Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
190.550.987 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7365 tekstów. Zajęłyby one 29038 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Wojna na Ukrainie skończy się w 2022?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 682 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Doprawdy, nie imponują mi zbytnio ludzie, którzy oświadczają: "Spójrzcie na mnie! Jestem tak wspaniałym tworem, że wszechświat musiał mieć jakiś cel". Nie, wspaniałość tych ludzi wcale mnie nie olśniewa.
« Felietony i eseje  
Małżeństwo: od świeckiego do konkordatowego [2]
Autor tekstu:

Ograniczono swobodę rozwodu do przypadków cudzołóstwa lub nastawania żony na życie męża. Pod wpływem Kościoła pogorszyła się sytuacja dzieci nieślubnych, zwanych wylęgańcami lub pokrzywnikami.

3. Do małżeństwa świeckiego powrócono w czasach Księstwa Warszawskiego i Kodeksu Napoleona, jednak z uwagi na brak odpowiednich urzędników nadal obarczano tym duchownych, którzy (z uwagi na zapis o możliwości rozwodów) odmawiali swej pomocy. Regulacje te pozostały więc jedynie martwą literą. Do 1818 zawarto jedynie 3 śluby bez sakramentu i orzeczono 7 rozwodów przez sądy państwowe.

4. W 1825 r. wprowadzono kodeks cywilny Królestwa Polskiego, który przywrócił małżeństwo kościelne jako wyłączną formę zawierania związku małżeńskiego. W 1836 r. oddano sprawy małżeńskie do wyłącznej kompetencji sądów duchownych. Tymczasem w zaborze pruskim w roku 1874 wprowadzono jako powszechnie obowiązującą świecką formę zawierania małżeństw oraz świeckie urzędy stanu cywilnego. W związku z tym po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w roku 1918, w związku z czasowym przejęciem dawnych porządków prawnych, obowiązywały w Polsce diametralnie różne uregulowania, w zależności od części kraju: 1) Pomorze i Wielkopolska — świeckie prawo niemieckie z 1874 r.; 2) Górny Śląsk — świeckie prawo niemieckie z 1920 r. (brak rubryki „wyznanie" w aktach stanu cywilnego); 3) Spisz i Orawa — świeckie prawo węgierskie z 1894 r.; 4) były zabór austriacki — prawo wyznaniowe; 5) była Kongresówka — prawo wyznaniowe; 6) były zabór rosyjski — prawo wyznaniowe. Każdy z tych sześciu systemów był inny. Na skutek nacisku Kościoła zainteresowanego utrzymaniem monopolu na małżeństwa wyznaniowe, powyższy chaos prawny w tej materii utrzymał się przez cały okres II RP.

5. Ujednolicenie prawa małżeńskiego stało się możliwe dopiero po zakończeniu drugiej wojny światowej. Pierwsze dekrety z mocą ustawy w tej kwestii wydano 25 września 1945 r., a weszły w życie 1 stycznia 1946 r. Były to: 1) prawomałżeńskie; 2) przepisy wprowadzające p.m.; 3) prawo o aktach stanu cywilnego; 4) przepisy wprowadzające p.a.s.c. Dotychczasowy stan prawny obrazuje fakt, iż przepisy wprowadzające p.m. i p.a.s.c. musiały uchylić aż 169 aktów prawnych, w tym nawet sięgające XVIII w.! Pierwsze dekrety regulowały nawet instytucję zaręczyn. Dziś, w ferworze propagandy małżeństw konkordatowych, zdarza się bardzo często katolickim publicystom oceniać peerelowski system prawa małżeńskiego w kategoriach „terroru" wobec duchowieństwa. J. Gruca pisze, iż Konkordat z 1993 r. zlikwidował "nadużycie" jakim miał być wymóg zawarcia małżeństwa świeckiego przed małżeństwem konkordatowym. Jednakże nie był to bynajmniej żaden przejaw ograniczania wolności Kościoła, lecz wyczulenia na sprawy społeczeństwa. Początkowo państwo nie interesowało się małżeństwami kościelnymi, pozostawiając Kościołowi zupełną swobodę. Jednak z czasem okazało się to szkodliwe, gdyż ludzie żyli jeszcze świadomością monopolu Kościoła na zawieranie małżeństwa, a ten nie był zainteresowany uświadamianiem, iż monopol ten już się skończył. Wobec czego dochodziło do sytuacji, w których okazywało się, że żona nie ma żadnych uprawnień spadkowych po mężu, gdyż nie zdawała sobie sprawy, iż małżeństwo prawnie skuteczne należało zawrzeć przed urzędnikiem stanu cywilnego, a nie przed duchownym. W odpowiedzi na takie sytuacje w 1958 r. wprowadzono wymóg udzielania małżeństw sakramentalnych dopiero po zawarciu małżeństwa świeckiego. [ 3 ]

"Prototyp" małżeństw „konkordatowych"

Zamysł wprowadzenia takiego sposobu zawierania małżeństw, jaki dziś ukształtował konkordat (art. 1 KRiO), narodził się w latach międzywojennych. Prace nad prawem małżeńskim prowadzone były od 1920 roku i zakończyły się przygotowaniem projektu autorstwa prof. Lutostańskiego w roku 1929 - uważanego ówcześnie za jeden z najlepszych w skali Europy. Miał być w założeniu kompromisowy, nie chciano jednoznacznie rozdzielać prawa małżeńskiego z kościelnym. Wprowadzono więc doń możliwość wyboru formy zawarcia małżeństwa - cywilnej lub kościelnej ze skutkami w prawie cywilnym. Art. 54-57 projektu uwzględniały możliwość rozwodu bez podania przyczyn, dla małżeństw bez dzieci, po trzyletnim pożyciu i rocznej separacji. Małżeństwa z dziećmi mogłyby się rozwieść, ale po spełnieniu szeregu wymogów i obostrzeń. Generalnie kodeks był korzystnym rozwiązaniem dla kobiet i poprawiał ich położenie w stosunku do dotychczasowych rozwiązań. Odpowiednie artykuły brzmiały następująco:

Art. 24. Po dopełnieniu czynności przedwstępnych przed właściwym urzędnikiem stanu cywilnego, narzeczeni mogą zawrzeć ślub, składając przed urzędnikiem stanu cywilnego albo przed duszpasterzem zgodne oświadczenie w przytomności dwóch świadków, że zawierają dozgonny związek małżeński.

Art. 25. Ślub może być zawarty przed którymkolwiek urzędnikiem stanu cywilnego Rzeczypospolitej Polskiej albo przed duszpasterzem uznanego w Polsce wyznania, do którego należy jedno z narzeczonych.

Art. 26. Ślub przed duszpasterzem ma skutek cywilny na równi ze ślubem zawartym przed urzędnikiem stanu cywilnego, o ile przedstawiono protokół urzędnikowi stanu cywilnego celem sporządzenia aktu małżeńskiego.

Kwestie proceduralne związane z małżeństwem kanonicznym skutkującym w prawie cywilnym uregulowano w projekcie ustawy o aktach stanu cywilnego.

Okazało się jednak, że to co dziś jest sławione pod niebiosa, tzw. śluby konkordatowe, przy ich pierwszym projekcie wprowadzenia, spotkały się z odrzuceniem ze strony kościoła, „rzecz znamienita — pisze Boy w październiku 1931 r. — właśnie ten kompromisowy pomysł stał się kamieniem obrazy i najwięcej podobno natyka się na sprzeciw w sferach duchownych. Woleliby raczej osobno śluby cywilne niż ten proceder, w którym akt ślubu z podpisem księdza może się stać później punktem wyjścia ewentualnego postępowania rozwodowego." [ 4 ]

Kiedy tylko projekt ujrzał światło dzienne, został storpedowany przez klerykalny atak. Komisja Kodyfikacyjna się przestraszyła i nie przedstawiła go ani Prezydentowi do wydania w formie rozporządzenia z mocą ustawy, ani nawet nie poddała go pod sejmową dyskusję. W wyniku tego nie doczekała się Polska osobowego prawa małżeńskiego aż do przejęcia władzy przez komunistów i powołania kolejnej komisji kodyfikacyjnej. Główną winę za to ponosi Kościół Katolicki.

Jak się to odbyło, świadczą uwagi Żeleńskiego-Boya: "Zaledwie przebrzmiało echo gromów, rzuconych przez dziewięciu biskupów na Komisję Kodyfikacyjną z powodu pewnych paragrafów kodeksu karnego [ 5 ], a oto znowu dwudziestu pięciu biskupów ciska w nowym liście anatemę na tęż Komisję, za jej projekt ustawy małżeńskiej. I to w jakich słowach! (...) już zarządzono we wszystkich kościołach śpiew Pod Twoją obronę przeciw projektowi Komisji Kodyfikacyjnej, … państwowe radio nadaje obelżywe kazania, wymierzone przeciw projektowi państwowej Komisji. (...) Grunt to obelgi, jakie wszystkie pisemka prowincjonalne, dzielnie w tym obsługiwane przez Katolicką Agencję Prasową, wylewają kubłami na Komisję Kodyfikacyjną, złożoną z masonów i niedowiarków, którzy chcą zmusić Polaków do zaparcia się Boga i podeptania moralności chrześcijańskiej; Komisję, której bezczelność i bezwstyd da się porównać tylko z Sowietami itd. W ten sposób 'poinformowaną' ludność zagania się do podpisywania protestów. Chorzy w szpitalach muszą podpisywać pod grozą szykan ze strony siostrzyczek! Zdrowi - pod grozą rygorów kościelnych. W Łucku po nabożeństwie młodzież szkolna musiała przysięgać, że będzie walczyła z tą bolszewicką ustawą. [ 6 ] Odmawia się sakramentów kmiotkowi na Pomorzu, o ile nie uzna prof. Lutostańskiego bolszewikiem i rozpustnikiem. Nie dziw, że potem czytamy w Dzienniku Gdyńskim, że w Gdyni Tow. Rzemieślników i Rybaków przystępuje do Stołu Pańskiego, aby uprosić Boga o łaskę oświecającą dla członków Komisji Kodyfikacyjnej, żeby skreśliła punkty sprzeczne z zasadami wiary katolickiej z projektu nowego prawa małżeńskiego (...) Nie ma kłamstwa, na które nie byliby gotowi, gdy chodzi o zwalczanie przeciwnika; nie ma bredni, której by w swoje owieczki nie spodziewali się wmówić. Sprowadzają walkę do tumanienia i terroryzowania najciemniejszych, w nadziei, że w ten sposób zawsze będą mieli większość (...) A biskupi szaleją. (...) Rektorowie, profesorowie uniwersytetu, sędziowie i prezesi Sądu Najwyższego — to wszystko są bolszewicy, nie mający innej troski jak tylko wydać rodzinę polską na bezeceństwa. Wszyscy — bo projekt ustawy przeszedł jednomyślnie. Nawet najwierniejszy z wiernych, cnotliwy prof. Makarewicz [ 7 ], też odtrącony i pohańbiony jako bolszewik! Któż tedy został sfanatyzowanym biskupom? Święta Tulia i święta Zyta. (...) Tak więc, o cokolwiek chodzi, o szkolnictwo czy o kodeks karny, czy wreszcie o nową ustawę małżeńską, wszędzie ci nowi wielmoże przeciwstawiają się jakiejkolwiek zbawczej i koniecznej reformie, wszędzie nieubłaganie ścigają własne 'mocarstwowe' cele, obce społeczeństwu, w którym żyją. (...) kler nie chce żadnego porozumienia, nie chce unormowania tej sprawy, nawet dzisiejszy chaos i chroniczny skandal stosunków prawnych są mu milsze niż jakiś porządek, o ileby ten porządek nie przyznawał mu absolutnego monopolu, cła i myta we wszelkich sprawach małżeńskich. (...) Cóż zrobi prof. Lutostański, twórca nowej ustawy małżeńskiej? Ot, wygłosi jakiś odczyt w towarzystwie prawniczym, i tyle. Nie włoży infuły ani Rappaport [ 8 ] nie wyjedzie przed nim w komeżce i z dzwonkiem. Nierówna walka."


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Małżeństwo w starożytności
Rodzina w prawie rzymskim

 Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 3 ] J. Bardach, B. Leśnodorski, M. Pietrzak, Historia ustroju i prawa polskiego, Warszawa 2000.
[ 4 ] T. Żeleński (Boy), „Nowa ustawa małżeńska", Piekło kobiet, Warszawa 1960, s.196
[ 5 ] Nie chodziło oczywiście o potępienie stosowania kary śmierci, lecz o potępienie bezkarności przerywania ciąży z przyczyn społecznych.
[ 6 ] Nawet zachodziły takie anomalie: "W szkole w Z. ksiądz rz.-kat. dokonywał w dniu 21 i 22 stycznia b. r. niedozwolonego wymuszania od uczniów klasy V, VI i VII podpisów przeciw projektowi Komisji Kodyfikacyjnej w sprawach małżeńskich." (Kurier Lubelski, 8 II 1932).
[ 7 ] Juliusz Makarewicz (1872-1955) — profesor prawa karnego na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie Lwowskim; senator z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji; główny twórca kodeksu karnego z 1932 r. Jeden z najwybitniejszych prawników polskich.
[ 8 ] E.S. Rappaport (1877-1965), prawnik, specjalista w zakresie prawa karnego; od 1919 czł. Komisji Kodyfikacyjnej; współtwórca doktryny prawa karnego międzynar.; w okresie międzywojennym i do 1951 sędzia Sądu Najwyższego; 1946 czł. Najwyższego Trybunału Nar.; 1948-60 prof. Uniw. Łódz.; jeden z założycieli Międzynar. Stow. Prawa Karnego, 1924-39 jego wiceprezes [MNEP PWN 2000]

« Felietony i eseje   (Publikacja: 29-07-2003 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 959  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Oceanix. Koreańczycy chcą zbudować pierwsze pływające miasto
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2572 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365