Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
144.775.233 wizyty
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7269 tekstów. Zajęłyby one 28656 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2389 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie mam żadnych talentów - prócz namiętnej ciekawości."
 Religie i sekty » Religie azjatyckie » Hinduizm

Asceci i mnisi indyjscy [1]
Autor tekstu:

Życie poza społeczeństwem, skupione na praktyce duchowej, jako związane ze sferą sakralną, cieszyło się w Indiach od wieków wielkim szacunkiem. Tendencja do samotnego przeżywania sacrum, przecież ogólnoludzka, bo nie ograniczająca się do żadnej specyficznej społeczności, a jednocześnie jakby aspołeczna, gdyż właściwa tylko powołanym jednostkom, w Indiach miała jednak status wyjątkowy i rodowód, jak indyjska kultura — pradawny. Formy życia religijnego czy duchowego praktykowane przez różne sekty i szkoły mistyczne były i są do dziś dnia tak liczne, że nie starczyłoby miejsca, by je tu wyliczyć. Elementem je łączącym jest niemal zawsze formuła zerwania z dotychczasowym życiem i ceremonialne ustanowienie „nowego początku". Indie mają niewiarygodnie starą tradycję w budowaniu takich form doświadczenia religijnego, które wymagają od praktykujących wyłączności i całkowitego oddania się poszukiwaniom najwyższego sensu: Absolutu, Brahmana, Boga. Poszukiwania takie prowadzone były różnymi metodami, a jedną zŚiwaita ważniejszych w Indiach zawsze była medytacja. I to jak się wydaje od zarania indyjskiej cywilizacji. Na pieczęciach znalezionych w Mohendżo Daro (kultura Doliny Indusu datowana na ok. 2500 lat p.n.e.) widzimy postacie siedzącego w pozycji medytacyjnej bóstwa i wiele wskazuje na to, że był to prawzór boga, który w późniejszym rozwoju myśli religijnej Hindusów stanie się Śiwą. Do dziś Śiwa jest uważany za patrona joginów, samotnego Mahajogina, który mocą swej ascezy utrzymuje świat w równowadze, medytując od tysiącleci u stóp wielkich Himalajów, tam gdzie bierze początek święta rzeka Ganges. W dawnych mitach pojawiają się liczne postacie, w tym królów i wojowników oddających się medytacjom u stóp mitycznej góry Meru leżącej, jak wierzono, w samym centrum świata. Wiele z kultury Doliny Indusu przejęły przenikające do Pendżabu plemiona Indoaryjskie. Już najsłynniejsza ze świętych ksiąg Rigweda wspomina o ascetach, zwanych tu "muni". Uważano, że muni mają moc, która umożliwia im latanie w przestworzach jak ptaki i bogowie, że znają myśli innych ludzi, gdyż piją czarodziejski napój Rudry-Śiwy, który dla zwykłych ludzi jest trucizną.

Inna Weda, Atharwaweda (ks. XV) wspomina o wratjach, w praktykach których dopatrywać się można wzorców przejętych potem do obyczajów niektórych sekt śiwaickich.

Ponieważ już teraz mnożą się terminy: muni, wratja, jogin, asceta, poświęćmy im chwilę uwagi. Specyficznie indyjskich nazw spotykanych w pismach Wed i późniejszych co najmniej kilka. Nieraz łatwo uchwycić różnice między nimi, nieraz pewne terminy wydają się niemal synonimiczne. Z okresu uklasycznienia się braminizmu, kiedy pojawia się koncepcja czterech stadiów życia, wywodzi się postać leśnego pustelnika zwanego wanaprastha, oddającego się lekturze świętych ksiąg oraz sanjasina — żebrzącego, wędrownego wyrzeczeńca, który porzucił swój dom i życie świeckie. I taki właśnie obraz wyrzeczeńca, „boskiego człowieka" najszybciej się z Indiami kojarzy. Na określenie poszukiwaczy oświecenia używano kilku terminów: np. bhikszu, znaczącego tyle, co „żebrak" (por. angielskie „beggar") czy też sadhu, mającego to samo mniej więcej znaczenie, co grecki „eremita". Nazwę śramana spotykamy bardzo często w buddyjskich sutrach. Co ciekawe słowo śramana łączy podobieństwo ze słowem aśrama, mającym podwójne znaczenie: oznacza okres życia człowieka oraz odosobnione miejsce praktyki duchowej. Oba słowa pochodzą od źródłosłowu śram — „męczyć się, umartwiać". Osoby uważane za święte nazywano dharmaatma (także santa, ale to słowo portugalskie). W użyciu był też termin siddha, oznaczający człowieka, który dzięki świętemu życiu posiadł wielką duchową i magiczną moc. Natomiast znane słowo fakir jest wyrazem arabskim znaczącym dosłownie „ubogi człowiek" i będącym odpowiednikiem indyjskiego słowa sanjasin. W naszym kręgu kulturowym terminy, jakimi posługujemy się najczęściej zapożyczone są z greki: i tak słowo „asceza" pochodzi od "askesis" — „ćwiczenie" (w Indiach asceci zwani byli czasem parivrajakami, co było terminem najogólniejszym), "anachoretes" — „usuwający się na ubocze", "eremites" od "eremos" — „pustynia", i wreszcie zdawałoby się tak oczywisty "mnich" od "manachos" — „samotnik".

Różnorodność terminów w pewien sposób wyraża rozmaitość form praktyk duchowych. Przy czym zaznaczyć należy, że praktyka duchowa określa, co prawda, sposób życia mający zbliżyć do sfery sakralnej, ale nie przynależy konkretnemu systemowi wiary. Innymi słowy, ascetów spotykamy w każdej religii: w chrześcijaństwie, buddyzmie, hinduizmie, islamie.

W samych Indiach typ praktyk można podzielić za M. Eliadem na ascezę typu klasztornego oraz ascezę związaną z praktykami szamanistycznymi. Z kolei posługując się kryterium metody, podzielimy je na mające wywołać ekstazę religijną i takie, które za swą podstawę przyjmowały dyscyplinę. Zaś z powodu dwojakiej formuły realizowania izolacji od świata świeckiego, z jednej strony pojawi się figura samotnego wędrowca, a z drugiej wspólnota typu klasztornego.

Trzeba też zaznaczyć, że nierzadko typ prowadzonego życia duchowego zależał od odpowiedzi na pytanie: „jak poznajemy prawdę?". O ile w braminizmie wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie opierała się na autorytecie tego, co zapisano w świętych księgach i na rytuale, o tyle przeświadczenie, że do prawdy dojść można tylko metodami wewnętrznej pracy duchowej przesuwało akcent na wysiłek typum e d y t a c y j n e g o,jogicznego. Te dwie formuły sąsiadowały ze sobą w Indiach od dawna i przenikały się. Figura kapłana stojącego na straży kosmicznego ładu, zapewnianego dzięki znajomości formuł rytualnych została dopełniona przez figurę natchnionego mędrca. A proces ten rozpoczął się ok. połowy I tys. p.n.e. wraz z mistyką słynnych dziś Upaniszad. W tym okresie ruchy odnowy duchowej były bardzo żywe, niektóre potem przekształciły się w osobne, znane dziś religie, takie jak buddyzm czy dżinizm, o innych wtedy potężnych wiemy tylko z przekazów, np. o ruchu adźwików. Z wielu względów był to okres rewolucyjny. Otóż w wysoce uporządkowanym, hierarchicznym, kastowym społeczeństwie życie duchowe dotychczas miało swoje określone miejsce w toku życia pojedynczego człowieka. Obowiązki były ściśle podzielone: siudrowie i wajsiowie pracowali, kszatrijowie utrzymywali porządek militarny, a najwyższa kasta — bramini odprawiali ceremonie w intencji całej wspólnoty. W określonym czasie chłopak z kasty bramińskiej pobierał nauki u guru (okres brahmaczarina), potem (okres grihasthy) poznawał wartość miłości (kama), zajmował się interesami (artha) i wreszcie w określonym czasie, spełniwszy powinność wobec rodziny i wspólnoty,m ó g ł odejść do życia duchowego. Było przyjęte, że porzuciwszy dom bramin udawał się do lasu, by studiować specjalny rodzaj „ksiąg leśnych" zwanych aranjakami. W kodeksie Praw Manu czytamy: „Gdy gospodarz na się patrząc/ Zmarszczki ujrzy i siwiznę/ I gdy dzieci swoich dzieci/ Ujrzy — niech zamieszka w lesie. (...) /Odprawiwszy więc ofiarę/ Zwaną rytem Pana Stworzeń (...)/ Ognie rytu wedyjskiego/ Roznieciwszy w Jaźni swojej/ Oby bramin dom opuścił/ I zaczął pielgrzymowanie."

Jak widać, bramin, stając się wyrzeczeńcem, musiał dopełnić aktu w y j ś c i a, wyjścia w bezdomność, która to ceremonia nazywała się agarasma anagarijam pabbadża. Potem model przyjmowania do buddyjskiej wspólnoty klasztornej przypominał będzie te ryty, gdzie ważny jest dwupodział na akt wystąpienia z jednego stanu (świeckiego) i przystąpienia do nowego stanu (uświęconego). Nie trzeba zaznaczać, że mamy tu do czynienia ze znanym wzorcem ceremoniału przejścia.

Zatem bramin nie był, co prawda, potępiany za chęć oddania siękontemplacji, ale musiał zrobić to w określonym okresie swego życia i ceremonialnie wyrzec się wszelkich znaków przynależności społecznej. A ryt przejścia do życia sanjasina przypominał w istocie ryt pogrzebowy; człowiek przecież umierał dla świata! W obecności całego rodu wyrzeczeniec tłukł naczynia obrzędowe związane ze sprawowaniem funkcji gospodarza domu i domowymi ceremoniami. Święty sznur bramiński, otrzymywany podczas ceremonii inicjacji czyli upanajany został zerwany. Człowiek był wolny. Był poza kastą. Tak rzecz się miała wedle klasycznych reguł braminizmu.

Choć przecież istniały wspólnoty ascetów żyjących zupełnie poza obrębem kultury bramińskiej, to chyba dopiero wiek V p.n.e. zachwiał społecznie ustalonymi proporcjami. I powołał do życia nowe, dotychczas nieznane formy życia duchowego — k l a s z t o r y.

Ponieważ, jeśli idzie o ośrodki życia duchowego, z Indiami kojarzymy zazwyczaja ś r a m y, trzeba nam wiedzieć, że tych ostatnich nie należy utożsamiać z klasztorem. Centrum aśramy to osoba guru. To wokół niego tworzy się osada łaknących duchowego wtajemniczenia, to osobowość guru i jego indywidualne nauczanie staje się zaczynemspołeczności, zresztą raczej nietrwałej. Mechanizm powstawania aśramy i dzisiaj jest podobny. Wystarczy przywołać historię aśramy Ramany Maharishi, wielkiego mistrza duchowego dwudziestowiecznych Indii, który mieszkał pod Arunaczalą, świętą górą rishich.

Najczęściej wygląda to tak: oświecony człowiek odchodzi od życia świeckiego i osiada samotnie gdzieś w odludnym miejscu. Praktykuje medytacje, czy raczej j e s tw stanie medytacyjnym, pości, pozostaje samotny, do czasu kiedy okoliczni mieszkańcy, poruszeni tym, że oto przybył święty mąż, roztaczają nad nim opiekę, przynoszą jedzenie, budują jakieś prowizoryczne schronienie. Sława świętego dociera do coraz większego kręgu ludzi, a ci przychodzą, by ich pouczył. Niektórzy zostają i zaczynają się uważać za jego uczniów, chcą być blisko niego. W Indiach wierzy się, że sama bliskość świętego jest zbawienna i dobroczynna dla otaczających go ludzi, nawet jeżeli ten nie wypowiada słów. Póki żyje guru — żyje aśrama. Po jego śmierci, jeśli jest duża i znajdą się uczniowie chcący kultywować pamięć mistrza i jego nauki — trwa nadal, ogniskując się nieraz wokół grobu guru; ale bywa, że rozpada się, a uczniowie rozpraszają się po świecie. Uczniowie tworzą luźną, dobrowolną społeczność, darzą swego guru wielką czcią, ale nie składają żadnych ślubów; mogą odejść kiedy chcą, także do innego nauczyciela.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Guru - mistyk i terapeuta
Indyjskie ceremonie przejścia


« Hinduizm   (Publikacja: 14-05-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 22 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365