Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.495.389 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 565 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Jałmużna przynosi ulgę temu, kto ją daje, a wyrządza zło temu, kto ją otrzymuje.
 Tematy różnorodne » Turystyka i krajoznawstwo

Kierunek Amur [2]
Autor tekstu:

Pierwszy rurociąg na tej trasie ułożył inżynier Rozwadowski w 1904 roku.

W sąsiedztwie wsi Rieszory na niewielkim pagórku niepozorny obelisk upamiętnia miejsce, gdzie w 1835 roku odpoczywał carewicz Aleksander.

Urodzonego w Iłowie, syna Szmula i Szajny — studenta ASP carski sąd skazał swego czasu na śmierć. Był jednak niepełnoletni. W drodze łaski karę zamieniono na dożywotnią katorgę. Znany w dziejach naszej kultury jako Aleksander Sochaczewski malarz-reportażysta — ten właśnie słup graniczny pomiędzy obu kontynentami uwiecznił na centralnym miejscu obrazu przedstawiającego scenę pożegnanie zesłańców z Europą.

Jego powierzchnia ma przeszło 27 metrów kwadratowych.

Eksponowany jest w jednym z pawilonów warszawskiej Cytadeli.

Nieco dalej obskurny bar z plączącym się pod nogami parszywym kotem i otwarta na oścież toaleta w znanym stylu „dziura w podłodze". Można nawet do niej wejść. Trudno zrozumieć drwiny różnej maści cywilizatorów, z tego typu rozwiązań sanitarnych. Nikt im chyba nie powiedział, że od prawieku mężczyźni należący do starych i mądrych narodów Azji Centralnej, których tradycja cywilizacyjna sięga wielu tysięcy lat przed naszą erą, oddający mocz w pozycji kucznej mniej cierpią na prostatę i cały pakiet różnego rodzaju schorzeń leczonych przez urologów.

Sprawność seksualną też zachowują wyjątkowo długo.

***

Hotel „Rossija" w Ufie gwarantuje pełen luksus. Niedrogo. Obsługa uprzejma. Prawie natychmiast po wejściu do pokoju odbiera się telefon. Zatroskany damski głos zapytuje, czy gościowi nie potrzeba dziewczęcego towarzystwa. Można też wynająć na parę dni umeblowane mieszkanie w ładnej nowoczesnej dzielnicy. Jej centrum zajmuje świątynia Mormonów. Wzniesiono ją za pieniądze współwyznawców zza oceanu. Wiernych zasilają finansowo. Miasto malowniczo rozrzucone na wzgórzach. Stare Sipajłowo zachowało jeszcze wiele zamieszkałych drewnianych budynków, których wiek świetności minął wiele dziesięcioleci temu. Na marmurowej tablicy ceglanego domu nazwiska — działaczy komunistycznej międzynarodówki, którzy obradowali tutaj w latach II wojny światowej. Daleko za frontem, za Uralem, byli bezpieczni. Nowoczesne pawilony targowe okupują stoiska wystawy sprzętu spawalniczego. W Ufie znajduje się największa i najsławniejsza na całym terytorium dawnego Związku Sowieckiego szkoła spawaczy. Niedawno obchodziła 50. rocznicę istnienia. Wyszkolono ich armię. Kilkadziesiąt tysięcy. Rocznie zużywali do 1000 ton rur i 300 ton elektrod. Jej absolwenci pracowali na wszystkich wielkich strojkach komunizma. Pospawali łącznie przeszło dwieście tysięcy kilometrów rurociągów. Spółkę SWARTEKS, w którą szkoła się przekształciła, czeka nowe wyzwanie. Dostarczenie spawaczy na planowaną budowę magistrali przesyłowej ropy do naftowego pirsu w Murmańsku. Tam morze nie zamarza. Będzie poważną konkurencja dla rurociągu PRZYJAŹŃ. Wiceprezes zarządu spółki nazywa się Wiktor Aleksandrowicz Zając. Pracował razem z Polakami na budowie Gazociągu Orenburskiego. Przy wzmocnionej herbacie nie kryje głębokiego sceptycyzmu. Ludziom jest dużo gorzej niż za czasów ZSRR. Musi być nowa rewolucja. Kogo i kto będzie tym razem rżnął, jeszcze nie wiadomo. Na razie!

Niestety, nie udało się spotkać mieszkańca Ufy Ernesta Mułdaszewa. Wyjechał gdzieś za granicę na promocję swojej najnowszej książki Skąd przyszliśmy. Pierwszy tom miał nakład 100 tysięcy egzemplarzy. Dalsze też biją rekordy powodzenia. Autor jest znanym profesorem oftalmologii z poważnym dorobkiem naukowym. Przeprowadził wiele operacji przywracając ludziom wzrok. Wraz z paru najbliższymi przyjaciółmi, wśród których uwagę zwracają wojskowi rzadkich specjalności odbył pielgrzymkę wokół osi świata — świętej góry Kajlasa w Tybecie. Swoją relację opatrzył dużą ilością zdjęć i szkiców. Najważniejsza jest teza, że 108 piramidalnych obiektów, które zidentyfikował (taka sama jest ilość świętych ksiąg Kandżuru), ma być rzekomo dziełem jakiejś prastarej cywilizacji, a do ich budowy użyto gigantycznych laserów. Mimo że brak mu literackiego talentu Antoniego Ossendowskiego, zyskuje coraz więcej czytelników.

***

Za Kurganem należało odbić bardziej na północ na Tiumeń i Iszym, aby ominąć Pietropawłowsk. Leży już w Kazachstanie. Jadących tranzytem czekałyby dwie odprawy. Wiadomo zaś, że celnicy kazachscy pensje otrzymują nadzwyczaj skromne i rekompensują je sobie tak, jak potrafią. Przed Omskiem, krótki postój. Elegancki wzniesionym niedawno z klinkierowej cegły przydrożny hotelik. Sympatycznie i przytulnie. Kuchnia serwuje nieśmiertelne pielmienie, znakomite zresztą, i równie smaczną soliankę. Na bocznej ścianie sali porcelanowa umywalka z ciepłą wodą. Toaleta w stylu europejskim. Nawet z dezodorantem. Obok budynku w klatce dwa małe niedźwiadki i rumowisko żelastwa. Nieco dalej dół na odpadki. Tu rządzą szczury. Leniwe, spasione. Nawet niezbyt płochliwe. Małemu psiakowi odgryzły przednią nogę. Biega na trzech. TIR z polską rejestracją tankuje benzynę. Zawiózł meble do Nowosybirska. Kierowca pochodzi z Otwocka. Mamy wspólnych znajomych.

W środku nocy przejeżdżamy Ob. Między nią i Jenisiejem leży praojczyzna Selkupów i Ketów. Tych pierwszych nazywano też Ostiakami-Samojedami.. W początkach naszej ery mieli przywędrować tu z Sajanów. Selkupy pod grozą kozackiej szabli przyjęli chrzest, ale w głębi serca zachowali stare wierzenia, religie i obrzędy. Obecnie Ketowie, to naród żyjący nad środkowym i dolnym Jenisejem. Potomkowie prastarych plemion myśliwych i rybaków tajgi. Uważani są za jednych z ostatnich paleoazjatów Syberii.

Niektórzy z europejskich historyków doszukują się genetycznej więzi tych ludów z Galami czy też z Galatami w Azji Mniejszej z którymi korespondował św. Paweł. Czołowym bóstwem celtyckim był Esus-Es. Na odkopanym przez archeologów ołtarzu z czasów rzymskich pod katedrą Notre Dame w Paryżu przedstawiony jest jako drwal ścinający drzewo. Jego imię znaczyło „dobry". Wojny z Galami opisał Juliusz Cezar, wspominając o uprawianym przez nich rytualnym kanibalizmie.

W okresie sztucznie wywołanego przez komunistów Wielkiego Głodu, który miał definitywnie zakończyć rozprawę z kułactwem i doprowadzić do ostatecznego zwycięstwa gospodarki kolektywnej, w rejonach zamieszkałych przez nich wystąpiło najwięcej przypadków udokumentowanego makabrycznymi zdjęciami ludożerstwa.

Inżynier Michajłowski sprawował funkcję naczelnika robót na zachodniosyberyjskim odcinku budowy kolei transsyberyjskiej. Poczynając od Czelabińska i włączając przeprawę mostową przez Ob. Car Aleksander III ukaz o połączeniu drogą żelazną Uralu z Pacyfikiem podpisał 17 (!) marca 1891. Będzie miała 7000 wiorst. Na jej budowie znalazło zatrudnienie tysiące techników polskiego pochodzenia. Nawet w dalekim Harbinie pracowało ich wielu. Nie tylko Stanisław Kierbedź dorobił się fortuny. Nie wiadomo, dlaczego władcy PRL kazali przemianować most, który ufundował w rodzinnym mieście, na Śląsko-Dąbrowski. Reformy Stołypina spowodowały, że jeszcze przed wybuchem I wojny światowej za Ural ruszyła przeszło trzymilionowa chłopska armia osadników. Wkrótce wyprodukowane przez nich masło dawało skarbowi państwa więcej niż wydobycie złota.

***

Imponujący rozmiarami, marmurami i czystością dworzec kolejowy jest dobrą wizytówką przeszło półtoramilionowego Nowosybirska. Milicja pilnuje, aby przebywali na jego terenie wyłącznie posiadacze ważnych biletów. Pijaków, oberwańców i niemającej grosza przy duszy hołoty nie uświadczysz.

W muzeum Mikołaja i Heleny Rerichów przy Krasnym Prospekcie kilkadziesiąt płócien. Podobny liczny zbiór dzieł tego malarza przechowują tylko jego muzea w Moskwie i Nowym Jorku. Przy nich zbierają się wyznawcy ni to sekty, ni to stowarzyszenia kulturalnego. Czczą pamięć i filozoficzny dorobek średniej klasy, jak twierdzą znawcy, malarza, który pod koniec życia mieszkając w Darczyling u stóp Himalajów uważał się za XIV Dalaj Lamę i zgłębiał tajemnice Szambali. Był bolszewickim agentem. Czerwoni władcy przejęli od carów pomysł, aby kozackie pułki mogły pławić swe konie w ciepłym oceanie. Mało brakowało, aby Indie też opanował komunizm. Pisarza Olega Sziszkina, który zgłębiając archiwa Czeki ośmielił się napisać prawdę, Rerichowcy pozwali do sądu.

***

Szosa M52 prosto jak strzelił prowadzi na południe — przez Barnauł, Bijsk, Kosz Agacz aż do Taszanty tuż pod mongolską granicą. Tam nosi już nazwę Czujskiego Traktu. Jeszcze zupełnie niedawno przemierzali go Mongołowie szczelnie wypakowanymi samochodami, wioząc różnego rodzaju chińskie barachło na największy bazar Europy — Stadion Dziesięciolecia. Przed wiekami tę samą trasę pokonywali konno ich przodkowie. W nieco mniej pokojowych zamiarach. Przez niewielki położony w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Bijska pasiołek Warszawa nie przejeżdżali. Leży z boku. Na trasie do Zmiejnogorska.

Po stepowym oceanie, rozciągającym się od Huang-Ho do Dunaju, gnani głodem, gdy słońce wypaliło trawę, i nadzieją na znalezienie zielonych pastwisk, wypierani przez silniejszych sąsiadów, nadciągali do Europy z podnóży Ałtaju i tybetańskich płaskowyżów Hunowie, Goci, Awarowie, Bułgarzy, Pieczyngowie, Połowcy, Tatarzy i nasi rzekomi przodkowie indoirańscy Medowie- Sarmaci. W większości ludy tureckie. Wyznawcy Jedynego Wszechmocnego Boga Niebios Tengri. Jego znakiem był równoramienny krzyż. Przedstawiał słońce z czterema wychodzącymi z niego promieniami. Naszyjniki zgardy,z takimi właśnie krzyżykami nosi się jeszcze w dni świąteczne dziś w niektórych wioskach na Huculszyźnie. Wśród tureckich uczonych nie jest odosobniony pogląd, że wyznawcy Chrystusa symbolikę krzyża zapożyczyli od ich przodków. Warto zapoznać się z treścią referatu pani Anny Parzymies, wygłoszonego podczas jubileuszowej sesji z okazji 25-lecia Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie. Tytuł referatu: „Ałtaizmy w języku polskim" niewiele mówi. Przez treść wystąpienia pani profesor pełną niezrozumiałych dla profanów określeń w rodzaju: nagłos, etnonim, derywaty, semantyka, opozycja fonologiczna przebrnąć jest trudno. Ważna jest konkluzja. Termin „Polanie" ma, chiński rodowód. W językach ałtajskich, do których zaliczamy mongolski, mandżurski i turecki, oznaczał, po przyjęciu określonej transkrypcji fonetycznej chińskich hieroglifów „ludzi zależnych niezajmujących się rolnictwem i nie hodujących drzew morwowych". Przy innej zaś transkrypcji ten sam hieroglificzny znak można odczytać jako "barbarzyńców nielubiących płacić podatków". I to nam chyba zostało.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Dajmy odejść legendom
Syberyjski Lawrence

 Zobacz komentarze (1)..   


« Turystyka i krajoznawstwo   (Publikacja: 24-05-2005 Ostatnia zmiana: 11-02-2007)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Witold Stanisław Michałowski
Pisarz, podróżnik, niezależny publicysta, inżynier pracujący przez wiele lat w Kanadzie przy budowie rurociągów, b. doradca Sejmowej Komisji Gospodarki, b. Pełnomocnik Ministra Ochrony Środowiska ZNiL ds. Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Karpat Wschodnich; p.o. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów; członek Polskiego Komitetu FSNT NOT ds.Gospodarki Energetycznej; Redaktor Naczelny Kwartalnika "Rurociągi". Globtrotter wyróżniony (wraz z P. Malczewskim) w "Kolosach 2000" za dotarcie do kraju Urianchajskiego w środkowej Azji i powtórzenie trasy wyprawy Ossendowskiego. Warto też odnotować, że W.S.M. w roku 1959 na Politechnice Warszawskiej założył Koło Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli.   Więcej informacji o autorze

 Liczba tekstów na portalu: 49  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kaukaz w płomieniach
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4151 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365