Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
157.287.123 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7302 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 649 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby."
 Państwo i polityka » Energetyka

Wirusy umysłu a krajowa energetyka [1]
Autor tekstu:

Ze zdumiewającym zaangażowaniem media krajowe eksploatują i kreują dęty konflikt społeczny wśród mieszkańców Warszawy, jaki ma toczyć się między ludnością miejscową i napływową. Ci ostatni zwani są „Słoikami". Mars wciąż napada! W najnowszym odcinku słoikowego bajdurzenia media wespół ze stołecznym samorządem dzielnie nie pozwalają umrzeć słoikowej wojence. Twórcą nowego odcinka był twór muzealny o dziwolągowatej gramatycznie nazwie: Neon Muzeum, które otacza ochroną ginące neony PRLu. Owo muzeum przeprowadziło na Facebooku szumnie brzmiący konkurs „Neon Warszawy". Ów fejsbukowy konkursik, w którym by wygrać wystarczyło zebrać 5 tys. głosów, swoim patronatem honorowym obejmuje sama Hanna GW, prezydent stolicy, a także Gazeta Wyborcza, Gazeta.pl Warszawa, TOK FM i parę mniejszych podmiotów.

Wygrywają naturalnie „Warszawskie Słoiki": nowy wróg stołecznego ludu: niewidoczny, choć czający się wszędzie… Michał Fal w natemat.pl ogłasza, że podstępne Słoiki na tyle się rozpleniły, że cichaczem ustanowiły „nowy symbol Warszawy": trzy świecące wrednie słoiki.

TVN24 i Radio Wawa kreują drugą stronę wojny słoiczej na czele której usadzają kabaretowych muzyków: Big Cyc i Wujka Samo Zło. Oto więc Big Cyc ogłasza zaraz po konkursie: „Jeśli neony ze słoikami mogą być symbolem stolicy to nasza piosenka może być spokojnie hymnem Warszawy". Ma miejsce premiera teledysku Słoiki, który wałkuje u siebie Radio Wawa. Mówi on o tym, że Warszawa jest pod okupacją i okupantami są zakamuflowane słoiki: „Najechali na Warszawę niczym horda Genghis Khana. Na furmankach, w dobrych autach ciągną od samego rana. Zakręcone w szklanych słojach mają całe swoje życie. Bigos, grzyby, kompot z jabłek. I tak podbić chcą stolicę". Z kolei w TVN24 raper Wujek ujawnia: „Warszawiacy mają problemy z przyjezdnymi. Przyjezdni pracują za mniejsze pieniądze, dwuletni warszawiacy psują charakter naszego miasta. Ten temat bulwersuje rdzennych warszawiaków" .

Dramat wylewa się na ulice. „Co dalej z Syrenką?", zapytowywują kawiarniani filozofowie. „Królu Zygmuncie zstąp z kolumny i poskrom plemię żmijowe!", apelują ojcowie rodzin wszechpolskich.

Nowy Symbol wyszedł z kuźni firmy Dizajnklap, którą tworzy duet Magda Czapiewska (Wawa) i Karol Murlak (Słoik z Lublina). Magda stara się zapanować nad temperaturą ulicy i uspokaja: „Słoiki nie uderzają w żaden sposób w tradycyjne symbole Warszawy". Ale nie dowierzają jej czujni członkowie Konfederacji Plac Zbawiciela Wolny od Tęczy, wytykając warszawiance zdradę stolicy na rzecz prowincji. Prasa też nie dowierza: „To manifestacja siły", pisze natemat.pl.

Stwórcy nowego symbolu zostają pięciominutowymi gwiazdami mediów. Magda dla natemat: Naszym projektem chcieliśmy „odczarować" słoiki". Lubelski portal lokalny MM Lublin publikuje słowa Karola: "Stworzyliśmy żartobliwy pomnik nowych warszawiaków. Chodzi o przyjezdnych, których rodowici warszawiacy nazywają słoikami. To współczesna wersja przykurzonego napisu Cały naród buduje swoją stolicę". Żartobliwy charakter projektu Karol podkreśla także w wywiadzie dla TOK FM, lecz świadom słoiczej przewrotności dziennikarz TOK FM nie daje się wyprowadzić w pole i publikuje wywiad pod demaskatorskim tytułem: Twórca „słoikowych" neonów: To NIE miał być żart. Chcieliśmy pokazać, że Warszawa jest otwartym miastem (jedyną osobą, która w wywiadzie podnosi, że to nie był żart był sam dziennikarz).

Dziennikarze wskazują kolejne fundamentalne pytania, jakie za tym idą: „Czy słoiki zawładną symboliczną sferą miasta", „Czy ta wojna kiedyś się skończy?" Hanna GW tymczasem pracuje w ratuszu nad „Kartą Warszawiaka", którą Daria Dziewięcka w NaTemat.pl proklamowała „Batem na słoiki". W końcu stołeczne studzienki nie wytrzymują temperatury ulicy i wybijają geotermalnie i postłupkowo...

Za nami kolejny epizod bratobójczej wojny polsko-polskiej, której nikt by nie zauważył, gdyby nie ofiarność naszych panów dziennikarzy i pań dziennikarek wychodzących naprzeciw hasłu „Cała prawda całą dobę".

Zwycięski neon ma zostać zainstalowany gdzieś w przestrzeni miasta i rozpocznie się propaganda nowego symbolu, bowiem to, że twórca uważał swe dzieło za żart a nie symbol, nie ma znaczenia, gdyż organizatorzy wcale nie żartowali. Jak bowiem czytamy w komunikacie wstępnym: „Neon Muzeum ogłasza konkurs NEON DLA WARSZAWY na projekt symbolu stolicy, partnerem projektu i fundatorem nagrody głównej jest RWE Polska". Ojcem Neon Muzeum jest David Hill, jest ono prowadzone przez Fundację Neon, której prezesem jest Anna Pruszyńska, kierowniczka promocji stołecznej Gazety Wyborczej. Na fejsbukowej stronie Fundacji Neon wymowne hasło naczelne: „Zapalamy światełko dla idiotów" (warto obejrzeć tę stronę).

Niemiecki energo-gigant sponsorem konkursiku

Trzeba przyznać, że fundator jest bardzo a propos, wie co to wojna. Kiedy warszawiacy wyruszają na bitwę ze słoikami, RWE finalizuje swą wojnę z Urzędem Regulacji Energetyki, który od początku marca zaczął przebąkiwać o kapitulacji: rozważa zrzeczenie się kontroli cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych, pomimo wciąż niezapewnionej realnej konkurencji na rynku dostawców prądu, co może oznaczać pozostawienie milionów mieszkańców na łasce kilku „naturalnych" monopolistów (teoretycznie jest konkurencja, bo na rynku działa 4-5 dominujących dostawców prądu i teoretycznie można zmienić dostawcę; w praktyce każda z tych firm działa generalnie na „swoim" kawałku Polski i nie bardzo wydają się zainteresowane, może poza RWE, naruszaniem tego stanu i realną konkurencją [ 1 ]).

Niemiecka firma RWE SA to jedyny duży operator w Polsce należący do podmiotu zagranicznego. Gdyby okoliczność wojny przeciwko państwowej regulacji cen energii prowadzonej przez firmę zagraniczną była nie dość zdumiewająca, należy koniecznie dodać, że RWE nie jest w Polsce zwyczajnym operatorem. RWE, kupując w 2002 Stołeczny Zakład Energetyczny STOEN przejęło rynek strategiczny: Warszawę. Stoen realizował zadania nie tylko gospodarcze, w tym telekomunikacyjne, ale i obronne (m.in. rezerwowa łączność światłowodowa [ 2 ], a do końca 2000 był objęty przygotowaniami do militaryzacji, utrzymywał rezerwy państwowe mobilizacyjne, znał plany opracowywane w wojsku dotyczące energetyki na wypadek wyższych stanów gotowości obronnej i w czasie wojny, dla pracowników realizował szkolenia obronne; później zadania te powierzono PSE SA). Sprzedany niemieckiemu koncernowi, w pewnym sensie niespodziewanie, w dniu 23 grudnia 2002, zmusił MON do wyprowadzenia ze Stoenu kanałów transmisyjnych wojska. Niemniej nie rozwiązało to do końca problemu, gdyż Stoen był udziałowcem sieci Tel Energo do której były przyłączone m.in. polskie instytucje publiczne.

Sprawę tę nagłośnił Gabriel Janowski wywołując awanturę w Sejmie. Domagając się debaty parlamentarnej w kwestii sprzedaży „serca polskiej energetyki", odmówił zejścia z mównicy. Marszałek Borowski nie przychylił się a z sali padła propozycja, by Janowskiego dać w kaftan. Ostatecznie wywlekła go z sali posiedzeń Straż Marszałkowska. Agencja Rynku Energii SA pisała na drugi dzień: Stoen sprzedany, Sejm zablokowany.

W lutym 2010 do tej sprawy wrócił Tygodnik Powszechny, w którym Anna Mackiewicz rozprawiła się w polską prywatyzacjofobią, wyjaśniając, że to Strachy na Lachy. Powód był ważki: premier Tusk szykował się do wielkiej wyprzedaży, obejmującej także największe polskie spółki energetyczne: „Wielkie emocje w tym roku przed nami, bo rząd Donalda Tuska zapowiada nie byle jaką prywatyzację. Pod młotek ma pójść majątek wart około 27 mld zł. W prywatne ręce trafią akcje wielu firm, m.in. Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), Enei, Bogdanki, PZU czy Giełdy Papierów Wartościowych". W związku z tym obawia się o kolejne polowanie na czarownice: „Każdy minister, który prywatyzował, był w Polsce ciągany po sądach… Jakie czasy — takie czarownice". Jak się okazało, obawy były przedwczesne, bo w 2010 co innego było Polakom w głowach. A rekord jednak padł: „Przychody z zawartych oraz parafowanych umów prywatyzacyjnych wyniosły 29,947 mld zł, co stanowi 119,79% przychodów zaplanowanych na 2010 r. i jest najwyższym wynikiem w historii prywatyzacji". W 2013 też ma być ponad plan.

Wojny energetyczne

Od jesieni 2007 RWE stwierdziło jednostronnie, że nie musi już zatwierdzać swoich podwyżek cen w Urzędzie Regulacji Energetyki. Prezesi URE nie podzielają tego przekonania: wolny rynek energii wprowadzono wówczas jedynie wobec przedsiębiorców, ale nie wobec klientów indywidualnych. RWE uznało jednak, że nie potrzebuje regulacji, bo jest właściwie wyregulowane. Zaczął się bojkot państwowego urzędu przez stołecznego dostawcę prądu [ 3 ]. Efekt jest taki, że od 2008 wszystkie firmy nadal przedkładają swoje taryfikatory do zatwierdzenia w URE, poza jedną: RWE, które od razu ustaliło najwyższe ceny prądu. Prezesi URE przez 5 lat szamotaniny sądowej nic nie byli w stanie z tym zrobić, a obecnie wywieszają białą chorągiewkę. Państwowy regulator, który chciał regulować giganta, sam został wyregulowany.


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (8)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Dobrze obrazuje to „niezdolność" porozumienia się tych podmiotów, na wezwanie URE, w zakresie ułatwienia klientom zmiany dostawcy.
[ 2 ] W 2003 Andrzej Arendarski, jako prezes Tel Energo SA, w imieniu Ministerstwa Obrony Narodowej dzierżawił od warszawskiej energetyki światłowód na potrzeby Zarządu Łączności i Informatyki Sztabu Generalnego (jako włókna rezerwowe). Umowa pomiędzy Tel Energo a MON podpisana została 2 sierpnia 1999.
[ 3 ] Po konsolidacji energetyki potrzebna jest nowa strategia regulacyjna. Wywiad z Prezesem URE dr. Mariuszem Sworą, Gazeta Prawna, 14.1.2008.

« Energetyka   (Publikacja: 30-05-2013 Ostatnia zmiana: 02-06-2013)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 933  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Polska Pisowska
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8988 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365