Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
128.370.390 wizyt
Ponad 1046 autorów napisało dla nas 7147 tekstów. Zajęłyby one 28080 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Którego kandydata na prezydenta USA preferujesz?
Hillary Clinton
Donalda Trumpa
Innego
Żadnego
Nie mam zdania
  

Oddano 2357 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Żyć znaczy walczyć.
« Społeczeństwo  
O poliamorii [1]
Autor tekstu: Grzegorz Andrzejczyk Bruno, Katarzyna Grunt-Mejer

Rozmowa dotycząca publikacji „Poliamoria: Miłość w sieci" — Anity Zuchory- „Newsweek" nr 27/2013, 1-7.07.3013"

Rozmawiają:

-dr Katarzyna Grunt-Mejer [KGM]: dr nauk humanistycnych w dziedzinie psychologii, badaczka psychologicznych determinant i konsekwencji konsensualnej niemonogamii. Pracuje w Katedrze Seksuologii Poradnictwa i Resocjalizacji Uniwersytetu Zielonogórskiego.

-Grzegorz Andrzejczyk-Bruno [GAB]: autor strony internetowej www.philianizm.pl poświęconej poliamorii

***

GAB: Na początku lipca opublikowano w „Newsweeku" tekst, który odczytuję jako próbę ukazania czytelnikom zjawiska poliamorii, jak też życia osób określających się jako poliamoryczne. To było bardzo trudne zadanie — choćby z uwagi na obszerność tematu w tym dużą różnorodność „poliamorycznych stylów". Czy Pani zdaniem to się udało?

KGM: Po przeczytaniu artykułu miałam mieszane uczucia. Z jednej strony podobało mi się, że został oparty na relacjach osób identyfikujących się jako poliamoryczne, pokazujących bez skrępowania te aspekty funkcjonowania relacji, które większość ukrywa. Z drugiej strony, właśnie przez dobór takiej grupy bohaterów miałam poczucie dużego niedosytu, a nawet poczucie pokazania poliamorii jako zjawiska obecnego tylko wśród młodych, nie-mainstreamowych, wciąż szukających swojego miejsca w życiu ludzi. A przecież poliamoria to doświadczenie, które może dotyczyć osób w każdym wieku, także tych z większym doświadczeniem życiowym, z większą odpowiedzialnością za innych — za mężów, żony, dzieci....Artykuł sugeruje, że to raczej luźna zabawa związkami wśród młodych ludzi, która pewnie (w domyśle) skończy się, gdy się wyszaleją i ustatkują. Jest to dalece różne od obrazu poliamorii, jaki powstał u mnie w wyniku kontaktów z osobami deklarującymi się jako poliamoryczne: wśród nich przeważają relacje osób po trzydziestce, często z dziećmi, czasami ludzi żyjących ze sobą więcej lat niż ma część bohaterów tego artykułu. Bardziej standardowe badania wykazują, że wiek partnerów jest znaczący dla sukcesu związku wielostronnego. Osoby po trzydziestce tworzą stabilniejsze relacje [ 1 ].

GAB: Utkwiła mi w pamięci myśl, o ile dobrze pamiętam przypisywana Sokratesowi — „ustalcie co dane słowo znaczy a przestaniecie się kłócić". Brakuje mi tego przy dyskusjach dotyczących poliamorii, zabrakło i teraz. Bo czym jest poliamoria? Czy w tekście mówiono tylko o niej? Nie jest to zarzut pod adresem autorki tekstu, czy osób udzielających wywiadu, bo zdaję sobie sprawę, że temat jest na tyle obszerny, że dopiero pozycja książkowa i to zapewne nie jedna jest w stanie wyczerpująco go przedstawić. Śledziłem publikacje i komentarze internetowe po ukazaniu się tego tekstu i w większości odbiór czytelników, był następujący — w uproszczeniu — „poliamoria to intensywne życie seksualne, pozbawione zasad, a skrywane za fasadą słowa miłość, za którą stoi tylko pustka i żądze". Zresztą jak zauważyły osoby przedstawione w artykule w „Newsweeku", a co umknęło uwadze części czytelników — nie trzeba być osobą poliamoryczną, by prowadzić intensywne życie seksualne. 

KGM: Niestety w artykule nacisk został właśnie położony na seks, i praktycznie go zdominował. Bohaterowie, odwołujący się do orgii seksualnych, czy też dużych potrzeb w tym zakresie, budują jasny wizerunek, czym jest dla nich poliamoria. A szkoda. Właśnie to zjawisko, pośród kilku typów otwartości seksualnej, jest najsilniej powiązane z intymnością, kochaniem, odpowiedzialnością za uczucia innych osób, dbaniem o trwałość relacji — w skrócie, z emocjonalną dojrzałością. Dla amatorów różnorodności seksualnej bardziej odpowiedni byłby zapewne swinging lub typowy otwarty związek, oparty na szerszych relacjach seksualnych, a wybiórczych emocjonalnie, albo też życie singla. Poliamoria wiązana jest natomiast w literaturze naukowej bardzo często z wielowiernością, czyli wiernością w obrębie niewielkiej grupy partnerów. Jak się można domyśleć, nie sprzyja to licznym i różnorodnym kontaktom seksualnym tak bardzo jak inne formy niewyłączności.

GAB: Przy temacie poliamorii wiele mówi, pisze się o seksie, a dlaczego nie np. o wspólnych posiłkach, spacerach, finansach, wychowywaniu dzieci? W tekście, o którym teraz rozmawiamy jest kilka moim zdaniem ważnych stwierdzeń między innymi Agnieszki Weseli, która mówi o tym, że poliamoria, przybiera różne formy — jednak autorka nie rozwija tego wątku. Dziennikarka ukierunkowuje swoimi pytaniami część z wywiadami na sferę seksu. A przecież praktyka związków poliamorycznych bardzo często jest taka, że seks zazwyczaj ich nie dominuje, co więcej, nie we wszystkich relacjach jest obecny. Dlatego nie zgodzę się z twierdzeniem jednego z rozmówców, że „poliamoria jest dla ludzi, dla których seks jest w życiu ważny", bo znam poliamoryczne osoby aseksualne, ale i takie osoby poli, które seksu nie uprawiają, mimo miłości, którą kogoś darzą. Seks i miłość to dwie różne sprawy — przecież możliwa jest miłość bez seksu, jaki i seks bez miłości. Czasem mam wrażenie, że „głodnym chleb na myśli", bo najczęściej o seksie w kontekście poliamorii nie piszą sami poliamoryści, a osoby z nią nie związane.

KGM: Wiadomo, że generalnych stwierdzeń nie można forsować, gdy człowiek opiera się tylko na swoim doświadczeniu, więc lepiej, zamiast projektować czym jest poliamoria dla ludzi, odwołać się do badań, przeprowadzanych najlepiej na dużych próbach. A z nich się dowiemy, że aktywność seksualna poliamorystów jest tylko minimalnie większa niż średnia w społeczeństwie [ 2 ], a niektóre badania wskazują, że seks jest dla poliamorystów mniej istotny niż rozmowy, intymność inna niż seksualna, czy czas spędzany razem [ 3 ].

GAB: Tak, zgodzę się z Panią, takie są i moje obserwacje. W tekście zabrakło również zaznaczenia, że poliamoria nie stawia sobie za cel dyskredytowania monogamii! A tak jak ona, jest jedną z możliwości wspólnego życia z innym człowiekiem, z innymi ludźmi. Piszą o tym między innymi w swoich książkach autorki „Puszczalskich z zasadami" i „Poliamorii", które ukazały się w ciągu ostatnich dwóch lat nakładem Wydawnictwa „Czarna Owca". Wykazywanie na przykład wyższości poliamorii nad monogamią, bądź odwrotnie, uważam za pozbawione większego sensu (w dodatku niepotrzebnie antagonizuje) — są ludzie dla których monogamia będzie optymalną formą relacji, podobnie jak dla innych będzie nią poliamoria, czy życie singla, a i to nie wyczerpuje przecież wszystkich rozwiązań. Według mnie poliamoria pozwala na konstruowanie związków „na miarę", dla konkretnych osób, oczywiście z zachowaniem jej fundamentalnych zasad. To niejednokrotnie trudne, bo nie ma współcześnie, w tej części świata gotowych, powszechnie dostępnych wzorców. Tak jak jest to w przypadku monogamicznego związku hetero. Stąd może i problemy części psychologów, seksuologów, terapeutów w podejściu do osób poli i pracy z takimi osobami, ich związkami — odniosę się jeszcze do tego.

KGM: Zdecydowanie popieram Pana opinię — każda z wymienionych przez Pana form związku jest odpowiedzią na pewne problemy, występujące w innych z tych form. A więc nie ma ideału relacji, nie ma relacji „najdojrzalszej". Jeśli uwzględnimy pojawiający się ostatnio, zarówno na gruncie socjologii, jak i biologii, podział na (nie)monogamię społeczną (dzielenie życia), emocjonalną (czyli kochanie danej osoby) i seksualną, zobaczymy, jak wiele jest możliwości relacji, z których część spełnia bardziej, a część mniej oczekiwania konkretnej osoby. Poliamoria jest odpowiedzią na zdolność kochania romantycznego i erotycznego więcej niż jednej osoby w tym samym czasie, swinging jest odpowiedzią na potrzebę różnorodności seksualnej, ale jednocześnie potrzebę relacji emocjonalnej z jedną osobą, to samo można powiedzieć o typowym związku otwartym.

GAB: Z tekstu czytelnik może wyciągnąć wniosek, że poliamoryści nie są, czy też nie bywają zazdrośni. Oczywiście są i takie osoby, i to nie tylko poliamoryczne, jednak zazdrość w poliamorii jest obecna. To częsty temat poruszany na forach i tytuł jednego z paneli dyskusyjnych w ramach tegorocznego „Cyklu dyskusji o poliamorii" zorganizowanego przez Stowarzyszenie „BEZ!MIAR", wreszcie obszerne rozdziały książek poświęconych wielomiłości, choćby "Puszczalskich". A jakie są Pani obserwacje w tym względzie?

KGM: Poliamoryści bywają zazdrośni tak samo jak monogamiści. Przy czym traktują zazdrość jako coś, co nie skłania do zamykania związku, lecz raczej jako objaw złości lub strachu, na przykład przed utratą czegoś istotnego w związku, przed opuszczeniem, poczuciem bycia gorszym/gorszą. Tak więc samo uczucie zazdrości to drzwi do autoanalizy: czego się boję, w jakich momentach czuję się niepewnie, jakie automatyczne destruktywne myśli mną kierują? Czasami obawy te są uzasadnione — partner może nie być dojrzały i ubierać w piękne słowa dążenie do ekscytacji seksualnej, mając za nic potrzeby innych, może też nie być szczęśliwy w związku i pod „przykrywką" poliamorii szukać kolejnej osoby do tak naprawdę monogamicznego związku. Takie same obawy mają przecież miejsce również w monogamicznych związkach, stąd seryjna monogamia — znak naszych czasów. Ale, znowu, obawy te nie muszą być prawdziwe i mogą mieć źródło w naszych mniejszych i większych traumach, których wpływ możemy zmniejszyć, jeśli stawimy im czoło. Zauważałam podczas konsultacji par wiele motywów złej, niszczącej zazdrości, które bardzo rzadko miały podstawy w zachowaniu partnera. Dlatego bardzo do mnie przemawia wykorzystanie zazdrości do analizy i zmian na poziomie jednostki, zanim przejdziemy do relacji z inną osobą. Swoją drogą, redukcja zazdrości, jej analiza, szukanie bodźców ją wyzwalających stanowi chyba najbardziej obszerną część literatury samopomocowej dla osób poliamorycznych, skąd się więc wzięło przekonanie seksuologa z artykułu — nie wiem. Zresztą jeden z bohaterów artykułu stwierdza, że musiał nad zazdrością popracować, a więc nie jest tak, że jej w ogóle nie ma.

GAB: W tekście, o którym rozmawiamy zabrakło również ważnego moim zdaniem elementu — zasad jakie istnieją w relacjach poli. Z tego powodu zmuszony jestem nie zgodzić się ze stwierdzeniami jakie tam przeczytałem. Mianowicie, że poliamoria nie jest dla osób które potrzebują jasno określonych zasad, czy też, że jeśli się coś komuś nie podoba to „droga wolna". To zbyt daleko idące uogólnienia, bądź wypowiedzi wymagające rozwinięcia. Związki poliamoryczne są związkami konsensualnymi, zatem opartymi właśnie na ustaleniach, ale i jasnych zasadach. Owszem są dość plastyczne — zasady można zmieniać, dzieje się to w czasie rozmów, dyskusji, ale i sporów. Zasady dotyczą najróżniejszych rzeczy, spraw — bo i różne rzeczy, sprawy są dla konkretnych osób ważne. Niejednokrotnie czeka się na czyjąś na coś zgodę (tygodnie, miesiące i lata), bo właśnie coś dla kogoś jest w jakimś okresie zbyt trudne, ktoś czegoś chce, czy też czegoś nie chce. Stąd też nawiązując do tego, o czym mówiłem wcześniej, o ile coś dominuje związki wielomiłosne, to nie seks, a na przykład rozmowy. Wielokrotnie od samych poli słyszałem, że na seks zostaje niewiele czasu, bo pochłaniają go właśnie dyskusje, rozmowy, szukanie rozwiązań.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (5)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Ramey, J. (1975),W. Intimate groups and networks: Frequent consequences of sexually open marriage. The Family Coordinator, 24(4), 515-530.
[ 2 ] Fleckenstein, Bergstrand i Cox, (2012).What Do Polys Want?: An Overview of the 2012 Loving More Survey. dostępne na stronie: badania LoveMore
[ 3 ] Peabody, S. (1982). Alternative Life Styles To Monogamous Marriage: Variants of Normal Behavior in Psychotherapy Clients. Family Relations, 31(3), 425

« Społeczeństwo   (Publikacja: 20-07-2013 Ostatnia zmiana: 23-07-2013)

 Wyślij mailem..       
Wersja do druku    PDF    MS Word

Grzegorz Andrzejczyk Bruno
Publicysta, opublikował również kilka tomików wierszy.

 Liczba tekstów na portalu: 5  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Poliamoria, inaczej wielomiłość

Katarzyna Grunt-Mejer
Doktor nauk humanistycznych w dziedzinie psychologii, badaczka psychologicznych determinant i konsekwencji konsensualnej niemonogamii. Pracuje w Katedrze Seksuologii Poradnictwa i Resocjalizacji Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9121 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2016 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365