Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.599.731 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7299 tekstów. Zajęłyby one 28800 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2946 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Cudze chwalicie, Swego nie znacie, Sami nie wiecie, Co posiadacie."
 Nauka » Nauka i religia

Nauka - Wiara cz. 2 [2]
Autor tekstu:

Jako genetyk z CECOS (Ośrodek studiów i przechowywania spermy, instytucja zajmująca się dawcami spermy) „spotykałem licznych dawców spermy; we Francji dawcy są anonimowi, nie wynagradzani, inaczej niż w niektórych innych krajach. Tutaj znowu, moje należenie do Kościoła katolickiego nie stwarza mi żadnego problemu: ten dar spermy jest wedle mnie darem, prawdziwym darem, ważniejszym od daru krwi, czymś podobnym do daru narządu, a dawcy są, w co wierzę, rzeczywistymi ojcami (mają już dzieci), którzy chcą pomóc innym mężczyznom, którzy nie mogą być ojcami: szczególnie jest dla mnie wzruszające, kiedy żona przychodzi ze swoim mężem, dowodząc stanowczo, że chodzi rzeczywiście o dar ze strony płodnego małżeństwa dla małżeństwa, które nie ma takiej samej szansy" (s. 158).

Le Marc kończy swoje wywody wyznaniem: „Wierzę w Boga, który śpiewa i czyni życie śpiewającym" [7].

Moje uwagi

[1] W sprawie piekła zauważę tu, że Bóg z chrześcijańskim piekłem, to nie jest miłosierny Bóg, natomiast pasuje zdecydowanie do okrutnej postaci Jahwe ze Starego Testamentu. Przywołam tu jeszcze Mikołaja Bierdiajewa, który twierdził, że faktyczne istnienie piekła po boskiej stronie bytu, byłoby miażdżącym dowodem na nieistnienie Boga.

Dla Bierdiajewa najbardziej dręczącym był „problem wiecznej zatraty i wiecznego piekła" (Bierdiajew Nikolaj: Sobranije socinienij, t. 1: Samopoznanije, YMCA-PRESS, Paris.). „Gdyby przyjąć istnienie wieczności mąk piekielnych, to całe moje duchowe i moralne życie traci wszelki sens i wszelką wartość, ponieważ przebiega ono pod znakiem terroru. Pod znakiem terroru nie może się objawić prawda" (s.342). "Największy sprzeciw wywołuje we mnie wszelka obiektywacja piekła i wszelka próba tworzenia ontologii piekła, co właśnie czynią tradycyjne wyznaniowe doktryny (bogosłowskije doktriny). Upatruję w tym dogmatyzowanie dawnych sadystycznych instynktów człowieka. Człowiek autentycznie doświadcza mąk piekielnych, ale to tylko taki los człowieka, związany z przebywaniem w złym czasie, niemożność wejścia w wieczność, która może mieć tylko boski charakter. Istnienie wiecznego piekła byłoby najsilniejszym argumentem przeciwko istnieniu Boga, najsilniejszym argumentem bezbożnictwa (podkr. moje — Z. C.). Zło i cierpienie, piekło w tym tutaj czasie i w tym tutaj świecie obnaża niewystarczalność i nieostateczność tego świata oraz nieuchronność istnienia innego świata i Boga. Brak cierpienia w tym świecie prowadziłby do zadowolenia tym światem jako ostatecznym" (tamże, s. 342).

Dodam do tego jeszcze, że w dziejach doktryny chrześcijańskiego Boga, który posługuje się piekłem, okropną rolę odegrał św. Augustyn. Zacytuję tu jeszcze raz Delumeau z wyżej przywoływanego wywiadu: "To w istocie święty Augustyn teorii grzechu pierworodnego nadał wymiar dramatyczny oraz wymyślił straszliwą formułę o rzeszy potępionych, określając tymi słowami ludzkość zrodzoną z grzechu pierworodnego i wyjaśniając w ten sposób słowa o 'wielu powołanych i niewielu wybranych'".

Dodam tu jeszcze od siebie, że Bóg, Niebiosa, to splot dwóch ludzkich wołań z otchłani cierpienia i rozpaczy. Z tej otchłani ludzie wołają do Nieba: o zmiłowanie (o cudowny ratunek) oraz o pomstę (w tym także o pomstę bezgraniczną, piekielną). Bóg jest właśnie echem tego podwójnego wołania, jego projektowanym przez cierpienia ludzkie adresatem.

[2] Dzisiejsza katecheza kościelna i teologia wycofują się cichaczem (bardzo to się cichutko czyni) z tezy teologicznej, że to przecież Bóg-Ojciec potrzebował ofiary syna, aby ludziom wybaczyć „ich grzech". Bez tej ofiary krzyża, bez tej ludzko-boskiej ofiary cierpienia Bóg nie mógł ludziom wybaczyć „ich grzechu". Na gruncie „teologii moralnej" trudno zrozumieć to okrucieństwo Boże i właśnie temu dziwuje się Jean Delumeau, tego właśnie nie może on zrozumieć, bo tego na tym gruncie (moralno-teologicznym) nikt zrozumieć nie potrafi. Natomiast da się to objaśniać na gruncie historii ludzkiego obyczaju i ludzkiej moralności. Wszak istniał w dziejach ludzkich taki — barbarzyński (choć już mniej barbarzyński od bezwzględnej zemsty) — okres, w którym bez „odkupicielskiej" ofiary wybaczenia nie było. I ta — jak najbardziej ludzka — tradycja utrwaliła się i spertyfikowała w różnych kulturach religijnych, najbardziej chyba w religijnej kulturze chrześcijaństwa. To wycofywanie się z tej barbarzyńskiej tradycji zasługiwałoby chyba na pochwałę, gdyby to było robione jawnie.

[3] W dzisiejszych katechezach chrześcijańskich Boga się przedstawia jako upostaciowanie i źródło miłości. Jest to wielkie moralne uszlachetnienie Boga, uszlachetnienie moralne, które jest przejawem rozwoju moralnej wrażliwości ludzi. Natomiast Bóg tradycji religii judeochrześcijańskiej wcale miłością nie był i nie jest. Jahwe Starego Testamentu jest postacią władczą i okrutną. Ale nie tylko, wszak Bóg chrześcijański też nie jest pozbawiony środków okrutnego działania, przecież dysponuje piekłem!

Dlaczego rzeczy tak się mają, że gdy się sięga do źródłowych (dawnych) form religijności i bogów oraz Boga, to owi dawni bogowie i Bóg zawierają w sobie tak wiele zła i okrucieństwa? Owszem, są oni dobrzy dla swoich, dla „wybranych" (o ile ci swoi są posłuszni!), ale zarazem są okrutni dla obcych oraz dla swoich, gdy są nieposłuszni. Odpowiedź wręcz się narzuca: miejscem rodzenia się bogów (a i Boga) były międzyludzkie konflikty (konflikty międzyplemienne), często osiągające stan wojennych rzezi. A wszak na frontach wojennych rzezi zawsze Dobro (a więc i Bóg) jest po jednej stronie, zaś Zło (i jego różne upostaciowania, w szczególności Szatan) po stronie przeciwnej. Po której stronie jest w takich sytuacjach Bóg, a po której Szatan? Rzecz jasna, Bóg w takich sytuacjach jest zawsze po „naszej" stronie!

[4] John Irving rozwodzi się na ten temat w swojej powieści (The Cider House Rules, 1985, polskie wyd. pt. Regulamin tłoczni win, "Czytelnik" 1995), której główny bohater — doktor Wilbur Larch („święty Larch"), opiekun sierocińca w St. Cloud's, w którym jest położnikiem, ale i wykonuje aborcje, a przy tym wierzy i jest głęboko przekonany, że wszystko, co dzieje się w St. Cloud's jest dziełem Bożym, z tym, że dzieło Boże nigdy nie jest wolne od udziału Szatańskiej roboty (polskie wyd., s. 156). Dobry doktor nigdy nie mógł pojąć „...piramidalnej sprzeczności uczuć, które ludzie żywią do dzieci. Oto ciało człowiecze, bez wątpienia stworzone na to, aby chcieć potomstwa — a oto człowieczy umysł, jakże pełen wątpliwości na ten temat. Nieraz umysł człowieczy kategorycznie sprzeciwia się posiadaniu dziecka, ale bywa i tak, że umysł perwersyjny wymusza urodzenie dziecka na drugiej osobie, która tego bardzo nie chce. W imię czego tak się dzieje? — zastanawiał się doktor Larch. W imię czego lub kogo w niektórych umysłach rodzi się przymus powoływania na świat nawet tych najbardziej niechcianych dzieci?" (s. 17). "Zbiorowy lęk tamtej rodziny odcisnął się w pamięci doktora na zawsze i co dzień na nowo utwierdzał Świętego Larcha w przekonaniu, że kto raz w życiu widział taki lęk, temu nigdy, przenigdy, nie wolno zmusić kobiety do urodzenia niechcianego dziecka. "nikomu!" — zanotował w dzienniku doktor Larch. „Nawet przedstawicielom spółki papierniczej Ramses!" (s. 18). „Zawsze słyszał płacz niemowlęcia. Nawet kiedy w sierocińcu panowała cisza tak martwa jak w opuszczonych chatach drwali z St. Coud's -Wilbur Larch słyszał dziecięcy płacz. Płacz dzieci, które żałują, że przyszły na świat" (s. 516). Dla doktora Larcha największym nieszczęściem świata było zawsze i jest niechciane dziecko! Jest to przede wszystkim nieszczęście niechcianego dziecka!

[5] Sprawa przerwania ciąży „jest prosta i oczywista" dla dwóch kategorii ludzi i instytucji, dla tych, co dysponują „prawdą objawioną" oraz dla skrajnego, wręcz prymitywnego ruchu feministycznego. Dla obu tych postaw sprawa przerwania ciąży nie jest problemem, nie wymaga wysiłku intelektualnego i moralnego. Ale specjaliści od „prawd objawionych" są bez porównania silniejszy od skrajnego feminizmu, i z tego to powodu są groźniejsi.

Ja chce tu zwrócić uwagę na moralną niestosowność postawy tych osób (oraz instytucji), które w ważnych i trudnych sprawach ludzkich i społecznych wypowiadają się w oparciu o "daną im prawdę objawioną". Dla nich problem nie jest trudny, oni nie muszą się wysilać, oni mają rozstrzygniecie „za darmo" — rozstrzygniecie „objawione", bez własnego wysiłku myślowego i moralnego. A tymczasem chodzi o ważny i trudny dla ludzi problem, ważny i trudny, czyli wymagający wysiłku, wymagający pokonywania rozterki — intelektualnej i moralnej! Tymczasem ludzie i instytucje „prawdy objawionej" wysiłku podejmować nie muszą, rozterek pokonywać nie potrzebują! Oni, wbrew temu co cytowałem wcześniej za Giorgim Ennio na temat uznania swojej niewiedzy jako pierwszym kroku ku mądrości, oni nie dopuszczają swojej niewiedzy, oni wiedzą, zawsze wiedzą, a przy tym wiedzą w sposób absolutnie pewny! Tylko tacy ludzie i tylko takie instytucje mogą jednocześnie z absolutną stanowczością zakazywać aborcji a zakazując jednocześnie stosowania środków antykoncepcyjnych sprzyjać powstawaniu dramatów aborcyjnych. I tylko tacy ludzie i takie instytucje mogą z tego powodu nie przeżywać moralnych rozterek! rozpacz! A może nie rozpacz, ale śmiech, wszak coraz mniej ludzi w dzisiejszym świecie traktuje „prawdy objawione" oraz ich reprezentantów poważnie, i na szczęście. Przecież nawet ludzie z rodzin chodzących do katolickich kościołów nie mają po kilkanaścioro dzieci, ponieważ w swojej przytłaczającej większości stosują — najoczywiściej! - antykoncepcję.

[6] W Polsce znamy sens tego określenia pod nazwą etyki spolegliwego opiekuna sformułowanej przez Tadeusza Kotarbińskiego, co podkreślam, aby stwierdzić, że postawa spolegliwego opiekuna może być uzasadniana formułami czerpanymi z różnych światopoglądów, czyli że jest ona od światopoglądu niezależna (znowu Kotarbiński — „etyka niezależna").

[7] „Wierzę w Boga, który śpiewa i czyni życie śpiewającym". A jednak nie przesadzajmy! Wszak życie bywa, owszem, śpiewające, ale nie zawsze, i nie tylko! Równie „zasadnie" można by powiedzieć: „Wierzę w Boga płaczącego i napełniającego świat łzami". W istocie rzeczy żadna z tych formuł nie przedstawia — choćby w przybliżeniu — prawdy o ludzkim świecie i ludzkim losie. Każda z nich oddzielnie wzięta jest oczywistym fałszem, fałszem wręcz kiczowatym. Wszak w tym naszym ludzkim świecie jest śmiech i radość, ale też ból, cierpienie, lęk i łzy.

*

„Res Humana" nr 1-2/2006.


1 2 

 Zobacz także te strony:
Dialog nauki i religii
Największa zbrodnia prawa karnego
Pro-życiowe morderstwa
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nauka - wiara
Nauka a religia

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Nauka i religia   (Publikacja: 16-05-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Zdzisław Cackowski
Profesor; jeden z najwybitniejszych polskich filozofów; polem jego szczególnych zainteresowań jest filozofia człowieka; wykłada w Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie; autor kilkudziesięciu książek; ostatnio wydał tom zatytuowany Człowiek i świat człowieka. Warstwy ludzkiego ciała, szeroko omawiany na łamach "Res Humana".

 Liczba tekstów na portalu: 7  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: O wartościach chrześcijańskich
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4780 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365