Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawkins

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
28-06-2018 13:17Detroto (31 punktów)Dawkins
Ocena -1 na 1
1. Jakiś czas temu ktoś odpowiedział na mój lub czyjś inny post, iż niektóre rzeczy o których mówi Dawkins są nieracjonalne. Wynika z tego że Dawkins nie może być wzorem dla racjonalisty. Jednak czy może być wzorem dla sceptyka? Np. naukowego który jest przeciwnikiem paranauki?
2. Czytając książkę "Bóg urojony" Dawkins, natknąłem się we wstępie na fragment w którym rozważa zarzuty pod adresem swojej książki:
CYTUJĘ

Kolejny zarzut nieco się z powyższym wiąże _ nazywam go „zarzutem z figuranta”.

Atakuję to, co W religii naj gorsze, a ignoruję to, co w niej najlepsze.

„Zajmuje się pan ohydnymi podżegaczami, maniakami jak Ted Haggard, Jerry Falwell czy Pat Robertson, a nie wyrafinowanymi teologami, Tillichem czy Bonhoefferem, którzy nauczają takiej religii, w jaką ja wierzę.”

Gdyby to taka subtelna i zniuansowana wiara dominowała w świecie, byłby on na pewno o wiele lepszym miejscem, a ja napisałbym zupełnie inną książkę. Ponura prawdajest niestety taka, iż uczciwa i godna szacunku religia to margines; statystycznie rzecz biorąc, można ją pominąć. Dla przeważającej Większości Wiernych na całym świecie religią jest coś bardzo zbliżonego do poglądów prezentowanych przez osobników w rodzaju Robertsona, Falwella, Haggarda albo Osamy bin Ladena lub ajatollaha Chomeiniego. Ci ludzie nie są żadnym folklorem, figurantami ' mają olbrzymie wpływy i nie można ich lekceważyć."
KONIEC CYTATU


Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) nie jest wcale zbliżona do niewiadomo kogo, jakichś teleewangelistów czy kogoś. Jest to raczej ten margines, czyli ta " subtelna i zniuansowany wiara". Czy w takim razie skoro w Polsce jest inaczej, to ta książka nie ma sensu bo cała podstawa na której jest ta książka oparta jest obalona?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maldoror XXIII (2480 punktów)

>Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) nie jest wcale zbliżona do niewiadomo kogo,
>jakichś teleewangelistów czy kogoś. Jest to raczej ten margines, czyli ta " subtelna i zniuansowany
>wiara". Czy w takim razie skoro w Polsce jest inaczej, to ta książka nie ma sensu bo cała podstawa
>na której jest ta książka oparta jest obalona?

Dawkins się myli. Każda religia, niezależnie czy jej wyznawcy obcinają innym ludziom głowy, czy nie, sama w sobie jest ohydna. Tam gdzie religia tam dogmaty, tam gdzie dogmaty, tam zakaz samodzielnego myślenia. Religia redukuje jednostkę do roli odmóżdżonego automatu z wpisanym prymitywnym programem, który powstał jeszcze w epoce brązu. Poza tym taki katolicyzm w Polsce naucza, że jest tylko "dobre" i "złe", "czarne" i "białe", a rzeczywistość jest przecież bardziej skomplikowana. Religia naucza, że należy bagatelizować doczesność, w zamian za jakieś bzdury o nieśmiertelnej duszy. Święci Kościoła katolickiego to istna galeria wariatów. Co by się stało z ludzkim gatunkiem, gdyby każdy człowiek wziął przykład z Szymona Słupnika? Każda religia jest rakiem dla mózgu i rozwoju osobowego.

br
Detroto (31 punktów)
>>Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) nie jest wcale zbliżona do niewiadomo kogo,
>>jakichś teleewangelistów czy kogoś. Jest to raczej ten margines, czyli ta " subtelna i zniuansowany
>>wiara". Czy w takim razie skoro w Polsce jest inaczej, to ta książka nie ma sensu bo cała podstawa
>>na której jest ta książka oparta jest obalona?
>Dawkins się myli. Każda religia, niezależnie czy jej wyznawcy obcinają innym ludziom głowy, czy nie, sama w sobie jest ohydna. Tam gdzie religia tam dogmaty, tam gdzie dogmaty, tam zakaz samodzielnego myślenia. Religia redukuje jednostkę do roli odmóżdżonego automatu z wpisanym prymitywnym programem, który powstał jeszcze w epoce brązu. Poza tym taki katolicyzm w Polsce naucza, że jest tylko "dobre" i "złe", "czarne" i "białe", a rzeczywistość jest przecież bardziej skomplikowana. Religia naucza, że należy bagatelizować doczesność, w zamian za jakieś bzdury o nieśmiertelnej duszy. Święci Kościoła katolickiego to istna galeria wariatów. Co by się stało z ludzkim gatunkiem, gdyby każdy człowiek wziął przykład z Szymona Słupnika? Każda religia jest rakiem dla mózgu i rozwoju osobowego.
>
br

>
Napisałeś że się myli, ale z Twojej wypowiedzi wychodzi że się nie myli. Czyli w końcu jak?
Detroto (31 punktów)
( djdjjd)
28-06-2018 15:31 
 Ocena 4 na 4
Maldoror XXIII (2480 punktów)

>Napisałeś że się myli, ale z Twojej wypowiedzi wychodzi że się nie myli. Czyli w końcu jak?

Myli się twierdząc, że religia sama w sobie może być pozytywna. Katolicy w Polsce nie traktują religii poważnie i praktycznie wcale się nią nie kierują. Gdyby było inaczej to strach by było wyjść na ulicę. Na szczęście w Polskim katolicyzmie religijność jest w śladowych ilościach i sprowadza się z reguły do pustej obrzędowości o nota bene pogańskim rodowodzie.


br
astrotaurus (12445 punktów)
>Katolicy w Polsce nie traktują religii poważnie i praktycznie wcale się nią nie kierują.
Katolicy w Polsce, jak wszyscy inni wierzący, traktują swoją religię śmiertelnie poważnie. I nie może inaczej być ze względu na charakter zjawiska jakim jest wiara

>Gdyby było inaczej to strach by było wyjść na ulicę. Na szczęście w Polskim katolicyzmie religijność jest w śladowych ilościach i sprowadza się z reguły do pustej obrzędowości o nota bene pogańskim rodowodzie.
Cała ta fraza wynika z błędu, o którym także piszę w wątku o wierze. Błędem tym jest odnoszenie wiary będącej właściwością jednego tylko konkretnego umysłu do zestawu twierdzeń podawanych do wierzenia przez organizacje religijne.

A na ile Twoje wyobrażenie tego co głosi KK zgadza się z tym co i dlaczego głosi KK i jaki z tego strach powinien wynikać to jeszcze inna rzecz.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Detroto (31 punktów)
Dobra, rozumiem już co miałeś na myśli. Czy oznacza to w takim razie że książka Dawkins nie jest wartościowa? Reszta książki przecież właśnie krytykuke religię samą w sobie.
28-06-2018 19:03 
 Ocena 1 na 3
szarley (54913 punktów)
>Dobra, rozumiem już co miałeś na myśli. Czy oznacza to w takim razie że książka Dawkins nie jest wartościowa?

Bo jest propagandą, do czego sam autor się przyznaje

Cytat:
Założony przeze mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeśli każdy
religijny czytelnik, przeczytawszy ją od deski do deski, stanie się ateistą.


(wyd CiS 2013 str 17)

Dziełka nawracaczy rzadko bywają wartościowe, "biblia" dawkinistów nie różni się od wielu innych propagandowych dziełek, tyle że wyznawcy nie założyli swojego "kościoła" Niemniej gorliwości ich wiary wielu kapłanów mogłoby zawiścić

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
zeniu73 (6483 punktów)
>>Dobra, rozumiem już co miałeś na myśli. Czy oznacza to w takim razie że książka Dawkins nie jest wartościowa?
>Bo jest propagandą, do czego sam autor się przyznaje
>Cytat:
Założony przeze mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeśli każdy
>religijny czytelnik, przeczytawszy ją od deski do deski, stanie się ateistą.

>(wyd CiS 2013 str 17)
>Dziełka nawracaczy rzadko bywają wartościowe, "biblia" dawkinistów nie różni się od wielu innych propagandowych dziełek, tyle że wyznawcy nie założyli swojego "kościoła" Niemniej gorliwości ich wiary wielu kapłanów mogłoby zawiścić
>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby


Stara spiewka

No ale przeciez ty tez wierzysz. Wierzysz, ze bog nie istnieje wiec ja ze swoja wiara, ze bog istnieje nie czuje sie jak kompletny idiota Bo wszyscy wierzymy wiec wiara jest o.k.
28-06-2018 20:21 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>No ale przeciez ty tez wierzysz. Wierzysz, ze bog nie istnieje wiec ja ze swoja wiara, ze bog istnieje nie czuje sie jak kompletny idiota

Myśl zanim coś napiszesz



>Bo wszyscy wierzymy wiec wiara jest o.k.

Jedni wierzą, inni nie.
Jedni nawracają, inni nie.
Dawkonsowcy charakteryzują się mocną wiarą w moc świętych słów ich proroka

Czy ja kogokolwiek próbowałem nawracać? Ciebie?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
zeniu73 (6483 punktów)

>Dawkonsowcy charakteryzują się mocną wiarą w moc świętych słów ich proroka

No. Nie to co krasnoludkowcy Ci to dopiero.
A juz afilatelowscy. Jezus maria!!!!
29-06-2018 08:51 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
Detroto (31 punktów)

>Bo jest propagandą, do czego sam autor się przyznaje

Nke twierdzę że nie ale ( może moje pytanie nie jest fair) w takim razie dlaczego książka ma patronat strony racjonalista.pl?
29-06-2018 16:45 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>...książka Dawkins nie jest wartościowa?
>Bo jest propagandą,...

>"Założony przeze mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeśli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją od deski do deski,[d] stanie się ateistą."

Przeczytanie czegoś od deski do deski to tyle, co przeczytać całość ze zrozumieniem. Od kiedy wezwanie do myślenia jest propagandą?

Lektura żadnej książki nie zniewala do akceptacji przesłanek jej wywodu. Chodzi jedynie o myślącą lekturę, a nie o:

"celowe działanie zmierzające do ukształtowania określonych poglądów i zachowań zbiorowości lub jednostki, polegające na manipulacji intelektualnej i emocjonalne"

pl.wikipedia.org/wiki/Propaganda

Wiara Dawkinsa w moc argumentacji jest zdecydowanie przesadzona. To nie dzięki argumentacji człowiek staje się religijny i - na ogół -nie wyłącznie argumentacja (np. w książce) uczyni z wierzącego czytelnika ateistę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-06-2018 18:19 
 Ocena 1 na 3
szarley (54913 punktów)
>Od kiedy wezwanie do myślenia jest propagandą?
Wezwanie do myślenia: "Myśl i wyciągaj wnioski"
Wezwanie do myślenia: "Myśl i wyciągaj wnioski takie jakie ja chcę"

Jest różnica.

>Lektura żadnej książki nie zniewala do akceptacji przesłanek jej wywodu. Chodzi jedynie o myślącą lekturę, a nie o:
>"celowe działanie zmierzające do ukształtowania określonych poglądów i zachowań zbiorowości lub jednostki, polegające na manipulacji intelektualnej i emocjonalne"
>pl.wikipedia.org/wiki/Propaganda

Niestety, zajedno w intencji autora jak i mojej (czytelnika) ocenie, ta książka jest celowym działaniem zmierzającym do ukształtowania określonych poglądów i zachowań zwłaszcza jednostki, polegającym na manipulacji intelektualnej i emocjonalnej.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
29-06-2018 20:33 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Wezwanie do myślenia: "Myśl i wyciągaj wnioski"
>Wezwanie do myślenia: "Myśl i wyciągaj wnioski takie jakie ja chcę"
>Jest różnica.

Oczywiście. Ale to drugie wezwanie nie apeluje do myślenia: to manipulacja. Logiczny wniosek nie zależy od tego,czy ktoś chce czy nie chce. Jeśli dzisiaj jest piątek, to jutro jest sobota. Dzisiaj jest piątek, więc ... jeśli wyciągniesz wniosek, że jutro jest niedziela, bo ktoś tak chce, nie jest to myślenie.

>ta książka jest celowym działaniem zmierzającym do ukształtowania określonych poglądów i zachowań ...

Zgoda, ale to jeszcze nie znaczy, że jest propagandową "bibułą". Myślę, że spekulacje na temat jej oddziaływania należałoby zastąpić empirycznymi badaniami na temat jej wpływu na ludzi, tych wierzących (czy przekonała wierzących?) i tych niewierzących (czy dodała jakieś argumenty ateistom).


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-06-2018 06:45 
 0 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Wezwanie do myślenia: "Myśl i wyciągaj wnioski"
>>Wezwanie do myślenia: "Myśl i wyciągaj wnioski takie jakie ja chcę"
>>Jest różnica.
>Oczywiście. Ale to drugie wezwanie nie apeluje do myślenia: to manipulacja. Logiczny wniosek nie zależy od tego,czy ktoś chce czy nie chce. Jeśli dzisiaj jest piątek, to jutro jest sobota. Dzisiaj jest piątek, więc ... jeśli wyciągniesz wniosek, że jutro jest niedziela, bo ktoś tak chce, nie jest to myślenie.

"Bóg urojony" nie jest oparty na tak oczywistej logice,

>>ta książka jest celowym działaniem zmierzającym do ukształtowania określonych poglądów i zachowań ...
>Zgoda, ale to jeszcze nie znaczy, że jest propagandową "bibułą".
Skoro wyczerpuje definicje propagandy... to jest.

>Myślę, że spekulacje na temat jej oddziaływania należałoby zastąpić empirycznymi badaniami na temat jej wpływu na ludzi, tych wierzących (czy przekonała wierzących?) i tych niewierzących (czy dodała jakieś argumenty ateistom).
W ten sposób sprawdzisz skuteczność propagandy, a nie prawdziwość argumentów czy też, (co jest polem sporu) propagandowość książki.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-06-2018 14:17 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>"Bóg urojony" nie jest oparty na tak oczywistej logice,...

Nie twierdzilem tego. Chodzi o różne powody zaburzenia logicznego wnioskowania. W którym miejscu Dawkins próbuje zwieść czytelnika na nielogiczne tory, lub inaczej: w którym miejscu skłania czytelnika do wyciągnięcia wniosków (takich jak chce) wbrew logice (i metodzie naukowej)?

>Skoro wyczerpuje definicje propagandy... to jest.

Myślę, że definicja propagandy powinna pozwolić na rozróżnienie propagandy religijnej czy politycznej (np. gebelsowskiej), od propagowania naukowego obrazu świata. To są kwestie tak różne, że chyba podpadają pod inne pojęcia (definicje). W wywiadzie dla Sterna, już po ukazaniu się Boga urojonego, Dawkins wyłożył najkrócej swoje stanowisko:

Cytat:
- Dlaczego broni się Pan przed koncepcją religii i wiary w Boga?
- Nie mam nic przeciwko nim. Interesuje mnie coś innego: prawda. Chciałbym wiedzieć, co jest rzeczywiste. A wiara w boga, który daje pocieszenie, niczego nie mówi o tym, czy on faktycznie istnieje.


www.stern.(*)inlichkeit-nicht--3274534.html

Przejście od wiary w coś do istnienia tego czegoś urąga nie tylko logice, ale i zdrowemu rozsądkowi.

>W ten sposób sprawdzisz skuteczność propagandy, a nie prawdziwość argumentów czy też, (co jest polem sporu) propagandowość książki.

Tu zgoda. Dodam tylko, że argumentacja zakłada z jednej strony prawdziwość faktyczną (empiryczną), z drugiej zaś ważność wnioskowań (ich logiczność). W przypadku Dawkinsa: ewolucjonizm + logika + metodologia nauk. Jeśli jest tu miejsce na propagandę, to w bardzo specyficznym sensie.

Czy podręcznik logiki jest propagandą logicznego myślenia?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-06-2018 14:55 
 Ocena-1 na 3
szarley (54913 punktów)
>Myślę, że definicja propagandy powinna pozwolić na rozróżnienie propagandy religijnej czy politycznej (np. gebelsowskiej), od propagowania naukowego obrazu świata. To są kwestie tak różne, że chyba podpadają pod inne pojęcia (definicje).
Zgadzam się, niemniej nawet jeśli przyjmiemy to rozgraniczenie dwóch propagand, nie zmienia to mojego (być może subiektywnego odczucia, że "Bóg urojony" jest propagandą, w tym gorszym (polityczno - religijnym) znaczeniu.
Jeśli ktoś chciałby propagować naukowe podejście do rzeczywistości, lub zdrowy tryb życia, nie musiałby przedstawiać oponentów wyłącznie w złym świetle, nie musiałby postrzegać świata w czarno-białych barwach i nie musiałby cytować aż tylu autorytetów (jakoś pomijając zupełnie cytaty dla siebie niewygodne. No i nie musiałby ... kłamać np o tym, że ateista nie jest zdolny do niszczenia kościoła czy meczetu, że jest to jedynie skłonność ludzi wierzących.

>>"Bóg urojony" nie jest oparty na tak oczywistej logice,...
>Nie twierdzilem tego. Chodzi o różne powody zaburzenia logicznego wnioskowania. W którym miejscu Dawkins próbuje zwieść czytelnika na nielogiczne tory, lub inaczej: w którym miejscu skłania czytelnika do wyciągnięcia wniosków (takich jak chce) wbrew logice (i metodzie naukowej)?

Przykład: Przywoływanie przykładów nerwic na tle religijnym jest niewątpliwie oparte na naukowych badaniach, przecież te nerwice istnieją. Niemniej, zauważ, nie napisano niczego przeciwnego, a książka nie jest o nerwicach ale o religii. Manipulacja taka sama jak twierdzenie: "religia zawsze i każdemu pozwala przeżyć życie w szczęśliwości"

>>W ten sposób sprawdzisz skuteczność propagandy, a nie prawdziwość argumentów czy też, (co jest polem sporu) propagandowość książki.
>Tu zgoda. Dodam tylko, że argumentacja zakłada z jednej strony prawdziwość faktyczną (empiryczną), z drugiej zaś ważność wnioskowań (ich logiczność). W przypadku Dawkinsa: ewolucjonizm + logika + metodologia nauk. Jeśli jest tu miejsce na propagandę, to w bardzo specyficznym sensie.
Specyficznym, ale jest. Jeśli ktoś chce mi wyłożyć teorię ewolucji, żebym mógł ją poznać, propaguje naukę, jeśli chce żebym zmienił światopogląd (niekoniecznie religijny!!! - pamiętaj o próbach zaprzężenia TE do rasistowskich teorii) to mam mieszane odczucia.

Naukowiec zajmujący się istnieniem/nieistnieniem Boga?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
08-07-2018 19:58 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności.

.
A jak jest z "dyktaturą wiary" nałożoną na nas w procesie socjalizacji?
www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041

Według moich doświadczeń i wiedzy wierzący boją się podejmować na ten temat dyskusji.

-----------------------------

PS. Książki pisane są z przeróżnych potrzeb i w odpowiedzi na przeróżne potrzeby, ale poza raczej pozbawionymi ideologicznego przekazu podręcznikami dla różnego poziomu rzemieślników, to wszystkie inne są subiektywne, gdyż dążą do prezentacji i popularyzacji poglądów autora. Poważny autor powinien tylko we wstępie lakonicznie opisać swoją postawę poznawczą, starać się o obiektywizm, a co najważniejsze nie manipulować wypowiedziami oponentów.

Nie wolno używać takich erystycznych chwytów: "No i nie musiałby ... kłamać np o tym, że ateista nie jest zdolny do niszczenia kościoła czy meczetu, że jest to jedynie skłonność ludzi wierzących." Tu trzeba przytoczyć (zacytować), nie wyrwaną z kontekstu konkretną myśl autora, wraz z podaniem miejsca, gdzie ją można odnaleźć.

Najczęstszą odpowiedzią ludzi w cokolwiek wierzących (nawet i w ateizm), gdy zabraknie im merytorycznych argumentów jest "nie bo nie" lub "tak bo tak" i ucieczka przed wymagającym interlokutorem.

Serdecznie pozdrawiam.

***
.
szarley (54913 punktów)
>>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności.

>.
>A jak jest z "dyktaturą wiary" nałożoną na nas w procesie socjalizacji?
Jeśli staje się dyktaturą, zaprzecza wolności. Nigdy nie twierdziłem, że wiara uwalnia od ograniczeń, raczej zawsze jest wolności ograniczeniem. Jednak nie zawsze wiara jest tożsama z posłuszeństwem, dlatego czytałem wiele książek przez proboszczów zakazanych, wobec wielu mam swoje zdanie i wielu jeszcze jestem ciekaw.

>Serdecznie pozdrawiam.
Wzajemnie. I mam nadzieję, że Pański wpis jest początkiem powrotu na forum!!
Gdyby jeszcze Piotr wrócił nie tylko na dwa dzisiejsze wpisy, byłoby do czytania trochę ciekawych dyskusji


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
08-07-2018 23:29 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jednak nie zawsze wiara jest tożsama z posłuszeństwem,
Wątpliwości czy sceptycyzmu nie nazywamy wiarą, tylko jej ograniczeniem. Wiara nie wymaga dowodów, gdyż gdy są dowody to przecież wiara do niczego nie jest potrzebną. Choć wiara rzeczywiście nie jest tożsama z posłuszeństwem to wiara posłuszeństwa wymaga.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088
.
>Jeśli staje się dyktaturą, zaprzecza wolności. Nigdy nie twierdziłem, że wiara uwalnia od ograniczeń, raczej zawsze jest wolności ograniczeniem.
.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469/z,0
Moim zdaniem każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/pomiotu) nas ogranicza intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych, ale im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym wywołane tą postawą ograniczenia ograniczają nas bardziej.

Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas często aż do psychoz skłaniających prowadzących nawet do podłości i zbrodni. Wtedy do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji.
.
>dlatego czytałem wiele książek przez proboszczów zakazanych, wobec wielu mam swoje zdanie i wielu jeszcze jestem ciekaw.
.
To bardzo dobrze i to po Pańskich wypowiedziach znać i właśnie dlatego mnie interesują procesy budowania (dla siebie) spójności światopoglądowej ludzi, takich jak Szarley, czyli inteligentnych i oczytanych. Uważam, iż jest to ważnym dla Pana, a nie dla mnie, choć ja chętnie bym te procesy poznał i postarał się zrozumieć.
.
>mam nadzieję, że Pański wpis jest początkiem powrotu na forum!
.
Nie! Jest tylko znakiem, iż dalej czytuję forum Racjonalisty.pl (a przynajmniej wypowiedzi niektórych rozmówców).
.
astrotaurus (12445 punktów)
Jak miło spotkać Pana na szlaku.

> Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych, ale im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym wywołane tą postawą ograniczenia ograniczają nas bardziej.
Będę się stanowczo upierał przy innej oczywistości, że wiara jest zjawiskiem zerojedynkowym i błędem jest odnoszenie jej do całego zestawu organizacyjnych dogmatów i pomniejszych twierdzeń.
Głębokość/płytkość wiary to myląca nazwa dla zakresu twierdzeń nią objętych. O wiele bardziej adekwatnie byłoby mówić o rozległości, trzymajac się melodyki czasoprzestrzennej.
Gdyby np. szarley wierzył w omnipotencję proboszczów, wedle Pańskich kryteriów należałoby go nazwać wierzącym głębiej niż ma to miejsce teraz. A tu nie ma mowy o żadnej głębokości - po prostu do twierdzeń objętych jego wiarą dołączyłoby jeszcze to jedno.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-07-2018 15:53 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jak miło spotkać Pana na szlaku.
Każdy kto uważa się za racjonalistę i ma profil na Facebooku może ze mną porozmawiać.
www.facebook.com/groups/318855491941510/

====
www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088
>>> Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych, ale im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym wywołane tą postawą ograniczenia ograniczają nas bardziej.
-
>Będę się stanowczo upierał przy innej oczywistości, że wiara jest zjawiskiem zerojedynkowym i błędem jest odnoszenie jej do całego zestawu organizacyjnych dogmatów i pomniejszych twierdzeń.

>Głębokość/płytkość wiary to myląca nazwa dla zakresu twierdzeń nią objętych. O wiele bardziej adekwatnie byłoby mówić o rozległości, trzymając się melodyki czasoprzestrzennej.
-
Nic nie mogę począć na czyikolwiek upór. Podałem sporo merytorycznych argumentów w tekstach przywołanych linków, ale gdy komuś nie odpowiada "głębokość" to może sobie z synonimów synonim.net/synonim/głębokość wybrać bardziej adekwatne do jego punktu widzenia, choć mnie np. "rozległość" nijak tu nie pasuje.
-
Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
-
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,Confessiones

===========
>Gdyby np. szarley wierzył w omnipotencję proboszczów, wedle Pańskich kryteriów należałoby go nazwać wierzącym głębiej niż ma to miejsce teraz.
-
A dlaczego?
Nie dostrzegam różnicy w zacietrzewieniu w zależności od zespołu mitów, w które się wierzy, a wierzyć można prawie we wszystko. Można wierzyć w istnienie przeróżnych nadprzyrodzoności, można w parapsychologię, a można w to, iż Boga nie ma, choć najczęściej różni "nawiedzeńcy" święcie wierzą, iż to oni zawsze mają rację.
Moim zdaniem każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/pomiotu) nas ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym bardziej. Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych.
pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)
pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna
www.deon.p(*)1,encyklika-swiatlo-wiary.html
opoka.org.(*)i/encykliki/fides_ratio_0.html

======
>A tu nie ma mowy o żadnej głębokości - po prostu do twierdzeń objętych jego wiarą dołączyłoby jeszcze to jedno.
-
Tak, przedmiot wiary nie ma nic wspólnego z jej głębokością można być fanatycznie zacietrzewionym głęboko wierzącym w swoje racje fideistą wierzącym w jakąś tam nadprzyrodzoność, a można tak samo głęboko wierzyć, iż bogów nie ma oraz w to, iż że samemu jest się racjonalistą.
-
16-07-2018 13:22 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Każdy kto uważa się za racjonalistę i ma profil na Facebooku może ze mną porozmawiać.
Tam bywam jeszcze kilkakroć rzadziej, niż tu, więc okazja pewnie nieprędko się nadarzy, ale dziękuję za zaproszenie.

>Nic nie mogę począć na czyikolwiek upór.
Och, na mój można począć wiele! Argumentami mierzonymi do treści moich wypowiedzi.

>Podałem sporo merytorycznych argumentów w tekstach przywołanych linków,
Można oczywiście dywagować co to za argumenty i na co, na pewno nie ma tam wyjaśnienia pojęcia głębokości wiary (nie wiadomo co to jest, jak się toto mierzy/ocenia itp), którego sensowność kwestionuję.

>ale gdy komuś nie odpowiada "głębokość" to może sobie z synonimów synonim.net/synonim/głębokość wybrać bardziej adekwatne do jego punktu widzenia, choć mnie np. "rozległość" nijak tu nie pasuje.
Raczył Pan nie zauważyć, że ja nie szukałem synonimów, ale wskazywałem różnice. I to konkretnie w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości.
W preambule linkowanego przeze mnie wątku z próbą uzgadniania definicji wiary umieściłem wzmiankę o uzgadnianiu pojęć. Dodam jeszcze, że generalnie dobrze jest unikać synonimów, analogii, alegorii, przypowieści i nazywać w miarę możności rzeczy po imieniu. Nie jest celowym i rozumnym dążeniem by nazywać wiele obiektów jednym słowem tak jak nie jest celowym i rozumnym nadawanie różnych nazw temu samemu obiektowi.

>zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
>używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto"
Zadziwiająca niekonsekwencja, jakoś mało racjonalna, a jej uzasadnienie co najmniej niechlujne...
Ja tam osobiście, jako że zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę", dawno już wyrugowałem ze swojego języka słowo wiara w jakimkolwiek innym znaczeniu niż wiara i w rozmowach - bez wydziwiania o "podstawie posiadanych przesłanek..." - mówię po prostu: myślę, sądzę, wiem, przypuszczam, jestem pewien (czy prawie pewien), ufam, etc. Mój język, zapewniam, nie zubożał od tego, ani nie stracił na precyzji.

>A dlaczego?
No może i dla niczego. W końcu nie znam Pańskiej definicji głębokości wiary, powinienem dodać gdzieś tam słowo chyba.
Oparłem się na swoich dotychczasowych doświadczeniach (a Pańskie wypowiedzi świetnie się w nie wpisują) wedle których ludzie używający tego pojęcia posługują się nim z powodu obserwowanych objawów wiary. Obserwowanych - kiedy posłuszeństwo twierdzeniom wiary daje takie widoczne objawy. Człowiek wierzący w przykazanie kościelne "w niedzielę i święta we mszy świętej nabożnie uczestniczyć" ma szansę być nazwanym głęboko wierzącym. Inny, wierzący w biblijne "Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu" takiej szansy nie ma, choćby się modlił 10 razy częściej i żarliwiej.

>Nie dostrzegam różnicy w zacietrzewieniu w zależności od zespołu mitów, w które się wierzy,
Ja też nie.
Prawda że u kogoś kogo wiara obejmuje wiele twierdzeń łatwiej wywołać zacietrzewienie niż u kogoś kogo wiara obejmuje mniej twierdzeń. Wyłącznie właśnie ze względu na ilość twierdzeń wiary - kiedy ze wzrostem tej ilości rośnie szansa natknięcia się na aspekt życia z wiarą związany.

>Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych.
Oczywiście ciągle nie wiem co Pan mówi mówiąc o poziomach. Tak samo nie wiem co Pan mówi mówiąc o "wierzących wątpiących" kiedy ledwie w poprzednim swoim poscie słusznie Pan zauważył, że wątpliwości nie nazywamy wiarą. Słusznie, bo wiara i wątpliwości wykluczają się wzajemnie w odniesieniu do jednego twierdzenia. Że ludzie w coś wierzą, a w coś innego wątpią to rzecz zwykła. Niezwykła jest niefrasobliwość w żonglowaniu kluczowymi pojęciami w wykonaniu kogoś kto latami użera się z bełkotem fideistów maści przeróżnej.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
16-07-2018 18:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>Nic nie mogę począć na czyikolwiek upór.
>Och, na mój można począć wiele! Argumentami mierzonymi do treści moich wypowiedzi.
-
Wszyscy w swoich ocenach jesteśmy subiektywni. To Pańska ocena i Pańska wiara, z którą ja nic uczynić nie mogę.
Jak tu widać z Pańskiej wypowiedzi moje argumenty trafiają do Pana podobnie jak Pańskie do mnie.

>>>Podałem sporo merytorycznych argumentów w tekstach przywołanych linków,
>Można oczywiście dywagować co to za argumenty i na co, na pewno nie ma tam wyjaśnienia pojęcia głębokości wiary (nie wiadomo co to jest, jak się toto mierzy/ocenia itp), którego sensowność kwestionuję.
-
Oczywiście można dywagować co to za argumenty, kwestionować pojęcia i sensowność wywodu. Można też przedstawiać konkretne kontrargumenty do konkretnych wywodów. Ja jakoś ich tu nie zauważam, ale może innym się to udaje?

>>>ale gdy komuś nie odpowiada "głębokość" to może sobie z synonimów synonim.net/synonim/głębokość wybrać bardziej adekwatne do jego punktu widzenia, choć mnie np. "rozległość" nijak tu nie pasuje.
>Raczył Pan nie zauważyć, że ja nie szukałem synonimów, ale wskazywałem różnice. I to konkretnie w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości.

A skąd Pan wnioskuje, iż nie zauważyłem, gdy ja uznałem, że warto synonimy pokazać dla pokazania różnych możliwości językowych, z których ja wybrałem - moim zdaniem - optymalną. Nie były moim tu zainteresowaniem żadne "relacje przestrzenne" tylko wyjaśnienie czytelnikowi, iż użyłem terminu "głębokość" zgodnie ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym.

>I to konkretnie w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości.
-
No i co ja mogę z Pańską wiarą w to, iż jest Pan konkretnym "w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości". Ja tu nie zauważam ani Pańskich konkretów, ani moich wywoływań, ale może zbyt mało bystrym jestem?

>W preambule linkowanego przeze mnie wątku...
-
Jakiej preambule, gdzie linkowanego i jakiego wątku: www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,2#w767907
Przepraszam, ale się gubię.

>W preambule linkowanego przeze mnie wątku z próbą uzgadniania definicji wiary umieściłem wzmiankę o uzgadnianiu pojęć. Dodam jeszcze, że generalnie dobrze jest unikać synonimów, analogii, alegorii, przypowieści i nazywać w miarę możności rzeczy po imieniu. Nie jest celowym i rozumnym dążeniem by nazywać wiele obiektów jednym słowem tak jak nie jest celowym i rozumnym nadawanie różnych nazw temu samemu obiektowi.
-
Jak na mój prosty umysł, to tu zawarta jest zbytnia plątanina poglądów i wątków, a co najważniejsze nijak nie mogę zrozumieć czego miałyby one dotyczyć. Część z nich jest banalnie oczywista i myślę oraz postępuję tak samo, a część zawiera Pańskie poglądy i oceny, do których Pan ma prawo i które szanuję.

>>>.... Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
>>>Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". ...
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,Confessiones

---
>>>zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
>>>używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto"
>Zadziwiająca niekonsekwencja, jakoś mało racjonalna, a jej uzasadnienie co najmniej niechlujne...
-
Ani nie mam ochoty, ani nie widzę też możliwości zmiany Pańskich ocen dotyczących moich wywodów. Uważam, iż każdy ma prawo do krytyki - nawet bardzo ostrej i niesprawiedliwej - opublikowanego tekstu, ale też uważam, iż nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie i dlatego choć przyjmuję do wiadomości Pańską deklarację:

>"Ja tam osobiście, jako że zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę", dawno już wyrugowałem ze swojego języka słowo wiara w jakimkolwiek innym znaczeniu niż wiara i w rozmowach - bez wydziwiania o "podstawie posiadanych przesłanek..." - mówię po prostu: myślę, sądzę, wiem, przypuszczam, jestem pewien (czy prawie pewien), ufam, etc. Mój język, zapewniam, nie zubożał od tego, ani nie stracił na precyzji."

Wraz z Pańskimi komentarzami na moją wypowiedź:

>>>Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych.

>"Oczywiście ciągle nie wiem co Pan mówi mówiąc o poziomach. Tak samo nie wiem co Pan mówi mówiąc o "wierzących wątpiących" kiedy ledwie w poprzednim swoim poscie słusznie Pan zauważył, że wątpliwości nie nazywamy wiarą. Słusznie, bo wiara i wątpliwości wykluczają się wzajemnie w odniesieniu do jednego twierdzenia. Że ludzie w coś wierzą, a w coś innego wątpią to rzecz zwykła. Niezwykła jest niefrasobliwość w żonglowaniu kluczowymi pojęciami w wykonaniu kogoś kto latami użera się z bełkotem fideistów maści przeróżnej".
-
To jednak oceny jakości naszych wywodów oraz doboru słów i argumentów pozostawiam ogółowi naszych czytelników.

---
Dla lepszego zrozumienia moich poglądów na temat postawy wiary poniżej podaję linki:
racjonalista.tv/wiara-a-przekonanie/?print=pdf
racjonalista.tv/wiarygodnosc-wiary/?print=pdf

CDN
.
31-07-2018 16:19 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Wszyscy w swoich ocenach jesteśmy subiektywni. To Pańska ocena
Boguniechbędądzięki za Bogusławskiego! Strawiłbym pewnie i całą resztę życia w przekonaniu, że wszyscy w swoich ocenach jesteśmy obiektywni, a ja wygłaszam tu cudze oceny. Dziękibogu jest Bogusławski i On poinformuje co i jak!
Ja nie wątpię, że Szanowna Mamusia Szanownego Pana i wszystkie Szanownego Pana Szanowne Ciocie sikały po nogach z radości "jaki to Andzejek mądly" kiedy popisywał się Pan przed nimi pełnią swojej wiedzy na każdy temat. Okoliczności jednak tu są nieco inne i wypadałoby może wydorośleć i zaprzestać popisów nic niewnoszących do rozmowy, a spróbować jednak odnieść się rzeczowo do treści wypowiedzi rozmówcy.

>i Pańska wiara, z którą ja nic uczynić nie mogę.
Głupkowate i uporczywe insynuowanie mi wiary na pewno rzeczowym odniesieniem nie jest.
Człowiek rozumny w ogóle unika insynuacji, a już jak ognia unika insynuacji których nie byłby w stanie w żaden sposób udowodnić. A na pewno nie sposób jest udowodnić wiary.
Może kiedyś ludziom uda się powiązać jakąś tam aktywność jakichś tam obszarów mózgu ze zjawiskiem wiary. Może kiedyś. Dziś nie potrafimy takiego powiązania znaleźć nawet dla przeżyć mistycznych, a co dopiero dla samej wiary.
Ba! Nawet kiedy ktoś deklaruje wiarę (np. w stukniętego Boga z roztrojeniem jaźni) nie jesteśmy w stanie stwierdzić na pewno czy on sobie jaja robi czy mu rzeczywiście tak odbiło. Albo czy może jest nowym Wallenrodem na jakiejś dziwnej misji i mówi to co mówi dla realizacji owej misji celu.

>Jak tu widać z Pańskiej wypowiedzi moje argumenty trafiają do Pana podobnie jak Pańskie do mnie.
Nie "podobnie". Nasze wzajemne problemy komunikacyjne absolutnie nie są symetryczne. Bariery są wyłącznie po Pana stronie. Ani nie jest pan w stanie podjąć wysiłku zrozumienia co się do Pana pisze, ani tym bardziej wziąć odpowiedzialności za głoszone głupstwa o poziomach i głębokościach.

>>>>Podałem sporo merytorycznych argumentów w tekstach przywołanych linków,
>>Można oczywiście dywagować co to za argumenty i na co, na pewno nie ma tam wyjaśnienia pojęcia głębokości wiary (nie wiadomo co to jest, jak się toto mierzy/ocenia itp), którego sensowność kwestionuję.
>Oczywiście można dywagować co to za argumenty, kwestionować pojęcia i sensowność wywodu. Można też przedstawiać konkretne kontrargumenty do konkretnych wywodów. Ja jakoś ich tu nie zauważam, ale może innym się to udaje?
Tak, Pan nie zauważa. A już zwłaszcza wezwania do wzięcia odpowiedzialności za głoszone głupstwa o poziomach i głębokościach.
Za to znajdzie pan zawsze czas i chęć na głupawe odwołanie do jakichś pseudoplebiscytów przeprowadzanych wśród jakichś wydumanych "innych"

>A skąd Pan wnioskuje, iż nie zauważyłem, gdy ja uznałem, że warto synonimy pokazać dla pokazania różnych możliwości językowych, z których ja wybrałem - moim zdaniem - optymalną.
Bo gdyby zauważył Pan wskazywanie przeze mnie fundamentalnej różnicy w patrzeniu na zjawisko wiary nie szukałby Pan całkowicie zbytecznych w tej sytuacji synonimów.

>Nie były moim tu zainteresowaniem żadne "relacje przestrzenne"
Daje się to zauważyć, daje. Może Panu Pańskie poziomy i głębokości nie kojarzą się z niczym, ja uważam, że obrazują one właśnie relacje zachodzące w przestrzeni i dlatego na ich bazie przedstawiłem obraz wiary jako zjawiska jednopoziomowego, ale w różnym stopniu rozległego, czyli obejmującego różne ilości twierdzeń wiary.
A że do Pana nie dociera....

>tylko wyjaśnienie czytelnikowi, iż użyłem terminu "głębokość" zgodnie ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym.
Co tam bufon raczy "wyjaśniać czytelnikowi" to bufona sprawa.
A czy ja kwestionowałem zgodność terminu "głębokość" (...) ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym?
Nigdy w życiu! Ja kwestionuję zasadność używania terminów "poziomy" i "głębokość" w odniesieniu do wiary i kwestionuję Pańskie rozumienie tego co Pan mówi.
Ponadto gdybym uznał Pańskie absurdalne pretensje naraziłbym się na wielkie problemy. Musiałbym zapewne ugiąć się przed innymi bredniami zgodnymi ze słownikami... np. przyszedłby jeszcze większy głuptas niż Pan i powiedział "Bóg istnieje". Słownikowo bez zarzutu!

>No i co ja mogę z Pańską wiarą w to, iż jest Pan konkretnym "w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości". Ja tu nie zauważam ani Pańskich konkretów, ani moich wywoływań, ale może zbyt mało bystrym jestem?
Nie da się zaprzeczyć.

>Jakiej preambule, gdzie linkowanego i jakiego wątku: www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,2#w767907
>Przepraszam, ale się gubię.
Niech Pan nie przeprasza, tylko niech Pan nie robi źle!
Nie jest ten wątek zbyt rozbudowany, ani moich postów nie ma w nim zbyt wiele. Przy minimalnie uważnej lekturze znalazłby Pan ten mój post z linkiem do tego wątku. Post i link, na które powinien pan się natknąć wcześniej.
Minimalnie uważnej - powiadam. Skupienie na czytaniu tylko swoich postów i linkowaniu do innych swoich postów wyraźnie Panu nie służy.

>Jak na mój prosty umysł, to tu zawarta jest zbytnia plątanina poglądów i wątków, a co najważniejsze nijak nie mogę zrozumieć czego miałyby one dotyczyć. Część z nich jest banalnie oczywista i myślę oraz postępuję tak samo, a część zawiera Pańskie poglądy i oceny, do których Pan ma prawo i które szanuję.
Tam nie ma żadnej plątaniny i dotyczyło to cały czas "poziomów" i "głębokości". Nieważne co Pan uważa za oczywiste, a co za moje, ważne, że nie jest Pan w stanie wyjaśnić terminów jakimi się Pan z niebywałą butą posługuje.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
31-07-2018 16:19 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Ani nie mam ochoty, ani nie widzę też możliwości zmiany Pańskich ocen dotyczących moich wywodów.
Byłbym zdziwiony gdyby było inaczej. Człowiek głoszący wyłącznie ex cathedra rzadko ma ochotę odpowiadać za swoje słowa.
A zmiana moich ocen rzeczywiście byłaby trudna. Postawę w której ktoś mówi stanowczo, że w nic nie wierzy, a potem na każdym kroku klepie że wierzy w to i tamto uważam za idiotyczną, wywody usprawiedliwiające za mętne i - ciągle - niechlujne. I naprawdę nie mam pojęcia jak mógłbym Panu pomóc w zmianie mojego zdania na ten temat.

>To jednak oceny jakości naszych wywodów oraz doboru słów i argumentów pozostawiam ogółowi naszych czytelników.
I znowu manieryczny bełkot z odwołaniem do jakiegoś nibyplebiscytu. Plebiscytu którego wyniki zapewne zna Pan z góry i plebiscytu który miałby coś może rozstrzygać do tego? Żenujące sztuczki erystyczne.
Prawdy, racji, faktów nie ustala się w plebiscytach. Elementarza Pan nie doczytał.
Ponadto jest to kolejny przykład Pańskiej pustej bufonady. Każdy użytkownik forum może sobie przeczytać i zaopiniować Pańskie teksty od chwili ich opublikowania. Tak po prostu i Pan nie robi żadnej łaski jakimś tam "pozostawianiem". Każdy użytkownik forum może też Pańskie posty olać sikiem falistym i nie być zobowiązanym do niczego Pańskim "pozostawianiem".

>Dla lepszego zrozumienia moich poglądów na temat postawy wiary poniżej podaję linki:
>racjonalista.tv/wiara-a-przekonanie/?print=pdf
>racjonalista.tv/wiarygodnosc-wiary/?print=pdf
Jest Pan nudny w tym linkowaniu do siebie, ale jako uczciwy rozmówca podjąłem próbę i zajrzałem do pierwszego linku. Rzuciło mi się w oczy znane mi już po wielokroć paranoiczne ble ble: "mówiężeniewierzęalemówiężewierzę", ale użyłem wyszukiwarki by znaleźć słowa "głębokość" i "poziomy". Były, a jakże! Obok siebie. Oczywiście ciągle bez żadnego wyjaśnienia co to jest, jak się toto mierzy, ocenia itp.
Obok poziomów i głębokości znalazłem za to "wiarę sceptyczną". Pan raczył łaskawie zapomnieć o mojej krytycznej uwadze na temat "wierzących wątpiących", a ta "wiara sceptyczna" świetnie pasuje do pary z tamtą bzdurą. Pasuje w obliczu Pańskiej własnej uwagi w tym wątku że wątpliwości i sceptycyzmu nie nazywamy wiarą.

>Ale ja nie znam nikogo wierzącego osobno w jabłka, a osobno w gruszki. Wierzy się w całe zespoły zmistyfikowanej rzeczywistości i nijak temu nie przeszkadza, iż są one różnorodne nawet wśród wyznawców tej samej religii (wiary).
Ależ zna Pan wyłącznie wierzących osobno w jabłka i osobno w gruszki.
Bo owe zespoły składają się właśnie z osobnych jabłek i osobnych gruszek. Nie są to zespoły w pełnym tego słowa znaczeniu - zespolone - gdzie wyjęcie jakiegoś jednego elementu powodowałoby dezintegrację zespołu. To raczej zbiory czy zlepki niż zespoły.
Np. katolik może wierzyć w życie i śmierć Jezusa, ale w jego zmartwychwstanie już nie. Może wierzyć w piekło, ale nie w niebo. Może wierzyć w czary Maryi, ale nie w czary Wojtyły. Do tego może np. wierzyć w reinkarnację.
Bo wiara zawsze jest właściwością konkretnego umysłu w odniesieniu do konkretnego twierdzenia. Nie do zespołu. Odniesienie wiary do zespołu może mieć sens jedynie wtedy gdy wszystkie twierdzenia zespołu są wiarą objęte lub wszystkie z niej wyłączone.
Ponadto pominął Pan milczeniem istotną kwestię obserwowalnych objawów wiary. Bardzo Pan wybiórczy.

>Wiara, zgodnie z jej słownikowymi definicjami, jest pewnego rodzaju postawą poznawczą, uwarunkowaną genetycznie i wdrukowywaną w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
No jest i co z tego? Czy ktoś kwestionuje fakt iż wiara jest fenomenem naturalnym i że jest przyswajana w procesie socjalizacji?

>Jakoś w moim odbiorze to raczej świadczy o niezrozumieniu tego co wyżej napisałem niż o zgodzie.
Tu nie ma "raczej". Moja wypowiedź świadczy i o jednym, i o drugim. O zgodzie, bo zgoda dotyczy konkretnego stwierdzenia do którego swoją uwagę odniosłem. O niezrozumieniu, bo dopóki Pan operuje pojęciami które nic nie znaczą (i siłą rzeczy sam Pan nie rozumie własnych wypowiedzi) nie ma tam nic do rozumienia.

>Według mojej wiedzy Pańskie stwierdzenie o ilości przedmiotów i podmiotów wiary ma się nijak do prawdy potwierdzonej w badaniach psychologicznych i socjologicznych.
Prawdy, powiada Pan? Potwierdzonej? Zapewne jako wyborny linkmaster podrzuci Pan link do stosownych badań. Badań gdzie w opisie metody badawczej podane są konkretne kryteria określania głębokości wiary, kryteria wedle których czyjąś wiarę przypisuje się do konkretnych poziomów na konkretnych głębokościach. Co by to nie znaczyło i z czym się Panu nie kojarzyło.

>Uważam, iż wszyscy posiadamy swój pułap możliwości zrozumienia, ale także pełne prawo wyboru tego co chcemy zrozumieć. Najtrudniej (prawie niemożliwym), jest zrozumienie tego co przeczy naszej wierze, a najbardziej ograniczającą jest wiara we własną rację.
I znowu puste popisy mądlego Andzejka...
Czy ktoś wymaga od Pana rozumienia czegokolwiek powyżej Pańskiego pułapu możliwości? Czy ktoś kwestionuje Pańskie prawo do nierozumienia tego co Pan mówi i co się mówi do Pana?
Czy ktoś zmusza Pana by pojął coś co przeczy Pańskiej wierze we własną rację?
Spoko!

>I można by zacząć od początku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,767212#w767820
>Tylko po co?
No, gdyby miał Pan znowu tylko powielać swoje wklejki to rzeczywiście po nic.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
01-08-2018 17:35 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>I znowu puste popisy mądlego Andzejka...
>Czy ktoś wymaga od Pana rozumienia czegokolwiek powyżej Pańskiego pułapu możliwości? Czy ktoś kwestionuje Pańskie prawo do nierozumienia tego co Pan mówi i co się mówi do Pana?
>Czy ktoś zmusza Pana by pojął coś co przeczy Pańskiej wierze we własną rację?
>Spoko!

Ponadto co Pan wyżej opisał to dzięki Bogu nic więcej już Panu nie dolega? Przykro mi, ale ja nic z Pańskimi dolegliwościami zrobić nie mogę. Trzeba zwrócić się do specjalistów. Bardzo starając się jakoś zrozumieć powyższe Pańskie dosyć mętne wywody doszedłem do wniosku, iż to bezsensowne zajęcie, a jeszcze bardziej bezsensowną byłaby próba dyskusji nad nimi. Ocenę jakości naszych tekstów pozostawiam naszym potencjalnym czytelnikom, będąc przy tym całkowicie przekonanym, iż niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.

Miłego dnia Panu życzę.
.
01-08-2018 18:35 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
> niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.
Może do woli Pan fukać z wyższością, może Pan nawet tupnąć nóżką, ale nie zamaskuje Pan tym faktu, że nie jest Pan w stanie wziąć odpowiedzialności za wygadywane głupstwa. Komuś tak tępo zadowolonemu z siebie pozostaje wyłącznie oklepane, rutynowe odtrąbienie triumfalnego odwrotu z iście papkinowską tromtadracją.
Błazenada godna piaskownicy.
Krzyżyk na drogę.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
01-08-2018 19:00 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>>>>Bardzo starając się jakoś zrozumieć powyższe Pańskie dosyć mętne wywody doszedłem do wniosku, iż to bezsensowne zajęcie, a jeszcze bardziej bezsensowną byłaby próba dyskusji nad nimi. Ocenę jakości naszych tekstów pozostawiam naszym potencjalnym czytelnikom, będąc przy tym całkowicie przekonanym, iż niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.
-
> nie jest Pan w stanie wziąć odpowiedzialności za wygadywane głupstwa.
Biorę pełną odpowiedzialność za to co kiedykolwiek napisałem, ale to w żadnym przypadku nie zmusza mnie do prowadzenia rozmowy z każdym agresywnym i bełkotliwym interlokutorem, a tu poza tym, iż mnie Pan nie lubi, gdyż ewidentnie wykazałem, iż głupoty Pan wypisuje, to zupełnie niewiele udało mi się z Pańskich wywodów zrozumieć. Zaś z tego co zrozumiałem, to uznałem, iż nie są one na tyle cennymi aby przyłożyć więcej starań. Gdy ktoś nie potrafi jasno przedstawić swoich myśli, to jest tylko maleńkie prawdopodobieństwo, iż jaśniej to on ma w głowie.

>Komuś tak tępo zadowolonemu z siebie pozostaje wyłącznie oklepane, rutynowe odtrąbienie triumfalnego odwrotu z iście papkinowską tromtadracją.
>Błazenada godna piaskownicy.
>Krzyżyk na drogę.
-
Trafnie to opisał Leszek Lachowiecki: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147
-
Z Panem równości nie uda mi się utrzymać, ale wobec inteligentnego czytelnika jakoś nie muszę próbować złośliwej dyskredytacji www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152 zupełnie wystarczają mi merytoryczne argumenty.
Jestem pewien, iż do tych, do których mają dotrzeć, to dotrą.

.
01-08-2018 19:37 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
Czyli język Pana świerzbi i krzyżyka na drogę Pan nie chce...
Nie ma sprawy, proszę zatem już bez pajacowania, bez gołosłownych opinii, bez plebiscytów:
- co to jest głębokość wiary na poziomach? I jak się to mierzy, ocenia czy co tam. Wystarczy tu może ten link do badań potwierdzających prawdę.
I przypominam: ja uważam, że to są puste słowa, których Pan nie rozumie choć ich używa.

Na razie zostawmy na boku "wiary sceptyczne" i "niewierzęalewierzę", proszę o wskazanie jakie konkretnie moje twierdzenie uważa Pan za najgłupsze.
Ale konkretnie, bo Pańskie brednie o wykazaniu mi czegoś to tylko Pańskie urojenia.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-08-2018 19:01 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ale konkretnie, bo Pańskie brednie o wykazaniu mi czegoś to tylko Pańskie urojenia.
-
Tak, tak, oczywiście, że tak: www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,12#w549564
Przecież to dla każdego inteligentnego czytelnika jest oczywistym i dla takiego czytelnika, to nie warto nawet o tym pisać.

Miłego dnia i dużo zdrowia Panu życzę.

.
04-08-2018 08:44 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
Tiaaa...., przy "rozmowie" z trollem kopanie się z koniem to rozrywka lekka, łatwa i przyjemna. Ale cóż, do kogoś odmawiającego rozumienia czegokolwiek trzeba mieć cierpliwość muła. Zatem róbmy swoje, może to coś da... kto wie?

>Tak, tak, oczywiście, że tak: www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,12#w549564
Tak, tak, oczywiście nie doczekam się linku do "badań potwierdzających prawdę". Wrzucenie zaś linku z kolejną porcją plwocin, kolejną bezpodstawną insynuacją nie stanowi dla Pana problemu.
Nie domyśla się Pan czemu mnie to ani trochę nie dziwi?
I nie pomyśli Pan nawet przez chwilę, że to co Pan pisze i linkuje świadczy wyłącznie o Panu, a nie o mnie? Że sam Pan siebie kompromituje w sposób niedostępny dla nikogo innego?

>Przecież to dla każdego inteligentnego czytelnika jest oczywistym i dla takiego czytelnika, to nie warto nawet o tym pisać.
Podjął Pan stachanowskie zobowiązanie nieprzyjęcia do wiadomości jak niedorzeczne jest Pańskie odwoływanie się do domniemanych wyników wydumanych plebiscytów przeprowadzanych wśród niedookreślonych osobników w absurdalnym celu?
Podkreślam słowo "wydumanych". Bo nie jest Pan w stanie nawet wskazać jakichkolwiek rzeczywistych badań opinii ze zwróceniem uwagi na inteligencję respondentów. Co dopiero mówić o ich rozstrzyganiu czegokolwiek!? Porusza się Pan w obszarze swoich rojeń jedynie.
Ja nawet nie wątpię, że może Pan zgromadzić jakąś grupkę gawiedzi połechtanej mile możliwością zaliczenia przez Pana do inteligentnych czytelników. Gawiedzi, która - zmanipulowana Pańskim propagandowym bełkotem - za taki "zaszczyt" nawet zniży się do naśladowania Pana w gołosłownych opiniach i równie gołosłownych insynuacjach. Nie wątpię, bo mi to wisi, gdyż (muszę Pana jednak rozczarować) nawet tysiące panów Hanków z którymi mógłby Pan sobie słodkości z dzióbków wyjadać nadawałyby się do wsadzenia w buty jedynie, bo żadnej wartości argumentacyjnej by nie miały.

Prawdy, faktów nie ustala się w plebiscytach.

Ile razy trzeba to Panu powtarzać, żeby jeden raz do Pana dotarło?
Panie Bogusławski..., halo!
Zauważył Pan to zdanie, które powyżej napisałem?
Zauważył Pan w ogóle?
to jeszcze raz:
Ile razy trzeba coś Panu powtarzać, żeby jeden raz do Pana dotarło?
Ile razy?

>Biorę pełną odpowiedzialność za to co kiedykolwiek napisałem, ale to w żadnym przypadku nie zmusza mnie do prowadzenia rozmowy z każdym agresywnym i bełkotliwym interlokutorem,
Ależ (po raz kolejny przypominam o pełnym respektowaniu Pańskich praw!), oczywiście, nie ma tu żadnego przymusu! Gdyby był Pan człowiekiem rozumnym, intelektualnie uczciwym taki przymus sam by Pan czuł. Bo ludzie rozumni i uczciwi już tak mają, że czują przymus odpowiedzialności za swoje słowa - w każdej sytuacji, wobec każdego.
Przed tępo z siebie zadowolonymi trollami żadne tego typu powinności nie stoją. Może Pan zatem bezkarnie, w pełni swej trollowej chwały powiedzieć: "wiem, ale nie powiem, bo jestem mądly Andzejek i mi tak wolno!".
Uprzedzam jednak, że we mnie nie wywoła Pan w ten sposób przekonania, że Pan wie co mówi mówiąc o "poziomach i głębokościach" czy "prawdach potwierdzonych". Zrobienie mnie wody z mózgu jest jednak zadaniem daleko wykraczającym poza Pańskie umysłowe kompetencje.

>a tu poza tym, iż mnie Pan nie lubi, gdyż ewidentnie wykazałem, iż głupoty Pan wypisuje
Ach, "nie lubi, gdyż..." Ech, ten Bogusławski! Normalnie omnibus. Czuję się w 100% zdiagnozowany i spsychoanalizowany.
A co na to lekarz?

>ewidentnie wykazałem, iż głupoty Pan wypisuje
Co się uroi w chorej łepetynie trolla, a co jest w rzeczywistości to najczęściej bardzo różne rzeczy.
Owo "ewidentne wykazanie" to jest urojenie powstałe w Pańskiej chorej łepetynie, a w rzeczywistości mamy zapis przebiegu tego wątku. I w tym zapisie rzeczywistości nie jest Pan w stanie znaleźć potwierdzenia realności swoich urojeń. Nie jest Pan w stanie wskazać jakiegoś mojego głupiego stwierdzenia i swoich argumentów, którymi jakoby Pan je podważył, obalił, skutecznie zakwestionował.
Pan posługuje się wyłącznie gołosłownymi opiniami. Sformułowania typu "nie zauważam", "nie rozumiem", "jakoś mi nie pasuje" obrazują dokładnie Pańskie niedołęstwo umysłowe, Pańską butę, Pańską nieudolność komunikacyjną, nie podważają zaś w żadnej mierze stwierdzeń przeciw którym są kierowane.
Pańskie gołosłowne opinie mają taką samą gównowartość argumentacyjną jak i zmyślane przez Pana plebiscyty.

ed/
W tym wątku to ja na każdym kroku punktuję Pańską głupotę wskazując rzeczowo i wielokrotnie uchybienia.

...
Resztę Pańskiego posta sobie daruję, bo to tylko powtórki Pańskiego zwykłego ble, ble.

I żeby trudniej było Panu przyrżnąć głupa:
- proszę o wyjaśnienie terminów "poziomy i głębokość"
- proszę o link do "badań potwierdzających prawdę"
- proszę o wskazanie w tym wątku ścieżki, na której Pan "ewidentnie wykazał"
- i może jakieś wyjaśnienie sensowności Pańskiej manii plebiscytowej?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-08-2018 14:03 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Nie wiem co miałbym z tego zacietrzewionego ataku na mnie komentować? Przecież inteligencja (a tylko do takiej warto kierować swoje wypowiedzi) potrafi czytać ze zrozumieniem i dokonywać samodzielnych ocen. Zresztą w tym zakresie i to od kilkudziesięciu lat mam stały pogląd, iż nikt z nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami. Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam. Pan bardzo mocno wierzy i swoją mądrość i we własną rację i dobrze Panu z tym, a ja lubię jak ludzie są zadowoleni. Już szczególnie zaś ci, z którymi żadna rozmowa nie jest możliwą.

Miłego dnia.

@@@
.
05-08-2018 13:25 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie wiem co miałbym z tego zacietrzewionego ataku na mnie komentować?
Ach, nie wie, nieboraczek... wysila mądle ocka, wytęza mądly lozumek i ciągle nie wie. Ciągle "nie zauważa, nie rozumie, jakoś mu nie pasuje". Ale co potęga umysłu to potęga! Jednym przenikliwym spojrzeniem wypatrzy "zacietrzewiony atak". Zapomniał Pan o słowie "bezprzykładny" - mielibyśmy już wtedy pełny klasyk propagandowy z najparszywszej partyjnej gadzinówki. Talent w wypatrywaniu ataków przydałby się najbardziej u boku Macierewicza, ale myślę, że w Kurwizji jeszcze jakąś karierę Pan mógłby zrobić.
A w ogóle się wie czy nie wie ma się komentarz pod ręką dobry na wszystkie okazje. Głupkowata, pyszałkowata wklejka z plebiscytami i insynuacjami to istna szara maść na każdą rozmowę, w której nie jest się zdolnym do wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa.
Pana już by można po jarmarkach pokazywać: "Ludziska, paczajta! Tam Kobita z Brodą, a tu Człowiek - Katarynka! Można do niego gadać to i sio, tak i siak, a on tylko
- pomidor
- pomidor
- pomidor..."

A lista nie taka długa. Lupetę jaką Panu ofiaruję jakby co...
Cytat:
- proszę o wyjaśnienie terminów "poziomy i głębokość"
- proszę o link do "badań potwierdzających prawdę"
- proszę o wskazanie w tym wątku ścieżki, na której Pan "ewidentnie wykazał"
- i może jakieś wyjaśnienie sensowności Pańskiej manii plebiscytowej?

Ile razy trzeba do Pana mówić, żeby jeden.... eeee, dobra, już nic.... idę się pokopać z koniem.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
05-08-2018 15:15 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>- pomidor
>- pomidor
>- pomidor..."
Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam.

@@@
.
06-08-2018 08:02 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>.
>>- pomidor
>>- pomidor
>>- pomidor..."
>Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam.@@@
I cóż my widziem, proszę wycieczki? Otóż fragment mojej wypowiedzi i kolejną porcję plwocin trolla. Czy między tymi dwoma segmentami posta trolla jest jakiś związek logiczny, czy jest jakieś wyjaśnienie..? Ale gdzie ta, ale gdzie ta! Gdyby nie było tak jak jest trollowi nie przysługiwałoby to miano. A tak przysługuje w pełni, bo troll od tego jest trollem by pluć na wszystko czego "nie zauważa, nie rozumie, jakoś mu nie pasuje"

A może Pan jest tak niedorozwinięty społecznie, czy tylko niedoinformowany, że Pan nie słyszał nigdy o dziecięcej grze w pomidora? A może Pańska tępota znów powoduje, że Pan "nie zauważa, nie rozumie, jakoś Panu nie pasuje" podobieństwo Pańskiej postawy w tym wątku do postawy pożądanej w "pomidorze"?

A co do robienia idioty... rzeczywiście ze mnie Pan nie zrobi, zbyt różnimy się rozmiarami kapelusza, natomiast Pańskie samodzielne wysiłki dały znakomite (...hmmm...) wyniki co w tym wątku widać, słychać i czuć.

Gdyby Pan zechciał jednak zacząć niwelować rozsiewany fetor:
Cytat:
- proszę o wyjaśnienie terminów "poziomy i głębokość"
- proszę o link do "badań potwierdzających prawdę"
- proszę o wskazanie w tym wątku ścieżki, na której Pan "ewidentnie wykazał"
- i może jakieś wyjaśnienie sensowności Pańskiej manii plebiscytowej?



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-08-2018 10:21 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>I cóż my widziem, proszę wycieczki? Otóż fragment mojej wypowiedzi i kolejną porcję plwocin trolla. Czy między tymi dwoma segmentami posta trolla jest jakiś związek logiczny, czy jest jakieś wyjaśnienie..? Ale gdzie ta, ale gdzie ta! Gdyby nie było tak jak jest trollowi nie przysługiwałoby to miano. A tak przysługuje w pełni, bo troll od tego jest trollem by pluć na wszystko czego "nie zauważa, nie rozumie, jakoś mu nie pasuje"
.
>A co do robienia idioty... rzeczywiście ze mnie Pan nie zrobi, zbyt różnimy się rozmiarami kapelusza, natomiast Pańskie samodzielne wysiłki dały znakomite (...hmmm...) wyniki co w tym wątku widać, słychać i czuć.

Listopad 2011 r. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,463971#w464643

@@@
.
06-08-2018 18:51 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Wyżej napisałem:

>>>Nie były moim tu zainteresowaniem żadne "relacje przestrzenne" tylko wyjaśnienie czytelnikowi, iż użyłem terminu "głębokość" zgodnie ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym.

>>>Jakoś w moim odbiorze to raczej świadczy o niezrozumieniu tego co wyżej napisałem niż o zgodzie. Według mojej wiedzy Pańskie stwierdzenie o ilości przedmiotów i podmiotów wiary ma się nijak do prawdy potwierdzonej w badaniach psychologicznych i socjologicznych.

Dla normalnie rozgarniętego człowieka "prawda" z wyższego tekstu jest ograniczona do badań socjologicznych i jest jedną w wielu prawd naukowych, które się nijak mają z niepodważalną "Prawdą" wierzących.
-
W sondażach CBOS ponad 90% Polaków deklaruje swoją przynależność do Kościoła katolickiego, a także swoją tożsamość określa poprzez katolicyzm. Jednak wiara religijna, a dokładniej deklaracje głębokości wiary religijnej, wskazują istnienie selektywności subiektywnej, a także ujawniają indywidualizm i prywatyzację postaw wobec religii osób, które deklarują się jako wierzące. (...)

Głęboka wiara religijna zajęła w tym rankingu szóstą pozycję - ex aequo z potrzebą znalezienia własnego miejsca w społeczeństwie. www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2009/K_034_09.PDF

-----------------------------------------
W publikacji "Laikat i duchowieństwo w Kościele katolickim w Polsce: problem dialogu i współistnienia"

Anna Królikowska w artykule pt.: "Jakie jest miejsce laikatu w Kościele katolickim?" - napisała:

Laikat, to kategoria odpowiedzi grupująca "głęboko wierzących" w warunkach polskiego społeczeństwa zdominowanego przez wyznanie katolickie, dość dobrze ukazuje "twardy rdzeń" laikatu. Wprawdzie, funkcjonując jako termin empiryczny, jest on mało teoretycznie zreflektowany: nie dysponujemy obiektywnymi miarami owej "głębokości", a tam, gdzie nie zostaje zestawiony z innymi, bardziej szczegółowymi wymiarami religijności (ideologicznym, praktyk, poczucia wspólnotowości, konsekwencji), milcząco zakładamy, że głęboka wiara (akt) wiąże się ze swoim przedmiotem (wiara, że) w sposób zgodny z wykładnią Nauczycielskiego Urzędu Kościoła. Jest to o tyle trafne, że zarówno głęboka wiara potrzebuje ram instytucjonalnych i możliwości realizowania się w związkach z Kościołem (...), jak i instytucja religijna oddziałuje, przy pewnych cechach osobowości, w kierunku pogłębienia wiary. Silny i jednoznaczny związek z Kościołem to zarazem efekt i czynnik religijności określonej jako "głęboka wiara".
books.goog(*)ębokość&f=false strony 73 i 74.

>>>Zacietrzewienie uzależnione jest od głębokości wiary, a nie od ilości mitów, w które się wierzy. Choć szerokość horyzontów najczęściej ogranicza głębokość wiary.

>>>Uważam, iż wszyscy posiadamy swój pułap możliwości zrozumienia, ale także pełne prawo wyboru tego co chcemy zrozumieć. Najtrudniej (prawie niemożliwym), jest zrozumienie tego co przeczy naszej wierze, a najbardziej ograniczającą jest wiara we własną rację. I można by zacząć od początku. Tylko po co?

---

Oczywiście wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Zacietrzewiony troll jest zawsze przekonanym, iż on ma zawsze rację, gdyż inaczej być nie może. Opowiadać bzdur, a w tym wydumanych przez siebie pytań, to może Pan nieskończoną ilość. Internet jest cierpliwym.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147
www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas także do psychoz skłaniających nawet do podłości i zbrodni. Do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji.

Nie można podejmować polemiki z czyimiś stanami wyobraźni, tym bardziej, gdy już próby wyjaśnienia o co delikwentowi chodzi wywołują u nich tylko rosnącą agresję.

Nie jest możliwą dyskusja z niczyją wiarą, a już szczególnie z wiarą dogmatyczną, fundamentalistyczną oraz zacietrzewioną i zupełnie wtórnym jest tu przedmiot wiary, choć wiara we własną rację należy do najgłębszych i najbardziej ogłupiających.

Częstokroć wiara w to, iż ten ktoś czuje się ateistą/racjonalistą opierającym swoje poglądy na nauce, jest bardziej prymitywną od sceptycznej wiary religijnej w jakiś tam świat nadprzyrodzony. Moim zdaniem psychozy religijne obejmują nawet ludzi głęboko wierzących, iż są a, czy nawet antyreligijnymi. Obejmują nawet ludzi głęboko wierzących w to, iż są sceptycznymi racjonalistami. Warto tu też pamiętać o różnych religiach politycznych i ateizmie komunistycznym, które poprzez głęboką wiarę swoich wyznawców uczyniły nie mniej zła od religii ludzi wierzących w Bogów transcendentnych.
racjonalista.tv/wiara-a-przekonanie/

==============================
PS. Zawsze, gdy mam kłopoty ze zrozumieniem słów zaczynam od zajrzenia do słownika i/lub encyklopedii. Innym to też polecam:

Poziom - stopień wykształcenia osoby, stan czyjejś kultury, wiedzy.

Z czego wynika, iż prowadząc rozmowę warto utrzymywać jakiś - choćby tylko minimalny - poziom.

Głębokość - odległość od powierzchni lub poziomu czegoś w dół, do dna lub w głąb, do wnętrza.

Z czego wynika, iż czasem w polaryzujących stanowiska dyskusjach można zapędzić się nawet w głąb do samego dna, ale poniżej dna to jednak nie należy schodzić.

@@@
.
11-08-2018 18:50 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
A już wyglądał Pan na twardziela co nigdy nie pęknie. No dobra, jest wyłom, drążymy..

>Dla normalnie rozgarniętego człowieka "prawda" z wyższego tekstu jest ograniczona do badań socjologicznych i jest jedną w wielu prawd naukowych, które się nijak mają z niepodważalną "Prawdą" wierzących.
Ach, boziubozicku, jak mądly Andzejek powie to już powie! "Się nijak mają" - kto by pomyślał...?!
Poza tym Pan raczy mieć omamy, albo po prostu miele Pan ozorem byle jak, co u kogoś plotącego "mówięniewierzęmówięwierzę" nie jest niczym dziwnym. Mianowicie w "wyższym tekście", ani w "jeszcze wyższym" nie przedstawił Pan żadnej prawdy, a już na pewno żadnej potwierdzonej badaniami, a jeszcze bardziej na pewno żadnej kwestionującej moje słowa.
A już lepszego głosiciela Prawd Objawionych niż Bogusławski ze świecą szukać! Tyle postów, tyle plwocin, tyle popisów i dopiero teraz, mimo moich tysięcznych napomnień, wpadło mu do głowy, żeby może jednak spróbować przedstawić jakieś argumenty.
No ale postęp jest!

I jest zagwozdka: co to za potworek ta "prawda" (...) ograniczona do badań socjologicznych? I jeszcze ten cudzysłów..... Myślę, że to tylko Pański kolejny pokrętny bełkot. Prawda jest obiektywna i jej związek z rzeczywistością nie może być ograniczony.

I do meritum:

Ze wzmianki o sondażach i z wypowiedzi Królikowskiej wynika, że głęboka wiara to jest coś co każdy może zadeklarować. Bez względu co to dla kogo znaczy, albo czy znaczy coś w ogóle.
Na marginesie: nie widać by w sondażu czy wypowiedzi Królikowskiej brane były pod uwagę takie kurioza jak Pan - ludzie deklarujący cudzą wiarę. Ja takich spotykam wśród wierzących i niewierzących, bo głupota nie uznaje żadnych granic i trzaska dziobem bez zahamowań.

Ponadto Królikowska słowami "nie dysponujemy obiektywnymi miarami owej "głębokości"" potwierdza, że aby mógł być Pan traktowany poważnie musiałby Pan podać własne, subiektywne miary. Gołosłowne oceny nie stanowią argumentu.
Zwłaszcza że posuwa się Pan o wiele dalej niż cytowany przez Pana autorytet. Królikowska stwierdza, że "głęboka wiara potrzebuje ram instytucjonalnych i możliwości realizowania się w związkach z Kościołem", Pan "diagnozuje" wiarę i ocenia ją na bardzo głęboką w odniesieniu do "osobnych jabłek i gruszek" jak. np. do wiary we własną rację gdzie jakiekolwiek ramy instytucjonalne i związek z jakimkolwiek Kościołem są wykluczone. Królikowska potwierdza także w całej rozciągłości moje słowa, że termin "głęboka wiara" obrazuje de facto siłę/zakres związków z instytucją religijną, czyli ilość i różnorodność twierdzeń przyjętych do wierzenia, a dających widoczne dla innych efekty. Pan w swoim bełkocie fałszywie sugeruje, że ma Pan kompetencje do oceny, stopniowania, pomiarów samej wiary. I to w odniesieniu do pojedynczych twierdzeń.

--------
Nie mam teraz ochoty, ani czasu na roztrząsanie kolejnej obfitej erupcji szamba wypełniającego Pańską głowę, a kreślącej realistyczny, choć obrzydliwy autoportret.
Tak, to co Pan pisze ciągle świadczy wyłącznie o Panu samym, choć zwija się Pan jak w ukropie by dokonać projekcji na mnie swoich niedomagań intelektualnych, emocjonalnych, komunikacyjnych.
Nie jest Pan w stanie nawet kropli z tego szamba powiązać w rzetelny, uczciwy sposób z jakimikolwiek moimi wypowiedziami. Może wykrzesałby Pan odrobinę szacunku dla resztek swej ludzkiej godności i przestał pluć...

W ogóle uważam od zawsze, że te głupawe pacierze jakie Pan od zawsze klepie - prawda że głównie w sprzeczkach z fideistami różnej maści - były zawsze żenująco bezwartościowe w dyskusji.

ed:/ przez te zwyczajową erupcję prześliznąłem się jedynie wzrokiem, teraz, już po wysłaniu posta spojrzałem jeszcze raz trochę dokładniej. Nie chce wierzyć, znowu zerka... a tam nie ma żadnej wzmianki o żadnym plebiscycie...
Panie Andrzeju! Zapomniał Pan czy wreszcie do Pana coś dotarło?
---------

>PS. Zawsze, gdy mam kłopoty ze zrozumieniem słów zaczynam od zajrzenia do słownika i/lub encyklopedii. Innym to też polecam
Zawsze? Może... tyle że Pańskie tępe zadowolenie z siebie nader rzadko pozwala Panu zauważyć jak wielkie ma Pan kłopoty z rozumieniem. Jakieś linki do encyklopedii i słowników których definicje "głębokości i poziomów wiary" utwierdzają Pana w słuszności głoszonych poglądów...?

> Poziom
> Głębokość
Tiaaaa, prezentuje Pan daleko posunięte rozmiękczenie mózgu, ale do tego stopnia by zapomnieć, że chodzi tu ciągle wyłącznie o poziom wiary i głębokość wiary? No, no...
Ale niechta! Zrobił Pan krok w dobrą stronę, cieszmy się i z tego.
Proszę o słownikowo-encyklopedyczną kontynuację, niech coś zostanie dla potomnych, zatem:
Głębokość wiary jest to .....................................................................................


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-08-2018 19:41 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Proszę o słownikowo-encyklopedyczną kontynuację, niech coś zostanie dla potomnych, zatem:
>Głębokość wiary jest to

Tia.
Nie rodzimy się "z definicją ateizmu", ale rodzimy się ateistami.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,764583#w764625

Ja też poproszę o.....słownikowo-encyklopedyczną...ale nie szukaj bo nie znajdziesz a może znajdziesz publikację naukową



>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


No
11-08-2018 21:25 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Ja też poproszę o.....słownikowo-encyklopedyczną...ale nie szukaj bo nie znajdziesz a może znajdziesz publikację naukową
Definicję czego?
Głębokości wiary...? Podawałem: myląca nazwa.
Czy ateizmu? Też podawałem: a-teizm.

Ja jestem wielkim fanem nazywania rzeczy po imieniu i odpowiedzialności za własne słowa.
Przerażającym antywzorcem jest literatura religijna - ocean bełkotu oparty na słowie, które tak naprawdę nic nie znaczy. Słowie, którego jedyna rzetelna definicja to "postać literacka".

I nie chodzi o obecność takich czy innych definicji w istniejących, nawet uznanych słownikach czy encyklopediach, ale głównie o rozumienie tego co się mówi, bo przecież przy czytaniu uznanych definicji też można się kopnąć.
O umiejętność podania własnej definicji w formie jak najprostszej.
O stałej gotowości do weryfikacji swoich poglądów i odpowiedzialności za nie.

Żeby nie było, jak w tym wątku, że na słowo krytyki rozpętuje się burza: "tyś jakiś gupi żeś! a "głębokość wiary" to wymiata w sondażach!" Nosz, k..a, zajebiście! Ale najsamprzód: co to jest i z czem się toto ji?

>No
Co?
Co konkretnie?
To podziękowanie czy krytyka?
Coś Ci się uroiło, coś Ci się skojarzyło?...

Luuuuudzieeeee!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-08-2018 21:57 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Ja też poproszę o.....słownikowo-encyklopedyczną...ale nie szukaj bo nie znajdziesz a może znajdziesz publikację naukową
>Definicję czego?
>Głębokości wiary...? Podawałem: myląca nazwa.
>Czy ateizmu? Też podawałem: a-teizm.
>Ja jestem wielkim fanem nazywania rzeczy po imieniu i odpowiedzialności za własne słowa.

Toż chodzi o to imię . No jak babci kapcie ale nie doszukałem się nigdzie że człowiek rodzi się ateistą.

>Przerażającym antywzorcem jest literatura religijna - ocean bełkotu oparty na słowie, które tak naprawdę nic nie znaczy. Słowie, którego jedyna rzetelna definicja to "postać literacka".

Toż rozumiem inżynierię słowną

>I nie chodzi o obecność takich czy innych definicji w istniejących, nawet uznanych słownikach czy encyklopediach, ale głównie o rozumienie tego co się mówi, bo przecież przy czytaniu uznanych definicji też można się kopnąć.

No nie. Bez zdefiniowanych pojęć umocowanych w publikacjach.... zaczyna się przepychanka.
To taka różnica jak między łokciem a metrem
.....metr prócz tego że kupisz obecnie w biedrze to ma swoje umocowanie w
W myśl definicji zatwierdzonej przez XVII Generalną Konferencję Miar w 1983 jest to odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/299 792 458 s.
A łokieć....

>O umiejętność podania własnej definicji w formie jak najprostszej.
>O stałej gotowości do weryfikacji swoich poglądów i odpowiedzialności za nie.
>Żeby nie było, jak w tym wątku, że na słowo krytyki rozpętuje się burza: "tyś jakiś gupi żeś! a "głębokość wiary" to wymiata w sondażach!" Nosz, k..a, zajebiście! Ale najsamprzód: co to jest i z czem się toto ji?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Skoro brak konsensusu to kto ma rację DAWKINS z nakładem 1,5miliona(tak z brzegu) czy farmer?

Gdyby farmer wydał 3miliony książek to ekspozycja do rozmówcy byłaby inna niż obecnie w temacie w którym nie potrzebujesz 10lat studiów?

PS
>Coś Ci się uroiło, coś Ci się skojarzyło?...

>Luuuuudzieeeee!

Podaj fakty będzie git, na razie mam Twoje zdanie
aha PS2
Nigdzie ale to nigdzie brak naukowej definicji rodzenia się jako ateista
11-08-2018 23:25 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Toż chodzi o to imię . No jak babci kapcie ale nie doszukałem się nigdzie że człowiek rodzi się ateistą.
A doszukałeś się gdzieś, że człowiek rodzi się teistą? Czy nie rozumiesz tej oczywistej dychotomii?

>No nie. Bez zdefiniowanych pojęć umocowanych w publikacjach.... zaczyna się przepychanka.
Czemu przepychanka? A może jednak dyskusja? Dążenie do ustalenie wspólnego systemu pojęć?
A umocowania w publikacjach...? Encyklopedie to jakieś nowe Słowo Boże...? Wątpienie i weryfikacja - to obowiązki człowieka intelektualnie uczciwego.
Weźmy choćby to słowo "Bóg". W publikowaniu definicji encyklopedycznych maczają brudne łapy zakłamane bełkoty religijne, albo spolegliwe tumany wychowane na religijnej propagandzie. Zatem nie znajdziesz nigdzie prostej definicji "postać literacka z religijnych mitów". Znajdziesz zakłamany bełkot typu: "w chrześcijaństwie: stwórca świata..." I dopiero własnym wysiłkiem umysłowym trzeba wiedzieć, że "w chrześcijaństwie" oznacza jedynie "w chrześcijańskiej mitologii", a w żadnym razie "w rzeczywistości".
A słyszałeś kiedyś o księdzu Oko? Dla niego "ateizm" to jest dół chłonny na jego głupotę, nienawiść, fiksacje, uprzedzenia... Encyklopedysta dający pełny obraz mógłby wspomnieć w swojej definicji ateizmu: "dla Okopodobnych ateizm to samo zło".
Czy rozumny człowiek mógłby po takiej publikacji encyklopedycznej utożsamiać ateizm ze złem? Nie, rozumny człowiek wyrobi sobie pogląd, że ateizm, to a-teizm, a Oko wymaga interwencji psychiatry.

I najważniejsze: rozmówcą jest zawsze ktoś konkretny ze swoimi poglądami, za które powinien ponosić odpowiedzialność. Problemy rodzą się już na linii "co myśli farmer", a stają się często nieprzezwyciężalne kiedy wchodzimy na linię "co myśli farmer o tym co myślał encyklopedysta"

>To taka różnica jak między łokciem a metrem
Zupełnie nie wiem do czego miałaby być to analogia.
A różnica między metrem a łokciem jest jasna, choćby w dokładności miary.

>Skoro brak konsensusu to kto ma rację DAWKINS z nakładem 1,5miliona(tak z brzegu) czy farmer?
>Gdyby farmer wydał 3miliony książek to ekspozycja do rozmówcy byłaby inna niż obecnie w temacie w którym nie potrzebujesz 10lat studiów?
Zupełnie nie wiem o co Ci chodzi, o jaką różnicę poglądów Twoich i Dawkinsa. I nie wiem co ma do tego nakład książek. Chcesz, jak Bogusławski, odwoływać się do plebiscytów, czy jeszcze gorzej - nakładów?

>Podaj fakty będzie git, na razie mam Twoje zdanie
>aha PS2
>Nigdzie ale to nigdzie brak naukowej definicji rodzenia się jako ateista
Domyślam się, że chodzi Ci o zdanie na temat rodzenia się ateistą.
Znasz naukową definicję rodzenia się jako teista (przypominam - tu dychotomia jest oczywista)?
Może Ty powiesz jaki dowód przekonałby Cię, że człowiek rodzi się ateistą.
Bo ja myślę, że problem tkwi w Twoim pojmowaniu ateizmu.
I przewiduję, że jeśli uda nam się uzgodnić to pojęcie obaj będziemy mieć jasność czy człowiek rodzi się ateistą, czy nie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-08-2018 00:21 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
Wybacz ale te rozbudowane konwersacje...(przeczytałem jakby co)tymczasem

>>Nigdzie ale to nigdzie brak naukowej definicji rodzenia się jako ateista
>Domyślam się, że chodzi Ci o zdanie na temat rodzenia się ateistą.
>Znasz naukową definicję rodzenia się jako teista (przypominam - tu dychotomia jest oczywista)?

No tak. Tak zwyczajnie prozaicznie. Chodzi mi definicję że człowiek rodzi się ateistą.
Ja jej nie znalazłem. Nie znalazłem też że człowiek rodzi się jako teista.
Cóż póki co ale to Ty tak napisałeś....


>Może Ty powiesz jaki dowód przekonałby Cię, że człowiek rodzi się ateistą.

Wybacz ale może czerwony kapturek? Z wartości dodanej chcesz uzyskać wartość ujemną która stanowi wartość wyjściową?
"Dam Ci fory"...jest gen odpowiedzialny za..no jak to ująć ten ateizm ale niech będzie za systemowe nie wierzenie?

Daj mi tego naukowca od dowodów(jak ma gen to po mnie). Bułka z masłem. Chyba napiszę książkę "ATEIZM DLACZEGO NIE".
100k nakład po 10 zyla na 30procent 300k biorę.




>Bo ja myślę, że problem tkwi w Twoim pojmowaniu ateizmu.
>I przewiduję, że jeśli uda nam się uzgodnić to pojęcie obaj będziemy mieć jasność czy człowiek rodzi się ateistą, czy nie.

Nie. Ja nie pojmuje dla zasady.

Już to pisałem na zasadzie rusztowania jest OK. Chodzisz do kościoła koronki majówki bóg wie co..więc szuka się altrnatyw
23-08-2018 17:23 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Cóż póki co ale to Ty tak napisałeś....
Napisałem i podtrzymuję, a ty wprowadzasz zgrzyty na poziomie elementarnych definicji.
A-teista to człowiek bez poglądów teistycznych (przypominam: to jedyny termin określający nieposiadanie poglądów).
Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.
Stad prosta konstatacja, że noworodek jest ateistą.
Jakie w ogóle masz zastrzeżenia do tego sposobu widzenia kwestii?

>Wybacz ale może czerwony kapturek?
Tak, i frytki do tego.
Usiłuję dociec o co ci w ogóle chodzi.
Jeżeli nie jesteś w stanie przyjąć moich wyjaśnień, to może ja zrozumiem kiedy ty od swojej strony wyjaśnisz jakie argumenty, jakie fakty powodują, że nie chcesz uznać iż noworodek nie wyznaje żadnego teizmu.

>jest gen odpowiedzialny za..no jak to ująć ten ateizm ale niech będzie za systemowe nie wierzenie?
Hmmm... geny raczej powodują że coś się dzieje, a nie że nie dzieje. W dodatku kiedy
>Nie. Ja nie pojmuje dla zasady.
odmawiasz uzgodnienia definicji ateizmu karkołomnym staje się poszukiwanie genu który miałby być odpowiedzialny niewiadomozaco.

>Już to pisałem na zasadzie rusztowania jest OK. Chodzisz do kościoła koronki majówki bóg wie co..więc szuka się altrnatyw
Już pisałeś i bezsensownie powtarzasz. Są społeczności gdzie niewyznawanie teizmów, a za tym nieuczestniczenie w obrzędach jest normą. Nikt nie musi szukać zastępstwa dla koronek i majówek, bo nigdy tego nie znał.
Nawet ktoś kto uwolnił się od koronkowo-majówkowej wiary nie musi niczego robić w imię ateizmu.
Spróbuj zrozumieć, że ateizm nie jest żadną ideologią, nie jest motorem działania, jest tylko wolnością od ideologii teistycznej, wolnością od teistycznych zachowań.
Jeśli jeden gra w piłkę, a drugi zbiera znaczki to nie znaczy , że dla pierwszego piłka jest alternatywą dla zbierania znaczków, a dla drugiego odwrotnie.
Nie, po prostu robią swoje. Tak samo teista modli się, ateista nie modli się. Będąc wolnym od przymusu aktywności religijnej ma się więcej czasu na inną aktywność, albo na brak jakiejkolwiek aktywności. I tyle.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
24-08-2018 15:27 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,767212#w769470

Wikipedia:

Ateizm - brak wiary w istnienie bogów; ewentualnie odrzucenie teizmu, pogląd przeczący istnieniu sił nadprzyrodzonych i odrzucający wiarę w boga. Może także uznawać religię za nienaukową, sprzeczną z rozumem lub niepotrzebną.
www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110

@@@
.
16-09-2018 15:30 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Wikipedia:
Uch, losie... znowu wklejka jakiegoś gotowca, bo Panu się coś roi, kojarzy, wydaje....
A ja w celu wyczulenia na sensowność nazywania rzeczy po imieniu w racjonalnym dyskursie przypominam:
generalnie dobrze jest unikać synonimów, analogii, alegorii, przypowieści i nazywać w miarę możności rzeczy po imieniu. Nie jest celowym i rozumnym dążeniem by nazywać wiele obiektów jednym słowem tak jak nie jest celowym i rozumnym nadawanie różnych nazw temu samemu obiektowi.

> Ateizm - brak wiary w istnienie bogów;
W tym (także) wątku ujawniło się drastycznie różne pojmowanie słowa "brak" w takim zdaniu. W moim rozumieniu oznacza ono po prostu nieistnienie, nieobecność teizmu w zestawie poglądów, farmer traktuje to jako defekt, niedostatek, niedobór wymagający rekompensaty. Twierdzi, że "brak" teizmu to luka konieczna do wypełnienia. I że owo "wypełnienie" to zawsze tylko surogat.
Farmer jeszcze (przynajmniej na razie) był dość oględny, spotkałem w życiu wielu twierdzących, że zionąca pustką straszliwa wyrwa po wierze w religijne czary-mary to mentalne Dno Mariańskie - Oko też w takie tony uderza.

>brak wiary w istnienie bogów; ewentualnie odrzucenie teizmu,
Ewentualnie? Brak wiary w istnienie bogów i odrzucenie teizmu to dwie ewentualności? Jedyne dwie? Rozłączne? A ono odrzucenie to co to? Akt przejścia od wyznawania teizmu do ateizmu czy też po prostu nieuznawanie teizmu za sensowny, uprawniony sposób odbioru świata? A nieuznawanie na podstawie krytycznej analizy czy na podstawie nieistnienia uznawania?
Akt przejścia z teizmu do ateizmu nie jest ateizmem, a nieuznawanie teizmu jest wręcz tożsame z brakiem wiary w bogów, a nie jego ewentualnością.

>pogląd przeczący istnieniu sił nadprzyrodzonych i odrzucający wiarę w boga. Może także uznawać religię za nienaukową, sprzeczną z rozumem lub niepotrzebną.
Przypisywanie ateizmowi jakiejkolwiek aktywności, głoszenie jakichś twierdzeń to prosta droga na manowce fiksacji.
Ateizm nie głosi niczego, nie zajmuje stanowiska wobec jakiegokolwiek poglądu. Jest tylko wolnością od wyznawania teizmu.
Uznawanie religii za rozumną i potrzebną jest nieodłączną cechą teizmu. Niewyznawanie teizmu jest jednoznaczne z nieuznawaniem religii za rozumną i potrzebną. Wszelkie postawy krytyczne wobec teizmów i religii na nich opartych mogą być cechą umysłów wolnych od teizmu, umysłów ateistycznych, ale nie samym ateizmem.

A to tylko wierzchołek góry lodowej bełkotu płynącej przez świat. Gdy rozum śpi budzą się upiory fiksacji przeróżnych. Oko widzi w ateizmie stalinizm i zbrodniczość, farmer swoje fiksacje opisze w obiecanej książce, więc będziemy mieli szanse je też poznać.
Pan też ma jakąś fiksację na tle ateizmu. W głupawych pacierzach, do których Pan nieustannie linkuje powtarza się zaklęcie "nieuważamsięzaateistę". I stawiam dolary przeciw orzechom, że to tylko nierozumna fiksacja.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
18-09-2018 14:22 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>Nie jest Pan tutaj fachowcem, autorytetem stawiającym diagnozę

Nie, nie jestem ani fachowcem, ani autorytetem i nigdy i nigdzie nie starałem się za takiego robić, ale parę książek przeczytanych ze zrozumieniem w problematyce na temat, której się tu wypowiadam pozwala mi stwierdzić rzeczy oczywiste. Rzeczy widoczne i dla nieprofesjonalistów, a nawet i dla dyletantów. Oczywiście zawsze mogę się mylić i postawić, gdzieś, komuś "diagnozę" nietrafną, ale na podstawie mojej diagnozy nikt nie rozpocznie terapii, tylko zainteresowany czytelnik zastanowi się nad jakością i kulturą wywodów oraz siłą użytych przeze mnie argumentów.

Napisałem wyżej: nikt z nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami i nadal to podtrzymuję. Zaś inteligentny czytelnik dokonuje zawsze samodzielnej oceny.

Pan jak tu widać jest wprost przerażony możliwością merytorycznej rozmowy ze mną, gdyż nijak i nigdzie nawet jej nie rozpoczyna, tylko wszelkimi metodami i używając całego dostępnego mu wachlarza wyzwisk i epitetów próbuje mnie obrazić, zniechęcając do jakiejkolwiek dyskusji i jest to zjawisko zupełnie normalne w przypadkach przeróżnych psychoz opisanych w literaturze przedmiotu, do której częściowo wyżej się odwołałem. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,767212#w770029 Łatwo można tam sięgnąć.

O czymże miałbym z Panem tu rozmawiać? O Pańskich projekcjach opartych na świętej (i głębokiej) wierze, iż Pan ma rację, gdyż inaczej przecież być nie może?

Ponownie przywołam trafną uwagę Leszka Lachowieckiego z jego książki o dyskusji www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 oraz dobrą książkę Mirosława Karwata www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

Miłego dnia Panu życzę.

@@@
.
19-09-2018 15:28 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>.... parę książek przeczytanych ze zrozumieniem w problematyce na temat, której się tu wypowiadam pozwala mi stwierdzić rzeczy oczywiste....
I tak przez dzień boży cały
zuch nasz trąbi swe pochwały!

Choć, zaraz, zaraz... coś się tu mi jarzy... Pewnie gdybym chciał przeegzaminować Pana z tego co Pan przeczytał Pańskie wypowiedzi byłyby jasne , obszerne, merytoryczne. A Pan bełkocze jak obłąkana mękoła skamląca tylko o swoich licznych przypadłościach mózgowych, ponieważ usiłuję przeegzaminować Pana z tego co Pan napisał! A pisanie ze zrozumieniem Panu, jak widać , nie wychodzi.
Ale i tu jest ale... Wprawdzie w swojej jedynej próbie merytorycznej argumentacji cytatem z Królikowskiej nie był Pan w stanie pojąć jak bardzo niekompatybilne jest to co Pan u niej przeczytał z tym co Pan sam napisał, skoro tego co Pan pisze Pan nie rozumie. Bo nie sposób skonfrontować czegoś co się rozumie z czymś czego się nie rozumie.
Jednakże posiadając umiejętność czytania ze zrozumieniem byłby Pan w stanie zrozumieć jak kompatybilne jest to co Pan przeczytał u Królikowskiej z tym co Pan przeczytał u mnie. No i także coś by Pan załapał z moich wielu krytycznych uwag odnoszonych do Pańskich wypowiedzi.
Widać jednak, że umiejętność czytania ze zrozumieniem jest Panu tak samo obca jak umiejętność pisania ze zrozumieniem.

>Pan jak tu widać jest wprost przerażony możliwością merytorycznej rozmowy ze mną,
O, kurde, wpadłem jak śliwka w kompot! Przez czeluść internetu dostrzegł Pan moje strachliwe drżenie z przerażenia tą straszliwą możliwością. I w swojej szlachetności postanowił Pan mi oszczędzić zgonu ze strachu.
Nawet cytat w jedynej próbie merytorycznej argumentacji dobrał Pan tak by przemawiał za moimi, a nie Pańskimi poglądami. Pan WIE, że bardziej drastycznej próby wiwisekcji mógłbym nie przeżyć.

Niniejszym wycofuję zatem, odszczekuję, odwołuję prowokację wobec jakże licznych i jakże inteligentnych Pańskich czytelników. Bo jeszcze któryś nieopatrznie przytoczy skądsiś jakieś rozumne, merytoryczne wyjaśnienie bełkotu Bogusławskiego i padnę jak kawka z przerażenia!
Idźcie dalej, o, Liczni i Inteligentni, śladem Waszego idola i nawet nie myślcie o udzielaniu tu jakichkolwiek merytorycznych odpowiedzi. Proszę...

A teraz, dla fasonu - oczywista - mogę bezpiecznie powtórzyć:
Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.



>Łot i logika, na podstawie takiej logiki, to obarczony paranoją człowiek potrafi wiele "definicji nieobarczonych fiksacjami" zbudować.
No, jakże miło znajoma rzecz: gołosłowne pyskowanie trolla - miód na uszy moje!
W tym temacie także na pewno jestem absolutnie bezpieczny od jakichkolwiek merytorycznych uwag: w czym się mylę, gdzie błądzę, czy tp.
Wiem, wiem, że mogę w tej kwestii mieć do Pana absolutne zaufanie, mój dobry Bogusławski. Dziękuję.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
19-09-2018 18:05 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

Paranoiczne projekcje w psychozach są bardziej realne od faktów, a wiara w ich realność wcale jest nie mniejszą niżby były faktami. Daję Panu znowu szansę do wylewania szamba pod moim adresem, gdyż odrobina sadyzmu wobec zadufanych polemistów zdaje się być racjonalną. Niech Wielce Szanowny Pan nawija dalej. Miłego dnia Panu życzę.

@@@
.
19-09-2018 18:40 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Daję Panu znowu szansę do wylewania szamba pod moim adresem
Dzięki, dzięki Łaskawco!
Az się zaśliniłem z oskomy i natychmiast z okazji pozwoleństwa korzystam. Oto nowa porcja szamba, dla Szanownego Pana obrzydliwa jak nie wiem co:

Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
21-09-2018 12:16 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Będę się stanowczo upierał przy innej oczywistości, że wiara jest zjawiskiem zerojedynkowym i błędem jest odnoszenie jej do całego zestawu organizacyjnych dogmatów i pomniejszych twierdzeń.
>Głębokość/płytkość wiary to myląca nazwa dla zakresu twierdzeń nią objętych. O wiele bardziej adekwatnie byłoby mówić o rozległości, trzymajac się melodyki czasoprzestrzennej.
>Gdyby np. szarley wierzył w omnipotencję proboszczów, wedle Pańskich kryteriów należałoby go nazwać wierzącym głębiej niż ma to miejsce teraz. A tu nie ma mowy o żadnej głębokości - po prostu do twierdzeń objętych jego wiarą dołączyłoby jeszcze to jedno.


Szarley: Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

>Głębokość/płytkość wiary to myląca nazwa dla zakresu twierdzeń nią objętych. O wiele bardziej adekwatnie byłoby mówić o rozległości, trzymając się melodyki czasoprzestrzennej.
-
Nic nie mogę począć na czyikolwiek upór. Podałem sporo merytorycznych argumentów w tekstach przywołanych linków, ale gdy komuś nie odpowiada "głębokość" to może sobie z synonimów synonim.net/synonim/głębokość wybrać bardziej adekwatne do jego punktu widzenia, choć mnie np. "rozległość" nijak tu nie pasuje.


>Prawda że u kogoś kogo wiara obejmuje wiele twierdzeń łatwiej wywołać zacietrzewienie niż u kogoś kogo wiara obejmuje mniej twierdzeń. Wyłącznie właśnie ze względu na ilość twierdzeń wiary - kiedy ze wzrostem tej ilości rośnie szansa natknięcia się na aspekt życia z wiarą związany.
-
Jakoś w moim odbiorze to raczej świadczy o niezrozumieniu tego co wyżej napisałem niż o zgodzie. Według mojej wiedzy Pańskie stwierdzenie o ilości przedmiotów i podmiotów wiary ma się nijak do prawdy potwierdzonej w badaniach psychologicznych i socjologicznych. Zacietrzewienie uzależnione jest od głębokości wiary, a nie od ilości mitów, w które się wierzy. Choć szerokość horyzontów najczęściej ogranicza głębokość wiary.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088

-------------------
uznałem, że warto synonimy pokazać dla pokazania różnych możliwości językowych, z których ja wybrałem - moim zdaniem - optymalną. Nie były moim tu zainteresowaniem żadne "relacje przestrzenne" tylko wyjaśnienie czytelnikowi, iż użyłem terminu "głębokość" zgodnie ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym.

>I to konkretnie w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości.
-
No i co ja mogę z Pańską wiarą w to, iż jest Pan konkretnym "w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości". Ja tu nie zauważam ani Pańskich konkretów, ani moich wywoływań, ale może zbyt mało bystrym jestem?

>W preambule linkowanego przeze mnie wątku z próbą uzgadniania definicji wiary umieściłem wzmiankę o uzgadnianiu pojęć. Dodam jeszcze, że generalnie dobrze jest unikać synonimów, analogii, alegorii, przypowieści i nazywać w miarę możności rzeczy po imieniu. Nie jest celowym i rozumnym dążeniem by nazywać wiele obiektów jednym słowem tak jak nie jest celowym i rozumnym nadawanie różnych nazw temu samemu obiektowi.
-
Jak na mój prosty umysł, to tu zawarta jest zbytnia plątanina poglądów i wątków, a co najważniejsze nijak nie mogę zrozumieć czego miałyby one dotyczyć. Część z nich jest banalnie oczywista i myślę oraz postępuję tak samo, a część zawiera Pańskie poglądy i oceny, do których Pan ma prawo i które szanuję.


================================
>Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.
-
Najbardziej rzeczowo jak potrafię, choć oczywistym jest dla mnie, iż gdy ktoś nie chce lub ma intelektualne kłopoty, to i tak nie zrozumie.

Używam terminu "głębokość wiary" zgodnie z jego rozumieniem i używaniem przez socjologów i psychologów religii, tak wyznaniowych jak i świeckich - co łatwo sprawdzić. Jego głębsze rozróżnianie i stopniowanie ponad występujące w literaturze przedmiotu nie stanowi (przynajmniej tu) mojego zainteresowania. Ma Pan z tym problem, to Pańska sprawa i niech Pan sam próbuje go rozwiązać.

@@@
.
21-09-2018 23:47 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
Ach, ty Sadysto Słodki ty..! Jak ty umiesz dawkować sadyzm, żeby było dobrze!
Pół wątku przekopiuje, bo mu się coś roi, wydaje, kojarzy, cały internet podlinkuje, a słowa do rzeczy i na temat nie powie!

>Szarley: Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu
No, szarleyu, zostałeś wyznaczony. Nieważne czy jako autorytet w mierzeniu głębokości, czy jako Zastępca Idola - dawaj linka!

>Najbardziej rzeczowo jak potrafię,
Rzeczywiście, rzeczowo nie potrafisz...

>Używam terminu "głębokość wiary" zgodnie z jego rozumieniem i używaniem przez socjologów i psychologów religii, tak wyznaniowych jak i świeckich - co łatwo sprawdzić.
Gdzie i jak to można sprawdzić? Konkretnie? Tysiąc linków w tym już wątku i ani jednego do źródeł o które proszę od tygodni

>Jego głębsze rozróżnianie i stopniowanie ponad występujące w literaturze przedmiotu nie stanowi (przynajmniej tu) mojego zainteresowania.
Głębsze ponad? Ja pytam o jak najpłytsze, elementarne. I na razie podałeś, błaźnie, jeden cytat z Królikowskiej potwierdzający moje poglądy.
Twój bełkot o poziomach i głębokościach, wierzących wątpiących czy wiarach sceptycznych ciągle pozostaje tylko bełkotem.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Używam terminu "głębokość wiary" zgodnie z jego rozumieniem i używaniem przez socjologów i psychologów religii, tak wyznaniowych jak i świeckich - co łatwo sprawdzić. Jego głębsze rozróżnianie i stopniowanie ponad występujące w literaturze przedmiotu nie stanowi (przynajmniej tu) mojego zainteresowania. Ma Pan z tym problem, to Pańska sprawa i niech Pan sam próbuje go rozwiązać.

>Ach, ty Sadysto Słodki ty..! Jak ty umiesz dawkować sadyzm, żeby było dobrze!
>Pół wątku przekopiuje, bo mu się coś roi, wydaje, kojarzy, cały internet podlinkuje, a słowa do rzeczy i na temat nie powie!
>No, szarleyu, zostałeś wyznaczony. Nieważne czy jako autorytet w mierzeniu głębokości, czy jako Zastępca Idola - dawaj linka!
>Rzeczywiście, rzeczowo nie potrafisz...
>Gdzie i jak to można sprawdzić? Konkretnie? Tysiąc linków w tym już wątku i ani jednego do źródeł o które proszę od tygodni
>Głębsze ponad? Ja pytam o jak najpłytsze, elementarne. I na razie podałeś, błaźnie, jeden cytat z Królikowskiej potwierdzający moje poglądy.
>Twój bełkot o poziomach i głębokościach, wierzących wątpiących czy wiarach sceptycznych ciągle pozostaje tylko bełkotem.

Miłego dnia.

@@@
.
astrotaurus (12445 punktów)
>.
>Używam terminu "głębokość wiary" zgodnie z jego rozumieniem i używaniem przez socjologów i psychologów religii, tak wyznaniowych jak i świeckich - co łatwo sprawdzić. Jego głębsze rozróżnianie i stopniowanie ponad występujące w literaturze przedmiotu nie stanowi (przynajmniej tu) mojego zainteresowania. Ma Pan z tym problem, to Pańska sprawa i niech Pan sam próbuje go rozwiązać.>Ach, ty Sadysto Słodki ty..! Jak ty umiesz dawkować sadyzm, żeby było dobrze!
>>Pół wątku przekopiuje, bo mu się coś roi, wydaje, kojarzy, cały internet podlinkuje, a słowa do rzeczy i na temat nie powie!
>>No, szarleyu, zostałeś wyznaczony. Nieważne czy jako autorytet w mierzeniu głębokości, czy jako Zastępca Idola - dawaj linka!
>>Rzeczywiście, rzeczowo nie potrafisz...
>>Gdzie i jak to można sprawdzić? Konkretnie? Tysiąc linków w tym już wątku i ani jednego do źródeł o które proszę od tygodni
>>Głębsze ponad? Ja pytam o jak najpłytsze, elementarne. I na razie podałeś, błaźnie, jeden cytat z Królikowskiej potwierdzający moje poglądy.
>>Twój bełkot o poziomach i głębokościach, wierzących wątpiących czy wiarach sceptycznych ciągle pozostaje tylko bełkotem.
>Miłego dnia.
>@@@
>.
>

Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.
albo krzyżyk na drogę, pajacu.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
22-09-2018 17:14 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>krzyżyk na drogę, pajacu.

W "Bryku.pl" możemy znaleźć wskazówki jak postępować z takimi przypadkami:

Trzeba starać się zachować spokój, unikać podnoszenia stopnia napastliwości, nie używać epitetów i przede wszystkim nie wdawać się w kłótnie na temat urojeń, bądź halucynacji. Osoba chora nie jest w stanie przyjąć racjonalnych argumentów, próby przekonywania mogą w niej wzbudzić tylko agresję.

Osoby zaburzone to też istoty ludzkie, które zasługują na szacunek. Nie mów przykrych rzeczy, których nie powiedziałbyś osobie zdrowej i nie wysnuwaj fałszywych wniosków ani oskarżeń tylko z powodu choroby.


www.bryk.p(*)czne-z-psychicznie-chorym.html

Wszystkiego najlepszego życzę Szanownemu Panu na drodze dochodzenia do jego prawdy.

Miłego dnia.

@@@
.
24-09-2018 07:14 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Trzeba starać się zachować spokój, unikać podnoszenia stopnia napastliwości, (......)
Ja pierniczę! Ta nudna mękoła tylko
- pomidor,
- pomidor,
- pomidor...

Wykręcasz się głupio od wyjaśnienia swoich bzdetów tym, że niby coś łatwo sprawdzić. Chyba łatwiej sprawdzić to co jest w tym wątku napisane, a ty mimo to ciągle kopiujesz treści z tego wątku i do nich linkujesz. Aż tak jesteś obłąkany, że bez podnoszenia stopnia napastliwości zapytam?

Człowieku, tyle lat linkując do własnych bzdetów powinieneś je mieć obcykane na wszystkie strony. Wyrwany ze snu po ciężkiej popijawie powinieneś odeprzeć każdy zarzut, każdą wątpliwość postawioną w dowolnej formie. A ty rozkwitasz oburzeniem, gołosłowiem i chamstwem, bo nie jesteś zdolny do minimalnej odpowiedzialności za swoje słowa!!

Widzę jednak, że sumienie cię ruszyło... a może ktoś z rzeczywiście inteligentnych twoich fanów ci podpowiedział, że z dwóch rozmówców z których jeden pisze obszerne analizy, a drugi zbywa je pogardliwym gołosłownym szczeknięciem to nie ten drugi jest merytorycznym rozmówcą...?
Skoro nie wpisałeś go na listę wrogów to może twoja paranoja jest jeszcze wyleczalna.

>Najlepszy i całkowicie wystarczalny jest tu link do Słownika frazeologicznego języka polskiego merlin.pl/(*)-2-stanislaw-skorupka/1637497/
Wystarczy, powiadasz? Ale o słowniku już było i nie wystarczyło, coś się zmieniło?
Bo ciągle znajdziemy tam (w słowniku, nie w księgarni) np. słowo "Bóg" w tysiącu odmian. I co? I g...o. Bo "Bóg" tak samo nic nie znaczy jak i "głęboka wiara".
W ogóle na fali odnowy, na fali remisji paranoi spróbuj może przejrzeć ten wątek pomijając swoje debilne pacierze o wierze i wklejki z opisami chorób mózgowych. Nie zostanie tego wiele, ale będzie tam jednak trochę treści.
Bo tylko ty jesteś tumanem, do którego można mówić wiele razy i nie doczekać się jakiejkolwiek reakcji świadczącej że cokolwiek dotarło. Na wszystko reagujesz gołosłownym chamstwem, insynuacjami itp. Ja odpowiadam rzeczowo na każdy przejaw merytorycznej treści w twoich postach, więc odpowiedziałem także na poruszoną kwestię słownika frazeologicznego.
I może teraz zajarzysz: to co mówię ma potwierdzenie w faktach zapisanych w tym wątku.

A dalej mamy sondaże, sondaże, sondaże. A o sondażach też już było. Sondażach, w których każdy może zadeklarować głęboką wiarę bez względu na to co to dla niego znaczy.
Ciągle nie ma w tych sondażach wzmianki o takich pokemonach ja ty - deklarujących cudzą wiarę i to na jakichś tam niby określonych jakoś tam poziomach.
Ciągle w mocy pozostaje wypowiedź Królikowskiej o braku obiektywnych kryteriów oceny "głębokości wiary". Ciągle pozostaje w mocy wypowiedź Królikowskiej o "głębokości wiary" w znaczeniu siły związków z kościołem, Piwowarski dorzuca znaczenie zakorzenienia w tradycji.
Czyli ciągle mamy kwestię wolności słowa, a nie mamy nawet cienia wyjaśnienia twojego bełkotu o głębokościach, poziomach, sceptycyzmie wiary itd. I to w odniesieniu do cudzej wiary, i to nawet w pojedyncze twierdzenia całkowicie pozareligijne.
Wyjaśnisz coś zanim ci się znów pogorszy?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
24-09-2018 13:55 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

W "Bryku.pl" możemy znaleźć wskazówki jak postępować z takimi przypadkami:
Trzeba starać się zachować spokój, unikać podnoszenia stopnia napastliwości, nie używać epitetów i przede wszystkim nie wdawać się w kłótnie na temat urojeń, bądź halucynacji. Osoba chora nie jest w stanie przyjąć racjonalnych argumentów, próby przekonywania mogą w niej wzbudzić tylko agresję.
Osoby zaburzone to też istoty ludzkie, które zasługują na szacunek. Nie mów przykrych rzeczy, których nie powiedziałbyś osobie zdrowej i nie wysnuwaj fałszywych wniosków ani oskarżeń tylko z powodu choroby.

www.bryk.p(*)czne-z-psychicznie-chorym.html

Spokój to zachowuję całkowity. Nawet przyznam się, iż trochę mnie to bawi i dlatego ten całkowicie idiotyczny dialog jeszcze kontynuuję. Myślę, iż warto tu pokazać ciekawy przypadek, który później będzie można zalinkować jako ilustrację. Nie ma i być nie może, a nawet i nie powinno być żadnej weryfikacji autorów publikujących w internecie, to samodzielnie myślący czytelnik powinien oceniać z kim ma do czynienia.

- - - - -
>Ja pierniczę! Ta nudna mękoła tylko
>- pomidor,
>- pomidor,
>- pomidor...

>Wykręcasz się głupio od wyjaśnienia swoich bzdetów tym, że niby coś łatwo sprawdzić. Chyba łatwiej sprawdzić to co jest w tym wątku napisane, a ty mimo to ciągle kopiujesz treści z tego wątku i do nich linkujesz. Aż tak jesteś obłąkany, że bez podnoszenia stopnia napastliwości zapytam?

>W ogóle na fali odnowy, na fali remisji paranoi spróbuj może przejrzeć ten wątek pomijając swoje debilne pacierze o wierze i wklejki z opisami chorób mózgowych. Nie zostanie tego wiele, ale będzie tam jednak trochę treści.

>Bo tylko ty jesteś tumanem, do którego można mówić wiele razy i nie doczekać się jakiejkolwiek reakcji świadczącej że cokolwiek dotarło. Na wszystko reagujesz gołosłownym chamstwem, insynuacjami itp. Ja odpowiadam rzeczowo na każdy przejaw merytorycznej treści w twoich postach, więc odpowiedziałem także na poruszoną kwestię słownika frazeologicznego.

No i co? Wielce Szanowny Panie Astrotaurusie, czy już całkowicie zapluł się Pan swoją bezsilną wściekłością, czy jeszcze długo Pan może? Tyle słów, tyle wyzwisk , epitetów, obelg, inwektyw, a nawet cała ich kumulacja i nic do rzeczy? Ani jednego merytorycznego zdania nie ma Pan tu do dodania?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147
www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

Daję Panu słowo harcerza, iż nikt, choćby nie wiem jak bardzo o to się nie starał, to z kogoś drugiego idioty nie zrobi - każdy musi uczynić to sam. W mojej subiektywnej ocenie to wszystko co Pan tu wypisuje, to tylko agresywny bełkot człowieka mającego poważne kłopoty psychiczne, ale ponieważ nie wierzę abym mógł być obiektywnym we własnej sprawie, to ocenę naszych argumentów oraz kultury osobistej pozostawiam naszym czytelnikom. Może się tacy znajdą o ile komukolwiek będzie się chciało przeczytać to co Szanowny Pan pod moim adresem tu wypisuje.

Miłego dnia.

@@@
.
25-09-2018 06:41 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
I znów cię dopadło zanim zdążyłeś coś wyjaśnić, znowu karuzela powtórzeń bez oparcia w faktach....

Przypomnę na marginesie, że nie jesteś tu autorytetem, autoryzowanym diagnostą, tylko plującym insynuacjami chamem, a twoja ślepota na fakty faktów nie unieważnia.

A jeden z podstawowych faktów, to ten, że nie jesteś w stanie wziąć odpowiedzialności za głoszone z niesamowitą pychą niesamowicie debilne bzdety. Zatem:

Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.
albo krzyżyk na drogę, pajacu.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
27-09-2018 11:48 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>I znów cię dopadło zanim zdążyłeś coś wyjaśnić, znowu karuzela powtórzeń bez oparcia w faktach....
>Przypomnę na marginesie, że nie jesteś tu autorytetem, autoryzowanym diagnostą, tylko plującym insynuacjami chamem, a twoja ślepota na fakty faktów nie unieważnia.
>A jeden z podstawowych faktów, to ten, że nie jesteś w stanie wziąć odpowiedzialności za głoszone z niesamowitą pychą niesamowicie debilne bzdety. Zatem:
>Proszę o rzeczowe wyjaśnienie

Najbardziej rzeczowo jak tylko jest to możliwe w Pańskim przypadku. Mnie wydaje się, iż nawet tylko dla średnio rozgarniętych czytelników już dawno jest to wszystko zupełnie jasnym, ale może to tylko moje złudzenie.

Wielce Szanowny Panie, ja nigdy i nigdzie nie wypowiadałem się kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.). To jest tylko i wyłącznie Pańska projekcja.

Napisałem:
Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących, po głęboko wierzących - swoją wiarą całkowicie zaślepionych, ale im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym wywołane tą postawą ograniczenia ograniczają nas bardziej. .

A tu kilka przykładów jak to określenie używane jest w nauce: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,767212#w771061
Nie widzę potrzeb dokładniejszego precyzowania zwrotu od tego jak czynią to uczeni w naukowej publicystyce. Nigdzie nie poszerzyłem ani też nie przekroczyłem tam zawartych rozumień tego sformułowania.

Nie mogę też nic uczynić z Pańską wiarą, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

Miłego dnia i dużo zdrowia życzę.

@@@
.
29-09-2018 13:00 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Najbardziej rzeczowo jak tylko jest to możliwe w Pańskim przypadku.
A mój Sadysta dawkuje i dawkuje. Ciągle zapewne z rozbawieniem, bo jakżeby nie?! Sławetne jest twoje poczucie humoru, twoja pogoda ducha. Masz w sobie tego tyle, że chyba tylko trochę mniej, niż ma tego kij bejsbolowy.

>Mnie wydaje się, iż nawet tylko dla średnio rozgarniętych czytelników już dawno jest to wszystko zupełnie jasnym, ale może to tylko moje złudzenie.
Oj, jak dawno paranoik nie ogłaszał plebiscytów, aż mi dziwno było, że zdrowiejesz może choć częściowo....

>Wielce Szanowny Panie, ja nigdy i nigdzie nie wypowiadałem się kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.). To jest tylko i wyłącznie Pańska projekcja.Napisałem:
> Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących, po głęboko wierzących - swoją wiarą całkowicie zaślepionych, ale im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym wywołane tą postawą ograniczenia ograniczają nas bardziej. .
Czyli np. "różne poziomy" nie mają nic wspólnego z rozróżnianiem, "głębszą" ze stopniowaniem... ale w jakim języku, w jakim systemie pojęć?
I co na to lekarz? Bo mnie to wygląda na kolejny dowód twojego myślenia magicznego o własnym bełkocie. A twój bełkot to nie abrakadabra, przypisywanie przez ciebie nazw nie zmienia nazywanych zjawisk. "Różne poziomy" nie będą znaczyć rozróżniania dopiero kiedy ty to rozróżnianiem nazwiesz. Jeśli moje rzeczowe argumenty odnoszące się konkretnie do twoich wypowiedzi nazywasz bełkotem, a swój gołosłowny, chamski, paszkwilancki bełkot nazywasz rzeczową argumentacją to fakty i tak pozostaną faktami.
Chyba zbyt dosłownie potraktowałeś nauki wujka Goebbelsa.
I może Mamusia, Ciocie, tudzież stado wymyślonych debili piastujących u ciebie stanowiska Inteligentnych Czytelników są podatni na propagandę i łykają na wiarę twoje pokrętne bzdety, tutaj rozmówcą jestem ja.
Jedynym, jak na razie.
Masz więc mi swój bełkot o wierze z poziomami, głębokościami, wątpliwościami ubrać w sensowną, spójną całość, uwzględniająca wszystkie moje dotychczasowe uwagi...
albo krzyżyk na drogę, pajacu.

>A tu kilka przykładów jak to określenie używane jest w nauce: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,767212#w771061
I znowu namolna mękoła linkuje do czegoś co łatwo sprawdzić, a nie może zalinkować do czegokolwiek wyjaśniającego jego bełkot.
A przecież "to określenie używane jest w nauce" akurat tak jak ja to w sposób rozumny formułuję od początku naszej wymiany postów, co wyjaśniałem także przy okazjach twojego wcześniejszego linkowania i cytowania.

>Nie widzę potrzeb dokładniejszego precyzowania zwrotu od tego jak czynią to uczeni w naukowej publicystyce. Nigdzie nie poszerzyłem ani też nie przekroczyłem tam zawartych rozumień tego sformułowania.
Ale, mimo moich próśb gorących nie umiałeś wskazać w naukowej publicystyce takich umysłowych pokemonów jak ty, deklarujących cudzą wiarę. W dodatku w pojedyncze twierdzenia niemające nic wspólnego z jakąkolwiek religią.

>Nie mogę też nic uczynić z Pańską wiarą,
Nie możesz , przede wszystkim, uczynić nic z faktem, że nie jesteś autorytetem, autoryzowanym diagnostą, instytucją orzekającą, a tylko chamem plującym insynuacjami, których w żaden sposób nie umiesz powiązać z rzeczywistością.
Dawaj, trollu, linka do naukowej publicystyki o diagnozowaniu wiary u kogoś.
I o umieszczaniu jej na/w poziomach i głębokościach - ma się rozumieć!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
30-09-2018 11:58 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Wielce Szanowny Panie, widzę tu i sądzę, iż nie tylko ja, że już nic merytorycznego nie jest Pan w stanie dodać, a ja też już napisałem tu wszystko co w tym temacie mam do powiedzenia. Gdyby komuś brakowało uzasadnień dla moich poglądów to może sobie wrócić i przeczytać to co wcześniej tu napisałem. Zaś Pański stan intelektualny i mentalny to najlepiej opisuje Pan sam w swoich wypowiedziach. Niczego dodawać tu już nie trzeba.

Nie wiem co miałbym z tego zacietrzewionego ataku na mnie komentować? Przecież inteligencja (a tylko do takiej warto kierować swoje wypowiedzi) potrafi czytać ze zrozumieniem i dokonywać samodzielnych ocen. Zresztą w tym zakresie i to od kilkudziesięciu lat mam stały pogląd, iż nikt z nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami. Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam. Pan bardzo mocno wierzy i swoją mądrość i we własną rację i dobrze Panu z tym, a ja lubię jak ludzie są zadowoleni. Już szczególnie zaś ci, z którymi żadna rozmowa nie jest możliwą. . Dlatego żegnam Szanownego Pana, życząc mu przy tym dużo zdrowia.

Miłego dnia.

@@@
.
astrotaurus (12445 punktów)
>widzę tu
W swojej paranoi widzisz, bo na bazie faktów zapisanych w wątku nie potrafisz tego wykazać.

>i sądzę, iż nie tylko ja,
Możesz sądzić za innych, deklarować wiarę za innych - taki przywilej trolli, bufonów, paranoików. A ty to 3 w 1.

>już napisałem tu wszystko co w tym temacie mam do powiedzenia.
O tak, już dawno. Za to powtarzać możesz do upadu.
Choć w tym co powiedziałeś i powtarzałeś nie ma nic merytorycznego, nic sensownego.
Ale trudno, nie umieramy jeszcze przecież...

wierzący wątpiący
wiara sceptyczna
głęboka
głębsza
poziomy wiary
zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
diagnozowanie wiary u innych
deklarowanie wiary za innych
itp.
itd.
Masz te wszystkie swoje debilne bzdety ująć w spójną, logiczną całość, uwzględniając wszystkie moje krytyczne, merytoryczne uwagi zapisane w tym wątku.

Albo krzyżyk na drogę, pajacu.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-10-2018 14:09 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>Albo krzyżyk na drogę, pajacu.

Z wiarą, a już szczególnie tą głęboką, bezrefleksyjną, w własną mądrość oraz racje, jaką Pan tu prezentuje nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Cieszę się, iż Pan sam siebie zrozumieć potrafi.

Tak jak wyżej napisałem, życzę Wielce Szanownemu Panu dużo zdrowia i spokoju ducha.

@@@
.
02-10-2018 20:40 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
Och, jak ty lubisz się ze mną żegnać...
Czemu jednak tylko tak sztampowo, tymi chamskimi, insynuacyjnymi powtórzeniami?
Ejże, Bogusławski...!

wierzący wątpiący
wiara sceptyczna
głęboka
głębsza
poziomy wiary
zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
diagnozowanie wiary u innych
deklarowanie wiary za innych
itp.
itd.
Weźże te swoje debilne bzdety ujmij w spójną, logiczną całość, uwzględniając wszystkie moje krytyczne, merytoryczne uwagi zapisane w tym wątku.

Spróbuj chociaż, to dam ci buzi na pa pa...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-10-2018 14:54 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Wiem, iż wszelkie powtórzenia w przypadku chorobliwej wiary we własną rację nie mają żadnego sensu. Ja zaś zupełnie nie czuję się odpowiedzialnym za Pańskie projekcje. Wierzącego nikt nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne. Oni na wszelkie argumenty są całkowicie teflonowi i wszelkie racjonalne dowodzenie spływa po nich jak woda po kaczce. To po prostu taki typ, a ten typ już tak ma.

>dam ci buzi na pa pa...

To tak mało atrakcyjna oferta, iż nie chciałoby mi się nawet rozpinać. Dlatego bez żadnych obłudnych czułości zwyczajnie kłaniam się Panu i dużo zdrowia oraz spokoju ducha mu życzę.

@@@
.
03-10-2018 22:48 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Wiem, iż wszelkie powtórzenia w przypadku chorobliwej wiary we własną rację nie mają żadnego sensu.
Niby wiesz, ale widać słyszysz głosy i powtarzać musisz. Albo może - jak mówiłem wcześniej - nie jesteś aż tak niedorozwinięty by wierzyć własnym bredniom

Mimo wszystko pierwszy (i choćby jedyny) raz wyjaśnić sensownie zbioru debilnych bzdetów jakie pleciesz jak najęty nie potrafisz i nawet nie próbujesz.

A ile byś nie chachmęcił, powtarzał, wił się jak piskorz, nie zaględzisz faktu, że te różne
wierzący wątpiący
wiara sceptyczna
głęboka
głębsza
poziomy wiary
zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
diagnozowanie wiary u innych
deklarowanie wiary za innych
itp.
itd.
pozostają bełkotem idioty.

I ja cię, mój Sadystyczny Leniuszku rozepnę, żeby się ciebie pozbyć, tylko powiedz wreszcie coś do rzeczy, plis.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-10-2018 11:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>pozostają bełkotem idioty.

Pełna zgoda, jakbyś Pan tu nie wywijał, to dupa zawsze z tyłu, a Pańskie tu projekcje pozostają bełkotem idioty.

@@@
.
04-10-2018 11:48 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>>pozostają bełkotem idioty.
>pozostają bełkotem idioty.
Bo kto się przezywa sam się tak nazywa.
Ech, infantylny gamoniu, ciągle nie potrafisz swoich insynuacji powiązać merytorycznie z faktami - moimi wypowiedziami zapisanymi w tym wątku.
Cały czas brniesz w gołosłowne chamstwo.

Ja wskazałem konkretnymi uwagami np. na głupotę twojego bełkotu "mówięniewierzęmówięwierzę", wskazałem konkretnymi uwagami na kociokwik "wierzących wątpiących" i "wiary sceptycznej" połączonych z nienazywaniem wiarą wątpliwości i sceptycyzmu.
Konkretnymi. Rozumiesz takie słowo w ogóle? Kojarzysz jeszcze co to jest fakt?

I faktem jest, że nie potrafisz ująć w spójną, logiczną całość debilnych bzdetów jakie bełkoczesz przez lata:
wierzący wątpiący
wiara sceptyczna
głęboka
głębsza
poziomy wiary
zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
diagnozowanie wiary u innych
deklarowanie wiary za innych
itp.
itd.

Twoich insynuacji, twoich chamskich popisów w tym wątku jest do wyrzygania. Weź może sobie urlop... , bo nie ma tylko żadnych twoich merytorycznych odpowiedzi. Poza, oczywiście, sondażami i cytatami potwierdzającymi moje poglądy. A nie potrafisz pokazać niczego im przeczącego. Pokazać. Nie "wydać gołosłowną opinię", ale "pokazać". To nie jest to samo, mimo twoich urojeń i uzurpacji.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>pozostają bełkotem idioty.
pozostają bełkotem idioty.
>Bo kto się przezywa sam się tak nazywa.
>Ech, infantylny gamoniu, ciągle nie potrafisz swoich insynuacji powiązać merytorycznie z faktami - moimi wypowiedziami zapisanymi w tym wątku.
>Cały czas brniesz w gołosłowne chamstwo.
>Ja wskazałem konkretnymi uwagami np. na głupotę twojego bełkotu "mówięniewierzęmówięwierzę", wskazałem konkretnymi uwagami na kociokwik "wierzących wątpiących" i "wiary sceptycznej" połączonych z nienazywaniem wiarą wątpliwości i sceptycyzmu.
> Konkretnymi. Rozumiesz takie słowo w ogóle? Kojarzysz jeszcze co to jest fakt?
> I faktem jest, że nie potrafisz ująć w spójną, logiczną całość debilnych bzdetów jakie bełkoczesz przez lata:wierzący wątpiący
>wiara sceptyczna
>głęboka
>głębsza
>poziomy wiary
>zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
>diagnozowanie wiary u innych
>deklarowanie wiary za innych
>itp.
>itd.
>Twoich insynuacji, twoich chamskich popisów w tym wątku jest do wyrzygania. Weź może sobie urlop... , bo nie ma tylko żadnych twoich merytorycznych odpowiedzi. Poza, oczywiście, sondażami i cytatami potwierdzającymi moje poglądy. A nie potrafisz pokazać niczego im przeczącego. Pokazać. Nie "wydać gołosłowną opinię", ale "pokazać". To nie jest to samo, mimo twoich urojeń i uzurpacji.

Ło Boże! I Wielce Szanowny Pan w tą swoją projekcję wierzy? Tak twardo, bez odrobiny wątpliwości, iż coś się Szanownemu Panu popieprzyło? Jakieś wyimki, jakieś wycinki, jakieś tam ecie pecie wyrwane nie wiadomo skąd i podlane szambem obficie, jak to już często bywa u ludzi chorych, wydaje się Panu merytoryczną rozmową?

-------------
Wielce Szanowny Panie podstawą racjonalizmu jest umiejętność czytania ze zrozumieniem i jednak znacznie więcej czytania niż pisania. To, iż po chamsku wyzywa i złośliwie dyskredytuje Pan swojego oponenta nie jest nawet przesłanką dla racjonalisty aby traktować Pana poważniej od człowieka, którego Pan obraża.

Nie istnieją żadne argumenty podważające czyjąś wiarę, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Istnieją różne wiary i różne jej stopnie, ale najbardziej ograniczającą człowieka intelektualnie jest święta wiara we własną racje. To ona prosto prowadzi najpierw do znienawidzenia oponentów, a później całego świata, który ośmiela się mieć inne zdanie. Trolle - a wśród nich i Pan - występujące na tym forum są znakomitym tego przykładem. Przecież do Was zupełnie nic nie dociera na wszelką argumentację jesteście teflonowi i cała Wasza obrona kiepskich argumentów to personalne ataki. Ile razy można takiego trolla zapewniać, iż nikt go nie obrazi ani nikt z niego durnia nie zrobi, gdy nie uczyni tego on sam. Forum to znakomita większość inteligentni czytelnicy potrafiący samodzielnie czytać ze zrozumieniem i samodzielnie dokonywać ocen.

@@@
.
04-10-2018 21:23 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
A teraz skup się, bo spróbuję dotrzeć do twojego zakutego łba korzystając z najlepszych wzorców merytorycznej dyskusji:


Ponadto co wyżej opisałeś to dzięki Bogu nic więcej już ci nie dolega? Przykro mi, ale ja nic z twoimi dolegliwościami zrobić nie mogę. Trzeba zwrócić się do specjalistów. Bardzo starając się jakoś zrozumieć powyższe twoje dosyć mętne wywody doszedłem do wniosku, iż to bezsensowne zajęcie, a jeszcze bardziej bezsensowną byłaby próba dyskusji nad nimi. Ocenę jakości naszych tekstów pozostawiam naszym potencjalnym czytelnikom, będąc przy tym całkowicie przekonanym, iż niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.

Nie wiem co miałbym z tego zacietrzewionego ataku na mnie komentować? Przecież inteligencja (a tylko do takiej warto kierować swoje wypowiedzi) potrafi czytać ze zrozumieniem i dokonywać samodzielnych ocen. Zresztą w tym zakresie i to od kilkudziesięciu lat mam stały pogląd, iż nikt z nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami. Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam. Ty bardzo mocno wierzysz i swoją mądrość i we własną rację i dobrze ci z tym, a ja lubię jak ludzie są zadowoleni. Już szczególnie zaś ci, z którymi żadna rozmowa nie jest możliwą.

Oczywiście wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Zacietrzewiony troll jest zawsze przekonanym, iż on ma zawsze rację, gdyż inaczej być nie może. Opowiadać bzdur, a w tym wydumanych przez siebie ocen, to możesz nieskończoną ilość. Internet jest cierpliwym.

Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas także do psychoz skłaniających nawet do podłości i zbrodni. Do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji.

Nie można podejmować polemiki z czyimiś stanami wyobraźni, tym bardziej, gdy już próby wyjaśnienia o co delikwentowi chodzi wywołują u nich tylko rosnącą agresję.

Nie jest możliwą dyskusja z niczyją wiarą, a już szczególnie z wiarą dogmatyczną, fundamentalistyczną oraz zacietrzewioną i zupełnie wtórnym jest tu przedmiot wiary, choć wiara we własną rację należy do najgłębszych i najbardziej ogłupiających.

Częstokroć wiara w to, iż ten ktoś czuje się ateistą/racjonalistą opierającym swoje poglądy na nauce, jest bardziej prymitywną od sceptycznej wiary religijnej w jakiś tam świat nadprzyrodzony. Moim zdaniem psychozy religijne obejmują nawet ludzi głęboko wierzących, iż są a, czy nawet antyreligijnymi. Obejmują nawet ludzi głęboko wierzących w to, iż są sceptycznymi racjonalistami. Warto tu też pamiętać o różnych religiach politycznych i ateizmie komunistycznym, które poprzez głęboką wiarę swoich wyznawców uczyniły nie mniej zła od religii ludzi wierzących w Bogów transcendentnych.

"Urojenia to zaburzenia myślenia, czyli przekonanie chorego o istnieniu rzeczy, zjawisk czy wydarzeń wokół niego, które naprawdę nie istnieją. Pewne zdarzenia mogą co prawda mieć miejsce, ale chory nadaje im nieadekwatne znaczenie, nadbudowuje wokół nich chorobowe treści, tzw. system urojeń. Takie fałszywe sądy pacjenta są niekorygowalne; nie daje on sobie wyjaśnić, wytłumaczyć, że to, co myśli, nie ma miejsca w rzeczywistości, nie dzieje się naprawdę. Pacjent jest głęboko przekonany o prawdziwości swoich urojeń, "wierzy w nie", "wie", uważa, że to jego sądy są prawdziwe, a inni albo ich nie dostrzegają, albo wręcz są "przeciwko niemu", chcą z niego "zrobić chorego", kiedy właśnie to on "jest zdrowy". Może nawet takie osoby, które starają się mu pomóc i "tłumaczyć, że on nie ma racji", włączyć w system swoich urojeń, jako biorące udział w "zmowie przeciwko niemu" (np. rodzinę, znajomych, osoby z pracy). Do tego grona trafiają nieraz także, osoby i instytucje, które mogą pacjentowi pomóc profesjonalnie: psychologowie, lekarze psychiatrzy, personel szpitala. Dlatego często bardzo trudno pomóc osobie, która uważa, że z nią jest "wszystko w porządku", że jest zdrowa, a ci, którzy chcą jej pomóc, są przeciwko niej."

" Jak postępować z osobą chorą?

Postarać się być spokojnym, unikać podnoszenia głosu, zagrażających gestów i przede wszystkim nie wdawać się w kłótnie na temat urojeń, bądź halucynacji. Osoba chora nie jest w stanie przyjąć racjonalnych argumentów, próby przekonywania mogą w niej wzbudzić agresję.

Osoby zaburzone to też istoty ludzkie, które zasługują na szacunek. Nie mów przykrych rzeczy, których nie powiedziałbyś osobie zdrowej i nie wysnuwaj fałszywych wniosków ani oskarżeń tylko z powodu choroby."



A teraz kilka oddechów, spacerek , a potem spróbuj ująć w spójną, logiczną całość stek debilnych bzdetów jakie bełkoczesz przez lata:
wierzący wątpiący
wiara sceptyczna
głęboka
głębsza
poziomy wiary
zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
diagnozowanie wiary u innych
deklarowanie wiary za innych
itp.
itd.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Wenancjusz (16441 punktów)
>A teraz skup się, bo spróbuję dotrzeć do twojego zakutego łba korzystając z najlepszych wzorców merytorycznej dyskusji:
>
Ponadto co wyżej opisałeś to dzięki Bogu nic więcej już ci nie dolega? Przykro mi, ale ja nic z twoimi dolegliwościami zrobić nie mogę. Trzeba zwrócić się do specjalistów. Bardzo starając się jakoś zrozumieć powyższe twoje dosyć mętne wywody doszedłem do wniosku, iż to bezsensowne zajęcie, a jeszcze bardziej bezsensowną byłaby próba dyskusji nad nimi. Ocenę jakości naszych tekstów pozostawiam naszym potencjalnym czytelnikom, będąc przy tym całkowicie przekonanym, iż niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.

>Nie wiem co miałbym z tego zacietrzewionego ataku na mnie komentować? Przecież inteligencja (a tylko do takiej warto kierować swoje wypowiedzi) potrafi czytać ze zrozumieniem i dokonywać samodzielnych ocen. Zresztą w tym zakresie i to od kilkudziesięciu lat mam stały pogląd, iż nikt z nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami. Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam. Ty bardzo mocno wierzysz i swoją mądrość i we własną rację i dobrze ci z tym, a ja lubię jak ludzie są zadowoleni. Już szczególnie zaś ci, z którymi żadna rozmowa nie jest możliwą.
>Oczywiście wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Zacietrzewiony troll jest zawsze przekonanym, iż on ma zawsze rację, gdyż inaczej być nie może. Opowiadać bzdur, a w tym wydumanych przez siebie ocen, to możesz nieskończoną ilość. Internet jest cierpliwym.
>Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas także do psychoz skłaniających nawet do podłości i zbrodni. Do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji.
>Nie można podejmować polemiki z czyimiś stanami wyobraźni, tym bardziej, gdy już próby wyjaśnienia o co delikwentowi chodzi wywołują u nich tylko rosnącą agresję.
>Nie jest możliwą dyskusja z niczyją wiarą, a już szczególnie z wiarą dogmatyczną, fundamentalistyczną oraz zacietrzewioną i zupełnie wtórnym jest tu przedmiot wiary, choć wiara we własną rację należy do najgłębszych i najbardziej ogłupiających.
>Częstokroć wiara w to, iż ten ktoś czuje się ateistą/racjonalistą opierającym swoje poglądy na nauce, jest bardziej prymitywną od sceptycznej wiary religijnej w jakiś tam świat nadprzyrodzony. Moim zdaniem psychozy religijne obejmują nawet ludzi głęboko wierzących, iż są a, czy nawet antyreligijnymi. Obejmują nawet ludzi głęboko wierzących w to, iż są sceptycznymi racjonalistami. Warto tu też pamiętać o różnych religiach politycznych i ateizmie komunistycznym, które poprzez głęboką wiarę swoich wyznawców uczyniły nie mniej zła od religii ludzi wierzących w Bogów transcendentnych.
>"Urojenia to zaburzenia myślenia, czyli przekonanie chorego o istnieniu rzeczy, zjawisk czy wydarzeń wokół niego, które naprawdę nie istnieją. Pewne zdarzenia mogą co prawda mieć miejsce, ale chory nadaje im nieadekwatne znaczenie, nadbudowuje wokół nich chorobowe treści, tzw. system urojeń. Takie fałszywe sądy pacjenta są niekorygowalne; nie daje on sobie wyjaśnić, wytłumaczyć, że to, co myśli, nie ma miejsca w rzeczywistości, nie dzieje się naprawdę. Pacjent jest głęboko przekonany o prawdziwości swoich urojeń, "wierzy w nie", "wie", uważa, że to jego sądy są prawdziwe, a inni albo ich nie dostrzegają, albo wręcz są "przeciwko niemu", chcą z niego "zrobić chorego", kiedy właśnie to on "jest zdrowy". Może nawet takie osoby, które starają się mu pomóc i "tłumaczyć, że on nie ma racji", włączyć w system swoich urojeń, jako biorące udział w "zmowie przeciwko niemu" (np. rodzinę, znajomych, osoby z pracy). Do tego grona trafiają nieraz także, osoby i instytucje, które mogą pacjentowi pomóc profesjonalnie: psychologowie, lekarze psychiatrzy, personel szpitala. Dlatego często bardzo trudno pomóc osobie, która uważa, że z nią jest "wszystko w porządku", że jest zdrowa, a ci, którzy chcą jej pomóc, są przeciwko niej."
>" Jak postępować z osobą chorą?Postarać się być spokojnym, unikać podnoszenia głosu, zagrażających gestów i przede wszystkim nie wdawać się w kłótnie na temat urojeń, bądź halucynacji. Osoba chora nie jest w stanie przyjąć racjonalnych argumentów, próby przekonywania mogą w niej wzbudzić agresję.
>Osoby zaburzone to też istoty ludzkie, które zasługują na szacunek. Nie mów przykrych rzeczy, których nie powiedziałbyś osobie zdrowej i nie wysnuwaj fałszywych wniosków ani oskarżeń tylko z powodu choroby."
>
A teraz kilka oddechów, spacerek , a potem spróbuj ująć w spójną, logiczną całość stek debilnych bzdetów jakie bełkoczesz przez lata:wierzący wątpiący

>wiara sceptyczna
>głęboka
>głębsza
>poziomy wiary
>zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
>diagnozowanie wiary u innych
>deklarowanie wiary za innych
>itp.
>itd.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Bez obaw. Ja założyłem już dawno blokadę jego wypowiedzi. Tak więc ich "nie widzę". Głupie to rozwiązanie na tym forum, ale innych możliwości nie mam. Bogusławski dawno już mi "podpadł". Nie rozumiałem wielokrotnie jego wypowiedzi i uznałem, że trudno z nim dyskutować o jego błędach w rozumowaniu, więc się odciąłem.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-10-2018 10:25 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Bez obaw. Ja założyłem już dawno blokadę jego wypowiedzi. Tak więc ich "nie widzę". Głupie to rozwiązanie na tym forum, ale innych możliwości nie mam.

@ @ @

Nie czytam, nie słucham i się nie wypowiadam, ale nienawiść za utarcie nosa mocno w sercu trzymam.

>Bogusławski dawno już mi "podpadł". Nie rozumiałem wielokrotnie jego wypowiedzi i uznałem, że trudno z nim dyskutować o jego błędach w rozumowaniu, więc się odciąłem.

Zastawiałem się kto taki zacietrzewiony bełkot mógł tu popierać, choć zaciętych wrogów na forum racjonalisty narobiłem sobie co najmniej kilkunastu. www.racjon(*)m.php/s,772016/z,0/d,1#w772183 Jakiś tam promil wśród forumowiczów i jakiś tam procent wśród oponentów. Raczej zdziwionym byłem, iż tak wielu czytelników rozumie i podziela moje poglądy, czyli w mojej subiektywnej ocenie durni tu tak mało, a samodzielnie myślącej inteligencji* aż tak dużo.

Dużo zdrowia Panom życzę.

---------------
* Pomylić się można. Kiedyś tam pana Astrotaurusa też do takiej inteligencji zaliczałem:
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217
Ale coś mu się zmieniło, czy odbiło i wylazło szydło z worka.

@@@

.
astrotaurus (12445 punktów)

>Bez obaw.
Na pewno nie obawiam się, że wyjaśni coś ze swojego bełkotu.
Na pewno daję mu szansę zrozumienia jak bardzo błądzi. I na pewno nie widzę sensownego powodu by jakiś bełkotliwy bufon wycierał sobie mną swoja chamską mordę, bo tak mu się widzi.

>Głupie to rozwiązanie na tym forum, ale innych możliwości nie mam.
Niestety, w to forum nie są wmontowane żadne mechanizmy zmuszające do odpowiedzialności za słowo. Trolle mają tu używanie jak wszędzie.

>Bogusławski dawno już mi "podpadł". Nie rozumiałem wielokrotnie jego wypowiedzi i uznałem, że trudno z nim dyskutować o jego błędach w rozumowaniu, więc się odciąłem.
Wspominałem tu, w tym wątku, że pamiętam jakieś starcie z Bogusławskim na samym początku mojego tu pisania. Zerknąłem do historii i znalazłem wątek O poglądach i przekonaniach, gdzie imć A.B. w trakcie rozmowy wkleił definicję:
"Przekonanie to każde bezprawne, oparte wyłącznie na bezkrytycznej wierze w słowa autorytetu,(....) twierdzenie (...)"
Na krytykę tej definicji, stawiającej przekonanie w absurdalnym, a parszywym świetle, odrzekł, że to nie jego definicja, on se ją wkleił, bo mu się spodobała! Mój Słodziak!
Tyle że wtedy jeszcze umiał przymknąć jadaczkę i nawet dostrzec później moją sprawność myślenia. Dzisiaj już chyba zidiociał bezpowrotnie....


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Wspominałem tu, w tym wątku, że pamiętam jakieś starcie z Bogusławskim na samym początku mojego tu pisania. Zerknąłem do historii i znalazłem wątek O poglądach i przekonaniach, gdzie imć A.B. w trakcie rozmowy wkleił definicję:
>"Przekonanie to każde bezprawne, oparte wyłącznie na bezkrytycznej wierze w słowa autorytetu,(....) twierdzenie (...)"
>Na krytykę tej definicji, stawiającej przekonanie w absurdalnym, a parszywym świetle, odrzekł, że to nie jego definicja, on se ją wkleił, bo mu się spodobała! Mój Słodziak!
>Tyle że wtedy jeszcze umiał przymknąć jadaczkę i nawet dostrzec później moją sprawność myślenia. Dzisiaj już chyba zidiociał bezpowrotnie....

Tak, bardzo dobry przykład, iż u Szanownego Pana dawno to już było, tyle tylko, iż teraz mocno się pogłębiło:

www.racjon(*)m.php/s,391370/z,0/d,1#w392274

>Ogólnie nie rozumiem czemu ma służyć ta dyskusja poza wyważaniem otwartych drzwi do lasu...>Komu na tym zależy i kto za tym stoi, by wymyślać nowe definicje dla pojęć, które są całkiem dobrze zdefiniowane i zasadnie w komunikacji zakorzenione? (muszę zapytać Macierewicza).
>Pełna zgoda! Tak jest w istocie.
>A tu nie ma zgody.
>Wyglądałoby na to, że jedynym warunkiem/parametrem zmiany poglądów jest prawdziwość podstaw, czyli wszyscy musieliby mieć jednakowe poglądy, bo ... - polecam lekturę mojej sygnaturki.
>A pospolitość skrzeczy: gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania, więc ta sekwencja poprawiona otrzymuje brzmienie: "Każdy pogląd może ulegać zmianie w zależności od subiektywnej opinii na temat prawdziwości podstaw, na których się opiera."
>A to cuchnie z daleka jakąś agitką.
>Przekonanie to jest pogląd. Gdzieś w okolicach pewności, a nawet z nią włącznie.
>Może być oparty na wierze (wtedy wyłącznie pewność), albo na: niepełnych danych, na zaufaniu do autorytetu, na wykalkulowanym ryzyku etc. No i, oczywiście, może być pewnością uzasadnioną tak, że lepiej się nie da i nie trzeba uzasadniać.
>Gdzieżby podziało się choćby przekonywanie (w dyskusji czy badaniach) , gdyby przekonanie miało być jednoznacznie bezprawnym twierdzeniem?
>I to jakieś takie zamordystyczne: bezprawnym!
>A gdzie wolność słowa, wolność wyznania...? (przypominam moja sygnaturkę)

www.racjon(*)m.php/s,391370/z,0/d,1#w392530
www.racjon(*)m.php/s,391370/z,0/d,1#w392657

@@@
.
astrotaurus (12445 punktów)
Nie rżnij głupa (ciągle chętnie zobaczę idiotę, który łyka twoje wykręty), trollu. Powiedziałem już w tym wątku, że nie będą za tobą skakał po zagonach w trytm twojej umysłowej sraczki. Powiedziałem też, że mogę z tobą omówić cokolwiek, ale na razie ciągle jesteśmy przy twoim bredzeniu o wiarach przeróżnych i nie potrafisz tego w sposób racjonalny złożyć w sensowną całość.
W kontekście zdań czy myśli, a nawet po lekturze literatury przedmiotu! Jakże by inaczej!
Choć mnie to wisi czy bierzesz swoje wypowiedzi z głowy czy z dupy, bylebyś za nie odpowiadał. A ty nie potrafisz. Bełkoczesz, chachmęcisz, wijesz sie jak piskorz, a wyjaśnienia bełkotu, o jakie proszę od tygodni, jak nie było, tak nie ma i nie będzie, amen.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Powiedziałem też, że mogę z tobą omówić cokolwiek,

Wielce Szanowny Pan powiedział tu bardzo dużo i złożył tu ogrom deklaracji. Tak Pan może bardzo wiele! To ja nie jestem w stanie przeprowadzić z Panem żadnej satysfakcjonującej kogokolwiek - poza Panem, no może też i kilkoma innymi przypadkami - rozmowy. W mojej ocenie taka rozmowa, choćby tylko odrobinę merytoryczna w jakimś temacie jest zupełnie niemożliwą. Pan wymaga do rozmowy specjalisty w dziedzinach, w których ja posiadam tylko wiedzę ogólną.

Dużo zdrowia Panu życzę.

@@@
.
astrotaurus (12445 punktów)
Nie rżnij głupa, trollu, masz tylko racjonalnie wyjaśnić (choćby w kontekście zdań i myśli) niedorzeczny bełkot jakim szafujesz od dawna, a ja ci od tygodni wytykam.

Próbowałeś się wykręcić w swój zwykły, zakłamany sposób bredząc coś o "prawdach potwierdzonych", "ograniczonych do badań socjologicznych", ale nie umiałeś wskazać żadnych badań, żadnych opracowań naukowych obejmujących cały twój przeurozmaicony bełkot. A już zwłaszcza wskazać w takich opracowaniach deklarowania/diagnozowania cudzej wiary i oceniania jej głębokości na poziomach.

Teraz wymyśliłeś kolejny wykręt - jakieś niby konteksty zdań i myśli, ale nie potrafisz wskazać tych zdań i myśli, w kontekście których twój bełkot nabierałby sensu.

Ile byś nie odwracał kota ogonem, ile byś nie wypluł jeszcze gołosłownych, a fałszywych opinii, twoja niezdolność do merytorycznej rozmowy, do odpowiedzialności za własne słowa jest nie do zakwestionowania. Ale możesz to zmienić. Minimalna nadzieja, bo raczej wygląda na to, że dawno przekroczyłeś swój kołtuński Rubikon


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>Powiedziałem też, że mogę z tobą omówić cokolwiek,

Wielce Szanowny Pan powiedział tu bardzo dużo i złożył tu ogrom deklaracji. Tak Pan może bardzo wiele! To ja nie jestem w stanie przeprowadzić z Panem żadnej satysfakcjonującej kogokolwiek - poza Panem, no może też i kilkoma innymi przypadkami - rozmowy. W mojej ocenie taka rozmowa, choćby tylko odrobinę merytoryczna w jakimś temacie jest zupełnie niemożliwą. Pan wymaga do rozmowy specjalisty w dziedzinach, w których ja posiadam tylko wiedzę ogólną.

>Nie rżnij głupa, trollu, masz tylko racjonalnie wyjaśnić (choćby w kontekście zdań i myśli) niedorzeczny bełkot jakim szafujesz od dawna, a ja ci od tygodni wytykam.
>Próbowałeś się wykręcić w swój zwykły, zakłamany sposób bredząc coś o "prawdach potwierdzonych", "ograniczonych do badań socjologicznych", ale nie umiałeś wskazać żadnych badań, żadnych opracowań naukowych obejmujących cały twój przeurozmaicony bełkot. A już zwłaszcza wskazać w takich opracowaniach deklarowania/diagnozowania cudzej wiary i oceniania jej głębokości na poziomach.
>Teraz wymyśliłeś kolejny wykręt - jakieś niby konteksty zdań i myśli, ale nie potrafisz wskazać tych zdań i myśli, w kontekście których twój bełkot nabierałby sensu.
>Ile byś nie odwracał kota ogonem, ile byś nie wypluł jeszcze gołosłownych, a fałszywych opinii, twoja niezdolność do merytorycznej rozmowy, do odpowiedzialności za własne słowa jest nie do zakwestionowania. Ale możesz to zmienić. Minimalna nadzieja, bo raczej wygląda na to, że dawno przekroczyłeś swój kołtuński Rubikon

Każdy z nas odpowiada tylko i wyłącznie za to co powiedział lub napisał, a nie za to co sobie atakujący go polemiści wymyślili. Rzetelna rozmowa wymaga konkretnych, a nie wyrwanych z kontekstu cytatów. Nie można merytorycznie odpowiadać na jakieś wytwory chorego umysłu przepojonego nienawiścią, które nie mają nic lub bardzo niewiele wspólnego z tym co się powiedziało.

Wystarczy przejrzeć naszą tu rozmowę i wszystko dla inteligentnych osób staje się jasne, ale aby lepiej swoje stanowisko wyjaśnić pozwolę sobie na ilustrację.
www.youtube.com/watch?v=u3go0DoS2Zw
www.youtube.com/watch?v=HYzaFcrqQ-M
www.youtube.com/watch?v=m2tqDioJeYk
www.youtube.com/watch?v=yFkTBq6GAk4
www.youtube.com/watch?v=28T4g5btG1U
www.youtube.com/watch?v=2szrjM3aSyI

Są tu przykłady ludzi wykształconych, wzajemnie się rozumiejących i intelektualnie wspierających, których ja (podobnie do sporej grupy inteligencji polskiej, europejskiej, a nawet i światowej) nijak nie mogę zrozumieć, już nie mówiąc o jakiejkolwiek merytorycznej z nimi dyskusji. Po prostu i zwyczajnie pewne rzeczy są niemożliwe, ludzie mówiący i rozumiejący w tym samym języku, tak rozumują i tak się wypowiadają jakby z różnych planet byli.

Nie do mnie jest ten post skierowanym www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,9#w771873 ale też dla mnie trudno zrozumiałym, nawet mimo tego, iż epitetów w nim niewiele.

Sam używam mało wulgaryzmów, gdyż rzadko są one mi potrzebne, ale nie są one mi obce. Czytam to co Pan tu wypisuje i tak naprawdę nie potrafię zrozumieć bardziej Pańskich wywodów ponad mało urozmaicone steki wyzwisk człowieka zapętlonego w jakimś nienawistnym amoku. Ktoś chyba musiał Panu jakąś wielką krzywdę zrobić i teraz próbuje Pan to tu odreagować.

Nie, nie mogę Panu nijak pomóc, podobnie jak nie jestem w stanie pomóc PiS-owskim intelektualistom. Nawet gdyby mnie o to poprosili. Przykro mi i mogę tylko tu powtórzyć, iż trzeba o pomoc poprosić fachowców.

@@@
.
08-10-2018 15:13 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
Ileż to trzeba się nabełkotać, nachachmęcić, nawykręcać, paszkwilami napluć, po youtubie nabuszować byle tylko nic do rzeczy nie chlapnąć...
Tytan pracy, tytan!

>Każdy z nas odpowiada tylko i wyłącznie za to co powiedział lub napisał,
jeno nie Bogusławski! Dla niego odpowiedzialność za własny bełkot ciągle grubo poniżej kołtuńskiej godności.

>Rzetelna rozmowa wymaga konkretnych, a nie wyrwanych z kontekstu cytatów.
O kontekstach już było i jakoś ciągle nie potrafisz przedstawić kontekstów (zdań czy myśli), w których twój bełkot nabrałby sensu.

>Nie można merytorycznie odpowiadać na jakieś wytwory chorego umysłu przepojonego nienawiścią, które nie mają nic lub bardzo niewiele wspólnego z tym co się powiedziało.
A - oczywista! - głupawy bełkot "mówięniewierzęmówięwierzę" jako jedyna rozumna alternatwa dla wydziwiania o "podstawie posiadanych przesłanek" nie ma nic wspólnego z tym co się powiedziało.

Debilnego insynuowania wiary z oceną jej głębokości też biedne się nie wypowiadało. Ajajaj!

Jedyną próbą umieszczenia bełkotu w rozsądnym kontekście się podjęło tylko w przypadku głębokości wiary. Pech chciał, że zgodnie z moimi poglądami, a nie z tym co się ględzi.

Tak zatem:
wierzący wątpiący
wiara sceptyczna
głęboka
głębsza
poziomy wiary
zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
diagnozowanie wiary u innych
deklarowanie wiary za innych
itp.
itd.
pozostają bełkotem idioty.

Dawaj konteksty, trollu!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A teraz skup się, bo spróbuję dotrzeć do twojego zakutego łba korzystając z najlepszych wzorców merytorycznej dyskusji:

Warto to spróbować rozebrać i zobaczyć, iż te "wzorce" to są po prostu moje wypowiedzi żywcem (jakieś drobne zmiany tam są. Na przykład forma zwracania się do rozmówcy) tu przez Pana przeniesione. Nie chce mi się dokładnie sprawdzać, ale chyba wszystkie i bez większych zmian? Czyli powinny być zielonym kolorem zaznaczone.

>A teraz kilka oddechów, spacerek , a potem spróbuj ująć w spójną, logiczną całość stek debilnych bzdetów jakie bełkoczesz przez lata: (...)

I pod tym parę wydłubanych nie wiadomo skąd słów i zwrotów. Dla normalnych ludzi słowa mają znaczenie w kontekście zdań, a nawet całych myśli, w których zostały użyte. Ludzi chorych może drażnić jakieś pojedyncze słowo, któremu potrafią przypisywać tylko sobie zrozumiałe znaczenie.

=======================
Współczuję! Strasznie Pan tu w piętkę goni i nic sensownego napisać nie potrafi. Daj Pan sobie spokój ze sprawami, które przekraczają Pańskie możliwości zrozumienia. Powtórzę tu jeszcze raz oczywistą dla mnie prawdę, iż rozmowach nikt z nikogo idioty nie zrobi, każdy musi uczynić to sam. Na dłuższą metę pyskówka "strzyżono - golono" jest żenująco nudną.

Otaczająca nas rzeczywistość, a w tym treść i sens moich wypowiedzi, bardzo różni się od Pańskich projekcji i ja nic z tym zrobić nie mogę. Nie jestem od tych spraw specjalistą.

Dużo zdrowia Panu życzę.

@@@
.
05-10-2018 19:14 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Warto to spróbować rozebrać i zobaczyć, iż te "wzorce" to są po prostu moje wypowiedzi żywcem (jakieś drobne zmiany tam są. Na przykład forma zwracania się do rozmówcy) tu przez Pana przeniesione.
Ale bystrzacha z tego mądlego Andzejka, no, no...!

>Czyli powinny być zielonym kolorem zaznaczone.
Powinny? Bo ty takie powinności wyznaczasz?
Do tego twojego bełkotu odnosiłem się wcześniej. Jak do ściany. Pewnie nie pamiętasz...
Tutaj nie zamierzałem cię cytować, ale chciałem dać ci posmakować sterty debilnego bełkotu, pustosłowia, chamskich insynuacji bez cienia nawiązania do wypowiedzi oponenta. Żebyś poczuł choć cień atrakcji jakie mam ja czytając twoje posty. Cień jedynie, bo do twojego zachowania w tym wątku akurat te szkaradne słowa pasują jak ulał, co wskazywałem rzeczowo wielokrotnie.
I na tyle, na ile znam się na durniach, coś tam zauważyłeś. Dobra psu i mucha.

>I pod tym parę wydłubanych nie wiadomo skąd słów i zwrotów.
Ależ wiadomo, wiadomo, mój dobry Bogusławski! Z twojego bełkotu powtarzanego bezrozumnie, a z pychą przez lata. Znikąd indziej.

>Dla normalnych ludzi słowa mają znaczenie w kontekście zdań, a nawet całych myśli, w których zostały użyte. Ludzi chorych może drażnić jakieś pojedyncze słowo, któremu potrafią przypisywać tylko sobie zrozumiałe znaczenie.
Przypominam, że nie jesteś tu autorytetem, autoryzowanym diagnostą, instytucją orzekającą. Ponadto nie masz żadnych legitymacji do wypowiadania się w imieniu normalnych ludzi, jeno w imieniu jednego nienormalnego - siebie.
A ty nie jesteś w stanie rzeczowo wyjaśnić sensowności stosowania przez siebie zmasowanego bełkotu, nawet w kontekstach zdań czy myśli. Zwłaszcza nie jesteś w stanie wyjaśnić uzurpowanych kompetencji do diagnozowania wiary u innych, deklarowania wiary za innych, rozróżniania jej i stopniowania w jakikolwiek sensowny sposób.

>Raczej zdziwionym byłem, iż tak wielu czytelników rozumie i podziela moje poglądy, czyli w mojej subiektywnej ocenie durni tu tak mało, a samodzielnie myślącej inteligencji* aż tak dużo.
Tyle że jakoś samodzielnie myślącej inteligencji popierającej twoje poglądy w tym wątku nie widać. Ale ok, tak wymyślasz te swoje plebiscyty czerpiąc z wymysłów satysfakcję, to może byś wskazał choć jedną sztukę z tego licznego zbioru. Jedną sztukę co by orzekła "Bogusławski w tym wątku jest wzorcem rzeczowej, uczciwej dyskusji". Orzekła to jedynie, bo o rozumnej argumentacji na rzecz twojego bełkotu mowy być nie może.
Sami się inteligentni fani nie garną do ujawniania, może ty pokażesz z jednego. Byłoby antropologicznie interesujące zobaczyć jeszcze większego idiotę, niż ty.
Większego, bo ty masz coś jednak tu do ugrania. G...niane stawki, ale często pożądane przez wielu, więc jakoś po ludzku zrozumiałe: możesz ocalić swoje pieniackie ambicje, swój kołtuński honor i nie przyznać się, nie ustąpić, nie poddać, choć nie masz rzeczowego nic do powiedzenia.
Ale zobaczyć kogoś kto palnie taką brednię tylko dla przyjemności lizania twojego tyłka... ho, ho!
A mnie to rybka, miałbym dwóch do pokazywania po jarmarkach.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-10-2018 10:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ale bystrzacha z tego mądlego Andzejka, no, no...!
>Powinny? Bo ty takie powinności wyznaczasz?
>Do tego twojego bełkotu odnosiłem się wcześniej. Jak do ściany. Pewnie nie pamiętasz...
>Tutaj nie zamierzałem cię cytować, ale chciałem dać ci posmakować sterty debilnego bełkotu, pustosłowia, chamskich insynuacji bez cienia nawiązania do wypowiedzi oponenta. Żebyś poczuł choć cień atrakcji jakie mam ja czytając twoje posty. Cień jedynie, bo do twojego zachowania w tym wątku akurat te szkaradne słowa pasują jak ulał, co wskazywałem rzeczowo wielokrotnie.
>I na tyle, na ile znam się na durniach, coś tam zauważyłeś. Dobra psu i mucha.
>Ależ wiadomo, wiadomo, mój dobry Bogusławski! Z twojego bełkotu powtarzanego bezrozumnie, a z pychą przez lata. Znikąd indziej.
>Przypominam, że nie jesteś tu autorytetem, autoryzowanym diagnostą, instytucją orzekającą. Ponadto nie masz żadnych legitymacji do wypowiadania się w imieniu normalnych ludzi, jeno w imieniu jednego nienormalnego - siebie.
>A ty nie jesteś w stanie rzeczowo wyjaśnić sensowności stosowania przez siebie zmasowanego bełkotu, nawet w kontekstach zdań czy myśli. Zwłaszcza nie jesteś w stanie wyjaśnić uzurpowanych kompetencji do diagnozowania wiary u innych, deklarowania wiary za innych, rozróżniania jej i stopniowania w jakikolwiek sensowny sposób.
>Tyle że jakoś samodzielnie myślącej inteligencji popierającej twoje poglądy w tym wątku nie widać. Ale ok, tak wymyślasz te swoje plebiscyty czerpiąc z wymysłów satysfakcję, to może byś wskazał choć jedną sztukę z tego licznego zbioru. Jedną sztukę co by orzekła "Bogusławski w tym wątku jest wzorcem rzeczowej, uczciwej dyskusji". Orzekła to jedynie, bo o rozumnej argumentacji na rzecz twojego bełkotu mowy być nie może.
>Sami się inteligentni fani nie garną do ujawniania, może ty pokażesz z jednego. Byłoby antropologicznie interesujące zobaczyć jeszcze większego idiotę, niż ty.
>Większego, bo ty masz coś jednak tu do ugrania. G...niane stawki, ale często pożądane przez wielu, więc jakoś po ludzku zrozumiałe: możesz ocalić swoje pieniackie ambicje, swój kołtuński honor i nie przyznać się, nie ustąpić, nie poddać, choć nie masz rzeczowego nic do powiedzenia.
>Ale zobaczyć kogoś kto palnie taką brednię tylko dla przyjemności lizania twojego tyłka... ho, ho!
>A mnie to rybka, miałbym dwóch do pokazywania po jarmarkach.

Czy osobie, nawet tylko średnio rozgarniętej, potrzebny jest tu jeszcze jakikolwiek komentarz? Czy można lepiej zaprezentować swój poziom intelektualny i kulturalny oraz mentalność i stan zdrowotny niż uczynił to autor powyższego posta i kilkunastu poprzednich? Jakoś w to wątpię? Pan Astrotaurus zrobił to tu znakomicie. Nie mam nic tu do dodania.

@@@
.
06-10-2018 10:42 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie mam nic tu do dodania.
A już w żadnej mierze nie masz do dodania jakiegokolwiek racjonalnego wyjaśnienia swojego debilnego bredzenia o wiarach głębszych, sceptycznych, poziomych, diagnozowanych u innych itp., itd
Choćby nawet w kontekście zdań i myśli. Albo po lekturze literatury przedmiotu, czy co tam jeszcze z maskującego bełkotu potrafisz z siebie wydalić.

I ciągle chętnie zobaczę na deser idiotę, który łyka bez popitki twoje wykręty.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
07-10-2018 23:16 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>... to może byś wskazał choć jedną sztukę z tego licznego zbioru. Jedną sztukę co by orzekła "Bogusławski w tym wątku jest wzorcem rzeczowej, uczciwej dyskusji".
Nie sądzę, by Panu Andrzejowi chciało się tu kogoś konkretnego wskazywać, ale przyznaję, że jego posty tak ogólnie rozumiem. Nie zgadzam się z wszystkim co pisze, ale raczej od dawna już nie mam problemów, by prowadzić z nim rzeczową dyskusję.

>Orzekła to jedynie, bo o rozumnej argumentacji na rzecz twojego bełkotu mowy być nie może.
Strasznie się zapiekliłeś w tym wątku. Z takim podejściem do dyskutanta żadna dyskusja nie jest możliwa.

Przeprowadziłem z Andrzejem Bogusławskim wiele długich rozmów i muszę tu jednocześnie powiedzieć, że nie tylko go rozumiem, ale także - do pewnego stopnia - Ciebie. Byłem już kiedyś w sytuacji, w której mnie Pan Andrzej zdenerwował, ale jakoś mi się wówczas udało nerwy opanować.

Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze dlatego, że zapytałeś.
Po drugie, że to właśnie Ty byłeś świadkiem mojej złości już prawie osiem lat temu - wtedy Ty stałeś po stronie Pana Andrzeja - czasami pamięta się takie urywki z przeszłości:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,399997#w403588

Dzisiaj tak jakby nasze role się odwróciły, choć to pewnie trochę krzywe zwierciadło.

P.S. Wydaje mi się, że istnieje dość znaczna różnica między wiarą głęboką i płytką, i czy dobrze rozumiem, że Ty nie zgadzasz się z tym rozróżnieniem?
08-10-2018 02:43 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie sądzę, by Panu Andrzejowi chciało się tu kogoś konkretnego wskazywać, ale przyznaję, że jego posty tak ogólnie rozumiem.
Pisałem w tym wątku, że "tak ogólnie" to się obaj (z panem B.) jakoś przyjaźniliśmy na forum. Diabeł tkwi w szczegółach, a nie w "tak ogólnie".
I nie chcę (w moich prowokacjach) jakiejś tam ogólnikowej oceny, ale stwierdzenia (wykazania nie uważam za możliwe), że Bogusławski w tym wątku prezentuje się jako rzeczowy, racjonalny, uczciwy rozmówca.

>"Nie zgadzam się z wszystkim co pisze, ale raczej od dawna już nie mam problemów, by prowadzić z nim rzeczową dyskusję.
A ja mam, jak widać. I absolutnie nie poczuwam się do winy za zaistnienie tych problemów.

>Strasznie się zapiekliłeś w tym wątku. Z takim podejściem do dyskutanta żadna dyskusja nie jest możliwa.
Obawiam się, że nie zapoznałeś się z przebiegiem wątku. Ja tak. Słowo po słowie.

>Po drugie, że to właśnie Ty byłeś świadkiem mojej złości już prawie osiem lat temu - wtedy Ty stałeś po stronie Pana Andrzeja - czasami pamięta się takie urywki z przeszłości:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,399997#w403588
Nie próbuję czytać całego wskazanego wątku, nie próbuję roztrząsać jego detali, ale ty spróbuj zwrócić uwagę, że w konkretnie zalinkowanym poście nie jestem po stronie Bogusławskiego, ale przeciw tobie. Mówię w tym poscie o tobie, a nic o nim. To nie to samo. Chociaż nie dam sobie głowy uciąć czy "Masz racje, nie daj się! Przyduś takiego szkaradę" nie było serio o Bogusławskim.
I zwróć uwagę, że moja ostra krytyka twojej postawy była bardzo podobna do mojej krytyki postawy Bogusławskiego w tym wątku (tobie nie zarzucałem bufonady i chamstwa , bo nie miałem powodu, a tu mam aż nadto ). Uważam za bezsens ględzenie o wszystkim naraz bez omawiania/rozbierania konkretów, szczegółów. Punktów spornych. Życie składa się z drobiazgów i kiedy coś szwankuje trzeba się nad drobiazgami właśnie pochylić. Rozważyć działanie szwankującego drobiazgu, najdrobniejsze połączenia szwankującego drobiazgu z innymi drobiazgami i defekt usunąć.
W inny sposób: "po pierwsze nie mamy armat..." - można ględzić do upadu, ale brak armat jest faktem nie do przeskoczenia. Argumentem wystarczającym.
Bogusławski też tak nie umie myśleć. I miał z tym problemy od kiedy go znam.

>P.S. Wydaje mi się, że istnieje dość znaczna różnica między wiarą głęboką i płytką, i czy dobrze rozumiem, że Ty nie zgadzasz się z tym rozróżnieniem?
A ja wobec takiej uwagi jestem pewien, że nie przeczytałeś wątku.
Gdybyś go przeczytał, wiedziałbyś, że na pewno nie zgadzam się z takim rozróżnieniem. Wiedziałbyś, że na tle tego właśnie stopniowania Bogusławski "rozkwitł" w najobrzydliwszy dla mnie sposób.
Linkowałem w tym wątku do mojego starego wątku z próbą definiowania wiary i miałem nawet na tle tego linka spięcie z Bogusławskim. Przeoczyłeś. Przeoczyłeś moje tysięczne uwagi o bełkocie z "głębokością wiary" u podstaw, przeoczyłeś moje komentarze do dwukrotnych prób Bogusławskiego argumentowania badaniami naukowymi i wypowiedziami badaczy.
Twoje opinie na temat przebiegu wątku i mojej w nim postawy mają zatem nader iluzoryczne podstawy.
A na marginesie: zapraszam do mojego nowego wątku z próbą uzgodnienia definicji wiary, gdybyś chciał takiego uzgodnienia spróbować i głębokości rozmaite omówić.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-10-2018 15:23 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Byłem już kiedyś w sytuacji, w której mnie Pan Andrzej zdenerwował, ale jakoś mi się wówczas udało nerwy opanować.

Byłem, co najmniej kilkukrotnie z sytuacji, w której mnie Pan zdenerwował. Wiem, iż denerwowałem wielokrotnie Pana - przyznam się, iż czasem nawet świadomie, gdyż lubię ludzi prowokować i denerwować. Sam też traktuję internetowe rozmowy jako prowokację do douczenia się, weryfikacji i ponownego przemyślenia moich poglądów. Natomiast bardzo rzadko nie rozumiałem tego co Pan napisał, a gdy tak się zdarzało, to bez trudności mogłem dopytać. Nikt z nas ani wszystkiego nie wie, ani też nie bezbłędnym. Inteligentni ludzie permanentnie poszukują optymalizacji własnych poglądów i ja jeszcze szukam odpowiedzi na zadane przez Pana parę lat temu pytania - gdyż za rzecz najważniejszą uważam porządek we własnej głowie.

W tym przypadku nie zachodzi zupełnie nic podobnego nie zachodzi. Napisałem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,767212#w767820 a tu mamy w miarę kończące odniesienie do tej mojej wypowiedzi: www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,8#w771649

W mojej subiektywnej ocenie przypisywane mi tu wypowiedzi i poglądy nie mają nic lub bardzo niewiele wspólnego z tym co ja tam napisałem. Podtrzymuję każde napisane przez siebie zdanie. Już choćby dlatego, iż wyrażone jest zgodnie z językiem polskim i trzyma się rozumienia terminologii używanej w naukach humanistycznych, w tym psychologii i socjologii religii, a co do poglądów - na które zresztą przedstawiłem argumenty - to każdy ma prawo do własnych. Ale podtrzymuję tylko to co sam napisałem, a nie to co urodziło się w czyjejś głowie.

@@@
.
08-10-2018 17:24 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Podtrzymuję każde napisane przez siebie zdanie. Już choćby dlatego, iż wyrażone jest zgodnie z językiem polskim i trzyma się rozumienia terminologii używanej w naukach humanistycznych, w tym psychologii i socjologii religii,
A czemu nie umiesz znaleźć linków do tej obszernej literatury?
Linkujesz do swoich wydziwiań, do Kryśki, a na temat umiałeś tylko podjąć próbę linkowania do głębokości deklarowanej przez wierzących, a ocenianej przez postronnych jako związek z religią.

Gdzie linki do deklarowania wiary za kogoś?
diagnozowania wiary u kogoś?
przydzielania jej do poziomów na głębokościach?
mierzenia stopnia zaślepiania?
i to wiary niereligijnej
itd.
itp.
A do tego jeszcze jakikolwiek związek z moimi wypowiedziami...?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Napisałem:
Moim zdaniem każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/pomiotu) nas ogranicza intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych, ale im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym wywołane tą postawą ograniczenia ograniczają nas bardziej.

Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas często aż do psychoz skłaniających prowadzących nawet do podłości i zbrodni. Wtedy do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,767212#w767820
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,767212#w767913

=================================
Pan Astrotaurus:
www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,8#w771758
www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,8#w771774
www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,9#w771776

Moja odpowiedź:
www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,9#w771883

=================================
Pan Astrotaurus:
>Ileż to trzeba się nabełkotać, nachachmęcić, nawykręcać, paszkwilami napluć, po youtubie nabuszować byle tylko nic do rzeczy nie chlapnąć...
>Tytan pracy, tytan!
Każdy z nas odpowiada tylko i wyłącznie za to co powiedział lub napisał,
>jeno nie Bogusławski! Dla niego odpowiedzialność za własny bełkot ciągle grubo poniżej kołtuńskiej godności.
Rzetelna rozmowa wymaga konkretnych, a nie wyrwanych z kontekstu cytatów.
>O kontekstach już było i jakoś ciągle nie potrafisz przedstawić kontekstów (zdań czy myśli), w których twój bełkot nabrałby sensu.
Nie można merytorycznie odpowiadać na jakieś wytwory chorego umysłu przepojonego nienawiścią, które nie mają nic lub bardzo niewiele wspólnego z tym co się powiedziało.
>A - oczywista! - głupawy bełkot "mówięniewierzęmówięwierzę" jako jedyna rozumna alternatwa dla wydziwiania o "podstawie posiadanych przesłanek" nie ma nic wspólnego z tym co się powiedziało.
>Debilnego insynuowania wiary z oceną jej głębokości też biedne się nie wypowiadało. Ajajaj!
>Jedyną próbą umieszczenia bełkotu w rozsądnym kontekście się podjęło tylko w przypadku głębokości wiary. Pech chciał, że zgodnie z moimi poglądami, a nie z tym co się ględzi.
>Tak zatem:
>wierzący wątpiący
>wiara sceptyczna
>głęboka
>głębsza
>poziomy wiary
>zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
>diagnozowanie wiary u innych
>deklarowanie wiary za innych
>itp.
>itd.
>pozostają bełkotem idioty.
>Dawaj konteksty, trollu!
Podtrzymuję każde napisane przez siebie zdanie. Już choćby dlatego, iż wyrażone jest zgodnie z językiem polskim i trzyma się rozumienia terminologii używanej w naukach humanistycznych, w tym psychologii i socjologii religii,
>A czemu nie umiesz znaleźć linków do tej obszernej literatury?
www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,6#w770973
www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,7#w771061
>Linkujesz do swoich wydziwiań, do Kryśki, a na temat umiałeś tylko podjąć próbę linkowania do głębokości deklarowanej przez wierzących, a ocenianej przez postronnych jako związek z religią.
>Gdzie linki do deklarowania wiary za kogoś?
Znajduję tylko literaturę do tego co sam napisałem.
>diagnozowania wiary u kogoś?
>przydzielania jej do poziomów na głębokościach?
>mierzenia stopnia zaślepiania?
>i to wiary niereligijnej
>itd.
>itp.
Nawet nie próbuję szukać literatury do czyichś projekcji.
>A do tego jeszcze jakikolwiek związek z moimi wypowiedziami...?

I to co tu najlepsze. Ja miałbym doszukiwać się jakiś merytoryczno/logicznych związków z wypowiedziami, w których nijak nie mogę się doszukać ani logiki, ani związków merytorycznych z tym co kiedykolwiek napisałem. Pan Astrotaurus przeprowadza tu zacietrzewione personalne ataki, w moim odbiorze wprost chore, a ja miałbym doszukiwać się ewentualnej możliwości związku z moimi wypowiedziami i do tego znaleźć jeszcze jakąś tam literaturę, ale gdy to konieczne to ja jakiś związek z Pańskimi wypowiedziami tu znajduję:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664981#w665147
www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

@@@
.
10-10-2018 17:12 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
I znowu erupcja cytatów, linków bez jakiegokolwiek rzeczowego wyjaśnienia czegokolwiek. Erupcja wedle tego co ci się roi, kojarzy, wydaje.
I ciągle ani słowa o tym
- jak się rozróżnia wiary (albo jak słowo "różne" nie ma nic wspólnego z rozróżnianiem)
- jak się je stopniuje (albo jak używanie przymiotników w stopniu wyższym nie ma nic wspólnego ze stopniowaniem)
- gdzie literaturze naukowej jest uzasadnienie twojego bełkotu
- co w ogóle znaczy "wierzący wątpiący" i "wiara sceptyczna" zwłaszcza w kontekście twojego własnego zdania, że wątpliwości i sceptycyzmu nie nazywamy wiarą
- jakie oparcie w moich wypowiedziach mają twoje insynuacje wiary czy urojeń
- etc., etc.
czyli nic do rzeczy i na temat

Zatem mimo domniemanego aplauzu jakichś debili dla twoich uników, umysłowe wybryki w stylu:
- wierzący wątpiący
- wiara sceptyczna
- głęboka
- głębsza
- poziomy wiary
- zaślepienie całkowite (a może częściowe?)
- diagnozowanie wiary u innych
- deklarowanie wiary za innych
itp.
itd.
ciągle pozostają bełkotem idioty.



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>ciągle pozostają bełkotem idioty.

Dodałbym bym tylko "mocno zacietrzewionego", a co do "bełkotu idioty" to zgoda, gdyż nigdzie tu ponad taki mocno zacietrzewiony bełkot idioty Wielce Szanownemu Panu wyjść się nie udało. Nie potrafił Pan tu nigdzie i w żaden sposób podważyć logiki i spójności moich wywodów, przekazywanych w miarę jasnym, komunikatywnym językiem.

Pocieszę Pana, iż ani tu na forum Racjonalisty.pl www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930 ani też w społeczeństwie nie jest Pan jedynym, a wprost odwrotnie należy Pan do całkiem sporej grupy.

Wyżej zalinkowałem podobnych Panu publicznie znanych dyskutantów. Pań i panów: Dominika Tarczyńskiego, Jacka Sasina. Krystyny Pawłowicz, czy prezesa Kaczyńskiego i całej grupy PiS-owskich intelektualistów. Oni również święcie wierzą w swoją inteligencję oraz wiedzę, ale profilaktycznie aby wzmocnić siłę siłę argumentów, używają podobnej do Pana wściekłej agresji, pełnej epitetów i wyzwisk, wobec wszystkich inaczej myślących. Tyle tylko, iż z tego - poza stwierdzeniem u nich ewidentnych ograniczeń intelektualnych - nic nie wynika dla inteligentnego czytelnika, ale przecież popieprzyć sobie głupoty to może Pan sobie do woli. Ja Panu nie zabronię.

Duuużo zdrówka życzę.

@@@
.
16-10-2018 08:46 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>logiki i spójności moich wywodów, przekazywanych w miarę jasnym, komunikatywnym językiem.
Stężenie tego typu gównoprawd w twoich postach nie rokuje na ograniczenie twojej paranoi. Pora kończyć tę nierówną walkę. Nie złapiemy już raczej kontaktu. I choćby jeszcze tysiąc szarleyów plunęło, twoim wzorem, gołosłownymi insynuacjami, choćby jeszcze tysiąc maceoxów skrytykowało moją postawę w wątku którego nie czytali, mnie nie zastąpi to nawet jednego rzeczowego argumentu. Po prostu nie daję tak rady. I tak mam od urodzenia...
Za wyjaśnienie logiki i spójności twoich wywodów choćby z "mówięniewierzęmówięwierzę" dziękuję zatem uprzejmie, choć krasnoludki to wyjaśnienie ukryły gdzieś tak, że nie mogę go odnaleźć i nawet mistrz linkowania Bogusławski będzie tu bezradny...

Dla twojego upośledzenia nie widzę ratunku skoro nawet tak debilne oksymorony jak "wiara sceptyczna" zaliczasz do logicznych i spójnych, choć, mimo moich wielokrotnych wezwań, tej logiki i spójności wykazać nie umiesz. No chyba, że znowu krasnoludki gdzieś wyjaśnienie skitrały.
I przypominam, że choćby taki oksymoron występował w słownikach masowo (a nie występuje), to nie przestałby być oksymoronem.

Dopóki zatem nie wyjaśnisz logiki i spójności swoich
- oksymoronów (wiara sceptyczna, wierzący wątpiący)
- uzurpacji (diagnozowanie wiary u innych, deklarowanie wiary za innych)
- pomniejszych bzdetów (wiara głęboka, głębsza itd)
pozostaną one bełkotem idioty.

I podpowiem ci jeszcze - działa na forum twój imiennik o nazwisku ".51"
Nawet na świeżo podjął dyskusję w tym wątku.
Andrzej.51 to, moim zdaniem, Mistrz nad Mistrze, klasa dla siebie, wzór dyskutanta: rzeczowy, analityczny, konkretny. On nie linkuje na oślep do czegoś co mu się roi, wydaje, kojarzy. Nie wydaje gołosłownych opinii. On argumentuje, zawsze w odniesieniu do wypowiedzi oponenta.

Weź przykład z tego forumowicza. Wyjaśnij cokolwiek z tego o co proszę wielokroć. Może to być wskazanie głupstwa wypowiedzianego przeze mnie z dowodem, że to głupstwo właśnie.
Cokolwiek.
Jedna kwestia.
Ale rzeczowo, na temat, bez opinii, z gotowością odpowiedzialności za każde słowo.
Jeśli nawet nie spróbujesz, to - gratulacje! - masz mnie z głowy.



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
16-10-2018 15:41 
 Ocena 4 na 4
4poryroku (951 punktów)

>Andrzej.51 to, moim zdaniem, Mistrz nad Mistrze, klasa dla siebie, wzór dyskutanta: rzeczowy, analityczny, konkretny.

Dokładnie tak jak piszesz. Andrzej jest jak lustro w którym widzę własne niedoskonałości.
17-10-2018 13:40 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

2 lutego 2013 roku podjąłem próbę na forum Racjonalisty.pl uporządkowanie pojęć związanych z "wiarą" w wątku "Pochodzenie wiary": www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469 www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469#w545566 Dyskusja była dosyć i długa i raczej ciekawa.

===
Astrotaurus 6 maja 2013 roku: Nieraz chodził mi po głowie pomysł wątków wyłącznie z definiowaniem różnych pojęć (niedawno P. Andrzej Bogusławski zrobił coś z pochodzeniem wiary i jej definiowaniem), tutaj nie to było moim celem

===
Astrotaurus do Bogusławskiego 6 listopada 2014 roku. (Czyli cztery lata temu)
Hmmm.... Pan to już w tej kwestii jest oczywisty jak - nie przymierzając - powietrze, którym się oddycha.

I mam wrażenie, że z Pańską postawą solidaryzowałem się niejednokrotnie pisemnie, a gdyby to było niejasne to wszem wobec głoszę: Bogusławski wymiata!

Co do pewnych niuansów mam jednak także i z Panem na pieńku (nie uznaję na przykład takich pojęć jak "głębokość wiary"), może więc w końcu zmobilizuję się by założyć wątek dla pełnego rozpracowania definicji wiary, bo pokrewnych, nawiązujących było wiele, a ciągle w kwestii elementarnego definiowania są niedomówienia i niejasności.


===
Astrotaurus 11 lipca 2018 roku. Powrót do obsesji: Będę się stanowczo upierał przy innej oczywistości, że wiara jest zjawiskiem zerojedynkowym i błędem jest odnoszenie jej do całego zestawu organizacyjnych dogmatów i pomniejszych twierdzeń.

Głębokość/płytkość wiary to myląca nazwa dla zakresu twierdzeń nią objętych. O wiele bardziej adekwatnie byłoby mówić o rozległości, trzymajac się melodyki czasoprzestrzennej.

Gdyby np. szarley wierzył w omnipotencję proboszczów, wedle Pańskich kryteriów należałoby go nazwać wierzącym głębiej niż ma to miejsce teraz. A tu nie ma mowy o żadnej głębokości - po prostu do twierdzeń objętych jego wiarą dołączyłoby jeszcze to jedno.


9 października 2018 roku tu napisałem: I to co tu najlepsze. Ja miałbym doszukiwać się jakiś merytoryczno/logicznych związków z wypowiedziami, w których nijak nie mogę się doszukać ani logiki, ani związków merytorycznych z tym co kiedykolwiek napisałem. Przeprowadza Pan tu zacietrzewione personalne ataki, w moim odbiorze wprost chore, a ja miałbym doszukiwać się ewentualnej możliwości związku z moimi wypowiedziami i do tego znaleźć jeszcze jakąś tam literaturę, ale gdy to konieczne to ja jakiś związek z Pańskimi wypowiedziami tu znajduję:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664981#w665147
www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

===
Naprawdę nie wiem cóż merytorycznego miałbym tu dołożyć aby dla inteligentnego czytelnika stało się oczywistym, iż w tej rozmowie po stronie Pana Astrotaurusa nie tylko brak jest argumentów, ale on sam prezentuje tu ogromny bałagan pojęciowy nadrabiając swoje ewidentne niedostatki intelektualne atakami bezpośrednio na mnie pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam Tylko bardzo głęboka, zaślepiająca wiara może nie pozwolić na przyjęcie tej oczywistości.

===
Wikipedia: Trollowanie (trolling) - antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie, w których prowadzi się dyskusje. Osoby uprawiające trollowanie nazywane są trollami.

Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.

Typowe miejsca działania trolli to grupy i listy dyskusyjne, fora internetowe, czaty itp. Trollowanie jest złamaniem jednej z podstawowych zasad netykiety. Jego efektem jest dezorganizacja danego miejsca w Internecie, w którym prowadzi się dyskusję i skupienie uwagi na trollującej osobie. pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie\

===
Troll kocha dominować w dyskusji z innymi internautami. Musi mieć ostatnie słowo, niezależnie od tego, czy faktycznie coś wie na dany temat. Bardzo często trolling uprawiają osoby o skłonnościach narcystycznych. Zwykle mają one ekstremalne poglądy, które niezwykle głośno wyrażają. Roszczą sobie prawo do tego, by mieć zawsze rację, i łudzą się, że w końcu wszyscy się z nimi zgodzą.
gloria.tv/article/hLm8cN3Dgtcj4fXtgxYBroBbB

===
Hejter - określenie osoby, która wyraża kłótliwe i agresywne komentarze w Internecie. Hejterzy różnią się od trolli, którzy starają się zwrócić na siebie uwagę poprzez prowokacyjne komentarze.
pl.wikipedia.org/wiki/Hejter

===
Gdybyśmy mogli zajrzeć do głowy osoby piszącej nienawistny komentarz w internecie, zapewne zobaczylibyśmy pobudzenie ważnego fragmentu jej mózgu - tzw. układu nagrody.

"Wielu ludzi nie wie, jak rozładować frustrację. W sieci mogą zrobić to bezpiecznie, nie narażając się praktycznie na żadną karę" - mówi dr Małgorzata Wójcik, psycholog z Uniwersytetu SWPS Katowice. Co więcej, ludzie najczęściej odreagowują w ten sposób własne życiowe problemy. "Jeśli nie możemy wyładować swej frustracji np. na szefie, który nie dał nam podwyżki, przenosimy ją na inny obiekt, pisząc o imigrantach, którzy odbierają Polakom pracę. Jeśli widzimy piękniejszą od nas celebrytkę, napiszemy, że jest głupia, by podnieść własną samoocenę i lepiej się poczuć" - wylicza dr Wójcik.
www.focus.(*)a-skd-si-bierze-mowa-nienawici

@@@
.
19-10-2018 09:13 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
Jakżeby inaczej?!
Miałeś tyle lat na przygotowanie się do rzeczowej rozmowy o głębokościach wiary...

Ogłaszam bezwarunkową kapitulację.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Astrotaurus 10 luty 2013 r. Tu ciagle rozbijamy się o podstawową definicję wiary. Wiele już razy korciło mnie by założyć wątek wyłącznie o tej definicji, bo przerażenie moje nieustanne budzi co nawet na tym forum może się dziać z tak podstawowym dla tematyki portalu pojęciem. .

Astrotaurus 6 maja 2013 roku: Nieraz chodził mi po głowie pomysł wątków wyłącznie z definiowaniem różnych pojęć (niedawno P. Andrzej Bogusławski zrobił coś z pochodzeniem wiary i jej definiowaniem), tutaj nie to było moim celem

>Miałeś tyle lat na przygotowanie się do rzeczowej rozmowy o głębokościach wiary...

Tak plus minus zajmuję tą problematyką około półwiecza www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469, tyle tylko, iż nie o żadnych "głębokościach", gdyż to tylko definicyjny drobiazg używany przy określaniu religijności w badaniach psychologicznych i socjologicznych. Ani on mnie ziębi, ani on mnie grzeje. Nie mam na tym punkcie żadnych urazów, a już tym bardziej chorobliwych obsesji, wywołujących tak zapiekłą wściekłość do oponenta, iż one prosto prowadzą do chamskich pozamerytorycznych ataków na interlokutora.

======================
Teraz po ponad pięciu latach pan Astrotaurus przedstawia nam swoje głębokie przemyślenia na powyższy temat. Przemyślenia bardzo osobiste, gdyż bez odwołań do literatury przedmiotu, których wymagał ode mnie (i które mu podałem). Możemy sobie tam poczytać:

29 września 2018 r. Wiara, choć dodaje się do niej różne przymiotniki (chyba najczęściej głęboka) tak naprawdę jest zjawiskiem zerojedynkowym - jest, albo jej nie ma.

Wspomniana głębokość wiary nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek różnicowaniem, stopniowaniem samej wiary. Choć każdy może deklarować do woli swą wiarę jako dowolnie głęboką nie ma żadnych obiektywnych kryteriów określania tego wydumanego "parametru". Zresztą sami zainteresowani deklarujący głęboką wiarę określają nią na ogół siłę swoich związków z kościołem czy tradycją religijną, a nie "siłę, stopień" wiary w poszczególne twierdzenia.

Ja bym tę głębokość wiary nazwał raczej rozległością (trzymając się nomenklatury z relacji przestrzennych), bo chodzi tu o ilość twierdzeń wiarą objętych. I to głównie o twierdzenia, wiara w które daje widoczne dla innych efekty. Człowiek wierzący w katolickie przykazanie kościelne "w niedziele i święta we mszy świętej nabożnie uczestniczyć" ma szansę być nazwany głęboko wierzącym. Ktoś inny, wierzący w biblijne ""Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu" takiej szansy nie ma, choćby się modlił 10 razy częściej i żarliwiej. W dodatku ciągle każdy z nich może się uznawać za głęboko czy niegłęboko wierzącego wedle dowolnego widzimisię.

Powierzchowność, błędność widzenia zjawiska wiary wyraża się jeszcze mocniej w także powszechnych sformułowaniach typu: "wierzący wątpiący", czy "wierzący niepraktykujący". Te kuriozalne zbitki słowne obrazują relację zbioru twierdzeń faktycznie objętych wiarą przez konkretnego wierzącego do zbioru twierdzeń podawanych do wierzenia przez organizację. Prawie każdy człowiek na świecie jest wierzący wątpiący (takich jak choćby ja - wolnych od wiary jakiejkolwiek jest zapewne margines), bo wierzy w jedno, wątpi w co innego. Nie można natomiast wierzyć i wątpić w to samo twierdzenie, bo wiara i wątpliwości wykluczają się wzajemnie w odniesieniu do jednego twierdzenia.


Oczywiście zbyt długo uczestniczyłem w różnych dyskusjach na forum Racjonalisty.pl aby sądzić, iż on swoimi wywodami nikogo nie przekonał - zapewne są tacy. Natomiast zupełnie nie przekonał mnie i zdecydowanie wolę pozostać przy nieostrym - choć powszechnie używanym - pojęciu określającym stopień wiary "głębokością"* od np. przez niego wydumaną i przez nikogo dotychczas nie używaną "rozległością", ale przecież nikt mu nie zabroni, a mnie to nawet by się nie chciało zabraniać. Czytając internetowe wywody z nie takim "kuriozalnymi zbitkami słownymi" już się spotkałem.

---------------------
* Bardzo rzadkim zjawiskiem jest wiara bez wątpliwości, gdyż nawet fanatyzm często jest zagłuszeniem własnych wątpliwości. Można nawet powiedzieć, iż każda wiara jest sceptyczną tylko stopnie tego sceptycyzmu różnią się bardzo.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
21-10-2018 12:58 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Wydaje mi się, że istnieje dość znaczna różnica między wiarą głęboką i płytką,

Mnie też tak to się wydaje i nigdzie nie wykroczyłem poza rozumienie "wiary głębokiej" np. przez Halinę Juliannę Grzymałę-Moszczyńską pl.wikiped(*)Grzymała-Moszczyńska "Osobowość a religijność" w "Psychologii religii". Kraków 1984.

"Potrzeba praktycznych osiągnięć różnicuje grupę osób głęboko wierzących i wierzących oraz grupę osób głęboko wierzących i obojętnych» Największe nasilenie tej potrzeby występuje w grupie osób głęboko wierzących, najmniejsze - w grupie osób obojętnych. W grupie osób wierzących potrzeba ta przyjmuje wartość pośrednią. Zróżnicowanie to wydaje się wskazywać na inny rodzaj orientacji życiowej występującej u osób o silnych pozytywnych postawach wobec religii niż u pozostałych osób badanych. U osób głęboko wierzących widoczne jest ukierunkowanie na pewne konkretne działania, przystosowanie się do istniejącej rzeczywistości bez podejmowania prób jej zmiany» Jest to orientacja życiowa mniej kreatywna, bardziej bierna niż ta, która występuje u osób o postawach obojętnych. (...)

Pierwszym skupieniem, które omówimy, jest skupienie IA. Skupienie to zawiera potrzeby decydujące o wrogiej postawie i dystansie w stosunku do innych ludzi. W skład tego skupienia wchodzą 4 potrzeby: potrzeba odrzucenia, czyli odsuwanie się od innych, odmawianie im przyjaźni czy poparcia; potrzeba agresji - czyli jawna lub ukryta wrogość W stosunku do innych ludzi; potrzeba dysharmonii - czyli kierowanie się konfliktowymi celami - tendencja do nieskoordynowanych czynności; potrzeba niezależności - czyli skłonność do buntowniczości i izolowania się.

Natężeniem potrzeby odrzucenia różnią się między sobą w sposób statystycznie istotny grupy osób wierzących oraz obojętnych i grupy osób głęboko wierzących i o postawach antyreligijnych. Potrzeba ta z największym nasileniem występuje w grupie osób o postawach antyreligijnych, z najmniejszym - w grupie osób głęboko wierzących.

Można to, jak się wydaje, wyjaśnić tym, że u osób głęboko wierzących ich przekonania religijne nakazują im jak gdyby programowo-pozytywny stosunek wobec innych ludzi - nie akceptując jednocześnie odmawiania innym ludziom przyjaźni czy poparcia. «Natężeniem potrzeby agresji różnią się między sobą grupy osób głęboko wierzących i obojętnych. Potrzeba ta znacznie silniej występuje u osób obojętnych niż u osób o postawach proreligijnych. Natężenie tej potrzeby jest silniejsze w grupie osób o postawach antyreligijnych niż w grupie osób głęboko wierzących, jest ono silniejsze również u osób obojętnych niż wierzących i silniejsze u osób o postawach laickich niż u osób wierzących. Można więc ogólnie stwierdzić, że w zależności od typu postawy wobec religii potrzeba ta występuje w większym lub mniejszym natężeniu.

Najsilniej występuje ona u osób' o postawach antyreligijnych, najsłabiej u osób głęboko wierzących. Jak się więc wydaje, można powiedzieć, że przekonania religijne wpływają na zablokowanie wrogich i agresywnych reakcji w stosunku do innych ludzi.

Natężenie potrzeby dysharmonii różnicuje istotnie grupy osób głęboko wierzących i osób o postawach antyreligijnych. Tendencja do występowania konfliktów między zakładanymi celami podejmowanymi czynnościami, brak koordynacji w działaniu i myślach silniej występuje u osób głęboko wierzących niż u osób o postawach antyreligijnych. Jest to wynik całkowicie sprzeczny z występującymi w literaturze twierdzeniami o silnym integrującym wpływie religii na całokształt ludzkiego zachowania. Osiągnięty rezultat można tłumaczyć jako podjętą przez badanych próbę osiągnięcia stanu zharmonizowania własnych przeciwstawnych celów, poprzez podporządkowanie ich religii, próbę niezakończoną jeszcze pomyślnym skutkiem. (...)

Potrzeba praktycznych osiągnięć różnicuje grupę osób głęboko wierzących i wierzących oraz grupę osób głęboko wierzących i obojętnych» Największe nasilenie tej potrzeby występuje w grupie osób głęboko wierzących, najmniejsze - w grupie osób obojętnych. W grupie osób wierzących potrzeba ta przyjmuje wartość pośrednią. Zróżnicowanie to wydaje się wskazywać na inny rodzaj orientacji życiowej występującej u osób o silnych pozytywnych postawach wobec religii niż u pozostałych osób badanych. U osób głęboko wierzących widoczne jest ukierunkowanie na pewne konkretne działania, przystosowanie się do istniejącej rzeczywistości bez podejmowania prób jej zmiany» Jest to orientacja życiowa mniej kreatywna, bardziej bierna niż ta, która występuje u osób o postawach obojętnych.

============================
Pan Astrotaurus na podstawie jakichś tam własnych projekcji przypisuje mi tu używanie przeróżnych sformułowań mających jakiś minimalny związek - słowo lub równoważnik zdania wyrwany z kontekstu - lub wprost nie mający wcale żadnego związku z moimi wypowiedziami i poglądami, używając przy tym całej skali wyzwisk i chamskich bezpośrednich ataków pod moim adresem. Myślę, iż robi to całkiem świadomie z powodu braku merytorycznych argumentów do rozmowy. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,771398#w771889

@@@
.
05-11-2018 15:51 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>>Wydaje mi się, że istnieje dość znaczna różnica między wiarą głęboką i płytką,
>Mnie też tak to się wydaje i nigdzie nie wykroczyłem poza rozumienie "wiary głębokiej" np. przez Halinę Juliannę Grzymałę-Moszczyńską pl.wikiped(*)Grzymała-Moszczyńska "Osobowość a religijność" w "Psychologii religii". Kraków 1984.

Tak, ta różnica - między wiarą płytką a głęboką - jest moim zdaniem dość istotna dla zrozumienia podstawowych zachowań społecznych. Łatwiej być cichym potakiwaczem od wyróżniającego się krytykanta, a gdy potakiwanie jest uświęcone głęboką wiarą, to już mamy zwartą masę gotową do marszu w obronie wyznawanych idei.

Z drugiej strony mam sporo znajomych wierzących na tyle sceptycznie, że potrafią otwarcie sprzeciwić się księdzu, gdy zbyt głęboko sięga im do kieszeni lub przepisać dzieci z religii na etykę, gdy ksiądz dziećmi na lekcji pomiata. Klapki na oczach mogą być zaciśnięte z różną siłą, czasem nie widać przez nie świata w ogóle, a czasem zawężają obraz zupełnie minimalnie. To kwestia osobista i zależy zarówno od wrodzonych predyspozycji, jak i od wychowania. To jest zjawisko o bardzo różnej skali natężenia.

Ostatnio prowadziłem spór ze znajomą katoliczką, która uważała, że jej wiara nie jest sprzeczna z jej jednoczesnym sceptycyzmem wobec treści wiary. Ja twierdziłem, że to nielogiczne, ale dzisiaj sądzę, że samo takie jej oświadczenie wyróżnia ją na tle wierzących głęboko i bezrefleksyjnie. Obracam się zresztą w środowisku, które nawet jeśli jest w części katolickie, to jednak jest jednocześnie bardzo krytyczne. Mam wielu znajomych wierzących, ale nie ma wśród nich fanatyków.

"Natężeniem potrzeby odrzucenia różnią się między sobą w sposób statystycznie istotny grupy osób wierzących oraz obojętnych i grupy osób głęboko wierzących i o postawach antyreligijnych. Potrzeba ta z największym nasileniem występuje w grupie osób o postawach antyreligijnych, z najmniejszym - w grupie osób głęboko wierzących.
Można to, jak się wydaje, wyjaśnić tym, że u osób głęboko wierzących ich przekonania religijne nakazują im jak gdyby programowo-pozytywny stosunek wobec innych ludzi - nie akceptując jednocześnie odmawiania innym ludziom przyjaźni czy poparcia. «Natężeniem potrzeby agresji różnią się między sobą grupy osób głęboko wierzących i obojętnych. Potrzeba ta znacznie silniej występuje u osób obojętnych niż u osób o postawach proreligijnych. Natężenie tej potrzeby jest silniejsze w grupie osób o postawach antyreligijnych niż w grupie osób głęboko wierzących, jest ono silniejsze również u osób obojętnych niż wierzących i silniejsze u osób o postawach laickich niż u osób wierzących. Można więc ogólnie stwierdzić, że w zależności od typu postawy wobec religii potrzeba ta występuje w większym lub mniejszym natężeniu.
Najsilniej występuje ona u osób' o postawach antyreligijnych, najsłabiej u osób głęboko wierzących. Jak się więc wydaje, można powiedzieć, że przekonania religijne wpływają na zablokowanie wrogich i agresywnych reakcji w stosunku do innych ludzi.."


Abstrahuję od Pańskiego sporu z Astrotaurusem i mam tu pytanie do Pana, czy Pan zgadza się ze słowami Pani Profesor? Nie jestem profesorem od nauk humanistycznych i pewnie dlatego źle to zrozumiałem, ale jak dla mnie z tego fragmentu wyszło jej z badań, że obojętni i ateiści są bardziej agresywni od wierzących, natomiast wierzący to z natury potulne baranki kochające każdego bliźniego, bez względu na jego przekonania???

>Pan Astrotaurus na podstawie jakichś tam własnych projekcji przypisuje mi tu używanie przeróżnych sformułowań mających jakiś minimalny związek - słowo lub równoważnik zdania wyrwany z kontekstu - lub wprost nie mający wcale żadnego związku z moimi wypowiedziami i poglądami, używając przy tym całej skali wyzwisk i chamskich bezpośrednich ataków pod moim adresem. Myślę, iż robi to całkiem świadomie z powodu braku merytorycznych argumentów do rozmowy. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,771398#w771889

Tak, zauważyłem to, moim zdaniem szkoda się na ten temat rozpisywać.
Pozdrawiam serdecznie
05-11-2018 19:07 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

> mam tu pytanie do Pana, czy Pan zgadza się ze słowami Pani Profesor? Nie jestem profesorem od nauk humanistycznych i pewnie dlatego źle to zrozumiałem, ale jak dla mnie z tego fragmentu wyszło jej z badań, że obojętni i ateiści są bardziej agresywni od wierzących, natomiast wierzący to z natury potulne baranki kochające każdego bliźniego, bez względu na jego przekonania???

Panie Macieju, nie wiem czy z jej zdaniem się zgadzam, ale wiem, iż jest to na tyle poważny psycholog religii o uznanym dorobku, iż nie pozwoliłaby sobie na publikację stwierdzeń nie podpartych badaniami. Ja (bardziej filozof religii/światopoglądu niż badacz) opieram się nieporównanie więcej na fachowej literaturze i osobistych doświadczeniach niż na badaniach. Na tych podstawach (już choćby na poznaniu dorobku forum Racjonalisty.pl) wydaje się, iż Pani profesor może mieć sporo racji.

Zaś co do "potulnych baranków", to już zdecydowanie brak mi wiary. Nie, nie przeczę, iż istnieją, ale to wybitnie rzadkie i raczej mało ciekawe przypadki.

Pozdrawiam serdecznie

@@@
.
25-08-2018 22:45 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
>>Cóż póki co ale to Ty tak napisałeś....Napisałem i podtrzymuję, a ty wprowadzasz zgrzyty na poziomie elementarnych definicji.
>A-teista to człowiek bez poglądów teistycznych (przypominam: to jedyny termin określający nieposiadanie poglądów).
>Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.

Czuje tu zgrzyt na linii brak poglądów a rodzenie się z poglądem.

>Stad prosta konstatacja, że noworodek jest ateistą.
>Jakie w ogóle masz zastrzeżenia do tego sposobu widzenia kwestii?

Potrzebne jak świni siodło ten ateizm noworodkowi.

Na podstawie kwestionowania wiary wywodzisz że człowiek jest ateistą od urodzenia. Zaiste ciekawe.
16-09-2018 15:55 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>>Napisałem i podtrzymuję, a ty wprowadzasz zgrzyty na poziomie elementarnych definicji.
>>A-teista to człowiek bez poglądów teistycznych (przypominam: to jedyny termin określający nieposiadanie poglądów).
>>Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.
>Czuje tu zgrzyt na linii brak poglądów a rodzenie się z poglądem.
Czujesz tu zgrzyt? Czyli gdzie konkretnie? W cytowanej mojej wypowiedzi? Ja coś pisałem z sugestią rodzenia się z poglądami? Nie, ja pisałem wręcz przeciwnie:
>> Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.

Noworodek nie ma żadnych poglądów z tego co mi wiadomo. I nic tu nie zgrzyta.
Tylko że nieposiadanie poglądów teistycznych ma nazwę jako jedyne nieposiadanie konkretnych poglądów. Dlatego też noworodka można nazwać ateistą skoro już nazwa na niepoosiadanie poglądów teistycznych istnieje.
Przyjmij prostotę pojęcia ateizmu, nie obarczaj go masą jakichś swoich fiksacji jak czyni to np. wspominany wcześniej Oko. Jemu w fiksacjach trudno jest dorównać, ale po co w ogóle próbujesz?

To takie proste:
Noworodek nie jest komunistą,
noworodek nie jest monarchistą,
noworodek nie jest feministą,
noworodek nie jest teistą,
bo noworodek nie ma żadnych poglądów.

Znaczy to dokładnie to samo co:
Noworodek nie jest komunistą,
noworodek nie jest monarchistą,
noworodek nie jest feministą,
noworodek jest ateistą,
bo noworodek nie ma żadnych poglądów.

>Potrzebne jak świni siodło ten ateizm noworodkowi.
Że noworodek jest ateistą nie oznacza, że noworodek ateizm ma, bo ateizm to nie jest coś do "mania" (ateizm to jest nazwa "niemania" teizmu), więc noworodka nic nie obciążą tak jak świnię obciąża siodło.
I noworodkowi ateizm pasuje, a siodło świni nie. Bo po prostu tak już jest, że mały ludzik rodzi się bez poglądów żadnych w ogóle, więc z ateizmem też.

Bo noworodek, jak i każdy inny człowiek może być teistą lub ateistą. Bez innych opcji.
Można być ateistą wobec wszystkich teizmów świata, albo ateistą wobec wszystkich teizmów poza własnym - to tylko kwestia precyzji, szczegółowości definiowania teizmu. Czego jednak byśmy nie rozumieli pod pojęciem teizmu zawsze zaistnieje dychotomia teizm-ateizm.

>Na podstawie kwestionowania wiary wywodzisz że człowiek jest ateistą od urodzenia. Zaiste ciekawe.
Nie ja wywodzę, tylko Ty zmyślasz. Próbujesz podpiąć swoje fiksacje pod moje wypowiedzi. A ja wywodzę, że człowiek jest ateistą od urodzenia na podstawie braku przesłanek posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka i na podstawie najprostszej, elementarnej definicji pojęcia ateizmu, definicji nieobarczonej fiksacjami.
A-teizm.
Gdybym, na potrzeby rozmowy, uznał definicję ateizmu księdza Oko, że ateizm to m.in. hitleryzm i stalinizm, to twierdziłbym stanowczo, że noworodek nie jest ateistą.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
18-09-2018 14:41 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>Astrotaurus: Nie rodzimy się "z definicją ateizmu", ale rodzimy się ateistami.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,764583#w764625

>Astrotaurus: Noworodek nie ma żadnych poglądów z tego co mi wiadomo. I nic tu nie zgrzyta.

>Tylko że nieposiadanie poglądów teistycznych ma nazwę jako jedyne nieposiadanie konkretnych poglądów. Dlatego też noworodka można nazwać ateistą skoro już nazwa na niepoosiadanie poglądów teistycznych istnieje.

>Przyjmij prostotę pojęcia ateizmu, nie obarczaj go masą jakichś swoich fiksacji jak czyni to np. wspominany wcześniej Oko. Jemu w fiksacjach trudno jest dorównać, ale po co w ogóle próbujesz?

>Nie ja wywodzę, tylko Ty zmyślasz. Próbujesz podpiąć swoje fiksacje pod moje wypowiedzi. A ja wywodzę, że człowiek jest ateistą od urodzenia na podstawie braku przesłanek posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka i na podstawie najprostszej, elementarnej definicji pojęcia ateizmu, definicji nieobarczonej fiksacjami.

Łot i logika, na podstawie takiej logiki, to obarczony paranoją człowiek potrafi wiele "definicji nieobarczonych fiksacjami" zbudować. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,701350#w701660

@@@
.
12-08-2018 16:36 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>Proszę o słownikowo-encyklopedyczną kontynuację, niech coś zostanie dla potomnych, zatem:
>>>Głębokość wiary jest to
>Tia.
Nie rodzimy się "z definicją ateizmu", ale rodzimy się ateistami.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,764583#w764625

====================
Jak widać z powyższych wypowiedzi wszelka rozmowa z panem Astrotaurusem jest wprost niemożliwą, a co do rodzenia się z jakimś światopoglądem to moja opinia jest tu taką:

Bogusławski: ... możliwym jest, że rodzimy się ateistami [nie znam badań noworodków w tym zakresie www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,691610#w697221] to bardzo rzadko rodzimy się w środowiskach, które by nas w jakimś stopniu nie indoktrynowały religijnie. Wówczas religijny teizm albo nas opanowuje, albo jest zwalczany i do ateizmu dochodzi się intelektualnie ...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,538650#w538748

----------------------------------------------
Brzostowski: Jak Pan doskonale wie, rodzimy się ateistami,
Nie, nie wiem. Raczej, na podstawie literatury przedmiotu, uważam że jesteśmy z natury religijnymi (takie mamy uwarunkowania genetyczne). Natury sceptyczne i otwarte na świat są wyjątkiem, a nie regułą.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,666989#w667936

@@@
.
13-08-2018 00:19 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>Jak widać z powyższych wypowiedzi wszelka rozmowa z panem Astrotaurusem jest wprost niemożliwą, a co do rodzenia się z jakimś światopoglądem to moja opinia jest tu taką:

Martwi mnie że to opinia....
12-08-2018 15:52 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
23-08-2018 17:04 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930
>@@@
>.
No i masz, babo, placek! Już tak dobrze żarło i zdechło... regres totalny!
Ech, mam ja się z Panem Krzyż Pański!
Już, już miałem dostać tak ukochane przez Bogusławskiego linki do tak ukochanych przez Bogusławskiego encyklopedyczno-słownikowych definicji..., a tu leci link do kolejnego zwierciadełka, w którym Bogusławski z upodobaniem ogląda poczwarną facjatę rojąc sobie słodko, że patrzy na mnie.
To ile razy trzeba do Pana mówić, żeby jeden raz dotarło? Z bólem serca zatem powtarzam: nie jest Pan w stanie nawet kropli z tego szamba wylewającego się z Pańskiej głowy powiązać w rzetelny, uczciwy sposób z jakimikolwiek moimi wypowiedziami. Gołosłowne, bezpodstawne chamstwo to prawie wszystko co Pan w tym wątku prezentuje.
Prawie wszystko. Pokazał się Pan przecież z dobrej strony próbując przytaczać jakieś argumenty. Nieważne, że strzelał Pan we własną stopę, ważne że Pan próbował dając szansę na rozmowę... od tego wszak rozmowa jest - czy być powinna - by weryfikować swoje poglądy, by wspólnie dochodzić do prawdy.

I w ogóle tak myślę sobie co Panu przyświeca w ustawicznym wklejaniu paszkwilanckich linków, w ciągłym klepaniu debilnych pacierzy o paskudztwie wiary, o plebiscytach itp.
I w klepaniu o tym jak to warto tylko do inteligentnych czytelników, a nie do takich jak ja widziany (czy choćby tylko fałszywie opisywany) przez Pana. Ci Pana inteligentni czytelnicy muszą być inteligentni inaczej skoro wymagają aż tylu powtórzeń! I to w jednym wątku, praktycznie post za postem.
"Inteligentni inaczej" nie znaczy "inaczej, niż Pan", bo do Pana też można jak do ściany....
Byłoby światełko nadziei na sens Pańskiego wklejania i klepania, gdyby jednak Pan te swoje światłości objawione kierował do mnie z Pańskiej pokracznej wizji, choć niby nie warto. Oczywiście jest duże ryzyko, że ktoś bełkoczący z dumą "mówięniewierzęmówięwierzę" z dokładnie takim samym tępym zadowoleniem z siebie może bełkotać "mówięniewartomówięwarto". Duże ryzyko. Równie duże jak to, że jako bezrefleksyjny pieniacz czuje Pan kompulsywną potrzebę posiadania "ostatniego pysknięcia", które w Pańskiej pieniaczej głowie zastępuje rozumną zasadę obowiązującego "ostatniego słowa". A to zupełnie nie to samo.
I w naszej wymianie słów to ostatnie słowo w każdej kwestii należy do mnie. I plebiscytów, i insynuacji, i bełkotu "mówięniewierzęmówięwierzę", itp., itd. Także w tej kwestii, że cytat z Królikowskiej potwierdza moje słowa, a zaprzecza Pańskim.

Ale nie bagatelizuję wspomnianego światełka nadziei, że może nie jest Pan aż taki ograniczony by mieć zaufanie do swoich głupich, gołosłownych paszkwili. Jeśli zatem rzeczywiście mówi Pan do mnie i chce jakoś do mnie dotrzeć to musi Pan (jak powiedziałem od razu po Pańskim pierwszym chamskim ataku) używać argumentów mierzonych do treści moich wypowiedzi.
Może to tylko trafnie zdiagnozowana przez Pana wiara, ale rzeczywiście uważam się za racjonalistę i bez konkretów zdania nie zmienię. Ani o sobie, ani o Panu. Bez konkretnych argumentów podważających moje konkretne stwierdzenia. Bez konkretnych argumentów potwierdzających Pańskie.
Żadnego gołosłowia z pozycji samozwańczego autorytetu proszę już raczej nie używać.

- jak się diagnozuje wiarę u kogoś?
- wedle jakich kryteriów określa się jej poziom i głębokość?
takie rzeczy poproszę...
nuże, Panie Bogusławski!
.............

>Jak widać z powyższych wypowiedzi wszelka rozmowa z panem Astrotaurusem jest wprost niemożliwą
Nie z "powyższych wypowiedzi" to widać, ale jedynie z paranoicznych usiłowań trolla by opluć mnie za wszelką cenę. Do tego fragmentu także całkowicie pasuje przypominane już: nie jest Pan w stanie nawet kropli z tego szamba wylewającego się z Pańskiej głowy powiązać w rzetelny, uczciwy sposób z jakimikolwiek moimi wypowiedziami.
Mylę się? To niech troll pokaże z której konkretnie wypowiedzi co konkretnie wynika. Jak dziecku, jak ufoludkowi, jak chłop krowie na rowie. Tak jak ja punktuję Pańską głupotę proszę o wypunktowanie mojej. Proszę....


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
24-08-2018 15:06 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930

"Urojenia to zaburzenia myślenia, czyli przekonanie chorego o istnieniu rzeczy, zjawisk czy wydarzeń wokół niego, które naprawdę nie istnieją. Pewne zdarzenia mogą co prawda mieć miejsce, ale chory nadaje im nieadekwatne znaczenie, nadbudowuje wokół nich chorobowe treści, tzw. system urojeń. Takie fałszywe sądy pacjenta są niekorygowalne; nie daje on sobie wyjaśnić, wytłumaczyć, że to, co myśli, nie ma miejsca w rzeczywistości, nie dzieje się naprawdę. Pacjent jest głęboko przekonany o prawdziwości swoich urojeń, "wierzy w nie", "wie", uważa, że to jego sądy są prawdziwe, a inni albo ich nie dostrzegają, albo wręcz są "przeciwko niemu", chcą z niego "zrobić chorego", kiedy właśnie to on "jest zdrowy". Może nawet takie osoby, które starają się mu pomóc i "tłumaczyć, że on nie ma racji", włączyć w system swoich urojeń, jako biorące udział w "zmowie przeciwko niemu" (np. rodzinę, znajomych, osoby z pracy). Do tego grona trafiają nieraz także, osoby i instytucje, które mogą pacjentowi pomóc profesjonalnie: psychologowie, lekarze psychiatrzy, personel szpitala. Dlatego często bardzo trudno pomóc osobie, która uważa, że z nią jest "wszystko w porządku", że jest zdrowa, a ci, którzy chcą jej pomóc, są przeciwko niej."
psychiatri(*)by/73534,zaburzenia-urojeniowe

"Jak postępować z osobą chorą?

Postarać się być spokojnym, unikać podnoszenia głosu, zagrażających gestów i przede wszystkim nie wdawać się w kłótnie na temat urojeń, bądź halucynacji. O soba chora nie jest w stanie przyjąć racjonalnych argumentów, próby przekonywania mogą w niej wzbudzić agresję.

Osoby zaburzone to też istoty ludzkie, które zasługują na szacunek. Nie mów przykrych rzeczy, których nie powiedziałbyś osobie zdrowej i nie wysnuwaj fałszywych wniosków ani oskarżeń tylko z powodu choroby."
www.psycho(*)lecka-co-to-jest-psychoza.html

-------
pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)
pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza

=================================
Astrotaurus, 6 listopada 2014 r.: Hmmm.... Pan to już w tej kwestii jest oczywisty jak - nie przymierzając - powietrze, którym się oddycha. I mam wrażenie, że z Pańską postawą solidaryzowałem się niejednokrotnie pisemnie, a gdyby to było niejasne to wszem wobec głoszę: Bogusławski wymiata!
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,641034#w641360

@@@
.
16-09-2018 14:54 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
Uch, losie...!
Proszę, żebrzę, błagam o jakieś argumenty, wyjaśnienia, o naprostowanie moich myśli ścieżek, a dostaję tylko kolejny sequel z bogatego cyklu "Szambem malowany Bogusławskiego portret własny". I to ciągle z projekcją...
Bardzo to nie po krześcijańsku, bardzo. A jeśli nawet bojaźnibożej w Panu za grosz, to co na takie poczynania powiada starożytna kindersztuba, której ostoję usiłuje Pan tu najczęściej udawać? Wprawdzie ta poza jest wysilona, wystękana, bez klasy i naturalnej elegancji, a słoma Panu z butów wyłazi, że aż w oczy kole kiedy tylko trafi Pan na oponenta, ale niechże się pan zmusi i choć spróbuje zachować jakiś tam pozy poziom, proszę....

Nie jest Pan tutaj fachowcem, autorytetem stawiającym diagnozę (choć Panu tak się zapewne roi, kojarzy, wydaje), ale trollem plującym insynuacjami, niezdolnym do rzeczowej rozmowy.
Z własnej jedynie woli, więc tylko Pan może to choć trochę zmienić. Musiałby Pan jednak porzucić pychę i zacząć respektować fakty zapisane w tym wątku
Fakty.
Fakty.
Namiłośćboską, Panie Bogusławski! czy w Pańskim umyśle funkcjonuje jeszcze pojęcie faktu?
A fakty są ciągle takie, że nie jest Pan w stanie wykazać rozumienia pojęć którymi Pan się posługuje. Nie jest Pan w stanie racjonalnie wyjaśnić bełkotu o poziomach, głębokościach, sceptycyzmie wiary itp.

To że sięga Pan w kierunku psychiatrii generalnie pochwalam. Urojenia i wiara są wszak dwoma stronami tego samego medalu. Dwoma aspektami tego samego upośledzenia umysłu. Wiara powstaje na podstawie urojeń, bez nich jest chyba niemożliwa.
Dodam na marginesie, że ja wielokroć wyrażałem nadzieję, iż kiedyś urojenia religijne będą diagnozowane jako jednostka chorobowa do leczenia, na równi z wieloma innymi urojeniami.
Na pewno jednak nie będę roztrząsał treści Pańskich wklejek dopóki sam Pan nie powie co one konkretnie mają mówić. Pan tu jest (użyję eufemizmu) rozmówcą. Znaczenie cydzysłowów, czy słowa "głęboka" z cytatu mógłbym omawiać z cytowanym autorem. Tu mogę polemizować jedynie z Pańskim rozumieniem cytatu, a obawiam się, że Pan niczego nie rozumie. Pan osiągnął ten poziom bufonady, na którym operuje Pan w zasadzie wyłącznie gotowcami i to wyłącznie na podstawie tego co się Panu roi, wydaje, kojarzy. Dlatego masowo linkuje Pan także do swoich debilnych pacierzy, bo Panu się roi, wydaje, kojarzy, że one coś wyjaśniają, choć sam Pan nie rozumie co Pan ględzi.

Będę konsekwentnie domagał się wyjaśnienia spornych pojęć. Niechże Pan na zdrowie przetrzepie głębiny psychiatrii i wskaże jakieś opracowanie wyjaśniające głębokości (a może też wysokości?) i poziomy (a może i piony?) wiary. Wklejony cytat z podkreśleniami obrazuje tylko po raz kolejny prawo do wolności słowa, ciągle jednak nie ujawnia sensowności stosowania słowa które nic nie znaczy.

I naprawdę proszę się na tym skupić. Ja chętnie poroztrząsam z Panem cokolwiek (w miarę wolnego czasu), ale nie jednocześnie i nie kiedy nie widać cienia szansy na nawiązanie kontaktu. Chętnie poroztrząsam także nasze historyczne relacje, czemu nie! A pamiętam na ten przykład, że na samym początku mojego pisania na forum (wcześniej tylko czytałem) miałem starcie z Panem na tle Pańskich głupawych kombinacji językowych. Wtedy jeszcze miał Pan widać dość umiaru (mogliśmy się nawet jakoś tam forumowo zaprzyjaźnić), dziś już Panu odbiło chyba do spodu.
A! Przy tym ewentualnym roztrząsaniu stawiam jednak warunek roztrząsania z nastawieniem na cel w postaci wyjaśnienia czegokolwiek. Kolejna bufoniasta wklejka z nawet najbardziej rozpaczliwym podkreślaniem tego co się Panu roi, wydaje, kojarzy to nie jest roztrząsanie ku wyjaśnieniu o jakim mówię.
I tutaj nie chcę już żadnych Pańskich kolejnych linków, cytatów, odmawiam stanowczo skakania za Panem po wszystkich zagonach w rytm Pańskiej umysłowej sraczki.

Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.

Gdyby takie wyjaśnienie było już zdecydowanie poniżej Pańskiej godności może Pan wydelegować do tego kogoś z grona jakże licznych, a jakże inteligentnych Pańskich czytelników. Ważne żeby wyjaśnienie padło.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
16-07-2018 18:25 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>>>A dlaczego?
>No może i dla niczego. W końcu nie znam Pańskiej definicji głębokości wiary, powinienem dodać gdzieś tam słowo chyba.
>Oparłem się na swoich dotychczasowych doświadczeniach (a Pańskie wypowiedzi świetnie się w nie wpisują) wedle których ludzie używający tego pojęcia posługują się nim z powodu obserwowanych objawów wiary. Obserwowanych - kiedy posłuszeństwo twierdzeniom wiary daje takie widoczne objawy. Człowiek wierzący w przykazanie kościelne "w niedzielę i święta we mszy świętej nabożnie uczestniczyć" ma szansę być nazwanym głęboko wierzącym. Inny, wierzący w biblijne "Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu" takiej szansy nie ma, choćby się modlił 10 razy częściej i żarliwiej.
-
Ale ja nie znam nikogo wierzącego osobno w jabłka, a osobno w gruszki. Wierzy się w całe zespoły zmistyfikowanej rzeczywistości i nijak temu nie przeszkadza, iż są one różnorodne nawet wśród wyznawców tej samej religii (wiary).

Wiara, zgodnie z jej słownikowymi definicjami, jest pewnego rodzaju postawą poznawczą, uwarunkowaną genetycznie i wdrukowywaną w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041

---
Napisałem:
>>>Nie dostrzegam różnicy w zacietrzewieniu w zależności od zespołu mitów, w które się wierzy, a wierzyć można prawie we wszystko. Można wierzyć w istnienie przeróżnych nadprzyrodzoności, można w parapsychologię, a można w to, iż Boga nie ma, choć najczęściej różni "nawiedzeńcy" święcie wierzą, iż to oni zawsze mają rację.
>>> Moim zdaniem każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/pomiotu) nas ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym bardziej. Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych.

Z czego Pan wyjął:
>>>Nie dostrzegam różnicy w zacietrzewieniu w zależności od zespołu mitów, w które się wierzy,

I skomentował:
>Ja też nie.
>Prawda że u kogoś kogo wiara obejmuje wiele twierdzeń łatwiej wywołać zacietrzewienie niż u kogoś kogo wiara obejmuje mniej twierdzeń. Wyłącznie właśnie ze względu na ilość twierdzeń wiary - kiedy ze wzrostem tej ilości rośnie szansa natknięcia się na aspekt życia z wiarą związany.
-
Jakoś w moim odbiorze to raczej świadczy o niezrozumieniu tego co wyżej napisałem niż o zgodzie. Według mojej wiedzy Pańskie stwierdzenie o ilości przedmiotów i podmiotów wiary ma się nijak do prawdy potwierdzonej w badaniach psychologicznych i socjologicznych. Zacietrzewienie uzależnione jest od głębokości wiary, a nie od ilości mitów, w które się wierzy. Choć szerokość horyzontów najczęściej ogranicza głębokość wiary.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088

Uważam, iż wszyscy posiadamy swój pułap możliwości zrozumienia, ale także pełne prawo wyboru tego co chcemy zrozumieć. Najtrudniej (prawie niemożliwym), jest zrozumienie tego co przeczy naszej wierze, a najbardziej ograniczającą jest wiara we własną rację. I można by zacząć od początku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,767212#w767820
Tylko po co?

Pozdrawiam.
.
bajkopisarz (317 punktów)

> Nigdy nie twierdziłem, że wiara uwalnia od ograniczeń, raczej zawsze jest wolności ograniczeniem.

Mnie wiara w niczym nie ogranicza. Jest dla mnie jak ogień, choć na co dzień nie myślę o tym. Trzeba odróżnić WIARĘ od RELIGII bo są podobne do seksu. Może być on wynikiem MIŁOŚCI albo zakupiony w domu publicznym.

>Jednak nie zawsze wiara jest tożsama z posłuszeństwem, dlatego czytałem wiele książek przez proboszczów zakazanych, wobec wielu mam swoje zdanie i wielu jeszcze jestem ciekaw.

Ja czytałem także książki katolickie np. "Taka jest nasza wiara" Ferdinanda Krenzera i parę innych. Nie dało się tego czytać. Napisane językiem dla prostych religiantów.

Można by sobie pomyśleć piszę o WIERZE a kipie jadem do religii. Religie są dla duszy niczym tlen dla ciała ale zawsze tak jest gdy religie są słabe materialnie. Gdy religia urośnie do poziomu światowego mocno rakowacieje. Ktoś tu napisał, że w Australii aż 7 % księży jest pedofilami. Ilu ich było 100, 200, 300 i dalej lat temu ?. Stawiam tezę, że im głębiej się cofamy tym więcej - wg mnie ponad 95 %. Religie z Bogiem mają tyle wspólnego co izba lordów z izbą wytrzeźwień.
astrotaurus (12445 punktów)

>Mnie wiara w niczym nie ogranicza. Jest dla mnie jak ogień, choć na co dzień nie myślę o tym.
Piękne kazanie, proszę księdza.

>Trzeba odróżnić WIARĘ od RELIGII bo są podobne do seksu.
Wiesz, ludzie odróżniają różne rzeczy dla samego odróżniania, dla nazywania rzeczy po imieniu.
I rzeczywiście wiara różni się od religii, nie są tożsame, choć religia jest na wierze budowana.
Tylko z tym podobieństwem do seksu lipa. Chyba masz problem ze skojarzeniami.

>Może być on wynikiem MIŁOŚCI albo zakupiony w domu publicznym.
Przy takim pojęciu o seksie Twój problem jest niemal oczywisty.
Edukację doradzam. Nie po internetach.

>Religie są dla duszy niczym tlen dla ciała
Z umysłem upośledzonym wiarą trzeba pleść kocoboły jakie wiara każe.
Religia to jak narkotyk dla ćpuna

>ale zawsze tak jest gdy religie są słabe materialnie. Gdy religia urośnie do poziomu światowego mocno rakowacieje.
Mówisz teraz nie o religiach, ale o organizacjach religijnych, organizacjach władzy na wierze członków opartych. A władza demoralizuje. Aboslutna - absolutnie.
I nie chodzi tylko o ludzi na szczytach hierarchii. Każdy, najmniejszy członek organizacji władzy puchnie butą (vide: katolickie warcholstwo w Polsce)


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
bajkopisarz (317 punktów)
>>Mnie wiara w niczym nie ogranicza. Jest dla mnie jak ogień, choć na co dzień nie myślę o tym.
>Piękne kazanie, proszę księdza.
>>Trzeba odróżnić WIARĘ od RELIGII bo są podobne do seksu.
>Wiesz, ludzie odróżniają różne rzeczy dla samego odróżniania, dla nazywania rzeczy po imieniu.
>I rzeczywiście wiara różni się od religii, nie są tożsame, choć religia jest na wierze budowana.
>Tylko z tym podobieństwem do seksu lipa.

Ponoć Bóg to MIŁOŚĆ BEZGRANICZNA. A gdzie doświadcza się MIŁOŚCI (choć nie koniecznie bezgranicznej) ?. Seks jak seks, źle Ci się widzę kojarzy. Dla mnie to idealne porównanie WIARY do Religii. Zresztą sam na to nie wpadłem. Znalazłem w necie i polubiłem.

>Religia to jak narkotyk dla ćpuna

Mam takie samo zdanie. Mocniej dowalę. Religię to burdele handlujące MIŁOŚCIĄ (może być i bezgraniczną). Zupełnie inne zdanie mam o wierze. Mój Bóg jest apofatyczny. Ponownie wkleję wiersz

Zatrzymaj się! Cóż znaczy Bóg?
nie duch, nie ciało, nie światło,
nie wiara, nie miłość,
nie mara senna, nie przedmiot,
nie zło i nie dobro,
nie w małym On, nie w licznym,
On nawet nie to, co nazywa się Bogiem.
Nie jest On uczuciem, nie jest myślą,
nie jest dźwiękiem, a tylko tym,
o czym z nas wszystkich nie wie nikt.
(tłum. B. Antochewicz

Szukanie dla mnie idei Boga, Miłości bezgranicznej jest czymś świętym. Ale handel nim już nie.
11-07-2018 18:32 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Ponoć Bóg to MIŁOŚĆ BEZGRANICZNA.
No to wszystkie łotry od dzisiaj mogą sobie używać do woli..., ponoć...

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
astrotaurus (12445 punktów)

>Specyficznym, ale jest. Jeśli ktoś chce mi wyłożyć teorię ewolucji, żebym mógł ją poznać, propaguje naukę, jeśli chce żebym zmienił światopogląd (niekoniecznie religijny!!! - pamiętaj o próbach zaprzężenia TE do rasistowskich teorii) to mam mieszane odczucia.
Po prostu uparłeś się porównać książkę Dawkinsa z jakimiś parszywymi gadzinówkami i tyle.
Jeżeli ktoś by chciał mi wyłożyć teorię ewolucji to nazwałbym go idiotą, a nie propagatorem nauki, bo o ewolucji wiem dużo, a jak znajdę w swojej wiedzy luki na potrzeby jakiegoś zagadnienia to wiem gdzie szukać uzupełnień.
A jak sobie wyobrażasz książkę Dawkinsa, żeby nie podpadła tej Twojej surowej ocenie? Co miałaby zawierać by jednak pozostać krytyką religijnych światopoglądów, krytyką nieuctwa?
To po prostu głos w dyskusji i do dyskusji, a nie żadna propaganda. Prawda jest obiektywna, daje się uzgadniać, a dyskusja jest także oczywistym dążeniem do zmiany zdania - własnego lub oponenta. Uczciwa dyskusja, do której Dawkins jest zdolny, a wierzący nie.

>Naukowiec zajmujący się istnieniem/nieistnieniem Boga?
A co? Uprawnienia do zajmowania się istnieniem/nieistnieniem Boga (co by to nie było) mają mieć tylko nieuki?
Bo ja sobie myślę, że dopóki nieuki miały głos jedyny i decydujący w tych sprawach było dużo gorzej gorzej na świecie. I ciągle jest tam gdzie go ciągle mają

>Jednak nie zawsze wiara jest tożsama z posłuszeństwem,
Ba. wiara to wiara, a posłuszeństwo to posłuszeństwo.
Wiara jednakże wymusza posłuszeństwo treściom/zasadom nią objętym.

>dlatego czytałem wiele książek przez proboszczów zakazanych, wobec wielu mam swoje zdanie i wielu jeszcze jestem ciekaw.
Może masz takie właściwości umysłu. Albo jego pranie nie było dość konsekwentne. Albo pracze też nie wierzyli w omnipotencję proboszczów, wiec Ci takiej nie wszczepili...
Tak czy siak od wiary w omnipotencję proboszczów jesteś wolny.
Zestaw twierdzeń objętych wiarą jest różny dla różnych ludzi, a ja jeszcze nie spotkałem nawet dwóch wierzących w dokładnie to samo. Co tu gadać o organizacjach!?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-07-2018 18:37 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Specyficznym, ale jest. Jeśli ktoś chce mi wyłożyć teorię ewolucji, żebym mógł ją poznać, propaguje naukę, jeśli chce żebym zmienił światopogląd (niekoniecznie religijny!!! - pamiętaj o próbach zaprzężenia TE do rasistowskich teorii) to mam mieszane odczucia.
>Po prostu uparłeś się porównać książkę Dawkinsa z jakimiś parszywymi gadzinówkami i tyle.

Raczej nie czytam Dawkinsa na kolanach co niektórym się przytrafia.

>Jeżeli ktoś by chciał mi wyłożyć teorię ewolucji to nazwałbym go idiotą, a nie propagatorem nauki, bo o ewolucji wiem dużo,
A ja wiem niewiele. Biologia nigdy nie była w centrum moich zainteresowań, a każdy z nas ma luki wiedzy. Raczej patrząc na ogrom wiedzy ludzkości każdy nas jest niedoukiem i inaczej być nie może. Jeśli więc ktoś chce odpowiadać na moje pytania żeby poszerzyć moją wiedzę i mije zainteresowania, to będę mu wdzięczny, jeśli ktoś zechce mi wykładać biologiczną wiedzę, żeby mnie przekonać do ---- (wpisz cokolwiek od rasizmu po religię lub jej brak) to nabieram mocnych podejrzeń co do prawdziwości jego wiedzy

>A jak sobie wyobrażasz książkę Dawkinsa, żeby nie podpadła tej Twojej surowej ocenie? Co miałaby zawierać by jednak pozostać krytyką religijnych światopoglądów, krytyką nieuctwa?

Nikt ne pisze obiektywnie. Jednak założenie religijny światopogląd = nieuctwo już jest tak naładowany emocjami, że od wiedzy trzyma się z daleka. Jakoś prof Hellerowi religijny światopogląd nie przeszkadza.

>Uczciwa dyskusja, do której Dawkins jest zdolny, a wierzący nie.
Przykro mi, ja naprawdę nie poradzę czytać Dawkinsa na kolanach

>>Naukowiec zajmujący się istnieniem/nieistnieniem Boga?
>A co? Uprawnienia do zajmowania się istnieniem/nieistnieniem Boga (co by to nie było) mają mieć tylko nieuki?
Znów subiektywizm oceny. Twierdzenie, że wierzący = nieuk. Twierdzenie nieudowodnione, dopóki można wskazać wielu mających wielką wiedzę przyrodników jednak religijnych.
Ja jednak podtrzymuję mój pogląd, że przyrodnicze nauki nie zajmują się istnieniem/nieistnieniem Boga.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
14-07-2018 16:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Raczej nie czytam Dawkinsa na kolanach co niektórym się przytrafia.
-
Czytanie na kolanach jest niezbyt wygodne i dlatego do takiej postawy konieczną jest wiara:
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,524770#w527047
Racjonaliści takiej postawy nikomu i nigdzie nie polecają.
.
>Jakoś prof. Hellerowi religijny światopogląd nie przeszkadza.
-
Nie przeszkadza? A w czym fideistyczny światopogląd mu nie przeszkadza?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,562660#w563014
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,624150#w624817
.
>Ja jednak podtrzymuję mój pogląd, że przyrodnicze nauki nie zajmują się istnieniem/nieistnieniem Boga.
-
Upierać można się przy wszystkim i przy uporze, podobnie jak i przy wierze, nawet Święty Boże nie pomoże.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833
www.racjonalista.pl/forum.php/s,577720#w577749
.
14-07-2018 21:53 
 Ocena 1 na 1
GCUACGGAGC (2 punktów)
>>Jakoś prof. Hellerowi religijny światopogląd nie przeszkadza.
>-
>Nie przeszkadza? A w czym fideistyczny światopogląd mu nie przeszkadza?

O ile wiem specjalizuje się Pan w religioznawstwie. Dlaczego więc wydaje sie nie byc pan swiadom, ze fideizm jest tylko jednym z wielu nurtow w filozofii religii ? Fideizm (ang. fideism) to stanowisko mówiące, że wiara religijna jest niezalezna od rozumu, to jest, z jednej strony nie moze byc poparta racjonalną argumentacją, z drugiej strony nie może być z pozycji rozumu krytykowana. Co ciekawe tradycja filozoficzna dominujacej w Polsce religii katolickiej w nurt fideizmu sie nie wpisuje.

Polecam poczytać sobie o walce kościoła katolickiego z fideizmem i nadrobić braki w wykształceniu:

en.wikiped(*)ejected_by_the_Catholic_Church

Pozdrawiam
15-07-2018 14:59 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dlaczego więc wydaje sie nie byc pan swiadom, ze fideizm jest tylko jednym z wielu nurtow w filozofii religii ?
-
Wikipedia: pl.wikipedia.org/wiki/Fideizm "Fideizm (od łac. fides - wiara) to pogląd filozoficzny i teologiczny głoszący prymat wiary nad poznaniem rozumowym i teoriami naukowymi. Według fideisty poznanie religijne w postaci objawienia wyprzedza poznanie rozumowe, a jedynym źródłem wiedzy w kwestiach wiary i etyki może być jedynie stała tradycja ludzkości oparta ostatecznie na pierwotnym Bożym Objawieniu. Jest to więc antyracjonalizm lub irracjonalizm, bo przyjmuje się istnienie prawd niedostępnych poznaniu rozumowemu."

>Polecam poczytać sobie o walce kościoła katolickiego z fideizmem i nadrobić braki w wykształceniu:
en.wikiped(*)ejected_by_the_Catholic_Church
-
Polecenie poczytania nie jest mi nijak koniecznym. Bardzo lubię czytać i czytam już ponad 65 lat, a książki naukowe to już dobrze ponad półwiecze. Uważam też, iż inteligentny czytelnik bez trudności to z moich wypowiedzi zauważy. Dla Szanownego Pana katolicki pogląd może być ważnym, ale mnie żadna doktryna nie obowiązuje i rozumienia oraz oceny dokonuję samodzielnie na podstawie posiadanej wiedzy.
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,562660#w564848
www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,562660#w571457
www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

Przykro mi, Panie 10 literek, ale jakoś tam mi się zdaje, iż nie skorzystał Pan tu z ewangelickiej wskazówki (Mat. 7:3-5):
A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.

Miłego dnia.
.
16-07-2018 14:02 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Raczej nie czytam Dawkinsa na kolanach co niektórym się przytrafia.
A innym niektórym, jak widać, przytrafia się czytać z wymachiwaniem zaciśniętą pięścią.
Ja akurat nie jestem "wyznawcą" Dawkinsa, chyba że chodzi o biologię. Wszystkie jego książki popularyzujące naukę czytałem z zapartym tchem, "Boga urojonego" nie.
Niedawno zobaczyłem fragment stosunkowo świeżego filmiku z jakiejś debaty, gdzie Dawkins pytał muzułmańskiego rozmówcę "czy ty naprawdę wierzysz, że Mahomet na koniu...?" - tak jakby kompletnie nie rozumiał czym jest wiara.

>Raczej patrząc na ogrom wiedzy ludzkości każdy nas jest niedoukiem i inaczej być nie może. Jeśli więc ktoś chce odpowiadać na moje pytania żeby poszerzyć moją wiedzę i mije zainteresowania, to będę mu wdzięczny,
Powiedziałem, że wiem dużo. Wiem chyba nie mniej niż jakikolwiek znany mi nieewolucjonista. Na moje potrzeby niebiologa (w tym na potrzeby przepychanek po internetowych forach) w 99% wystarcza bez poszukiwania dodatkowej wiedzy. I powiedziałem, że wiem gdzie ewentualnie mam szukać (bo czasem szukam) odpowiedzi na moje dalsze pytania.
Tu chyba raczej nie ma rozdźwięku miedzy nami.

>jeśli ktoś zechce mi wykładać biologiczną wiedzę, żeby mnie przekonać do ---- (wpisz cokolwiek od rasizmu po religię lub jej brak) to nabieram mocnych podejrzeń co do prawdziwości jego wiedzy
Musiałbyś jednak wpisać coś konkretnego zamiast tych kreseczek.
I przyznasz chyba jednak, że wiedza biologiczna przeczy wielu religijnym mitom.

>Nikt ne pisze obiektywnie. Jednak założenie religijny światopogląd = nieuctwo już jest tak naładowany emocjami, że od wiedzy trzyma się z daleka.
To nie założenie, w dodatku emocjonalne, tylko rzeczowy wniosek. I to mój własny, nie Dawkinsa. I nie jesteś w stanie go zakwestionować. Religia to odrzucenie nauki, pogarda dla nauki. A tam gdzie nie ma nauki tam jest nieuctwo.

>Jakoś prof Hellerowi religijny światopogląd nie przeszkadza.
Znasz jakieś rozumne zdanie Hellera na tematy religijne? Choćby definicje Boga jako elementu czy cechy rzeczywistości?
Bo np. bełkot o jednoczesnym wcieleniu w świat i w Jezusa dokonany w Pozaczasie to tylko bełkot, jeden pierdyliardów wytworów religijnego bełkotu, całkowicie bezwartościowego poznawczo.

>Przykro mi, ja naprawdę nie poradzę czytać Dawkinsa na kolanach
No to może pokażesz jak przez wieki kształtuje się dyskusja między religiami? Głupota wiary niesie wyłącznie nienawiść i podziały, dyskusji nie było, nie ma i być nie może.

>Znów subiektywizm oceny. Twierdzenie, że wierzący = nieuk. Twierdzenie nieudowodnione, dopóki można wskazać wielu mających wielką wiedzę przyrodników jednak religijnych.
Tam gdzie jest przyrodnik tam nie ma wierzącego. Taki kreacjonista Młodej Ziemi przyrodnikiem, ewolucjonistą być nie może, bo twierdzenia nauki i jego nieuctwa wykluczają się wzajemnie. Ot, dr. Jeckyll i mr. Hyde mogą egzystować w jednym umyśle bez popadania w obłęd tylko wtedy gdy głupota wiary nie obejmuje twierdzeń nauki.

>Ja jednak podtrzymuję mój pogląd, że przyrodnicze nauki nie zajmują się istnieniem/nieistnieniem Boga.
Ba, istnieniem Boga zajmują się wyłącznie nauki nadprzyrodnicze, to jasne.
Szarleyu, bawisz się w sztuczki językowe. Bajędy o Bogach pozostają w świecie bajęd, dlatego zajmuje się nimi
literaturoznawca, religioznawca (czasem potrzebna jest interwencja psychologa czy psychiatry), ale nie przyrodnik.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
16-07-2018 19:33 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Raczej nie czytam Dawkinsa na kolanach co niektórym się przytrafia.
>A innym niektórym, jak widać, przytrafia się czytać z wymachiwaniem zaciśniętą pięścią.

Zapewne. I jest to tak samo głupie.

>Ja akurat nie jestem "wyznawcą" Dawkinsa, chyba że chodzi o biologię. Wszystkie jego książki popularyzujące naukę czytałem z zapartym tchem, "Boga urojonego" nie.
Rozmowa z Tobą staje się nudna z powodu... braku różnic
(drobną różnicą jest to, że ja nie interesuję się biologią, ale to zaiste drobiazg)

>Powiedziałem, że wiem dużo. Wiem chyba nie mniej niż jakikolwiek znany mi nieewolucjonista.
>Tu chyba raczej nie ma rozdźwięku miedzy nami.
Nie ma. Choć ja o ewolucji wiem niewiele, z przyczyn o których już wspomniałem. Nie można interesować się wszystkim.

>>jeśli ktoś zechce mi wykładać biologiczną wiedzę, żeby mnie przekonać do ---- (wpisz cokolwiek od rasizmu po religię lub jej brak) to nabieram mocnych podejrzeń co do prawdziwości jego wiedzy
>Musiałbyś jednak wpisać coś konkretnego zamiast tych kreseczek.
np rasizm, liberalizm lub ateizm. Cokolwiek.
Nauka w służbie ideologii przestaje być nauką. Zaczyna pomijać niewygodne fakty, zaczyna unikać odpowiedzi "nie wiem" Źle napisałem, że wiedza ideologicznie zaprzężonego naukowca jest nieprawdziwa, nieprawdziwy, wprost fałszywy może być jej przekaz. Nieprawdziwy z racji niekompletności lub nadinterpretacji. Dotyczy to głownie nauk społecznych, ale i przyrodnikom się zdarza. Łysenko jest dobrym przykładem.

>I przyznasz chyba jednak, że wiedza biologiczna przeczy wielu religijnym mitom.
Oczywiście! Jednak... tylko wtedy, kiedy święte księgi czyta się dosłownie.

>>Nikt ne pisze obiektywnie. Jednak założenie religijny światopogląd = nieuctwo już jest tak naładowany emocjami, że od wiedzy trzyma się z daleka.
>To nie założenie, w dodatku emocjonalne, tylko rzeczowy wniosek. I to mój własny, nie Dawkinsa.
Głosisz się lepszym, to nie sprzyja dyskusji.

>Religia to odrzucenie nauki, pogarda dla nauki. A tam gdzie nie ma nauki tam jest nieuctwo.
Takie twierdzenie wykluczałoby wierzących z grona naukowców. Pomijam historyczne postaci nawet księży - naukowców, ale i współcześnie wielu chemików, botaników, matematyków, geologów, religijność nie ogranicza.

>>Przykro mi, ja naprawdę nie poradzę czytać Dawkinsa na kolanach
>No to może pokażesz jak przez wieki kształtuje się dyskusja między religiami?
A co to znaczy dyskusja między religiami?
Dyskusja między ludźmi różnych religii, wspólne ich zamieszkiwanie planety lub jej części? Jestem Cieszyniakiem. Matka katoliczka, ojciec ateista z luterańskiej rodziny. Fakt, zamiast dyskutować kochali się.

>Głupota wiary niesie wyłącznie nienawiść i podziały, dyskusji nie było, nie ma i być nie może.
Głupota tak. Wiara nie.

>>Znów subiektywizm oceny. Twierdzenie, że wierzący = nieuk. Twierdzenie nieudowodnione, dopóki można wskazać wielu mających wielką wiedzę przyrodników jednak religijnych.
>Tam gdzie jest przyrodnik tam nie ma wierzącego.
Kopernik, Mendel, Staszic, Božko ....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów

>Taki kreacjonista Młodej Ziemi przyrodnikiem, ewolucjonistą być nie może,
Nie może. Tu właśnie zleksza bierzesz wzór z Dawkinsa i stawiasz religijnego chochoła. Niemniej nawet taki kreacjonista może być chemikiem (choć przyznaję, trudno to sobie wyobrazić )

>>Ja jednak podtrzymuję mój pogląd, że przyrodnicze nauki nie zajmują się istnieniem/nieistnieniem Boga.
>Szarleyu, bawisz się w sztuczki językowe.
Nie, sam przyznajesz mi rację twierdząc:
>dlatego zajmuje się nimi literaturoznawca, religioznawca (...) ale nie przyrodnik.

Nie jestem etatowym naukowcem, ale w swojej zawodowej pracy prowadzę czasem naukowe badania np na temat bezpieczeństwa w wybuchowych atmosferach w kopalniach lub badając przyczyny przemysłowych katastrof. Skutkiem bywają rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo pracujących w kopalniach lub chemicznych zakładach. W czym miałaby mi przeszkadzać religijność?


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
17-07-2018 11:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>Religia to odrzucenie nauki, pogarda dla nauki. A tam gdzie nie ma nauki tam jest nieuctwo.
-
>Takie twierdzenie wykluczałoby wierzących z grona naukowców. Pomijam historyczne postaci nawet księży - naukowców, ale i współcześnie wielu chemików, botaników, matematyków, geologów, religijność nie ogranicza.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,615932#w618479
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,612740#w614457

>Nauka w służbie ideologii przestaje być nauką.
-
www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,602634#w607565

>Zaczyna pomijać niewygodne fakty, zaczyna unikać odpowiedzi "nie wiem" Źle napisałem, że wiedza ideologicznie zaprzężonego naukowca jest nieprawdziwa, nieprawdziwy, wprost fałszywy może być jej przekaz. Nieprawdziwy z racji niekompletności lub nadinterpretacji. Dotyczy to głownie nauk społecznych, ale i przyrodnikom się zdarza.
www.racjon(*)m.php/s,716675/z,0/d,9#w719323
www.racjon(*)m.php/s,716675/z,0/d,9#w719431
www.racjon(*)m.php/s,716675/z,0/d,9#w719466

>Łysenko jest dobrym przykładem.
-
Kiepskim, gdyż starym. Dziś znamy setki podobnych w Polsce związanych z ideologią chrześcijańską.
.
17-07-2018 13:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

>>>I przyznasz chyba jednak, że wiedza biologiczna przeczy wielu religijnym mitom.
>Oczywiście! Jednak... tylko wtedy, kiedy święte księgi czyta się dosłownie.
Tak, Biblia to piękna i niezbyt dosłowna to księga:
www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami

Dlatego są teologiczne problemy w wyszukiwaniem tego co należy odczytywać dosłownie, a tym co między bajki wkładać.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,629795#w629926

Mój ulubiony fragment Ewangelii to jak Jezus jest sam rozmawia z Bogiem, a opisuje to ktoś kogo przy tym nie było. Zaś - tak ogólnie - to z odczytywaniem świętych ksiąg są przecież same problemy, ale na nasze szczęście i tak największe mają tu ci, którzy wierzą w ich świętość i z nich wywodzą oraz na nich opierają swoją wiarę. Mnie ich bajeczność (czasem na faktach oparta) w niczym nie przeszkadza.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,714207#w715813

Pozdrawiam.
.
31-07-2018 17:02 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Nie ma. Choć ja o ewolucji wiem niewiele, z przyczyn o których już wspomniałem. Nie można interesować się wszystkim.
Ależ można wszystkim!
Tylko w różnym stopniu.
A o historię życia na Ziemi zahaczają także mitologie religijne i choćby oficjalna wykładnia nauczania KRK jest w świetle faktu ewolucji nad wyraz żałosna.
A Ty? Potrafisz wyjaśnić jak się ma ewolucja do czarów Twojego bóstwa?

>Nauka w służbie ideologii przestaje być nauką.
Trzeba odróżniać zatem naukę od ideologii.

>Oczywiście! Jednak... tylko wtedy, kiedy święte księgi czyta się dosłownie.
Jest różnica między czytaniem a chachmęciarstwem.
To co wierzący wyczyniają ze swoimi świętymi księgami w żaden sposób nie przypomina czytania. Z jednej antologii różni "wyczytują" różności.
Np. "nie pozwolisz żyć czarownicy" według coponiektórych oznacza "nie zabijaj" i że czarownic nie ma. Dziękuję za takie "czytanie" i za taką świętość.

>Głosisz się lepszym, to nie sprzyja dyskusji.
To dopiero jest emocjonalna ocena. Stwierdzam fakt, nic więcej. Fakt, którego nie jesteś w stanie zakwestionować.
Wiara i budowane na niej religie to jest odrzucenie nauki. Całokształtu naukowego poznawania/widzenia świata.
Wybiórcze uznawanie naukowego podejścia do niektórych tylko kwestii widzenia świata to takie samo chachmęcenie jak przy "czytaniu" świętych ksiąg.

>Takie twierdzenie wykluczałoby wierzących z grona naukowców.
Wyklucza wierzących w pewne rzeczy z nauk tym rzeczom przeczącym.

>Pomijam historyczne postaci nawet księży - naukowców, ale i współcześnie wielu chemików, botaników, matematyków, geologów, religijność nie ogranicza.
Religijność zdecydowanie ogranicza. Jest nieuctwem. Intelektualną pustką owiniętą w bawełnę słowotoku. I dlatego wkład religijnej myśli do dorobku poznawczego ludzkości jest żaden.

>A co to znaczy dyskusja między religiami?
No, jak to dyskusja. Ustalenie np. czy Bóg jest jeden czy dziesięciu.
Poglądy zdupywzięte do dyskusji się nie nadają i tyle. Możecie tylko snuć opowiastki, ale dopóki są one oparte na nieuctwie jedynie, bez odniesienia do poznawalnej rzeczywistości dyskusji być nie może.
Zatem nie było i nie ma. Nienawiść i podziały, a w najlepszym razie rżnięcie głupa.

>Dyskusja między ludźmi różnych religii, wspólne ich zamieszkiwanie planety lub jej części? Jestem Cieszyniakiem. Matka katoliczka, ojciec ateista z luterańskiej rodziny. Fakt, zamiast dyskutować kochali się.
No właśnie. Ludzie podskórnie czują jakie zło się w nich czai pod wpływem religii, więc przyzwoitość nieraz weksluje sprawy religijne na margines życia.
I dobrze, że rżną głupa i kochają się, ale to jest chore kiedy potrafią godzinami rozmawiać o duperelach, np. o zupie którą ugotują w dwie godziny i zjedzą w dwa dni, a nigdy nie rozmawiają o warunkach ewentualnego życia wiecznego.

>Głupota tak. Wiara nie.
Każda wiara jest głupotą (mimo, że to bardzo kolokwialne i nieprecyzyjne określenie), choć nie każda głupota wiarą.

>Kopernik, Mendel, Staszic, Božko ....
Znamy rozumne dokonania naukowca. Nie znamy rozumnych dokonań religianta.
Mimo, że to często ten sam człowiek. Genialny w jakiejś dziedzinie nauki, laik np. w dziedzinie mechaniki samochodowej, zagrożenie dla siebie i świata kiedy wchodzi do kuchni, bełkotliwy nieuk w sprawach wiary.
Ludzki umysł jest elastyczny, mieści się tam sporo. Ty stosujesz nieuprawnione uproszczenie.

>Nie może. Tu właśnie zleksza bierzesz wzór z Dawkinsa i stawiasz religijnego chochoła.
Nie wiem o jakim wzorowaniu i jakim chochole mówisz, wiem, że twierdzenia wiary nie mogą być sprzeczne z twierdzeniami nauki, bo coś musi pęknąć.

>Nie jestem etatowym naukowcem, ale w swojej zawodowej pracy prowadzę czasem naukowe badania np na temat bezpieczeństwa w wybuchowych atmosferach w kopalniach lub badając przyczyny przemysłowych katastrof. Skutkiem bywają rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo pracujących w kopalniach lub chemicznych zakładach. W czym miałaby mi przeszkadzać religijność?
Dopóki religijne twierdzenia nie przeczą naukowym - w niczym.

Etatowym naukowcem jest w ogóle mało kto. A powiem Ci ku refleksji, że generalnie ludzie stosują w życiu podejście naukowe. Do wszystkiego (także do gotowania wspomnianej zupy na 2 dni). Z wyjątkiem wiary/religii.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
31-07-2018 20:46 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-07-2018 21:27 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu
Zlituj się...
wiem że nie masz dobrej odpowiedzi na niewygodną dla Ciebie prawdę, ale to co tu prezentujesz jest znacznie gorsze, niż brak dobrej odpowiedzi.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
zeniu73 (6483 punktów)
>Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

Ty wierzysz w zydowskie bajki sprzed paru tysiecy lat (jednoczescie wysmiewasz mniej lub bardziej dosadnie inne bajki, zarowno religijne jak i niereligijne) a "ripostujesz" niewierzacego infantylna, bezbronna wyppwiedzia

Indianin tanczacy o deszcz? Hahahaha.
Islamista i 40 dziewic w niebie? Hahahaha
Zeus? Hahahahah
Thor? Hahahaha
Batman? Hahahah

Aleeeeee moooooj Jezus!!!! On to potrafil. Po wodzie chodzil jak po lodzie. I wode w wino zamienial.
A jak go zabili to wstal i uciekl.

A Ty jestes glupi bo wierzysz, ze nie wierzysz. Hahahaha.
01-08-2018 17:45 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

Panie Hanku, już wielokrotnie Panu powtarzałem, iż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Tu właśnie natknął się Pan bezpośrednio na taki przypadek. Nie ma czego zazdrościć, każda wiara, niezależnie od przedmiotu wiary, jest tylko intelektualnym ograniczeniem, a wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nawet do patologii.

Najbardziej żenującymi dla mnie przypadkami wiary jest wiara ludzi uważających się za niewierzących racjonalistów święcie i nienaruszalnie wierzących we własną rację.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

>No, szarleyu, zostałeś wyznaczony. Nieważne czy jako autorytet w mierzeniu głębokości, czy jako Zastępca Idola - dawaj linka!
-
Na moim podwórku dzieci mawiały: - "Najgorsza choroba, to jak ktoś ma zajoba, gdyż jest to całkowicie nieuleczalne".

Najlepszy i całkowicie wystarczalny jest tu link do Słownika frazeologicznego języka polskiego merlin.pl/(*)-2-stanislaw-skorupka/1637497/

Ale można to uzupełnić także praktycznymi użyciami tego zwrotu w nauce:

"Tak wynika z badań "Rodzina - religia - społeczeństwo 2009" przeprowadzonych przez Instytut Socjologii UKSW. Jak zaznacza kierujący zespołem badawczym ks. prof. Sławomir Zaręba z Instytutu Socjologii UKSW wyniki tegorocznych badań niewiele różnią się od tych z 1998 r. Obecnie 93 proc. pytanych określiło siebie jako katolików, 81 proc. nazwało się głęboko wierzącymi lub wierzącymi."
is.pppiw.uksw.edu.pl/node/43

-----------------------------
"W badaniach socjologicznych określa się religijność poprzez pomiary deklaracji głębokości wiary oraz uczestniczenie w praktykach kultu religijnego."
cejsh.icm.(*)6/c/UCS_2015_nr_11_art._10.pdf

----------------------
Jedno z pytań zadanych respondentom dotyczyło stosunku do wiary. Autodeklarację na poziomie "głęboko wierzącej/-ego" [pyt. 8.1] wskazało 17 respondentów w grupie A (30,91%), 5 w grupach B i C (25,0% i 7,81%). Za wierzącego [pyt. 8.2] uznaje się - odpowiednio - 24, 20 i 53 respondentów (43,64%, 80,0% i 82,81%). Niezdecydowanie [pyt. 8.3] wskazał 1 respondent z grupy A (1,82%) i 1 z grupy C (4,69%). Za "obojętną/-ego" [pyt. 8.4] uznało się 2 respondentów z grupy C (3,13%). Taki sam wynik uzyskano w przypadku odpowiedzi "trudno powiedzieć" [pyt. 8.6]. W grupie C znalazła się 1 osoba deklarująca się jako niewierząca [pyt. 8.5] (1,56%). Na pytanie w grupie A nie odpowiedziało 13 respondentów (23,64%).

Badania wykazały wysoki poziom ogólny deklarowanej religijności6, przy nieco wyższych wskazaniach ( "głęboko wierząca/-y") respondentów grupy A. W tej grupie odnotowano także znaczący (43,64%) odsetek wskazań "wierzący".
sbc.org.pl/Content/208388/doktorat3635.pdf

--------------------
Świadczą o tym wyniki badań, które wskazują, że w cuda, których nie można wyjaśnić za pomocą ludzkiej wiedzy wierzy 86% głęboko wierzących (w tym 49% zdecydowanie wierzy), 69% wierzących oraz 27% niewierzących (CBOS 2009a, s. 17).
www.ifis.u(*)logica/images/pdf/Mielicka.pdf

--------------------
Odsetek mężczyzn deklarujących się jako głęboko wierzący jest w naszym kraju znacznie niższy, a niewierzących i obojętnych znacznie wyższy, niż w przypadku płci przeciwnej. Z reguły bardziej pozytywne i zarazem bardziej intensywne postawy wobec religii przedstawiają kobiety, u których szczególnie ważne jest wypełnianie praktyk.
mazowsze.h(*)dia_Pastoralne/623/2008/22647/

-----------------------
Przed wielu laty Władysław Piwowarski stwierdził: "Znaczny odsetek ludności w Polsce deklaruje się jako głęboko wierzący (około 20%). Głęboka wiara nie pokrywa się zawsze z pogłębioną religijnością, bo - jak wykazują bardziej kompleksowe badania - katolicy deklarujący się jako głęboko wierzący często mają na uwadze tradycyjne i emocjonalne przywiązanie do «wiary ojców». Ich wiara jest głęboka w znaczeniu silnego zakorzenienia w tradycji, zwłaszcza rodzinnej, a także w znaczeniu kontynuacji w ramach religijnej socjalizacji w rodzinie", W. Piwowarski, Przemiany świadomości religijnej Polaków, "Znaki Czasu. Kwartalnik religijno-społeczny" 8/4-1987, Montmorency 1987, s. 28.

A także: bazhum.muz(*)logica-r1978-t48-n4-s35-70.pdf

Tyle, iż w psychozie to i Święty Boże nie pomoże.

@@@

.
17-07-2018 16:20 
 Ocena 1 na 1
bajkopisarz (317 punktów)
> Religia to odrzucenie nauki, pogarda dla nauki.

Zgadzam się ale należy odróżnić wiarę od religii. Wiara może być o wiele bardziej zdroworozsądkowa. Przy okazji, poczytałem Andrzeja Bogusławskiego i widzę, że na tym forum nic tu po mnie. Wszystko opisano tylko karuzela się kręci i ciągle od nowa.

Jeszcze jedno. Gdy słyszę słowo Biblia to przypomina się mi od razu kawał, takie pierwsze skojarzenie

Facet miał mieć kontrolę skarbową, a jak każdy trochę kręcił przy zeznaniach. Nie wiedział jak się ubrać na tą okazję, poszedł więc po radę do znajomego doradcy podatkowego. Ten bez namysłu kazał mu się ubrać jak ostatni kloszard, żeby inspektor wiedział, że faktycznie ma do czynienia z nędzarzem. Facet nie uwierzył za bardzo i poszedł jeszcze do znajomego adwokata. Ten kazał mu się ubrać jak najlepiej, żeby insektor traktował go poważnie. Strapiony, z mętlikiem w głowie poszedł po radę do rabina. Ten wysłuchał go spokojnie i mówi:
- Tak jak mówisz, przypomina mi się pewna historia kobiety, która nie wiedziała jak się ubrać na noc poślubną. Matka kazała jej włożyć długą, grubą koszulę nocną, a koleżanka super seksowny komplecik...
- A co to ma wspólnego ze mną?! - pyta sie facet.
- Nieważne jak się ubierzesz. I tak cię wyp....olą.


Dla tych co nie załapali : jakbyś nie zinterpretował i tak bełkot wyjdzie.
29-06-2018 18:21 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>... i - na ogół -nie wyłącznie argumentacja (np. w książce) uczyni z wierzącego czytelnika ateistę.

A mnie się zdarzyło...

Co prawda, rzeczywiście: nie po jednej książce...

Drobner, w dwóch tomach...

Mankiewicz: Bóg to świat wypełniony transcendemtną Duszą.
Mankiewicz: Sokratesa skazali na śmierć księża katoliccy.
Mankiewicz: Kopernik odkrył, że ziemia jest okrągła.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>... i - na ogół -nie wyłącznie argumentacja (np. w książce) uczyni z wierzącego czytelnika ateistę.
>A mnie się zdarzyło...
>Co prawda, rzeczywiście: nie po jednej książce...
>Drobner, w dwóch tomach...
polecam konforntować poglady.
01-07-2018 04:27 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
> polecam konforntować poglady.

Polecam Słownik Języka Polskiego.


Mankiewicz: Bóg to świat wypełniony transcendemtną Duszą.
Mankiewicz: Sokratesa skazali na śmierć księża katoliccy.
Mankiewicz: Kopernik odkrył, że ziemia jest okrągła.
02-07-2018 09:16 
 Ocena 1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>> polecam konforntować poglady.
>Polecam Słownik Języka Polskiego.
Dzięki...
28-06-2018 18:52 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
> Święci Kościoła katolickiego to istna galeria wariatów. Co by się stało z ludzkim gatunkiem, gdyby każdy człowiek wziął przykład z Szymona Słupnika?

... albo Roberta Schumana

Wielka jest Twoja wiara, wielu duchownych wszelkich wyznań mogłoby Ci zawiścić

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Każda religia, niezależnie czy jej wyznawcy obcinają innym ludziom głowy, czy nie, sama w sobie jest ohydna.
Ile religii poznałeś?
>Tam gdzie religia tam dogmaty, tam gdzie dogmaty, tam zakaz samodzielnego myślenia.
Religia Prawdy nie zakazuje samodzielnego myślenia, wręcz przeciwnie.
>Religia naucza, że należy bagatelizować doczesność, w zamian za jakieś bzdury o nieśmiertelnej duszy.
Religia Prawdy naucza, że życie jest największą wartością, a po śmierci "jak Bóg da".
>Każda religia jest rakiem dla mózgu i rozwoju osobowego.
Każda, żadna, nigdy, zawsze...

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
romaro (25211 punktów)
>"Subtelna i zniuansowany wiara"
Nie zapominajmy, że kościół to nie tylko ten hierarchiczny. Kościół, to również ci cisi w wierze, a jak wiadomo cicha woda brzegi rwie. Na przestrzeni wieków niejednokrotnie udowodnili "cisi"jakimi bestiami się stawali "odpowiednio pokierowani".
Aż strach się bać gdy zacznie się rechrystianizacja europy.

mancziz (1830 punktów)
>Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) nie jest wcale zbliżona do niewiadomo kogo

Jak czasem słucham np. Rydzyka albo Terlikowskiego to odnoszę trochę inne wrażenie. W Polsce jest wielu katolickich tradycjonalistów. Swego czasu dyskutowałem sobie z różnymi osobami na portalu "Idź po prąd". Negacja np. ewolucji to była oczywista oczywistość. Niektórzy uważali też, że np. jako mężowie mają prawo podnosić w pewnych sytuacjach rękę na żonę, bo tak jest w Biblii napisane. Ciemnogród Panie, że hej.
Detroto (31 punktów)
Dzięki za wyjaśnienie. A jeśli chodzi o to czy i tak warto przeczytać tę książkę? I o to czy dla sceptyka Dawkins może być wzorem?
28-06-2018 17:00 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Dzięki za wyjaśnienie. A jeśli chodzi o to czy i tak warto przeczytać tę książkę? I o to czy dla sceptyka Dawkins może być wzorem?

Po co pytasz? Nie chce się Tobie czytać? Czy nie lepiej samemu spróbować i rzucić gdyby się znudziła? To samo miałem z Biblią. Polecający przeczytanie, gdy stwierdziłem że to nowsze jak greckie mity, odrzekli iż nie umiem czytać ze skupieniem tak by znaleźć głęboki sens i wiedzę z niej płynącą, a mój stosunek do nie był z góry negatywny. Trudno się skupić na wielkiej hipokryzji jaka wypływała z treści, a w praktyce stosowanie zasad niezupełnie biblijnych "nauk". O oczywistych, niespójnych bzdurach nie będę wspominał. A prawdę mówiąc wytrzymałem do chyba 20 strony tego wydania Biblii jaki wpadł mi w ręce. Ale tak już jest. Każda religia próbuje dotrzeć do najtajniejszych, najgłębszych zakamarków jestestwa psychicznego każdego człowieka, by tak zaczynać siać spustoszenie. "Zachorowałem" na ateizm bardzo wcześnie i stwierdzam, że to nie jest nieuleczalna choroba czy też wypatrzenie natury "duchowej", lecz niereligijny sposób widzenia świata nas otaczającego, który ma takie samo prawo bytu jak każdy inny. Dla uspokojenia opętanych wiarą chcę tylko powiedzieć, iż Bóg w swym twórczym zapale stworzył i ateistów i się ich nie czepia, karci, zabija i to w męczarniach. Gorzej niestety na tym tle wypada człowiek wierzący.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Drobner (19539 punktów)
>Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) .... ta " subtelna i zniuansowany wiara".

Czyżby?
Jezus, Łk 19,27:
"Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach".
biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=334


Historia wskazuje, że gdy trzeba, to sięgną do swoich miłosiernych 'materiałów programowych'...

Drobner, żyw jeszcze...


Mankiewicz: Bóg to świat wypełniony transcendemtną Duszą.
Mankiewicz: Sokratesa skazali na śmierć księża katoliccy.
Mankiewicz: Kopernik odkrył, że ziemia jest okrągła.
29-06-2018 02:27 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) .... ta " subtelna i zniuansowany wiara".
>Czyżby?
> Jezus, Łk 19,27:
"Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach".
>biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=334

>Historia wskazuje, że gdy trzeba, to sięgną do swoich miłosiernych 'materiałów programowych'...

No właśnie. Czyżby to wyrywek z instrukcji wprowadzania i metod utrzymywania absolutnych dyktatur?

>Drobner, żyw jeszcze...

O chwała ci Światowidzie!


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
29-06-2018 17:12 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Historia wskazuje, że gdy trzeba, to sięgną do swoich miłosiernych 'materiałów programowych'...

Sprzeczność Biblii to jej wielka zaleta, ze sprzeczności bowiem wynika wszystko: kiedy trzeba, to miłość, a kiedy trzeba - topór kata. Podobnie jest z kościołem: ma ludzi na każdą okazję: mistyków, biznesmenów, filozofów, głupców, nacjonalistów, kosmopolitów, ...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Ta książka miała przekonać, że bóg jest zły, czy to, że bóg nie istnieje? Obawiam się, że to pierwsze...
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Ta książka miała przekonać, że bóg jest zły, czy to, że bóg nie istnieje? Obawiam się, że to pierwsze...
>
Sprzeczność zachodzi jedynie między nauką a jawnie błędną interpretacją Biblii. O sprzecznościach mówią ci, co Biblii nie znają, nie studiują jej ani, często, jej nie czytali. Właśnie dlatego, że ulegli czyjejś opinii, że Biblia zawiera jakieś sprzeczności. Galileusz tak uważał: "Choć Pismo Święte nie może się mylić, może się mylić - i to na wiele sposobów - ten, kto je interpretuje i komentuje. Bardzo poważnym i często popełnianym błędem jest poprzestawanie na dosłownym rozumieniu sensu".
Każdy mądry i obiektywny badacz Biblii z tym się zgodzi. Napisano: (Psalm 115:1-3) "Nam nic się nie należy, Jehowo, nam nie należy się nic, lecz swojemu imieniu daj chwałę stosownie do twej lojalnej życzliwości, stosownie do twej wierności wobec prawdy.  Czemu miałyby powiedzieć narody: "Gdzież więc jest ich Bóg?" Ale nasz Bóg jest w niebiosach; uczynił wszystko, co mu się podobało uczynić".
Wierny wobec prawdy.
Fałszywy bóg jest zły, bo wymyślony przez ludzi, odzwierciedla cechy ludzi, tych, którzy go wymyślili. Napisano: (Psalm 115:4-8) "Ich bożki to srebro i złoto, dzieło rąk ziemskiego człowieka. Mają usta, lecz nie mówią; mają oczy, lecz nie widzą; mają uszy, lecz nie słyszą. Mają nos, lecz nie czują zapachu. Ręce mają, lecz nie dotykają. Stopy mają, lecz nie chodzą; gardłem swym nie wydają dźwięku. Do nich staną się podobni ich twórcy - wszyscy, którzy im ufają".
Pomyśl i szukaj prawdy.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>jawnie błędną interpretacją Biblii.
Czyli Twoją.
>ulegli czyjejś opinii, że Biblia zawiera jakieś sprzeczności.
Uległeś czyjejś opinii, że Biblia nie zawiera sprzeczności.
>Galileusz tak uważał: "Choć Pismo Święte nie może się mylić,
1. Nauczyciel nie może się mylić. A jeśli się myli to patrz punkt pierwszy.
>Bardzo poważnym i często popełnianym błędem jest poprzestawanie na dosłownym rozumieniu sensu".
"Święte" słowa.
>Jehowo, (..) lecz swojemu imieniu daj chwałę stosownie do twej lojalnej życzliwości,
Wobec Narodu wybranego.
>stosownie do twej wierności wobec prawdy.  
Czyli wobec czego?
>Fałszywy bóg jest zły, bo wymyślony przez ludzi, odzwierciedla cechy ludzi, tych, którzy go wymyślili.
Wypisz, wymaluj Jehowa odzwierciedla cechy starożytnych Żydów.
>Pomyśl i szukaj prawdy.
Myśl i szukaj...

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
bajkopisarz (317 punktów)
>>Ta książka miała przekonać, że bóg jest zły, czy to, że bóg nie istnieje? Obawiam się, że to pierwsze...

>Fałszywy bóg jest zły, bo wymyślony przez ludzi, odzwierciedla cechy ludzi, tych, którzy go wymyślili. Napisano: (Psalm 115:4-8) "Ich bożki to srebro i złoto, dzieło rąk ziemskiego człowieka. Mają usta, lecz nie mówią; mają oczy, lecz nie widzą; mają uszy, lecz nie słyszą.

No i się wyjaśniło jakim to Bogiem jest bóg z biblii.

"Carlo Acutis: 15-letni młody informatyk kandydatem na ołtarze"

"Być zawsze zjednoczonym z Jezusem, oto mój plan na życie", Mówił, że Matka Boska to jedyna kobieta jego życia. Żartował, że modlitwa na różańcu
Gdy miał 15 lat Carlo nagle zachorował. Zaledwie po trzech dniach od diagnozy ostrej białaczki zmarł w szpitalu"

Zaraz będzie jakiś bełkot religiantów. Bóg jego powołał do siebie, do świętości, umiłował i takie tam pierdoły. Watykanowi głupio więc musi jego zacząć wynosił na ołtarze. Jehowi z kolei napiszą coś o matce boskiej, że była tylko człowiekiem itp.

A kiedy brzuchate klechy wyniosą na ołtarze Pomponio Algerio ?

en.wikipedia.org/wiki/Pomponio_Algerio
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Zaraz będzie jakiś bełkot religiantów. Bóg jego powołał do siebie, do świętości, umiłował i takie tam pierdoły. Watykanowi głupio więc musi jego zacząć wynosił na ołtarze. Jehowi z kolei napiszą coś o matce boskiej, że była tylko człowiekiem itp.
>A kiedy brzuchate klechy wyniosą na ołtarze Pomponio Algerio ?
>
Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. Ona zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. Ona zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
Biblia to około 90% fałszu, 10% prawdy, doskonały fundament dla religii fałszywych.

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. One zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
> Biblia to około 90% fałszu, 10% prawdy, doskonały fundament dla religii fałszywych.
>
Powtarzasz rzecz, której nie sprawdziłeś.
Nie ładnie!!
Oj!!
Nie ładnie!!
23-07-2018 08:50 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. One zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
>> Biblia to około 90% fałszu, 10% prawdy, doskonały fundament dla religii fałszywych.
>Powtarzasz rzecz, której nie sprawdziłeś.
> Nie ładnie!!
> Oj!!
> Nie ładnie!!
Oj nieładnie takie pustosłowie uprawiać! Czego nie sprawdziłem?

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
bajkopisarz (317 punktów)
>>Zaraz będzie jakiś bełkot religiantów. Bóg jego powołał do siebie, do świętości, umiłował i takie tam pierdoły. Watykanowi głupio więc musi jego zacząć wynosił na ołtarze. Jehowi z kolei napiszą coś o matce boskiej, że była tylko człowiekiem itp.
>>A kiedy brzuchate klechy wyniosą na ołtarze Pomponio Algerio ?
>>
>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. Ona zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.


I co katolicy ?. Cisza ?.

Przy okazji. Moje mocne słowa na temat religii (burdel) nie są skierowane do ludzi o subtelnej wrażliwości, którzy do tego pomylili religię z wiarą. Moje mocne słowa nie kieruję nawet do alumnów bo gdy ma się 19 lat można jeszcze wielu rzeczy nie wiedzieć. Moje mocne słowa kieruję do agentów Watykanu i alumnów od np. 3 roku "studiów" bo czasu było dość aby przejrzeć na oczy. Robią Was w wuja.

Religia spełnia pozytywne role tylko gdy jest słaba instytucjonalnie albo gdy jej struktury nie są scentralizowane jak np. w kościele prawosławnym.
23-07-2018 08:21 
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. Ona zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
I co katolicy? Cisza?.
>
Istnieje religia prawdziwa:
Wyznawcy religii prawdziwej opierają swe wierzenia na Biblii. W niej samej czytamy: "Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości, aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła" (2 Tymoteusza 3:16, 17).

Prawdziwy lud Boży wielbi wyłącznie Jehowę i otwarcie mówi o Jego imieniu. Jezus rzekł: "Jehowę, twego Boga, masz czcić i tylko dla niego masz pełnić świętą służbę" (Mateusza 4:10). Tak więc słudzy Boży oddają cześć jedynie Jehowie. W zakres tego wchodzi zapoznawanie ludzi z Jego imieniem i przymiotami. W Psalmie 83:18 czytamy: "Ty, który masz na imię Jehowa, ty sam jesteś Najwyższym nad całą ziemią".

Słudzy Boży darzą się nawzajem szczerą, niesamolubną miłością. Jezus oświadczył: "Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie wśród was miłość" (Jana 13:35).

Prawdziwi chrześcijanie wierzą, że Bóg wybawi ludzkość za pośrednictwem Jezusa Chrystusa. Biblia podaje: "W nikim innym nie ma wybawienia, bo nie ma pod niebem żadnego innego imienia danego ludziom, dzięki któremu mamy zostać wybawieni" (Dzieje 4:12).

Czciciele prawdziwego Boga nie są częścią tego świata.

Prawdziwi chrześcijanie rozgłaszają, że jedyną nadzieją dla ludzkości jest Królestwo Boże. Jezus zapowiedział: "Ta dobra nowina o królestwie będzie głoszona po całej zamieszkanej ziemi na świadectwo wszystkim narodom; a potem nadejdzie koniec" (Mateusza 24:14).

Mając w pamięci powyższe cechy religii prawdziwej, to która religia opiera wszystkie swe wierzenia na Biblii i otwarcie mówi o imieniu Jehowy? Która okazuje miłość opartą na zasadach biblijnych, wierzy w Jezusa, nie jest częścią świata, a ponadto rozgłasza wieść o Królestwie Bożym jako jedynej nadziei dla ludzkości? Która spośród tak wielu religii na ziemi odpowiada tym wszystkim wymaganiom?
Fakty niezbicie dowodzą, że warunki te spełniają Świadkowie Jehowy. Czytasz:
(Izajasza 43:10-12) "Wy jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - moim sługą, którego wybrałem, abyście mnie poznali i wierzyli we mnie, i rozumieli, że ja jestem ten sam. Przede mną nie został utworzony żaden Bóg ani po mnie nie ma żadnego.
 Ja, właśnie ja jestem Jehowa, a oprócz mnie nie ma wybawcy".
"Ja oznajmiłem i wybawiłem, i sprawiłem, że to usłyszano, gdy nie było wśród was obcego boga. Wy zatem jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - a ja jestem Bogiem".

Z całą pewnością religia prawdziwa nie jest KK.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365