Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.061.124 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3557 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Marzę o tym, aby świat był bez religii, oparty na rozumie i respekcie dla ludzkich wartości.''
 STOWARZYSZENIE » Oświadczenia i wystąpienia

Czy Polska jest państwem neutralnym światopoglądowo? [2]
Autor tekstu:

W treści umowy społecznej, jaką jest konstytucja, zapisaliśmy zasady, którymi powinniśmy się kierować, aby umowa ta nie była jedynie świstkiem papieru. Państwa prawa, równość, równouprawnienie, bezstronność państwa w sprawach religijnych i światopoglądowych, co nie jest równoznaczne z neutralnością światopoglądową państwa [wspaniale ujął tę różnicę dr Jarosław Szymanek podczas konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Kultury Europejskiej i Stowarzyszenie NEUTRUM pt. „Polska w UE a stosunki wyznaniowe" w lapidarnym pytaniu: Jeżeli jest to to samo, to o co się biliśmy tak długo?]

W konstytucji nawiązaliśmy do praw człowieka. Zrozumienie treści i przyjęcie minimalnych standardów praw człowieka jest warunkiem podstawowym dalszej egzystencji polskiej lewicy na gwałtownie zmieniającej się scenie politycznej. Przed 1989 rokiem to inni pozostawali w swoistych gettach a decydowała PZPR. Dzisiaj ludzie lewicy znajdują się w getcie, stworzonym po części przez samych siebie, bo pozwolili na praktyki znane sobie z przeszłości ludziom, którzy posiedli „nową" prawdę — kościołowi katolickiemu.

Doświadczenia lat 1989-2004 dowodzą, że prawodawstwo religijne doskonale przenika przez filtr parlamentarny, a rzeczywistość roku 2004 pokazuje, że dojście przez demokrację do „glempokracji" jest rzeczą całkowicie możliwą (świadczą o tym ustawy o separacji, o wartościach chrześcijańskich; religia w szkole; a ostatnio żądanie konsultowania projektów ustaw z Episkopatem!).

Bez względu na szczegółowe różnice, system totalitarny [komunistyczny, faszystowski czy katolicki] odrzuca humanizm [składam głęboki ukłon pani prof. Szyszkowskiej za jej działania], uznając istoty ludzkie za słabe, pozbawione kręgosłupa kreatury, które należy przymusowo wychowywać, którymi należy kierować i które należy prowadzić w słusznym kierunku. Ja rozumiem, że niektórzy ludzie lewicy mają ciągoty, żeby uznawać mnie za taką kreaturę. Ostatnio zadaję sobie pytanie: głosować na oportunistów z SLD czy od razu na partię Giertycha? I takie pytanie zadaje sobie ostatnio przynajmniej 1/3 społeczeństwa, która z klucza jest lewicowa, antyklerykalna, jeżeli chodzi o struktury państwa. Proszę państwa, jest to podstawowa sprawa, z którą muszą państwo uporać się w SLD: jak zdobyć zaufanie tej 1/3 społeczeństwa, którą od 1989 r. wielokrotnie zawiedliście i która nie poszła do urn podczas ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zresztą, sam nie uczestniczyłem w tych wyborach, bo nie miałem na kogo głosować. Muszą państwo pokazać społeczeństwu, że uporaliście się z postawami oportunistycznymi. Inaczej przegrają państwo na całej linii. A tego bym nie chciał.

W zachodnim świecie mieliśmy francuską Deklarację Praw Człowieka (1789), pierwszą poprawkę do amerykańskiego Projektu praw (1791) zakazującą stanowienia ustaw, które mogłyby ograniczyć wolność wypowiadania się i religii. Mamy Powszechną Deklarację Praw Człowieka z 1948 r. Obowiązujące są przepisy Międzynarodowej Konwencji nt. Eliminacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej (1966), ONZ-skich paktów praw człowieka (1966), Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Różnica między prawami i wolnościami polega na tym, że w sferę wolności państwo nie powinno ingerować, zaś sferę praw państwo ma obowiązek gwarantować. Dlatego też w konwencjach dotyczących praw człowieka i jego wolności, użyto wyrażeń: każdy ma prawo..., nikt nie może być...

Podam przykład występującej u nas dyskryminacji. Dotyczy ona podziału funduszów przeznaczonych na finansowanie przedsięwzięć związanych z organizowaniem wypoczynku przez i dla młodzieży. Porównajmy ile wynosiła dotacja w ostatnich latach na akcję letnią dla ZHP, a ile dla ZHR. I będziemy wiedzieli, czy jest w Polsce dyskryminacja, czy jej nie ma. Brak sprzeciwu lewicy doprowadził do tego, że organizacje niezwiązane (poprzez asystentów) z Kościołem, nie mają żadnych szans na otrzymanie tego, co powinno być ich należnym udziałem.

W istocie katolicyzm nie zostawia żadnego marginesu dla tolerancji. Jego umiarkowane niekiedy zalecenia są tylko manifestacją swoistej cierpliwości. A trzeba mieć świadomość, że tolerancja ma wymiar raczej duchowy niż prawny i odnosi się do praw człowieka na poziomie praktycznym.

Z innych ciekawych spraw. W miejscach publicznych, takich jak lotnisko, szpital, czy choćby gmach parlamentu działać mogą wyłącznie kaplice katolików i wisieć krzyże katolickie. W kaplicach nie wolno odprawiać nabożeństw innych religii. Czy nie jest to przejaw dyskryminacji? Na marginesie powiem, państwo o tym nie wiedzą, że NEUTRUM prowadziło korespondencję z panami marszałkami M. Borowskim i L. Pastusiakiem w sprawie symboli religijnych, w sprawie kaplicy w Domu Poselskim. Ale oni bali się zająć stanowiska w tej sprawie. Nie będę omawiał ich wielkiej arogancji, jaką się wykazali. Dokumenty mogę udostępnić.

Wiele można by powiedzieć o ograniczeniach wolności oświatowej i akademickiej, powodowanych przez panoszący się w Polsce krypto-przymus religijny. To, co ma miejsce, moglibyśmy określić jako porażkę zasady rządów prawa a zarazem, co często podkreślają członkowie NEUTRUM, jako zwycięstwo wojujących grup katolickich. Taktyka zmasowanego nacisku, który stosują one z przyzwoleniem i z poduszczenia biskupów, jest skuteczna, ponieważ ich głosy tak czy inaczej okazują się zawsze potrzebne dla wsparcia stojących z reguły na niepewnych nogach rządów koalicyjnych tworzonych przez lewicę. Żaden rząd Rzeczypospolitej nie był zdolny do utrzymania się bez poparcia Kościoła. Tragikomedia kryzysu rządowego rządu pana premiera L. Millera jest klasycznym dowodem słuszności tej tezy.

Ostatnio kler i partie prawicowe, ludzie prawicy w samorządzie terytorialnym coraz głośniej domagają się wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę — świąteczny dzień dla katolików. A dlaczego nie zrobić ograniczenia handlu w sobotę — świątecznym dniu Żydów i Adwentystów? Albo każdy, albo nikt… Z drugiej strony, ciekawe, w oparciu o jakie przepisy prawa samorządy próbują łamać konstytucję? W rzeczywistości konflikt wokół charakteru cotygodniowego dnia wypoczynku w Polsce nie jest walką w imię wygody większości, która jak najpełniej chce wykorzystać ten wolny dzień. Są to raczej zmagania hierarchii katolickiej dotyczące stylu życia i praw każdego człowieka, który żyje w Polsce. Ostateczne rozwiązania będą decydowały o tym, czy Polacy pozostaną niezależnym narodem, czy też zależną od kleru, hierarchii i Watykanu, wspólnotą.

Uprawnienia samorządów to niezwykle ciekawy problem. Przykład z ostatnich dni. Władze Warszawy kierowane przez profesora nauk prawnych, pana L. Kaczyńskiego zasygnalizowały społeczeństwu, że subtelności prawne i praktyczne działania polityczne niekoniecznie muszą iść w parze. Kiedy pan Glemp ogłosił brak pieniędzy na realizację swoich pomysłów, tzn. świątyni Bożej [właściwie Najwyższej!] Opatrzności, pan Kaczyński, na wniosek pana Libickiego z LPR, szybciutko obiecał 20 mln zł. Tym samym władza lokalna wkroczyła w kompetencje państwa i zaczęła samodzielnie realizować przepisy umowy międzynarodowej — konkordatu. W konkordacie na pewno nie znajdą państwo nic o finansowaniu tej świątyni! Dotacja pana Kaczyńskiego dla kościoła nie jest sprawą bez precedensu. W archiwach samorządów lokalnych znajdują się dokumenty dotyczące niejednej sprawy podobnego typu. Kościół w sprawach finansów stosuje swoistą zasadę: To, co moje — jest moje; to, co jest twoje — jest także moje! A tak na marginesie: na ile jest to proceder korupcjogenny?

„Prawodawstwo" — gromada błaznów zasiada razem i w ten sposób chce stanowić prawo — w ten sposób określają parlament w chwilach zdenerwowania biskupi. Słysząc takie określenia, lewica cichnie, a proces niweczenia rządów prawa ulega przyspieszeniu. Tak było, gdy biskupi przeprowadzili nieprzebierający w słowach atak na panie K. Sienkiewicz i Jarugę-Nowacką. Spotkało się to z niezrozumiałym dla mnie, brakiem odporu instytucji państwowych i parlamentarzystów, pomimo rzeczywistej obrazy parlamentu w ich osobach. A przecież z urzędu powinna wkroczyć wówczas prokuratura.

Neutralność światopoglądowa powinna być wyróżnikiem lewicowości. Wynikać z niej powinien stosunek lewicy do praw kościoła czy kościołów. Czasami wygląda to tak, jakby ludzie lewicy sami lękali się wolności myśli i woleli korzystać zamiast z niej — z bezpiecznej opieki władzy partyjnej czy państwowej, która powie im, co robić, jak myśleć i w co wierzyć. I która od ręki rozwiąże za wszystkich wszelkie ich problemy. A więc, lewica dochodzi do sprawowania władzy, bo złożyła obietnice wyborcze. I jest zadowolona. A będące podmiotem i suwerenem społeczeństwo czeka i obserwuje. I odwdzięczy się "x" w kolejnych wyborach. Społeczeństwo czekało, obserwowało i w końcu się dowiedziało. Zostało poinformowane przez pana premiera Millera, że w SLD jest tylko 14% ludzi o poglądach lewicowych (!?). Zostało uświadomione, że oddanie głosu na SLD, nie będzie wcale oddaniem głosu na lewicę. A więc może w kolejnych wyborach głosować od razu na prawicę? A może w ogóle nie iść na wybory, bo i po co? A swoją drogą, dlaczego nie nastąpiła weryfikacja władz SLD, kiedy padł ten porażający procent? Ktoś przecież doprowadził do tego, że dzisiaj stawiane jest pytanie: czy określający siebie lewicą SLD jest naprawdę formacją lewicową?

Ostatnie głosowanie w Sejmie nad ustawą zdrowotną było dla mnie faktyczną i samoistną weryfikacją SLD. Przy okazji tej ustawy byli państwo świadkami konfrontacji między suwerennym państwem i autonomiczną organizacją kościelną [autonomia przyznana przez 12 panów katolików], która próbuje przetworzyć do końca swój system wartości w warunki niedostosowanej do tego rzeczywistości polskiej. Lata 1945-89 zrobiły swoje i powrót do dobrych dla kościoła czasów międzywojennych jest niemożliwy.

Krzycząca o wartościach część społeczeństwa pod przewodnictwem prawicowych partii politycznych i większości duchowieństwa pod przewodnictwem Episkopatu, poddała już swoim wpływom medycynę (ograniczenie możliwości przeprowadzenia badań prenatalnych, zapłodnień in vitro, aborcji itd.), działalność kulturalno-rozrywkową (w TV tylko poprawne treści i papież, a ostatnio zapowiedź mszy na zamówienie TV publicznej?), wojsko (pielgrzymki żołnierzy?), władzę lokalną (z pewnością prawdziwe jest stwierdzenie, że gminą rządzi proboszcz) oraz życie rodzinne (ograniczenie rozwodów, separacja) a przede wszystkim szkołę. Dobrzy wujkowie z Episkopatu głoszą, że ich działalność nie ma nic wspólnego z szerzeniem przymusu religijnego. Głoszą, że kościół nie domaga się przywilejów! W istocie nie muszą dokonywać aktów religijnego przymusu, ponieważ zmieniają samą strukturę Państwa polskiego, czyniąc to cierpliwie i bez śladów fizycznej brutalności, mając za dobrego pomocnika właśnie lewicę.


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
O neutralności światopoglądowej państwa i o sytuacji kobiet w Polsce
Państwo neutralne światopoglądowo – ujęcie komparatysty

 Zobacz komentarze (3)..   


« Oświadczenia i wystąpienia   (Publikacja: 21-09-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Czesław Janik
Prezes Stowarzyszenia na Rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo "Neutrum"

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Powrót do Cannosy? – Kościół wobec rozdziału
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3635 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365