Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
182.668.219 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7346 tekstów. Zajęłyby one 28991 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3328 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Anatol France - Kościół a Rzeczpospolita
Mariusz Agnosiewicz - Zapomniane dzieje Polski

Złota myśl Racjonalisty:
"Trzeba wyzwolić się ze strachu bogów i śmierci."
 Religie i sekty » Islam » Konflikty wewnątrz islamu

Syryjskie domino [2]
Autor tekstu:

Należy jeszcze w tej mozaice wyznań i wierzeń wymienić dwa libańsko-syryjskie wyznania chrześcijańskie. Chodzi tu o maronitów i jakobitów syryjskich. Maronici (stanowią 21 % populacji Libanu) to chrześcijanie wschodni, pozostający w łącznością z Rzymem. Posiadają swego własnego patriarchę (siedziba w Bkerke, Liban), a ich system wierzeń zbliżony jest do pierwotnego chrześcijaństwa monofizytów, z silnymi wpływami zachodnimi (od XVI-XVII wieku postępuje stopniowa latynizacja tej wspólnoty, nasilona zwłaszcza podczas francuskiego okresu kolonizacji tych regionów). Kolejną grupą etniczno-wyznaniową są jakobici syryjscy, podlegli patriarsze (katholikos), obrządku syryjsko-jakobickiego. To już potomkowie autentyczni i prawowierni spadkobiercy przed-chalcedońskiego chrześcijaństwa (klasyczni monofizyci). Zamieszkują w Syrii, Persji, Iraku, południowej Turcji oraz w Azji Środkowej. Siedzibą patriarchy jest aktualnie Damaszek.

No i oczywiście spotykamy tu rozsiane po wszystkich miejscowościach, od wieków tu osiadłe, wspólnoty wyznawców judaizmu (różnych orientacji), a także podstawową część populacji wszystkich krajów regionu; muzułmanów sannickiej proweniencji.

Trzeba zaznaczyć, że następuje w ostatnich latach i dekadach proces homogenizacji regionu; starodawne wspólnoty chrześcijańskie, gminy żydowskie są rugowane i prześladowane w krajach arabskich tego regionu. Jest to widoczne szczególnie w Iraku, stanowiącym od chwili zapanowania tam „demokracji" i rządów muzułmańskich, po obaleniu dyktatury Saddama Husajna przez sprzymierzone wojska NATO. Chrześcijanie — osiedleni w dawnej Mezopotamii od czasów antycznych (II-IV w. n.e.) — potomkowie nestorian i monofizytów zostali zaatakowani w czasie terroru i wojny domowej w Iraku. Także i dziś demokratycznie wybrane władze tego kraju (aktualnie rządzi większość szyicka orientująca się na Iran lecz formalnie sprzymierzona z Zachodem) nie chronią swych obywateli wyznających chrześcijaństwo. Zmuszani są oni do emigracji do Europy, Libanu, Ameryki i Australii zamykając rozdział pluralizmu kulturowo-religijnego nad Tygrysem i Eufratem, który przeżył tu panowanie Persów, Asyryjczyków, podboje arabskie, Imperium Otomańskie, epokę kolonializmu i II połowę XX wieku w niepodległym państwie irackim (były to przeważnie świeckie reżimy autorytarne — często zbrodnicze — ale trzymające twardą ręką religijnych fundamentalistów islamskich). Podobnie ma się rzecz ze wspólnotą Żydów. Ci podlegają szczególnym prześladowaniom w całym regionie. Fundamentalizm sunnicki, posiadający przeważnie wahhabickie korzenie, zakładający zniszczenie Izraela i utożsamiający całe zło z obecnością Żydów pastwi się obecnie szczególnie nad tą niesłychanie doniosłą dla kultury kraju wspólnotą (w Iraku to pozostałość po gminie wyznawców judaizmu z okresu niewoli babilońskiej czyli ponad 2500 lat historii).

Na naszych oczach ginie pluralizm kulturowy regionu stanowiącego jedną z kolebek kultury ludzkiej. Reżimy autorytarne, zwłaszcza Saddama Husajna, prześladowały przeciwników politycznych i ludzi zagrażających stabilności ich władzy, ale krucha równowaga między islamem sunnickim i szyickim (choć Husajna faworyzował swoich braci w wierze — sunnitów), a także między chrześcijanami Żydami i wyznawcami islamu była zachowywana.

Prześladowania Żydów mają też miejsce w Egipcie, zwłaszcza po zwycięstwie w wyborach Bractwa Muzułmańskiego i ukształtowaniu się sytuacji polityczno-społecznej będącej wynikiem „arabskiej wiosny" AD'11. Takie też prześladowania spadają raz po raz na mniejszość Koptów — potomków chrześcijan-monofizytów (to ok. 8,5 — 9 mln mieszkańców kraju nad Nilem), niesłychanie istotną wspólnotę zarówno z tytułu historii, kultury, dorobku intelektualnego dla cywilizacyjnego dziedzictwa świata śródziemnomorskiego.

Dlatego sytuacja w Syrii jest niesłychanie ważną dla całego regionu pod wieloma względami. W tej chwili wojna domowa zamieniona została w starcie religijne — alawici syryjscy są uważani przez sunnitów (i tu, a nie w nagłej miłości do demokracji, swobód obywatelskich czy obmierzłości reżimu Baszara al-Assada, widzę wsparcie udzielane tej rebelii przez Arabię Saudyjską, Katar i Emiraty Arabskiej znad Zat. Perskiej) za wyjątkowo koszmarnych heretyków. Gorszych od szyitów.

Uzupełniając tezy Barry Rubina trzeba zaznaczyć, że jak pokazano w tekście wiele wspólnot mieszka na terenach kilku krajów. Odnośnie Syrii - początkowo, po podziale wpływów w Palestynie między Francję i Anglię (po I wojnie światowej) na terenach nadmorskich dzisiejszej Syrii, w rejonie Latakii i Tartusu, funkcjonowało quasi-państewko alawitów (do lat 40-tych XX wieku). Zapewnienie im odrębności kulturowej i religijnej (na wzór Libanu)- w chwili uzyskiwania przez Syrię niepodległości po wycofywaniu się Francuzów — oraz gwarancje tolerancji spowodowały akcesję tego tworu do tworzonej świeckiej (w miarę tradycji islamskich) i pluralistycznej Syrii.

Wiele mniejszości, które tworzą Syrię jaką do tej pory znamy, opowiedziało się jednak za reżimem Assada. Syryjska wojna domowa to z jednej strony międzynarodówka dżihadystów (na kształt tego co miało miejsce w Iraku, Libii czy ostatnimi czasy w Sahelu; Nigeria, Mali, Niger - patrz: R.S.Czarnecki, Fundamentalizm islamski w Afryce" i część II), którzy wyraźnie zdobyli przewagę nad ludźmi zapoczątkowującymi zryw na rzecz demokratyzacji Syrii. I tę przewagę zdobyli dzięki pomocy reżimów sunnickich (na pewno nie mniej odrażających od dyktatury Baszara). Jest to koncepcja powolnego zaprowadzania sunnickiej wersji ideologii (i doktryny religijnej) wahhabizmu, królującego w oparciu o petrodolary na płw. Arabskim, w królestwie Saudów i zależnych od niej satelitów. Monolityczność i fundamentalizm tej wersji sunnickiego islamu — dziś widać to zarówno w Egipcie, Libii jak i w Tunezji — jest rozszerzeniem się sposobu rządów autorytarnych, czasami wręcz — totalitarnych, na cały arabski świat islamu. W Tunezji np. giną przedstawiciele pro-demokratycznych zmian i wystąpień z 2011, które obaliły prezydenta Ben Alego; takim przykładem niech będzie zabójstwo działacza i prawnika, bojownika o prawa człowieka i czołowej postaci „rewolucji jaśminowej" w Tunisie, Szukriego Balaidy (6.02.2013). Masowe protesty jakie wybuchły po ujawnieniu tego czynu — sprawcy pozostali niezidentyfikowani — na nic się zdały: rządzący krajem islamiści trzymają się mocno, zorganizowali kontrdemonstracje. Kazania wygłaszał wyszkolony w Arabii Saudyjskiej mułła Baszkir Ben Hassen, jakby nic się nie stało.

Podobnie ma się rzecz w Egipcie gdzie Bractwo Muzułmańskie obsadziło wszystkie stanowiska (fakt — w wyniku demokratycznych wyborów), kontroluje całość przestrzeni publicznej, zaostrza szariat w życiu codziennym, prześladuje mniejszości religijne (a w zasadzie - przyjaźnie się przygląda jak robią to salafici, jeszcze bardziej zacietrzewieni fanatycy religijni). Salafici, istniejący w wielu krajach ruch społeczny, super fundamentalistyczna organizacja religijno-polityczna, pozwala Bractwu Muzułmańskiemu uchodzić w euro-amerykańskim mainstreamie medialno-politycznym za siłę politycznie przewidywalną, stateczną, umiarkowanie konserwatywną (jak np. turecka AKP — patrz; R.S.Czarnecki, Fundamentalizm islamski made in Turcja ).

Analogiczna sytuacja zapewne zaistnieje gdy rebelianci syryjscy zdobędą władzę. Syria, a jednocześnie pozostający z nią w niezliczonej ilości więzi Liban kulturowych, religijnych, językowych, klanowo-plemiennych, gospodarczych itd. stanęła by na krawędzi rozpadu. Alawici na pewno mając przed sobą perspektywę eksterminacji — i to z różnych względów, przede wszystkim religijnych (znając historię starć szyicko-sunnickich) — będą podejmować próby w takim wypadku organizowania swego własnego tworu quasi-państwowego jak to miało już miejsce w XX wieku. Krucha równowaga istniejąca w Libanie — trzeba pamiętać o toczonej tam przez prawie 15 lat podobnej wojnie domowej w latach 1975-90, która w efekcie przerodziła się w walkę „wszystkich ze wszystkimi" — jak na razie jest utrzymywana przez podstawowe siły polityczne kraju. Istnieje tu bowiem względna równowaga między trzema głównymi wyznaniami religijnymi.

Na tej podstawie można jeszcze wysnuć wniosek, analizując sytuację w Syrii i Iraku (gdzie najbardziej stabilnym regionem, obszarem w zasadzie niepodległym i rządzącym się przez swoją elitę jest iracki Kurdystan), iż rozpad Syrii oraz niepokoje które stały się permanentną codziennością nad Tygrysem i Eufratem, będą drogą do niepodległości całkowitej Kurdystanu (irackiego i syryjskiego). Jak w takim razie zareagowałaby Turcja, której terytorium w sporej części jest kwalifikowane jako turecki Kurdystan i gdzie mieszka ogromna liczba obywateli tej narodowości? Turcja ma wielkie ambicje do odgrywania wiodącej roli w świecie muzułmańskim (co widać nie tylko na przykładzie jej zaangażowania w konflikt syryjski po stronie rebelii), lecz to nie jest epoka gdy Imperium Osmańskie miało decydujący głos — kalifat w Stambule — w świecie islamu. Ponadto Turcy są nadal postrzegani jako przeciwnicy i rywale Arabów, twórców islamu i pierwotnego języka tej religii (jako lingua franca). Poza tym siłą sunnickiego wahhabizmu są nie tylko wspomniane petrodolary Saudów, ale przede wszystkim posiadanie na swoim terytorium najświętszych miejsc islamu — Mekki i Medyny.

Zwycięstwa sunnickiej wersji islamizmu, jaką jest bez wątpienia wahhabizm, najbardziej fanatycznej (w praktyce) i fundamentalistycznej (w doktrynie) o których wspomina Barry Rubin, ograniczające jednocześnie wpływy szyizmu irańskiego i redukujące szyizm oraz idee Rewolucji Islamskiej Chomeiniego ponownie jedynie do wspólnot wyznawców Alego i Husajna (od zwycięstwa Chomeiniego Republika Islamska Iranu miała ambicje ponad islamskiego frontu oporu i mobilizacji wyznawców Proroka Mahometa przeciwko „wielkiemu szatanowi" — pod tą nazwa krył się Zachód, ze szczególnym uwzględnieniem USA i Izraela), są o tyle niebezpieczne, iż jest to doktryna uniwersalna w swej zasadniczej wersji. Ponadto trafia ona do przekonania i świadomości, z tytułu tradycji i historii, o wiele bardziej do wyznawców islamu w poza arabskim świecie (Indie, Pakistan, Indonezja, Afryka, a także — w Europie i Ameryce). Szyizm jest mniej zrozumiały, bardziej mistyczny, posiada więcej elementów nie-nowoczesnych i typowo perskich. Wahhabizm natomiast to niesłychanie prosta, nie wymagająca wielu przemyśleń wersja islamu, w obrzędowości — surowa i dogmatyczna, tradycjonalistyczna i pryncypialna, doskonale trafiająca do osobowości autorytarnych, zafascynowanych przemocą, nienawistnych i nieskomplikowanych psychologicznie. Także liturgia tej wersji islamu jest ograniczona do minimum.


1 2 3 Dalej..


« Konflikty wewnątrz islamu   (Publikacja: 23-04-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8918 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365