Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
140.309.742 wizyty
Ponad 1056 autorów napisało dla nas 7245 tekstów. Zajęłyby one 28574 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 23 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Są tylko dwie rzeczy, które jednoczą ludzi: strach i interes."
« Ludzie, cytaty  
Dorota Sölle. Teologia jako solidarność i sprzeciw [1]
Autor tekstu:

Teologia Doroty Sölle, w Polsce prawie nieznana, jest w wielu aspektach znakiem naszego czasu. Jest przede wszystkim odpowiedzią na ogrom zbrodni popełnionych w minionym stuleciu, zwłaszcza przez Niemców, ale też reakcją na zagrożenia polityczne czasów najnowszych. Stara się być nauką sprzeciwu i czynnego przeciwdziałania — teologią na miarę wyzwań epoki. Swoją główną rolę upatruje w oporze przeciw niesprawiedliwości i wojnie, a także przeciwko dewastacji przyrody. W sytuacji 'śmierci Boga', czyli załamania się w Zachodniej Europie tradycyjnej wiary, chce być teologią niesprzeczną z osobistym i zbiorowym doświadczeniem człowieka, a zarazem przyjazną mu i wspierającą go na co dzień, szczególnie w sprawach społecznych. Wychodząc od Ewangelii, stanowi jej radykalną reinterpretację w duchu posłania miłości dla ubogich, słabych i cierpiących.

Jest teologią o granicach płynnych w stosunku do religijnej i moralnej praktyki, refleksją ukierunkowaną na działanie, a przy tym o wyraźnych cechach mistycznych. Zarazem, co również może budzić zaskoczenie, choć stanowi naukę o bycie wymykającym się po części rozumowemu poznaniu, deklaruje przynależność do racjonalistycznej tradycji Oświecenia i bliski związek jego posłaniem humanitarnym. Napięcia i sprzeczności, które zaznaczają się zwykle między humanitaryzmem i chrześcijańską miłością bliźniego, w tej teologii stają się niemal zupełnie nieuchwytne. Jedyna różnica, to zdaniem Doroty Sölle większa intensywność solidarności i empatii, które w mistycznym przeżywaniu własnej osoby jako integralnej części świata nabierają mocy i trwałości.

1.Popularność i droga twórcza. Dorota (właśc. Dorothee) Sölle, urodzona w 1929 w Kolonii należy do najsławniejszych teologów niemieckich. Dzięki rozlicznym przekładom odważnych i nowatorskich książek jest znana niemal w całym świecie. Trwałe miejsce zajmowane wśród osobistości naszego czasu, potwierdził symbolicznie wywiad w telewizji niemieckiej z serii 'świadków stulecia'. Od wielu lat ma rzesze gorących zwolenników, także wśród 'niewierzących'. Z przyczyny swego radykalizmu i odwagi myślowej ma także, rzecz jasna, zdecydowanych przeciwników.

Do religii i teologii — swej głównej pasji życia — dochodziła stopniowo, przez studia filozoficzne, literaturoznawcze i teologiczne. Nie ułatwiały jej tej drogi wyniesiony z domu rodzicielskiego dystans wobec religii i uprzedzenia do dyscyplin teologicznych jako nieszczerych i 'zatęchłych'. Decyzja o ich studiowaniu wynikła w znacznej mierze z szacunku i entuzjazmu, który powzięła już w gimnazjum w Kolonii dla rodzącej się w owym czasie niemieckiej teologii wyzwolenia. Dyscyplina ta nie nosiła jeszcze owej nazwy, lecz nabierała już wyraźnych konturów w umyśle jej twórczyni Marie Veit (ur.1921), nauczającej religii w gimnazjum, do którego uczęszczała Dorota Sölle. Namiętne dyskusje z nauczycielką znajdowały kontynuację w samodzielnych lekturach tekstów filozoficznych i teologicznych: Heideggera, Sartra i Bonhoeffera, a także listów św. Pawła i Ewangelii. Okres studiów w Kolonii, Freiburgu i Getyndze przyniósł ostateczną decyzję poświęcenia się teologii i dalsze intensywne obcowanie z wymienionymi autorami i wieloma innymi, zwłaszcza z Kierkegaardem, Marcusem, Freudem, Bultmannem, najsławniejszym teologiem protestanckim tamtych lat, a także z Bertoldem Brechtem, którym jest zafascynowana po dziś dzień. Tym jednak, co zadecydowało o całej reszcie życia, był rozbudzony podczas studiów entuzjazm dla postaci Chrystusa, 'odczytanej' samodzielnie przez studium Nowego Testamentu i w krytycznej dyskusji z oficjalną teologią.

Habilitację zdobyła na wydziale filozoficznym Uniwersytetu w Kolonii. Ze względu na radykalny charakter swych koncepcji teologicznych nie miała szans na karierę akademicką w Niemczech. W latach 1975-1986 była wykładowcą teologii systematycznej na nowojorskiej Union Theological Seminary, uczelni znanej z intelektualnego liberalizmu. Od dłuższego czasu mieszka i pracuje w Hamburgu jako prywatny badacz lub raczej, jak zwykła się określać, 'niezależna pisarka teologiczna'. Oprócz kilkunastu książek z zakresu teologii, zwracających uwagę osobistym tonem wypowiedzi, wydała kilka tomików wierszy o tematyce religijnej, etycznej i politycznej. Jest też autorką i współautorką kilku filmów poświęconych religijnym medytacjom nad najboleśniejszymi problemami społecznymi naszych czasów. Pracę pisarską łączy od lat młodości z działalnością polityczną o wyraźnie lewicowym charakterze. W końcu lat sześćdziesiątych było to przede wszystkim czynne uczestnictwo w ruchu 'chrześcijanie dla socjalizmu' oraz w bardzo głośnych wówczas 'politycznych modlitwach nocnych', których cel stanowiło współdziałanie ludzi dobrej woli niezależnie od wyznawanej religii. Do chwili obecnej jest zaangażowana w ruchu pacyfistycznym i zabiera odważny głos w aktualnych kwestiach politycznych. Czyni to najczęściej w ramach laickiego ruchu ewangelików niemieckich (Deutscher Evangelischer Kirchentag), lecz także przy wielu innych sposobnościach. Podobnie jak w swej twórczości, tak i w tej dziedzinie zdaje się być wierna zasadzie 'całe życie pod wiatr'.

2. Dziedzictwo Oświecenia i demitologizacja religii. Demitologizacja religii była przez długi czas dziedziną, w którą Dorota Sölle wkładała wiele twórczego wysiłku. Działała tu w zgodzie zarówno ze swym przywiązaniem do racjonalistycznej tradycji Oświecenia, jak i z autorytetem Rudolfa Bultmanna (1884-1976), pomysłodawcy i twórcy programu demitologizującej interpretacji Nowego Testamentu. Nie chodziło tutaj o demitologizację, która eliminuje z Pisma św. mity w celu dotarcia do jego niezafałszowanych treści historycznych. Demitologizacja uprawiana przez Dorotę Sölle w duchu Bultmanna odnosi się wyłącznie do moralno-religijnego przesłania chrześcijaństwa. Jest to procedura mająca umożliwić odczytanie najistotniejszych elementów tego przesłania przez swego rodzaju tłumaczenie na język współczesnego człowieka tych symboli i obrazów Nowego Testamentu, które czynią dzisiaj wrażenie niezrozumiałego mitu lub baśni. Odnośne kryterium, pozwalające odróżnić istotną treść nauki chrześcijańskiej od jej baśniowej szaty literackiej, zostało sformułowane w sposób jasny i prosty: stanowi je możność odniesienia danej treści religijnej do ludzkiej egzystencji; co się nie da odnieść do człowieka, nie jest też objawionym słowem Boga. Jako przykład Dorota Sölle podaje tutaj sprawę zmartwychwstania: istotne w tej historii jest nie to, co naprawdę stało z ciałem Chrystusa po zniknięciu z grobu, lecz obecność jego nauki zawsze wtedy, gdy ludzie spotykają się ze sobą w miłości, czyli w Bogu.

W miarę upływu lat podejście Doroty Sölle do demitologizacji ulegało wyraźnej ewolucji i zróżnicowaniu. Wykraczając poza koncepcję Bultmanna, zaczęła doceniać potrzebę mitu, zwłaszcza w jego funkcji wyjaśniającej i wyzwalającej. Obecnie odróżnia z naciskiem mity dające wolność od mitów zniewalających, a upowszechnianych w interesie możnych tego świata, na przykład Kościołów. Do tej drugiej kategorii zalicza między innymi opowieści o Chrystusie, który zasiada na królewskim tronie w niebie i zsyła surowe kary na innowierców. Pod niejednym względem idzie w tych sprawach śladami Dietricha Bonhöffera (1906-1945), sławnego teologa protestanckiego i antyfaszysty. Między innymi wyraźnie kontynuuje jego dzieło przenoszenia wszelkiej 'transcendencji' w doczesność, z tą jednak istotną różnicą, że w jej doktrynie ważność i potrzeba religii nie budzą wątpliwości.

3. A-teizm, czyli odrzucenie teizmu. Już w czasach szkolnych Dorota Sölle doszła do przekonania, że po Oświęcimiu dla człowieka o nieotępiałym sumieniu nie jest możliwe trwanie przy tradycyjnej wierze i religijności. Teistyczną wiarę we wszechmocnego i miłującego ludzi Boga, który zgodnie z nauczaniem kościołów rządzi światem i interweniuje w ludzkie sprawy, odrzuciła raz na zawsze jako nieprawdziwą i niemoralną. Nieobecny w Oświęcimiu lub zajęty wówczas czym innym, nie może istnieć, wbrew wszelkim tłumaczeniom o niepoznawalności boskich planów, dróg i wyroków.

W tym swoim 'a-teizmie' czy raczej antyteizmie Dorota Sölle odbyła drogę, której pierwszy odcinek pokonują zarówno osoby pozostające przy wierze w Boga, jak i te, które ją odrzucają całkowicie z przyczyn moralnych i racjonalnych. Wyczulona na ten wspólny punkt wyjścia, wyraża opinię, że tego rodzaju ateizm jest zjawiskiem zrozumiałym i normalnym, i to nie tylko w dwudziestym wieku, lecz w każdej epoce. Sądzi nawet, iż w stosunku do kościelnych teistycznych koncepcji Boga, który poza tym zdradza w nich często cechy wyraźnie tyrańskie i sadystyczne, odrzucenie wiary można uznać za istotny postęp moralny. Jednakże pozostawanie na tym etapie sprzeciwu jest według Doroty Sölle dla osób odczuwających miłość do człowieka i innych istot zdolnych do cierpienia rozwiązaniem sprawy zbyt łatwym i nie w pełni konsekwentnym. Za możliwą i potrzebną uważa dalszą drogę, w zgodzie nie tylko z miłością, ale i z rozumem, pojmowanym oświeceniowo — jako zdolność rozpoznawania dobra.

Bóg, którego piękno i istnienie głosi w swych książkach i innych publikacjach, nie jest wszechmocny i trudno powiedzieć, czy jest mocny. Mimo to wzmacnia człowieka i bywa źródłem ogromnej siły, odporności i uporu. Gdy chodzi o sposób bytowania, istnieje zarówno subiektywnie, jak i obiektywnie. Nie jest przy tym ani podmiotem, na przykład ulepszania człowieka, ani przedmiotem, na przykład ludzkiej czci. Jest przede wszystkim miłością — między osobami zdolnymi do miłości i żarliwie uczestniczącymi w sprawach ludzkiej wspólnoty. Pozostaje zawsze z cierpiącymi, niesie im pomoc i pobudza innych do pomocy. W sytuacjach tragicznych — wielkiego bezsensownego cierpienia, gdy żadna pomoc i pociecha nie jest możliwa, staje się sam czystym cierpieniem i bólem. Stanowi zaprzeczenie wszelkiej bierności w ważnych ludzkich sprawach, jednakże nie jest zdolny do działania sam, bez udziału człowieka: zgodnie ze sformułowaniem, pochodzącym od jednej ze znanych mistyczek średniowiecznych, Bóg nie ma oczu — oprócz naszych, ani rąk innych niż nasze.

Z miłości i współcierpienia wynika według Doroty Sölle w sposób konieczny protest przeciwko niesprawiedliwości oraz solidarne i nieznużone działanie. Ewangeliczna wiara w królestwo Boże na ziemi nie jest niczym innym, jak przekonaniem, że lepszy świat jest możliwy, mimo twardych realiów gospodarczych i politycznych. Stąd też nowego zdefiniowania wymaga wiele utartych pojęć, między innymi ateizm. Zdaniem Doroty Sölle jest on nie tyle kwestią wiary albo niewiary, co raczej uczuć i moralnego wyboru — brakiem odpowiedniego zaangażowania w sprawy ludzkie. Stąd też za bardzo bliski ateizmowi i żenująco nieprzyzwoity uważa pewien rodzaj łatwego optymizmu, kiedy to w groźnych sytuacjach wymagających przemyślanego i energicznego działania słyszymy zdanie pociechy, że wszystko się jakoś samo ułoży. Najprawdziwszy jednak i najgrzeszniejszy ze wszystkich możliwych ateizmów upatruje w programowej pesymistycznej bierności. Za niewątpliwego i najgorszego ateistę uważa człowieka, który odrzucając w sprawach społecznych i politycznych wszelką nadzieję skutecznego oporu, klaruje bliźnim: "A cóż my potrafimy na to poradzić!".


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
O Dorocie Sölle wspomnienie nie tylko osobiste
Eminencjo!... O kardynale Richelieu


« Ludzie, cytaty   (Publikacja: 01-09-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Jerzy Drewnowski
Ur.1941, historyk nauki i filozof, były pracownik PAN, Akademii Lessinga i Uniwersytetu Technicznego w Cottbus, kilkakrotny stypendysta Deutsche Forschungsgemeinschaft i Biblioteki Księcia Augusta w Wolfenbüttel. Współzałożyciel Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Pracował przez wiele lat, w Polsce i w Niemczech, nad edycją „Dzieł Wszystkich” Mikołaja Kopernika. Kopernikowi, jako uczonemu czynnemu politycznie, poświęcił pracę doktorską. W pracy habilitacyjnej zajął się moralną i społeczną samoświadomością uczonych polskich XIV i XV wieku. Od 1989 r. mieszka w Niemczech, wiele czasu spędzając w Polsce - w Jedlni Letnisku koło Radomia, gdzie wraz ze Stanisławem Matułą stworzył nieformalne miejsce spotkań ludzi duchowo niezależnych z kraju i zagranicy. Swoją obecną refleksję filozoficzną zalicza do „europejskiej filozofii wyzwolenia”. Nadaje jej formę esejów, wierszy i powiastek filozoficznych.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 24  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Niezapomniane oko Polifema. Opowiadanie dla licealistów
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5016 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2017 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365