Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
159.448.851 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7307 tekstów. Zajęłyby one 28830 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1253 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Wspólnie żywione wątpliwe domniemania bywają podtrzymywane przez całe lata lub nawet stulecia tylko dlatego, że każdy zakłada, iż ktoś inny zna jakieś dobre powody, aby ich nie kwestionować, więc nikt nie ośmiela się tego uczynić.
 Państwo i polityka » Państwo wyznaniowe

Powrót do Cannosy? – Kościół wobec rozdziału [1]
Autor tekstu:

W konkluzji swego nader erudycyjnego wystąpienia [ 24 ] - trudno zresztą o inną u Autora o takiej proweniencji naukowej — ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier stwierdził, że „Kontynuacja i rozwój nauczania Kościoła katolickiego o wzajemnych relacjach państwo-Kościół pozwala dostrzec anachronizm może nie tyle francuskiego uregulowania sprzed 100 lat, co upierania się przy nim dzisiaj". Deprecjonując dorobek porewolucyjnych pokoleń Europejczyków w obszarze standardów demokratycznego państwa prawa, które wypracowywano począwszy od 1789 r. dodał, że lekarstwem na dzisiejszy kryzys Europy jest wprowadzenie na nowo czynnika religijnego, „jaki uwzględnia religijna spuścizna wszystkich kultur, a zwłaszcza czynnika, który przetrwał w chrześcijaństwie zachodnim". Pozwoli to wypracować solidne podstawy autonomii i niezależności państwa i Kościoła, a jest to — według ks. profesora — najlepszą drogą wyjścia z kryzysu. Moje zdziwienie wzbudził passus o spuściźnie religijnej wszystkich kultur w chwili, kiedy Kościół katolicki czyni wszystko, żeby ta spuścizna — inna niż katolicka — nie była honorowana na równi z katolicyzmem, o czym świadczy żądanie szczególnego potraktowania katolicyzmu w preambule do Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej.

F. Longchamps de Bérier cytując raz po raz dokumenty ostatniego Soboru Watykańskiego, jakby z rozmysłem pominął deklaracje Kościoła, które niezbyt korespondowały z założonymi tezami. Chodzi mi szczególnie o dwie deklaracje. Pierwsza z nich głosi, że Kościół „szczerze wyznaje, że wszyscy ludzie, wierzący i niewierzący, powinni się przyczynić do należytej budowy tego świata, w którym wspólnie żyją" [ 1 ], druga, że „osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej" [ 2 ]. Powyższe deklaracje Kościoła nijak się mają do twierdzeń F. Longchamps de Bérier, że jedynie wizja państwa proponowana przez Kościół jest słuszną i możliwą do przyjęcia. Stawiając tę tezę F. Longchamps de Bérier całkowicie pominął cały bogaty dorobek nauki świeckiej zajmującej się stosunkami państwo-Kościół [ 3 ]. Z tego też względu odebrałem referat raczej jako apologetykę poglądów Kościoła na państwo, przeprowadzoną według metod właściwych propagandzie, zwykle pomijającej poglądy kłócące się z założonymi tezami. Wykład F. Longchamps de Bérier zawiera szereg pomniejszych tez — niekiedy nawet frapujących intelektualnie, jednak dość opornie trafiają mi one do przekonania, przede wszystkim zaś teza konkluzji; wynika to zapewne z mojej skromniejszej erudycji albo mniejszej wiary, a niewykluczone, że z jednego i drugiego łącznie.

Na poparcie końcowych wniosków referatu Autor powołuje często, jak już wspomniałem, dokumenty wypracowane w Kościele katolickim, mające potwierdzać słuszność wnioskowania. I tak, pomimo zanegowania procesu przemian, rozpoczętego wydaniem w okresie Rewolucji Francuskiej słynnej „Deklaracji praw człowieka i obywatela", F. Longchamps de Bérier uważa, że „stosunkami państwo-Kościół powinny rządzić niezależność i autonomia", czyli zasada zawarta w „Konstytucji dogmatycznej o Kościele w świecie współczesnym". Terminy „rozdział", „separacja" wydają mu się silnie obciążone, gdyż — jego zdaniem — od Rewolucji Francuskiej kojarzone są ze strukturalną walką z religią. Nie dziwi to, bo ten sposób myślenia o rozdziale państwa i Kościoła jest charakterystyczny dla ludzi Kościoła. Dla mnie „rozdział" czy „separacja" to warunek sine qua non początku nowego państwa, demokratycznego państwa prawnego, w którym suwerenem wszelkich zmian staje się człowiek. Człowiek wyzwolony spod świeckiej władzy Kościoła. Człowiek, który po wiekach zniewolenia wreszcie odzyskał swoją podmiotowość. Dlatego też stwierdzenie F. Longchamps de Bérier, że „myślenie o rozdziale czy separacji państwa i Kościoła podszyte jest oświeceniowym przekonaniem o zagrożeniu, jakie religia niesie dla wolności człowieka", jest swoistą manipulacją, bowiem współczesny człowiek nie tyle boi się religii, co instytucjonalnej struktury, która z religią nie ma zbyt wiele wspólnego, co można byłoby łatwo wykazać, za to bezpośrednio ma wiele związków z walką o władzę, wpływy i pieniądze, a pośrednio również o zniewolenie i podporządkowanie strukturze hierarchicznej jednostki — określanej w Kościele ładnym terminem „osoba ludzka". Od 2000 lat Kościół mówi o posiadaniu przez człowieka „wolnej woli" i jednocześnie robi wszystko, aby człowieka z tą wolną wolą podporządkować strukturze hierarchicznej. Dlatego też nie powinno dziwić „myślenie podszyte oświeceniowym przekonaniem o zagrożeniu", jakie niesie człowiekowi Kościół. Poza tym „oświecenie" to nie jest krótki, zamknięty okres w dziejach człowieka. Oświecenie trwa nadal [ 4 ], podobnie jak trwa nadal zagrożenie państwa ze strony Kościoła dążącego do odzyskania utraconych po Rewolucji Francuskiej wpływów. Dzisiaj te dążenia szczególnie uwidaczniają się w rzeczywistości polskiej, i dziwić może jedynie, że F. Longchamps de Bérier tych dążeń Kościoła nie zauważa.

W referacie pojawiło się twierdzenie, że pojęcia „autonomia", „niezależność" nie służą utrzymaniu linii nauczania Kościoła, które separację wielokrotnie potępiało explicite, lecz że chodzi o nową jakość. Uznałbym tę deklarację za szczerą, gdyby Kościół powszechny, kościoły partykularne (również polski Kościół rzymskokatolicki) w swoich przedsięwzięciach zawsze kierowały się własną wykładnią zasady „niezależności". Kościół podaje, że „Niezależność (...) oznacza taki stopień autonomii danego bytu w stosunku do innego, który wyklucza ingerencje każdego z nich w wewnętrzne sprawy drugiego" [ 5 ]. Stan faktyczny jest jednak inny. Np. stosunki państwo-Kościół w Polsce pokazują, że deklaracje nijak się mają do faktycznych dążeń Kościoła. Gdyby Kościół instytucjonalny stosował w praktyce zasadę mówiącą, że „Kościół w żadnym wypadku nie chce się wtrącać w rządy ziemskiego państwa" [ 6 ], nie obserwowalibyśmy permanentnego mieszania się biskupów i księży w sprawy niezależnego od Kościoła państwa, w działanie struktur państwa — począwszy od władz najwyższych, na urzędzie wójta kończąc.

Wspomniałem wyżej, że Kościół próbował wprowadzić do preambuły Traktatu Ustanawiającego Konstytucję dla Europy zapis o ochronie wartości chrześcijańskich (katolickich), zastępując istniejący zapis o ochronie wartościach religijnych. Działania Kościoła odebrane zostały w dwojaki sposób. Po pierwsze, wskazywały, że według rozumowania katolików w wartościach religijnych nie mieszczą się wartości chrześcijańskie (katolickie), po drugie zaś działania Kościoła wskazywały, że dla Kościoła obrazą było potraktowanie „wartości chrześcijańskich" na równi z wartościami innych religii i wyznań.

Wracając do relacji państwo-Kościół w III Rzeczypospolitej, walka Kościoła o władzę, wpływy i pieniądze, o czym już wspomniałem, potwierdzona została przez bpa Tadeusza Pieronka. Jednoznacznie mówił on w rozmowie z dziennikarzami o dążeniach hierarchii katolickiej do zbudowania w Polsce państwa wyznaniowego [ 7 ]. Ostatecznie potwierdził to ostatnio, mówiąc, że „Konkordat czyni prawo Kościoła wewnętrznym prawem państwa i trzeba tego przestrzegać" [ 8 ](!). Być może te dążenia wynikają z przekonania Kościoła, że posiadł prawdę. Zadufanie i wiara w nieomylność każe ludziom Kościoła sądzić, że wizja państwa przezeń proponowana jest jedyną słuszną i możliwą do przyjęcia, a wobec tego muszą zrobić wszystko, by uczynić z demokratycznej Rzeczypospolitej państwo wyznaniowe.

Poza pojęciami „autonomii", „niezależności" F. Longchamps de Bérier przywołuje jeszcze pojęcie „dobra wspólnego". Twierdzi, że „Kościół z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym systemem politycznym", a także, że „Kościół respektuje autonomię porządku demokratycznego i nie pokłada swoich nadziei w przywilejach; co więcej, wyrzeknie się korzystania z pewnych praw legalnie nabytych [ 9 ], skoro się okaże, że korzystanie z nich podważa szczerość jego świadectwa [ 10 ]. W tym miejscu przypomnę, przez F. Longchamps de Bérier pominięte, znaczące w tym kontekście stwierdzenie, że „Kościół w żadnym wypadku nie chce się wtrącać w rządy ziemskiego państwa" [ 11 ]. Działania polskiego Kościoła od roku 1989 r. świadczą zupełnie o czymś przeciwnym [ 12 ]. Gwoli przypomnienia: najpierw pod wpływem nacisków Kościoła usunięto z tekstu konstytucji przepis nakazujący Kościołowi działanie w ramach konstytucyjnego porządku prawnego; następnie łamiąc Konstytucję 12 katolików (sześciu reprezentujących rząd i sześciu reprezentujących Kościół), stosując metodę dyktatu, obdarowało naród polski konkordatem [ 13 ]. Nie wolno zapominać o tym, że przepisy art. 25 i 53 nowej konstytucji zostały skonstruowane zgodnie z życzeniami Kościoła, który otwarcie głosił, że w innym wypadku, będzie nawoływał do odrzucenia konstytucji w referendum. Longchamps de Bérier nie wyjaśnia, co rozumie pod pojęciem „dobro wspólne". Działania Kościoła po 1989 r. każą mi sądzić, że pod tym pojęciem rozumie się przede wszystkim majątek państwa, który może być przejmowany przez Kościół. O wielkości przejmowanego przez Kościół „dobra wspólnego" świadczy poniższe porównanie. Największa afera III RP związana z defraudacją sum FOZZ dotyczyła wielkości 4 bln starych złotych. Szacunkowe dane podają, że od wielu lat Skarb Państwa przekazuje w różnej formie do kasy kościelnej sumę ok. 5 mld zł. Wystarczy do tej sumy dodać cztery zera i będziemy mieli skalę porównawczą. Okazuje się, że to nie afera związana z FOZZ jest największą aferą III RP. I jeszcze tylko jeden, inny przykład, dotyczący nauczania religii w szkole. Początkowo — według informacji płynących z Episkopatu — chodziło o to, aby „dzieci nie musiały przebiegać przez ulicę, by znaleźć się w salce katechetycznej"; później okazało się, że nauka religii nie jest misją kościoła, lecz zwyczajną pracą, za którą państwo — jako pracodawca — ma płacić zatrudnionym księżom! Itd., itp.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Przestępstwa w imię Boga
Państwo wyznaniowe


 Przypisy:
[ 24 ] Na konferencji z okazji 100 lecia uchwalenia francuskiej ustawy z 1905 r. o rozdziale kościoła i państwa, organizowanej przez Zakład Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji UW, w styczniu 2006 r. — przyp. red.
[ 1 ] Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym (Gaudium et spes), w: Sobór Watykański II, s. 861.
[ 2 ] Deklaracja o wolności religijnej (Dignitates humanae), w: Sobór Watykański II, s. 639.
[ 3 ] Przywołanie w przypisie nr 51 tylko piątego wydania Prawa wyznaniowego autorstwa prof. Michała Pietrzaka potwierdza fakt, że Autor pominął, być może świadomie, bogatą literaturę świecką dotyczącą omawianych problemów.
[ 4 ] Wpływ idei oświeceniowych zauważalny jest również wśród ludzi Kościoła. Znamienne jest stwierdzenie ks. S. Musiała: „...wierzę, że autentyczny socjalizm zwycięży", w: Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Duchowny niepokorny. Rozmowy z księdzem Stanisławem Musiałem, Wyd. Świat Książki, Warszawa, 2006 r., s. 24-25.
[ 5 ] W. Góralski, A. Pieńdyk, „Zasada niezależności i autonomii Państwa i Kościoła w konkordacie polskim z 1993 roku", Wyd. UKSW, Warszawa 2000, s. 12.
[ 6 ] Dekret o działalności misyjnej Kościoła (Ad gentes divinitus), w: Sobór Watykański II, s. 691.
[ 7 ] Kościół bez znieczulenia. Z bp. Tadeuszem Pieronkiem rozmawia Marek Zając, Wyd. Znak, Kraków 2004, ss. 270-308; o budowie państwa wyznaniowego, patrz jw., s. 284.
[ 8 ] M. Rybak, TV Trwam niedobrze zarejestrowana, Gazeta.pl. Podczas seminarium nt. Konkordatu, które odbyło się w gmachu Senatu RP w czerwcu 1994 r. ks. prof. Wojciech Góralski powiedział, że konkordat dotyczy jedynie katolików (patrz: Konkordat polski. Wybór materiałów źródłowych z lat 1993-1996, INP UW, Warszawa 1997, s. 672 i nn.). Dzisiaj okazuje się, że „ubogacono" konkordatem i wspomnianym w nim prawem kanonicznym nie tylko Polaków-katolików, ale Polaków-ewangelików, Polaków-baptystów itd., a nawet Polaków-ateistów! Ci ostatni również podlegają prawu wewnętrznemu Rzeczypospolitej, a więc — według przekazu bpa T. Pieronka — zobowiązani są do przestrzegania przepisów prawa kanonicznego. Tertium non datur!
[ 9 ] O tym, że jest to deklaracja, której nie należy traktować poważnie, świadczą wypowiedzi przedstawicieli Kościoła wobec projektu zniesienia instytucji Funduszu Kościelnego. Argumenty za zlikwidowaniem Funduszu przedstawione zostały w "Fundusz Kościelny — za i przeciw. Relacja z konferencji w dniu 10 grudnia 2004 r.", Warszawa 2005 r.
[ 10 ] O czymś zupełnie przeciwnym informują „Wiadomości KAI" nr 6 (723) z 12.2.2006 r., s. 5-6. Podczas 334. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, która miała miejsce w dniu 21 stycznia 2006, bp Stanisław Wielgus przedstawił argumenty za wprowadzeniem egzaminu materialnego z religii. Jego zdaniem rozwiązanie takie będzie "sprzyjać kształtowaniu wizji świata wolnej od fałszywych dualizmów typu: wiara-nauka, Kościół-świat". Bp Wielgus przekonuje, że to rozwiązanie stanowiłoby realizację równoprawnego traktowania nauki religii oraz że zasadę tę można wywieść z postanowień Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i orzecznictwa organów strasburskich (!). Poglądy bpa Wielgusa świadczą, że ludzie Kościoła nie chcą uznać, że dla wielu ludzi pojęcie Boga jest matematycznym zbiorem pustym; poza tym powyższe jednoznacznie świadczy o żenującej znajomości problematyki związanej z działalnością Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
[ 11 ] Dekret o działalności misyjnej Kościoła (Ad gentes divinitus), w: Sobór Watykański II, s. 691.
[ 12 ] Jarosław Gowin, Kościół w czasach wolności 1989-1999, Kraków 1999.
[ 13 ] Patrz: Konkordat polski. Wybór materiałów źródłowych z lat 1993-1996, INP UW, Warszawa 1997.

« Państwo wyznaniowe   (Publikacja: 22-07-2007 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Czesław Janik
Prezes Stowarzyszenia na Rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo "Neutrum"

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: O neutralności światopoglądowej państwa i o sytuacji kobiet w Polsce
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5470 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365