Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
155.706.378 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7301 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 298 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Boga może usprawiedliwić tylko to, że nie istnieje.
 Religie i sekty » Nowe ruchy religijne » Świadkowie Jehowy

Świadkowie Jehowy sektą według sądu francuskiego [2]
Autor tekstu:

Należy jednak zwrócić uwagę, że dla ŚJ ten wyrok nie jest bynajmniej uspokajający. Trybunał nie uznał bowiem, że sąd francuski naruszył w połączeniu z art. 14 także art. 6 § 1 Konwencji, który mówi o wolności uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi swego wyznania lub przekonań przez nauczanie. Trybunał zarzucił sądowi apelacyjnemu, że jego opinia o szkodliwości zasad wychowawczych w związku ŚJ oparta na ogólnych spostrzeżeniach dotyczących tego związku, a nie w odniesieniu do konkretnej sytuacji. Nie dostarczono więc, według Trybunału, bezpośrednich dowodów, że religia matki ma rzeczywisty wpływ na wychowanie dzieci lub codzienne życie. Ponadto sąd apelacyjny nie przeprowadził wymaganego w takich sytuacjach wywiadu społecznego, który mógłby dostarczyć konkretnych informacji o wpływie wyznawanych przez matkę zasad na wychowanie dzieci. Wynika z tego wniosek: sąd nie mógł więc stwierdzić z jaką konsekwencją zasady ŚJ znajdowały realne zastosowanie w tej rodzinie, a na podstawie abstrakcyjnej analizy doktryny ŚJ nie można z cała pewnością orzec, że była ona stosowana z całą konsekwencją i w jakim zakresie. Były jednak opinie samych dzieci. Być może więc Trybunał postąpił nazbyt ostrożnie, w każdym jednak razie linia rozumowania jest bardzo interesująca i nie zamyka bynajmniej pola do przyszłego rozstrzygnięcia podobnej sprawy na korzyść przyznania dzieci rodzicowi niebędącemu Świadkiem: sądy krajowe muszą jednak dokładniej zbadać sprawę i zgromadzić więcej konkretnych dowodów na rzecz tezy, że pozostawienie dziecka na wychowanie osobie wyznającej jehowityzm jest rozwiązaniem szkodliwym dla rozwoju dziecka. Takie zasady pedagogiczne jak doktrynalna nietolerancja dla innych religii, niechęć do spraw obywatelskich, zakazy uczestniczenia w „diabelskich" rozrywkach właściwych młodym ludziom, zakaz czytania „diabelskiej" literatury, konieczność angażowania się w prozelityzm czy wreszcie zakaz przetaczania krwi nawet w razie śmiertelnego zagrożenia - są niewątpliwie szkodliwe w procesie wychowawczym dziecka.

Krytyka nie jest nietolerancją

Jest oczywiste, że rozrost ŚJ jest społecznie niekorzystny: jeśli większość zostałaby Świadkami Jehowy, kto zajmowałby się sprawami publicznymi, kto kontrolowałby w procesie demokratycznym „państwo-diabła"? Już teraz zbliża się w Polsce do niebezpiecznej granicy za którą jest już tylko upadek demokracji. W takiej sytuacji należy uczyć dzieci i młodzież odpowiedzialności obywatelskiej a nie krzewić opinie o diabłach i innych demonach od których trzeba się trzymać z daleka. Jeśli „kultura luzu" zostałaby w tym rozkładowym dziele wsparta przez bardzo silną religię — może to być niebezpieczne.

W naszym przypadku sposoby rosyjskie przeciwdziałania temu są nie do przyjęcia. Delegalizacja nie jest żadnym rozwiązaniem problemu: przygasza go, ale w środkach nieproporcjonalnych do celu. Rejestracja dużych ruchów społecznych, które mogą być uznane za szkodliwe społecznie, ale nie opierają swej działalności na czynach sprzecznych z prawem, jest mimo wszystko pożądana, gdyż oznacza objęcie jakąś kontrolą publiczną tych ruchów. Adekwatny jest jedynie taki sposób oddziaływania i przeciwdziałania, który polega na słownej perswazji, edukacji, informowaniu. Rezerwujemy sobie więc prawo krytyki tychże zasad religijnych. Pisanie o tym i uzasadnianie tego prawa jest niezbędne, gdyż krytyka pewnych związków religijnych, a raczej ich zasad, jako szkodliwych społecznie, może rodzić zarzut nietolerancji i prób dyskryminacji na tle religijnym, co zresztą — mówi się — nie da się pogodzić z deklarowanym przywiązaniem do idei tolerancji religijnej i rozwoju różnorodności religijnej. Krytyka taka jest jednak przejawem czegoś zgoła innego niż nietolerancja.

Jeśli ktoś chce być członkiem krwawego kultu to próbujemy przeciwdziałać temu, bezpośrednio dlatego, że jest to sprzeczne z prawem, a de facto dlatego, że jest to szkodliwe społecznie. Nie można wychodzić z założenia, że jedynie to co jest penalizowane za pomocą ustaw karnych jest szkodliwe społecznie, bo wiadomo, że prawo karne penalizuje jedynie część czynów szkodliwych społecznie (założenie penalizacji jako ultima ratio) a nie wszystkie. I to nie jest wyraz nietolerancji religijnej, tylko chronienia większego dobra. Jeśli ja uważam, że rozrost niektórych związków wyznaniowych jest szkodliwy społecznie, to jeśli nie jest to taka szkodliwość społeczna, która jest objęta penalizacją, pozostaje mi jedynie inny środek reakcji na nią: słowo, krytyka. Z tego korzystam. I to też nie jest wyrazem nietolerancji.

Mogę wyjść od stwierdzenia, że przyjęcie bądź nie przez Kowalskiego jakiegoś błędnego lub nawet szkodliwego dla niego mniemania jest jego indywidualnym prawem i bierze za to odpowiedzialność, a przecież nie żyjemy w systemie totalitarnym, aby wytyczać sposób myślenia jednostek. Ale jeśli tym błędnym mniemaniem będzie trwonienie przezeń pieniędzy na hazardzie w nadziei na szybki zysk albo zakup akcji upadającej spółki, to faktycznie tak jest — to sprawa Kowalskiego i jego problem. Są jednak takie błędne mniemania, które pośrednio oddziaływają na moją sytuację i jestem zainteresowany w krytykowaniu takich mniemań Kowalskiego. Odwołajmy się do analogii. Otóż nie uważam, że w imię swobody przekonań politycznych i całego szeregu skonkretyzowanych konstytucyjnie i ustawowo praw i wolności politycznych ja winienem być tolerancyjny dla tych głupców, którzy wierzą, że Lepper ich zbawi od biedy i wywrze pomstę na domniemanych sprawcach owej biedy. Walczę więc słownie z tymi mniemaniami, gdyż jestem przekonany, że mogą one mieć dalekosiężne konsekwencje dla mnie i ludzi, których lubię i cenię. Podobnie z przekonaniami Kowalskiego, że zbawi go Jehowa lub Allah. Sądzę, że jego przekonania jeśli zostaną nazbyt rozpowszechnione mogą mieć przykre konsekwencje także dla mnie i moich znajomych, więc krytykuję to przekonanie. Jeśli więc moja krytyka pewnych decyzji w zakresie wierzeń religijnych ma być wyrazem zaprzeczenia idei wolności religijnej, to tak samo moja krytyka naiwnych wyborców Leppera powinna być uznana za przejaw zaprzeczania idei praw i wolności politycznych. A że tak nie jest nie trzeba chyba szeroko wywodzić.

Zalegalizowany związek może być sektą

Na jakiej podstawie sąd uznał, że ŚJ działają „jak sekta" i jak to się ma do kontrargumentu, że przecież „są zalegalizowaną religią"? Otóż są to dwie różne kwestie. Pojęcie sekty nie opiera się tutaj li tylko na kryterium formalnym, tj. fakty rejestracji lub ustawowej regulacji, czy ilościowym, tj. ilości wyznawców. Wyznanie to może być kwalifikowane jako sekta na podstawie kryterium materialnego. Na tę kwalifikację mogą wpływać m.in. izolacjonizm członków od życia społecznego poza grupą, antagonistyczne nastawienie wobec 'obcych', sposób i zakres oddziaływania na członków i zakres wpływu grupy na ich życie, agresywny lub nachalny prozelityzm, głoszenie skrajnych i apokaliptycznych nauk i in.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje poglądy mogą być kontrowersyjne, przede wszystkim dlatego, że nie spełniają wymogów political corectness. Niestety, nigdy nie miałem ambicji, aby w tych wymogach się mieścić.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wyrzuceni z Królestwa
Świadkowie Jehowy i schroniskowy pies

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (66)..   


« Świadkowie Jehowy   (Publikacja: 06-10-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 933  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Polska Pisowska
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3665 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365