Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.160.124 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3605 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Głos racjonalisty jest zdrowym odruchem społecznym, jest aktem samoobrony społeczeństwa przed niebezpieczeństwem opanowania go przez niekontrolowane czynniki"
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Nieistniejący Bóg, czyli fałszem podbity optymizm teistów [4]
Autor tekstu:

Tym bardziej, iż autor powołuje się w swych twierdzeniach na dokonania naukowe („..największym z odkryć współczesnej nauki jest Bóg"), które z samej swej natury powinny być prawdziwe, czyli dające się potwierdzić empirycznie, nie budzące żadnych wątpliwości. Przypomnę tylko, iż tego rodzaju „odkrycia" zaliczała nauka już wielokrotnie. Ich wspólna przyczyna wygląda podobnie: skoro istnieją w przyrodzie, otaczającym nas świecie i wszechświecie zjawiska, których nie potrafimy pojąć naszym ograniczonym rozumem, oznacza to niechybnie, że ich przyczyną musi być Bóg. Jak można inaczej je wyjaśnić, skoro takiego myślenia uczyły nas niezliczone pokolenia kapłanów. Więc — jak już powiedziałem — to nie jest żadna rewelacja, ani tym bardziej rewolucja w poglądach ludzkich.

Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy należy sklasyfikować z jakim Bogiem mamy do czynienia. Gdyż to, że niektórym osobnikom wydaje się, iż nareszcie odkryli (po wielu wiekach podobnych „odkryć") prawdziwą przyczynę istnienia naszego Wszechświata, jest dopiero pierwszym krokiem na tej wyboistej drodze udowadniania, iż ten ich Inteligentny Projektant, czy też Byt Duchowy — jest tym samym Bogiem, którego wyznaje nasza judeo — chrześcijańsko — katolicka religia. To jest dopiero wyższa szkoła jazdy ludzkiego umysłu i dopiero temu problemowi warto poświęcić swój czas i siły intelektualne.

Skoro już zgadzamy się co do tego, że Bogiem, będącym stwórcą Wszechświata (którego istnienie — wg autora owej książki — potwierdza współczesna nauka) jest nasz Bóg, przedstawiony w naszej religii i jego wizerunek mamy dokładnie opisany w Biblii, to pierwsze pytanie na tej rozumowej drodze brzmi: W jaki sposób można udowodnić, że ten nieskończenie inteligentny Umysł, przyczyna istnienia Wszechświata jest tym samym osobowym Bogiem, którego wyznaje i głosi nasza chrześcijańska religia? Odpowiedź nie jest taka oczywista jak by się z pozoru wydawało, dlatego wiele tęgich umysłów zajmowało się tym arcyciekawym problemem teologicznym. I tak np. przedstawię jedno z takich rozumowań, umieszczonych w książce: Sto dowodów na istnienie Boga autorstwa ks. bp. dr Z. J. Kraszewskiego:

"Niezmienny sprawca zmian (ciągłych) jest Bogiem: przez to samo bowiem, że jest niezmiennym sprawcą zmian, posiadać musi wszystkie przymioty prawdziwego Boga. Jest więc naprzód bytem niematerialnym /../ Jest z kolei bytem bezwzględnie koniecznym, do którego istoty należy istnieć /../ Stąd, że istnienie należy do jego istoty, wynika, że posiada całą pełnię bytowania, tzn. wszystkie możliwe doskonałości w stopniu nieskończonym: jest więc czystą rzeczywistością pod każdym względem /../ Przez to na koniec, że jest niezmiennym sprawcą zmian, różni się rzeczowo od wszystkich bytów od świata doświadczalnego, którego zmianom podlegają /../ Wszystkie wymienione cechy, zawarte w pojęciu niezmiennego sprawcy zmian, wskazują wyłącznie na Boga chrześcijańskiej religii, który zatem istnieje" (Ks. Ignacy Różycki, Dogmatyka, Kraków 1948r.).

Prawda, że wyjątkowo dziwne jest to „dowodzenie"? Jednak po jego lekturze odczuwam pewien niedosyt intelektualny; jakoś nie mogę się dopatrzyć logicznego związku między przesłankami a końcowym wnioskiem. Nie chodzi mi nawet o pokrętną logikę tego wywodu, lecz o to, że przedstawione rozumowanie w żaden sposób nie dowodzi końcowej konstatacji: „Wszystkie wymienione cechy, zawarte w pojęciu niezmiennego sprawcy zmian, wskazują wyłącznie na Boga chrześcijańskiej religii".

Obawiam się, iż obaj wyżej wymienieni autorzy mylą się w swoich twierdzeniach i to o wiele bardziej, niż mogłoby się to wydawać niezorientowanym w temacie. Postaram się teraz przedstawić warunki rozumowe jakie powinny zostać spełnione, aby można było z całą pewnością uwierzyć, iż ten Bóg, który zapoczątkował istnienie wszechświata, jest tym samym Bogiem, którego wyznaje nasza religia. Zatem udajmy się w tę rozumową drogę, a okaże się niebawem (czego jestem dziwnie pewien), że ta dotychczasowa „pielgrzymka rozumu" autora książki, to „mały pikuś" z tą proponowaną przeze mnie „podróżą" rozumu i wyobraźni (o wiedzy przez wrodzoną skromność nie wspomnę).

Od czego by tu zacząć?: Mamy więc w logiczny ciąg połączyć dwa niewyobrażalnie oddalone w czasie i przestrzeni wydarzenia: odległy o 13,7 mld lat początek wszechświata nazywany Wielkim Wybuchem i objawienie się Boga ludziom w religii liczącej (wraz z korzeniami — judaizmem) ok. 3 tys. lat. Czy ktoś już tego próbował? A jakże! W starych „Problemach" z lat 80-tych ubiegłego wieku, zostało zaprezentowane coś w rodzaju kosmologii religijno — naukowej, jaka znalazła się w artykule pt. „Co nowego we wszechświecie" autorstwa Richarda Rhodesa:

"Na początku Bóg stworzył osobliwość. A była osobliwość nieskończenie gęsta, i wszystko co było, i wszystko co będzie wtłoczone było do osobliwości, a ciemność zalegała nad obliczem świata.

I rzekł Bóg: — Niech się stanie wielki wybuch! — I stał się wielki wybuch, a z wielkiego wybuchu wyłoniły się materia i promieniowanie. I widział Bóg, że wielki wybuch jest jednym piekłem eksplozji, i tak nastał wieczór, i nastał poranek pierwszego z 16 miliardów lat temu.

I rzekł Bóg: — Niech powstanie wodór i hel i niech wirują chaotycznie. Niech część gazu wiruje w rejonach bardziej gęstych i niech one zapadają się w protogalaktyki, i niech protogalaktyki zapadają się w galaktyki.

I kiedy stało się tak, rzekł Bóg: — Niech powstaną gwiazdy — I kiedy pierwsze gwiazdy poczęły się tworzyć wewnątrz galaktyk, a gaz, który je wypełniał stał się dostatecznie gęsty, zapłonęły w nich reakcje termojądrowe, i patrzcie; stało się światło gwiazd. I tak nastał wieczór, i nastał poranek trzeciego miliarda lat, 14 miliardów lat temu.

I aby mieć pewność, że człowiek nie zrozumie prędko Jego wielkiej pracy, Bóg dał prędkości światła ograniczoną wartość 300 tys. km na sekundę, a atmosferze Ziemi, gdzie pięć tysięcy lat temu stworzył człowieka dał turbulencję i dystorsję, i nieprzezroczystość dla wielu rodzajów promieniowania, a następnie by omylić ludzkie rozumienie Wszechświata, pomieścił w nim kwazary, gwiazdy neutronowe, czarne dziury i inne pokrętne zagadki.

I spoglądał na pracę Swej osobliwości z aprobatą i rzekł: - Patrzcie, to jest zagadka! I była to zagadka".

Interesująca wizja, prawda? Tyle, że jest ona z dziedziny pseudonaukowo — religijnej fantastyki, a my tu przecież piszemy na poważnie. A więc w Biblii tak jest przedstawione to wydarzenie: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię", a dopiero czwartego dnia zostały przez niego stworzone wszelkie ciała niebieskie. Wynika z tego jednoznacznie, iż ziemia jest najstarszym ciałem we wszechświecie (o trzy dni zaledwie, ale zawsze!). Na pewno ten fakt nie będzie trudny do udowodnienia przez współczesną naukę,.. może astronomię?

Wiem, wiem! Co bardziej znający się na rzeczy zwrócą mi uwagę, iż nie można analizować na poważnie starych mitów i na poparcie swojego stanowiska przypomną mi fakt, że papieska komisja w 1948r. zezwoliła na nie dosłowne odczytywanie pięcioksiągu biblijnego z powodu zawartych w nim owych mitów. To prawda! Czy jednak od tego czasu uczy się dzieci na lekcjach religii, że to są tylko stare mity i podania ludowe, czy jednak wmawia się im, że to były autentyczne wydarzenia? Poza tym, jeśli przyjmiemy, że to były mity jedynie, to musielibyśmy uznać także, iż Jezus odwoływał się,.. do mitów ze Starego Testamentu! Więc jeśli mitem jest opowieść o wydarzeniach w raju, to także mitem musi być upadek człowieka i wynikły z niego grzech pierworodny pierwszej pary ludzi. Zatem ani odkupicielska ofiara z Jezusa na krzyżu, ani tym bardziej Zbawienie przez niego ludzkości, nie byłoby konieczne — a już na pewno nie byłoby niczym uzasadnione.

Więc sami widzicie, że w te rejony rozumowania nie powinniśmy się zapuszczać. Raczej przyjmijmy, za obowiązujące prawomyślnych wiernych Kościoła kat. orzeczenie papieża Leona XIII, który w 1893r. ogłosił: „Wszystkie te księgi /../ które Kościół uważa za święte i kanoniczne, napisane zostały we wszystkich swych częściach z natchnienia Ducha Świętego. Zatem, w ogóle nie uznaje się współistnienia błędu, Boskie natchnienie samo przez się błąd wszelki wyklucza, a to również z konieczności, gdyż Bóg, Prawda Absolutna, musi być niezdolny do nauczania błędu". A w 1907r. papież Pius X ogłosił, że modernizm jest herezją /../ a wszystkie krytyczne badania nad Biblią wciągnął na Indeks ksiąg zakazanych". Skoro sobie już to wyjaśniliśmy, czas udać się w dalszą (rozumową) drogę.

Zanim przedstawię następny problem jaki się wyłania z tej wizji bożej kreacji, wpierw mała uwaga: autor owej książki cytuje w pewnym miejscu Leftowa: „Jeśli Bóg jest bezczasowy, to wszystko co robi, robi — że się tak wyrażę — na raz, jednym aktem. Nie może robić najpierw jednego, a potem drugiego". Widocznie musiał ów Leftow nie czytać Biblii, gdzie jest wyraźnie napisane, że Bóg swoje dzieło stwarzał przez 6 dni i po niektórych z nich konstatował z zadowoleniem, iż to co dotąd stworzył zadowalało go („Widział Bóg, że było dobre"). Oczywiście takie zachowanie Boga przeczy jego wszechmocy i wszechwiedzy, lecz to nie będzie jedyna sprzeczność z jaką będą musieli się zmierzyć zwolennicy teizmu i Inteligentnego Projektu. Zapewniam, iż będzie ich o wiele więcej i bardziej poważnych.

Przejdźmy zatem do następnego problemu. Jest nim niewyobrażalny wręcz rozmach tego bożego dzieła (i to nie tylko w przestrzeni ale też i w czasie). Dziś już wiadomo, że wszechświat (którego średnica szacowana jest na 8mld. lat świetlnych), zawiera niezliczone miliardy metagalaktyk, galaktyk, gromad kulistych i gwiazd. Pytanie więc brzmi: skoro Bóg powołał wszechświat do istnienia tylko po to, aby na jednej małej planetce stworzyć rodzaj ludzki — to jak wytłumaczyć tę niewyobrażalnie wielką pozostałość wszechświata? Jaki związek z jego stworzeniami na ziemi — ludźmi, ma ta gigantyczna reszta dzieła bożego, z której ludzie raczej nie będą mieli pożytku, z racji na jej niewyobrażalny ogrom? Jak można wytłumaczyć ten aspekt jego dzieła w kontekście jego ziemskich stworzeń?

Następny problem to czas: skoro wszechświat istnieje ok. 14mld. lat, to dlaczego Bóg dopiero od tak niedawna stworzył ludzi na ziemi i się im objawił? W swojej książce autor wyraźnie twierdzi, iż „świat i jego bogata forma" po to została przez Boga stworzona, aby służyć ludziom w ich przetrwaniu. Z historii naszej planety liczącej sobie ok. 4,5mld. lat, wynika aż nadto widocznie, że przyroda na ziemi (na lądach) istniała od mniej więcej 500mln. lat, zanim pojawił się na niej człowiek i zaczął z niej korzystać. Pytanie jest następujące: dlaczego Bóg tak późno umieścił człowieka na ziemi, skoro stworzył ją specjalnie dla niego i dlaczego tak wcześnie stworzył przyrodę na ziemi (495mln lat przed pojawieniem się ludzi), skoro jej jedynym przeznaczeniem było służyć człowiekowi?


1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
 Zobacz komentarze (65)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 24-05-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8059 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365