Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.300.580 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3658 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
(..) do jakiego stopnia [ludzie] gotowi są usprawiedliwiać zło ze względu na jakiekolwiek wartości ideologiczne? Ci, co sądzą, że granic takich nie da się określić, lub którzy po prostu nie godzą się na ich określenie, są - we właściwym sensie tego słowa - duchowymi spadkobiercami Hitlera.
 Religie i sekty » Religioznawstwo

Król - święty czy przeklęty? [1]
Autor tekstu:

Niby to znana rzecz, od czasów publikacji „Złotej Gałęzi" Frazera, że król w archaicznych czasach uważany był za przedstawiciela boga na ziemi, ale czy rzeczywiście ta sucha informacja jest w stanie poruszyć naszą wyobraźnię, tak by zrozumieć czym tak naprawdę było to przeświadczenie, jak się budowało w ciągu lat i jakie są do dziś dnia jego konsekwencje w kulturze? Wciąż opowiadamy naszym dzieciom bajki o królewiczach, a sami znamy nieprzemijające historie o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu albo o królewiczu Hamlecie.

W mitologii związanej z osobą Króla krzyżuje się tyle tropów, że przy jej rozpatrywaniu natrafia się niemal na wszystkie ważniejsze motywy: bo Król jest Herosem potykającym się z „potworem", Wodzem prowadzącym swój lud do zwycięstwa, Sędzią, do którego nawet lada chłopek może zwrócić się o sprawiedliwość, Kapłanem, wpisanym w sacrum namiestnikiem boskiego porządku. I ten ostatni aspekt wydaje się najciekawszy, z niego wypływa większość pozostałych. Aby od razu wskoczyć na głęboką wodę, powiedzmy — Król to niemal bóg — jego „żywa" postać, wcielenie; poprzez niego rozgrywa się dramat świata, on dźwiga na sobie cały ład rzeczy ludzkich i pozaludzkich. Wierzyć się nie chce? Ale tak właśnie widziano ten niesłychany Monarszy Majestat! Niechaj symbol i mit opowie nam dzieje Króla.

Król to więcej niż osoba. Nosił w sobie odpowiedzialność za dobro całej wspólnoty, której przewodził, a przewodził jej na mocy wyższego niż ludzkie powołania — oto fundament, na którym wspiera się cała „konstrukcja" królewskiego mitologemu. To niezwykła rzecz, że w różnych społecznościach, mimo kulturowych różnic, można odnaleźć tę samą figurę Króla — jakby należała do wyższego porządku: archetypowego.

Symbolami władzy królewskiej są, jak wiemy: korona, tron, berło, jabłko królewskie, pierścień, miecz. Oczywiście nie na co dzień myśli się o tym, skąd bierze się ich rodowód i wielka celebracja tych przedmiotów. Wyobraźmy sobie jednak, iżby insygnia koronacyjne królów polskich miały zostać wywiezione przez wroga do innego kraju — czyż nie rozbrzmiałoby larum w kraju? Gdy nie tak dawno na Węgry wróciły insygnia króla Michała, nie obyło się bez odpowiednich uroczystości. A czy nigdy nie zastanawialiśmy się, zwiedzając gotyckie katedry, dlaczego właściwie średniowieczni królowie byli koronowani przy ołtarzu i grzebani w kryptach kościelnych? W końcu katedra uosabia sferę boską, nie świecką! A z drugiej strony, dlaczego właściwie Bóg przedstawiany jest na modłę królewską — zasiada wszak na tronie! Jesteśmy z tym obyci, ale czy wiemy co się za tym kryje? Aby się o tym dowiedzieć, trzeba cofnąć się wiele lat wstecz i pozwolić mówić przeszłości. Zanim jednak do tego przejdziemy musimy uczynić pewną porządkującą uwagę. Obszarem, który nas interesuje jest Śródziemnomorze i Bliski Wschód, czyli kolebki naszej cywilizacji. To tam wykształcił się ten model przesycony sacrum, który — oczywiście przekształcony — pozostał w spadku kulturze średniowiecza. Ale był i drugi model: Indoeuropejski — wspomnimy o tym na końcu. Na razie wybierzmy się w krainę Króla sakralnego, Króla-Boga. Powiedzmy w skrócie: idea świętości Króla zrodziła się w pradawnych czasach, gdy władzę nad światem dzierżyła Wielka Bogini. Jej namiestniczką była kapłanka -"królowa", apoślubiony jej małżonek, Król, był ziemskim odbiciem świętego małżonka Bogini. Wpisany w mit agrarny nosił na sobie piętno umierającej i odradzającej się Natury. Potem ten podstawowy mitogem Króla zmieniał się, ale jeszcze i w Egipcie, i w Sumerze przebijał się związek Króla z naturą, płodnością i rzecz jasna — boskością. Wiadomo, że faraon uważany był za wcielenie Boga. Ściślej mówiąc był żywym Horusem, synem wielkich bogów Izydy i Ozyrysa. Na malowidłach egipskich nad monarszym tronem widnieje postać ptaka, wcielenia Horusa, patrona władzy faraona. Zresztą zwany był „synem" jeszcze innych bogów: Ozyrysa, Mina, Amona. Powiedzieliśmy o tronie — pora więc opowiedzieć o najdonioślejszym akcie związanym z królewską osobą: o koronacji. Jak zatem „zasiadało się na tronie"? Następca tronu uroczyście nakładał na swe skronie egipską koronę. Była ona podwójna, symbolizowała bowiem dwie krainy: Górnego i Dolnego Egiptu. Tak jakby w tym mistycznym geście koronowany jednoczył się z krajem, którym miał władać. Król b y ł państwem. Nie na darmo jeszcze Ludwik XIV wypowiedział słynne: „państwo to ja"!

Znamienny jest też kolejny gest, czyniony przez faraona. Z łuku wypuszczał on cztery strzały skierowane kolejno w cztery strony świata — miało to zapewnić panowanie nad nimi i było groźbą wobec wrogów. Pokojowym odpowiednikiem tego gestu było wypuszczenie, również w cztery strony świata, czterech ptaków. Jak widać nie my pierwsi wypuszczamy białe gołąbki pokoju... Wreszcie ogłaszano: „Horus, syn Mina i Ozyrysa przywdział Wielką Koronę". Symbolika czterech stron świata jest mocno rozpowszechniona — wielu władców mieniło się „panami czterech stron świata"; to po prostu wyraz myśli, że Król panuje nad c a ł y mświatem. To dlatego koronacja była tak doniosłym wydarzeniem — oto bowiem nastawała nowa era, podtrzymany został Porządek naruszony przed koronacją, gdy światem zawładnąć mogły siły Chaosu. Słynny Assurbanipal (VII w. p.n.e.) uważał się właśnie za Odnowiciela świata: zwróćmy uwagę na te słowa: „Odkąd bogowie posadzili mnie na tronie (...) Ramman zesłał deszcz, plony obfitowały, bydło rozmnażało się licznie". Otóż to: to dzięki koronacji i Królowi przyroda zaspokaja potrzeby człowieka! To bardzo stary motyw i, jak jeszcze zobaczymy, brzemienny w skutki.

Sakralność Króla podkreślano też opowiadając, że to sam Bóg był założycielem królewskiej dynastii, jak w przypadku Sargona, króla Akadu, albo — bliższej nas — duńskiej dynastii królewskiej wywodzącej swój ród od Skylda, syna wielkiego Boga Odyna. W „najgorszym" przypadku ród władcy wywodzono od mitycznego Króla tożsamego z Pierwszym Człowiekiem.

Skoro Król władał całą Naturą to nic dziwnego, że często napotykamy wizerunki przedstawiające pewien model świata, np. sfery niebieskie, w centrum którego znajduje się właśnie On. Jest centralnym bohaterem świata i wszystko wokół mu podlega — sam tkwi pośrodku, nieporuszony, Władca Świata. To właśnie ten motyw legł u podstaw indyjskiej koncepcji władcy, zwanego Ćakravarti, „ten, który obraca kołem". I dlatego atrybutem wielkiego króla Asioki (III. w. p.n.e.) było koło, dziś mające miejsce w godle Indii. W związku z tym pozostaje motyw Króla jako Władcy Czasu. Nieprzypadkowo w Sumerze liczono czas od potopu — do koronacji Pierwszego Króla kraju. A może znany nam zwyczaj dziejopisów każący opisywane wydarzenia umieszczać „za panowania króla takiego a takiego" to nie tylko kronikarski zabieg, aleintuicja, wskazująca na władcę jako na Pana Czasu, tego, który kontroluje jego przebieg. Mówimy o czasie. Czas postrzegano w dawniejszych epokach jako cyklicznyi „odnawialny". Był kołem. Koło to składało się z odcinków, a najważniejszą cezurą, prócz koronacji, były obchody Nowego Roku.

Wtedy właśnie w Mezopotamii odprawiano dziwny rytuał: czasowej abdykacjiKróla. Aby wejść w nowy okres, trzeba było rozprawić się ze starym, oczyścić siebie i świat ze skaz, grzechów, brudów zużytego już czasu. Aby wywołać nowe siły żywotne, trzeba pogrążyć się w Chaosie. Tak tez czyniono, i aby ten Chaos wywołać posługiwano się królewską osobą: nie ma Króla — nie ma porządku. Babiloński władca udawał się do sanktuarium Marduka, gdzie kapłan odbierał mu koronę, pierścień i berło, po czym składał je na tronie przed posągiem Boga, i — co niesłychane — uderzał Króla w policzek! Potem kazał mu uklęknąć, by przebłagać Marduka i zapewnić go: „nie grzeszyłem o Panie krajów, ziemi…" Dopiero po upokorzeniu i swoistej „spowiedzi" zwracano mu królewskie insygnia. I teraz rzecz najistotniejsza: Król oczyszczał się w imieniu całej wspólnoty, bowiem grzechy Króla spadają na lud, a grzechy poddanych na Króla. To myśl, która doprowadzona do krańca w Indiach wyrażała się w przeświadczeniu, że Król bierze na siebie karmę całego ludu.

W innej formie, w dalekiej Afryce, zgodnie z tamtejszym wzorem kulturowym odprawiano ceremonię Incwala: w okresie poprzedzającym Nowy Rok dawano ujście złym mocom, co przedstawiano w swoistej dramie polegającej na symulowaniu ataku ludu na osobę Króla; na końcu zaś ceremonii rozpalano wielki ogień i spalano wszystkie nieczystości.

Czy te zwyczaje nie przypominają nam ludowych zabaw w rodzaju „z chłopa król"; karnawałów, podczas których Król musiał zrzec się swej władzy? Sam karnawał przecież to nic innego jak „zawieszenie czasu" i zwykłych norm.

Innym sposobem na wyrażenie sakralności Króla były budowle. Gdyby spojrzeć na architekturę egipskich piramid z tego punktu widzenia, to spostrzec można niezwykłą rzecz. Pamiętajmy, piramida wykształciła się stopniowo z tzw. mastab — one to, ułożone jedna na drugiej, coraz mniejsze, dały wpierw konstrukcję schodkową, podobną do słynnych zikkuratów z Sumeru. Otóż tkwi tu schwytana w kamień idea schodów — Schodów do Nieba! To jakby pionowa droga prowadząca Króla ku swemu Ojcu — Bogu.

A ów szczególny trójkąt piramidy to symbol promienia słonecznego (pamiętamy na pewno kształt chrześcijańskiego „boskiego oka" zamkniętego właśnie w trójkącie). Słońce to wszak jeden z głównych królewskich i boskich zarazem symboli. W Indiach, podczas gdy wszyscy po śmierci idą „księżycową drogą", Król idzie „słoneczną".Można by znowu wspomnieć Ludwika XIV, Króla-Słońce...

Piramidy były miejscem, gdzie spoczywały zwłoki faraona. Co musiało się dziać, gdy umierał król… wszak to tak, jakby zawalił się świat — aż do nowej koronacji. Gdy wspomnieć, jak rozpaczał lud w czasie udawanego odejścia Króla w czasie ceremonii Nowego Roku i czasowej abdykacji...

Aż kusi, by świetle tego, co już wiemy, przyjąć tezę, że zwyczajowi balsamowania zwłok faraona przyświecał cel większy niż tylko zachowanie jego o s o b y. Zapewne wierzono, że skoro Król to Państwo, to póki jego ciało pozostawało nienaruszone nic też nie groziło Egiptowi. Zabalsamowanie więc królewskich zwłok leżało w interesie całej wspólnoty.

W Sumerze i w Egipcie aż do mniej więcej III. tys. p.n.e., gdy umierał Król, to tak jakby umierali wszyscy. A niektórzy umierali całkiem dosłownie. Na terenie Mezopotamii odkryto niejeden królewski grobowiec z setkami szkieletów. Byli to członkowie królewskiej świty, co nie bez znaczenia, jak zobaczymy za chwilę, ci, którzy stykali się z Królem na co dzień. Co do życia pośmiertnego, to wpierw zarezerwowane było dla Króla i dostojników, o innych wzmianki są nader niejasne. Mówiąc żartem, wstęp do Nieba zyskaliśmy dopiero wraz z demokratyzacją religii.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kuros, Kora i Delfy
Wiara w moc uzdrawiania królów we Francji i Anglii


« Religioznawstwo   (Publikacja: 05-06-2002 Ostatnia zmiana: 03-05-2004)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 399 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365