Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.672.241 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 925 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Dzisiejszemu światu jest potrzebna nie tyle energia termojądrowa, ile raczej energia zamknięta w ludzkim sercu, którą trzeba wyzwolić."
 Kościół i Katolicyzm » Kościół i polityka

Kręte ścieżki orientalnych orientacji [1]
Autor tekstu:

Sacrum w służbie polityki

Kiedy papież pryncypialnie potępił agresję USA na Irak, ludzie dobrej woli poczytali to za odważny akt sprzeciwu wobec światowego dyktatora in-spe powodowany moralnym oporem wobec wojny ze strony człowieka, który sam przeżył czasy zbrojnego konfliktu. Mało kto wiedział, że Irak Saddama Husseina był dla bliskowschodnich katolików swoistą ziemią obiecaną — tysiące chaldejskich rodzin chrześcijańskich — kościoła związanego unią z Rzymem — żyły w dostatku sprzedając alkohol w Basrze czy Bagdadzie.

Cóż, wczorajsze błogosławieństwo może przerodzić się w dzisiejsze przekleństwo: teraz gdy nie stało Tarika Aziza, naczelnego baasistowskiego katolika i premiera u Saddama zarazem, społeczności poddawane torturom, gazowaniu i rozstrzeliwaniom nie muszą już tolerować protegowanych swoich niegdysiejszych oprawców. Zresztą, czy to nie frustrujące, że ktoś może bogacić się na towarze, który ja mogę nabyć tylko wtedy, kiedy Allah nie widzi, a czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal — tak więc coraz rzadziej widuje się teraz chaldejczyków w Iraku. Przeminęli z wiatrem zmian, rozwiewającym mrzonki o niemiecko- francuskich inwestycjach w iracką energetykę.

Zbieżność moralnego oburzenia Watykanu na ten arogancki akt ekspansji amerykańskiego biznesu kosztem lokomotyw Unii Europejskiej i oburzenie samej UE jest, ma się rozumieć, całkowicie przypadkowa. Legendarni twórcy Unii, mający aule swojego imienia w katolickich sanktuariach (Schuman w La Salette), latami majstrowali przy podwalinach nowego Cesarstwa przejęci idealizmem, a jakże, i dalecy od motywacji stricte gospodarczej, zaś 1 % dla Watykanu od dochodu niemieckiego czy francuskiego katolika ma się nijak do miliardów euro obrotów francuskich czy niemieckich firm na Bliskim Wschodzie. Tak czy inaczej, nic przecie złego, kiedy rośniemy w gospodarczą siłę. A że niemoralne jest żerowanie na unijnym budżecie, nie dając od siebie nic w zamian, to jasne. Nic w tym też nowego. Nieraz bywało, że orientacje religijne podążały podobnymi torami co orientacje polityczne. Weźmy tenże Bliski Wschód.

Zacznijmy od dość symptomatycznego i dalekosiężnego w skutkach konfliktu pomiędzy Cyrylem z Aleksandrii a Nestoriuszem. Żądni szczegółów sięgną tu po artykuły n/t historii kościoła. Streszczając: za sprawą machinacji Cyryla, zazdrosnego o polityczne znaczenie swojego adwersarza, oskarżono Nestoriusza o herezję, przypisując mu podział Jezusa na naturę boską i ludzką. Mimo że ten ostatni zarzekał się, że chodziło mu o „jedność w dychotomii" — że tak się wyrażę — zrobiono z niego tego, który propaguje dychotomię jedności. I zaczęło się...

Niewielu orientuje się w istnieniu czegoś, co nazywamy orientalnym chrześcijaństwem, utożsamiając to zjawisko z prawosławiem, jako ogółem kościołów wschodnich. A mamy tu do czynienia z ogromnym bogactwem historii i teologii. Prawosławny kościół syryjski (jakobicki), indyjski kościół prawosławny, egipski kościół koptyjski, etiopski prawosławny kościół jedności, autokefaliczny kościół Erytrei, i ormiański kościół apostolski, to najważniejsze pozostałości teologicznego pęknięcia chrześcijaństwa w V w. (Zob. więcej...) O ironio, wyżej wymienione kościoły to zagorzali przeciwnicy „herezji" Nestoriusza, zwolennicy jedności natury Chrystusa, mający przez następne stulecia walczyć ideowo ze spadkobiercami Cyrylowej ofiary jako ...heretycy.

Spadkobiercy Nestoriusza — asyryjski apostolski kościół powszechny — oparł swoją teologię na koncepcjach Babaja Wielkiego, który de facto posunął się dalej niż Nestoriusz, bo prawdziwie afirmował dualizm natury Jezusa: składającej się z dwóch zasad połączonych jedną osobowością. Dzisiaj wydawać nam się to może zabawne, żeby aż takie boje toczyć o koncepcje, których nikt z nas nie może udowodnić, i które nie wydają się aż tak istotne do zbawienia. Zważmy, ciekawa to rozrywka intelektualna dla pustynnych mnichów toczyć spory intelektualne na temat liczby natur Pana, ale żeby od razu miały z tego wynikać okrutne konsekwencje?

Sam Babaj wsławił się nie tylko wykorzenieniem wpływów nauk sławetnego autokastrata Orygenesa, ale też wypędzeniem żonatych mnichów, a konkretnie zmuszeniem ich do exodusu, zaprowadził surowość obyczajów, która być może pomogła kościołowi przetrwać trudne czasy ekspansji islamskiej i samemu dokonywać ewangelizacji aż w Chinach. Konkurencja nie pozostawała gorsza, bo kościoły monofizytów antiochejskich docierały aż do Kerali w Indiach. Ale co nas tu najbardziej ciekawi, czasy w których żył Wielki Babaj to okres wyjątkowo krwawych zmagań między Bizancjum a Persją. I może w tym kontekście nabiorą sensu zdumiewające podziały wynikające zdawałoby się z przysłowiowego dzielenia włosa na czworo.

W 2 poł. V wieku po Chrystusie popularność Teodora z Mopsuestii - nauczyciela Nestoriusza — postanawia skapitalizować Persja, która zaczyna wspierać nestorian, licząc zapewne na sympatię licznych chrześcijan z pogranicznych terenów Bizancjum. W tym to czasie rysuje się konflikt między pro-bizantyńskim katolikosem Edessy Babeuszem a zwierzchnikiem perskiego Nisibis Bar Saumą. Ostatecznie ten pierwszy ginie w mękach jako zwolennik nieprzyjaciela Persji, z czego korzysta ten drugi. Kościół Asyryjski swobodnie rozwija się w Persji, dostarczając ma się rozumieć swym patronom możliwości penetracji nadgranicznych prowincji bizantyńskich. Jak się można domyślać, powodem, który dostarcza pretekstu do odłączenia się od pozostałych nurtów chrześcijaństwa jest ...teologia. A jak to się ma chociażby do przeniesienia siedziby szkoły teologicznej do perskiego Nisibis, z bizantyńskiej Edessy?

W łonie tegoż kościoła prawie milenium później powstał kolejny konflikt. W okresie wzmożonej rywalizacji Turcji z katolicką Europą grupa biskupów niezadowolonych z dynastycznych ciągot patriarchy w połowie XVI w. wybrała swojego własnego patriarchę, który wylądował w objęciach papiestwa. Był to okres poprzedzający bitwę pod Lepanto i tureckie sukcesy na Bałkanach. Pro-watykański patriarcha Diyarbakir doczekał się co prawda po pewnym czasie następcy, który od Rzymu się odwrócił, jednak w połowie XVII w. był już nowy pro-watykański patriarcha Diyarbakir, a wkrótce ci północnomezopotamscy Asyryjczycy [ 1 ] byli już poddanymi Rzymu — kościół miał się rychło doczekać etykiety chaldejczyków.

W następnych stuleciach Asyryjczycy mieli się stać instrumentem brytyjskiej ekspansji. Brytyjczycy popierali nacjonalizm „asyryjski" próbując stworzyć sobie w oparciu o kościół asyryjski naród przepojony dumą dawnej chwały niegdysiejszego imperium, mający w zamierzeniu dać się wykorzystać do antyperskiej polityki, w efekcie czego Haszymidzi dokonali odwetu zmuszając setki tysięcy Asyryjczyków do ucieczki. Obecnie w Iraku i Iranie pozostało od stu do trzystu tysięcy wiernych, czyli ok. 10 % całości wyznawców liczonej w skali światowej. W ostatnich czasach kościół ten, rządzony przez patriarchę z Chicago, czyli w zasadzie pozbawiony przywództwa, miotał się między kolaboracją z reżimem Husajna a poparciem amerykańskiej interwencji, deklarowanym przez prominentnych amerykańskich biznesmenów asyryjskiego pochodzenia, jakoś powiązanych z emigracyjnymi strukturami kościoła.

USA jako kraj rządzony przez popieraną przez chrześcijan Partię Republikańską szukał uzasadnienia dla swej polityki irackiej także w przedstawianiu losów tamtejszych współwyznawców, rzekomo maltretowanych i terroryzowanych psychicznie przez reżim. Ponieważ kolaboracja chaldejczyków z Saddamam była raczej znana, na arenie medialnej pojawił się amerykańsko-japoński pastor Ken Joseph. Udając nawróconego aktywistę pokojowego i żywą tarczę (o której nikt poza nim nie słyszał) opisał Washington Times'owi i innym mediom w obu krajach (w tym Japan Times, gdzie stale pisze, a którego prezes zarządu Toshiaki Ogasawara jest też przypadkiem wieloletnim członkiem Komisji Trójstronnej — takiego globalistycznego ciała made in USA kontrolującego m.in. największe media na świecie) jak to jego „humanitarna" obecność w Iraku i liczne kontakty z tamtejszymi asyryjczykami ostatecznie przekonały go do poparcia interwencji. Na swej stronie WWW reklamuje książkę pt. Myliłem Się, gdzie ma szczegółowo opisać jego powody.

Pan Joseph, od któego regularnie otrzymuję płomienne e-maile opisujące jego humanitarny heroizm w ratowaniu mówiącego językiem Jezusa tubylczego ludu Iraku, poza organizowaniem krucjaty modlitewnej za określone wydarzenia o określonej porze, podaje się także za asyryjskiego misjonarza. Publikowany przez pismo wydawane przez Sun Myung Moona, brzmiący jak typowy fundamentalista ewangelikalny, walczący o sprawę, w której coraz bliższy Watykanowi kościół asyryjski zachowuje we własnym interesie dużo większą wstrzemięźliwość, pan Joseph wyjawił w czym rzecz: na kilka miesięcy przed fiaskiem misji inspektorów ONZ w irackich instalacjach atomowych brał udział w spotkaniach gremiów omawiających ...rekonstrukcję Iraku po wojnie! (Zob. www.aramnaharaim.org, a tamże art. Carol Lipton p/t Kenneth Joseph Story)

Do niedawna grono asyryjskich emigrantów na Zachodzie planowało utworzenie autonomicznego asyryjskiego centrum administracyjnego, które miałoby objąć od 1/3 do 1/2 obszaru kurdyjskiego, w oparciu o 20-krotnie zawyżone dane co do liczby Asyryjczyków w Iraku. Cóż, najpewniej okazało się, że po pierwsze nestorianie nie kwapią się do samobójczej awantury i nie przenieśli swej lojalności z emigracyjnego patriarchy oskarżanego o porzucenie swej trzódki na podejrzanych mącicieli, zaś po drugie Kurdowie nie popełnili błędu zajmując postawę proamerykańską, wobec czego karta asyryjska okazała się jedynie nadętym medialnie straszakiem.

Monofizyci, postrzegani jako heretycka mniejszość, byli do niedawna zasadniczo niechętnie usposobieni wobec prawosławia, oskarżanego o promowanie herezji nestoriańskiej. Tradycyjnie przypisujący sobie rodowód antiocheński — korzenie sięgające najaktywniejszego kościoła misyjnego — musieli dzielić się stolicą arcybiskupią z prawosławnymi (a potem jeszcze z maronitami i grekokatolickimi melkitami) i choć główny kościół monofizycki (z uwagi na dużą liczbę wiernych w ...Indiach) — jakobici — zwie się syryjskim kościołem Antiochii, jego główna siedziba mieści się tak naprawdę w monastyrze pod Damaszkiem, zaś wyznawcy — poza Indiami — koncentrują się głównie w płd. wsch. Turcji (tzw. Tur Abdin — Mardin, Midyat i Nussaybin) i zwani są suriyani — syryjczykami. Podobnie jak asyryjczycy, posługują się oni językiem aramejskim, z tym że syryjczycy — tzw. odmianą zachodnio-aramejską z alfabetem syryjskim, zaś asyryjczycy — odmianą wschodnio-aramejską z alfabetem asyryjskim (np. znany estrangelo). Podobnie jak asyryjczycy, tak i monofizyci dali się wplątać w polityczne konflikty, zwłaszcza w XX wieku.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Lewica i Kościół
Szokująca msza


 Przypisy:
[ 1 ] Pisząc Syryjczyk czy Asyryjczyk mam na myśli narodowości, zaś te same słowa pisane z małej litery odnoszę do wyznań.

« Kościół i polityka   (Publikacja: 07-03-2005 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lesław Kawalec
Ur. 1970. Nauczyciel języka angielskiego w krakowskim liceum, prowadzi także zajęcia w Kolegium Językowym i na kierunku Filologicznym na WSEH w Bielsku-Białej. Interesuje się religią, historią, polityką i dydaktyką, rozumianą jako pomoc otoczenia w maksymalnym rozwijaniu potencjału młodego czowieka, jego inicjatywności i niezależnego myślenia. Światopoglądowo bliski jest mu socynianizm.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Prawdziwi i urojeni wrogowie islamu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3981 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365