Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.148.063 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3598 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Anatol France - Bogowie pragną krwi
Mariusz Agnosiewicz - Kryminalne dzieje papiestwa tom II

Złota myśl Racjonalisty:
Na terenie filozofii Boga sprawa jest trudniejsza. Jesteśmy bowiem zdani tylko na nas samych, podczas gdy Druga Strona milczy.
 Światopogląd » Irreligia

Wysoka godność smętnego ateizmu [2]
Autor tekstu:

Każdego dnia religie zalewają nasze życie oceanami groteski i tragifarsy. Jeśli dogłębnie i rzetelnie rozpatrzyliśmy jej argumenty, jeśli po wielokroć podejmowaliśmy polemiki z wyznawcami irracjonalnych wierzeń, które na ogół były jałowe, wówczas coraz częściej reagujemy na religię śmiechem — ale nie dlatego, by zranić wierzącego, lecz dlatego, że religia jest śmieszna, a naturalną reakcją na komizm, jest śmiech. Jeśliby religia była wyłącznie śmieszna, wówczas śmiech byłby jedyną sensowną reakcją. Jako jednak że jest także uciążliwa lub szkodliwa społecznie, więc poza śmiechem podejmujemy także polemikę i krytykę.

Czy śmiech i drwina mogą skrzywdzić? Nie są w stanie skrzywdzić mocno wierzącego, gdyż kpina nie zaburzy jego pewności wiary. Raczej będzie on współczuł bluźniącemu, gdyż przed oczyma stają mu nieuchronne konsekwencje jakimi porazi go Bóg za naruszanie jego mściwych dóbr osobistych.

Drwina poruszy natomiast każdego niepewnego własnych wierzeń, gdyż działa mu na nerwy milczenie Nieba wobec bluźnierstw, które to pobudza jego wątpliwości. Inaczej nie żądano by karania bluźnierców. Biblia głosi: nie sądźcie, byście nie byli sądzeni, rozdzielcie boskie od ziemskiego. Każdy szczery i niewzruszony chrześcijanin nie ma wątpliwości, że Biblia mówi prawdę i że Bóg naprawdę ukarze srogo bluźnierców. Z chrześcijańskiego punktu widzenia konstrukcja obrazy uczuć religijnych to czyste absurdum. Każdy uczciwy chrześcijanin postrzega kpiny z religii jako okazję, zgodnie ze słowami Jezusa: „Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć będą, i prześladować was, i mówić wszystko złe przeciwko wam, kłamając dla mnie. Radujcie się, i weselcie się; albowiem zapłata wasza obfita jest w niebiesiech". Uczciwy chrześcijanin nie mógłby zatem domagać się prawnego zakazu dla tego, co jest błogosławieństwem ani nie robiłby coraz to nowych przypisów do Słowa Bożego.

Domagają się jednak zakazu bluźnierstw wszyscy religijni hipokryci i pseudochrześcijanie, by prawnie chronić słabość ich wiary w chrześcijańskie nauki, bo choć mają na tyle trzeźwego osądu mitów, że nie są w stanie uwierzyć w nie bezkrytycznie, jednak obietnica życia wiecznego, to pokusa zbyt wielka, więc chcą być świętoszkami na przekór rozterkom. Kiedy jednak Niebo po raz kolejny milczy wobec bluźnierstw, choć wedle chrześcijańskich opowieści za drobniejsze grzechy leciały z nieba wielkie kamienie lub przynajmniej występca niespodziewanie padał martwy — eskalują się wątpliwości i rośnie gniew.

Naturalnie, znakomita większość katolików nie żywi żadnych uczuć do dogmatów kościoła, który odwiedza, i troska się o nie równie mocno, jak o papieski zakaz prezerwatyw i seksu przedmałżeńskiego. Potencjalne „ofiary" obrazy uczuć religijnych w Polsce to niewielki procent, który pozostanie po odjęciu kulturowych katolików oraz uczciwych chrześcijan.

Nie potrafię udowodnić, że satyra religijna może mieć konstruktywny wpływ społeczny. Uważam jednak, że może zwiększać wątpliwości złej wiary i powinna wywoływać radość i wesele uczciwych chrześcijan. Religijna hipokryzja nie zasługuje natomiast na specjalną ochronę prawną.


Zakaz lub moralne potępienie drwiny z przejawów religii, bez podania racjonalnego uzasadnienia tegoż jest formą tłumienia naszych wolności — przede wszystkim wolności ekspresji i komentowania otaczającej nas rzeczywistości. Absurdy tej rzeczywistości zasługują na drwinę, pompatyczna niedorzeczność domaga się kpiny.

Potępiam drwinę, która wypływa z niskich pobudek, jak chęć dokuczenia komuś czy cyniczna złośliwość, ale jednocześnie jest dla mnie ważna zgoda na drwinę lub ironię religijną, gdyż obnaża ona absurdy i komiczności religii.

Naturalnie satyra bądź drwina na religię może być nieudolna i zła. Nie mam zamiaru bronić każdej ani problemów, by powiedzieć: nie podoba mi się to. Najczęściej po prostu ignoruję rzeczy, które nie trafiają do mnie. Kawalarz z którego kawałów po raz kolejny ludzie się nie śmieją, w końcu rozumie, że to, co jego śmieszy, innych już nie bardzo.

Nieetyczna wydaje mi się niewspółmierność ochrony światopoglądów irracjonalnych oraz osób, które budują swój ogląd świata oraz wartości na tym, co mogą rozumowo obronić i uzasadnić: nawet wśród niewierzących nie brak osób, które chcą chronić uczucia religijne za pomocą prawa i społecznych tabu (nie można lub nie wypada ich drażnić), a jednocześnie osoby te nie mają żadnego problemu z akceptacją każdego gwałtu przeciwko rozumowi. Uczucia religijne to główny napęd światopoglądu religijnego. Rozum jest natomiast głównym napędem światopoglądu racjonalistycznego. Jeśli domagasz się szczególnych praw dla uczuć religijnych, to wiedz, że ja będę się domagał takich samych praw dla rozumu. Proponuję sprawiedliwy układ: ja znoszę głupoty, ty powściągasz swą religijną uczuciowość.

Owa niewspółmierność znajduje niestety odzwierciedlenie także w naszym prawie. W zasadzie uważam, że choć nie powinno się kodeksem karnym bronić żadnych uczuć religijnych czy przekonań, to jednak powinno się zmienić art. 196 KK tak, by objęci nim zostali również niewierzący — o ile oczywiście uznamy, że całkowite zniesienie tego przestępstwa jest póki co niemożliwe. Taka zmiana miałaby sens nawet wtedy, gdyby żaden niewierzący nie skorzystał z tej drogi ochrony swego światopoglądu. Chodzi bowiem o to, by prawo nie tworzyło sytuacji nierównego traktowania ze względu na wiarę lub jej brak. Prawo nie może bowiem sugerować, że człowiek religijny jest w jakiś sposób wyjątkowy lub uprzywilejowany.


1 2 
 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (23)..   


« Irreligia   (Publikacja: 01-10-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 953  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Mleczne korzenie Europy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8400 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365