Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.794.896 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 657 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Przeciwności losu uczą mądrości, powodzenie ją odbiera.
« Kościół i Katolicyzm  
W poszukiwaniu zaginionego paradygmatu
Autor tekstu:

Nie będzie odkrywczym stwierdzenie, że lata swej świetności kościół papieski ma za sobą. Nie jest bynajmniej paradoksem, że większą trwogą napawa go sekularyzacja niż straty w wojnie religijnej z protestantyzmem, nawet gdyby stawką była eksterminacja, zarządzona wszak dla mieszkańców Niderlandów przez Namiestnika Chrystusa, Grzegorza XIV. Bo i cóż złego można powiedzieć o wojnie poza tym, że giną w niej ludzie, którzy i tak kiedyś by umarli [ 1 ]? Same wszak superlatywy, na czele z tą, że za tortury skutecznie zakończone śmiercią trafia się do elitarnego grona świętych-męczenników. Szczytem marzeń dla piękniejszej części tej VIP-owskiej w sensie religijnym kasty jest spełnienie lubieżnych pragnień o masochistycznym zniewoleniu, czego niedoścignionym wzorem na wieki wieków pozostanie zapewne święta Agata, pokazująca na witrażach jak kelnerka swe oderżnięte piersi. Nie, zaiste! Martyrologia jest nawozem dla gleby chrześcijaństwa, z czego doskonale zdawali sobie sprawę jego Doktorzy! Z tego też powodu Polacy tak lubują się w przegranych powstaniach i cyklicznych okupacjach oraz pomnikach "gloria victis". Polacy nie okupowani dłużej niż pół wieku wykazują wyraźne oznaki głodu martyrologicznego, objawiające się w cichej nadziei na okupację przez Brukselę, choć to już dygresja dobra na osobny tekst.

Dla powstania tak radykalnie antyhumanistycznej a mówiąc wprost — obłędnej — ideologii potrzebne było ślepe i niczym niezmącone przekonanie o prawdziwości wszystkich dogmatów katolickich na czele z ich jądrem czyli nauką o zbawieniu za posłuszeństwo.

Dla takiej religii — religii u szczytu potęgi — wszelkie zachowania typowe dla kapitalizmu takie jak zasady „frontem do klienta", „klient ma zawsze rację" a szczególnie pojęcie konkurowania są i muszą być obce. Warto zauważyć, że — porównując to do ekonomii — nie jest to nawet monopol. Monopole rzadko się lubi, nie mówiąc już o poświęcaniu się dla nich. Można im się jedynie z większą lub mniejszą niechęcią podporządkować. Dla religii samo upodobnienie się do monopolu jest początkiem jej końca. Jej stanem naturalnym jest sytuacja gdy to jej wierni muszą się jej podporządkować a nie odwrotnie. Religia, która nie ma tak oddanych sobie członków swe najlepsze lata ma już za sobą.

Wraz z upowszechnieniem i rozwojem wolnego rynku podważane są fundamenty tej zasady dlatego kapitalizm i religia (w wersji fundamentalistycznej rzecz jasna) są ze sobą sprzeczne. Nie deprecjonuje to wkładu protestantyzmu w jego powstanie i rozwój, jedynie zauważa, że wynikało to ze szczęśliwie zgodnej z jego Weberowskim „duchem" teologii. Żadne wyznanie protestanckie czy takaż sekta nie miały bowiem zamiaru jego zasad odnieść do siebie jako organizacji — a nawet nigdy tak o sobie nie myślały, co wszak warunkuje przyjęcie tej optyki.

Z powodów, które nie należą do tematu tego szkicu w połowie XX wieku model fundamentalistyczny uległ załamaniu. Wierni przestali być poddanymi swych kościołów. Rozpoczął się proces emancypacji spod władzy nakazów, zakazów i dogmatów. Dawny paradygmat przestał obowiązywać powszechnie, pozostając atrakcyjny dla coraz węższej części wiernych. Młodzi zaczęli traktować kościół jak jedną z instytucji zabiegających o to co jednostki mają do zaoferowania: pieniądze, głos wyborczy, czas, hobby, poglądy. W kapitalizmie relacja między jednostką a instytucją nie jest jednak pasożytnicza tylko symbiotyczna. Wymusza to zmianę relacji między wiernym a jego kościołem. Prowadzi także do czysto konkurencyjnej walki o wiernego zamieniającego się w klienta, którego zdobywa się przez wyjście do niego wszędzie gdzie jest, nie inaczej niż zdobywa się kredytobiorcę na którego kredytodawcy „polują" we wszystkich większych sklepach. Z tym papiestwo pogodziło się już na tyle, że katolicy przejmują zwyczaj Świadków Jehowy „głoszenia Ewangelii" metodą akwizytorów — „od drzwi do drzwi". Inne elementy urynkowienia religii, takie jak koncerty w kościołach, upodobnienie „pielgrzymek" papieża do tras koncertowych z identyczną histerią fanów czy redefiniowanie sacrum budzą jednak zrozumiały opór konserwatystów.

Trudno, by z kolejnej już ślepej uliczki Kościół katolicki wyszedł obronną ręką, skoro idealnej dla siebie relacji nie jest w stanie już wytworzyć a próby stworzenia nowego paradygmatu jako takie oznaczają przyznanie się do niemocy. W rezultacie obserwujemy postękiwanie konserwatystów i nieśmiały optymizm rzekomych liberałów w poszukiwaniu nowego paradygmatu używających tak odważnych słów jak „fajnie", „kocham was" a nawet „kurde". Guru progresistów jest brachol w Chrystusie Józek Glemp, który nie tylko nie wozi się lektyką (co papieże robili wszak przez większość jego życia), ale nawet raźno pedałuje na zwykłym rowerze, tyle tylko, że poświęconym. Tylko czekać aż założy poświęcone kimono i zapisze się na karate. Niestety na karate i jogę nadal nie chcą wydać nihil obstat fundamentaliści. Nic spójnego z tego nie wyjdzie, ale próbować można. Groteska w niczym wszak tu nie przeszkadza. Najbardziej cierpi na tym istota religii czyli sacrum, ale to akurat „reformatorom" poszukującym „nowych środków dotarcia", snu z powiek nie spędza. Reformują dalej.


 Zobacz także te strony:
Niech żyje beton!
Frakcje w Kościele
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
W.C., nihilizm i abnegacja
W co wierzy polski katolik?

 Dodaj komentarz do strony..   


 Przypisy:
[ 1 ] "Złota myśl" Ojca Kościoła św. Augustyna!

« Kościół i Katolicyzm   (Publikacja: 29-07-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Maciej Psyk
Publicysta, dziennikarz. Z urodzenia słupszczanin. Ukończył politologię na Uniwersytecie Szczecińskim. Od 2005 mieszka w Wielkiej Brytanii. Członek-założyciel Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów oraz członek British Humanist Association. Współpracuje z National Secular Society.

 Liczba tekstów na portalu: 91  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 2  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Monachomachia po łotewsku
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2568 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365