Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
155.677.229 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7301 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 289 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Kiedy oglądamy zasady panujących na świecie religii, nasuwa się wniosek, że są wytworem wyobraźni chorego człowieka".
 Kultura » Sztuka » Filmy i filmoznawstwo

Salem: o czarownicach urządzających polowanie na czarownice [1]
Autor tekstu:

Seriale są ważnym i ciekawym polem badań dla każdego socjologa. Kształtują współczesne społeczeństwa bardziej niż większość dotychczasowych kanałów kulturowych. Nie jest więc bez znaczenia czy i jakie wzorce promują. Czy pokazują bardziej siłę przyjaźni, budząc wiarę w tę wartość, czy raczej kreują wizję świata, gdzie króluje prawo dżungli? Czy wzmacniają postawy tolerancyjne czy raczej zachęcają do egoizmu i nieliczenia się z wartościami i przekonaniami sąsiadów? Władcy mediów zdają sobie oczywiście sprawę z potęgi kina a przede wszystkim telewizji i śmiało w materię społeczną ingerują.

Obecnie coraz więcej tego rodzaju produkcji staje się elementami inżynierii społecznej. Niektóre o charakterze negatywnym, inne — pozytywnym. Te pierwsze zawierają optykę „dżungli": kwestionują więzy przyjacielskie, rodzinne, zawodowe i generalnie wszystkie więzy, które budują siłę społeczną, a do których funkcjonowania potrzeba zaufania społecznego między jednostkami. Te drugie pokazują siłę przyjaźni, kooperacji, pokazują, że dobro wyświadczane innym wraca do nas i ma zdolność zmieniania ludzi.

Te pozytywne inżynierie społeczne opierają się na światopoglądzie indeterministycznym, relatywizującym „złych" i „dobrych" (tj. pokazują, że nikt nie jest to końca zły, nikt nie jest do końca dobry, że te przymioty bywają względne, przygodne, zależne od warunków, mogą być zmieniane: dobry może stać się złym i na odwrót — stymuluje to konieczność pracy nad sobą). Te negatywne krzewią determinizm: podział na dobrych i złych jest ściśle zarysowany, granice raczej nieprzekraczalne. By nie zostać opacznie zrozumianym: nie chodzi tutaj o relatywizm wartości, gdyż te w inżynieriach pozytywnych zakreślone są wyraziście i koncentrują się na wzmacnianiu wszelakich więzi społecznych między jednostkami. Światopogląd deterministyczny rodzi fanatyzm. Ci, którzy nie wierzą, że ludzie mogą się zmieniać w jedną bądź drugą „stronę aksjologiczną" traktują innych wedle bieżącego o nich wrażenia (czyli generalnie za dobrych uważamy podobnych do nas, im więcej różnic z nami, tym bardziej człowiek wydaje się zły i niegodny zaufania).



Poza takimi moralistycznymi narracjami (zarówno prosocjalizacyjnymi, jak i antysocjalizacyjnymi), mamy jeszcze kategorię narracji uświadamiających, pokazujących, jak działa nasz świat społeczny. Narracje takie pokazują sposoby manipulacji i stosowania zasady divide et impera w procesie kontroli społecznej.

Podsumujmy: pewna część seriali nie służy rozrywce mas, lecz kształtowaniu mas (zawierają one pewną spójną linię aksjologiczną). Sposób pokazywania przez nie dobra i zła przesądza o tym, czy są to inżynierie społeczne pozytywne czy negatywne. W inżynieriach pozytywnych jako dobro pokazane jest to, co wzmacnia więzi społeczne (przyjacielskie, rodzinne i in.).

Inżynierie negatywne kreślą wizję świata jako dżungli w której trzeba liczyć tylko na siebie a innych traktować zgodnie z tym jak wpisują się w nasze interesy. Determinizm budzi fanatyzm w relacjach społecznych. Światopogląd indeterministyczny wierzy w zło, lecz nie jest tak skłonny do wiary w złych ludzi.

Naukowa kryminologia całkowicie wspiera taki indeterministyczny światopogląd. Tzw. urodzeni mordercy to zupełny margines, nie tylko naszych społeczeństw, ale i populacji więziennych. Olbrzymia większość pensjonariuszy zakładów więziennych to efekty warunków ustrojowo-społecznych. Im te warunki będą gorsze, tym więcej ludzi danego regionu będzie przekraczało barierę prawnie określonego „zła". Nieprzypadkowo przecież najsilniejsza włoska mafia ('Ndrangheta) powstała właśnie w najuboższym regionie Włoch (Kalabria). Z mafią nie walczy się poprzez zamykanie mafiozów do więzienia, lecz o wiele skuteczniej poprzez budowę silnej infrastruktury gospodarczej danego regionu. Olbrzymia większość środków do walki z mafią powinna być właśnie na to przeznaczona a nie na ściganie. Wiem, że dla Jana Kowalskiego to stwierdzenie może być dość szokujące, lecz świat jest o wiele bardziej złożony, zwłaszcza aksjologicznie, aniżeli często jesteśmy skłonni sądzić.



Jednym z serialów o charakterze uświadamiającym jest „Salem". O czarownicach z Salem (schyłek XVII wieku w protestanckiej miejscowości) nakręcono w przeszłości setki produkcji. Najnowsza jest całkowicie inna niż wszystkie poprzednie.

Jest to serial fantasy, gdyż pokazuje prawdziwe czarownice, które stają na czele „polowania na czarownice", by rozbić społeczność, przejąć władzę dzięki umiejętnie stosowanej zasadzie „divide et impera" (podziały i generowanie strachu) i wreszcie: zemścić się na swoich dawnych prześladowcach. Nowy „Salem" perfekcyjnie pokazuje mechanizmy władzy (kontrola nad niewykształconymi masami poprzez sianie strachu, niepewności i podziałów społecznościowych) oraz naturę zła: ignorancja.

Jest to film fantasy o charakterze alegorycznym. Prawdziwe czarownice filmowe, które stają na czele „polowania na czarownice", to jedynie alegoria zła polegającego na ukrywaniu wiedzy, by na społecznej ignorancji czerpać korzyści poprzez kontrolę życia i zdrowia społeczności. Ci, którzy znają naturę świata przyrodniczego, procesów społecznych i psychologię tłumu — mają przewagę nad tymi, którzy nie posiadają tej wiedzy, dzięki czemu mogą z łatwością sprawować kontrolę nad całą społecznością, zwłaszcza jeśli jej energia i uwaga zostanie skierowana na walkę z inną grupą owieczek tej samej społeczności, czy wręcz ku zagrożeniu urojonemu



Serial jest spójny aksjologicznie, lecz nie jest narracją moralizatorską. Mówi o tym, czym jest zło, ale nie mówi o złych ludziach: nikt nie jest dogmatycznie i predestynacyjnie zły lub dobry, choć są tutaj ludzie, którzy czynią zło i dobro.

Matką całego zła jest tylko ignorancja, która płodzi bękarty fanatyzmu, nierówności społecznych a w konsekwencji i zbrodni.

By ułatwić zrozumienie tej oświeceniowej alegorii zamkniętej w narrację fantasy, zwróćmy uwagę na pierwsze dwa opętania młodych dziewczyn.

Pierwsza z nich zaczarowana przez czarownice pluje krwią i wije się z bólu. Została uzdrowiona przez ojca za pomocą zakazanego „egzorcyzmu katolickiego" polegającego na podaniu stosowanej w egzorcyzmach agrymoniny i przecięciu podbrzusza, skąd wypełzła „demoniczna żmija", która męczyła opętaną.

Cała ta historia to alegoria zapalenia wyrostka robaczkowego.

Czarownice są wściekłe, że ktoś użył zakazanego egzorcyzmu katolickiego, uwalniającego ich żmiję. Potępiają pobożnych purytanów, którzy korzystają z „rytuałów" bałwochwalczych. Ów zakazany egzorcyzm to nic innego jak dawna ludowa wiedza zielarska o leczeniu zapalenia wyrostka robaczkowego.



Wyrostek robaczkowy został opisany dopiero w roku 1886. Wcześniej często uznawano zapalenia wyrostków robaczkowych za opętania przez złego ducha. Na Złego aplikowano egzorcyzm. Nie znaczy to jednak, że nie wiedziano jak łagodzić te stany zapalne za pomocą odpowiednich roślin. Agrymonina to jest odmiana garbnika roślinnego (taniny) o działaniu przeciwzapalnym, antybakteryjnym, antywirusowym, żółciopędnym i żółciotwórczym. W tradycyjnej medycynie chińskiej nosi ona nazwę Xian He Cao i stosowana jest jako środek antykrwotoczny, na krwiste wymioty i krwiste wydalanie, związanymi z czerwonką, czyli ostrą chorobę zakaźną jelit.

Trzeba tylko wiedzieć, które rośliny mają takie przeciwzapalne działanie. Agrymonina obecna jest w truskawkach. Do czasów Oświecenia nie hodowano powszechnie truskawek. Przewijały się one za to nierzadko w motywach zdobniczych zakonnych manuskryptów już od średniowiecza. Całkiem prawdopodobne, że mnisi wiedzieli przy jakich dolegliwościach sprawdzają się truskawki czy inne poziomki.

Wierni sądzili, że „opętanemu" pomógł egzorcyzm, a pomagały takie czy inne ziółka i owoce. Zapewne ciemni protestanci często sami sobie szkodzili, odrzucając z góry wypracowane przez wieki w różnych zakonach „egzorcyzmy" lecznicze.

Wiedza to potęga i kontrola. Ukrywanie wiedzy daje władzę nad „czarami".

Jeśli sądzimy, że dziś wiele się w tej mierze zmieniło, to jesteśmy w błędzie. Ilu z nas wie, jakie lecznicze kwasy czy mikroelementy zawierają pospolite rośliny wokół nas? Dziś deponentami tej wiedzy nie są już zakony, lecz wielkie koncerny a nasza kultura zdrowotna jest tak samo ogłupiająca jak dawniej. Cóż z tego, że nie mówi się: „idź po egzorcyzm do mnicha"? Ilu z was wie, jakie substancje organiczne zawarte są w truskawce czy czosnku i na jakie przypadłości będą one pomocne? Zamiast zerwać pospolitego w Polsce i wolnorosnącego kozłka, idziemy do apteki i płacimy za tabletki walerianowe na serce. Waleriana to kozłek. Nie mamy kontroli nad własnym zdrowiem i chorobą. Zwykła szkoła wystarczyłaby spokojnie do tego, by przekazać taką użyteczną wiedzę wobec większości życiowych dolegliwości. A jednocześnie byłaby to doskonała (oparta o praktyczne problemy) wiedza przyrodnicza. Przeciętnemu Janowi Kowalskiemu z zakresu wiedzy przyrodniczej znacznie bardziej potrzebna byłaby wiedza o kozłku i czosnku niż o czarnych dziurach, gdyż z tej ostatniej niemal na pewno użytku żadnego Jan Kowalski nie zrobi.



Naturalnie w żadnym społeczeństwie w którym ład reżyserują koncerny nie będzie przekazywać się większości praktycznej wiedzy dającej ludziom większą kontrolę nad sobą, kiedy wiedzę tę można spieniężyć. Im mniej wolnościowy kraj, tym w jego szkołach przekazuje się mniej wiedzy praktycznej, a więcej „ogólnorozwojowej" i „miękkiej".

Także drugie opętanie w Salem jest metaforą choroby i leczenia. Za pomocą zaczarowanej laleczki czarownica rzuca urok na dziewczynę, która pada w drgawkach tocząc pianę z ust. Ojciec (nota bene, też z kręgu czarowniczego, tylko starej generacji, przegrywającego walkę o władzę z nową generacją „czarowniczą") — wybłaguje u czarownicy zdjęcie złego uroku, po czym zabezpiecza swą córkę naszyjnikiem z korzenia kozłka. Kiedy czarownica dotyka owego naszyjnika — wypala on jej palce aż do krwi.


1 2 Dalej..
 Zobacz komentarze (17)..   


« Filmy i filmoznawstwo   (Publikacja: 21-07-2014 Ostatnia zmiana: 23-07-2014)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 933  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Polska Pisowska
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9702 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365