 |
O religiach niereligijnie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-05-2016 20:33 | Paolo Monstro (6146 punktów) | O religiach niereligijnie
3 na 3 | Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać. Do tego wątku zainspirowała mnie dyskusja www.racjonalista.pl/forum.php/s,705523#w705873z jegomościem o nicku Quetzalcoatl i paroma innymi osobami na temat "rozwijania" jednej religii przez drugą. Nie istnieje nawet definicja religii nie mówiąc już o jakiejkolwiek logiczności zasad zdefiniowanych religiach. Z tego powodu porozumienie się przy pomocy logicznego rozumowania w temacie religii jest niemożliwe. Można wierzyć, że dana religia ma jakąś cechę lub nie wierzyć i obydwie opinie są tak samo uzasadnione. Nikt nikogo nie przekona argumentami bo nie znana jest metoda przekonania. Kilkaset lat temu matematycy próbowali ten problem ugryźć i doszli do wniosku, że religie po prostu nie są żadnymi teoriami więc nie da się nic udowadniać. Może dlatego religia jest takim fajnym tematem do dyskusji - każdy ma satysfakcję posiadania racji? Istnieje jednak sposób opisu religii, który da się 'przetworzyć' logicznie, o którym tutaj kiedyś pisałem. Dawno temu przeczytałem ciekawą książkę (Religie Świata), która opisuje wiele istotniejszych religii podając fakty takie jak zbiór bogów, lista pism świętych, data i miejsce powstania itp... Takie fakty można już dyskutować. Można religie porównywać posiadając możliwość argumentacji. Odnośnie wątku, który mnie zainispirował proponuję następującą definicję "rozwijania":  Należenie do zbioru, równość itp ... oznacza, "wyznawcy wierzą, że ..." przedmiotem wiary może być dowolny obiekt lub zjawisko dlatego wiara nie powinna podlegać dyskusji. W powyższej definicji łatwo wykazać, że Chrześcijaństwo rozwija Judaizm a Islam rozwija Chrześcijaństwo. Wątek ma na celu sprawdzenie czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi i czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach? Z góry przepraszam za nieregularne odpowiedzi - mam problem z czasem i dostępem do Inetu. Pozdrawiam Paolo Monstro | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach? W kwestii formalnej. Zważywszy czym jest dyskusja, zwrot "dyskusja o" [czymś] niekoniecznie określa przedmiot dyskusji; zwrot "dyskusja o religii" to wskazanie tematu, a nie celu.
A racjonalny sposób dyskutowania na temat religii znam, mianowicie mówi się religiantowi, iż jego bóg objawił nam swoje nieistnienie, na co ten, podejmując próbę ustalenia swojego stosunku do tego twierdzenia, uzmysławia sobie irracjonalność swojej postawy.
Czy w racjonalnej dyskusji o religiach można spierać się co do innych kwestii?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
 | 8 na 8 | Drobner (19539 punktów) | >A racjonalny sposób dyskutowania na temat religii znam, mianowicie mówi się religiantowi, iż jego bóg objawił nam swoje nieistnienie, na co ten, podejmując próbę ustalenia swojego stosunku do tego twierdzenia, uzmysławia sobie irracjonalność swojej postawy.
Eeech, chętnie optymistko... Myślisz, że oni to tak chętnie intelektualiści?
Drobner, czasem realista
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Myślisz, że oni to tak chętnie intelektualiści? Podejrzewam, że alogiczność pierwszy wychwytuje instynkt, a nie intelekt.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > Podejrzewam, że alogiczność pierwszy wychwytuje instynkt, a nie intelekt.
λόγος.
Drobner, chętnie lakoniczny.
PS. Przepiękny jest Twój autosemantyczny oksymoron pełnozdaniowy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > Podejrzewam, że alogiczność pierwszy wychwytuje instynkt, a nie intelekt.> λόγος.Nie ma mowy, bym się do tego ustosunkowała.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > >> Podejrzewam, że alogiczność pierwszy wychwytuje instynkt, a nie intelekt.> >λόγος. >Nie ma mowy, bym się do tego ustosunkowała. W tych słowach jest racja. Drobner, też milczący
|
|
 | 4 na 4 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach? >W kwestii formalnej. Zważywszy czym jest dyskusja, zwrot "dyskusja o" [czymś] niekoniecznie określa przedmiot dyskusji; zwrot "dyskusja o religii" to wskazanie tematu, a nie celu. Chodzi o dyskusje na temat atrybutów religii, które nadają się do jasnego zdefiniowania - jak data powstania, zbiór bogów, czy postaci wyróżnionych. Nie wiem czy to dyskusja o religiach czy na temat religii?
>A racjonalny sposób dyskutowania na temat religii znam, mianowicie mówi się religiantowi, iż jego bóg objawił nam swoje nieistnienie, na co ten, podejmując próbę ustalenia swojego stosunku do tego twierdzenia, uzmysławia sobie irracjonalność swojej postawy.
To jest przykład pułapki właśnie. Próba wykazania paradoksu w czymś co nie jest logiczne i nawet nie zakłada o sobie, że jest logiczne jest niemożliwe bo logika z definicji się "nie ima" takowych tworów. Samo podjęcie próby jest już nielogiczne.
W przykładzie, który podałaś, możemy bez problemu wierzyć, że bóg jest nieomylny i deklaruje, że nie istnieje istniejąc mimo tego. To jest zupełnie spójne z ideą wierzenia w coś.
Wydaje Ci się, że coś udowadniasz? Że wykazując paradoks obalasz teorię? Nie wiedząc co to jest "bóg", co to znaczy "istnieć" w odniesieniu do boga/bogów i co jest zaprzeczniem "istnienia" i czy w ogóle istnieje zaprzeczenie czegoś co jest nie zdefiniowane - tworzysz iluzję dowodzenia czegoś w oparciu o potoczne rozumienie słów, które nie mają jednak ustalonego znaczenia w przypadku religii.
Dyskusja o/na temat religii to jak przejście na drugą stronę lustra, po której logika nie obowiązuje, nie obowiązują prawa fizyki a "prawda" ma inne znaczenie niż po "racjonalniej stronie lustra". Próbujesz poruszać się po "religii" używając zasad obowiązujących po racjonalnej stronie ale tam one się nie aplikują - słowa mają dowolne, zaskakujące i zmienne znaczenie a najbardziej irracjonalne pomysły są rzeczywistością i "prawdą". Obserwacja faktów i ich logiczna analiza może Cię jedynie doprowadzić do szaleństwa bo okazuje się, że światło jest ciemne a ciemność jasna, losowość jest przewidywalna a przewidywalność losowa, zaprzeczenie prawdy może być prawdą i fałszem jednocześnie, jeśli nie uwierzysz, że ten chaos jest porządkiem to w tym świecie zwariujesz.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Chodzi o dyskusje na temat atrybutów religii, które nadają się do jasnego zdefiniowania - jak data powstania, zbiór bogów, czy postaci wyróżnionych. Nie wiem czy to dyskusja o religiach czy na temat religii? To jest religioznawstwo.
>W przykładzie, który podałaś, możemy bez problemu wierzyć, że bóg jest nieomylny i deklaruje, że nie istnieje istniejąc mimo tego. To jest zupełnie spójne z ideą wierzenia w coś. Nie na tyle spójne, by ktokolwiek tę alogiczną deklarację kupił i po Twojemu sobie tłumaczył.
>Wydaje Ci się, że... Wydaje Ci się.
>Dyskusja o/na temat religii to jak przejście na drugą stronę lustra, po której logika nie obowiązuje.. Po drugiej stronie lustra są teologiczne rozważania, w które jako posiadająca informację z pierwszej ręki ateistka nigdy się nie zagłębię.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | |
|
5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > proponuję następującą definicję "rozwijania":Na Jowisza i w ogóle całą sumę zbiorów B i ! A któż zrozumie te inkluzje wprowadzające częściowy porządek, te produkty kartezjańskie, sumy logiczne i iloczyny mnogościowe? Wydaje mi się, że bezwiednie, a błędnie, wyposażasz ew. rozmówców w swój zakres wiedzy. > Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać.Cóż, można o religiach socjologicznie, etnograficznie, psychologicznie, logicznie. A teologicznie? Tu gorzej z 'przedmiotami religijnymi', z 'treściami' ( stricte z wiarą). Tu komparatystyka rzeczywiście trudna. Może dlatego, że nieusuwalnie subobiektywna(!). Inaczej religi e postrzegają obserwatorzy zewnętrzni (że tak eufemistycznie nazwę ateistów), obserwatorzy wewnętrzni (że tak eufemistycznie nazwę wyznawców) zaś inaczej postrzegają i religi ę i religi e. Ci ostatni (że tak eufemistycznie nazwę wyznawców) zanegują jakąkolwiek możliwość porównywania religii ze swoją, 'święcie wierząc', że ta ichnia jest jedyna, zupełna, oryginalna i niepowtarzalna (co im wcale nie przeszkadza... porównywać inne religie między sobą(!)). > Wątek ma na celu sprawdzenie czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi i czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach?Może Wittgenstein pomoże(?): Cytat:Zwłaszcza, że jest to ostatnie zdanie całego traktatu, jego finalny wniosek. Wszystko, co jest wcześniej, to tylko uzasadnienie. Cóż, zwykle tak jest, że tzw. 'oczywistości' są najtrudniejsze do uzasadniania... Drobner, a B Drobnera to nawet mniejsze od zera... (że tak pozwolę sobie zrymować).
|
|
 | 2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >>proponuję następującą definicję "rozwijania": >Na Jowisza i w ogóle całą sumę zbiorów Bi ! >A któż zrozumie te inkluzje wprowadzające częściowy porządek, te produkty kartezjańskie, sumy logiczne i iloczyny mnogościowe? >Wydaje mi się, że bezwiednie, a błędnie, wyposażasz ew. rozmówców w swój zakres wiedzy. Wskaż, który symbol i/lub pojęcie z mojej "teorii" nie jest w programie szkoły podstawowej (przynajmniej w starej wersji socjalistycznej)?
(p.s. relacja ROZ nie jest relacją porządku, bo nie musi być tranzytywna - trzeba by wzmocnić warunek 2)
>>Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać. >Cóż, można o religiach socjologicznie, etnograficznie, psychologicznie, logicznie...
Tu nie chodzi o epatowanie jakimiś symbolami matematycznymi. Komentarz obok warunku jest zrozumiały dla każdego kto włada językiem polskim i zapomniał podstaw teorii zbiorów z podstawówki. Pojęcie wierzenia jest nie do urgryzienia przez logiczne rozumowanie, dlatego jedynym sposobem jest pozostawienie 'sekretu wiary' wiernym a skupienie się na atrybutach i faktach, które można racjonalnie opisać. Np. fakt, że ktoś wierzy w coś jest już ogarnialny: wierni wierzą w Boga X , to oznacza, że X należy do zbioru bogów tej religii. Kropka. Nie musisz mierzyć się z dywagacjami czy bóg jest jeden czy Trójką bogów w jednym itp...nazwa to nazwa, każda jest dobra. Jeśli tworzysz, nawet głupawy model matematyczny to możesz zauważyć wiele spraw, których nie dojrzysz babrając się w chaosie religijnego bełkotu. Model, który zaproponowałem jest prosty ale wystarcza do porównania religii między sobą. Teraz wszelkie wątpliwości mogą być rozwiane i nie trzeba polegać na 'opiniach mędrców kościoła'. Dla przykładu jeśli uznasz, że Islam nie rozwija Chrześcijaństwa, to musisz podważyć, któryś z warunków lub dodać jakiś. Możesz pójść droga porównania wierzeń ale to jest droga donikąd - pole minowe, na którym nie da się toczyć dyskusji, bo detale wiary są niedyskutowalne.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
|  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > Jeśli tworzysz, nawet głupawy model matematyczny to możesz zauważyć wiele spraw, których nie dojrzysz babrając się w chaosie religijnego bełkotu.Ja miałem wątpliwości, że 'Twój' model nie jest głupawy, ale wprost przeciwnie. 'Twój' opis mi osobiście się spodobał, inni (mniej zmatematyzowani) mogą być odstraszeni już na starcie. Wspomniałeś, że można byłoby zastąpić to językiem naturalnym - zrozumiałym dla skrajnie niesformalizowanych nieścisłowców. > Model, który zaproponowałem jest prosty ale wystarcza do porównania religii między sobą. Teraz wszelkie wątpliwości mogą być rozwiane i nie trzeba polegać na 'opiniach mędrców kościoła'.Prawdopodobnie chodziłoby o coś w rodzaju takiej systematyzacji:  (wyraźniej tu: x3.cdn03.i(*)pAm23wIFJGzwdEnAGgVv5q0jCx.jpg po powiększeniu). Jest tu częściowe spełnienie 'Twoich' warunków: data, miejsce (choć zgrubnie) i pewne zależności 'teologiczne', 'mentalne', kulturowe. > Dla przykładu jeśli uznasz, że Islam nie rozwija Chrześcijaństwa, to musisz podważyć, któryś z warunków lub dodać jakiś. Możesz pójść droga porównania wierzeń ale to jest droga donikąd - pole minowe, na którym nie da się toczyć dyskusji, bo detale wiary są niedyskutowalne.Oczywiście warunki takie są dyskutowalne (bo subiektywne, bo o różnym poziomie kategoryczności, bo... ). Na przykład w przytoczonym na obrazku modelu islam nie jest kontynuacją chrześcijaństwa, jak to jest w 'Twoim'. Można dociekać przyczyn zapewne w kryteriach tworzenia takich 'drzew'. Można zapewne tworzyć różne kryteria i otrzymywać inne poglądowe 'wykresy zależności'. Myślę, że właśnie np. takie 'drzewa genealogiczne' (wykresy relacji) ze względu na swoją oczywistą poglądowość stanowią o sile nawet 'głupawego' modelu matematycznego: > możesz zauważyć wiele spraw... których nie dojrzyszw inny sposób, lecz dla sprecyzowania kryteriów trzeba poświęcić 'trochę' czasu > babrając się w chaosie religijnego bełkotuoraz rozstrzygających(?) dyskusjach nt. owych kryteriów. Np. dyskusjach tu, na fR. Kibicuję i trzymam kciuki. Drobner, z całkowicie innego drzewa, z kompletnie innego sadu, z zupełnie innego miejsca.
|
|
| |  | 2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>Na przykład w przytoczonym na obrazku modelu islam nie jest kontynuacją chrześcijaństwa, jak to jest w 'Twoim'.
Nie mam sentymentalnego związku z opinią czy Islam jest kontynuacją Chrześcijaństwa czy nie. Mogę się zgodzić, że nie jest ale chciałbym wiedzieć na jakiej racjonalnej podstawie. Chodzi mi o jasną metodę porównania, o sposób argumentacji. To jest główny problem tego wątku. W porównaniach międzyreligijnych sprawy się mocno komplikują.
W tym prostym modelu, który podałem wystarczy, że muzułmanie wierzą w tego samego boga i uznają postacie jak Jezus czy Maryja oraz fakt, że Islam jest również religią opartą na świętej księdze i wywodzi się z tego samego regionu. Kropka.
Można dodać jakiś inny warunek i okaże się, że Islam nie rozwija Chrześcijaństwa ale istotne jest by ten warunek był weryfikowalny. Jeśli jest to interpretacja wierzeń i np. chrześcijanie wierzą, że ich bóg jest inny niż muzułmański i to ma być argumentem to jest to bardzo słaby argument. Okazałoby się, że 'wiara chrześcijańska' przedefiniowuje nawet boga w innej religii (bo muzułmanie akurat sobie wierzą, że ich bóg jest ten sam co chrześcijański) co prowadzi do paradoksu i model nie działa. Mogę polegać na wierze w religii X odnoście elementów w tej religii X zdefiniowanej ale poleganie na wierze w religii Y by zaprzeczać elementom zdefiniowanych w religii X wprowadza paradoks - bo religie mogłyby sobie wzajemnie zaprzeczać i nie dałoby się ich opisać - bo na której wierze się opierać?
Jednym słowem jeśli zdfiniuje nową religę Krasnoluda i wierzę, że Krasnolud to ten sam bóg co w Chrześcijaństwie to w moim modelu porównania religii jest to ten sam bóg i koniec. Nie analizuję, która wiara jest 'prawdziwsza' bo obydwie są jedynie prawdziwe we własnej definicji 'prawdy'.
>Myślę, że właśnie np. takie 'drzewa genealogiczne' (wykresy relacji) ze względu na swoją oczywistą poglądowość stanowią o sile nawet 'głupawego' modelu matematycznego:
Jak napisałem wyżej - model jest 'dobry' w określonym zastosowaniu a w innym może być 'zły'. Do zarządzania toaletami publicznymi dobry jest model człowieka używający jedynie 1 atrybutu pt "płeć". Pełen opis anatomii na drzwiach do WC byłby zły, choć na pewno lepiej opisałby człowieka.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >Jednym słowem jeśli zdfiniuje nową religę Krasnoluda i wierzę, że Krasnolud to ten sam bóg co w Chrześcijaństwie to w moim modelu porównania religii jest to ten sam bóg i koniec. Nie analizuję, która wiara jest 'prawdziwsza' bo obydwie są jedynie prawdziwe we własnej definicji 'prawdy'.
Czyż nie należałoby zastanowić się nad zwrotnością takich utożsamień? Tu chyba nie unikniemy "babrania się w chaosie religijnego bełkotu..." I pewnie dlatego są religie, i dlatego są... różne... (chrześcijaństwo - islam).
Drobner, zwrotny i obrotny
|
|
| | |  | -1 na 1 handzlik (491 punktów) (zablokowany) | >bo religie mogłyby sobie wzajemnie zaprzeczać i nie dałoby się ich opisać - bo na której wierze się opierać?
jest to brakiem tego czym rzekomo się kierujesz w formułowaniu tego zdania - logice.
jeżeli rozumiem to prawda nie jest wynikiem wykluczania inaczej na tej podstawie można byłoby ustalić która z nich jest "jedyna"?
rozumiem, że podobny dysonans może powodować fałszywy wniosek który powoduje dysonans, że wszystkie są prawdziwe. na tej podstawie opiera się istota twojego problemu - przyjmując twoją optykę.
jeżeli wychodzisz z założenia, którym się kierujesz w powyższym rozważaniu - jak mniemam "religia jeżeli istnieje i jest "prawdziwa" to jest jedna". to ciężko żeby opisywany problem się nie pojawiał.
niemniej nie jestem autorytetem pokroju drobnera, żeby rozstrzygać bo czasu mogłoby mi nie starczyć która jest prawdziwa.
dlatego wpisałem "w google".
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >rozumiem, że podobny dysonans może powodować fałszywy wniosek który powoduje dysonans...
No, to i tak dużo rozumiesz... Doprecyzuj. O tak: "podobny dysonans może powodować fałszywy wniosek który powoduje podobny dysonans..." Uzyskasz i tautologiczną i pleonazmiczną zgodność i równowagę. A także nieograniczoną niczym możliwość kontynuowania swej światłej elukubracji
Drobner, więc Drobner
|
|
| | | | |  | -2 na 2 handzlik (491 punktów) (zablokowany) | >>rozumiem, że podobny dysonans może powodować fałszywy wniosek który powoduje dysonans... >No, to i tak dużo rozumiesz... >Doprecyzuj. O tak: >"podobny dysonans może powodować fałszywy wniosek który powoduje podobny dysonans..." >Uzyskasz i tautologiczną i pleonazmiczną zgodność i równowagę. >A także nieograniczoną niczym możliwość kontynuowania swej światłej elukubracji >Drobner, więc Drobner
to jest ciekawy temat dlaczego zakładasz że słowo' A znaczy to samo co słowo A. rekurencja?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >to jest ciekawy temat dlaczego zakładasz że słowo' A znaczy to samo co słowo A. rekurencja?
Ja nie zakładam. Ja zdejmuję...
Drobner, więc nie Drobner, ale DuchZbyszkaDrobneraPrawdyzWarszawy
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 handzlik (491 punktów) (zablokowany) | >>to jest ciekawy temat dlaczego zakładasz że słowo' A znaczy to samo co słowo A. rekurencja? >Ja nie zakładam. >Ja zdejmuję... >Drobner, więc nie Drobner, ale DuchZbyszkaDrobneraPrawdyzWarszawy >
czuję obrzydzenie jeżeli to jest wynikiem mojego wpisu. w domyśle twój wpis.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | >>>to jest ciekawy temat dlaczego zakładasz że słowo' A znaczy to samo co słowo A. rekurencja? >>Ja nie zakładam. >>Ja zdejmuję... >>Drobner, więc nie Drobner, ale DuchZbyszkaDrobneraPrawdyzWarszawy >> >czuję obrzydzenie jeżeli to jest wynikiem mojego wpisu. w domyśle twój wpis.
Nie wiem i nie chcę wiedzieć, co znowu Ci się w paranoicznym łbie uroiło...
Drobner, znacznie znaczeniowy
|
|
| | | | | | | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | > >>>to jest ciekawy temat dlaczego zakładasz że słowo' A znaczy to samo co słowo A. rekurencja?> >>Ja nie zakładam.> >>Ja zdejmuję...> >>Drobner, więc nie Drobner, ale DuchZbyszkaDrobneraPrawdyzWarszawy> >>> >czuję obrzydzenie jeżeli to jest wynikiem mojego wpisu. w domyśle twój wpis.> Nie wiem i nie chcę wiedzieć, co znowu Ci się w paranoicznym łbie uroiło...> Drobner, znacznie znaczeniowyjak i > >Jeśli tworzysz, nawet głupawy model matematyczny to możesz zauważyć wiele spraw, których nie dojrzysz babrając się w chaosie religijnego bełkotu.powyższy temat i zawarte w nim "rozważania" mnie śmieszą - ponieważ. jeżeli prowadzimy jakiś dowód i zastanawiamy się nad nim, analizujemy itp. itd. TO warto byłoby ustalić, co jest "kryterium" ustalanego rozwiązania problemu. jeżeli nie wiemy czym jest "prawda" w takim razie rozważania na temat prawdy w domyśle "prawdziwości" - SĄ? - nie wiemy nie tylko dlatego ze względu na upośledzenie - mniemam że ze względu na brak ustalenia kryterium "rozważanego" tematu tudzież problemu. więc ustalanie "prawdy" stosując NAWET prawa " logiki" nie ustalając co jest "kryterium" czyli warunkami do spełnienia "założenia". dlatego wykluczanie nie jest "sposobem" w odwrotności do - jeżeli przyjęlibyśmy "kryterium". dlatego w matematyce fajne jest to że tam podobny problem nie istnieje - ponieważ. dla "ułomnego" bo mojego przykładu - jak mamy wielkie twierdzenie fermata xn + yn = zn n>2 więc rozwiązanie na "zasadzie" sprawdzania "prawdziwości" każdego n - jest rozumiem bez sensu. wystarczy znaleźć "kryterium" dla którego x i y i z - nie zależnie od n. jeżeli ktoś rozumie - ale moje upośledzenie jest znaczne, więc... jak lubicie dużo pisać i odczuwacie potrzebę wyrażania myśli polecam: www.harpercollins.pl/harlequin.html
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >powyższy temat i zawarte w nim "rozważania" mnie śmieszą
To kup sobie ser i do niego się śmiej...
Drobner, zdrowia życzy
|
|
| | | | | | | | | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | >>powyższy temat i zawarte w nim "rozważania" mnie śmiesząTo kup sobie ser i do niego się śmiej... >Drobner, zdrowia życzy
- Litwo, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >>>powyższy temat i zawarte w nim "rozważania" mnie śmiesząTo kup sobie ser i do niego się śmiej... >>Drobner, zdrowia życzy >- Litwo, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie.
Żeś zdrowie stracił - widać w całej ozdobie.
|
|
| | | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | |
|
|  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | Kryterialnie: 'Twój' warunek 2: bogowie religii j są również bogami w religii i wyraźnie żąda redukcji/zachowania panteonu. Nie zawsze tak było - bardzo częste były i są tendencje synkretyczne. 'Przemycony' tu zostaje przedsąd o 'monoteizowaniu' się religii.
>W powyższej definicji łatwo wykazać, że Chrześcijaństwo rozwija Judaizm...
W powyższej definicji łatwo widać więc, że Chrześcijaństwo NIE rozwija Judaizmu, gdyż właśnie wprowadza 'postacie nowych bogów', a przynajmniej radykalnie zmienia charakter boga judaizmu, uniemożliwiając tożsamość Bjudaizm=Bchrześcijaństwo.
>... Islam rozwija Chrześcijaństwo tylko po wykazaniu tożsamości singularnych wprawdzie bogów, lecz o różnych imionach i wyprowadzanych z różnych, nietożsamościowych treściowo i narracyjnie zestawów ksiąg (czego nie uwzględnia 'Twój' punkt 5).
Drobner, nieuniknienie >babrając się w chaosie religijnego bełkotu...
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Żeby mówić o religii należałoby ustalić czym ona jest. Nie można w takiej sytuacji abstrahować od innych wierzeń, więc trzeba ustalić czym są wierzenia. Żeby ustalić czym są wierzenia trzeba ustalić czym są fakty, albowiem kiedy mówimy o faktach, na wierzenia nie ma już miejsca.
Z punktu widzenia człowieka wszystko jest subiektywne, a więc każdy fakt w pewnym sensie jest wierzeniem. Ludzki umysł nie przetwarza czegoś takiego jak fakty. Przetwarza jedynie teorie na temat faktów. Aby teoria była przez nas uznana za prawdę musi się potwierdzać empirycznie, oraz nie mogą istnieć fakty, które owej teorii przeczą. Jednak i to nie wystarcza, bo za 100 lat może pojawić się teoria, która wyjaśnia dane zjawisko lepiej, dokładniej, a inaczej. Dlatego zdrowy psychicznie człowiek wierzy jedynie roboczo. Mówimy wtedy o przekonaniach, a te można zmieniać.
Przekonanie to emocja. Kiedy mówimy o przekonaniach, to nie myślimy. Opowiadamy o gotowych teoriach. Myślimy kiedy podważamy przekonania za pomocą logiki, lub próbujemy ujrzeć to samo zagadnienie z innych punktów widzenia. Rozwój polega na negacji, a nie na umacnianiu przekonań.
Już pewnie wiecie do czego zmierzam. Osoby silnie wierzące, to ludzie mający problem ze swoimi emocjami, a konkretnie z ich kontrolą. Konserwatywne, niezmienne przekonania są powiązane z silnymi emocjami, dostrzeganiem zagrożeń w każdej nowej idei (wrogiej wg nosiciela tych emocji), budowaniem racjonalizacji wokół swoich wierzeń.
Wyróżniam 3 typy ludzi (analogicznie do Nietzschego, który dokonał podziału na moralność panów i moralność niewolniczą):
1. Moralność ludzi zwykłych (plebejuszy): - konserwatywne, niezmienne przekonania - czerpanie przekonań z gotowych idei - racjonalizacje wokół swoich wierzeń - dychotomiczne, często skrajne myślenie, silne rozszczepienie na dobro i zło - myślenie emocjonalne, silne emocje przeważające nad logicznym myśleniem - powoływanie się na autorytety i wspólnoty ideologiczne - często powoływanie się na liczbę ludzi wyznających daną ideę - przejmowanie się tym co o danej osobie myślą inni, chęć dopasowania się do tłumu, mody, kanonów - silne podleganie pod mechanizmy stadne - brak empatii lub empatia tylko do wybranych (podobnych do siebie) jednostek - myślenie personalistyczne (przykładanie wagi do "ja" i indywidualnych wyborów, które muszą pasować do idei stadnych) - zwykłe cele, tzn założenie rodziny, kupno samochodu etc
2. Moralność liderów: - podważanie obecnych przekonań - chłód emocjonalny - myślenie logiczne - złożoność idei - niedopasowanie lingwistyczne względem większości ludzi (przedefiniowanie pojęć) - relatywizm ontologiczny, poznawczy i moralny - silnie rozwinięta autonegacja, ambicja, chęć rozwoju - myślenie apersonalistyczne (bezosobowe), przyczynowe - niewrażliwość na kanony, modę, społeczne pojęcia dobra i zła - postrzeganie idei jako alternatywnych sposobów myślenia, myślenie ponad ideami - nieliczenie się z emocjami innych, jeżeli te emocje wynikają z moralności plebejuszy - wrażliwość na krzywdę innych, empatia do odczuć człowieka takich jak cierpienie, ból, zamiast do ego człowieka - niezwykłe cele (wynalezienie czegoś, pomoc ludzkości) lub brak celów (wynikający z uświadomienia sobie bezsensowności i jałowości życia)
3. Moralność łącząca pkt 1 i 2 polegająca na odnajdowaniu równowagi między tymi przeciwnymi postawami, łączenie przeciwieństw i szukanie złotego środka. Dla ludzi z 1 poziomu rozwoju, osoby na tym etapie mogą wydawać się niespójne, wyrażające się niejasno, przeczące sobie (ze względu na inny sposób używania języka wynikający z wewnętrznej złożoności). Na tym poziomie nie ma prawd absolutnych, ani sztywnego postrzegania dobra i zła, przywiązania do idei, ale nie ma też buntu charakterystycznego dla liderów. Emocje znów dochodzą do głosu, ale nie dominują nad intelektem, formuje się nowe ego.
Religia dotyczy tylko osób na 1 poziomie i ewentualnie socjopatycznych liderów, którzy ugrzęźli na 2 poziomie, gardzą ludźmi i wykorzystują ich do swoich celów, manipulują i czerpią z tego korzyści. Dla nich religia nie jest wiarą, tylko sposobem manipulowania maluczkimi, którzy z 2 poziomu mogą jawić się jako bydło działające na prymitywnych algorytmach, bez własnej woli, przekonań #zwierzęta
Człowiek, który wierzy w dany model, jest jego niewolnikiem, podlega pod ideę. I nie ma znaczenia czy to cała duża idea typu religii, czy np socjalizm, liberalizm, korwinizm, wiara w modele psychologiczne. Człowiek na 2 poziomie nie wierzy w żaden model i stara się odnaleźć siebie tworząc nowe modele, natomiast człowiek na 3 poziomie wykorzystuje modele, które uważa za przydatne, patrząc zarówno na swoje własne korzyści, jak i na korzyści innych ludzi.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Żeby mówić o religii należałoby ustalić czym ona jest. Teologie i 150 lat religioznawstwa, jako osobnej gałęzi nauki, nie wystarczy musi tu przyjść wszystkowiedzący pan Olson i wszystko nam od początku wyjaśnić.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie ma Pan nic ciekawego do powiedzenia to radzę zamilczeć. Czyżby teraz troll Bogusławski miał zamiar komentować moje wypowiedzi w innych wątkach, tylko dlatego, że wytknąłem mu błąd i brak argumentacji w temacie o seksualności?  Niech sobie Pan podyskutuje z maceoxem. Ten sam poziom rozmowy
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Nie ma Pan nic ciekawego do powiedzenia to radzę zamilczeć.Pańskie rady to ja dokładnie mam w tym miejscu, na które one zasługują. Nie Pan dla też jest jakimkolwiek autorytetem, z którego ocenami jakości chciałbym się tu liczyć. > Czyżby teraz troll Bogusławski miał zamiar komentować moje wypowiedzi w innych wątkach, tylko dlatego, że wytknąłem mu błąd i brak argumentacji w temacie o seksualności? Tak mam zamiar ewidentnie wykazywać we wszystkich wątkach bzdury, które Pan tu z uporem wypisuje, na przeróżne tematy, o których nie ma Pan zielonego pojęcia, tak jak tutaj. > Niech sobie Pan podyskutuje z maceoxem. Ten sam poziom rozmowy Nie ten sam, gdyż z Panem to tylko pyskówki, a z panem Maciejem (i wieloma innymi osobami) mogę prowadzić równorzędne rozmowy, gdyż ma bardzo dużą wiedzę w różnych tematach oraz kulturę i nie wypowiada się autorytatywnie w tematach o których nie pojęcia, tak jak Pan to robi. Ponadto, jak widać, znowu napisał Pan tu bzdury i znowu personalnie mnie zaatakował, gdy te bzdury Panu wykazałem. To jest Pański poziom dyskusji ponad który Pan wyjść nigdzie nie potrafi. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,685264#w685893@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Pańskie rady to ja dokładnie mam w tym miejscu, na które one zasługują. Nie Pan dla też jest jakimkolwiek autorytetem, z którego ocenami jakości chciałbym się tu liczyć.Myśli Pan błędnymi kategoriami, tak jak ludzie z poziomu 1, który tu w skrócie opisałem. Nie liczy się autorytet, tylko treść. No, ale ja nie będę uczył dorosłego człowieka jak powinno się myśleć. To było zadanie dla Pana rodziców i nauczycieli. > >Czyżby teraz troll Bogusławski miał zamiar komentować moje wypowiedzi w innych wątkach, tylko dlatego, że wytknąłem mu błąd i brak argumentacji w temacie o seksualności? > Tak mam zamiar ewidentnie wykazywać we wszystkich wątkach bzdury, które Pan tu z uporem wypisuje, na przeróżne tematy, o których nie ma Pan zielonego pojęcia, tak jak tutaj.To proszę najpierw wykazać bzdury w tym wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710797Bo póki co wygłosił Pan milion razy swoją opinię, a argumentów jak nie było tak nie ma. > >Niech sobie Pan podyskutuje z maceoxem. Ten sam poziom rozmowy > Nie ten sam, gdyż z Panem to tylko pyskówki, a z panem Maciejem (i wieloma innymi osobami) mogę prowadzić równorzędne rozmowy, gdyż ma bardzo dużą wiedzę w różnych tematach oraz kulturę i nie wypowiada się autorytatywnie w tematach o których nie pojęcia, tak jak Pan to robi.Ten sam poziom co u Pana, dlatego dobrze się dogadujecie. Ja natomiast wymagam argumentów, a to jak widać przerasta Wasz poziom. > Ponadto, jak widać, znowu napisał Pan tu bzdury i znowu personalnie mnie zaatakował, gdy te bzdury Panu wykazałem. To jest Pański poziom dyskusji ponad który Pan wyjść nigdzie nie potrafi. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,685264#w685893> @@@> .Co Pan wykazał? Wygłosił Pan swoją nic nie znaczącą opinię, ale od tego do wykazania czegokolwiek daleka droga.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> To proszę najpierw wykazać bzdury w tym wątku:www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710797Zdecydowanie wykazałem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,711018#w711257A Pan odpowiedział: www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,9#w711379Także wykazywałem bzdury i w innych wątkach: www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,685264#w685893www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,11#w704442www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700360Ale tu jesteśmy przy tych mądrościach: www.racjon(*)/z,0/d,0/s,711506/i,72#w711591Jak widać też przy wielu podobnych bzdurach, tyle tylko, iż tworzonych wciąż na nowo z tego co się Panu zdaje. @@@ .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nic Pan nie wykazał, tylko wygłosił Pan swoją opinię. Ja się pytam o argumenty potwierdzające tą opinię, lub podważające moją. W przeciwnym razie będzie się Pan dalej kompromitował, a ja chętnie się do tego przyłożę zadając pytania, po których zaczyna Pan kręcić. Natomiast nie w tym wątku, trolling jest tu zupełnie niepotrzebny. Będzie Pan teraz za mną łaził w innych wątkach i wciskał swoje trzy grosze, bo czuje Pan urazę. Cóż, tak się objawia dysonans poznawczy i wyparcie + projekcja. Nie mam zamiaru dyskutować z treścią Pana zaburzeń.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Nic Pan nie wykazał, tylko wygłosił Pan swoją opinię. Ja się pytam o argumenty potwierdzające tą opinię, lub podważające moją. W przeciwnym razie będzie się Pan dalej kompromitował, a ja chętnie się do tego przyłożę zadając pytania, po których zaczyna Pan kręcić. Natomiast nie w tym wątku, trolling jest tu zupełnie niepotrzebny. Będzie Pan teraz za mną łaził w innych wątkach i wciskał swoje trzy grosze, bo czuje Pan urazę. Cóż, tak się objawia dysonans poznawczy i wyparcie + projekcja. Nie mam zamiaru dyskutować z treścią Pana zaburzeń.>A w tym wątku skończyłem z Panem rozmowę, bo nie ma Pan nic ciekawego do powiedzenia. A Pan prowadził ze mną jakąkolwiek rozmowę? Pan potrafi prowadzić jakiekolwiek merytoryczne rozmowy. Pan po prostu po merytorycznym wykazaniu Panu, iż napisał tu po raz enty bzdury, nie mając żadnych argumentów zaatakował forumowicza je wykazującego. Czyli postąpił Pan zgodnie ze swoim zwyczajem
> Zero argumentów, tylko wygłaszanie swoich arbitralnych opinii, Tak oczywiście, już Pan napisał, iż argumenty oponentów to dla Szanownego Pana są to "tylko kolejne pierdy".
> które niewiele mnie obchodzą dopóki nie są poparte logiczną argumentacją. To otwarte forum i każdy ma prawo odnosić się krytycznie do każdej wypowiedzi, a ja swoich - pomimo, iż Pańskie wypowiedzi są tu inspiracją - wcale do Pana ich nie kieruję, tylko do ludzi zdolnych je zrozumieć, a przecież nawet Pan sam z tego grona się wyklucza, a ja Pana też od dawna już o to nie podejrzewam.
Tyle tylko, iż niech Pan nie liczy, że swoimi prymitywnymi, a nawet wprost chamskimi atakami na mnie, zamknie mi usta, do czego Pan uparcie dąży. Już raczej gdy nie ma Pan niczego mądrego do powiedzenia do moich wypowiedzi się nie odnosi, ale może Pan robić to co Pan uważa za słuszne. Każdy tu wypowiada się na własną odpowiedzialność.@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Tyle tylko, iż niech Pan nie liczy, że swoimi prymitywnymi, a nawet wprost chamskimi atakami na mnie, zamknie mi usta, do czego Pan uparcie dąży.
Wręcz przeciwnie. Dążę do otwarcia Panu ust i staram się na Panu wymusić koncentrację na meritum, zamiast na pierdach.
Ale to nie jest wątek na to, dlatego to koniec tej rozmowy.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . To otwarte forum i każdy ma prawo odnosić się krytycznie do każdej wypowiedzi, a ja swoich - pomimo, iż Pańskie wypowiedzi są tu inspiracją - wcale do Pana ich nie kieruję, tylko do ludzi zdolnych je zrozumieć, a przecież nawet Pan sam z tego grona się wyklucza, a ja Pana też od dawna już o to nie podejrzewam.
Tyle tylko, iż niech Pan nie liczy, że swoimi prymitywnymi, a nawet wprost chamskimi atakami na mnie, zamknie mi usta, do czego Pan uparcie dąży. Już raczej gdy nie ma Pan niczego mądrego do powiedzenia do moich wypowiedzi się nie odnosi, ale może Pan robić to co Pan uważa za słuszne. Każdy tu wypowiada się na własną odpowiedzialność.> Wręcz przeciwnie. Dążę do otwarcia Panu ust i staram się na Panu wymusić koncentrację na meritum, zamiast na pierdach.Samemu okrutne pierdoły tu wypisując, a gdy ktoś to ewidentnie wykaże i gdy brak argumentów to na skargę lecę i o pomoc proszę, a sam wyzywam oponenta tym co mi ślina na język przyniesie: > Kolejny raz trolling zgłoszony. Dyskusja z takimi trollami jak Pan nie ma sensu, więc skończyliśmy rozmowę. Miejsce na rzygi jest tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711018 Tak, pod tym adresem są Pańskie "rzygi" i doskonała ilustracja na co Pana tutaj stać. Myślę, iż niewiele ponad właśnie te "rzygi" pod adresem tych, z którymi merytorycznymi argumentami nie potrafi się Pan uporać. Argument nie do odparcia: Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: O religiach niereligijnie' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711630Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: O religiach niereligijnie' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711641Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: O religiach niereligijnie' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711647 Minusy, od niektórych osób są dla mnie poziomem do dumy i nimi się po prostu, chwalę. Są po prostu dowodem, iż trafiłem w rzeczy sedno. Gdyby postawił mi je ktoś, kogo szanuję i z którego opinią się liczę, to bym się wstydził i cicho siedział.Mam wprost szczególną satysfakcję, gdy otrzymuję je od trolli obniżających poziom intelektualny naszego forum, gdyż uważam, iż rolą naszego forum jest właśnie walka z głupotą. @@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Ludzki umysł nie przetwarza czegoś takiego jak fakty. Przetwarza jedynie teorie na temat faktów. A skąd Szanowny Pan wie co przetwarza ludzki umysł, gdy kłócą się na ten temat najwięksi filozofowie? Zaś ludzki mózg przetwarza biochemicznie informacje dostarczane mu za pośrednictwem zmysłów (o czym mówi nam neuronauka, czy też kognitywistyka) i jeszcze dalece nie znamy wszystkich zachodzących tam procesów.
@@@ .
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Kto z kim się kłóci? Proszę podać jakieś argumenty, a nie tylko kolejne pierdy. Jeśli nie rozumie Pan filozofii i logiki, to radziłbym się nie wypowiadać na ten temat. A już nie raz Pan pokazał, że z logiką i myśleniem jest Pan na bakier
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Kto z kim się kłóci?Ja tylko wypisanie głupot tu przez Pana wykazuję, a Pan natychmiast - nie mając niczego sensownego do powiedzenia - mnie atakuje. Nie, to żadna kłótnia to personalne ataki, gdy brak argumentów. > Proszę podać jakieś argumenty, a nie tylko kolejne pierdy.Wszystkie inteligentne oraz racjonalne argumenty to dla Pana są "pierdy". Ja sobie z tym Pańskim ograniczeniem intelektualnym nie poradzę i wcale mi na tym nie zależy, gdyż wykazywanie pisania przez Pana tu bzdur adresuję tylko do tych, którzy to zrozumieć potrafią. > Jeśli nie rozumie Pan filozofii i logiki,Tak wykazał Pan się już tu tak wielką wiedzą w tych dziedzinach, iż może Pan mnie wprost przytłoczyć. Opowiadać na własny temat to można wprost rzeczy niestworzone, ale wystarczy kilka/kilkanaście postów przeczytać aby wiedzieć z kim mamy tu do czynienia. > to radziłbym się nie wypowiadać na ten temat. A już nie raz Pan pokazał, że z logiką i myśleniem jest Pan na bakier  Ja uparcie wszystko to co tu wykazujemy i pokazujemy zostawiam do oceny naszym czytelnikom, tyle tylko, iż ja wolę pokazywać Pańskie bzdury w temacie, na który Pan się wypowiada, a Pana stać jedynie, aby w odpowiedzi mnie atakować. Przecież znakomita większość tutejszych czytelników to ludzie inteligentni i nie sądzi Pan, iż sami mogą zauważyć, komu jest dalej do merytorycznej wiedzy i kto z czym jest tu na bakier? @@@ .
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Rzygi są tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711018A w tym wątku skończyłem z Panem rozmowę, bo nie ma Pan nic ciekawego do powiedzenia. Zero argumentów, tylko wygłaszanie swoich arbitralnych opinii, które niewiele mnie obchodzą dopóki nie są poparte logiczną argumentacją.
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Rzygi są tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711018Nie bardzo, gdyż Pan potrafi wszystko obrzygać. "Rzygi" to Pański poziom, który pozostaje przeczekać, może nadejdą znowu czasy prawdziwych dyskusji na poważne tematy. Wtedy wątki pt. "Rzygi" staną się tym czym są. Prymitywnym, pozbawionym jakiejkolwiek myśli, osobistym atakiem personalnym.> A w tym wątku skończyłem z Panem rozmowę, bo nie ma Pan nic ciekawego do powiedzenia.A Pan prowadził ze mną jakąkolwiek rozmowę? Pan potrafi prowadzić jakiekolwiek merytoryczne rozmowy. Pan po prostu po merytorycznym wykazaniu Panu, iż napisał tu po raz enty bzdury, nie mając żadnych argumentów zaatakował forumowicza je wykazującego. Czyli postąpił Pan zgodnie ze swoim zwyczajem > Zero argumentów, tylko wygłaszanie swoich arbitralnych opinii,Tak oczywiście, już Pan napisał, iż argumenty oponentów to dla Szanownego Pana są to "tylko kolejne pierdy". > które niewiele mnie obchodzą dopóki nie są poparte logiczną argumentacją.To otwarte forum i każdy ma prawo odnosić się krytycznie do każdej wypowiedzi, a ja swoich - pomimo, iż Pańskie wypowiedzi są tu inspiracją - wcale do Pana ich nie kieruję, tylko do ludzi zdolnych je zrozumieć, a przecież nawet Pan sam z tego grona się wyklucza, a ja Pana też od dawna już o to nie podejrzewam. Tyle tylko, iż niech Pan nie liczy, że swoimi prymitywnymi, a nawet wprost chamskimi atakami na mnie, zamknie mi usta, do czego Pan uparcie dąży. Już raczej gdy nie ma Pan niczego mądrego do powiedzenia do moich wypowiedzi się nie odnosi, ale może Pan robić to co Pan uważa za słuszne. Każdy tu wypowiada się na własną odpowiedzialność. @@@ .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | |
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> Przekonanie to emocja."Słownik języka polskiego" pod red. Mieczysława Szymczaka: Przekonanie to zdanie oparte na przeświadczeniu o prawdziwości lub fałszywości ...."Oksfordzki słownik filozofii" Simona Blackmana: Przekonanie. Wiara w sąd jest obstawaniem przy jego prawdziwości.Wikipedia: Przekonanie - w logice: X jest przekonany, że p dokładnie wtedy, gdy X uznaje treść zdania stwierdzającego to, że p za prawdziwą lub co najmniej wysoce prawdopodobną.www.szkole(*)i-w-jaki-sposob-nas-ksztaltuja> Kiedy mówimy o przekonaniach, to nie myślimy.To chyba zależy od danego osobnika, ja o niczym nie potrafię mówić bezmyślnie. @@@ .
|
|
|  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | I po co te definicje słownikowe? Proszę się doedukować na temat tego czym są przekonania dla ludzkiego mózgu. Mówi o tym chociażby prof Vetulani.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > I po co te definicje słownikowe?Dla inteligencji myślącej samodzielnie. > Proszę się doedukować na temat tego czym są przekonania dla ludzkiego mózgu.Przecież wystarczy tu poczytać co Pan na ten temat tu wypisuje. >No i znów trollujesz (zrezygnuję z formy "Pan" żeby nie czuć się zbrukanym używając języka szacunku do kogoś kto tak atakuje). Nie odnosisz się do moich argumentów udając, że ich nie rozumiesz, a kiedy ja pytam o argumenty to są takie odpowiedzi, że trzeba to zrozumieć, że nie dla psa kiełbasa itd.
>Proszę sobie to jeszcze raz przemyśleć i nie zawracać gitary takimi bezsensownymi wpisami, które są na dodatek długie i nie zawierają treści merytorycznej.
>Większość Twoich wypowiedzi to bełkot pokolorowany i rozwleczony do granic absurdu żeby meritum się rozmywało. Na dodatek dajesz sobie przyzwolenie do ataków personalnych, samemu nie wytykając ich rozmówcy. Można się nie zgadzać, ale trzeba napisać z czym i dlaczego. Jeśli nie, to w moich wątkach nie ma pozwolenia na taki trolling. To z naszej "dyskusji" o świadomości. > Mówi o tym chociażby prof Vetulani.Tak, to nieodparty argument, gdy ktoś twierdzi, iż jakąś książkę jakiegoś autora przeczytał. @@@ .
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Osoby silnie wierzące, to ludzie mający problem ze swoimi emocjami, a konkretnie z ich kontrolą.Zdecydowanie tak, każda wiara, niezależnie od przedmiotu, ogranicza nas intelektualnie i akurat Pańska aktywność na naszym forum jest tego bardzo dobrym przykładem. Wiary nie można ograniczać tylko do wiary religijnej i wiara we własną rację wcale nie jest mądrzejszą od wiary religijnej. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,579693#w579921Aleksander Sołżenicyn: Ideologia - to ona dostarcza upragnionego usprawiedliwienia łotrostwu i koniecznej, wieloletniej odporności zbrodniarzowi. Potrzebna mu jest teoria społeczna, która pomoże mu - przed sobą samym i przed innymi - wybielić własne postępki i słyszeć - nie wyrzuty, nie przekleństwa, tylko pienia pochwalne i wyrazy czci. W ten sposób inkwizytorzy szukali oparcia i usprawiedliwienia w chrześcijaństwie, konkwistadorzy - w chwale ojczyzny, kolonizatorzy - cywilizacji, hitlerowcy - w rasie, jakobini i bolszewicy - w równości, braterstwie i szczęściu przyszłych pokoleń.Tak, dla mnie to oczywiste, iż każda wiara nas ogranicza intelektualnie, niezależnie od jej przedmiotu. Zaś wiara głęboka, fundamentalistyczna ogranicza nas absolutnie i dlatego mnie jest wszystko jedno chrześcijanie, muzułmanie, ateiści, komuniści, antykomuniści - każdy fideizm uważam za groźny. Nawet wiarę w racjonalizm (co jest trudne) uważam za groźną. Tyle, iż warto przy tym pamiętać, iż łatwo dostrzegać i zwalczać wiarę u innych, a zupełnie nie dostrzegać takiej postawy, a nawet wprost fideistycznego zaślepienia u samego siebie. @@@ .
|
|
 | | Fortem (27 punktów) | >Żeby ustalić czym są wierzenia trzeba ustalić czym są fakty, albowiem kiedy mówimy o faktach, na wierzenia nie ma już miejsca. Właśnie, a czym są fakty? "Fakt - zaistniały stan rzeczy, a w rozumieniu potocznym wydarzenie, które miało miejsce w określonym miejscu i czasie" ( wikipedia ) "fakty to elementy składowe świata rzeczywistego." na co zwrócił uwagę w swoim Traktacie Logico-Philocopicus Ludwig Wittgenstein. > Z punktu widzenia człowieka wszystko jest subiektywne, a więc każdy fakt w pewnym sensie jest wierzeniem.Z pierwszym stwierdzeniem zgadzam się, jest potwierdzone przez wiele źródeł, że każdy człowiek postrzega świat inaczej. Wynika to z odmienności jego biologii, ze środowiska w jakim się wychował - głownie mają tu znaczenie doświadczenia ze wczesnego dzieciństwa, kiedy to osobowość wyjątkowo silnie się kształtuje. Zatem mamy tutaj zgodę: "Z punktu widzenia człowieka wszystko jest subiektywne" Natomiast do drugiej części twojego stwierdzenia: " więc każdy fakt w pewnym sensie jest wierzeniem" nie jestem przekonana. Już objaśniam o co mi chodzi. Z pierwszej części wysnuwam taki wniosek: " zatem żaden fakt pojawiający się w naszym umyśle nie jest tym, za co go uważamy." Albo: " każdy z zaobserwowanych faktów nie jest w 100% autentyczny" Ale czy każdy fakt jest wierzeniem? Wierzenie w moim rozumowaniu jest czymś więcej, niż tylko przekonaniem, że jest tak a nie inaczej. To coś więcej niż wydarzenie, które miało miejsce w określonym miejscu i czasie. Jeszcze mniej pasuje mi do określenia wierzenia wyrażenie " to elementy składowe świata rzeczywistego" - obiekt wierzenia może przecież nie istnieć w rzeczywistości. Nie wystarczy być przekonanym, że pewność siebie pozwala stawić czoło wielu niepowodzeniom. Myślę, że wierzenie polega właśnie na włożeniu w daną kwestię całego swojego przekonania, że tak jest, tak się stanie, bądź coś zawsze będzie istnieć niezależnie od okoliczności. Czyli wierzenie w moim rozumowaniu jest całkowitym przeciwieństwem poglądów objaśnianych przez ciebie, że każdy światopogląd jest jakby "wersją roboczą" ( jeśli dobrze cię zrozumiałam  ) W tej chwili zaczynam się zastanawiać, czy w takim razie, wiara w cokolwiek może istnieć w zgodzie z jednoczesnym poznawaniem świata i rozwojem psychofizycznym. Załóżmy, że wierzę w niematerialną siłę, która jest bliżej niezdefiniowana, lecz posiada doskonałą mądrość. Możemy korzystać z jej źródeł, poprzez połączenie naszego Ja - nie umysłu, już jakiś czas temu doszłam do tego, że umysł nie posiada żadnego właściwego Ja. Umysł tylko analizuje dostępne informacje, i przetwarza je. Każdy umysł robi to w trochę inny sposób, gdyż każdy człowiek posiada odmienny materiał genetyczny. Nie zatem poprzez połączenie umysłu, lecz duszy, przez ( a może dzięki ) którą między innymi zachodzić może w nas konflikt wewnętrzny, który znów prowadzi do rozpaczy - ona jest powodem utraty chęci życia, problemów osobistych, przyczyną cierpienia - przyczyną zła. W tej koncepcji istnienie duszy tłumaczę zachowaniami, które z perspektywy czysto biologicznej wydają się być nielogiczne. Np. dlaczego człowiek czuję się źle, może nawet zachorować, kiedy zabije drugiego człowieka chociażby nawet w obronie własnej? Jak wytłumaczyć to uczucie skrajnego dyskomfortu psychicznego? Zakładam teraz, że zrobił to z własnych, osobistych powodów, bądź właśnie w sytuacji osobistego zagrożenia, ale w sumie zabijanie nieznajomych - choćby na wojnie - na jakiej podstawie miałoby wzbudzać w istocie czysto biologicznej poczucie winy? Przecież zrobił to, co każde stworzenie ożywione na tym świecie czyni w celu przetrwania. Albo skąd bierze się dramat ludzi po stosunku seksualnym nie wiążącym się z niczym więcej jak tylko cielesnością? Przecież z punktu biologicznego to naturalna kolej rzeczy. Dlaczego mamy poczuwać się w obowiązku, by coś czuć do danej osoby i dlaczego czujemy się źle gdy tak zwane "coś" nie istnieje? Albo konflikt ze sobą, podczas gdy widzimy, że coś nam szkodzi, a potem mimo wszystko to robimy. Po czymś takim można określić stan danej osoby jako zranienie wewnętrzne. I zjawia się rozpacz. Skąd to wszystko się bierze? Z fałszywych przekonań o świecie? Z przekonania o moralności? A czym jest moralność? Bardzo treściwie i zrozumiale objaśniasz to w dalszej części wypowiedzi. Ale skąd pierwotnie pojawił się podział na dobro i zło, w który bezwzględnie mogą dzisiaj wierzyć "ludzie zwykli" wg filozofii Nietzschego? Coś musiało to spowodować. Skoro zbadać się tego ludzkim okiem ni rozumem nie da, można uznać istnienie Duszy - Duszy jako pierwiastka idealnego, który tkwi w każdym i buntuje się przeciw dążeniom i czynom przeciwnym tej "Idealnej Sile" z której dusza jest zbudowana. Można pójść dalej i oprzeć na tej podstawie teorię dezintergracji pozytywnej. Zgodnie z tymi założeniami, człowiek dąży do naturalnego rozwoju, ze względu na niedoskonałość swoich myśli i postępowania, którym buntuje się doskonała Dusza. Dusza rani się poprzez niewłaściwe postępowanie, a ponieważ puki żyjemy, jest częścią nas, my jako Umysł świadomy również odczuwamy jej ból jako dyskomfort bądź rozpacz w zależności od jego intensywności. Zatem człowiek dąży do rozwoju, mimo, że go to boli. Nie od razu Rzym zbudowano. Umysł jest omylny. Oprócz tego ma tendencję do podważania wszystkiego, co się da, oczywiście w dobrym zamiarze przeanalizowania za i przeciw. Lecz zbytnie analizowanie wyklucza utwardzenie się poglądów i postępowanie zgodnie z nimi. Chociażby proces zrywania z nałogiem. Ktoś kto kiedykolwiek był od czegoś uzależniony, wie, o czym mówię. Można postanowić, że zrywa się z nim, przedstawić sobie tysiące argumentów za, ale Umysł jest niezwykle inteligentny, kiedy chodzi o wymuszenie poczucia bezpieczeństwa. Choćby nie wiadomo jak mocne były argumenty za zerwaniem z nałogiem, w sytuacji stresowej, będącej zaburzeniem poczucia bezpieczeństwa, umysł będzie próbował tą pierwotną potrzebę zaspokoić. Wtedy swoimi argumentami wręcz ZMUSZA do wykonania danej czynności. Więc -
|
|
|  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | > Chociażby proces zrywania z nałogiem.> Ktoś kto kiedykolwiek był od czegoś uzależniony, wie, o czym mówię.> Można postanowić, że zrywa się z nim, przedstawić sobie tysiące argumentów za, ale Umysł jest niezwykle inteligentny, kiedy chodzi o wymuszenie poczucia bezpieczeństwa.> Choćby nie wiadomo jak mocne były argumenty za zerwaniem z nałogiem, w sytuacji stresowej, będącej zaburzeniem poczucia bezpieczeństwa, umysł będzie próbował tą pierwotną potrzebę zaspokoić.> Wtedy swoimi argumentami wręcz ZMUSZA do wykonania danej czynności.> WięcJeżeli uznamy Boga za nałóg ( ahoj częstochowo  ) to pytaniem które mnie ciekawi TO czym jest umysł, pytanie o dusze jest pytaniem 3 sortu. umysł jako "wykształcona" forma która umożliwia uznać dusze za źródło uzależnienia. Nie wiem żeby zrozumieć taką perspektywę pewnie nie wystarczy być super inteligentnym, trzeba mieć o sobie takie wyobrażenie
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > "Fakt - zaistniały stan rzeczy, a w rozumieniu potocznym wydarzenie, które miało miejsce w określonym miejscu i czasie"No właśnie. Fakty mają więc charakter hmm nieopisowy. To co my myślimy o faktach to zawsze ich opis z naszej perspektywy, czyli teoretyczny model, a ten może być zgodny z faktami bardziej lub mniej (lub wcale). Co gorsza nie ma jak tego zweryfikować w 100%. Zawsze jest model, który odwołuje się do jakichś aksjomatów. Do weryfikacji modelu potrzebny jest nad-model itd. To jest logika. Dlatego spokój ducha powinniśmy budować wbrew temu co myślimy i co wiemy (lub raczej pomimo tego, obok tego). > Zatem mamy tutaj zgodę: "Z punktu widzenia człowieka wszystko jest subiektywne"> Natomiast do drugiej części twojego stwierdzenia: " więc każdy fakt w pewnym sensie jest wierzeniem" nie jestem przekonana. Już objaśniam o co mi chodzi.[...]> Myślę, że wierzenie polega właśnie na włożeniu w daną kwestię całego swojego przekonania, że tak jest, tak się stanie, bądź coś zawsze będzie istnieć niezależnie od okoliczności.W takich sytuacjach jak ta język płata figle  Przeważnie korzystają z tego teiści, którzy próbują wmówić racjonalistom, że wszystko jest wierzeniem. Faktycznie jest jednak różnica między wersją roboczą, co do której jestem przekonany, a wierzeniem, które jest uznaniem danego modelu za prawdę absolutną. Tylko, że każda wiara w jakąkolwiek prawdę absolutną jest patologią, bo jest to zamknięcie swojego umysłu na nowe informacje. I w tym momencie emocje bardzo silnie przekonują nosiciela, że warto wierzyć w daną wersję. Sam mam kilka takich rzeczy, w które bardzo chciałbym wierzyć. Na tym zresztą polegała moja depresja, bo świat rzeczywisty nie jest taki w jaki chciałbym wierzyć. Zdrowie polega na pewnym pogodzeniu się z tym co jest, ale nie takim pogodzeniu, że uznaję, że jest świetnie, co byłoby oszukiwaniem samego siebie, tylko na takim spokoju pomimo tego jak jest. Nasze przekonania są poukładane wg różnych priorytetów. Wiara to nadanie zbyt dużego priorytetu danemu przekonaniu i nieumiejętność opanowania go. Wszystkie nasze decyzje to wybór tego co ma wyższy priorytet, a nie zero-jedynkowy wybór między czarnym złem i białym dobrem. Np dla psychopaty zawsze najwyższym priorytetem jest zaspokojenie własnej zachcianki tu i teraz, a dla religijnego ascety jest to wyrzekanie się każdej przyjemności i samobiczowanie się. > Załóżmy, że wierzę w niematerialną siłę, która jest bliżej niezdefiniowana, lecz posiada doskonałą mądrość.Nie widzę powodu dla wprowadzania takiego modelu. > Możemy korzystać z jej źródeł, poprzez połączenie naszego Ja - nie umysłu, już jakiś czas temu doszłam do tego, że umysł nie posiada żadnego właściwego Ja. Umysł tylko analizuje dostępne informacje, i przetwarza je. Każdy umysł robi to w trochę inny sposób, gdyż każdy człowiek posiada odmienny materiał genetyczny.Dokładnie, umysł jest maszynerią do przetwarzania danych. Ja nie mam wpływu na to jak mój mózg zinterpretuje informacje, które trafiają do mojej świadomości. > Nie zatem poprzez połączenie umysłu, lecz duszy, przez ( a może dzięki ) którą między innymi zachodzić może w nas konflikt wewnętrzny, który znów prowadzi do rozpaczy - ona jest powodem utraty chęci życia, problemów osobistych, przyczyną cierpienia - przyczyną zła.> W tej koncepcji istnienie duszy tłumaczę zachowaniami, które z perspektywy czysto biologicznej wydają się być nielogiczne.One są logiczne, tylko może bardziej zawiłe. > Jak wytłumaczyć to uczucie skrajnego dyskomfortu psychicznego?Czuje się źle, bo zrobił coś niezgodnego z własnym sumieniem. Empatia i wartości (czyli emocje) wchodzą w konflikt z rozsądkiem (ten człowiek musiał się bronić). Większy wpływ na nasze zachowanie i odczuwanie mają stare ewolucyjnie części mózgu, związane z emocjami niż np kora przedczołowa związana z ich kontrolą. Z podobnego powodu napastnik, który nie trafił w bramkę i zawiódł drużynę ma poczucie winy, a przecież nie jest winny temu, że nie potrafił wykorzystać sytuacji, choć przecież chciał. Zgwałcone kobiety czują się często winne, podobnie jest ogólnie z ofiarami psychopatów, gdyż ci działają na emocje ofiar. Ktoś może czuć się winny, bo zjadł krowę, a dla kogoś innego jedzenie krowy jest ok, ale czułby się winny jedząc świnię. Dziecko uczy się fałszywego poczucia winy już kiedy dorośli powiedzą mu, że przeklinanie jest czymś złym. Rude dziecko w podstawówce może czuć się winne, bo rówieśnicy śmieją się z jego koloru włosów. > Albo skąd bierze się dramat ludzi po stosunku seksualnym nie wiążącym się z niczym więcej jak tylko cielesnością?> Przecież z punktu biologicznego to naturalna kolej rzeczy.To już właśnie kwestia religijna.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Dlaczego mamy poczuwać się w obowiązku, by coś czuć do danej osoby i dlaczego czujemy się źle gdy tak zwane "coś" nie istnieje?Aspekt kulturowy. > Albo konflikt ze sobą, podczas gdy widzimy, że coś nam szkodzi, a potem mimo wszystko to robimy.Gdyż mózg nie jest jedną spójną całością, tylko walką różnych sprzecznych ze sobą ośrodków. Wypijam colę bo w danym momencie wygrało ciało migdałowate, a innym razem jej nie wypijam, bo wygrała kora przedczołowa. > Ale skąd pierwotnie pojawił się podział na dobro i zło, w który bezwzględnie mogą dzisiaj wierzyć "ludzie zwykli" wg filozofii Nietzschego?> Coś musiało to spowodować.Emocje. Przyjemność nazwano dobrem i zrobiono z tego pojęcie intelektualne, wychodzące ponad te emocje, gdyż często przyjemne emocje prowadzą do nieprzyjemnych konsekwencji w przyszłości (np zabicie kogoś dla zysku daje chwilową korzyść, ale fatalne długofalowe skutki). Ludzie z natury chcą unikać cierpienia i zaznawać przyjemności. > Skoro zbadać się tego ludzkim okiem ni rozumem nie da, można uznać istnienie Duszy - Duszy jako pierwiastka idealnego, który tkwi w każdym i buntuje się przeciw dążeniom i czynom przeciwnym tej "Idealnej Sile" z której dusza jest zbudowana.To jest właśnie model religijny  Czyli maks uproszczenie wszystkiego do jednej siły, dobrych i złych czynów itd. Tam gdzie pojawia się niewiedza mózg lubi wymyślić sobie jakiś pasujący prosty model, żeby uniknąć niewiedzy, pustki. A właśnie z tej pustki czerpie się potem satysfakcję. > Lecz zbytnie analizowanie wyklucza utwardzenie się poglądów i postępowanie zgodnie z nimi.Nie do końca. Mi takie analizowanie uformowało właśnie zasady, których w tym wszystkim się podważyć nie dało. Nie postępuję zgodnie z poglądami, tylko wykorzystuję wiedzę w celu podejmowania optymalnych decyzji.
|
|
 | | Fortem (27 punktów) |
Więc - Umysł jest omylny i dlatego podważa wszystko. Podważył już wszystko co się da, ale nagle zorientował się, że istnieje droga, na której wyjątkowo dobrze się czuje. Drzewa, ptaki śpiewają, kwiaty pachną. Jeśli po drodze nie dane nam było wpaść nałóg lub zebrać trochę innych zaburzeń ( poziom 2 : "na tym poziomie występują ciężkie nerwice i choroby psychiczne, a także zaburzenia psychosomatyczne, alkoholizm, narkomania itp.") To mamy szansę osiągnąć właściwy stan: "harmonijna jedność osobowości, równowaga i synteza wewnętrzna, dokonująca się poprzez urzeczywistnienie się ideału osobowości, kiedy człowiek rzeczywiście staje się taki, jaki powinien i chciałby być brak konfliktów wewnętrznych" Tłumaczyć to można poprzez zrozumienie i pogodzenie potrzeb własnych z potrzebami istnienia doskonałego - czyli duszy. Bo skąd Umysł sam w sobie ma wiedzieć, co jest właściwe? Przecież każdy człowiek widzi i przetwarza czysto subiektywne informacje. Jak zatem osiągnąć jedność osobowości i syntezę wewnętrzną?
Dotąd nie rozmawiałam chyba z ani jednym człowiekiem, który by to osiągnął!
Z żadnym jednak człowiekiem nie rozmawiałam na temat mojej teorii duszy ( tak wiem, że słowem "dusza" posługiwano się już nie raz w wielu religiach, jednak używam go z braku lepszego określenia, jak wiadomo słowo jest słabym nośnikiem myśli ) i nie znam żadnych doświadczeń własnych, cudzych, ani dowodów na to, że idąc tą drogą, osiągnie się najwyższy stopień jedności. Jednak naturalnym dążeniem ludzi badających nie jest i nie powinno być udoskonalanie teorii, wynalazków, właściwości już odkrytych, już istniejących, lecz odnajdywanie nieznanych dotąd. Na tym również opiera się cała cywilizacja. Niewłaściwe wg mnie jest zarówno ślepe zawierzenie jakiejś religii i odrzucanie wszelkich logicznych faktów przeczących jej, ale również niewłaściwym jest całkowite i ślepe odrzucanie mocy, jaką może człowiekowi dać wiara. Na świecie wszystko się łączy, jednak kiedyś tego nie zauważano. To, że teraz nie rozumiemy pewnych zjawisk, to nie znaczy, że nie istnieją. Przecież wykorzystujemy zaledwie kilka procent swojego mózgu. A co z resztą?
Aby teoria była przez nas uznana za prawdę musi się potwierdzać empirycznie, oraz nie mogą istnieć fakty, które owej teorii przeczą. Jednak i to nie wystarcza, bo za 100 lat może pojawić się teoria, która wyjaśnia dane zjawisko lepiej, dokładniej, a inaczej. Dokładnie, napisałeś tutaj o jednym zjawisku, które ludzie próbują zamknąć w ramy teorii. A czy jest właściwie teoria? Słowem. Kluczem w rozumieniu zjawisk może być własne wyobrażenie, które MNIE dane zjawisko objaśnia. ( tak samo jest z każdym zjawiskiem fizycznym - poprzez subiektywne spojrzenie każdy tłumaczy je sobie trochę inaczej ) Zjawisko jest to samo, jednak tłumaczenia mogą być różne. Również religie na 90% nie powstały w oparciu o pustkę, lecz w oparciu o jakieś zjawisko - nie fizyczne, lecz duchowe, którego nikt puki co dokładnie nie objaśnił, stąd w każdej religii można dopatrzyć się jakiś sprzeczności ...
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Bo skąd Umysł sam w sobie ma wiedzieć, co jest właściwe?
Mowa o superego, które ma swoje źródło głównie w korze przedczołowej. Umysł nigdy nie wie co jest właściwe, tylko ma na ten temat jakieś przemyślenia, przekonania. Częstym mechanizmem spotykanym u ludzi jest tzw tryb krytycznego rodzica. Człowiek zwraca się wtedy przeciwko sobie samemu (w uproszczeniu kora przedczołowa vs emocje). Skrajnym przykładem tego mechanizmu jest np zaburzenie typu borderline.
>Jak zatem osiągnąć jedność osobowości i syntezę wewnętrzną? >Dotąd nie rozmawiałam chyba z ani jednym człowiekiem, który by to osiągnął!
Teorie mają to do siebie, że często tworzą utopię jeśli potraktuje się je zbyt dokładnie. Ja myślę, że tego nigdy nie osiągnę ze względu na pewne czynniki, ale już się z tym pogodziłem.
>Przecież wykorzystujemy zaledwie kilka procent swojego mózgu. >A co z resztą?
To akurat mit, który wziął się chyba z tego, że korzystamy z jakiegoś procentu mózgu na raz. Zbyt duża aktywność pewnych obszarów mózgu też jest patologią.
>Zjawisko jest to samo, jednak tłumaczenia mogą być różne.
Tak, każdy tłumaczy sobie zjawiska na swój sposób.
|
|
| |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
> >Przecież wykorzystujemy zaledwie kilka procent swojego mózgu.> >A co z resztą?> To akurat mit, który wziął się chyba z tego, że korzystamy z jakiegoś procentu mózgu na raz. Zbyt duża aktywność pewnych obszarów mózgu też jest patologią.zależy co uznamy za wykorzystywany "procent mózgu", czym jest "wykorzystywanie" i czym jest "procent mózgu". ( "nie ogólnie" tylko w odniesieniu do omawianego przykładu )ludzie posługują się takim modelem rzeczywistości - "takim" mam na myśli np. "rozumienie" zdania randomowego "1. doszedłem do wniosku, że pole "magnetyczne" elektronu ze względu na jego potencjał ujemny, który wytwarza potencjał dodatni jest niemożliwe do uwzględnienia ze względu na "dipolowość", wytwarzaną przez każdy ładunek" xD 1. jest to stwierdzenie, które ma przypisaną wartość znaczeniową. i rozumiesz je w taki sposób, bo znasz przypisane znaczenie. gdybyś analizował zdanie ze względu na słowa, które się ze sobą łączą "sens" w wyobrażaniu ( o tym mówie xD )"znaczenia" ma przypisaną inną "wartość" w wyobrażeniu "znaczenia". dlatego tak bardzo mnie bawi jak podajecie sobie definicje "encyklopedyczne", bo w taki sposób gracie " w państwa miasta " w takim znaczeniu, że z zbioru zdobytej wiedzy, która jest powszechna - pojmujecie zagadnienie na poziomie skojarzenia najbardziej powszechnego w "znaczeniu" zakodowanego - tłumaczę: dlatego państwo na "D" to najczęściej "dania" ewentualnie jak jesteś "bystry" to "Dominikana" to uznajecie za przejaw kreatywności. innymi słowy zagadnienie ma rozwiązanie jeżeli zawiera się w zbiorze. dlatego nie wiem jak ludzie wymyślili liczby zespolone czy prędkość kosmiczną
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | |
|
| | | |  | 1 na 3 handzlik (491 punktów) (zablokowany) | zasady są ważne ale w znaczeniu teorii, a nie przestrzegania. zasady uwzględniają ułomność podmiotu stosującego teorie, który potrzebuje ich - nie tylko dla siebie  jeżeli spojrzymy pod takim "kontem" na moralność czy dekalog, to mam o nim inne wyobrażenie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
Mnie wprost irytuje, gdy ludzie używają tu słów bez znajomości ich znaczenia lub przy używaniu słów w rozumieniu odmiennym (bez zaznaczenia tego, iż rozumieją je odmiennie) od ogólnie przyjętego. W słownikach i/lub encyklopediach zdefiniowanego. Gdyż wypisywane są wówczas bzdury wszelakie, a rozmowy są tylko pieprzeniem na temat co się komuś zdaje. Aby jakakolwiek poważniejsza rozmowa miała sens to musi wychodzić od wspólnego zrozumienia słów, których się w tej rozmowie używa.
Język jest głównym środkiem przekazu dla człowieka, a już szczególnie dla inteligencji. Wewnątrz tego samego języka istnieją tak wielkie różnice, iż dwie osoby mówiące tym samym językiem często rozumieją się tak jakby z dwóch planet były.> zasady są ważne ale w znaczeniu teorii, a nie przestrzegania.Jaka ważność może być nieprzestrzeganych zasad? Każdy baje co mu się zdaje, niezależnie od posiadanego b..... (powiedzmy bałaganu) w głowie. > zasady uwzględniają ułomność podmiotu stosującego teorie, który potrzebuje ich - nie tylko dla siebie  Zasady są przeróżne kwadratowe i podłużne, ale podstawową jest na naszym forum je ta zasada. "Obywatelu nie pieprz bez sensu!". Moje zasady to obowiązują tylko mnie. Tu interesującymi są tylko zasady przyjęte w miarę ogólnie i dlatego obowiązujące ogół rozmówców. Na przykład zasady wynikające ze znajomości języka polskiego i używania słów zgodnie z ich słownikowymi definicjami, chyba, iż się zaznaczy i opisze własne rozumienie danego terminu dla potrzeb konkretnej dyskusji. > jeżeli spojrzymy pod takim "kontem" na moralność czy dekalog, to mam o nim inne wyobrażenie.Każdy kto zwróci uwagę na Pańskie wypowiedzi łatwo zauważy, iż ma Pan odmienne wyobrażenie na prawie wszystko, ale do opisu własnych wyobrażeń konieczną jest komunikatywność, czyli pisanie tu zgodnie z zasadami języka rozumianego przez znakomitą większość naszych czytelników, gdy puszcza się, jak pawie, własne strumienie myśli, zrozumiałe tylko (lub prawie tylko) dla forumowicza je puszczającego i skarży się do tego na brak zrozumienia - to moim zdaniem - mamy do wyboru, iż jest to trollizm albo głupota. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
> "Obywatelu nie pieprz bez sensu!".
szczerze styl wypowiedzi na "forum", który jest dosyć specyficzny nie specjalnie mi odpowiada. ze względu na to, że omawiany temat jest rozbity na częściowe cytaty wypowiadającego się i w taki sposób zatraca się sens całości wypowiedzi.
i generalnie sprawia to wrażenie odpowiadania na wypowiedź niż odnoszenie się do tematu, o którym rzekomo się "dyskutuje".
taka forma "dyskusji" to nie pieprzenie. dlatego.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >> "Obywatelu nie pieprz bez sensu!". >szczerze styl wypowiedzi na "forum", który jest dosyć specyficzny nie specjalnie mi odpowiada. ze względu na to, że omawiany temat jest rozbity na częściowe cytaty wypowiadającego się i w taki sposób zatraca się sens całości wypowiedzi. >i generalnie sprawia to wrażenie odpowiadania na wypowiedź niż odnoszenie się do tematu, o którym rzekomo się "dyskutuje". >taka forma "dyskusji" to nie pieprzenie. dlatego.
>> "Obywatelu nie pieprz bez sensu!" A skądżeż miałbyś wiedzieć, iż to też jeno klarowna cytata z uznanego już klasyka. Cytata pięknie ilustrująca (między innymi) Twoją 'aktywność' na fR.
Zaprawdę, powiadam Ci: jakie posty, takie riposty.
Drobner, widzimisię
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . "Obywatelu nie pieprz bez sensu!"> A skądżeż miałbyś wiedzieć, iż to też jeno klarowna cytata z uznanego już klasyka.> Cytata pięknie ilustrująca (między innymi) Twoją 'aktywność' na fR.Z obrazkiem łatwiej zapamiętać.  Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | | Fortem (27 punktów) | >"Dlatego zdrowy psychicznie człowiek wierzy jedynie roboczo." To ty tak sądzisz, jednak zadam ci jedno pytanie: czy wierzyłeś kiedyś naprawdę? Wierzyłeś z wewnętrzną świadomością jedności wewnętrznej, równowagi i syntezy, bez konfliktów wewnętrznych? Ja nie. Zawsze coś mi się nie zgadzało. Niebezpiecznie za to jest w pełni uwierzyć w coś, co może nas zniszczyć, gdyż doskonałe nie jest. Boimy się wierzyć, żeby nie doznać zawodu, bo być może kiedyś już w coś uwierzyliśmy, a to okazało się być bajeczką dla naiwnych. Wiem, że to trudne, ale może to wcale nie jest bajeczka? Może zwyczajnie źle zrozumieliśmy słowa? Nawet nie my konkretnie, tu i teraz, ale ludzie którzy nam bajkę opowiadali. Może to "coś" naprawdę istnieje, tylko my tego nie rozumiemy? Źle zrozumieliśmy przesłanie? >Przekonanie to emocja. Kiedy mówimy o przekonaniach, to nie myślimy. Opowiadamy o gotowych teoriach. Myślimy kiedy podważamy przekonania za pomocą logiki, lub próbujemy ujrzeć to samo zagadnienie z innych punktów widzenia. Rozwój polega na negacji, a nie na umacnianiu przekonań. Zgadza się, jeśli te przekonania są błędne. I nie ma co się oszukiwać: w 99% tak jest. Ale czy przekonanie jest emocją? Znowu to znaczenie. My ludzie, wszystko rozumiemy zupełnie inaczej. I możemy nawet głosić te same teorie, mając zupełnie co innego na myśli. Czyż nie? Ale nie zawsze, gdy mówimy o przekonaniach, to nie myślimy. Zależy skąd nam się to przekonanie wzięło. Jeśli sami wysnuliśmy to przekonanie z przeróżnych nam dostępnych danych, to owszem, myślimy mówiąc o nim. Żeby stworzyć w umyśle jakieś przekonanie, najpierw tysiąc razy musieliśmy je podważać. I mam wrażenie, że mówiłeś o tym samym, tylko trochę inaczej  Z tą różnicą, że ja odróżniam przekonanie od ślepej wiary w gotowe teorię - która wtedy owszem - uwalnia emocje. Czy to o to ci chodziło  ? > Już pewnie wiecie do czego zmierzam. Osoby silnie wierzące, to ludzie mający problem ze swoimi emocjami, a konkretnie z ich kontrolą. Konserwatywne, niezmienne przekonania są powiązane z silnymi emocjami, dostrzeganiem zagrożeń w każdej nowej idei (wrogiej wg nosiciela tych emocji), budowaniem racjonalizacji wokół swoich wierzeń.Tylko jeśli dane wierzenia oparte są na drobiazgach, na których opiera się każda religia ( niestety ). Religie podkreślają swoją odrębność, zamiast zespolić się w jedność. Dążenie do harmonii jest tu niemożliwe, gdy wyznając jedną religię, nie możemy brać pod uwagę założeń innych. Wyznawcy różnych religii powinni zrozumieć, że każda religia próbuje opisać to samo zjawisko. Jeśli zjawisko jest jedno, wyklucza to możliwość istnienia opisów różnych zjawisk. Prędzej jest to kilka opisów tego samego zjawiska. > Człowiek, który wierzy w dany model, jest jego niewolnikiem, podlega pod ideę. I nie ma znaczenia czy to cała duża idea typu religii, czy np socjalizm, liberalizm, korwinizm, wiara w modele psychologiczne.Dokładnie. >"Człowiek na 2 poziomie nie wierzy w żaden model i stara się odnaleźć siebie tworząc nowe modele, natomiast człowiek na 3 poziomie wykorzystuje modele, które uważa za przydatne, patrząc zarówno na swoje własne korzyści, jak i na korzyści innych ludzi." "człowiek na 3 poziomie wykorzystuje modele, które uważa za przydatne" czyli synteza wielu opisów w poszukiwaniu opisu wyśrodkowanego, który najbardziej nam odpowiada  Zakończę swój dzisiejszy wywód krótkim stwierdzeniem: "Nie ważne, jak coś nazywamy, ważne, byśmy czuli autentyczność i szczęście." ( przepraszam za braki cytowania, specjalnie wzięłam w cudzysłowy twoje wypowiedzi, bo coś mi się posuło w zaznaczaniu cytatów, a nie chciałam pisać wszystkiego od początku )
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >"Dlatego zdrowy psychicznie człowiek wierzy jedynie roboczo."> To ty tak sądzisz, jednak zadam ci jedno pytanie: czy wierzyłeś kiedyś naprawdę? Wierzyłeś z wewnętrzną świadomością jedności wewnętrznej, równowagi i syntezy, bez konfliktów wewnętrznych?> Ja nie. Zawsze coś mi się nie zgadzało.A ja tak. Od dziecka negowałem teorie, które przedstawiali mi inni, natomiast głęboko wierzyłem w to, że znajdę kiedyś miłość i że jest to sensem życia, a w dodatku wierzyłem w swoją intuicję na temat ludzi. > Niebezpiecznie za to jest w pełni uwierzyć w coś, co może nas zniszczyć, gdyż doskonałe nie jest.> Boimy się wierzyć, żeby nie doznać zawodu, bo być może kiedyś już w coś uwierzyliśmy, a to okazało się być bajeczką dla naiwnych.> Wiem, że to trudne, ale może to wcale nie jest bajeczka? Może zwyczajnie źle zrozumieliśmy słowa?> Nawet nie my konkretnie, tu i teraz, ale ludzie którzy nam bajkę opowiadali.> Może to "coś" naprawdę istnieje, tylko my tego nie rozumiemy?> Źle zrozumieliśmy przesłanie?A to już zależy o czym konkretnym mówimy. Warto wierzyć w marzenia, które mają szanse się spełnić, a z drugiej strony nie warto wierzyć w marzenia, które nie mają szans się spełnić lub są wewnętrznie sprzeczne. > Zgadza się, jeśli te przekonania są błędne. I nie ma co się oszukiwać: w 99% tak jest.> Ale czy przekonanie jest emocją? Znowu to znaczenie. My ludzie, wszystko rozumiemy zupełnie inaczej. I możemy nawet głosić te same teorie, mając zupełnie co innego na myśli. Czyż nie?> Ale nie zawsze, gdy mówimy o przekonaniach, to nie myślimy. Zależy skąd nam się to przekonanie wzięło. Jeśli sami wysnuliśmy to przekonanie z przeróżnych nam dostępnych danych, to owszem, myślimy mówiąc o nim.No właśnie niekoniecznie, bo jeśli już coś przemyślałem, to kiedy opowiadam o tym z pamięci, to wtedy nie myślę, tylko jestem przekonany. I większość przekonań wcale nie jest błędna, bo np przekonania naukowców, polityków, biznesmenów często okazują się trafne. Chodzi mi tylko o to, że gotowe przekonanie jest efektem przemyśleń (własnych lub cudzych) i zapisuje się w głowie jako emocja. Zauważ co się dzieje kiedy ludzie ze sobą dyskutują i się nie zgadzają - emocje rosną. Kiedy się zgadzają, emocje stają się przyjemne. Wszystko rozbija się tu o siłę reakcji emocjonalnej i to czy emocje są "przykryte" logicznymi wywodami i myślami, czy też są racjonalizowane. > Żeby stworzyć w umyśle jakieś przekonanie, najpierw tysiąc razy musieliśmy je podważać. I mam wrażenie, że mówiłeś o tym samym, tylko trochę inaczej  > Z tą różnicą, że ja odróżniam przekonanie od ślepej wiary w gotowe teorię - która wtedy owszem - uwalnia emocje. Czy to o to ci chodziło ?Racjonalna, logiczna dyskusja polega na przyjmowaniu przekonań jako wersje robocze, a wiara w sensie religijnym to uznanie tej wersji za prawdę absolutną, a logika służy wtedy do racjonalizacji emocji. > Wyznawcy różnych religii powinni zrozumieć, że każda religia próbuje opisać to samo zjawisko.Racjonalizację emocji, moralności. Próbę zrobienia prawdy absolutnej z własnych przekonań. Dodatkowy problem leży tu w tym, że źródłem tych emocji często jest sama religia, która narzuca swoje poglądy wielu ludziom. > Zakończę swój dzisiejszy wywód krótkim stwierdzeniem:> "Nie ważne, jak coś nazywamy, ważne, byśmy czuli autentyczność i szczęście."> ( przepraszam za braki cytowania, specjalnie wzięłam w cudzysłowy twoje wypowiedzi, bo coś mi się posuło w zaznaczaniu cytatów, a nie chciałam pisać wszystkiego od początku )Tak, dopóki nie robimy z czegoś prawdy absolutnej
|
|
4 na 4 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać.Taka pułapka czyha na rozmówców nie tylko w dyskusjach o religiach, lecz w ogóle w dyskusjach dotyczących zagadnień, o których nie mają oni podstawowej wiedzy. Ludzi można z grubsza podzielić na rozsądnych i nierozsądnych. Ci pierwsi między innymi znają swoje możliwości i ograniczenia, dzięki czemu nie zabierają głosu w sprawach, o których nie mają wiedzy, ci drudzy zwykle nie wiedzą, czego nie wiedzą, i ustawicznie w takowe pułapki wpadają. > Nie istnieje nawet definicja religii nie mówiąc już o jakiejkolwiek logiczności zasad zdefiniowanych religiach.Powyższa wypowiedź jest doskonałą ilustracją mojego poprzedniego komentarza. Przed napisaniem czegokolwiek warto o tym czymś cokolwiek sobie poczytać.Nie jest prawdą, że "Nie istnieje nawet definicja religii", ponieważ takich definicji znaleźć można całkiem sporo zarówno na przestrzeni dziejów (wraz z rozwojem refleksji na ten temat), jak i w zależności od dziedziny, którą reprezentuje dany badacz. Na początek proponuję Ci zapoznanie się z następującą definicją encyklopedyczną: Cytat: " religia, zjawisko różnorodnie definiowane i opisywane z wielu perspektyw, najczęściej jako relacja człowieka do sacrum." Encyklopedia PWN Gorąco polecam Ci też lekturę dalszej części tego hasła. Na religię można patrzeć z bardzo różnych punktów widzenia, np. religioznawczego, historycznego, antropologicznego, socjologicznego, psychologicznego i innych. O różnych sposobach definiowania religii możesz też co nieco znaleźć choćby w Wikipedii. Co wspólnego ma mieć definicja religii (będąca wszak wytworem dyscyplin badających religię) z zasadami zdefiniowanymi w religiach (będącymi wytworem przedmiotu tego badania), nijak nie umiem zgadnąć.> Z tego powodu porozumienie się przy pomocy logicznego rozumowania w temacie religii jest niemożliwe.Najwyraźniej miesza Ci się religia z religioznawstwem czy innymi naukami zajmującymi się religią. > Można wierzyć, że dana religia ma jakąś cechę lub nie wierzyć i obydwie opinie są tak samo uzasadnione.Tu widać tego pomieszania ciąg dalszy. Wierzyć lub nie wierzyć to sobie mogą wyznawcy poszczególnych religii, rzetelni badacze opierają się na materiale badawczym, a tam miejsca na wiarę nie ma. > Nikt nikogo nie przekona argumentami bo nie znana jest metoda przekonania.Punktem wyjścia do merytorycznej dyskusji i ewentualnego przekonania rozmówców do swoich racji powinna być choćby podstawowa znajomość tematu, ponieważ bez niej nawet najdoskonalsze metody w niczym nie pomogą. W Twoich wypowiedziach na tematy odnoszące się do humanistyki (a więc i wiedzy o religiach) tego punktu wyjścia po prostu nie widać.> Kilkaset lat temu matematycy próbowali ten problem ugryźć i doszli do wniosku, że religie po prostu nie są żadnymi teoriami więc nie da się nic udowadniać. Może dlatego religia jest takim fajnym tematem do dyskusji - każdy ma satysfakcję posiadania racji?Znów mieszasz religię z dziedzinami ją opisującymi. > Istnieje jednak sposób opisu religii, który da się 'przetworzyć' logicznie, o którym tutaj kiedyś pisałem.Gratuluję! Twój "przetworzony logicznie" sposób opisu religii będzie z pewnością wielkim przełomem w religioznawstwie.> Dawno temu przeczytałem ciekawą książkę (Religie Świata), która opisuje wiele istotniejszych religii podając fakty takie jak zbiór bogów, lista pism świętych, data i miejsce powstania itp... Takie fakty można już dyskutować.Książek o podobnym tytule wydano niemało. Z Twojego opisu wnioskuję, że była to jakaś publikacja prezentująca raczej podstawowe informacje o religiach. Jeśli chcesz na podstawie takiego czegoś opisywać religie, to równie dobrze możesz się wziąć za opis historii ludzkości na przykład na podstawie jakiegoś opracowania w rodzaju '100 najważniejszych wydarzeń w dziejach świata'. Ileż tam znajdziesz materiału do wstawiania go w zbiory! > Można religie porównywać posiadając możliwość argumentacji.Tyle że ta Twoja argumentacja opiera się na wiadomościach zbanalizowanych - i takie też da wyniki. > Odnośnie wątku, który mnie zainispirował proponuję następującą definicję "rozwijania":> Należenie do zbioru, równość itp ... oznacza, "wyznawcy wierzą, że ..." przedmiotem wiary może być dowolny obiekt lub zjawisko dlatego wiara nie powinna podlegać dyskusji.> W powyższej definicji łatwo wykazać, że Chrześcijaństwo rozwija Judaizm a Islam rozwija Chrześcijaństwo.A gdzie w powyższej definicji masz takie elementy jak kult, doktrynę religijną i prawną, dogmatykę? Gdzie tu masz całą złożoność najrozmaitszych aspektów życia religijnego każdej z tych wspólnot? W swojej formule uwzględniłeś tylko najbardziej podstawowe elementy, i to - jak wspomniałem - w wersji skrajnie zbanalizowanej, a to oznacza, że jeśli banał zaczniesz podstawiać pod wyrażenia ze wzorów, to i banał otrzymasz, tak więc próżny Twój trud. > Wątek ma na celu sprawdzenie czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi i czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach?Każdy sposób dyskusji znajdzie swoich zwolenników, tyle że nie każdy takich, z którymi rozmowa ma sens. A "racjonalny sposób dyskusji o religiach" jest taki sam jak każdy inny racjonalny sposób dyskusji o czymkolwiek - mniej klepać, co ślina na język przyniesie, a więcej czytać o tym, o czym się pisze, głównie dla własnego dobra, żeby się nie ośmieszać. PS: Julian Tuwim pisał o "czcicielach radia i fizyki" oraz o "ścisłowiedach", ja bym do tej gromadki dodał czcicieli matematyki, którzy w naiwny sposób wierzą w możliwość zastosowania metod matematycznych w dziedzinach, które z matematyką nie mają nic wspólnego.
|
|
 | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | Ciekawym pytaniem jest dlaczego pomimo ( w założeniu Religi chrześcijańskiej ) istnienia Boga nie można udowodnić Jego istnienia. mówi o tym Kierkegaard w taki sposób. Cytat:Jeśli Boga mogę pojąć obiektywnie, to nie wierzę, ale właśnie dlatego, że nie mogę go ująć obiektywnie, muszę wierzyć. I jeśli pragnę zachować wiarę, muszę stale pilnować, by utrzymać obiektywną niepewność, by w obiektywnej niepewności znaleźć się na głębinie wody i nadal wierzyć. pytanie jakie sobie zadaje, żeby ustalić czy Bóg istnieje albo nie. Jak definiuje istnienie albo nie Boga. Jak sobie wyobrażam, ale bardziej odpowiednimi słowami jest: jak chciałbym zobaczyć Boga. bo rozumiem, że dotyk  tudzież poczucie w inny sposób byłby mniej pożądanym odczuciem zmysłowym. i tu zadaje sobie pytanie czy poznanie Boga i moje oczekiwanie do poznania Jego istoty powinno się odbyć na poziomie zmysłów. Czy takiego dowodu Jego istnienia oczekuje. Gdyby się okazało że istnieje na " takim poziomie " w sensie mojej świadomości. Jak to wpłynęło by na moje życie? Bóg jako odczucie zmysłowe. Chyba to byłoby tak samo przyjemne i tak samo majestatyczne? Nie? taka jaskinia platona. trochę inny temat jeżeli założymy że świat to macierz. to jak najbardziej da się opisać wszystko w sposób matematyczny czyli Religia to nie tylko gadanie o polityce księdza podczas niedzielnego kazania. niestety taki obraz mam. pytanie czym jest macierz? jeżeli jest wyobrażeniem, to co warunkuje istnienie mojego wyobrażenia innymi słowy. ale to już inny temat.
|
|
|  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
Pan Quetzalcoatl wyżej napisał:>Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać. Taka pułapka czyha na rozmówców nie tylko w dyskusjach o religiach, lecz w ogóle w dyskusjach dotyczących zagadnień, o których nie mają oni podstawowej wiedzy.
Ludzi można z grubsza podzielić na rozsądnych i nierozsądnych. Ci pierwsi między innymi znają swoje możliwości i ograniczenia, dzięki czemu nie zabierają głosu w sprawach, o których nie mają wiedzy, ci drudzy zwykle nie wiedzą, czego nie wiedzą, i ustawicznie w takowe pułapki wpadają.
>Nie istnieje nawet definicja religii nie mówiąc już o jakiejkolwiek logiczności zasad zdefiniowanych religiach. Powyższa wypowiedź jest doskonałą ilustracją mojego poprzedniego komentarza.
Przed napisaniem czegokolwiek warto o tym czymś cokolwiek sobie poczytać.
Punktem wyjścia do merytorycznej dyskusji i ewentualnego przekonania rozmówców do swoich racji powinna być choćby podstawowa znajomość tematu, ponieważ bez niej nawet najdoskonalsze metody w niczym nie pomogą. Każdy sposób dyskusji znajdzie swoich zwolenników, tyle że nie każdy takich, z którymi rozmowa ma sens.
A "racjonalny sposób dyskusji o religiach" jest taki sam jak każdy inny racjonalny sposób dyskusji o czymkolwiek - mniej klepać, co ślina na język przyniesie, a więcej czytać o tym, o czym się pisze, głównie dla własnego dobra, żeby się nie ośmieszać. I co tu do tego jeszcze dodawać?> Ciekawym pytaniem jest dlaczego pomimo ( w założeniu Religi chrześcijańskiej ) istnienia Boga nie można udowodnić Jego istnienia.Proponuję przeczytać sobie choćby tylko poniższe moje wypowiedzi i znajdzie Pan tam wiele odpowiedzi na temat istnienia Boga. Może niektóre się przydadzą? www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,612740#w614040www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,562660#w567831Do sformułowania sensownego pytania wiedza też jest przydatną. @@@ .
|
|
| |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | wiedza ma coś z szaleństwa.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >wiedza ma coś z szaleństwa.
Tiaaaa...
Przylepiło się gówno do okrętu i wrzeszczy: "Płyniemy!"
bosman Drobner
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > wiedza ma coś z szaleństwa. NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu. Czy wiedza jest nauką? Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.Jak byłem dzieckiem to na głębokiej wsi od ludzi prostych słyszałem, taki właśnie przesąd, iż nauka do chorób psychicznych prowadzi. Podawali nawet przykład jakieś "Wacka", który nawet na studia się dostał i zwariował. Nie myślałem, iż spotkam się z podobnym przekonaniem w XXI wieku na forum Racjonalisty. @@@ .
|
|
| | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | > Nie myślałem, iż spotkam się z podobnym przekonaniem w XXI wieku na forum Racjonalisty.
odczucie wyjątkowości w poczuciu odczuwania czegoś co nazywa się inteligencją ze względu na przynależność do miejsca w tym przypadku zwanego fR jest takim samym odczuciem studenta politechniki krakowskiej ze względu na budynek.
co prawda na fR możesz odczuwać to doznanie ze względu na to że czytasz posty ludzi, którzy potrafią się wypowiadać na tematy które prawdopodobnie mają powiązanie z tytułem forum.
jak zaczynasz "dyskusje" to możesz odczuć nawet efekt karaoke kiedy nie masz odsłuchu ze względu na podobny poziom wypowiedzi do twojego.
ciekawym patentem jest również "wyrażanie opinii" tudzież " łapka w górę " w taki sposób utrwala się niewłaściwe mechanizmy - ale to już problem globalny nie dotyczący tylko fR.
tu nawet nie chodzi o to czy masz coś do powiedzenia tudzież nie - w wyniku braku wiedzy w domyślę doświadczenia.
ja na egzaminie z chemii, na który nie chciało mi się uczyć - nieważne - na pytanie o historie teorii wyobrażenia o budowie atomu - napisałem - wykład prof. "z" strona internetowa "taka a taka" - "wykład nr taki a taki" - strona " taka a taka".
chemia była jedynym przedmiotem, którego nie zaliczyłem, a że byłem na olimpiadzie chemicznej w lo i to były studia o profilu chemicznym, to zrezygnowałem pomimo możliwości kontynuowania "edukacji".
nie wiem czy o to ci chodzi mówiąc, że powinienem poczytać o czymś zanim się wypowiem na dany temat.
handzlik zamiast %
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Jak byłem dzieckiem to na głębokiej wsi od ludzi prostych słyszałem, taki właśnie przesąd, iż nauka do chorób psychicznych prowadzi. Podawali nawet przykład jakieś "Wacka", który nawet na studia się dostał i zwariował. Nie myślałem, iż spotkam się z podobnym przekonaniem w XXI wieku na forum Racjonalisty. > chemia była jedynym przedmiotem, którego nie zaliczyłem, a że byłem na olimpiadzie chemicznej w lo i to były studia o profilu chemicznym, to zrezygnowałem pomimo możliwości kontynuowania "edukacji".> nie wiem czy o to ci chodzi mówiąc, że powinienem poczytać o czymś zanim się wypowiem na dany temat.Tak, uważam, iż przystępując do merytorycznej rozmowy trzeba mieć do niej - choćby tylko minimalne - przygotowanie. Wielce Szanowny Panie, pisałem po polsku i nie wypowiadałem się tu na temat chemii. Formalną edukację kontynuowałem dosyć długo, zaś nieformalną to kontynuuję po dzień dzisiejszy. @@@ .
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 handzlik (491 punktów) (zablokowany) | cieszę się ab że zrozumiałeś "humor" z mojego wpisu. szczerze rozumiem "humor" z twojego - dlatego cieszy mnie że zauważasz że podczas rozmowy o np. elektronie trzeba wiedzieć czym jest elektron - zakładając że to konferencja naukowa Bohra, Plancka i Feynmana, którzy wiedzą, co to elektron ze względu nie na tylko i wyłącznie teorie a możliwości poznawcze wynikające z ich inteligencji. pomijam takie nie oczywistości o których masz w zwyczaju mówić, że żeby podjąć temat o racjonalizmie musisz wiedzieć, że wypowiadasz się w temacie o racjonalizmie. zauważ to też warto zaznaczyć. gdyby zaznaczyć ten punkt twoje twierdzenie o minimalnej wiedzy nie było by konieczne ze względu na to że ta uwaga jest pełniejsza. rozumienie zagadnienia w sposób intuicyjny to zapewne zaprzeczenie stanu po zapoznaniu się tematem - "już tam" od "intensywności zapoznania". umiejętność pisania i wyrażania myśli jest przydatna dlatego powstają takie bestsellery www.harpercollins.pl/harlequin.html
|
|
| | | | | | |  | 3 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > cieszę się ab że zrozumiałeś "humor" z mojego wpisu.Nie zrozumiałem. Każdego co innego bawi.Ale tak ogólnie to też niewiele zrozumiałem. Każdy kto zwróci uwagę na Pańskie wypowiedzi łatwo zauważy, iż ma Pan odmienne wyobrażenie na prawie wszystko, ale do opisu własnych wyobrażeń konieczną jest komunikatywność, czyli pisanie tu zgodnie z zasadami języka rozumianego przez znakomitą większość naszych czytelników, gdy puszcza się, jak pawie, własne strumienie myśli, zrozumiałe tylko (lub prawie tylko) dla forumowicza je puszczającego i skarży się do tego na brak zrozumienia - to moim zdaniem - mamy do wyboru, iż jest to trollizm albo głupota.> szczerze rozumiem "humor" z twojegoGratuluję, choć mam wielkie wątpliwości na temat Pańskiego rozumienia czegokolwiek poza sobą samym, a i co do tego to wcale przekonanym nie jestem. Należy Pan tu do nowej elity, która ma bardzo swoisty sposób rozumienia i artykułowania swoich przemyśleń w języku polskim. Widocznie polskiego to Pan na chemii się uczył i odwrotnie. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Drobner (19539 punktów) | > Należy Pan tu do nowej elity, która ma bardzo swoisty sposób rozumienia i artykułowania swoich przemyśleń w języku polskim.Owa "nowa elita", ci "nowi wybrańcy", to wyjątkowa grupa, która - wbrew etymologii - wciąż się rozrasta i powiększa. Liczbowo sięga nawet 1/6 narodu:  Statystycznie więc: co szósty aktywny forumowicz R to 'psychol'. Choć: praktycznie wolny dostęp do fR i niczym nie ograniczona swawola działają magnetycznie i mogą powodować, iż mamy tu nawet nadreprezentację...  Pozwolę sobie nie wymieniać inkryminowanych nicków, znane są zbyt dobrze... Rozpoznać je można łatwo - po 'owocach': na fR produkty członków tych 'elit' nie różnią się istotnie od produktów jelit... Drobner, perypatetycznie i perystaltycznie...
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Należy Pan tu do nowej elity, która ma bardzo swoisty sposób rozumienia i artykułowania swoich przemyśleń w języku polskim.> Owa "nowa elita", ci "nowi wybrańcy", to wyjątkowa grupa, która - wbrew etymologii - wciąż się rozrasta i powiększa.> Liczbowo sięga nawet 1/6 narodu:> Statystycznie więc: co szósty aktywny forumowicz R to 'psychol'.> Choć: praktycznie wolny dostęp do fR i niczym nie ograniczona swawola działają magnetycznie i mogą powodować, iż mamy tu nawet nadreprezentację...  > Pozwolę sobie nie wymieniać inkryminowanych nicków, znane są zbyt dobrze...> Rozpoznać je można łatwo - po 'owocach':> na fR produkty członków tych 'elit' nie różnią się istotnie od produktów jelit...> Drobner, perypatetycznie i perystaltycznie...  Rozpoznanie nie jest trudne: Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: O religiach niereligijnie' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711919 Choć niektórym wybór dotyczący granic racjonalności ogromne trudności sprawia. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
>> szczerze rozumiem "humor" z twojego >Gratuluję, choć mam wielkie wątpliwości na temat Pańskiego rozumienia czegokolwiek poza sobą samym, a i co do tego to wcale przekonanym nie jestem. Należy Pan tu do nowej elity, która ma bardzo swoisty sposób rozumienia i artykułowania swoich przemyśleń w języku polskim. Widocznie polskiego to Pan na chemii się uczył i odwrotnie.
AB co w twoim systemie "pojęciowym" oznacza wyraz "rozumienie" - słownikowo, a co oznacza w zastosowanym zdaniu, w którym go użyłeś? jak i ciekawym pytaniem jest nie co oznacza, ale co przeto "rozumiesz". to wcale nie jest sprzecznością jak zauważasz. wszak rozumienie to przypisana wartość, którą sobie nadajesz literką, które łączysz inaczej wypowiadałabyś się w sposób bardziej precyzyjny w znaczeniu zrozumiały
np. Gratuluję, choć 1.mam wielkie wątpliwości 2. na temat Pańskiego rozumienia czegokolwiek poza sobą samym, a i co do tego to wcale przekonanym nie jestem. Należy Pan tu do nowej elity, która ma bardzo swoisty sposób rozumienia i artykułowania swoich przemyśleń w języku polskim. Widocznie polskiego to Pan na chemii się uczył i odwrotnie.
1. słowo wielkie jest dla mnie rozmiarem a nie jego wyrażaniem - poza tym nie wiem, co to znaczy w twoim odczuciu dodatkowo w połączeniu ze słowem "wątpliwości". 2. ciężko mi zrozumieć co chciałeś przekazać - ze względu na to że nie definiujesz co jest tematem mojego rozumienia - ja tego nie określiłem - czegokolwiek - okej rozumiem, niemniej prościej byłoby napisać "nie rozumienia"
dalej mi się już nie chce, bo przestało mnie śmieszyć przy "1".
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > 2. ciężko mi zrozumieć co chciałeś przekazać Tak, to jest widocznym i dlatego dalsza rozmowa jest bezsensowną.
@@@ .
|
|
 | 2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) | > >Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać.> Taka pułapka czyha na rozmówców nie tylko w dyskusjach o religiach, lecz w ogóle w dyskusjach dotyczących zagadnień, o których nie mają oni podstawowej wiedzy.To jest inna pułapka. Pułapka niewiedzy lub niekompetencji. Równie groźna w skutkach. Problemem, o którym piszę jest nierozstrzygalność. I tutaj religie są esencją takowej pułapki. Mogę próbować coś twierdzić na temat fizyki kwantowej nie mając dostatecznej wiedzy i/lub zrozumienia problemu- wtedy będzie można łatwo wykazać, że się mylę. Dyskusja na tematy wierzeń religijnych jest gorsza - nie można wykazać kto ma rację. > >Nie istnieje nawet definicja religii nie mówiąc już o jakiejkolwiek logiczności zasad zdefiniowanych religiach.Masz rację, powinienem powiedzieć: "nie istnieje jedna powszechnie uznana definicja". Efekt istnienia wielu nieprecyzyjych,niespójnych i nierównoważnych definicji jest jedynie marginalnie lepszy niż brak definicji. Sprawdziłem w wikipedii przed napisaniem tego wątku. Wikipedia czy encyklopedia niewiele wnosi, mnie zainspirowała książka "Religie w przeszłości i dobie współczesnej 2 szwedzkich religioznawców" w rozdziale pt "Podstawowe problemy i pojęcia" piszą: Cytat:"Czymże więc jest religia? Chyba żadne pojęcie nie okazało się tak trudne do zdefniowania. ... Psycholog religii Leuba zebrał przed piećdziesięciu laty (czyli ok 1900roku) aż 48 definicji religii podanych przez różnych autorów. Od tego czasu podejmowano wiele nowych prób .... " (2 strony dyskusji o tym czym jest lub nie jest religia) a potem Cytat:" ...wartościowanie różnych form religii lub zaliczanie ich do wyższych lub niższych ... nie da się przeprowadzić przy zastosowaniu ściśle naukowej argumentacji"
Dwójka autorów: Ringgren i Strom będących w swoich czasach autorytetami w kwestii religioznawsta nie jest w stanie jasno sprecyzować czym się zajmują?! Nie mogą wyjaśnić na 4 stronach swojej książki co jest jej przedmiotem i udzielić odpowiedzi na pytanie czy dane zjawisko X jest czy nie jest religią? Uważam to za przesłankę przynajmniej, że problem definicji jest istotny w tym temacie. > Powyższa wypowiedź jest doskonałą ilustracją mojego poprzedniego komentarza.> Przed napisaniem czegokolwiek warto o tym czymś cokolwiek sobie poczytać.Dzięki za radę ale zrobiłem to jak Ci napisałem i w tym przypadku sam wpadłeś w pułakę o której piszesz, oceny mnie bez dostatecznej wiedzy. > Co wspólnego ma mieć definicja religii (będąca wszak wytworem dyscyplin badających religię) z zasadami zdefiniowanymi w religiach (będącymi wytworem przedmiotu tego badania), nijak nie umiem zgadnąć.Ma znaczenie fundamentalne. Komponenty dowolnego złożonego pojęcia decydują o tożsamości tego pojęcia- co najmniej o możliwości jego odróżnienia od innych pojęć. Czyli precyzyjna definicja wymaga opisu istotnych wyróżniających dane pojęcie cech komponentów tak by mozna było np. stwierdzić, że 2 religie są różne lub, że coś jest religią. "Opis religii" lub jak wolisz "zasady zdefiniowane w religii" są komponentem (zdecydowanie istotnym) religii i jeśli nie jest możliwa ich analiza to nie jesteś w stanie nawet stwierdzisz czy to co "badasz" jest religią czy nie. > Z tego powodu porozumienie się przy pomocy logicznego rozumowania w temacie religii jest niemożliwe.> Najwyraźniej miesza Ci się religia z religioznawstwem czy innymi naukami zajmującymi się religią.Nie mylą mi się pojęcia. Brak jasnej definicji oraz logiczności zasad uniemożliwia wnioskowanie. Dzieje się tak "z definicji". Wnioskowanie jest bowiem możliwe jedynie w teorii naukowej (w sensie matematycznym) lub czymś co jakoś teorię przypomina. > >Można wierzyć, że dana religia ma jakąś cechę lub nie wierzyć i obydwie opinie są tak samo uzasadnione.> Tu widać tego pomieszania ciąg dalszy. Wierzyć lub nie wierzyć to sobie mogą wyznawcy poszczególnych religii, rzetelni badacze opierają się na materiale badawczym, a tam miejsca na wiarę nie ma.Mam wrażenie, że to nie mi się mylą pojęcia ale Tobie znaczenie pojęcia argumentacja. Otóż gdy nie ma możliwości argumentacji, pozostaje Ci wiara/opinia intuicyjna. > >Nikt nikogo nie przekona argumentami bo nie znana jest metoda przekonania.> Punktem wyjścia do merytorycznej dyskusji i ewentualnego przekonania rozmówców do swoich racji powinna być choćby podstawowa znajomość tematu, ponieważ bez niej nawet najdoskonalsze metody w niczym nie pomogą. W Twoich wypowiedziach na tematy odnoszące się do humanistyki (a więc i wiedzy o religiach) tego punktu wyjścia po prostu nie widać.Po przeczytanie kilku książek na ten temat: "Religia i Nauka" , "Bilbia i nauka", "Kościół i Nauka" , "Religie w przeszłości i w dobie współczesnej" , "Religie świata", oraz "Koran" , "Mity Greckie" oraz (częściwo) "Biblia" uważam, że mam podstawową wiedzę. Nie uważam się za eksperta i nie chcę nim być ale mam podstawy. A jakie Ty ksiązki na temat religii przeczytałeś, które Ciebie czynią mistrzem -ile muszę przeczytać bym "miał punkt wyjścia" i kim jesteś by przyznawać certyfikat "punktu wyjścia" tej dyskusji? > >Istnieje jednak sposób opisu religii, który da się 'przetworzyć' logicznie, o którym tutaj kiedyś pisałem.> Gratuluję! Twój "przetworzony logicznie" sposób opisu religii będzie z pewnością wielkim przełomem w religioznawstwie.Masz jakieś argumenty poza ad-personam? Wskazanie sposobu jest dowodem jego istnienia nawet jeśli autor jest śmieszny lub niekompetentny. To nic nie zmienia. cdn Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
|  | 3 na 3 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Problemem, o którym piszę jest nierozstrzygalność. I tutaj religie są esencją takowej pułapki.W humanistyce i zagadnieniach przez nią badanych nierozstrzygalność występuje nierzadko, co wszak nie oznacza, że o kwestiach nierozstrzygniętych czy nawet nierozstrzygalnych można sobie wypisywać, co się chce. Jednym z pomocnych ograniczeń w tym względzie jest choćby znajomość poruszanych kwestii i kontekstu ich występowania, dzięki czemu można odrzucić postulaty nieprawdopodobne czy niepoparte materiałem badawczym. > Mogę próbować coś twierdzić na temat fizyki kwantowej nie mając dostatecznej wiedzy i/lub zrozumienia problemu- wtedy będzie można łatwo wykazać, że się mylę.Doprawdy? Dyskusje na tematy związane z naukami ścisłymi też bywają "rozrywkowe", oto przykład z tutejszego forum. Jeśli chodzi o dyskusję na tematy związane z wierzeniami religijnymi, to jest z nią właściwie tak samo jak z dyskusjami na wiele innych tematów z zakresu humanistyki. Niekiedy trudno tam o powszechnie obowiązujące definicje, ponieważ obiekt badań bywa mocno zróżnicowany, choćby ze względu na odmienne otoczenie kulturowe; taką niedogodność zwykle jednak obchodzi się przez zawężanie ram konkretnego tematu czy badania i sformułowanie konkretnych wymogów badawczych na potrzeby danego przedsięwzięcia. > Efekt istnienia wielu nieprecyzyjych,niespójnych i nierównoważnych definicji jest jedynie marginalnie lepszy niż brak definicji.Zakładam, że bez problemu zapodasz całą serię humanistycznych definicji religii, które są nieprecyzyjne, niespójne i nierównoważne" (ciekawe są zwłaszcza te niespójności). A co do stwierdzenia, że efekt istnienia wielu definicji "jest jedynie marginalnie lepszy niż brak definicji", warto zauważyć, że konsekwencją takiego postawienia sprawy musiałoby być uwstecznienie wszelkich badań nad zjawiskami, których ze względu na ich ogromne zróżnicowanie nie sposób ująć w proste schematy (a takich zjawisk jest niemało). > mnie zainspirowała książka "Religie w przeszłości i dobie współczesnej 2 szwedzkich religioznawców" w rozdziale pt "Podstawowe problemy i pojęcia" piszą: ...> Dwójka autorów: Ringgren i Strom będących w swoich czasach autorytetami w kwestii religioznawsta nie jest w stanie jasno sprecyzować czym się zajmują?! Nie mogą wyjaśnić na 4 stronach swojej książki co jest jej przedmiotem i udzielić odpowiedzi na pytanie czy dane zjawisko X jest czy nie jest religią?Zdecydowanie nie podzielam Twojego stwierdzenia, jakoby Ringgren i Ström nie potrafili > sprecyzować czym się zajmująoraz nie mogli > wyjaśnić na 4 stronach swojej książki co jest jej przedmiotem i udzielić odpowiedzi na pytanie czy dane zjawisko X jest czy nie jest religią?Myślę, że zrobili to całkiem sensownie i że być może czytelnicy naszego forum też odnieśliby takie wrażenie, gdybyś zamieszczonych cytatów nie zredukował tak dalece, że właściwie nic z nich nie zostało. Oto oba te cytaty w znacznie pełniejszym kształcie: Cytat: "Czymże więc jest religia? Chyba żadne pojęcie nie okazało się tak trudne do zdefniowania. Samorzutnie nasuwa się twierdzenie, że religia jest wiarą w jednego lub wielu bogów, ale nie jest pewne, czy taka definicja obejmuje wszystko, co zwykło się rozumieć przez religię, i czy wymienia wszystkie istotne cechy charakterystyczne, które odróżniają religię od innych podobnych zjawisk. Psycholog religii Leuba zebrał przed pięćdziesięciu laty aż 48 definicji religii podanych przez różnych autorów. Od tego czasu podejmowano wiele nowych prób uściślenia pojęcia religii. Zatrzymajmy się nad jedną z nich. Amerykański psycholog religii J. H. Pratt określił religię jako "pełną powagi społeczną postawę (attitude) jednostek lub grup wobec siły lub sił, które - jak się sądzi - sprawują ostateczny nadzór nad ich interesami i losem". Czymś istotnym w postawie religijnej jest odczucie, że los człowieka nie zależy od bezsensownego przypadku, lecz ma swą przyczynę w sile, której można przypisać jakąś wolę lub intencję, a którą należy czcić i zjednywać sobie (co nie może odnosić się ani do losu, ani do przypadku). Przytoczona wyżej definicja uwydatnia między innymi następujące istotne elementy religii: 1. Element intelektualny: przekonanie o istnieniu jednej lub wielu sił sprawujących nadzór nad losem człowieka oraz stojących poza wartościami duchowymi i materialnymi, których potrzebę się uznaje. 2. Element emocjonalny: odczucie zależności od siły (sił) oraz nawiązywanie z nią (nimi) kontaktu w różny sposób. 3. Element behawioralny: religia przejawia się w określonych czynnościach albo w określonym zachowaniu, np. w ofierze, modlitwie, wypełnianiu określonych nakazów etycznych). 4. Element społeczny: religia wymaga wspólnoty i tworzy różne formy wspólnoty, w których ludzie wspólnie usiłują osiągnąć wartości proponowane przez religię." s. 17-18 [...] "Korzystając z pomocy wyżej wymienionych nauk religioznawstwo stara się opisywać, rozumieć i porównywać religie we wszystkich ich przejawach. Nie należy natomiast do jego zadań wartościowanie różnych form religii lub zaliczanie ich do wyższych lub niższych, bo tego nie da się przeprowadzić przy zastosowaniu ściśle naukowej argumentacji." s. 19
H. Ringgren, Å. V. Ström, Religie w przeszłości i dobie współczesnej, tłum. B. Kupis, Warszawa 1990 Na podstawie powyższego cytatu każdy czytelnik samodzielnie oceni, czy autorzy potrafili, czy nie potrafili sprecyzować, czym się zajmują, wyjaśnić, co jest przedmiotem ich książki i odpowiedzieć na pytanie, czy "dane zjawisko X jest czy nie jest religią". [Kontynuacja w następnym wpisie]
|
|
|  | 3 na 3 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | [Kontynuacja poprzedniego wpisu] > >Punktem wyjścia do merytorycznej dyskusji i ewentualnego przekonania rozmówców do swoich racji powinna być choćby podstawowa znajomość tematu, ponieważ bez niej nawet najdoskonalsze metody w niczym nie pomogą. W Twoich wypowiedziach na tematy odnoszące się do humanistyki (a więc i wiedzy o religiach) tego punktu wyjścia po prostu nie widać.> Po przeczytanie kilku książek na ten temat: "Religia i Nauka" , "Bilbia i nauka", "Kościół i Nauka" , "Religie w przeszłości i w dobie współczesnej" , "Religie świata", oraz "Koran" , "Mity Greckie" oraz (częściwo) "Biblia" uważam, że mam podstawową wiedzę. Nie uważam się za eksperta i nie chcę nim być ale mam podstawy.Dochodzimy do sedna Twojej wypowiedzi.Wedle własnej deklaracji przeczytałeś siedem książek poświęconych religiom, aha, i częściowo "Biblię", zatem powiedzmy, siedem i pół książki; nie uważasz się za eksperta w tej dziedzinie i nie chcesz nim być, jednak mimo to formułujesz kategoryczne sądy o jakości opisów występujących w naukach zajmujących się religią i zakładasz wątek, który: > ma na celu sprawdzenie czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi i czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach?oraz piszesz: > Z tego powodu porozumienie się przy pomocy logicznego rozumowania w temacie religii jest niemożliwetak jakby dotychczasowe badania i opisy w tym względzie były tylko czczą paplaniną jakichś przepełnionych wiarą naiwniaków nie mających pojęcia o wnioskowaniu i argumentacji (do tej grupy należą np. Durkheim, Eliade, Mensching, van der Leew, Caillois, Widengren, Levi-Strauss i wielu innych). Twój problem, niestety, nie sprowadza się jedynie do wypisywania bzdur o dyscyplinach naukowych zajmujących się religiami, lecz jest znacznie szerszej natury. Pleciesz bzdury o postaciach historycznych: > Pamiętasz Lutra? Facet przybił swoje tezy na kościele kilkaset lat temu i... nikt tego nie zauważyło procesach dziejowych (tamże): > Luter zmienił system, upadło średniowiecze.mieszasz wynalazki (tamże): > Nigdy byś się o nim nie dowiedział gdyby nie [...] drukarka.wygłaszasz schematyczne opinie o ciemnocie religijnej w średniowieczu > Europa chlubi się rozwojem intelektualnym, który [...] był walką z ciemnotą religijną i fanatyzmem chrześcijaństwapiszesz o rzekomym "zamknięciu" filozofii chrześcijańskiej w wiekach średnich: > Filozofia chrześcijańska, która dominowała w średniowieczu [...] jest podejściem "zamkniętym" do zrozumienia świataNa wszelkie próby podjęcia merytorycznej dyskusji w tych kwestiach odpowiadasz albo jakimiś kuriozalnymi stwierdzeniami o osobie, > która zmieniła dogmat (i to przeżyła), model świata, sformułowała jakaś przełomową teorięalbo: > Przytaczanie opinii z ksiązek nie jest argumentem w ocenie efektywności jakiegoś sposobu rozumowania bo z założenia nie można zmienić paradygmatu.albo wręcz wytwarzasz sobie formułkę matematyczną, która ma rzekomo dowodzić słuszności tego, co wcześniej napisałeś (jak w niniejszym wątku). > >>Istnieje jednak sposób opisu religii, który da się 'przetworzyć' logicznie, o którym tutaj kiedyś pisałem.> >Gratuluję! Twój "przetworzony logicznie" sposób opisu religii będzie z pewnością wielkim przełomem w religioznawstwie.> Masz jakieś argumenty poza ad-personam?Myślę, że to, co sam napisałeś o swoim "przetworzonym logicznie" sposobie opisu religii, jest dużo bardziej druzgocące, niż mogłyby być jakiekolwiek stwierdzenia ad personam ze strony innych rozmówców.> Wskazanie sposobu jest dowodem jego istnienia nawet jeśli autor jest śmieszny lub niekompetentny. To nic nie zmienia.Oczywiście, wszak wiadomo nie od dziś, że najwartościowsze rozwiązania w nauce pochodzą od autorów śmiesznych i niekompetentnych. > cdnA może lepiej nie. Czytać hadko.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać.Taka pułapka czyha na rozmówców nie tylko w dyskusjach o religiach, lecz w ogóle w dyskusjach dotyczących zagadnień, o których nie mają oni podstawowej wiedzy.> To jest inna pułapka.Czy jedno zdanie przeczy drugiemu? > Pułapka niewiedzy lub niekompetencji.Tak, właśnie o tym była mowa w moich wypowiedziach i o tym pan Quetzalcoatl wyżej napisał. > Równie groźna w skutkach.Może być nawet gorszą. > Problemem, o którym piszę jest nierozstrzygalność.Jaka nierozstrzygalność, na jakim gruncie? > I tutaj religie są esencją takowej pułapki.A może jakieś argumenty na tą, moim zdaniem, nieuprawnioną tezę. > Mogę próbować coś twierdzić na temat fizyki kwantowej nie mając dostatecznej wiedzy i/lub zrozumienia problemu- wtedy będzie można łatwo wykazać, że się mylę.Tak, jest to możliwe. > Dyskusja na tematy wierzeń religijnych jest gorsza - nie można wykazać kto ma rację.Nie dostrzegam takiej konieczności. To zależy od gruntu na poziomie którego przeprowadzana jest rozmowa. Tak, na gruncie wiary nie można wykazać kto ma rację, ale nie dotyczy to tylko przekonań religijnych. > >>> Nie istnieje nawet definicja religii nie mówiąc już o jakiejkolwiek logiczności zasad zdefiniowanych religiach. Znamy ponad 600 definicji religii.> Masz rację, powinienem powiedzieć: "nie istnieje jedna powszechnie uznana definicja".I co z tego wynika poza oczywistością, iż nauki różnią się opracowaną i przyjętą przez siebie metodologią. Tak, religioznawstwo jest bardziej wiedzą niż nauką, ale w jego skład wchodzą nauki mniej lub bardziej szczegółowe o swoich wymaganiach metodologicznych. www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,635357#w636898> Efekt istnienia wielu nieprecyzyjych,niespójnych i nierównoważnych definicji jest jedynie marginalnie lepszy niż brak definicji.Czy przeczytał Pan wszystkie sześćset, a chociaż te do których odwołałem się w linku? Jakoś religioznawcom nie przeszkadza wielość definicji, choć ta ich zdaniem optymalna definicja jest przedmiotem sporu - także metodologicznego - od początków wyodrębnienia się przed ponad półtorawieczem tej specjalistycznej gałęzi > Sprawdziłem w wikipedii przed napisaniem tego wątku. Wikipedia czy encyklopedia niewiele wnosi,Wikipedia rzeczywiście niewiele, ale tak ogólnie z encyklopediami to nie przesadzajmy. Inteligentny czytelnik znajdzie w nich sporo wiedzy. > mnie zainspirowała książka "Religie w przeszłości i dobie współczesnej 2 szwedzkich religioznawców"bazhum.muz(*)gica-r1977-t47-n1-s244-246.pdfPrzecież to też tylko taki encyklopedyczny słowniczek. > w rozdziale pt "Podstawowe problemy i pojęcia" piszą:> Cytat: "Czymże więc jest religia? Chyba żadne pojęcie nie okazało się tak trudne do zdefniowania. ... Psycholog religii Leuba zebrał przed piećdziesięciu laty (czyli ok 1900roku) aż 48 definicji religii podanych przez różnych autorów. Od tego czasu podejmowano wiele nowych prób .... " > (2 strony dyskusji o tym czym jest lub nie jest religia)I co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika? > a potem> Cytat: " ...wartościowanie różnych form religii lub zaliczanie ich do wyższych lub niższych ... nie da się przeprowadzić przy zastosowaniu ściśle naukowej argumentacji" Zgadzam się tu z autorami prawie całkowicie. Wartościowanie różnych form religii lub zaliczanie ich do wyższych lub niższych jest tylko możliwe z pozycji innych religii/ideologii. > Dwójka autorów: Ringgren i Strom będących w swoich czasach autorytetami w kwestii religioznawsta nie jest w stanie jasno sprecyzować czym się zajmują?!Tyle Pan z tej książki zrozumiał? Dla mnie jednak zupełnie jasno określają obszar własnych zainteresowań i odwołują się do badań i stwierdzeń swoich wielkich poprzedników. > Nie mogą wyjaśnić na 4 stronach swojej książki co jest jej przedmiotem i udzielić odpowiedzi na pytanie czy dane zjawisko X jest czy nie jest religią?A dlaczego na czterech. W wydaniu z 1990 roku wprowadzają w zagadnienie na stronach 17 - 43. To trochę więcej niż cztery strony, gdzie opisują własne rozumienie tego zjawiska. I co dla Pana jest tam niejasnym? > Uważam to za przesłankę przynajmniej, że problem definicji jest istotny w tym temacie.Dla kogo? Na przykład dla mnie jest to mało istotnym. Nie przeszkadza mi wcale, iż jest wiele różnych definicji, akcentujących różne zagadnienia związanie z religią. Wybieram sobie tę definicję, która jest najbliższa mojemu rozumieniu tego zagadnienia, ktoś inny może sobie wybrać inną i ważnym jest tu tylko abyśmy razem swoje (ja oponenta, a oponent moją) definicje znali i je rozumieli, co wcale nie znaczy, iż na nie się zgadzali. CDN @@@ .
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Ciąg dalszy: Powyższa wypowiedź jest doskonałą ilustracją mojego poprzedniego komentarza.Przed napisaniem czegokolwiek warto o tym czymś cokolwiek sobie poczytać.> Dzięki za radę ale zrobiłem to jak Ci napisałem i w tym przypadku sam wpadłeś w pułakę o której piszesz, oceny mnie bez dostatecznej wiedzy.Raczej to sugestia niż ocena. Co wspólnego ma mieć definicja religii (będąca wszak wytworem dyscyplin badających religię) z zasadami zdefiniowanymi w religiach (będącymi wytworem przedmiotu tego badania), nijak nie umiem zgadnąć.> Ma znaczenie fundamentalne.To Pańska teza, którą teraz wypada uargumentować. > Komponenty dowolnego złożonego pojęcia decydują o tożsamości tego pojęcia- co najmniej o możliwości jego odróżnienia od innych pojęć.Która ze znanych Panu definicji religii nie spełnia tego warunku i dlaczego wybrał Pan akurat tę z sześciuset. > Czyli precyzyjna definicja wymaga opisu istotnych wyróżniających dane pojęcie cech komponentów tak by mozna było np. stwierdzić, że 2 religie są różne lub, że coś jest religią.W naukach humanistycznych na ogół wystarczają zwyczajne definicje aby odróżnić opis jednego zjawiska od innego. Większość definicji religii pozwala z dużą pewnością odróżnić opisywane zjawisko od innych społecznych zjawisk i jest to warunek wystarczający, choć doprecyzowania są mile widziane. > "Opis religii" lub jak wolisz "zasady zdefiniowane w religii" są komponentem (zdecydowanie istotnym) religii i jeśli nie jest możliwa ich analiza to nie jesteś w stanie nawet stwierdzisz czy to co "badasz" jest religią czy nie.A kto i na podstawie jakiego autorytetu miałby tu stwierdzać, iż nie jest możliwą analiza (zresztą jaka) i samego zjawiska i opisującej go definicji? > Z tego powodu porozumienie się przy pomocy logicznego rozumowania w temacie religii jest niemożliwe.Tematy religijne to ogromnie rozległe zagadnienie, ale jest w nich dokładnie takie samo możliwe "porozumienie się przy pomocy logicznego rozumowania" jak i w innych dziedzinach filozoficznego sporu. Trzeba pamiętać, iż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Najwyraźniej miesza Ci się religia z religioznawstwem czy innymi naukami zajmującymi się religią.> Nie mylą mi się pojęcia.Bardzo możliwe, ale z Pańskich tu wypowiedzi to jasno nie wynika. > Brak jasnej definicji oraz logiczności zasad uniemożliwia wnioskowanie.Może nie tyle uniemożliwia co utrudnia, ale czyj autorytet miałby decydować o niejasności, czy nielogiczności? Chyba większość religioznawców miała co najmniej doktoraty z teologii, czy filozofii, a na tych kierunkach wymagania dotyczące znajomości logiki są spore. Oczywiście wszystko można podważyć, ale potrzebne są merytoryczne argumenty. Sama wiara we własną rację, to o wiele za mało. > Dzieje się tak "z definicji".> Wnioskowanie jest bowiem możliwe jedynie w teorii naukowej (w sensie matematycznym) lub czymś co jakoś teorię przypomina.Zdecydowanie nie, choć niektórym się tak wydaje, nie można matematycznie opisać całej rzeczywistości, a już zupełnie niemożliwym jest doszukanie się sensu w powyższym zdaniu lub czymś co sensowne zdanie przypomina. > Można wierzyć, że dana religia ma jakąś cechę lub nie wierzyć i obydwie opinie są tak samo uzasadnione. Tu widać tego pomieszania ciąg dalszy. Wierzyć lub nie wierzyć to sobie mogą wyznawcy poszczególnych religii, rzetelni badacze opierają się na materiale badawczym, a tam miejsca na wiarę nie ma.> Mam wrażenie, że to nie mi się mylą pojęcia ale Tobie znaczenie pojęcia argumentacja.Ma Pan prawo do swoich wrażeń, ale tu trzeba argumenty przedstawiać. > Otóż gdy nie ma możliwości argumentacji, pozostaje Ci wiara/opinia intuicyjna.Tak, gdy nie ma Pan możliwości argumentacji, pozostaje Panu wiara/opinia intuicyjna, ale niech Pan nie liczy, iż racjonaliści podzielą z Panem pańską wiarę. > Nikt nikogo nie przekona argumentami bo nie znana jest metoda przekonania. Punktem wyjścia do merytorycznej dyskusji i ewentualnego przekonania rozmówców do swoich racji powinna być choćby podstawowa znajomość tematu, ponieważ bez niej nawet najdoskonalsze metody w niczym nie pomogą. W Twoich wypowiedziach na tematy odnoszące się do humanistyki (a więc i wiedzy o religiach) tego punktu wyjścia po prostu nie widać.> Po przeczytanie kilku książek na ten temat: "Religia i Nauka" , "Bilbia i nauka", "Kościół i Nauka" , "Religie w przeszłości i w dobie współczesnej" , "Religie świata", oraz "Koran" , "Mity Greckie" oraz (częściwo) "Biblia" uważam, że mam podstawową wiedzę. Nie uważam się za eksperta i nie chcę nim być ale mam podstawy.www.racjonalista.pl/forum.php/s,394583#w394627> A jakie Ty ksiązki na temat religii przeczytałeś, które Ciebie czynią mistrzem -ile muszę przeczytać bym "miał punkt wyjścia" i kim jesteś by przyznawać certyfikat "punktu wyjścia" tej dyskusji?W domowej biblioteczce mam ponad 1000 tytułów, w tym prawie wszystkie dzieła klasyków religioznawstwa, ale do poruszania się w tym temacie, to sama wiedza religioznawcza to o wiele za mało i trzeba być w miarę oczytanym ("umieć się poruszać") w wielu dziedzinach pokrewnych. > Istnieje jednak sposób opisu religii, który da się 'przetworzyć' logicznie, o którym tutaj kiedyś pisałem.Kiedyś, czy w wątku inicjującym: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/z,0Gratuluję! Twój "przetworzony logicznie" sposób opisu religii będzie z pewnością wielkim przełomem w religioznawstwie.Przyłączam się do gratulacji, z pełną ciekawością, czy jakikolwiek religioznawca kiedykolwiek z niego skorzysta. Może Pan być geniuszem w bardzo wielu dziedzinach, ale wypowiadaniem się w dziedzinie, o której nie ma Pan pojęcia, wcale dobrze o jakości i sprawności Pańskiego myślenia nie świadczy. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | 3 na 3 | Paolo Monstro (6146 punktów) | To jest odpowiedź na posty: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711840www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711839www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711675> Przed napisaniem czegokolwiek warto o tym czymś cokolwiek sobie poczytać.Punktem wyjścia do dyskusji jest zrozumienie o czym jest dyskusja. Nie mam czasu ani chęci na pyskówki i argumenty ad-persona. Na pewno znajdziesz sobie tutaj wielu innych godnych sobie przeciwników. Po przeskanowaniu Twoich 2 postów domyślam się, że w nielicznych częściach merytorycznych mogę się z Tobą zgodzić. W pozostałych częściach merytorycznych po prostu nie zrozumiałeś o czym mówię i polemizujesz z wlana interpretacją. W tym z innymi wątkami, które wyrzucasz kontekstu. Niejaki Diogenes być może się ze mną nie zgadza i być może też przeczytał więcej książek o religiach a jednak rzeczowa dyskusja jest możliwa: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711969Z Tobą nie. > PS: Julian Tuwim pisał o "czcicielach radia i fizyki" oraz o "ścisłowiedach", ja bym do tej gromadki dodał czcicieli matematyki, którzy w naiwny sposób wierzą w możliwość zastosowania metod matematycznych w dziedzinach, które z matematyką nie mają nic wspólnego.Nikt tutaj nie stosuje matematyki, być może logikę i erystykę, której Ty nie stosujesz nagminnie atakując rozmówcę zamiast argumentów, używając ad verecundiam i wypaczając sens, wywywając kontekstu i uogólniając. P.S. Być może czujesz się urażony, że wspomniałem Ciebie we wpisie. Być może czujesz się pośrednio zaatakowany - choć gdzieś Ci kiedyś wyjaśniłem, że nie mam żadnego problemu z naukami humanistycznymi. Wspomniałem o Tobie z szacunku dla Ciebie! bo wydawało mi się, że jesteś zdolny do rzeczowej dyskusji. Muszę przyznać, że byłem w błędzie. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Nie istnieje nawet definicja religii ...
Definicja ma zwykle charakter konwencji; przynajmniej na rzecz dyskusji jakieś określenia terminologiczne trzeba przyjąć. Religia (np.) = wiara w boga/bogów wyrażona w kulcie i formach życia .
>Można wierzyć, że dana religia ma jakąś cechę lub nie wierzyć i obydwie opinie są tak samo uzasadnione.
Nie wszystkie własności religii są kwestią wiary. Np. nie musisz wierzyć w to, że papież jest szefem katolików, ale to, czy katolicyzm jest mistycznym ciałem Jezusa pozostawmy poczuciu humoru...
>czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi...
Oczywiście, ale ma on raczej kabaretowy charakter. W przeszłości w podobnym stylu uprawiał filozofię racjonalista Ch. Wolff. Moim głównym zarzutem byłby czczy formalizm (pomijanie treści) takiego podejścia.
>czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach?
Ależ oczywiście. Zerknij do różnych nauk o religiach: historii, socjologii, psychologii, geografii, ekonomi, modnej ostatnio neurofizjologii przeżyć religijnych, itd. Racjonalność wewnętrzna pewnych struktur nie zawsze pokrywa się z racjonalnością zewnętrzną : w ekstremalnym przypadku jest to różnica między psychiatrykiem a uniwersytetem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Dzięki za rzeczową wypowiedź - na Ciebie zawsze można liczyć, że podasz argumenty zamiast 2 stron wycieczek personalnych. > Definicja ma zwykle charakter konwencji; przynajmniej na rzecz dyskusji jakieś określenia terminologiczne trzeba przyjąć. Religia (np.) = wiara w boga/bogów wyrażona w kulcie i formach życia .Brak definicji nie jest głównym tematem tego wątku. Problem polega na tym, że w takich definicjach religii jest rekurencja - czyli tautologia. Bogowie, kult i formy życia są "czymś" nieustalonym, poznawalnym tylko w 'sekrecie wiary' danej religii. Czyli Religia (np.) = wiara w obiekty zdefiniowane w religii. Można zdefiniować pojęcie 'boga' w oderwaniu od jakiejkolwiek religii by uniknać tautologii. I pewnie to wystarczy do wielu zastosowań, choć ciągle ciężko odpowiedzieć na pytanie czy np. Stalinizm to religia? Po zapoznaniu się z argumentami zmieniłem zdanie - fakt istnienia b. wielu różnych definicji - jest najwyraźniej wystarczający dla dziedzin, które się nimi zajmują. Wycofuję się ze swojego twierdzenia. > >czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi...> Oczywiście, ale ma on raczej kabaretowy charakter.... Moim głównym zarzutem byłby czczy formalizm (pomijanie treści) takiego podejścia.To jest faktycznie kabaretowa definicja. Jednak: 1) Definiuje model, który jest wystarczający do porównania religii pomiędzy sobą. Co udowodniłem. Można mieć zastrzeżenia do wyniku - ale wskaż co jest problemem? 2) Formalizm jest prosty i mało uciążliwy, i może być łatwo ukryty poprzez użycie języka naturalnego. 3) Treść też posiada: nazwy bogów, nazwy postaci wyróżnionych, data/okres tworzenia i miejsce powstania. Mało tej treści? - zaproponuj co obiektywne weryfikowalnego powinien jeszcze zawierać? 4) Model nie używa nieustalonych pojęć. Wiara - to po prostu fakt wypowiedzenia zdania "wierzę, że". Istnienie boga = wiara w boga. Istnienie postaci nadprzyrodzonej = wiara, że taka postać istnieje itd... co elimuje logiczne intepretowanie 'sekretów wiary'. Modele tworzy się po to by odpowiadały na jakieś pytanie, by czemuś służyły. Dobry model to taki, który ukrywa wszystkie informacje nieistotne z punktu widzenia pytania, na które ma odpowiadać a pozostawia jedynie istotne. Dla przykładu: Model człowieka na potrzeby zarządzania toaletami publicznymi obejmuje jedynie 'płeć' - powiesz, że to banalny model człowieka - ale jednak jest dobry (w tym zastosowaniu), znacznie lepszy niż 1000 stronnicowy dokładny opis anatomii zawieszony przed toaletą. Wracając do kwestii c 'rozwijania religii X przez religię Y'. Zastanów się nad następującym problemem: Ustalenie, wydawałoby się prostej, relacji, która 'religia rozwija jaką inną religię' wymaga porównania każdej religii z każdą pozostałą! Na świecie istnieje 4.200 - 10.000 religii ( pl.wikipedia.org/wiki/Religia). Nawet 4.200 religii daje 17.635.800 porównań. Używając jakiejkolwiek nieformalnej definicji budującej nieprecyzyjny model obejmujący elementy wiary (kult, obyczaje, interpretacje, opinie itp) musisz użyć ludzkiego mózgu, który to zinterpretuje. Jeśli chcesz używać ludzkiej intuicji do porównania to musisz zapewnić, że wszędzie jest ta sama 'intuicja' użyta, czyli postawić 1go człowieka do tego zadania, który umie zinterpretować wszystkie porównywane religie. W praktyce da się porównać może 5-10 religii - max. 100 porównań. Do tego musisz wierzyć, że 'ekspert' się nie pomyli przy interpretacji i stosuje prawidłową interpretację dla każdej religii. "Zaatakowanie" problemu przy użyciu modelu, który zaproponowałem wymaga kilkudziesięciu znawców różnych religii (można pracę zrównoleglić bo wpisują tylko fakty), którzy wpiszą 4200 opisów, przy 100 ekspertach masz 420 na głowę - powiedzmy 2 tyg pracy. (Możesz to zrobić w 10min on-line 1 ekspert na religię). Uruchomienie programu, który na wykonanie 17mln porównań stosunkowo małych i prostych struktur danych będzie potrzebował kilku minut. I masz wynik. Skalowalny, modyfikolwalny pomysł - jeśli dojdziesz do wniosku, że masz za mało informacji - uzupełniasz ją ale nie startujesz od nowa! Nawet jeśli ostateczna decyzja wymaga interpretacji 'prawd wiary' itp (co z definicji jest niemożliwe logicznie) - czyli użycia ludzkiej 'intuicji' oświeconej przez boga to nadal jeśli model będzie zawierał tylko proste warunki konieczne- odsiejesz znacznie mniejszy zbiór do porównania, być może realizowalny dla człowieka? Nie twierdzę, że coś wielkiego wymyśliłem (uprzedzam Pana Quetzalcoatla żeby nie tracił czasu na 2 strony wycieczek presonalnych). Interesuje mnie pomysł, sposób, metoda porównania chaotycznych opisów jakimi zwykle są religie. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Nie chciałem rozwijać idei stojącej za tym modelem bo podejrzewam, że mało kogo to interesuje ale widzę wiele nieporozumień więc "w skrócie":
Religie nie mają ambicji być żadnymi teoriami. Nie obowiązuje w nich logika. To jest fakt nie osądzam czy jest 'dobry' czy 'zły' po prostu tak jest. Wnioskowanie jest zastąpione tam przez "wierzę". "Wierzę" nie musi mieć żadnych przesłanek, może być równie dobrze losową decyzją. Nie da się więc "wierzę" z definicji logicznie uzasadnić. Z tego powodu jakakolwiek logiczna argumentacja opierająca się na analizie "wierzę" jest również niemożliwa. Jednym ze sposobów poradzenia sobie z tym jest po prostu uniknięcie analizy "wierzę" i zastąpienie tego odnotowaniem faktu, "deklaracji wiary" w cokolwiek by to nie było. To "cokolwiek" nie jest już wtedy przedmiotem analizy. Więc nawet sprzeczne deklaracje typu "wierzę, że Bóg istnieje" i "wierzę, że Bóg nie istnieje" w opisie religii można zastąpić 2ma zbiorami: B - zbiór bogów w religii NB - zbiór nie-bogów w danej religii włączenie boga b do tych zbiorów następuje w wyniku odnotowania faktu deklaracji wiary w istnienie / nie istnienie. Fakt, że jakś Bog b znalazłby się w obydwu zbiorach jest całkowicie akceptowalną sytuacją.
Logiczne przetwarzanie takiego modelu jest możliwe dopóki wierzę obejmuje tylko pojęcia zdefiniowane w tej samej religii, w której "wierze" jest wypowiedziane. 'Sekret wiary' jest zamknięty w ramach jednej religii.
Mogę sobie wyobrazić model, w którym zaczyna się odnotowywać "wierzę" odnośnie pojęć z innej religii ale gdyby to brać pod uwagę to trzebaby wyjść jeszcze jeden poziom abstrakcji wyżej co byłoby już b. skomplikowanym modelem.
Pomysły tego typu nie mogą z defincji służyć "udowadnianiu" czegokolwiek w jakiejś religii. Mogą służyć jedynie do porównywania religii względem siebie. Nie trzeba być wtedy znawcą religii (ani wierzącym w nią) by zrozumieć argumentację i wzajemne relacje.
Taka analiza religii jest dziś b. trudna biorąc pod uwagę ich ilość i fakt, że zwykle porównujący nie zna wszystkich porównywanych religii tak samo dobrze. A dialog pomiędzy relgiami jest b. trudny jak widać. W modelu tego typu każdy opisuje swoją religię deklarując w co wierzy a w co nie wierzy i tyle.
Pewnie dla wielu forumowiczów problem jest sztuczny ale dla przykładu: 1) W Polsce, wsród katolików ile wersji katolicyzmu występuje? Ile osób np. wierzy, że człowiek pochodzi od Adama i Ewy albo wierzy, że antykoncepja jest zła. Modele tego typu można by nawet wypełniać on-line przez każdego wyznawcę i sprawdzać ile naprawdę wyznań istnieje w tym kraju.
2) Innym przykładem są opinie na temat innych religii. W Polsce istnieje np. powszechna "opinia" jakoby w Islamie istniał kler. Tudzież jakoby muzułmanie chcieli zabijać innych itp ... Gdyby pozwolić najbardziej wierzącym i zaznajomionym ze swoją religią Muzułmanom wypełnić opis - i np. w zbiorze "wierze, że" nie znalazłby się terroryzm to dyskusja byłaby ucięta. A również dzięki takiej analizie możnaby zauważyć, że istnieje inna religia pt. "Terroryzm Islamski" albo "Fundamentalizm Katolicki" które różnią się od Islamu czy Katolicyzmu a pomyłka w ocenach bierze się z używania przypadkowo tej samej nazwy.
3) Można również prześledzić relacje religii względem samej siebie w czasie - np. Kiedy Katolicyzm był tożsamą religią z "Fundamentalizmem Katolickim"
4) Być może skończyłoby to odwieczne wojny religijne toczone przez wyznawców a nawet niewierzących, którzy zabierają się za analizowanie "wierzę" nie będąc wyznawcami danej religii. Albo przynajmniej wojna mogłaby być ukierunkowana na wyznawców konkretnej religii - np. zamiast "wojna z Muzułmananmi" byałby "wojna z wyznawcami Terroryzmu Islamskiego"
Dziś niestety powszechnym jest cytowanie Biblii , Koranu czy Tory przez wyznawców innych religii i "udowadnianie" jaka ta inna religia jest (typowo jaka jest "zła").
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> Religie nie mają ambicji być żadnymi teoriami. Teoria (z gr. theoría - oglądanie, rozważanie) - system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami, tworzący spójny system pojęciowy, opisujący jakąś wybraną dziedzinę fizyczną lub abstrakcyjną. Wydaje mi się, iż doktryny religijne jakieś tam teorie jednak tworzą, choć oczywiście teorie te nie spełniają wymagań obowiązujących "teorie naukowe", a ambicje to ludzie przeróżne miewają. > Nie obowiązuje w nich logika. Logika formalna jest algebrą myślenia, a więc nauką ścisłą i jako taka jest luźno powiązana z bogactwem życia społecznego. Jest ona wyrazem racjonalności myślenia, ale nie udziela nam odpowiedzi na wiele pytań egzystencjalnych (zwrócił na to uwagę prof. Kazimierz Ajdukiewicz), a ponadto jest chyba tak, że gdy w jej ramach przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności. Idąc tym tropem przez historię logiki filozoficznej dostrzegamy jak wielu wśród największych myślicieli godziło logiczne myślenie z fideistyczną postawą światopoglądową. Mówiąc krócej założenie istnienia absolutu (Bóg filozofów na ogół bardzo różni się od Boga teologów) nie przeszkadzało im w posługiwaniu się logiką, a nawet odkrywaniu zasad logicznego myślenia i tworzeniu własnych systemów logicznych. Może i nie obowiązuje, ale większość teologów zna ją znakomicie (przynajmniej tę klasyczną) i stara się jej trzymać wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe. @@@ .
|
|
|  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | > >Religie nie mają ambicji być żadnymi teoriami.> Teoria (z gr. theoría - oglądanie, rozważanie) - system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami, tworzący spójny system pojęciowy, opisujący jakąś wybraną dziedzinę fizyczną lub abstrakcyjną.> Wydaje mi się, iż doktryny religijne jakieś tam teorie jednak tworzą,...A ja jestem pewien, że wszystkie znane mi religie nie są teoriami. Jak sam zauważyłeś teoria (nawet nie naukowa) to nie jest dowolna opowieść w języku naturalnym tylko: Cytat: system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami, tworzący spójny system pojęciowy....
W religiach nie ma takiej struktury, z wyjątkiem aksjomatów (dogmatów) w niektórych religiach. O pozostałych zdaniach opisujących znane mi religie nie możesz powiedzieć czy są: definicjami pojęć, czy twierdzeniami. I tyle. > >Nie obowiązuje w nich logika.> Logika formalna jest algebrą myślenia, a więc nauką ścisłą i jako taka jest luźno powiązana z bogactwem życia społecznego. Jest ona wyrazem racjonalności myślenia, ale nie udziela nam odpowiedzi na wiele pytań egzystencjalnych (zwrócił na to uwagę prof. Kazimierz Ajdukiewicz), a ponadto jest chyba tak, że gdy w jej ramach przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności. Idąc tym tropem przez historię logiki filozoficznej dostrzegamy jak wielu wśród największych myślicieli godziło logiczne myślenie z fideistyczną postawą światopoglądową. Mówiąc krócej założenie istnienia absolutu (Bóg filozofów na ogół bardzo różni się od Boga teologów) nie przeszkadzało im w posługiwaniu się logiką, a nawet odkrywaniu zasad logicznego myślenia i tworzeniu własnych systemów logicznych. Może i nie obowiązuje, ale większość teologów zna ją znakomicie (przynajmniej tę klasyczną) i stara się jej trzymać wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe.> @@@Nie bardzo rozumiem co chcesz wykazać, podajesz jakąś opinię profesora na temat logiki i stwierdzasz, że teologowie znają logikę i czasem się nią posługują. Rejestrację na tym forum rozpoczęłem krytyką nadziei, że logika to jakiś cudowny środek. Ludzie nie są logiczni i nie dadzą się logicznie opisać. I nie ma w tym nic złego. Ale te wszystkie opinie nie zmieniają faktu, że religie nie używają logicznego rozumowana do tworzenia stwierdzeń. I przez to logiczne wnioskowanie nie jest w nich możliwe i tyle. Co chcesz kwestionować? > .> P.S. Można zbudować teorię w oparciu o aksjomaty o bogu/bogach podobniej jak o każde inne pojęcie ale relige tego nie robią. Chyba, że znasz jakiś przykład religii, którego ja nie znam? Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
> Pozdrawiam> Paolo Monstroz załączonego linku paolo było: Cytat:Racjonalne myślenie opiera się na założeniu, że dostępną nam rzeczywistością rządzą jakieś prawa, dotyczące zarówno przeszłości, jak i przyszłości, czyli niezmienne w czasie. Z prawdą jest trochę inaczej. Do prawdy stale dochodzimy, ale nikt nie może uzurpować sobie prawa do jej posiadania. Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską. myślenie racjonalne samo sobie zaprzecza w takim razie - ponieważ. "penta rhei" uwzględnia wszystkie możliwe wyobrażenia "o temacie" bez uwzględnienia czasu. dlatego ludzie myślą racjonalnie (według tej definicji) kiedy są istotą na poziomie postrzegania Boga. Bóg jest racjonalny - według tej definicji. ciekawe jest stwierdzenie że prawda jest "produktem" o dacie ważności.
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Religie nie mają ambicji być żadnymi teoriami. Teoria (z gr. theoría - oglądanie, rozważanie) - system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami, tworzący spójny system pojęciowy, opisujący jakąś wybraną dziedzinę fizyczną lub abstrakcyjną. Wydaje mi się, iż doktryny religijne jakieś tam teorie jednak tworzą, choć oczywiście teorie te nie spełniają wymagań obowiązujących "teorie naukowe", a ambicje to ludzie przeróżne miewają.> A ja jestem pewien, że wszystkie znane mi religie nie są teoriami.I to już pierwsza różnica pomiędzy nami staram się każdy temat oprzeć na dostępnej mi wiedzy, ale do pewności mi daleko. > Jak sam zauważyłeś teoria (nawet nie naukowa) to nie jest dowolna opowieść w języku naturalnym tylko:> Cytat: system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami, tworzący spójny system pojęciowy.... Staram się Szanowny Panie zauważyć wszystko co mnie interesuje i jest możliwe do zauważenia. > W religiach nie ma takiej struktury, z wyjątkiem aksjomatów (dogmatów) w niektórych religiach. O pozostałych zdaniach opisujących znane mi religie nie możesz powiedzieć czy są: definicjami pojęć, czy twierdzeniami. I tyle.Ma Pan dogłębną wiedzę religijną w oparciu o literaturę, którą nam Pan wyżej przedstawił, ale ja niczego nie przyjmuję na wiarę, a z argumentami u Pana krucho. Nawet Pan nie wiedział, iż definicja religii istnieje. www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/k,711576, a już z samej definicji wynika, iż większość religii ma swoją doktrynę, która jest zbudowana jako w miarę spójny system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami.> Nie obowiązuje w nich logika. Logika formalna jest algebrą myślenia, a więc nauką ścisłą i jako taka jest luźno powiązana z bogactwem życia społecznego. Jest ona wyrazem racjonalności myślenia, ale nie udziela nam odpowiedzi na wiele pytań egzystencjalnych (zwrócił na to uwagę prof. Kazimierz Ajdukiewicz), a ponadto jest chyba tak, że gdy w jej ramach przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności. Idąc tym tropem przez historię logiki filozoficznej dostrzegamy jak wielu wśród największych myślicieli godziło logiczne myślenie z fideistyczną postawą światopoglądową. Mówiąc krócej założenie istnienia absolutu (Bóg filozofów na ogół bardzo różni się od Boga teologów) nie przeszkadzało im w posługiwaniu się logiką, a nawet odkrywaniu zasad logicznego myślenia i tworzeniu własnych systemów logicznych. Może i nie obowiązuje, ale większość teologów zna ją znakomicie (przynajmniej tę klasyczną) i stara się jej trzymać wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe.> Nie bardzo rozumiem co chcesz wykazać,Zauważyłem to już Pańskich wypowiedzi, iż ma Pan trudności w zrozumieniu przedmiotu zagadnienia na które Pan się tu wypowiada. > podajesz jakąś opinię profesora na temat logikiPodaję opinię, z którą się całkowicie zgadzam. Więc można przyjąć ją tu jako moją. > i stwierdzasz, że teologowie znają logikę i czasem się nią posługują.Tak stwierdzam, na podstawie swojej wiedzy o studiach teologicznych, iż teologowie dobrze znają logikę klasyczną i posługują się nią sprawnie wszędzie gdzie tylko mogą. > Rejestrację na tym forum rozpoczęłem krytyką nadziei, że logika to jakiś cudowny środek.Nie śledzę Pańskiego dorobku na naszym forum. Nigdzie nie twierdziłem, iż logika jest jakimś cudownym środkiem. Uważam, iż język (wraz z obrazem), logika i matematyka są ludzkimi narzędziami opisu świata. Może i kiepskimi, ale jedynymi za pomocą których możemy się porozumieć. > Ludzie nie są logiczni i nie dadzą się logicznie opisać.To Pańskie i dopóki nie jest dostatecznie uargumentowane, to puste stwierdzenie. Tak, w ogóle to nie rozumiem co ono miałoby znaczyć? > I nie ma w tym nic złego.> Ale te wszystkie opinie nie zmieniają faktu, że religie nie używają logicznego rozumowana do tworzenia stwierdzeń.Logiki świadomie bądź nie używają wszyscy. Jedni robią to lepiej, a inni gorzej. Religie istnieją ale logika nam mówi, iż nie robią niczego, to ludzie (w tym wyznawcy religii) używają swojego rozumowania (często logicznego) do tworzenia stwierdzeń. > I przez to logiczne wnioskowanie nie jest w nich możliwe i tyle.To Pan tak twierdzi, a ja tu zauważyłem jak dziwne i jak słabo uargumentowane Pan tu twierdzenia przedstawia. > Co chcesz kwestionować?Zupełnie niczego nie chcę kwestionować, tylko ewidentnie w kilku postach wykazałem tu, iż zabiera Pan tu autorytatywnie głos w sprawach, o których ma Pan bardzo niewielkie pojęcie. > P.S. Można zbudować teorię w oparciu o aksjomaty o bogu/bogach podobniej jak o każde inne pojęcie ale relige tego nie robią. Chyba, że znasz jakiś przykład religii, którego ja nie znam?A jakie Pan zna religie, gdyż z przedstawionej przez Pana poznanej literatury nie wynika dostateczna znajomość jakiejkolwiek. Choć mam jakieś tam pojęcie o wielu religiach, to uważam, iż znam w miarę dobrze chrześcijaństwo, a z chrześcijaństwa najlepiej katolicyzm. Uważam, iż wszystkie doktryny religijne można uznać za pewnego rodzaju teorie, gdyż spełniają podane wyżej warunki. Pozdrawiam @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>>A ja jestem pewien, że wszystkie znane mi religie nie są teoriami. >I to już pierwsza różnica pomiędzy nami staram się każdy temat oprzeć na dostępnej
>>W religiach nie ma takiej struktury, z wyjątkiem aksjomatów (dogmatów) w niektórych religiach. O pozostałych zdaniach opisujących znane mi religie nie możesz powiedzieć czy są: definicjami pojęć, czy twierdzeniami. I tyle. >Ma Pan dogłębną wiedzę religijną w oparciu o literaturę, którą nam Pan wyżej przedstawił, ale ja niczego nie przyjmuję na wiarę, a z argumentami u Pana krucho.
Panie Bogusławski, ma Pan widzę dużo czasu na wyjazdy personalne. Ja nie mam ani chęci ani czasu. Dlatego pominę komentarz dalszego tekstu.
Tak się składa, że pewne sprawy w życiu są binarne, nie można być "prawie w ciąży". Dostał Pan argument, który daje pewność wynikającą z braku spełnienia warunku bycia teorią. W stosunku do opisu religii, o których czytałem. Warunek ten sam Pan podał we własnej definicji. Chce Pan go rozmydlić bo nie przeczytałem dostatecznie dużo książek, bo nie dorównuje Panu wiedzą? Otóż logika jest właśnie dla głupich jak ja - równoważność fałszu daje fałsz nawet jeśli oceniający nie przeczytał ani jednej książki w życiu, więc nie wiem po co te personalne wyjazdy - pomylił Pan adres. Zamiast mi ubliżać niech Pan poda, która religia jest teorią i wskaże elementy teorii, o których sam Pan wspominałw w opisie tej religii. Zaoszczędzi Pan sobie czasu i efekt będzie lepszy bo wiele osób nie przywiązuje uwagi do argumentów ad-personam, na których oparł Pan swoją "argumentację".
Owszem przeczytałem tylko 7.5 książki na temat religii i być może nie były to najlepsze ksiązki. Nie uważam się za eksperta ds religii. Ale nie wiem czy Pan zauważył to nie o detalach religii jest tutaj mowa tylko o sposobie opisu. Jeśli nie jest Pan elektronikiem ale zna Pan opis telewizora to pewnie odróżni go Pan od pralki. Ja znam opis teorii.
Jeśli Pan ma jakieś rzeczowe komentarze to zapraszam a jeśli nie - to nie odpowiem bo nie mam czasu na jakieś dziecinne pyskówki.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Religie nie mają ambicji być żadnymi teoriami. Wydaje mi się, iż doktryny religijne jakieś tam teorie jednak tworzą, choć oczywiście teorie te nie spełniają wymagań obowiązujących "teorie naukowe", a ambicje to ludzie przeróżne miewają.> A ja jestem pewien, że wszystkie znane mi religie nie są teoriami. I to już pierwsza różnica pomiędzy nami staram się każdy temat oprzeć na dostępnej mi wiedzy, ale do pewności mi daleko.> W religiach nie ma takiej struktury, z wyjątkiem aksjomatów (dogmatów) w niektórych religiach. O pozostałych zdaniach opisujących znane mi religie nie możesz powiedzieć czy są: definicjami pojęć, czy twierdzeniami. I tyle.Ma Pan dogłębną wiedzę religijną w oparciu o literaturę, którą nam Pan wyżej przedstawił, ale ja niczego nie przyjmuję na wiarę, a z argumentami u Pana krucho. Nawet Pan nie wiedział, iż definicja religii istnieje. www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/k,711576, a już z samej definicji wynika, iż większość religii ma swoją doktrynę, która jest zbudowana jako w miarę spójny system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami.> Panie Bogusławski, ma Pan widzę dużo czasu na wyjazdy personalne.Bardzo utożsamia się Pan z głupotami, które Pan w tym wątku napisał. Mało mnie Pan interesuje, ale w kilku swoich postach wykazałem, a panowie Quetzalcoatl i Drobner dołożyli, iż nie Pan wielkiego pojęcia w problematyce, w której Pan się tu autorytatywnie wypowiada. To jest wprost obowiązek racjonalisty. > Ja nie mam ani chęci ani czasu.Tu nie ma obowiązku ani czytania, ani odpowiadania na czyjekolwiek posty. > Dlatego pominę komentarz dalszego tekstu.Pański wybór. > Tak się składa, że pewne sprawy w życiu są binarne, nie można być "prawie w ciąży".Tak, się składa, iż w istniejącej obiektywnie rzeczywistości wszystko jest procesem i faktycznie w większości przypadków przed ciążą kobiety są "prawie w ciąży". > Dostał Pan argument, który daje pewność wynikającą z braku spełnienia warunku bycia teorią.Nie oczekuję od Pana niczego, ale takiego argumentu Pan tu czytelnikom - poza swoją wyobraźnią - nie przedstawił. Natomiast ja odwołałem się i do definicji teorii i do definicji doktryny wykazując, iż doktryny religijne jakieś tam (choć nienaukowe) teorie tworzą. > W stosunku do opisu religii, o których czytałem. Warunek ten sam Pan podał we własnej definicji. Chce Pan go rozmydlić bo nie przeczytałem dostatecznie dużo książek, bo nie dorównuje Panu wiedzą?Szanowny Panie tu spotykamy przeróżnych ludzi chwalących się przeróżnymi swoimi tytułami naukowymi i ilościami przeczytanych książek. Na przykład: >Po przeczytanie kilku książek na ten temat: "Religia i Nauka" , "Bilbia i nauka", "Kościół i Nauka" , "Religie w przeszłości i w dobie współczesnej" , "Religie świata", oraz "Koran" , "Mity Greckie" oraz (częściwo) "Biblia" uważam, że mam podstawową wiedzę. Nie uważam się za eksperta i nie chcę nim być ale mam podstawy. Ale tu takie chwalenie się nie ma zbytniego sensu, gdyż nasze oczytanie i poziom intelektualny ujawnia się po kilku/kilkunastu postach. > Otóż logika jest właśnie dla głupich jak jaLogika jest dla wszystkich, tylko nie wszyscy ją znają i nie wszyscy potrafią z tego narzędzia korzystać. > - równoważność fałszu daje fałsz nawet jeśli oceniający nie przeczytał ani jednej książki w życiu, więc nie wiem po co te personalne wyjazdy - pomylił Pan adres.Szanowny Panie, swoje wypowiedzi kieruję tylko do tych, którzy potrafią je zrozumieć, a więc żadnego adresu nie pomyliłem ewidentnie wykazując, że ma Pan niewielkie pojęcie w sprawach na temat których Pan się tu wypowiada. Wykazałem to inteligentnemu czytelnikowi, który to zrozumiał, czyli kierowałem je pod właściwym adresem. To właśnie Pan nie mając merytorycznych argumentów przekształca rozmowę w personalną pyskówkę, ale słaba to obrona i mało kto ją kupi. > Zamiast mi ubliżaćGdzież Panu ubliżyłem? Wykazując, iż nie wie Pan o czym pisze? > niech Pan poda, która religia jest teorią i wskaże elementy teorii, o których sam Pan wspominał w opisie tej religii.Każda doktryna religijna jest teorią objaśniającą "jak się rzeczy dzieją" i udzielającą "pewnych odpowiedzi o Prawdzie" i jest tak niezależnie od tego w co Szanowny Pan wierzy. Religia jest ogólną teorią tego świata, jego encyklopedycznym skrótem, jego logiką w popularnej formie, jego spirytualistycznym point d' honneur, jego entuzjazmem, jego sankcją moralną, jego uroczystym dopełnieniem, jego ogólną racją bytu i pocieszeniem.> Zaoszczędzi Pan sobie czasu i efekt będzie lepszy bo wiele osób nie przywiązuje uwagi do argumentów ad-personam, na których oparł Pan swoją "argumentację".Jak właśnie widać brak argumentów merytorycznych we wszystkich Pańskich wypowiedziach, które poddałem tu krytycznej ocenie, zamiast próby obrony swojego stanowiska wywołał u Szanownego Pana agresję i atak na mnie. Do żadnej z moich krytyk nie potrafił Pan się tu rzeczowo odnieść. > Owszem przeczytałem tylko 7.5 książki na temat religii i być może nie były to najlepsze książki.Nie interesuje mnie jakie Pan książki przeczytał, ale bardzo mnie interesuje czy Pan wie o czym Pan tu pisze. > Nie uważam się za eksperta ds religii.Nie trzeba zaraz być ekspertem, ale nie wypada pisać głupot w sprawach, o których nie ma się pojęcia i to właśnie zostało tu Panu wykazane, a Pan z braku argumentów atakuje krytykujących, przekształcając spór w pyskówkę. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Jeśli Pan ma jakieś rzeczowe komentarze to zapraszamRozumiem, iż według Szanownego Pana moje krytyczne komentarze tego co Pan tu powypisywał były nierzeczowe, ale ja pozostanę przy swojej ocenie, iż były merytoryczne: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/z,0#w711577www.racjon(*)m.php/s,711506/z,0/d,3#w711911www.racjon(*)m.php/s,711506/z,0/d,4#w711935www.racjon(*)m.php/s,711506/z,0/d,5#w712038www.racjon(*)m.php/s,711506/z,0/d,5#w712042www.racjon(*)m.php/s,711506/z,0/d,6#w712107www.racjon(*)m.php/s,711506/z,0/d,7#w712167I ocenę tego pozostawiam naszym czytelnikom. > a jeśli nie - to nie odpowiem bo nie mam czasu na jakieś dziecinne pyskówki.Jak widać ma Pan dosyć dużo czasu na wypisywanie bzdur, ale gdy ktoś krytycznie wykaże Panu, iż jest Pan merytorycznie nie przygotowanym do zabierania autorytatywnego głosu w danej sprawie, to usiłuje Pan przekształcić spór w pyskówkę, licząc na to, iż inteligentny czytelnik się na tym nie połapie. www.nomos.pl/products/153/p/332Zdecydowanie nie mając przemyślanego tematu i dostatecznych argumentów nie warto jest tego co się komuś zdaje publikować, a już zdecydowanie nie warto toczyć "dziecinnych pyskówek" na racjonalistycznym forum. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67@@@ .
|
|
 | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | O! To tu chętnie podyskutuję. > Religie nie mają ambicji być żadnymi teoriami.W każdej 'religii' prócz systemu organizacyjnego i repertuaru obrządków rytualnych jest pewien system pojęciowy, intelektualny - dotyczący treści wierzeń: obiektów i zaleceń. To taka część 'teologiczna'. Jakkolwiek wyznawcy twierdzą (i 'czują' i wierzą), że jest to "prawda", "prawdziwy opis prawdziwej rzeczywistości" i odżegnują się od (źle rozumianego) pojęcia 'teoria', to z naukowego (logicznego) punktu widzenia ta część 'teologiczna' jest teorią w znaczeniu w pewnym stopniu uporządkowanego i w jakimś stopniu spójnego systemu pojęciowego objaśniającego treści wierzeń. Można tylko rozważać stopień 'naiwności' takiej teorii. ------- > Nie obowiązuje w nich logika. To jest fakt nie osądzam czy jest 'dobry' czy 'zły' po prostu tak jest.Ależ obowiązuje. Może nie do końca tak kategoryczna i ostra jak w metodologii naukowej, ale już na pewno taka zwykła, powszechna, 'naiwna' (z której ta naukowa wyrasta). Bez przesady: nie wszyscy wyznawcy reprezentują aż tak ujemną inteligencję, jak niektórzy nasi "goście" na fR. Ścisłe umysły, wytrenowane w logikach i matematykach 'jakoś' 'spokojnie' potrafią 'zmieścić' w sobie religijny system pojęciowy, w którym 'właściciele' tych umysłów zostali ukształtowani. ------ > Wnioskowanie jest zastąpione tam przez "wierzę". "Wierzę" nie musi mieć żadnych przesłanek, może być równie dobrze losową decyzją. Nie da się więc "wierzę" z definicji logicznie uzasadnić.(W religiach (wiarach) to, co nie musi mieć przesłanek to dogmat.) Zmiana terminologii wiele wyjaśni: - zastąp słowa "dogmat", "prawda wiary" wyrazami "aksjomat", "postulat"; - zastąp słowo "wierzę" słowami "przyjmuję", "zakładam" itp. i mamy jak ulał... całkiem 'fajną' teorię abstrakcyjną! Może nie do konca ścisłą, ale teorię, w której: > Logiczne przetwarzanie takiego modelu jest możliwe dopóki wierzę obejmuje tylko pojęcia zdefiniowane w tej samej religii, w której "wierze" jest wypowiedziane.----- > Z tego powodu jakakolwiek logiczna argumentacja opierająca się na analizie "wierzę" jest również niemożliwa.Jest możliwa, tyle że jałowa, gdyż nie ma w religiach ('teologiach') żadnego innego kryterium rozstrzygalności, niż niesprzeczność (a i to niekoniecznie  ). Jakakolwiek logiczna analiza jest niemożliwa nie przez brak (braki) wewnętrznej logiki, a przez niemożność empirycznej weryfikacji/falsyfikacji tez religijnych. Tam nawet wykluczające się tezy są niesprzeczne z podstawowym korpusem wierzeń i stąd możność wyboru (herezja, łac. haeresis - wybór) oraz ewolucje wierzeń i rozczłonkowania denominacyjne oparte także o niewielkie różnice. Niczym się to nie różni od b. późnych w matematyce: aksjomatu continuum Cantora (CH) i Aksjomatu Wyboru (AC). Już tylko one dają możliwość rozwijania czterech różnych, 'heretyckich' matematyk. (O słynnych geometriach nieeuklidesowych nie wspomnę, gdyż to zadziało się dużo wcześniej.) ============= Prześledzenie historii schizm i komparatystyka ogólna wymaga wręcz> babra[nia] się w chaosie religijnego bełkotu...Drobner, tetryk teoretyk...
|
|
|  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | jeżeli rozumiem twój wywód jest "ok" - ale użycie słowa religa zakłada jej prawdziwość w stosunku do negacji "innych". bo jeżeli uznajesz religie za "nieprawdziwe" to coś jest kryterium "prawdziwości religi" -> więc takowa istnieje.
oczywiście nie ogólnie - ale w twoim rozumowaniu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >jeżeli rozumiem twój wywód jest "ok" - ale użycie słowa religa zakłada jej prawdziwość w stosunku do negacji "innych". bo jeżeli uznajesz religie za "nieprawdziwe" to coś jest kryterium "prawdziwości religi" -> więc takowa istnieje. >oczywiście nie ogólnie - ale w twoim rozumowaniu.
Zamiast moim - zajmij się lepiej swoim 'rozumowaniem'(?): lekarz tylko czeka, żeby Ci pomóc.
Drobner, zdrów
|
|
|  | | tarkos (10757 punktów) | >(W religiach (wiarach) to, co nie musi mieć przesłanek to dogmat.) >Zmiana terminologii wiele wyjaśni: >- zastąp słowa "dogmat", "prawda wiary" wyrazami "aksjomat", "postulat"; >- zastąp słowo "wierzę" słowami "przyjmuję", "zakładam" itp. >i mamy jak ulał... całkiem 'fajną' teorię abstrakcyjną! W takim razie czym różniłaby się matematyka (rozumiana jako konstrukt oparty na aksjomatach) od innych wiar? Byłażby królowa nauk rodzajem fanatyzmu?
[Nie pytam o te zależności matematyczne, które znajdują zastosowanie praktyczne, przez co można je weryfikować. Sporo konstrukcji teoretycznych wydaje się 'sztuką dla sztuki' i tylko eksperymenty myślowe stoją za ich uznaniem lub odrzuceniem.]
Czy jest do pomyślenia wielość matematyk na podobieństwo wielości religii? >
PS W zanadrzu czai się pytanie czy da się tak poukładać produkty wyobraźni, by nie produkowały więcej twierdzeń, niźli uzasadnień - by świat myśli wiódł nie tylko na "cudne manowce". ..
|
|
| |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
>Czy jest do pomyślenia wielość matematyk na podobieństwo wielości religii?
jeżeli rozumiem, to twój problem wynika z nie zrozumienia z tego o czym mówisz.
stwierdzenie o wielości matematyk - rozumiem, ale intuicyjnie - nie jestem sobie wstanie wyobrazić jednak tego o czym mówisz - pomimo że to ciekawe stwierdzenie.
religia niemniej to matematyka jak napisał drobner - istnienie rozumienia religi jak robi to Andrzej Bogusławski i inni - w sensie ich wielości - to twierdzenie że język pomimo znaczących się różnic się różni.
rozumiem, że nie ma słusznego "języka".
język niemniej to funkcja która pomimo różnic - i tu nie chodzi o analogie do "prawdziwości" jednego - wcale, a wcale - uwzględnia który język był pierwszy tudzież którego składnia gramatyczna zaprzecza sensowności innego.
nie?
mnie bardziej w języku interesuje - w takim rozumieniu - w jakim celu człowiek się go nauczył.
bo zadając sobie takie pytanie mogę dojść do wniosku co do wyboru języka -> to zdanie już nie odnosi się do wyboru języka, a tylko do religii.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > religia niemniej to matematyka jak napisał drobner...A gdzie ja to napisałem, cymbale? Przytocz albo wskaż taką moją wypowiedź!Pamiętaj tylko: Cytat:Nie rozróżniasz już swoich majaków od rzeczywistości i pleciesz bzdury wylęgające się w chorej głowie. Nie wiesz gdzie jest szpital? - dzwoń po pogotowie...
|
|
| | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
>Nie wiesz gdzie jest szpital? - dzwoń po pogotowie...
czekaj w telefonie pod taką kategorią mam tylko jakiś zaczynający się na 0 700.. - i podpisane drobner.
|
|
| | | | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | > >>Nie wiesz gdzie jest szpital? - dzwoń po pogotowie...> >czekaj w telefonie pod taką kategorią mam tylko jakiś zaczynający się na 0 700.. - i podpisane drobner.> Pisz bajki i czytaj 'kolegom' z psychiatryka.> Uśmieją się do łez...>    > co ty godosz w psychiatryku sam element - ludzie, którzy mają ze sobą problem - a nie otoczenie z nimi - przynajmniej większość. którzy na problem rodziny w stylu mam problem ze znalezieniem pracy dostają halopwierdol.
|
|
| | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | >>religia niemniej to matematyka jak napisał drobner... >A gdzie ja to napisałem, cymbale?
poza tym - nie pisz do mnie cymbale bo nie lubię jak ludzie są chamscy - w znaczeniu spontaniczni - i mnie obrażają.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > >>religia niemniej to matematyka jak napisał drobner...> >A gdzie ja to napisałem, cymbale?> poza tym - nie pisz do mnie cymbale bo nie lubię jak ludzie są chamscy - w znaczeniu spontaniczni - i mnie obrażają.#1 Jeśli nie rozumiesz prostych tekstów, nie umiesz napisać pół zdania poprawnie, nie potrafisz w swoich wypocinach zawrzeć ani krzty sensu oraz wytwory własnej chorej wyobraźni przedstawiasz jako fakty - to jesteś cymbałem. To nie obraza, to diagnoza. I to nazbyt eufemistycznie ujęta. #2 > religia niemniej to matematyka jak napisał drobner... Cytat: Cytat:
|
|
| | | | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli nie rozumiesz prostych tekstów, nie umiesz napisać pół zdania poprawnie, nie potrafisz w swoich wypocinach zawrzeć ani krzty sensu oraz wytwory własnej chorej wyobraźni przedstawiasz jako fakty - to jesteś cymbałem. >To nie obraza, to diagnoza. >I to nazbyt eufemistycznie ujęta.
ja przynajmniej ja wiem, że to co piszesz to prawda - bo poziom wypowiedzi na fR to esencja tego co napisałeś - znaczy odniosłeś się do tematu na takim poziomie ogólności, że rozmawiamy o tym co wspomniałeś czy tam wymieniłeś "bez określenia tego".
nie uważam, żeby to coś zmieniało.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >ja przynajmniej ja wiem, że to co piszesz to prawda - bo poziom wypowiedzi na fR to esencja tego co napisałeś - znaczy odniosłeś się do tematu na takim poziomie ogólności, że rozmawiamy o tym co wspomniałeś czy tam wymieniłeś "bez określenia tego".
#1 O niczym nie rozmawiamy. Tak Ci się tylko wydaje. Do tego tanga trzeba dwojga. Ty zaś prezentujesz tu jedynie debilizmy, jak np. ten powyżej: bez sensu, bez treści, bez związku z czymkolwiek, o niczym, >o tym co wspomniałeś czy tam wymieniłeś "bez określenia tego".
Ja te kretynizmy tylko wskazuję i nazywam. Życzliwe rady, byś psychoterapii szukał gdzie indziej, spływają po Tobie jak woda po kaczce.
#2 Wyczerpałeś już dawno zakres tolerancji dla chorych psychicznie. Więc mówię jasno i czytelnie: dla idiotów, takich jak ty - tu nie ma miejsca. Tylko się ośmieszasz i kompromitujesz.
#3 Przenieś się na fora... religijne. Tam znajdziesz braci w 'intelekcie' i 'meritum'.
Pa
|
|
| | | | | | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
> Pato mi powinno może nie umożliwić, ale przynajmniej takie jest założenie tego do zrozumienia > "pa" - analiza.
|
|
| | | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >>Pa >to mi powinno może nie umożliwić, ale przynajmniej takie jest założenie tego do zrozumienia
#1 Gsdymj sd dovbch dascv asvd asovdv bas dc !!???
#2 >>"pa" - analiza.
Szczelna otulina liści kapusty absolutnie determinuje Twój horyzont.
Zapytaj ameby - co to znaczy. Z pewnością znajdziesz z nią 'poziom' zrozumienia (ba! zespolenia graniczącego z tożsamością!) -----
Drobner, raczej bocianogenny
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 handzlik (491 punktów) (zablokowany) |
>Szczelna otulina liści kapusty absolutnie determinuje Twój horyzont. >Zapytaj ameby - co to znaczy.
dokonałem podobnej obserwacji skacząc do kałuży na chodniku - w dni, w które padało - chodnik po pewnym czasie się zapadł - fakt chciał, że ważyłem się i mam nadwagę - czytałem na internecie w poradniku "porad fachowych" że siłą nacisku - zwłaszcza przy podskoku - a raczej "po" - powoduje ruch materii, na która działa siła nacisku.
było to 3 lata temu - niestety moja wiedza jest nienaukowa gdyż o tym nie czytałem.
zmęczony udowadnianiem, że mam zdanie ameby za ważne i rzutujące na moje zachowanie.
dlatego bo jestem przekonany, że drobner ma rację i jego uwagi są - nevercośtam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | kontynuuj... gdzie indziej
na zdanie ameby nie zważaj
>Szczelna otulina liści kapusty absolutnie determinuje Twój horyzont. głąbie Może teraz - pojmiesz
(Wątpię)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 handzlik (491 punktów) (zablokowany) | >kontynuuj... >gdzie indziej >na zdanie ameby nie zważaj >>Szczelna otulina liści kapusty absolutnie determinuje Twój horyzont. >głąbie >Może teraz - pojmiesz >(Wątpię)
nie wiem mam wrażenie że oczekujesz czegoś ode mnie - odpowiedzi - i to mnie przeraża - i męczy mnie ta twoja terapia - bo to ty masz ze sobą problem - o czym ci nie chciałem mówić.
generalnie jeżeli o to chodziło - to już raczej nie będę se filozoał na fR - po twojej ingerencji w moje problemy - które nie istnieją na poziomie rzeczywistości - a są jedynie przekonaniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >nie wiem mam wrażenie że oczekujesz czegoś ode mnie
#1 Owszem.
#2 Oczekuję, debilu, umiejący obsługiwać klawiaturę, iż spierdolisz stąd jak najdalej. I nigdy nie wrócisz. Sądzę, iż wyrażam tu chęci większości... (Choć większość ta nie odważyłaby się tego tak wprost, Drobnersko sformułować.
#3 Jeśli nawet tego nie zrozumiesz...
Toś kretyn.
Co od dawna wiadomym było...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 handzlik (491 punktów) (zablokowany) | ej drobner a gdzie żart o psychiatryku? - zauważ że ja nie mam poczucia humoru - ale on na pewno zrozumiałby twój żart - natemat.pl(*)asacji-wyrokow-zniszczyli-mnieostatnio mój psycholog w 2008 wklejał na czacie na którym było 300 ludzi link do "pręgów" - myśląc że w taki wyraża niewiemco - choć wiadomka. idę se i kończę karierę na tym forum. elo elo elo elo
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | > ej drobner a gdzie żart o psychiatryku? - zauważ że ja nie mam poczucia humoru - ale on na pewno zrozumiałby twój żart - natemat.pl(*)asacji-wyrokow-zniszczyli-mnie> ostatnio mój psycholog w 2008 wklejał na czacie na którym było 300 ludzi link do "pręgów" - myśląc że w taki wyraża niewiemco - choć wiadomka.> idę se i kończę karierę na tym forum.> elo elo elo elookej jeszcze jedno nie wszyscy fR się ujawniają a może przeczytają i skorzystają: nie wiem jak wam ale mi godność nie pozwala chodzić do psychologa, który po pierwsze bierze za to pieniądze - nieważne czy z NFZ czy płacisz kartą - ale naistotniejsza info terapia TRWA - okej tłumaczę, bo tylko drobner zrozumiał - TRWA zawsze tyle samo w sensie czasu. załóżmy 45 minut - bo za tyle zapłaciłeś - no okej - panie psychologu chomik na wozku wykorzystuje seskusalnie kuwete kotka - na co pan psycholog - faktycznie - ale na dzisiaj koniec xD 45 minut. możesz zapytać czy było przyjemnie w sensie psychologa. piszem, żeby drobner się nie obwiniał, że jest głupi. nara.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >jeżeli rozumiem...
Nie rozumiesz.
>jeżeli rozumiem, to twój problem wynika z nie zrozumienia z tego o czym mówisz.
>... język pomimo znaczących się różnic się różni.
>rozumiem, że...
Nie rozumiesz.
>... który język był pierwszy tudzież którego składnia gramatyczna zaprzecza sensowności innego. >nie?
Nie.
==============
Doskonale wiesz, że rozmawiać sam ze sobą możesz też bez klawiatury i internetu. Po co męczyć palce? I czas tracić.
Zajmijcie się tam sobą, wszystkie handzliki - ile tylko was tam jest.
Owocnych konwersacji życzy Drobner.
|
|
| | | |  | handzlik (491 punktów) (zablokowany) | esperanto to świat bez języka.
|
|
| | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >esperanto to świat bez języka.
No to sobie pomilczcie. Na zdrowie wyjdzie wam wszystkim.
|
|
| |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > W takim razie czym różniłaby się matematyka (rozumiana jako konstrukt oparty na aksjomatach) od innych wiar?#1 Bardzo fajne pytanie! Ze względu na nadmiarowe nasycenie krwi procentami, tymczasowo odpowiem tak: Nikt nie każe kochać zbioru pustego, który jest (obecnie) korzeniem aksjomatycznym matematyki. I nikt nie głosi, że zbiór pusty Cię kocha. Lecz nie tylko sferą emo różnią się mateologia od teomatyki. (Mogłem coś pokręcić w ostatnim zdaniu  ) Spójrz np. na engelsowską definicję matematyki. Tam tkwi istota różnicy. Ale o tem, potem...#2 > Czy jest do pomyślenia wielość matematyk na podobieństwo wielości religii?Czy w kwestii filozofii również masz podobne obiekcje? (Słowo " filozofii" niekoniecznie jest dopełniaczem liczby pojedyńczej.) #3 Pozdrów ode mnie Apytnaskę, tarkosie. Drobner, stosunkowo przestrzenny lub przestrzennie stosunkowy... PS. Drobner, rypcium, pypcium (tuwimowsko  )
|
|
|  | 5 na 5 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > >Nie obowiązuje w nich logika. (PM)> Ależ obowiązuje. Może nie do końca tak kategoryczna i ostra jak w metodologii naukowej, ale już na pewno taka zwykła, powszechna, 'naiwna' (z której ta naukowa wyrasta). (D)Bardzo trafny komentarz.Poniżej - jako ilustrację antropologiczną - pozwalam sobie zamieścić kilka cytatów z klasycznego opracowania poświęconego magii i jej swoistej 'logice' (wprawdzie nie odpowiadającej naszym kryteriom metodologicznym, ale wewnętrznie całkiem spójnej) w afrykańskim społeczeństwie Azande. Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że 'logika' przedstawionej tu społeczności jest efektywniejsza niż 'logika' niektórych tutejszych głosicieli najrozmaitszych prawd i teorii: Cytat: "Czarownictwo jest wszechobecne. Odgrywa rolę w każdej czynności Zande: w rolnictwie, rybołówstwie, łowach; w życiu gospodarstw domowych, ale także w życiu okolicznej wspólnoty i w sądzie [...]" s. 621
"Pewien chłopiec uderzył stopą w pniak leżący na środku ścieżki biegnącej przez sawannę. Takie przypadki są bardzo częste w Afryce. Uderzenie było powodem bólu i dyskomfortu. Rana znajdowała się w takim miejscu, że nie można jej było zabezpieczyć przed brudem i wywiązało się zakażenie. Chłopiec utrzymywał, że to czarownictwo "zmusiło go" do uderzenia stopą w pniak. Nigdy nie zgadzałem się z Azande i krytykowałem ich twierdzenia. Tak było też i tym razem. Powiedziałem chłopcu, że za uderzenie stopą w pień odpowiedzialna jest jego nieostrożność oraz że czarownictwo nie umieściło tego kawałka drewna na jego drodze, lecz że pień znalazł się tam w sposób zupełnie naturalny. Zgodził się, że czarownictwo nie miało nic wspólnego ze znalezieniem się pniaka na jego drodze. Dodał jednak, iż wypatrywał pni (rzeczywiście każdy Zande jest w tej kwestii bardzo ostrożny) i jeśliby nie padł ofiarą czarów, z pewnością zauważyłby przeszkodę. Za rozstrzygający argument chłopca posłużyło mu ogólne spostrzeżenie dotyczące ran: nie potrzeba wielu dni, aby się goiły, wręcz przeciwnie, zamykają się szybko, gdyż właśnie taka jest natura skaleczeń. Dlaczego więc, jeśli nie padł ofiarą czarownictwa, jego rana ropieje i pozostaje otwarta? Właśnie tak, jak to szybko wykryłem, Zande szuka wyjaśnienia chorób." s. 623-624
"Wiara Zande w czarownictwo w żadnej mierze nie wyklucza posiadania wiedzy empirycznej dotyczącej przyczyny i skutku. Świat, dający się poznać dzięki zmysłom, jest dla nich tak samo rzeczywisty jak dla nas. Nie możemy dać się zwieść ich sposobowi wyrażania związków przyczynowych. Nie możemy przyjąć, że obarczenie czarownictwa winą za śmierć człowieka wyklucza drugorzędne przyczyny zgonu, które w naszym przeświadczeniu rzeczywiście spowodowały śmierć. Azande ograniczają łańcuch wydarzeń i w konkretnej sytuacji społecznej wybierają przyczynę społecznie istotną, a pomijają pozostałe." s. 629
"W rzeczywistości w myśli Zande podział między naturalnymi i mistycznymi związkami przyczynowymi jest dość jasny dzięki metaforze łowów, która określa ich wzajemne relacje. Azande mówią, że czarownictwo to umbaga lub druga dzida. Kiedy Azande zabijają zwierzę, dochodzi zawsze do podziału mięsa między mężczyznę, która je ugodził, a tego, który pogrążył drugą dzidę w ciele ofiary. Uważa się, iż oni obaj zabili zwierzę, a właściciela drugiej dzidy określa się mianem umbaga. Dlatego też, jeśli człowiek zostaje zabity przez słonia, Azande twierdzą, że pierwszą dzidą był słoń, a czarownictwo to druga z nich i wspólnie doprowadziły one do śmierci. Jeżeli mężczyzna przeszywa bronią innego w trakcie wojny, to wojownik jest pierwszą dzidą, a czarownictwo drugą. Razem zgładzili człowieka. [...] "Dzięki temu, że Azande dostrzegają wieloprzyczynowość i w zależności od sytuacji społecznej określają istotne przyczyny, możemy zrozumieć, dlaczego doktryna czarownictwa nie jest przywoływana w celu wyjaśnienia wszelkich porażek i nieszczęść. Zdarza się, że pewna sytuacja społeczna wymaga odwołania się do zdrowego rozsądku, a nie wymaga wydania osądu o tajemniczych przyczynach zdarzenia. Dlatego też, jeśli jesteś kłamcą, popełniasz cudzołóstwo, kradniesz lub zwodzisz swojego księcia, nie możesz uniknąć kary mówiąc, że padłeś ofiarą czarów. Doktryna Zande zawiera wyraźne stwierdzenia: "Czarownictwo nie zmusza człowieka do mówienia nieprawdy", "Czarownictwo nie wymusza na człowieku cudzołóstwa", "Czarownictwo nie sprowadza na człowieka cudzołóstwa". "Czarownictwo" jest w twoim wnętrzu (sam ponosisz odpowiedzialność)." s. 630
"W kraju Zande rzadko spotyka się kogoś gotowego do wzięcia odpowiedzialności za niepomyślne zdarzenia, a na porządku dziennym jest postawa obarczająca winą czarownictwo. Dlatego często dzieje się tak, że człowiek mówiąc o swoim niepowodzeniu stwierdza: "To czarownictwo", tym samym usprawiedliwiając swoje bezrozumne działania. Inni jednak, za ich prawdziwą przyczynę, uważają głupotę." s. 633
"Tak więc widzimy, że czarownictwo posiada własną logikę, określa reguły zachowania, a jednocześnie nie wyklucza naturalnych związków przyczynowych. Wiara w czarownictwo jest zgodna z ludzkim poczuciem odpowiedzialności oraz racjonalną oceną rzeczywistości. Człowiek przede wszystkim musi działać zgodnie ze zwyczajowymi zasadami postępowania, które są związane z wiedzą sprawdzoną metodą prób i błędów przez poprzednie pokolenia. Tylko wtedy, gdy poniesie się porażkę mimo przestrzegania sprawdzonych reguł, ludzie przypiszą ją czarownictwu." s. 634
[Wytłuszczenia moje] E. E. Evans-Pritchard, Czarownictwo jako wyjaśnienie nieszczęśliwych wydarzeń, tłum. J. Ostrowska, w: Świat człowieka - świat kultury. Antologia tekstów klasycznej antropologii, red. E. Nowicka, M. Głowacka-Grajper, Warszawa 2009. W tym poście nie ma już na to miejsca, ale może kiedyś opiszę, dlaczego aztecki pierzasty wąż ma pióra. To jest też ciekawy przykład swoistej 'logiki'. Quetzalcoatl, czasami jedna z "dzid" (to, oczywiście, nie do Ciebie)
|
|
| |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
> >>Nie obowiązuje w nich (religiach) logika. (PM)> >Ależ obowiązuje. Może nie do końca tak kategoryczna i ostra jak w metodologii naukowej, ale już na pewno taka zwykła, powszechna, 'naiwna' (z której ta naukowa wyrasta). (D)> Bardzo trafny komentarz.Komentarz jest faktycznie trafny. Jednak dotyczy, w najlepszym przypadku, niektórych tylko elementów religii. Całość nawet "logiki ludowej nie spełnia": www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w712039> Poniżej - jako ilustrację antropologiczną - pozwalam sobie zamieścić kilka cytatów z klasycznego opracowania poświęconego magii i jej swoistej 'logice' ....Mówimy na 2 różne tematy: 1) To co przedstawiłeś to opis wierzeń/obyczajów. Mówiąc "logika", mam wrażenie,że masz na myśli cechę zachowania (racjonalność) tych ludzi czy cechę ich wierzeń- dążenie dopasowania wierzeń do oberwacji rzeczywistości? Wierzenia są =/- spójne z obserwacjami rzeczywistości. Mogę się z Tobą zgodzić, że jakoś sobie radzą, postępują "logicznie" i "ludowa logika" tam działa. 2) Logika w opisie religii, o której ja mówię, to 'dostateczny poziom precyzyjności i spójności' by prowadzić logiczne wnioskowanie (a więc najbardziej obiektywne ze znanych mi) To jest zupełnie inny temat. Wbrew temu co mi zarzucasz, nie oczekuję, że religia będzie jakimś systemem formalnym. Człowiek to nie robot. Niech sprawy będą +/- logicznie opisane. Jednak opis religii (tych, które poznałem w 7.5 ksiązki) nie spełnia tego wymagania. Jest tak daleki od teorii, że wnioskowanie logiczne kapituluje. Opis, który zacytowałeś również nie spełnia tych kryteriów. To jest zbiór zdań - opowiadanie. Nie definiuje aksjomatów (tego czego się nie dowodzi) , nie wszystkie pojęcia są zdefiniowane, nie wiadomo co jest twierdzeniem a co aksjomatem. Które zdania nie są 'nieistotne' itd ... Żeby zilustrować różnicę: może istnieć "opis" (teoria), która kompletnie zaprzecza obserwacjom (czyli jest NIELOGICZNA w Twoim znaceniu tego słowa) ale możliwe jest w tej teorii logiczne wnioskowanie (jest LOGICZNA w moim znaczeniu). > Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że 'logika' przedstawionej tu społeczności jest efektywniejsza niż 'logika' niektórych tutejszych głosicieli najrozmaitszych prawd i teoriiJeśli piszesz o mnie to jest duża szansa, że niezrozumiałeś tego wątku. Podkreślam jeszcze raz: nie piszę o tym czy religie są zgodne z rzeczywistością czy nie. Nie piszę też o detalach jakiejkolwiek religii. Piszę o OPISIE religii. Opis, w którym możliwe jest logiczne wnioskowanie ma jedną cechę - nie zajmuje się interpretacjami. Przetwarza, przetwarzalne logicznie zdania. Dzięki temu może to robić bardzo szybko (to może akurat mało kogo interesować) ale dzięki temu też PRECYZUJE KRYTERIA OCEN i dekomponuje skomplikowane problemy na argumenty i logiczny tok rozumowania. Dla przykładu ROZWIJANIE - mam gdzieś czy Islam rozwija Chrześcijaństwo czy nie. Jednak jeśli słyszę opinię "ROZWIJA" to chciałbym wiedzieć co oznacza "ROZWIJA" (kryteria oceny) oraz na podstawie jakich argumentów. Brak tej precyzji powoduje nieporozumienia a nawet agresję bo brak precyzji prowadzi do uogólnień, błędnych ocen i sztycznych konflików gdy dwie strony rozmawiają o różnych definicjiach. Więcej napisałem w tym wątku tutaj. Co do efektywności w modelach formalnych. Choć to już jest kompletnie off-topic, odpowiem, żebyś zrozumiał o czym piszę i zaoszczędził sobie czasu: Efektywność "sposobu/modelu" mierzy się w konkretnym zastosowaniu. Jak wspomniałem model człowieka oparty jedynie na "płci" jest efektywny w zarządzaniu toaletą publiczną. Być może efektywność podejścia ludzi, o których piszesz, w ich warunkach i na ich potrzeby, jest wyższa niż próba uściślenia ich opisu świata. Mogę się z Tobą zgodzić. W innych zastosowaniach - dążenie do logicznego i precyzyjnego wyrażania jest fundamentem nauk ścisłych. Dzięki temu właśnie "pomysłowi" na opis świata możesz pisać na swoim komputerze, latasz, jeździsz samochodem, robisz przelew, mieszkasz, leczysz się, masz dostęp do informacji i możesz ją wymieniać. Żyjesz w erze inżynierii i digitalizacji. Tam nie ma nawet lekkiego podrasowania jakie ja proponuję ale zupełnie formalny model. Poleciałbyś samolotem, którego konstrukcja jest opisana tym samym poziomem precyzyjności co np. Biblia albo opis, który podałeś? P.S. Zanisz mnie znów wyzwiesz od naiwniaka, pomyśl o swojej przyszłości: Modele formalne pozwalają również na na tyle dobrą symulację człowieka, że sam człowiek nie jest w stanie rozróżnić maszyny od innego człowieka. Więc nie wykluczaj, że w dziedzinie, którą się zajmujesz pewnego dnia nie będziesz prosił o radę maszyny? Ta maszyna będzie przetwarzała znacznie b. skomplikowany model niż tutaj podałem. Ale to będzie ta sama idea, z której dziś się śmiejesz. Nie wiem czy tak będzie - ale gdyby tak było - nie poczułbyś się głupio? Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | |  | 3 na 3 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | Oto, co o mnie napisałeś: > Punktem wyjścia do dyskusji jest zrozumienie o czym jest dyskusja.> Nie mam czasu ani chęci na pyskówki i argumenty ad-persona. Na pewno znajdziesz sobie tutaj wielu innych godnych sobie przeciwników.> W pozostałych częściach merytorycznych po prostu nie zrozumiałeś o czym mówię i polemizujesz z wlana interpretacją.> Niejaki Diogenes być może się ze mną nie zgadza i być może też przeczytał więcej książek o religiach a jednak rzeczowa dyskusja jest możliwa:> Z Tobą nie.> Nikt tutaj nie stosuje matematyki, być może logikę i erystykę, której Ty nie stosujesz nagminnie atakując rozmówcę zamiast argumentów, używając ad verecundiam i wypaczając sens, wywywając kontekstu i uogólniając.> Wspomniałem o Tobie z szacunku dla Ciebie! bo wydawało mi się, że jesteś zdolny do rzeczowej dyskusji. Muszę przyznać, że byłem w błędzie.Możesz sobie o mnie sądzić, co Ci się podoba - jest mi to zupełnie obojętne, choć nie zgadzam się z Twoimi zarzutami. Nie będę się jednak do nich ustosunkowywał, ponieważ ich niedorzeczność ujawnia się przy czytaniu moich wpisów odnoszących się do Twoich wypowiedzi, a ja nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Ogromnie mnie dziwi, że chciało Ci się pisać tak długi komentarz do wypowiedzi stworzonej przez osobę, która rzekomo nie rozumie, o czym jest dyskusja, ucieka się do pyskówek i argumentów ad personam, nie jest zdolna do rzeczowej dyskusji, miast stosować logikę i erystykę atakuje rozmówców, używa argumentów ad verecundiam, wypacza sens, wyrywa wypowiedzi z kontekstu i uogólnia.Mnie nie chciałoby się tak obszernie pisać do takiego osobnika. Co do meritum nie mam Ci właściwie nic nowego do przekazania. Wszystko, co jest w tym względzie istotne, a więc przede wszystkim stwierdzenia dotyczące Twoich podstaw merytorycznych do prowadzenia dyskusji o religioznawstwie, zawarłem w postach skierowanych bezpośrednio do Ciebie, tak więc obecnie musiałbym się powtarzać, a zwykle staram się tego unikać. Dla jasności dodam, że podtrzymuję moją opinię, iż nie masz podstawowej wiedzy w zakresie religioznawstwa.Ponieważ jednak człowiek bywa omylny i ja również nie wykluczam, że we własnym osądzie mogłem czegoś nie uwzględnić, sugeruję Ci dopracowanie swojego pomysłu w szczegółach, tak aby dało się z tego zrobić tekst nadający się do publikacji, i przesłanie go do jakiegoś wydawnictwa publikującego prace z zakresu religioznawstwa lub dziedzin pokrewnych (np. "Przegląd Religioznawczy", "Nomos" czy "Studia Religiologica"; możesz też spróbować sił w czasopismach zagranicznych, np. "Interdisciplinary Journal of Research on Religion" i innych). Jeśli jesteś przeświadczony o trafności swojego pomysłu, to, oczywiście, szkoda taki potencjał marnować na pogawędki czy wręcz pyskówki na otwartym forum dyskusyjnym jak fR, a zamiast tego lepiej od razu zwrócić się do specjalistów i z nimi podjąć fachową dyskusję. Życzę Ci w tym względzie powodzenia!
|
|
| | | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>Ogromnie mnie dziwi, że chciało Ci się pisać tak długi komentarz do wypowiedzi stworzonej przez osobę.. Może Cię to dziwić ale to nie jest aż tak niespotykana technika dyskutowania: Odpowiadam na argumenty. Nie ma dla mnie znaczenia co autor o mnie myśli ani co ja myślę o nim. Chyba, że dyskusja toczy się na sympatia.pl. Twój post, na który odpowiedziałem zawierał merytoryczne elementy. Ten, na który opowiadam w tej chwili, jest w większości, nie na temat.
>Dla jasności dodam, że podtrzymuję moją opinię, iż nie masz podstawowej wiedzy w zakresie religioznawstwa. Faktycznie przeczytałem mało o religiach, jak policzyłeś - 7.5 książki. I nie przeczytałem ani jednej książki o religioznawstwie. Możemy się zgodzić chociaż w tym.
Problem w tym, że nie dyskutujemy tu o religioznawstwie, albo przynajmniej nie o tym chciałem dyskutować. Dyskusja jest o 'sposobie opisu religii', który by dało się logicznie przetwarzać. Być może to zahacza o religioznastwo ale to nie jest główny temat. W tej dyskusji treść wypełniająca opis jest mniej istotna niż sposób opisu. Najbardziej kompetentną osobą do wypełniania treścią opisu jest ekspert ds religii której opis jest poświęcony - np. papież w przypadku katolików albo szaman jakiegoś wyznania afrykańskiego. Być może religioznawca - nie upieram się kto bo, jak sam zauważyłeś nie mam podstawowej wiedzy.
Liczy się pomysł na usytematyzowanie opisów czegokolwiek nie dających możliwości logicznego przetwarzania. Powodem wyboru "religii" był fakt, że przeczytałem opis kilkunastu religii i to nie był opis pozwalający na wnioskowanie logiczne więc wyciągnąłem wniosek, że istnieją opisy religii nieprzetwarzalne logicznie. Być może większość jest przetwarzalna ale akurat ich nie przeczytałem i wtedy faktycznie wybrałem zły temat.
Możemy zmienić przedmiot opisu i rozmawiać o sposobie opisu emocji, darujesz sobie wtedy komentarze o liczbie przeczytanych przeze mnie książek o religiach czy religioznawstwie?
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Twój post, na który odpowiedziałem zawierał merytoryczne elementy. Ten, na który opowiadam w tej chwili, jest w większości, nie na temat.Co jest w nim nie na temat? Najpierw pokrótce odniosłem się do Twojej wypowiedzi o mnie zamieszczonej w dyskusji prowadzonej w tym wątku (chyba że chcesz przez to wyrazić, że ta Twoja wypowiedź, do której się odniosłem, była nie na temat, ale wtedy kieruj pretensje do siebie samego), następnie podtrzymałem moje pierwotne stanowisko w sprawie Twoich niskich kompetencji do wypowiadania się o tym, o czym się wypowiadasz, a na koniec zasugerowałem, że powinieneś wyjść ze swoim pomysłem poza wąskie ramy otwartego fR i nawet podałem Ci linki do czasopism specjalistycznych, do których możesz się zwrócić ze swoim opisem. Dlaczego nie odniosłeś się do tej ostatniej kwestii? > >Dla jasności dodam, że podtrzymuję moją opinię, iż nie masz podstawowej wiedzy w zakresie religioznawstwa.> Faktycznie przeczytałem mało o religiach, jak policzyłeś - 7.5 książki. I nie przeczytałem ani jednej książki o religioznawstwie. Możemy się zgodzić chociaż w tym.> Problem w tym, że nie dyskutujemy tu o religioznawstwie, albo przynajmniej nie o tym chciałem dyskutować. Dyskusja jest o 'sposobie opisu religii', który by dało się logicznie przetwarzać.Sposób opisu jakiejkolwiek dziedziny ludzkiej działalności powinien być zgodny z najlepszą wiedzą możliwą do uzyskania w danym zakresie. Jeśli jakiejś części wiedzy nie akceptujesz, spróbuj ją podważyć przy użyciu metodologii właściwej dla tej dziedziny, ale nie przez jej ignorowanie, bo rzetelną wiedzę ignorują tylko ignoranci.> Możemy zmienić przedmiot opisu i rozmawiać o sposobie opisu emocji, darujesz sobie wtedy komentarze o liczbie przeczytanych przeze mnie książek o religiach czy religioznawstwie?Jeśli z opisu religii przerzucisz się na opis emocji, pytanie o Twoją wiedzę o religiach zastąpię pytaniem o Twoją wiedzę o emocjach. Sam niewiele wiem o psychologii, ale jest możliwe, że ktoś inny zadałby Ci kilka prostych pytań, które wykazałyby Twoje nieprzygotowanie do zajmowania się tym zagadnieniem (właśnie w ten sposób w naszych dotychczasowych rozmowach wyszło na jaw Twoje nieprzygotowanie do zajmowania się jakimkolwiek opisem religii). Ja nawet nie wykluczam, że potrafiłbyś stworzyć jakieś narzędzie przydatne w liczbowym opisie pewnych zjawisk, ale jeśli będziesz je opracowywał według radosnego "wydaje mi się" (a właśnie tym jest zwykle wiedza płytka, wyrywkowa i nieusystematyzowana, jak na przykład po lekturze zaledwie kilku publikacji z obcej Ci dziedziny), wówczas powstanie bubel, do którego Ty jakieś śmieci wrzucisz, a inne śmieci otrzymasz jako wynik. Na podobnej zasadzie mógłbyś się wziąć za samodzielny opis glonów czy monet antycznych (zakładam tu, że nie znasz się ani na glonach, ani na monetach antycznych), tyle że to, co wtedy stworzysz, będzie porażało naiwnością typową dla wszelkich refleksji laików. Twoim głównym problemem, który przebija z tego, co tu piszesz, jest to, że nie wiesz, czego nie wiesz, i nie zdajesz sobie sprawy, jak to, czego nie wiesz, jest istotne dla opisu, o którym tu się rozwodzisz. Właśnie to, a nie żadne opisy religii, jest głównym tematem niniejszego wątku, przynajmniej w tych fragmentach, w których zabierałem głos.
|
|
| | | | | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | > >Twój post, na który odpowiedziałem zawierał merytoryczne elementy. Ten, na który opowiadam w tej chwili, jest w większości, nie na temat.> Co jest w nim nie na temat?> Najpierw pokrótce odniosłem się do Twojej wypowiedzi o mnie zamieszczonej w dyskusji prowadzonej w tym wątku (chyba że chcesz przez to wyrazić, że ta Twoja wypowiedź, do której się odniosłem, była nie na temat, ale wtedy kieruj pretensje do siebie samego),To nie jest dyskusja o mnie ani o Tobie - dlatego nie na temat. Pretensje mogę mieć do siebie- nie powinienem odpowiadać i kontynuować tej części. Zrobiłem to tylko raz żeby podkreślić, że dyskusja nie jest atakiem personalnym. I tyle, na inne argumenty ad-personam już nie odpowiadam. > następnie podtrzymałem moje pierwotne stanowisko w sprawie Twoich niskich kompetencji do wypowiadania się o tym, o czym się wypowiadasz,Tyle, że najwyraźniej nie wypowiadam się o tym o czym myślisz.... > ...a na koniec zasugerowałem, że powinieneś wyjść ze swoim pomysłem poza wąskie ramy otwartego fR i nawet podałem Ci linki do czasopism specjalistycznych, do których możesz się zwrócić ze swoim opisem.Nawet jeśli Twoja wypowiedź nie była sarkazmem to i tak moje plany nie są tematem rozmowy, bez komentarza. > Dlaczego nie odniosłeś się do tej ostatniej kwestii?Bo to nie jest tematem tego wątku. > >Problem w tym, że nie dyskutujemy tu o religioznawstwie, albo przynajmniej nie o tym chciałem dyskutować. Dyskusja jest o 'sposobie opisu religii', który by dało się logicznie przetwarzać.> Sposób opisu jakiejkolwiek dziedziny ludzkiej działalności powinien być zgodny z najlepszą wiedzą możliwą do uzyskania w danym zakresie.To nieprawda. 'Sposób opisu'/model to struktura, a wiedza to treść, która tą strukturę wypełnia. Gdybym wymyślił 'sposób opisu' = znajdź wszystkie czasowniki w opisach religii (bilbi , mitach greckich itp...) to nie potrzebuję "zgodności z wiedzą" by to odnaleźć a sposób opisu odnalazłem (uprzedzając komentarz- nie twierdze, że ten sposób ma jakieś zastosowanie to przykład tylko) Wiedza fachowa jest przydatna do zdefiniowania atrybutów - nazwania informacji, która jest ważna w danym modelu (o to pytam w tym wątku też - co dodać, co odjąć) ale nie wymaga znania wszystkich informacji ani nawet jej istotnej części. > Jeśli jakiejś części wiedzy nie akceptujesz, spróbuj ją podważyć przy użyciu metodologii właściwej dla tej dziedziny, ale nie przez jej ignorowanie, bo rzetelną wiedzę ignorują tylko ignoranci.>Ja nie podważam wiedzy, zastanawiam się nad sposobem jej opisu - to duża różnica, którą Ci przypominam za każdym moim postem i, o której, mimo tego ciągle dyskutujemy. > Jeśli z opisu religii przerzucisz się na opis emocji, pytanie o Twoją wiedzę o religiach zastąpię pytaniem o Twoją wiedzę o emocjachChyba, że wreszcie zrozumiesz o czym ja piszę. > Na podobnej zasadzie mógłbyś się wziąć za samodzielny opis glonów czy monet antycznych (zakładam tu, że nie znasz się ani na glonach, ani na monetach antycznych), tyle że to, co wtedy stworzysz, będzie porażało naiwnością typową dla wszelkich refleksji laików.Po raz kolejny twierdzę TO NIE JA WYPEŁNIAM OPIS. Czy bibliotekarka zna się na wszystkich książkach, które kataloguje? Załóżmy, że nie, ale ma ich sposób opisu/model - wystarczający do odnalezienia książki? Jej też wygarniesz, że się nie zna jak będzie miała książki o religioznawstwie? Być może się niejasno wyrażam, ale dowodem na to, że da się to co piszę zrozumieć jest forumowicz Drobner: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w712421> Twoim głównym problemem, ... jest to, że nie wiesz, czego nie wiesz, i nie zdajesz sobie sprawy, jak to, czego nie wiesz, jest istotne dla opisu, o którym tu się rozwodzisz. Właśnie to ...jest głównym tematem niniejszego wątku, przynajmniej w tych fragmentach, w których zabierałem głos.Analiza moich problemów nie jest tematem wątku. Gdy ja zakładałem ten wątek to tematem był sposób opisu, model. "Nie rozwodzę" się więc nad opisem tylko nad sposobem opisu. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > >Najpierw pokrótce odniosłem się do Twojej wypowiedzi o mnie zamieszczonej w dyskusji prowadzonej w tym wątku> To nie jest dyskusja o mnie ani o Tobie - dlatego nie na temat.Generalnie dyskusja na konkretny temat nie powinna być dyskusją o dyskutantach, gdy jednak pojawia się przesłanka, z której wynika, że rozmówca nie jest wystarczająco przygotowany do prowadzenia dyskusji, warto tę kwestię wyjaśnić i w tym wypadku dyskusja o wiedzy dyskutanta jak najbardziej przynależy do tematu. > >Sposób opisu jakiejkolwiek dziedziny ludzkiej działalności powinien być zgodny z najlepszą wiedzą możliwą do uzyskania w danym zakresie.> To nieprawda. 'Sposób opisu'/model to struktura, a wiedza to treść, która tą strukturę wypełnia.Skoro to nieprawda, to równie dobrze możesz tworzyć sposoby opisu / modele (czyli strukturę) oparte na wiedzy (czyli treści) sprzed dziesiątków lat lub nawet starszej czy też w ogóle na wiedzy, której założenia zostały obalone przez nowsze badania. Te sposoby opisu będą z pewnością bardzo przydatne! > >Jeśli jakiejś części wiedzy nie akceptujesz, spróbuj ją podważyć przy użyciu metodologii właściwej dla tej dziedziny> Ja nie podważam wiedzy, zastanawiam się nad sposobem jej opisu - to duża różnicaZ całą pewnością zachodzi duża różnica między podważaniem wiedzy a zastanawianiem się nad sposobem jej opisu.Gdybyś swój wątek faktycznie zaczął od zastanawiania się nad sposobem opisu wiedzy (w tym wypadku religioznawczej), dyskusja z pewnością nie potoczyłaby się tak, jak się potoczyła. Ty jednak od samego początku zacząłeś się wymądrzać i negować rzeczy, o których mało wiesz, co spowodowało określone reakcje niektórych innych użytkowników forum. Może zatem wyjaśnisz czytelnikom, po co - rzekomo występując jedynie jako ten, który rozważa sposób opisu wiedzy - zamieszczałeś takie kategoryczne stwierdzenia jak: > Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać.> Nie istnieje nawet definicja religii nie mówiąc już o jakiejkolwiek logiczności zasad zdefiniowanych religiach.> Nikt nikogo nie przekona argumentami bo nie znana jest metoda przekonania.> Istnieje jednak sposób opisu religii, który da się 'przetworzyć' logicznie, o którym tutaj kiedyś pisałem.W tym kontekście trudno też zrozumieć, po co pisałeś: > W powyższej definicji łatwo wykazać, że Chrześcijaństwo rozwija Judaizm a Islam rozwija Chrześcijaństwo.W odniesieniu do tej kwestii napisałeś zresztą: > Do tego wątku zainspirowała mnie dyskusja www.racjonalista.pl/forum.php/s,705523#w705873 z jegomościem o nicku Quetzalcoatl i paroma innymi osobami na temat "rozwijania" jednej religii przez drugą.Przypominam, że w przywołanej tu wypowiedzi zakwestionowałem Twoje stwierdzenie: > islam jest kontynuacją chrześcijaństwaa Ty we wpisie rozpoczynającym niniejszy wątek rzekomo zapodałeś definicję, która to niby obaliła. > >Jeśli z opisu religii przerzucisz się na opis emocji, pytanie o Twoją wiedzę o religiach zastąpię pytaniem o Twoją wiedzę o emocjach> Chyba, że wreszcie zrozumiesz o czym ja piszę.Doskonale rozumiem, o czym piszesz, choć Ty najwyraźniej masz z tym niemałe problemy, a zatem przypomnę Ci to i owo. Założyłeś wątek, w którym, jak napisałeś, prostą formułką miało się dać obalić moje twierdzenie prostujące Twoją wcześniejszą nieprawdziwą wypowiedź o tym, jakoby islam był kontynuacją chrześcijaństwa. W swoich początkowych wypowiedziach w niniejszym wątku z całą kategorycznością utrzymywałeś, że nie istnieje definicja religii, że do religii nie można stosować logicznego rozumowania oraz że Ty znasz "sposób opisu religii, który da się 'przetworzyć' logicznie". Innymi słowy - nawiedził nas wielki mistrz logiki, który dopiero swoim modelem / sposobem opisu miał wprowadzić na właściwe tory to wszystko, co naiwne rzesze religioznawców i innych im podobnych badaczy przez całe pokolenia na ten temat wypisywały (niektórzy mieli ponoć wypisywać takie bzdury, że po przeczytaniu czterech stron nadal nie wiedziałeś, co właściwie mają na myśli). Dopiero gdy w trakcie dyskusji z różnych stron docierały do Ciebie negatywne reakcje na Twoje wywody i zostałeś skonfrontowany z argumentami kwestionującymi Twoje poglądy, zacząłeś łagodzić stanowisko, tak że w Twojej ostatniej wypowiedzi do mnie usiłujesz się zaprezentować jedynie jako autor sposobu opisu wiedzy, co jednak nie odpowiada faktom, czyli zapisom Twoich wypowiedzi w tym wątku. Nieładnie tak kręcić!> Być może się niejasno wyrażam, ale dowodem na to, że da się to co piszę zrozumieć jest forumowicz Drobner: (PM)> Np. w chrześcijaństwie Jezus (na ogół) jest bogiem (należy do B), a w islamie jest 'tylko' prorokiem i wcale nie najważniejszym (należy do P). Nie sądzę więc, że islam "rozwija" chrześcijaństwo. (D)> Faktycznie jeśli Jezus jest bogiem to dupa - argument nie do podważenia, chyba, że definicja ROZWIJANIA jest inna? (PM)Jezus w zdecydowanej większości odłamów chrześcijaństwa jest osobą boską (a że tak jest w katolicyzmie, wie chyba każde dziecko, bo religii w naszych szkołach jest moc), nie jest nią jednak ani w późniejszym islamie (za sprawą wpływów nestoriańskich Isa jest tylko człowiekiem, choć szczególnym), ani we wcześniejszym judaizmie (gdzie go po prostu nie ma). He, he, czy zatem z tej perspektywy chrześcijaństwo 'rozwija' judaizm? > Nie przepisujesz książek, nie podajesz opinii autorytetów. Łatwo, szybko i obiektywnie! (PM do D)A skąd wiesz, że Drobner napisał obiektywnie? Ze swojej 'logiki', za którą nie stoi żadna wiedza w zakresie poruszonym przez jego wpis? Nie odżegnuj się tak bardzo od książek ani autorytetów w danej dziedzinie. Warto się do nich odwoływać (oczywiście ze stosownym krytycyzmem), nie warto natomiast wyważać otwartych drzwi, czego dowodem jest cały Twój niniejszy wątek.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | > >To nieprawda. 'Sposób opisu'/model to struktura, a wiedza to treść, która tą strukturę wypełnia.> Skoro to nieprawda, to równie dobrze możesz tworzyć sposoby opisu / modele (czyli strukturę) oparte na wiedzy (czyli treści) sprzed dziesiątków lat ...,Korekta: możesz tworzyć sposoby opisu / modele (czyli strukturę) WYPEŁNIONE WIEDZĄ(czyli treści Ą) sprzed dziesiątków lat... > Te sposoby opisu będą z pewnością bardzo przydatne!To czy będą przydatne, zależy od użycia i użytkownika. W czyim imieniu się wypowiadasz? > Gdybyś swój wątek faktycznie zaczął od zastanawiania się nad sposobem opisu wiedzy (w tym wypadku religioznawczej)...Ty jednak od samego początku zacząłeś się wymądrzać i negować rzeczy, o których mało wiesz, co spowodowało określone reakcje niektórych innych użytkowników forum.Wpisałem jasno cel dyskusji: Wątek ma na celu sprawdzenie czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi i czy ktoś zna jakiś inny racjonalny sposób dyskusji o religiach?Szczerze mówiąc nie interesuje mnie czy to jest wiedza religioznawcza czy historyczna czy jakakolwiek inna - w tym przypadku byłaby to 'informacja o religiach' najlepiej z dobrze poinformowanego źródła - czyli pewnie od wyznawców w 1szej kolejności? Poza tym, co to znaczy "przemądrzać się"? Popisywać się, że wie się lepiej albo najlepiej i naśmiewać się z kogoś? Czy pytać o opinie nt własnego pomysłu? ------------------------------------------------------------------ > W tym kontekście trudno też zrozumieć, po co pisałeś:> >W powyższej definicji łatwo wykazać, że Chrześcijaństwo rozwija Judaizm a Islam rozwija Chrześcijaństwo.> Przypominam, że w przywołanej tu wypowiedzi zakwestionowałem Twoje stwierdzenie:> >islam jest kontynuacją chrześcijaństwa> a Ty we wpisie rozpoczynającym niniejszy wątek rzekomo zapodałeś definicję, która to niby obaliła.------------------------------------------------------------------- Dzięki za ten kawałek! Mimo iż dyskusja nie dotyczy sposobów opisu, te 2 zdania są dla mnie b. cenną informacją. Wykazują potrzebę tworzenia modeli takiego typu - umożliwiających logiczne wnioskowanie. Zatrzymaj się na chwilę nad własnymi stwierdzeniami to może zrozumiesz nie tylko O CZYM dyskutujemy, ale również DLACZEGO! Napisałem: W powyższej definicji łatwo wykazać, że Chrześcijaństwo rozwija Judaizm a Islam rozwija Chrześcijaństwo. To drobne słowo - "definicja" - ma KOLOSALNE znaczenie. Pisząc: > a Ty we wpisie rozpoczynającym niniejszy wątek rzekomo zapodałeś definicję, która to niby obaliła.wykazujesz jak pożyteczny może być sposób opisu, który prezentuję, ponieważ używając modelu, uniknąłbyś następujących błędów logicznych: 1) "nie RZEKOMO zapodałem", tylko po prostu "zapodałem" definicję, definicja nie istnieje "rzekomo" - po prostu jest. Dostajesz też od razu argumenty do ręki gdy się nie zgadzasz z definicją - możesz wykazać czego jej brakuje. Czyż to nie jest piękne, że nie trzeba się zastanawiać jaka jest definicja ani co dokładnie oznacza? 2) definicja niczego NIE UDOWADNIA. Mam wrażenie że nie tylko tematu dyskusji ale i tego faktu nie możesz pojąć albo ja nie umiem Ci tego wytłumaczyć. Definicja precyzuje co mam na myśli mówiąc ROZWIJANIE. Gdybyś tylko zechciał użyć prostego rozumowania, 4 linijkowa definicja daje Ci możliwość dokładnego zrozumienia o co mi chodzi mówiąc "rozwija" - czyż to nie jest wartość dodana? 3) to zdanie ("Islam rozwija Chrześcijaństwo") jest prawdziwe w ramach definicji "rozwijania", która podałem. Definicja niczego "niby nie obaliła" - logiczne wnioskowanie wykazało "zgodność z definicją" i tyle. Ten fakt nie jest "na niby" i nie podlega dyskusji nawet gdy 1000 mędrców ma inną opinię. Gdybyś miał definicję "rozwijania", która Cię satysfakcjonuje - czy nie uznałbyś za efektywne - że możesz coś rozstrzygnąć bez pomocy opinii innych? A gdy nie lubisz "mojej definicji" to zanim 'ruszysz do boju' zrozumiesz 'OK, ta definicja to nie jest to co ja mam na myśli, więc daruję sobie dyskusję lub zaproponuję zmianę definicji'? Widzisz zalety tego modelu teraz? > Dopiero gdy w trakcie dyskusji z różnych stron docierały do Ciebie negatywne reakcje na Twoje wywody ... zacząłeś łagodzić stanowisko, tak że w Twojej ostatniej wypowiedzi do mnie usiłujesz się zaprezentować jedynie jako autor sposobu opisu wiedzy..Heh, nie będę Ci udowadniał jakie mam stanowisko i co jest moim celem. Oczywiście masz prawo do własnej opinii ale tutaj akurat, wyjątkowo, wiem lepiej niż Ty. Jeśli nie przyjmujesz tego do wiadomości to trudno - myśl co chcesz. > ... co jednak nie odpowiada faktom, czyli zapisom Twoich wypowiedzi w tym wątku.Nieładnie tak kręcić!Więc nie kręć, bo co do faktów, to akurat poświadczają, że próbowałem Cię zawrócić ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w712365 , www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w712426 , www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w712230 , www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711974) ze ślepego zaułka, w który pobiegłeś z okrzykiem "wyśmiać ingoranta" na ustach (z wyjątkiem postu, w którym sam przyznałeś, że rozmawiamy o sposobie opisu: Cytat:W każdym razie, nawet taka reakcja dostarcza cennych informacji związanych z celem tego wątku. Fakt, że ktoś czegoś nie zrozumiał może świadczyć o złej prezentacji modelu i/lub zdolnościach komunikacyjnych prezentującego. Więc za ten feedback Ci dziękuję! Feedback o mnie sobie daruj - bo, jak sam pisałeś, nic dodać już nie możesz i na temat to też nie jest. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > W czyim imieniu się wypowiadasz?A w czyim Ty się wypowiadasz? Zostałeś przez kogoś poproszony o opracowanie "sposobu opisu religii"? > Wpisałem jasno cel dyskusji:> Wątek ma na celu sprawdzenie czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmiTa deklaracja pojawiła się pod koniec Twojej pierwszej wypowiedzi. Poprzedzały ją jednak przemądrzałe wywody, które wywołały ożywioną reakcję innych użytkowników i do których wyraźnie nawiązałem w moim poprzednim wpisie: > >Może zatem wyjaśnisz czytelnikom, po co - rzekomo występując jedynie jako ten, który rozważa sposób opisu wiedzy - zamieszczałeś takie kategoryczne stwierdzenia jak: (Q)> Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki... (PM)Niestety, jak dotąd nie raczyłeś się do tego odnieść, choć uczciwość by to nakazywała. > Szczerze mówiąc nie interesuje mnie czy to jest wiedza religioznawcza czy historyczna czy jakakolwiek innaTo, że Cię to nie interesuje, niestety widać na każdym kroku. Właściwie to trudno pojąć, po co tworzysz model czegoś, co Cię nie interesuje. > byłaby to 'informacja o religiach' najlepiej z dobrze poinformowanego źródłaInformować się u źródła jest zawsze dobrze, tyle że Twoja wiedza o kwestiach, które mają wypełnić Twój model, jest taka, że nawet nie będziesz wiedział, o co i jak pytać. W konsekwencji jakość modelu będzie taka, jak jakość zadanych pytań. Jest wręcz zdumiewające, że napisawszy już tyle na ten temat, nawet się nie zająknąłeś, że warto byłoby się skonsultować w tej sprawie z osobami, które coś na ten temat wiedzą (a nie jest tym samym zadanie im Twoich pytań, na które one mają odpowiedzieć). Straszna dziecinada! > co to znaczy "przemądrzać się"?Nie wiem, jak chcesz tworzyć jakiekolwiek sposoby opisu wiedzy, jeśli nie potrafisz precyzyjnie przepisać prostego sformułowania. Nie użyłem pojęcia "przemądrzać się" (zresztą takiego czasownika we współczesnej polszczyźnie nie ma, a ten, który występował w czasach minionych: "przemądrzać", nie był zwrotny), lecz użyłem "wymądrzać się": > Ty jednak od samego początku zacząłeś się wymądrzać i negować rzeczy, o których mało wiesz.Według Słownika Języka Polskiego PWN "wymądrzać się" znaczy "wypowiedzieć się na jakiś temat, popisując się swoją, często rzekomą, wiedzą lub mądrością" - i w takim też sensie został przeze mnie użyty (z naciskiem na "rzekomą wiedzę lub mądrość"). > używając modelu, uniknąłbyś następujących błędów logicznych:Szumna zapowiedź, jednak bez wykazania owych błędów logicznych (o czym dalej). > 1) "nie RZEKOMO zapodałem", tylko po prostu "zapodałem" definicję, definicja nie istnieje "rzekomo" - po prostu jest.Jak najbardziej zapodałeś definicję rzekomo ("zgodnie z tym, co ktoś mówi, ale nie z rzeczywistością", SJP, red. M. Szymczak, Warszawa 1981), bo Twoja definicja jest ułomna (patrz komentarz do 2 i 3), tak samo jak uczeń może rzekomo odrabiać zadanie domowe - wprawdzie poświęcił jakiś czas zajęciom szkolnym, jednak marny efekt tego działania, choć istnieje, podważa zgodność tego stwierdzenia z rzeczywistością. A skoro jesteś tak wielkim miłośnikiem precyzji wypowiedzi, oto inny przykład: > To drobne słowo - "definicja"Słowo nie może być "drobne". > >rzekomo zapodałeś definicję, która to niby obaliła.> 2) definicja niczego NIE UDOWADNIA.Nie rozumiem, po co uwypuklasz wielkimi literami słowo ("UDOWADNIA"), którego nie użyłem (u mnie było "obaliła"). Popracuj nad precyzją przywoływania wypowiedzi rozmówców, bo już wcześniej były z tym problemy ("wymądrzać się"). Rozumiem, co według Ciebie precyzuje definicja rozwijania, tyle że ja jej nie akceptuję, co wyraźnie napisałem i uzasadniłem już w moim pierwszym wpisie: > >W powyższej definicji łatwo wykazać, że Chrześcijaństwo rozwija Judaizm a Islam rozwija Chrześcijaństwo. (PM)> A gdzie w powyższej definicji masz takie elementy jak kult, doktrynę religijną i prawną, dogmatykę? Gdzie tu masz całą złożoność najrozmaitszych aspektów życia religijnego każdej z tych wspólnot? (Q)> uwzględniłeś tylko najbardziej podstawowe elementy, i to ... w wersji skrajnie zbanalizowanej, a to oznacza, że jeśli banał zaczniesz podstawiać pod wyrażenia ze wzorów, to i banał otrzymasz (Q)Wyraźnie wskazałem na podstawowe mankamenty Twojej definicji, a Ty nawet nie raczyłeś się do tego odnieść choćby w kilku słowach, więc daruj sobie teraz uwagi, jakobym nie rozumiał, o co Ci chodzi w odniesieniu do "rozwija". > 3) to zdanie ("Islam rozwija Chrześcijaństwo") jest prawdziwe w ramach definicji "rozwijania", która podałem.Twoja definicja jest UŁOMNA, ponieważ zawiera za mało elementów, żeby rzetelnie opisać skomplikowane zjawisko, do którego się odnosi (patrz punkt wyżej) oraz ponieważ nie precyzuje wystarczająco nawet tych nielicznych elementów, które uwzględnia (nie określa choćby, kiedy boga czy świętą księgę jednej religii uznać za boga czy świętą księgę innej). Tym samym nawet jeśli wykażesz, że jakieś stwierdzenie jest z nią zgodne, będzie to bez znaczenia, bo wykażesz jedynie zgodność stwierdzenia z ułomną definicją, ale nic poza tym.> masz prawo do własnej opinii ale tutaj akurat, wyjątkowo, wiem lepiej niż Ty.Co wiesz lepiej niż ja? To, co wynika z tego, co napisałeś (wszak do tego się odnoszę, nie do tego, co sobie myślałeś)? > >co jednak nie odpowiada faktom, czyli zapisom Twoich wypowiedzi w tym wątku. Nieładnie tak kręcić!> Więc nie kręć, bo co do faktów, to akurat poświadczają, że próbowałem Cię zawrócić...Po co zamieściłeś linki, z których tak samo wynika, że Ty mnie próbowałeś zawrócić, jak i to, że ja próbowałem tego samego względem Ciebie? Warto dobierać takie argumenty, które jednoznacznie potwierdzają to, co twierdzisz, a nie cokolwiek.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . W czyim imieniu się wypowiadasz?> A w czyim Ty się wypowiadasz? Zostałeś przez kogoś poproszony o opracowanie "sposobu opisu religii"?I to już nie mówiąc o wcześniejszym poznaniu dorobku światowego religioznawstwa, ale nawet polskiego. Trudno mówić o religiach nie znając choćby tych dwóch prac prof. Zygmunta Poniatowskiego: Wstęp do religioznawstwa, Warszawa 1959 oraz Treść wierzeń religijnych, Warszawa 1965. Oczywiście od czasu tamtych publikacji nauka poszła do przodu i dlatego słusznie Pan poleca przejrzenie religioznawczych periodyków. Ponieważ jednak człowiek bywa omylny i ja również nie wykluczam, że we własnym osądzie mogłem czegoś nie uwzględnić, sugeruję Ci dopracowanie swojego pomysłu w szczegółach, tak aby dało się z tego zrobić tekst nadający się do publikacji, i przesłanie go do jakiegoś wydawnictwa publikującego prace z zakresu religioznawstwa lub dziedzin pokrewnych. (np. "Przegląd Religioznawczy", "Nomos" czy "Studia Religiologica"; możesz też spróbować sił w czasopismach zagranicznych, np. "Interdisciplinary Journal of Research on Religion" i innych).Twierdzenie - ("Islam rozwija Chrześcijaństwo") jest prawdziwe w ramach definicji "rozwijania", która podałem. Nie tylko, iż jest całkowicie nieprawdziwym, to na podstawie wiedzy faktograficznej, racjonalnego sensu oraz logiki nie nadaje się nawet do krytycznej analizy. Może napisać je tylko ktoś, kto nie ma żadnego pojęcia czym są religie i czym zajmuje się religioznawstwo. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | > >W czyim imieniu się wypowiadasz?> A w czyim Ty się wypowiadasz? Zostałeś przez kogoś poproszony o opracowanie "sposobu opisu religii"?Znów kłania się logika, aby udowodnić istnienie czegoś (w tym przypadku użyteczności) wystarczy wskazać 1 element. Mówię w swoim imieniu i dla mnie chociażby taki model jest użyteczny co powinno zakończyć dyskusję. By udowodnić brak użyteczności - musiałbyś mówić w imieniu wszystkich. Nie zrozumiałeś dlaczego o to pytałem i znów brniesz w ślepy zaułek. > >Wątek ma na celu sprawdzenie czy taki sposób nadaje się do dyskusji pomiędzy ludźmi> Ta deklaracja pojawiła się pod koniec Twojej pierwszej wypowiedzi.To nie jest deklaracja, tylko jedyne pytanie w tej wypowiedzi i wskazanie celu dyskusji - co chciałbym dyskutować. Masz jakieś wątpliwości nadal? > Poprzedzały ją jednak przemądrzałe wywody ...To jest Twoja interpretacja "przemądrzałości". Choć to nie ja twierdziłem w każdym wpisie, że znam się lepiej na temacie - MIMO BRAKU ZROZUMIENIA CO JEST TEMATEM. > >>Może zatem wyjaśnisz czytelnikom, po co - rzekomo występując ...Nie występowałem rzekomo tylko pytałem wprost o sposób opisu. Te wywody były uzasadnieniem jednej z ważniejszych przyczyn, dla której model może być użyteczny - "brak reguł logicznego wnioskowania" w religiach (w znanych mi opisach). > >...nie interesuje mnie czy to jest wiedza religioznawcza czy historyczna czy jakakolwiek inna> To, że Cię to nie interesuje, niestety widać na każdym kroku. Właściwie to trudno pojąć, po co tworzysz model czegoś, co Cię nie interesuje.Bo interesuje mnie sortowanie chaosu. I mam prawo tworzyć modele jakie i czego mi się podoba. Musisz się z tym pogodzić. ----------------------------------------------------------- > >co to znaczy "przemądrzać się"?> Nie wiem, jak chcesz tworzyć jakiekolwiek sposoby opisu wiedzy, jeśli nie potrafisz precyzyjnie przepisać prostego sformułowania. Nie użyłem pojęcia "przemądrzać się" ... lecz użyłem "wymądrzać się"> oto inny przykład:> >To drobne słowo - "definicja"> Słowo nie może być "drobne".> Nie rozumiem, po co uwypuklasz wielkimi literami słowo ("UDOWADNIA"), którego nie użyłem (u mnie było "obaliła"). Popracuj nad precyzją przywoływania wypowiedzi rozmówców, bo już wcześniej były z tym problemy ("wymądrzać się").Używanie tych argumentów jest już kompletną desperacją z Twojej stroy? Przemądrzać (nawet bez się) - w mowie potocznej jest pokrewne wymądrzaniu -więc nie zmieniłem sensu Twojej wypowiedzi i pomyłka nie ma znaczenia drobne słowo - może nie jest poprawne ale zrozumiałeś (podobnie jak ja zrozumiałem zapodać definicję) - jaki to argument? OBALIĆ jakieś twierdzenie Quetzalcoatl to akurat tożsamość z udowodnić NIEPRAWDĘ- więc tutaj miałem rację Pewnie popełniłem jeszcze wiele literówek i użyłem slangu - zdradzę Ci to od razu żebyś zaoszczędził czasu. Uprzedzając Twój komentarz - znów nie zrozumiałeś dlaczego podkreśliłem słowa RZEKOMO i NIBY tudzież DEFINICJA udowadnia - nie chodzi o czepialstwo. Chodzi o to, że w takim modelu nie ma miejsca na rozmydlanie - coś jest PRAWDĄ albo FAŁSZEM lub w najgorszym wypadku nie można tego ustalić. Opinie, dodawanie przymiotników zły/dobry itp nic nie zmienia. --------------------------------------------------- > Szumna zapowiedź, jednak bez wykazania owych błędów logicznych (o czym dalej).Albo nie wiesz co to jest logiczne wnioskowanie albo nie zrozumiałeś tekstu - podobnie jak tematu dyskusji. Wykazanie że Chrześcijaństwo, Islam są w relacji ROZ - ZDEFINIOWANEJ poprawnie nie jest negocjowalne - to jest po prostu PRAWDA. Tego nie możesz właśnie pojąć, dyskutujesz z dowodem nie rozumiejąc, że to nie dowód jest błędny, to nie definicja jest błędna, tylko Ty używasz innej deficji - tu jest dramatyczny błąd logiczny. Nie potrawisz zidentyfikować tego problemu i budujesz błędna argumentację. Na tym własnie polega m.in wartość dodana takich modeli - jeśli coś się da dowieść to nieistotna jest opinia 1000 mędrców. Jeśli chcesz inną definicję to ją proponujesz ale WIESZ O CO MI CHODZI gdy ja mówię ROZWIJANIE. Mogę nadać nazwę MAMBOJAMBO dla relacji, gdy to zdefiniuję i powiem Buddyzm MAMBOJAMBO Islam to będziez wiedział co mam na myśli nie "rzekomo" , "prawie" , "niemal" itp... tylko dokładnie będziesz wiedział. > >1) "nie RZEKOMO zapodałem", tylko po prostu "zapodałem" definicję, definicja nie istnieje "rzekomo" - po prostu jest.> Jak najbardziej zapodałeś definicję rzekomo ...tak samo jak uczeń może rzekomo odrabiać zadanie domoweChłopie daruj sobie te cytaty, bo znów idziesz w ślepu zaułek i za 4 wpisy mi zarzucisz, że to ja chciałem tam iść. Definicja to definicja (w logice) - może być tylko poprawa lub nie. Ta jest poprawna. Nie może być zła, dobra, ułomna itp...te przymiotniki możesz użyć w odniesieniu do zastosowania- może być ZŁA w religioznawstwie na przykład. > Rozumiem, co według Ciebie precyzuje definicja rozwijania,Nie "wg mnie" tylko wg zasad logicznego wnioskowania - to też jest wartość dodana modelu - obiektywność > .. tyle że ja jej nie akceptuję, co wyraźnie napisałem i uzasadniłem już w moim pierwszym wpisie:Oto przykład definicji pierścienia: PierścieńAkceptujesz, że Liczby całkowite z mnożeniem i dodawaniem to ZGODNIE Z PODANĄ DEFINICJĄ PIERŚCIEŃ? czy będziesz pisał 10 wpisów, że pierścień to biżuteria i że jako ignorant w złotnictwie nie powinienem się wypowiadać? Definicje nie są od lubienia czy nie lubienia - po prostu definiują co autor ma na myśli. Co to jest "akceptacja definicji przez Ciebie"? Napiszę za jakiś czas dlaczego dyskusja z o Islamie i Chrześcijaństwie mnie zainspirowała - bo to chyba też błędnie zrozumiałeś. Ja nie zamierzam niczego udowadniać ani podważać, która definicja ROZWIJANIA jest lepsza w religioznawstwie. Model ma wymusić logiczne wnioskowanie. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | Poniżej zamieszczam Twoje wypowiedzi z ostatniego wpisu, w których stwierdzasz, czego to ja nie zrozumiałem w Twoich wypowiedziach: > Nie zrozumiałeś dlaczego o to pytałem i znów brniesz w ślepy zaułek.> Choć to nie ja twierdziłem w każdym wpisie, że znam się lepiej na temacie - MIMO BRAKU ZROZUMIENIA CO JEST TEMATEM.> znów nie zrozumiałeś dlaczego podkreśliłem słowa> Albo nie wiesz co to jest logiczne wnioskowanie albo nie zrozumiałeś tekstu - podobnie jak tematu dyskusji.> nie możesz właśnie pojąć, dyskutujesz z dowodem nie rozumiejąc, że to nie dowód jest błędny, to nie definicja jest błędna, tylko Ty używasz innej deficji - tu jest dramatyczny błąd logiczny.> Nie potrawisz zidentyfikować tego problemu i budujesz błędna argumentację.> Napiszę za jakiś czas dlaczego dyskusja z o Islamie i Chrześcijaństwie mnie zainspirowała - bo to chyba też błędnie zrozumiałeś.Całkiem sporo jak na jeden post, ale jakoś mnie taka merytoryczność w Twoim wydaniu nie dziwi. To wszystko niewątpliwie były stwierdzenia zdecydowanie na temat (oczywiście, nie muszę dodawać, że wszystkie Twoje stwierdzenia są zawsze na temat, natomiast stwierdzenia Twoich dyskutantów, w których kwestionują oni Twoje stanowisko, zwykle są nie na temat). Nie pierwszy raz stykam się z osobą nawiedzoną, dla której każdy, kto nie podziela jej poglądów, z pewnością tych poglądów nie rozumie (bo przecież te poglądy są takiego rodzaju, że nie podziela ich tylko ten, kto ich nie rozumie - i tak w kółko).Na naszym forum (tak jak i w życiu) takich osób również nie brakuje; zwykle mają one innym do zakomunikowania swoje jedynie słuszne poglądy dotyczące 'prawdy' (ta może być wszystkim), religii (najczęściej tak od wewnątrz, emocjonalnie), zdrowego odżywiania i jeszcze paru innych kwestii. Teraz do tej grupy dołączył głosiciel niepodważalnego sposobu opisu religii: > Wykazanie że Chrześcijaństwo, Islam są w relacji ROZ - ZDEFINIOWANEJ poprawnie nie jest negocjowalne - to jest po prostu PRAWDAA z "PRAWDĄ", jak wiadomo, dyskusji nie ma. > jeśli coś się da dowieść to nieistotna jest opinia 1000 mędrców.Gdy mam do wyboru opinię tysiąca mędrców i jednego, hm, powiedzmy: nie-mędrca (który nie potrafił przekonać mnie do swoich racji), wybiorę opinię tysiąca mędrców (w końcu co tysiąc głów, to nie jedna, nawet najbardziej przeświadczona o swojej nieomylności). > Mówię w swoim imieniu i dla mnie chociażby taki model jest użyteczny co powinno zakończyć dyskusję.A nie możesz tak sam z sobą pogadać o tym modelu użytecznym być może tylko dla Ciebie? > Bo interesuje mnie sortowanie chaosu.Sugeruję, żebyś rozpoczął sortowanie chaosu od zawartości swojego umysłu. > I mam prawo tworzyć modele jakie i czego mi się podoba. Musisz się z tym pogodzić.Masz prawo i ja tu nie mam się z czym zgadzać. Po prostu przykro na to patrzeć... Naszą dyskusję uważam za zakończoną. Życzę Ci więcej dystansu do własnych przemyśleń.
|
|
| |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > "W kraju Zande rzadko spotyka się kogoś gotowego do wzięcia odpowiedzialności za niepomyślne zdarzenia, a na porządku dziennym jest postawa obarczająca winą czarownictwo. Dlatego często dzieje się tak, że człowiek mówiąc o swoim niepowodzeniu stwierdza: "To czarownictwo", tym samym usprawiedliwiając swoje bezrozumne działania. Inni jednak, za ich prawdziwą przyczynę, uważają głupotę." s. 633Heh! Aż rozmarzyłem się... Po prostu przypomniało mi się... moje głębokie dzieciństwo! Mniej więcej tak wtedy 'myślałem'! I wcale się tego nie wstydzę!  Drobner, z przeddzidziem w śródpiersiu...
|
|
|  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) |
>W każdej 'religii' ...jest pewien system pojęciowy, intelektualny - dotyczący treści wierzeń: obiektów i zaleceń. To taka część 'teologiczna'. >Jakkolwiek wyznawcy twierdzą (i 'czują' i wierzą), że jest to "prawda", "prawdziwy opis prawdziwej rzeczywistości" i odżegnują się od (źle rozumianego) pojęcia 'teoria', to z naukowego (logicznego) punktu widzenia ta część 'teologiczna' jest teorią w znaczeniu w pewnym stopniu uporządkowanego ..
Podobnie jak stół składa się z blatu i 3 lub 4 równych nóg tak teoria musi mieć pewną strukturę, definicje, aksjomaty, twierdzenia. Gdy widzisz jakiś obiekt i chcesz wykazać, że jest stołem to wskazujesz po prostu gdzie jest blat a gdzie nogi i nie musisz przytaczać opinii, że dany obiekt jest stołem. Religie (znane mi) struktury teorii nie posiadają. Jeśli znasz jakiś przykład religii, która jest teorią - to ją wymień i wskaż, które zdania są aksjomatami (to akurat da się nagiąć do dogmatów), które twierdzeniami, a które definicjami?
>>Nie obowiązuje w nich logika. To jest fakt nie osądzam czy jest 'dobry' czy 'zły' po prostu tak jest. >Ależ obowiązuje. Może nie do końca tak kategoryczna i ostra jak w metodologii naukowej, ale już na pewno taka zwykła, powszechna, 'naiwna' (z której ta naukowa wyrasta). Nie oczekuję, że świat da się opisać przy pomocy stricte naukowych teorii. Jednak opisy religijne nie są tworzone jako teoria i nawet "ludowa logika tam nie działa": 1) Nie mają podziału na definicje, 2) niektóre mają aksjomaty ale większość zdań nie jest budowana z uwzględnieniem wnioskowania począwszy od aksjomatów. 3) Interpretacja tych zdań się zmienia. W niektórych religiach liczba aksjomatów jest zmienna - np. katolicyzm z nieomylnością papieża - który może dodać aksjomat gdy przemówi ex-cathedra.
Próba logicznych rozważań na podstawie tego chaosu jest niemożliwa bez uprzedniego wskazania co jest teorią a co "innym opisem". I nawet po uporządkowaniu być może miałbyś dziesiątki lub setki mini teoryjek wewnętrznie spójnych ale nie połączonych logicznie w całość. Domyślam się, że "ludowa logika" o której piszesz to coś w rodzaju "prawie dowodu". Nawet taka logika dąży jednak do swojego ideału "ostrej logiki". Dla przykładu po zaobserwowaniu 10 kotów, wśród których wszystkie są czarne nie powinieneś uznać za pewne, że wszystkie koty na świecie są czarne. Gdybyś zobaczył b.b. dużo - np. 10mln , to może w "ostrej logice" niczego nie dowiodłeś ale w "ludowej" "masz pewność, że wszystkie koty są czarne". Taka logika nie działa jednak w opisach religijnych również. Nie ma tam zwykle argumentów ani wnioskowania.
>------ >>Wnioskowanie jest zastąpione tam przez "wierzę". "Wierzę" nie musi mieć żadnych przesłanek, może być równie dobrze losową decyzją. Nie da się więc "wierzę" z definicji logicznie uzasadnić. >(W religiach (wiarach) to, co nie musi mieć przesłanek to dogmat.) >Zmiana terminologii wiele wyjaśni: >- zastąp słowa "dogmat", "prawda wiary" wyrazami "aksjomat", "postulat"; >- zastąp słowo "wierzę" słowami "przyjmuję", "zakładam" itp. >i mamy jak ulał... całkiem 'fajną' teorię abstrakcyjną! >Może nie do konca ścisłą, ale teorię, w której: >>Logiczne przetwarzanie takiego modelu jest możliwe dopóki wierzę obejmuje tylko pojęcia zdefiniowane w tej samej religii, w której "wierze" jest wypowiedziane.
Nawet po takich podstawieniach pozostaje problem z wiarą - "przyjmowanie" i "zakładanie" nie jest argumentem we wnioskowaniu. Jest warunkiem. Gdyby XYZ to ... ABC... Warunkiem może być zdanie w stosunku, do którego nie możemy intelektualnie (jeszcze) dowieść czy jest prawdą czy fałszem. Wszelkie hipotezy na nim oparte mają jednak logiczne wnioskowanie do tego przypuszczenia. W przypadku religii nie mamy wnioskowania.
Zgadzam się z Tobą, że w opis religii można odnaleźć elmenty spójne. Zbiór wielu teoryjek, które składają się z własnych aksjomatów i "przypuszczeń", nie posiadają jednak twierdzeń ani nawet definicji więc interpretacja zależy od zewnętrzych definicji czytającego. Nie są też logicznie połaczone.
Pytanie jak to logicznie urgyziesz?
>Jakakolwiek logiczna analiza jest niemożliwa nie przez brak (braki) wewnętrznej logiki, a przez niemożność empirycznej weryfikacji/falsyfikacji tez religijnych.
Mi nie chodzi o udowadnianie "prawd religijnych" w sensie zgodności z obserwacjami rzeczywistości. Mogę sobie założyć, że bóg istnieje i sprawdzać co by z tego wynikło ale religia z pomocą mi nie przychodzi. Mam zbiór opinii, w których nie znane są metody wnioskowania ani argumenty. Opinie bez argumentacji ani nawet "ludowej logiki", skąd wynikała na przykład opinia, że słońce kręci się wokół ziemii?
>Tam nawet wykluczające się tezy są niesprzeczne z podstawowym korpusem wierzeń i stąd możność wyboru (herezja, łac. haeresis - wybór) oraz ewolucje wierzeń i rozczłonkowania denominacyjne oparte także o niewielkie różnice. Mi to nie przeszkadza >Niczym się to nie różni od b. późnych w matematyce: aksjomatu continuum Cantora (CH) i Aksjomatu Wyboru (AC). ...
Jest istotna różnica pomiędzy aksjomatem w matematyce a dogmatem w religii. Aksjomaty nie mogą być sprzeczne (można to wykazać w przeciwieństwie do religii), ich liczba jest minimalna (usunięcie nawet jednego prowadzi do paradoksu) i są jasno zdefiniowane. Jednym słowem sprawa jest mocno przemyślana. Dla przykładu 5ty aksjomat geometrii Euklidesa "dwie proste równoległe się nie przecinają" ma jasne znaczenie w tej teorii i możesz go sobie zmienić uzyskując inne geometrie. Efekt - w prawdziwych teoriach logiczne wnioskowanie działa a w religiach (jako całości przynajmniej) nie.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> Podobnie jak stół składa się z blatu i 3 lub 4 równych nóg tak teoria musi mieć pewną strukturę, definicje, aksjomaty, twierdzenia.> Religie (znane mi) struktury teorii nie posiadają.Wybitny XIX wieczny filozof napisał, iż religia jest teorią. Dobra wiek XIX i filozof "niesłuszny", ale koniec wieku XX dwóch wybitnych religioznawców amerykańskich twierdzi, iż religia jest teorią. To bez znaczenia, gdyż pan Paolo wybitny znawca i myśliciel wie lepiej lepiej. Zaś krytyczne wypowiedzi trzymające się dokładnie tematu jego wątku uznaje, iż są nie na temat. Na tym polegają merytoryczne rozmowy z wszystkimi którzy zawsze i na każdy temat wiedzą lepiej. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | > >Podobnie jak stół składa się z blatu i 3 lub 4 równych nóg tak teoria musi mieć pewną strukturę, definicje, aksjomaty, twierdzenia.> >Religie (znane mi) struktury teorii nie posiadają.> Wybitny XIX wieczny filozof napisał, iż religia jest jest teorią. Dobra wiek XIX i filozof "niesłuszny", ale koniec wieku XX dwóch wybitnych religioznawców amerykańskich twierdzi, iż religia jest teorią.Nie podważam opinii wielkich myślicieli. Ale w tej opinii, by użyć ją jako argumentu w tej dyskusji, brakuje: 1) definicji "teorii" jakiej myśliciel użył formułując swoją opinię. 2) jakiejś charakterystyki tej definicji "teorii" użytecznej do logicznego wnioskowania, np. wskazówki jak takie logiczne wnioskowanie przeprowadzać. O ileż łatwiej byłoby po prostu dać ten przykład religii, o której Pan twierdzi, że jest teorią niż ciągle przytaczać opinie innych? > To bez znaczenia, gdyż pan Paolo wybitny znawca ...Jak wiele razy podkreślałem nie jestem wybitnym znawcą religii: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711697www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w712123www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w712365 . Jestem jednak znawcą samego siebie, może nie wybitnym ale znacznie lepszym niż Pan by uznać moją deklarację, że nie czuje się ekspertem ds religioznastwa jako przeważającą i kończącą tą dyskusję. Panu to nie wystarcza i uparcie mi Pan przypisuje "chwalenie się ekspertyzą". Istnieją jakieś sposoby argumentacji by Pan tego zaprzestał? > Zaś krytyczne wypowiedzi trzymające się dokładnie tematu jego wątku uznaje, iż są nie na temat. Na tym polegają merytoryczne rozmowy z wszystkimi którzy zawsze i na każdy temat wiedzą lepiej.Tematem tej dyskusji jest sposób opisu religii. Nie ma znaczenia czy jestem na niskim poziomie inteligencji, czy jestem niekompetentny, czy śmieszny, czy naiwny, i co w Pana opinii ja sam sądze o sobie tudzież czy "sądzę, że wiem wszystko najlepiej". Dlatego wpisy poświęcone mojej osobie, kłótniami z innymi forumowiczami, analizie moich intencji, mojej inteligencji lub cytowaniu opinii bez wykazania ich związku z tematem uznaję za niezwiązane z tematem. Taka jest "moja definicja" związku z tematem. Może się ona Panu nie podobać ale przynajmniej podałem Panu jasne kryteria - atakuj Pan argumenty a nie ludzi to będzie na temat. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,711506#w712167> O ileż łatwiej byłoby po prostu dać ten przykład religii, o której Pan twierdzi, że jest teorią niż ciągle przytaczać opinie innych?Proponuję przeczytać ze zrozumieniem moje wypowiedzi w tym wątku, wszystko Pan znajdzie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,711506#w712175 Oczywiście, gdy ktoś jest zacietrzewiony wiarą we własną rację, to nie zrozumie niczego. > Religie (znane mi) struktury teorii nie posiadają.Wybitny XIX wieczny filozof napisał, iż religia jest teorią. Dobra wiek XIX i filozof "niesłuszny", ale koniec wieku XX dwóch wybitnych religioznawców amerykańskich twierdzi, iż religia jest teorią. To bez znaczenia, gdyż pan Paolo wybitny znawca i myśliciel wie lepiej lepiej. Zaś krytyczne wypowiedzi trzymające się dokładnie tematu jego wątku uznaje, iż są nie na temat. Na tym polegają merytoryczne rozmowy z wszystkimi którzy zawsze i na każdy temat wiedzą lepiej.> Jak wiele razy podkreślałem nie jestem wybitnym znawcą religii:Zdecydowanie Pan nie jest, to była jawna kpina z Pańskiego zadufania we własną wiedzę i rozumienie zagadnień zaprezentowanego w tym wątku. > Jestem jednak znawcą samego siebie, może nie wybitnym ale znacznie lepszym niż Pan by uznać moją deklarację, że nie czuje się ekspertem ds religioznastwa jako przeważającą i kończącą tą dyskusję.Wybaczy Pan, ale nie mam zwyczaju wypowiadać się w tematach, o których nie mam pojęcia i gdy ktoś tak czyni na racjonalistycznym forum czuję się w obowiązku wykazania z tego. Gdy nie czuje się Pan kompetentnym w zakresie religioznawstwa, to po diabła się Pan tu wypowiada: - "Dyskusja o religiach jest przykładem pułapki, w którą wpada wiele osób próbując coś wykazywać i udowadniać. Do tego wątku zainspirowała mnie dyskusja z jegomościem o nicku Quetzalcoatl i paroma innymi osobami na temat "rozwijania" jednej religii przez drugą.
Nie istnieje nawet definicja religii nie mówiąc już o jakiejkolwiek logiczności zasad zdefiniowanych religiach. Z tego powodu porozumienie się przy pomocy logicznego rozumowania w temacie religii jest niemożliwe. I to w tonie zdecydowanie pouczającym odbiegającym od tonu pytającego, człowieka zainteresowanego zagadnieniem, próbującego jakieś kwestie zrozumieć. www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,27#w615073> Panu to nie wystarcza i uparcie mi Pan przypisuje "chwalenie się ekspertyzą".Szanowny Panie, mam dobry zwyczaj konkretnego przytaczania czyichś wypowiedzi, a nie nimi manipulowania. Gdzie, kiedy, jak przypisałem Panu chwalenie się ekspertyzą, czyją ekspertyzą, a jeszcze do do tego uparcie? > Istnieją jakieś sposoby argumentacji by Pan tego zaprzestał?Bardzo łatwe, trzeba przestać wypisywać tu publicznie bzdury, gdyż każdy kto to czyni upoważnia innych do krytycznych ocen co tu uczyniłem. Zrobiłem to solidnie odpowiedzialnie za słowo z podaniem argumentów, na każdą zakwestionowaną Pańska tezę. Zaś krytyczne wypowiedzi trzymające się dokładnie tematu jego wątku uznaje, iż są nie na temat. Na tym polegają merytoryczne rozmowy z wszystkimi którzy zawsze i na każdy temat wiedzą lepiej.> Tematem tej dyskusji jest sposób opisu religii.Co jest tematem Pańskiego wątku każdy może sobie przeczytać w poście go inicjującym, a ja jego pierwsze zdania wyżej na niebiesko zalinkowałem. > Nie ma znaczenia czy jestem na niskim poziomie inteligencji, czy jestem niekompetentny, czy śmieszny, czy naiwny, i co w Pana opinii ja sam sądze o sobie tudzież czy "sądzę, że wiem wszystko najlepiej".To ma niewielkie znaczenie. Istotnym jest, gdy ktoś wypisuje tu bzdury, a prymitywizmem intelektualnym świadczącym o braku merytorycznych argumentów i niegodnym poważnym rozmowom na racjonalistycznym forum, jest manipulowanie czyimś wypowiedziami, ich kastracja. To co wyżej Pan przedstawił to znowu to samo: - Ja wiem na pewno co Pan myśli. Choć nie potrafię zrozumieć tego co Pan napisał. > Dlatego wpisy poświęcone mojej osobie, kłótniami z innymi forumowiczami, analizie moich intencji, mojej inteligencji lub cytowaniu opinii bez wykazania ich związku z tematem uznaję za niezwiązane z tematem.Zwyczajnie i ordynarnie Pan tu kłamie i manipuluje - co łatwo można sobie sprawdzić: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,711506#w712175 A Pan przecież tu cały swój post poświęca Pan tu osobistemu atakowi na mnie zupełnie nie odnosząc się do argumentów przeze mnie przedstawionych we wszystkich postach w tym wątku. Widać, iż brak Panu argumentów i Pan nie potrafi, ale czy musi Pan tak w zaślepieniu mnie atakować? W tym poście (jak i w innych) przedstawił Pan tylko swoje zadufanie we własny poziom intelektualny mądrość i kompetencje bez żadnych wykazanych tu ku temu przesłanek. > Taka jest "moja definicja" związku z tematem. Może się ona Panu nie podobać ale przynajmniej podałem Panu jasne kryteria.Znowu powypisywał Pan tu bzdury, ale każdy piszę je na własną odpowiedzialność pod ogólną ocenę czytelników i to nie ja Pana tu kompromituję, to Pan sam to robi. > - atakuj Pan argumenty a nie ludzi to będzie na temat.Nie mam zwyczaju atakowania ludzi tylko wykazywania głupot, które niektórzy zadufani w swoją wszechwiedzę wypisują i już nie moją jest to winą, iż autorzy bzdur ich wykazywanie biorą osobiście do siebie tak jak Pan to uczynił. Do wszystkich wypisanych przez Pana tu bzdur odniosłem się merytorycznie - co każdy może sobie przeczytać i sprawdzić. Odnosiłem się też życzliwie, choć prowokowany czasem przechodzę od retoryki do erystyki co jest zupełnie naturalnym, nawet w najbardziej merytorycznym sporze. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Religie nie mają ambicji być żadnymi teoriami. Wydaje mi się, iż doktryny religijne jakieś tam teorie jednak tworzą, choć oczywiście teorie te nie spełniają wymagań obowiązujących "teorie naukowe", a ambicje to ludzie przeróżne miewają.> A ja jestem pewien, że wszystkie znane mi religie nie są teoriami. I to już pierwsza różnica pomiędzy nami staram się każdy temat oprzeć na dostępnej mi wiedzy, ale do pewności mi daleko.> W religiach nie ma takiej struktury, z wyjątkiem aksjomatów (dogmatów) w niektórych religiach. O pozostałych zdaniach opisujących znane mi religie nie możesz powiedzieć czy są: definicjami pojęć, czy twierdzeniami. I tyle.Ma Pan dogłębną wiedzę religijną w oparciu o literaturę, którą nam Pan wyżej przedstawił, ale ja niczego nie przyjmuję na wiarę, a z argumentami u Pana krucho. Nawet Pan nie wiedział, iż definicja religii istnieje. www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/k,711576, a już z samej definicji wynika, iż większość religii ma swoją doktrynę, która jest zbudowana jako w miarę spójny system pojęć, definicji, aksjomatów i twierdzeń, ustalających relacje między tymi pojęciami i aksjomatami.> Podobnie jak stół składa się z blatu i 3 lub 4 równych nóg tak teoria musi mieć pewną strukturę, definicje, aksjomaty, twierdzenia.Nie wiem co w religii miałoby stanowić blat, a co nogi, natomiast wiem, iż większość religii posiada struktury, definicje, aksjomaty i twierdzenia. > Religie (znane mi) struktury teorii nie posiadają.Tak, Pan uparcie twierdzi i tak Pan to argumentuje: Problem w tym, że nie dyskutujemy tu o religioznawstwie, albo przynajmniej nie o tym chciałem dyskutować. Dyskusja jest o 'sposobie opisu religii', który by dało się logicznie przetwarzać. Być może to zahacza o religioznastwo ale to nie jest główny temat. W tej dyskusji treść wypełniająca opis jest mniej istotna niż sposób opisu. Najbardziej kompetentną osobą do wypełniania treścią opisu jest ekspert ds religii której opis jest poświęcony - np. papież w przypadku katolików albo szaman jakiegoś wyznania afrykańskiego. Być może religioznawca - nie upieram się kto bo, jak sam zauważyłeś nie mam podstawowej wiedzy.
Liczy się pomysł na usytematyzowanie opisów czegokolwiek nie dających możliwości logicznego przetwarzania. Powodem wyboru "religii" był fakt, że przeczytałem opis kilkunastu religii i to nie był opis pozwalający na wnioskowanie logiczne więc wyciągnąłem wniosek, że istnieją opisy religii nieprzetwarzalne logicznie. Być może większość jest przetwarzalna ale akurat ich nie przeczytałem i wtedy faktycznie wybrałem zły temat. Tyle, iż akurat dla mnie nie jest to wywód, który by dało się logicznie przetwarzać i przeciwko podobnym - mało sensownym w oparciu o mniemanologię zamiast wiedzy - wywodom, ja protestuję. Ewidentnie wykazując autorom nieznajomość rzeczy w sprawach, w których się tu wypowiadają. Przyjmijmy teraz, iż dyskusja jest o 'sposobie opisu religii', to jeżeli tak to należałoby ten opis sprecyzować i podać czyj to jest opis i gdzie zawarty: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,506741#w509271 czy jest to opis religijny, czy religioznawczy? Cóż też według Pana miałoby znaczyć 'logiczne przetwarzanie' i dlaczego dotychczasowe rozważania uczonych o fenomenie religii miałby być nielogiczne, a mówiąc dokładnie to dlaczego Pan uważa tysiące religioznawców za durni, którzy nie rozumieją tematu na który się wypowiadają i dopiero Pan musi im to wytłumaczyć. Dla mnie całe religioznawstwo jest właśnie 'logicznym przetwarzaniem' religii wraz z bardziej lub mniej udanymi próbami uporządkowania bardzo skomplikowanej i wrażliwej emocjonalnie materii. Wybitny XIX wieczny filozof napisał, iż religia jest jest teorią. Dobra wiek XIX i filozof "niesłuszny", ale koniec wieku XX dwóch wybitnych religioznawców amerykańskich twierdzi, iż religia jest teorią.> Nie podważam opinii wielkich myślicieli.Cholera, widocznie mi się zdawało. > Ale w tej opinii, by użyć ją jako argumentu w tej dyskusji, brakuje:> 1) definicji "teorii" jakiej myśliciel użył formułując swoją opinię.To niech Pan ich zapyta? Ja zakładałem, iż bliską do mojego rozumienia, do którego tu się wyżej odwołałem i którego zdefiniowanie można znaleźć w słownikach i encyklopediach. > 2) jakiejś charakterystyki tej definicji "teorii" użytecznej do logicznego wnioskowania, np. wskazówki jak takie logiczne wnioskowanie przeprowadzać.Przepraszam, ale ja za tą Pańską "logiką" właśnie nie nadążam, innej mnie uczono. > O ileż łatwiej byłoby po prostu dać ten przykład religii, o której Pan twierdzi, że jest teorią niż ciągle przytaczać opinie innych?Warto jest czytać co ktoś napisał przez wypisywaniem tego co się komuś zdaje: >Można zbudować teorię w oparciu o aksjomaty o bogu/bogach podobniej jak o każde inne pojęcie ale relige tego nie robią. Chyba, że znasz jakiś przykład religii, którego ja nie znam? A jakie Pan zna religie, gdyż z przedstawionej przez Pana poznanej literatury nie wynika dostateczna znajomość jakiejkolwiek. Choć mam jakieś tam pojęcie o wielu religiach, to uważam, iż znam w miarę dobrze chrześcijaństwo, a z chrześcijaństwa najlepiej katolicyzm. Uważam, iż wszystkie doktryny religijne można uznać za pewnego rodzaju teorie, gdyż spełniają podane wyżej warunki. Przecież wyraźnie to napisałem. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | OK. #1 Mogę zgodzić się z Tobą (choć zaledwie formalnie), że olbrzymia większość religii - w takim stanie, w jakim są obecnie - nie są obecnie stricte teoriami. #2 Matematyka aż do końca XIX w. nie była teorią aksjomatyczną. Geometria w ujęciu euklidesowym wyglądała na taką, lecz była wadliwa: niezupełna. Dopiero w końcu XIX w. Pasch i Dedekind uzupełnili ją dwoma aksjomatami. W 1899(!) Hilbert podał pierwszy zupełny układ aksjomatów geometrii płaszczyzny. Pełna aksjomatyka matematyki to dopiero XX w. (po Hilbercie, Cantorze, Zermelo, Peano). #3 Obiekty wiar są całkowicie abstrakcyjne - nie mają ani desygnatów, ani modelu rzeczywistego. Są wyłacznie konstruktami myślowymi. 'Teologie' (części intelektualne wiary), jako właśnie złożone konstrukty myślowe - (choć formalnie nie są [jeszcze] teorią abstrakcyjną), mogą zostać uporządkowane i być zaksjomatyzowane (i stać się formalnie teorią abstrakcyjną). Przyznam, że właśnie tak je postrzegałem do tej pory: tak je percepowałem - po samodzielnym, mimowolnym i bezwiednym ich uporządkowaniu. Lub przyswajaniu informacji o nich, podanych w sposób uporządkowany (np. Eliade i in.) #4 Częściowo to się już dzieje od dość dawna: w celach 'katechetycznych' porządkuje się 'wiedzę' religijną dla ułatwienia przyswojenia jej przez adeptów. Prawdopodobnie Katechizm Kościoła Katolickiego można byłoby już niemal uznać za w miarę poprawnie zbudowaną teorię. Opracowania protestanckie też zbliżają się do klarownych syntez. Z drugiej zaś strony nikt nie żąda formalnej aksjomatyzacji np. biologii czy nawet fizyki(!), a dziedziny te 'spokojnie' sobie funkcjonują jako gałęzie nauki. [Edit] #4b Refleksje i przemyślenia ( jak najbardziej logiczne) Lutra (m. in.) nad dogmatyką i teologią KK ('aksjomatyką' i wypływającymi rzekomo z nich 'twierdzeniami') doprowadziły go do wniosku, że wiele tez KK nie wynika i są sprzeczne z dogmatami. Spowodowało to schizmę (jak najbardziej intelektualną) oraz Reformację i powstanie protestantyzmu. Chronologicznie był to 'rozwój' (jako następstwo), merytorycznie był to 'powrót' do wcześniejszej postaci, bliższej czasowo i ideowo początkowym dogmatom. Nie można temu procesowi odmówić logiki, i to dość kategorycznej - odrzucanie tez, stwierdzeń nie mających oparcia w dogmatach. (Co za tym idzie - w obrządku i rytuałach również.) [/Edit] #5 Tak więc: zgadzam się, że suma treści religijnych w wierze nie jest formalnie teorią aksjomatyczna, lecz przy odpowiednim sposobie patrzenia może być postrzegana, lub po systematycznym uporządkowaniu może wręcz być teorią aksjomatyczno-dedukcyjną. Niestety wymaga to "babrania się w chaosie religijnym", od którego tak mocno się odżegnujesz i chcesz go uniknąć. Nie da się. No nie da...  Drobner, z systematyką już w oczach...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | > OK.> #1> Mogę zgodzić się z Tobą (choć zaledwie formalnie), że olbrzymia większość religii - w takim stanie, w jakim są obecnie - nie są obecnie stricte teoriami.> #2> Matematyka aż do końca XIX w. nie była teorią aksjomatyczną.> Geometria w ujęciu euklidesowym wyglądała na taką, lecz była wadliwa: niezupełna. Dopiero w końcu XIX w. Pasch i Dedekind uzupełnili ją dwoma aksjomatami.> W 1899(!) Hilbert podał pierwszy zupełny układ aksjomatów geometrii płaszczyzny.> Pełna aksjomatyka matematyki to dopiero XX w. (po Hilbercie, Cantorze, Zermelo, Peano).> #3> Obiekty wiar są całkowicie abstrakcyjne - nie mają ani desygnatów, ani modelu rzeczywistego. Są wyłacznie konstruktami myślowymi.> 'Teologie' (części intelektualne wiary), jako właśnie złożone konstrukty myślowe - (choć formalnie nie są [jeszcze] teorią abstrakcyjną), mogą zostać uporządkowane i być zaksjomatyzowane (i stać się formalnie teorią abstrakcyjną).> Przyznam, że właśnie tak je postrzegałem do tej pory: tak je percepowałem - po samodzielnym, mimowolnym i bezwiednym ich uporządkowaniu. Lub przyswajaniu informacji o nich, podanych w sposób uporządkowany (np. Eliade i in.)> #4> Częściowo to się już dzieje od dość dawna: w celach 'katechetycznych' porządkuje się 'wiedzę' religijną dla ułatwienia przyswojenia jej przez adeptów.> Prawdopodobnie Katechizm Kościoła Katolickiego można byłoby już niemal uznać za w miarę poprawnie zbudowaną teorię. Opracowania protestanckie też zbliżają się do klarownych syntez.> Z drugiej zaś strony nikt nie żąda formalnej aksjomatyzacji np. biologii czy nawet fizyki(!), a dziedziny te 'spokojnie' sobie funkcjonują jako gałęzie nauki.> [Edit]> #4b> Refleksje i przemyślenia (jak najbardziej logiczne) Lutra (m. in.) nad dogmatyką i teologią KK ('aksjomatyką' i wypływającymi rzekomo z nich 'twierdzeniami') doprowadziły go do wniosku, że wiele tez KK nie wynika i są sprzeczne z dogmatami. Spowodowało to schizmę (jak najbardziej intelektualną) oraz Reformację i powstanie protestantyzmu. Chronologicznie był to 'rozwój' (jako następstwo), merytorycznie był to 'powrót' do wcześniejszej postaci, bliższej czasowo i ideowo początkowym dogmatom.> Nie można temu procesowi odmówić logiki, i to dość kategorycznej - odrzucanie tez, stwierdzeń nie mających oparcia w dogmatach. (Co za tym idzie - w obrządku i rytuałach również.)> [/Edit]> #5> Tak więc: zgadzam się, że suma treści religijnych w wierze nie jest formalnie teorią aksjomatyczna, lecz przy odpowiednim sposobie patrzenia może być postrzegana, lub po systematycznym uporządkowaniu może wręcz być teorią aksjomatyczno-dedukcyjną.Niestety nie znam się na tyle na historii definiowania teorii, historii aksjomatów w geometrii czy na systemach formalnych bo coś wnieść do dyskusji. Skoro tak piszesz to pewnie tak jest. To czy religia jest teorią, czy teoria w logice to to samo co teoria w religioznawstwie itp nie jest jednak głównym tematem tego wątku. Wygląda jednak na to, że dla większości to najbardziej interesujący temat i ugrzęzłem w tej dyskusji. Religia może być dowolnym BLA BLA BLA, gdy ktoś poda jak logicznie wnioskować w BLA BLA BLA i która część BLA BLA BLA jest logicznie przetwarzalna to jest już b. dużo, wystarczająco by to przetwarzać. > Niestety wymaga to "babrania się w chaosie religijnym", od którego tak mocno się odżegnujesz i chcesz go uniknąć.> Nie da się. No nie da...  Jeśli chcesz całą religię opisać to pewnie musisz się babrać, choć ja bym to oddelegował do najbardziej oświeconych przez boga wyznawców - papieży, szamanów, kapłanów, ajatollahów, rabinów itp. Niech wpiszą swoje interpretacje i bomba. Jeśli chcesz jednak użyć opisu/modelu do konkretnego celu to może się okazać, że liczba potrzebnych atrybutów jest mniejsza. Być może nawet miałbyś szczęście i wartości tych atrybutów dałoby się odnaleźć bez interpretacji, np.: zbiór bogów, postaci wyróżnionych etc ... Podejrzewam, że wiele ciekawych relacji można odnaleźć przy małej liczbie atrybutów. Wartością dodaną takiego modelu byłaby nie jego treść ale możliwość opisania wielu religii. Poza możliwościami jakie wymieniłem tutaj, po opisaniu tysięcy religii można odnaleźć relacje/trendy, których nie widać na małej liczbie kilkudziesięciu czy kilkuset. Można odnaleźć bardziej skomplikowane relacje (więcej iż 2ch religii na przykład), których człowiek nie jest w stanie znaleźć bo ma za małą pamięć krótkoterminową by przetwarzać jednocześnie tak wiele informacji. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >Jeśli chcesz całą religię opisać to pewnie musisz się babrać, choć ja bym to oddelegował do najbardziej oświeconych przez boga wyznawców - papieży, szamanów, kapłanów, ajatollahów, rabinów itp. (...) >Jeśli chcesz jednak użyć opisu/modelu do konkretnego celu to może się okazać, że liczba potrzebnych atrybutów jest mniejsza. Być może nawet miałbyś szczęście i wartości tych atrybutów dałoby się odnaleźć bez interpretacji, np.: zbiór bogów, postaci wyróżnionych etc ...
>Wygląda jednak na to, że dla większości to najbardziej interesujący temat i ugrzęzłem w tej dyskusji.
#0 Bo problem, który postawiłeś jest ciekawy i naprawdę 'fajny' (w moim rozumieniu): jaką minimalną liczbę cech (i jakich cech) religii należy uwzględnić, by objąć w jednorodnym (w miarę) opisie ich maksymalną liczbę, w minimalnym stopniu tracąc na ich różnorodności.
#1 Wydaje się więc, że patrzymy na ten problem z dwu różnych stron: Ty od strony minimalistycznej, ja (np.) od strony choć niewielkich, ale bardzo istotnych różnic 'teologicznych' jednak.
#2 Zwróć uwagę, że tzw. wielka schizma wschodnia (podział chrześcijaństwa na część wschodnią (prawosławną) i zachodnią ('katolicką')) charakteryzowana jest różnicą jednego jedynego słowa właśnie w doktrynie:
[credo] Et in Spiritum Sanctum, (...), qui ex Patre procedit. [credo] Et in Spiritum Sanctum, (...), qui ex Patre Filioque procedit. ([Wierzę] w Ducha Świętego (...), który od Ojca i Syna pochodzi.)
Ta subtelna różnica doktrynalna (bo dogmatyczna, 'aksjomatyczna') tworzy dwie odrębne, olbrzymie gałęzie wyznań. Same, proponowane przez Ciebie, zbiory B i P pozostają niezmienione. Bez "babrania" tej dystynkcji nie uchwycisz...
#3 Są też dużo mniej subtelne różnice! Np. w chrześcijaństwie Jezus (na ogół) jest bogiem (należy do B), a w islamie jest 'tylko' prorokiem i wcale nie najważniejszym (należy do P). Nie sądzę więc, że islam "rozwija" chrześcijaństwo. Jeśli już, to 'redukuje'. Chyba, że 'monoteizacja' to kierunek 'rozwoju' (co byłoby zapewne mocno dyskutowalne). --------
To chyba wszystko...
Pietro Drobnero w subtelnej różnicy z Paolo Monstro
|
|
| | | | |  | | Paolo Monstro (6146 punktów) | Dzięki Drobner!!! >#3 >Są też dużo mniej subtelne różnice! >Np. w chrześcijaństwie Jezus (na ogół) jest bogiem (należy do B), a w islamie jest 'tylko' prorokiem i wcale nie najważniejszym (należy do P). Nie sądzę więc, że islam "rozwija" chrześcijaństwo.
A już myślałem, że moja zdolność komunikacji jest zerowa. Wygląda na to, że jako jedyny zrozumiałeś o czym piszę (lub może jako jedyny się tym interesujesz). Faktycznie jeśli Jezus jest bogiem to dupa - argument nie do podważenia, chyba, że definicja ROZWIJANIA jest inna? W tej definicji bynajmniej temat byłby już zakończony.
Zaleta nawet tego prymitywnego modelu jest taka, że JEDNYM zdaniem kończysz dyskusję, która w przypadku niektórych forumowiczów trwałaby latami i doprowadziła do kłótni. Nie przepisujesz książek, nie podajesz opinii autorytetów. Łatwo, szybko i obiektywnie! I TO JEST SUPER (jak dla mnie) osiągniecie w tak śliskim temacie jak religia umieć przeprowadzić argumentację!
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > ... chyba, że definicja ROZWIJANIA jest inna?#1 Być może warto byłoby zmienić (pozytywnie zabarwione) określenie ROZWIJANIE na (bardziej obojętne) np. MUTACJA? Tylko jak wówczas ustalić relacje między B j i B i, skoro bogów może i przybywać i ubywać w takich MUTACJACH? > W tej definicji bynajmniej(?) temat byłby już zakończony.#2 Bynajmniej (tzn. nie) B islam zawiera się (powiedzmy) w B chrześcijaństwo. Spełnia więc relację ROZ. A ja wątpię, czy islam 'rozwija' chrześcijaństwo. (Chyba, że 'monoteizacja' wyznacza kierunek.) Zresztą p. #1 wyżej. > Zaleta nawet tego prymitywnego modelu jest taka, że JEDNYM zdaniem kończysz dyskusję...To jedno zdanie wskazuje raczej usterkę modelu. Masz rację tu: > ... chyba, że definicja ROZWIJANIA jest inna, gdzie mówisz o niezbędnej modyfikacji modelu. > Nie przepisujesz książek, nie podajesz opinii autorytetów. Łatwo, szybko i obiektywnie!W przykładzie z islamem przytoczyłem jednak 'treści teologiczne', wewnątrzreligijne, jako kategorię rozstrzygającą. Nie "ubabrałem" się zanadto. Choć bardziej wyrafinowany ('teologicznie' głębszy) był przykład prawosławie - 'katolicyzm'. A oba z książek, od autorytetów. I oba doktrynalne. Ostre i krótkie - bo odpowiednio, ilustracyjnie dobrane. Lecz - niestety - nie zawsze tak jest. Czasem trzeba 'brnąć' bardzo głęboko (por. denominacje protestantyzmu w Europie Zach. i w Amerykach: circa... 30 tys.... P. też Protestantyzm). > I TO JEST SUPER (jak dla mnie) osiągniecie w tak śliskim temacie jak religia umieć przeprowadzić argumentację!Cieszę się, że się cieszysz. Lecz ta argumentacja (a raczej kontrargumentacja) bardziej dotyczy... ułomności modelu (p. 1 o inkluzji B j i B i) niż religii. Który temat śliższy? - nie wiem. ========== Czekam na ew. ulepszenie modelu. Drobner, też model PS. (?) bynajmniej (szczegóły w komentarzach)
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Faktycznie, sam nie sprawdziłem zgodności. Zgodnie z tym modelem Islam rozwija Chrześcijaństwo. I to też można stwierdzić JEDNYM zdaniem. Ten model to przykład, nie analizuj go pod kątek zgodności z własną intuicją - chodzi o wymuszenie logicznego wnioskowania > A ja wątpię, czy islam 'rozwija' chrześcijaństwo.Masz prawo mieć inne zdanie. Użycie modelu wymusza jednak jasną argumentację. Masz inne zdanie więc: 1) albo wartości atrybutów (zbiór B itd ) mają błędy - łatwo wskazać, który bo z definicji relacji ROZ zrewersujesz co spodowowało zaliczenie pary Chrześcijaństwo, Islam do ROZ. W tym przypadku jednak decyduje głos 'najwięcej wiedzącego wyznawcy' jeśli np. Papież stwierdzi, że Jezus był też człowiekiem to masz prawo do własnej opinii ale akurat w katolicyzmie Jezus byłby też człowiekiem - nie chcę brnąć w takie dyskusje spisuję co mówi wyznawca i nie analizuję. 2) albo ROZ jest źle zdefiniowana - w takim razie zmusza Cię to do zastanowienia, co powinno być usunięte/dodane/zmienione by ROZ była bliższa Twojej intuicji. W tym przykładzie - co wg Ciebie powoduje, że Islam nie rozwija Chrześcinaństwa? Jeśli uważasz, że ROZWIJANIE nie zachodzi gdy Postać wyróżniona w Rj jest bogiem w Ri. Wystarczy dodać ten warunek do definicji ROZ:  Zwróć uwagę, że użycie opisu umożliwiającego wnioskowanie logiczne od razu daje Ci informacje, ze w przypadku gdyby Jezus był zarówno człowiekiem jak i Bogiem to Katolicyzm nie rozwijałby sam siebie - co też wydaje się sprzeczne z intuicją? W każdym bądź razie masz jasność co do konsekwencji a wybór co jest zgodne z intuicją to nie moja sprawa. > Cieszę się, że się cieszysz.> Lecz ta argumentacja (a raczej kontrargumentacja) bardziej dotyczy... ułomności modelu (p. 1 o inkluzji Bj i Bi) niż religii.Model jest ułomny, bo to przykład - idea użycia modelu, wg mnie, miałaby wiele zastosowań. Moja radość bierze się stąd, że użyłeś modelu zgodnie z jego przeznaczeniem. Sprawdziłeś przynależność do relacji. Nawet jeśli popełniłeś/popełniłem błąd przy sprawdzeniu. Błąd można łatwo wykazać. Przy użyciu modelu możesz OBIEKTYWNIE, JEDNYM ZDANIEM odpowiedzieć na pytanie. W realnym zastosowaniu relacja ROZ musiałaby być lepiej zdefiniowana, trzeba by zdefiniować atrybuty, które decydują o przynależności do tej relacji. Znajdowanie kontrprzykładów jest inspiracją do zmiany argumentacji - ale wiesz precyzyjnie gdzie jest błąd. Na koniec jest to jednak tylko definicja i gdy jest ustalona - JEDNYM zdaniem odpowiadasz na pytania, nie musząc odwoływać się do stwierdzeń "większość ekspertów jest zdania". > Który temat śliższy? - nie wiem.To zależy co oznacza 'śliskość' w odniesieniu do opisu - wg mnie śliskość to brak jasnej, transparentnej argumentacji. Użycie modelu daje Ci możliwość argumentacji i dlatego model nie jest śliski. Powtarzam model ma błędy bo to naprędce sklecona ilustracja idei - nie analizuj tego tym kątem. Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Wnioskowanie jest zastąpione tam przez "wierzę".A może jakieś dowody na to twierdzenie? www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,618781#w621322pl.wikipedia.org/wiki/Fideizmwww.ptta.pl/pef/pdf/r/realizmp.pdfNie przesadzajmy. "Wierzę" jest stosowane tylko tam, gdzie dowodzenie racjonalne (naukowe i logiczne) zawodzi wierzących i wtedy jest zastosowany prymat wiary. > "Wierzę" nie musi mieć żadnych przesłanek,Ale najczęściej ma: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> może być równie dobrze losową decyzją.Tyle, iż praktycznie nie znane są takie przypadki. > Nie da się więc "wierzę" z definicji logicznie uzasadnić.Gdyż "wierzę" już z definicji takich uzasadnień nie potrzebuje. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469> Z tego powodu jakakolwiek logiczna argumentacja opierająca się na analizie "wierzę" jest również niemożliwa.Nie widzę konieczności aby rozmowy na temat wiary ograniczyć tylko do rozmów pomiędzy wierzącymi, a nie wierzącymi. Tak jak ornitolog nie musi być ptakiem, tak religioznawca nie musi być wyznawcą jakiejś "wiary". Uważam odwrotnie, iż religioznawca wierzący, już z założenia, na temat własnej wiary potrafi powiedzieć mniej od niewierzącego. Subiektywizm, tak jak i wiara, zawsze nas ogranicza. > Jednym ze sposobów poradzenia sobie z tymZ czym? Z dyskusjami pomiędzy wierzącymi, a niewierzącymi? A po co sobie radzić, gdy wiadomo, iż z wiarą nie ma dyskusji, gdyż wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy, iż jest inaczej. > jest po prostu uniknięcie analizy "wierzę"A dlaczego unikać tej analizy, gdy wiara jest jednym z podstawowych parametrów każdej religii. Bez analiz wiary nie jest możliwą dyskusja o religiach. > i zastąpienie tego odnotowaniem faktu, "deklaracji wiary" w cokolwiek by to nie było.To prawie można pominąć, gdyż nie ma religii bez wiary. Każdy wyznawca religii/ideologii wierzy i różnią się tylko przedmiotem tej wiary. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,691610#w697607> To "cokolwiek" nie jest już wtedy przedmiotem analizy.Wewnątrz danej gałęzi nauki należy postępować zgodnie z jej sensem. Przyjętą metodologią. Ludzi z zewnątrz nic nie obowiązuje i mogą sobie pogadać o tym co im się zdaje, gorzej gdy przy niewielkiej wiedzy merytorycznej próbują pouczać co ich zdaniem jest logiczne i sensowne. > Więc nawet sprzeczne deklaracje typu "wierzę, że Bóg istnieje" i "wierzę, że Bóg nie istnieje" w opisie religii można zastąpić 2ma zbiorami:> B - zbiór bogów w religii> NB - zbiór nie-bogów w danej religiiOprócz alternatywy wyboru wiary, zresztą nie tylko świata nadprzyrodzonego dotyczącym, jest racjonalna postawa sceptycznego poznania, któremu żadna wiara nie jest do niczego potrzebną. Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110Większości uczonych stojących na gruncie paradygmatu naturalistycznego żadna wiara nie jest do niczego potrzebną, gdyż oni poznają i rozumieją obiektywnie istniejącą rzeczywistość bez konieczności wiary w cokolwiek, a nawet wiara takie rozumienie utrudnia. Religioznawstwo jest ciekawym kawałkiem wiedzy, ale tak samo jak i inne gałęzie wymaga sporego oczytania się w temacie aby rozumieć i wiedzieć o czym się mówi. @@@ .
|
|
1 na 1 | Beduin (19 punktów) | Według mnie wyjaśnieniem wielu religii jest kult Cargo. Czyli w skrócie mówiąc dawno temu przylecieli do nas kosmici i stworzyli ludzi po to żeby ich wykorzystać do pracy w trudnych warunkach. Nasi przodkowie jako proste stworzenia bez pojęcia o technice uznali przybyszów za kosmitów (teoria Erich von Danikena). Szansa na prawdziwość tej teorii jest równa innym szansą na prawdziwość innych kultów. Oczywiście z czysto egoistycznego punktu widzenia trudno się przyznać że od tysiącleci bijemy pokłony do E.T.. Daniken w jednej z książek opisał podobną historię z udziałem wojsk amerykańskich i jakiegoś ludu na wyspach Pacyfiku. Po kilkudziesięciu latach antropologowie natrafili tam na kult Amaerykanów, samoloty z trzciny, lotniska, radiostacje  i oczywiście że mi o niedługim powrocie. Pewnie jakiś wojak wspomniał o wakacjach, że przyjedzie. Nurtujące z natury teologicznej jest pytanie o początek rzeczy. Gdzieś musi być siła stwórcza. Coś co doprowadziło do wielkiego wybuchu czy innej inicjacji istniejącego świata. Nawet jeśli żyjemy w Matrixie (też słyszałem o takich teoriach.) to gdzieś musi istnieć rzeczywisty świat. Być może najbliżej prawdy jest Moc Jedi. Tak czy inaczej kulty odnoszące się do fizycznych przedstawień bóstw muszą gdzieś mieć wzór. Jest zbyt wiele cech wspólnych dla religii teoretyczni nie mogących się spotkać. Albo jest jedno źródło wszystkich religii i każdy kult jest tylko odłamem od pierwotnej wersji. Oczywiście są jeszcze kulty przyrody ale i one jednak mają jakieś źródło, nikt nie czci wulkanu czy innego zjawiska (Hawaje, Pele) nie spotykając nigdy żadnego na swojej drodze.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|