Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.680.480 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 926 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Kazimierz Czapiński - Dokąd kler prowadzi Polskę? Laickie mowy sejmowe
Agnieszka Zakrzewicz - Papież i kobieta

Złota myśl Racjonalisty:
"Człowiek jest z pewnością kompletnie szalony; nie potrafi stworzyć robaka, a dziesiątkami tworzy bogów ".
 Biblia » O Biblii ogólnie » Antychrystianizm

List otwarty do kreacjonistów [1]
Autor tekstu:

Drodzy kreacjoniści i kreacjonistki lube!

Czytam wasze publikacje przeróżne i zastanawiam się głęboko dlaczego świadomie wprowadzacie ludzi w błąd, wmawiając im, że Bóg ich kocha, jest dla nich miłosierny, szanuje ich wolną wolę i tym podobne nigdzie nie potwierdzone rzeczy? W imię czego mącicie im w głowach, skoro to wszystko jest nieprawdą? Napisałem „świadomie", bo aż nie chce mi się wierzyć abyście do tego stopnia byli ograniczeni w wiedzy na temat swojego Boga i jego planu opatrznościowego względem ludzi?!

Azaliż nie znacie jego słowa do nas skierowanego, nazywanego Pismem Św., lub Biblią, w którym pełno jest takich fragmentów?:

„Zgotuję zagładę wszystkim narodom, między którymi cię rozproszyłem." Albo: „Gdy Pan Bóg twój wytępi narody, których ziemię ci daje /.../ wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza /.../ niczego nie pozostawisz przy życiu." Lub słowa boże skierowane przeciwko narodom pogańskim:

„Każdy odszukany będzie przebity, każdy złapany polegnie od miecza, dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach, ich domy będą splądrowane, a żony zgwałcone /.../ wszyscy chłopcy będą roztrzaskani, dziewczynki zmiażdżone, nad noworodkami się nie ulitują, ich oko nie przepuści także niemowlętom." Lub: „Pan zrzucał na ludzi z nieba ogromne kamienie /.../ tak, że wyginęli" albo: „Sprawię, że padną od miecza /.../ ciała ich wydam na pożarcie ptakom /.../ i uczynię z tego miasta przedmiot zgrozy i pośmiewiska /.../ sprawię, że będą jedli ciało swych synów i córek, jeden będzie jadł ciało drugiego /.../ to mówi Pan Zastępów: tak samo zniszczę ten naród i to miasto, jak tłucze się naczynie garncarskie, którego nie można już naprawić".

Piękne to przykłady „bożej miłości" do swego stworzenia, nieprawdaż? A jest ich tam dużo, dużo więcej! Tak dużo, że kiedy się to czyta, cieszy się człowiek mimowolnie, że inny naród wybrał Bóg sobie do okazywania im swej „miłości i miłosierdzia".

Czyżbyście nie znali — drodzy kreacjoniści — krwawej historii religii i Kościołów?!; Miliony niewinnych ludzi ponosiło śmierć często w okrutnych męczarniach, podczas gdy miliony innych zadawało tę śmierć i było oprawcami — zawsze w imieniu Boga! Z jego imieniem na ustach /i w sercach zapewne/, znakiem krzyża na piersiach, płaszczach i sztandarach. I na to wszystko pozwalał Bóg miłujący i miłosierny dla ludzi?! Nie dziwi was to wszystko?!

Poza tym, nie oglądacie filmów przyrodniczych pokazujących dziką, okrutną przyrodę, gdzie wszyscy dla wszystkich są pokarmem? I mało który z pożerających czeka na „naturalny" koniec swojej ofiary. Jak sobie tłumaczycie ten aspekt dzieła bożego w kontekście wszechogarniającej je miłości Stwórcy?

Wiem, wiem! Uczepiliście się paru małych fragmentów Pisma św., które waszym zdaniem mają świadczyć o wielkim bożym poświęceniu, miłości i miłosierdziu dla swego grzesznego stworzenia — człowieka. Takich jak te:

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego uwierzy nie zginął, ale miał życie wieczne /.../ jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą swej krwi /.../ on sam nas umiłował i posłał syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy".

I to jest — uważacie — wystarczające świadectwo bożego miłosierdzia i miłości do nas — ludzi? Nic wam się w tym nie wydaje dziwnego i zastanawiającego? Nie?! Mam więc do was parę pytań, które mi się nasuwają w związku z powyższym;

Po pierwsze, dlaczego oceniacie to boże dzieło od połowy, a nie od początku? Czemu nie cofniecie się wyobraźnią do miejsca i momentu od którego zaczęło się to wszystko i nie spytacie: dlaczego Bóg tego swojego miłosierdzia i miłości do ludzi nie okazał im wtedy na samym początku? Dlaczego nie przebaczył im kiedy zjedli owoc zakazany, a wręcz odwrotnie: obraził się na nich i nakazał im rozmnażać się z naturą skażoną grzesznymi skłonnościami, co było przyczyną wszystkich późniejszych nieszczęść? Dlaczego o to nie spytacie i nie zastanowicie się nad tym, drodzy kreacjoniści i kreacjonistki?!

Przecież to jest jeden i ten sam Bóg!; ten, który nie tylko posłał swego syna na ofiarę przebłagalną za grzechy ludzi, ale wcześniej poddał ich prarodziców próbie, której nie sprostali /notabene do czego przyczynił się jego własny twór — mówiący wąż/, za co ukarał ich bezlitośnie, nakazując między innymi rozmnażać się im ze skażoną grzechem naturą — doskonale wiedząc jakie będą tego skutki w przyszłości!!

Przecież to jest ten sam Bóg, który później żałował, że stworzył ludzi, bo wielka była ich niegodziwość i usposobienie było wciąż złe. A to dlatego właśnie, iż wypełniali oni boży nakaz — i karę — i rozmnażali się z grzeszną naturą, skłonną do czynienia zła i nieprawości. Na efekty czego nie trzeba było długo czekać zresztą.

Jest to ten sam Bóg, który powyższy problem rozwiązał w ten sposób, iż potopił całą ówczesną ludzkość, włącznie ze zwierzętami, ocalając tylko garstkę z której miała „odrodzić" się nowa ludzkość i nowy świat zwierzęcy. Ten sam, który po potopie przyznaje się do błędu, mówiąc: „Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości". A mimo to, tego usposobienia /czyli natury/ ludziom nie zmienia, więc po potopie ich sytuacja jest dokładnie taka sama jak przed: rodzaj ludzki nadal rozmnaża się z grzeszną naturą i nawet ofiara z syna bożego nie była cezurą przerywającą to pasmo nieszczęść jakie ludzkość z tego powodu doświadczała, gdyż Bóg nawet tym co uwierzyli w jego syna, grzesznej natury nie zmienił, aż do dnia dzisiejszego włącznie. W takiego Boga przecież wierzycie, nieprawdaż?

Więc pozwólcie, że spytam was drodzy bracia i siostry w rozumie: gdzie widzicie tę bożą miłość, dobroć i miłosierdzie okazywane przez Boga jednemu ze swych stworzeń — człowiekowi? Azaliż nie dostrzegacie, iż nasz Bóg zachował się w stosunku do nas, jak ów chirurg z pewnej sztuki, który aby mieć pacjentów, wpierw ludzi ranił i okaleczał, by potem ich leczyć, obłudnie się nad nimi litując?! Naprawdę tego nie widzicie?! I dziwicie się zapewne skąd mi przyszedł do głowy ten niedorzeczny pomysł? Postaram się więc wytłumaczyć wam to w możliwie najprostszy sposób, choć nie wiem czy mi się to uda.

Otóż Bóg wcale nie musiał „posyłać" ani „dawać" swego syna na ofiarę przebłagalną za grzechy ludzi /nawiasem mówić złożył on tę ofiarę z siebie, przed samym sobą, po to by przebłagać siebie za swe nieudane stworzenie — człowieka!/, skoro jest w stanie nie dopuścić do zaistnienia przyczyn zła. Jednym słowem: zamiast likwidować skutki /albo reagować na nie/ w mocy Boga leży możliwość nieograniczonego wpływu na przyczyny, gdyż ma on dzięki swoim atrybutom nieskończone możliwości, aby wszystko w jego dziele działo się zgodnie z jego wolą. A że tak jest naprawdę, przekonuje nas w swoim słowie, które zapewne doskonale znacie:

„Czy może ktoś uciec przed tym co ja zamierzam zdziałać? Czy ktoś może sprzeciwić się mojej woli? /.../ oto ja jestem Pan, Bóg wszelkiego ciała; Czy jest dla mnie coś niemożliwego?". Albo to: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe /.../ dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego". Zwróciliście uwagę na to drugie pytanie: "Czy ktoś może sprzeciwić się mojej woli?" No właśnie! Chyba nie myślicie, że może?

Lecz wszechmoc to nie jedyny boski atrybut, bo prócz niej /i wielu innych/, dysponuje on jeszcze wszechwiedzą; czyli wiedzą o wszystkim w każdym czasie jednocześnie. Albo inaczej mówiąc, jak to obrazowo ujął kard. John Henry Newman w swojej wspaniałej książce „Logika wiary":

„Bóg jest istotą, dla której nie ma nic przeszłego, ani nic przyszłego. Jest zawsze teraz". Innymi słowy; Bóg ogarnia swoją świadomością całe swoje dzieło, od początku do końca jednocześnie. Jest w każdym jego punkcie nie tylko przestrzeni ale i czasu /owa wszechobecność boża/. Wszechmoc dopiero w połączeniu z wszechwiedzą daje naprawdę nieskończone możliwości, gdyż pozwala Bogu uświadamiać sobie skutki swoich poczynań, zanim wydarzą się one w naszej rzeczywistości lub jakiejkolwiek innej.

Rozumiecie drodzy bracia i siostry umiłowane, jakie te atrybuty boskie niosą ze sobą konsekwencje? Oznacza to ni mniej ni więcej, że cokolwiek zaistnieje na świecie musi być zgodne z wolą jego stwórcy! Innej alternatywy po prostu nie ma!

Znane wam doskonale Pismo św., tak to ujmuje:

„Bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakże by coś trwać mogło, gdybyś ty tego nie chciał? Jakby się zachowało, czego byś nie wezwał?" /kłaniają się wszyscy kochający inaczej/. W ewangeliach zaś, tak jest napisane:

„Żaden wróbelek nie spadnie z drzewa, jeśli on tego nie będzie chciał".

Natomiast św. Sobór Wat. I /notabene Kościół który on reprezentuje, według „Dictatus Papae" pkt.22 nigdy nie pobłądzi i nie popadnie w błąd, więc jest wyjątkowo wiarygodny/, tak orzekł:

„Wszystko co stworzone, Bóg swoją opatrznością strzeże i prowadzi, kierując od początku do końca, mocno rozrządzając wszystko w słodyczy". Oraz: „Plan odwieczny i jego wypełnienie w czasie, nazywa się razem Opatrznością Bożą". I jeszcze to:

"Bóg działa w świecie nieustannie. Jest przyjętą tezą przez wszystkich teologów kat., że Bóg współdziała nie tylko w utrzymaniu w istnieniu, ale w każdej czynności stworzeń".

I na koniec św. Tomasz z Akwinu:

"Ponieważ wszystko co jest stworzone zaistniało zgodnie z myślą bożą, przeto idea podporządkowania wszystkiego jednemu celowi, powinna istnieć od całej wieczności w umyśle bożym".

Tak więc wygląda ten teologiczny problem od strony najwyższych autorytetów religijnych, włącznie z samym Stwórcą. Przypomnę: wszystko co jest stworzone zaistniało zgodnie z wolą Boga, który swoją Opatrznością strzeże i prowadzi to od początku do końca, a także współdziała w każdej czynności stworzeń i o wszystkim co stworzył /stwarza/ wiedział /wie/wszystko ze szczegółami, nieskończenie wcześniej,… gdyż jest Bogiem.

Rozumiecie w czym rzecz, moi drodzy?

Otóż ani ta biedna Ewa /przez głupców odsądzana od czci i wiary/, ani ten biedny Adam, nie mogli zrobić nic, czego Bóg nieskończenie wcześniej by nie wiedział i czego by nie chciał. Żadne boże stworzenie /nawet niech będzie najbardziej przebiegłe jak na przykład wąż/, nie może zrobić niczego wbrew woli bożej, ani też sprzeciwić się Bogu, czy też zaskoczyć go czymkolwiek. Z tej prostej przyczyny, że nie tylko wie on wszystko o wszystkim nieskończenie wcześniej niż to zaistnieje, ale też dlatego, że to on i tylko on jest Stwórcą całej rzeczywistości jaka gdziekolwiek istniała, istnieje i istnieć będzie. Rzeczywistości całkowicie zgodnej z wolą swego Stwórcy.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nie będziesz miał bogów innych przede mną...
Kamień, którego Bóg nie umie podnieść…

 Zobacz komentarze (96)..   


« Antychrystianizm   (Publikacja: 28-04-2004 Ostatnia zmiana: 08-08-2006)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3387 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365