Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
159.461.105 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7307 tekstów. Zajęłyby one 28830 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1257 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"W dziejach cywilizacji naszej planety, jedynym stwórcą i twórcą był człowiek. Nie było żadnych cudów ani działań ponadludzkich i nikt spoza ziemi do interesów naszej rodziny się nie wtrącał"
 Kultura » Etnologia

Wiara w moc uzdrawiania królów we Francji i Anglii [1]
Autor tekstu:

Postanowiłem podjąć się próby przedstawienia wiary w cud królewski, której opis znajdujemy w książce Królowie cudotwórcy. Studium na temat nadprzyrodzonego charakteru przypisywanego władzy królewskiej zwłaszcza we Francji i w Anglii (Warszawa 1998) autorstwa wybitnego francuskiego historyka, żydowskiego pochodzenia, Marca Blocha, z przekonania racjonalisty. Powyższy fakt jest o tyle istotny, iż w omawianej przeze mnie książce historyk zajął się irracjonalną wiarą w cud królewski, czyli świętą moc uzdrawiania chorych na skrofuły przez królów. Leczyć skrofuły mieli prawowici królowie Francji i Anglii. Ta cudowna moc miała pochodzić od samego Boga, albowiem królowie byli pomazańcami Bożymi.

Lucien Febvre, historyk, kolega Blocha z Uniwersytetu Strasburskiego, gdzie obydwaj naukowcy pracowali i współpracowali ze sobą, tak zrecenzował „Królów cudotwórców": „(...) Jest to jedna z tych najwybitniejszych, które czynią nas mądrzejszymi, które wyjaśniają całą masę rzeczy i nieustannie pobudzają naszą ciekawość(...)". Moim skromnym zdaniem, nie ma w powyższej opinii ani krzty przesady. Czytając "Królów Cudotwórców" odkrywamy inny nieznany nam świat, nie chodzi tu wcale o to, że cofamy się do poprzednich epok, ale oto, że odrywamy mentalność ludzi w nich żyjących. Le Goff uważa, iż omawianą monografię cechuje fascynująca rozpiętość horyzontów, wyraża on pogląd, iż Bloch stał się antropologiem, ponieważ korzystał z prac Jamesa Frazera, Lucien Levy- Bruhla, znajdujemy w książce nawiązanie do Marcela Maussa, ucznia Emila Durkheima, a także Claude’a Levy- Straussa. Dzisiaj Marca Blocha uznaje się za ojca antropologii historycznej, nurtu w historii, który rozwinął się w II poł. XX w. Sposób antropologiczny rozważań to sposób widzenia człowieka i jego świata za pośrednictwem opisu mentalności ludzkiej.

Zasadnicze pytanie, które zadaje Marc Bloch, brzmi.: Jak i dlaczego wierzono w cud królewski? Autor przyjął tutaj nadrzędne założenie, że tego problemu nie da się wyjaśnić metodami ściśle naukowymi, dlatego zachodzi konieczność zastosowania innych kategorii, dlatego w monografii Bloch bardzo często opiera się o legendy dotyczące cudu. Było to rozpatrzenie zagadnienia przez autora w taki sposób, żeby zrozumieć materię omawianego zagadnienia. Choć Bloch, jako zwolennik Woltera, traktował ludzi wierzących z odczuciem pobłażliwego politowania, jednak podjął próbę ich zrozumienia i przedstawił obiektywną analizę wiary w cud królewski z punktu widzenia wierzących w to zjawisko.

Na czym polegała wiara poddanych w to, że ich królowie mają cudotwórczą moc uzdrawiania?

Mamy podstawy przypuszczać, iż wiara poddanych w ozdrowieńczą moc królów ma coś wspólnego z wierzeniami ludów prymitywnych, którzy wierzyli, że prawowitym władcom podporządkowana jest natura, albowiem władcy mają jakiś kontakt z bogami, przez co uznaje się ich za boskich. Tytuł „boski", był jednym z oficjalnych tytułów cesarzy rzymskich, możemy więc uznać, że pomimo powszechnej chrystianizacji Europy w Średniowieczu, królowie Francji i Anglii (władcy tych krajów będą głównymi bohaterami moich rozważań), chcieli zachować resztki pogańskiej dworskiej etykiety. Wierzono w to, że prawowity monarcha z dniem koronacji oraz namaszczeniem, kiedy to miała dokonywać się sakra, nabywał świętej mocy uzdrawiania, w pewnym sensie stawał się święty, i żadna siła nie mogła temu zaprzeczyć. Władzę świecką stanowił sam król, zaś władza duchowa, czyli kler współuczestniczył w rytuale namaszczenia króla, nie mógł więc zaprzeczać zaistnieniu mocy uzdrawiania, wtedy poniekąd zaprzeczaliby sami sobie. Ta królewska świętość może być porównywana z boskością władców antycznych.

Władcy odczuwali potrzebę ideologizacji religijnej swojej władzy np.: uczynił tak Pepin w 751 r., gdy zesłał do klasztoru potomków prawowitej dynastii Merowingów i sam przejął władzę w Państwie Franków. W 800 r. jego potomek Karol Wielki koronował się na cesarza, dla wszystkich było oczywiste, że król chce nawiązać do tradycji antycznej. Koronacji tej dokonał papież w Rzymie. Od IX w. namaszczenie króla było jednoznaczne z jego koronacją, po raz pierwszy ukoronowano w ten sposób Ludwika Pobożnego w 816 r.

Legendy mówią, że w czasie koronacji królowie Francji byli namaszczani świętym olejem o boskim pochodzeniu, ceremonia koronacji odbywała się w Reims. Rytuał ten dzielono na dwa etapy: po pierwsze była to konsekracja, czyli namaszczenie, zwane też sakrą, i właściwa koronacja. Lud wierzył, że swą cudowną moc król francuski czerpie z namaszczenia. Olej, którym namaszczano królów miał być olejem o nadprzyrodzonym pochodzeniu, miał on pochodzić ze Świętej Ampułki przyniesionej na ziemię przez Ducha Świętego w chwili gdy Św. Remigiusz chrzcił Chlodwiga, pierwszego chrześcijańskiego króla Franków. Jego następcy, jako jedyni na świecie, byli namaszczani tą samą Św. Ampułką, która, co uznawano za pewnik, miała pochodzić z nieba. Królewskie małżonki namaszczano w czasie koronacji zwykłym olejem naturalnym. Św. Ampułka była przechowywana w królewskim opactwie Saint Denis, i miał nad nią pieczę opat, który w dniu koronacji dostarczał ją do Reims, gdzie dokonywała się sakra. Mistrzem ceremonii był abp Reims, który osobiście namaszczał króla Św. Olejem. Było to niezbędne, ażeby mogła dokonać się sakra, w konsekwencji której król mógł uzdrawiać chorych na skrofuły, albowiem już w momencie namaszczenia spływała na prawdziwego króla wielka łaska, moc uzdrawiania spływająca z królewskich dłoni na chorych.

Ramy chronologiczne wiary w uzdrowienie

Początek

U Francuzów uzdrawiać miał już Chlodwig, pierwszy król Franków. Pierwszy udokumentowany cud królewski miał miejsce w czasach panowania Roberta Pobożnego w XI w. Po nim cudów miał dokonywać Filip I (1060-1080), wnuk Roberta, jednak w pewnym momencie wieści o dokonywanych cudach przez tego władcę urywają się. Bloch podejrzewa, że bierze się to stąd, że król wziął sobie kochankę, sprzeniewierzył się więc szóstemu przykazaniu, nie mógł więc jako święty dokonywać cudów. Mamy pewność, zdaniem wspomnianego przeze mnie historyka, że w ceremonii uzdrowienia w roli głównej uczestniczył Ludwik VI (1108-1137).

U Anglików pierwszym władcą, który ponoć czynił cudy uzdrowienia, miał być legendarny król Lucius. Bardziej jednak prawdopodobne, że pierwszym królewskim cudotwórcą był ostatni anglosaski król — Edward Wyznawca, który panował w Anglii tuż przed inwazją Normanów na wyspy w roku 1066, z Wilhelmem Zdobywcą na czele. Piotr z Blois udowadniał, że król Henryk II uzdrawiał skrofulików oraz przyczynił się do zaniknięcia zarazy atakującej pachwinę. Władca ten posiadał moc uzdrawiania niejako z urzędu, ponieważ był prawowitym królem (zmarł w 1189 r.). Niektórzy historycy dowodzili, że uzdrawiać miał jego dziad, Henryk I. W powyższych rozważaniach dotyczących chronologii szło głównie o prestiż monarchii, czyli wyższość Króla Anglii nad Francuskim lub vice versa. Tymczasem można uznać za pewnik, że na wyspach królowie zajęli się kwestią uzdrawiania jakieś 100 lat później, niż po drugiej stronie kanału La Manche.

Koniec

Bloch zwraca uwagę, iż bezpośrednią przyczyną śmierci rytuału dotykania chorych przez królów były rewolucje polityczne. Doszło do nich w momencie gdy wiara w nadprzyrodzony charakter osoby króla była w duszach obydwu narodów mocno nadwątlona. Autor monografii o Królach Cudotwórcach pisze o mentalności ludzi poprzednich epok, śledzi wiarę ludu w uzdrowicielską moc ich władców, od szczytowego okresu tej wiary po jej kres, który miał miejsce w oświeceniu. Średniowiecze to epoka dominacji religii w życiu publicznym, człowiek poszukiwał cudu zesłanego na Ziemię przez samego Boga, wiara w królów cudotwórców była pochodną tej religijności. Oświecenie to epoka racjonalizmu. W XVIII w. nikt już nie wierzył w cuda dokonywane przez królów, monarchowie przestawali być królami z bożej łaski. W Średniowieczu wierzono, że w żyłach prawowitego władcy płynie błękitna krew i że ma on znamię kwiatu lilii w kilku miejscach swojego ciała, wierzono także w to, że królowie mają moc uzdrawiania, którą zostali obdarowani przez Boga. Ponadto silna była wiara wiernych w to, że prawdziwy król, gdy stanie pomiędzy wygłodniałymi lwami, to zwierzęta te nie zrobią monarsze krzywdy. Dla ludzi Oświecenia Ludwik XVI był obywatelem Kapetem, którego za zbrodnie można było skazać na śmierć (jak wiadomo, ów król skończył pod nożem gilotyny). Właśnie ta egzekucja świadczy o tym, że wiara w świętość królów załamała się. Nóż gilotyny na szyi Ludwika XVI jest tutaj swoistym symbolem utraty wiary ludu w ozdrowieńczą moc królów. Przecież w poprzednich stuleciach było to po prostu niemożliwe. Mamy tutaj ewidentny wątek religijny. 

Spokojnie można stwierdzić, że ostatni władcy nawet jeżeli brali udział w rytuale cudotwórczym, to był to już zwyczaj de facto martwy, albowiem ani oni, ani ci, którzy mieli dostąpić łaski uzdrowienia, nie wierzyli już w to, że dokona się cud. Był to więc zwykły obrządek pozbawiony treści, sztucznie i na siłę utrzymywany przy życiu, ponieważ była to "wielka tradycja", w której należało brać udział, nawet jeżeli uznawało to się za bezsensowną bzdurę. 

W Anglii rewolucja Cromwella z 1688 r. walnie przyczyniła się do upadku wiary w cudotwórczą moc monarchy, zaś we Francji stało się to podczas Wielkiej Rewolucji z 1789 r. Po raz ostatni chorych dotykała w Anglii królowa Anna w 1714 r. We Francji zaś — król Karol X w 1825 r.

Czy leczenie za pośrednictwem dłoni królewskiej było skuteczne?

Pewne jest jedno, ludzie którzy poddawali się rytuałowi uzdrowienia za pomocą dotyku monarchy wierzyli w to, że zostaną uzdrowieni. Właśnie w tym celu udawali się przed oblicze króla, głęboko modląc się o tę łaskę i wierząc, że ich prośby zostaną wysłuchane i że król nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei. Interesującym faktem jest, że działanie ozdrowieńcze chorych na skrofuły przez króla figurowało w księgach lekarskich, wynikało z nich, że trzeba posłać pacjenta przed oblicze monarchy na wypadek gdyby inne metody leczenia zawiodły. Z tego wszystkiego wynika, że król urastał do rangi biblijnego Chrystusa. Bloch stwierdza, że wiara ludzi średniowiecza miała poniekąd przyziemny charakter, musiała ona być objawiana w sposób materialny, cud królewski był więc jej elementem. Wierzono, "że gest uczyniony w niebie, uczyniony jest i na ziemi". Dalej francuski historyk stwierdza, że myśl ta nikogo w tych czasach nie szokowała, albowiem nikt nie zdawał sobie sprawy z działania praw przyrody. Kapłani odgrywali rolę magów, których czasami uwielbiano a czasami nienawidzono. Królowie, jako że byli uznawani za świętych, spełniali tę samą funkcję, jednak w tym wypadku była ona tylko i wyłącznie dobroczynna, przecież król leczył chorych, moc ta była ich naturalnym przymiotem z której chętnie monarchowie korzystali.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Król - święty czy przeklęty?
O mentalności prostego ludu w epoce Średniowiecza

 Zobacz komentarze (1)..   


« Etnologia   (Publikacja: 03-05-2004 Ostatnia zmiana: 04-05-2004)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Krzysztof Baliński
Historyk, publicysta prasy lokalnej ("Nowy Kurier Iławski"), wolontariusz, działa w Stowarzyszeniu na rzecz osób niepełnosprawnych powiatu iławskiego "PROMYK". Zajmuje się problematyką osób niepełnosprawnych. Mieszka w Iławie.

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Szkoła im. Biskupów
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3408 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365