Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
155.645.389 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7301 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 285 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Połowy dokonał, kto zaczął.
 Prawo » Prawa wolnomyśliciela

Etos sztuki a prawo [2]
Autor tekstu:

Przekonujące audytorium (obie strony sporu, ale także opinię publiczną) uzasadnienie jest istotne nie tylko ze względu na legalność samej decyzji, ale także ze względu na rolę sędziego w rozstrzyganiu konfliktów społecznych. Nie wystarczy samo stwierdzenie, kto naruszył normę i jaka sankcja powinna zostać wymierzona. Nie chodzi o to, by sędzia faworyzował którąś ze stron, ale by miał na uwadze i mocno podkreślał rolę swobody wypowiedzi w demokratycznym społeczeństwie. Również komunitarystycznie pojęte dobro wspólne wymaga, by nie demonizowano sztuki skandalizującej, gdyż historia uczy, że wkład jaki „skandale" artystyczne miały w rozwój ludzkiej myśli, wrażliwości i moralności jest nie do przecenienia. W związku z tym niezbędne staje się uświadomienie sobie etosu nowej sztuki. Pozwala to nie tylko uchwycić jej istotne sensy czy rozpoznać zamiar artysty, ale także zrozumieć, jak w ogóle możliwe jest zderzanie się wartości artystycznych z innymi — zwłaszcza moralnymi. Często bowiem może okazać się, że tarcie jest pozorne, lub też istnieje ono na innej płaszczyźnie. Jeśli ujawnienie artystycznego paradygmatu mogłoby wystarczyć do załagodzenia konfliktu społecznego, to warto taką próbę podjąć.

2. Sztuka a wartości moralne

Potrzeba nam myśli, która nie cofa się zmieszana przed okropnością;
trzeba nam też samoświadomości nie uchylającej się od obowiązku
eksploracji obszarów możliwego, aż po jego krańce.
Georges Bataille [ 5 ]

Nie uważam za celowe (ani możliwe) konstruowanie na potrzeby tej pracy spójnej koncepcji etosu sztuki, chciałbym jednak zaprezentować różne stanowiska dotykające problemów związków sztuki z wartościami. Interesujące mnie konflikty sztuki ze społeczeństwem — „skandalizowanie" — wynikają ze zdolności sztuki do generowania znaczeń nieobojętnych aksjologicznie. Historia pokazuje, że od zawsze próbowano wprzęgnąć artystów w realizację któregoś (co najmniej) z trzech platońskich ideałów wartości. Dzisiaj sztuka zdaje się nie służyć ani dobru, ani prawdzie, ani nawet pięknu. Przynajmniej nie każdemu dobru, nie każdej prawdzie, nie każdemu pięknu. O ile jednak dzisiejsza sztuka nie potrafi się podporządkować, to jednak potrafi znaczyć [ 6 ]. W mojej pracy zajmuję się sztuką, która jest odbierana (zawsze tylko przez niektórych) jako „przemoc symboliczna". Rozważam sytuację, kiedy sztukę sądzi się za to, co „znaczy". W związku z tym pominę kwestię medium, w którym artysta znaczenie zapośrednicza. Oczywiście dokonuję tym samym uproszczenia, gdyż użyte medium nie jest dla znaczenia obojętne. Jednak z punktu widzenia prawa jest to operacja usprawiedliwiona. Można bowiem „sądzić za muzykę" przez to, że jest za głośna. Kant w Krytyce władzy sądzenia zauważa: „muzyka grzeszy (...) gdyż — głównie ze względu na właściwość swych instrumentów - rozprzestrzenia się swym wpływem dalej, niż się tego pragnie (na sąsiadów) i tym samym ogranicza wolność innych ludzi…" [ 7 ]. Tej sytuacji jednak nie rozważam. Można też „sądzić za muzykę", za to, że jest konkretnym typem muzyki — sądzi się wtedy przypisywaną jej zawartość symboliczną (dawne zakazy użycia instrumentów perkusyjnych, np. w liturgii, dzisiejsze zakazy koncertów blackmetalowych). Happener może podpalić miasto dla wywołania wartości estetycznej — wtedy sądzi się go za podpalenie, a nie za znaczenie, jakie tym aktem wygenerował [ 9 ]. Oczywiście podłożenie ognia w tej sytuacji, z perspektywy sztuki będzie użytym środkiem artystycznym, jednak sam „nośnik" znaczenia jest przez prawo zabroniony. Wartość estetyczna podpalonego miasta oraz pytanie o cel działania artysty z punktu widzenia krytyka sztuki wystarczą dla uzasadnionych rozważań typu: „dobra" czy „zła" sztuka? Morderstwo też może być piękne i też może być sztuką. Jest jednak pewien poziom ingerencji użytego medium w rzeczywistość fizykalną, po przekroczeniu którego z punktu widzenia prawa nieistotne stają się walory symboliczne działania artystycznego. Skądinąd ciekawe rozważania na temat granicy legalności „ingerencji medium" nie mieszczą się jednak w ramach tej pracy [ 10 ]. Rozważamy więc sytuację, gdy samo medium — nieistotne, czy konwencjonalne, czy niekonwencjonalne — nie budzi kontrowersji. Jeśli jest to graffiti to nie szokuje zniszczeniem cudzej własności, ale — powstałe za zgodą właściciela budynku — szokuje tym, co komunikuje. Jeśli jest to performance, to nie skandalizuje, jak Chris Burden owinięciem się w brezent i położeniem na środku ruchliwego bulwaru w Los Angeles (za co został skazany na karę aresztu za upozorowanie wypadku komunikacyjnego — w Polsce czyn mógłby być zakwalifikowany jako wykroczenie z art. 90 k.w. [ 11 ] lub przestępstwo z art.174 § 2 k.k.) [ 12 ]. Interesowałby nas raczej jego pokaz, w którym zażądał przybicia swoich rąk — na wzór ukrzyżowania Chrystusa - do Volkswagena Golfa i kazał się bić (przebieg akcji transmitowany był przez jedną z amerykańskich stacji telewizyjnych). [ 13 ]

Skandal, jaki działanie artysty wywołuje swoją warstwą symboliczną, wiąże się najczęściej z sytuacją, gdy sztuka transcenduje poza specyficzną dla niej sferę estetyczności. [ 14 ] Często też same wartości estetyczne pojmowane są jako związane z innymi wartościami, takimi jak prawda i dobro, ale też kłamstwo i zło. Przy pewnej koncepcji wartości, każda wartość estetyczna transcenduje do jakiejś innej. Jak zauważa Maria Gołaszewska [ 15 ], jeśli nawet przyjmie się autoteliczność sztuki, to powstają różne możliwości, ustosunkowania jej do wartości naczelnych świata człowieka, zwłaszcza do wartości moralnych.

Po pierwsze, między wartościami tymi zachodzi stosunek wykluczania. Hasło „sztuka dla sztuki" postuluje traktowanie jej jako układu zamkniętego, odizolowanego od innych układów (takich jak życie społeczne, wiedza naukowa, moralność itp.). Jest to radykalny autotelizm sztuki.

Po drugie, możliwy jest stosunek tożsamości, wyrażający się najdobitniej w krańcowym stanowisku konceptualistów: sztuka jest życiem, a życie jest sztuką. Zacierają się wtedy granice między sztuką a innymi dziedzinami wartości. W tej sytuacji mamy do czynienia z panestetyzmem.

Stanowisko trzecie — autoteliczność transcendująca, zakłada stosunek wzajemnej względnej otwartości: „sztuka jest układem względnie izolowanym od innych, pod pewnymi względami zbliża się do moralności, ale także do filozofii, polityki, religii itp.; pod innymi zaś jest od tych wszystkich zjawisk odgrodzona; także wymienione sfery ludzkiego świata pod pewnymi względami ulegają wpływom sztuki, pod innymi zaś są na te wpływy zamknięte". [ 16 ]

Fakt istnienia w prawie pojęcia „wolności twórczości artystycznej", jako wyodrębnionej działalności człowieka, dowodzi, że prawo nie rozważa zjawiska panestetyzmu. Natomiast możliwe ograniczenia tej swobody (dodajmy — ze względu na jej sferę symboliczną) świadczą, że hasło „sztuka dla sztuki" nie zawsze jest wystarczającym alibi. Warto w tym miejscu zauważyć, że nawet jeśli sztuka przekracza siebie ku czemuś innemu, ku wartościom, które nie są dla niej właściwe, nie traci swojej „tożsamości". Przekracza siebie, by wznieść się na wyższy stopień rozwoju. Sądząc sztukę, trzeba pamiętać, że „nie daje nam ona poznania realności, lecz tylko i wyłącznie tego, co możliwe. Tym różni się od niesztuki, że nie daje poznać ani faktów, ani konieczności (...) Kto traktuje dosłownie warstwę świata przedstawionego albo wyrażonego w dziele sztuki ten nie dotrze do istotnych wartości dzieła. Poprzez prezentowanie możliwości sztuka ukazuje pozaracjonalne aspekty rzeczywistości ludzkiej, obejmowane nie tyle umysłem, co uczuciem i intuicją". [ 17 ] Sztuka współczesna nie zadawala się już tylko mówieniem o sobie samej. Nawet sztuka będąca „sferą samotności", nie jest przeciwieństwem sztuki angażującej w sprawy społeczne, polityczne, moralne. Jednak by sztukę zrozumieć, „niezbędny jest dystans nie tylko wobec niej samej, lecz i wobec spraw, o których ona traktuje". [ 18 ] Maria Gołaszewska w tym dostrzega etos nowej sztuki, że pełni ona „(...) demaskatorską rolę, odrzucając wszystko, co gładkie, uporządkowane, ładne, ukazując chaos i skłócenie, brzydotę i zło - rzucając nieeksplikowane zazwyczaj hasło: trzeba dociekać prawdy aż do wykrycia zła. Sztuka ta mówi: nie trzeba bać się własnej autentyczności, choćby była z punktu moralnego, jak najbardziej okrutna. Lepsze jest zło wykryte, uświadomione, niż rozprzestrzeniające się w nas bez naszej wiedzy. Sfera ta wiąże się z postawą chłodu: bo tylko dystans krytyczny wobec samych siebie pozwala na przyznanie się do win i błędów". Jakże często za sztukę „grzeszną" brana jest sztuka mówiąca o grzechu. Alibi dla sztuki nie musi być hasłem radykalnego autotelizmu. Sztuka nie egzystuje w świecie człowieka w odosobnieniu, lecz zawsze jest wpleciona w całokształt sytuacji estetycznej, której podstawowymi czynnikami są: twórca, dzieło sztuki, odbiorca i wartość estetyczna. Skandal konstruuje zwykle sam odbiorca. Jak zauważa Lukas Zpira: przemoc często nie jest w akcie, lecz w oczach patrzącego. [ 19 ]


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Jak tapir dostał swoje plamki
Jak zbudować dinozaura

 Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 5 ] G. Bataille, Historia erotyzmu, tłum. I. Kania, Kraków 1992, s. 8.
[ 6 ] Sztuka może więc być zrozumiana.
[ 7 ] I. Kant Krytyka władzy sądzenia § 53. Cyt. za: J. Krupiński Piękno a dobro, s. 201 [w:] Ethos sztuki, pod red. M. Gołaszewskiej, Kraków 1985, PWN.
[ 9 ] O atakach 11 września na Amerykę Karlheinz Stockhausen powiedział, że to największe arcydzieło artystyczne wszech czasów, ściśle: „największe dzieło sztuki dające się wyobrazić w całym kosmosie", A. Szostkiewicz, Siedzimy na bombie?, „Dialog", nr 11 (562) listopad 2006.
[ 10 ] Z uwagi na zasadę konstruowania wszelkich kontratypów, społeczna opłacalność sztuki powinna być większa niż dobra poświęcanego: „Nie mieszczą się więc w tej kategorii zachowania prowadzące do narażania życia lub skutkujące ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, bowiem takie wartości jak życie i zdrowie są cenniejsze niż zaspokajanie potrzeb kulturalnych nawet większej liczby odbiorców. Sytuacja odmienna powodowałaby wystąpienie dysproporcji dóbr, z których chronione byłoby dobro o mniejszej wartości społecznej, a więc miałby miejsce przypadek wykluczający kontratyp. Działanie takie byłoby społecznie nieopłacalne", J. J. Nalewajko, R. Kubiak, spam.art.pl/html_strony/nieznalska/kontratyp.html
[ 11 ] Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. „Kodeks wykroczeń", Art. 90.: „Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania, podlega karze grzywny albo karze nagany".
[ 12 ] Art. 174. § 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. § 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
[ 13 ] J. J. Nalewajko, R. Kubiak, spam.art.pl/html_strony/nieznalska/kontratyp.html
[ 14 ] Choć zdarzają się też skandale czysto estetyczne. Wiele kontrowersji wśród opinii publicznej wywołuje np. architektura. Por. np. raider55.blox.pl/html
[ 15 ] M. Gołaszewska, Sacrum i profanum sztuki, s. 13-44 [w:] Ethos sztuki, pod red. M. Gołaszewskiej, PWN, Kraków — Warszawa 1985.
[ 16 ] Tamże, s. 35.
[ 17 ] Tamże, s. 21.
[ 18 ] Tamże, s. 25.
[ 19 ] www.laspirale.org/pages/afficheArticle.php3?id=208&lang=en

« Prawa wolnomyśliciela   (Publikacja: 15-08-2009 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Paweł Jankiewicz
Absolwent prawa Uniwersytetu Łódzkiego.

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Sztuka skandalizująca jako trudny przypadek
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6737 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365