Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
140.242.035 wizyt
Ponad 1056 autorów napisało dla nas 7245 tekstów. Zajęłyby one 28574 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Rok 2016
rok jak co rok
był dobry dla mnie
był dobry dla kraju
był dobry dla świata
był zły dla mnie
był zły dla kraju
był zły dla świata
  

Oddano 4607 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nic, co dałoby się powiedzieć o Bogu i boskiej opatrzności, o stworzeniu świata i sensie ludzkiego życia, o celowym porządku rzeczy i ostatecznym przeznaczeniu wszechświata nie jest ani falsyfikowalne, ani wyposażone w moc prognostyczną.
« Kościół i Katolicyzm  
Arcybiskup z różdżką
Autor tekstu:

"Jest taka dziwna prawidłowość,
że wejście w radiestezję
obniża w człowieku poziom duchowy,
a uwolnienie się powoduje jego wzrost"
dr Przemysław Kiszkowski, katolicki fizyk

Podczas kiedy ludzie Rydzyka wyklinają „okultyzm", magię i Harrego Pottera, arcybiskup w stanie spoczynku Bolesław Pylak w najlepsze wymachuje wahadełkiem, różdżką i rzuca uroki. W przerwie między odprawianymi mszami. I niebo się nie wali.

Okazuje się, że w łonie katolicyzmu polskiego toczy się nie tylko spór o to, czy Żydzi są dla nas zagrożeniem, ale i o stosunek do niekatolickich cudów i magii. Część tradycjonalistyczna jest oczywiście przeciw, i ogłasza bioenergoterapeutów wysłannikami szatana. Część postępowa natomiast uważa, że należy być otwartym i konsekwentnym: jeśli głosimy własną magię, nie ma powodów nie wierzyć, że i innym ona się zdarza.

A sprawa jest poważna, bo jak informował ostatnio TVN24, polscy katolicy boją się łóżek wodnych, bo mają one wywoływać efekty podobne do cieków wodnych. Na szczęście specjalista telewizyjny wyjaśnił poważnie, iż w łóżkach wodnych woda stoi, czyli nie wywołuje efektów radiestezyjnych.

Swoje przemyślenia w tym zakresie arcybiskup ogłasza w tegorocznym „Nieznanym Świecie" (1/2008), poprzedzając je odpowiednią introdukcją — o tym, jak na własne oczy widział matkę boską krwawiącą. Kościół odpowiedział „cudem lubelskim", kiedy komuna zaczęła przykręcać śrubę, w roku 1949. W reakcji aresztowano parę osób. Komisja powołana przez bpa Golińskiego do zbadania cudu niczego nie wybadała, co było do przewidzenia. Drugą „komisję naukową" tworzył ks. prof. Bolesław Radomski. Kiedy jednak ustawił aparat, aby zrobić zdjęcie, jak mówi Pylak, „z niezrozumiałych przyczyn" aparat spadł na ziemię, a ksiądz uznał to za kolejny cud i odstąpił od „naukowego" badania. Po rozważaniach o cudach arcybiskup przystępuje nie tylko do ujawniania swych radiestezyjno- bioenergoterapeutycznych zamiłowań, ale i wyjawia, że nie są one ewenementem wśród kleru i to nie tylko pośledniego, ale i najwyższego, sięgając aż kardynałów Franciszka Macharskiego i Stanisława Dziwisza. Ten ostatni w imieniu papieża zalegalizował radiestezję, pisząc w liście z 1987 do znanego lubelskiego radiestety Zdzisława Klimkiewicza: „Jeśli to ma służyć dla dobra ludzi, to chyba nie ma w tym nic złego, co byłoby przeciwne wierze katolickiej (...), a w człowieku jest wiele możliwości i Pan Bóg nie zabronił mu używania rozumu dla godziwych celów".

Jak widać kult voodoo, jak określają to specjaliści Radia Maryja, sięga szczytów kościelnego łańcucha pokarmowego. Sam Pylak też nie jest zwykłym arcybiskupem. W czasie wojny walczył w Batalionach Chłopskich pod pseudonimem „Kalina". W 1966 został biskupem pomocniczym, w 1975 — diecezjalnym, a w 1992 r. został pierwszym arcybiskupem archidiecezji lubelskiej. W 1997 przeszedł w stan spoczynku, a chwilę później Rada Miejska w Lublinie przyznała mu honorowe obywatelstwo miasta — „za otwarte drzwi dla wszystkich interesantów". Wprawdzie później „Rzeczpospolita" przekonywała, że „drzwi" te były otwarte zdecydowanie nazbyt szeroko w okresie PRL, przypisując arcybiskupowi pseudonim operacyjny „Teolog", ale zainteresowany zdementował te pogłoski. Nota bene, w akcie samorządowym nadania honorowego obywatelstwa Pylakowi znajdujemy taką oto parafiańszczyznę: "Szczególnie wdzięczni jesteśmy za koronację obrazu Matki Bożej w Katedrze lubelskiej oraz za zawierzenie Maryi naszej Archidiecezji". Pylak jest też niezwykle doceniany przez KUL, którego był profesorem. W 2006 na tej uczelni uroczyście odnowiono jego doktorat, a rok później uhonorowano go Medalem za zasługi dla KUL. Jest specjalistą od teologii dogmatycznej i pastoralnej. Autorem intrygujących tytułów: Czy znasz Maryję? Rozważania mariologiczne (1999), Sakrament bierzmowania (2004), Z Chrystusem poprzez rok liturgiczny (2006), Egzorcyzmy, "Ojcze nasz" Modlitwa Pańska.

„Okultyzmem" zaczął interesować się bardzo wcześnie, bo już na początku lat 60, kiedy to "znajomy zakonnik radiesteta otworzył mi oczy". Najpierw na użytek własny, aby wyeliminować własne problemy, kiedy po czterdziestce zaczął niedomagać. Arcybiskup odkrył wówczas, że przez lata spał na „cieku wodnym", który emitował tajemniczą złą energię. Później zaczął głosić radiestezję publicznie. W 1987 na łamach „Ateneum Kapłańskiego" opublikował rozprawę Psychotronika — problem czy tajemnica? (R. 79: 1987, T.109, ss.324-334, przedruk: „Nieznany Świat" 3/2000). Psychotronika to interdyscyplinarna pseudonauka utworzona w 1973, która zajmuje się różnymi dziedzinami parapsychologii, takimi jak telepatia, psychokineza, mediumizm i in. Tekst z Ateneum był zapisem wykładu Pylaka o bioterapii i radiestezji wygłoszonego na zebraniu Towarzystwa Naukowego KUL.

Pylak z Nieznanego ŚwiataOd tej pory coraz więcej duchowieństwa parało się wymachiwaniem różdżką, nawet nad Janem Pawłem II: „(...) w Krakowie, tam gdzie zwykle nocował Karol Wojtyła, łóżko było ustawione w fatalnym miejscu — wyznaje Pylak "Nieznanemu Światu" — i siostra zakonna, która znała się na radiestezji, to posłanie mu przesunęła. Swego czasu również kardynał Franciszek Macharski prosił mnie, bym zbadał wahadłem ustawienie jego tapczanu. W Warszawie, w domu biskupów, arcybiskup Józef Michalik też miał nie najlepsze miejsce…". Dalej o swoich doświadczeniach: „W jednym z klasztorów zmarł pewien zakonnik w 46 roku życia. Tak się złożyło, że był to mój stały spowiednik. Po kilku latach pożegnał się z tym światem również jego następca. Zaniepokoiłem się nie na żarty i przebadałem radiestezyjnie miejsce, gdzie stało ich łóżko. Okazało się, że płynął pod nim ciek wodny, łącznie ze skrzyżowaniem szkodliwych linii geopatycznych. Było to dla organizmu podwójne zło. Dlatego, gdy zamieszkał tam już trzeci mój spowiednik, zainstalowałem w jego pokoju odpromiennik". Odpromiennik księdza arcybiskupa to coś podobnego do amuletu noszonego przez Harrego Pottera mającego go chronić przed złymi mocami Lorda Voldemorta, choć oczywiście różdżki arcybiskupa nie mają takiej mocy jak ta z pióra feniksa należąca do Harrego Pottera, gdyż tylko diagnozują one pewien stan, nie zmieniając go.

„- Pamiętam taką historię, kiedy zwróciło się do mnie młode małżeństwo — mówi arcybiskup. — Mieli dwójkę małych dzieci. Kładli je razem spać na tapczanie. Kiedy wstawali, zauważyli, że dzieci zawsze przesuwały się na lewą stronę. Prawa zostawała pusta. Postanowiłem zbadać wahadłem sprawę. I okazało się, że pod pustą stroną tapczanu biegł wodny ciek. Dzieci podświadomie chroniły się przed szkodliwym promieniowaniem. Po zbadaniu całego mieszkania okazało się, że jest fatalnie zapromieniowane i rodzina przeniosła się gdzie indziej."


Podczas przemarszu ubranych na czarno wiernych w Islandii pojawił się członek tamtejszej organizacji ateistycznej Vantru w przebraniu Darta Vadera. Maszerował za księżmi, którzy udawali, że go nie widzą. Rzeczywiście — czarny humor. [M. Psyk]

Należy jednak pamiętać, że: Używanie różdżki jest zabronione czarodziejom niepełnoletnim poza terenem szkoły. Wyjątkiem jest sytuacja zagrożenia życia. Po ukończeniu 17 lat obowiązują jedynie ograniczenia co do używania niektórych zaklęć (takich jak Zaklęcia Niewybaczalne). Ponadto zabronione jest używanie różdżki przez skrzaty domowe i gobliny, na podstawie trzeciego paragrafu Kodeksu Użycia Różdżki. Nie można wreszcie używać różdżki na 12 godzin przed eucharystią, aby moce na siebie nie nachodziły, bo stwarza to bezpośrednie zagrożenie interferencji transsubstancjacyjnej. [ 1 ]

"Parapsychologia wywalczyła sobie miejsce w kręgu nauk uniwersyteckich. W naszym kraju jesteśmy opóźnieni" — czaruje czytelników NŚ ks. Pylak. Nie wiadomo, czy KUL weźmie się za „nadrabianie zaległości" o których wspomina jego były Wielki Kanclerz, lecz z pewnością po wprowadzeniu studiów dziennych i zaocznych z radiestezji, bioenergoterapii, homeopatii, jasnowidzenia, akupunktury, astrologii, mediumizmu oraz wyginania siłą woli łyżeczek i pastorałów — uczelnia ze swej naukowości nie straci nic, bo przecież rozmowy z duchami przy kręcących się stolikach niczym zasadniczym się nie różnią od objawień maryjnych czy typologii diabłów (nie jestem jednak pewien, czy KUL oferuje kurs egzorcyzmowania w ramach studiów zasadniczych, czy jest to jakaś dodatkowa specjalizacja podyplomowa).

Jest w tym wszystkim mała trudność. Otóż nieomylny papież, za pośrednictwem swej Świętej Inkwizycji, w Roku Pańskim 1942 — "rozważywszy w sposób dogłębny niebezpieczeństwa, które mogą zaszkodzić religii i prawdziwej pobożności z racji udzielania przez duchownych porad radiestezyjnych na temat spraw dotyczących samych osób oraz przepowiadania zdarzeń" — wydał swym omylnym biskupom dekret zakazujący stosowania radiestezji. Jak z tego wybrnął arcybiskup? Tak sfalandyzował watykańskie prawo, że doszedł do wniosku: „Nie widzę przeciwwskazań, by jakiś ksiądz nie mógł posługiwać się wahadełkiem osobiście. Jeśli ktoś mnie prosi, by mu pomóc, moim obowiązkiem jest pomagać". Amen. A Inkwizycja niech się odpastorali! Przecież ksiądz Dziwisz powiedział...

W artykule „Moje hobby — radiestezja i bioenergoterapia" abp Pylak wyjaśnia: "Przypisywanie skutków ich działania złemu duchowi jest nonsensem. Zły duch działa tam, gdzie człowiek otwiera przed nim swoje serce: nie ma dostępu do ludzi żyjących po Bożemu (...). Czy katolicy mogą korzystać z usług (...) uzdrowicieli i radiestetów? Z pewnością tak".

Dopiero po przejściu na emeryturę metropolita mógł się w pełni swobodnie oddać swojej różdżkarsko-wahadlarskiej pasji. Podjął współpracę z organem polskich „okultystów" — „Nieznanym Światem", publicznie broni radiestezji i bioenergoterapii, osobiście bierze udział w sabatach różdżkarzy i przepowiadaczy. Jeden z takich sabatów miał niedawno miejsce w Gdańsku pod nazwą: Bałtyckie Spotkania i Targi „Od Wahadełka do Gwiazd", lecz spotkał się z mocnym kontruderzeniem czarowników z oddziałów toruńskich. „Gość Niedzielny" poinformował o ściągnięciu do Gdańska tuż przed sabatem elity egzorcystycznej kraju i zagranicy, m.in. ks. Andrzeja Trojanowskiego oraz specjalistę od demonologii prof. Aleksandra Posadzkiego SJ.

Bashobora
1. Bashobora

Główną gwiazdą był jednak arcymag z Ugandy, ks. John Baptist Bashobora, który ponoć wskrzesza ludzi. Kontrsabat został zorganizowany w dniach 21-23 lipca b.r. przez Szkołę Nowej Ewangelizacji „Jezus Żyje". Po pierwszym ślubie lesbijek kler rzucił się na Reformowany Kościół Katolicki, który mianowano „sektą", a rottweiler Matki Boskiej Licheńskiej, Tomasz Terlikowski zakpił z RKK: „przebieraniec zabawił się w księdza". Tyle że RKK przy Szkole Nowej Ewangelizacji to jak szkółka niedzielna, a wielebny Tomasz przy ugandyjskim magu to po prostu pan w koloratce.

Jego wyczyny w Krakowie opisał „Gość Niedzielny" w nr 31/2008 w tekście „Wielka moc": „Tego dnia Jezus przeszedł przez pękający w szwach krakowski kościół augustianów. Znikały nowotwory, martwe oczy odzyskiwały blask, a zniewoleni nałogami ludzie podnosili ręce, ocierając łzy szczęścia. (...) — Jest wiele osób, które nie widziały na jedno oko. Zostały uzdrowione w czasie, gdy Jezus spoglądał na nie z monstrancji. Dajcie świadectwo wiary (brawa). (...) — Zostawcie w ławkach paczki z papierosami, a my je potem pozbieramy i zaniesiemy Jezusowi (morze braw). (...) Ksiądz Bashobora był tylko glinianym naczyniem. Moc nie była z niego." Ale Moc była z nim!

Nie dziwne, że przy takich siłach radiesteci się zlękli. Dostałem od uczestników prośbę, aby pomóc „odeprzeć ataki rozjuszonych wielebnych". Cóż ja jednak mogę, nie potrafię zaczarować nawet swojego psa, aby nie bawił się jeżami, więc wobec czarów nie tylko Bashobory, ale i nawet Posadzkiego jestem jak dziecko bezbronny. Jedyna rada, kiedy się jakiś zły człowiek zamierzy na nas z monstrancją należy się pospiesznie ewakuować na swoim Nimbusie 1000.


 Zobacz także te strony:
Radiestezja czyli różdżkarstwo i wahadlarstwo
Radiestezyjne skalowanie głupoty
Synkretyzacja wiary katolickiej w okresie przemian w Polsce
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Bastion totalitaryzmu
Chrześcijanie wiedzą lepiej

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (22)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Przykłady opisuje „Gość Niedzielny" w tekście „Cud na manowcach": "Dość często problemy zdarzają się też ludziom, którzy tylko leczyli się u bioenergoterapeuty. Jak jednemu z kolegów ks. Międzybrodzkiego, księdzu ze Śląska. Efekty jego leczenia były pozytywne. Nerki księdza zaczęły znów dobrze funkcjonować. Ale niespodziewanie zaczęły mu szwankować inne organy. Ksiądz czuł się, jakby cały organizm nagle mu się rozregulował. Jednak nie to było najgorsze. — W czasie Mszy św. mój kolega zaczął mieć trudności z wypowiedzeniem formuły przeistoczenia. Wypowiadał ją z ogromnym wysiłkiem. Coś mu przeszkadzało — mówi ks. Międzybrodzki."

« Kościół i Katolicyzm   (Publikacja: 26-08-2008 Ostatnia zmiana: 29-01-2013)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 899  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Jerzy Izdebski czyli zapis patologii systemu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6038 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2017 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365