Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.718.612 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 934 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Oczywiście, że jestem sceptyczny co do boskości Chrystusa i pogardliwie nastawiony do koncepcji, że istnieje Bóg, którego obchodzi to, jak się mamy i co robimy".
 Kultura » Historia

Strategie przetrwania oraz kwestia wiary religijnej w Auschwitz [2]
Autor tekstu:

Stany poczucia winy występują, ale wydaje się, że religijność [badanych] sprawia, że nie zajmują one szczególnie ich umysłów. Religijne prawo żydowskie wyraźnie stanowi, że zachowanie własnego życia jest moralnym priorytetem — zasada chajecha kodmim — i każdy ma do tego priorytetu prawo. To wydaje się wykluczać szczególne zaabsorbowanie umysłu samooskarżeniami, bowiem halachiczna zasada traktuje priorytetowo zachowanie własnego jednostkowego życia, zaszczepiając tym samym świadomość ludzkich ograniczeń (tłum. P.M.). [ 5 ]

Sam Primo Levi uważał się za ocalałego „bardziej przez przypadek, aniżeli przez jakąś siłę wyższą". [ 6 ] „Dzięki Bogu przeżyłem" — to zdanie, którego nigdy by nie wypowiedział. Jednym z podstawowych obowiązków religijnych Żydów jest obowiązek przetrwania i wynika to wprost z jednej z fundamentalnych idei judaizmu — mianowicie, że Bóg jest Panem historii i władcą wszechświata, władcą mającym dla świata konkretny plan i dał w tym świętym planie szczególną misję Żydom. Levi całkowicie odrzuca, jako bluźnierczą, każdą ideę przetrwania Zagłady dla jakiegoś wyznaczonego przez Boga celu, stanowiącą pogląd przyjęty przez wielu ocalałych. Levi nie tylko ją odrzuca, uważa ją wręcz za antyreligijną, obraźliwą zarówno dla ludzkiego rozumu jak i prawdziwej, autentycznej ludzkiej wiary. Kilkakrotnie wypowiadając się na ten temat podkreślał, że jego pozostanie przy życiu nie miało żadnego teologicznego czy religijnego sensu ani celu, twierdził, że przetrwał dzięki zwyczajnemu szczęściu — a konkretniej — przypadkowi bądź splotowi przypadków, wykluczając jakąkolwiek ideę boskiej opatrzności czy sensu historii, bowiem one wykluczają możliwość przypadku. Główny problem przyjęcia idei ocalenia z boskiej interwencji jest bowiem następujący: jeśli Bóg zdecydował, kto ma przetrwać, musimy uznać też, że ten sam Bóg zdecydował, kto nie ma przetrwać. Jeśli tak, to Bóg decydował o tym, kto ma pójść do komory gazowej, a to przemienia Boga w potwora (i można dodać, że po prostuw nazistę, lub choćby w jednego z ich zwierzchników bądź stronników), a uznanie Go za taką demoniczną siłę jest niemożliwym dla człowieka posiadającego jakiś zmysł moralny.

Wątek przypadku, szczęśliwego biegu wydarzeń — good luck, buonna stella, mazal tow — jest obecny w wielu jego pismach oraz wypowiedziach. Już w Pogrążonych i ocalonych wydaje się odpowiadać nie-wprost na pokusę interpretowania przetrwania w kategoriach religijnych czy teologicznych. Jednym z przykładów jest historia Kuhna, starego religijnego Żyda, który przeszedłszy selekcję głośno się modli, dziękując Bogu, za to, że nie został skierowany do komory gazowej. Levi komentuje to zachowanie następująco:

Kuhn jest szalony. Czy nie widzi, jak na pryczy obok Beppo, dwudziestoletni Grek, który pojutrze pójdzie do gazu i wie o tym, leży wyciągnięty i wpatruje się w lampkę, nie mówiąc nic i nie myśląc już o niczym? Czy Kuhn nie wie, że następnym razem przyjdzie na niego kolej? Czy Kuhn nie rozumie, że dziś została popełniona nikczemność, której żadna modlitwa błagalna, żadne wybaczenie, żadna ekspiacja winnych, słowem nic, cokolwiek człowiek jest w mocy zrobić, wymazać nigdy nie zdoła?

Gdybym był Bogiem, wyplułbym na Ziemię modlitwę Kuhna. [ 7 ]

Tak więc szczęśliwy splot zdarzeń, nie cud, przypadek, nie wiara mogą jedynie wyjaśnić fakt, że Levi przetrwał. Ale ów szczęśliwy traf, przypadek mają, według niego, i w jego przypadku konkretne historyczne przyczyny. Pewien nieprawdopodobny splot zdarzeń mógł uratować słabego, wycieńczonego człowieka i skazać na śmierć twardego i silnego. Ten sam bieg przypadków mógł uratować osobę podłą a uśmiercić niewinne dziecko. Szczęśliwy traf, przypadek, nie ma reguł, sam stanowi regułę.

Bazując na świadectwach Leviego można więc zapytać jaki to splot okoliczności spowodował, że uniknął śmierci? Według Massimo Giulianiego, profesora studiów żydowskich Uniwersytetu w Trent, autora książki Centaur in Auschwitz szczęśliwe ocalenie Leviego miało przyczynę w trzech faktach. Po pierwsze — Levi znał niemiecki, nauczył się go bowiem na Uniwersytecie w Turynie, aby móc studiować podręcznik niemieckiego chemika Ludwika Gattermana. Po drugie — tak się złożyło, że spotkał Lorenza, włoskiego murarza, który obdarowywał go dodatkowymi porcjami chleba i zupy, codziennie przez 6 miesięcy. Bez tej pomocy Levi nie przeżyłby. Po trzecie — zachorował na szkarlatynę na kilka dni przed „ewakuacją" obozu przez SS i choroba uchroniła go od udziału w haniebnych marszach śmierci, w których tysiące więźniów poumierało od chłodu, głodu, wycieńczenia, bądź zostało zamordowanych. Był pośród nich Alberto, obozowy przyjaciel Leviego, który przeszedł szkarlatynę już w dzieciństwie. Dodatkowo, bardzo możliwe, że nie dotarła do Leviego plotka mówiąca o tym, że naziści mają zamiar zamordować wszystkich chorych więźniów pozostałych w obozie. Zamiast tego spotkał on się z niemieckim lekarzem, który zapewnił go, ze Niemcy przypuszczalnie nie zamordują chorych i zostawią ich samych sobie. Tak czy inaczej, Levi wspomina, że był już zbyt słaby, żeby podjąć w tej kwestii jakąkolwiek decyzję, przyznaje jednak, że gdyby nie był tak słaby, przyłączył by się do marszu i prawdopodobnie zginął, jak wielu innych, w jego trakcie (wspomniana plotka dotarła m.in. do uszu Elie Wiesela i w tym przypadku miała ona wpływ na decyzję jego i jego ojca o udziale w „ewakuacji" obozu. Chory na czerwonkę ojciec zmarł podczas marszu z wycieńczenia [ 8 ]).

Przed Zagładą Levi był niewierzący i pozostał taki także po niej. Pomimo tego jednak darzył wielkim szacunkiem prawdziwą religijność, jeśli była szczera i autentyczna. Nie był też obojętny ani niewrażliwy na wytwory religijnej kultury, przeciwnie, podziwiał Biblię hebrajską i Nowy Testament, głównie za ich niezwykłe literackie kreacje. Widział w tych świętych pismach dokumentację ludzkiej walki o sens i porządek świata. Nie wierzył też, że człowiek jest istotą fundamentalnie złą, brutalną, głupią i egoistyczną, oraz że to się objawia w momencie, gdy wszelkie formy cywilizacyjnej, kulturowej czy moralnej nań presji zostaną usunięte. Wierzył raczej, że w obliczu bardzo trudnych okoliczności życiowych wiele dobrych instynktów i społecznych ludzkich odruchów zostaje uciszonych.

Levi odziedziczył po Machiavellim koncepcję historii, jako pola walki cnoty i podstępu, prawa i siły, niemniej jednak w swoim rozumieniu świata i dziejów uznaje za kluczowy dodatkowy czynnik: ciekawość. Jest ona jego muzą, źródłem inspiracji, wartości oraz skuteczności. W wywiadzie dla magazynu Famiglia Cristiana Levi zaznacza:

Przetrwałem przez czysty przypadek i każdy, kto twierdzi coś przeciwnego, niech to udowodni. Jednakże możliwym jest, że wpływ na fakt, że przeżyłem miała moja ciekawość, moja umiejętności słuchania, chęć rozmowy, co przypuszczalnie pozwoliło mi czuć się mniej samotnym. Zawsze cechowała mnie ciekawość i pragnienie rozumienia świata, w szczególności zaś przepełniony byłem ciekawością naukowca, takiego, który znalazł się w niewiarygodnie odmiennym świecie, przestrzeni (tłumaczenie z angielskiego: P. Mirski). [ 9 ]

Być ciekawym to znaczy percypować świat i starać się go pojąć. „W lagrach byliśmy nie tylko przerażeni, upokorzeni i zdesperowani, byliśmy także ciekawi i żądni, żądni chleba i zrozumienia." [ 10 ] To ciekawość Leviego, w połączeniu z jego naturalistyczną i analityczną postawę wobec tego, co nazywamy rzeczywistością, pozwoliła mu zapamiętać rzeczywistość obozową i opisać ją z uwzględnieniem tylu szczegółów - zasady regulaminu, obowiązki i reguły życia, szczegóły z życia innych, realistyczne opisy rzeczy i wydarzeń, napisy na ścianach wyryte tu i tam etc. Jedyny problem wynikający z tej naturalistyczno-analitycznej perspektywy jest taki, że Levi zdaje się nie przywiązywać uwagi do pewnych imponderabiliów, dostrzega je, ale nie uznaje ich za istotne. Możemy to dostrzec na przykładzie historii więźnia Steinlaufa, który mówi:

Właśnie dlatego, że lagier jest wielką maszyną do zrobienia z nas zwierząt, nie powinniśmy się stać zwierzętami; że nawet i tutaj można wyżyć, i dlatego trzeba chcieć wyżyć, aby móc opowiedzieć, dać świadectwo prawdzie; i aby żyć, koniecznie trzeba usiłować ocalić przynajmniej szkielet, kościec, kształt ludzki [...] Musimy więc koniecznie myć twarz bez mydła, w brudnej wodzie, i wycierać się bluzą. Musimy glansować buty - nie dlatego, że tak każe regulamin, lecz dla zachowania godności. Musimy maszerować wyprostowani, bez szurania chodakami, nie z poszanowania dla pruskiej dyscypliny, lecz aby pozostać żywymi, aby nie zacząć umierać. [ 11 ]

Chodzi o rytuały dnia codziennego, pozornie bezsensowne, w rzeczywistości mające na celu zachowanie godności i człowieczeństwa. Levi przyznaje, że pojął te kwestie, przyjmując je jednak jedynie po części, twierdząc że to, co dobre i potrzebne Steinlaufowi, niekoniecznie musi takie być dla niego oraz innych. Reguły wyłożone mu przez współwięźnia nazywa „systemami moralnymi wypracowanymi przez innych pod innym niebem", twierdząc, że nie ma nic bardziej jałowego od podążania za nimi. Kilka stron dalej opisuje natomiast przypadek kogoś, we własnych oczach pozbawionego już imienia- jest to Null Achtzehn (Zero Osiemnaście), młody człowiek, który już człowiekiem nie jest, który sam zapomniał już swojego nazwiska i sprawia wrażenie „istoty pustej wewnątrz, niczego więcej poza powłoką, jak skorupy niektórych owadów, leżące nad stawem, zaczepione włóknem o kamień i wstrząsane wiatrem". [ 12 ] Trudno jest nam osądzić, czy Leviego osąd tej kwestii jest właściwy czy nie — może być subiektywny, może on sam akurat nie potrzebował podobnych środków zachowania człowieczeństwa — jest jednak całkiem przekonującym, że w tak potwornych warunkach każda próba pozostania człowiekiem był słuszna dla więźnia pragnącego przetrwać. Owo pozostanie człowiekiem miało też dwa warianty - etyczny oraz godnościowy, skromniejszy, związany z zachowaniem elementarnej ludzkiej godności. Etyczny miał heroiczny charakter, w tym przypadku walczący o przetrwanie nie wyrzekał się swoich etycznych zasad. Levi nazywa ich „świętymi i męczennikami". Drugi wymiar wiązał się jedynie z pragnieniem niezmuzułmanienia, o którym pisali Jean Amery i Bruno Bettelheim, który jako taki dopuszczał czasowe zawieszenie zasad moralności „wypracowanej przez innych pod innym niebem".


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (8)..   


 Przypisy:
[ 5 ] Feelings of guilt do come up, but it seems that the religious outlook holds them at bay. Jewish law clearly states that saving one's life has priority — chayecha kodmim, one is entitled to this priority. This seems to preclude preoccupation with self-accusations, since the halachic view assings priority to preserving one's own life and thereby helps instill a respect for human limits.
Surviving — How Religious Holocaust Survivors Cope with their Trauma, [w:] Journal of Jewish Communal Service, Spring 2000, Jewish Communal Service Association of North America, s. 231.
[ 6 ] Tamże, s. 47.
[ 7 ] Primo Levi, Czy to jest człowiek… s. 186-187.
[ 8 ] Elie Wiesel, Noc, przeł. Ewa Horodyska, wyd. II, Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Oświęcim 2006, s. 86.
[ 9 ] I was saved only by chance [per puro caso] and I challenge everyone to prove the contrary; but in the end it may be that I was influenced by my sense of curiosity, my ability to listen and my desire to speak, all of which allowed me, perhaps, to feel less alone… I always had curiosity. I had an intense desire to understand. I was always filled with the curiosity of scientist of nature, placed in an unbelievable world, a completely new place.
[ 10 ] Massimo Giuliani, A Centaur in Auschwitz... s.52-53.
[ 11 ] Primo Levi, Czy to jest człowiek... s. 52.
[ 12 ] Tamże,s. 55.

« Historia   (Publikacja: 03-10-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Mirski
Absolwent The European Institute for Jewish Studies "Paideia" w Sztokholmie. Doktorant wydziału Filozofii i Socjologii UMCS w Lublinie. Pisze doktorat pod tytułem "Boskie wahadło historii", na temat Zagłady, jej ideologicznych i historycznych przyczyn, a w dalszej części na temat reakcji religijnej myśli żydowskiej na kwestię Szoa i udział/braku udziału/istnienia/nieistnienia Boga.

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Obrazy rzeczywistości Auschwitz: Todeswelt i nieprzystawalność języka*
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9316 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365