Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
164.376.880 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Koronawirus z Wuhan to
wiele hałasu o nic
sezonowy problem
lokala epidemia
globalna epidemia
  

Oddano 992 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Rozszerzenie zakresu swobodnych decyzji osób niewierzących w odniesieniu do ich własnego życia nie jest żadnym uszczupleniem zakresu swobodnych decyzji wyznawców takiej czy innej religii w odniesieniu do ich życia.
« Światopogląd  
Religia to instrument, tylko instrument [2]
Autor tekstu:

Religia to tylko nadbudowa nad prawdziwymi interesami i fundamentami. Exemplum: wojny husyckie i walki o złoża. W wojnach husyckich pierwsza ważna bitwa rozegrała się pod Kutną Horą (21 grudnia 1421), gdzie znajdują się kluczowe kopalnie srebra Czech, które stanowiły o sile czeskiej monety. Mieszkańcy Kutnej Hory walczyli po stronie husytów, choć w większości byli katolikami (etykietki religijne przy interesach ekonomicznych bladły). Ostatnia bitwa wojen husyckich (Lipany, 30 maja 1434) także rozegrała sie pod Kutną Horą. Po jednej stronie walczyli taboryci z sierotkami, po drugiej utrakwiści z katolikami. W pierwszej katolicy walczyli przeciwko katolikom (wspieranym przez husytów), w ostatniej — husyci przeciwko husytom (wspieranym przez katolików).

Swego czasu Steven Weinberg spopularyzował pewien bon mot: „Bez religii źli ludzie czynią złe rzeczy, a dobrzy ludzie — rzeczy dobre. Potrzeba jednak religii do tego, by dobrzy ludzie czynili złe rzeczy". Ten bon mot jest bardzo atrakcyjny dla ateisty, sam długo mu ulegałem, lecz słabo on sobie radzi jako reguła socjologiczno-historyczna do której pretenduje. Czy naprawdę znacie ludzi robiących złe rzeczy o których możecie z przekonaniem powiedzieć, że gdyby nie religia byliby dobrzy?

Patrzę dziś na to nieco inaczej: ponieważ nasza, na ogół niepokalana analizą ekonomiczną nauka historii pokazuje nam dzieje pozbawione czynników podstawowych, więc różnorakie posunięcia jednostek ludzkich siłą rzeczy muszą się wydawać fizykowi o wiele bardziej irracjonalne niż cząstek elementarnych, więc w ramach tego slogan powyższy brzmi elegancko, lecz jest to elegancja książek i laboratoriów a mało kiedy prawdziwego życia. Takie prawo nie działa w rzeczywistości, choć nie wykluczam pojedynczych ewenementów. Stwierdzenie, że idee są zasadą nadrzędną życia społecznego jest jednak sprzeczne z doświadczeniem i z wiedzą historyczną.

Socjologiczno-etyczna konstatacja Weinberga jest pewnie prawdziwa w takiej postaci: Dobrzy ludzie robią złe rzeczy przez idee i religie, jeśli odbywa się to za pomocą procesów psychologii tłumu.

Religie i idee jako takie, albo w swym codziennym funkcjonowaniu nie są w stanie w ten sposób modyfikować działania i myślenia człowieka. Dlatego, że jesteśmy najpierw istotami społecznymi a dopiero później racjonalnymi. Jeśli zdaje się to brzmieć paradoksalnie to dlatego jedynie, że zapominamy uwzględnić, że dla zaistnienia zjawiska dominacji konstruktów abstrakcyjnych jakimi są np. żywione przekonania musielibyśmy cechować się taką konstrukcją, która uprzywilejowuje wewnętrzną spójność naszych ideologii czy przekonań ponad stabilność grup i naszych więzi z innymi ludźmi. Zdyskwalifikowały to choćby takie badania psychologiczne, jak praca prof. Witwickiego nad religijnością ludzi „oświeconych" (wykształconych i inteligentnych). Wykazał on, że psychika łatwo radzi sobie z funkcjonowaniem w warunkach wewnętrznej sprzeczności przekonań i subtelnej gry zawieszania w określonych sytuacjach przekonań. Tylko nieoświeceni biorą wierzenia religijne serio, oświeceni — traktują je jako supozycje czyli przekonaniami „na niby". A dzieje się to w sytuacji nie lenistwa czy braku inteligencji, lecz w sytuacji, kiedy za takim układem przeważa wyższy interes czyli funkcjonowanie w naszych grupach.

Hipoteza o niewielkim znaczeniu doktryn i idei w zderzeniu z interesami jednostek i grup, wzięła się przede wszystkim z tego, że wystarczy niewiele głębiej sięgnąć do historycznego bajorka, by regularnie spotykać się faktami, które pokazują, że mizernie idzie zbieranie dowodów dla potwierdzenia, że przekonania to coś więcej niż tylko „nadbudowa", natomiast z faktów wyłania się konkluzja, że w rzeczywistym życiu działa zupełnie inne zjawisko:

Każda idea i religia z której zdejmuje się nadzwyczajne ciśnienie wywołujące w niej reakcje tłumu, będzie ulegała procesowi (subtelnego) przekształcania do takiej postaci w której najswobodniej uzewnętrznia się nasza natura. Mówiąc inaczej: Dobrzy ludzie będą działać dobrze, a źli — źle, bez względu na to jakie aktualnie żywią przekonania religijne czy światopoglądowe. Choć w przypadku przekonań obudowanych silnymi instytucjami społecznymi proces odkształcania przekonań będzie wolniejszy, a jego dynamikę kształtują interesy.

W historii odnajdujemy niezliczone przykłady naginania złych i głupich doktryn religijnych, by funkcjonujące w ich ramach jednostki mogły realizować swoje moralno-emocjonalne potrzeby i pragnienia. Identyczna jest skala psucia i wypaczania chlubnych organizacji i doktryn wokół których zbierają się ludzie.

Kreując wirtualną czy werbalną rzeczywistość mamy skłonność do naginania tych banałów, gdyż kiedy zostajemy sam na sam z kartką, godzenie różnych naszych abstrakcyjnych niekoherencji przychodzi nieco trudniej. Kiedy więc zaczynamy teoretyzować, przypiłowujemy rzeczywistość do abstrakcyjnej elegancji zasad, haseł i teorii, a logika góruje nad prawdą.

Postęp moralny: prawdziwy i urojony

Nie da się zaprzeczyć, że czytając dzisiejszy kodeks karny i kodeks sprzed dwóch tysięcy lat, wydaje się rzeczą pewną, że stajemy się coraz racjonalniejsi i wrażliwsi na życie obok. Postęp jest i będzie. Pewnie długa jeszcze droga do przebycia. Osobiście jednak nie widzę tutaj wiele miejsca dla sprawczej roli ideologii jakie wymyślamy i doskonalimy. Niemniej takie odczarowanie nie działa umniejszająco, tak jak i nie przeżywam rozstrojów sumienia ani kryzysów wiar i niewiar na okoliczność myśli, że do poprawy sytuacji zwierząt lepszy wpływ może mieć rozcinanie ich skór i oglądanie wnętrzności czy badanie reakcji na określone substancje niż moralistyka animalistyczna.

Jak wspomniałem wyżej, przekonanie o tym, że idee i religie transmutują ludzi dobrych w złych i odwrotnie, jawi mi się dziś jako wierzenie magiczne. I tak samo kaznodziejstwo i moralistykę postrzegam jako profesje z kategorii aktorstwa, więc i analogicznie przekonanie o tym, że ich naprawianie bądź psucie ludzi poprzez głoszenie kazań traktuję tak samo. Wydaje się sensowne przekonanie o tym, że presją społeczną czy kodeksem umoralnia się społeczeństwo na pewnym minimalnym i prymitywnym poziomie, ale nie spodziewałbym się, by po nagłym pozamykaniu wszystkich kościołów do odwołania, zacznie nam wyrastać dżungla nad Wisłą.

Sądzę, że główną dźwignią tego, co jawi się nam jako postęp moralny jest nauka i technika. Z jednej strony dzięki pewnym czysto pragmatycznym zmianom naszej rzeczywistości, systematycznie spada na znaczeniu walka o dobra, byt, zanikają sytuacje prowadzące do krzywdzenia innego człowieka.

Exemplum: Kaszmir to do dziś niestabilny rejon, gdzie krzyżują się interesy i spory trzech potęg: Indii, Pakistanu i Chin. Kaszmir to jednak nie tylko tkanina z koziej wełny dorównująca moherowi. Mit Kaszmiru zbudowany został po odkryciu tam w ósmej dekadzie XIX w. złóż najwspanialszych szafirów świata. Kilka dekad później Polak Jan Czochralski opracował technikę pozwalającą sprawnie otrzymywać te cudeńka w laboratorium. Na marginesie: emocjonując się kolejnymi dyżurnymi tematami, jakimi molestują nas media, oczywiście nikomu nie umknęła wiadomość, że 2013 jest rokiem wybitnego polskiego chemika Jana Czochralskiego?...

Tylko lepsze warunki sprawiają, że jesteśmy „lepsi", że wydaje nam się, że różnimy się moralnie od żyjących w średniowieczu czy starożytności. Idee to rzecz wtórna: dopasowują się do nowych warunków, lecz zawsze są „5 minut" za nimi. Jeśli ktoś sformułuje ideę wymagającą „lepszej" gospodarki, to współcześni uważają go za wariata lub utopistę, a potomni, którzy doczekają właściwych warunków — za wizjonera lub osobę która wyprzedziła swą epokę.

Czy zatem idee są bezwartościowe? W żadnym razie nie. Po prostu warto spojrzeć nieco inaczej na ich funkcje. Sądzę, że znacznie przewartościowujemy ich rolę w przekształcaniu ludzi i społeczeństw, co może się objawiać np. chęcią wpisywania do kodeksów i zasad prawnych różnych ideałów. Lepsze idee natomiast mogą lepiej dynamizować naszą aktywność czy też „katalizować" nasze inicjatywy i zachowania. Ale dobre i złe idee czy wierzenia nie psują tak często ludzi, jak się czasami wydaje ludziom zamkniętym w laboratoriach i wirtualnych miniświatkach. Źle nam się funkcjonuje, jeśli żyjemy pośród ludzi niepodzielających naszych przekonań, ale z drugiej strony wyjaławiamy się również, kiedy wszyscy wokół do nas podobni.

Equilibrium: ku humanistycznemu ładowi międzynarodowemu

Konkurencja najczęściej działają stymulująco i wzmaga kreatywność. W skali międzynarodowej zasada ta nie powinna być uznawana za podstawową i naturalną, jako że nie ma instancji, która mogłaby chronić ową konkurencję i likwidować jej naruszenia. Te natomiast były źródłem wojen i kolonizacji.

Opłaca się rozwijać razem z sąsiadami: dobrze jest leżeć pomiędzy bogatymi, ponieważ będą przesyłać poprzez nasze terytorium swoje dobra i będą przez nie podróżować; dobrze jest również, jeśli jest pewna równowaga dóbr, gdyż jeśli jeden kraj odjeżdża za bardzo innemu to jest to hodowanie konfliktu, który nastąpi. Nie dlatego, że jeden będzie zazdrościł drugiemu, lecz dlatego, że będzie coraz bardziej eksploatowany — w najróżniejszych formach. Zawsze jednak prędzej czy później pojawia się takie napięcie społeczne, które spowoduje, że ci, którzy nie mają wiele do stracenia lub którzy tracą za wiele - zdecydują się na zbrojną deregulację. Drenaż intelektualny elit nie zapobiegnie takiej sytuacji, bo zaradni organizatorzy dysponujący środkami postrzegają napięcia społeczne jako swoją prywatną kopalnię złota. Wtedy zaczyna się budowanie na drenowanym obszarze struktury siły. Oczywiście poza takim pragmatycznym podejściem przez wieki pojawiali się przekonani altruiści: charakterystyczną rzeczą jest, że prawie zawsze były to osoby wywodzące się z ludów bez niepodległości.

Exemplum: Abbas I Wielki (1571-1629), szach Persji i twórca nowoczesnego państwa perskiego, z pochodzenia miał być Ormiańczykiem lub Kurdem. Kontynuował politykę tolerancji religijnej i rozwoju sztuki. Polskiemu posłowi miał wyznać, iż prywatnie jest katolikiem. [ 2 ] Kiedy zmarł, zostawił po sobie państwo sięgające od Tygrysu po Indus. Później pojawia się Tahmas Beg Khan Bahadur (zm. 1802), również pochodzenia ormiańskiego lub kurdyjskiego, zaczynał jako niewolnik na dworze rządcy Punjabu. Został wyzwolony w Dehli. Był jednym z pierwszych dziennikarzy piszących w urdu i wybitnym poetą [ 3 ].


1 2 
 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (30)..   


 Przypisy:
[ 2 ] Relacya Sefera Muratowicza obywatela warszawskiego, od Zygmunta III, króla polskiego, dla sprawowania rzeczy wysłanego do Persji w r. 1602 : rzecz z starego rękopisu wybrana y teraz dopiero do druku podana w Warszawie w Drukarni J.K. Mci y Rzpltey Mitzlerowskiey 1777, s. 27 i n.
[ 3 ] Tahmas Nama: The Autobiography of a Slave, Lahore: Punjab University, 1986.

« Światopogląd   (Publikacja: 25-10-2013 Ostatnia zmiana: 26-10-2013)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 943  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Rzeki to kręgosłup kraju
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9370 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365