Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
155.479.729 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7301 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 249 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Kissinger w książce "O Chinach" wspominał swoją rozmowę z premierem Chin z 1972: - Panie premierze, co sądzi pan o skutkach Rewolucji Francuskiej? Chińczyk zamyślił się, po czym odparł: - Za wcześnie, aby oceniać.
 Kultura » Sztuka » Teatr » Jednoaktówki (L.B.)

Wyrocznia [3]
Autor tekstu:

Onomakritos: — Wiem, wiem! Wawrzyn to święte drzewo Apollona!

Kapłan: — Pije tę wodę, a potem okadza się dymem z palonej mąki jęczmiennej, żeby wpaść w boski trans i dotrzeć swoim umysłem do Apollona...

Onomakritos: — Palona mąka? Tam musi być straszny zaduch! (po chwili) A właściwie to dlaczego na trójnogu? Czy dlatego, że stołek o trzech nogach nigdy się nie chwieje? (nie czeka na odpowiedź, podekscytowany) A co się dzieje, kiedy Pytia umiera? Skąd wtedy bierzecie nową kapłankę? Sama przychodzi, czy może szukacie odpowiedniej dziewczyny w okolicy?

Kapłan: — (z rozbawieniem) Chcesz w jeden dzień zdobyć wiedzę, na którą życia by ci nie starczyło. (poważniejąc) Teraz lepiej milcz, skup się… Zaraz wejdziesz do świątyni, żeby spotkać się ze swoim przeznaczeniem.

Onomakritos: — Oczywiście… (po chwili, ściszając glos) A dlaczego Pytia musi być dziewicą? Czy ktoś to sprawdza? (milknie, bo Kapłan karcąco grozi mu palcem)

Kapłan otwiera wrota świątyni, a potem z zapraszającym gestem wprowadza Onomakritosa do środka. Sam wchodzi za nim i zamyka wrota za sobą.

Zaraz potem wewnątrz świątyni rozlegają się gniewne okrzyki i odgłosy szamotaniny. Po dłuższej chwili wszystko cichnie i wrota się otwierają. Ze świątyni wolnym krokiem wychodzi Kapłan; za nim idą dwaj hoplici, trzymający za ramiona rozpaczliwie wyrywającego się im, pobitego Onomakritosa. Idą tak przez kilka kroków, a potem Kapłan zatrzymuje się, by przepuścić hoplitów.

Onomakritos: (szarpie się gwałtownie, zmuszając hoplitów do zatrzymania się obok Kapłana) Podstępny starcze, dlaczego to zrobiłeś? Czemu mnie wydałeś? (wpatruje się w Kapłana, daremnie czekając na odpowiedź) Dlaczego? Ja naprawdę pragnąłem zmienić moje życie, chciałem służyć Apollonowi!

Kapłan: - (ze spokojem) Widocznie Apollon uznał, że nie jesteś mu potrzebny. Nic nie dzieje się bez boga...

Onomakritos: - Co ci przyjdzie z tego, że zostanę zabity? Pewnie liczysz na to, że Hipparch przyśle do Delf bogate dary!

Kapłan: — (z wyższością) Jeśli nawet Hipparch prześle dary wotywne, to przecież dla Apollona, a nie dla mnie… Pytia przepowiedziała mi wcześniej, że tu przyjdziesz i kiedy to się stanie. Wówczas powiadomiłem Hipparcha i wyszedłem ci na spotkanie… Jak widzisz, przepowiednia i tym razem się sprawdziła. Żegnaj. (do hoplitów) Czyńcie, co do was należy.

Hoplici oddalają się, wiodąc z sobą Onomakritosa.

Onomakritos: — (odwraca głowę w stronę Kapłana, krzycząc rozpaczliwie) Skalałeś swoje usta kłamstwem! Pozwoliłeś, by oderwano mnie od ołtarza, splamiłeś świątynię Apollona! (Onomakritos znika, mocno trzymany za ramiona przez hoplitów, słychać tylko jego oddalający się głos) To ty jesteś oszustem, nie ja! Więcej krzywdy uczyniłeś swojemu bogu w jeden dzień, niż ja przez lata! Bądź przeklęty, ty i wy wszyscy tutaj! Żebyście sczeźli...

Gdy nie słychać już Onomakritosa, Kapłan oddycha z ulgą, a potem zdejmuje z głowy diadem i zakłada kaptur. Odwraca się, wolnym krokiem zmierza w kierunku świątyni. Trzymając diadem w lewej dłoni, prawą otwiera wrota. Już ma wejść, gdy nagle nieruchomieje, bo z wnętrza rozlega się śpiewny, natchniony głos Pytii.

Pytia: - Nadejdzie czas, gdy upadnie i w proch się obróci święta cześć bogów, a oni sami odejdą stąd ku niebiosom, opuszczą ziemię grecką na zawsze... Jedynie mity pozostaną, lecz potomności i tak wydadzą się one zwykłymi baśniami... Mrok będzie się wtedy miłować bardziej, niż światło, a śmierć przedkładać nad życie… Takim sposobem dokona się bolesne rozłączenie bogów od ludzi...

Pytia wydaje z siebie spazmatyczny okrzyk, a potem milknie. Nieruchomy Kapłan wypuszcza diadem z dłoni, a po chwili wchodzi do świątyni i z hukiem zamyka wrota za sobą. Zapada głucha cisza.

KURTYNA


1 2 3 

 Zobacz także te strony:
Wróżby i wyrocznie
Kuros, Kora i Delfy
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Zosimos, ostatni poganin
Wróżby i wyrocznie

 Dodaj komentarz do strony..   


« Jednoaktówki (L.B.)   (Publikacja: 15-03-2003 Ostatnia zmiana: 19-01-2005)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lech Brywczyński
Ur. 1959. Studiował chemię i historię; pracował w wielu zawodach, m.in. jako tłumacz, wydawca, dziennikarz lokalnej prasy, animator życia kulturalnego; dramatopisarz (dramaty publikowane m.in. w: czasopiśmie Res Humana, szczecińskich Pograniczach, w gdańskim Autografie, w elbląskim Tyglu, w magazynie Lewą Nogą, i in.); w 2002 r. ukazała się jego książka Dramaty Jednoaktowe (sponsorowana przez Urząd Miejski w Elblągu).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 13  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Lewica a wiara rodzima, czyli... POGANIE DO AFRYKI!
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2329 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365