Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
147.076.128 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7281 tekstów. Zajęłyby one 28729 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3379 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Spychanie oświaty i nauki polskiej na boczny tor oznacza nie tylko zapaść gospodarczą, ale przede wszystkim śmierć intelektualną społeczeństwa"
 Czytelnia i książki » Powiastki fantastyczno-teolog.

Doradztwo religijne i religioznawcze [1]
Autor tekstu:

Motto: "Gdy się wierzy, że posiadło się prawdę,
trzeba wiedzieć, że się w to wierzy, a nie, że się to wie"
.
Lequier

Kiedy skończyłem trzecią część „Doradztwa religijnego", pomyślałem sobie, że jeśli miałyby powstać następne części tego cyklu, powinienem dokonać takiej zmiany, aby przyjęta przeze mnie forma stała się bardziej pojemna informacyjnie; uwzględniająca również inny punkt widzenia prócz religijnego. Nie wiedziałem tylko jak to zrobić, bo pomysł połączenia religii z religioznawstwem (czyli wiary z wiedzą) wydawał mi się zbyt nierealny w naszej rzeczywistości, a więc logicznie nieuzasadniony. Jak się okazało, moje obawy były zbyteczne. Pomoc w tej sprawie przyszła z całkiem nieoczekiwanej strony,.. a pomogli mi w tym biskupi Kościoła kat. Oddam teraz głos dziennikarzowi z „Gazety Wyborczej", p. Pawłowi Wrońskiemu, który w swoim artykule „Matura z religii? Jestem za", tak przedstawił tę bulwersującą sprawę:

"Biskupi po środowym spotkaniu Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu wydali oświadczenie, w którym się domagają, by religia znalazła się wśród przedmiotów do wyboru na egzaminie maturalnym. /../ Aby była jasność, uważam, że lekcje religii do polskich szkół wprowadzono w bardzo wątpliwym trybie. Dla wielu uczniów są formą indoktrynacji. Skandalem jest, że Ministerstwo Edukacji ma niewielki wpływ na treści i poziom nauczania (za które płaci). /../

To, że tego rodzaju przedmiot znalazłby się na maturze, dawałoby również szanse na podniesienie poziomu nauczania. I jako przedmiot egzaminacyjny musiałby dotyczyć wiedzy, a nie wiary. Być może na lekcjach więcej byłoby wiedzy, a nie dyskusji o aborcji czy szkodliwości in vitro, w czym celuje wielu katechetów. /../ Jeśli w szkołach pojawią się katecheci zdolni do przekazywania tego rodzaju wiadomości, to należy temu pomysłowi przyklasnąć".

Podobne zdanie ma ks. bp. Pieronek, który w wywiadzie z p. Joanną Leszczyńską, mówił o możliwości egzaminu maturalnego z religii:

 „Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. W krajach europejskich praktykuje się maturę z religii. /../ Jeżeli można zdawać maturę z historii tańca, to przepraszam bardzo, dlaczego nie z religii?".

Na stwierdzenie dziennikarki, iż prof. Henryk Samsonowicz uważa, że religia w szkole dotyczy bardziej wiary, a nie wiedzy i trudno jego zdaniem robić maturę z wiary, ks. bp. odpowiada:

„Nie jest wcale powiedziane, że człowiek musi kierować się w życiu tylko wiedzą. Jak wiadomo tak nie jest. Zwłaszcza, że wiedza nie zawsze jest czymś do końca pewnym, zweryfikowanym /../ Dlaczego człowiek, który przez wieki żył wiarą i będzie nią żył, nie mógłby sobie wyrobić poglądów na temat wiary i przedstawić ich na egzaminie maturalnym?".

Na sugestię dziennikarki, że tym sposobem chce Kościół zachęcić młodych ludzi do brania udziału w życiu religijnym, ks. bp. Pieronek odpowiada:

 „A cóż w tym złego? Mniej kina, a więcej mszy świętej zawsze dobrze zrobi młodym ludziom. Zwłaszcza głupiego kina, z którym mamy dzisiaj do czynienia. /../ Poziom dzisiejszego wychowania nie sprzyja nauce religii. Nikt nie chce, by ludzie byli wewnętrznie ułożeni, bo każdy ma mieć nieograniczoną wolność. Proszę bardzo, niech dzieci i młodzież idą tą drogą. Zobaczymy, do czego dojdzie". 

Z powyższego wynika niedwuznacznie, że teraz pisząc następną część „Doradztwa..", będę miał o wiele większy komfort psychiczny. Skoro egzamin maturalny z religii miałby dotyczyć wiedzy religioznawczej, a nie tylko wiary religijnej, to właściwie każdy z przedstawionych problemów teologicznych, można będzie rozpatrywać z różnych punktów widzenia; religijnego i religioznawczego, prawda? A sam zainteresowany wybierze sobie ten, który wyda mu się bardziej przekonujący, czy też inaczej mówiąc - bardziej wiarygodny. Przyznam się, że sam chyba nigdy nie wpadłbym na taki wspaniały pomysł, dlatego niniejszym dziękuję właściwym pomysłodawcom.

Przypomnę tylko, iż ramy tego pomysłu pozostają te same: „zainteresowani dzwonią" ze swoimi problemami na numer telefonu, który został podany w „zamieszczonym w prasie ogłoszeniu", w tych samych godzinach urzędowania. Pozostaje też to samo motto, gdyż doskonale oddaje ono sens owej „doradczej" działalności. Tylko problemy będą inne i w inny sposób tłumaczone. A zatem zbliżajmy się do tych standardów europejskich, aby „ludzie wierzący mogli wyrobić sobie właściwe poglądy na temat wiary" — jak to ładnie ujął ks. biskup. Na wyraźne i zdecydowane życzenie samych hierarchów Kościoła katolickiego, nawiasem mówiąc.

Minęła właśnie godzina dziesiąta i po chwili dzwoni pierwszy telefon.

Doradca: Porady religijne i religioznawcze. W czym mogę pomóc?

Uczeń: Witam! Jestem licealistą i chciałbym się przygotować do ewentualnego egzaminu maturalnego z religii. Chcę podciągnąć sobie średnią ocen i choć mówi się, że będzie to przedmiot nieobowiązkowy bez wliczania go do średniej, to jednak znając daleko posunięty serwilizm naszych polityków w stosunku do Kościoła kat., należy się liczyć z tym, że jednak będzie wliczany. Ale do rzeczy: słyszałem, że jest coś takiego jak „atrybuty Boga". Czy może to być tematem na egzaminie?

D: Myślę, że może, bowiem każde działanie Boga, jego zamysł i relacje z ludźmi, można dopiero wtedy właściwie zrozumieć, jeśli się je rozpatrzy w kontekście tychże atrybutów. Wg mnie to bardzo istotny aspekt wiedzy religijnej.

U: Acha,.. rozumiem. Więc dobrze kombinowałem z tym tematem. Zatem, w którym miejscu Biblii są one wyszczególnione, abym mógł je spisać?

D: Otóż nie ma takiej listy, jeśli o to chodzi. Do niektórych z nich sam Bóg się przyznaje otwarcie, a resztę należy wydedukować z jego działalności i stosunku do swych stworzeń — ludzi. Na co znajdzie się w Biblii mnóstwo przykładów. Zacznijmy wiec od Boga Jahwe..

U: Dlaczego od Jahwe? Przecież naszym Bogiem jest Jezus Chrystus!

D: To prawda, ale to Bóg Jahwe jest stwórcą wszystkiego i jest Ojcem Jezusa, o czym zresztą sama Biblia mówi. Chcąc nie chcąc, musimy go zatem uwzględnić. Ze Starego Testamentu wynika, iż jest on: zapalczywy, porywczy, okrutny, niesprawiedliwy i stronniczy, małostkowy, gniewny, nie wszechmogący, nie przewidujący skutków swych czynów (czyli nie wszechwiedzący), karzący za byle przewinienia, a wręcz lubujący się w karaniu, oraz rzucaniu wyszukanych przekleństw, materialny, autor rozróżniania swych stworzeń na „czyste i nieczyste", bezlitosny, obłudny, czyniący cuda na pokaz, zawistny i zazdrosny, mściciel, apodyktyczny, zmienny, lubiący przechadzki po rajskim ogrodzie w czasie powiewu wiatru i woń spalanych ofiar. To tyle, choć jeszcze parę cech tego Boga znalazłoby się.

U: O kurczę! To wręcz niemożliwe! Takie są atrybuty Boga Jahwe?! Aż trudno w to uwierzyć!

D: Dlaczego? Wystarczy tylko przeczytać Stary Testament, by znaleźć tam potwierdzenie i uzasadnienie każdej z tych cech.

U: Chodzi mi o to, iż jest to „nieco" dziwne, że takie cechy posiada Bóg! Nie uważa pan?

D: To zależy z jakiej perspektywy się na to patrzy i jaką ma się wiedzę. Dla znającego historię religii, nie jest to ani trochę dziwne. Dla wierzącego może być trudne do zaakceptowania, przyznaję. Do rzeczy jednak. W Nowym Testamencie zawarty jest taki oto wizerunek Syna Bożego: nie znający przyszłości, ani planów swego Ojca (czyli także nie wszechwiedzący), materialny, nie wszechmocny, czasem miłosierny, a czasem mściwy, czasem mówiący o miłości, a czasem płonący nienawiścią, czasem mówiący o potrzebie tolerancji, a czasem nietolerancyjny, porywczy i gniewny, czasem przebaczający, a czasem okrutny, podlegający prawom pisanym, czyniący cuda (dość prymitywne jak na Boga), poza miejscowością, z której pochodził, dobry, wyrozumiały i litościwy — ale nie dla wszystkich. To tyle, chociaż można by się doszukać jeszcze paru innych jego cech.

U: Wynika z nich, iż Syn nie wdał się w swego Ojca? Przynajmniej nie całkowicie. Mam nadzieję, że już wszystkie boże atrybuty zostały wymienione?

D: Nie bardzo! W chrześcijaństwie jak i w katolicyzmie funkcjonuje jeszcze jeden wizerunek Boga, który od dłuższego już czasu tworzy konglomerat z dwoma poprzednimi. Jest to Bóg Absolut, który został przedstawiony w pismach największych myślicieli chrześcijaństwa, zwanych Doktorami i Ojcami Kościoła. Wynika z nich, że jest on: wszechmocny, wszechwiedzący, nieskończony w czasie i przestrzeni (bez początku i bez końca), jedyny, idealnie sprawiedliwy sędzia, nieskończenie miłosierny, stworzyciel wszystkiego — włącznie z prawami rządzącymi Wszechświatem, jest prawdą i mądrością, niezmierzony, niematerialny, transcendentalny, wszechobecny, niezmienny sprawca zmian, najwyższe dobro, nieomylny, absolutna inteligencja, jest miłością, oceanem spokoju, jest początkiem, trwaniem i końcem wszelkich rzeczy, życiem prawa i porządku, władcą moralności, istotą najwyższą i jedyną, która zawsze była i zawsze będzie, dla której nie ma nic przeszłego, ani nic przyszłego — jest zawsze teraz, istotą która jest wszelką doskonałością pod każdym względem. Część atrybutów pominąłem, myślę jednak, iż te wystarczą.

U: Wow! No, to jest w końcu prawdziwy Bóg! Od tego trzeba było zacząć! Ale jak on się ma do tych poprzednich jego wizerunków?! Przecież to się nie trzyma kupy!

D: Jest jedna taka rzecz, która utrzymuje tę „kupę" w całości: to wiedza religioznawcza. I a propos niej właśnie; czy mam jeszcze coś dopowiedzieć do powyższego z zakresu religioznawstwa?

U: Nie za dużo tych informacji? A co by to miało jeszcze być?

D: Zatem tylko to co najważniejsze: każdy z tych wizerunków rozdziela wielowiekowy przedział czasu i różnica kultur, dlatego wiele z tych atrybutów wręcz się wyklucza i tak znacznie różnią się od siebie. Np. Bóg Jahwe, to stary plemienny bóg Izraelitów, jego Syn — Jezus Chrystus, stawał się stopniowo pełnoprawnym Bogiem dopiero od Soboru nicejskiego w 325 r. a zażarte spory chrystologiczne trwały jeszcze parę wieków, zanim wykształciły się zręby doktryny chrześcijańskiej. Jednym słowem, jego „boskość" (jak i jego matki) wykształciła się w procesie historycznym na pierwszych siedmiu soborach powszechnych. Natomiast Bóg Absolut , to stosunkowo najmłodszy wizerunek Boga; wykreowany przez późniejszych filozofów i myślicieli. Myślę, iż powody i okoliczności tworzenia się poszczególnych atrybutów „bożych", chyba sobie odpuścimy, prawda?


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (11)..   


« Powiastki fantastyczno-teolog.   (Publikacja: 15-01-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8647 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365