Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
201.084.357 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 410 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Duma homo sapiens jest określeniem na wyrost, albowiem człowiek - istota namiętna - lubi sięgać po rozum dopiero po wypróbowaniu innych możliwości.
 Kultura » Etnologia

Wiara w moc uzdrawiania królów we Francji i Anglii [3]
Autor tekstu:

Podsumowanie, czyli próba racjonalnego uzasadnienia cudu królewskiego

Dla tłumów było jasne i oczywiste, że ich królowie mieli moc uzdrawiania chorych na skrofuły. Pozostaje jednak pewien problem: gdyby wiara tych ogromnych rzesz ludności miała okazać się iluzoryczna, to dlaczego doświadczenie nie obaliło tej wiary? Czy królowie rzeczywiście uzdrawiali, a jeśli tak, to w jaki sposób? Jeśli nie, to dlaczego ludzie ta długo żyli w przekonaniu, iż jest odwrotnie? Gdybyśmy przyjęli proste założenie, że moc królów cudotwórców jest fikcją, to nie byłoby sensu zajmować się tym zagadnieniem. Bloch wyraża pogląd, że nie można całkowicie porzucać starych legend mówiących o świętej mocy uzdrawiania chorych przez królów, w tych interpretacjach tkwi mocno ukryte ziarnko prawdy. Należy też poszukać interpretacji, którą będzie w stanie zaakceptować współczesny czytelnik, musi być to interpretacja racjonalna.

Pierwsi wiarę w cud królewski odrzucili libertyni włoscy w XVI w. — Calciagnini i Pomponazzi, oraz niemieccy teologowie protestanccy — Paucer w XVI w. oraz Marhof i Zentgraff w XVII w. Teologowie ci nie zaprzeczali istnieniu sił nadprzyrodzonych, nie wierzyli jednak w to, aby ich udział miał miejsce przy cudach sprawowanych przez królów. Wszelkie dyskusje prowadzone wówczas były poza granicami Anglii i Francji. Sceptycy z tych ostatnich krajów przezornie zachowywali milczenie. Pierwsze próby polemiczne wobec cudu pojawiły się w tych krajach dopiero wtedy, gdy nikt już w cuda nie wierzył. Esej o cudzie królewskim Dawida Hume’a na ten temat, napisany w 1749 r., miał nadany charakter filozoficzno- teologiczny, była to polemika w związku z dyskusją, jaka toczyła się w angielskim parlamencie pomiędzy jakobitami a wigami w tejże sprawie. Hume wypowiedział się sceptycznie i lekceważąco w sprawie cudu królewskiego, uznał go za zwykły zabobon. W epoce Oświecenia nie był w tym poglądzie osamotniony. Duchowny John Douglas w 1754 r. w polemice do powyższego eseju, zatytułowanej "Criterion" dokonuje analizy historycznej. Wygląda to jak obrona rytuału, jednak nią nie jest, uznaje on bowiem porównywanie się królów ze Świętymi z Biblii za herezję. Postulował oddzielenie cudów ewangelicznych od zjawisk, które miały miejsce w odległej przeszłości, a którym elita intelektualna nie dawała wiary. Do wydarzeń tych zaliczył leczenie skrofulików przez królów. Intrygujący był pogląd jezuity Delrio, który sugerował, iż jeżeli królowa Elżbieta uzdrawiała chorych, oznacza to, że maczał ręce w tym sam diabeł. Jozua Barbier uważał, że królowie cudotwórcy byli wysłannikami szatana. Florencki astronom Junctinctus w XVI w. głosił, że na moc cudotwórczą królów mają wpływ gwiazdy. Cundun i Calciagnini wietrzyli w cudzie królewskim zwykłe oszustwo. Jakub Borman de Sauset uważał, iż cud królewski ma swoją proweniencję w związkach pokrewnych, wynikało z tego, że wszyscy Kapetyngowie mają moc uzdrawiania. Z kolei Juliusz Cezar Vanini uważał, iż moc leczenia wynika z wyobraźni, chorzy na widok przepychu ceremonii i króla uzdrowiciela dostawali wstrząsu nerwowego, który miał powodować uzdrowienie.

Bloch dowodzi, że próba racjonalnego wytłumaczenia cudu królewskiego przez myślicieli XVI-XVIII w. nie powiodła się, albowiem ich teorie były mało przekonujące. Historyk uważa, że należy dać sobie spokój z odpowiadaniem na pytanie: w jaki sposób królowie uzdrawiali?, należy je zastąpić innym pytaniem: czy rzeczywiście uzdrawiali? Odpowiedź Blocha jest dość oryginalna, twierdzi on, że królowie nie byli oszustami, chociaż nigdy nikogo nie uzdrowili, to chorzy wierzyli, że dzięki dotykowi dłoni królewskiej mogą dostąpić łaski uzdrowienia. Autor przyznaje, że rozpoznanie tego subtelnego rozróżnienia sprawia wiele trudności. 

Na podstawie źródeł dochodzi do wniosku, iż zdarzało się, że dłoń króla traciła swoją skuteczność. W związku z tym panował przesąd, że dopiero kilkukrotne dotknięcie chorego przez króla przynosiło uzdrowienie. Do powszechnie dostępnie wiedzy należał też fakt, iż królowie nie uzdrawiają wszystkich. Byli tacy, którzy byli odporni na łaskę uzdrowienia przez monarchę, pomimo licznych wędrówek nie zaznali tej łaski. Teolodzy i ideolodzy związani z domem królewskim skrzętnie wykorzystywali ten fakt zarzucając delikwentowi małą wiarę lub niedowiarstwo. Gdy zarzut wobec pacjenta okazywał się nieprawdziwy, to wtedy lekarze przyznawali się do błędu poprzez stwierdzenie, że ich diagnoza była mylna. Lud wiedział też, że chorzy nie byli uzdrawiani od razu, lecz po wielu miesiącach, czasem latach, po wzięciu udziału w rytuale uzdrawiania chorzy wracali do domów i cierpliwie czekali aż spłynie na nich łaska królewska w postaci wyleczenia. Chorzy, którym dane było dostąpić łaski uzdrowienia przez króla pielgrzymowali do Corbeny i dziękowali świętemu Marcoulowi za pośrednictwo w cudzie poprzez wstawiennictwo u Boga. Zdarzały się też przypadki, że skrofulicy po odzyskaniu zdrowia ponownie je tracili, przypuszczać należy, zdaniem Blocha, że w tych przypadkach następowało cofnięcie się choroby królewskiej a po jakimś czasie miał miejsce jej nawrót, co nie powodowało zwątpienia w cud. Oczywiście musiała być jakaś podstawa, żeby społeczeństwa mogły uwierzyć w cud królewski, a mogły być to uzdrowienia, które się zdarzały.

Bloch dowodzi, że zaistniała potrzeba cudu, więc musiał się ten cud znaleźć, na cudotwórców wytypowani zostali królowie, którzy przez setki lat spełniali cudotwórczy rytuał. Dzięki temu, że chorzy wierzyli w to, że zostali uzdrowieni a świadkowie biorący udział w uroczystej ceremonii uzdrawiania chorych przez króla potwierdzali niezawodność cudownej mocy, wiara w uzdrowienie była głęboka wynikała także poniekąd z równie głębokiej religijności jaką charakteryzowali się ludzie poprzednich epok. Te fakty sprzyjały, zdaniem Blocha, wykorzystaniu tej wiary w różne irracjonalne bzdury przez cynicznych polityków, którzy umacniali wiarę w zabobony i szerzyli ciemnotę wśród motłochu tylko po to, żeby móc osiągnąć własne cele, które często były zbieżne z celami domu panującego, np. służyły umacnianiu pozycji monarchii jako instytucji. Coś w tym musi być: gdy podupadła wiara w cud królewski, w nieodległym czasie nastąpił też upadek samej monarchii. 

Królowie polegli w walce o rząd dusz, nastąpiło oświecenie, które zwiastowało nową epokę. Oświecenie podważyło wiarę w cuda, tak samo jak wykończyło, w sensie dosłownym i w przenośni, monarchię absolutną. 

Na końcu mamy pytanie: Czyżby wiara w cud królewski była efektem wielkiej zbiorowej pomyłki? Na to wygląda, że TAK rzeczywiście było. Na szczęście, była to pomyłka co najmniej nieszkodliwa dla rodzaju ludzkiego. Poprzednie stulecie poznało znacznie gorsze wizje inżynierii społecznej, za które ludzkość zapłaciła milionami istnień. Czyżby ludzie musieli żyć w ułudzie? Chyba tak, nie chcemy znać prawdy obiektywnej, nie jest ona nam do szczęścia potrzebna. Sokratesowi rodacy kazali wypić trującą cykutę. Jego zbrodnią było głoszenie prawdy. Stale uciekamy przed prawdą i wolnością, jak mawiał Nietzsche: "chowamy głowę w piasek rzeczy niebieskich".


1 2 3 

 Zobacz także te strony:
Król - święty czy przeklęty?
Cuda Jezusa
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Król - święty czy przeklęty?
O mentalności prostego ludu w epoce Średniowiecza

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Etnologia   (Publikacja: 03-05-2004 Ostatnia zmiana: 04-05-2004)

 Wyślij mailem..   
Wersja do druku    PDF    MS Word

Krzysztof Baliński
Historyk, publicysta prasy lokalnej ("Nowy Kurier Iławski"), wolontariusz, działa w Stowarzyszeniu na rzecz osób niepełnosprawnych powiatu iławskiego "PROMYK". Zajmuje się problematyką osób niepełnosprawnych. Mieszka w Iławie.

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Szkoła im. Biskupów
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3408 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365