Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
145.685.562 wizyty
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7275 tekstów. Zajęłyby one 28687 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2863 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Jedna z najsmutniejszych lekcji płynących z historii ludzkości brzmi: Jeśli oszukiwano nas przez wystarczająco długi czas, to mamy tendencję do odrzucania jakichkolwiek dowodów na występowanie tego oszustwa. Nie jesteśmy zainteresowani odnalezieniem prawdy. Oszustwo nas pochłonęło. Po prostu zbyt bolesne byłoby przyznanie się nawet przed samym sobą, że zostaliśmy oszukani."
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Pochwała racjonalnego życia
Autor tekstu:

Wpadła mi w ręce książka ze wszech miar niezwykła i już sam fakt jej ukazania się po polsku zasługuje na uwagę. Mowa tutaj o książce „Cudowne mikstury i inne troski" Johna Diamonda, wydanej przez wydawnictwo Racjonalista.pl. Redakcji książki podjęli się Małgorzata Koraszewska (która jest autorką przekładu na język polski) oraz Mariusz Agnosiewicz.

Kim właściwie był John Diamond i czego takiego dokonał? Umarł. Tylko tyle i aż tyle. Jaka historia kryje się za życiem, a właściwie umieraniem Autora, i pomijając już to, że jego nazwisko stało się w Wielkiej Brytanii synonimem „wesołej śmierci", warto jej się przyjrzeć. 

John Diamond znany w Anglii dziennikarz (mąż dobrze znanej w Polsce Nigelli Lawson) pisał do większości krajowych gazet i był autorem wielu programów radiowych i telewizyjnych. Jego życie uległo jednak diametralnej zmianie, kiedy stwierdzono u niego raka gardła. Zawsze wesoły, inteligentny i rozsądny człowiek został wrzucony jako bierny obserwator w sam środek walki o własne życie. Jak sam pisał, czuł się jak korespondent wojenny, który relacjonuje wydarzenia, na które tak naprawdę nie ma żadnego wpływu.

Jego praca okazała się jednak kamieniem milowym w propagowaniu zdroworozsądkowego podejścia do walki z chorobą. Jako zdeklarowany racjonalista opisywał sukcesywnie swoją, a właściwie lekarzy walkę z rakiem.

Książka Diamonda składa się z dwóch części. Pierwszej, właściwej, zatytułowanej „Cudowne mikstury" oraz drugiej — „Inne troski" — będącej zbiorem luźno związanych ze sobą felietonów, które ukazywały się podczas jego choroby w prasie angielskiej — zwłaszcza w „The Times Magazine".

Część pierwsza stanowi trzon tej niedokończonej książki i zgodnie z zamierzeniem autora poświęcona jest walce z medycyną alternatywną, która choć daje chorym tylko pozorną nadzieję i ulgę w cierpieniu, w rzeczywistości jednak przyczynia się do wielu tragedii, a często staje się przyczyną śmierci. Znajdujemy tu obfitość przekonujących argumentów przeciw takim dziedzinom medycyny alternatywnej jak homeopatia, aromaterapia czy diety cud; Diamond uporczywie walczy też z mitem różnych leków naturalnych i ziół, które rzekomo miałyby być lepsze od konwencjonalnych tylko dlatego, że są "naturalne". Szczególnego klimatu nadają liczne humorystyczne anegdoty wieńczące już i tak miażdżącą krytykę głupoty ludzkiej.

Książka nie została nigdy dokończona i część pierwsza urywa się na słowach: „Pozwólcie, że wyjaśnię dlaczego". Pisanie przerwała śmierć. John Diamond do samego końca pozostał wierny bezradnej już medycynie i racjonalizmowi, do samego końca konsekwentnie i twardo stąpał po ziemi. (Niezmiernie silnie podkreśla to Richard Dawkins, który jest autorem wstępu do tej książki.) 

Kto obawia się tak daleko posuniętej szczerości w obliczu beznadziei być może powinien raczej sięgnąć po rozmowy Piotra Mucharskiego z Kamilem Durczokiem: Wygrać życie. Niejednokrotnie uderzały mnie liczne podobieństwa tych dwóch książek, Kamil Durczok przedstawia jednak swoją chorobę mniej drastycznie, aniżeli robi to Diamond, co z drugiej strony przemawiałoby za większym realizmem opisu prezentowanego przez angielskiego dziennikarza. Jednak obydwie książki przedstawiają podobną ludzką tragedię. Możliwe jednak, że moja ocena jest wynikiem doboru złych płaszczyzn porównawczych. W końcu Durczokowi się udało!

Część drugą czyta się łatwiej, być może ze względu na luźną formę felietonów, które również traktują o chorobie autora. Niejednokrotnie bawią w nich opisy sytuacji z życia codziennego, które wspaniale pokazują dystans Diamonda wobec samego siebie.

Co uderza w tych felietonach, to niebywała spostrzegawczość i trzeźwość umysłu. Doskonały warsztat dziennikarski przekłada się na umiejętność odnajdywania przez autora licznych związków przyczynowo-skutkowych między zachowaniami poszczególnych ludzi a ich sposobem patrzenia na świat. W tych scenach z życia codziennego odnajdujemy razem z Diamondem multum analogii pozwalających nam wytłumaczyć ludzką potrzebę życia chociażby złudną nadzieją. Nadzieją, której zrozumienie prowadzi w konsekwencji do wytworzenia mechanizmu obronnego przed nieracjonalnym samooszukiwaniem się kosztem zdrowia. Autor optuje za zrównoważoną batalią, kontestując strategię ślepej bestii miotającej się w ciasnym pomieszczeniu pełnym ostrych narzędzi. Zimna krew i trzymanie w ryzach desperacji są tutaj credem człowieka walczącego o życie.

Osobiście polecałbym tę książkę przede wszystkim ludziom medycyny, lekarzom, psychologom i wszystkim innym, którzy na co dzień stykają się z nieuleczalnie chorymi. Czytając „Cudowne mikstury" zagłębiamy się w psychikę chorego, próbujemy razem z nim znaleźć sens naszego kruchego życia i pośrednio doświadczamy tego, czego nikt dobrowolnie nie chciałby doświadczyć.

Kończąc jednak tę dygresję chciałbym powiedzieć to, co według mnie jest u Diamonda najwartościowsze. Lektura książki Johna Diamonda pozwala nam lepiej zrozumieć cierpienie towarzyszące chorobie, choć w rzeczywistości głównym zadaniem, jakie przed sobą postawił było uodpornienie nas na iluzoryczną wizję ratunku sprzedawaną z marketingowym profesjonalizmem przez wszelkiej maści znachorów. Zarówno wtedy kiedy walczył o życie, jak i wtedy kiedy zdawał już sobie sprawę z tego, że ta walka jest przegrana John Diamond nie zamierzał poddać się ułudzie, ani zrezygnować z racjonalnego spojrzenia na świat.

Zobacz szczegóły

Artykuł opublikowany na łamach Ateista.pl 25.12.2006


 Zobacz także te strony:
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kot ofiarny, czyli optymizm po polsku
Książka "Racjonalisty"

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (4)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 17-04-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Przemysław Piela
Współzałożyciel portalu Ateista.pl, w latach 2004-2005 z-ca redaktora naczelnego, do października 2007 r. redaktor naczelny. Student V roku filologii duńskiej oraz I dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez pewien czas studiował także filozofię. Były wiceprezes PSR. Rocznik 1987, pochodzi z Nowego Targu. Mieszka w Poznaniu.
 Numer GG: 3112057

 Liczba tekstów na portalu: 18  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 7  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Przychodzi baba do lekarza, albo chleb do pijawki
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5836 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365