesję anankastyczną. Objawia się ona w nieustannym, coraz to nasilającym się trudzie generowania Żyda imaginacyjnego (w sądzie, rządzie, mediach, szkole, kościele...) i w skazanym na bezkresną daremność mozole „oczyszczania", aż do uzyskania „prawdziwej" czystości etnicznej. Syndrom Lady Macbeth… która jednak nie wie, kim jest, ani co czyni, ani dlaczego. Po Legendach o krwi — nie mam złudzeń — nadal będzie się używać „(...) do objaśniania świata (...) klisz z tajnej historii polskiego szmalcownictwa". [ 24 ] I ze wszystkich innych dzieł, opatrzonych pobłażliwym imprimatur „znikomej szkodliwości społecznej". Trudniej tylko będzie forsować w dyskursie akademickim zbliżoną pobłażliwość dla niemałej dozy złej woli. W każdym razie znacznie trudniej będzie i tę pobłażliwość, i złą wolę legitymizować. Teraz - niewielka to dla Autorki pociecha — będzie się to kwalifikować (ściśle rzecz biorąc, dyskwalifikować) jako nieznajomość podstawowej literatury przedmiotu.


1 2 3 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Cynizm katolicyzmu rzymskiego i nieludzkość religii
Hindusi nie gęsi…?

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (61)..   


 Przypisy:
[ 15 ] Legendy..., s. 435 — 6. Za oryginałem tłustym drukiem zaznaczone pytania badaczy.
[ 16 ] Tamże, s.528. Dla wypowiedzi tej istotne jest streszczenie (przyp. 138, s. 528 — 9) dalszego jej ciągu - o „krzywdach", jakich rozmówczyni doznała za sprawą Żyda z tej miejscowości, który ocalał.
[ 17 ] Por. R. Girard, Kozioł ofiarny, s. 33-34. Zob. też konkluzywną analizę tego zjawiska w A. Kubiak, Twarz wroga. Próba fenomenologii protagonizmu, Rzeszów 2008, s. 79-81.
[ 18 ] Do takiego spostrzeżenia uprawniają też poświęcone wojnie bałkańskiej eseje, np. D. Ugresić.
[ 19 ] Legendy..., s. 606.
[ 20 ] To też jest europejskie dziedzictwo. O takiej bazowej wiedzy o Żydach i o sposobach formacyjnego warunkowania antysemityzmu zob. F. Mussner, Traktat o Żydach, tł. J. Kruszewska, Warszawa 1997, s. 15 — 15.
[ 21 ] E. Kurek, Poza zasadą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945, Lublin 2008, wyd. 2.
[ 22 ] Legendy..., s. 581. Por. także s. 582 — 3. Nieprzejrzystość znaczenia zwrotu mścić się (na kimś) w tym regionie (podobnie w Małopolsce) może mieć związek z tym, że — jak się zdaje — dyskurs społeczny niemal zawsze organizował się wokół usprawiedliwienia sprawcy/potępienia ofiary. Tak przynajmniej przebiegało to w narracjach dotyczących przemocy rodzinnej.
[ 23 ] Legendy..., s. 630, wraz z przypisami 387 — 391, s. 630 — 31.
[ 24 ] Tamże, s. 636.

« Antysemityzm   (Publikacja: 22-06-2011 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Romana Kolarzowa
Profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego (zakład aksjologii wydziału filozoficznego). Wcześniej pracowała na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Akademii Muzycznej w Poznaniu oraz na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Była redaktorką wydawnictwa Rebis. Była związana z organizacjami: Ruch Obrony Praw Kobiet, NEUTRUM, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Autorka książek: "Postmodernizm w muzyce" (Warszawa 1993), "Przekroczyć estetykę" (Kraków 2001), "Wprowadzenie do tradycji i myśli żydowskiej" (Rzeszów 2006), "Kilka ćwiczeń z myślenia praktycznego" (w przygotowaniu).

 Liczba tekstów na portalu: 4  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Trzeba zrobić nową przeszłość
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 1934 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365