Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.143.252 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3597 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Żyć znaczy walczyć.
 Kultura » Historia

Sodoma i Gomora [4]
Autor tekstu:

Scenarzyści zaś tych krwawych inscenizacji, którzy zajmują poczesne miejsca w Panteonie ludzkiego plugastwa, wtedy już nie żyli. Włoski generał Giulio Duhet w roku 1921 w swoim studium poświęconym wojnie powietrznej zaproponował ludobójcze naloty dywanowe, łącznie z użyciem gazów bojowych, na największe miasta wroga w celu złamania jego morale. W 1935 roku niemiecki generał Erich Ludendorff w słynnym dziele Die Totale Krieg („Wojna totalna" ) przedstawił tezę, że w czasie wojny nie ma niewinnych: każdy jest walczącym i każdy jest potencjalnym celem, tak żołnierz jak i cywil. Na długo zanim podjęto naloty terrorystyczne czy sprecyzowano pomysł „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej" istniały już techniczne koncepcje, umożliwiające szybkie przełożenie zbrodniczej ideologii na praktykę przemysłowego mordu.

Druga wojna światowa była wojną na wskroś religijną — prowadzoną o to, kto ma być dysponentem idei Boga. To była wojna nietypowa — gdyż tak naprawdę nie chodziło w niej tylko o ideologię lub zasoby materialne: zniszczenie komunizmu czy złoża ropy naftowej Morza Kaspijskiego. Ludobójstwo, podbój Polski, Rosji, zamiana Słowian w rasę niewolników czy Lebensraum — to były tylko środki prowadzące do tego ostatecznego celu. Chodziło w niej o zasób najcenniejszy, wyjątkowy i jedyny — ideę „Boga z nami", który dodaje sił i samą mocą inwokacji boskiego imienia powala na kolana wrogów. Stąd ta nienawiść do Żydów, oparta na wielowiekowej tradycji, stąd przekonanie o konieczności ich unicestwienia, gdyż to w istocie oznaczałoby objęcie po nich bogatej schedy, nie tylko złotych zębów i zrabowanych kont bankowych, ale zbudowania nowego porządku świata z boskiego nadania, z nowym narodem wybranym i bez tych, którzy by mieli większe prawo pretendować do tej roli.

Być może ten, kto to zaplanował doszedł do słusznego wniosku, że Mojżesz wpadł po prostu na genialny pomysł wymyślając Boga i czyniąc go tarczą i mieczem swojego ludu i wymyślając dla swojego plemienia rolę „narodu wybranego"; jednak wyciągnął też błędny wniosek, że można to powtórzyć likwidując cały naród.

Historia vitae magistra est

Trzeba być nie lada moralistą, by z tego zbioru ludzkich tragedii z Bogiem w tle próbować wyciągać jakiekolwiek morały. Ale człowiek ponoć jest istotą moralną, zaś człowiek wierzący jest istotą moralną w wymiarze boskim. W praktyce oznacza to, że ma on nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek zadawać sobie pytania o to, „co Bóg chciał nam przekazać" w tym czy innym zdarzeniu, naruszającym w stopniu najwyższym wszelkie intuicje moralne, jakich człowiek może doświadczać.

Ja nie podejmuję się tego zadania — niech się nad tym głowią bieglejsi ode mnie znawcy boskich spraw. Są jednak pewne wnioski, które można wysnuwać nie plącząc się w jałowe dysputy światopoglądowe.

Stara rzymska sentencja mówi, że historia jest nauczycielką życia. Ma historia jeszcze i tę niepokojącą cechę, że lubi się powtarzać. Stąd też lekcje, których udzieliły nam druga wojna światowa, Luftwaffe i propaganda wspierana religią są ważne i powinny być dogłębnie przeanalizowane.

Przede wszystkim wiemy dzięki wojnie, że ci, którzy szermują hasłami „obrony wartości" i na których ustach często pojawia się słowo „Bóg" bynajmniej nie zawsze są ludźmi godnymi zaufania, a już uważanie ich za namiestników Boga na Ziemi w świetle zacytowanych przykładów zakrawa mówiąc bardzo oględnie co najmniej na lekkomyślność. Co więcej, wiemy już, że powoływanie się na Boga tak okrutnego jak ten, który zniszczył Sodomę i Gomorę może być zwiastunem zbrodni, które zostaną zrealizowane przez tych, którzy wierzą, a raczej wedle swego mniemania wiedzą, że są wykonawcami Jego woli. Wiemy też, że jeżeli w powszechnej świadomości jakiekolwiek ludobójstwo posiada historyczne konotacje religijne, z dużym prawdopodobieństwem spowoduje bierność ludzi lękających się występować przeciw tak manifestującej się obecności Boga w historii.

Guernica dała przykład skutecznego złamania woli walki narodu porażonego okrucieństwem niespodziewanego ataku, którego kontekstem była walka w obronie religii i Boga; Wieluń stał się symbolicznym prologiem ludobójstwa, którego zamysł już wtedy był gotowy; we Frampolu agenci niemieckiego wywiadu działali bezkarnie wykorzystując przebranie za księży. [11]W warszawskim kościele nadzieja na ocalenie przez Boga stała się pułapką, która pochłonęła liczne ofiary. Wszystkie te przykłady pokazują, że żaden święty duch nie ożywia tych wszystkich religijnych znaków i obrazów, które nas otaczają: murów kościołów, podniosłych kazań i listów pasterskich, habitów i sutann. Są za to puste figury wymagające dla siebie szacunku, uzyskujące rangę sygnalizowania autorytetu, władzy przeto — tak łatwo dające się wykorzystać przez zbrodniarzy, potrafiących z nich uczynić najbardziej niegodziwy użytek, czyniąc z nich ogniowe stanowiska broni psychologicznej.

Historia jest nauczycielką życia; tragiczna wymowa tej prawdy jest jednocześnie taka, że nie tylko. Jest również nauczycielką zabijania. Historia zaś sprzyja tylko tym, którzy pamiętają i rozumieją jej lekcje.

Epilog: nadzieja

Morały z tego dramatu są różnorakie. Po pierwsze: ten, kto gra Bogiem na szachownicy świata, przegrywa. Po drugie: zarówno zatrudnianie Boga jako bombardiera jak i jako szefa Obrony Cywilnej przynosi efekty odwrotne do zamierzonych.

Miasteczko Sedom nie jest dziś żadnym liczącym się celem militarnym — zniszczenie fabryki nawozów potasowych być może podniosłoby przejściowo ich ceny w tej części świata, ale z pewnością nie byłoby warte wywoływania wielkiego konfliktu. Ale… zapewne wiele osób się zastanawia, czy ktoś nie knuje następnego szatańskiego planu, w którym broń jądrowa miałaby się stać kluczowym rekwizytem kolejnej wersji starej sztuki pod tytułem „Bóg , pogromca Żydów"… Gdyby tak się nieszczęśliwe złożyło, że na Izrael spadłyby skądś głowice jądrowe większość mieszkańców tego padołu — a większość jest wierząca — najprawdopodobniej uznałaby to za manifestację woli Boga. Tego właśnie możemy być pewni, że nawet w obliczu wyrażanych werbalnie głosów sprzeciwu społeczeństwa lękałaby się bądź też po prostu nie chciały zrobić czegokolwiek, by obronić ten naród przed kolejnym ludobójstwem.

Taka bowiem jest siła archetypu zagłady.

Ale najważniejszy wniosek z tej biblijnej historii wieku dwudziestego, nie tylko dla Żydów, ale i dla wszystkich innych nacji jest taki, że jeżeli można uczynić coś, by ocalić siebie, swoich najbliższych i swój naród przed ludźmi grającymi w teatrze świata rolę pomazańców bożych, to tym czymś na pewno nie jest modlitwa.


1 2 3 4 
 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (15)..   


« Historia   (Publikacja: 25-04-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Ziemowit Ciuraj
Publicysta.

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: W hołdzie pamięci ofiar Hiroszimy i Nagasaki
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7975 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365