Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.796.228 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 657 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Gdybym został królem świata, to bym się nazywał Walery Armata… Pewnie nic bym nie robił. Uważam, że najlepiej się ludziom nie wcinać. Pozostawić ich samym sobie, z ich własną aktywnością. Wtrącać im się w jak najmniej rzeczy. Zapewnić szeroko pojęte bezpieczeństwo, możliwość osądzania tych, którzy szkodzili by innym i nic więcej. Pozostawić sobie wpływ na wojsko, policję i sądy, a do niczego..
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Co jest , a co nie jest, czarnymi kartami kościoła [1]
Autor tekstu:

Refleksje nad książką V. Messori Czarne karty kościoła

Włoch Vittorio Messori jest pisarzem, publicystą, dziennikarzem, wyróżnianym przez hierarchię kościoła rzymsko-katolickiego (KR-K)  za bezkompromisowe demaskowanie poglądów opinii, funkcjonujących w świecie medialnym ocen Kościoła, które jego zdaniem są wyłącznie pomówieniami i kłamstwami. Postrzega on współczesną rzeczywistość medialną jako źródło zła sterowane przez siły masońsko-żydowsko-ateistyczne, które opluwają i atakują KR-K. Celem życiowym Messori’ego jest demaskowanie owych sił. Wydana w 1998 roku książka jest wyborem artykułów pisanych dla dziennika włoskiego Vivaio, przetłumaczona na język polski przez ks. Antoniego Kajzerka, wydana przez Księgarnię św. Jacka, Katowice. Jej przypomnienie wydaje się być o tyle istotne, że jest to autor, który odcisnął szczególne piętno na polskiej publicystyce katolickiej.  

W książce, Messori przedstawia swoje oceny, interpretacje, wersje różnych wydarzeń z przeszłości związanych z kościołem, które są odpowiedzią na, w jego ocenie, fałszywe opinie funkcjonujące w opinii światowej. Tytuł książki jest autoironizujący, bo Messori uważa, że KR-K nie ma żadnych czarnych kart. Pierwsze siedem rozdziałów odpowiada jakby pojedynczym sprawom, w ostatnim ósmym jest wrzuconych do jednego worka 14 różnych drobniejszych tematów. Dobór omawianych tematów zaskakuje, bowiem z omawianych w książce, postrzega tylko w zasadzie trzy kwestie, które funkcjonują w opinii powszechnej jako czarne karty; mianowicie konkwista hiszpańska i inkwizycja omawiane w dwu pierwszych rozdziałach, GALILEUSZ A KOŚCIÓŁ (rozdział IV) i rozdział V: NAZIZM A KOŚCIÓŁ. Ciekawym tematem, któremu Messori poświęca wiele uwagi, a który raczej nie należy do tej samej kategorii czarnych kart, jest rozdział VIII: CAŁUN TURYŃSKI. W KR-K jest ogromna ilość obiektów kultu traktowanych jako cudowne i jest to raczej przedmiotem żartów niż oskarżeń o zbrodnie.

W pierwszym i drugim rozdziale Messori „rozprawia się" jednym zamachem z dwoma poważnymi tematami, bo z konkwistą hiszpańską w Ameryce i Inkwizycją. Według tego autora przemoc zbrojna konkwisty w Ameryce Środkowej i Południowej była incydentalna. Na ogół było to wyzwalanie plemion indiańskich z potwornej tyrani Inków lub Azteków. Plemiona owe wspomagały Hiszpanów w zbrojnej walce wyzwoleńczej. Jego zdaniem Hiszpanie traktowali Indian jako równych sobie. Nie zakładali kolonii, tylko prowincje królewskie. Za to podbój Ameryki Północnej przez ewangelickich Anglosasów, to była okropność. Ludność tubylczą traktowano jako niższy gatunek i prawie wytrzebiono. Jak się dowiadujemy, „bardzo dobre traktowanie tubylców przez Hiszpanów" i złe przez Anglosasów wynikało z odmienności teologii katolickiej i ewangelickiej (str. 15-48).

Natomiast Inkwizycja powstała według Messorie'go z zapotrzebowania ludu bożego, który domagał się trybunału wyznaczającego słuszne poglądy w zakresie wiary. Co więcej, lud boży miał wręcz za złe Inkwizycji jej łagodność w ferowaniu wyroków (str. 48-54).

Messori podziwia Hiszpanię za jej wierność papieżowi od połowy średniowiecza do końca, czyli do upadku dyktatury  generała Franco. Dowodzi, że rządy królów hiszpańskich były niedościgłym wzorcem dla innych monarchii (szczególnie niekatolickich) pod względem moralności, dbałości o biednych itd. Przechodząc do czasów bardziej współczesnych, ubolewa nad tym, że do tej pory tak mało pomordowanych w czasie hiszpańskiej wojny domowej księży wyniesiono na ołtarze.

W rozdziale III, poświęconym kwestii „Rewolucja Francuska a Kościół" Messori stwierdza, że prawa człowieka proklamowali masoni w XVIII w i urzędnicy ONZ w XX w (86). Autor przypomina, że Kościół odrzucił Deklarację Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku, a Deklarację Praw Człowieka ONZ z 1948 r. przyjął dopiero papież Jan XXIII w roku 1963, z zastrzeżeniami, ponieważ w deklaracjach tych nie ma odwołania do Boga jako pierwotnego dawcy praw i obowiązków, oraz nie mówi się o obowiązkach człowieka, a w chrześcijańskiej wizji porządku obowiązki są przed prawami. Messori podkreśla ogromne prześladowania Kościoła w okresie Rewolucji Francuskiej.

W sprawie Galileusza Messori podkreśla, że był on sądzony, ale nie był szykanowany ani więziony. Zwraca uwagę, że Galileusz był złym, wręcz niemoralnym mężem i ojcem, a mimo to Kościół nie wykorzystał tego w procesie. Poza tym protestanci z Lutrem na czele o wiele ostrzej atakowali Galileusza (126). Twierdzi, że w czasie procesu Galileusz nie przytoczył żadnego dowodu na rzecz hipotezy, że Ziemia krąży wokół Słońca. Wyrok sądu tak ocenia: "Galileusz nie został skazany za to, co mówił, lecz za to jak mówił." (133), (co wydaje się sprzeczne z powszechnie dostępną sentencją wyroku). Sens wyroku Messori  tak ocenia: " decyzja Świętego Oficjum dotycząca wycofania książki Galileusza nie tylko była sprawiedliwa, ale także słuszna z naukowego punktu widzenia…" (130), i dalej "W tym sensie rację miał system ptolemejski, a nie Kopernik i Galileusz: prawdą jest, że centrum wszechświata stanowią człowiek i Ziemia. Była to błędna astronomia, ale jak najbardziej słuszna filozofia, którą dzisiejsza nauka jedynie potwierdza. Czyż zatem Kościół miał rację, potępiając Galileusza? Powiedzmy, że błąd sądowy pozwolił uniknąć błędu metafizycznego" (137-8). „Może Kościół wydawał się zacofany, ponieważ jak na swoje czasy był tak nowoczesny, że dopiero teraz zaczynamy to odczuwać." (130-131).

W sprawie Galileusza, konieczna jest tu dodatkowa uwaga. Rzeczywiście sąd kościelny traktował Galileusza stosunkowo łagodnie. Dlaczego jednak akurat ta sprawa była i nadal jest tak głośna w opinii publicznej? Myślę, że wynika to z pozycji Galileusza w nauce, co sprawiło, że wyrok ten wywoływał protesty w świecie naukowym i był od samego początku szeroko omawiany i komentowany. (Przypomnijmy, że pisma Galileusza zdjęto z indeksu ksiąg zakazanych dopiero w 1835 roku.) Największy ówczesny myśliciel w Europie, Kartezjusz (Rene Descartes)  po wyroku w drugim procesie Galileusza tak się wystraszył, że zniszczył przygotowany już do druku rękopis dzieła Le monde ou le traite de la lumiere, w którym zawarł całość swego poglądu na świat. Ocalałe przypadkowo fragmenty zostały opublikowane dopiero po jego śmierci. Kościół ma większy problem z Giordano Bruno, którego spalono na stosie w Rzymie, w roku 1600, właśnie za poglądy kosmologiczne wynikające z teorii Kopernika. Ta sprawa jednak nie przebiła się tak silnie do opinii publicznej.

W kwestii „nazizm a Kościół", Messori nie dostrzega nic co przynosiłoby ujmę KR-K. Jego zdaniem, to Żydzi i ewangelicy powinni się wstydzić współpracy z rządem Hitlera. "Powodem antysemickich rozporządzeń ekonomicznych było zmuszenie Żydów do opuszczenia Niemiec. Już w roku 1933 rozpoczęła się współpraca między oficjalnymi organami niemieckimi (z Gestapo włącznie) i Żydami w celu ułatwienia ludności żydowskiej emigracji z Niemiec." (141-142). KR-K był mniejszością w Niemczech; "Po reformie luterańskiej tylko jedna trzecia Niemców pozostała katolicka." (145). Już od Bismarcka katolicy byli dyskryminowani w Niemczech. To głosami ewangelików wybrano Hitlera (146). To Kościół luterański do końca gorąco wspierał Hitlera (148). Przytacza wiele historycznych faktów, które kompromitują kościoły ewangelickie. Żydów oskarża o szerzenie opinii szkalujących KR-K. Jako przykład podaje znane spory wokół prób działalności KR-K na terenach obozu w Auschwitz.

W rozdziale szóstym, Messori przedstawia ogrom krzywd jakie KR-K zaznał od braci odłączonych — anglikanów i ewangelików. Wg Messori’ego, w Anglii, w czasie wprowadzania wersji anglikańskiej religii protestanckiej, zginęło 72000 katolików, czyli dużo więcej niż pochłonęła cała Inkwizycja. Były prześladowania katolików w Irlandii. Chociaż co rusz atakuje się KR-K o nieliczne przypadki finansowania Kościoła przez władze świeckie w krajach protestanckich, to przecież w przypadku ewangelików i waldensów było to wręcz zasadą. Kościoły ewangelickie mocno flirtowały z komunizmem. Statystyki przestępstw kryminalnych samobójstw są najmniejsze we Włoszech, a największe w krajach ewangelickich.

W sprawie kary śmierci Messori nie ukrywa, że „...praktykowanie kary śmierci pochodzi z ustanowienia Bożego, co znajdujemy w Prawie Starego Testamentu, potwierdzonym przez Jezusa i apostołów w Nowym Testamencie." (183). Dla wierzących istotne jest życie wieczne, a to ma zapewnione skazany, bo kara śmierci oczyszcza go z grzechów za które był skazany, o ile nie demonstruje trwania w popełnionych czynach. Idea zlikwidowania kary śmierci jest ateistyczną, bo dla ateistów życie ziemskie jest wszystkim. Ale oczywiście religie, w tym i kościół katolicki nie nawołują do wykonywania kary śmierci.

Rozdział poświęcony całunowi turyńskiemu podzielony jest na siedem podrozdziałów, każdy zatytułowany ŚWIĘTY CAŁUN i numer podrozdziału. No cóż, wielka rzesza wiernych wierzy, że Całun jest autentyczną i największą relikwią KR-K. Ta głęboka wiara jednak nie wystarcza i uważają, że przydałyby się dowody materialne owej oryginalności. Stąd, na przestrzeni dziesięcioleci pojawiło się wielu pseudobadaczy prowadzących różne osobliwe badania, których wyniki publikowano w licznych publikacjach. Z drugiej strony władze KR-K nieodmiennie głoszą, że Kościół nie jest w konflikcie z nauką; przeciwnie, badania naukowe są zapisane w bożym planie życia ludu bożego i prawdziwe badania pomnażają bożą chwałę. Ponieważ niektóre naukowe środowiska delikatnie zwracały uwagę na ułomność badań nad całunem turyńskim i kwestionowały ich wyniki, Kościół zaryzykował rzetelne badania. Zdecydowano się na pomiar wieku Całunu metodą C-14. W projekcie z roku 1988, wzięły udział trzy najlepsze wtedy laboratoria w świecie. Próbki do pomiaru pobierał mikrobiolog wybrany przez stronę kościelną. Każde laboratorium otrzymało nieoznakowane próbki właściwe i kalibrujące. Zachowano wszystkie procedury i standardy pomiarów. Całe przedsięwzięcie było opublikowane w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Nature". Technika pomiarów była już wtedy na tak wysokim poziomie, że kontestowanie wyników można porównać do kontestacji stwierdzenia, że dwa plus dwa równa się cztery. Zgodne wyniki wskazały na pochodzenie materiału z około 1320 roku, a więc czasu, kiedy Całun pojawił się w Europie.

Zawiedzeni adoratorzy całunu turyńskiego nie ukrywali irytacji. Messori tak pisze o naukowcach, którzy podjęli owe pomiary: "Niektórzy z naukowców z własnej kieszeni zapłacili za badania chcąc, aby te potwierdziły ich negatywne nastawienie, tymczasem zmieniły one ich agnostyczne, bądź też protestanckie przekonania o „zabobonnych papistach" (że niby Watykan spokojnie przyjął wyniki badań C-14). Jeszcze innym faktem jest ten, że za granicą wywiady nie są darmowe, tak jak w naszym kraju (Włochy), ale sowicie opłacają się. Do zwykłego zapału propagandowego trzeba też dodać płynącą z próżności chęć zobaczenia swego imienia w prasie oraz zawstydzająco zachłanne zachowanie się profesorów, których naiwni Turyńczycy wzięli za dżentelmenów,…" (191).  Messori pisze dalej: "O ile chodzi o zwykłych świeckich, takich jak my, to są oni może nawet naiwni, jednak nie tak bardzo, aby bezkrytycznie upaść na kolana przed świętą Matką Nauką i jej dzieckiem, świętym Węglem 14 oraz jej gadatliwymi kapłanami, odprawiającymi swoje nabożeństwa w laboratoriach świątyniach radiologicznych w Tucson, Oxfordzie i Zurychu." (195).


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Dramat
Próba podwójnie ślepa

 Zobacz komentarze (84)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 09-04-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej Zastawny

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Recenzja książki Vittorio Messori
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7245 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365