Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Bóg istnieje?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
12-05-2014 15:49avatar (62 punktów)Czy Bóg istnieje?
Ocena 3 na 3
Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie. Należało by raczej zapytać dlaczego tylu ludzi na świecie w coś wierzy i dlaczego religia odgrywa tak wielką rolę?

Dlaczego uważam że nie powinno się pytać czy Bóg istnieje? W moim przekonaniu odpowiedź powinna brzmieć - i tak i nie a to świadczy o niewłaściwości pytania.

Dlaczego jedna z odpowiedzi powinna brzmieć - tak? Trudno powiedzieć że coś nie istnieje skoro to coś jest w umysłach i na ustach większości ludzi. Jeśli pojęcie Boga jest tak powszechnie uznawane i powtarzane, jeśli ma ono tak wielki wpływ na życie i niestety co trzeba dodać śmierć wielu ludzi to trudno zaprzeczać jego istnieniu. Uważam zatem że Bóg istnieje, ale oczywiście nie materialnie w naszych umysłach, istnieje jako idea. Można by to porównać to do programu komputerowego który jest tylko informacją zapisaną na materialnym chipie lub dyskietce, ale właściwie jest czymś co nie posiada materialnej formy. Czy można powiedzeć przez to że na przykład program Windows nie istnieje?

Dlaczego druga odpowiedź na powyżej postawione pytanie według mnie brzmi - nie.
Nie potrafię się sam przekonać ani nikt inny jak dotąd nie potrafił mnie przekonać że Bóg istnieje jako konkretny byt. Byt, który jest w określonym miejscu i tu i wszędzie. To dla mnie zbyt abstrakcyjne a ściślej mówiąc nieprawdopodobne. Czytałem na ten temat wiele książek i rozmawiałem z wieloma osobami i niestety im bardziej się tym interesuję tym bardziej upewniam się w swoim przekonaniu.

A zatem mogę powiedzieć że wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową ideę.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

12-05-2014 16:44
 Ocena 20 na 22
tatajarek (1122 punktów)
> wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową
>ideę.

Nie jest taka potężna.
Tysiące pań katechetek i miliony mam i dziadziusiów
muszą wczesnie infekować gapowate umysły dzieci, żeby ta głupizna się utrzymywała
w narodzie.
16-05-2014 00:10 
 Ocena-3 na 5
alinkatoja (-31 punktów)
>> wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową
>>ideę.
>Nie jest taka potężna.
>Tysiące pań katechetek i miliony mam i dziadziusiów
>muszą wczesnie infekować gapowate umysły dzieci, żeby ta głupizna się utrzymywała
>w narodzie.
>

Ponad 90% Polaków deklaruje się jako osoby Wierzące. Widać niszowa garstka obraziła się na większość.
16-05-2014 12:26 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Ponad 90% Polaków deklaruje się jako osoby Wierzące.
Może warto poczytać: [Załącznik]

>Widać niszowa garstka obraziła się na większość.
Tak, racjonaliści czują się dotknięci, gdy obraża się ich inteligencje, a głupota wszędzie się wpycha.

@@@
.
alinkatoja (-31 punktów)

>Tak, racjonaliści czują się dotknięci, gdy obraża się ich inteligencje, a głupota wszędzie się wpycha.



Tak. Masz rację także wśród ateistów i agnostyków, jak i katolików.
17-05-2014 12:06 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>> wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową
>>ideę.
>Nie jest taka potężna.
>Tysiące pań katechetek i miliony mam i dziadziusiów muszą wcześnie infekować gapowate umysły dzieci, żeby ta głupizna się utrzymywała w narodzie.

... porównanie "idei boga" do "programu Windows", nie jest takie głupie. W tej sytuacji tysiące pań katechetek (panów również), oraz mam i dziadziusiów stara się tylko przekonać "młody narybek", że "wirus klerykalny" jest obowiązkową i podstawową częścią całego "programu Windows". Inaczej należałoby "wyciąć wirusa", albo odrzucić sam "program Windows" jako wadliwy i szkodliwy...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego uważam że nie powinno się pytać czy Bóg istnieje? W moim przekonaniu odpowiedź powinna
>brzmieć - i tak i nie a to świadczy o niewłaściwości pytania.
Odpowiedź powinna brzmieć nic na to nie wskazuje, albo dla skrótu nie. Pytając o istnienie boga raczej mało kto ma na myśli ideę czy wyobrażenie postaci z takiej czy innej mitologii. To są dwie różne sprawy i dwa różne pytania - czy istnieje bóg (zostawiając na boku kwestię tego cóż to jest ów bóg i o którego chodzi) i czy ludzie mają wyobrażenie boga.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Brzostowski (7067 punktów)
>Czy Bóg istnieje?

Jest to wysoce prawdopodobne. Wg współczesnej wiedzy materia i energia istnieje od zawsze. Zatem w tym nieskończonym okresie trwania świata, mógł wyewoluować organizm - byt, który potrafi panować nad materią i energią na bardzo zaawansowanym poziomie. Dla nas byt taki jest po prostu bogiem: może uzdrawiać, materializować się - czynić cuda wszelakie, może nawet kopiować nasz mózg po śmierci ciała i przenosić do świata, który nazwał niebem ...piekłem...

Nie oczekujcie lepszej definicji boga, bo jej nie mam. Nie wiem czy jest dobry, czy zły, czy wpływa na świat, czy pozwala mu "dziać się", czy stworzył "nasz świat" (BB), czy tylko nas zaprojektował, jak się nazywa ten bóg, itd... nie wiem.

Jedyne co można powiedzieć o bogu na pewno, to tyle, że jest wysoka szansa, iż istnieje.
12-05-2014 20:38 
 Ocena 11 na 11
KORUND (4922 punktów)
>>Czy Bóg istnieje?
>Jest to wysoce prawdopodobne.
-Aby określić czyjeś istnienie jako wysoce prawdopodobne muszą być ku temu poważne przesłanki, poszlaki, nawet gdy nie widać samego "poszukiwanego". W przypadku boga nie ma cienia poszlak świadczących o jego istnieniu, jego byt nie jest potrzebny do wyjaśnienia czegokolwiek co już wiemy. Sam "nieskończenie długi" okres trwania świata nie czyni prawdopodobieństwa jego istnienia wysokim.

>Jedyne co można powiedzieć o bogu na pewno, to tyle, że jest wysoka szansa, iż istnieje.
-Jedyne co można powiedzieć, to że gdyby istniał, byłaby "wysoka szansa", że coś byśmy o tym już wiedzieli, bo o większości rzeczy, które rzeczywiście istnieją, coś jednak już wiemy.
13-05-2014 11:11 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Czy Bóg istnieje?
>>Jest to wysoce prawdopodobne.
>-Aby określić czyjeś istnienie jako wysoce prawdopodobne muszą być ku temu poważne przesłanki...

Zgadzam się z tym, że aby określić coś jako wysoce prawdopodobne muszą być ku temu poważne przesłanki. Niestety żadnych takich w sensie naukowym nie ma, pozostaje zatem tylko logika i rozum. I moja argumentacja, na tym właśnie się opiera i prowadzi do wniosków takich, a nie innych. Jak dostrzegam, moje rozumowanie jest logiczne, bo jak dotąd nikt, także w innych dyskusjach go nie podważył. Ale przyjmuję Twój zarzut dot. braku przesłanek, rozumiem go i uznaję za bardzo istotny.

A teraz poproszę Was o uczciwość intelektualną w dyskusji.

Jakie macie przesłanki, poszlaki, że materia i energia istnieje od zawsze, skoro wszystko co obserwujemy zawsze ma swoją przyczynę lub przyczyny? Nie jest to wyłącznie oparte na logice i rozumie? W dodatku wbrew obserwacjom.

Nie odbijam "piłeczki", chcę pokazać, że logika i rozum (bez dowodów i przesłanek) może wystarczać aby coś móc powiedziec o świecie. Moje rozumowanie w sensie metodoloigcznym nie różni się od tego, które prowadzi do wniosku, że materia i energia istnieje od zawsze.

Chyba że macie inne zdanie, chętnie poznam.
13-05-2014 13:05 
 Ocena 7 na 7
KORUND (4922 punktów)
>Jakie macie przesłanki, poszlaki, że materia i energia istnieje od zawsze, skoro wszystko co obserwujemy zawsze ma swoją przyczynę lub przyczyny?
-Ja nie wiem czy materia istnieje od zawsze. Nie wiem skąd się pierwotnie wzięła, ani nawet jak rozumieć to "zawsze". Co nie zmienia faktu, że brak jest przesłanek, aby dopatrywać się tu ingerencji rzekomego stwórcy, jak i jego istnienia, jeżeli naprawdę chcemy się opierać na logice i rozumie. Wiemy skąd wziął się rozum i niektórzy nawet potrafią z niego korzystać na tyle logicznie, że dzięki temu wiemy, skąd się wziął. A skąd miał wziąć się bóg? Gdzie się podziewa? Do czego jest potrzebny? Albo do czego jemu potrzebni są ludzie? Na czym opierać to rzekome wysokie prawdopodobieństwo jego istnienia? Na mocnym chciejstwie i osobistych odczuciach? Na karkołomnym dopasowywaniu faktów do religijnych teorii? Jeżeli wszyscy bardzo mocno zechcą by istniał i sobie nawzajem udowodnią, że istnieć musi, to zaistnieje?
13-05-2014 13:06 
 Ocena 6 na 6
farmer (22440 punktów)

>Nie odbijam "piłeczki", chcę pokazać, że logika i rozum (bez dowodów i przesłanek) może wystarczać aby coś móc powiedziec o świecie. Moje rozumowanie w sensie metodoloigcznym nie różni się od tego, które prowadzi do wniosku, że materia i energia istnieje od zawsze.
>Chyba że macie inne zdanie, chętnie poznam.

Tyle że sensownie o tym może pogadać pewnie kilku gości na tej ziemi którzy siedzą w tym po uszy. Jesteś zawsze o krok za nimi. Czy jest to teraz czy było by to 1000 lat temu czy za 200 lat.

A jakie Ty masz przygotowanie merytoryczne? Wiesz, zupełnie inaczej podchodzi się do dorobku naukowca a inaczej do opowieści "szwagra".
Tak samo jak Ty podchodzisz do rewelacji że ktoś miał objawienie i widział boga lub Matkę Boską.

Dlaczego logika i rozum ciągle prowadzą naukowców w stronę jakichś bozonów, cząsteczek, energii a nie w stronę boga? Ty po obserwacji świata dostrzegasz boga a oni to widzą zupełnie coś innego.


1000 lat temu metody badawcze były zaiste "proste" jak w tej historii o włóczni
....Piotr Bartłomiej 8 kwietnia 1099 roku z własnej woli poddał się tak zwanej próbie ognia- miał przejść po rozżarzonych węglach i przeżyć jeśli jego słowa są prawdą, a odkrycie jest prawdziwym przedmiotem pochodzącym z I wieku naszej ery. Udało mu się lecz z powodu otrzymanych obrażeń umarł po kilku dniach- 20 kwietnia



Episode_2 (3284 punktów)
>....Piotr Bartłomiej 8 kwietnia 1099 roku z własnej woli poddał się tak zwanej próbie ognia- miał przejść po rozżarzonych węglach i przeżyć jeśli jego słowa są prawdą, a odkrycie jest prawdziwym przedmiotem pochodzącym z I wieku naszej ery. Udało mu się lecz z powodu otrzymanych obrażeń umarł po kilku dniach- 20 kwietnia

Musiał kłamać jak z nut.
Dziś ludzie bez problemu chodzą po rozżarzonych węglach.
www.chodzeniepoogniu.com/
13-05-2014 14:28 
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)
>Nie odbijam "piłeczki", chcę pokazać, że logika i rozum (bez dowodów i przesłanek) może wystarczać aby coś móc powiedziec o świecie.

Coś z pewnością, ale czy to coś będzie odpowiadać rzeczywistości? Logicznie miałbyś niewielkie szanse odkryć, że cięższe i lżejsze, upuszczone w jednej chwili spadną na ziemię w tym samym momencie. Inaczej mówiąc: będziesz ponosił porażki w swoim rozumowaniu nawet w przypadku rzeczy nieskomplikowanych, w przypadku drobiazgów a cóż dopiero kiedy będzie chodzić o nieco bardziej złożone kwestie. Zerknij na osiągnięcia ludzkiego rozumu przed okresem, kiedy zaczęła się kształtować metoda naukowa, do jakich absurdów ten rozum potrafił prowadzić i jak rzadko dane przekonanie odpowiadało rzeczywistości. Ale nawet ci, którzy w jakiś sposób liczyli się z faktami także gdzieś tam ugrzęźli w rozumowych abstrakcjach.

Logika to tylko narzędzie, którego praktyczna skuteczność zależy od materiału nad którym pracuje, tym materiałem są fakty, a im ich więcej, tym większa szansa na właściwy wniosek - szansa, bo nadal nie pewność. To byłoby coś niewiarygodnego domyślić się czegokolwiek bez dowodów i przesłanek, w historii ludzkości nie widzę jednej osoby, która tej sztuki dokonała.
12-05-2014 21:21 
 Ocena 6 na 6
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Herezje wypisujesz. Bóg jest stwórcą wszechświata, a nie produktem jego istnienia. Musisz się wyspowiadać ze swoich pomysłów, cobyś do Piekła nie trafił na wieczność.
13-05-2014 11:27 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Herezje wypisujesz. Bóg jest stwórcą wszechświata, a nie produktem jego istnienia. Musisz się wyspowiadać ze swoich pomysłów, cobyś do Piekła nie trafił na wieczność.
Niczego nie muszę. Myli Ci się wniosek, jako wynik logicznego myślenia, z dogmatem babci Wiesi.
13-05-2014 00:46 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Czy Bóg istnieje?
>Jest to wysoce prawdopodobne.
Nieodpartym dowodem tego, jest święta wiara w niego, przez Pana Brzostowskiego.
A choćby jakieś najmniejsze dowodziki (takie tyci-tyci) na choćby znikome prawdopodobieństwo - poza wiarą, to gdzie można znaleźć?

@@@
.
13-05-2014 11:16 
 Ocena 1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>Czy Bóg istnieje?
>>Jest to wysoce prawdopodobne.
>Nieodpartym dowodem tego, jest święta wiara w niego, przez Pana Brzostowskiego.
> A choćby jakieś najmniejsze dowodziki (takie tyci-tyci) na choćby znikome prawdopodobieństwo - poza wiarą, to gdzie można znaleźć?

Gdzie są dowody na to, że eneria i materia istnieje od zawsze? A Pan tak uważa przecież. Panu w swoich rozmyślaniach wystarczy tutaj logika i rozum, bez dowodu przyjmuje Pan ten fakt. Dlaczego? Bo pasuje Panu do światopoglądu.

Ja, stosując te same nrzędzia dochodzę do innych wniosków, które Panu nie pasują ze względów światipoglądowych i dlatego oczekuje Pan dowodu.

To jest właśnie nieuczciwość intelektualna.
13-05-2014 19:00 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
A choćby jakieś najmniejsze dowodziki (takie tyci-tyci) na choćby znikome prawdopodobieństwo - poza wiarą,
to gdzie można znaleźć?

>Gdzie są dowody na to, że eneria i materia istnieje od zawsze? A Pan tak uważa przecież.
Znowu Pan manipuluje moimi wypowiedziami i kłamie. Jest to metoda doskonale wypracowana przez forumowych fideistów, a ponadto to jakie ma znaczenie wieczne lub nie istnienie materii? Jeżeli materia istnieje tylko od czasu
"wielkiego wybuchu", to co to zmienia? Pan - wzorem pana Parysa - chciałby na czubku czasu umieścić "Pana z długą Brodą".

Przecież religijne koncepcje różnych Bogów-Zapchajdziurów, to w nauce czysta żenada i współcześnie na gruncie nauk przyrodniczych tak czynić, to wprost nie wypada.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,492101#w503597

>Panu w swoich rozmyślaniach wystarczy tutaj logika i rozum, bez dowodu przyjmuje Pan ten fakt.
Nie, Szanowny Panie, ja do logiki i rozumu odwołuję się stosunkowo rzadko. Najistotniejsze są dla mnie zawsze ustalenia nauk przyrodniczych, a najwyższym kryterium prawdy jest doświadczalna powtarzalność (praktyka).
www.racjon(*)m.php/s,573743/z,0/d,8#w575884
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,573743#w576082
Rozum, matematyka logika i język są dla mnie tylko narzędziami dla ludzkiego opisu istniejącej obiektywnie rzeczywistości. To Pan tu odwołuje się często do logiki, tyle że Pan sam wcale jej się nie trzyma w swoich wywodach.
www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614722
www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614787

>Dlaczego? Bo pasuje Panu do światopoglądu.
Znowu wyciąga Pan kłamliwe wnioski - tylko po to aby interlokutorowi przywalić - pozbawione najmniejszych merytorycznych i faktycznych podstaw. Jest zupełnie odwrotnie. Ja swój światopogląd buduję w oparciu o ustalenia nauki i moje poglądy na rzeczywistość wynikają z mojej wiedzy o tych ustaleniach. Do tej wiedzy wielokrotnie konkretnie się odwoływałem. Prawie zawsze (nawet w tym poście) załączając linki. Mam taki zwyczaj odwoływania się do źródeł, bez manipulowania nimi.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,559928#w559937

>Ja, stosując te same nrzędzia
Stosowanie tych samych narzędzi w różnych światach jest wprost niemożliwe. Ja poruszam się na ustaleniach nauk przyrodniczych, a Pan opiera się na dogmatach swojej wiary, która jest wybiórczym zlepkiem różnych religijnych wierzeń.

W naukach przyrodniczych materia jest definiowalna, wielokrotnie zdefiniowana i jej istnienie poświadczane doświadczalnie, natomiast termin "Bóg" jest terminem pustym, niezdefiniowanym i już choćby przez samo to praktycznie nieweryfikowanym. Bóg dla nauk przyrodniczych nie istnieje.

>dochodzę do innych wniosków, które Panu nie pasują ze względów światipoglądowych i dlatego oczekuje Pan dowodu.
Powyższe Pańskie wnioski są niczym nie uzasadnione. Ja zupełnie nic nie mam do Pańskiej wiary i uważam, że wolno Panu wierzyć we wszystko, ale Pan usiłuje wejść ze swoją wiarą na grunt nauk przyrodniczych, a tu obowiązuje paradygmat naukowy, w którym spekulatywne uzasadnianie istnienia wymyślonych stworów jest całkowicie nieakceptowalne. Tak, w naukach przyrodniczych aby potwierdzić istnienie czegokolwiek należy przedstawić weryfikowalne dowody. To nie ma nic wspólnego z tym co mi lub Panu pasuje.

>To jest właśnie nieuczciwość intelektualna.
Tak, to taka chrześcijańska postawa zrzucanie wszelkich łajdactw na innych. Niedoścignionym mistrzem tego jest teraz na naszym forum pan Elasp, ale inni fideiści starają się mu dorównać.

PS. Zarzuca mi Pan, że nie podrzucam Panu argumentów przeciwko moim poglądom(!)
Tu akurat wykaz "obrońców" Pańskiego stanowiska znalazłem u Piotra Bylicy:

SPOSOBY GODZENIA RELIGII Z NATURALIZMEM NAUKI

W wielu publikacjach starających się godzić religię z naturalistyczną nauką spotkać można pewne typy zabiegów będących próbami uniknięcia konfliktu poprzez dostosowanie religii do naturalizmu naukowego. Niektóre z tych zabiegów prowadzą do sformułowania stanowiska określanego jako teizm naturalistyczny lub naturalizm teistyczny. (...)

Teistyczny naturalizm (czy teizm naturalistyczny) propagowany jest przede wszystkim przez chrześcijańskich myślicieli. Znaczne grono stanowią wśród nich teologizujący przedstawiciele nauk przyrodniczych, a także filozofowie i teolodzy, którzy nie prowadzą badań w obszarze nauk przyrodniczych oraz religijni naukowcy niemający formalnych związków z naukami teologicznymi. Do najbardziej znanych należą Ian G. Barbour (fizyk z wykształceniem teologicznym), John Polkinghorne (fizyk, anglikański duchowny), Arthur Peacocke (biolog, anglikański duchowny), Francisco J. Ayala (biolog, były dominikanin), Howard Van Till (fizyk, związany ze wspólnotą kalwinistyczną), Ernan McMullin (filozof nauki, teolog, ksiądz katolicki), John F. Haught (teolog katolicki); George V. Coyne (astrofizyk, wieloletni dyrektor Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, jezuita), Nancy Murphy (filozofka, związana ze wspólnotą ewangelikalną). Wśród polskich reprezentantów tego nurtu wymienić należy przede wszystkim wspomnianych wcześniej ks. Michała Hellera i abp. Józefa Życińskiego.
Może Pan sobie ich postudiować, ale to wezwanie jest rzucaniem grochem o ścianę każdy fideista bez żadnego czytania i tak wie lepiej. www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,612740#w615303
Pan też - nawet bez przeczytania ze zrozumiem tego, co Panu napisałem - zarzuca wszystkie możliwe nieuczciwości erystyczne.

@@@
.
13-05-2014 20:27 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>A choćby jakieś najmniejsze dowodziki (takie tyci-tyci) na choćby znikome prawdopodobieństwo - poza wiarą,
>to gdzie można znaleźć?

>>Gdzie są dowody na to, że eneria i materia istnieje od zawsze? A Pan tak uważa przecież.
>Znowu Pan manipuluje moimi wypowiedziami i kłamie. Jest to metoda doskonale wypracowana przez forumowych fideistów, a ponadto to jakie ma znaczenie wieczne lub nie istnienie materii? Jeżeli materia istnieje tylko od czasu
>"wielkiego wybuchu", to co to zmienia? Pan - wzorem pana Parysa - chciałby na czubku czasu umieścić "Pana z długą Brodą".

Proszę Pana, nie mam czasu na takie złośliwości i pisanie dla pisania. Niech Pan zatem napisze czy energia i materia wg Pana istnieje od zawsze czy nie? Bo wydawało mi się, że tak Pan uważa. Ułatwię Panu:

Opcja 1. Ja, Bogusławski uważam, że eneria i materia istnieje od zawsze.
Opcja 2. Ja, Bogusławski uważam, że eneria i materia nie istnieje od zawsze.

Jeżeli materia i energia istnieje od momentu wielkiego wybuchu, to znaczy, że BB był przyczyną jej powstania. I mamy problem nieskończonych przyczyn...

To są dwa różne podejścia do problemu powstania świata.

Ech... Bogusławski...
13-05-2014 23:37 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Proszę Pana, nie mam czasu na takie złośliwości i pisanie dla pisania.
Tak, Pan ma tylko zbyt wiele czasu na wypisywanie tu wierutnych bzdur bez żadnego pokrycia. Do wypisania takich bredni żadne czytanie i żadna poważna wiedza nie jest potrzebną. Ot parę lat katechezy i trochę wiedzy z katolickich mediów wystarcza na poziom fideistycznego inteligenta:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,616621#w618760
www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,1#w618896
www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,2#w618925
www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,2#w618934
Ło Boze, Boziusiczku - takie czasy na forum przyszły, że teraz specjalna inteligencja (wybrana, czy z rozumu wyprana) nadaje mu ton: www.racjon(*)m.php/s,615932/z,0/d,6#w618599 Jak się teraz zajrzy do "Nowych wypowiedzi", to rzeczywiście jest co poczytać. Prawie sami elektryzujący, charyzmatyczni, elokwentni, oczytani, pióro ich lekkie, a styl wyborny, to już zupełnie nie jest ciężkim zmuszającym do myślenia pisaniem dla pisania przez Fizyka, Jacholka, Meretseger, Liliac, Andrzeja.51, Big_zyda, Nietsche, Diogenesa, Setarkosa, Darkside i wielu innych, których tak na szybko nie pomnę. Samodzielnie myślącej, oczytanej inteligencji, jak Maceoxa, Anny Salman, Ani, Astrotaurusa, Hodży, Ignorancji, MarcinaK, Pan Teisty, Sceptymuchy, Szarleya, Maddy, Jacka Głodzika oraz kilkudziesięciu innych racjonalistów o często ogromnej wiedzy i sprawności intelektualnej.

> Niech Pan zatem napisze czy energia i materia wg Pana istnieje od zawsze czy nie?
Napisałem po polsku i bardzo komunikatywnie. Nie zrozumiał Pan jest mi przykro, ale pretensje, to proszę do rodziny i nauczycieli wnosić. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,509211#w510414

> Bo wydawało mi się, że tak Pan uważa.
Pan bardzo niewiele wie, a za to Panu się ogromnie dużo wydaje.

> Ułatwię Panu:
>Opcja 1. Ja, Bogusławski uważam, że eneria i materia istnieje od zawsze.
>Opcja 2. Ja, Bogusławski uważam, że eneria i materia nie istnieje od zawsze.
Pominął Pan tu jeszcze dwie najistotniejsze opcje:
Opcja 3. Brzostowski wypisuje bzdury odkąd nauczył się pisać.
Opcja 4. Brzostowski wypisuje bzdury od wielkiego wejścia na forum racjonalisty.pl

>Jeżeli materia i energia istnieje od momentu wielkiego wybuchu, to znaczy, że BB był przyczyną jej powstania.
"BB", a co to za zwierzę? Bing Bang?

Bing Bang Riggi-diggi-dong
Takie słowa śpiewam kiedy tańczę(x3)
Bing Bang Riggi-diggi-dong
Choć te słowa dziś nie znaczą nic
Nie leń się bo pora tańczyć,
Tyle radości taniec nam da.
Bing Bang Riggi-diggi-dong?


>I mamy problem nieskończonych przyczyn...
Kto, ma jakie problemy? Mnie się wydaje, że to nie jest zdecydowanie Pański największy problem.

>To są dwa różne podejścia do problemu powstania świata.
Można i tak podzielić. Podejście mityczno religijne i podejście naukowe, oba podejścia są ze sobą całkowicie sprzeczne.

>Ech... Bogusławski...
Ech ... Brzostowski...

Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

Miłego dnia.

@@@
.
14-05-2014 08:01 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Gdzie są dowody na to, że energia i materia istnieje od zawsze?
Byłabym zobowiązana, gdybyś zechciał zdefiniować "zawsze".
13-05-2014 10:03 
 Ocena 3 na 3
Jan Własnowolny (377 punktów)
(zablokowany)
>>Czy Bóg istnieje?
>Jest to wysoce prawdopodobne.

*************************

Panie Brzostowski.

Radzę przenieść się z tego

portalu na inny.

Np. "Nasze Blogi"

Tam wszyscy na klęcząco

szerzą zabobony.

Dobrze radzę - trafi się DO NIEBA
wiernych, wykształconych
i totalnie
- skrajnie
zindoktrynowanych fanatyków.

*****************

Ja właśnie stamtąd uciekłem NA ZIEMIĘ
ponieważ ich cenzura nie dopuściła
do wydrukowania w moim komentarzu
poniższego cytatu:

"Przypominam, że Francja jako kraj laicki i liberalny respektuje, a nawet popiera wszystkie religie, ale jednocześnie podkreślam, że rząd, który reprezentuję, dołoży wszelkich starań, by przejawy życia religijnego nie ujawniały się w życiu publicznym. Religia musi pozostać sprawą indywidualną każdego człowieka"
----------------------------------- Nicolas Sarkozy
13-05-2014 11:24 
 Ocena 3 na 5
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Czy Bóg istnieje?
>>Jest to wysoce prawdopodobne.
>*************************
>Panie Brzostowski.
>Radzę przenieść się z tego
>portalu na inny.

Jasiu... to jest portal dla inteligentnych. Dlatego też, jeśli nawet nie zgadzasz się z czyimś wywodem, to podważ go, zniszcz argumentami, zabij mnie swoim intelektem! Jestem Jasiu na tym portalu już kilka ładnych lat, czuję się nawet, mimo iż moje poglądy są generalnie w "tych" sprawach inne niż większości forumwiczów, w małym zakresie współtwórcą tego portalu, bo dołożyłem jakąś cegiełkę do jego rozwoju.

Nie mów mi więc, abym się gdzieś przenosił. Możesz jednak podyskutować ze mną uczciwie i merytorycznie, zamiast wypisywać niemądre wierszyki lub bezsensowne komentarze.
13-05-2014 11:41 
 Ocena 2 na 4
Jan Własnowolny (377 punktów)
(zablokowany)
>Jasiu... to jest portal dla inteligentnych.

********************************

Brzostusiu

Uderz w stół, nożyce się odezwą.

Bardzo ładnie, że dokładasz cegiełki

do tej budowli.

Ja na murarce się nie znam, ponieważ jestem

ekonomistą, ale na temat inteligencji

mam wyrobione zdanie.

***************

Inteligencja, to coś innego niż wykształcenie

To wyczucie, poczucie, powonienie, smak

Kiedy można,

kiedy trzeba

Kiedy nie,

a kiedy tak.

*******

Plus dla Ciebie za kulturę wypowiedzi.

Pozdrawiam JW

***

P.S.
Budująca jest ta kultura
w zestawieniu z "szarlejącym"
nachalnym i zniechęcającym
chamstwem.

***
13-05-2014 14:01 
 Ocena 3 na 5
szarley (54911 punktów)
>Budująca jest ta kultura
>w zestawieniu z "szarlejącym"
>nachalnym i zniechęcającym
>chamstwem.
>***

Jan Własnowolny:
Cytat:
Jeśli dzisiaj stać ludzi na morderstwa bezbronnych górników i stoczniowców w imię ideologii, to do jakiego fałszu i barbarzyństwa w imię religii musieli być zdolni w tamtych zamierzchłych czasach, gdy rządziło prawo silniejszego i bogatszego
--------------------- PRAWO KADUKA ?


Chamsko, nachalnie i zniechęcająco proszę o źródło.
Proszę o informację gdzie to dziś w imię ideologii morduje się bezbronnych górników i stoczniowców

Jan Własnowolny:
Cytat:
Co wobec tego - jaki wybór pozostaje agnostykom i ateistom z awersją do komuny ? Czyżby tylko emigracja ? Nieoficjalnie sięgająca już 30 milionów.

Chamsko, nachalnie i zniechęcająco proszę o źródło.
Proszę o informację kiedy z Polski wyjechało 30 milionów ludzi

Jan Własnowolny:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,617375
Chamsko, nachalnie i zniechęcająco proszę o informację na którym uniwersytecie wykonano to doświadczenie, jakie poważne pismo naukowe opublikowało wynik tego eksperymentu
13-05-2014 12:31 
 Ocena 1 na 3
szarley (54911 punktów)
>Jasiu... to jest portal dla inteligentnych. Dlatego też, jeśli nawet nie zgadzasz się z czyimś wywodem, to podważ go, zniszcz argumentami, zabij mnie swoim intelektem!

www.racjonalista.pl/forum.php/s,617375
13-05-2014 10:22 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Czy Bóg istnieje?
> Jest to wysoce prawdopodobne......
>Jedyne co można powiedzieć o bogu na pewno, to tyle, że jest wysoka szansa, iż istnieje.

Lub wersja "hmhmm"

>Tak, Bóg istnieje. Nie tylko jako idea, również jako osoba. Piszę tak nie dlatego, że tak mówią księża, nie dlatego, że w Biblii napisane jest JA JESTEM. Wiem to, ponieważ sam Go doświadczyłem. Nie ma sensu opisywać tutaj czegoś, co człowiek, który tego nie przeżył, nie zrozumie...

Skoro hmhmm go doświadczył i wie że istnieje to czy bóg zaczyna istnieć dla Ciebie?
13-05-2014 12:14 
 Ocena 5 na 7
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)

>Jedyne co można powiedzieć o bogu na pewno, to tyle, że jest wysoka szansa, iż istnieje.

hej,
No to bardzo niewiele !
Swoją wypowiedzią obaliłeś właśnie setki religijnych dogmatów ... dzięki ci za to !
Pewnie wiesz , że za te dogmaty wymordowano miliony ludzi ... te ofiary idą na konto tej wysokiej szansy istnienia ...

Bóg nie istnieje ( w umysłach ludzkich jednak istnieje tak jak bajki o krasnoludkach lub potworach ) Na całe szczęście nie istnieje bo gdyby istniał to mielibyśmy do czynienia z najbardziej zdegenerowaną , chorą , zepsutą istotą jaką sobie można wyobrazić !
Wszyscy mamy miliardy powodów aby tak sądzić . Mamy dowody a nie wysokie szanse .
Wierzący mają święte tajemnice , które umożliwiają im wiarę w to , że kilkumiesięczne dziecko cierpiące z tysiący znanych nam powodów to jest SAMO DOBRO i jest najlepszą rzeczą jakie je może spotkać .
Wiara w coś tak ohydnego może być wyłącznie produktem czy skutkiem poważnej choroby bo w złe intencje nie chce wierzyć ... może jestem zbyt naiwny ...
pozdrawiam serdecznie
makuś
13-05-2014 18:10 
 Ocena 1 na 1
Maryland (144 punktów)
>Jest to wysoce prawdopodobne.
Chciałbym wiedzieć co to znaczy wg kolegi "wysoce prawdopodobne", dlatego proszę kolegę, aby trochę to rozwinął. Ponieważ mnie wydaje się, że zbiór, do którego należy prawdopodobieństwo powstania życia na jakiejkolwiek planecie jest już bardzo mały, prawdopodobieństwo jest bardzo niskie. Biorąc pod uwagę rozmiar wszechświata taki zbiór nabiera znaczenia, ale nie nazwałbym go i tak "wysoko prawdopodobnym". Jeśli twierdzimy do tego, że mógł wyewoluować jakiś super inteligentny byt, to stanowi to naprawdę jakąś małą część zbioru tego, że powstało życie. Zastanawia mnie fakt jak można nazwać takie zdarzenie "wysoce prawdopodobnym"

Mam też inne pytania, to już zależy od uprzejmości kolegi, czy zechce na nie odpowiedzieć. Sam byłbym wdzięczny, gdyby kolega odpowiedział na te pytania. Mianowicie, kolega stwierdza (może w innym wątku), że jest teistą. Chcę się tutaj dowiedzieć, czy przedstawicielem jakiejś konkretnej religii, czy sam sobie kolega tworzy ideę boga. Dodatkowo, moim zdaniem, jeśli kolega jest teistą tylko z powodu uczynionego wyżej założenia, że "jest wysoce prawdopodobne istnienie takiego bytu" jest to postawa niepraktyczna, ponieważ moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest to, że zabawki żyją jak w Toy Story, dlatego jeśli uznajemy, że przyjmujemy postawę teisty, na podstawie tego, że jest coś prawdopodobne, to nie powinniśmy odrzucać innych twierdzeń, które są jeszcze bardziej prawdopodobne i dla przykładu z tymi zabawkami, powinniśmy się z nimi obchodzić w sposób delikatny.
Dodatkowo jeszcze jako teista powinien kolega uznawać, iż ten byt, którego prawdopodobieństwo już omówiłem, ingeruje bezpośrednio w kolegi życie i otoczenie. Na czym te interwencje miałyby polegać, dlaczego kolega jest przekonany, że rzeczywiście one są?
14-05-2014 10:50 
 Ocena 1 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Tja... też kiedys myślałem w ten sposób. Że Bóg z religii monoteistycznych to po prostu jakiś kosmita, który ludziom się objawił i ich mami.

Ale mi przeszło. Ponieważ nie ma dobrych powodów by w to wierzyć. Masowa histeria, pranie mózgu od małego, myślenie życzeniowe - ot cały sekret.
Anna Salman (16360 punktów)
Masz zadatki na dobrego socjologa:
>... Trudno powiedzieć że coś nie istnieje skoro to coś jest w umysłach i na ustach większości ludzi. Jeśli pojęcie Boga jest tak powszechnie uznawane i powtarzane, jeśli ma ono tak wielki wpływ na życie i niestety co trzeba dodać śmierć wielu ludzi to trudno zaprzeczać jego istnieniu. Uważam zatem że Bóg istnieje, ale oczywiście nie materialnie w naszych umysłach, istnieje jako idea. ...
>A zatem mogę powiedzieć że wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową ideę.

Z Wikipedii:
Cytat:
Klasyczna definicja Durkheima:
" Jest faktem społecznym wszelki sposób postępowania, utrwalony lub nie, zdolny do wywierania na jednostkę zewnętrznego przymusu; (...) taki, który jest w danym społeczeństwie powszechny, mający jednak własną egzystencję, niezależną od jego jednostkowych manifestacji."

Według Durkheima religia jest faktem społecznym, a bóg jako idea jest podstawą ideologii czyli religii. Tyle, że większość z tutejszych komentatorów skupia się na bogu, ja wolę na religii.
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Czy Bóg istnieje?

Na tym forum to i w co trzecim wątku.

Następny wątek o Bogu.
Zaraz odwiozą mnie do Tworek.

   
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Czy Bóg istnieje?

Ktory?
12-05-2014 19:44 
 Ocena 8 na 8
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>>Czy Bóg istnieje?
>Ktory?
Bóg Brzostowskiego napewno istnieje w wysokiej szansie.
12-05-2014 20:27 
 Ocena 4 na 4
niestadny (2492 punktów)

>>Czy Bóg istnieje?
>Ktory?
A o którym pisałeś, że go nie ma?
Cytat:

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
12-05-2014 21:10 
 Ocena 3 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>>Czy Bóg istnieje?
>>Ktory?
>A o którym pisałeś, że go nie ma?
>Cytat:

Bylo juz ich tyle, ze nie wiadomo czy w miedzyczasie nie urodzil sie nowy
Ja pisalem tylko o tych do przedwczoraj znanych
Jan Własnowolny (377 punktów)
(zablokowany)
>Czy Bóg istnieje?

*******************

Ludzie są jak owce - idą za przewodnikiem.
Przewodnicy aspirują na dyrygentów,
a wszyscy razem to istoty dążące do przyjemności.

Ile bogów wiar i wyznań, tyle kontynuatorów tego intratnego zawodu.

Bóg to bajka dla zakamuflowania właściwego celu hodowców kultu.
Ukrycia prawdziwych intencji tej pasożytniczej grupy zawodowej.
***********************

Podczas mszy ksiądz zbierał pieniądze na tacę.
Gdy doszedł do starszej pani,
ta wysupłała z portmonetki jakieś drobne.
Te grubsze, te grubsze babciu - mówi ksiądz.
Oooo, te grubsze to ja mam na fryzjera proszę księdza.
Nooo, babciu - Maria nie chodziła do fryzjera.
Oj, proszę księdza - Jezus nie jeździł mercedesem.

PLEBANI jako że lud śpiewa:

"My chcemy Boga
My poddani
On naszym Królem
On nasz Pan"

wykorzystują te pragnienia w celu uzyskania środków,
dla utrwalania lukratywnej mitologii i dyrygentury
melodii, na którą ma śpiewać.

Wykorzystują również strach ludzi przed śmiercią

Idylla maleńka taka
Wróbel połyka robaka
Wróbla kot dusi niecnota
Pantera rozrywa na części kota
Panterę lew
Lwa człowiek
A sam po śmierci
Staje się łupem robaka
Idylla maleńka taka

LUD CHCE BOGA
--------------- Bo jak bida, to do Żyda
------------------------------------ A jak trwoga, to do Boga
12-05-2014 19:18 
 Ocena-5 na 9
Brzostowski (7067 punktów)
U Ciebie Jasiu ..., że tak zapytam, wszystko w porządku?
12-05-2014 19:26 
 Ocena 3 na 5
Jan Własnowolny (377 punktów)
(zablokowany)
>U Ciebie Jasiu ..., że tak zapytam, wszystko w porządku?

*****************************

Jasiu ....

to u fryzjera

drzwi otwiera....

**********
12-05-2014 19:45 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>U Ciebie Jasiu ..., że tak zapytam, wszystko w porządku?
>*****************************
>Jasiu ....
>to u fryzjera
>drzwi otwiera....
>**********

Czyli pytanie moje było retoryczne...
Jan Własnowolny (377 punktów)
(zablokowany)
>Czyli pytanie moje było retoryczne...

***************************

Tak,

tym razem pytanie

bez znaku zapytania

jest retoryczne.

Tak więc ....

No comment

************
niestadny (2492 punktów)

Poproszę o zdefiniowanie podmiotu "Bóg".


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
13-05-2014 00:38 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Poproszę o zdefiniowanie podmiotu "Bóg".
Bardzo proszę:

"Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice - Nieskończony
Wzgardzony - okryty chwałą, śmiertelny - król nad wiekami
A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami"
*

Podczas rozmowy z przyjacielem na temat naszego stosunku do Boga zaczęliśmy się zastanawiać: to znaczy do czego?
Cóż znaczy ten termin? Czy obaj tak samo go rozumiemy i czy takie rozumienie jest powszechne? Żyjemy w Polsce, a więc najważniejszym dla nas jest, jak to pojęcie jest rozumiane przez wiernych Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz chrześcijan innych wyznań, ale dla lepszego zrozumienia koniecznym jest zarówno sięgnięcie do jego genezy, jak i dokonania religioznawczych porównań, gdyż w takim wywodzie z jednej strony należy odnosić się do specyfiki określonej religii z drugiej zaś uniwersalistycznych koncepcji Boga zawartych w europejskiej kulturze.

Zacząłem szukać. Najpierw zajrzałem do najnowszego Katechizmu Kościoła Katolickiego (wprowadzonego mocą Konstytucji Apostolskiej Fidei Depositum z 1992 r.), gdzie znalazłem Symbol Nicejsko-Konstantynopolski. Jest to połączenie Nicejskiego wyznania wiary (325), symbolu który " nie dawał żadnego określenia Ducha Świętego; nie rozróżniał jasno hypostasis od ousia", z Symbolem Konstantynopolskim (381), uzupełniającym braki, oraz dodatkiem " filioque", czyli wyraźnym orzeczeniem pochodzenia Ducha Świętego wprowadzonym na soborze w Toledo (589), wraz z dodatkami stosowanymi obecnie. Brzmi on: " Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.(...) Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. (...)".

W Brewiarium Fidei, czyli wyborze doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, znalazłem dopełnienie katolickiego rozumienia Boga pochodzące z Soboru Powszechnego Laterańskiego w 1215 roku, gdzie został On opisany w poniższy sposób: " Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, odwieczny i nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec, Syn i Duch Święty: Trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona. Ojciec od nikogo nie pochodzi, syn tylko od Ojca, Duch Święty od Obydwóch, i to bez początku, zawsze i bez końca. Ojciec Rodziciel, Syn zrodzony, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, wszechmocni i współwiekuiści. Są jedynym wszystkich rzeczy początkiem, stwórcą wszystkiego co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. [Ten jeden Bóg] wszechmocną swoją potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i ten świat, a na koniec naturę ludzką łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała".

Chcąc porównać tamte, wywodzące się ze starożytności, opisy z opisem wyrażonym dzisiejszym językiem przez współczesnych teologów zajrzałem do kilku encyklopedii i słowników, które już w założeniach dążą do lapidarności tekstu. Były to: Mały słownik teologiczny pod redakcją K. Rahnera i H. Vorgrimlera, Słownik teologiczny pod redakcją A. Zuberbiera oraz Leksykon religii pod redakcją F. Königa i H. Waldenfelsa, znajdując chyba najbardziej typowy dla filozofii chrześcijańskiej opis charakterystyki Boga w Małym słowniku terminów i pojęć filozoficznych "d la studiujących filozofię chrześcijańską": " [Bóg] byt pierwszy, rozpoznawany dzięki analizie struktury bytów niesamoistnych, (...). Będąc samoistnym istnieniem, jest na mocy tego realny sam z siebie i jest czystym aktem. Nie przenikniony możnością ani nie uzupełniony przypadłościami, także fizycznymi, jest bytem duchowym. Różni się od innych bytów odrębnym obszarem bytowym (...), posiada tożsame z samym sobą własności transcendentalne". Ale najbardziej encyklopedycznie streścił uniwersalistyczną ideę Boga zgodnie z teraźniejszym, tradycyjnym teizmem R. Swinburne w Spójności teizmu, gdzie określa go jako " osobę bez ciała, tj. ducha, który jest wieczny, wolny, zdolny do zrobienia wszystkiego, wszystko wiedzący, doskonale dobry, będący odpowiednim obiektem ludzkiej czci i posłuszeństwa oraz stwórcą i podstawą wszechświata".
www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa

* Pierwsza zwrotka popularnej kolędy O narodzeniu Pańskim napisanej w końcu XVIII w. przez Franciszka Karpińskiego, w której za pomocą zestawień antytetycznych (oksymoronów) zawarł wykład paradoksalnej tajemnicy Bożego Narodzenia.

@@@
.
setarkos (10757 punktów)
>Czy Bóg istnieje?
Jeśli tak, to zapewne jest ateistą (no bo w kogo miałby wierzyć?).
Jeśli nie, to teizmy są mrzonkami, ale wpływów polityczno-biznesowych religii nie należy (broń boże!)) lekceważyć.
qerfy (677 punktów)
>Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie. Należało by raczej zapytać
>dlaczego tylu ludzi na świecie w coś wierzy i dlaczego religia odgrywa tak wielką rolę?
>
>Dlaczego uważam że nie powinno się pytać czy Bóg istnieje? W moim przekonaniu odpowiedź powinna
>brzmieć - i tak i nie a to świadczy o niewłaściwości pytania.
To tak, jak z krasnoludkami. Czy istnieją? I tak i nie. Moim zdaniem nie ma sensu wprowadzać tak subtelnych rozróżnień, bo można sobie w ten sposób zrobić krzywdę w dyskusji z wierzącym. Ja wolę mówić, że bóg jest po prostu tworem wyobraźni, czyli de facto nie istnieje.
hmhmm (-4 punktów)
Tak, Bóg istnieje. Nie tylko jako idea, również jako osoba. Piszę tak nie dlatego, że tak mówią księża, nie dlatego, że w Biblii napisane jest JA JESTEM. Wiem to, ponieważ sam Go doświadczyłem. Nie ma sensu opisywać tutaj czegoś, co człowiek, który tego nie przeżył, nie zrozumie...

Domyślam się już reakcji niektórych na moje słowa. Niemniej jednak zdania nie zmienię.

Każdy, kto szuka Boga znajdzie go.

Za pomocą słów możemy wszystko udowodnić i wszystko obalić. Zdanie człowieka powinno polegać również na jego doświadczeniu...
13-05-2014 07:55 
 Ocena 5 na 5
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>Tak, Bóg istnieje. Nie tylko jako idea, również jako osoba. Piszę tak nie dlatego, że tak mówią księża, nie dlatego, że w Biblii napisane jest JA JESTEM. Wiem to, ponieważ sam Go doświadczyłem. Nie ma sensu opisywać tutaj czegoś, co człowiek, który tego nie przeżył, nie zrozumie...
>Domyślam się już reakcji niektórych na moje słowa. Niemniej jednak zdania nie zmienię.
>Każdy, kto szuka Boga znajdzie go.
>Za pomocą słów możemy wszystko udowodnić i wszystko obalić. Zdanie człowieka powinno polegać również na jego doświadczeniu...

Tiaaa....
psychoneurocybernauta.wordpress.com/tag/mozg/
natemat.pl(*)-sobie-z-radykalnymi-pogladami
hmhmm (-4 punktów)
Nie musisz się ze mną zgadzać.
13-05-2014 07:55 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>Tak, Bóg istnieje. Nie tylko jako idea, również jako osoba. Piszę tak nie dlatego, że tak mówią księża, nie dlatego, że w Biblii napisane jest JA JESTEM. Wiem to, ponieważ sam Go doświadczyłem.
-Skąd wiesz, że to czego doświadczyłeś to bóg? Ludzie miewają przeróżne, z pozoru niewytłumaczalne doświadczenia? Chcesz, aby to był bóg.

>Nie ma sensu opisywać tutaj czegoś, co człowiek, który tego nie przeżył, nie zrozumie...
To co tutaj nie ma sensu to puste stwierdzenia doznań i doświadczeń bez ich opisywania. Wiem ale nie powiem, mam dowody ale nie pokażę....więc po co zaczynać?

>Każdy, kto szuka Boga znajdzie go.
-Nieprawda. Szukałem, nie znalazłem.
>Za pomocą słów możemy wszystko udowodnić i wszystko obalić.
-Kolejna nieprawda. Za pomocą słów można wszystko stwierdzić i wszystko podważyć, ale nie udowodnić.
orchidea78 (385 punktów)
Niektórzy sądzą że bóg istnieje ,
pielęgnują miejsca kultu,
celebrują różne święta itp.
To kwestia wychowania-tylko i wyłącznie.
Nie ma wiary-nie ma boga-proste i logiczne.
I jeszcze ta cała instytucja-kościół ma siłę,
wielu wyznawców i nie można tego bagatelizować.
Ta "większość" nie ma racji, ale niech każdy wierzy w co chce.
Istnieje wolność poglądów,przekonań..
13-05-2014 18:38 
 Ocena 1 na 5
hmhmm (-4 punktów)
A skąd Ty wiesz, że jesteś głodny, czy najedzony? Skąd wiesz, czy kogoś kochasz, czy nienawidzisz? Po prostu to wiem.

Chcesz więc opisu. Proszę bardzo. O ile w ogóle można to słowami opisać. Weź miłość, dobro, akceptację, wiedzę, potęgę i siłę największe jakie znasz. Weź też przyjemność, największą, jakiej kiedykolwiek doświadczyłeś. I wyobraź sobie, że to wszystko co wymieniłem jest nieskończone. Poznając Boga, doświadcza się tak ogromnej rozkoszy, że zaczyna się umierać. Całe ciało doświadcza tego, jednak jest to tak przytłaczające, że kolana same się uginają, to przeżycie dosłownie wyrywa serce z piersi i wyciska łzy z oczu. Nie ma tutaj żadnego strachu, żadnego bólu, nie ma smutku ani żalu, że się coś zostawiło, nie interesują człowieka żadne niedokończone sprawy. Jest tylko pragnienie bycia z Bogiem. I śmiało mogę powiedzieć, że pięciu minut takiego stanu nie wytrzyma nic, co żyje. Rozkosz jest nie do opisania znanym nam językiem.

To nie jest doświadczenie laboratoryjne, tylko dar. Nie można tego zrobić, czy powtórzyć, można jedynie otrzymać. Nie wiem, dlaczego go dostałem. Nie jestem ani człowiekiem dobrym, a już na pewno nie jestem godny naśladowania. Daleko mi do chrześcijańskich ideałów.

Mówię poważnie, zrobiłem dużo rzeczy godnych potępienia nie tylko w oczach wierzących. Większość ludzi, wiedzących o nich uważa mnie za śmiecia i szumowinę.

Kiedyś jednak było inaczej. Oddałem Bogu wszystko, a to spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, niespodziewanie. Możesz to nazywać przeżyciem szczytowym, możesz to nazywać kłamstwem. To już jest tylko i wyłącznie Twój wybór, jak to określisz. Ja mówię Ci prawdę.

Nie oszukujmy się, za prawdziwą, głęboką i żywą wiarę przychodzi człowiekowi słono zapłacić. Nie byłem w stanie sprostać tej cenie. Okazałem się zbyt słaby.

Nie wiem, po co w ogóle się tutaj zalogowałem. Nie jest to portal, który by mnie jakoś szczególnie interesował, trafiłem tutaj niejako przypadkiem, a pierwsza moja odpowiedź w tym temacie była, nie ukrywam, bezmyślna. Może stało się tak, żeby Twoje poszukiwania okazały się w końcu owocne? Ja Boga znalazłem w miłości i w biblii, choć jest ona pełna nie tylko symboli, ale i sprzeczności. Nie ukrywam też, że nie wszystko mi się w niej podoba.

Gdybyś jednak dalej szukał, to uważaj na ludzi, którzy będą chcieli to wykorzystać do swoich celów i Cię zniewolić. Filozofów, pozornie wierzących, kaznodziejów i różnych "świętych proroków". Wielu z nich bardziej interesuje zysk od Boga. Tak samo wielu z nich nienawidzi ludzi lub pewnych grup ludzi. Takie osoby nie są z Boga. Uważaj też na ślepy fanatyzm. Unikaj naiwności i pamiętaj też, że każdy grzeszy...

Decyzja ma być podjęta, przez Ciebie i nikt i nic nie ma prawa na nią wpływać. Zrób jak Ty chcesz, nie ja, nie ludzie, którzy podzielają moje zdanie i nie tacy, którzy są mu przeciwni.

Tutaj poznanie przychodzi z czasem, a jego szczyt osiąga się nagle i niespodziewanie.

Nie sądzę, by moja obecność tutaj, poza tą odpowiedzią, przyniosła cokolwiek poza podnoszeniem ludziom ciśnienia. Dalej, to możemy sobie dyskutować, a to raczej nikomu nie przyniesie pożytku.

Być może któregoś dnia sam przeżyjesz, to, co próbowałem, choć nie dałem rady opisać. Czego Ci życzę, nie pożałujesz.

Szanuję Twoje przekonania, jakie by nie były i nie zamierzam ich ani zmieniać, ani obalać.

Masz oczywiście rację co do tego, że za pomocą słów można wszystko stwierdzić i wszystko podważyć. Choć nadal uważam, że kto szuka, ten znajduje.

Na początek wiesz wszystko, co potrzebujesz wiedzieć.

Żegnam i życzę wszystkiego dobrego.
13-05-2014 19:24 
 Ocena 2 na 2
KORUND (4922 punktów)
>A skąd Ty wiesz, że jesteś głodny, czy najedzony? Skąd wiesz, czy kogoś kochasz, czy nienawidzisz? Po prostu to wiem.
-Nie ma żadnego po prostu. To podstawowe bodźce, sterowane przez mózg i hormony, które powstały w procesie ewolucji. A czasami ulegają takim zaburzeniom, że niektórzy nie wiedzą kiedy są głodni. Stąd grubasy i anorektycy.

>Rozkosz jest nie do opisania znanym nam językiem.
-Obłęd też.

>Nie jestem ani człowiekiem dobrym, a już na pewno nie jestem godny naśladowania. Daleko mi do chrześcijańskich ideałów.
-To akurat można zaliczyć ci na plus.

>To już jest tylko i wyłącznie Twój wybór, jak to określisz. Ja mówię Ci prawdę.
-Nie podważam tego ze czegoś doświadczyłeś, ale absolutnie nie wierzę, że to ma coś wspólnego z bogiem, ani siłami nadprzyrodzonymi. Bo takiego czegoś nie ma.

>Ja Boga znalazłem w miłości i w biblii,
-Miłość i biblia. To już parodia. Może jej nie czytałeś? Biblijny bóg nie istnieje na 100%, a gdyby istniał byłbym jego wrogiem, bo się czymś takim brzydzę.

>Choć nadal uważam, że kto szuka, ten znajduje.
-Musi być tylko spełniony jeden warunek podstawowy, to coś musi gdzieś istnieć.
13-05-2014 11:37 
 Ocena 4 na 4
Sygnał (4252 punktów)
>Tak, Bóg istnieje. Nie tylko jako idea, również jako osoba. Piszę tak nie dlatego, że tak mówią księża, nie dlatego, że w Biblii napisane jest JA JESTEM. Wiem to, ponieważ sam Go doświadczyłem. Nie ma sensu opisywać tutaj czegoś, co człowiek, który tego nie przeżył, nie zrozumie...

Doświadczenie powinno być powtarzalne i weryfikowalne.

>Domyślam się już reakcji niektórych na moje słowa. Niemniej jednak zdania nie zmienię.
>Każdy, kto szuka Boga znajdzie go.

Nikt nie pokazał nigdy z kolei, że go znalazł.

>Za pomocą słów możemy wszystko udowodnić i wszystko obalić. Zdanie człowieka powinno polegać również na jego doświadczeniu...

Wolę polegać na czymś weryfikowalnym i udowadnialnym.
13-05-2014 21:09 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Tak, Bóg istnieje. Nie tylko jako idea, również jako osoba. Piszę tak nie dlatego, że tak mówią księża, nie dlatego, że w Biblii napisane jest JA JESTEM. Wiem to, ponieważ sam Go doświadczyłem. Nie ma sensu opisywać tutaj czegoś, co człowiek, który tego nie przeżył, nie zrozumie...
>Doświadczenie powinno być powtarzalne i weryfikowalne.
Dlaczego? Zaszło jakieś zdarzenie X jeden raz i nie zaszło kolejny, bo nie potrafimy opanować warunków doświadczenia, a samo zajść nie musi.
>>Domyślam się już reakcji niektórych na moje słowa. Niemniej jednak zdania nie zmienię.
>>Każdy, kto szuka Boga znajdzie go.
>Nikt nie pokazał nigdy z kolei, że go znalazł.
Tak, ponieważ relacja z bogiem przypomina relację ze światem: każdy ma inną i każdy świat widzi inaczej.
Ujmując rzecz inaczej:

pytać o boga to tak jak zapytać - jaki jest świat? Weź 1000 ateistów i zapytaj ich jaki jest świat? Co widzą, słyszą, czują itd... w danej chwili. Każdy opisze to inaczej. Z tego nie wynika, że świat nie istnieje.

Weź 1000 teistów i zapytaj ich jak oni "czują" boga, czyli jak go "widzą". KAżdy opisze to inaczej. Z tego nie wynika, że bóg nie istnieje.

>>Za pomocą słów możemy wszystko udowodnić i wszystko obalić. Zdanie człowieka powinno polegać również na jego doświadczeniu...
>Wolę polegać na czymś weryfikowalnym i udowadnialnym.
OK, jednak rzeczy nieweryfikowalne i nieudowadnialne istnieją.
Elasp (6859 punktów)

Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów.


1. Każdy podmiot istniejący w świecie fizycznym spostrzega ten świat przyjmując jakiś punkt widzenia, a więc spostrzega ów świat z pewnej perspektywy.

2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.

3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.

4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".

5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.

6. Istnieje obiektywny świat.

7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).

Wynika stąd, że jeżeli nie istnieje obiektywny Obserwator, nie istnieje obiektywny świat. W tym sensie (tzn. przynajmniej w tym sensie) Bóg jest Twórcą świata i podtrzymuje go w istnieniu.
13-05-2014 18:45 
 Ocena 4 na 4
qerfy (677 punktów)
>
Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów.

> 1. Każdy podmiot istniejący w świecie fizycznym spostrzega ten świat przyjmując jakiś punkt widzenia, a więc spostrzega ów świat z pewnej perspektywy.

Prawda

> 2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.

Prawda

> 3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.

Prawda

> 4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".

Fałsz. Z faktu, że nie istnieje całkowicie obiektywny sposób ujmowania świata, nie wynika, że nie istnieje obiektywny świat.

> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.

Fałsz. Istnieje obiektywny świat, natomiast każdy podmiot postrzega ten świat ze swojej subiektywnej perspektywy co jest treścią pkt.3

> 6. Istnieje obiektywny świat.

Prawda

> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).

Fałsz. Całkowita obiektywność do punkt graniczny do którego można się zbliżać, ale nigdy nie można go w pełni osiągnąć.

> Wynika stąd, że jeżeli nie istnieje obiektywny Obserwator, nie istnieje obiektywny świat. W tym sensie (tzn. przynajmniej w tym sensie) Bóg jest Twórcą świata i podtrzymuje go w istnieniu.

Nie wynika
13-05-2014 20:50 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> 4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
>Fałsz. Z faktu, że nie istnieje całkowicie obiektywny sposób ujmowania świata, nie wynika, że nie istnieje obiektywny świat.
Obserwacje i osiągnięcia naukowe wskazują na zupełnie coś innego, na to że wszystko jest relatywne i uzależnione od tego kto patrzy. A jest to spowodowane tym, że każdy inaczej ujmuje świat, inaczej patrzy. Dlaczego? Dlatego, że każdy "ograniczony" obserwator, widzi tylko część świata, interpretuje, w oaprciu o wiedzę już zdobytą itd... Nie może zatem być mowy o świecie obiektywnym, gdy nie ma go KTO tak postrzegać. Taki swiat nie istnieje.
>> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
>Fałsz. Istnieje obiektywny świat, natomiast każdy podmiot postrzega ten świat ze swojej subiektywnej perspektywy co jest treścią pkt.3
Patrz punkt wyżej.
>> 6. Istnieje obiektywny świat.
>Prawda
>> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).
>Fałsz. Całkowita obiektywność do punkt graniczny do którego można się zbliżać, ale nigdy nie można go w pełni osiągnąć.
Tak, ale tylko w przypadku "ograniczonych" obserwatorów.

>> Wynika stąd, że jeżeli nie istnieje obiektywny Obserwator, nie istnieje obiektywny świat. W tym sensie (tzn. przynajmniej w tym sensie) Bóg jest Twórcą świata i podtrzymuje go w istnieniu.
>Nie wynika

Z tego wynika wręcz konieczność istnienia boga, jeśli ma istnieć obiektywny świat.
13-05-2014 21:11 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Z tego wynika wręcz konieczność istnienia boga, jeśli ma istnieć obiektywny świat.

Ale tylko dlatego, ze Ty zakladasz, ze bog jest obiektywny. A priori.
Czlowiek subiektywnie patrzy na swiat a bog obiektywnie. To nie zaden dowod ino zalozenie z gory

Bo wedlug mnie tylko Zeus jest obiektywny. Katolicki bog subiektywnie patrzy na swiat stworzony przez Zeusa
Brzostowski (7067 punktów)
>>Z tego wynika wręcz konieczność istnienia boga, jeśli ma istnieć obiektywny świat.
>Ale tylko dlatego, ze Ty zakladasz, ze bog jest obiektywny. A priori.
To rezultat rozumowania, a nie założenie, powyżej zaprezentowano.
>Czlowiek subiektywnie patrzy na swiat a bog obiektywnie. To nie zaden dowod ino zalozenie z gory
Człowiek patrzy suiektywnie - to fakt, a bóg obiektwynie - to rezultat rozumowania, założniem było istnienie świata obiektywnego.
>Bo wedlug mnie tylko Zeus jest obiektywny. Katolicki bog subiektywnie patrzy na swiat stworzony przez Zeusa
Bóg jest jeden, ten obiektywny.
13-05-2014 22:28 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>>Ale tylko dlatego, ze Ty zakladasz, ze bog jest obiektywny. A priori.
>To rezultat rozumowania, a nie założenie, powyżej zaprezentowano.

Twojego rozumowania ktore = zalozeniu

>>Czlowiek subiektywnie patrzy na swiat a bog obiektywnie. To nie zaden dowod ino zalozenie z gory
>Człowiek patrzy suiektywnie - to fakt, a bóg obiektwynie - to rezultat rozumowania, założniem było istnienie świata obiektywnego.

To rezultat Twojego zyczenia aby tak bylo. To zalozenie a priori a nie wynkik rozumowania.

>>Bo wedlug mnie tylko Zeus jest obiektywny. Katolicki bog subiektywnie patrzy na swiat stworzony przez Zeusa
>Bóg jest jeden, ten obiektywny.

I jest nin Zeus a nie Jahve
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Ale tylko dlatego, ze Ty zakladasz, ze bog jest obiektywny. A priori.
>>To rezultat rozumowania, a nie założenie, powyżej zaprezentowano.
>Twojego rozumowania ktore = zalozeniu

Rozumowanie jest takie:

1. Każdy podmiot istniejący w świecie fizycznym spostrzega ten świat przyjmując jakiś punkt widzenia, a więc spostrzega ów świat z pewnej perspektywy.
2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.
3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.
4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
6. Istnieje obiektywny świat.
7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).

pokaż mi w nim to założenie o którym piszesz.
13-05-2014 22:51 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>>>Ale tylko dlatego, ze Ty zakladasz, ze bog jest obiektywny. A priori.
>>>To rezultat rozumowania, a nie założenie, powyżej zaprezentowano.
>>Twojego rozumowania ktore = zalozeniu
>Rozumowanie jest takie:
>1. Każdy podmiot istniejący w świecie fizycznym spostrzega ten świat przyjmując jakiś punkt widzenia, a więc spostrzega ów świat z pewnej perspektywy.

Tak

>2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.

Tak

>3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.

Tak

>4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".

Religijny belkot

>5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.

Religijny belkot

>6. Istnieje obiektywny świat.

Byc moze

>7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).

Religijny belkot

>pokaż mi w nim to założenie o którym piszesz.

Punkt 4, 5 i 7.
Brzostowski (7067 punktów)
>>4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
>Religijny belkot
Ech... Ty ... racjonalisto.
W jaki zatem sposób może istnieć obiektywny świat, skoro nie ma możliwości aby to stwierdzić? Przecież dla racjonalisty istnieje tylko to, co zostało udowodnione, że istnieje, ewentualnie (prawdopodobieństwo istnienia) to co jest udowadnialne naukowo. Bez obiektywnego ujęcia (które nie istnieje bez boga) nie można takiego świata udowodnić.
>>5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
>Religijny belkot
To skutek punktu 4.
13-05-2014 23:10 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Ech... Ty ... racjonalisto.

Nie jestem racjonalista. Jestem trzezwo myslacym czlowiekiem. Absoluty zostawiam dla innych

>W jaki zatem sposób może istnieć obiektywny świat, skoro nie ma możliwości aby to stwierdzić? Przecież dla racjonalisty istnieje tylko to, co zostało udowodnione, że istnieje, ewentualnie (prawdopodobieństwo istnienia) to co jest udowadnialne naukowo. Bez obiektywnego ujęcia (które nie istnieje bez boga) nie można takiego świata udowodnić.

W taki sam sposob jak ten, ktorym sie udowadnia, ze spadajace drzewo w lesie robi halas pomimo tego, ze nikogo w tym momencie tam nie ma

>>>5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
>>Religijny belkot
>To skutek punktu 4.

To zalozenie a priori a nie skutek.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ech... Ty ... racjonalisto.
>Nie jestem racjonalista. Jestem trzezwo myslacym czlowiekiem. Absoluty zostawiam dla innych
>>W jaki zatem sposób może istnieć obiektywny świat, skoro nie ma możliwości aby to stwierdzić? Przecież dla racjonalisty istnieje tylko to, co zostało udowodnione, że istnieje, ewentualnie (prawdopodobieństwo istnienia) to co jest udowadnialne naukowo. Bez obiektywnego ujęcia (które nie istnieje bez boga) nie można takiego świata udowodnić.
>W taki sam sposob jak ten, ktorym sie udowadnia, ze spadajace drzewo w lesie robi halas pomimo tego, ze nikogo w tym momencie tam nie ma
Właśnie udowodniłeś c.b.d.u. i założę się, że nawet nie wiesz dlaczego, co nie?
13-05-2014 23:36 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Właśnie udowodniłeś c.b.d.u. i założę się, że nawet nie wiesz dlaczego, co nie?

Samotnie upadajace drzewo i bog to takie same filozoficznie zagadki=lanie wody.
Trzezwo myslacy czlowiek zna odpwowiedz w obu przypadkach

Tylko ze jak na razie Twojego boga jak nie bylo tak nie ma
Brzostowski (7067 punktów)
>>Właśnie udowodniłeś c.b.d.u. i założę się, że nawet nie wiesz dlaczego, co nie?
>Samotnie upadajace drzewo i bog to takie same filozoficznie zagadki=lanie wody.
>Trzezwo myslacy czlowiek zna odpwowiedz w obu przypadkach
>Tylko ze jak na razie Twojego boga jak nie bylo tak nie ma
Drzewo zrobi hałas, jeśli ktoś wie, że zrobi hałas, inaczej nie zrobi.
14-05-2014 15:05 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>>Właśnie udowodniłeś c.b.d.u. i założę się, że nawet nie wiesz dlaczego, co nie?
>>Samotnie upadajace drzewo i bog to takie same filozoficznie zagadki=lanie wody.
>>Trzezwo myslacy czlowiek zna odpwowiedz w obu przypadkach
>>Tylko ze jak na razie Twojego boga jak nie bylo tak nie ma
>Drzewo zrobi hałas, jeśli ktoś wie, że zrobi hałas, inaczej nie zrobi.

Nie inaczej jest bogiem
Bog jest, jesli ktos wie, ze jest. Inaczej go nie ma.
A ze ty nie wiesz ino przypuszczasz, ze jest ......
Brzostowski (7067 punktów)
>>Drzewo zrobi hałas, jeśli ktoś wie, że zrobi hałas, inaczej nie zrobi.
>Nie inaczej jest bogiem
>Bog jest, jesli ktos wie, ze jest. Inaczej go nie ma.
>A ze ty nie wiesz ino przypuszczasz, ze jest ......

Znowu udowodniłeś c.b.d.u.
13-05-2014 23:46 
 Ocena 2 na 2
qerfy (677 punktów)
>>>4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
>>Religijny belkot
>Ech... Ty ... racjonalisto.
>W jaki zatem sposób może istnieć obiektywny świat, skoro nie ma możliwości aby to stwierdzić?

Dlaczego miałby nie istnieć? Jeżeli atomy-oddziaływania tak się ułożą, że powstanie z nich świadomy obserwator, to ten będzie mógł stwierdzić, że świat istnieje. Jeżeli atomy nie ułożą się w świadomego obserwatora to nikt nic nie stwierdzi, ale atomy-świat wciąż będą istnieć.
14-05-2014 11:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Atomy wirują w próżni, nagle układają się w Boga zupełnie przypadkowo i wtedy istnieje Bóg.
Tja...
qerfy (677 punktów)
>Atomy wirują w próżni, nagle układają się w Boga zupełnie przypadkowo i wtedy istnieje Bóg.
>Tja...

Nie pisałem o żadnym "bogu", tylko o świadomym obserwatorze, jakim jest np. człowiek.
Brzostowski (7067 punktów)
>>>>4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
>>>Religijny belkot
>>Ech... Ty ... racjonalisto.
>>W jaki zatem sposób może istnieć obiektywny świat, skoro nie ma możliwości aby to stwierdzić?
>Dlaczego miałby nie istnieć? Jeżeli atomy-oddziaływania tak się ułożą, że powstanie z nich świadomy obserwator, to ten będzie mógł stwierdzić, że świat istnieje. Jeżeli atomy nie ułożą się w świadomego obserwatora to nikt nic nie stwierdzi, ale atomy-świat wciąż będą istnieć.
To jest warte rozpatrzenia, jeśli mówimy o jakimś tam świadomym obserwatorze, a nie obiektwynym obserwatorze. Obiektywny nie może powstać w jakiejś tam chwili, bo jego ujmowanie świata nie będzie obiektywne.
15-05-2014 15:59 
 Ocena 1 na 1
qerfy (677 punktów)
>To jest warte rozpatrzenia, jeśli mówimy o jakimś tam świadomym obserwatorze, a nie obiektwynym obserwatorze. Obiektywny nie może powstać w jakiejś tam chwili, bo jego ujmowanie świata nie będzie obiektywne.

I nie musi powstawać, bo nie jest do niczego potrzebny, skoro atomy mogą się poruszać bez niego.
Brzostowski (7067 punktów)

>I nie musi powstawać, bo nie jest do niczego potrzebny, skoro atomy mogą się poruszać bez niego.

Aha.
15-05-2014 00:33 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>W jaki zatem sposób może istnieć obiektywny świat, skoro nie ma możliwości aby to stwierdzić? Przecież dla racjonalisty istnieje tylko to, co zostało udowodnione, że istnieje, ewentualnie (prawdopodobieństwo istnienia) to co jest udowadnialne naukowo.

Co innego istnienie a co innego uznawanie czegoś za istniejące. Czyli włączenie tego do swojego obrazu świata. Subiektywnego obrazu, jak wcześniej pisał Elasp.
Nie ma sensu zaśmiecać sobie swojej wizji świata czymś, o czymś wiadomo tylko tyle, że teoretycznie może istnieć ale nie można sprawdzić czy istnieje.
Choćby dlatego, że takich obiektów może być nieskończenie wiele.

>Bez obiektywnego ujęcia (które nie istnieje bez boga) nie można takiego świata udowodnić.
Ale to jest ten sam świat, tylko inaczej widziany. Świat nie przestaje istnieć tylko dlatego, że nikt na niego nie patrzy.

Ale załóżmy, że istnieje Bóg, który obserwuje obiektywny świat.
Co nam to daje, skoro ten Bóg nie podzieli się z nami swoją wizją świata?
13-05-2014 23:22 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Rozumowanie jest takie:

No Ty masz takie
>Jest to wysoce prawdopodobne
>Jedyne co można powiedzieć o bogu na pewno, to tyle, że jest wysoka szansa, iż istnieje.

Ale.....taadamm jest już dowód. Tak dowód. A więc...

Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów...wg. Elaspa

Życie jak w kalejdoskopie.

Brzostowski (7067 punktów)
>>Rozumowanie jest takie:
>No Ty masz takie
>>Jest to wysoce prawdopodobne
>>Jedyne co można powiedzieć o bogu na pewno, to tyle, że jest wysoka szansa, iż istnieje.
>Ale.....taadamm jest już dowód. Tak dowód. A więc...
Wycinasz moje pojedyncze zdania z całego wywodu? Nie ładnie.
>Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów...wg. Elaspa
Postaraj się to zrozumieć.
13-05-2014 23:44 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)
>>>Rozumowanie jest takie:
>>No Ty masz takie
>>>Jest to wysoce prawdopodobne
>>>Jedyne co można powiedzieć o bogu na pewno, to tyle, że jest wysoka szansa, iż istnieje.
>>Ale.....taadamm jest już dowód. Tak dowód. A więc...
>Wycinasz moje pojedyncze zdania z całego wywodu? Nie ładnie.

Regulamin. Ale po za tym to nic nie zmienia.

>>Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów...wg. Elaspa
>Postaraj się to zrozumieć.

Tak, rozumiem że masz teraz dowód. A w tym wątku dodatkowo objawienie. Czas na zaktualizowanie rozumowania. Już nie musisz pisać o prawdopodobieństwie.
Wystarczy że powiesz że Elasp udowodnił Boga.

21-05-2014 11:07 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> 4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania
> tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".

Nieśmiało zauważę, że nigdy dotąd nie udało się jednoznacznie i w 100% stwierdzić, że świat, który odbieramy naszą ludzką percepcją jest obiektywny.
Możemy tylko stwierdzić powtarzalność w naszej bliskiej geometrycznie przestrzeni pewnych zjawisk czy zależności: że materia zamienia się w energię wg zależności e=mc2, że prędkość światła jest bliska 300 000 km/s, że oporność metali jest niezależna od przyłożonego napięcia tudzież płynącego prądu etc.
To wszytko jedynie aspiruje do obiektywizmu.
W innych, odległych przestrzennie czy czasowo światach może się jednak tak zdarzyć, że stała Plancka będzie inna.
Do czego zmierzam: skąd wiesz, że jeżeli nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata (a na razie tego nie wiemy), nie istnieje też "obiektywny świat"? Jak do tego doszedłeś?

Homo sapiens, odkąd uzyskał świadomość, ma ją również ze względu na otaczający go świat.
Zastanawia mnie czy to czasem nie jest tak, że dodając słówko "obiektywny" do słowa "świat" sam niejako stwarzasz sobie Boga.

Boskość i obecność nieokreślonej siły to poczucie w sobie, żadne logiczne argumenty czy dowody, które mają Go (Boga)uchwycić czy dowieść zwyczajnie nie zdadzą egzaminu.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-05-2014 22:25 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Nie może zatem być mowy o świecie obiektywnym, gdy nie ma go KTO tak postrzegać.
Co innego mowa o świecie, a co innego świat obywający się bez mowy. O tym drugim mówi się, że obiektywny (i się ów opisuje).

> Taki świat nie istnieje.
Istniałoby tylko to, co powiedziane/usłyszane?
Brzostowski (7067 punktów)
>> Nie może zatem być mowy o świecie obiektywnym, gdy nie ma go KTO tak postrzegać.
>Co innego mowa o świecie, a co innego świat obywający się bez mowy. O tym drugim mówi się, że obiektywny (i się ów opisuje).
>> Taki świat nie istnieje.
>Istniałoby tylko to, co powiedziane/usłyszane?

Nie chodzi o "mowę" tylko o obserwację. Rozumowanie, które przeprowadził wcześniej Elasp, wynika wprost z racjonalnego oglądu świata. W tym świecie nie istnieje nic, co nie zostało udowodnione, że istnieje (przynajmniej tak to rozumiem). Aby stwierdzić istnienie czegoś, musi to ktoś zrobić.

Chyba, że masz w tej kwestii inne zdanie, to wtedy jest inna rozmowa.
14-05-2014 18:16 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

> Rozumowanie, które przeprowadził wcześniej Elasp, wynika wprost z racjonalnego oglądu świata.
Wszelkie rozumowania, które przeprowadza tu pan Elasp, pan Vancalar oraz Pan wynikają głównie z Waszej wiary. Zaś sposób ich przeprowadzania potwierdza moją tezę, iż każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a im jest głębsza, bardziej fundamentalistyczna, to tym bardziej.

Ponadto jest tu problem ogromnej Waszej nieprzemakalności na wszelakie argumenty. Niewiele z nich rozumiecie,
a wszystkie, które przeczą Waszej wierze a priori odrzucacie. Zacietrzewieni nie potraficie prowadzić merytorycznych, kulturalnych rozmów, to co tu wyrabiacie to zwyczajne osobiste (często wprost chamskie) pyskówki, z obrzucaniem partnerów swoimi własnymi niegodziwościami.

Jakoś nie potrafiłem zauważyć, aby któryś z Panów przeczytał ze zrozumieniem wypowiedź polemisty i uwzględnił ją w dalszym toku rozmowy. Racjonaliści piszą sobie, a fideiści sobie. Dwa oddzielne światy, nieszanujące się i nielubiące wprost dla zasady. Mam ogromne wątpliwości, czy działalność takich fideistycznych trolli, powtarzających jak młynki modlitewne ciągle to samo, jest na dłuższą metę inspirująca. Jakoś do mnie nie przemawia stwierdzenie - gdyby nie Elasp, worek kości, Brzostowski i Konowal - a wcześniej Marek Bielecki, gegebege, 876543, Marcuch to forum straciłoby rację bytu.

Moim zdaniem na krótko to straciło by niewiele, zaś tak na długo, to chyba by nawet zyskało. Nie można bowiem prowadzić merytorycznych rozmów z partnerami, którzy usposobieni wrogo do racjonalizmu i ateizmu już z założenia tu trollują,
a przecież dla inteligentnego czytelnika jest to szybko ewidentne.

Przez obniżanie merytorycznego i kulturalnego poziomu nasze forum nic nie zyska, a sporo straci - co moim zdaniem już się uwidocznia.

@@@
.
Elasp (6859 punktów)
>> Rozumowanie, które przeprowadził wcześniej Elasp, wynika wprost z racjonalnego oglądu świata.
>Wszelkie rozumowania, które przeprowadza tu pan Elasp, pan Vancalar oraz Pan wynikają głównie z Waszej wiary.

Tego rodzaju sentencje nic nie wnoszą do dyskusji. Ma Pan podany wyżej dowód i może Pan dokonać jego krytycznej analizy. Chętnie zapoznam się z Pana uwagami.
15-05-2014 10:50 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>> Rozumowanie, które przeprowadził wcześniej Elasp, wynika wprost z racjonalnego oglądu świata.
>>Wszelkie rozumowania, które przeprowadza tu pan Elasp, pan Vancalar oraz Pan wynikają głównie z Waszej wiary.
> Tego rodzaju sentencje nic nie wnoszą do dyskusji. Ma Pan podany wyżej dowód i może Pan dokonać jego krytycznej analizy. Chętnie zapoznam się z Pana uwagami.

Ty jesteś przyspawany do boga. O bogu mogą rozmawiać sensownie ci którzy traktują to jak każdą inną rzecz na świecie np rubieże kosmosu ( może wiesz co jest na końcu?).

Na tym świecie żyło i żyje mnóstwo naukowców którzy obalają za mnie te "dowody". Jak? A tak że jak żyje nie słyszałem by ktoś udowodnił istnienie boga w ten sposób by reszta tych naukowców przyznała mu rację.

Czy jesteś naukowcem?

Gdybyś nie rozumiał to wyjaśnię.

Chcesz mnie przekonać swoim "dowodem" że bóg istnieje. Ok. Ty, nie wiem kim jesteś.
Ale jak przekona Cię najlepszy na tej ziemi fizyk, astrofizyk , biochemik itd do swojej racji?

Powiem kolokwialnie zaginasz każdego na tej ziemi w kwestii boga bez znaczenia.... albo nie wiesz wszystkiego. Obstawiam to drugie.

Takiej buty w kwestii boga mogę oczekiwać po księdzu, babci wiekowej, katechetce...ale jak ktoś zaprzęga rozum do takich rozważań i kategorycznie uznaje swoje rozważania za oczywiste zapominając chyba że z tą kwestią mierzą się ludzie o gigantycznym dorobku naukowym.

Każdy z nich musiałby przyjąć Twoje stanowisko. Wątpię by tak się stało.

Wystarczy? Ty przeciw cały świat.



15-05-2014 11:55 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Niedorzeczne narzekania i lamenty. Nie ma dowodu - źle. Jest - to jest się "przyspawanym" do Boga. Ludzi religijnych jest wielu - to śmiech, bo "miliony much nie mogą się mylić". Jest jeden, który coś przedkłada, to wtedy "ty przeciw cały świat".

Ateizm musi skończyć w irracjonalizmie, w lekceważącym stosunku do prawdy i logicznej konsekwencji. Po prostu nie ma innej możliwości.

>>>> Rozumowanie, które przeprowadził wcześniej Elasp, wynika wprost z racjonalnego oglądu świata.
>>>Wszelkie rozumowania, które przeprowadza tu pan Elasp, pan Vancalar oraz Pan wynikają głównie z Waszej wiary.
>> Tego rodzaju sentencje nic nie wnoszą do dyskusji. Ma Pan podany wyżej dowód i może Pan dokonać jego krytycznej analizy. Chętnie zapoznam się z Pana uwagami.
>Ty jesteś przyspawany do boga. O bogu mogą rozmawiać sensownie ci którzy traktują to jak każdą inną rzecz na świecie np rubieże kosmosu ( może wiesz co jest na końcu?).

>Na tym świecie żyło i żyje mnóstwo naukowców którzy obalają za mnie te "dowody". Jak? A tak że jak żyje nie słyszałem by ktoś udowodnił istnienie boga w ten sposób by reszta tych naukowców przyznała mu rację.

Co z tego? Nauka składa się z bardzo wielu zdań spornych.

>Czy jesteś naukowcem?
>Gdybyś nie rozumiał to wyjaśnię.
>Chcesz mnie przekonać swoim "dowodem" że bóg istnieje. Ok. Ty, nie wiem kim jesteś.

Ma Pan możliwość odnieść się do niewielkiej liczby jasnych przesłanek, ale woli Pan personalny atak w stylu Bogusławskiego.

>Ale jak przekona Cię najlepszy na tej ziemi fizyk, astrofizyk , biochemik itd do swojej racji?
>Powiem kolokwialnie zaginasz każdego na tej ziemi w kwestii boga bez znaczenia.... albo nie wiesz wszystkiego. Obstawiam to drugie.

Ad personam.

>Takiej buty w kwestii boga mogę oczekiwać po księdzu, babci wiekowej, katechetce...ale jak ktoś zaprzęga rozum do takich rozważań i kategorycznie uznaje swoje rozważania za oczywiste zapominając chyba że z tą kwestią mierzą się ludzie o gigantycznym dorobku naukowym.

Argument z autorytetu, czyli irracjonalizmu ciąg dalszy.

>Każdy z nich musiałby przyjąć Twoje stanowisko. Wątpię by tak się stało.
>Wystarczy? Ty przeciw cały świat.

Rozumowanie, które przedłożyłem, nie jest niczym nowym, jest znane od setek lat. Nie moja wina, że racjonaliści są 100 lat za Afroamerykanami.


15-05-2014 12:11 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)

>Ma Pan możliwość odnieść się do niewielkiej liczby jasnych przesłanek, ale woli Pan personalny atak w stylu Bogusławskiego.

> Argument z autorytetu, czyli irracjonalizmu ciąg dalszy.

Nie rozumiesz że nie ma na tej ziemi nikogo kto by Cie przekonał. Nikogo.

Pomimo że to Ty korzystasz z ich wiedzy a nie oni z Twojej.
16-05-2014 08:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z jakimi Afroamerykanami? Czy każdy czarny jest Afroamerykaninem? Hm...
20-05-2014 13:37 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ateizm musi skończyć w irracjonalizmie, w lekceważącym
> stosunku do prawdy i logicznej konsekwencji. Po prostu nie ma innej możliwości.

To życzenie na pohybel, wiara, pewność czy po prostu czyjeś (niekoniecznie Pana) objawienie?
Ciekawi mnie, którą konkretnie prawdę ateiści lekceważą. Chętnie bym się do tego odniósł, ale nie wiem, do czego. Zaś gdy przypomnę sobie Pana lekceważące interlokutora rozmowy (np. z Szarleyem) czy aluzje ad personam, choćby z Andrzejem.51 ( niejakim Andrzejem.51) - zastanawia mnie, czy to znów tylko Pana własna projekcja.

Kiedyś uargumentowałem Panu logiczną konsekwencję wynikającą z faktu piętnowania dzieci nieślubnych w Biblii.
Post factum zmienił Pan zeznania, że nie o Biblię Panu chodziło, a o zdarzenia z życia.
Bardzo logiczne.

Trochę podobna sprawa wynikła z omówień kontrowersji wokół dokumentu "Dominus Iesus" - deklaracji o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła. Twierdził Pan wtedy, że zbawienia mogą dostąpić w równym stopniu rdzenni wyznawcy innych, odpowiednio starych religii.
Wcześniej jeszcze było dużo bardziej kontrowersyjna rozmowa o tezach zawartych w dokumencie "Crimen sollicitationis".
Itd. itp. etc..
No i wreszcie zrozumiałem, że prawda zarezerwowana jest dla jednej strony, a trwanie w nieprawdzie dla drugiej

Serdecznie pozdrawiam!


Raz żył pewien pan w Łowiczu,
Co nigdy sytuacji nie wyczuł;
Mówił rano: "Dobranoc"
A "Dzień dobry", gdy na noc
Zanosiło się właśnie w Łowiczu.

Andrzej Rusław Nowicki (1919-2011)
Elasp (6859 punktów)
>> Ateizm musi skończyć w irracjonalizmie, w lekceważącym
>> stosunku do prawdy i logicznej konsekwencji. Po prostu nie ma innej możliwości.
>To życzenie na pohybel, itd.

Brednie.
21-05-2014 07:35 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Brednie.

Nie musi się Pan ze mną zgadzać. To było niewygodne pytanie, na które jak zwykle nie chciał Pan udzielić odpowiedzi.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Elasp (6859 punktów)
>> Brednie.
>Nie musi się Pan ze mną zgadzać. To było niewygodne pytanie, na które jak zwykle nie chciał Pan udzielić odpowiedzi.

Nie o to chodzi. Po pierwsze, ja się zajmuję problemami, a Pan plotkami. Po drugie, zadaje Pan pytania, które wypływają z nieznajomości tego, co napisałem, a nie mogę nieustannie się powtarzać. Po trzecie, nieustannie psychologizuje Pan zagadnienia, doszukując się takich czy innych motywów (zwłaszcza uczuć: obaw, lęków) z mojej strony, a kwestie psychologiczne są nieistotne dla sprawy, nawet jeżeli ujmuje je Pan właściwie (a tak nie jest). Po czwarte, napisałem w poniedziałek do Kolegium Moderatorów z prośbą o zablokowanie konta, więc byłoby nielogiczne, gdybym zaczął się intensywnie udzielać na forum.
21-05-2014 10:44 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Drogi Panie Elasp.
Kwestie i rozmowy, które tu skrótowo opisałem miały miejsce, każdy forumowicz może to sam sprawdzić. Niektórzy z nas dobrze zresztą je pamiętają, więc nie wiem, o jakich plotkach Pan mówi. Myślę, że w ogóle nie warto do tego wracać - sprawy jakie są każdy widzi. Nie oczekiwałem od Pana ich sprostowania, miał Pan wystarczająco dużo czasu już wcześniej. Pokazałem tylko suche fakty.

Co do dalszej części zgadzam się z Panem w 100%, niezwykle często trudno zrozumieć o co Panu chodzi i co właściwie i w jakiej wierze chce Pan nam przekazać, albo przeforsować w Pana wpisach. Kontrargumenty albo Pan zbywa, albo nazywa "bzdurami", albo w osamotnieniu twierdzi, że nic nie wnoszą do sprawy.
Bardzo mało jest Rozmowy w rozmowie Panem.

W kwestiach psychologicznych i mojej optyki, w tym wątku są mniej istotne. Oczywiście może Pan o mnie i moim sposobie rozumienia ludzi czy świata pisać dużo więcej, pytanie tylko po co, skoro chce Pan nas pożegnać?
Za każdym razem to czytam, ale nieomal zawsze żałuję straconego czasu. W ewent. przyszłości sugeruję bardziej oprzeć się na meritum, a nie słownych wycieczkach.
Wg mnie nie potrafi Pan uruchomić wewnętrznego zmysłu, by przyswoić inny sposób rozumowania i pojmowania świata niż Pański, może stąd to ganienie mnie za "psychologizowanie".
Innym osobom jednak się to udaje, co mnie z kolei daje sporą satysfakcję.
Ja jestem na tym forum rozumiany, z Panem jest inaczej i to też wiele tłumaczy.

> Po czwarte, napisałem w poniedziałek do Kolegium Moderatorów
> z prośbą o zablokowanie konta, więc byłoby nielogiczne, gdybym
> zaczął się intensywnie udzielać na forum.

To jest Pana integralna decyzja, mnie nic do niej.
Mimo wszystko dodam pewne moje spostrzeżenie: wiele nielogiczności Pan już u nas popełnił, nie zdziwię się zatem, gdy z uwagi na ociąganie się moderacji dalej będzie Pan odpisywał.
Na koniec cytat z klasyka: "gdy temperatura zbyt wysoka - stłuczmy termometr"

Serdeczne pozdrawiam
21-05-2014 11:13 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Co do dalszej części zgadzam się z Panem w 100%, niezwykle często trudno zrozumieć o co Panu chodzi i co właściwie i w jakiej wierze chce Pan nam przekazać, albo przeforsować w Pana wpisach.

To proszę zerknąć do wypowiedzi p. Setarkosa, który nie zajmuje się psychologią, tylko meritum. Gość jakimś trafem rozumie, o co chodzi.

>Kontrargumenty albo Pan zbywa, albo nazywa "bzdurami", albo w osamotnieniu twierdzi, że nic nie wnoszą do sprawy.

Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek użył tego słowa.

>Bardzo mało jest Rozmowy w rozmowie Panem.
>W kwestiach psychologicznych i mojej optyki, w tym wątku są mniej istotne. Oczywiście może Pan o mnie i moim sposobie rozumienia ludzi czy świata pisać dużo więcej, pytanie tylko po co, skoro chce Pan nas pożegnać?

No więc dlatego nie chcę pisać.

>Za każdym razem to czytam, ale nieomal zawsze żałuję straconego czasu. W ewent. przyszłości sugeruję bardziej oprzeć się na meritum, a nie słownych wycieczkach.

Uwagę proszę skierować do forumowych racjonalistów.

>Wg mnie nie potrafi Pan uruchomić wewnętrznego zmysłu,

Nie może Pan przestać?

>by przyswoić inny sposób rozumowania i pojmowania świata niż Pański, może stąd to ganienie mnie za "psychologizowanie".
>Innym osobom jednak się to udaje, co mnie z kolei daje sporą satysfakcję.
>Ja jestem na tym forum rozumiany, z Panem jest inaczej i to też wiele tłumaczy.

Setarkos, Barbiel, Ojciec Ateusz i parę innych osób doskonale mnie rozumie. Podchodzą do moich twierdzeń nieemocjonalnie i bez uprzedzeń. Nie moja wina, że pp. Bogusławski, Meretseger, Maceox, Farmer, Jacek Głodzik i im podobni biją na oślep. Nie pojmuję dlaczego to, że jest się "rozumianym na forum" miałoby być powodem do dumy.

Proszę wziąć pod uwagę, że moje konto będzie niedługo zablokowane, a więc nie odpowiadać na poniższą wypowiedz.
21-05-2014 11:40 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Uwagę proszę skierować do forumowych racjonalistów.

Nieprzypadkowo trafiła do Pana.

>> Wg mnie nie potrafi Pan uruchomić wewnętrznego zmysłu,
> Nie może Pan przestać?

A Pan? Łatwiej samemu przestać, niż wymagać tego od innych.

> Setarkos, Barbiel, Ojciec Ateusz i parę innych osób doskonale mnie rozumie.

Kwestia jest inna. Czy oni potwierdzą, co Pan tu napisał, zwłaszcza z określeniem "doskonale".
Już Panu kiedyś przypomniałem dość popularne w Polsce przysłowie o pliszce.

> Nie moja wina, że pp. Bogusławski, Meretseger, Maceox, Farmer,
> Jacek Głodzik i im podobni biją na oślep

Chyba brakuje Szarley'a..
Dałem już Panu kiedyś wystarczający kredyt.
Swoją drogą ciekawe, z jakiego obiektywnie powodu tak się dzieje, że krytyka Pańskich wartości, sposobu prowadzenia rozmowy i podejścia do świata ciągle jest w sposób zmasowany krytykowana. Słusznie Pan to zauważył, choć znacznie zniekształcił.

> Nie pojmuję dlaczego to, że jest się "rozumianym na forum" miałoby być powodem do dumy.

Nie jest żadnym powodem do dumy. Ze wszystkich opcji wybiera Pan tą najmniej istotną.
Oznacza to tylko, że można jeśli się naprawdę chce i o to zabiega.

> Proszę wziąć pod uwagę, że moje konto będzie niedługo
> zablokowane, a więc nie odpowiadać na poniższą wypowiedz.

Jestem dorosłym człowiekiem i potrafię samodzielnie wyciągać tego typu wnioski, ale dziękuję za podpowiedź i troskę.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-05-2014 18:42 
 Ocena 4 na 4
Barbiel (1106 punktów)
>Kwestia jest inna. Czy oni potwierdzą, co Pan tu napisał, zwłaszcza z określeniem "doskonale".
Miałem się już nie wypowiadać, ale widzę, że zostałem wywołany.
Przede wszystkim trzeba by zdefiniować, co to znaczy "doskonale".
Zawsze można wymyślić jakiś niedościgniony ideał, którego nikt nie spełni.

Czy ja kogoś rozumiem, czy nie, tego ja sam nie mogę ocenić, to może ocenić tylko druga osoba. Jeśli Elasp uważa, że z moich wypowiedzi wynika zrozumienie, to widocznie tak jest.

Co do tej "doskonałości", myślę, że wystarczy zrozumienie w stopniu wystarczającym do skutecznego porozumiewania się. I tu mogę potwierdzić, że w moim odczuciu rozumiem Elaspa.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jeśli Elasp uważa, że z moich wypowiedzi
> wynika zrozumienie, to widocznie tak jest.

Bardzo możliwe. Dodatkowo mam intuicję, że "czucie się zrozumianym" odbieram całkowicie inaczej, niż p. Elasp.
Dodanie słówka "doskonale" ma zdaje się w tym kontekście dość proste zadanie. W ferworze dyskusji ma ono zrównoważyć dyskomfort, w którym nagle się znalazł.
To taka słowotwórcza zabawa w "rozmnożenie chleba", aby podkreślić swoją pozycję w dyskusji.

> Co do tej "doskonałości", myślę, że wystarczy
> zrozumienie w stopniu wystarczającym do skutecznego
> porozumiewania się.

Merytorycznie i dosłownie się zgadzam.
Mnie również wystarczy i daje satysfakcję zwykłe ludzkie zrozumienie. W przeciwieństwie do mojego interlokutora nie wymagam, ani nie jestem nastawiony na doskonałość.
Niespecjalnie jestem na to nastawiony, bo wiem, że właściwie nie ma czegoś takiego jak "zrozumienie doskonałe" (może poza relacją matka-dziecko. I to na wyjątkowo wczesnym etapie życia dziecka).

> I tu mogę potwierdzić, że w moim odczuciu rozumiem Elaspa.

Tyle, że on tak zdaje się nie sądzi..
W każdym razie nie pamiętam, by wyraził gdzieś taki pogląd. Choć mogę się też mylić.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-05-2014 20:52 
 Ocena 3 na 3
Barbiel (1106 punktów)
> mam intuicję, że "czucie się zrozumianym" odbieram całkowicie inaczej, niż p. Elasp.
Możliwe. Na szczęście Elasp nie wspomniał, że moje rozumienie Elaspa ma się zgadzać z Twoim wyobrażeniem "czucia się zrozumianym".

>> I tu mogę potwierdzić, że w moim odczuciu rozumiem Elaspa.
>Tyle, że on tak zdaje się nie sądzi..
Taa, jasne. Czepiaj się dalej słówek i szczegółów.

Spodziewałeś się, że nikt się nie odezwie i próbujesz dyskutować. Daj sobie spokój.
22-05-2014 21:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Możliwe. Na szczęście Elasp nie wspomniał, że
> moje rozumienie Elaspa ma się zgadzać z Twoim
> wyobrażeniem "czucia się zrozumianym".

Owszem nie. Na szczęście nie wspominał również, że jego poczucie bycia rozumianym ma się zgadzać (lub nie zgadzać) z moim

> Spodziewałeś się, że nikt się nie odezwie i próbujesz dyskutować. Daj sobie spokój.

Wybacz, ale nie bardzo rozumiem. O niczym takim nie myślałem.
O co Ci właściwie chodzi? Ja nie próbuję z Tobą dyskutować.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
23-05-2014 19:44 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Ja nie próbuję z Tobą dyskutować.
Miałem napisać "dyskutować", ale po namyśle zrezygnowałem z cudzysłowu.
Jak widać, niesłusznie.
23-05-2014 21:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Zdaje się, ze to Ty chciales mi cos powiedziec. Slucham.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
24-05-2014 14:13 
 Ocena-1 na 3
Barbiel (1106 punktów)
>>>Ja nie próbuję z Tobą dyskutować.
Chciałeś tylko pogadać o Elaspie? Ale to nie forum plotkarskie, więc sobie nie pogadamy.
>Zdaje się, ze to Ty chciales mi cos powiedziec. Slucham.
No to Ci się zdaje. Gdybym chciał, to bym powiedział.
Nie wiem, co masz na myśli.
Moja uwaga o dyskutowaniu dotyczyła bieżącej rozmowy.
25-05-2014 15:03 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chciałeś tylko pogadać o Elaspie?

Nie.

> Ale to nie forum plotkarskie, więc sobie nie pogadamy.

Nie pogadamy, bo nie chciałem o nim rozmawiać. Poza tym nie chciałem również rozmawiać z Tobą.

> Nie wiem, co masz na myśli.
> Moja uwaga o dyskutowaniu dotyczyła bieżącej rozmowy.

Też nie wiem co masz na myśli (poza Twoimi uwagami i nietrafionymi pytaniami w których - jakby ktoś miał wątpliwości - zawarłeś jaskrawe sugestie) i nie mam ochoty się domyślać.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-05-2014 11:52 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Nie moja wina, że pp. Bogusławski, Meretseger, Maceox, Farmer, Jacek Głodzik i im podobni biją na oślep.
Nie "na oślep", tylko prosto w tarczę. Nie moja wina, że się Pan nadstawia.
I proszę sobie więcej mną buzi nie wycierać. Ja o Panu nie piszę i żądam wzajemności. Jak chce Pan zablokowania konta, to do widzenia.
21-05-2014 12:44 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
>Nie moja wina, że pp. Bogusławski, Meretseger, Maceox, Farmer, Jacek Głodzik i im podobni biją na oślep.
Jeśli o mnie chodzi -
www.racjonalista.pl/forum.php/s,618781#w619565
www.racjonalista.pl/forum.php/s,618781#w619566
- to oczekiwałbym od Pana jedynie uzasadnienia dla odrzucenia empirii.

Pan może rozwijać swe idee sam dla siebie do woli, ale w chwili, w której podejmuje Pan rozmowę, wypadałoby chyba uznać, że Pański rozmówca jednak jakoś tam istnieje (wszystko jedno jak). Zakładam, że odróżnia Pan jednak świat nazywany przez Pana zewnętrznym od Pańskich własnych myśli, już choćby dlatego, że tego zewnętrznego świata Pan sam sobie nie wymyślił.

Zamyka Pan oczy na świat, a jednak Pan w nim funkcjonuje. Jak to możliwe?

>Proszę wziąć pod uwagę, że moje konto będzie niedługo zablokowane
To dobrze i polecam Panu Jaskinię Trolli, a w nim w szczególności Panią Whore. To bardzo troskliwa i opiekuńcza dama, wysokiej klasy specjalistka w swoim fochu, irracjonalistka przewyższająca swym racjonalizmem i mądrością niejedengo racjonalistę. Prowadzi zakład dla ofiar forum racjonalisty. Myślę, że ona będzie potrafiła Pana wysłuchać i zrozumieć, a także będzie w stanie Panu pomóc, o ile tylko Pan będzie chciał skorzystać z jej usług, oczywiście.
21-05-2014 14:02 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie moja wina, że pp. Bogusławski, Meretseger, Maceox,
> Farmer, Jacek Głodzik i im podobni biją na oślep.

Trochę obserwowałem Pana rozmowy z p. Maceoxem.
Zupełnie się to w praktyce nie potwierdza. Ani nie bił, ani na oślep.

Co tu dużo mówić - jest Pan przewrażliwiony i źle odbiera uprawnione słowa krytyki Pańskich przekonań.
Niestety gruba nieprzemakalna dla racjonalnych argumentów skóra tylko prowokuje do nasilania argumentacji, może w tym problem.

Z tego, co pamiętam kol. Maceox starał się odpowiadać Panu w sposób gentelmeński, to w ogóle kulturalny młody człowiek. Myślę, że problem leży w czymś innym.
Per analogia - ostatnimi czasy, gdy podniosły się głosy krytyczne skierowane na działalność Kościoła, obserwuję pewnego rodzaju przeczulenie osób wierzących (często duchownych).
Mówi się wtedy o tzw. kampanii nienawiści przeciw Kościołowi.
W moich wpisach nie znajdzie Pan słowa zahaczającego o brutalność, natomiast z drugiej strony przypominam sobie ryzykowny żart o "śladach korków na twarzy".
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
15-05-2014 16:24 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
Pan Brzostowski:
Rozumowanie, które przeprowadził wcześniej Elasp, wynika wprost z racjonalnego oglądu świata.
>>>>Wszelkie rozumowania, które przeprowadza tu pan Elasp, pan Vancalar oraz Pan wynikają głównie z Waszej wiary.
>Tego rodzaju sentencje nic nie wnoszą do dyskusji.
To Pańska wiara i Pańskich zwolenników, a wierzyć można we wszystko.

> Ma Pan podany wyżej dowód i może Pan dokonać jego krytycznej analizy.
Jaki dowód, gdzie można jakiś Pański dowód znaleźć. Tu przedstawił Pan zaledwie wywód i takich religijnych wywodów, to Pan już sporo tu przedstawił. Wszystkie zostały z punktu widzenia racjonalizmu i nauk przyrodniczych rozbite w puch. Ten wywód też - może być np. tu:
www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,2#w618935
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,618781#w619137

Chętnie zapoznam się z Pana uwagami.
A po co, gdy ja zgadzam się całkowicie z poniższym zdaniem pana Farmera:
"Nie rozumiesz że nie ma na tej ziemi nikogo kto by Cie przekonał. Nikogo".
PS. Tu dla zainteresowanych przypomnienie mojego rozumienia możliwości poznania istniejącej obiektywnie rzeczywistości: www.racjon(*)z,0/d,44/s,612740/i,23#w619162

@@@
.
Elasp (6859 punktów)

Tu ma Pan rozumowanie:

www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,618781#w618925

Proszę o uwagi - chętnie się ustosunkuję.

Chyba nie tchórzy Pan?
16-05-2014 12:17 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Tu ma Pan rozumowanie:
> www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,618781#w618925
Gorzej jak źle z Pańskim rozumowaniem, skoro Pan nawet nie zauważył mojego konkretnego odniesienia do Pańskiego zalinkowanego tu przez Pana rozumowania. Co chciałem napisać, to napisałem, zaś tego co Pan by sobie życzył abym napisał i tak nie napiszę.

> Proszę o uwagi - chętnie się ustosunkuję.
Napisałem sporo uwag, a nawet tam, gdzie do Pańskich rozumowań się odnosiłem tam, w pył je rozbiłem. Znowu Pan
albo nie przeczytał, albo nie zrozumiał - co na jedno wychodzi. Pańskie ustosunkowanie do moich wypowiedzi - czasem mnie bawi, ale nigdy zbytnio nie interesuje. Pan i tak prawie nigdy nie odnosi się do konkretnych tematów w moich wypowiedziach.

> Chyba nie tchórzy Pan?
O Jakim tchórzostwie tu może być w ogóle mowa. Rozmowy z Panem to tylko młócenie dokładnie wymłóconej słomy.
Poza osobistymi atakami - często przekraczającymi granice chamstwa - nie ma Pan tu niczego ani merytorycznego, ani też ciekawego do powiedzenia, a tam gdzie Panu bzdury udowodnią, to i tak idzie Pan w zaparte. Ot taki katolicki trollizm na racjonalistycznym forum. Jeżeli odnoszę się nawet do Pańskich postów, to i tak kieruję je tylko do inteligentnego czytelnika, który potrafi zrozumieć to co napisałem.

@@@
.
14-05-2014 21:49 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> Aby stwierdzić istnienie czegoś, musi to ktoś zrobić.
Powiedzmy. W jaki sposób wynikałoby stąd, jakoby obserwator miał poprzedzać to, co obserwowane? Czy nie musi wpierw coś być, by móc stwierdzić istnienie?

[Logiczne się wydaje, że obserwatorzy wyodrębnili się jako fragmenty tego, co jest. Pierwsze dwa punkty rozumowania kol. Elaspa mówią o fragmentaryczności (subiektywności) poznania - jeśli poszukiwać obiektywności, to chyba tylko w świecie bezosobowym (w szczególności bezbożnym).]
Elasp (6859 punktów)

>[Logiczne się wydaje, że obserwatorzy wyodrębnili się jako fragmenty tego, co jest. Pierwsze dwa punkty rozumowania kol. Elaspa mówią o fragmentaryczności (subiektywności) poznania - jeśli poszukiwać obiektywności, to chyba tylko w świecie bezosobowym (w szczególności bezbożnym).]

Nie. Jeżeli do obiektywnego opisu niezdolne są osoby fizyczne, to przedmiot zdolny do takiego opisu albo a) nie jest osobą, albo b) nie jest przedmiotem fizycznym, albo c) nie jest ani jednym, ani drugim. Opis (poznanie) wiąże się z podmiotowością, więc trzeba odrzucić a) i c). Pozostaje zatem b).
14-05-2014 23:53 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> przedmiot zdolny do takiego [obiektywnego] opisu (..) nie jest przedmiotem fizycznym
Dałoby się podać przykłady obiektywnych opisów (bo może takich nie ma i wychodzisz z fałszywego założenia)?
15-05-2014 09:18 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Dałoby się podać przykłady obiektywnych opisów (bo może takich nie ma i wychodzisz z fałszywego założenia)?

Jeżeli nie istnieje obiektywny opis, nie istnieje obiektywny świat. Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas wiedział, na czym ten opis polega.
15-05-2014 23:55 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> Jeżeli nie istnieje obiektywny opis, nie istnieje obiektywny świat.
Chyba w takim sensie, że nie dysponując "boskim oglądem" nie powinniśmy sobie takiego brać nadaremno, lecz zajmować się uzgadnianiem subiekcji możliwych do uzgodnienia - podejmować wyzwania trudne, ale osiągalne.

> Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas wiedział, na czym ten opis polega.
Otóż to. Dlatego boskość wyłączam (uznaję za nieuprawnioną idealizację (uzurpację)).
>
Elasp (6859 punktów)
>> Jeżeli nie istnieje obiektywny opis, nie istnieje obiektywny świat.
>Chyba w takim sensie, że nie dysponując "boskim oglądem" nie powinniśmy sobie takiego brać nadaremno, lecz zajmować się uzgadnianiem subiekcji możliwych do uzgodnienia - podejmować wyzwania trudne, ale osiągalne.

Wprawdzie nie wiem, co znaczy "brać nadaremno", ale chodzi właśnie o to: jeżeli chcesz uznać istnienie obiektywnego świata, musisz uznać istnienie obiektywnego obserwatora.

>> Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas wiedział, na czym ten opis polega.
>Otóż to. Dlatego boskość wyłączam (uznaję za nieuprawnioną idealizację (uzurpację)).

No to i świat obiektywny jest równie nieuprawnioną idealizacją (uzurpacją). Właśnie o to chodzi. Przecież nikt nie wie, z czego składa się "obiektywny świat".
16-05-2014 14:12 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Wprawdzie nie wiem, co znaczy "brać nadaremno", ale chodzi właśnie o to: jeżeli chcesz uznać istnienie obiektywnego świata, musisz uznać istnienie obiektywnego obserwatora.

Masz na mysli tego obiektywnego obserwatora, ktoremu w pewnym obiektywnym momencie obiektywnie sie objawilo, ze obiektywnie ulepil ch...jowych ludzi i obiektywnie ich utopil pozostawiajac jednego obiektywnie wybranego faceta aby ten subiektywnie sprobowal jeszcze raz podolac obiektywnym wyobrazeniom i zyczeniom obiektywnego obserwatora?

A tak na powaznie to ten belkot z obiektywnym obserwatorem to da sie udowodnic? Czy jak zwykle po katolicku a priori zakladasz, ze Jahve jest obiektywny? Skad wniosek, ze Jahve jest obiektywny? Przeciez konstrukcja i budowa swiata to iscie subiektywna (bo kierowana wlasnymi planami i zachciankami) sprawa.
16-05-2014 23:30 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
> co znaczy "brać nadaremno"
W wolnym tłumaczeniu byłaby to konfabulacja w rodzaju: co bym sobie wyobrażał, gdybym dysponował "boskim oglądem". A jeśli nie dysponujemy, to 'wróćmy na Ziemię' przyjmując ludzką perspektywę i w miarę zrozumiały opis.

>jeżeli chcesz uznać istnienie obiektywnego świata, musisz uznać istnienie obiektywnego obserwatora.
Pewnie poszukiwanie obiektywności, tak w warstwie epistemicznej jak i ontycznej, musi zakończyć się porażką.
[Świat jest nie-wiadomo-jaki, gdy nie ma obserwatorów?]

> Przecież nikt nie wie, z czego składa się "obiektywny świat".
Oczywiście. Cechy świata to kwestia umowna (trudno jest nawet zobiektywizować widzenie barw (nie mówiąc już o berkeleyowskim zniknięciu wiśni przez usunięcie zmysłów)). Za to świat nieobiektywny wydaje się istnieć obiektywnie (niezależnie od obserwatora) - dzieje się raczej coś niż nic.
Elasp (6859 punktów)
>> co znaczy "brać nadaremno"
>W wolnym tłumaczeniu byłaby to konfabulacja w rodzaju: co bym sobie wyobrażał, gdybym dysponował "boskim oglądem". A jeśli nie dysponujemy, to 'wróćmy na Ziemię' przyjmując ludzką perspektywę i w miarę zrozumiały opis.

Czyli pozostańmy przy perspektywie subiektywnej (tak czy inaczej).

>>jeżeli chcesz uznać istnienie obiektywnego świata, musisz uznać istnienie obiektywnego obserwatora.
>Pewnie poszukiwanie obiektywności, tak w warstwie epistemicznej jak i ontycznej, musi zakończyć się porażką.

Tak właśnie sprawa się przedstawia z naukowego punktu widzenia. Niech Pan to tylko zechce wytłumaczyć p. Bogusławskiemu, bo ja tego nie potrafię za Chiny Ludowe.

>[Świat jest nie-wiadomo-jaki, gdy nie ma obserwatorów?]
>> Przecież nikt nie wie, z czego składa się "obiektywny świat".
>Oczywiście.

Jak wyżej.

>Cechy świata to kwestia umowna (trudno jest nawet zobiektywizować widzenie barw (nie mówiąc już o berkeleyowskim zniknięciu wiśni przez usunięcie zmysłów)). Za to świat nieobiektywny wydaje się istnieć obiektywnie (niezależnie od obserwatora) - dzieje się raczej coś niż nic.

Pszczołom też zapewne wydaje się, że przedmioty wokół nich (przypominające kształtem wycinki plastra miodu) istnieją obiektywnie. Dla innych istot obiektywne byłyby jasne i ciemne plamy. Dla nas obiektywne są bardziej złożone przedmioty, jakie podsuwa nam wzrok (i mózg).

Jeżeli mam przyjąć istnienie świata jakim jest "naprawdę", muszę wyobrazić sobie punkt widzenia, z którego świat przedstawia się takim, jakim jest "naprawdę".

Jeżeli ten punkt widzenia jest tylko możliwy, nie ma powodu głosić, że świat obiektywny istnieje aktualnie, tu i teraz. Istnienie obiektywnego świata staje się przedmiotem wiary, równoważnej wierze w możliwość istnienia obiektywnej perspektywy.
Chrześcijanie wierzą w zmartwychwstanie, a racjonaliści (jeżeli nie chcą porzucić myśli o obiektywnym świecie) wierzą w możliwość istnienia "obiektywnej perspektywy", chociaż nigdy nie mieli z nią do czynienia.

Świat sam w sobie musi mieć jakieś uposażenie, składać się z przedmiotów pewnego rodzaju. Z jakiego rodzaju przedmiotów się składa, jeżeli "rodzaj" to sposób w jaki istoty (w szczególności ludzie) kategoryzują dany im świat?

Przypuśćmy, ze w obiektywnym świecie istnieją dwa przedmioty: czerwony trójkąt i czerwony kwadrat. Czy w tym świecie istnieją wobec tego przedmioty jednego rodzaju (jako że obydwa są czerwone), czy dwóch rożnych rodzajów (jako że są trójkątem i kwadratem)? Te pytania w oderwaniu od (obiektywnego) obserwatora (który powie: "barwa jest tym, co istotne", albo "nie, to kształt jest ważny", albo "jedno jest tak samo ważne jak drugie") nie mają żadnego sensu.
18-05-2014 23:21 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>>>Pewnie poszukiwanie obiektywności, tak w warstwie epistemicznej jak i ontycznej, musi zakończyć się porażką.
> Tak właśnie sprawa się przedstawia
Ale to jeszcze nie koniec opowieści (a tylko marginesy do odrzucenia)) - weźmy teraz problem odpowiedniości między światem a jego opisem (kłania się "Traktacik" Ojca Ateusza).
> zechce wytłumaczyć
Proszę wybaczyć, ale rzeczy nieskomplikowanych nie tłumaczy się.
[Poza tym próbując Pana zrozumieć poruszam się trochę po "cudnych manowcach", których sam nie do końca rozumiem.]
>Jeżeli mam przyjąć istnienie świata jakim jest "naprawdę", muszę wyobrazić sobie punkt widzenia, z którego świat przedstawia się takim, jakim jest "naprawdę".
Cóż, ja spytałbym innych obserwatorów czy widzą/słyszą podobnie, bo każdy pojedynczy może akurat ulegać złudzeniu.

> Istnienie obiektywnego świata staje się przedmiotem wiary, równoważnej wierze w możliwość istnienia obiektywnej perspektywy.
Moim zdaniem tak. Uważam za nadużycie mówienie o "obiektywnej rzeczywistości". Należy chyba odróżniać istnienie "obiektywnego świata" od obiektywnego istnienia świata (nie-wiadomo-jakiego, ale poznawalnego (umownie opisywalnego)).
16-05-2014 00:13 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
> Jeżeli nie istnieje obiektywny opis, nie istnieje obiektywny świat. Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas wiedział, na czym ten opis polega.

Czy dla Ciebie problematyczne jest istnienie świata czy tylko jego obiektywność?
Czy nic nie może istnieć bez obserwatora?
16-05-2014 10:49 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> Jeżeli nie istnieje obiektywny opis, nie istnieje obiektywny świat. Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas wiedział, na czym ten opis polega.
>Czy dla Ciebie problematyczne jest istnienie świata czy tylko jego obiektywność?
>Czy nic nie może istnieć bez obserwatora?

Chcę tylko pokazać, że pojęcia obiektywnego świata i obiektywnego obserwatora (Obserwatora) są ze sobą połączone. Jeżeli zgadzasz się na obiektywny świat, musisz zgodzić się na Obserwatora. Jeżeli odrzucasz istnienie Obserwatora, to ceną, jaka musisz za to zapłacić, jest odrzucenie istnienia także obiektywnego świata. Można powiedzieć, że cena, jaką trzeba zapłacić za ateizm, jest bardzo wysoka (dla mnie zbyt wygórowana).
16-05-2014 12:30 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

> Można powiedzieć, że cena, jaką trzeba zapłacić za ateizm, jest bardzo wysoka (dla mnie zbyt wygórowana).

Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa czy "udowadniając boga" nadal wierzysz w boga?
16-05-2014 17:11 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Chcę tylko pokazać, że pojęcia obiektywnego świata i obiektywnego obserwatora (Obserwatora) są ze sobą połączone.
Pojęcia tak.

>Jeżeli zgadzasz się na obiektywny świat, musisz zgodzić się na Obserwatora. Jeżeli odrzucasz istnienie Obserwatora, to ceną, jaka musisz za to zapłacić, jest odrzucenie istnienia także obiektywnego świata.
Zgodzę się na świat, którego nie można nazwać obiektywnym. Bez obserwatora nie ma opisu, więc nie można światu nadawać określeń. Więc istnieje świat bez przymiotników. A właściwie nawet nie świat tylko nie wiadomo co. Bo nazwę też musi nadać jakiś obserwator.

>Można powiedzieć, że cena, jaką trzeba zapłacić za ateizm, jest bardzo wysoka
Przesada.
>(dla mnie zbyt wygórowana)
Chyba, że tak.

>>>Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas wiedział, na czym ten opis polega.
To prawda, ale co z tego wynika?
16-05-2014 17:49 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Chcę tylko pokazać, że pojęcia obiektywnego świata i obiektywnego obserwatora (Obserwatora) są ze sobą połączone.
No to Pan pokazuj!
Ale zacznij Pan od zdefiniowania słów, których Pan używa, czym dla Pana jest "obiektywny świat", a jeszcze bardziej co to zwierzę ten "obiektywny obserwator (Obserwator)", gdyż fideiści wymyślają oprócz stworów wszelakich, w które wierzą, także fideistyczną terminologię (np, bezznaczeniową pustotę) i fideistyczną poplątaną logikę, którą tą pustkę starają się pokrywać.

>Jeżeli zgadzasz się na obiektywny świat, musisz zgodzić się na Obserwatora.
A dlaczego? Uważam, że "istnieje obiektywna rzeczywistość" zwana też naturą, a ten jej obiektywizm właśnie polega na całkowitej niezależności od jakiegokolwiek obserwatora. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,577332#w582501
Nie dostrzegam najmniejszej konieczności ani też potrzeby "obserwacji" dla podtrzymywania istnienia świata. To religijna - bez naukowego uzasadnienia koncepcja.

>Jeżeli odrzucasz istnienie Obserwatora, to ceną, jaka musisz za to zapłacić, jest odrzucenie istnienia także obiektywnego świata.
I uzasadnia to Szanowny Pan własną wiarą, czy wiarą mas?
Obiektywny - niezależny od obserwacji i poznania - świat istnieje i jest dostępny ludzkiemu poznaniu za pomocą zmysłów, bezpośrednio lub pośrednio poprzez zbudowane przez siebie narzędzia i zupełnie dla jego istnienia nie jest potrzebnym istnienie jakiś tam wydumanych - jak by ich nie nazwał "obserwatorów".

>Można powiedzieć, że cena, jaką trzeba zapłacić za ateizm, jest bardzo wysoka (dla mnie zbyt wygórowana).
Całkowicie się z Panem zgadzam, że jak dla Pana, to zbyt wygórowana, a nawet nieosiągalna cena, ale przestań Pan nas tu nawracać. Lepiej poświęć Pan ten czas modlitwie.

@@@
.
16-05-2014 20:31 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>.
>> Chcę tylko pokazać, że pojęcia obiektywnego świata i obiektywnego obserwatora (Obserwatora) są ze sobą połączone.
>No to Pan pokazuj!

Przecież ma Pan dowód powyżej.

>Ale zacznij Pan od zdefiniowania słów, których Pan używa, czym dla Pana jest "obiektywny świat", a jeszcze bardziej co to zwierzę ten "obiektywny obserwator (Obserwator)", gdyż fideiści wymyślają oprócz stworów wszelakich, w które wierzą, także fideistyczną terminologię (np, bezznaczeniową pustotę) i fideistyczną poplątaną logikę, którą tą pustkę starają się pokrywać.

Nie rozumie Pan, nie moja wina.

>>Jeżeli zgadzasz się na obiektywny świat, musisz zgodzić się na Obserwatora.
>A dlaczego? Uważam, że "istnieje obiektywna rzeczywistość" zwana też naturą, a ten jej obiektywizm właśnie polega na całkowitej niezależności od jakiegokolwiek obserwatora. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,577332#w582501
>Nie dostrzegam najmniejszej konieczności ani też potrzeby "obserwacji" dla podtrzymywania istnienia świata. To religijna - bez naukowego uzasadnienia koncepcja.

Ma Pan uzasadnienie powyżej, mające postać dowodu. Czy Pan naprawdę niczego nie rozumie?

>>Jeżeli odrzucasz istnienie Obserwatora, to ceną, jaka musisz za to zapłacić, jest odrzucenie istnienia także obiektywnego świata.
>I uzasadnia to Szanowny Pan własną wiarą, czy wiarą mas?

Uzasadniam to powyżej - przedłożonym rozumowaniem. Pisze Pan jak inwalida umysłowy (bez obrazy). Zaczyna mnie to powoli irytować, chociaż "Racjonalista" przyzwyczaił mnie do katastrofalnego poziomu, m.in. właśnie za sprawą Pańskich pustych i bezwartościowych postów.

>Obiektywny - niezależny od obserwacji i poznania - świat istnieje i jest dostępny ludzkiemu poznaniu za pomocą zmysłów, bezpośrednio lub pośrednio poprzez zbudowane przez siebie narzędzia i zupełnie dla jego istnienia nie jest potrzebnym istnienie jakiś tam wydumanych - jak by ich nie nazwał "obserwatorów".
>>Można powiedzieć, że cena, jaką trzeba zapłacić za ateizm, jest bardzo wysoka (dla mnie zbyt wygórowana).
>Całkowicie się z Panem zgadzam, że jak dla Pana, to zbyt wygórowana, a nawet nieosiągalna cena, ale przestań Pan nas tu nawracać. Lepiej poświęć Pan ten czas modlitwie.

Modlitwa nie ma tu nic do rzeczy, liczy się dowód, który jest powyżej, a którego Pan oczywiście nie rozumie. Inni jakoś zrozumieli, Pan oczywiście nie.

Zobaczymy co do poniedziałku wymyślą p. Meretseger oraz jej tajemniczy pomagier.

16-05-2014 21:26 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Chcę tylko pokazać, (...)
>>>>No to Pan pokazuj!
> Przecież ma Pan dowód powyżej.


> Nie rozumie Pan, nie moja wina.
Nie, zupełnie tego fideistycznego bełkotu nie rozumiem. Tak, zgadzam się z Panem, to nie Pańska wina. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041

> Ma Pan uzasadnienie powyżej, mające postać dowodu.
Pan tak na poważnie?

>Czy Pan naprawdę niczego nie rozumie?
Z wypowiedzi Pańskich, pana Brzostowskiego, czy Vancalara naprawdę bardzo niewiele. Odloty od rzeczywistości macie takie jak po LSD, a na pewno już takie jak po ćwiarteczce.

> Uzasadniam to powyżej - przedłożonym rozumowaniem. Pisze Pan jak inwalida umysłowy (bez obrazy).
Któryś z nas jest nim na pewno, mnie się wydaje, że bardziej prawdopodobnym jest, iż ten jest bardziej "umysłowym inwalidą", który się cieszy mniejszym zrozumieniem.

>Zaczyna mnie to powoli irytować, chociaż "Racjonalista" przyzwyczaił mnie do katastrofalnego poziomu, m.in. właśnie za sprawą Pańskich pustych i bezwartościowych postów.
Myślę, że już najwyższy czas rozstać się z portalem nie spełniającym Pańskich aspiracji intelektualnych.

> Modlitwa nie ma tu nic do rzeczy, liczy się dowód, który jest powyżej,
To chyba przekracza inwalidztwo, takie wizje to już choroba.
Jaki dowód, gdzie ten dowód?

> a którego Pan oczywiście nie rozumie.
Nie rozumiem!

>Inni jakoś zrozumieli,
Gdzie ci inni? Pan Brzostowski, pan Vancalar i kto jeszcze?

>Pan oczywiście nie.
Ja nie tylko nie dostrzegam u Pana najmniejszych dowodów, ale nawet racjonalnych logicznych wywodów.
To co Pan tu wypisuje, to same fideistyczne bzdury.

> Zobaczymy co do poniedziałku wymyślą p. Meretseger oraz jej tajemniczy pomagier.
Dla Pana zupełnie nic nie wymyślą, gdyż jest to zupełnie niemożliwym, co Pan tu stale wykazuje.

@@@
.
17-05-2014 00:12 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Jeżeli zgadzasz się na obiektywny świat, musisz zgodzić się na Obserwatora.

Rozwiązaniem zagadki jest to, że używasz słowa "obiektywny" w innym znaczeniu niż racjonaliści.

Ale dobrze.
Według Ciebie obiektywny świat to taki, który jest widziany przez obiektywnego obserwatora. Obserwator jest tu konieczny.
Ja mam inną definicję - obiektywny świat to świat niezależny od obserwatora. Tu obserwator nie jest konieczny.

Moje zdanie jest takie:
Według mojej definicji: Nie ma obiektywnego obserwatora ale istnieje obiektywny świat. Czyli tak naprawdę nie wiadomo co, bo nikt nie wie, jaki jest ten obiektywny świat.
Według Twojej definicji: Nie ma obiektywnego świata, tylko jest nie wiadomo co.

Tak jakby na jedno wyszło.
Elasp (6859 punktów)

Obiektywny świat to ten, który jest jakiś niezależnie od subiektywnych perspektyw. Na to się chyba zgodzimy.

Problem polega na tym, że jeżeli istnieją tylko subiektywne perspektywy, nie ma powodu przyjmować istnienia obiektywnego świata. Jest to fikcja nie dana nikomu.
Należy odróżnić psychologię (nawykowo uważamy, że nasz ogląd świata jest obiektywny) od nauki.

Dlatego obiektywny świat musi być powiązany z obiektywnym obserwatorem. Można powiedzieć, że obiektywny obserwator przychodzi z pomocą idei obiektywnego świata. Bez niego jest to przedmiot istniejący tylko na papierze. Obserwator urealnia ten świat. Jeżeli obiektywna perspektywa jest tylko możliwa, istnienie obiektywnego świata też jest tylko możliwe. Jeżeli więc chcesz, aby istniał "teraz" obiektywny świat, musisz dopuścić istnienie niesubiektywnej perspektywy.






17-05-2014 11:46 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

> Jeżeli więc chcesz, aby istniał "teraz" obiektywny świat, musisz dopuścić istnienie niesubiektywnej perspektywy.

Uczepiłeś się tego obserwatora i obiektywnego świata jak rzep psiego ogona. Dopisując sobie z swojego autorytetu bóg na końcu.


Za 100 milionów lat w wyniku ewolucji stracimy wzrok i nie będzie obserwatorów. Będziemy zupą w jakiejś brei radośnie falując na jej powierzchni.

Gnieciesz ten temat tak jak by już więcej nie miało się stać.

pierwsze 20 sek dla Ciebie
Autorytet z Elaspa vs Richard Feynman

www.youtube.com/watch?v=MPShz5TOffk
17-05-2014 12:41 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
> Problem polega na tym, że jeżeli istnieją tylko subiektywne perspektywy, nie ma powodu przyjmować istnienia obiektywnego świata. Jest to fikcja nie dana nikomu.
>Należy odróżnić psychologię (nawykowo uważamy, że nasz ogląd świata jest obiektywny) od nauki.
> Dlatego obiektywny świat musi być powiązany z obiektywnym obserwatorem. Można powiedzieć, że obiektywny obserwator przychodzi z pomocą idei obiektywnego świata. Bez niego jest to przedmiot istniejący tylko na papierze. Obserwator urealnia ten świat. Jeżeli obiektywna perspektywa jest tylko możliwa, istnienie obiektywnego świata też jest tylko możliwe. Jeżeli więc chcesz, aby istniał "teraz" obiektywny świat, musisz dopuścić istnienie niesubiektywnej perspektywy.

Jeszcze raz
słownik PWN:
obiektywny
1. «odznaczający się obiektywizmem, wolny od uprzedzeń»
2. «istniejący niezależnie od poznającego podmiotu»

Ty wybrałeś pierwszą definicję. Ale świat to nie jet pogląd, aby groziły mu jakieś uprzedzenia.
Dlatego lepsza tu będzie druga definicja. W tym znaczeniu obserwator nie jest konieczny.

Ale jeśli upierasz się przy swojej wersji, to już odpowiedziałem w poprzednich postach:
Według Twojej definicji: Nie ma obiektywnego świata, tylko jest nie wiadomo co.
Bez obserwatora nie ma opisu, więc nie można światu nadawać określeń. Więc istnieje świat bez przymiotników. A właściwie nawet nie świat tylko nie wiadomo co. Bo nazwę też musi nadać jakiś obserwator.

Upierać się możesz, ale świat obiektywny może istnieć bez obserwatora, bo obie definicje są poprawne.
17-05-2014 19:23 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Jeszcze raz
> słownik PWN:
>obiektywny
>1. «odznaczający się obiektywizmem, wolny od uprzedzeń»

To ta wolnosc od uprzedzen kazala obiektywnemu obserwatorowi potopic ludzi? To ta wolnosc od uprzedzen kazala wygonic Adama i Ewe z raju? To ta wolnosc od uprzedzen kazala podyktowac przykazanie "nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna"?

>2. «istniejący niezależnie od poznającego podmiotu»

Z tym istnieniem to jak na razie jest problem. Jak na razie Twoj bog istnieje jedynie na papierze, chipsach i zaparowanych szybach.

Tak sie prezysz Elaspie ale najwazniejszego do tej pory nie zdolales: Twojego boga jak nie bylo tak nie ma nadal Na razie Twoj bog istnieje tylko w Twojej glowie
18-05-2014 14:44 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
............

I jeszcze 3 plusy za tą wypowiedź.
18-05-2014 16:56 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>............
>I jeszcze 3 plusy za tą wypowiedź.
>

No widzisz
No to wyjaśnij ten brak uprzedzeń. Na przykład brak uprzedzeń przy wyborze jednego narodu jako wybranego.
Lub brak uprzedzeń przy rozbiórce wieży Babel.
18-05-2014 17:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Obiektywny świat to ten, który jest jakiś niezależnie od subiektywnych perspektyw.
Ludzkie fantazje nie znają granic. Różne słowne (z pustych terminów) składanki w bezsensowne zdania można tworzyć nieskończenie.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2384
www.racjonalista.pl/kk.php/s,5190
pl.wikipedia.org/wiki/Religia
www.magazy(*)/article/20071026211847899.htm

>Na to się chyba zgodzimy.
Na co? Na to, że Pan tu od prawie dwóch lat bzdury wypisuje?

> Problem polega na tym, że jeżeli istnieją tylko subiektywne perspektywy, nie ma powodu przyjmować istnienia obiektywnego świata. Jest to fikcja nie dana nikomu.
Bzdurą jest stwierdzenie, że istnieją tylko subiektywne perspektywy. To zdanie nie ma żadnego sensu. Banalnym jest spostrzeżenie, że spostrzegamy i rozumiemy rzeczywistość subiektywnie, gdyż nic dla tego wywodu z tego stwierdzenia nie wynika.

>Należy odróżnić psychologię (nawykowo uważamy, że nasz ogląd świata jest obiektywny) od nauki.
Jednostkowe doświadczanie rzeczywistości za pomocą zmysłów jest subiektywne i jego obiektywizacja następuje przez powtarzalność doświadczeń. Praktykę. Społeczne poznanie istniejącej obiektywnie (niezależnej od obserwatora rzeczywistości) jest obiektywizacją jednostkowych doświadczeń. Wynika to z metodologii nauk przyrodniczych. (Za Pańskie nawyki nie odpowiadam, sam mam nawyk myślenia racjonalnego, opartego na dorobku nauki.)

> Dlatego obiektywny świat musi być powiązany z obiektywnym obserwatorem.
Gucio prawda. To jakaś koncepcja chorego umysłu mająca się nijak do poznawanej naukowo rzeczywistości. Musi, to na Rusi, ale w Polsce, to jak kto chce. Jakie musi? Skąd Pan tego cudaka wyrwał? Od mamusi?

>Można powiedzieć, że obiektywny obserwator przychodzi z pomocą idei obiektywnego świata.
Teologiczna bzdura. "Jednak filozofia chrześcijańska od starożytności jeszcze inaczej interpretowała akt stworzenia. Ono dokonało się wprawdzie w czasie, ale i nadal się dokonuje przez podtrzymywanie świata w istnieniu. To podtrzymywanie jest w istocie nieustannym stwarzaniem, tak, jak światło żarówki: aby żarówka świeciła, nie wystarczy włączyć prąd; trzeba jeszcze tego prądu nie odłączać. Po prostu, gdyby Bóg przestał istnieć, i świat przestałby istnieć."

W poniższym akapicie brakuje początku:
Ja szczerze i głęboko wierzę.
>Bez niego jest to przedmiot istniejący tylko na papierze. Obserwator urealnia ten świat. Jeżeli obiektywna perspektywa jest tylko możliwa, istnienie obiektywnego świata też jest tylko możliwe. Jeżeli więc chcesz, aby istniał "teraz" obiektywny świat, musisz dopuścić istnienie niesubiektywnej perspektywy.
Zaś z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej.

@@@
.
22-05-2014 20:56 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> jeżeli istnieją tylko subiektywne perspektywy, nie ma powodu przyjmować istnienia obiektywnego świata. Jest to fikcja nie dana nikomu.
Ludowe porzekadło mówi "Nie było nas, był las - nie będzie nas, będzie las". Czy ono błędne lub puste w swej treści? Las nie istniałby 'przed' ani 'po' albo musi być boski?
[Co prawda sama nazwa lasu nie obywa się bez naszego (lub ichniego) autorstwa, ale wolno chyba przypuszczać, że lasy nie powstają i nie znikają przez kaprys obserwatora - nazwy (obserwacje) zdają się być wtórne wobec tego, co nazywane.]

> Obserwator urealnia ten świat.
Chciałoby się powiedzieć "tylko na papierze", ale nie - raczej dodatkowo na papierze - wygląda na to, że obserwatorzy są (niekonieczną) nadbudową.
>
Elasp (6859 punktów)

>> jeżeli istnieją tylko subiektywne perspektywy, nie ma powodu przyjmować istnienia obiektywnego świata. Jest to fikcja nie dana nikomu.
>Ludowe porzekadło mówi "Nie było nas, był las - nie będzie nas, będzie las". Czy ono błędne lub puste w swej treści? Las nie istniałby 'przed' ani 'po' albo musi być boski?

Odpowiem nietypowo, tzn. pytaniem - czy realne są gwiazdozbiory i istnieją nawet wtedy, gdy nikt ich nie obserwuje? Nie mówię o gwiazdach, ale o gwiazdozbiorach (załóżmy: widzianych z powierzchni Ziemi).

Można powiedzieć, że każda "solidna" rzecz jest gwiazdozbiorem w pomniejszeniu (jest konstelacją atomów) i jest równie realna, jak on.
setarkos (10757 punktów)
> czy realne są gwiazdozbiory i istnieją nawet wtedy, gdy nikt ich nie obserwuje?
No skąd, to tylko kwestia konwencji (pytanie o istnienie gwiazd byłoby trudniejsze)).

>Można powiedzieć, że każda "solidna" rzecz jest gwiazdozbiorem w pomniejszeniu (jest konstelacją atomów) i jest równie realna, jak on.
W takim ujęciu nie byłoby chyba "solidnych" obserwatorów.
Elasp (6859 punktów)
>> czy realne są gwiazdozbiory i istnieją nawet wtedy, gdy nikt ich nie obserwuje?
>No skąd, to tylko kwestia konwencji (pytanie o istnienie gwiazd byłoby trudniejsze)).

Nie, nie jest to kwestia konwencji. Mimowolnie spostrzegamy pewne układy gwiazd, nawet jeżeli już wiemy, że gwiazdy te nie mają ze sobą nic wspólnego. Można co najwyżej powiedzieć, że jest to "naturalna konwencja". W podobnie naturalny sposób pewną mnogość drzew spostrzegamy (z pewnej odległości) jako las.

>>Można powiedzieć, że każda "solidna" rzecz jest gwiazdozbiorem w pomniejszeniu (jest konstelacją atomów) i jest równie realna, jak on.
>W takim ujęciu nie byłoby chyba "solidnych" obserwatorów.

Albo ci solidni obserwatorzy nie byliby przedmiotami fizycznymi.
22-05-2014 23:01 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>> czy realne są gwiazdozbiory i istnieją nawet wtedy, gdy nikt ich nie obserwuje?
>>No skąd, to tylko kwestia konwencji (pytanie o istnienie gwiazd byłoby trudniejsze)).
> Nie, nie jest to kwestia konwencji. Mimowolnie spostrzegamy pewne układy gwiazd, nawet jeżeli już wiemy, że gwiazdy te nie mają ze sobą nic wspólnego. Można co najwyżej powiedzieć, że jest to "naturalna konwencja". W podobnie naturalny sposób pewną mnogość drzew spostrzegamy (z pewnej odległości) jako las.

Brakuje mi tu jeszcze ziemi jako centrum wszechświata. Fajnie że postrzegasz się za pępek (obserwatora subiektywnego czy jak tam) wszak Papież ostatni zastanawiał się czy nie chrzcić czasem kosmitów.

To jest ten sam typ myślenia. Pomimo tego jak bardzo chcesz skomplikować swe wypowiedzi.
całe clou na tym polega.

Przypomina mi się sytuacja gdy dwa imperia rzymskie i chińskie oddalone od siebie o tysiące kilometrów uważały się swego czasu za centra.
Dziś Twoje wypowiedzi tak wyglądają.

Na tym etapie rozwoju wiedzy o świecie tak butne dowody boskości są tym czym kiedyś płaska ziemia itd.

Dla mnie to jest kpina co tu robisz nie mając merytorycznych podstaw.

Zero wartości dodanej. Na dodatek odgrzewane kotlety.

Zmiel sobie cały wszechświat i powiedz mi kto kogo tam obserwuje?
Dasz radę odpowiedzieć czy po udowodnieniu swego boga nadal w niego wierzysz, tak bardzo chcę wiedzieć jak tam Twoja logika.
Elasp (6859 punktów)

Nie rozumiesz, nie zabieraj głosu.
22-05-2014 23:27 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
> Nie rozumiesz, nie zabieraj głosu.

Bo dzieci w piaskownicy też tak mówią a Ty odpowiedz czy dalej wierzysz po swoich dowodach.

Szach mat.
Episode_2 (3284 punktów)
>Odpowiem nietypowo, tzn. pytaniem - czy realne są gwiazdozbiory i istnieją nawet wtedy, gdy nikt ich nie obserwuje? Nie mówię o gwiazdach, ale o gwiazdozbiorach (załóżmy: widzianych z powierzchni Ziemi).
>Można powiedzieć, że każda "solidna" rzecz jest gwiazdozbiorem w pomniejszeniu (jest konstelacją atomów) i jest równie realna, jak on.

Tu się z Tobą zgodzę, wszystko, co postrzegamy jest czymś co można porównać do gwiazdozbioru.

Co według Ciebie istnieje/istniałoby, gdyby nikt tego nie widział?
21-05-2014 15:11 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jeżeli odrzucasz istnienie Obserwatora, to ceną, jaka musisz za to zapłacić,
> jest odrzucenie istnienia także obiektywnego świata. Można powiedzieć,
> że cena, jaką trzeba zapłacić za ateizm, jest bardzo wysoka (dla mnie zbyt wygórowana).

Czytając Pana wypowiedzi coraz bardziej skłaniam się ku tezie, że myśli Pan kategoriami "im częściej TO będę powtarzał, tym stanie się to prawdziwsze" .

O żadnej konkretnej cenie nie może być mowy.

Istnienie, czy nieistnienie obiektywnego świata również jest przelewaniem z pustego w próżne.
Określenie "obiektywny" jest Panu potrzebne, aby mógł smuć swoje spekulacje, to jedyny i prawdziwy cel.

Nic to absolutnie nie zmienia w świecie rzeczywistym, w którym żyjemy. Również nic to nie zmienia w kondycji ludzkiej.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,618781#w619808
A jeśli Pana zdaniem zmienia - chętnie dowiem się, co konkretnie.
Proszę i apeluję o nie wzbudzanie w forumowiczach posmaku zagrożenia mętnymi argumentami.
Taką argumentację już znamy, choćby z lektury dorobku panów Tyszkiewiczów, Oko itp.
Edit 16:02
Argumentuje Pan próbując wzbudzić trwogę, ponieważ Pan wierzy. Gdy ośmieli się Pan żyć pełniej, bez ograniczeń wiary, zwątpi - taki rodzaj argumentacji uzna Pan za niegodny Pana i Pana interlokutorów.
Przestanie Pan wtedy neurotycznie myśleć, że "w przyszłości zapłaci się zbyt wygórowaną cenę" rozumiejąc tkwiące u podstaw tego uprzedzenie.

Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-05-2014 17:01 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Czytając Pana wypowiedzi coraz bardziej skłaniam się ku tezie, że myśli Pan kategoriami "im częściej TO będę powtarzał, tym stanie się to prawdziwsze" .

Jakie ma znaczenie dla sprawy, do jakiej tezy skłania się Pan czytając moje wypowiedzi? Nie będę się odnosić do Pana pseudo-pschychologicznych fantazji. Powyżej był dowód nie istnienie Boga, czego Pan zadaje się nie zauważył, a zajmuje się tym, dlaczego i po co dyskutuję, co myślę, czego się obawiam, itp. Powtarzam, to NIE MA żadnego znaczenia. Czy naprawdę nie potrafi Pan tego zrozumieć?

Nie odpowiem na kolejny Pana pseudo-psychologiczny post, wypełniony pseudo-psychonalitycznymi dyrdymałami ("argumentuje Pan próbując wzbudzić trwogę, ponieważ Pan wierzy", itp.), nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością.
22-05-2014 20:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jakie ma znaczenie dla sprawy, do jakiej tezy
> skłania się Pan czytając moje wypowiedzi?

Takie, że ma Pan osobisty cel alby przyswajać i publikować "dowody" filozoficzno-teologiczne, nie mające poparcia w świecie rzeczywistym.
Zawartość tych "dowodów" dużo mówi o Panu samym, niewiele natomiast mówi o świecie rzeczywistym, albo zgoła nic.
Czy zrozumiale odpowiedziałem na Pańskie pytanie?

> Nie będę się odnosić do Pana pseudo-pschychologicznych fantazji.

Nie ma sprawy. Publikując moje odpowiedzi na Pana posty na otwartym forum nie formułuję ich tylko i wyłącznie dla Pana.

> Powyżej był dowód na istnienie Boga, czego Pan zadaje się nie zauważył

Raczej to Pan nie zauważył moich odpowiedzi. Oto one:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,618781#w619808
www.racjonalista.pl/forum.php/s,618781#w619766

> a zajmuje się tym, dlaczego i po co dyskutuję,
> co myślę, czego się obawiam, itp.

Niestety, to jest dla mnie zdecydowanie bardziej interesujące od samych mętnych Pana dowodów. Jest Pan realnym składnikiem świata, tego nie da się uniknąć. Tak samo, jak ja.
Jeśli pisze Pan o przekonaniach religijnych i rzeczach pomyślanych, zdecydowanie ważnym jest badanie danej motywacji podmiotu, niż samych przekonań.
Jeśli piszę dajmy na to o strumieniu elektronów, który jest obiektywnie mierzalny w dowolnym laboratorium tego świata, owszem można zajmować się mną, ale istnienie tego strumienia nie jest zależne ode mnie i z punktu widzenia fizyki jest to dużo ciekawszy temat ode mnie samego - zwykłego szarego człowieka.
To co Pan myśli natomiast o nieistniejącym, a postulowanym "obiektywnym obserwatorze" zależne jest tylko i wyłącznie od myślącego - czyli Pana. Innymi słowy jest tylko w Pana głowie.
Stąd skrótowo moja ciekawość mechanizmów które skłaniają Pana do takich, a nie innych dociekań.

> Powtarzam, to NIE MA żadnego znaczenia.
> Czy naprawdę nie potrafi Pan tego zrozumieć?

Mam wrażenie, że trochę się Pan zagalopował.
Przypominam, że nie znajduje się Pan w swoim kościele, nie jest Pan pedagogiem w szkole i nie uczy 7latków, by kazać mi coś rozumieć, czegoś nie robić lub odwrotnie: robić tak, jak Pan chce.
Jeden drobny fakt: jestem od Pana starszy.
To wolne forum i każdy może tutaj pisać co chce i jak chce w ramach regulaminu.
Ja nie piszę swoich postów tylko dla Pana.
Czy jest to zrozumiałe?
DLA MNIE MA TO SPORE ZNACZENIE. Jeśli nie potrafi się Pan z tym pogodzić, to trudno.

> Nie odpowiem na kolejny Pana pseudo-psychologiczny
> post, wypełniony pseudo-psychonalitycznymi dyrdymałami
> ("argumentuje Pan próbując wzbudzić trwogę, ponieważ
> Pan wierzy", itp.), nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością.

Zgadzam się, absolutnie nie ma Pan obowiązku odpowiadać tutaj na cokolwiek.
Nie mniej jednak nie pierwszy raz używa Pan tu straszenia. Z żelazną konsekwencją będę to obnażał i tępił, jeśli jeszcze raz się powtórzy.

Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-05-2014 23:01 
 Ocena 2 na 2
qerfy (677 punktów)
>Nie może zatem być mowy o świecie obiektywnym, gdy nie ma go KTO tak postrzegać. Taki swiat nie istnieje.

Ogólnie nie zgadzam się. Jeśli jednak miałbym podążać za twoim tokiem filozofowywania to powiedziałbym, że świat istnieje ponieważ jest postrzegany przez niewidzialnego super obiektywnego różowego jednorożca z kręconym ogonkiem i wąsami.
Jan Własnowolny (377 punktów)
(zablokowany)
.... Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy....

********************************

Była sobie dobra Ciocia,
która dzieliła wszystkich
- bez wyjątku -
na samolubów i niesamolubów
przy czym
nie lubiła tych pierwszych.

Kim była sama Ciocia

Samolubem, czy niesamolubem ?

************
Elasp (6859 punktów)


>Była sobie dobra Ciocia, itd.

Znam tę anegdotę Leśniewskiego. Świat nie musi być zbiorem, może być klasą.
pawel_wr (4297 punktów)

> Znam tę anegdotę Leśniewskiego. Świat nie musi być zbiorem, może być klasą.
>

Ho,ho....

Czyżbyś znał programowanie obiektowe?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
13-05-2014 18:54 
 Ocena 6 na 6
farmer (22440 punktów)
>
Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów.


Popraw słowo "dowód" na "moje widzimisię".


13-05-2014 19:31 
 Ocena 1 na 1
Jan Własnowolny (377 punktów)
(zablokowany)
>Popraw słowo "dowód" na "moje widzimisię".

**************************

Ustom podam w szepcie moją wolną wolę!

Wolną podam wolę na złoconej misie -

Niech panuje światu moje widzimisię!


--------------- Autor: Bolesław Leśmian, Chałupa
13-05-2014 19:27 
 Ocena 7 na 7
KORUND (4922 punktów)
> Wynika stąd, że jeżeli nie istnieje obiektywny Obserwator, nie istnieje obiektywny świat. W tym sensie (tzn. przynajmniej w tym sensie) Bóg jest Twórcą świata i podtrzymuje go w istnieniu.

-To świetnie, że to wszystko rozszyfrowałeś. A skoro już udowodniłeś istnienie boga, to teraz MU wytłumacz, że dalsze ukrywanie się nie ma sensu i przedstaw GO nam.
13-05-2014 21:49 
 Ocena 4 na 4
Sygnał (4252 punktów)
>
Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów.

> 1. Każdy podmiot istniejący w świecie fizycznym spostrzega ten świat przyjmując jakiś punkt widzenia, a więc spostrzega ów świat z pewnej perspektywy.

Prawda.

> 2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.

Prawda.

> 3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.

I można ją wyeliminować poprzez metody ilościowe.

> 4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".

Istnieje obiektywny świat, a o ile nie jest to świat kwantowy, to obserwacja nie wpływa na świat.

> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.

Nie wiadomo czy istnieje i nie Wiadomo Czy Z Wielkiej Litery.

> 6. Istnieje obiektywny świat.

Konieczne założenie.

> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).

Nie wiadomo i nic nie udowodniłeś.
Brzostowski (7067 punktów)
>Istnieje obiektywny świat, a o ile nie jest to świat kwantowy, to obserwacja nie wpływa na świat.
Możesz to wyjaśnić? Świat składa się także ze "świata" kwantowego, każda zatem obserwacja wpływa na świat, bo wpływa na "świat".
Elasp (6859 punktów)

>Istnieje obiektywny świat, a o ile nie jest to świat kwantowy, to obserwacja nie wpływa na świat.

Nie ma to nic do rzeczy. Nasza obserwacja dokonuje się zawsze za pośrednictwem pojęć, i to wystarcza, aby świat nie był nam dany w swojej czystości (obiektywności). Nie obserwujemy świata bez takiej czy innej domieszki z naszej strony. Dotyczy to wszystkich znanych nam istot. Widzimy świat modulo nasze zdolności poznawcze. Nigdy nie widzimy świata "po prostu".

>> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
>Nie wiadomo czy istnieje i nie Wiadomo Czy Z Wielkiej Litery.

Co zatem rozumiesz przez "obiektywny", jeżeli nikt nie zajmuje obiektywnego punktu widzenia?

>> 6. Istnieje obiektywny świat.
>Konieczne założenie.

Niekonieczne, ale zdroworozsądkowe. Sądzimy zwykle, że świat jest jakiś "naprawdę". Jak wygląda, przedstawia się świat, którego nikt nie obserwuje? Myśl o takim świecie jest w ogóle bezsensowna.

>> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).
>Nie wiadomo i nic nie udowodniłeś.

Owszem, jest udowodnione. Pojęcie obiektywnego świata nie ma sensu, jeżeli nie istnieje obiektywny obserwator, jest wtedy pustym słowem. Tym obserwatorem nie może być podmiot fizyczny - z powodów, o których była mowa powyżej.
14-05-2014 12:03 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
> Nie ma to nic do rzeczy. Nasza obserwacja dokonuje się zawsze za pośrednictwem pojęć, i to wystarcza, aby świat nie był nam dany w swojej czystości (obiektywności). Nie obserwujemy świata bez takiej czy innej domieszki z naszej strony. Dotyczy to wszystkich znanych nam istot. Widzimy świat modulo nasze zdolności poznawcze. Nigdy nie widzimy świata "po prostu".

Owszem, a co powiedziałem wcześniej ?

> Co zatem rozumiesz przez "obiektywny", jeżeli nikt nie zajmuje obiektywnego punktu widzenia?

Jako asymptotę, do której dąży się z opisem.

> Niekonieczne, ale zdroworozsądkowe. Sądzimy zwykle, że świat jest jakiś "naprawdę". Jak wygląda, przedstawia się świat, którego nikt nie obserwuje? Myśl o takim świecie jest w ogóle bezsensowna.

To prawda, więc każdy opis zakłada opisywalność. Czy to nie czyni tego założenia koniecznym ?

> Owszem, jest udowodnione. Pojęcie obiektywnego świata nie ma sensu, jeżeli nie istnieje obiektywny obserwator, jest wtedy pustym słowem. Tym obserwatorem nie może być podmiot fizyczny - z powodów, o których była mowa powyżej.

Patrz:asymptota. Dodatkowo niefizyczny byt nie może mieć mocy stwórczej, bo tym samym stawałby się fizyczny. Twoje bóstwo nadal nie jest udowodnione.
Elasp (6859 punktów)

>>Co zatem rozumiesz przez "obiektywny", jeżeli nikt nie zajmuje obiektywnego punktu widzenia?
>Jako asymptotę, do której dąży się z opisem.

Ta "asymptota" może być bytem czysto rachunkowym i istnieć tylko na papierze. Jeżeli coraz lepiej strzelam karne, to niewątpliwie zbliżam się do ideału, ale czy on istnieje (tzn. czy musi istnieć)?

>>Niekonieczne, ale zdroworozsądkowe. Sądzimy zwykle, że świat jest jakiś "naprawdę". Jak wygląda, przedstawia się świat, którego nikt nie obserwuje? Myśl o takim świecie jest w ogóle bezsensowna.
>To prawda, więc każdy opis zakłada opisywalność. Czy to nie czyni tego założenia koniecznym ?

Nie. Dowodzi tego przykład figur dwuznacznych albo zjawisko "figura-tło". Można opisać coś, ale jednocześnie może nie mieć sensu pytanie, co "naprawdę" przedstawia rysunek. Opisywalność nie implikuje więc obiektywności.

>>Owszem, jest udowodnione. Pojęcie obiektywnego świata nie ma sensu, jeżeli nie istnieje obiektywny obserwator, jest wtedy pustym słowem. Tym obserwatorem nie może być podmiot fizyczny - z powodów, o których była mowa powyżej.
>Patrz:asymptota. Dodatkowo niefizyczny byt nie może mieć mocy stwórczej, bo tym samym stawałby się fizyczny. Twoje bóstwo nadal nie jest udowodnione.

Nie rozumiem, dlaczego "niefizyczny byt nie może mieć mocy twórczej". Jeżeli Bóg stworzył świat wraz z jego prawami, musiał posłużyć się innymi prawami. Zatem twierdzenie" "niefizyczny Bóg nie może mieć mocy twórczej" znaczy tyle co "Bóg nie istnieje". Zakładasz więc bez dowodu (i milcząco), że Bóg nie istnieje, aby wnosić stąd, że "Bóstwo nie jest nadal udowodnione" (błąd petitio principii).
14-05-2014 17:35 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
> Ta "asymptota" może być bytem czysto rachunkowym i istnieć tylko na papierze. Jeżeli coraz lepiej strzelam karne, to niewątpliwie zbliżam się do ideału, ale czy on istnieje (tzn. czy musi istnieć)?

Owszem, a co powiedziałem wcześniej? Dojście do asymptoty jest zwyczajnie niemożliwe, a nauka stara się do niej zbliżać na tyle, na ile jest to potrzebne w praktyce.

> Nie. Dowodzi tego przykład figur dwuznacznych albo zjawisko "figura-tło". Można opisać coś, ale jednocześnie może nie mieć sensu pytanie, co "naprawdę" przedstawia rysunek.

Po cichu wyrzucałem z podziału opisy bezużyteczne poznawczo. Oczywiście to tylko jałowa dyskusja nad definicją "opisu".

>Opisywalność nie implikuje więc obiektywności.

Obiektywny będzie opis, który się sprawdza. Do tego nie potrzeba żadnego bóstwa.

>Nie rozumiem, dlaczego "niefizyczny byt nie może mieć mocy twórczej".

Pola elektrycznego nie generują równania Maxwella, tylko naładowane cząstki. Trasformaty Fouriera nie liczy analiza matematyczna, tylko komputer. Rozgranicz obiekt fizyczny od opisu.

>Jeżeli Bóg stworzył świat wraz z jego prawami, musiał posłużyć się innymi prawami.

Nieskończony regres praw. Sprowadzasz boga do algorytmu rekurencyjnego.

>Zatem twierdzenie" "niefizyczny Bóg nie może mieć mocy twórczej" znaczy tyle co "Bóg nie istnieje". Zakładasz więc bez dowodu (i milcząco), że Bóg nie istnieje, aby wnosić stąd, że "Bóstwo nie jest nadal udowodnione" (błąd petitio principii).

Bo nic nie wskazuje na jego istnienie. To Ty się mentalnie (w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób) gimnastykujesz w celu udowodnienia jego istnienia. Póki jakiś byt nie jest udowodniony zakłada się jego nieistnienie, czyż nie ?
>
Elasp (6859 punktów)

>>Ta "asymptota" może być bytem czysto rachunkowym i istnieć tylko na papierze. Jeżeli coraz lepiej strzelam karne, to niewątpliwie zbliżam się do ideału, ale czy on istnieje (tzn. czy musi istnieć)?
>Owszem, a co powiedziałem wcześniej? Dojście do asymptoty jest zwyczajnie niemożliwe, a nauka stara się do niej zbliżać na tyle, na ile jest to potrzebne w praktyce.

"Dojście do asymptoty jest zwyczajnie niemożliwe". No więc nie istnieje świat obiektywny. Tzn. istnieje tylko na papierze. Taki stąd wniosek wypływa.

>>Nie. Dowodzi tego przykład figur dwuznacznych albo zjawisko "figura-tło". Można opisać coś, ale jednocześnie może nie mieć sensu pytanie, co "naprawdę" przedstawia rysunek.
>Po cichu wyrzucałem z podziału opisy bezużyteczne poznawczo. Oczywiście to tylko jałowa dyskusja nad definicją "opisu".

"Po cichu wyrzucałem z podziału opisy bezużyteczne poznawczo". Szczerze mówiąc nie wiem, co to ma do rzeczy. Dwa alternatywne, wykluczające się opisy mogą być tak samo użyteczne poznawczo.

>>Opisywalność nie implikuje więc obiektywności.
>Obiektywny będzie opis, który się sprawdza. Do tego nie potrzeba żadnego bóstwa.

To, jak widzę, nowa definicja obiektywności. Racjonaliści, aby odrzucić istnienie Boga, gotowi są do manipulacji słowami. Dwa wykluczające się opisy mogą "tak samo się sprawdzać", a nie mogą być równie obiektywne. "Sprawdzanie się" i "obiektywność" to dwie rożne rzeczy.

>>Nie rozumiem, dlaczego "niefizyczny byt nie może mieć mocy twórczej".
>Pola elektrycznego nie generują równania Maxwella, tylko naładowane cząstki. Trasformaty Fouriera nie liczy analiza matematyczna, tylko komputer. Rozgranicz obiekt fizyczny od opisu.

Nie ma to nic do rzeczy. Przedmiot matematyczny (teoria) nie jest przedmiotem fizycznym i nie oddziałuje, zgoda. Ale nie dlatego nie oddziałuje, że nie jest przedmiotem fizycznym, ale dlatego, że jest przedmiotem matematycznym.

Zachodzą implikacje: a) przedmiot fizyczny jest przedmiotem oddziałującym,
b) przedmiot matematyczny jest przedmiotem niefizycznym,
c) przedmiot fizyczny nie jest przedmiotem oddziałującym,

ale nie wynika stąd, że:

d)przedmiot niefizyczny nie jest przedmiotem oddziałującym.

Racjonaliści dla odrzucenia istnienia Boga poświęcają już nie tylko znaczenia słów, ale i logikę. Ateizm, ażeby się utrzymać, popada w irracjonalizm. Człowiek racjonalnie myślący nie da się jednak nabrać na sztuczki ateizmu.

Odróżniam przedmiot fizyczny od opisu i wcale nie mówię, ze Bóg jest czymś w rodzaju matematycznego opisu. Bóg jest podmiotem oglądu obiektywnego świata. Nie zmusza mnie to do powiedzenia, że Bóg jest jakimś opisem (obiektywny opis może tkwić w Bogu).

>>Jeżeli Bóg stworzył świat wraz z jego prawami, musiał posłużyć się innymi prawami.
>Nieskończony regres praw. Sprowadzasz boga do algorytmu rekurencyjnego.

No proszę, a racjonaliści wyśmiewali się z dowodów na istnienie Boga, gdzie mówiło się, że "łańcuch przyczyn nie może biec w nieskończoność". A zatem dla ratowania swoich pozycji są skłonni uprawiać iście scholastyczną metafizykę.

>>Zatem twierdzenie" "niefizyczny Bóg nie może mieć mocy twórczej" znaczy tyle co "Bóg nie istnieje". Zakładasz więc bez dowodu (i milcząco), że Bóg nie istnieje, aby wnosić stąd, że "Bóstwo nie jest nadal udowodnione" (błąd petitio principii).

>Bo nic nie wskazuje na jego istnienie. To Ty się mentalnie (w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób) gimnastykujesz w celu udowodnienia jego istnienia. Póki jakiś byt nie jest udowodniony zakłada się jego nieistnienie, czyż nie ?

"Bo nic nie wskazuje na jego istnienie" - trochę dziwnie brzmi to zdanie jako odpowiedż na dowód. Dopiero jak wykażesz błąd w przedłożonym przeze mnie rozumowaniu będziesz mógł konkludować, że "nic nie wskazuje na istnienie Boga". Postępujesz odwrotnie i mówisz: "skoro nic nie wskazuje na istnienie Boga, twoje rozumowanie jest błędne i nie jest dowodem". W ten sposób można zakwestionować każdy dowód.
15-05-2014 06:57 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>"Dojście do asymptoty jest zwyczajnie niemożliwe". No więc nie istnieje świat obiektywny. Tzn. istnieje tylko na papierze. Taki stąd wniosek wypływa.

Istnieje, gdy pomiary idą do plus nieskończoności. Nie istnieje jedynie obiektywny opis (pojedynczy).

> "Po cichu wyrzucałem z podziału opisy bezużyteczne poznawczo". Szczerze mówiąc nie wiem, co to ma do rzeczy. Dwa alternatywne, wykluczające się opisy mogą być tak samo użyteczne poznawczo.

Tutaj zgoda, ale opis, który nie zakłada opisywalności nie jest dobry. Tylko o to mi chodzi.

>To, jak widzę, nowa definicja obiektywności. Racjonaliści, aby odrzucić istnienie Boga, gotowi są do manipulacji słowami. Dwa wykluczające się opisy mogą "tak samo się sprawdzać", a nie mogą być równie obiektywne. "Sprawdzanie się" i "obiektywność" to dwie rożne rzeczy.

No, niech będzie- sprawdzający się i minimalny w sensie liczby wprowadzanych bytów.

Poza tym dziwię się, że masz jakiś problem z dyskusją nad pojęciem filozoficznym ("obiektywność"). To nie jest byt fizyczny, nie możesz wskazać go palcem i dalej twierdzić, że to coś innego.

> Nie ma to nic do rzeczy. Przedmiot matematyczny (teoria) nie jest przedmiotem fizycznym i nie oddziałuje, zgoda. Ale nie dlatego nie oddziałuje, że nie jest przedmiotem fizycznym, ale dlatego, że jest przedmiotem matematycznym.

Trochę pojechałeś. Wskaż przykład niefizycznego obiektu, który oddziałuje w świecie fizycznym.

> Zachodzą implikacje: a) przedmiot fizyczny jest przedmiotem oddziałującym,
> b) przedmiot matematyczny jest przedmiotem niefizycznym,
> c) przedmiot fizyczny nie jest przedmiotem oddziałującym,
> ale nie wynika stąd, że:
> d)przedmiot niefizyczny nie jest przedmiotem oddziałującym.

Nie wynika też, że przedmiot niefizyczny jest oddziałujący.

> No proszę, a racjonaliści wyśmiewali się z dowodów na istnienie Boga, gdzie mówiło się, że "łańcuch przyczyn nie może biec w nieskończoność". A zatem dla ratowania swoich pozycji są skłonni uprawiać iście scholastyczną metafizykę.

Nie zaprzeczyłeś, że Twój postulat generuje nieskończony regres.

> "Bo nic nie wskazuje na jego istnienie" - trochę dziwnie brzmi to zdanie jako odpowiedż na dowód. Dopiero jak wykażesz błąd w przedłożonym przeze mnie rozumowaniu będziesz mógł konkludować, że "nic nie wskazuje na istnienie Boga".

Twoje zabawy słowem będą udowadniać logiczną słuszność formy zdaniowej o bogu. Nadal nie mają zawieszenia w rzeczywistości, bo nie masz pomiarów, które coś praktycznie udowadniają. Póki co udowadniasz co najwyżej Boga Elaspa, który istnieje tylko w jego formie zdaniowej.

>Postępujesz odwrotnie i mówisz: "skoro nic nie wskazuje na istnienie Boga, twoje rozumowanie jest błędne i nie jest dowodem". W ten sposób można zakwestionować każdy dowód.

I tak się robi, póki dowód się nie obroni. Pomiarami.
Elasp (6859 punktów)

>>"Dojście do asymptoty jest zwyczajnie niemożliwe". No więc nie istnieje świat obiektywny. Tzn. istnieje tylko na papierze. Taki stąd wniosek wypływa.
>Istnieje, gdy pomiary idą do plus nieskończoności. Nie istnieje jedynie obiektywny opis (pojedynczy).

1. To, że pomiary idą do plus nieskończoności nie dowodzi istnienia obiektywnego świata. Mogę coraz lepiej znać postać literacką (coraz dogłębniej analizując tekst), ale nie wynika stąd, że postać ta istnieje w dosłownym znaczeniu tego słowa.

2. Nie wiadomo, czy nasze opisy świata idą do plus nieskończoności. Nauka rozwija się zygzakami, a poza tym wcale nie wiadomo, czy będzie się rozwijać w nieskończoność. Przeciwnie, wydaje mi się, że istnieje bariera, jaką stanowi poziom ludzkiej inteligencji. Pewnych wzorów nie będzie w stanie zrozumieć nawet najinteligentniejszy człowiek. Inna rzecz, że zapewne do tej bariery nauka się jeszcze nie zbliżyła.

>>"Po cichu wyrzucałem z podziału opisy bezużyteczne poznawczo". Szczerze mówiąc nie wiem, co to ma do rzeczy. Dwa alternatywne, wykluczające się opisy mogą być tak samo użyteczne poznawczo.
>Tutaj zgoda, ale opis, który nie zakłada opisywalności nie jest dobry. Tylko o to mi chodzi.
>>To, jak widzę, nowa definicja obiektywności. Racjonaliści, aby odrzucić istnienie Boga, gotowi są do manipulacji słowami. Dwa wykluczające się opisy mogą "tak samo się sprawdzać", a nie mogą być równie obiektywne. "Sprawdzanie się" i "obiektywność" to dwie rożne rzeczy.
>No, niech będzie- sprawdzający się i minimalny w sensie liczby wprowadzanych bytów.
>Poza tym dziwię się, że masz jakiś problem z dyskusją nad pojęciem filozoficznym ("obiektywność"). To nie jest byt fizyczny, nie możesz wskazać go palcem i dalej twierdzić, że to coś innego.

>>Nie ma to nic do rzeczy. Przedmiot matematyczny (teoria) nie jest przedmiotem fizycznym i nie oddziałuje, zgoda. Ale nie dlatego nie oddziałuje, że nie jest przedmiotem fizycznym, ale dlatego, że jest przedmiotem matematycznym.
>Trochę pojechałeś. Wskaż przykład niefizycznego obiektu, który oddziałuje w świecie fizycznym.
>> Zachodzą implikacje: a) przedmiot fizyczny jest przedmiotem oddziałującym,
>> b) przedmiot matematyczny jest przedmiotem niefizycznym,
>> c) przedmiot fizyczny nie jest przedmiotem oddziałującym,
>> ale nie wynika stąd, że:
>> d)przedmiot niefizyczny nie jest przedmiotem oddziałującym.
>Nie wynika też, że przedmiot niefizyczny jest oddziałujący.

Ale nie miało wynikać.

>>No proszę, a racjonaliści wyśmiewali się z dowodów na istnienie Boga, gdzie mówiło się, że "łańcuch przyczyn nie może biec w nieskończoność". A zatem dla ratowania swoich pozycji są skłonni uprawiać iście scholastyczną metafizykę.
>Nie zaprzeczyłeś, że Twój postulat generuje nieskończony regres.

Nie zaprzeczyłem, bo jest to kwestia uboczna. Chodziło o to, ze istnieje Bóg-Obserwator. Czy ten Obserwator stworzył (obiektywny) świat i w jaki sposób mógłby to zrobić, to już inna kwestia.

>>"Bo nic nie wskazuje na jego istnienie" - trochę dziwnie brzmi to zdanie jako odpowiedż na dowód. Dopiero jak wykażesz błąd w przedłożonym przeze mnie rozumowaniu będziesz mógł konkludować, że "nic nie wskazuje na istnienie Boga".
>Twoje zabawy słowem będą udowadniać logiczną słuszność formy zdaniowej o bogu. Nadal nie mają zawieszenia w rzeczywistości, bo nie masz pomiarów, które coś praktycznie udowadniają. Póki co udowadniasz co najwyżej Boga Elaspa, który istnieje tylko w jego formie zdaniowej.
>>Postępujesz odwrotnie i mówisz: "skoro nic nie wskazuje na istnienie Boga, twoje rozumowanie jest błędne i nie jest dowodem". W ten sposób można zakwestionować każdy dowód.
>I tak się robi, póki dowód się nie obroni. Pomiarami.

No więc pomiar perspektyw i ich ocena prowadzi do wniosku, o którym tu mowa.
15-05-2014 14:11 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Chodziło o to, ze istnieje Bóg-Obserwator.
Zupełnie nieprzekonujący ten Twój wywód. Jest w nim poważna luka, trudna do uchwycenia na pierwszy rzut oka, sprawiająca, że niby logiczny ciąg dowodzenia zostaje zakłócony. Tak jak tancerka w pewnym momencie potyka się, gubi rytm i już go do końca tańca nie odzyskuje, tak Ty w pewnym momencie popełniłeś kiks. W którym - a, to już sam znajdź Masz czas do poniedziałku.
15-05-2014 16:23 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>w pewnym momencie popełniłeś kiks. W którym - a, to już sam znajdź Masz czas do poniedziałku.

Innymi słowy, wykazanie błędności rozumowania spoczywa na tym, kto rozumowanie przedkłada. Widzę, że na moich oczach powstaje nowa, świecka metodologia.

Naprawdę, zaczynam traktować "Racjonalistę.pl" w kategoriach purnonsensu.

Jeszcze tylko pp. Setarkos i Sygnał ratują honor racjonalistów, zgłaszając uwagi, nad którymi można się zastanowić.
15-05-2014 16:52 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
(...) w pewnym momencie popełniłeś kiks. W którym - a, to już sam znajdź Masz czas do poniedziałku.
> Innymi słowy, wykazanie błędności rozumowania spoczywa na tym, kto rozumowanie przedkłada.
Niekoniecznie, ale to jest tylko drobny test na inteligencję i możliwość samorefleksji (samodzielnej krytycznej weryfikacji własnych wywodów) Ma Pan czas do poniedziałku i nie ma potrzeby się spieszyć i głupio odbijać pingpongową piłeczkę.

>Widzę, że na moich oczach powstaje nowa, świecka metodologia.
To tak, jak w dziecinnych rymowankach: "Ni do rymu, ni do taktu - wsadź se nos do kontaktu."

> Naprawdę, zaczynam traktować "Racjonalistę.pl" w kategoriach purnonsensu.
Zdecydowanie tak, wypowiedzi "panów fideistów" oraz różnych "odnowicieli" od chwili "forumowej rewolucji" na taką kategorię nas sprowadzają.

> Jeszcze p. Setarkos ratuje honor racjonalistów, zgłasza uwagi, nad którymi można się zastanowić.
Brawa dla pana Setarkosa, ale ja jakoś Pańskimi odpowiedziami na jego krytyczne podejście do Pańskich wywodów też nie jestem zbudowany. www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,4#w618998
Może Pan swoich racjonalnych interlokutorów ograniczyć tylko do Pana Setarkosa, skoro jest on jedynym racjonalistą, którego wypowiedzi Pan trochę rozumie.

@@@
.
15-05-2014 17:18 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

> (...) w pewnym momencie popełniłeś kiks. W którym - a, to już sam znajdź Masz czas do poniedziałku.
>> Innymi słowy, wykazanie błędności rozumowania spoczywa na tym, kto rozumowanie przedkłada.
>Niekoniecznie, ale to jest tylko drobny test na inteligencję i możliwość samorefleksji (samodzielnej krytycznej weryfikacji własnych wywodów) Ma Pan czas do poniedziałku i nie ma potrzeby się spieszyć i głupio odbijać pingpongową piłeczkę.

Testem na Pańską inteligencję będą więc Pańskie uwagi do rozumowania, które przeprowadziłem powyżej. Rozumiem, że nie będzie Pan kluczyć i próbować wymigać się pod byle pretekstem.

>>Widzę, że na moich oczach powstaje nowa, świecka metodologia.
>To tak, jak w dziecinnych rymowankach: "Ni do rymu, ni do taktu - wsadź se nos do kontaktu."

Nawet rymowanki Pan nie pamięta - tam jest "język" albo "jęzor". Widzę, że próby racjonalistów uratowania twarzy stają się już rozpaczliwie chaotyczne.

>>Naprawdę, zaczynam traktować "Racjonalistę.pl" w kategoriach purnonsensu.
>Zdecydowanie tak, wypowiedzi "panów fideistów" oraz różnych "odnowicieli" od chwili "forumowej rewolucji" na taką kategorię nas sprowadzają.

Nie, chodzi o wypowiedzi racjonalistów.

>>Jeszcze p. Setarkos ratuje honor racjonalistów, zgłasza uwagi, nad którymi można się zastanowić.
>Brawa dla pana Setarkosa, ale ja jakoś Pańskimi odpowiedziami na jego krytyczne podejście do Pańskich wywodów też nie jestem zbudowany. www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,4#w618998

Co z tego, że "nie jest Pan zbudowany"? Kogo to obchodzi? Niedorzeczna uwaga. Proszę wskazać błąd, jeżeli go popełniłem - to będzie mieć jakieś znaczenie dla dyskusji, a nie to, że "nie jest Pan zbudowany".

>Może Pan swoich racjonalnych interlokutorów ograniczyć tylko do Pana Setarkosa, skoro jest on jedynym racjonalistą, którego wypowiedzi Pan trochę rozumie.

Nie, po prostu p. Setarkos rozumie trochę więcej niż Pan i przedstawia rzeczowe kontrargumenty.
16-05-2014 12:18 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Innymi słowy, wykazanie błędności rozumowania spoczywa na tym, kto rozumowanie przedkłada.
Niekoniecznie, ale to jest tylko drobny test na inteligencję i możliwość samorefleksji (samodzielnej krytycznej weryfikacji własnych wywodów) Ma Pan czas do poniedziałku i nie ma potrzeby się spieszyć i głupio odbijać pingpongową piłeczkę.
> Testem na Pańską inteligencję będą więc Pańskie uwagi do rozumowania, które przeprowadziłem powyżej. Rozumiem, że nie będzie Pan kluczyć i próbować wymigać się pod byle pretekstem.
Co ratunku Pan szuka? U mnie Pan go nie wykuka.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,618781#w619216
Ja sobie popatrzę tylko, choć wiem, że Pan dalej będzie kręcić, mącić, kłamać i osobiście obrażać, gdyż to już taka Pańska metoda.

@@@
.
16-05-2014 12:29 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Ja sobie popatrzę tylko, choć wiem, że Pan dalej będzie kręcić, mącić, kłamać i osobiście obrażać, gdyż to już taka Pańska metoda.

A więc nie potrafi Pan skrytykować mojego rozumowania, albo boi się Pan. Pozostaje Panu tylko czcza gadana i chowanie się za plecami p. Meretseger (i jej ewentualnych konsultantów). Niech Pan więc popatrzy sobie, choć to raczej niemęskie zachowanie.
15-05-2014 18:48 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>> Naprawdę, zaczynam traktować "Racjonalistę.pl" w kategoriach purnonsensu.
>Zdecydowanie tak, wypowiedzi "panów fideistów" oraz różnych "odnowicieli" od chwili "forumowej rewolucji" na taką kategorię nas sprowadzają.

"Co dopiero" Pan Krzemiński się zbulwersował
www.racjonalista.pl/forum.php/s,598765/z,0/d,2


a przecież napisał " Traktat o naukowych i niepodważalnych dowodach na istnienie Boga"
Trochę inne te dowody niż Pana Elaspa ale tu uwaga..... A tak na marginesie to potwierdzenie mijej teorii będzie największym odkryciem na ziemi ,aż do końca świata

Jest się o co bić.

gloria.tv/?media=546767

Choć mi z tego traktatu najbardziej podoba się to:
....Nalęży skończyć ze skandalicznym i poniżającym Zbawiciela podawaniem Komunii Świętej w pozycji stojącej i na rękę. Jest to ogromna obraza Majestatu Boga i nadużycie liturgiczne
16-05-2014 07:38 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Spokojnie, w poniedziałek wszystko Ci wyłożę. Tylko ciekawa jestem, czy sam zauważysz swój purnonsens.
16-05-2014 12:24 
 Ocena-2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>Spokojnie, w poniedziałek wszystko Ci wyłożę. Tylko ciekawa jestem, czy sam zauważysz swój purnonsens.

Dlaczego w poniedziałek, a nie jeszcze dzisiaj? Najpierw dawała Pani czas do poniedziałku mnie, teraz okazuje się, że to Pani go potrzebuje - po co, skoro już dziś wie Pani, na czym polega popełniony przeze mnie błąd?

Proszę od razu powiedzieć, w czym rzecz.

16-05-2014 12:27 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Proszę od razu powiedzieć, w czym rzecz.
Spokojnie - co się Pan tak denerwuje? Nie ma Pan żadnego pomysłu?

@@@
.
16-05-2014 12:38 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Spokojnie - co się Pan tak denerwuje? Nie ma Pan żadnego pomysłu?

Jeżeli p. Meretseger wie na czym błąd polega, niech napisze od razu. Dlaczego chce zwlekać z odpowiedzią aż do poniedziałku?
16-05-2014 16:21 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Pani Meretseger:
Zupełnie nieprzekonujący ten Twój wywód.
Jest w nim poważna luka, trudna do uchwycenia na pierwszy rzut oka, sprawiająca, że niby logiczny ciąg dowodzenia zostaje zakłócony. Tak jak tancerka w pewnym momencie potyka się, gubi rytm i już go do końca tańca nie odzyskuje,
tak Ty w pewnym momencie popełniłeś kiks. W którym - a, to już sam znajdź.
Masz czas do poniedziałku.

>Innymi słowy, wykazanie błędności rozumowania spoczywa na tym, kto rozumowanie przedkłada. Widzę, że na moich oczach powstaje nowa, świecka metodologia.
Pani Meretseger:
Spokojnie, w poniedziałek wszystko Ci wyłożę. Tylko ciekawa jestem, czy sam zauważysz swój purnonsens.
Bogusławski:
Co ratunku Pan szuka? U mnie Pan go nie wykuka.
Spokojnie - co się Pan tak denerwuje? Nie ma Pan żadnego pomysłu?
> Jeżeli p. Meretseger wie na czym błąd polega, niech napisze od razu. Dlaczego chce zwlekać z odpowiedzią aż do poniedziałku?
Na przykład dlatego, iż to początek tygodnia. Ja zresztą poczekałby z wykazaniem tego kiksu nawet do 23.00. A dlaczego? Na przykład dlatego, iż to ładna godzina. Tuż przed godziną duchów. Zresztą to i tak nie ma znaczenia, gdyż wszystko,
co niezgodnie z Pańską wiarą, jest przez Pana tylko do odrzucenia.

@@@
.
16-05-2014 16:41 
 Ocena-2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>> Jeżeli p. Meretseger wie na czym błąd polega, niech napisze od razu. Dlaczego chce zwlekać z odpowiedzią aż do poniedziałku?
>Na przykład dlatego, iż to początek tygodnia.

To już nie irracjonalizm, to dom wariatów. Naprawdę nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.

>Ja zresztą poczekałby z wykazaniem tego kiksu nawet do 23.00. A dlaczego? Na przykład dlatego, iż to ładna godzina. Tuż przed godziną duchów.

"Racjonalna" odpowiedz. Racjonalna odpowiedz jest natomiast taka, że p. Metetseger ma pomagiera, który ma dać odpowiedz do poniedziałku. Zbyt grubymi nićmi szyte to jej "wiem, ale nie powiem do aż do poniedziałku". Myślę, że poradzę sobie i z pomagierem, ale zobaczymy.

>Zresztą to i tak nie ma znaczenia, gdyż wszystko, niezgodnie z Pańską wiarą, jest przez Pana tylko do odrzucenia.

Jak nie ma znaczenia, to niech p. Meretseger teraz przedstawi krytykę.

Bardzo nieudolnie broni Pan p. Meretseger.

Jeżeli tak postępują prominentni racjonaliści, to chyba koniec "Racjonalisty", nie uważa Pan?


17-05-2014 12:11 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Racjonalna odpowiedz jest natomiast taka, że p. Metetseger ma pomagiera, który ma dać odpowiedz do poniedziałku. Zbyt grubymi nićmi szyte to jej "wiem, ale nie powiem do aż do poniedziałku". Myślę, że poradzę sobie i z pomagierem, ale zobaczymy.
Jest Pan po prostu śmieszny. Odpowiedź mam już przygotowaną, ale czekam, aż łaskawie zechce Pan pomyśleć samodzielnie i znaleźć swój błąd. Nie potrafi Pan? Tak, umie Pan tylko być impertynencki i zadufany, z pretensjami do racjonalności, której Pan w życiu nie osiągnie.
Teraz jestem poza domem, tekst mam na domowym komputerze. Będę w domu ok. 18. Wytrzyma Pan kilka godzin, Panie przemądrzały?
17-05-2014 13:11 
 Ocena-2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Teraz jestem poza domem, tekst mam na domowym komputerze. Będę w domu ok. 18. Wytrzyma Pan kilka godzin, Panie przemądrzały?

Niech Pani nie histeryzuje. Spokojnie doczekam do poniedziałku, zresztą i tak noszę się z zamiarem odejścia z "Racjonalisty" i stanie się tak bez względu na to, czy Pani zarzuty będą przekonujące (czego Pani życzę, bo chętnie dowiem się czegoś nowego), czy nie.
17-05-2014 19:02 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

> Niech Pani nie histeryzuje.
A Pana to czasem główka nie boli?
Proszę, oto odpowiedź.

>5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
I tu jest właśnie pies pogrzebany.
Przede wszystkim brakuje mi wyjaśnienia, co Pan rozumie pod słowem "obiektywny". Domyślam się, że chodzi o przedmiot poznania istniejący poza podmiotem poznającym i niezależnie od niego? W takim razie do czego jest Panu potrzebny obiektywny Obserwator (i co to w ogóle znaczy? Wolny od uprzedzeń, bezstronny?)? Świat ("obiektywny") sobie istnieje bez względu na to, czy jakikolwiek obserwator jest, gapi się na niego czy mu "podtrzymuje istnienie". Świat obiektywny - taki całkowicie obiektywny - ma, mówiąc kolokwialnie i antropoizując przy tym, głęboko w nosie zarówno obserwatora, jak i Obserwatora.
Cały bezsens dalszego wywodu jest prostą konsekwencją powyższego zawijasa. Wprowadził Pan do swojego wywodu element zbędny - śmieć w zasadzie, który się pęta i zaciemnia obraz. Amerykańscy informatycy mawiają "garbage in, garbage out". Dlatego "na wyjściu" wyszedł Panu Bóg.
To Pańska sprawa, w co Pan wierzy, nic mi do tego. Może Pan sobie wierzyć nawet w całe stado Obiektywnych Obserwatorów, ale błagam, niechże się Pan nie ośmiesza stwierdzeniami w rodzaju:
"Racjonaliści dla odrzucenia istnienia Boga poświęcają już nie tylko znaczenia słów, ale i logikę. Ateizm, ażeby się utrzymać, popada w irracjonalizm. Człowiek racjonalnie myślący nie da się jednak nabrać na sztuczki ateizmu.",
bo mnie zęby bolą. I kto tu mówi o logice? Ktoś, kto wyczynia fikołki, wprowadza przedziwne pojęcia, nadaje materii przedziwne cechy, żeby tylko udowodnić coś, czego udowodnić się nijak nie da. To było dobre (choć naciągane) w czasach Augustyna i Tomasza, ale teraz tego utrzymać nie sposób. Za dużo o świecie wiadomo. Zostaje już tylko tupanie nóżką i krzyk "a Jasio jest irracjonalny, bo wykpiwa mój dowód!".
Tak, tak, Panie mądraliński. Wpychając Obserwatora w "obiektywny świat", położył Pan całą ontologię.

>zresztą i tak noszę się z zamiarem odejścia z "Racjonalisty"
Życzę szczęścia na nowej drodze życia.
A teraz proszę wybaczyć, mam mnóstwo zajęć, moje życie nie składa się wyłącznie z tłumaczenia, dlaczego czarne jest czarne, a białe - białe, a nie odwrotnie.
Elasp (6859 punktów)

>I tu jest właśnie pies pogrzebany.

Germanizm - należy go unikać w starannej polszczyźnie.

>Przede wszystkim brakuje mi wyjaśnienia, co Pan rozumie pod słowem "obiektywny". Domyślam się, że chodzi o przedmiot poznania istniejący poza podmiotem poznającym i niezależnie od niego? W takim razie do czego jest Panu potrzebny obiektywny Obserwator (i co to w ogóle znaczy? Wolny od uprzedzeń, bezstronny?)? Świat ("obiektywny") sobie istnieje bez względu na to, czy jakikolwiek obserwator jest, gapi się na niego czy mu "podtrzymuje istnienie". Świat obiektywny - taki całkowicie obiektywny - ma, mówiąc kolokwialnie i antropoizując przy tym, głęboko w nosie zarówno obserwatora, jak i Obserwatora.

Wszystko jest wyjaśnione powyżej, w ostatniej odpowiedzi skierowanej do p. Setarkosa: www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,9#w619366

>Cały bezsens dalszego wywodu jest prostą konsekwencją powyższego zawijasa. Wprowadził Pan do swojego wywodu element zbędny - śmieć w zasadzie, który się pęta i zaciemnia obraz. Amerykańscy informatycy mawiają "garbage in, garbage out". Dlatego "na wyjściu" wyszedł Panu Bóg.

Tam jest wszystko wyjaśnione.

>Życzę szczęścia na nowej drodze życia.
>A teraz proszę wybaczyć, mam mnóstwo zajęć, moje życie nie składa się wyłącznie z tłumaczenia, dlaczego czarne jest czarne, a białe - białe, a nie odwrotnie.

Dziękuję. Najprawdopodobniej w zbliżającym się tygodniu zrezygnuję z aktywności na forum. Miałem zrezygnować już wcześniej, ale p. Dokowski nieświadomie sprowokował mnie do wypowiedzi.

Dziękuję za dotychczasową wymianę zdań. Miło się z Panią dyskutuje, jakkolwiek jest Pani odrobinę impulsywna (przynajmniej odniosłem takie wrażenie).
19-05-2014 08:40 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Germanizm - należy go unikać w starannej polszczyźnie.
Jak nazywa się budynek, w którym urzęduje rada Pańskiego miasta?
Jak nazywa się instytucja, w której na łóżkach leżą chorzy ludzie, a lekarze ich leczą?
Jak nazywa się rzemieślnik, który szyje futra?
Jak nazywa się masa plastyczna, którą kiedyś uszczelniano okna?
Jeśli nigdy w życiu Pan nie powiedział, że "nie jest Pan w stanie tego zrobić" albo że coś "znajduje się" w jakimś miejscu, to chapeau bas!
Niech Pan się postara uniknąć słowa "komputer". W jakiejkolwiek polszczyźnie. jak Pan po polsku nazwie to, przy czym Pan właśnie siedzi?
>Miło się z Panią dyskutuje, jakkolwiek jest Pani odrobinę impulsywna (przynajmniej odniosłem takie wrażenie).
O. To już nie "histeryczka"? Doceniam i dziękuję.
20-05-2014 14:56 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Germanizm - należy go unikać w starannej polszczyźnie.
>Jak nazywa się budynek (..)

Miło poczytać kogoś, kto lepiej zna się na dydaktyce, pedagogice i j. polskim od kol. Elaspa, który to uważa się za znawcę obiegowej psychologii i Freuda, za purystę językowego w polskim i rosyjskim, a nawet znawcę.. piorunów
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-05-2014 15:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Najprawdopodobniej w zbliżającym się tygodniu zrezygnuję z aktywności
> na forum. Miałem zrezygnować już wcześniej, ale p. Dokowski
> nieświadomie sprowokował mnie do wypowiedzi.

Miałem takie przeczucia już na początku 2013r. Ale co do jednego to się myliłem: trzeba przyznać, że i tak długo Pan wśród nas wytrzymał, tego nie przewidziałem.

Pozdrowienia


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-05-2014 07:52 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Świat ("obiektywny") sobie istnieje bez względu na to, czy
> jakikolwiek obserwator jest, gapi się na niego czy mu "podtrzymuje istnienie".
> Świat obiektywny - taki całkowicie obiektywny - ma, mówiąc kolokwialnie
> i antropoizując przy tym, głęboko w nosie zarówno obserwatora, jak i Obserwatora.

To jest właśnie punkt, do którego zawsze dochodzi się we wszelkiego rodziaju "dowodach "teistów.
Prosta i naiwna ekstrapolacja, że skoro jajko miało swoją kurę a ja swojego tatę, to świat musi mieć swojego Boga.
Do tego dochodzi bardziej jeszcze niezrozumiałe dla mnie założenie, że Bóg jest osobowy -> miłosierny, sprawiedliwy itd. podczas gdy cała lawina faktów (nie mylić z wierzeniami, czy "faktami" ze świętych ksiąg) temu przeczy.

Pan Elasp nie może spojrzeć na te racjonalne fakty i argumenty inaczej, niż z pogardą, w przeciwnym bowiem wypadku zachwiałby mu się cały jego światopogląd, na którym mrówczym wysiłkiem wybudował swoją tożsamość.
Nic nie poradzimy.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-05-2014 17:49 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Racjonaliści, aby odrzucić istnienie Boga, gotowi są do manipulacji słowami.
Ta gotowość nie ma żadnego znaczenia - nawet gdyby istniała. Dla nauk przyrodniczych żaden "Bóg" nie istnieje,
a większość racjonalistów opiera swoje poglądy na dorobku nauki.

> Nie ma to nic do rzeczy. Przedmiot matematyczny (teoria) nie jest przedmiotem fizycznym i nie oddziałuje, zgoda. Ale nie dlatego nie oddziałuje, że nie jest przedmiotem fizycznym, ale dlatego, że jest przedmiotem matematycznym.
Ot, jeden z przykładów "logiki katolika", czy kręcenia słowami, z których nic nie wynika.

> Racjonaliści dla odrzucenia istnienia Boga poświęcają
Racjonaliści po prostu "Boga, bóstwa i inne stwory w należytym im miejscu mają.

>już nie tylko znaczenia słów, ale i logikę.
Tak, inne znaczenie przypisują wielu fideistycznym terminom (np, bezznaczeniową pustotę) i na fideistyczną poplątaną logikę się nie zgadzają.

>Ateizm, ażeby się utrzymać, popada w irracjonalizm.
Ateizm, to jedno z wielu pojęć, których Pan używa nie rozumiejąc ich znaczenia.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,580588#w581654

>Człowiek racjonalnie myślący nie da się jednak nabrać na sztuczki ateizmu.
Gucio prawda katolik uzurpujący sobie nazwę racjonalisty potrafi wymyśleć na temat ateizmu takie cuda:
Według soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym nie istnieje jednoznaczna definicja ateizmu i wymienia jego wiele postaci: odrzucanie prawdy absolutnej, zaprzeczanie istnieniu Boga, zniekształcanie idei Boga, odrzucanie idei Boga jako protest przeciw złu, stawianie człowieka na miejscu Boga, ubóstwianie niektórych dóbr czy wartości ludzkich, wyolbrzymianie autonomii i wolności człowieka przy jednoczesnym zaprzeczaniu zależności człowieka od Boga, tłumaczenie rzeczywistości świata z punktu widzenia nauk przyrodniczych. Kościół odrzuca całkowicie "boleśnie zgubną doktrynę i jej działalność", a Paweł VI określa ateizm jako "najgroźniejsze zjawisko naszych czasów".

Sadzę, że zrozumienie wiary przez niewierzących jest bardzo trudne, ale na podstawie dotychczas poznanej literatury przedmiotu uważam, że zrozumienie przez wierzących ateistów, "dla których jakakolwiek wiara nie jest do niczego potrzebna" - jest niemożliwe. Aby nie szukać daleko, a znaleźć poglądy dla tego środowiska dosyć powszechne, zobaczmy, jak myśli wybitny współczesny katolicki filozof, religioznawca, profesor KUL, siostra urszulanka Zofia Zdybicka, zgodnie z myślą św. Tomasza wyrażoną np. przez Piusa XII w Humani Generis: " Prawdy dotyczące Boga oraz relacji między Bogiem i ludźmi przekraczają w sposób absolutny porządek rzeczy podpadających pod zmysły (...). Rozum ludzki natomiast w poszukiwaniu takich prawd napotyka trudności wynikające z wpływu zmysłów i wyobraźni oraz złych skłonności spowodowanych przez grzech pierworodny". Uważa, że natura Boga, bezdaru światła Objawienia Bożego, przekracza poznawcze możliwości ludzkiego zrozumienia, a dar ten, czyli 'Łaskę wiary' posiadają tylko niektórzy. Niewierzący z własnej woli są jej pozbawieni i dlatego ich zdolności intelektualne są ograniczone i mogą myśleć, co najwyżej, ateistycznie. Niektórzy polscy katoliccy religioznawcy * idą w tym epitetowaniu znacznie dalej. Ich wywody znacznie przekraczają niezrozumienie, wyziera z nich nietolerancja, a nawet nienawiść do inaczej myślących. Moim zdaniem, wynika to głównie z braku merytorycznych argumentów oraz intelektualnej niepewności własnego stanowiska.
_________________

* Na przykład rozumienie ateizmu przez ks. Lecha Grabowskiego: "jasno wynika, że dziwna postawa myślowa ateisty możliwa jest wskutek fałszywego pojmowania nie tylko Boga, ale również istoty całego świata duchowego, charakteryzującego się właśnie wolnością. Natomiast błędne myślenie jest z kolei następstwem wypaczonej woli człowieka, który już ogranicza swe zainteresowania do świata materialnego, a tym bardziej w imię źle pojętej wolności uprawia samowolę, zaspokajając zachcianki swych niższych skłonności i z wolna coraz bardziej pogrąża się w świecie zmysłowym. (...) Nadto człowiek rozwiązły zatraca poczucie tyrani swojego ciała, fałszywie przypisując duchowi tyranizowanie, jako zdrowe wymogi duchowe nie zezwalają na tyranię zmysłów. (...) Te drastycznie występujące sprzeczności są już dostatecznym dowodem, że pozytywny ateizm jako rozumnie przemyślany światopogląd nie jest możliwy". Wielki Nieznany. Zarys religioznawstwa.


>Odróżniam przedmiot fizyczny od opisu i wcale nie mówię, ze Bóg jest czymś w rodzaju matematycznego opisu. Bóg jest podmiotem oglądu obiektywnego świata. Nie zmusza mnie to do powiedzenia, że Bóg jest jakimś opisem (obiektywny opis może tkwić w Bogu).
Ele mele dudki, Gospodarz malutki. Gospodyni jeszcze mniejsza, Ale za to roztropniejsza. Tere fere kuku, Strzela baba z łuku. Gdy zestrzeli gwiazdy z nieba, Zrobi dżemu, ile trzeba. Można tak pieprzyć nieskończenie, tylko z tego nic nie wynika. Nie mówię, że Brug to chemia tylko, że fizyka i tak fajnie fika. A co to ten Brug, a to ten co ma siedem nóg. Permanentne pieprzenie o Szopenie. Bzdury, z których nic nie wynika.
Wierzyć można we wszystko, ale żaden "Bóg" ani żaden świat nadprzyrodzony dla nauk przyrodniczych
nie istnieje.


@@@
.
13-05-2014 22:09 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
> Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
1. Czym innym jest "sposób ujmowania świata" (opis), a czym innym "obiektywny świat" (to, co opisywane).
2. Jeśli "boski punk widzenia" ma być obiektywniejszy, to nie może być chyba jednym punktem (bo wtedy popada w skrajną subiektywność), lecz musi wynikać z wielu perspektyw dla uzyskania zobiektywizowanego oglądu (gdy jeden obserwator widzi koło, drugi prostokąt a trzeci trójkąt, to co oni widzą?).

> podtrzymuje go w istnieniu.
Trzeba nie pozwalać "Mu" zasnąć, bo jak zamknie oczy, to świat zniknie?
Elasp (6859 punktów)

>1. Czym innym jest "sposób ujmowania świata" (opis), a czym innym "obiektywny świat" (to, co opisywane).

"Obiektywny świat" to to, co "obiektywnie opisywane". "Subiektywny opis" pretenduje do miana obiektywnego opisu (obiektywnego świata), ale nie jest nim. Jeżeli świadek sporządza kiepski portret pamięciowy sprawcy, to tylko w pewnym sensie jest to opis sprawcy (to miał być opis sprawcy).

>2. Jeśli "boski punk widzenia" ma być obiektywniejszy, to nie może być chyba jednym punktem (bo wtedy popada w skrajną subiektywność), lecz musi wynikać z wielu perspektyw dla uzyskania zobiektywizowanego oglądu (gdy jeden obserwator widzi koło, drugi prostokąt a trzeci trójkąt, to co oni widzą?).

Nie sądzę, aby musiał "wynikać" z wielu perspektyw, ani aby np. musiał być przecięciem wielu perspektyw (zwłaszcza wszystkich). Myślę, że za bardzo koncentruje się Pan na słowie "punkt".

>> podtrzymuje go w istnieniu.
>Trzeba nie pozwalać "Mu" zasnąć, bo jak zamknie oczy, to świat zniknie?

On ma "oczy szeroko otwarte".
14-05-2014 14:51 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>"Obiektywny świat" to to, co "obiektywnie opisywane".
A jeśli nie są możliwe opisy (ujęcia, oglądy) zupełnie obiektywne, lecz tylko mniej lub bardziej obiektywizowane, to świat ma w zasadzie nie istnieć lub istnieć fragmentarycznie? Nie dopuszcza Pan istnienia światów bezosobowych (bezwiednych)?

> Nie sądzę, aby musiał [ogląd obiektywny] "wynikać" z wielu perspektyw
Jeśli nie obadać rzeczy z wielu stron, to chyba popadać w stronniczość - czyż nie?
14-05-2014 22:27 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>>"Obiektywny świat" to to, co "obiektywnie opisywane".
>A jeśli nie są możliwe opisy (ujęcia, oglądy) zupełnie obiektywne, lecz tylko mniej lub bardziej obiektywizowane, to świat ma w zasadzie nie istnieć lub istnieć fragmentarycznie?

Tak, wtedy nie istnieje "obiektywny świat", tak samo jak nie istnieje np. ciało doskonale sztywne.

>Nie dopuszcza Pan istnienia światów bezosobowych (bezwiednych)?

Nie dopuszczam. Obiektywny świat wymaga obserwatora (Obserwatora), subiektywny tym bardziej wymaga obserwatora.

>> Nie sądzę, aby musiał [ogląd obiektywny] "wynikać" z wielu perspektyw
>Jeśli nie obadać rzeczy z wielu stron, to chyba popadać w stronniczość - czyż nie?
>

Przed stronniczością ratuje np. uchwycenie istoty danej rzeczy. Uchwycenie istoty danej rzeczy kondensuje w sobie jej oglądy ze wszystkich stron.
15-05-2014 09:48 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>>>jeśli nie są możliwe opisy (ujęcia, oglądy) zupełnie obiektywne, to świat ma w zasadzie nie istnieć?
> Tak, wtedy nie istnieje "obiektywny świat", tak samo jak nie istnieje np. ciało doskonale sztywne.
Zgoda. Tzw. "obiektywna rzeczywistość" to tylko idealizacja. Nie odmawiałbym jednak istnienia czemuś niedookreślonemu tylko dlatego, że nie mamy doskonałych metod poznawczych (różnice w sztywności da się zauważyć pomimo braku ideału tejże).

>>Nie dopuszcza Pan istnienia światów bezosobowych (bezwiednych)?
> Nie dopuszczam.
A tu mnie Pak zaskakuje. Czy nie prostszy koncepcyjnie byłby świat (przedludzki ('przedoczny')), w którym nie ma dość złożonych układów, by móc je nazwać obserwatorami?
> Obiektywny świat wymaga obserwatora (Obserwatora)
Skąd miałby się wziąć nagle układ bardzo złożony (zwłaszcza Złożony), jeśli nie z czegoś prostszego?
[ Jeśli czegoś kategorycznie nie dopuszczać, to chyba właśnie takiej nieciągłości w kolei rzeczy.]

> Uchwycenie istoty danej rzeczy kondensuje w sobie jej oglądy ze wszystkich stron.
Możliwe, że zdarza się (geniuszom) jakiś rodzaj mistycznego wglądu - nadal jednak muszą mieć w co wejrzeć (same sny się raczej nie materializują).
Elasp (6859 punktów)
>>>>jeśli nie są możliwe opisy (ujęcia, oglądy) zupełnie obiektywne, to świat ma w zasadzie nie istnieć?
>> Tak, wtedy nie istnieje "obiektywny świat", tak samo jak nie istnieje np. ciało doskonale sztywne.
>Zgoda. Tzw. "obiektywna rzeczywistość" to tylko idealizacja.

>Nie odmawiałbym jednak istnienia czemuś niedookreślonemu tylko dlatego, że nie mamy doskonałych metod poznawczych (różnice w sztywności da się zauważyć pomimo braku ideału tejże).

W sumie bardzo dobry argument przeciw ateizmowi.

>>>Nie dopuszcza Pan istnienia światów bezosobowych (bezwiednych)?
>> Nie dopuszczam.
>A tu mnie Pak zaskakuje. Czy nie prostszy koncepcyjnie byłby świat (przedludzki ('przedoczny')), w którym nie ma dość złożonych układów, by móc je nazwać obserwatorami?

Jest to świat bez fizycznych obserwatorów. Na taki świat zgadzam się oczywiście.

>>Obiektywny świat wymaga obserwatora (Obserwatora)
>Skąd miałby się wziąć nagle układ bardzo złożony (zwłaszcza Złożony), jeśli nie z czegoś prostszego?

Nie rozumiem, na jakiej podstawie zakłada Pan, że obserwator musi być złożony. Złożoność świata nie implikuje złożoności obserwatora, zwłaszcza, jeżeli miałby to być niefizyczny obserwator.

>[ Jeśli czegoś kategorycznie nie dopuszczać, to chyba właśnie takiej nieciągłości w kolei rzeczy.]
>> Uchwycenie istoty danej rzeczy kondensuje w sobie jej oglądy ze wszystkich stron.

>Możliwe, że zdarza się (geniuszom) jakiś rodzaj mistycznego wglądu - nadal jednak muszą mieć w co wejrzeć (same sny się raczej nie materializują).

No więc tym czymś jest w przypadku Boga właśnie obiektywny świat.
15-05-2014 10:41 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>>>Nie odmawiałbym jednak istnienia czemuś niedookreślonemu tylko dlatego, że nie mamy doskonałych metod poznawczych (różnice w sztywności da się zauważyć pomimo braku ideału tejże).
> W sumie bardzo dobry argument przeciw ateizmowi.
W jaki sposób niedoskonałość poznawcza miałaby sugerować coś boskiego?

> świat bez fizycznych obserwatorów. Na taki świat zgadzam się oczywiście.
Rozumiem, że świat z fizycznymi obserwatorami także jest do zaakceptowania..

> na jakiej podstawie zakłada Pan, że obserwator musi być złożony.
Spodziewałem się, że ma co najmniej oczy (dla oglądu świata) i coś za oczami (do tworzenia modelu świata).
>.. niefizyczny obserwator.
Nie dostrzegający fizyczności lub nieoddziałujący fizycznie?

>>>.. muszą mieć w co wejrzeć
>No więc tym czymś jest w przypadku Boga właśnie obiektywny świat.
Hmm.. Dość kompetentną osobą w oglądzie obiektywnego świata byłby chyba nasz forumowy kolega Fizyk.
15-05-2014 11:54 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>
Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów.

Sam tytuł w zasadzie w zupełności wystarczy
15-05-2014 12:01 
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>>
Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów.

>Sam tytuł w zasadzie w zupełności wystarczy

Niemniej, ma Pan możliwość zastanowienia się nad przesłankami. Do tego zachęcam też p. Bogusławskiego.
16-05-2014 23:34 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>
Dowód na istnienie Boga (dla) racjonalistów.

No ... skoro mamy czas do poniedziałku to i ja się spróbuję zmierzyć z tą zagadką.

> 4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia")[...].
Może nie istnieć.
"obiektywny" jest ideą. Natomiast za pośrednictwem tego, co zwykliśmy nazywać zmysłami poznajemy to, co nazywamy światem. Przynajmniej to wiemy, gdyż ten świat narzuca się nam nieodparcie, niezależnie od tego jak go nazwiemy i co o nim pomyślimy.

> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat[...]
Może nie istnieć. Istnieje tylko świat. Istnieje znaczy co najmniej narzuca się nam poprzez zmysły.

> 6. Istnieje obiektywny świat.
Jak wyżej.

> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).
Może nie istnieć. Nasze zmysły nie przekazują nam żadnej informacji na ten temat.

> Wynika stąd, że jeżeli nie istnieje obiektywny Obserwator,
Jak wyżej.

>nie istnieje obiektywny świat.
Jak wyżej

>W tym sensie (tzn. przynajmniej w tym sensie) Bóg jest Twórcą świata i podtrzymuje go w istnieniu.
W tym sensie Bóg może nie istnieć.

Obaliłem.
Elasp (6859 punktów)

>Obaliłem.

Panie Maceox...
18-05-2014 09:13 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>>Obaliłem.
> Panie Maceox...
Obaliłem i zupełnie się nie dziwię, że nie ma Pan nic więcej do powiedzenia.

Większość Pańskich rozmówców koncentrowała się na - nota bene oczywistym - błędzie we wnioskowaniu (z założenia poprawności hipotezy istnienia obiektywnego świata wcale nie wynika konieczność istnienia obiektywnego obserwatora, cokolwiek miałby on w ogóle oznaczać).

Ja jednak podważyłem już same przyjęte przez Pana przesłanki - świat niewątpliwie {jakoś} istnieje, gdyż narzuca się nam poprzez zmysły, ale "obiektywny" to już jest abstrakcyjna idea. To z niej Pan wywiódł Boga, ale abstrakcyjne idee mają to do siebie, że nam się przez zmysły nie narzucają.
Elasp (6859 punktów)

>Ja jednak podważyłem już same przyjęte przez Pana przesłanki - świat niewątpliwie {jakoś} istnieje, gdyż narzuca się nam poprzez zmysły, ale "obiektywny" to już jest abstrakcyjna idea.

No więc właśnie o to chodzi - nie podważa Pan dowodu, tylko go wzmacnia. Niech Pan jeszcze tylko powie swojemu mentorowi, że "obiektywny" to abstrakcyjna idea.

>To z niej Pan wywiódł Boga, ale abstrakcyjne idee mają to do siebie, że nam się przez zmysły nie narzucają.

Nie o to chodzi. Uznałem, że jeżeli mam przyjąć realne istnienie tego "abstrakcyjnego" świata, musi istnieć obiektywny punkt widzenia. Wszystko jest wyjaśnione w ostatniej odpowiedzi udzielonej p. Setrakosowi. Nie potrafię wyrazić się jaśniej i jeżeli "racjonaliści" nadal nie rozumieją, może po prostu nie powinni zajmować się tego rodzaju rozważaniami.
18-05-2014 10:40 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>jeżeli "racjonaliści" nadal nie rozumieją, może po prostu nie powinni zajmować się tego rodzaju rozważaniami.
Słusznie. Racjonaliści nie są najlepsi w rozważaniach typu "ile diabłów mieści się na końcu szpilki".
18-05-2014 14:51 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
> nie podważa Pan dowodu, tylko go wzmacnia.
To nie chciałeś udowodnić istnienia Boga? A przynajmniej tego, że ateizm ma zbyt wysoką cenę?

PS. Czekam na kolejną zagadkę.
Elasp (6859 punktów)

>> nie podważa Pan dowodu, tylko go wzmacnia.
>To nie chciałeś udowodnić istnienia Boga? A przynajmniej tego, że ateizm ma zbyt wysoką cenę?

Pan Maceox zrobił (nieświadomie) pierwszy krok w stronę dowodu - o to mi chodziło. Napisałem wyraźnie: jeżeli mamy przyjąć istnienie obiektywnego świata, to za cenę obiektywnego obserwatora. Ateista musi więc popaść w subiektywizm i relatywizm.

Obiektywny w znaczeniu niezależności od obserwatora oznacza: świat ma jakąś charakterystykę niezależną od subiektywnych perspektyw.

Jeżeli ateista powie: istnieją subiektywne perspektywy, niemniej istnieje obiektywny świat, mający jakąś charakterystykę niezależną od tych perspektyw, to na jakiej podstawie przyjmuje istnienie takiego świata, skoro ma do czynienia tylko z subiektywną perspektywą?

Jeżeli dopuszczam istnienie przedmiotu, dopuszczam możliwość zaobserwowania go. Nauka z definicji odrzuca przedmioty nieobserwowalne. A zatem jeśli twierdzę: "istniej obiektywny świat", twierdzę: "świat może być obiektywnie zaobserwowany". Na jakiej podstawie ateista oprze to ostatnie twierdzenie, skoro wszystkie znane nam perspektywy są subiektywne?


18-05-2014 16:33 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Obiektywny w znaczeniu niezależności od obserwatora oznacza: świat ma jakąś charakterystykę
>niezależną od subiektywnych perspektyw.
Niezależną od jakiejkolwiek perspektywy, także obiektywnej.

>Jeżeli ateista powie: istnieją subiektywne perspektywy, niemniej istnieje obiektywny świat, mający jakąś charakterystykę niezależną od tych perspektyw, to na jakiej podstawie przyjmuje istnienie takiego świata, skoro ma do czynienia tylko z subiektywną perspektywą?
Na podstawie definicji - niezależny od obserwatora, czyli niezależny od jakiegokolwiek postrzegania.
To jest tylko nazwa, którą wymyślili ludzie, żeby określić to, co mają na myśli.
To, że nie wiemy, jaka jest ta obiektywna rzeczywistość, jest raczej oczywiste.

>Jeżeli dopuszczam istnienie przedmiotu, dopuszczam możliwość zaobserwowania go.
Problem w tym, że nie dopuszczasz możliwości, tylko wskazujesz konieczność zaobserwowania go.

>Nauka z definicji odrzuca przedmioty nieobserwowalne.
O tym juz pisałem do Brzostowskiego: www.racjonalista.pl/forum.php/s,618781#w619137

>A zatem jeśli twierdzę: "istnieje obiektywny świat", twierdzę: "świat może być obiektywnie zaobserwowany".
Może, ale nie musi.
18-05-2014 23:06 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> Ateista musi więc popaść w subiektywizm i relatywizm.
Może nie tyle popaść, co raczej uzyskać świadomość stanu rzeczy. Za to niektórzy idealiści popadają chyba w złudzenie wydumanej doskonałości (bo może niewygodne im realia bycia subiektywnymi). Tzw relatywizm 'boli' może niektórych dlatego, że nie lubią się liczyć z odmiennym zdaniem (a z założenia przyjmują własną perspektywę, zwąc ją dla niepoznaki np. boskim objawieniem).

>Jeżeli ateista powie: istnieją subiektywne perspektywy, niemniej istnieje obiektywny świat, mający jakąś charakterystykę niezależną od tych perspektyw, to na jakiej podstawie przyjmuje istnienie takiego świata, skoro ma do czynienia tylko z subiektywną perspektywą?
Zaprawdę powiadam Ci: gdzie kilka osób się zbierze w imię obiektywności, tam obiektywność pojawia się pośród nich.
>
18-05-2014 15:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Nie potrafię wyrazić się jaśniej i jeżeli "racjonaliści" nadal nie rozumieją, może po prostu nie powinni zajmować się tego rodzaju rozważaniami.
Wnioskowanie w dużej części poprawne i wniosek tu nasuwa się prosty. Przestań Pan swoimi głupotami zawracać już głowę racjonalistom. Tu nie znajdzie Pan zrozumienia. Stron dla wierzących w przeróżne cuda i cudeńka jest w internecie bez liku.

@@@
.
18-05-2014 20:05 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)
>>Ja jednak podważyłem już same przyjęte przez Pana przesłanki - świat niewątpliwie {jakoś} istnieje, gdyż narzuca się nam poprzez zmysły, ale "obiektywny" to już jest abstrakcyjna idea.
> No więc właśnie o to chodzi - nie podważa Pan dowodu, tylko go wzmacnia.
Wywiódł Pan Boga z obiektywnego świata, a ja podważyłem istnienie akurat "obiektywnego" świata.
Teraz Pan twierdzi, że dowód wzmocniłem. Taka jest Pańska logika jak i intelektualna uczciwość.

("obiektywny" to jedynie abstrakcyjne pojęcie. Odpowiednio zdefiniowane jest przydatne, ale tu widzę mamy z tym spory kłopot, wiec można sie i bez niego obejść.)

>Niech Pan jeszcze tylko powie swojemu mentorowi,
Na dłuższą metę wolnomyślicielom nie jest potrzebny żaden mentor. Jestem uczniem Bogusławskiego (pośród wielu, którzy ma mnie w rożny sposób wpłynęli), ale od dawna chodzę własnymi ścieżkami i również Bogusławski nie odpowiada za moje myślenie.

>że "obiektywny" to abstrakcyjna idea.
A może Pan "obiektywny" poczuć?

>>To z niej Pan wywiódł Boga, ale abstrakcyjne idee mają to do siebie, że nam się przez zmysły nie narzucają.
> Nie o to chodzi.
Właśnie dokładnie o to chodzi. Pan ciagle w swym umyśle coś wywodzi i kombinuje, ale dopóki nie ma to pokrycia w empirycznym, zmysłowym doświadczeniu, dopóty racjonalisci pozostają sceptyczni. A Pan sie dziwi jak można takich mądrości od Pana nie kupować. Czysto intelektualnie może Pan rozwijać matematykę, szachy, teologię, a nawet może i filozofię. Tyle że, jedyne co Pan jest w stanie dowieść, to to że to wszystko idee powstałe w Pańskim umyśle.

>Uznałem, że jeżeli mam przyjąć realne istnienie tego "abstrakcyjnego" świata,
A skąd Pan nagle wytrzasnął "abstrakcyjny" świat? Istnienie "obiektywnego" podważyłem, to teraz koniecznie musi Pan ten biedny, zwykły świat jakoś inaczej zaepitetować.
Proszę włożyć rękę do ognia i powiedzieć, czy to, co Pan czuje jest światem "obiektywnym", czy "abstrakcyjnym".
Ja cały czas podnoszę, że istnieje świat (bez przymiotnikow), gdyż narzuca sie on nam nieodparcie poprzez zmysły, a Pan koniecznie wyciąga jakieś wymyślne abstrakcyjne, przymiotnikowe określenia i na nich buduje swą teologię.
A to guzik prawda. Doświadczamy zwyczajnie świat poprzez zmysły i żaden Bog z samego tego faktu nie wynika. Trzeba sobie zawsze jeszcze dopiero cos samemu wykombinowac, zeby wyniknął i Pan tymi ideowymi, wymyślonymi nieempirycznymi kombinacjami sypie non stop jak magik z kapelusza.

>musi istnieć obiektywny punkt widzenia.
A gdzie?

>Wszystko jest wyjaśnione w ostatniej odpowiedzi udzielonej p. Setrakosowi. Nie potrafię wyrazić się jaśniej i jeżeli "racjonaliści" nadal nie rozumieją, może po prostu nie powinni zajmować się tego rodzaju rozważaniami.
Tu ma Pan dużo racji, ale racjonalisci lubią też rozmawiać, zwłaszcza, jeśli są prowokowani.
Elasp (6859 punktów)

>>>Ja jednak podważyłem już same przyjęte przez Pana przesłanki - świat niewątpliwie {jakoś} istnieje, gdyż narzuca się nam poprzez zmysły, ale "obiektywny" to już jest abstrakcyjna idea.
>> No więc właśnie o to chodzi - nie podważa Pan dowodu, tylko go wzmacnia.
>Wywiódł Pan Boga z obiektywnego świata, a ja podważyłem istnienie akurat "obiektywnego" świata.

>Teraz Pan twierdzi, że dowód wzmocniłem. Taka jest Pańska logika jak i intelektualna uczciwość.

Jeżeli przepatrzy Pan wszystko na spokojnie, przyzna mi Pan rację.

>("obiektywny" to jedynie abstrakcyjne pojęcie. Odpowiednio zdefiniowane jest przydatne, ale tu widzę mamy z tym spory kłopot, wiec można sie i bez niego obejść.)
>>Niech Pan jeszcze tylko powie swojemu mentorowi,

>Na dłuższą metę wolnomyślicielom nie jest potrzebny żaden mentor. Jestem uczniem Bogusławskiego (pośród wielu, którzy ma mnie w rożny sposób wpłynęli), ale od dawna chodzę własnymi ścieżkami i również Bogusławski nie odpowiada za moje myślenie.

Nie ma to żadnego znaczenia dla sprawy.

>>że "obiektywny" to abstrakcyjna idea.
>A może Pan "obiektywny" poczuć?
>>>To z niej Pan wywiódł Boga, ale abstrakcyjne idee mają to do siebie, że nam się przez zmysły nie narzucają.
>> Nie o to chodzi.
>Właśnie dokładnie o to chodzi. Pan ciagle w swym umyśle coś wywodzi i kombinuje, ale dopóki nie ma to pokrycia w empirycznym, zmysłowym doświadczeniu, dopóty racjonalisci pozostają sceptyczni. A Pan sie dziwi jak można takich mądrości od Pana nie kupować. Czysto intelektualnie może Pan rozwijać matematykę, szachy, teologię, a nawet może i filozofię. Tyle że, jedyne co Pan jest w stanie dowieść, to to że to wszystko idee powstałe w Pańskim umyśle..., itd.

Naprawdę kończmy już, szkoda czasu na dyskusję na tym poziomie.
18-05-2014 21:58 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)

>>Właśnie dokładnie o to chodzi. Pan ciagle w swym umyśle coś wywodzi i kombinuje, ale dopóki nie ma to pokrycia w empirycznym, zmysłowym doświadczeniu, dopóty racjonalisci pozostają sceptyczni. A Pan sie dziwi jak można takich mądrości od Pana nie kupować. Czysto intelektualnie może Pan rozwijać matematykę, szachy, teologię, a nawet może i filozofię. Tyle że, jedyne co Pan jest w stanie dowieść, to to że to wszystko idee powstałe w Pańskim umyśle..., itd.
> Naprawdę kończmy już, szkoda czasu na dyskusję na tym poziomie.
Chyba trochę Pana rozumiem. Jestem prostym człowiekiem, który wyzbył sie złudzeń, ale staram się odróżniać świat fizyczny od świata umysłu i kultury. Poznawanie zależności istniejących miedzy tymi światami może być fascynujące, ale do tego potrzebny jest jakiś warsztat, czyli metodologia. I tutaj dla mnie empiria jest ostatecznym kryterium. Tymczasem Panu w zasadzie nie jest ona szczególnie do szczęścia potrzebna. Uważa sie Pan za lepszego, bo Pan więcej wymyślił.
... Ja wolę pozostać w tym tu - doświadczalnym - świecie.
Elasp (6859 punktów)

>Chyba trochę Pana rozumiem. Jestem prostym człowiekiem, który wyzbył sie złudzeń, ale staram się odróżniać świat fizyczny od świata umysłu i kultury. Poznawanie zależności istniejących miedzy tymi światami może być fascynujące, ale do tego potrzebny jest jakiś warsztat, czyli metodologia. I tutaj dla mnie empiria jest ostatecznym kryterium.

Tak, ale problem polega na tym, że nie istnieje "czyste" doświadczenie. Nie jest nam dany świat w swojej czystości.

Świat jest nam dany przez pewien mechanizm naszego poznania. Owszem, możemy poznawać ten mechanizm (i poznajemy), ale tylko wtedy, gdy użyjemy tego mechanizmu.

Oznacza to implikację:

Zakładając procedury poznawcze P1,..., Pn, świat ma własność W (np. jest trójwymiarowy i składa się ze względnie trwałych rzeczy).

Rozważmy dwa twierdzenia:

1) Świat ma własność W,

2) Przyjąwszy procedury poznawcze P1,..., Pn, świat ma własność W.

Jest jasne, że nauka jest zbiorem twierdzeń postaci 2) i że nie są nam znane wszystkie elementy poprzednika (cały zbiór P1,..., Pn).

Ludzie w rodzaju Bogusławskiego powiedzą: "ale procedury poznawcze P1,..., Pn są jedynymi uprawnionymi procedurami", więc można od 2) przejść do 1). Znamy więc "obiektywne własności świata". Problem polega na tym, że twierdzą de facto, że:

3) Przyjąwszy procedury poznawcze P1,..., Pn, procedury poznawcze P1,..., Pn są jedynymi uprawnionymi procedurami.

To, że "ostatecznym kryterium jest empiria" też wiemy z doświadczenia. Ale dlaczego zaufać doświadczeniu, które mówi, że należy ufać doświadczeniu?

Zwracam ponownie uwagę, że na nasz obraz świata składają się zdania postaci 2). Nie wiemy, czy zdania te opisują obiektywny świat, bo nie wiemy, czy z 2) wynika 1).

Obiektywny świat może wręcz nie istnieć, tzn. jest możliwe, że z żadnego zdania postaci 2) (dla dowolnych procedur poznawczych) nie otrzyma się 1).

Tak więc nauka nie gwarantuje istnienia obiektywnego świata, tzn. świata opisywanego przez zdania postaci 1). Zgadzam się - nie wyklucza. Ale i nie gwarantuje.

Racjonaliści chełpią się, że nauka nie potwierdza istnienia Boga. Ale czy nie zdają sobie sprawy, że tak samo nie potwierdza istnienia obiektywnego świata?

Albo więc

a) zakwestionujemy twierdzenia pretendujące do roli 1), np. kategoryczne twierdzenie "świat to czterowymiarowa czasoprzestrzeń", lub

b) przyjmiemy na wiarę, że jakieś procedury poznawcze są wiarygodne (i dzięki temu ze zdań postaci 2) wynikają zdania postaci 1)).

Rozwiązanie a) jest czymś w rodzaju idealizmu, b) czymś w rodzaju fideizmu.

Przypuśćmy, że racjonalista nie chce być idealistą. Musi więc być fideistą, tzn. wierzyć, że jakieś procedury poznawcze są wiarygodne.

Dlaczego te "wiarygodne procedury poznawcze" mają być akurat tożsame z naszymi, ludzkimi procedurami? Bardzo dziwny byłby taki "szowinizm".

Trzeba więc przynajmniej wyobrazić sobie idealnego obserwatora, tzn. podmiot idealnych, niejako "przezroczystych" procedur poznawczych.

W przypadku jego procedur P*1,..., P*n zachodzi:


2) Przyjąwszy procedury poznawcze P*1,..., P*n, świat ma własność W.
__________________________________________________________________

1) Świat ma własność W.

Jak zatem mógłbym uzasadnić tezę o istnieniu obiektywnego świata? Mogę to zrobić przyjmując istnienie takiego właśnie idealnego obserwatora. Jest to najprostsze i najbardziej naturalne rozwiązanie.


19-05-2014 01:18 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
>>[...] I tutaj dla mnie empiria jest ostatecznym kryterium.
>Tak, ale problem polega na tym, że nie istnieje "czyste" doświadczenie.
Nie, ale istnieje zwykłe, ludzkie, nieidealne, a jednak w pewnej skali dokładności powtarzalne doświadczenie.

>Nie jest nam dany świat w swojej czystości.
Nie wiem, co by to miało znaczyć. Natomiast na pewno doświadczamy życia w świecie.

>Świat jest nam dany przez pewien mechanizm naszego poznania. Owszem, możemy poznawać ten mechanizm (i poznajemy), ale tylko wtedy, gdy użyjemy tego mechanizmu.
>Oznacza to implikację:
> Zakładając procedury poznawcze P1,..., Pn, świat ma własność W (np. jest trójwymiarowy i składa się ze względnie trwałych rzeczy).
> Rozważmy dwa twierdzenia:
> 1) Świat ma własność W,
> 2) Przyjąwszy procedury poznawcze P1,..., Pn, świat ma własność W.
> Jest jasne, że nauka jest zbiorem twierdzeń postaci 2) i że nie są nam znane wszystkie elementy poprzednika (cały zbiór P1,..., Pn).
Do tej pory wyglądało elegancko...

> Ludzie w rodzaju Bogusławskiego powiedzą:
...tu Panu trochę objechała klawiatura, że tak powiem (ale wróćmy do meritum):

>"ale procedury poznawcze P1,..., Pn są jedynymi uprawnionymi procedurami", więc można od 2) przejść do 1). Znamy więc "obiektywne własności świata". Problem polega na tym, że twierdzą de facto, że:
> 3) Przyjąwszy procedury poznawcze P1,..., Pn, procedury poznawcze P1,..., Pn są jedynymi uprawnionymi procedurami.
> To, że "ostatecznym kryterium jest empiria" też wiemy z doświadczenia. Ale dlaczego zaufać doświadczeniu, które mówi, że należy ufać doświadczeniu?
A co Pan innego proponuje? Ma Pan jakiś szósty zmysł?

> Zwracam ponownie uwagę, że na nasz obraz świata składają się zdania postaci 2). Nie wiemy, czy zdania te opisują obiektywny świat, bo nie wiemy, czy z 2) wynika 1).
Pan jest konsekwentnie sceptyczny, chciałoby się rzec. To dobrze, ale z doświadczenia dodam jednak: "do czasu"...
Nauka oczywiście nie wie niczego na pewno. Ta pewność wystarcza jednak do tego, by np. latać samolotami, by obalać twierdzenia co do prawdziwości religijnych mitów o powstaniu świata, a nawet by wiedzieć, że nie wszystko musi koniecznie mieć przyczynę.

Wie Pan, nauka też jest tylko z tego świata i polega na dotykaniu go przez ludzi palcami.
.

Pan ma zamiłowanie do logicznych formułek, ale w mojej opinii nauka (science) - jakkolwiek bez logiki obejść się nie może - ma ostatecznie więcej wspólnego z seksem, niż z logiką. Chodzi bowiem - co zawsze podkreślam - o doświadczanie życia w świecie.

> Obiektywny świat może wręcz nie istnieć
Dla mnie może nawet nie istnieć, ale dopóki Pan czyta mój post, to co najmniej ta część świata, która stanowi ów post się w Pana umyśle odzwierciedla i w ten właśnie sposób ma Pan kontakt ze światem. Sam Pan sobie tego mojego postu nie wymyślił - musi Pan przyznać.

Jest mi wszystko jedno, czy Pan nazwie świat "obiektywnym", ale czy wkładając drugi raz rękę do ognia Pan się spodziewa, że będzie Panu przyjemniej, niż ostatnio? Czy wsiadając do tramwaju spodziewa się Pan, że popłynie przez morze? Czy spodziewa się Pan, że pojutrze w nocy - gdyby chciało sie Panu odnaleźć gwiazdę polarną - to że nie będzie ona wskazywać północy? Tu chodzi cały czas o ten zwykły, brudny świat, który ma Pan pod stopami - zupełnie nieistotne, czy nazwie go Pan "obiektywnym". Sam go Pan sobie nie wymyślił.

To właśnie ten brudny i namacalny świat bada nauka, wiedząc przy tym, że może się mylić i między innymi dlatego wciąż uaktualniana jest wiedza naukowa. Nauka rozstrzyga o tym co istnieje jedynie w tym sensie, w jakim ma to dla nas znaczenie jako ludzi odkrywających świat, w którym żyją. Oczywiście wszyscy możemy się mylić i mylić się może nauka, ale jakoś im dłużej ją uprawiamy, tym lepiej koroborowane są w sumie podstawowe teorie, które ulegają jedynie doprecyzowaniom.

> Tak więc nauka nie gwarantuje istnienia obiektywnego świata, tzn. świata opisywanego przez zdania postaci 1). Zgadzam się - nie wyklucza. Ale i nie gwarantuje.
Niech Pan spróbuje zapomnieć o obiektywnym świecie. Świat jest taki, jaki ma go Pan pod reką, pod nosem, a czasem w ustach. Jest tym, co Pan widzi i słyszy. To ten świat bada właśnie nauka, a w innym nie żyjemy. Poza tym warto sobie i pofilozofować, a nawet coś tam pofantazjować, ale dlaczego mnie mają obchodzić Pańskie fantazje?

> Racjonaliści chełpią się, że nauka nie potwierdza istnienia Boga. Ale czy nie zdają sobie sprawy, że tak samo nie potwierdza istnienia obiektywnego świata?
Nauka się zwyczajnie takimi pierdołami nie zajmuje, dlatego, że świat całkowicie niewątpliwie odczuwamy poprzez zmysły. Na przykład potrafię wykazać, że Pan nie jest pozbawiony wzroku, gdyż moje posty Pan odczytuje i jakoś tam na nie odpowiada. Ale ja rozumiem, że Pan wątpi w to, że Pan ma wzrok, którym dostrzega różne przedmioty?

> Albo więc
> a) zakwestionujemy twierdzenia pretendujące do roli 1), np. kategoryczne twierdzenie "świat to czterowymiarowa czasoprzestrzeń", lub
Kategorycznie to jest tylko w kościele.
A tu - w świecie mamy tylko to, czego dotykamy. W nauce, to nawet jak odkryjemy coś nowego, co przeczy dotychczasowej wiedzy, to i wiedzę zmienimy, adekwatnie do nowego odkrycia.

> b) przyjmiemy na wiarę, że jakieś procedury poznawcze są wiarygodne (i dzięki temu ze zdań postaci 2) wynikają zdania postaci 1)).
Czy Pan na wiarę umie chodzić po schodach, czy z doświadczenia?

> Przypuśćmy, że racjonalista nie chce być idealistą. Musi więc być fideistą, tzn. wierzyć, że jakieś procedury poznawcze są wiarygodne.
Pana zdaniem racjonalista jest już fideistą, bo widzi, słyszy, czuje, dotyka, wącha i trochę myśli, a czasem nawet coś przeczyta?

> Dlaczego te "wiarygodne procedury poznawcze" mają być akurat tożsame z naszymi, ludzkimi procedurami? Bardzo dziwny byłby taki "szowinizm".
A Pan zna jakieś inne procedury poznawcze, niż ludzkie? A czym Pan poznaje świat?
19-05-2014 01:23 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
> Trzeba więc przynajmniej wyobrazić sobie idealnego obserwatora, tzn. podmiot idealnych, niejako "przezroczystych" procedur poznawczych.
Proponuję zakończyć rozmowę na tym poziomie. Jak on pachnie, taki idealny obserwator?

> W przypadku jego procedur P*1,..., P*n zachodzi:
>
> 2) Przyjąwszy procedury poznawcze P*1,..., P*n, świat ma własność W.
> __________________________________________________________________
> 1) Świat ma własność W.

A powiem Panu dlaczego. Gdyż Pan jest uwarunkowany religijnie i Pan koniecznie zawsze musi mieć czyste sto procent absolutu w swoim wyobrażeniu. Bez tego ani rusz. Ale proszę mi powiedzieć, czy naprawdę Pan uważa, że jak Pan sobie wyobrazi ten idealny ideał ideałów, to lepiej będzie Panu smakować kanapka z ogórkiem? Pan nawet nie pije, więc może od tego by trzeba zacząć.

Pan oczywiście zupełnie mnie nie tylko nie rozumie, ale uważa, że się wygłupiam i sprowadzam rozmowę do poziomu rynsztoka. Panie Elasp, ja to robię dla Pana. To jest ten świat i przyznaję, że wprawdzie jakoś też nie lubię za bardzo wódki, ale i w ten i na inne sposoby ten świat dotykałem. A Pan uważa, że nauka co robi? Stwarza niepokalaną czystość umysłu w idealności wymyślnej? Nauka to zwyczajne wchodzenie w brudy tego świata - tego właśnie, w którym Pan od czasu do czasu również je kanapkę. Tu nic nie ma innego. Rozumie Pan? Tu nie ma nic innego.

W głowie może Pan sobie tworzyć najidealniejsze wizje, ale spokojnie Panie Elasp, życie i tak Pana zrewiduje, gdy napisze Pan o "ludziach w rodzaju Bogusławskiego" lub Czechach, którzy nie są narodem, lub o świadomym wybieraniu religii, itd. itp. To tutaj też jest rzeczywistość pogrzebana. Powiedziałbym, że nawet przede wszystkim.

Oczywiście każdemu mogą się zdarzyć jakieś niewypały, ale ja czasem wątpię w słuszność mojego postępowania. Bo tu jest real. Nawet na forum.
23-05-2014 22:18 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

Co to w ogóle znaczy "świat obiektywny"? Nie pojmuję.

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
23-05-2014 23:01 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Co to w ogóle znaczy "świat obiektywny"? Nie pojmuję.

Ty chyba chcesz "na siłę" dołączyć do zacnego grona bijących na oślep
niestadny (2492 punktów)

>>Co to w ogóle znaczy "świat obiektywny"? Nie pojmuję.
>Ty chyba chcesz "na siłę" dołączyć do zacnego grona bijących na oślep
Nic "na siłę". Chcę zrozumieć. Przed zabraniem głosu warto doprecyzować pojęcia.

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
farmer (22440 punktów)
>>>Co to w ogóle znaczy "świat obiektywny"? Nie pojmuję.
>>Ty chyba chcesz "na siłę" dołączyć do zacnego grona bijących na oślep
>Nic "na siłę". Chcę zrozumieć. Przed zabraniem głosu warto doprecyzować pojęcia.

Sądzę że już za późno....bóg został udowodniony czyli jest....mnie osobiście bardziej ciekawi czy po udowodnieniu boga dalej się w niego wierzy.
Ale życzę powodzenia w rozmowie bo na mój gust ktoś pomylił salkę katechetyczną z realnym światem i to utrudnia rozmowę a przyokazji można trafić do kozy (zacne grono)....
24-05-2014 00:36 
 Ocena 1 na 3
Elasp (6859 punktów)

>>>>Co to w ogóle znaczy "świat obiektywny"? Nie pojmuję.
>>>Ty chyba chcesz "na siłę" dołączyć do zacnego grona bijących na oślep

>>Nic "na siłę". Chcę zrozumieć. Przed zabraniem głosu warto doprecyzować pojęcia.
>Sądzę że już za późno....bóg został udowodniony czyli jest....mnie osobiście bardziej ciekawi czy po udowodnieniu boga dalej się w niego wierzy.

Po pierwsze, "Boga", a nie "boga". Po drugie - co w tym ciekawego? Po trzecie, nie rozumiem, dlaczego p. Farmer do mnie (wcześniej) kierował to pytanie. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek deklarował się jako "osoba wierząca", chociaż niektórzy forumowicze nieustannie mi to imputują. Prawda, jestem katolikiem (jak zresztą 95 % uczestników forum), ale wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie (bliżej nieokreślonej) Istoty Najwyższej, na którą katolicy patrzą jako na Trzy Osoby Boskie, a przedstawiciele innych religii - na inne, jak wiemy, przeróżne sposoby... Nie wiemy, gdzie leży prawda. Jest to dokładnie to, co mieli do powiedzenia oświeceniowi patroni forum, (w większości) uznający deizm i wynikającą z deizmu ideę religijnej tolerancji. Są to idee trafne - na pewno trafniejsze od dogmatów którejkolwiek religii, na ogół bardzo, jak uważam, niedorzecznych - tyle że zostały skarykaturowane przez późniejszy racjonalizm, reprezentowany przez szkodliwą i snobistyczną sektę wolnomularską.

Po zapoznaniu się z dowodem dopuszczam Jej (Istoty Najwyższej) istnienie tym bardziej. Tylko tyle mam w tej sprawie do powiedzenia.

>Ale życzę powodzenia w rozmowie bo na mój gust ktoś pomylił salkę katechetyczną z realnym światem i to utrudnia rozmowę a przy okazji można trafić do kozy (zacne grono)....

Nie moja wina, że racjonaliści częstokroć posługują się bezsensownymi i nietrafnymi argumentami.
Episode_2 (3284 punktów)
>ale wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie (bliżej nieokreślonej) Istoty Najwyższej,
Dopuszczasz istnienie.
Czy to znaczy, że dopuszczasz również nieistnienie takiej Istoty?
Na ile % dopuszczasz istnienie?
Elasp (6859 punktów)
>>ale wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie (bliżej nieokreślonej) Istoty Najwyższej,
>Dopuszczasz istnienie.
>Czy to znaczy, że dopuszczasz również nieistnienie takiej Istoty?
>Na ile % dopuszczasz istnienie?

Prawdę mówiąc nie wiem, czy takie rzeczy można wyliczać w procentach. "Dopuszczać" to nie wykluczać. Można więc odpowiedzieć w na dwa sposoby: 1) jeżeli jest dowód, to nie można dopuszczać nieistnienia Boga, 2) jest zawsze możliwe, że w dowodzie jest błąd, a przez to trzeba dopuścić, że Bóg jednak nie istnieje.
24-05-2014 16:28 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Prawdę mówiąc nie wiem, czy takie rzeczy można wyliczać w procentach.
Nie można wyliczać. Można tylko oszacować swoją subiektywną opinię na ten temat. I tylko o to pytałem. Ale nieważne, bo wiara, a tym bardziej dopuszczanie to nie 100% pewność.
>"Dopuszczać" to nie wykluczać.
Czyli uznawać za możliwe, a nie za pewne.
A skoro nie pewne, to trzeba też dopuszczać możliwość przeciwną.

>Można więc odpowiedzieć w na dwa sposoby:
>1) jeżeli jest dowód, to nie można dopuszczać nieistnienia
Boga,
Jeżeli jest niepodważalny dowód.
>2)jest zawsze możliwe, że w dowodzie jest błąd, a przez to
>trzeba dopuścić, że Bóg jednak nie istnieje.
A no właśnie.

Czy wobec tego dopuszczasz również nieistnienie obiektywnego świata?
24-05-2014 09:13 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>>>>Co to w ogóle znaczy "świat obiektywny"? Nie pojmuję.
>>>>Ty chyba chcesz "na siłę" dołączyć do zacnego grona bijących na oślep
>>>Nic "na siłę". Chcę zrozumieć. Przed zabraniem głosu warto doprecyzować pojęcia.
>>Sądzę że już za późno....bóg został udowodniony czyli jest....mnie osobiście bardziej ciekawi czy po udowodnieniu boga dalej się w niego wierzy.
> Po pierwsze, "Boga", a nie "boga".

Strzał w kolano. Raz że próba nacechowania dwa z małej. Nie pytam o Boga a o boga.

>Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek deklarował się jako "osoba wierząca", chociaż niektórzy forumowicze nieustannie mi to imputują. Prawda, jestem katolikiem (jak zresztą 95 % uczestników forum), ale wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie

Twój wpis wiele mi wyjaśnia.
Mnie nie interesuje czy jesteś huterytem czy katolikiem.

> Po zapoznaniu się z dowodem dopuszczam Jej (Istoty Najwyższej) istnienie tym bardziej. Tylko tyle mam w tej sprawie do powiedzenia.

To są właśnie meandry rozumowania o które pytam.

A pytam czy można wierzyć po udowodnieniu. Tak technicznie.
Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%

Wiara religijna - postawa osobowa różnie definiowana ze względu na to, iż jest jednym z najważniejszych i najbardziej podstawowych ludzkich fenomenów. Pod wpływem intelektualizmu platońskiego, rozróżniającego między mniemaniem (gr. doxa) a wiedzą (gr. episteme), w myśli europejskiej uważano nieraz wiarę za niepełne poznanie i wstęp do intelektualnego oglądu. Wśród postaw wiary rozróżnia się jednak postawę "wierzę, że", która jest pewnym przypuszczeniem, oraz "wierzę w", która odnosi się do Absolutu i jest mocnym przekonaniem o jego istnieniu jako prawdy absolutnej.

Jak to działa? Nie mając 100% pewności udowadniasz "coś" co nie zmienia faktu że dalej technicznie nie masz 100% pewności jednocześnie mając 100 %


> Nie moja wina, że racjonaliści częstokroć posługują się bezsensownymi i nietrafnymi argumentami.

Zbyt często to podkreślasz, to jakaś kolejna próba stygmatyzacji?

24-05-2014 09:13 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek deklarował się jako "osoba wierząca", chociaż niektórzy forumowicze nieustannie mi to imputują. Prawda, jestem katolikiem (jak zresztą 95 % uczestników forum), ale wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie (bliżej nieokreślonej) Istoty Najwyższej, na którą katolicy patrzą jako na Trzy Osoby Boskie, a przedstawiciele innych religii - na inne, jak wiemy, przeróżne sposoby... Nie wiemy, gdzie leży prawda.
Dr Boguszewski mówi: "Powszechna jest wprawdzie wiara w Boga (90% Polaków nie ma wątpliwości co do Jego istnienia), jednak przekonanie o istnieniu nieba wyraża już niespełna trzy czwarte badanych (74%). Jeszcze mniejsza jest wiara w życie po śmierci - deklaruje ją 70% respondentów, a niespełna dwie trzecie (65%) ma nadzieję na to, że w niebie ponownie spotka osoby, które kocha. Tylko ponad połowa Polaków (56%) wierzy w istnienie piekła, a jeszcze mniej (54%) wyraża przekonanie o istnieniu diabła.

(...)W całej populacji badanych jedynie nieco więcej niż co trzeci respondent (38%) jest przekonany, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich - niezależnie od okoliczności - zasad, które określają, co jest dobre, a co złe".


Na tym tle ciekawie przedstawiają się opublikowane niedawno w Internecie wyniki badań OBOP-u, które mówią, że 53% wśród ogółu Polaków, a 43% wśród wierzących i praktykujących uważa, że ludzie powstali w wyniku procesu biologicznego, a tylko odpowiednio 30% i 36% uważa że zostali stworzeni w obecnej postaci. Tą niespójność dostrzega Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, gdy pisze: "Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach".
[Załącznik]

@@@
.
24-05-2014 10:46 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>.
>> Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek deklarował się jako "osoba wierząca", chociaż niektórzy forumowicze nieustannie mi to imputują. Prawda, jestem katolikiem (jak zresztą 95 % uczestników forum), ale wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie (bliżej nieokreślonej) Istoty Najwyższej, na którą katolicy patrzą jako na Trzy Osoby Boskie, a przedstawiciele innych religii - na inne, jak wiemy, przeróżne sposoby... Nie wiemy, gdzie leży prawda.

Należało przeczytać: "jestem nominalnie katolikiem (jak zresztą 95 % uczestników forum)". Sądziłem, że to całkiem jasne, zwłaszcza z uwagi na późniejsze "ale wierzę, itd".
24-05-2014 11:25 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> ... wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie (bliżej nieokreślonej) Istoty Najwyższej, na którą katolicy patrzą jako na Trzy Osoby Boskie, a przedstawiciele innych religii - na inne, jak wiemy, przeróżne sposoby... Nie wiemy, gdzie leży prawda.

Wiemy gdzie leży prawda. Minęły już czasy kiedy to można było łudzić się, że istnienie ducha w oderwaniu od ciała jest możliwe. Dziś wiemy, że tzw. dusza nie jest odrębnym obiektem, lecz procesem zachodzącym w układzie nerwowym.

Każda osobowość wymaga istnienia fizycznego nośnika o bardzo dużej komplikacji informatycznej. Poza ludźmi, zwierzętami i komputerami na Ziemi po prostu nie ma takiego nośnika, który mógby zawierać hipotetyczną Istotę Najwyższą. A postulowanie tego istnienia w odległym zakątku Kosmosu da niewiele, bo skończona prędkość przekazywania informacji uniemożliwia komunikację z takim zakątkiem.

Podobnie w ciemnej materii nadzieja jest płonna, bo o wiele za słabo oddziaływuje ona z pospolitą materią. Możliwości ducha są praktycznie ograniczone do oddziaływań elektromagnetycznych, które są dobrze poznane.

Istnienie Boga - czyli boga osobowego komunikującego się z ludzmi - zostało wykluczone.
24-05-2014 12:43 
 Ocena-1 na 3
Elasp (6859 punktów)

Niestety nie ma Pan racji i to z wielu powodów. Ograniczę się do najważniejszych.

>> ... wierzę w Boga w tym sensie, że dopuszczam istnienie (bliżej nieokreślonej) Istoty Najwyższej, na którą katolicy patrzą jako na Trzy Osoby Boskie, a przedstawiciele innych religii - na inne, jak wiemy, przeróżne sposoby... Nie wiemy, gdzie leży prawda.
>Wiemy gdzie leży prawda. Minęły już czasy kiedy to można było łudzić się, że istnienie ducha w oderwaniu od ciała jest możliwe. Dziś wiemy, że tzw. dusza nie jest odrębnym obiektem, lecz procesem zachodzącym w układzie nerwowym.

1. Ale jakim procesem? Wychodzi na to, że jest uporządkowaną mnogością wyładowań elektrycznych. Jak mnogość wyładowań elektrycznych może być tożsama np. z uczuciem bólu - z takiego wyjaśnienia jednak się nie dowiemy.

2. Jeżeli pewne wyładowania elektryczne jawią się mi pod postacią "bólu", kim jestem ja, któremu się tak jawią? Z Pańskiego wyjaśnienia wynika, że mojemu świadomemu ja, tzn. "pewnym procesom zachodzącym w układzie nerwowym" niektóre z " procesów zachodzących w tym układzie nerwowym" jawią się jako "doznanie bólu".

3. Tym, co wymaga wyjaśnienia jest nie tyle świadomość, co jawienie się czegoś w świadomości. Jest niezaprzeczalna, jakościowa różnica pomiędzy wyładowaniem w mózgu obserwowanym "od zewnątrz" (przez lekarza) i "od wewnątrz" (przez pacjenta). Skąd bierze się tak wyraźna różnica i na czym polega, skoro obserwowane jest jedno i to samo? Nie dowiemy się. Można powiedzieć, że fenomen świadomości = zjawisko różnicy między tymi dwoma sposobami obserwacji. Nawet jeżeli jest prawdą, że ból jest zdarzeniem nerwowym, nie tłumaczy to wspomnianej różnicy, a wraz z nią niewytłumaczony pozostaje fenomen świadomości.

>Każda osobowość wymaga istnienia fizycznego nośnika o bardzo dużej komplikacji informatycznej. Poza ludźmi, zwierzętami i komputerami na Ziemi po prostu nie ma takiego nośnika, który mógby zawierać hipotetyczną Istotę Najwyższą. A postulowanie tego istnienia w odległym zakątku Kosmosu da niewiele, bo skończona prędkość przekazywania informacji uniemożliwia komunikację z takim zakątkiem.

4. Wynika stąd co najwyżej, ze każda złożona osobowość wymaga istnienia nośnika o dużej komplikacji. Nie mówi to nic o prostym (zwłaszcza najprostszym) życiu psychicznym. Jeżeli wiąże Pan świadomość z zachodzeniem wyładowań elektrycznych, ja powiem, że każdy atom może być obdarzony proto-świadomością. Odpowiednie nagromadzenie takich atomów dawałoby złożoną świadomość, tzn. tą, jaką potrafimy zaobserwować - na sobie lub innych.

5. Istota Najwyższa nie musi być obdarzona złożoną osobowością. U podstaw takiego przekonania leży przesąd antropocentryzmu - tym, co cenimy u siebie, obdarzamy Boga. Jeżeli odrzucimy ten przesąd, będziemy mogli powiedzieć, że nauka pokazuje, że Istota Najwyższa, jeżeli istnieje, nie charakteryzuje się złożoną osobowością.

Episode_2 (3284 punktów)
>będziemy mogli powiedzieć, że nauka pokazuje, że Istota Najwyższa, jeżeli istnieje, nie charakteryzuje się złożoną osobowością.
I tu się nasuwa pytanie - czym jest ta Istota i co może dla nas zrobić, jeśli jest taka prosta. Bo jeśli nic, to niech sobie tam fruwa spokojnie po kosmosie.
Czy jest jakikolwiek sposób zawiązania kontaktu? Czy zrozumie modlitwę? Według czego nas osądzi?
Ciekawi mnie ta koncepcja.
Elasp (6859 punktów)

>>będziemy mogli powiedzieć, że nauka pokazuje, że Istota Najwyższa, jeżeli istnieje, nie charakteryzuje się złożoną osobowością.
>I tu się nasuwa pytanie - czym jest ta Istota i co może dla nas zrobić, jeśli jest taka prosta. Bo jeśli nic, to niech sobie tam fruwa spokojnie po kosmosie.
>Czy jest jakikolwiek sposób zawiązania kontaktu? Czy zrozumie modlitwę? Według czego nas osądzi?

Myślę, że nie ma dowodu na to, by ta istota tak się zachowywała, ale nie ma też dowodu przeciwnego. Jest więc miejsce na wiarę w takie lub inne atrybuty Istoty Najwyższej. Jeżeli ta wiara choć trochę (gdy jest głęboko zakorzeniona) powściąga ludzi przed czynieniem zła, to nie należy jej zwalczać. Być może świat z religiami jest zły, ale czy bez religii będzie na pewno lepszy? Skąd to wiemy, skoro nigdy z tak urządzonym światem nie mieliśmy do czynienia?
farmer (22440 punktów)

> Myślę, że nie ma dowodu na to, by ta istota tak się zachowywała, ale nie ma też dowodu przeciwnego. Jest więc miejsce na wiarę w takie lub inne atrybuty Istoty Najwyższej.

A więc.....po dowodach jakie sam sobie przedstawiłeś nie wierzysz....choć jak sam przyznałeś jesteś wierzący.

Bo gdybyś miał dowody na atrybuty nie miałbyś miejsca na wiarę a tak....

Uff...tropienie Twoich myśli to karkołomne zadanie.
24-05-2014 20:51 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
> Jeżeli ta wiara choć trochę (gdy jest głęboko zakorzeniona) powściąga ludzi przed czynieniem zła, to nie należy jej zwalczać.

Polskie, brazylijskie czy rosyjskie wiezienia dobitnie pokazuja w jakim stopniu religia i wiara powstrzymuja wierzacych ludzi przed czynieniem zla Dzwinym trafem lokatorzy tych placowek sa wierzacymi w kare boska barankami.

Zdecydowanie wole Szweda, Niemca czy Holendra jako sasiada a nie wierzacego Polaka czy innego katolika deklarujacego wiare w Jahwe

>Być może świat z religiami jest zły, ale czy bez religii będzie na pewno lepszy?

Skandynawia na przyklad pokazuje, ze swiat bez boga i religii moze byc jak najbarziej lepszy i bezpieczniejszy dla zdrowia i portfela
Elasp (6859 punktów)

>> Jeżeli ta wiara choć trochę (gdy jest głęboko zakorzeniona) powściąga ludzi przed czynieniem zła, to nie należy jej zwalczać.

>Polskie, brazylijskie czy rosyjskie wiezienia dobitnie pokazuja w jakim stopniu religia i wiara powstrzymuja wierzacych ludzi przed czynieniem zla Dzwinym trafem lokatorzy tych placowek sa wierzacymi w kare boska barankami.

W więzieniach jest pewien odsetek tych społeczeństw. Jaka masz pewność, że gdyby te społeczeństwa były ateistyczne, więzienia by opustoszały?

>Zdecydowanie wole Szweda, Niemca czy Holendra jako sasiada a nie wierzacego Polaka czy innego katolika deklarujacego wiare w Jahwe
>>Być może świat z religiami jest zły, ale czy bez religii będzie na pewno lepszy?

>Skandynawia na przyklad pokazuje, ze swiat bez boga i religii moze byc jak najbarziej lepszy i bezpieczniejszy dla zdrowia i portfela

Rozumiem, że to jest właściwy argument ("model skandynawski"). Przede wszystkim jest bardzo wątpliwe, aby było to społeczeństwo trwałe, jeżeli trwałość mierzyć setkami, a nie dziesiątkami lat. Nawet niedźwiedzia można nauczyć tańczyć, ale szybko zapomni on o lekcji. Poza tym wszystko wskazuje na to, że jest to społeczeństwo nietrwałe - przecież szwedzkie pięknoduchy na naszych oczach są kolonizowane przez nacje religijne i nietolerancyjne. W przeciągu kilkudziesięciu lat znana nam Szwecja po prostu przestanie istnieć. Wcielenie lewicowych idei w życie zawsze kończy się katastrofą, ładnie wyglądają bowiem tylko na papierze. "Chcesz pokoju - szykuj się do wojny" - o tym przysłowiu niestety szwedzkie łosie
zapomniały...
24-05-2014 21:44 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

> W więzieniach jest pewien odsetek tych społeczeństw. Jaka masz pewność, że gdyby te społeczeństwa były ateistyczne, więzienia by opustoszały?

Pewnosc mam, ze spoleczenswta wierzace zapelniaja wiezienia. To mi wystarczy aby sprobowac czegos innego.

> Rozumiem, że to jest właściwy argument ("model skandynawski"). Przede wszystkim jest bardzo wątpliwe, aby było to społeczeństwo trwałe, jeżeli trwałość mierzyć setkami, a nie dziesiątkami lat. Nawet niedźwiedzia można nauczyć tańczyć, ale szybko zapomni on o lekcji. Poza tym wszystko wskazuje na to, że jest to społeczeństwo nietrwałe - przecież szwedzkie pięknoduchy na naszych oczach są kolonizowane przez nacje religijne i nietolerancyjne. W przeciągu kilkudziesięciu lat znana nam Szwecja po prostu przestanie istnieć. Wcielenie lewicowych idei w życie zawsze kończy się katastrofą, ładnie wyglądają bowiem tylko na papierze. "Chcesz pokoju - szykuj się do wojny" - o tym przysłowiu niestety szwedzkie łosie zapomniały...

Za to polskie losie nie zapomnialy i caly czas sa gotowe ( z chrzescijanska miloscia blizniego) na przyjecie wszystkiego co obce

Jak na razie Skandynawia ma sie dobrze. To katolicka czesc swiata troche cienko przedzie (ale za to tym glosniej o wyzszosci tego cienkiego przedzenia nad wszystkim innym krzyczy)
25-05-2014 20:12 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Pewnosc mam, ze spoleczenswta wierzace zapelniaja wiezienia. To mi wystarczy aby sprobowac czegos innego.

To kto siedzi w czeskich więzieniach?
26-05-2014 08:21 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>To kto siedzi w czeskich więzieniach?
Różni. Bez wątpienia siedzi ich mniej, niż w polskich więzieniach, z tym, że pewnie relatywnie więcej ateistów. Nigdzie nie jest napisane, że przestępcami mogą być tylko ateiści albo tylko wierzący.
Czesi popełniają mniej przestępstw, niż Polacy, za to mają więcej policjantów. Może to dlatego...?
pokazywarka.pl/ptnftf/
Przy okazji warto zauważyć, że pozornie wysoka przestępczość w krajach skandynawskich, Nowej Zelandii, Szwajcarii itd. nie oznacza faktycznie, że tłum zbrodniarzy lata po ulicach, ale że wykrywalność przestępstw jest bardzo wysoka. W Polsce tzw. ciemna liczba przestępstw wynosiła w 2010 r. 54% (fakt, że Islandia miała ok. 60%, nie poprawia mi samopoczucia). Ale jak już przestępstwo zostało zgłoszone, to na Islandii szybciej łapią sprawcę, niż w Polsce.

[Załącznik]
26-05-2014 08:54 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>To kto siedzi w czeskich więzieniach?
>Różni. Bez wątpienia siedzi ich mniej, niż w polskich więzieniach, z tym, że pewnie relatywnie więcej ateistów. >Nigdzie nie jest napisane, że przestępcami mogą być tylko ateiści albo tylko wierzący.

Nigdzie. Dlatego nie podoba mi się założenie Rafała, że przebywanie wśród katolików bardziej naraża na utratę portfela czy zębów.
Tak samo nie podoba mi się założenie, że łatwiej stracić portfel wśród protestantów/prawosławnych/niewierzących

Różnica między Polską (84% katolików wg spisu powszechnego ) i Czeską Republiką (10,3%) nie upoważnia do wyciągania pochopnych wniosków.

>Czesi popełniają mniej przestępstw, niż Polacy, za to mają więcej policjantów. Może to dlatego...?
Wśród swoich obywateli czeska policja ma opinię nieudolnej i skorumpowanej, ta opinia jest o wiele gorsza niż opinia Polaków o swojej. Zaklasyfikowanie jakiegoś czynu jako przestępstwa w Czeskiej Republice zależy np od narodowości ofiary, Cygan jest ofiarą przestępstwa dopiero kiedy jest pobity do utraty tchu lub martwy.

Co do ilości więźniów na 1000 mieszkańców, to chyba nie trzeba być fachowcem, żeby wywnioskować, że jest to skutek przyjętej w państwie polityki i prawa. Za to samo, w jednym kraju dostaniesz srogą karę finansową, w innym bezwzględne więzienie.
26-05-2014 15:09 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Pewnosc mam, ze spoleczenswta wierzace zapelniaja wiezienia. To mi wystarczy aby sprobowac czegos innego.
>To kto siedzi w czeskich więzieniach?

Siedzą przestępcy

Chodzi mi o to, że katolik siedzi w tym więzieniu pomimo tego, że ma dekalog, pomimo tego, że bezustannie krzyczy, że bez tego dekalogu świat by nie istniał i o to, że katolik nieustannie pierdzieli, że katolicki światopogląd i katolickie wartości są wyższe i lepsze niż wszystkie inne światopoglądy i wartości.

Chodzi mi o to, że więzienia polskie dobitnie pokazują, że teoria (katolickie wartości) i praktyka (przestrzeganie dekalogu i życie według tych katolickich wartości) są diametralnie różne.

Chodzi mi o to, że lament, że tylko wiara sprawia, że ludzie się nie wyrżnęli jest z dupy wzięty. Że teza Elaspa i innych religiantów jakoby wiara sprawiała, że człowiek jest dobry (lub że boi się kary boskiej) jest również z dupy wzięta.
26-05-2014 16:27 
 Ocena 2 na 4
szarley (54911 punktów)
>>>Pewnosc mam, ze spoleczenswta wierzace zapelniaja wiezienia. To mi wystarczy aby sprobowac czegos innego.
>>To kto siedzi w czeskich więzieniach?
>Siedzą przestępcy

Napisałeś
Cytat:
Pewnosc mam, ze spoleczenswta wierzace zapelniaja wiezienia


Czesi są raczej niewierzący, a też są w Czeskiej Republice więzienia

>Chodzi mi o to, że katolik siedzi w tym więzieniu pomimo tego, że ma dekalog,
Mam
>pomimo tego, że bezustannie krzyczy, że bez tego dekalogu świat by nie istniał
Tak krzyczę?

>i o to, że katolik nieustannie pierdzieli, że katolicki światopogląd i katolickie wartości są wyższe i lepsze niż wszystkie inne światopoglądy i wartości.
tak niesutannie pierdzielę?

>Chodzi mi o to, że więzienia polskie dobitnie pokazują, że teoria (katolickie wartości) i praktyka (przestrzeganie dekalogu i życie według tych katolickich wartości) są diametralnie różne.
Nie pokazują

>Chodzi mi o to, że lament, że tylko wiara sprawia, że ludzie się nie wyrżnęli jest z dupy wzięty.
Polemizuj z tymi, którzy tak uważają, nie ze mną

>Że teza Elaspa i innych religiantów jakoby wiara sprawiała, że człowiek jest dobry (lub że boi się kary boskiej) jest również z dupy wzięta.
Zdefiniuj "religianta"
Kiedyś bardzo Cię oburzyło nazwanie mnie racjonalistą, jak widać zapakowanie do innej szufladki przychodzi Ci bardzo łatwo.
26-05-2014 16:57 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Zdefiniuj "religianta"
Religiant - człowiek przesadnie gorliwy w praktykach religijnych, odwołujący się we wszystkim do religii; bigot, dewot.
Na naszym forum religiantów występowało bardzo niewielu, nawet fanatycznego fideistę Pana Elaspa nigdy bym tak nie nazwał, gdyż byłby to wtedy zupełnie nieuzasadniony epitet.

Natomiast chętnie podyskutowałbym z Panem w innym wątku o wpływie religii na moralność.
Gdyż mnie się jednak wydaje, że wyznawana przez nas ideologia powinna nas do czegoś zobowiązywać, a znający Boga kapłani powinni być wzorem bogobojności. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457615

Pozdrawiam.

@@@
.
26-05-2014 17:09 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Natomiast chętnie podyskutowałbym z Panem w innym wątku o wpływie religii na moralność.
>Gdyż mnie się jednak wydaje, że wyznawana przez nas ideologia powinna nas do czegoś zobowiązywać, a znający Boga kapłani powinni być wzorem bogobojności.

Niestety taka rozmowa byłaby dość trudna ( i nudna).
1. Zgadzam się, że wyznawana przez człowieka ideologia powinna jego właśnie wprzódy do czegoś zobowiązywać.
(nie tylko ideologia zresztą - czasem nawet zwyczajny zawód dobrze wykonywany powinien zobowiązywać do dawania przykładu, nieobca powinna być obywatelska lojalność ) - gdzie pole sporu?
2. Wcale nie uważam kapłanów za wzór bogobojności, a choć znam takich o których wiele dobrego mógłbym powiedzieć, (Pan zapewne też) to jednak większości z nich nie uważam - pola sporu nie dostrzegam
3. Z trudem potrafię czasem ocenić wlasne postępowanie...

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
26-05-2014 17:28 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>Natomiast chętnie podyskutowałbym z Panem w innym wątku o wpływie religii na moralność.
>>>>Gdyż mnie się jednak wydaje, że wyznawana przez nas ideologia powinna nas do czegoś zobowiązywać, a znający Boga kapłani powinni być wzorem bogobojności.
>Niestety taka rozmowa byłaby dość trudna ( i nudna).
Trudna? Może i tak, ale czy nudna? Widocznie nie przejrzał Pan zalinkowanych wątków.

>Wcale nie uważam kapłanów za wzór bogobojności, a choć znam takich o których wiele dobrego mógłbym powiedzieć, (Pan zapewne też) to jednak większości z nich nie uważam - pola sporu nie dostrzegam.
Moim zdaniem jest tu poważna istota sporu, gdyż skoro kapłan, najbardziej Boga znający, grzeszyć się nie boi, to cała religijna moralność jest funta kłaków nie warta.

Pozdrawiam.

@@@
.
26-05-2014 21:03 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Trudna? Może i tak, ale czy nudna? Widocznie nie przejrzał Pan zalinkowanych wątków.
Nie jestem jedynym, który skarżył się, że w zalinkowanymi wpisami ma problem.

>>Wcale nie uważam kapłanów za wzór bogobojności, a choć znam takich o których wiele dobrego mógłbym powiedzieć, (Pan zapewne też) to jednak większości z nich nie uważam - pola sporu nie dostrzegam.
>Moim zdaniem jest tu poważna istota sporu, gdyż skoro kapłan, najbardziej Boga znający, grzeszyć się nie boi, to cała religijna moralność jest funta kłaków nie warta.

Ja nie wiem ile religijna moralność jest warta, ale nie sądzę, aby należało z księży brać przykład. Ja dostrzegam z jednej strony największe wśród księży właśnie rozpowszechnienie grzechu pychy, z drugiej, znam wielu , którzy od pychy są bardzo dalecy. Pycha zaś utrudnia wielu z nich przyznanie "jestem zwykłym człowiekiem"
Pisząc "kapłan, najbardziej Boga znający" dał się Pan na tę kapłańską pychę nabrać. Skąd Pan wie, że najbardziej Boga znają? Jedynie od nich samych, od ich pychy.

Cóż bowiem znaczy znajomość Boga?
Cytat:
Gdyby mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał ; stałem się jak miedź brzęcząca, albo
cymbał brzmiący.
I choćbym miał dar proroctwa, i znał wszystkie tajemnice i wszelką umiejętność, i choćbym miał wszelką
wiarę, tak żebym góry przenosił; a miłości bym nie miał, niczym jestem.


Nie ten kto Boga zna jest świętym
Cytat:
Kto ma przykazania moje, i zachowuje je, ten jest, który mnie miłuje. A kto mnie miłuje, będzie miłowany
przez Ojca mego, i ja go miłować będę, i objawię mu siebie samego


Nie należy sądzić katilckiej moralności podług kapłanów, ale podług świętych. Któż jest świętym?
Pan, w zbawienie niewierzący, może powiedzieć "ten, którego za dobrą wierność idei szanuję"
Przecież wyżej Pan szanuje przywiązanei do idei niż bezideowość
Ja, wierzący w zbawienie, powiem to samo
Gdzie wiec pole sporu?

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
26-05-2014 21:27 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>1. Ja nie wiem ile religijna moralność jest warta, ale nie sądzę, aby należało z księży brać przykład. Ja dostrzegam z jednej strony największe wśród księży właśnie rozpowszechnienie grzechu pychy, z drugiej, znam wielu , którzy od pychy są bardzo dalecy. Pycha zaś utrudnia wielu z nich przyznanie "jestem zwykłym człowiekiem"

>2. Pisząc "kapłan, najbardziej Boga znający" dał się Pan na tę kapłańską pychę nabrać. Skąd Pan wie, że najbardziej Boga znają? Jedynie od nich samych, od ich pychy.

>3.Cóż bowiem znaczy znajomość Boga?

>Cytat:
Gdyby mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał ; stałem się jak miedź brzęcząca, albo
>cymbał brzmiący.
>I choćbym miał dar proroctwa, i znał wszystkie tajemnice i wszelką umiejętność, i choćbym miał wszelką
>wiarę, tak żebym góry przenosił; a miłości bym nie miał, niczym jestem.

>Nie ten kto Boga zna jest świętym
> Cytat:
Kto ma przykazania moje, i zachowuje je, ten jest, który mnie miłuje. A kto mnie miłuje, będzie miłowany
>przez Ojca mego, i ja go miłować będę, i objawię mu siebie samego


>4.Nie należy sądzić katilckiej moralności podług kapłanów, ale podług świętych. Któż jest świętym?
>Pan, w zbawienie niewierzący, może powiedzieć "ten, którego za dobrą wierność idei szanuję"
>Przecież wyżej Pan szanuje przywiązanei do idei niż bezideowość
>Ja, wierzący w zbawienie, powiem to samo

W sumie p. Szarley przedstawił argumenty za likwidacją instytucji Kościoła Katolickiego, przynajmniej w jej dotychczasowym kształcie. Zawartość katolicyzmu w uwagach 1-4) = 0,1. Zawartość luteranizmu = 99,9.

Jeżeli pan Szarley nie chce się nabierać na pychę księży, to dlaczego nabiera się na to (pełne pychy!) twierdzenie, że w rękach tych samych kapłanów (i tylko ich) wino przemienia się w krew, a opłatek w ciało Chrystusa? Pan Szarley nie powinien się dawać nabierać na ten niedorzeczny zabobon, na ten "kit", wciskany przez kapłanów.
26-05-2014 22:08 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
> W sumie p. Szarley przedstawił argumenty za likwidacją instytucji Kościoła Katolickiego, przynajmniej w jej dotychczasowym kształcie. Zawartość katolicyzmu w uwagach 1-4) = 0,1. Zawartość luteranizmu = 99,9.

Bo panie Elasp, p. Szarlej jest katolikiem (!) ale heretykiem, u nas na Cieszyńskim Śląsku to dość pospolite, bo w świętość każdego biskupa nie wierzy, choć nie wyklucza, a jednego świętego biskupa i w swoim domu gości. Naszych księży lutry trochę zmusiły, żeby sie czytać i pisać nauczyły, a analfabetyzm (Maceox i Irracja poświadczą, Big_zyd zbanowan) zlikwidowano w XVIII wieku

> Jeżeli pan Szarley nie chce się nabierać na pychę księży, to dlaczego nabiera się na to (pełne pychy!) twierdzenie, że w rękach tych samych kapłanów (i tylko ich) wino przemienia się w krew, a opłatek w ciało Chrystusa? Pan Szarley nie powinien się dawać nabierać na ten niedorzeczny zabobon, na ten "kit", wciskany przez kapłanów.

p. Szarley napisał
Cytat:
znam wielu , którzy od pychy są bardzo dalecy


... i mając wybór na mszę niedzielną, nawet i kilka mil polskich pojedzie, a często i granicę przekroczy, bo nie tylko po polsku mszy wysłuchać poradzi (choć jak wiadomo wg p. Elaspa tylko Polacy godni są miana Narodu), co gorsza, p. Szarley nieraz i na luterskim nabożeństwie bywa i u biskupa Izdebskiego w gościnie, w Płocku u mariawitów, do cerkwi zajrzy kiedy w Świętej Rusi mieszka, a co gorsza, (herezya niesamowita) w Tygodniku Powszechnym listy Starego Diabła czytuje, a Gościa Niedzielnego za nic ma... oj stos panu Szarleyowi inkwizytory szykują, oj ogrzać sie przyjdzie, pocieszam sie jeno, że w dobrym towarzystwie Nossola, Lobkowicza, Bonieckiego, Wiśniewskiego, Kłoczowskiego, Lemańskiego, Turnaua... rzekłbym też Bogusławskiego, Anny Salman i Meretseger, ale oni jako całkiem nieznabogi jednak wpierw pójdą, ja dopiero za nimi.
27-05-2014 00:36 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Bo panie Elasp, p. Szarlej jest katolikiem (!) ale heretykiem, u nas na Cieszyńskim Śląsku to dość pospolite, bo w świętość każdego biskupa nie wierzy, choć nie wyklucza, a jednego świętego biskupa i w swoim domu gości. Naszych księży lutry trochę zmusiły, żeby sie czytać i pisać nauczyły, a analfabetyzm (Maceox i Irracja poświadczą, Big_zyd zbanowan) zlikwidowano w XVIII wieku

Czy zawsze kol. Szarley robi to, co robią inni w jego otoczeniu? Te zdolności adaptacyjne widać także na "Racjonaliście".

>p. Szarley napisał
>Cytat:
znam wielu , którzy od pychy są bardzo dalecy


To może napisać nawet p. Bogusławski. Nie jest to więc dowód na cokolwiek w kwestii wiary.

>...i mając wybór na mszę niedzielną, nawet i kilka mil polskich pojedzie, a często i granicę przekroczy, bo nie tylko po polsku mszy wysłuchać poradzi (choć jak wiadomo wg p. Elaspa tylko Polacy godni są miana Narodu),

Po co p. Szarley zasuwa parę mil, skoro może poczytać sobie Pismo Święte w domu, np. w gronie znajomych? Aby napić się piwa p. Szarley też chyba nie robi eskapady do browaru.

Nie moja wina, że Czesi narodem nie są. Ale tak jak wielu Polakom odpowiada ciepła woda w kranie, tak większości Czechów wystarczy zimne piwo w lodówce.

>co gorsza, p. Szarley nieraz i na luterskim nabożeństwie bywa i u biskupa Izdebskiego w gościnie, w Płocku u mariawitów, do cerkwi zajrzy kiedy w Świętej Rusi mieszka, a co gorsza, (herezya niesamowita) w Tygodniku Powszechnym listy Starego Diabła czytuje, a Gościa Niedzielnego za nic ma...

A dlaczego za nic, skoro p. Szarley taki liberalny i z wielu pieców je chleb? To wyjaśni się już za chwilę.

>oj stos panu Szarleyowi inkwizytory szykują, oj ogrzać sie przyjdzie, pocieszam sie jeno, że w dobrym towarzystwie Nossola, Lobkowicza, Bonieckiego, Wiśniewskiego, Kłoczowskiego, Lemańskiego, Turnaua...

Nie powiem, żeby to było doborowe towarzystwo, przynajmniej jeżeli chodzi o wiarę katolicką (wyłączając Kłoczowskiego). Rozumiem, że chodzi - gwoli pluralizmu - o towarzystwo Michała Wiśniewskiego (z "Ich Troje") i jego kolorową i nowoczesną wizję katolicyzmu?

>rzekłbym też Bogusławskiego, Anny Salman i Meretseger, ale oni jako całkiem nieznabogi jednak wpierw pójdą, ja dopiero za nimi.

Jak widać, p. Szarley toleruje tylko tolerancyjnych, natomiast nie toleruje nietolerancyjnych.
27-05-2014 07:54 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Bo panie Elasp, p. Szarlej jest katolikiem (!) ale heretykiem, u nas na Cieszyńskim Śląsku to dość pospolite, bo w świętość każdego biskupa nie wierzy, choć nie wyklucza, a jednego świętego biskupa i w swoim domu gości. Naszych księży lutry trochę zmusiły, żeby sie czytać i pisać nauczyły, a analfabetyzm (Maceox i Irracja poświadczą, Big_zyd zbanowan) zlikwidowano w XVIII wieku
> Czy zawsze kol. Szarley robi to, co robią inni w jego otoczeniu? Te zdolności adaptacyjne widać także na "Racjonaliście".

Tak, zawsze. Konformista ze mnie. Dlatego przyznaję się do katolicyzmu, bo jak wiadomo, większość na tym forum taki śwatopogląd deklaruje. W tłumie raźniej. Za kilka tygodni będzie pielgrzymka racjonalistów do Torunia, przyjmujesz zaproszenie?

>>p. Szarley napisał
>>Cytat:
znam wielu , którzy od pychy są bardzo dalecy

> To może napisać nawet p. Bogusławski. Nie jest to więc dowód na cokolwiek w kwestii wiary.
Nie jest,
ale,
może nie mnie, a wprzódy swojego proboszcza i biskupa powinieneś z wiary egzaminować???
Nossola, Bonieckiego i Lemańskiego już oceniłeś
Cytat:
Nie powiem, żeby to było doborowe towarzystwo,


>>...i mając wybór na mszę niedzielną, nawet i kilka mil polskich pojedzie, a często i granicę przekroczy, bo nie tylko po polsku mszy wysłuchać poradzi (choć jak wiadomo wg p. Elaspa tylko Polacy godni są miana Narodu),
> Po co p. Szarley zasuwa parę mil, skoro może poczytać sobie Pismo Święte w domu, np. w gronie znajomych?
... bo będąc z własnej woli katolikiem, taki obowiązek na siebie przyjął, choć go jako uciążliwości nie czuje, a Pismo Święte w domu czyta, uprzedzam, nie zawsze po polsku.

> Aby napić się piwa p. Szarley też chyba nie robi eskapady do browaru.
A i owszem, jeśli mam towarzystwo i kierowcę.

> Nie moja wina, że Czesi narodem nie są.
... bo tak uważa p. Elasp, a dowodem na to ma być fakt, że Czesi lubią piwo i nie wyszedł spośród nich Karol Wojtyła

>Ale tak jak wielu Polakom odpowiada ciepła woda w kranie, tak większości Czechów wystarczy zimne piwo w lodówce.
Polakom nie wystarczy piwo, bo muszą mieć wódkę, a jak już mają wódkę to nic im więcej nie potrzeba.

>>co gorsza, p. Szarley nieraz i na luterskim nabożeństwie bywa i u biskupa Izdebskiego w gościnie, w Płocku u mariawitów, do cerkwi zajrzy kiedy w Świętej Rusi mieszka, a co gorsza, (herezya niesamowita) w Tygodniku Powszechnym listy Starego Diabła czytuje, a Gościa Niedzielnego za nic ma...
> A dlaczego za nic, skoro p. Szarley taki liberalny i z wielu pieców je chleb? To wyjaśni się już za chwilę.
Ze swojej strony wyjaśnię: GN czytywałem chętnie, ale zPISiał, a mnie polskie swary polityczne niewiele interesują, Wierzę w Zmartwychwstanie, a nie w akta TW Bolka i wybuchy w tupolewie

Teraz czekam na Twoje wyjaśnienie

>>oj stos panu Szarleyowi inkwizytory szykują, oj ogrzać sie przyjdzie, pocieszam sie jeno, że w dobrym towarzystwie Nossola, Lobkowicza, Bonieckiego, Wiśniewskiego, Kłoczowskiego, Lemańskiego, Turnaua...
> Nie powiem, żeby to było doborowe towarzystwo, przynajmniej jeżeli chodzi o wiarę katolicką (wyłączając Kłoczowskiego).
dwóch z nich to biskupi (z czego jeden arcy-)

>Rozumiem, że chodzi - gwoli pluralizmu - o towarzystwo Michała Wiśniewskiego (z "Ich Troje") i jego kolorową i nowoczesną wizję katolicyzmu?
Nie rżnij głupa, rozmawiamy poważnie

>>rzekłbym też Bogusławskiego, Anny Salman i Meretseger, ale oni jako całkiem nieznabogi jednak wpierw pójdą, ja dopiero za nimi.
>Jak widać, p. Szarley toleruje tylko tolerancyjnych, natomiast nie toleruje nietolerancyjnych.
Jak widać? z czego?
27-05-2014 16:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Trudna? Może i tak, ale czy nudna? Widocznie nie przejrzał Pan zalinkowanych wątków.
>Nie jestem jedynym, który skarżył się, że w zalinkowanymi wpisami ma problem.
Jeżeli nie udało się Panu otworzyć i przejrzeć zalinkowanych wątków, to rzeczywiście "rozmowa jest koperkowa", czyli bardziej obok niż w temacie. Niech Pan spróbuje znaleźć tu wątek "Szkice o moralności (etyce) katolickiej", jeżeli nie na samym Forum, to "wbijając" ten tytuł w Googla.

>>>>Moim zdaniem jest tu poważna istota sporu, gdyż skoro kapłan, najbardziej Boga znający, grzeszyć się nie boi, to cała religijna moralność jest funta kłaków nie warta.
>Ja nie wiem ile religijna moralność jest warta, ale nie sądzę, aby należało z księży brać przykład.
Pan raczy żartować, to jakiej religii jest Pan wyznawcą?
1 List do Tymoteusza:
1 Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania. 2 Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, 3 nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, 4 dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. 5 Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? 6 Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie. 7 Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie.

8 Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nie nadużywający wina, niechciwi brudnego zysku, 9 [lecz] utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu. 10 I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu. 11 Kobiety również - czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim. 12 Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami. 13 Ci bowiem, skoro dobrze spełnili czynności diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień i ufną śmiałość w wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.

To kto jeżeli nie kapłan ma być wzorem do naśladowania. Moralność chrześcijańska opiera się właśnie na świadectwie własnego postępowania. Chrześcijanin to człowiek, którego życie świadczy o prawdziwości jego pokuty i wiary

>Ja dostrzegam z jednej strony największe wśród księży właśnie rozpowszechnienie grzechu pychy,
Znam historię Kościoła i ta wiedza właśnie zrobiła ze mnie antyklerykała. Gdyż nie istnieje takie zło jakiego w imię Boga - Miłości chrześcijanie by się nie dopuścili.
Kościół Rzymskokatolicki jest najbardziej obłudną instytucja tego świata, gdyż potworną pazerność jego funkcjonariuszy na wszelakie dobra tego świata: pieniądze, władzę, seks pokrywa się pięknymi słowy, a im kto wyżej w hierarchii kapłańskiej stoi tym gorszy.

>z drugiej, znam wielu, którzy od pychy są bardzo dalecy.
Ja też, ale wyjątki tylko potwierdzają regułę.

>Pycha zaś utrudnia wielu z nich przyznanie "jestem zwykłym człowiekiem"
Pycha to dosyć szerokie pojęcie, które warto tu uszczegóławiać, a nie tylko pychą kapłani grzeszą. Żaden z głównych grzechów ich nie omija, a to przecież występki przeciw samemu Bogu przez ich religię wyznaczone.

>Pisząc "kapłan, najbardziej Boga znający" dał się Pan na tę kapłańską pychę nabrać. Skąd Pan wie, że najbardziej Boga znają?
Toż Pan nie wie, iż po chrześcijańskim sformatowaniu otrzymują zaszczyt święcenia.
Nie, ja nie zgadzam się, iż kapłan to zupełnie normalny chrześcijanin, któremu wszystko wolno. Mnie się wydaje, że od kapłana należy wymagać więcej.

>Nie należy sądzić katilckiej moralności podług kapłanów, ale podług świętych.
A cóż mnie niewierzącego "Złota legenda" obchodzi, nawet w jej XXI wiecznej jej wersji. Oceniam konkretnych ludzi na podstawie znanych mi faktów z ich życia. W mojej subiektywnej ocenie mało jest postaci chwalebnych - nie mówiąc już o "kryształowych" wśród tych za wzorce do naśladowania uznanych.

>Któż jest świętym?
To proste! Od roku 1146, gdy papież Eugeniusz III, zastrzegł prawo kanonizacji wyłącznie dla papieży, ten którego papież uzna za świętego. Oczywiście poprzedzają to różne barwne procedury.

>Pan, w zbawienie niewierzący, może powiedzieć "ten, którego za dobrą wierność idei szanuję".
Tak, to ważne, ale dla mnie za mało. Musi coś zrobić na rzecz społeczności. Polecam na przykład Ochryd z lat 990-1015, gdy jako siedziba autokefalicznego metropolity Ochryda stała się ważnym ośrodkiem kulturalnym. Tu miała swoje centrum tzw. ochrydzka szkoła piśmiennicza. Prawdopodobnie właśnie w Ochrydzie św. Klemens Ochrydzki stworzył cyrylicę. Tak, tamtejsi mnisi mogą u mnie robić i za racjonalistów i prawie za świętych. To nie jedyne miejsce i okres chrześcijańskiej chwały, choć nie tym "kościelni" się chwalą.

>Przecież wyżej Pan szanuje przywiązanie do idei niż bezideowość.
Zdecydowanie tak, tylko musi coś dobrego z tego dla innych ludzi wynikać.

>Gdzie wiec pole sporu?
Jest ich sporo, ale sporu, a nie kłótni.

Pozdrawiam.

@@@
.
27-05-2014 18:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Jeżeli nie udało się Panu otworzyć i przejrzeć zalinkowanych wątków, to rzeczywiście "rozmowa jest koperkowa", czyli bardziej obok niż w temacie. Niech Pan spróbuje znaleźć tu wątek "Szkice o moralności (etyce) katolickiej", jeżeli nie na samym Forum, to "wbijając" ten tytuł w Googla.
Proponuję tę część rozmowy zostawić na później

>>>>>Moim zdaniem jest tu poważna istota sporu, gdyż skoro kapłan, najbardziej Boga znający, grzeszyć się nie boi, to cała religijna moralność jest funta kłaków nie warta.
>>Ja nie wiem ile religijna moralność jest warta, ale nie sądzę, aby należało z księży brać przykład.
>Pan raczy żartować, to jakiej religii jest Pan wyznawcą?
> 1 List do Tymoteusza 1 Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania. 2 Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity... :

Wymagania pawłowe wobec księży nie są tajemnicą, Paweł pisze jaki powinien być biskup, a nie jaki jest biskup np przemyski AD 2014. Jakiej więc religii jestem wyznawcą? Katolikiem, fakt, że w moim kościele wielu biskupów od katolicyzmu jest daleko, martwi mnie ale ich przecież nie ekskomunikuję. Kościół jest także dla nich, choć nie rozumieją po co, nie rozumieją, że dla nich to znaczy, po to aby dawać im szansę a nie po to aby im służył.
Cytat:
Co usłyszawszy Jezus, rzekł im : Zdrowi nie potrzebują lekarza, ale źle się mający ; albowiem nie
przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych


>To kto jeżeli nie kapłan ma być wzorem do naśladowania.
Tak, ma Pan rację. Ma być wzorem. Jeden jest, drugi nie jest. W wojsku jest tak, że każdego oficera słuchać należy, bo jak nie to kula w łeb. W kościele jeden rozumu tyle dostał, że lepiej niech księży słucha i za wiele nie patrzy. Innemu zaś, być może, zbytnie duchownym posłuszeństwo do grzechów zaliczą. W historii kościoła o wiele czarniejsze karty są niż dzisiejsza, Rodrigo Borgia był o wiele ciekawszym papieżem niż obecny. O wielu proboszczach, biskupach mam złą opinię, jeśli twierdzą, że powinienem brać z nich przykład to są pyszni, jeśli winienem im posłuszeństwo to zapytam czy Aleksandowi VI też?
Zrezygnowałem, a raczej nigdy nie miałem przekonania o szczególnym powołaniu kapłanów. Jedyne na co sobie staniowczo wobec nich pozwalam, to na ocenianie ich gorliwości, świeckich nie oceniam prawie nigdy, ale po stwierdzeniu, że ksiądz na ołtarzu się stawia lub zgorszenie czyni, przykładu z niego brać nie chcę

Kto jeżeli nie kapłan ma być wzorem do naśladowania?
Człowiek myślący z wielu wzorów korzysta, z wielu źródeł wodę pije

> Moralność chrześcijańska opiera się właśnie na świadectwie własnego postępowania.
Tak. Dlatego winienem tak postępować, aby dawać przykład.
Nie słowem, ale przykładem dawać świadectwo. Fakt, że mój proboszcz przykładu nie daje, mnie od mojej powinności nie zwalnia.

>Znam historię Kościoła i ta wiedza właśnie zrobiła ze mnie antyklerykała.
Nie dziwię się, a choć mnie antyklerykałem zrobiła raczej współczesność kościoła, zbytnich różnic poglądów nie dostrzegam.

>>z drugiej, znam wielu, którzy od pychy są bardzo dalecy.
>Ja też, ale wyjątki tylko potwierdzają regułę.
Wyjątek nie potwierdza reguły. Wyjątek ją podważa.
Nie wiem ilu księży mocno się nad tłum wiernych wynosi, ilu z siebie samych czyni Czwartą Osobę Boską, ale z pewnością jest takich za dużo.

>Toż Pan nie wie, iż po chrześcijańskim sformatowaniu otrzymują zaszczyt święcenia.
>Nie, ja nie zgadzam się, iż kapłan to zupełnie normalny chrześcijanin, któremu wszystko wolno. Mnie się wydaje, że od kapłana należy wymagać więcej.

Tak, od kapłana należy wymagać więcej, co zrobić, kiedy tylko nieliczni te podwyższone wymagania spełniają?
Jedni wierni od kościoła całkiem odchodzą, inni przychodzą do świadków Jehowy, jeszcze inni mówią "nie moja rzecz" lub pod kurią warszawsko-praską transparenta rozwieszają.
Co robić, kiedy nieliczni te wymagania spełniają?
To nie jest proste pytanie, na nie nie ma prostej odpowiedzi, ja swojej szukam od dawna, być może znalazłem, ale pewności nie mam. Przy tym mnie jest łatwiej. Ja jestem wychowany na pograniczu, jeden dziadek był luter , drugi komunista, to nie uczy klękania przed księdzem, to uczy stawiania wymagań, ale to nadal nie daje prostej odpowiedzi na pytanie: Co robić, kiedy nieliczni spełniają wymagania?

>>Nie należy sądzić katilckiej moralności podług kapłanów, ale podług świętych.
>A cóż mnie niewierzącego "Złota legenda" obchodzi, nawet w jej XXI wiecznej jej wersji. Oceniam konkretnych ludzi na podstawie znanych mi faktów z ich życia.
Przecież o to właśnie chodzi. O samodzielnie dokonywaną ocenę.

>>Któż jest świętym?
>To proste! Od roku 1146, gdy papież Eugeniusz III, zastrzegł prawo kanonizacji wyłącznie dla papieży, ten którego papież uzna za świętego. Oczywiście poprzedzają to różne barwne procedury.

To proste. Papież uznaje Zenka świętym i porucza mu obowiązki bycia loklanym patronem Radwanic.
Super

Dla rozmodlonego bezrefleksyjnie tłumu wystarczy. Dla mnie nie.
Bóg ocenia człowieka nie papież. Papież może (i powinien) wskazywać przykłady, może ich nazywać świętymi lub błogosławionymi, może na podstawie żywota przyjąć założenie, że ktoś jest zbawiony, (Pan też postaci historyczne ocenia) ale całkowitą pewność może mieć tylko co do jednego człowieka tego, który usłyszał: "Zaprawdę
mówię tobie, dziś ze mną będziesz w raju."

CDN
29-05-2014 14:27 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Wymagania pawłowe wobec księży nie są tajemnicą,
Nie są o przynajmniej biskupom powinny być znane.

>Paweł pisze jaki powinien być biskup, a nie jaki jest biskup np przemyski AD 2014.
Jednak Paweł pisze jakim powinien być każdy biskup chrześcijański i skoro biskup takim być nie może nie jest biskupem chrześcijańskim, tylko samozwańczym przez kolesi do wspólnoty interesów, a nie duchowego przewodzenia gminie, powołanym.

>Jakiej więc religii jestem wyznawcą?
Pytanie było retoryczne i odpowiedzieć Pan sam sobie musi. Ja tylko chciałem Pana do refleksji skłonić.

>Katolikiem, fakt, że w moim kościele wielu biskupów od katolicyzmu jest daleko, martwi mnie ale ich przecież nie ekskomunikuję. Kościół jest także dla nich, choć nie rozumieją po co, nie rozumieją, że dla nich to znaczy, po to aby dawać im szansę a nie po to aby im służył.
Cytat:
Co usłyszawszy Jezus, rzekł im : Zdrowi nie potrzebują lekarza, ale źle się mający ; albowiem nie
przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych

To już nie mój, a Pański problem. Skoro Panu pasuje, to mnie nie przeszkadza - choć oczywiście dziwię się i to zdziwienie wyrażam.

>>>>To kto jeżeli nie kapłan ma być wzorem do naśladowania.
>Tak, ma Pan rację. Ma być wzorem. Jeden jest, drugi nie jest.
Jeżeli tych mogących być wzorem jest mniejszość i im wyżej w hierarchii tym mniej, to moim zdaniem jest powód do poważnej refleksji.

> W wojsku jest tak, że każdego oficera słuchać należy, bo jak nie to kula w łeb.
I już tym się nie zgadzam. Na zestawianie kapłanów z kimkolwiek oni są z zupełnie innego nadania i obowiązuje ich zupełnie inne postępowanie. Trafienie na wieki wieków do piekła, chyba jest większą karą od kuli w łeb?

>Człowiek myślący z wielu wzorów korzysta, z wielu źródeł wodę pije
Bez przesady! Człowiek myślący podchodzi do wszystkiego krytycznie i wybiera to co jego zdaniem jest najsłuszniejsze. Jego przekonywujące.

>Tak, od kapłana należy wymagać więcej, co zrobić, kiedy tylko nieliczni te podwyższone wymagania spełniają?
Zwyczajnie być krytycznym i wątpić w ich wiarygodność jako przewodników duchowych.

>Przecież o to właśnie chodzi. O samodzielnie dokonywaną ocenę.
Na tym właśnie racjonalizm polega.

Pozdrawiam.

@@@
.
29-05-2014 16:38 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Jednak Paweł pisze jakim powinien być każdy biskup chrześcijański i skoro biskup takim być nie może nie jest biskupem chrześcijańskim, tylko samozwańczym przez kolesi do wspólnoty interesów, a nie duchowego przewodzenia gminie, powołanym.
Jeśli więc nie jest do duchowego przewodzenia powołanym, to zajedno Panu jak i mnie duchowo nie przewodzi. Potrafię sam ocenić, który biskup (który ksiądz) pawłowe wymagania spełnia, choć mogę się w tej ocenie bardzo grubo mylić (!!). Nie mam wpływu na to kto jest biskupem krakowskim czy ołomunieckim, nie mam wpływu na to, kto jest proboszczem u św. Jana czy pastorem w kościele Jezusowym, ale mam wpływ na to, z czym zdaniem się liczę i kogo pod swój dach zapraszam. Może jestem heretykiem, ale sam sobie i biskupa i proboszcza i pastora wybrałem i każdy z nich w którymś z moich domów gościł.
Celowo wspomniałem księżowską pychę jako podstawowe kryterium tej oceny, choć to tylko jeden z grzechów kapłanów, ale ten jest najbardziej widoczny i (w mojej subiektywnej ocenie - do której mam prawo) najbardziej u księdza przeszkadzający a jest źródłem wszytskich pozostałych podłości.

>> (Jestem) Katolikiem, fakt, że w moim kościele wielu biskupów od katolicyzmu jest daleko, martwi mnie ale ich przecież nie ekskomunikuję.
>To już nie mój, a Pański problem. Skoro Panu pasuje, to mnie nie przeszkadza - choć oczywiście dziwię się i to zdziwienie wyrażam.

Gdyby mi to pasowało, to zamiast czytać Racjonalistę, protestowałbym w Jasienicy przeciwko samowoli ks Lemańskiego. Racjonalisty unikałbym, chyba że po to, żeby "nawracać".

Jestem bezkrytyczny wobec żony. Nie powiem też krytycznego słowa o zmarłych przed pogrzebem (często i po) i o Prezydencie wśród cudzoziemców. Księża w moich oczach podlegają krytyce i nieraz ją tu wypowiadałem, ale też pisałem, że wierzę w Zmartwychwstanie, a nie w boskość proboszcza, choć o dobre imię tych , którzy na to zasługują też się upomnę.

>>Tak, od kapłana należy wymagać więcej, co zrobić, kiedy tylko nieliczni te podwyższone wymagania spełniają?
>Zwyczajnie być krytycznym i wątpić w ich wiarygodność jako przewodników duchowych.
... a jeśli jest się katolikiem, to znaleźć takiego, który przynajmniej stara się wymaganiom strzymać.

Krytycyzm, zwątpienie... to przecież normalne, ale do refleksji, trzeba też trochę więcej świata widzieć niż z wieży kościelnej na farę.
Dlatego Elaspowi napisałem, że
Cytat:
... mając wybór na mszę niedzielną, nawet i kilka mil polskich pojedzie, a często i granicę przekroczy, bo nie tylko po polsku mszy wysłuchać poradzi, co gorsza, p. Szarley nieraz i na luterskim nabożeństwie bywa i u biskupa Izdebskiego w gościnie, w Płocku u mariawitów, do cerkwi zajrzy kiedy w Świętej Rusi mieszka

Dodałbym jeszcze że poczytać to i owo, także z indeksu, porozmawiać na Racjonaliście i w praskim Wieczerniku i na spotkaniu Humanistycznej Partii, czy (co w oczach wielu herezja najgorsza) podyskutować z p. Bogusławskim

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
29-05-2014 18:10 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> czy (co w oczach wielu herezja najgorsza) podyskutować z p. Bogusławskim
Jak Pan będzie w Warszawie, to chętnie pogadam sobie z takim heretykiem i racjonalistą przy kieliszeczku czy szklaneczce, a to już samo przez się (w oczach pana Elaspa) wskazuje na naszą niską moralność. Myślę, że pan Maciej (Maceox) też by się przyłączył, a i pan Piotr (Worek kości) by nam nie odmówił. A gdyby jeszcze dama intelektu, pani Meretseger, z nami też usiadła, to intelektualna uczta byłaby przednia. Przecież nas zdecydowanie więcej łączy niż dzieli.

Pozdrawiam.

@@@
.
29-05-2014 18:16 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>.
>> czy (co w oczach wielu herezja najgorsza) podyskutować z p. Bogusławskim
>Jak Pan będzie w Warszawie, to chętnie pogadam sobie z takim heretykiem i racjonalistą przy kieliszeczku czy szklaneczce, a to już samo przez się (w oczach pana Elaspa) wskazuje na naszą niską moralność. Myślę, że pan Maciej (Maceox) też by się przyłączył, a i pan Piotr (Worek kości) by nam nie odmówił. A gdyby jeszcze dama intelektu, pani Meretseger, z nami też usiadła, to intelektualna uczta byłaby przednia. Przecież nas zdecydowanie więcej łączy niż dzieli.
>Pozdrawiam.
>@@@
>.
>
Jest mi bardzo miło przeczytać takie zaproszenie, z przyjemnością przysłuchałbym się rozmowie w tak zacnym towarzystwie
Jeśli tylko będę się wybierał do Warszawy, uprzedzę
29-05-2014 18:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>z przyjemnością przysłuchałbym się rozmowie w tak zacnym towarzystwie
Nie ma tak lekko, trzeba brać pełen udział.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
29-05-2014 19:36 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>>z przyjemnością przysłuchałbym się rozmowie w tak zacnym towarzystwie
>Nie ma tak lekko, trzeba brać pełen udział.

"Racjonalista" z "katolikiem" z kieliszkami pełnymi "genialnej używki", w "stolicy" "niepodległego" kraju będą prowadzić "racjonalne rozmowy".

Bez obrazy, ale trudno o coś równie żałośnie nieautentycznego - pomijając oczywiście produkty bezpośrednio importowane z Chin, w rodzaju orzechów włoskich wykonanych z plastiku, o których jakiś czas temu donosiły media.
29-05-2014 19:46 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>>z przyjemnością przysłuchałbym się rozmowie w tak zacnym towarzystwie
>>Nie ma tak lekko, trzeba brać pełen udział.
> "Racjonalista" z "katolikiem" z kieliszkami pełnymi "genialnej używki", w "stolicy" "niepodległego" kraju będą prowadzić "racjonalne rozmowy".

"Elasp"
29-05-2014 22:00 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Wydawało mi się, że to Pan może robić z polski wzorzec z Sèvres, ale teraz wiem, że Pan się nawet nie umywa do pana posła Andrzeja Jaworskiego
wiadomosci(*)3,wiadomosc.html?ticaid=112d05
www.sejm.g(*).xsp?symbol=SKLADZESP&Zesp=150

Pan w to zapewne nie uwierzy, ale wolałbym się własną pięścią zabić niż zejść na Wasz poziom intelektualny, kulturalny,
a także moralny. Słuchałem tego faceta z doktoratem z Uczelni Wyszyńskiego i byłem tak zbrzydzony, że na wymioty mi się zbierało. Kurtka na wacie, ale intelektualistów w "Wolnej Polsce" żeśmy się dorobili.

@@@
.
27-05-2014 18:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Pan, w zbawienie niewierzący, może powiedzieć "ten, którego za dobrą wierność idei szanuję".
>Tak, to ważne, ale dla mnie za mało. Musi coś zrobić na rzecz społeczności.
... i wtedy Pan go jako "świętego" będzie uważał.

Ucieszyło mnie "mianowanie" świętym Jana XXIII. W dzisiejszych czasach, kiedy palaczy wszędzie do gett spychają, mam nadzieję, że dzięki niemu będę mógł w Niebie mieć dostęp do godziwej palarni cygar

>Prawdopodobnie właśnie w Ochrydzie św. Klemens Ochrydzki stworzył cyrylicę. Tak, tamtejsi mnisi mogą u mnie robić i za racjonalistów i prawie za świętych.
I o tym właśnie piszę. Pan nie świętych, ale szacunku godnych wśród historycznych postaci znajduje. To kogo papież na ołtarze wynosi, Panu nie wystarcza, a mnie też nie za bardzo.

Napisałem wielekroć: Chciałbym, żeby państwo było świeckie, a kościół katolicki.
Tak, stanowczo chciałbym, żeby kościół był katolicki.
Który z nas jest heretykiem, Hoser czy ja?

>>Gdzie wiec pole sporu?
>Jest ich sporo, ale sporu, a nie kłótni.
Kłócić się nie zamierzam

Pozdrawiam
26-05-2014 18:29 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Gdyż mnie się jednak wydaje, że wyznawana przez nas ideologia powinna nas do czegoś zobowiązywać,
Też tak uważam. Ale co do kleru to kto powiedział, że ideologia, którą księża rzeczywiście wyznają nie jest przez nich przestrzegana?
>a znający Boga kapłani powinni być wzorem bogobojności.
Jeśli bóg, którego owi kapłani (wy)znają ma starotestamentową proweniencję to powiedziałbym, że polscy księża są wzorem bogobojności. Któż inny w końcu ma w sobie tyle pychy co żądny hołdów i okrutny Jahwe? A księża? Księża tylko idą za przykładem z samej góry.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
26-05-2014 17:53 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Tak krzyczę?

A czy ja pisalem, ze Ty krzyczysz? To nie moja wina, ze identyfikujesz sie z ogolnikowym katolikiem.

Dlatego nie lubie z Toba rozmawiac. Twoj styl dyskusji jest podobny do worka kosci - wytluszczasz jedno zdanie i infantylnie sie pytasz "a gdzie ja tak pisalem, a kto mowi, ze ja jestem katolikiem".

Dobrze wiesz, ze ktos piszac "katolicy" nie ma na mysli Ciebie. Piszac katolicy mialem na mysli ogolnie katolika i katolicyzm.

>Kiedyś bardzo Cię oburzyło nazwanie mnie racjonalistą, jak widać zapakowanie do innej szufladki przychodzi Ci bardzo łatwo.

Nie oburzylo bo tytul "racjonalista" nie ma dla mnie zadnej wartosci (wlasnie miedzy innymi dlatego, ze racjonalista moze byc czlowiek wierzacy w powstawanie trupow.

Po prostu zapytalem sie jakimi kryteriami kieruja sie tutejsi racjonalisci okreslajac jednego wierzacego w Jahwe jako oszoloma a drugiego wierzacego w te sama postac jako racjonaliste.
26-05-2014 21:11 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Tak krzyczę?
>A czy ja pisalem, ze Ty krzyczysz? To nie moja wina, ze identyfikujesz sie z ogolnikowym katolikiem.

Ja jestem katolikiem

>Dlatego nie lubie z Toba rozmawiac. Twoj styl dyskusji jest podobny do worka kosci - wytluszczasz jedno zdanie i infantylnie sie pytasz "a gdzie ja tak pisalem, a kto mowi, ze ja jestem katolikiem".

Piotr jest (chyba) ateistą

>Dobrze wiesz, ze ktos piszac "katolicy" nie ma na mysli Ciebie.

Powtórze. Jestem katolikiem

>Piszac katolicy mialem na mysli ogolnie katolika i katolicyzm.
Czyli kogo, skoro nie mnie?
26-05-2014 18:14 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie pokazują
Pokazują. Kraj niby pełen wierzących a więzienia jakoś puste nie stoją. Niby to religia miłości a o zaufanie ciężko nad wyraz. Obłudy, homofobii i antysemityzmu też nie brakuje, tak samo jak nie brakuje kościelnego bełkotu o wartościach kiedy kler głodem nie przymiera, ale część polskich dzieci już tak. Prawdę powiedziawszy zważywszy na to jak łatwo uzyskać przebaczenie bozi i jej pośredników (spowiedź) nie dziwię się, że Polak-katolik Polakowi-katolikowi wilkiem.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
25-05-2014 22:29 
 Ocena-3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Jak na razie Skandynawia ma sie dobrze. To katolicka czesc swiata troche cienko przedzie (ale za to tym glosniej o wyzszosci tego cienkiego przedzenia nad wszystkim innym krzyczy)

Dobra, dobra. Kongres Nowej Prawicy w Polsce - 7 %, Ruch Narodowy we Francji - 25 %!
Kuriozalny, skrajnie lewacki "Twój Ruch" - zatonął. Zaczyna się powolny powrót do normalności.

Czas otworzyć szampana!
25-05-2014 23:02 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Jak na razie Skandynawia ma sie dobrze. To katolicka czesc swiata troche cienko przedzie (ale za to tym glosniej o wyzszosci tego cienkiego przedzenia nad wszystkim innym krzyczy)
> Dobra, dobra. Kongres Nowej Prawicy w Polsce - 7 %, Ruch Narodowy we Francji - 25 %!
>Kuriozalny, skrajnie lewacki "Twój Ruch" - zatonął. Zaczyna się powolny powrót do normalności.
> Czas otworzyć szampana!

Szampana otworze jak Jaroslaw zrobi z Polski Wielka Polske Katolicka i prawo swieckie zastapi katolickim szariatem
Wtedy przekonamy sie czy katolicy chca zyc po zachodniemu czy po bozemu
Episode_2 (3284 punktów)
> Myślę, że nie ma dowodu na to, by ta istota tak się zachowywała, ale nie ma też dowodu przeciwnego. Jest więc miejsce na wiarę w takie lub inne atrybuty Istoty Najwyższej.

Domyślam się, że postulujesz taką prostą Istotę, bo Twoim zdaniem mieści się ona w lukach w wiedzy. Ale żeby coś postulować, dobrze byłoby, żeby to było przynajmniej teoretycznie i logicznie możliwe.
Dlatego pytam, jak sobie wyobrażasz jakiekolwiek interakcje z taką Istotą teraz albo po śmierci.
Nawet gdyby nas obserwowała, to przecież nie mając pamięci nie mogłaby gromadzić informacji o nas.

>Jeżeli ta wiara choć trochę (gdy jest głęboko zakorzeniona) powściąga ludzi przed czynieniem zła, to nie należy jej zwalczać.
No bo widzisz, jeśli mamy Istotę, która nic nie robi, tylko sama dla siebie ma świadomość, to w jaki sposób wiara w nią mogłaby powstrzymywać od czynienia zła?

>Być może świat z religiami jest zły, ale czy bez religii będzie na pewno lepszy? Skąd to wiemy, skoro nigdy z tak urządzonym światem nie mieliśmy do czynienia?
Tu jest postawa - lepsze znane zło, niż nieznane.
A może warto sprawdzić? I tak wszystko się zmienia.

Nie bierzesz pod uwage tego, że nawet jeśli religia trochę powstrzymuje przed czynieniem zła, ogólny bilans może wyjść na minus.
24-05-2014 16:53 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Niestety nie ma Pan racji i to z wielu powodów. Ograniczę się do najważniejszych.

Niestety, Pana obiekcje są bezpodstawne i to co deklaruje Pan jako niewyjaśnialne jest łatwe do wyjaśnienia.

>> Dziś wiemy, że tzw. dusza nie jest odrębnym obiektem, lecz procesem zachodzącym w układzie nerwowym.
> 1. Ale jakim procesem?

Procesem modelującym rzeczywistość.

> Wychodzi na to, że jest uporządkowaną mnogością wyładowań elektrycznych. Jak mnogość wyładowań elektrycznych może być tożsama np. z uczuciem bólu...

Nie jest tożsama - to są różne opisy tego samego zjawiska.

> 2. Jeżeli pewne wyładowania elektryczne jawią się mi pod postacią "bólu", kim jestem ja, któremu się tak jawią?

To "ja" jest uproszczonym modelem Pańskiego ciała, który zbudował Pański umysł.

> 3. Tym, co wymaga wyjaśnienia jest nie tyle świadomość, co jawienie się czegoś w świadomości. Jest niezaprzeczalna, jakościowa różnica pomiędzy wyładowaniem w mózgu obserwowanym "od zewnątrz" (przez lekarza) i "od wewnątrz" (przez pacjenta). Skąd bierze się tak wyraźna różnica i na czym polega, skoro obserwowane jest jedno i to samo?

Ta wyraźna różnica bierze się z różnic opisu zjawiska bólu przez pacjenta i lekarza. Pacjentowi bezpośrednio jest dane czucie bólu, natomiast lekarz opisuje ból w kategoriach procesów fizykochemicznych organizmu ludzkiego. Ponieważ każedemu z nich jest dany inny repertuar cech opisywanego zjawiska (choć częściwo pokrywający się), więc z konieczności te opisy się różnią.

> 4. ... każdy atom może być obdarzony proto-świadomością.

Nie, nie może. Istotą świadomości jest zdolność modelowania. Pojedynczy atom tego zrobić nie może.

> 5. Istota Najwyższa nie musi być obdarzona złożoną osobowością.

Musi. Zdolność modelowania rzeczywistości wymaga skomplikowanego systemu informatycznego. A ponadto, czy przypadkiem ta "Najwyższość" nie łączy się z wszechwiedzą, co wymaga olbrzymiej pamięci?
Elasp (6859 punktów)

>> Niestety nie ma Pan racji i to z wielu powodów. Ograniczę się do najważniejszych.
>Niestety, Pana obiekcje są bezpodstawne i to co deklaruje Pan jako niewyjaśnialne jest łatwe do wyjaśnienia.

Sprawdźmy zatem.

>>> Dziś wiemy, że tzw. dusza nie jest odrębnym obiektem, lecz procesem zachodzącym w układzie nerwowym.
>> 1. Ale jakim procesem?
>Procesem modelującym rzeczywistość.

Nic to nie mówi, dokąd nie zdefiniuje się wyrażenia "modelować rzeczywistość". Poza tym nie wszystkie zdarzenia w mózgu mają modelować rzeczywistość w intuicyjnym sensie "modelowania rzeczywistości" (np. sterowanie organami ciała nie jest chyba modelowaniem rzeczywistości, przeżywanie urojeń też nie jest modelowaniem).

Zgodzę się, że (jakoś pojęte) modelowanie rzeczywistości jest jedną z funkcji świadomości, ale nie sądzę, aby to była istota świadomości. Myli Pan funkcję z istotą (ten zabobon można nazwać funkcjonalizmem - lektura Dennetta odzywa się najwyraźniej). Malarz pokojowy może być zatrudniany do pomalowania wnętrz na biało, ale nie jest "malarzem na biało", tylko malarzem - nawet wtedy, gdy nigdy nie pomalował wnętrza na żaden inny kolor, bo jego klienci życzą sobie tylko i wyłącznie białego koloru.

>> Wychodzi na to, że jest uporządkowaną mnogością wyładowań elektrycznych. Jak mnogość wyładowań elektrycznych może być tożsama np. z uczuciem bólu...
>Nie jest tożsama - to są różne opisy tego samego zjawiska.

Jak są możliwe różne opisy tego zjawiska? Poza tym jest Pan nieścisły: nie są to różne opisy, ale opisy różnego rodzaju. To znacząca różnica i radzę Panu zastanowić się nad nią.

>> 2. Jeżeli pewne wyładowania elektryczne jawią się mi pod postacią "bólu", kim jestem ja, któremu się tak jawią?
>To "ja" jest uproszczonym modelem Pańskiego ciała, który zbudował Pański umysł.

Czym zatem jest umysł, jeżeli "ja" jest tworem umysłu? Modelem czego? Modelem rzeczywistości? Kto posługuje się tym modelem? Samo w sobie nieświadome ciało, które
ów umysł (czy "ja") musi kontrolować?

>> 3. Tym, co wymaga wyjaśnienia jest nie tyle świadomość, co jawienie się czegoś w świadomości. Jest niezaprzeczalna, jakościowa różnica pomiędzy wyładowaniem w mózgu obserwowanym "od zewnątrz" (przez lekarza) i "od wewnątrz" (przez pacjenta). Skąd bierze się tak wyraźna różnica i na czym polega, skoro obserwowane jest jedno i to samo?

>Ta wyraźna różnica bierze się z różnic opisu zjawiska bólu przez pacjenta i lekarza. Pacjentowi bezpośrednio jest dane czucie bólu, natomiast lekarz opisuje ból w kategoriach procesów fizykochemicznych organizmu ludzkiego. Ponieważ każedemu z nich jest dany inny repertuar cech opisywanego zjawiska (choć częściwo pokrywający się), więc z konieczności te opisy się różnią.

To jasne, pytanie polega jednak na tym: dlaczego dany jest inny zestaw cech i na czym ta "inność" polega. Na to pytanie nie udzielił Pan odpowiedzi, tylko po prostu na nowo je Pan zadaje. Nieświadomie utożsamia więc Pan explanandum z explanansem.

>> 4. ... każdy atom może być obdarzony proto-świadomością.
>Nie, nie może. Istotą świadomości jest zdolność modelowania. Pojedynczy atom tego zrobić nie może.

Uwaga jak wyżej. Równie dobrze można powiedzieć: "jestem z zawodu malarzem pokojowym na biało". Jeżeli chodzi o zdolność, bardzo dobrze pojmuję możliwość, że atom modeluje rzeczywistość. Atom (albo jego stan) może być np. odpowiednikiem jednego bita informacji. Można podać bardzo wiele analogicznych przykładów.

>> 5. Istota Najwyższa nie musi być obdarzona złożoną osobowością.
>Musi. Zdolność modelowania rzeczywistości wymaga skomplikowanego systemu informatycznego. A ponadto, czy przypadkiem ta "Najwyższość" nie łączy się z wszechwiedzą, co wymaga olbrzymiej pamięci?

Stosują się uwagi poczynione wyżej (dotyczące zabobonu funkcjonalizmu), oraz uwaga wcześniejsza dotycząca zabobonu antropocentryzmu. Nie rozumiem także, po co Istota Najwyższa miałaby modelować rzeczywistość. Takie twierdzenie jest zresztą niezgodne z Pana podejściem funkcjonalistycznym. Znane nam istoty modelują bowiem świat w pewnym celu - aby przetrwać. Innymi słowy, modelowanie ma taką właśnie funkcję. Jeżeli Istota Najwyższa nie musi starać się o przetrwanie, nie musi także modelować rzeczywistości, jakkolwiek zabobon przypisuje tej istocie wiele ludzkich cech.
24-05-2014 22:56 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
>>>> Dziś wiemy, że tzw. dusza nie jest odrębnym obiektem, lecz procesem zachodzącym w układzie nerwowym.
>>> 1. Ale jakim procesem?
>> Procesem modelującym rzeczywistość.
> Nic to nie mówi, dokąd nie zdefiniuje się wyrażenia "modelować rzeczywistość".

Myślałem, że to oczywiste: modelowanie rzeczywistości polega na zbudowaniu systemu naśladującego funkcjonowanie jej pewnego wycinka.

> Poza tym nie wszystkie zdarzenia w mózgu mają modelować rzeczywistość w intuicyjnym sensie "modelowania rzeczywistości" (np. sterowanie organami ciała nie jest chyba modelowaniem rzeczywistości, ...

Samo sterowanie to nie, ale poprawne sterowanie np. kończynami wymaga zbudowania informatycznego modelu ciała oraz jego otoczenia. Przekonali się o tym pionierzy robotyki.

> ... przeżywanie urojeń też nie jest modelowaniem).

Jest modelowaniem rzeczywistości wirtualnej.

> Zgodzę się, że (jakoś pojęte) modelowanie rzeczywistości jest jedną z funkcji świadomości, ale nie sądzę, aby to była istota świadomości. Myli Pan funkcję z istotą ...

W takim właśnie sensie użyłem słowa "istota".

> ... (ten zabobon można nazwać funkcjonalizmem ...

O ile mi wiadomo, zabobon to fałszywy pogląd. Proszę więc wykazać fałszywość funkcjonalizmu.

> ... - lektura Dennetta odzywa się najwyraźniej).

Tak się składa, że Daniel Dennett najrzadziej ze znanych mi filozofów wchodzi w kolizję z naukami przyrodniczymi.

> Malarz pokojowy może być zatrudniany do pomalowania wnętrz na biało, ale nie jest "malarzem na biało", tylko malarzem - nawet wtedy, gdy nigdy nie pomalował wnętrza na żaden inny kolor, bo jego klienci życzą sobie tylko i wyłącznie białego koloru.

Zupełnie nie rozuminem czego ten przykład miałby dowodzić. Czy mógłby mi Pan to wyjaśnić?

>>> Wychodzi na to, że jest uporządkowaną mnogością wyładowań elektrycznych. Jak mnogość wyładowań elektrycznych może być tożsama np. z uczuciem bólu...
>> Nie jest tożsama - to są różne opisy tego samego zjawiska.
> Jak są możliwe różne opisy tego zjawiska? Poza tym jest Pan nieścisły: nie są to różne opisy, ale opisy różnego rodzaju.

Zgoda. Co więcej, powiedziałbym, że to są opisy różnych aspektów tego samego zjawiska.

>> To "ja" jest uproszczonym modelem Pańskiego ciała, który zbudował Pański umysł.
> Czym zatem jest umysł, jeżeli "ja" jest tworem umysłu?

Czynnością mózgu. Pomijając konotacje religijne, nie widzę jakiejś zasadniczej różnicy między pojęciami duszy i umysłu.

>> Ta wyraźna różnica bierze się z różnic opisu zjawiska bólu przez pacjenta i lekarza. Pacjentowi bezpośrednio jest dane czucie bólu, natomiast lekarz opisuje ból w kategoriach procesów fizykochemicznych organizmu ludzkiego. Ponieważ każedemu z nich jest dany inny repertuar cech opisywanego zjawiska (choć częściwo pokrywający się), więc z konieczności te opisy się różnią.
> To jasne, pytanie polega jednak na tym: dlaczego dany jest inny zestaw cech i na czym ta "inność" polega. Na to pytanie nie udzielił Pan odpowiedzi ...

Odpowiedziałem: na przykład, tylko pacjentowi dostępne jest czucie bólu, bo tylko do jego mózgu dochodzą niezbędne temu czuciu impulsy nerwowe. Lekarz może sobie ten ból co najwyżej wyobrażać, a to nie to samo. Innych różnic mógłbym przytoczyć więcej, ale może ta wystarczy.

>>> 4. ... każdy atom może być obdarzony proto-świadomością.
>> Nie, nie może. Istotą świadomości jest zdolność modelowania. Pojedynczy atom tego zrobić nie może.
> Jeżeli chodzi o zdolność, bardzo dobrze pojmuję możliwość, że atom modeluje rzeczywistość. Atom (albo jego stan) może być np. odpowiednikiem jednego bita informacji.

No ale co to za świadomość o pojemności jednego bita. Ponadto aby ten jeden bit reprezentował jakiś aspekt rzeczywistości, to potrzebny jest mechanizm uzgadniający tę informację z jakimś zewnętrznym parametrem, takim jak temperatura. Jeden atom tu nie wystarczy.

> Można podać bardzo wiele analogicznych przykładów.

Znam je. Klasycznym przykładem jest termostat. Można się uprzeć, że ma on świadomość, ale po co?

> Nie rozumiem także, po co Istota Najwyższa miałaby modelować rzeczywistość.

Bo bez tego nie byłaby osobą.

> Jeżeli Istota Najwyższa nie musi starać się o przetrwanie, nie musi także modelować rzeczywistości, jakkolwiek zabobon przypisuje tej istocie wiele ludzkich cech.

Zabobonem jest przypisywanie Istocie Najwyższej atrybutu istnienia.
25-05-2014 13:07 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>>>> 1. Ale jakim procesem?
>>> Procesem modelującym rzeczywistość.
>> Nic to nie mówi, dokąd nie zdefiniuje się wyrażenia "modelować rzeczywistość".
>Myślałem, że to oczywiste: modelowanie rzeczywistości polega na zbudowaniu systemu naśladującego funkcjonowanie jej pewnego wycinka.

Podaje Pan synonim, a nie wyjaśnienie. Słowo "model" wydaje mi się zawierać sugestię, że istnieje ktoś, kto czymś posługuje się w pewnym celu. Była już kiedyś mowa o na ten temat - podawałem bodaj przykład z książkami i komputerem. Sytuacja jest beznadziejna - chce Pan objaśnić pojęcie świadomości przez pojęcie modelu, ale pojęcie modelu zawiera w sobie (nie od razu widoczne) odwołanie do świadomości. Pana błąd polega na tym, ze posługuje się Pan matematycznym pojęciem modelu, które w tym akurat przypadku jest niewystarczające, gdyż jest zbyt szerokie. Model jest, owszem, zawsze modelem czegoś, ale także zawsze dla kogoś, ten ostatni (pragmatyczny) aspekt może być pomijany w matematyce, ale tylko w niej (zresztą matematyka z natury idealizuje i upraszcza). Jak więc może Pan tłumaczyć świadomość przez model, jeżeli model trzeba tłumaczyć przez świadomość?

>> Poza tym nie wszystkie zdarzenia w mózgu mają modelować rzeczywistość w intuicyjnym sensie "modelowania rzeczywistości" (np. sterowanie organami ciała nie jest chyba modelowaniem rzeczywistości, ...
>Samo sterowanie to nie, ale poprawne sterowanie np. kończynami wymaga zbudowania informatycznego modelu ciała oraz jego otoczenia. Przekonali się o tym pionierzy robotyki.

Bardzo rozszerza Pan słowo "model". Za chwilę wszystko będzie modelem lub modelowaniem. Liść spływający wraz z wodą okaże się modelem kierunku i prędkości, z jaką płynie woda.

>> ... przeżywanie urojeń też nie jest modelowaniem).
>Jest modelowaniem rzeczywistości wirtualnej.
>> Zgodzę się, że (jakoś pojęte) modelowanie rzeczywistości jest jedną z funkcji świadomości, ale nie sądzę, aby to była istota świadomości. Myli Pan funkcję z istotą ...
>W takim właśnie sensie użyłem słowa "istota".
>> ... (ten zabobon można nazwać funkcjonalizmem ...
>O ile mi wiadomo, zabobon to fałszywy pogląd. Proszę więc wykazać fałszywość funkcjonalizmu.

Bardzo obszerna jest literatura na ten temat, ale proszę wziąć wzgląd na portal i na ogólnie niewysoki (niejako z definicji) poziom racjonalistów. Dobrym wprowadzeniem do tematyki jest praca: Levine M.: "Materialism and Qualia: The Explanatory Gap", "Pacific Philosophical Quarterly", vol. 64, 1983, s. 354-361.

Polecić można także prace: Nagel T.: "What Is It Like to Be a Bat?", "The Philosophical Review", vol. 83, no. 4, 1974, s. 435-450, Block N.: "Troubles with Functionalism" [w] Block N.: "Consciousness, Function and Representation: Collected Papers, Volume 1", A Bradford Book, The MIT Press, Cambridge, Massachusetts 2007, s. 63-101, Searle J. R.: "Minds, brains, and programs", "Behavioral and Brain Sciences", vol. 3, no. 3, 1980, s. 417-457, Chalmers D. J.: "Facing Up to the Problem of Consciousness", "The Journal of Conciousness Studies", vol. 2, no. 3, 1995, s. 200-219.

>> ... - lektura Dennetta odzywa się najwyraźniej).
>Tak się składa, że Daniel Dennett najrzadziej ze znanych mi filozofów wchodzi w kolizję z naukami przyrodniczymi.

To akurat może być oznaka wstecznictwa.

>> Malarz pokojowy może być zatrudniany do pomalowania wnętrz na biało, ale nie jest "malarzem na biało", tylko malarzem - nawet wtedy, gdy nigdy nie pomalował wnętrza na żaden inny kolor, bo jego klienci życzą sobie tylko i wyłącznie białego koloru.
>Zupełnie nie rozuminem czego ten przykład miałby dowodzić. Czy mógłby mi Pan to wyjaśnić?

Dowodzi, że spełniana funkcja nie musi być od razu cechą istotną. Obserwujemy, jaką funkcję spełnia świadomość. Nie wynika stąd jednak, ze obserwujemy istotę świadomości.

>> Jak są możliwe różne opisy tego zjawiska? Poza tym jest Pan nieścisły: nie są to różne opisy, ale opisy różnego rodzaju.
>Zgoda. Co więcej, powiedziałbym, że to są opisy różnych aspektów tego samego zjawiska.

Jak się ma zjawisko do swoich aspektów - można by zapytać.

>>> To "ja" jest uproszczonym modelem Pańskiego ciała, który zbudował Pański umysł.
>> Czym zatem jest umysł, jeżeli "ja" jest tworem umysłu?
>Czynnością mózgu. Pomijając konotacje religijne, nie widzę jakiejś zasadniczej różnicy między pojęciami duszy i umysłu.

Nawet jeżeli umysł jest czynnością mózgu, nie oznacza to, że jest tylko taką czynnością, tzn. że nie może być uzyskany w inny sposób. Poza tym jest to tylko cześć prawdy, bo można powiedzieć, że nasz mózg jest rezultatem świadomości: istoty inteligentne posługiwały się świadomością i w procesie doboru naturalnego dochodziło do zwiększenia objętości mózgu.

>Odpowiedziałem: na przykład, tylko pacjentowi dostępne jest czucie bólu, bo tylko do jego mózgu dochodzą niezbędne temu czuciu impulsy nerwowe. Lekarz może sobie ten ból co najwyżej wyobrażać, a to nie to samo. Innych różnic mógłbym przytoczyć więcej, ale może ta wystarczy.

Znowu się zgadzam, ale znowu nie o to chodzi. Chodzi o to, dlaczego taka różnica występuje. Jeżeli z różnych stron ogląda Pan dom, to wygląda on mniej więcej tak samo. Dlaczego ból oglądany z wielu stron różni się tak bardzo (jak widok impulsu nerwowego i swoiste przeżycie, nazywane bólem)?

>No ale co to za świadomość o pojemności jednego bita. Ponadto aby ten jeden bit reprezentował jakiś aspekt rzeczywistości, to potrzebny jest mechanizm uzgadniający tę informację z jakimś zewnętrznym parametrem, takim jak temperatura. Jeden atom tu nie wystarczy.

Jestem w stanie wyobrazić sobie podmioty, potrzebujące jednego bita informacji. Wydaje mi się, że proste organizmy mają taką kilku bitową, momentalną, rzec można bodźcowa świadomość ("jasno-ciemno", "ruch - brak ruchu"). Z takich świadomości może wyewoluować świadomość złożona.
26-05-2014 19:59 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
>>> Malarz pokojowy może być zatrudniany do pomalowania wnętrz na biało, ale nie jest "malarzem na biało", tylko malarzem - nawet wtedy, gdy nigdy nie pomalował wnętrza na żaden inny kolor, bo jego klienci życzą sobie tylko i wyłącznie białego koloru.
>> Zupełnie nie rozumiem czego ten przykład miałby dowodzić. Czy mógłby mi Pan to wyjaśnić?
> Dowodzi, że spełniana funkcja nie musi być od razu cechą istotną. Obserwujemy, jaką funkcję spełnia świadomość. Nie wynika stąd jednak, ze obserwujemy istotę świadomości.

Ach, to. Z tym się w zasadzie zgadzam. Oczywiście hipoteza świadomości jako modelu informatycznego jest prawdopodobnie tylko pierwszym krokiem, ogólnym zarysem rozwiązania problemu. Spodziewam się, że w miarę postępu neuropsychologii model ten zostanie uściślony, rozbudowany, może nawet ilościowo, może nawet nowe jakości się w nim pojawią, i głębsze istotności. Niemniej prawie zerowe są szanse na odkrycie jakiegoś nowego nośnika, rodzaju "duszy". Wszystko wskazuje na to, że świadomość jest jedynie emergentnym zjawiskiem symfonii impulsów elektrycznych.

Proszę jednak zauważyć, że nawet tak ogólne sformułowanie czym jest świadomość wyklucza istnienie Istoty Najwyższej jako świadomego bytu osobowego mającego głębsze od nas zrozumienie życia na Ziemi.

> Słowo "model" wydaje mi się zawierać sugestię, że istnieje ktoś, kto czymś posługuje się w pewnym celu.

Obawiam się, że to indoktrynacja religijna tak Panu sugeruje.

> Sytuacja jest beznadziejna - chce Pan objaśnić pojęcie świadomości przez pojęcie modelu, ale pojęcie modelu zawiera w sobie (nie od razu widoczne) odwołanie do świadomości.

Nie, nie odwołuję się do żadnej świadomości. Ten model powstał przez miliony lat ewolucji naturalnej.

> Model jest, owszem, zawsze modelem czegoś, ale także zawsze dla kogoś ...

Na pewno nie dla kogoś - co najwyżej dla czegoś - dla Pana samolubnych genów, którym przetrwaniu Pana świadomość służy.

> Bardzo rozszerza Pan słowo "model".

Tak, z konieczności, bo używam go w nieco innym znaczeniu. Mógłbym użyć słów takich jak "reprezentacja", "odwzorowanie", "symulacja", ale "model" wydaje mi się najbardziej odpowiednie. Zna Pan lepsze słowo?

>> O ile mi wiadomo, zabobon to fałszywy pogląd. Proszę więc wykazać fałszywość funkcjonalizmu.
> Bardzo obszerna jest literatura na ten temat, ale proszę wziąć wzgląd na portal i na ogólnie niewysoki (niejako z definicji) poziom racjonalistów.

Proszę nie obawiać się o zawyżanie tu poziomu.

> Dobrym wprowadzeniem do tematyki jest praca...

Większość z tych prac przeczytałem i wiem, gdzie ich autorzy się mylą. Ale skoro nie potrafi Pan nawet jednego argumentu podać własnymi słowami, to i ja nie będę się fatygować.

>> Tak się składa, że Daniel Dennett najrzadziej ze znanych mi filozofów wchodzi w kolizję z naukami przyrodniczymi.
> To akurat może być oznaka wstecznictwa.

Raczej nie, raczej oznaką wstecznictwa jest ignorowanie przez teistów postępu nauki.

> Jeżeli z różnych stron ogląda Pan dom, to wygląda on mniej więcej tak samo.

Nie, nie wygląda tak samo. Tylko Pan sobie wyobraża ten dom tak samo, bo struktura domu jest Panu znajoma. Niech Pan spróbuje wysilić swoją wyobraźnię i dostrzec, że pacjent i lekarz opisują to samo zjawisko.

> Jestem w stanie wyobrazić sobie podmioty, potrzebujące jednego bita informacji.

Czyżby zaliczała się do nich Istota Najwyższa?
niestadny (2492 punktów)

>Sądzę że już za późno....bóg został udowodniony czyli jest....mnie osobiście bardziej ciekawi czy po udowodnieniu boga dalej się w niego wierzy.
Wtedy już się wie.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
farmer (22440 punktów)
>>Sądzę że już za późno....bóg został udowodniony czyli jest....mnie osobiście bardziej ciekawi czy po udowodnieniu boga dalej się w niego wierzy.
>Wtedy już się wie.

Jak określiłbyś wówczas takiego człowieka. Niewierzący? Bez sensu. Ateista? Bez sensu.
24-05-2014 16:31 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>>Co to w ogóle znaczy "świat obiektywny"? Nie pojmuję.
>Ty chyba chcesz "na siłę" dołączyć do zacnego grona bijących na oślep
Chyba nie. Przecież sprawdza najpierw, w co chce bić.
18-05-2014 15:27 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Dowód na istnienie Boga w głowie Pana Elaspa i innych irracjonalistów.

> 1. Każdy podmiot istniejący w świecie fizycznym spostrzega ten świat przyjmując jakiś punkt widzenia, a więc spostrzega ów świat z pewnej perspektywy.
Jakie znaczenie ma dla świata spostrzeganie go z perspektywy szczura, a czy spostrzeganie go z ludzkiej perspektywy coś w tym świecie zmienia. Świat istnieje obiektywnie - czyli zupełnie niezależnie od jakiejkolwiek obserwacji.

> 2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.
Obiektywność czy subiektywność spostrzegania świata nie ma dla niego żadnego znaczenia.

> 3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.
Najlepszym dowodem jest tu np. Pan Elasp.

> 4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
Logika człowieka głęboko ograniczonego wiarą.
Od języka logicznie doskonałego (od logicznej ideografii) trzeba wymagać, by każde wyrażenie zbudowane jako nazwa ze znaków już wprowadzonych, i gramatycznie poprawne, oznaczało rzeczywiście jakiś przedmiot; oraz żeby nie wprowadzać żadnej nowej nazwy, nie zagwarantowawszy jej znaczenia. W podręcznikach logiki przestrzega się przed wieloznacznością wyrażeń jako źródłem błędów logicznych. Co najmniej równie potrzebne zdaje mi się ostrzeżenie przed nazwami pozornymi, które niczego nie oznaczają. /Gottlob Frege/. "Każdy mgwa jest bgwa" - po prostu nic nie znaczy.

Nie istnieje żaden obiektywny sposób pojmowania świata i nie jest on dla ludzi praktycznie interesujący, gdyż nic z niego nie wynika. Istnieje tylko subiektywne, z ludzkiej perspektywy, pojmowanie świata, obiektywizowane przez praktykę.

> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
I znowu logika człowieka głęboko ograniczonego wiarą. Obiektywny niezależny od poznania świat istnieje i poznajemy go za pośrednictwem zmysłów. Dowodem tego jest dorobek nauk przyrodniczych. Natomiast zupełnie nigdy w najmniejszym stopniu nie stwierdzono najmniejszego wpływu jakiejkolwiek nadprzyrodzoności na istnienie tego świata. Zaś co się tyczy "obiektywnego Obserwatora", to nie istnieją bzdury, w które ludzie nie mogliby uwierzyć i pusta treściowo terminologia za pomocą, której nie próbowaliby jej opisać, ale stwierdzenia typu "Każdy mgwa jest bgwa" nie mają żadnego sensownego znaczenia - niezależnie od głębokości wiary w takie stwierdzenie.

> 6. Istnieje obiektywny świat.
Tak, istnieje obiektywna (niezależna od poznania) rzeczywistość.

> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).
Tak, w ludzkich głowach powstały przeróżne spekulacje dotyczące tego wydumanego bytu.
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,612740#w614040

> Wynika stąd, że jeżeli nie istnieje obiektywny Obserwator, nie istnieje obiektywny świat.
Dokładnie nic - poza Pańską głęboką wiarą w religijne bzdury - z tego Pańskiego wywodu nie wynika. Nie istnieje żaden obiektywny Obserwator i nikt nigdy nie przedstawił nawet najmniejszej racjonalnej, naukowej przesłanki za jego istnieniem.

>W tym sensie (tzn. przynajmniej w tym sensie) Bóg jest Twórcą świata i podtrzymuje go w istnieniu.
To tylko akt strzelisty bez żadnego merytorycznego uzasadnienia. Żenujący na naszym forum.

@@@
.
Elasp (6859 punktów)

Widzę, że wreszcie odważył się Pan zabrać głos. To bardzo dobrze.

>> 1. Każdy podmiot istniejący w świecie fizycznym spostrzega ten świat przyjmując jakiś punkt widzenia, a więc spostrzega ów świat z pewnej perspektywy.
>Jakie znaczenie ma dla świata spostrzeganie go z perspektywy szczura, a czy spostrzeganie go z ludzkiej perspektywy coś w tym świecie zmienia. Świat istnieje obiektywnie - czyli zupełnie niezależnie od jakiejkolwiek obserwacji.

No to niech Pan jeszcze powie, jakie przedmioty istnieją w tym obiektywnym świecie: czy to, co widzi szczur, czy raczej to co widzi człowiek, czy pszczoła.

>> 2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.
>Obiektywność czy subiektywność spostrzegania świata nie ma dla niego żadnego znaczenia.

Bo tak orzekł niejaki p. Izdebski.

Ma znaczenie. Jeżeli istnieje wielość subiektywnych perspektyw nic nie zmusza do uznania jednego obiektywnego świata. Potrzeba czegoś, co scaliłoby odmienne perspektywy.

>>3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.
>Najlepszym dowodem jest tu np. Pan Elasp.

Nie wiem, czy najlepszym, ale jakimś na pewno. Poza tym człowiek nie może być dowodem. Niech Pan pisze staranniejszą polszczyzną. Pana polszczyzna jest generalnie bardzo kiepska i powinien Pan nad nią popracować.

>>4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
>Logika człowieka głęboko ograniczonego wiarą.

Nauka przyjmuje tylko to, co można zaobserwować. Nie obserwujemy obiektywnego świata. To, że przedmioty jawią się nam tak a nie inaczej, jest wynikiem naszej budowy, która mogłaby być inna.

>Nie istnieje żaden obiektywny sposób pojmowania świata i nie jest on dla ludzi praktycznie interesujący, gdyż nic z niego nie wynika. Istnieje tylko subiektywne, z ludzkiej perspektywy, pojmowanie świata, obiektywizowane przez praktykę.

>> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.

>I znowu logika człowieka głęboko ograniczonego wiarą. Obiektywny niezależny od poznania świat istnieje i poznajemy go za pośrednictwem zmysłów. Dowodem tego jest dorobek nauk przyrodniczych.

To tylko ludzka perspektywa. Owady nie mają nauki, a jakoś pojmują świat.

>Natomiast zupełnie nigdy w najmniejszym stopniu nie stwierdzono najmniejszego wpływu jakiejkolwiek nadprzyrodzoności na istnienie tego świata.

Czy stwierdzono wpływ na cokolwiek domniemanego "obiektywnego świata"? Także nie.

>Zaś co się tyczy "obiektywnego Obserwatora", to nie istnieją bzdury, w które ludzie nie mogliby uwierzyć i pusta treściowo terminologia za pomocą, której nie próbowaliby jej opisać, ale stwierdzenia typu "Każdy mgwa jest bgwa" nie mają żadnego sensownego znaczenia - niezależnie od głębokości wiary w takie stwierdzenie.

Dlaczego uznaje Pan istnienie obiektywnego świata? Nauka nie powiedziała ani słowem na temat tego, jaki jest obiektywny świat, ale na temat tego, jak jawi się świat z naszej perspektywy, jak jawi się istotom mającym pięcioro zmysłów i mózg wielkości 1450 cm3. Można powiedzieć co najwyżej, że nasza wiedza ogranicza się do zjawisk czegoś, co chcemy nazwać obiektywnym światem, a nie do samego obiektywnego świata.

>> 6. Istnieje obiektywny świat.
>Tak, istnieje obiektywna (niezależna od poznania) rzeczywistość.

Proszę to wytłumaczyć p. Maceoxowi, dla którego "obiektywny" to tylko abstrakcyjna idea.

Niech Pan poda choćby jeden przedmiot, o którym Pan wie, że należy do obiektywnego świata, a więc który jest nam dany w sposób nie zafałszowany przez zmysły i mózg.

Proszę pokazać, który eksperyment naukowy dowodzi istnienia obiektywnego świata, rożnego od danych nam zjawisk. To, ze widzę np. kolor czerwony, jest wytworem mojego mózgu. To, że przedmiotach znajdujących się w pobliżu (np. pięciu narysowanych kropkach .....) dostrzegam jeden przedmiot (który nazwę "linią") jest wynikiem mojej konstytucji psychologicznej, o nb. czym mówi psychologia postaci.

Problem polega na tym, że mózg także jest mi dany tylko przez zmysły, a zatem... Nie rozwijam tego tematu, bo i tak Pan niczego nie zrozumie (bez obrazy). Rozwinąłbym problem w rozmowie np. z p. Setarkosem, ale kończę już obecność na forum.

>> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).
>Tak, w ludzkich głowach powstały przeróżne spekulacje dotyczące tego wydumanego bytu.

No i na temat wydumanego "obiektywnego świata", co do którego nikt nie wie, jaki jest.
18-05-2014 19:31 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Widzę, że wreszcie odważył się Pan zabrać głos. To bardzo dobrze.
Zabawnym Pan jest! Do polemiki z Panem nie potrzeba ani wielkiej wiedzy, ani też odwagi, ot trzeba przezwyciężyć zniechęcenie do powtarzania takich samych argumentów, choć podejmując stałe starania i upraszczania, tak aby nawet najbardziej proste umysły mogły to pojąć.

>>>>Jakie znaczenie ma dla świata spostrzeganie go z perspektywy szczura, a czy spostrzeganie go z ludzkiej perspektywy coś w tym świecie zmienia. Świat istnieje obiektywnie - czyli zupełnie niezależnie od jakiejkolwiek obserwacji.
> No to niech Pan jeszcze powie, jakie przedmioty istnieją w tym obiektywnym świecie: czy to, co widzi szczur, czy raczej to co widzi człowiek, czy pszczoła.
Jak z tego wynika nic Pan z tego co napisałem nie zrozumiał. Obiektywnie istniejąca rzeczywistość, która nas otacza
i zarazem której jesteśmy częścią istnieje niezależenie od jakiekolwiek obserwatora.

>>> 2. Różne podmioty widzą ten świat z odmiennej perspektywy.
>>Obiektywność czy subiektywność spostrzegania świata nie ma dla niego żadnego znaczenia.
>Bo tak orzekł niejaki p. Izdebski.
Nie dlatego, a dlatego, iż tak twierdzą nauki przyrodnicze, do których odwołują się racjonaliści, w tym Izdebski
i Bogusławski.

> Ma znaczenie.
Dla Pana? Wcale nie wątpię.

>Jeżeli istnieje wielość subiektywnych perspektyw nic nie zmusza do uznania jednego obiektywnego świata.
A kto byłby Pana do czegokolwiek przymusić?
www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,492110#w495894

>Potrzeba czegoś, co scaliłoby odmienne perspektywy.
Jest! Tyle że trzeba coś z niej zrozumieć i używać.

>>>3. Każda z takich perspektyw jest subiektywna, tzn. powiązana z określonym podmiotem oraz jego miejscem w świecie.
>>Najlepszym dowodem jest tu np. Pan Elasp.
> Nie wiem, czy najlepszym, ale jakimś na pewno. Poza tym człowiek nie może być dowodem. Niech Pan pisze staranniejszą polszczyzną. Pana polszczyzna jest generalnie bardzo kiepska i powinien Pan nad nią popracować.
Już Pan chce przejść do tematu mojej polszczyzny, przynależności do SLD lub tożsamości z Izdebskim. Uważam, że z wszystkim u mnie mogłoby być lepiej i ubolewam nad swoimi niedostatkami, ale według stawu grobla. Uważa Pan w swoim wielkim zadufaniu, iż z "Ludźmi w rodzaju Bogusławskiego", w tutejszych dyskusjach merytorycznych, jest dziedzina, w której jest Pan w stanie im dorównać, albo choć utrzymać się na porównywalnym poziomie. Od nauczyciela w podstawówce nie wymaga się stopni naukowych, a sztubak taki jak Wielce Szanowny Pan Elasp pouczający nauczyciela jest wprost żenującym. (Hugo Dionizy Steinhaus: "Człowiek jest do­wodem bos­kości zwierzęcia".)

>>>4. Jeżeli jednak nie istnieje obiektywny sposób ujmowania tego świata ("Boski punkt widzenia"), nie istnieje "obiektywny świat".
>>Logika człowieka głęboko ograniczonego wiarą.
> Nauka przyjmuje tylko to, co można zaobserwować.
Nie nauka niczego nie przyjmuje. Nauka bada istniejącą obiektywnie rzeczywistość wszystkimi dostępnymi jej narzędziami, które są także udoskonaleniem, czy przedłużeniem zmysłów.

>Nie obserwujemy obiektywnego świata.
Za pomocą zmysłów doznajemy, poznajemy i badamy istniejącą obiektywnie rzeczywistość.

>To, że przedmioty jawią się nam tak a nie inaczej, jest wynikiem naszej budowy, która mogłaby być inna.
Mogłaby, ale nie jest! Człowiek poznaje świat bezpośrednio oraz pośrednio uzbrojony w zbudowane przez siebie narzędzia. Nie istnieje żaden obiektywny sposób pojmowania świata i nie jest on dla ludzi praktycznie interesujący, gdyż nic z niego nie wynika. Istnieje tylko subiektywne, z ludzkiej perspektywy, pojmowanie świata, obiektywizowane przez praktykę.

> 5. Jeżeli istnieje obiektywny świat, istnieje obiektywny Obserwator.
>>>>I znowu logika człowieka głęboko ograniczonego wiarą. Obiektywny niezależny od poznania świat istnieje i poznajemy go za pośrednictwem zmysłów. Dowodem tego jest dorobek nauk przyrodniczych.
> To tylko ludzka perspektywa.
Tak, zdecydowanie to ludzka perspektywa i jak na razie nie znamy innego podmiotu zdolnego do pojęcia istniejącej obiektywnie rzeczywistości.

>Owady nie mają nauki, a jakoś pojmują świat.
Więcej! Miliardy much nie mogą się mylić.

CDN

@@@
18-05-2014 17:32 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

> No i na temat wydumanego "obiektywnego świata", co do którego nikt nie wie, jaki jest.

Jest taki jak 4,5 miliarda lat temu.....chyba że coś się zmieniło.
Jest taki jak 14 miliardów lat temu.


Jaki był subiektywny czy obiektywny? Był? Stawiasz się jako "istota" ponad to co jest.
Aby nie zwariować dopisujesz boga. Nic nie masz. Absolutnie nic.


Nie było nic(?) co sprawiło że dziś tu gdybamy. Nie było nic i na podstawie wiedzy którą dysponuje nauka nie było kogoś wcześniej.


18-05-2014 19:31 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>Natomiast zupełnie nigdy w najmniejszym stopniu nie stwierdzono najmniejszego wpływu jakiejkolwiek nadprzyrodzoności na istnienie tego świata.
> Czy stwierdzono wpływ na cokolwiek domniemanego "obiektywnego świata"? Także nie.
Tu wykazuje Pan poziom swojej wiedzy. Istniejąca obiektywnie rzeczywistość przez cały czas w przeróżny sposób oddziałuje na siebie i badania tych oddziaływań często są właśnie potwierdzeniem istnienia różnych zjawisk.
Podstawy fizyki ze szkoły średniej.

>>>>Zaś co się tyczy "obiektywnego Obserwatora", to nie istnieją bzdury, w które ludzie nie mogliby uwierzyć i pusta treściowo terminologia za pomocą, której nie próbowaliby jej opisać, ale stwierdzenia typu "Każdy mgwa jest bgwa" nie mają żadnego sensownego znaczenia - niezależnie od głębokości wiary w takie stwierdzenie.
> Dlaczego uznaje Pan istnienie obiektywnego świata?
Dlatego, że odczytuję Pańskie bzdury z monitora i staram się je rozjaśnić z pomocą klawiatury.

>Nauka nie powiedziała ani słowem na temat tego, jaki jest obiektywny świat, ale na temat tego, jak jawi się świat z naszej perspektywy, jak jawi się istotom mającym pięcioro zmysłów i mózg wielkości 1450 cm3.
Wielce Szanowny Panie, nie jestem w stanie psychozy i wiem, że jestem tylko człowiekiem i aż człowiekiem, dlatego interesuje mnie tylko świat dostępny ludzkiemu poznaniu, a najlepszym do tego narzędziem jest nauka. Tylko nieuk może
tu mieć wątpliwości. Panu zaś radzę zamiast zajmowania się bzdurami poczytać trochę o dorobku współczesnej nauki.

>Można powiedzieć co najwyżej, że nasza wiedza ogranicza się do zjawisk czegoś, co chcemy nazwać obiektywnym światem, a nie do samego obiektywnego świata.
Obiektywnie istniejąca rzeczywistość istnieje, nie tylko niezależnie od naszego poznania, ale również niezależnie od stopnia
i rodzaju (np. przez pszczołę) jej poznania. Wiem, że nie wiemy jeszcze wiele, ale to co już wiemy pozwala nam z absolutną praktyczną pewnością odrzucić wszelkie wychodzące z religijnych mitów bzdury.

> 6. Istnieje obiektywny świat.
Tak, istnieje obiektywna (niezależna od poznania) rzeczywistość.
> Proszę to wytłumaczyć p. Maceoxowi, dla którego "obiektywny" to tylko abstrakcyjna idea.
Nie prowadzę tu rozmowy z panem Maciejem tylko z Panem i nie chce mi się za każdym razem pilnować Pańskich manipulacji czyimiś wypowiedziami. Nie mogę wytłumaczyć Panu Maceoxowi tego co sam nie rozumiem? O jaki "obiektywny" Panu tu chodzi, ja cały czas piszę o obiektywnie istniejącej rzeczywistości.

> Niech Pan poda choćby jeden przedmiot, o którym Pan wie, że należy do obiektywnego świata, a więc który jest nam dany w sposób nie zafałszowany przez zmysły i mózg.
Przecież Pan go zna! Jedyne dane nam niefałszowane przez mózg jest pojęcie Boga. (Oczywiście tylko dla religijnych fideistów w takie bajdy wierzących.)
O obiektywizacji wiedzy naukowej w postach do Pana napisałem już tyle, że największy matoł by to zrozumiał.
Nie zrozumieć tego może tylko człowiek ogromnie ograniczony intelektualnie przez wiarę.

> Proszę pokazać, który eksperyment naukowy dowodzi istnienia obiektywnego świata, rożnego od danych nam zjawisk.
Przykro mi, ale zupełnie nie rozumiem o co Panu tu chodzi?

>To, ze widzę np. kolor czerwony, jest wytworem mojego mózgu. To, że przedmiotach znajdujących się w pobliżu (np. pięciu narysowanych kropkach .....) dostrzegam jeden przedmiot (który nazwę "linią") jest wynikiem mojej konstytucji psychologicznej, o nb. czym mówi psychologia postaci.
Myślałem, że Pan chociaż odwoła się do epistemologii, ale widocznie znów Pana przeceniłem. www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,565192#w567004

> Problem polega na tym, że mózg także jest mi dany tylko przez zmysły, a zatem...
Przykro mi, ale zupełnie nie rozumiem o co Panu tu chodzi?

> Nie rozwijam tego tematu, bo i tak Pan niczego nie zrozumie (bez obrazy).
Tak, pomimo starań, zdecydowanie mam problemy ze zrozumieniem Pańskich wywodów
www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,43#w619079
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,600722#w601708
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,573743#w574913

>Rozwinąłbym problem w rozmowie np. z p. Setarkosem,
Ło Boze, a czeguś to ja bym nie uczynił, gdybym tylko chciał.

>ale kończę już obecność na forum.
Powiem szczerze, iż nie wierzę. Byłby to przejaw racjonalizmu.

> 7. Istnieje Obiektywny Obserwator (Bóg).
>>>>Tak, w ludzkich głowach powstały przeróżne spekulacje dotyczące tego wydumanego bytu.
> No i na temat wydumanego "obiektywnego świata", co do którego nikt nie wie, jaki jest.
Mnie jest zupełnie wszystko jedno w co Pan wierzy, a wolno Panu wierzyć we wszystko, tylko niech Pan nie miesza
tego z nauką.

@@@
.
18-05-2014 22:54 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>>Tak, w ludzkich głowach powstały przeróżne spekulacje dotyczące tego wydumanego bytu.
> No i na temat wydumanego "obiektywnego świata", co do którego nikt nie wie, jaki jest.
Tak, rzeczywiście jest tu pewna analogia. Na temat natury rzeczywistości możemy tylko spekulować, tworzyć teorie.
Inny jest tylko obiekt spekulacji.
Różnica polega na tym, że spekulacje na temat świata pozwalają przewidywać zachowanie się świata. Gdyby nie pozwalały na skuteczne przewidywania to znaczyłoby, że albo obiekt nie istnieje, albo nasze spekulacje są całkowicie błędne.
19-05-2014 07:52 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>>Świat istnieje obiektywnie - czyli zupełnie niezależnie od jakiejkolwiek obserwacji.
> No to niech Pan jeszcze powie, jakie przedmioty istnieją w tym obiektywnym świecie: czy to, co widzi szczur, czy raczej to co widzi człowiek, czy pszczoła.
"Jeśli trzy osoby Ci mówią, że jesteś pijany, to idź spać".
A Pan, zamiast słodko lulać, dalej pije. Ciekawe, czym to się skończy.
19-05-2014 09:18 
 Ocena 5 na 5
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe, czym to się skończy.

Tym, co zwykle. Wszechwiedzący Mesjasz uzna, że ma do czynienia z głupcami (co już obronnie u zarania założył słusznie przeczuwając, że jego zbawienny "obiektywny obserwator" zostanie olany albo i skrytykowany, zwłaszcza w stosunku do Bogusławskiego, którego przed obwieszczeniem wykwintnego "dowodu" musiał spróbować zdezawuować, wdeptać w ziemię, wiedząc skąd przyjdzie pierwsza kontra), że perły rzuca przed wieprze i sobie pójdzie. Kolejny idealista-absolutysta, niezrozumiany przez świat świetlany umysł. Kolejne młócenie wymłóconego na sto sposobów siana. Nawet od swojej grupki plusa żadnego nie dostaje, a zdarzało się już po kilka. Żal trochę chłopa, taki samotny, taki biedny i porzucony. I bez sensu ukierunkowany. Nie ma wyjścia, mechanizm obronny, czyli żadnej korekty w sobie najczęściej. Zrobi jak Platon, który zamknął bramy swego "doskonale" urządzonego państwa przed niebezpiecznymi poetami sycąc się swoją doskonałością. I o to koniec końców chodzi. O sycenie się, zaspokojenie swoich popędów "odkrytą", tajemną "wiedzą" i "zrozumieniem" rzeczywistości. Oczywiście łatwiej i przyjemniej byłoby to robić wzbudzając aplauz u innych, rzucając świat na kolana swoimi pomysłami, od czego ego znakomicie się pompuje. No, ale wszystkiego mieć nie można.
dekatio (3 punktów)
Zadam Ci najprostsze pytanie , które znasz o kamieniu dlaczego Bog nie stworzy takiego kamienia , którego sam nie udźwignie ?



>Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie. Należało by raczej zapytać
>dlaczego tylu ludzi na świecie w coś wierzy i dlaczego religia odgrywa tak wielką rolę?
>
>Dlaczego uważam że nie powinno się pytać czy Bóg istnieje? W moim przekonaniu odpowiedź powinna
>brzmieć - i tak i nie a to świadczy o niewłaściwości pytania.
>Dlaczego jedna z odpowiedzi powinna brzmieć - tak? Trudno powiedzieć że coś nie istnieje skoro to
>coś jest w umysłach i na ustach większości ludzi. Jeśli pojęcie Boga jest tak powszechnie uznawane i
>powtarzane, jeśli ma ono tak wielki wpływ na życie i niestety co trzeba dodać śmierć wielu ludzi to
>trudno zaprzeczać jego istnieniu. Uważam zatem że Bóg istnieje, ale oczywiście nie materialnie w
>naszych umysłach, istnieje jako idea. Można by to porównać to do programu komputerowego który jest
>tylko informacją zapisaną na materialnym chipie lub dyskietce, ale właściwie jest czymś co nie
>posiada materialnej formy. Czy można powiedzeć przez to że na przykład program Windows nie istnieje?
>Dlaczego druga odpowiedź na powyżej postawione pytanie według mnie brzmi - nie.
>Nie potrafię się sam przekonać ani nikt inny jak dotąd nie potrafił mnie przekonać że Bóg istnieje
>jako konkretny byt. Byt, który jest w określonym miejscu i tu i wszędzie. To dla mnie zbyt
>abstrakcyjne a ściślej mówiąc nieprawdopodobne. Czytałem na ten temat wiele książek i rozmawiałem z
>wieloma osobami i niestety im bardziej się tym interesuję tym bardziej upewniam się w swoim
>przekonaniu.
>A zatem mogę powiedzieć że wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową
>ideę.
18-05-2014 16:35 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
Kasuj niepotrzebne cytowania.
Drobner (19539 punktów)
Przepraszam, a o co pytasz?

Drobner, próbujący skonkretyzować...
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>A zatem mogę powiedzieć że wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową ideę.

Ja zaś mógłbym powiedzieć, że wierzę w boga, ale tylko jako dobrze wypieczony stek z zimnym piwkiem, mniam.

Wierzę też, że mówienie bez sensu od czasu do czasu, ma głęboki sens.
adamcopper (64 punktów)
(zablokowany)
to chyba dziala na zasadzie efektu domina, w prehistorii jakis czlowiek uczynil bogiem mamuta albo tygrysa szablozebnego i prosil go w myslach zeby go nie zabil, i tak to dotrwalo do dzis kiedy prosimy starca z biala broda zeby nas nie zabil , uchronil ode zlego

jako dzieci nie mielismy intuicyjnego pojmowania boga i nam je sztucznie wpojono,pewnie dlatego ze zwrocenie sie w kryzysowej sytuacji do sil nadprzyrodoznych daje nam dodatkowe sily

no i swiat bylby totalnym pieklem na ziemi jelsiby nas nie postraszono pieklem wiecznym po smierci,taka socjotechnika sprzed wiekow zeby ogarnac spoleczenstwo bo nie mieli prawa

wreszcie bogiem mozna nazwac kazda istote przewyzszajaca moca czlowieka, nawet zwyklych kosmitow dysponujacych zaawansowana technologia,my jestesmy bogami dla starozytnych bo lekarze umieja juz wskrzeszac jak chrystus,niedlugo pewnie wymysla teleportacje i jedzenie bedzie sie pojawialo znikad , jak w koszyku jezusa kiedy nakarmil cale plemie kilkoma rybami itd

a antropomorficzne postrzeganie boga wzielo sie z bibli, ze niby jestesmy stworzeni na podobienstwo boga wiec wyglada i zachowuje sie on tak jak my

mnie sie taka wszechmocna istota kojarzy raczej z energia a nie swiatem naszym,materialnym
niestadny (2492 punktów)

>Czy Bóg istnieje?
Bogowie istnieją jako postaci literackie w mitologiach ludów całego świata oraz w ludzkich umysłach. Czy owe wytwory/ów wytwór ludzkiej wyobraźni istnieje realnie? Nie wiadomo. W związku z powyższym, wierzącym pozostaje wiara(głębokie, graniczące z pewnością przekonanie o istnieniu rzeczonego) a niewierzącym - niewiara(brak głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania o istnieniu tegoż).


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
farmer (22440 punktów)
>>Czy Bóg istnieje?
>Bogowie istnieją jako postaci literackie w mitologiach ludów całego świata oraz w ludzkich umysłach. Czy owe wytwory/ów wytwór ludzkiej wyobraźni istnieje realnie? Nie wiadomo. W związku z powyższym, wierzącym pozostaje wiara(głębokie, graniczące z pewnością przekonanie o istnieniu rzeczonego) a niewierzącym - niewiara(brak głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania o istnieniu tegoż).

A czy po udowodnieniu dalej możesz w niego wierzyć
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>Czy Bóg istnieje?
>Bogowie istnieją jako postaci literackie w mitologiach ludów całego świata oraz w ludzkich umysłach. Czy owe wytwory/ów wytwór ludzkiej wyobraźni istnieje realnie? Nie wiadomo. W związku z powyższym, wierzącym pozostaje wiara(głębokie, graniczące z pewnością przekonanie o istnieniu rzeczonego) a niewierzącym - niewiara(brak głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania o istnieniu tegoż).
Wbrew temu co Pan tu postuluje przekonania teistyczne, jak i ateistyczne mają różne uzasadnienia intelektualne. Ateizm oparty na wierze, iż Bóg nie istnieje jest najbardziej prymitywną formą ateizmu. Na naszym forum dotychczas preferowany był ateizm racjonalistyczny, a ten nie opiera się nie na niewierze, tylko na odrzuceniu wiary. To takie racjonalistyczne abecadło.

Pozdrawiam.

@@@
23-05-2014 08:07 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>ateizm racjonalistyczny, a ten nie opiera się nie na niewierze, tylko na odrzuceniu wiary.
Niewiara = brak przekonania o istnieniu bóstw. Tak napisał Zbyszek i ja się z nim zgadzam.
Ja nie odrzucam wiary. Żeby coś odrzucić, trzeba to najpierw mieć. Ja nie mam wiary i nie mam czego odrzucać.
23-05-2014 09:59 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>>ateizm racjonalistyczny, a ten nie opiera się nie na niewierze, tylko na odrzuceniu wiary.
>Niewiara = brak przekonania o istnieniu bóstw. Tak napisał Zbyszek i ja się z nim zgadzam.
>Ja nie odrzucam wiary. Żeby coś odrzucić, trzeba to najpierw mieć. Ja nie mam wiary i nie mam czego odrzucać.
O, fajnie - nie byłem jeszcze świadkiem sporu Meretseger z Panem Bogusławskim. Liczę na racjonalną ucztę. Ostatnio przypominam sobie spór Big_zyda z Panem Bogusławskim. To się fajnie czytało i jak dla mnie za szybko się skończyło.
Uważam, że racjonaliści powinni częściej ze sobą rozmawiać.
Gorzej, że w tym temacie akurat nie widzę za bardzo podstaw do sporu... Ale... kto wie?

Pytanie ogólne: dlaczego nie widzę ostatnich postów Elaspa i Pana Bogusławskiego w tym wątku? Wyświetlają się na liście "nowych wypowiedzi" i dostaję na maila wypowiedzi Pana Bogusławskiego, ale na forum mi się nie otwierają.
23-05-2014 10:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
> Pytanie ogólne: dlaczego nie widzę ostatnich postów Elaspa i Pana Bogusławskiego w tym wątku? Wyświetlają się na liście "nowych wypowiedzi" i dostaję na maila wypowiedzi Pana Bogusławskiego, ale na forum mi się nie otwierają.

Przyłączam sie do pytania
23-05-2014 10:37 
 Ocena 1 na 1
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Przyłączam sie do pytania

Może autor wątku przy jego zakładaniu zaznaczył opcję: Chcę akceptować odpowiedzi, zanim się pojawią. Po 48 godzinach bez Twojej reakcji, wypowiedź pojawi się samoczynnie?
Mnie się nie otwierają żadne nowe wpisy, nie tylko Pana Bogusławskiego i Elaspa.

Edit: Mój mi się otwarł od razu.

To wszystko, co się w tym wątku dzieje ma pewnie związek z jego tytułem!
   
Barbiel (1106 punktów)
>Mnie się nie otwierają żadne nowe wpisy, nie tylko Pana Bogusławskiego i Elaspa.
>Edit: Mój mi się otwarł od razu.
Według mnie nie wyświetla się tylko jedna dyskusja, ta o naturalizmie. Że też nie wpadłem na to, żeby subskrybować wypowiedzi.
23-05-2014 10:15 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
To nie spór, tylko pewne wyjaśnienie kwestii nazewnictwa. Zwykle się z Panem Andrzejem zgadzamy, a jeśli nawet nie, to tym lepiej Ja to tak rozumiem: ateizm (niewiara w bogów) to nie jest "wiara, że nie ma", tylko "brak wiary, że jest". Brak wiary oznacza brak wiary, a nie jej odrzucenie.
Możliwe, że się czepiam
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
Cytat:
>>>>Czy Bóg istnieje?
>Bogowie istnieją jako postaci literackie w mitologiach ludów całego świata oraz w ludzkich umysłach. Czy owe wytwory/ów wytwór ludzkiej wyobraźni istnieje realnie? Nie wiadomo. W związku z powyższym, wierzącym pozostaje wiara(głębokie, graniczące z pewnością przekonanie o istnieniu rzeczonego) a niewierzącym - niewiara(brak głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania o istnieniu tegoż).
Wbrew temu co Pan tu postuluje przekonania teistyczne, jak i ateistyczne mają różne uzasadnienia intelektualne. Ateizm oparty na wierze, iż Bóg nie istnieje jest najbardziej prymitywną formą ateizmu. Na naszym forum dotychczas preferowany był ateizm racjonalistyczny, a ten nie opiera się nie na niewierze, tylko na odrzuceniu wiary. To takie racjonalistyczne abecadło.

>Niewiara = brak przekonania o istnieniu bóstw. Tak napisał Zbyszek i ja się z nim zgadzam.
Zgodnie ze PWN-owskim sjp:
niewiara
1. «nieuznawanie dogmatów religijnych»
2. «brak wiary w coś, brak zaufania do kogoś, czegoś»

Czyli zgodnie ze słownikiem macie Państwo rację.
Ale racjonalizm to wg mnie jest też trochę ideologią filozoficzną, a tam, to już nie jest takie proste.
Polecam tu wątek na temat wiary

>Ja nie odrzucam wiary.
Przyjmuję deklarację.

>Żeby coś odrzucić, trzeba to najpierw mieć.
Zupełnie nie podejmuję się rozważać światopoglądu Kaspera Hausera mam za mało tu wiedzy. Może pani Anna Salman (jestem starą ateistką, bez podbudowy teoretycznej) mogła by nam tu pomóc? Ja pisałem o ateizmie racjonalistycznym, a racjonalizm racjonalistyczny, w moim jego rozumieniu, jest procesem intelektualnym.
"W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. Jeśli dany pogląd można uzasadnić i uzasadnienie to broni się w polemikach oraz przed krytyką i nie ma w nim błędów merytorycznych (a więc broni się tak, jak muszą się obronić teorie naukowe, choć ścisłość nie musi być aż tak duża) to jest on racjonalny. Chociaż każdy pogląd racjonalisty może ulec zmianie, to czym lepiej sprawdzona jest dana hipoteza, tym mniejsze są szanse na jej podważenie, a więc jest ona bardziej trwała. Dlatego racjonaliści najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy), a odrzucają te niesprawdzone lub negatywnie zweryfikowane. Odrzucenie polega tu - w przypadku niesprawdzonych lub słabo sprawdzonych hipotez - nie na negacji, lecz na braku zaufania do takiego poglądu, nie przyjmowaniu go."

>Ja nie mam wiary i nie mam czego odrzucać.
Ja też zupełnie nie mam wiary - o czym wielokrotnie tu pisałem - ale pozbyłem się jej (odrzuciłem) w racjonalnym procesie intelektualnym. Czy u Pani było inaczej?

>To nie spór, tylko pewne wyjaśnienie kwestii nazewnictwa. Zwykle się z Panem Andrzejem zgadzamy, a jeśli nawet nie, to tym lepiej
Na przykład tu zgadzamy się w 100%.

>Ja to tak rozumiem: ateizm (niewiara w bogów) to nie jest "wiara, że nie ma", tylko "brak wiary, że jest".
Ja trochę inaczej. Ateizm to przekonanie, iż nie istnieje żadna nadrzeczywistość (jakby jej nie nazywał) i może mieć różne podstawy intelektualne. Wg mnie ateizm racjonalistyczny wymaga właśnie takiej refleksji intelektualnej, której wynikiem jest właśnie odrzucenie postawy fideistycznej. Przyjmowania czegokolwiek na wiarę.

>Brak wiary oznacza brak wiary, a nie jej odrzucenie.
A czym jest odrzucenie postawy fideistycznej wobec poznania całej rzeczywistości?

>Możliwe, że się czepiam
Bardzo sobie cenię czepialskich i heretyków, tylko dzięki nim następuje postęp nauki.
Ale przepraszam, że nie mogę w pełni usatysfakcjonować tu ani Pani, ani oczekujących na naszą dyskusję. Takie są moje tu przekonania i taka argumentacja, a upierać się nie mam najmniejszego zamiaru, gdyż wcale nie jestem jej pewien.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
ślusarski (750 punktów)
>Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie.

Ja zadałbym pytanie - czy bóg jest konieczny do zaistnienia świata?
Otóż nie jest konieczny - tak przynajmniej udowadnia utytułowany fizyk, Lawrence M.Krauss. Twierdzi on, że istnieje ujemna energia, którą jest energią grawitacyjną Wszechświata. Daje to szansę na rozwiązanie odwiecznej zagadki, którą jest obliczona olbrzymia energia próżni, a obserwowana zerowa, lub bliska zeru. Po zbilansowaniu energii, którą posiada materia z wszystkimi jej postaciami z ujemną energią grawitacyjną, daje zero! I o to właśnie chodzi i zgadza się z obserwacjami płaskiego i otwartego Wszechświata. Tylko w takim Wszechświecie może narodzić się życie, bo trwać będzie długo i wystarczająco na ewolucję materii łącznie z biologiczna. Jest jeszcze następna implikacja, a mianowicie, że świat mógł powstać z niczego. Osobiście wolałbym, ze był jednak jakiś inteligentny projekt. Jeśli kogoś interesują te zagadnienia, to polecam książkę wspomnianego fizyka pt. "Wszechświat z niczego" - Prószyński.
alinkatoja (-31 punktów)
>>Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie.
>Ja zadałbym pytanie - czy bóg jest konieczny do zaistnienia świata?
>Otóż nie jest konieczny - tak przynajmniej udowadnia utytułowany fizyk, Lawrence M.Krauss. Twierdzi on, że istnieje ujemna energia, którą jest energią grawitacyjną Wszechświata. Daje to szansę na rozwiązanie odwiecznej zagadki, którą jest obliczona olbrzymia energia próżni, a obserwowana zerowa, lub bliska zeru. Po zbilansowaniu energii, którą posiada materia z wszystkimi jej postaciami z ujemną energią grawitacyjną, daje zero! I o to właśnie chodzi i zgadza się z obserwacjami płaskiego i otwartego Wszechświata. Tylko w takim Wszechświecie może narodzić się życie, bo trwać będzie długo i wystarczająco na ewolucję materii łącznie z biologiczna. Jest jeszcze następna implikacja, a mianowicie, że świat mógł powstać z niczego. Osobiście wolałbym, ze był jednak jakiś inteligentny projekt. Jeśli kogoś interesują te zagadnienia, to polecam książkę wspomnianego fizyka pt. "Wszechświat z niczego" - Prószyński.

A skąd się wzięła ta ujemna enargia i jak rozumiem dodatnia?
alinkatoja (-31 punktów)
>Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie. Należało by raczej zapytać
>dlaczego tylu ludzi na świecie w coś wierzy i dlaczego religia odgrywa tak wielką rolę?
>
>Dlaczego uważam że nie powinno się pytać czy Bóg istnieje? W moim przekonaniu odpowiedź powinna
>brzmieć - i tak i nie a to świadczy o niewłaściwości pytania.
>Dlaczego jedna z odpowiedzi powinna brzmieć - tak? Trudno powiedzieć że coś nie istnieje skoro to
>coś jest w umysłach i na ustach większości ludzi. Jeśli pojęcie Boga jest tak powszechnie uznawane i
>powtarzane, jeśli ma ono tak wielki wpływ na życie i niestety co trzeba dodać śmierć wielu ludzi to
>trudno zaprzeczać jego istnieniu. Uważam zatem że Bóg istnieje, ale oczywiście nie materialnie w
>naszych umysłach, istnieje jako idea. Można by to porównać to do programu komputerowego który jest
>tylko informacją zapisaną na materialnym chipie lub dyskietce, ale właściwie jest czymś co nie

Masz tu dużo racji. Człowiek z konstrukcji zawsze będzie poszukiwał Boga, a zwierze ślepo kierowało się instynktem, jak np łosoś udający się na tarło, by potem dokończyć żywota w paszczy niedźwiedzia.
30-05-2014 06:09 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

> Człowiek z konstrukcji zawsze będzie poszukiwał Boga,

Nieprawda !

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
31-05-2014 01:41 
 Ocena-2 na 2
alinkatoja (-31 punktów)
>> Człowiek z konstrukcji zawsze będzie poszukiwał Boga,
>Nieprawda !
>
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.


A jakie masz dowody, że to nieporawda?

Wiara i rozum się nie wykluczają, a w wprost przeciwnie. Jest nawet Encyklika Papieska na ten temat.
31-05-2014 08:28 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Wiara i rozum się nie wykluczają, a w wprost przeciwnie. Jest nawet Encyklika Papieska na ten temat.

Czytałaś? Encyklika Fides et Ratio to tylko pobożne życzenia nieprzystające do rzeczywistości. Na przykład, rzekoma transsubstancjacja podczas mszy przeczy elementarnej wiedzy o atomowej strukturze materii.
alinkatoja (-31 punktów)
>> Wiara i rozum się nie wykluczają, a w wprost przeciwnie. Jest nawet Encyklika Papieska na ten temat.
>Czytałaś? Encyklika Fides et Ratio to tylko pobożne życzenia nieprzystające do rzeczywistości. Na przykład, rzekoma transsubstancjacja podczas mszy przeczy elementarnej wiedzy o atomowej strukturze materii.

Wielowymiarowość świata jest znana dzisiejszej fizyce.

A gdzie jest antymateria ?

Nadto czytałam. I chętnie z Tobą o fizyce porozmawiam. Mam w wielu obszarach nie małą wiedzę więc będziesz mógł się wykazać polotem.
31-05-2014 14:03 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
>> Na przykład, rzekoma transsubstancjacja podczas mszy przeczy elementarnej wiedzy o atomowej strukturze materii.
> Wielowymiarowość świata jest znana dzisiejszej fizyce.

Zamiast fantazjować powiedz lepiej jak odróżnić opłatek zaklęty od niezaklętego.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Wiara i rozum się nie wykluczają, a w wprost przeciwnie. Jest nawet Encyklika Papieska na ten temat.
.
Uskrzydlenie

Przedwojenny intelektualista katolicki ks. Jan Salamucha napisał: Myśl ludzka bez wiary objawionej schodzi na manowce, wiara skrzydła jej daje i zarazem kierunek lotu wskazuje.

Sobór Watykański I: Istnieje podwójny porządek poznania, różniący się nie tylko źródłem, ale i przedmiotem. Różni się źródłem, bo w pierwszym przypadku poznajemy przy pomocy naturalnego rozumu, a w drugim przy pomocy wiary. Różni się przedmiotem, bo oprócz prawdy, do której może dojść rozum naturalny, przedłożone nam są również do wierzenia tajemnice zakryte w Bogu: nie można ich poznać bez Objawienia Bożego. Jan Paweł II w "Fides et ratio", najważniejszej encyklice poświęconej relacjom między religią a nauką, napisał: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.

Zastanówmy się więc, czy wiara uskrzydla naukę, czy jest dla niej handicapem. Odpowiedź wcale nie jest prosta. Religia przez wieki poważnie ucierpiała w starciu z nauką. W miarę, jak coraz lepiej poznajemy wszechświat, Bogu zostaje coraz mniej do zrobienia. Jednocześnie coraz bardziej sprawni intelektualnie wierzący ludzie nauki i teologowie próbują uzgodnić religijny i naukowy punkt widzenia. Poznaniu religijnemu nadać uzupełniający względem naukowego charakter, a naukowemu religijny. Czasem w "poważnej" polskiej publicystyce można się spotkać z opinią, że nie ma przeszkód, aby człowiek wierzący zajmował się pracą naukową. Zupełnie nie potrafię zrozumieć tego stwierdzenia, bo albo mówimy o oczywistości dotyczącej ogromnej masy wierzących uczonych, albo nie rozumiemy zupełnie słowa nauka.

Warto przypomnieć, że każdy uczony, poza zakresem swej specjalności, jest tak samo laikiem jak każdy inny człowiek. Przenoszenie autorytetu naukowego z jednej dziedziny na drugą jest zwyczajną uzurpacją. Natomiast w zakresie uprawianej przez siebie dziedziny nauki żaden z uczonych nie może opierać się na jakichkolwiek dogmatach i dlatego np. teologia jest wiedzą, ale nie jest nauką.

Nauka i wiara nie mogą być ze sobą sprzeczne, gdyż z punktu widzenia nauki zdania, których przedmiotem jest termin empirycznie nieweryfikowalny są nonsensem, także nonsensem jest przeczenie takim zdaniom. Zaś nauka zajmuje się porządkiem (sensem) empirycznie weryfikowalnego świata. Nie znaczy to, że uważam religię za przeżytek lub mało ważne zjawisko społeczne. I choć wiemy, że doświadczenie religijne jest wyjątkowo odporne na empiryczne badanie i wierzący wyrażają sprzeciw, gdy ich wierzenia chcemy poddawać próbom weryfikacji doświadczalno-rozumowej i racjonalnej dyskusji, to nie zapominajmy, że w religiach musi tkwić coś, co oni uważają za bardzo ważne. Wiara zaspokaja ich potrzeby i odpowiada na ważkie pytania. Religia może być, i najczęściej jest, racjonalna, gdyż jest wynikiem przemyśleń rozumnych ludzi; dlatego wiara na drodze spekulacji intelektualnych może znaleźć potwierdzenie.


@@@
.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Wiara i rozum się nie wykluczają, a w wprost przeciwnie. Jest nawet Encyklika Papieska na ten temat.

Rewolucja ewolucji

Największym uderzeniem nauki w religijny światopogląd stało się dzieło Darwina. Jego badania i wnioski na temat ewolucji gatunków wywołały ogromny ferment ideologiczny i intelektualny (ewolucjonizm). Teologia religijna znalazła się w defensywie i została poważnie osłabiona. Dla pozytywistów było to sygnałem do natarcia. Wówczas Herbert Spencer mówi buńczucznie i drwiąco, że pokonani teologowie leżą przy kołysce każdej nauki niczym zaduszone węże przy kołysce Herkulesa.

Leon XIII rozpoczyna ostatnią znaczącą ofensywę teologii przeciw nauce. Podstawą kościelnej kontrofensywy staje się neotomizm, swoista wersja "kontrreformacji". Jednak tym razem nie tyle w odpowiedzi na wyzwania religijno-polityczne,
co naukowo-filozoficzne. Walkę o dusze podtrzymali Piusowie. Pius IX pisał: System przeciwny zarówno historii, jak tradycji wszystkich ludów, wiedzy ścisłej, zaobserwowanym faktom a nawet samemu Rozumowi, nie wymagałby obalania, gdyby oderwanie się od Boga i skłonność ku materializmowi, pochodzące z zepsucia, nie szukały chciwie oparcia na tych wszystkich bredniach. I zaiste, pycha po odrzuceniu Stwórcy wszechrzeczy i ogłoszeniu człowieka niezależnym, żeby był własnym królem, własnym kapłanem, własnym Bogiem, pycha posuwa się tak daleko, że aż do zdegradowania samego człowieka do poziomu martwej materii, potwierdzając w ten sposób nieświadomie słowo boskie: Gdy przyjdzie duma, wtedy przyjdzie i hańba. Ale zepsucie tego wieku, machinacje ludzi przewrotnych, niebezpieczeństwo grożące prostaczkom, wymagają, aby tego rodzaju pomysły, jakkolwiek pozbawione sensu, skoro noszą pozory nauki, przez prawdziwą naukę były zwalczane. Pius X dodawał: Będziemy z największą uwagą chronić nasze duchowieństwo przed pułapkami współczesnej myśli naukowej - nauki, która nie oddycha prawdami Chrystusa, lecz przez swoją przebiegłość i wyrafinowane argumenty deprawuje umysły ludzi błędami racjonalizmu i semi-racjonalizmu. Pius XII w 1950 r. domaga się od wszystkich, by podporządkować się wyrokowi Kościoła, któremu Chrystus powierzył mandat na autentyczne interpretowanie Pisma i zachowanie nienaruszonych praw wiary. A w maju 1957 r. mówi: Prawda naukowa staje się ułudą w momencie, kiedy zaczyna mniemać, że zdoła wszystko wyjaśnić nie zespalając się z innymi prawdami, a zwłaszcza z tą stałą prawdą, którą jest Bóg żywy i stwórczy w wolności.

Po z górą czterdziestu latach głos zabiera Jan Paweł II: Historia pokazuje jednak, że myśl filozoficzna, zwłaszcza nowożytna, nierzadko schodzi z właściwej drogi i popełnia błędy. (...) Magisterium Kościoła może zatem i powinno krytycznie oceniać - mocą swojego autorytetu i w świetle wiary - filozofie i poglądy, które sprzeciwiają się doktrynie chrześcijańskiej. Zadaniem Magisterium jest przede wszystkim wskazywanie, jakie założenia i wnioski filozoficzne byłyby nie do pogodzenia z prawdą objawioną, a tym samym formułowanie wymogów, które należy stawiać filozofii z punktu widzenia wiary. (...) Kościół zobowiązany jest wskazywać, co w danym systemie filozoficznym może być niezgodne z wiarą, którą wyznaje. W istocie, wiele kwestii filozoficznych - takich jak zagadnienie Boga, człowieka i jego wolności oraz postępowania etycznego - stanowi bezpośrednie wyzwanie dla Kościoła, ponieważ dotyka prawdy objawionej, powierzonej jego opiece. Kiedy my, biskupi, dokonujemy takiego rozeznania, mamy być "świadkami prawdy", pełniącymi posługę pokorną, ale wytrwałą, której wartość powinien docenić każdy filozof, gdyż jest ona oparciem dla recta ratio, to znaczy dla rozumu rozmyślającego właściwie o prawdzie.

Czy nie przypomina się anegdota, w której Henry Ford zwraca się do swoich potencjalnych klientów: Możecie wybrać sobie dowolny kolor samochodu - pod warunkiem, że wasz wybór padnie na czarny? Kościół naucza: Macie pełną wolność, pod warunkiem pełnej zgodności z naszą Prawdą.

Na szczęście dzisiejszy Kościół w niewielu krajach i w niewielkim stopniu ogranicza wolność uczonych. Po prostu nie ma już takich możliwości. Hierarchowie zdają sobie sprawę, jak niesłychanie trudno w środowiskach uczonych jest utrzymać się na dotychczasowych pozycjach. Dawniej wielu, nawet najwybitniejszych uczonych było ludźmi wierzącymi. Należy domniemywać, że zdarza się tak dalej, ale też dla nikogo nie jest tajemnicą socjologiczna prawda, że wraz z wykształceniem religijność spada. Głęboko wierzących uczonych, szczególnie w naukach humanistycznych, znaleźć trudno. Dlatego Jan Paweł II kończy encyklikę pięknym odwołaniem: Na koniec pragnę zwrócić się także do naukowców, których poszukiwania są dla nas źródłem coraz większej wiedzy o wszechświecie jako całości, o niewiarygodnym bogactwie jego różnorodnych składników, ożywionych i nieożywionych, oraz o ich złożonych strukturach atomowych i molekularnych.
Na tej drodze osiągnęli oni - zwłaszcza w obecnym stuleciu - wyniki, które nie przestają nas zdumiewać. Kieruję słowa podziwu i zachęty do tych śmiałych pionierów nauki, którym ludzkość w tak wielkiej mierze zawdzięcza swój obecny rozwój, ale mam zarazem obowiązek wezwać ich, aby kontynuowali swoje wysiłki nie tracąc nigdy z oczu horyzontu mądrościowego, w którym do zdobyczy naukowych i technicznych dołączają się także wartości filozoficzne i etyczne, będące charakterystycznym i nieodzownym wyrazem tożsamości osoby ludzkiej. Przedstawiciele nauk przyrodniczych są w pełni świadomi tego, że "poszukiwanie prawdy, nawet wówczas, gdy dotyczy ograniczonej rzeczywistości świata czy człowieka, nigdy się nie kończy, zawsze odsyła ku czemuś, co jest ponad bezpośrednim przedmiotem badań, ku pytaniom otwierającym dostęp do Tajemnicy"
.


@@@
.
31-05-2014 09:10 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>. Człowiek z konstrukcji zawsze będzie poszukiwał Boga

Z konstrukcji to raczej powietrza.....zatkaj nos i usta a zobaczysz jakie potrzeby zdefiniuje Twój mózg. Kilka minut bez powietrza całe życie bez boga.....
ks. Andrzej Bielecki [3] (-32 punktów)
(zablokowany)
Tak.
Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki.

@@@
.
31-05-2014 15:39 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Andrzej Bogusławski.
Stawia swój pogański symbol, gdyż go rozumie.


pl.wikipedia.org/wiki/Trzy_mądre_małpy
www.fronda(*)znymi-oszczerstwami,34612.html
Nigdy nie warto korzystać z szatańskich podpowiedzi, gdyż można nie zauważyć jakiego boga się chwali, ale nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. Gratuluję!

@@@
.
31-05-2014 18:42 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Tak.
>Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki.

Twoja argumentacja jest taka... przekonująca. Naprawdę, serio serio. Idę do kościoła leżeć plackiem przed ołtarzem. Znaczy krzyżem, leżeć krzyżem. Chociaż placek brzmi sympatyczniej.
adamcopperr (1 punktów)
(zablokowany)
Pytanie raczej powinni brzmieć, czy można postrzegać boga w antropomorficzny sposób, jak to zwykle się robi w wszystkich religiach.To jest właśnie przyczyną główną ateizmu, bo jak starzec o wyglądzie Mikołaja, mógłby stworzyć nieskończony wszechświat w 7 dni.

A przecież może chodzić o 7 dni boga, które zajmują załóżmy 7 miliardów lat człowieka, i nie stworzył wszechświata starzec z brodą białą, tylko jakaś forma energii kosmicznej obdarzonej nieskończoną inteligencją.


Odrzucenie istnienia Boga w każdej formie, jest równie mało inteligentne jak przyjmowanie jego wizji istnienia jako zgrzybiałego starca rodem z fresków Michała Anioła.
27-06-2014 23:17 
 Ocena-1 na 1
Cael (18 punktów)
>Pytanie raczej powinni brzmieć, czy można postrzegać boga w antropomorficzny sposób, jak to zwykle się robi w wszystkich religiach.To jest właśnie przyczyną główną ateizmu, bo jak starzec o wyglądzie Mikołaja, mógłby stworzyć nieskończony wszechświat w 7 dni.
>A przecież może chodzić o 7 dni boga, które zajmują załóżmy 7 miliardów lat człowieka, i nie stworzył wszechświata starzec z brodą białą, tylko jakaś forma energii kosmicznej obdarzonej nieskończoną inteligencją.
>Odrzucenie istnienia Boga w każdej formie, jest równie mało inteligentne jak przyjmowanie jego wizji istnienia jako zgrzybiałego starca rodem z fresków Michała Anioła.
Masz rację i może dlatego właśnie Bóg zakazuje tworzenia jakichkolwiek jego podobizn. Poza tym to trochę ryzykowne bo może stwarzamy okrutne karykatury Boga przedtawiając go np. jako siwego starca. Tego nie wiemy. Trochę jednak rozumiem dlaczego artyści go tak przedstawiają-starzec z brodą może być symbolem mądrości i stabilizacji.
Maciągowski (-1 punktów)
Witam wszystkich. Zapraszam zainteresowanych do sprawdzenia mojego bloga jakubzmsk.wordpress.com Dwa pierwsze artykułu są na temat ateizmu. Ostatni też ma coś w sobie.

Pokrótce uważam że pogląd o istnieniu Boga jest czymś co nasze wnętrze rozpoznaje i o czym zewnętrzny świat świadczy. W sumie jest to prawda która jest racjonalna, która nakierowuje do odpowiedzi najwyższych. Ateizm z kolei nie daję żadnych odpowiedzi, a nauka pokazuje jedynie jak wszechświat działa.

To co napisałem na blogu jest prezentacją mojego punktu widzenia, a jestem muzułmaninem z PL.
Hejtibeats (210 punktów)
>Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie. Należało by raczej zapytać
>dlaczego tylu ludzi na świecie w coś wierzy i dlaczego religia odgrywa tak wielką rolę?

Bóg nie musi mieć formy materialnej, takiej jaką znamy, żyć w wymiarze takim jakim znamy. I to, że taki waćpan Bogusławski, który wszystkich wierzących posądza o manipulacje i brak inteligencji, nie może go sięgnąć marną linijką może dowodzić jego wyższości nad materią i nad człowiekiem. Brak pokory.

Na stronie Profesora Włodzisława Ducha, którego tytułu naukowego Bogusławski bronił własną piersią mało nie doszedł można wyczytać, że wszystko jest takie jakie jest, bo takie się zrobiło.

BO TAKIE SIĘ ZROBIŁO...

no to nawet mi się śmiać nie chce.

Idziemy dalej - wiara w teorię powstawania świadomości w martwym materialnym mózgu - brak dowodów - teoria dopasowana do chciejstwa na podstawie fizycznej ingerencji w mózg.
Powstanie świata - kilka teorii - każda ciekawa, w każdej zmieniają się daty jego powstania i sposoby - brak konkretnych dowodów.
Teoria ewolucji - spoko, fajna teoria, jak najbardziej ewolucja zachodzi, ale NIE NA TAKĄ SKALĘ, żeby z niczego powstało coś i to jeszcze samoświadomego, inteligentnego, zlitujcie się panowie "racjonaliści".

I Ci maleńcy ludzie mówią, że Boga nie ma w 100%, są o tym przekonani!

Ja człowiek wierzący mam uczucie niepewności, pozostaje mi wiara i zaufanie, ale oni kurna wiedzą to, czy to jest RACJONALIZM i to jeszcze obiektywny ? Nie sądzę.

Racjonalizm kojarzy mi się, z rzetelnym, szczerym "nie wiem, ale szukam odpowiedzi", ale oni kurna wiedza już to na 100%, oni wiedzą, nie ma Boga, nie ma go w ich umysłach, bo go nie chcieli, bo tak wygodniej

Z badań wynika, że odtworzone silne wspomnienie, wywołuje w mózgu podobny efekt jakby stało się to drugi raz w rzeczywistości. Powiem tyle. Wspomnienie o Bogu jak widać istnieje, można je zagłuszyć, ale nie da się go wyprzeć.
12-06-2014 09:21 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>ale oni kurna wiedza już to na 100%
"Oni, kurna" nic nie wiedzą na 100%, tylko nie zaśmiecają sobie mózgu niepotrzebnymi rzeczami. Bozia należy do owych rzeczy niepotrzebnych, podobnie jak krasnoludki, zielone ludziki z Marsa, strzyga, domowik i kikimora.
>bo tak wygodniej
Wprost przeciwnie, wygodniej jest powiedzieć sobie "Bóg tak chciał" i już, nie trzeba się męczyć i myśleć, wytłumaczenie podane na tacy.
12-06-2014 10:01 
 Ocena-4 na 6
Hejtibeats (210 punktów)
>"Oni, kurna" nic nie wiedzą na 100%
>Bozia należy do owych rzeczy niepotrzebnych,

Zatem nazywajmy rzeczy po imieniu. Nie wiesz czy Bóg istnieje/nieistnieje, natomiast proforma wyrzekłeś się go, ponieważ uznałeś, że i tak jest Ci niepotrzebny.

I w tym momencie można zakończyć dyskusje o tym, czy Bóg jest czy go nie ma między racjonalistami i "racjonalistami" - Ty nie wierzysz, bo jest Ci zbędny i tak, ja wierzę, bo nie uważam, żeby był zbędny. Według mojej wiary tak uczynili pierwsi rodzice, uznali, że go nie potrzebują i sami będą stanowić co jest dobre a co złe, jest tego taki efekt.

>Wprost przeciwnie, wygodniej jest powiedzieć sobie "Bóg tak chciał" i już, nie trzeba się męczyć i myśleć, wytłumaczenie podane na tacy.

Mylisz pojęcie Boga, z zapychaczem braku wiedzy stosowanym przez ludzi, którzy nawet go nie starali się zrozumieć i tak jak mówicie mówią, że wierzą, a powielają wpojony schemat. Żaden człowiek, który racjonalnie wierzy w Boga tak nie mówi. Nie wiem czego chce Bóg, ale wierzę, że ma dobre intencje, ale patrząc z perspektywy życia i śmierci nie dziwi mnie, że tak wielu już z niego zrezygnowało.
Nie używam słów "Bóg tak chciał", bo co to ma niby oznaczać, że nie dostałem tej a nie innej pracy, bo Bóg tak chciał, czy co ? Przypuszczam, że Bóg w ogóle nie zajmuje się takimi przyziemnymi sprawami, ale wierzę w coś, czego mogłeś nie doświadczyć jeszcze, szczere zaproszenie go do życia może mieć odzwierciedlenie nawet w tak prymitywnych sprawach jak zdobycie wymarzonej pracy.
12-06-2014 13:49 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Nie wiesz czy Bóg istnieje/nie istnieje, natomiast proforma wyrzekłeś się go, ponieważ uznałeś, że i tak jest Ci niepotrzebny.
Wyrzekłam, uznałam, zwróć, uprzejmie proszę, uwagę na gramatykę.
Co do meritum, tak, uznałam, że jest niepotrzebny, ponieważ niczego nie tłumaczy. Jest mniej potrzebny niż wyrostek robaczkowy, bo ten chociaż wyłapuje niektóre szkodliwe bakterie (podobno).
>Nie wiem czego chce Bóg, ale wierzę, że ma dobre intencje
Pomimo tego, co widać, a co wg Twojej wiary jest dziełem Boga?
>szczere zaproszenie go do życia może mieć odzwierciedlenie nawet w tak prymitywnych sprawach jak zdobycie wymarzonej pracy.
Być może niektórym ludziom jest to potrzebne, bo nie potrafią funkcjonować inaczej, ale mi nie.
>nie doświadczyć jeszcze
Jeszcze? Z całego mojego długiego doświadczenia wynika dokładnie coś przeciwnego. Moim zdaniem (i doświadczeniem) z Bogiem jest jak z tym różowym przyjacielem Kubusia Puchatka - im bardziej Puchatek zaglądał do środka [domku Prosiaczka], tym bardziej Prosiaczka tam nie było.
13-06-2014 02:28 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>wiara w teorię powstawania świadomości w martwym materialnym mózgu - brak dowodów - teoria dopasowana do chciejstwa na podstawie fizycznej ingerencji w mózg.
Do chciejstwa? Ile znasz ludzi, którzy chcą przestać istnieć? Do chciejstwa to jest raczej dopasowana teoria nieśmiertelnej duszy.

>wszystko jest takie jakie jest, bo takie się zrobiło.

>BO TAKIE SIĘ ZROBIŁO...

>no to nawet mi się śmiać nie chce.

Jakby ktoś napisał, że jest jak jest, bo Bóg tak chciał, (co na jedno wychodzi) to pewnie też by Ci się śmiać nie chciało.
elektryk (27 punktów)
Argumenty za i przeciw istnieniu Boga są tyle samo warte, czyli nic. Wnoszenie o tym, jak wygląda niewidoczne dla nas Coś, co rzuca cień jest tyleż fascynujące co i jałowe, bo i tak zostaniemy w sferze domysłów, za którymi kryje się nieskończenie wiele możliwości. Gdy już przekonamy się do tej jednej, najprawdziwszej, może przyjść ktoś twierdzący, że to nie cień tylko rysunek, plama i nic więcej.
Jeśli komuś jest potrzebne istnienie Boga, to niech wierzy i wpatruje się w cień, aby dostrzec niedostrzegalne. Niech ćwiczy, a nie gada czy pisze. Jeśli coś zobaczy, niech nie oczekuje, że to PRAWDA OBJAWIONA. To jest tylko JEGO prawda. Inni mogą nie być zdolni, aby dostrzec cokolwiek, albo zobaczą całkiem coś innego.
18-06-2014 08:50 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Argumenty za i przeciw istnieniu Boga są tyle samo warte
Póki nic o rzeczonym nie wiadomo jest on "bogiem", nie Bogiem".

>niewidoczne dla nas Coś
Póki "coś" nie okaże się "CZYMŚ" powinno pozostać "czymś".

>Jeśli coś zobaczy, niech nie oczekuje, że to PRAWDA OBJAWIONA.
A niechże sobie każdy oczekuje czego chce, światopoglądowo wszyscy jesteśmy w Poczekalni.
osobliwy nick (32 punktów)
>Czy Bóg istnieje? - to często zadawane, ale niewłaściwe pytanie. Należało by raczej zapytać
>dlaczego tylu ludzi na świecie w coś wierzy i dlaczego religia odgrywa tak wielką rolę?
>
>Dlaczego uważam że nie powinno się pytać czy Bóg istnieje? W moim przekonaniu odpowiedź powinna
>brzmieć - i tak i nie a to świadczy o niewłaściwości pytania.
>Dlaczego jedna z odpowiedzi powinna brzmieć - tak? Trudno powiedzieć że coś nie istnieje skoro to
>coś jest w umysłach i na ustach większości ludzi. Jeśli pojęcie Boga jest tak powszechnie uznawane i
>powtarzane, jeśli ma ono tak wielki wpływ na życie i niestety co trzeba dodać śmierć wielu ludzi to
>trudno zaprzeczać jego istnieniu. Uważam zatem że Bóg istnieje, ale oczywiście nie materialnie w
>naszych umysłach, istnieje jako idea. Można by to porównać to do programu komputerowego który jest
>tylko informacją zapisaną na materialnym chipie lub dyskietce, ale właściwie jest czymś co nie
>posiada materialnej formy. Czy można powiedzeć przez to że na przykład program Windows nie istnieje?
>Dlaczego druga odpowiedź na powyżej postawione pytanie według mnie brzmi - nie.
>Nie potrafię się sam przekonać ani nikt inny jak dotąd nie potrafił mnie przekonać że Bóg istnieje
>jako konkretny byt. Byt, który jest w określonym miejscu i tu i wszędzie. To dla mnie zbyt
>abstrakcyjne a ściślej mówiąc nieprawdopodobne. Czytałem na ten temat wiele książek i rozmawiałem z
>wieloma osobami i niestety im bardziej się tym interesuję tym bardziej upewniam się w swoim
>przekonaniu.
>A zatem mogę powiedzieć że wierzę w istnienie Boga, ale jedynie jako niezwykle potężną i wpływową
>ideę.

Zgadzam się. Co więcej, uważam, że przedstawiona przez Ciebie myśl to bezsporny banał. O czym tu dyskutować? Dziwię się, że temat wywołał aż tak długą dyskusję.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365