Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.851.895 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 682 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie wierzę w boskość Chrystusa i jest wiele twierdzeń ortodoksyjnego wyznania wiary, pod którymi nie mogę się podpisać".
« Ludzie, cytaty  
Wywiad z dr Niemanemm (JBP) [1]
Autor tekstu:

Rozmowa z dr Wilhelmem Niemannem, starszym Zboru Ariańskiego Jednoty Braci Polskich w Poznaniu

Dr Wilhelm NiemannCzy Jednota Braci Polskich „Chrystianie" wywodzi się od słynnych braci polskich z XVI-XVII w.?

Kontynuujemy tradycje Zboru braci polskich, kościoła, który istniał w Polsce w XVI i XVII wieku. Głosimyjednego Boga i zgodność wiary z rozumem, nie wierzymy w Trójcę Świętą. Ponieważ po przymusowej emigracji braci substancja materialna została zniszczona lub zagrabiona, m. in. przez Kościół rzymskokatolicki, jest zrozumiałe, że jedyna ciągłość o jakiej możemy mówić, to ciągłość tradycji trzeźwego myślenia,tolerancji i twórczych poszukiwań. Nasza wspólnota odrodziła się w Polsce w latach trzydziestych XX wieku. Nie staramy się prezentować jedynie słusznych poglądów i interpretacji pism. Zgodnie z tradycją Jednoty tolerujemy odmienne poglądy, dając członkom szeroki zakres swobody. Zbory cieszą się autonomią, co gwarantuje statut. Rada Naczelna JBP ingeruje w ich życie wyjątkowo, tylko w przypadkach, które mogłyby zagrozić stabilności Kościoła lub jego dobremu imieniu. Właściwe ustawienie kwestii relacji pomiędzy autonomicznymi zborami, a Radą Naczelną Jednota Braci Polskich zawdzięcza wieloletniemu Przewodniczącemu, bratu Robertowi Kisielowi.

Czy są jakieś elementy, które odróżniają Was od dawnych braci polskich?

Uznaliśmy, że nawiązując do idei dawnych braci polskich, powinniśmy przede wszystkim powrócić do źródeł chrystianizmu, oprzeć się na naukach moralnych samego Jezusa, zbliżyć do praktyk religijnych pierwszych zborów, w których większość stanowili Żydzi, nie budować poza fundamentem wyznaczonym przez żydowskich proroków i apostołów w Biblii. Dlatego przyjmujemy chrzest wodny w imieniu Jezusa Mesjasza, obchodzimy Wieczerzę Pańską w dniu 14 Nissan, a także szabaty cotygodniowe. Niektórzy z nas obchodzą także inne Święte Czasy YHWH, na przykład Święto Namiotów. Uznajemy Dekalog w postaci zapisanej w Pięcioksiągu. Odrzucamy jednak fundamentalistyczne podejście do Biblii, przestrzegając przed niebezpieczeństwami, jakie ono ze sobą niesie. Objawienia poszukujemy także w Księdze Przyrody oraz w Księdze Ducha, spisanych w pięknym języku obrazów, dźwięków czy odczuć. Rozpoznajemy dary ducha.

A więc zewnętrzne formy pobożności w zborzeJBP mogą przypominać praktyki w synagodze!? To raczej rzadko spotykane zjawisko wśród chrześcijan.

Przecież chrystianizm wywodzi się ze starożytnej, żydowskiej tradycji mesjanicznej, a więc z tego samego pnia co nieznacznie młodszy judaizm! W dodatku chrystianizm nie był nigdy systemem filozoficznym osadzonym w ramach kościelnego prawa, ale raczej rodzajem rozumienia świata i stylu życia opartym na przesłaniu Tory (Brit ha-Dasha, Pisma chrystiańskie, Dzieje Apostolskie 15: 13-21). Był czas, gdy wspólnie modlono się w tej samej Świątyni, a różnica polegała na tym, że chrystianie wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem i mieli charyzmaty. W tym sensie jesteśmy rodzajem pomostu pomiędzy Żydami, a światem chrześcijaństwa. Wierzymy, że powróci czas, gdy znowu będziemy mogli modlić się wspólnie. Zresztą już teraz czynimy to, co możliwe modląc się wspólnie z okazji Dnia Zagłady, Jom Szoah, okazjonalnie uczestnicząc w nabożeństwach w synagodze na rozpoczęcie szabatu lub składając życzenia całemu Domowi Izraela z okazji święta Rosz ha-Szana, święta Nowego Roku.


Historyczna chwila: konserwatywny żyd, Artur Lipnicki (z prawej) oraz arianin, Wilhelm Niemann (z lewej) medytują po wspólnej modlitwie o życie ciężko chorej arianki, przeprowadzonej w symbolicznym czasie żydowskiego Święta Chanuka (Święta Świateł i Wyzwolenia Świątyni)

Zatrzymajmy się teraz na chwilkę przy mistycyzmie, który, przyznam, jest dla mnie zaskoczeniem. Proszę wyjaśnić, jak Państwu udaje się to łączyć z racjonalizmem, który jest chyba jedną z najważniejszych cech odróżniających braci polskich od innych kościołów chrześcijańskich?

Mówiąc obrazowo mistycyzm jest dla religii tym samym, czym sól i przyprawy dla potrawy — dodaje smaku, ale nie wolno przesolić! Granica pomiędzy tym, co da się poznać racjonalnie umysłem, a co jest już na pewno poza naszym poznaniem, i co tylko możemy przeczuwać, jest niesłychanie płynna. Krótko mówiąc racjonalizm, mistycyzm i prawo wyważone w odpowiednich proporcjach uważamy za istotę zabawy w Kościół. Nie waham się tu użyć słowa zabawa, albowiem działalność ta może być źródłem wartościowych przeżyć i pozytywnego nastawienia do świata, nawet tego zdziczałego, dla którego mamy przecież być światłością, przykładem pokory przed Bogiem w cierpieniu. Tego klimatu akceptacji reguł zabawy, do której zaprasza sam Bóg, radości i humoru pomimo wszystkich przeciwności, w Kościołach bardzo brakuje. Okazuje się, że fragment Ewangelii według Mateusza 11,16-19 nabiera i dzisiaj szczególnej wymowy.

Tak, o zabawie kościoły chrześcijańskie raczej wolą nie mówić, stale bowiem podkreśla się to, że na kartach ewangelii Jezus się nie uśmiecha, co ma niby oznaczać, że i chrześcijanin winien być śmiertelnie poważny w wyznawaniu swoich prawd. Ale trzeba przyznać, że trudno to pogodzić z wizerunkiem Boga miłości o którym miał mówić Jezus.

Zaiste Bóg jest niezwykłym humorystą. On jest ponad naszym kościelnictwem, ponad kościelnymi sądami, ponad kościelnymi deklaracjami o rzekomej jedności, o tęsknocie za jednym i jedynym słusznym, widzialnym, Kościołem, ponad powstającymi w odpowiedzi na te deklaracje stanowiskami i dokumentami, ponad niekończącymi się usiłowaniami pozbawienia Izraela prawa do bycia Izraelem, z którym zawarł przymierze wieczne, i do zajęcia jego miejsca. Nie pozwala zamknąć się w pudełku z napisem Trójca Święta i wymyka się wszelkim pułapkom intelektualnym, w które usiłujemy Go złapać, aby dokładnie Go sobie obejrzeć i opisać. W dodatku wybiera sobie współpracowników tak jak chce, nie zważając na żadne wcześniejsze ustalenia uczonych i świętych gremiów! Jest mu wszystko jedno, czy Jego dziecko wchodzi w kontakt z sacrum zapalając ogień szabatowych świec, czy uczestnicząc w Eucharystii, czy też nie uczestnicząc ani w jednym, ani w drugim, czy czyni to w smokingu i pod muszką, czy też uczesany na Irokeza i w jeansach..

Ale do tego wizerunku Boga nie pasuje za bardzo instytucja piekła, która ma być sprawiedliwością boską dla ludzi nie podzielających wiary w niego? Jak więc Państwo godzicie Boga-humorystę z okrutną „sprawiedliwością" piekielnych mąk?

W mistyczne, katolickie piekło — nie wierzymy. Wierzymy, że piekło jest tam, gdzie zapomina się o Bogu i Jego Torze tzn. wskazówkach i prawach. Tworzą je sobie sami nieodrodzeni, bezbożni ludzie.

JBP jest bardzo małą wspólnotą, przypuszczam, że większość społeczeństwa nawet nie wie, że nadal istnieją bracia polscy. W związku z tym, czy sądzicie Państwo, iż możecie odegrać w polskim życiu religijno-kulturalnym równie doniosłą rolę co Wasi wielcy poprzednicy, którzy wnieśli bardzo wiele do ówczesnych sporów teologicznych, dorozwoju szkolnictwa oraz nauki i literatury polskiej?

Bardzo byśmy chcieli! Naszą siłą jest wiara w Boga. Odkryliśmy czar, świeżość i duchową siłę wiary, jaka była udziałem pierwszych uczniów Mesjasza. Odrzucenie balastu dogmatów nie było łatwe, nie obyło się bez strat, ale opłaciło się. Kościół nie prowadzi tak powszechnych i częstych w innych Kościołach misji ewangelizacyjnych, chodzenia od domu do domu, nagabywania, itp. Nie zależy nam bowiem na wzroście liczbowym za wszelką cenę. My poszukujemy ludzi tego samego ducha. Wierzymy bowiem, że tylko Bóg powołuje i tylko on prowadzi. Spory i dyskusje doktrynalne, jak to w tradycji braci bywało, zdarzają się od czasu do czasu.. Ale najbardziej zależy nam na działalności społecznej wśród osób dotkniętych skutkami patologii takich jak narkomania, alkoholizm czy bezrobocie. W odróżnieniu od braci w XVII wieku nie mieliśmy nigdy hojnych sponsorów, naszymi członkami nie są magnaci i ludzie bussinesu. Ale zawsze dzieliliśmy się tym, co mieliśmy najlepsze, a bezrobotni i bezdomni mogli liczyć na miskę zupy i kromkę chleba. Nie zawsze starczało już ani czasu ani pieniędzy na działalność naukową, pisarską i wydawniczą. Ale z pomocą służy nam Internet. Chcielibyśmy wypełnić lukę informacyjną o współczesnej Jednocie Braci Polskich. Sądzimy, że mamy do zaoferowania skuteczne antidotum na rozkład życia społecznego, na korupcję, na brak odpowiedzialności wśród polityków. Wierzymy, że w odpowiednim czasie Bóg sam przyprowadzi nam do współpracy ludzi prawdziwie mądrych i wielkich duchem. Pamięć o braciach polskich jest w społeczeństwie bardzo żywa. Wbrew wygodnemu stereotypowi lansowanemu przez Kościół rzymskokatolicki społeczeństwo polskie nigdy nie było katolickie. W okresie największego rozkwitu potęgi I Rzeczypospolitej Norman Davies ocenia, że katolicy stanowić mogli maksymalnie do 50% ogółu społeczeństwa. Dzisiejsze nienaturalne proporcje to głównie skutek ostatniej wojny, ale to społeczeństwo dopiero budzi się do życia. I jest w nim na pewno miejsce dla niewielkiego i, w najlepszym sensie tego słowa, polskiego Kościoła, Jednoty Braci Polskich.

Pomówmy więc teraz o tym antidotum, jakie Państwo macie na uwadze. Jakie cele, jako Kościół, wytyczyliście sobie w związku z tym co się obecnie w naszym kraju dzieje?

Świat się komplikuje. Ludzie nie chcą angażować się w cudze problemy, mają dość własnych. Zamykają się w kręgu własnych spraw, uciekają, nie troszczą się o dobro wspólne. Kościoły, które do niedawna integrowały społeczeństwo, dziś zastąpiły supermarkety. Głos kaznodziei zastąpiły media. W tej sytuacji stoimy przed niezwykle trudnym zadaniem ukazania atrakcyjności przesłania Ewangelii. Musimy też odkłamać świętoszkowaty obraz kościelnictwa, który utrwalił się milionom ludzi, tak, że już nie widzą w kontakcie z Bogiem niczego dla siebie wartościowego. Nauczyć nieskrępowanego kontaktu z Absolutem, nauczyć rozmawiać z samym sobą, nauczyć samokrytycyzmu. Żydom chcemy pokazać, że to co odrzucają to nie Jezus, ale chrześcijańskie wyobrażenia o żydowskim Mesjaszu. Polakom zaś, że Kościół Boży i kościelnictwo to nie są pojęcia identyczne, mające ze sobą cokolwiek wspólnego. A czas jest w swoim rodzaju trudny: Polacy nie z własnej woli znaleźli się w zaścianku cywilizacyjnym i kulturowym świata, ale z własnej woli, wytworzywszy rozliczne powiązania, grupy interesów, układy i układziki, pozostają w nim. Nie potrafią i nie chcą być szczerzy. Nie umieją, tak jak Amerykanie nazywać rzeczy i spraw ich właściwym imieniem. Tworzą fikcję, sami się oszukując. Państwo jest niestabilne. Nie opłaca się żadna konsekwentna, systematyczna praca. Afera prześciga aferę, korupcja, rozdawnictwo, brak gospodarza, brak klarownej wizji i perspektywy. Nie ma się już dokąd wycofywać. Potrzeba nowych, odrodzonych ludzi, potrzeba nowej mentalności dbającej o dobro wspólne. I na to zagadnienie Kościoły winny położyć obecnie zwiększony nacisk.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wy też się nie lękajcie. Rozmowa z Terry'm Sandersonem
Wywiad z Thomasem Flynnem (Free Inquiry)


« Ludzie, cytaty   (Publikacja: 30-06-2002 Ostatnia zmiana: 28-05-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 921  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Węgry usunęły gender studies z uniwersytetów jako "formę wojny kulturowej"
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 896 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365