Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
201.992.155 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 482 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Niall Ferguson - Cywilizacja. Zachód i reszta świata
Julio VALDEÓN BARUQUE, Manuel TUŃÓN DE LARA, Antonio DOMINGUEZ ORTIZ - Historia Hiszpanii
Katarzyna Sztop-Rutkowska - Próba dialogu. Polacy i Żydzi w międzywojennym Białymstoku

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Zakaz to najlepsza propaganda
 STOWARZYSZENIE » Biuletyny

Biuletyn Neutrum, Nr 1 (32), styczeń 2004 [3]

Na pewno tak i wyrażam mój głęboki szacunek dla Pani senator Sienkiewicz, jak i dla wszystkich Pań i Panów senatorów i posłów, którzy próbują wprowadzić w Polsce standardy otwartych społeczeństw obywatelskich.

Wie Pan, co spotkało p. Sienkiewicz. Prosiłbym Pana — jako obserwatora sceny politycznej — o ocenę etyczną zachowań prezentowanych wówczas przez jej „kolegów" parlamentarnych i rządowych.

Nie mam obecnie kolegów partyjnych. W młodości byłem członkiem PPS, potem PZPR, a po jej rozwiązaniu nie należę do żadnej partii. Jestem człowiekiem intelektualnie niezależnym. Nie najlepiej się na tym — w życiu publicznym — wychodzi, ale za nic nie oddałbym tej niezależności. Uważam się za człowieka lewicy, o światopoglądzie laicko-humanistycznym, czy krytyczno-racjonalistycznym i przyznaję, że wiązałem bardzo duże nadzieje z demokratycznym dojściem do władzy koalicji SLD — UP — PSL.
Moje rozczarowanie aktualną polityką wewnętrzną i zagraniczną obecnego rządu jest nie mniejsze. Polityka ta nie wiele ma wspólnego z programem wyborczym zarówno SLD jak i UP. Mówi się o „pragmatyzmie" rządu. Jego przykładem jest fakt odmowy wniesienia pod obrady Sejmu poprawek proponowanych przez polityków SLD, dotyczących złagodzenia tzw. ustawy antyaborcyjnej. Premier twierdził, że poprawki te nie uzyskałyby obecnie wymaganej większości w Sejmie. Może premier ma rację. Ale autentyczna lewica nie kierowała się i nie powinna kierować się tak wąsko i niewłaściwie rozumianym pragmatyzmem. Lewicę zawsze charakteryzowało dążenie nie tylko do tego, co w danej chwili jest możliwe, lecz i do tego, co jest pożądane, słuszne i sprawiedliwe. Sądzę, że tylko wtedy, kiedy będziemy dążyć do tego, co jest pożądane, osiągniemy to, co jest możliwe. Odżegnywanie się od słusznych inicjatyw tylko dlatego, że rzekomo nie uzyskają większości w Sejmie nie jest pragmatyzmem, lecz oportunizmem.

Czy słuszny jest pogląd, że działania premiera i jego współpracowników doprowadziły do sytuacji, że dzisiaj niewyobrażalny byłby wynik głosowania w jakiejś sprawie, porównywalny do tego, jaki lewica uzyskała podczas głosowania w sprawie przyjęcia ustawy o upoważnieniu prezydenta do ratyfikacji konkordatu z 1998 r. Latem premier Miller spotkał się z lewicą na warszawskim Żoliborzu. Powiedział m.in., że obecnie w SLD tylko ok. 14% członków posiada poglądy lewicowe, ale już nie powiedział, co jest przyczyną takiej sytuacji. Być może jest ona wynikiem działań premiera i jego „familii". Obecnie z SLD, podczas tzw. „weryfikacji", odchodzą ludzie z przekonaniami, a pozostają... No właśnie...

Nie dziwi mnie to, że szeregi SLD porzucają autentyczni ludzie lewicy, którzy oczekiwali, że nowo wybrany rząd będzie realizował swój program wyborczy. Tak się nie stało. Polityka gospodarczo-społeczna rządu Millera — Hausnera jest wyraźnie na prawo, a nie na lewo od centrum. Z niedowierzaniem przyjęli ludzie lewicy stwierdzenie przewodniczącego SLD, uznające ekonomiczny liberalizm za naczelną zasadę polityki gospodarczej rządu i oddzielenia jej od polityki społecznej. Gdzie się podziały ideały lewicy uważające człowieka, zaspokojenie jego podstawowych materialnych i duchowych potrzeb za podstawę swej polityki? Dlaczego porzucono wartości sprawiedliwości społecznej, prymatu pracy nad kapitałem, zwalczania przede wszystkim nędzy, wyzysku, bezrobocia? Zastąpiło je dbanie o wzrost gospodarczy, o zdrowe finanse, zdrowy budżet, zmniejszenie inflacji itp. Dbać o to należy. Ale warto pamiętać, że wzrost gospodarczy nie przełoży się automatycznie ani na zmniejszenie bezrobocia, ani na zmniejszenie coraz większego rozziewu między kilkoma czy kilkunastoma procentami ludności bardzo bogatej, a stale rosnącej liczbie ludzi żyjących poniżej progu ubóstwa. Interwencja państwa jest tu konieczna.
Odchodzą z SLD również różnego rodzaju karierowicze, oportuniści, malwersanci, którzy już węszą, do którego — ewentualnie zwycięskiego - ugrupowania w przyszłych wyborach parlamentarnych się przykleić. Takich, rzecz jasna, należy jak najszybciej się pozbyć.
Wspomniał Pan o weryfikacji w SLD. Nie wierzę w skuteczność weryfikacji. Powinni ją bowiem przeprowadzać ludzie nieskazitelni i bezstronni. Czy są tacy? Jakie są jej kryteria i kto je ustala? Kto ma weryfikować tych, którzy weryfikują? Weryfikacja przyczyni się zapewne do względnego oczyszczenia szeregów SLD, ale nie zdoła zapobiec dalszemu rozpadowi i fragmentaryzacji lewicy.

Przejdźmy na podwórko „Neutrum". Zna Pan zawartość naszych biuletynów. Jakie sprawy, które przedstawialiśmy, najbardziej zapadły Panu w pamięć, o których należałoby częściej mówić, nagłaśniać?

Pańską propozycję przystąpienia do „Neutrum" przyjąłem bez wahania i z dużą satysfakcją. Stanowisko „Neutrum" odpowiada w pełni moim przekonaniom dotyczącym rozdziału państwa i Kościoła. Sprawa ta nie jest jednak główną dziedziną moich zainteresowań filozoficznych i politologicznych. Uważam jednak, że w Polsce, w przeciwieństwie do wielu państw demokratycznych, w których problem rozdziału państwa i Kościoła jest od ponad dwu wieków rozwiązany, walka o faktyczny, autentyczny rozdział państwa i Kościoła, o państwo neutralne światopoglądowo jest potrzebna i wręcz konieczna. Mam nadzieję, że prędzej czy później to, o co walczymy, stanie się rzeczywistością. Boleję tylko nad tym, że nasz biuletyn — podobnie jak różnego rodzaju lewicowe czasopisma — rozchodzi się w niewielkim nakładzie i jest przez massmedia przemilczany. Na tym polega tragedia, że niewiele ludzi wie, o co walczymy.

To się zmienia. Mamy swoją stronę internetową, na którą miesięcznie zagląda ponad 100 tys. osób. Wspólnie z panem M. Agnosiewiczem, dzięki którego uprzejmości i pomocy działa przy stronie internetowej „Racjonalisty" strona „Neutrum", opracowujemy dział „Państwo i Prawo". Już obecnie jest to jedna z największych baz danych polskiego prawa wyznaniowego. W związku z bolączką, na którą zwrócił Pan uwagę, chcemy wystąpić do TVP o miejsce dla audycji o charakterze światopoglądowym, sygnowanych przez organizacje pozarządowe, na tych samych zasadach, na jakich do TVP ma dostęp Kościół katolicki.

Popieram z całego serca i rozumu. Wątpię jednak czy to się uda. TVP ulegnie presji Kościoła i prawicowych ugrupowań. Może dla wykazania „obiektywizmu" dopuści Pana raz na pół roku na pięć minut do głosu. Znam z własnego doświadczenia, jak i wielu przyjaciół, tego typu manipulacje. Śmiać mi się chce, kiedy słyszę zarzuty ze strony różnych ugrupowań prawicowych, że TVP jest lewicowa i popiera SLD. Dziwię się tylko, że SLD na to zdecydowanie nie reaguje. Jedną z tragedii SLD jest to, że nie dysponuje własnym poczytnym dziennikiem, wpływowym czasopismem, rozgłośnią radiową, stacją telewizyjną. SLD lekceważy swoje zaplecze intelektualne, które jest rozproszone i wypowiada się w niskonakładowych czasopismach nie popieranych przez SLD. Politycy SLD wolą występować w charakterze tłumaczących się z tego, że żyją przed panią Olejnik, czy w TVN, udzielać wywiadów raczej „Gazecie Wyborczej" aniżeli „Trybunie" czy „Przeglądowi", nie mówiąc o autentycznie socjaldemokratycznym miesięczniku „Dziś".
Ale wróćmy do rzekomo lewicowej TVP. Jeśli idzie o obiektywizm, to wystarczy porównać sposób, w jaki prezentowany jest w niej i publicznym radiu Kościół katolicki i inne Kościoły. To jest nie tylko dysproporcja, lecz wręcz dyskryminacja. Faworyzowani w TVP byli i są przede wszystkim przedstawiciele i sympatycy Unii Wolności i innych ugrupowań prawicowych. Dotyczy to większości prezenterów, a w szczególności dyżurnych historyków, socjologów, politologów. Co przykładowo mają wspólnego z lewicą panowie Paczkowski, Roszkowski, Krzemiński, Czapiński, Śpiewak, Reiter, Nowak-Jeziorański? A przecież to oni i politycy partii opozycyjnych, występujący w różnego rodzaju dyskusjach w proporcji 4 do 5 na jednego przedstawiciela koalicji rządowej, kształtują w poważnym stopniu opinię publiczną. Nie mówię już o robieniu bezpłatnej reklamy panom Rokicie, Ziobro, Nałęczowi, ośmieszających siebie, polski Sejm, polską klasę polityczną, bezpardonowo atakujących SLD i ferujących wyroki przed zakończeniem śledztwa. Kiedy ich się słucha i ogląda chciałoby się westchnąć „Kończ waść! Wstydu oszczędź".

Czy jesteśmy w stanie wojny z Irakiem, czy nie? Jak na ten problem patrzeć z punktu prawa międzynarodowego?

Mówiąc językiem poprawności politycznej amerykańsko-brytyjska interwencja militarna w Iraku, z udziałem Polski, niestety, jest sprzeczna z Kartą Narodów Zjednoczonych i prawem międzynarodowym. Przez większość ludności Iraku jesteśmy traktowani nie jako wyzwoliciele, lecz jako agresorzy i okupanci. Nie mówię, rzecz jasna, o obecnych „władzach" i policji irackiej wysługujących się Amerykanom.

W związku z Irakiem nurtuje mnie pytanie, czy za wmieszanie w tę wojnę Polski prezydent, premier — w przyszłości — nie staną przed Trybunałem Stanu. Znane są procedury prawne, zezwalające na wysłanie wojsk poza granice państwa, które oni złamali. Nie było legitymacji ONZ, o czym Pan mówił.

Nie jestem skory do stawiania kogokolwiek przed Trybunałem Stanu. Myślę natomiast, że polska opcja związania się „z bezgranicznym zaufaniem" ze Stanami Zjednoczonymi, doprowadziła do tego, że jednego „wielkiego brata" zamieniliśmy na jeszcze większego brata. Stwierdzam to na podstawie doświadczenia. Pracowałem długo — od 1948 r. do stanu wojennego (1981 r.) — w polskiej dyplomacji. Znałem wszystkich ówczesnych ministrów spraw zagranicznych, i mogę Pana zapewnić, że żaden z nich nie był tak serwilistyczny w stosunku do Moskwy jak pan Geremek w stosunku do pani Albright, do Stanów Zjednoczonych. Mówię to z głębokim przekonaniem i pełną odpowiedzialnością.
Na marginesie. Pragnę zaznaczyć, że uważam Adama Rapackiego (byłem jego bliskim współpracownikiem) za najlepszego polskiego ministra spraw zagranicznych okresu powojennego. Za męża stanu dobrze rozumiejącego i umiejętnie realizującego polską rację stanu. Kilka dni temu otrzymałem wydaną w tym roku w Niemczech opasłą książkę o Planie Rapackiego. Jest ona szlachetną apologią jego postaci i działalności. Wykazuje, że był on mężem stanu na skalę europejską i światową. (Jak wiadomo jego idea stref bezatomowych stała się ideą uniwersalną i do dziś jest realizowana w różnych regionach świata tylko nie, jak na ironię w Europie centralnej). Bardzo mnie ta książka ucieszyła. Boleję jednak nad tym, że dziś w Polsce nie wspomina się Rapackiego. Dotyczy to nie tylko prawicy, lecz też SLD i PPS. Ani w 25-lecie (1995 r.), ani w trzydziestolecie (2000 r.) śmierci Rapackiego, ugrupowania polityczne i środki masowego przekazu — w tym rzekomo lewicowa TVP, ani „Trybuna" — nie zdobyły się na wspomnienie i uczczenie jego pamięci. Jest to ponure świadectwo stanu świadomości historycznej i kultury politycznej w Polsce.


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Biuletyn Neutrum, Nr 4 (31), Listopad 2003
List do Rzecznika Praw Dziecka w sprawie Alicji Tysiąc

 Zobacz komentarze (2)..   


« Biuletyny   (Publikacja: 04-12-2003 Ostatnia zmiana: 24-01-2004)

 Wyślij mailem..   
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3110 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365