Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
150.334.452 wizyty
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7289 tekstów. Zajęłyby one 28737 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 901 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Respektuj interesy i potrzeby innych w takim samym stopniu, w jakim chciałbyś, by inni respektowali twoje własne.
 Kościół i Katolicyzm » Historia Kościoła » Kościół w Polsce

Unia brzeska i sytuacja prawosławia w okresie powstania Chmielnickiego [1]
Autor tekstu:

Często mówi się i pisze o Rzeczpospolitej jako o państwie „bez stosów", państwie tolerancji religijnej. Rzeczywiście na tle Europy przez szereg stuleci w Polsce mieliśmy do czynienia z sytuacją niezwykłą, jako że sytuacja geopolityczna wymagała zarówno niezwykłych rozwiązań legislacyjnych, jak i postaw.

Po unii personalnej, a potem realnej Polski z Litwą Rzeczpospolita Obojga Narodów stawała się niejako z definicji państwem wielowyznaniowym, a ok. 1/3 mieszkańców kraju nie było wyznania katolickiego. Choć przecież tradycję królewskiej tolerancji zapoczątkował właściwie Kazimierz Wielki, po przyłączeniu grodów czerwieńskich z ludnością ruską (za politykę tolerancji spotkała go zresztą klątwa papieska). A że królowie polscy ze względów geopolitycznych często skazani byli na zawieranie sojuszy z pogańskimi czy niekatolickimi państwami sąsiednimi, to i nie mogli sobie pozwolić na zadrażnienia z nimi przez prześladowanie ich współwyznawców mieszkających w granicach Rzeczpospolitej.

W dobie reformacji podpisano w Polsce tzw. konfederację warszawską, a także zgodę sandomierską, które to akty stanowiły o wolności wyznania i wzajemnej tolerancji między konfesją katolicką a protestancką z jej różnymi odgałęzieniami (inna sprawa, że samo pojęcie „tolerancji" rozmaicie rozumiano). Co do polityki polskiej wobec ziem wschodnich kraju, gdzie przeważała ludność wyznania prawosławnego, to faktem jest, że i na Rusi, i na Litwie prawosławie nie było prześladowane. Ale też nie weszło w orbitę debat w okresie reformacji, tak jakby nie stanowiło ówcześnie problemu. Problem pojawił się później, za to w dramatycznej postaci.

Wyznawcy prawosławia nie mieli zatem takich praw i przywilejów, jakie otrzymywała szlachta oraz duchowieństwo katolickie (chodzi o czasy unii realnej z Litwą). Litewscy bojarowie otrzymywali takie same prawa, co szlachta polska, ale… byli to wyłącznie ci bojarowie, którzy byli katolickiego wyznania wiary. Z kolei stan trzeci, czyli mieszczanie wyznania prawosławnego byli najwyraźniej dyskryminowani np. we Lwowie w zakresie przyjmowania do cechów i władz miejskich, tak że pomagała dopiero interwencja samego króla, Zygmunta Augusta. Właśnie za jego królowania wydano przywilej dla innowierców szlacheckich Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tak więc w 200 lat po unii personalnej z Litwą prawosławni szlachetnie urodzeni dostąpili zrównania w prawach ze szlachtą katolickiego wyznania.

Jednak wiatry historii zmieniały się. Sobór trydencki, kontrreformacja, wybór na tron Zygmunta III Wazę — okazały się być zaczynem zdarzeń, które miały niepokojące konsekwencje.

Strona katolicka rozpoczęła kontratak, powołano sobór, zorganizowano zakon jezuitów, który miał zająć się odzyskaniem utraconego terenu. Na ziemiach polskich zmagania te także znalazły swój wyraz, polityka władz bowiem po okresie złotej wolności zmieniła swój bieg. Jednym z problemów była sprawa prawosławia. Ze strony Rzymu było wiele prób ponownego zbliżenia Kościołów po wielkiej schizmie z 1054 r. Jedną z nich było podpisania tzw. unii florenckiej w 1439 r. W Polsce walce o odzyskanie prawosławia dla papiestwa celował zwłaszcza Stanisław Hozjusz, ten sam, który sprowadził do kraju jezuitów w 1564 r. (uważanych ponad sto lat później przez Chmielnickiego za prześladowców wiary prawosławnej). Trzeba też dodać, że sam papież Urban VIII żądał cofnięcia innowiercom i prawosławnym wszelkich praw, zaprowadzenia jednej wiary — katolicyzmu; "a więc — jak pisze polski historyk Paweł Jasienica — sprowokowania wojny domowej" [ 1 ]. Czy zdarzenia na Ukrainie w czasie wojen kozackich, zwłaszcza powstanie Chmielnickiego nosiły znamiona wojny domowej, do tego wojny religijnej to kwestia sporna, ale wątek religijny przewija się raz po raz w argumentacjach obu stron konfliktu.

Unia brzeska była w dużej mierze dziełem owego „kontrreformacyjnego klimatu". Na dobre i złe rękę swą przyłożyli doń zarówno legaci papiescy, jak biskupi polscy i jezuici (w tym Hozjusz). Król Zygmunt III Waza, ultrakatolik, który nie cieszył się zaufaniem szlachty, i bardzo chciał zdobyć poparcie polskiego episkopatu, na zachętę przyrzekał biskupom rozprawienie się z innowiercami, w tym m.in. wywarcie skutecznego nacisku na duchowieństwo prawosławne w celu zmuszenia ich do podpisania unii brzeskiej. Projekt unii nie cieszył się poparciem całej szlachty czy możnowładców polskich. Katolicka wszak szlachta kaliska, krakowska i poznańska wystąpiła w obronie prawosławia. Niechętny unii był też wielmoża kijowski, a więc osoba znająca Kresy doskonale, Konstanty Ostrogski, który chciał nawet zwołania synodu prawosławnego, a królowi groził wojną domową, nie przyjął też postanowień unii brzeskiej. Decyzja zapadła jednak w elitarnym gronie, wysokich hierarchów duchownych i króla.

23 grudnia 1595 roku udali się do Rzymu Hipacy Pociej i Cyryl Terlecki, by przed papieżem zaprzysiąc unię oddającą wyznawców „greckich" władzy Rzymu. Na pamiątkę tego wydarzenia w Rzymie bito nawet numizmaty z wizerunkami papieża po jednej stronie, Rusinów - po drugiej.

W październiku na synodzie w Brześciu Litewskim (dziś teren Białorusi) uroczyście ogłoszono unię. Unia miała oczywiście swoje konsekwencje praktyczne. Cała hierarchia prawosławna naraz przestała istnieć (reaktywowano ją wiele lat potem, początkowo nielegalnie). Król poddał wszystkich wyznawców prawosławia sądownictwu metropolity unickiego ("unitami" — od unii brzeskiej — odtąd zwano tych, którzy zachowawszy podstawowe zwyczaje swojej wiary prawosławnej przyjęli prymat papieża). Mimo wyraźnego wpływu klimatu kontrreformacji, nie należy zapominać jednak również o tle politycznym. Otóż w 1589 roku w Moskwie podjęto decyzję o utworzeniu patriarchatu moskiewskiego, który rościł sobie prawa do zwierzchnictwa także nad Kościołem prawosławnym na ziemiach polskich. To właśnie aby przeciwdziałać wpływom Moskwy na ziemiach polskich, pracowano nad koncepcją unii brzeskiej. Splot okoliczności był więc wysoce dla interesów Rzeczpospolitej niekorzystny.

Stała też za tym koncepcja utożsamienia wyznania z państwowością, którego rzecznikiem był m.in. słynny Piotr Skarga. A zrodziła się ona przecież także i dlatego, że Rzeczpospolita otoczona była przez kraje innowiercze — kraje, z którymi toczyła wojny: o Inflanty z luterańską Szwecją, z mahometańską Turcją, wreszcie — choć tu uwikłanie w konflikt było innego rodzaju — z prawosławną Moskwą w okresie „wielkiej smuty" i „dymitriad". Poczucie zagrożenia musiało wpływać na stan umysłów, podobnie jak klimat kontrreformacji - można powiedzieć, że unia brzeska jest efektem wszystkich tych czynników.

Naciski państwa, co najmniej w równym stopniu, jak własne poglądy sprawiały, że unia w niektórych rejonach cieszyła się jednak powodzeniem. Szczególnie na terenach Białorusi. Ale inni, jej przeciwni, szukali sojusznika w państwie moskiewskim. I tak było jeszcze długo potem, w czasie powstania Chmielnickiego. Unia zamiast sprzyjać porozumieniu między Polska a Rusią, stała się narzędziem wykorzystywanym do zacieśniania kontaktów między Rusią a Moskwą — wbrew interesom Rzeczpospolitej. [ 2 ]

Klimat na Kresach między innymi z powodu unii nie sprzyjał spokojowi. Duchownych prawosławnych obkładano klątwą za odrzucenie postanowień brzeskich. Zdarzały się nawet napady na cerkwie ze strony polskiej i katolickiej (nawet owego Pocieja, który w Rzymie zawierał unię!). Na Ukrainie pojawiły się pogłoski, że lwowscy dominikanie poświęcili szablę St. Koniecpolskiego, i teraz posłuży ona do wytępienia prawosławia i narodu ruskiego.

Była jeszcze inna kwestia. Proces podobny jaki zaszedł na Litwie po zawarciu unii. Chodzi o polonizację szlachty ruskiej. Jak się wyraził jeden z historyków polskich, nieszczęściem dla Polski okazała się siła kultury polskiej... Przywykło się wojny na Kresach postrzegać w perspektywie konfliktu społecznego i pewnych pojęciowych zbitek: Pan-Polak-Katolik versus Chłop-Rusin-Prawosławny. A przecież proces kształtowania się tożsamości na kresach, a szczególnie na wielkich i długo mało zaludnionych terenach Ukrainy Zadnieprzańskiej był bardziej skomplikowany. Wielu ludzi później postrzeganych jako „ruski chłop" wywodziło się z rdzennych ziem Korony polskiej, nawet spośród drobnej szlachty. Wielu możnych, owych „kresowych książąt", miało z kolei korzenie ruskie. Tyle, że w określonym kontekście historycznym przestało mieć to znaczenie...

Stąd nie może wywoływać zdziwienia narzekanie autora z XVII w. prawosławnego Melecjusza Smotryckiego w dziele zatytułowanym „Trenos, to jest lament Jedynej Świętej Powszechnej Apostolskiej Wschodniej Cerkwii": "Gdzie dom książąt Ostrogskich (...)? Gdzie inne sławne domy książąt ruskich, gdzie Słuccy, Zasławscy, Zbarascy, Wiśniowieccy, Sanduszkowie, Czartoryscy (...)?" [ 3 ]

Szczególnie pouczający jest los rodziny Wiśniowieckich. Przodek sławnego głównie za sprawą powieści Henryka Sienkiewicza „Ogniem i mieczem" Jeremiego Wiśniowieckiego Dymitr zakładał pierwszą Sicz Zaporoską! Jego kompanią byli Kozacy, z którymi „Jarema" toczył wiele lat później krwawy bój. Sam Jeremi wychowany w wierze prawosławnej w 1632 roku zmienił wyznanie na katolickie, mając lat ok. 20. Inni z „królewiąt kresowych" zrobili to zresztą wcześniej. Metropolita prawosławny starał się na próżno odwieść Wiśniowieckiego od tego kroku, w jego słowach odczytać można zresztą jeden z powodów, dla których Jeremi podjął taką decyzję: "płacze i lamentuje Cerkiew Boża, matka nasza, że Wasza Książęca Mość gardzić nią raczysz (...) Mówią, że wiara grecka jest chłopską wiarą (...)". [ 4 ]

Otóż to — pogarda i zrównanie w świadomości wiary prawosławnej ze stanem chłopskim...

Z wielkich rodów ruskich tylko ród Kisielów i Czetwertyńscy trwały przy starej wierze.

Jednak nawet i katoliccy możnowładcy zdawali sobie sprawę, że taka polityka wobec prawosławia jest już choćby z taktycznego punktu widzenia niebezpieczna. Spór o unię wciąż ciążył na polityce polskiej, szczególnie w kontekście zagrożeń wojennych, które nie szczędziły Rzeczpospolitej. Np. w czasie mobilizacji wobec tureckiej nawały w 1620 roku nawoływano, by zaniechać dotychczasowej polityki wobec prawosławia, gdyż połowa wojska miała składać się z Rusinów. Mimo to niewiele wskórano, choć Kozacy poparli wtedy Rzeczpospolitą. Jeszcze na długo przed powstaniem Chmielnickiego na sejm przybywali Kozacy obiecując wierność państwu, a prosząc o zaprzestanie prześladowań religijnych. "Naród nasz Ruski cierpi (prześladowania) niemal po wszystkiej ziemi Litewskiego Państwa, i w krajach Ruskich (...)" [ 5 ]. Na to król Zygmunt III upomniał zaraz posłów, by nie wtrącali się do wewnętrznych spraw Wielkiego Księstwa Litewskiego. A jak zauważa Jasienica, chodzi o coś bardzo ważnego — oto Kozacy zaczęli już się uważać za głos całej Rusi w granicach Rzeczypospolitej, nie tylko Ukrainy, ale i Białorusi. Ponadto Kozaczyzna, skądinąd niezbyt gorliwa religijnie, mimochodem wyrastała na jedynego obrońcę prawosławnego ludu i cerkwi.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Andrzej Bobola czyli ekumeniczna schizofrenia
Zgubne podżegania papieskie

 Zobacz komentarze (1)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Warszawa 1997, cz. I, s. 341.
[ 2 ] Ibidem, s. 178.
[ 3 ] Cyt. za: Władysław Andrzej Serczyk, Na płonącej Ukrainie, Warszawa 1998-99, s. 37.
[ 4 ] Cyt. za: P. Jasienica, op. cit., s. 299.
[ 5 ] Cyt. za: ibidem, s 341.

« Kościół w Polsce   (Publikacja: 16-05-2002 Ostatnia zmiana: 24-05-2005)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 99 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365