Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.718.697 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 934 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Twierdzenia, których zasadniczo nie można sprawdzić, są jako wyjaśnienia pozbawione wartości.
 Kultura » Historia

Sodoma i Gomora [1]
Autor tekstu:

Pamięci wszystkich cywilnych ofiar wojny

"Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność."
Rdz 19.23-25

Archetyp

Miejscowość Sedom w Izraelu jest współcześnie niewielką osadą przemysłową, położoną opodal południowego wybrzeża Morza Martwego, znaną głównie z biblijnych konotacji łączących jego nazwę z miastem, na którym — według Księgi Rodzaju — Bóg wywarł swoją potęgę, niszcząc je w karze za niegodziwości popełniane przez jej mieszkańców. Teraz jest to siedziba największej w tym rejonie świata kopalni karnalitu, źródła chlorku potasu, uzyskiwanego przez odparowywanie w słońcu silnie zasolonych wód wysychającego Morza Martwego, którego tafla w tej części na całej jego szerokości jest podzielona licznymi solnymi groblami. To pustynne miejsce u podnóża solnych teras wzgórza o tej samej nazwie z racji wyjątkowo gorącego latem i wilgotnego klimatu jest nader niegościnne i nie zamieszkane przez stałych mieszkańców.

Biblia nie precyzuje, jakie to dokładnie przewiny skłoniły Wszechmocnego do tak radykalnego objawienia swojej sprawiedliwości — różni autorzy sugerują rozmaite możliwe występki i bezeceństwa, które były obrzydliwością w oczach Stwórcy. Najczęstszą interpretacją jest ta, która odczytuje to zdarzenie jako konsekwencję rozpowszechnionego wśród mieszkańców tych okolic homoseksualizmu, co wydaje się uprawnione w kontekście wersetów Biblii bezpośrednio poprzedzających opis ucieczki Lota z zagrożonego miasta.

Archeologia potwierdza istnienie w tym rejonie osad, zniszczonych najprawdopodobniej przez trzęsienie ziemi; spekuluje się, że legenda o zniszczeniu miast przez Boga może być echem jakiejś katastrofy naturalnej, być może potężnego osunięcia gruntu, a lokalizacja akcji w Dolinie Jordanu, stanowiącej przedłużenie Wielkich Rowów Afrykańskich uprawdopodobnia tezę o tektonicznym charakterze tego zdarzenia. Wyjątkowość tego dramatu, groza stanowiąca fundament lęku przed Bogiem — niezbędnego komponentu edukacji religijnej — a także niewątpliwa teatralność obrazu niezrozumiałego zjawiska powodującego zagładę, były zapewne już w czasach poprzedzających powstanie religii jednym z archetypów kształtujących wyobraźnię i świadomość ludzi, który przeszedł do judeochrześcijańskiego kręgu kulturowego w postaci biblijnego opowiadania.

W pisanych dziejach Europy jest jedno tylko wydarzenie, które swoją skalą zniszczenia i zagłady dorównuje temu biblijnemu standardowi: jest nią zniszczenie Pompei i Herkulanum spowodowane erupcją wulkanu Soma (Wezuwiusza) w 79 roku naszej ery. Wtedy to, istotnie, mieszkańcy doświadczyli czegoś, co mogłoby być opisane jako „deszcz siarki i ognia" — chmurę piroklastyczną, opadającą na miasto i spalającą je w piekielnym uścisku rozżarzonych popiołów i gazów. Raczej trudno doszukiwać się w tej katastrofie jakichś powiązań z historią biblijną — mieszkańcy tych portowych miast czerpiących swoje bogactwa z żyzności wulkanicznych gleb mieli po prostu pecha, żyjąc nieświadomi istniejącego zagrożenia na tykającej bombie zegarowej.

Obrazy zagłady z tym większą mocą oddziałują na wyobraźnię mas, im głębiej umieszczone są w kontekście religijnym. Sugerują one bowiem możliwość doświadczenia podobnego losu, o ile tylko zostanie przekroczona pewna trudna do określenia granica, za którą kończy się boże miłosierdzie. Ukazują twarz Boga gwałtownego, straszliwego, zdolnego zniszczyć świat. Jednak obrazy te nie pozostały jedynie jedną z możliwych interpretacji wszechmocy natury, co jakiś czas uświadamiającej człowiekowi jego bezsilność wobec mocy żywiołów; ziściły się one w wieku dwudziestym za sprawą ludzkiej nienawiści, inteligencji i dzięki potędze, jaką rodzaj ludzki osiągnął rozwijając technikę zabijania.

"Las Dos Ciudades"

Poniedziałek był w Guernice tradycyjnie dniem targowym. Także i 26 kwietnia 1937 roku na rynek ściągnęło z okolicznych wzgórz i wsi wielu ludzi, nieświadomych tego, że za chwilę rozpocznie się pierwszy akt wojny totalnej, w którym krzyki palonych żywcem i grzebanych w gruzach bombardowanych domostw mężczyzn, kobiet i dzieci odnowią wyobrażenia dantejskiego piekła i wypełnią je materialną treścią ludzkiej krwi i łez.

Do dziś pokutuje informacja, jakoby targ w tym dniu był odwołany; istotnie, rząd republikański zakazał organizowania handlu, by nie były blokowane drogi dla przemieszczających się wojsk, ale w Guernice — czy to z powodu niewiedzy, czy też ignorowania zakazu tego okrutnego dnia targ się odbywał, a pierwsze ataki miały miejsce wtedy, kiedy miasto było zatłoczone. Naoczny świadek, Jose Monasterio wspomina:

W każdy poniedziałek był targ w Guernice. Zaatakowali, kiedy było tu mnóstwo ludzi. I wiedzieli, kiedy te ich bomby zabiją najwięcej. Kiedy jest więcej ludzi, więcej ludzi umrze.

Świadek Luis Aurtenetxea:

Kryliśmy się w schronach i modliliśmy. Myślałem tylko o ucieczce, tak byłem przerażony. Nie myślałem o moich rodzicach, mamie, domu, niczym. Tylko uciekać. Bo w ciągu tych trzech i pół godziny myślałem, że zaraz umrę.

Ci, którzy próbowali uciekać, dostawali się pod koszący ostrzał karabinów maszynowych samolotów, latających na niskiej wysokości około 30 metrów ; piloci często łączyli się w formacje i — jak owczarki obszczekujące owce na hali — zaganiali ludzi z powrotem na rzeź.

Ciągle latali w tę i z powrotem, czasem rozciągnięci w linii, czasem w zbitej grupie. Było to tak, jakby ćwiczyli nowe ruchy. Musieli wtedy wystrzelić tysiące pocisków.
— Juan Guezureya. [ 1 ]

Pierwsze bomby spadły na środek rynku pełnego ludzi powodując ofiary i panikę, dobre ćwierć mili od mostu, stanowiącego jakoby cel całego przedsięwzięcia, jednak sama zabudowa nie doznała dużego uszczerbku. Dopiero kolejne fale nalotu, dokonywanego późnym popołudniem, dopełniły dzieła zniszczenia: trzy czwarte zabudowy legło w gruzach, a pożary szalały przez trzy dni. Jakkolwiek rzekomo celem bombardowania miał być strategiczny most na rzece Oca, którego zburzenie odcięłoby drogę odwrotu wojsk republikańskich w obliczu zbliżającej się ofensywy frankistowskiej, to most nie tylko nie został choćby zadraśnięty, ale ani jedna bomba nie trafiła nawet w znajdującą się w mieście fabrykę broni czy stację kolejową. Zostały zburzone również wszystkie kościoły — za wyjątkiem kościoła pod wezwaniem Świętej Marii, którego dzwony pierwsze zaczęły bić na trwogę.

Architektem tego krwawego dzieła był Wolfram Freiherr von Richthofen, a jego wykonawcą niesławny Legion Condor, kuźnia kadr hitlerowskiej Luftwaffe, dla którego Guernica stała się pierwszym testem nowej strategii podniebnego terroru mającego na celu złamanie woli walki podbijanych narodów, stosowanej później podczas nalotów na Warszawę, Rotterdam czy Coventry . Bombardowanie odbywało się systematycznie: najpierw używano bomb burzących, kiedy zaś panika powodowała ucieczkę ludzi, spadały bomby odłamkowe, rażące wszystkie żywe cele w promieniu dziesiątek a nawet setek metrów. Wszystko to się działo przy asyście pokładowego ognia maszynowego skierowanego w grupy uciekinierów. Później zrzucano lekkie, jednokilogramowe bomby zapalające, które w ruinach odsłaniających palne wnętrzności mieszkań tworzyły „burzę ogniową". Ostatni etap przemyślanej wcześniej i pedantycznie zrealizowanej zbrodni stanowiły ukryte wśród płonących ruin bomby z opóźnionym zapłonem, paraliżujące akcję ratunkową. [ 2 ]

Szacunki ofiar oscylują w szerokich granicach — od dwustu do ponad tysiąca. Przyjmuje się, że około 1/3 z liczącego 5000 mieszkańców miasteczka zostało w tym nalocie zabitych lub ciężko rannych. Ocenia się, że do masakry użyto około trzydziestu ton bomb: efekt niewątpliwie usatysfakcjonował von Richthofena. „Guernica, miasto pięciotysięczne, właśnie zostało dosłownie zrównane z ziemią. Na ulicach widać kratery po bombach. Po prostu wspaniale" - zanotował w swoim dzienniku. [ 3 ]

Jeden z pierwszych korespondentów, którzy dotarli na miejsce, Noel Monks, został natychmiast zwerbowany do akcji przez baskijskich żołnierzy, zbierających zwęglone zwłoki ludzkie. „Niektórzy żołnierze szlochali jak dzieci" — wspomina. „Zapach spalonego ludzkiego tłuszczu był nie do zniesienia".  [ 4 ]

Trzy dni później do miasta wkroczyły wojska frankistowskie nie napotykając na żaden opór.


Zniszczona Guernica

Guernica była siedzibą autonomicznego rządu Kraju Basków — ludność baskijska opowiedziała się po stronie lewicowego Frontu Ludowego — jak się miało później okazać, ściągając na siebie gniew dorównujący temu, jaki towarzyszył zagładzie Sodomy.

Nieposłuszeństwo jest jednym z grzechów opisanych w Biblii, zaś jego religijnym wzorcem był bunt upadłego anioła. Guernica musiała więc upaść — będąc centrum kulturalnym ludu, który ośmielił się opowiedzieć po stronie ideologii odrzucającej posłuszeństwo Bogu i Kościołowi. Jako symbol kary za bunt. Zastanawia mnie czasem, czy przypadkiem współcześnie żyjący teologowie katoliccy nie przechodzą nazbyt łatwo do porządku dziennego nad okrucieństwami tych aktów religijnego w swej istocie bestialstwa, jakby zapominali, albo nie chcieli wiedzieć, że Kościół Hiszpański podpisał się pod tym wszystkim, czego dokonywali rycerze tej nowej krucjaty, rekonkwisty, jak to niejednokrotnie biskupi hiszpańscy określali w swoich dokumentach pasterskich. W dyskusjach na temat istnienia zła na świecie i tego, w jaki sposób Bóg jest przy nim obecny, teolodzy chętnie rozważają to, co się działo za drutami obozów koncentracyjnych ale milczą o tym złu, którego współautorami byli ich koledzy po fachu, specjaliści od Pisma Świętego. Bo czyż pierwszy akt tej religijnej wojny nie dokonywał się w przestrzeni wiary, w przestrzeni tych religijnych sygnałów, zwiastujących nadchodzącą burzę, której pierwszym pomrukiem był list pasterski biskupa Salamanki Enrique Pla y Deniela z września 1936 zatytułowany „Las Dos Ciudades" („Dwa miasta"), w którym przedstawił konflikt w Hiszpanii w kategoriach nowej krucjaty w obronie chrześcijaństwa, cywilizacji i ojczyzny? Zostało to powtórzone w październiku w liście kardynała Isidro Gomy, który przedstawił tę wojnę jako wybór między religią i antyreligią, między chrześcijaństwem a barbarzyństwem a Hiszpanię określił jako pole starcia dwóch obcych sobie cywilizacji, których współistnienie jest niemożliwe. [ 5 ] Takie działania jak i wspólny list z lipca 1937 roku, podpisany przez wszystkich — z wyjątkiem pięciu — hiszpańskich biskupów, w którym konflikt został oficjalnie określony mianem krucjaty, sojusz „krzyża i miecza" zadekretowany a Kościół uczyniony stroną tej wojny — musiały prowadzić do eskalacji nienawiści, w czym pomagały propagandowe kłamstwa frankistów m.in. na temat rzekomego zniszczenia Guerniki przez wycofujących się komunistów. Wszystko to służyło moralnemu usprawiedliwieniu rewolty skierowanej przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi. Nawet wtedy, kiedy pojawiały się propozycje rozejmu ze strony republikańskiej Kościół kategorycznie je odrzucał, prąc do krwawego rozwiązania, ba, nawet akceptując dokonywane przez frankistów egzekucje baskijskich księży, którzy nie porzucając stanu duchownego i swojej wierności magisterium Kościoła wspierali siły lewicy.


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (15)..   


 Przypisy:
[ 5 ] The Faith and the Fury: Popular Anticlerical Violence and Iconoclasm in Spain, 1931 — 1936, Maria Angharad Thomas, Royal Holloway University of London, s. 19,20

« Historia   (Publikacja: 25-04-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Ziemowit Ciuraj
Publicysta.

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: W hołdzie pamięci ofiar Hiroszimy i Nagasaki
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7975 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365