Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
150.360.451 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7289 tekstów. Zajęłyby one 28737 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 913 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Dzięki Bogu, siedzę u stóp Darwina i Huxleya.
 Państwo i polityka » Energetyka

Dlaczego nie możemy się wybić na niepodległość energetyczną [1]
Autor tekstu:

Do konstrukcji budowlanej można mieć stosunek emocjonalny. Nawet jeśli się ma tylko 5 lat i wznosi się ją na nadmorskiej plaży za pomocą wiaderka i łopatki. W 1970 miałem nieco więcej, nadzorując roboty spawalnicze na II nitce rurociągu naftowego PRZYJAŹŃ, ale pamięć o wspaniałych spawaczach i inżynierach z Wielkiej Rury zachowałem do dzisiaj. Porządkując ocalałe po uderzeniach piorunów kulistych redakcyjne archiwum, odnalazłem nieco nadpalony, ale czytelny mój raport opublikowany w „Biuletynie Branżowym".

Pierwszą nitkę jednego z najdłuższych wówczas na świecie rurociągów, budowaną wspólnie z krajami zgrupowanymi w RWPG, uruchomiono 7 listopada 1963 r. II nitkę rozpoczęto pod koniec 1969 r. , a ukończono cztery lata później. Jej odcinek wschodni o długości 328 km wykonywała warszawska HYDROBUDOWA-6, a odcinek zachodni poznańska HYDROBUDOWA-7. Po raz pierwszy w kraju zastosowano wysokowydajne metody spawania półautomatycznego w osłonie mieszaniny gazowej dwutlenku węgla z argonem. Miałem w tym swój udział. Tę samą technologię przyjęto nieco później przy budowie Rurociągu Północnego. Zaprojektowano go na tłoczenie radzieckiej ropy naftowej do pirsu naftowego w gdańskim porcie. Aby rurociąg mógł mieć charakter rewersyjny, umożliwiający odbiór przywiezionej tankowcami ropy naftowej i dalszy jej transport do płockiej rafinerii, zadecydował Edward Gierek. Naraził się tym radzieckim towarzyszom.

Przetarg na budowę III nitki ogłoszono czterdzieści lat później. Wygrało go konsorcjum PROCHEM-MEGAGAZ. Inwestorem, który przeznaczył na ten cel około 800 milionów złotych, było to samo co przed laty Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych PERN z Płocka, zawiadujące rurociągami naftowymi o łącznej długości ca 2500 km. Zamierzano uzyskać możliwość transportowania ze wschodu na zachód do 63 mln ton ropy rocznie. Generalny Realizator Inwestycji przyjął na siebie opracowanie projektu, przygotowanie zaplecza i wykonawstwo. Zakupiono lub wydzierżawiono niezbędny specjalistyczny sprzęt: dźwigi boczne, urządzenia do wykonywania spoin obwodowych metodą STT firmy Lincoln Elektric, centrowniki wewnętrzne oraz giętarkę do wykonywania łuków „na zimno".

MEGAGAZ, który miał już na koncie wykonawstwo kilkuset kilometrów gazociągu JAMAŁ-EUROPA, stał się w ten sposób jedną z firm najlepiej w Europie Środkowo-Wschodniej wyposażonych w nowoczesny sprzęt do budowy rurociągów. Zatrudnił inżynierów uważanych za najlepszych w Polsce najemników rurociągowego rzemiosła, których nazwiska mówiły same za siebie. Pozostawiając lekturę tygodnika „Wprost" zainteresowanym wątkami z serii przygód agentów 007, jacy mają być rzekomo związani z tą firmą, muszę podkreślić, że nigdzie na świecie nie spotkałem sytuacji, w której tam, gdzie powstają tranzytowe rurociągi ropy naftowej, nie byłoby przedstawicieli „służb".

Konsorcjum utworzyło Zespół Projektowy składający się głównie z pracowników renomowanego ongiś NAFTOPROJEKTU, który rozwiązano za zbyt duży entuzjazm, jaki przejawiał jego szef dla idei powstania polsko-ukraińskiej magistrali rurociągowej Odessa-Brody-Płock. Biuro Veritas nadzorowało przebieg robót i wydawało certyfikaty zgodności i bezpieczeństwa. Generalny Realizator Inwestycji, posiadając certyfikat ISO 9001: 2000 i ISO 14001: 1996 oraz Urzędu Dozoru Technicznego przestrzegał postanowień Systemu Zarządzania Jakością. Przyjęta metoda spawania okazała się optymalna do wykonywania połączeń doczołowych dla założonych parametrów rur i gatunku stali (L 450). Umożliwiło to uzyskiwanie dużych wydajności przy zachowaniu wysokiej jakości złącz. Potwierdziły to w 100% badania rentgenograficzne.

Prace spawalnicze i montażowe oraz układanie gotowego rurociągu do wykopu musiały być prowadzone z zachowaniem szczególnej staranności i przestrzegania wymogów bezpieczeństwa. III nitka na wielu odcinkach przebiegała zaledwie 5 m do czynnych rurociągów I lub II nitki. Przez cztery lata wykonano jednak zaledwie 133 km nowego rurociągu. W dniu 11 października 2005 rzecznik prasowy inwestora oświadczył: „Dalsze kontynuowanie umowy w żaden sposób nie gwarantowało zachowania jakichkolwiek przyjętych przez strony terminów realizacji budowy rurociągu, a przede wszystkim nie zapewniało utrzymania określonego poziomu kosztów." W tym samym mniej więcej czasie Polskie Stowarzyszenie Budowy Rurociągów skierowało do ówczesnego Prezesa Zarządu PERN Wojciecha Tabisia, na prośbę wicemarszałka Sejmu RP Genowefy Wiśniowskiej wystąpienie w sprawie poważnych błędów zawartych w umowach z rolnikami o udostępnienie gruntów pod budowę III nitki. Okażmy miłosierdzie, nie ujawniając nazwiska tego, który jako „Prokurent" podpisał się pod odpowiedzią PERN. W żadnym wypadku nie powinien nigdy dać się zidentyfikować rolnikom ze wsi, którym fiskus odbiera blisko ¼ i tak stosunkowo niewysokich odszkodowań.

Czas przygotowania każdej inwestycji liniowej w dowolnym kraju, w którym co najmniej od tysiąca lat własność prywatna stanowi fundament cywilizacji, jest długi. Wobec braku regulacji prawnych podobnych do obowiązujących np. w Anglii jako PIPELINE ACT lub też jak kto woli Prawa Sieciowego w Polsce, jest to obecnie problem, który śmiało można porównać do kwadratury koła. Prokuratura w Płocku zajmuje się przestępstwami, jakich dopuszczali się kolejni prezesi PERN. Należały do nich też próby zastraszania i korumpowania telewizyjnych dziennikarzy usiłujących dociec prawdy, jak to było z aranżowanymi przetargami. III nitka jest prowadzona w tym samym right of way co obie pozostałe. Odpowiedzialni za przygotowanie jej budowy zaniedbali spraw zupełnie elementarnych. Aż się prosi o postawienie tezy, że to były świadome działania zmierzające do realizacji określonego scenariusza. Nie wiadomo dlaczego zrezygnowano z obligatoryjnej już co najmniej od ćwierćwiecza na całym świecie przy ciśnieniowych próbach odbiorowych rurociągów tzw. próby stressowej. Dlaczego próba wodna odcinka przechodzącego przez rzekę Bug odbyła się bez udziału przedstawiciela Urzędu Dozoru Technicznego, a umowę z Bureau Veritas podpisano z dużym opóźnieniem. Co było przyczyną, że ją utajniono.

Można stawiać najostrzejsze zarzuty zawodowej niekompetencji i braku kwalifikacji różnego szczebla decydentom, wśród których na szczególnie złą sławę zasłużył wspomniany prezes Taktykę w tym zakresie miał znakomicie wypracowaną. Bezpośrednio wcześniej był dyrektorem departamentu bezpieczeństwa energetycznego w Ministerstwie Gospodarki odpowiedzialnym za opracowanie dokumentu Polityka energetyczna Polski do 2025 roku. Warto zadać sobie dziś jednak pytanie, jaką rolę odgrywali w żałosnym scenariuszu wydarzeń z III nitką w tle przedstawiciele nadzoru właścicielskiego. To właśnie niektórzy z nich, wykorzystując panujący bałagan legislacyjny, pomogli zrealizować opracowany przez kogoś scenariusz. Wystarczyło tylko, że nie zabierali głosu i pozwalali na działanie urzędnikom. W ten sposób skutecznie zablokowano możliwość ukończenia tej inwestycji w jakimś sensownym terminie, co umożliwiłoby Polsce znacząco poprawić swoją pozycję w grze o tranzytowy przesył nośników energii ze wschodu na zachód.

Budowa rurociągów to przede wszystkim rzemiosło. Trudne rzemiosło. Pierwotnie kontrakt na przygotowania trasy III nitki zawarło Towarzystwo Rozwoju Infrastruktury PRO LINEA. PERN podpisał z nim umowę o współpracy. Prokuraturę w Płocku zainteresowało, że wśród władz Towarzystwa znalazła się osoba, która w imieniu PERN podpisała porozumienie z… Towarzystwem PRO-LINEA. Czyli sama z sobą. Być może o tym nie wiedziała. PRO LINEA, stowarzyszenie zrzeszające firmy działające na rzecz inwestycji infrastrukturalnych w RP, korzystało z lokum użyczonego przez rosyjską spółkę. A jego założyciel i wieloletni prezes Jerzy Gładki otrzymał swego czasu liczone w setkach tysięcy dolarów nagrody od GAZPROMU za skuteczne przełamywanie chłopskich blokad. Lokalna prasa zarzucała mu też korumpowanie wojewodów i innych urzędników państwowej administracji RP, aby ponad interes własnego kraju stawiali obce interesy. Warto odnotować, że na jednym z pokazów wdrożeniowych nowej technologii badań ultradźwiękowych, na budowie gazociągu Mogilno-Gustorzyn, dyrektor Gładki pojawił się razem z attaché ambasady rosyjskiej Charczewem którego wkrótce wydalono z RP jako szpiega.

***************

Na całym świecie w ropie naftowej, gazie i transportujących media rurach siedzą „służby". Nikt się temu nie dziwi i nikt tego nie kryje. Długo potem, jak się rozsypał najweselszy barak komunizmu, jego „służby" istniały i działały nadal. Robiąc przy okazji interesy głównie z eks-partnerami z terenów b. ZSRR. Determinacja nowej władzy w III RP grzęźnie w pajęczej sieci powiązań i przedziwnych układów. Nadal jest realizowany scenariusz uzależnienia od dostaw mediów energetycznych z Rosji. Wiadomo, i to od dawna, że nasz kraj może być energetycznie samowystarczalny. Nie tylko nie musimy i nie powinniśmy importować gazu, ale jesteśmy w stanie również sami wytwarzać paliwa płynne. Z węgla. Przy obecnych cenach baryłki ropy ten proces jest wysoce opłacalny. Bezpieczeństwo energetyczne powinniśmy opierać na posiadanych zasobach węgla kamiennego. Przekonany był o tym już Edward Gierek. W branży rurociągowej siedzę bardzo wiele lat. Nadzorowałem budowy parków zbiornikowych i rurociągów w Iranie, Nigerii, Abu Dhabi (UAE), Kanadzie. Informacje, że przez Polskę będzie prowadzony jeden z największych gazociągów na świecie, początkowo odebrałem z entuzjazmem. Niestety, bardzo szybko się okazało, że mamy do czynienia z najzwyczajniejszym „przekrętem". Dr praw Henryk Goryszewski, który w imieniu Rządu RP podpisywał List Intencyjny pompatycznie określony mianem Kontraktu Stulecia zaklinał się:

Nie ważne czy Polska będzie biedna czy bogata, ważne aby była katolicka.

Idiotyzm? Oczywiście. Wypowiadał go jednak wysoki urzędnik państwowy, wicepremier. Mało osób jednak wie o tym, że jegomość ten rzekomo odpowiedzialny był swego czasu za transport kolejowego zaopatrzenia dla baz wojskowych Armii Czerwonej na terytorium PRL gdzie magazynowano broń jądrową. Musiał więc „służbowo" należeć do najbardziej zaufanych. O skandalach towarzyszących budowie polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego, oszukiwaniu i terroryzowaniu rolników, przez których grunta był prowadzony, oraz korumpowaniu lokalnych władz wszyscy wiedzieli. Wielokrotnie interweniowała policja. Dlatego usiłowałem zainteresować nasze elity polityczne, że z tym gazowym kontraktem „stulecia" coś jest niedobrze. Otoczenie premiera Pawlaka i premier Suchockiej ta sprawa jednak nie obchodziła. Jan Rokita niedawno stwierdził w jednym z wywiadów radiowych, że to ja wynająłem Andrzeja Leppera do zablokowania budowy Gazociągu Jamalskiego. Miał częściowo rację. Lepper zrozumiał, że los daje mu unikalną szansą zaistnienia w mediach jako obrońca polskiej racji stanu i interesów rolników. Był nim niewątpliwie. Wstrzymanie na wiele miesięcy budowy największego na świecie gazociągu kosztowało dużo. Rzekomo miliard USD.


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (7)..   


« Energetyka   (Publikacja: 24-03-2015 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Witold Stanisław Michałowski
Pisarz, podróżnik, niezależny publicysta, inżynier pracujący przez wiele lat w Kanadzie przy budowie rurociągów, b. doradca Sejmowej Komisji Gospodarki, b. Pełnomocnik Ministra Ochrony Środowiska ZNiL ds. Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Karpat Wschodnich; p.o. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów; członek Polskiego Komitetu FSNT NOT ds.Gospodarki Energetycznej; Redaktor Naczelny Kwartalnika "Rurociągi". Globtrotter wyróżniony (wraz z P. Malczewskim) w "Kolosach 2000" za dotarcie do kraju Urianchajskiego w środkowej Azji i powtórzenie trasy wyprawy Ossendowskiego. Warto też odnotować, że W.S.M. w roku 1959 na Politechnice Warszawskiej założył Koło Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli.   Więcej informacji o autorze

 Liczba tekstów na portalu: 49  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kaukaz w płomieniach
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9816 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365