Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
177.200.840 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 1402 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Mariusz Agnosiewicz - Kryminalne dzieje papiestwa tom I
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Złota myśl Racjonalisty:
Ilekroć jakiekolwiek pozanaukowe autorytety próbowały bądź ingerować w naukę, bądź narzucać jej wynikom interpretacje w imię jakichś ideologii, zawsze źle się to kończyło dla pozanaukowych autorytetów.
« Społeczeństwo  
Katolicyzm a nasz charakter narodowy [2]
Autor tekstu:

Tak więc sposób życia „bogobojnych" Krzyżaków niewiele się też różnił od wikińskiego — grabiono, palono, mordowano, tyle że w imię Chrystusa i jego matki. A kto istotnie przejmował się ideałem chrysusowym? Tutaj kłania się wyraziciel polskiego ideału — dodajmy: na chrystusowym opartego — nasz rodak Paweł Włodkowic!

Zdaniem pana Świrskiego na „polski charakter narodowy", który zresztą zdaje się kwestionować samo nawet istnienie charakteru narodowego (jeśli tak — to dlaczego mówimy o naszych wadach narodowych?), ma wpływ największy... narodowość (zresztą twierdzi nieprawdziwie, że wymieniałem narodowość jako jeden z czynników mających wpływ na nasz charakter narodowy! Ja mówiłem o katolicyzmie konstytuującym naszą narodowość). Polska idea narodowa jest tożsama z katolicką od wieków. „Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości... ale tkwi w jej istocie…" — zauważył Dmowski, ale nie tylko on jeden. To, że katolicyzm jest kwintesencją polskości — polskiej narodowości tego nikt nie kwestionuje. Jeden protestant z drugim ateistą nic w tym względzie niezmienia! Tym bardziej jeśli byli wychowywani przez matki katoliczki wśród polskiego, katolickiego otoczenia. Poza tym mnie interesował nie charakter poszczególnych jednostek, ale nazwijmy to średnia społeczna, czyli przeciętny Polak - katolik

Truizmem też jest twierdzenie, którego jednak nie podziela p. Świrski, że katolicyzm miał i ma wpływ na nasze ideały polityczne. Czyż nie tylko w narodzie idealizującym ponad wszystko personę ludzką i jej osobiste cele — z naczelnym: zbawienia indywidualnej duszy, choćby poza społeczeństwem, a przy tym pozbawionym silnej władzy monarszej, mogło się pojawić coś tak absurdalnego, jak liberum veto? Polak z natury swej brzydzi się ustrojem nie uwzględniającym praw i wolności jednostki (u nas przeradzającej się w samowolę i warcholstwo), będących od wieków kamieniem węgielnym polityki polskiej, choćby z uszczerbkiem dla praw całej społeczności, społeczeństwa — narodu i państwa. Taką też instytucją było liberum veto!

Po utracie własnego państwa — pod natchnieniem katolickiego ideału romantycy nasi wpadli na „prawdziwie wielką ideę" — Polski jako Chrystusa narodów. Nie potrzebujemy tutaj się rozwodzić nad jej znaczeniem dla wielu pokoleń Polaków. Miała nam ona zrekompensować to wszystko, czego nie mieliśmy, a miały inne narody europejskie, ale które to jednak my mieliśmy uczyć, jak wyglądać powinna "prawdziwie chrześcijańska cywilizacja".

To właśnie w imię tych ideologicznych mrzonek, wywiedzionych z katolickiej wiary, ginęli Polacy „na korzyść cudzej wolności i cudzych interesów, danina ta — pisze pan Świrski — pozbawiła nas najlepszego materiału genetycznego. Przeżyły kobiety i tchórze…". Jak widać pan Świrski nie ma najmniejszego nawet szacunku dla swojego ojca i dziada, mieniąc ich tchórzami, którzy świadomie uniknęli daniny krwi przez naród dotąd składanej. Bo idąc logicznym tokiem jego rozumowania, wszyscy Polacy obecnie żyjący — to potomkowie podłych tchórzy, którzy zapłodnili nasze babki i matki! Wniosek stąd wywiedziony, choć brutalny, może być tylko jeden: wszyscy obecnie żyjący Polacy (potomkowie tchórzy) powinni poddać się sterylizacji, bo mają niepełnowartościowe geny! Oto też pewnie przyczyna naszej bierności.

Te same geny jednak nie przeszkadzają Polakowi, w zupełnie innym środowisku, zagranicą, być męskim, zaradnym, pracowitym. Widocznie pod inną szerokością geograficzną, w innym klimacie i środowisku społecznym — wśród bardziej męskich narodów Polak przechodzi jakąś zadziwiającą transformację genetyczną. Oczywiście kpię sobie tutaj z tych zaskakujących konkluzji p. Świrskiego — przekonanego, że tylko geny i nic więcej, a na pewno nie religia (wychowanie) decyduje o postępowaniu człowieka.

Nawiasem mówiąc czy aby może — nie zadaje sobie tego pytania — z biologicznego punktu widzenia — najlepszy materiał genetyczny to właśnie na odwrót — ten, który potrafił przetrwać najgorsze nawet burze? Też i tak można argumentować, nieprawdaż?

Na koniec swoich wywodów pan Świrski ubolewa, że „nie mamy w swojej tradycji okresu monarchii absolutnej, podczas nacjonalistycznych wojen XIX i początku XX wieku byliśmy tylko kartą przetargową w cudzych rękach…". Te same mankamenty dotyczą również i Szwajcarów, o których trudno powiedzieć, żeby byli narodem biernym i kobiecym. Ale tam ton życiu społeczno-politycznemu od wieków nadają niechętni katolicyzmowi rygoryści kalwińscy (a dla nich bogactwo nie jest karą, lecz nagrodą Bożą za uciążliwą, codzienną i sumienną pracę. Katolicy przebywając w takim otoczeniu rzecz jasna nie mają większego wyboru, albo będą naśladować kalwinistów w ich kulcie dla pracy i bogactwa, albo będą biedę klepać...).

Co więcej „brak samodzielnej, niezależnej, rzeczywistej głowy państwa (ojca narodu) z prawdziwego zdarzenia" ich jakoś nie zdemoralizował — tak jak nas. Podobnie jak nie demoralizował i innych narodów, które doskonale od wieków funkcjonują jako republiki. „Ojciec narodu" czy też „wielki brat" — to powinien chyba wiedzieć każdy konserwatysta — nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki, jakby chciał pan Świrski. Gdyby tak było to Hiszpanie „wychowani" przez takiego „ojca narodu" jak np. Filip II, nie wykazywaliby aż takiego podobieństwa do „niewychowanych" Polaków w tym beztroskim podejściu do pracy na przykład. Wytężająca praca dla Hiszpanów (jakoż Włochów, Portugalczyków i innych katolickich narodów) jest smutną koniecznością — my, i oni wszyscy, wolimy (inaczej jak ortodoksyjni kalwiniści na przykład) beztroską zabawę, kochamy się w śpiewie, muzyce, tańcu...

Prawdą jest, że ryba psuje się od głowy. Tyle że polskie głowy jakoś mało myślą. Polak znany jest w świecie ze swej bezmyślności przy nadmiernej uczuciowości, ckliwości, zrywowej, gwałtownej porywczości (trudno im tam wytłumaczyć sens polskich zrywów powstańczych — przy takich dysproporcjach sił jakie były!)… A w dodatku rozum polski „nie okazuje tendencji do głębszego wnikania w istotę rzeczy, do logicznego, konsekwentnego wyciągania wniosków z przesłanek i łatwo poddaje się uczuciu" — jak zauważył autor "Kształcenia charakteru" Marian Pirożyński. Dlatego więc Polak kocha to, co go rujnuje, nie myśląc tego zmieniać — jak naiwny mąż — swą rozrzutną żonę. Trudno mu nawet przyjąć do wiadomości tę prostą prawdę, że pewne czynniki duchowe, które on idealizuje, mogą mieć zgubny wpływ na jego postępowanie w życiu codziennym, a nawet na losy całej wspólnoty, w której żyje. Bo przecież ten, kto nie myśli — także i nie przewiduje — i po „polsku" powiada „jakoś tam będzie"… A potem, jak powszechnie wiadomo — „Polak i po szkodzie… głupi". Ta nasza odwieczna „jednostajność usposobień", o której mówi Kalinka, musi mieć w końcu jakąś przyczynę! Czyżby instytucja kultywująca swe „odwieczne prawdy", nie odgrywała w tym procederze powielania wzorców polskości istotnej, ba, decydującej roli? Czyśmy nie są nieodrodni synowie swoich ojców — słudzy Maryi? Na „prawicy" naszej, zakotwiczonej w tradycyjnych, katolickich wartościach polskich, niestety widać to najwyraźniej — skupiają się tutaj jak w soczewce — te negatywne cechy Polaka: brak poszanowania dla autorytetu, warcholstwo, prywata, krótkowzroczny egoizm, brak zdolności w korzystaniu z poczynionych doświadczeń, brak przezorności… Skąd to i dlaczego u ludzi tak „polskich"? Pewnie, że nie z mniej wartościowych niż na lewicy genów — jakby chciał pan Świrski!

*

PS. Podział ten jednak (prawica-lewica) na dłuższą metę będzie w naszych warunkach tracił na ostrości. Lewica — pozbawiona tak naprawdę ideologicznego kręgosłupa — w coraz większym stopniu będzie upodabniać się do swego prawicowego — polskokatolickiego alter ego.


1 2 

 Zobacz także te strony:
Tożsamość narodowa Polaków - krytyczna refleksja
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Tożsamość narodowa Polaków - krytyczna refleksja
Obrona Polaków przed wynarodowieniem

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (2)..   


« Społeczeństwo   (Publikacja: 25-06-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wojciech Rudny
Z wykształcenia pedagog i historyk. Wydawca i niezależny publicysta. Zmarł w 2010 r. w wieku 41 lat.

 Liczba tekstów na portalu: 64  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Najhojniej wynagradzający siebie politycy w Europie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3454 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365