Racjonalista - Strona głównaDo treści
Żołnierze wyklęci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-02-2013 17:00Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Żołnierze wyklęci
Ocena 1 na 1
Jak to naprawdę było z żołenierzami wyklętymi?
Z jednej strony pochody narodowców o średniej wieku, kiedy jeszcze się nie trzeba golić, a z drugiej artykuły takie jak ten:
zolnierzeprzekleci.wordpress.com/

Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DEMONICON (4893 punktów)
>Jak to naprawdę było z żołenierzami wyklętymi?

Moim zdaniem jest to kwestia skomplikowana. Podobny problem mamy z dużo liczniejszą grupą ludzi, zwaną Solidarnością. Pytanie by mogło brzmieć: W jakim celu oni walczyli? Przeciwko jakiemuś wrogowi? Czy może w jakimś własnym interesie? W Polsce "niepodległej" wprowadzono komunizm i istniała grupa osób przeciwna temu modelowi państwa, a skoro PRL im ideowo nie odpowiadała, więc ci oddani swoim wartościom postanowili się takiemu obrotowi historii przeciwstawić. Nie jest tak, że w trakcie IIWŚ wszyscy Polacy walczyli w jednym i tylko jednym celu, czyli pojawienia się świętej i niezależnej Polski. To jest polityka w zbrojnym działaniu. Plus brak jednolitej wizji celu, a bliżej celom mniejszych grup, czy prywatnych.

>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?

Wydaje mi się trudny do oceniania.

Pozdrawiam
28-02-2013 18:05
 Ocena 8 na 10
marcin19962013 (87 punktów)
(zablokowany)
>Jak to naprawdę było z żołenierzami wyklętymi?
>Z jednej strony pochody narodowców o średniej wieku, kiedy jeszcze się nie trzeba golić, a z drugiej
>artykuły takie jak ten:
>zolnierzeprzekleci.wordpress.com/
>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?
Moim zdaniem więcej na minus. Po wojnie mordowali członków PPR, chłopów którzy brali ziemię z reformy rolnej, sporadycznie współpracowali z UPA. A po za tym co oni mogli zrobić jak już wszystko było ustalone?
01-03-2013 09:30 
 Ocena 2 na 6
Konowal (6291 punktów)
> A po za tym co oni mogli zrobić jak już wszystko było ustalone?
No tak najlepiej jakby wykopali sobie grób usiedli na krawędzi i poczekali, aż im ktoś w tył głowy strzeli. A tak tylko oprawcy musieli się zmęczyć niepotrzebnie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
28-02-2013 19:39
 Ocena 5 na 15
Satyr (4285 punktów)

>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?

Raczej na plus.

Minusem mogą być oczywiście incydenty, te się jednak zdarzają w każdej grupie zbrojnej. Trudno to zresztą oceniać, komuniści wychodzili z siebie byleby przedstawić ich jako złoczyńców, "zaplutych karłów reakcji", bandytów.

Co na plus?
1. są wzorem pewnej szczególnej postawy, nieustępliwości, honoru. Walczyli z jednym wrogiem - nazistowskim - a gdy ten został wyparty - zabrali się za kolejnego okupanta. Cenię w nich postawienie wyżej honoru i sprawiedliwości ponad zwykłe korzyści. Takich postaw współcześnie brakuje. Trudno mi oceniać incydenty przeczące temu co napisałem - większość informacji pochodzi z wczesnego okresu PRL, trudno dociec, czy ma to cokolwiek wspólnego z prawdą.

2. napsuli mnóstwo krwi komunistom. Niejeden czerwony zdrajca miał pełno w gaciach wychodząc z rana doglądać swojego folwarku, zwanego PRL. To z pewnością na plus.

3. cóż innego mieli począć? Gen. Nil postanowił ułożyć sobie życie w PRL i go powiesili. Wielu innych bestialsko torturowano i mordowano. Trudno im się dziwić, walczyli o życie.

>Z jednej strony pochody narodowców o średniej wieku, kiedy jeszcze się nie trzeba golić, a z drugiej artykuły takie jak ten:
>zolnierzeprzekleci.wordpress.com/
Lepiej chyba oprzeć się na czymś poważniejszym, niż na informacjach ze strony, co do której wiadomo, że ma intencję przedstawienia ich w złym świetle. Na samej stronie pewnie nie ma nic o pozytywnych stronach ich działalności lub o represjach jakie ich spotykały.
pl.wikiped(*)BCo.C5.82nierzy_wykl.C4.99tych
- artykuł zawiera pewne informacje o działalności "żołnierzy wyklętych", również o kontrowersjach. Jest też skromna bibliografia.

Pozdrawiam
28-02-2013 20:01 
 Ocena 4 na 4
DyktaFon (9281 punktów)

>pl.wikiped(*)BCo.C5.82nierzy_wykl.C4.99tych
>- artykuł zawiera pewne informacje o działalności "żołnierzy wyklętych", również o kontrowersjach. Jest też skromna bibliografia.
>Pozdrawiam
>
Jestem pod wrażeniem, że ostatni partyzant zginął w roku 1963. Przyznam, że do tej pory myślałem, że lata czterdzieste to koniec partyzantki przeciwnej PRL. To czego ja się uczyłem w tej szkole?
01-03-2013 09:34 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Jestem pod wrażeniem, że ostatni partyzant zginął w roku 1963. Przyznam, że do tej pory myślałem, że lata czterdzieste to koniec partyzantki przeciwnej PRL. To czego ja się uczyłem w tej szkole?
>
"Pojedyncze oddziały leśne utrzymały się na Litwie jeszcze do 1956, a ostatni partyzant estoński August Sabbe poległ dopiero w 1978."
Ale dopiero tera coś się o tym mówi.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 13:14 
 Ocena 2 na 4
hubin (2274 punktów)

Należy wspomnieć o "Poległych pod Smoleńskiem", dopiero teraz zaczyna się o nich mówić...

Zapomniałeś jeszcze o więźniu sumienia przetrzymywanym "bezprawnie" przez rząd Tuska ps. "Staruch"...

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
28-02-2013 20:12 
 Ocena 1 na 11
Fafciu (953 punktów)
>zabrali się za kolejnego okupanta.

Jaka wtedy była niby okupacja? Emocjonalny stosunek do PRL i ZSRR nie ma znaczenia, ja też mam negatywny co nie zmienia faktu że nijak żadnej okupacji nie było.
28-02-2013 20:17 
 Ocena 3 na 15
marcin19962013 (87 punktów)
(zablokowany)
>>zabrali się za kolejnego okupanta.
>Jaka wtedy była niby okupacja? Emocjonalny stosunek do PRL i ZSRR nie ma znaczenia, ja też mam negatywny co nie zmienia faktu że nijak żadnej okupacji nie było.
Popieram w 100%, to nie była żadna okupacja, była polskie władze, jako takie stosunki z KK, nie było obozów, łapanek itd. Może Polska nie była w pełni suwerenna, ale była. Można powiedzieć, że po przełomie roku 1956r. Polska była jednym z najmniej uzależnionych państw. Mocno uzależniona to była za Bieruta.
28-02-2013 22:50 
 Ocena 7 na 7
Satyr (4285 punktów)

>Popieram w 100%, to nie była żadna okupacja, była polskie władze,
Tak polskie były te władze jak ruskie pierogi są rosyjskie. Polacy nie mieli żadnego wpływu na obsadę stanowisk władzy.

>jako takie stosunki z KK,
Jeden z przykładów tych "jako takich" stosunków:
pl.wikiped(*)C4™ży_kurii_krakowskiej

>nie było obozów,
proszę bardzo:
pl.wikiped(*)ch_polskich_w_latach_1945-1948
pl.wikiped(*)e_NKWD_dla_Polak.C3.B3w_w_ZSRR

>łapanek itd.
Łapanek - takich na chybił-trafił rzeczywiście nie było. Ale były działania powiedzmy - o skutku równoważnym.

Pozdrawiam
01-03-2013 09:23 
 Ocena 3 na 5
romaro (25211 punktów)
>>Popieram w 100%, to nie była żadna okupacja, była polskie władze,
>Tak polskie były te władze jak ruskie pierogi są rosyjskie. Polacy nie mieli żadnego wpływu na obsadę stanowisk władzy.
Nie wiesz zapewne o tym, że w sejmie PRLowskim zasiadali najznakomitsi dzisiejsi przedstawiciele IIIRP z Mazowieckim, posłem (kilka kadencji) na sejm PRL na czele.

>>jako takie stosunki z KK, Jeden z przykładów tych "jako takich" stosunków:
Tutaj bym ci z Wikipedii podał mnóstwo przykładów odmiennych od tego który podałeś. Bilans byłby raczej na twoją niekorzyść.
01-03-2013 11:17 
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)

Mówimy tu o okresie wczesnego PRL (lata 40., początek 50), bowiem wątek dotyczy formacji "żołnierzy wyklętych". Jest jasne, że później władza musiała baczniej obserwować nastroje społeczne, szczególnie po tym, co się na Węgrzech wydarzyło w 1956.

Pozdrawiam
01-03-2013 11:05 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>jak ruskie pierogi są rosyjskie.
A kto mówił, że ruskie pierogi są rosyjskie? One są zwyczajnie RUSKIE.
No i nie wyszło Ci porównanie
01-03-2013 11:15 
 Ocena 1 na 5
Satyr (4285 punktów)

Wyszło i to doskonale, bowiem mnóstwo ludzi sądzi, że to rosyjska potrawa, zrównując "ruski" z "rosyjskim". Nawet na Wiki jest o tym wzmianka.

Pozdrawiam
01-03-2013 23:57 
 Ocena 2 na 2
mariawol (215 punktów)
Tak polskie były te władze jak ruskie pierogi są rosyjskie. Polacy nie mieli żadnego wpływu na obsadę stanowisk władzy.

W 1955 r., czy w 1975 r. ?
Pewnie czasy stalinowskie w Polsce skończyły się dopiero w 1989 r. ?
28-02-2013 22:41 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

>Jaka wtedy była niby okupacja? Emocjonalny stosunek do PRL i ZSRR nie ma znaczenia,

Myślę, że zanim PRL osiągnęło poziom zorganizowania równy w miarę stabilnemu państwu to można mówić o okupacji.

Pozdrawiam
01-03-2013 12:44 
 Ocena 10 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?
>Raczej na plus.
>Minusem mogą być oczywiście incydenty, te się jednak zdarzają w każdej grupie zbrojnej.

Jak obliczył Tadeusz Kosowski, wśród ofiar podziemia zbrojnego było też 5043 bezbronnych cywilów, w tym 2655 rolników i 691 gospodyń domowych oraz 187 dzieci do lat 14.
www.przegl(*)-zaplaci-za-zbrodnie-podziemia

>Trudno to zresztą oceniać,

Komu trudno, temu trudno.

>Co na plus?
>1. są wzorem pewnej szczególnej postawy, nieustępliwości, honoru.

A Ty się, Satyr, nie wstydzisz Dobrych Wzorców, ne c'est pas?

>Walczyli z jednym wrogiem - nazistowskim -

Nie omieszkawszy przy tym własnej stolicy w perzynę obrócić .

>a gdy ten został wyparty

Ciekawe przez kogo?

>- zabrali się za kolejnego okupanta.

???

>Cenię w nich postawienie wyżej honoru i sprawiedliwości ponad zwykłe korzyści.

Patrz pod link nieco wyżej.

>Takich postaw współcześnie brakuje.

Eee, gdzie tam - od Niepokornych dziś wprost opędzić się nie sposób.

>Trudno mi oceniać incydenty przeczące temu co napisałem

To mnie nie dziwi .

>2.napsuli mnóstwo krwi komunistom. Niejeden czerwony zdrajca miał pełno w gaciach wychodząc z rana doglądać swojego folwarku, zwanego PRL. To z pewnością na plus.

Byłby temat na habilitację w IPN: Moralne Zwycięstwo Niezłomnych Patriotów nad zbrodniczą perystaltyką bolszewicką .

>3. cóż innego mieli począć?

Było kilka opcji.

>Gen. Nil postanowił ułożyć sobie życie w PRL

Błąd. Generał AK nie mógł się ze strony komunistów niczego dobrego spodziewać.

>i go powiesili.

Co należy zaliczyć w poczet zbrodni stalinowskich.

>Wielu innych bestialsko torturowano i mordowano.

Zbrojne podziemie - jak wiadomo - torturowało i mordowało po dżentelmeńsku.

>Lepiej chyba oprzeć się na czymś poważniejszym, niż na informacjach ze strony, co do której wiadomo, że ma intencję przedstawienia ich w złym świetle.

Jasne - najlepiej na dzisiejszej Polityce Historycznej .

>Na samej stronie pewnie nie ma nic o pozytywnych stronach ich działalności

A były takie?
Ups... no, fakt - przecież pisałeś, że niejeden czerwony zdrajca miał pełno w gaciach.
I to się zowie - Osiągnięcie!


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
01-03-2013 12:51 
 Ocena 3 na 3
Maurycy.CelestynCSsR (8 punktów)
(zablokowany)
>Jak obliczył Tadeusz Kosowski, wśród ofiar podziemia zbrojnego było też 5043 .bezbronnych cywilów, w tym 2655 rolników i 691 gospodyń domowych oraz 187 dzieci do >lat 14.

Porównajmy te liczby do ustaleń prof.Siemion która obliczyła że do 1940 aresztowano i wymordowano ponad 400 tys. Polaków na terenie ZSRR.Dokonali tego późniejsi "wyzwoliciele" Polski.
01-03-2013 13:57 
 Ocena 4 na 6
Satyr (4285 punktów)

>[color=navy]Jak obliczył Tadeusz Kosowski,

Znasz jakieś poważne źródła tych rewelacji poza wymysłami jakiegoś czerwonego kundelka? Wystarczy chwila googlowania, aby się zapoznać z opiniami na temat Kosowskiego: tu np. przytacza się jego określenia władz wczesnej PRL:
Cytat:
Autor podaje, że w latach 1944-48 toczyła się w Polsce "bratobójcza wojna domowa" wywołana przez rząd londyński

Dalej jest jeszcze lepsze:
Cytat:
Przedstawiając straty, jakie poniosły strony podczas wojny domowej, Kosowski wykorzystuje określenie "lewica demokratyczna" w odniesieniu do rządzących wówczas w Polsce, podporządkowanych Stalinowi komunistów.

-to komentarze nauczycieli historii do wypocin tego "badacza".

Byłbym rad, gdybyś przedstawił wyniki badań jakiegoś poważnego autora, a nie chorego na czerwonkę mitomana.

Ze swojej strony przedstawiłem link:
pl.wikiped(*)trowersje_i_zbrodnie_podziemia
gdzie przedstawia się te kontrowersje, które dotyczą rzeczywiście dobrze udokumentowanych przypadków.
01-03-2013 14:45 
 Ocena 4 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>[color=navy]Jak obliczył Tadeusz Kosowski,
>Znasz jakieś poważne źródła tych rewelacji poza wymysłami jakiegoś czerwonego kundelka? Wystarczy chwila googlowania, aby się zapoznać z opiniami na temat Kosowskiego: tu np. przytacza się jego określenia władz wczesnej PRL:
>Cytat:
Autor podaje, że w latach 1944-48 toczyła się w Polsce "bratobójcza wojna domowa" wywołana przez rząd londyński


O "wywołaniu" wojny przez rząd londyński mówić trudno - ta wojna "wywołała się" sama z siebie niejako. Że jednak była to "bratobójcza wojna domowa" kwestionować się nie da.

>Dalej jest jeszcze lepsze:
>Cytat:
Przedstawiając straty, jakie poniosły strony podczas wojny domowej, Kosowski wykorzystuje określenie "lewica demokratyczna" w odniesieniu do rządzących wówczas w Polsce, podporządkowanych Stalinowi komunistów.


W latach 1944-48 tzw. "władza ludowa" bazowała nie tylko na komunistach, ale i w znacznej mierze na działaczach przedwojennej PPS i ruchu ludowego. Nazywanie jej "demokratyczną" jest oczywistym nadużyciem, nie większym jednak niż nazywanie "demokratycznym" zbrojnego podziemia.

>-to komentarze nauczycieli historii do wypocin tego "badacza".

Nauczyciele historii pieniądze biorą za realizowanie polityki historycznej aktualnej władzy - ich opinie są z góry nieważne.

>Byłbym rad, gdybyś przedstawił wyniki badań jakiegoś poważnego autora, a nie chorego na czerwonkę mitomana.

Linki już zamieszczałem.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-03-2013 20:18 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)

>O "wywołaniu" wojny przez rząd londyński mówić trudno - ta wojna "wywołała się" sama z siebie niejako. Że jednak była to "bratobójcza wojna domowa" kwestionować się nie da.
Nie da się - bo bzdury nie da się kwestionować. Z jednej strony walczyli Polacy a z drugiej strony "Polacy" tacy jak Rokkosowski i NKWD czy UB.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 15:22 
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>O "wywołaniu" wojny przez rząd londyński mówić trudno - ta wojna "wywołała się" sama z siebie niejako. Że jednak była to "bratobójcza wojna domowa" kwestionować się nie da.
>Nie da się - bo bzdury nie da się kwestionować. Z jednej strony walczyli Polacy a z drugiej strony "Polacy" tacy jak Rokkosowski i NKWD czy UB.

Methinks, I see... Where?
- In my mind's eyes.

(Shakespeare)


Konowal certyfikaty polskości wydaje
Od 10 do 13.20
O 11.10 uwiera go pęcherz
Wychodzi
Rozpina rozporek
Zapina rozporek
Wraca chrząka
I apiat'
Certyfikaty polskości wydaje.


A Starań Odpowiednich dołóż, Konowal, bo - jak się można z Twego ulubionego portalu wPolityce.pl dowiedzieć - Ci sami "Polacy" z UB, MO, MBP, KBW, LWP i czego tam jeszcze, którzy normalnie Krwawymi Oprawcami Bolszewickimi na usługach Kolaboranckiego Reżimu Totalitarnego byli - błyskawicznie w Najprawdziwszych Polaków-Patriotów mistycznie się Przemieniali, gdy tylko do Akcji "Wisła" przychodziło, że o Odzyskiwaniu Prastarych Ziem Piastowskich nad Odrą nie wspomnę .
Uważaj więc pilnie, żeby od aktualnej linii Patriotycznej nie odpaść, bo najdrobniejsza pomyłka może sprawić, że sam się za Zdrajcę a Zaprzańca zostaniesz .

EDIT: Byłbym zapomniał - Rokossowski.
Tutaj i tutaj możesz się czegoś dowiedzieć, ignorancie.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
05-03-2013 10:38 
 Ocena 1 na 3
Konowal (6291 punktów)

>A Starań Odpowiednich dołóż, Konowal, bo - jak się można z Twego ulubionego portalu wPolityce.pl dowiedzieć - Ci sami "Polacy" z UB, MO, MBP, KBW, LWP i czego tam jeszcze, którzy normalnie Krwawymi Oprawcami Bolszewickimi na usługach Kolaboranckiego Reżimu Totalitarnego byli - błyskawicznie w Najprawdziwszych Polaków-Patriotów mistycznie się Przemieniali, gdy tylko do Akcji "Wisła" przychodziło, że o Odzyskiwaniu Prastarych Ziem Piastowskich nad Odrą nie wspomnę .

Porównujesz przesiedlenie z wymordowaniem ??? Symboliczne gesty z strzelaniem w tył głowy bez procesu ??? Jak tak dalej pójdzie to wyjdzie Ci że w Katyniu oficerowie polscy sami strzelali sobie w tył głowy żeby zrobić na złość sowietom.

> możesz się czegoś dowiedzieć, ignorancie.
Niby czego? że był na usługach Moskwy? i drenażował Polskę z zasobów??
za wiki:
"Od 1950 był członkiem Biura Politycznego PZPR, a od 1952 - wicepremierem. Realizował rozpoczętą już pod koniec wojny politykę represji wobec przedwojennych polskich oficerów, czystek i sowietyzacji w LWP, jak również wprowadził represyjny system pracy przymusowej w kopalniach węgla, rud uranu i w kamieniołomach, świadczonej w miejsce służby wojskowej przez młodzież z określonych rodzin. Należały do nich osoby, których członkowie rodzin przebywali za granicą, poza strefą okupacji sowieckiej, osoby pochodzące z majętnych rodzin, bądź rodzin, których członkowie byli urzędnikami przed wojną. Do kategorii prześladowanych żołnierzy trafiali również ci, którzy posiadali w rodzinie skazańca politycznego. Ogółem liczba osób poddanych represji sięgnęła 200 tysięcy. Ponad tysiąc z nich zginęło natychmiast, kilka tysięcy zostało kalekami, zaś dziesiątki tysięcy przypłaciło służbę utratą zdrowia i przedwczesną śmiercią[9]."

Bez komentarza , kogo Ty bronisz.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
07-03-2013 21:11 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>A Starań Odpowiednich dołóż, Konowal, bo - jak się można z Twego ulubionego portalu wPolityce.pl dowiedzieć - Ci sami "Polacy" z UB, MO, MBP, KBW, LWP i czego tam jeszcze, którzy normalnie Krwawymi Oprawcami Bolszewickimi na usługach Kolaboranckiego Reżimu Totalitarnego byli - błyskawicznie w Najprawdziwszych Polaków-Patriotów mistycznie się Przemieniali, gdy tylko do Akcji "Wisła" przychodziło, że o Odzyskiwaniu Prastarych Ziem Piastowskich nad Odrą nie wspomnę .
>Porównujesz przesiedlenie z wymordowaniem ???

Wiem już, Konowal, skąd u Ciebie ten Żal do komuny i to Krzywdy poczucie Nieutulone.
To za to, że komuna Cię czytać ze zrozumieniem nie nauczyła. Wszystkich nauczyła, a Ciebie jednego - nie .
I teraz pętasz się taki biedny, bez kontaktu, bez rozumu po świecie...
Będzie jak dla cielęcia: w ogóle nie porównywałem np. Akcji "Wisła" z działaniami przeciw podziemiu jako takich, a pisałem o endemicznej hipokryzji polskiej prawicy, dla której zbrojne formacje Polski Ludowej były bardzo Zbrodnicze w momencie, gdy Prawdziwych Polaków zwalczały, dokładnie te same jednak służby i wojska natychmiast bardzo Pozytywne się robiły, gdy przychodziło do zwalczania przez nie Prawdziwych Ukraińców albo ustanawiania polskiej władzy na Pomorzu Zachodnim.

>Jak tak dalej pójdzie to wyjdzie Ci że w Katyniu oficerowie polscy sami strzelali sobie w tył głowy żeby zrobić na złość sowietom.

Że wśród jeńców ukonstytuowała się Naczelna Komisja Lustracyjna pod przewodem mjr Kaczewicza i kpt. Macieryńskiego tropiąca, demaskująca a likwidująca Zdrajców i Agentów?
Tak po prawdzie - wcale by mnie to nie zdziwiło .

>> możesz się czegoś dowiedzieć, ignorancie.
>Niby czego? że był na usługach Moskwy?

Mieszko I, Bolesław Chrobry i Kazimierz Odnowiciel byli na usługach Kwedlinburga; Jan (późniejszy III) Sobieski - Sztokholmu, ks. Józef Poniatowski - Paryża, Józef Piłsudski - Wiednia, a Ryszard Kukliński - Waszyngtonu.
Wedle takiego klucza niewielu Ci Historycznych Bohaterów zostanie...

>i drenażował

Po polsku: drenował. Drenował - przepisz sobie sto razy.

>za wiki:
>"Od 1950 był członkiem Biura Politycznego PZPR, a od 1952 - wicepremierem. Realizował rozpoczętą już pod koniec wojny politykę represji

Znany z antysowietyzmu polski historyk, niedawno zmarły Paweł Wieczorkiewicz, również przyznaje, że represji w wojsku Rokossowski "nie inicjował".

Nawet nie chciało Ci się zajrzeć pod podane linki, mniejsza jednak już z tym. I tak nie sposób liczyć na to, że choćby promyczek wiedzy zdoła się przebić do Twego zakutego łba.

>Bez komentarza

W normalnych warunkach nie byłby to z Twej strony zły pomysł. Wszak lepiej milczeć i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości. Ale jest już dużo za późno, Konowal, dużo za późno...


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
08-03-2013 08:39 
 Ocena 3 na 5
Maluśkiewicz (0 punktów)
Udowodniłeś jeno dwie rzeczy:
1. Konstanty Rokossowski wielkim bolszewikiem był
2. Z jakichś powodów nie lubisz konowała

>Mieszko I, Bolesław Chrobry i Kazimierz Odnowiciel byli na usługach Kwedlinburga; >Jan (późniejszy III) Sobieski - Sztokholmu, ks. Józef Poniatowski - Paryża, Józef >Piłsudski - Wiednia, a Ryszard Kukliński - Waszyngtonu.

Serwilizm nie był ich jedynym osiągnięciem.
09-03-2013 19:57 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Udowodniłeś jeno dwie rzeczy:
>1. Konstanty Rokossowski wielkim bolszewikiem był

Jednak nie tylko jeden Konowal nie umie czytać ze zrozumieniem - jest Was już dwóch. Super - nie będzie mu więcej tak Smutno .
Ani słowem nie odnosiłem się do idei politycznych Rokossowskiego; czy był on bolszewikiem wielkim, średnim czy zupełnie malutkim - z moich wypowiedzi wydedukować się nie da.

>2. Z jakichś powodów nie lubisz konowała

A skąd - przecie nawet na oczy go w życiu nie widziałem. Że tak powiem - Grzech (w tym wypadku "grzech" ignorancji, infantylizmu i zwykłej głupoty) zwalczam, nie zaś grzesznika. Ja się nie wstydzę Dobrych Wzorców .

>>Mieszko I, Bolesław Chrobry i Kazimierz Odnowiciel byli na usługach Kwedlinburga; Jan (późniejszy III) Sobieski - Sztokholmu, ks. Józef Poniatowski - Paryża, Józef Piłsudski - Wiednia, a Ryszard Kukliński - Waszyngtonu.
>Serwilizm nie był ich jedynym osiągnięciem.

Sprawdzaj znaczenia Trudnych Słów, zanim jakiego użyjesz - jest szansa, że dzięki temu uda Ci się unikać Kompromitacji jak powyższa.
Żadnemu z wymienionych serwilizmu nie da się przypisać (Rokossowskiemu też nie); działali w takich warunkach, jakie były obiektywnie dane i w nich starali się realizować swoje interesy bądź idee - tyle.
Co do osiągnięć - to Rokossowski jako dowódca armii i frontów zadał siłom niemieckim więcej strat niż wszystkie wojska brytyjskie i amerykańskie razem wzięte.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
02-04-2013 01:39 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Co do osiągnięć - to Rokossowski jako dowódca armii i frontów zadał siłom niemieckim więcej strat niż wszystkie wojska brytyjskie i amerykańskie razem wzięte.

A najwięcej zadał strat siłom sojuszniczym i własnemu narodowi

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
03-04-2013 08:34 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Co do osiągnięć - to Rokossowski jako dowódca armii i frontów zadał siłom niemieckim więcej strat niż wszystkie wojska brytyjskie i amerykańskie razem wzięte.
>A najwięcej zadał strat siłom sojuszniczym i własnemu narodowi

Ty masz, Konowal, jakieś takie dzienne quantum idiotyzmów, które po prostu musisz wybredzić, bo inaczej się pochorujesz, niebożę?

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-04-2013 09:23 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Ciekawe kiedy zaczniesz mnie nazywać "zaplutym karłem reakcji"

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
03-04-2013 09:28 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe kiedy zaczniesz mnie nazywać "zaplutym karłem reakcji"

Kiedy już do karłowatości dorośniesz .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
08-03-2013 20:24 
 Ocena 1 na 3
Konowal (6291 punktów)

>Wiem już, Konowal, skąd u Ciebie ten Żal do komuny i to Krzywdy poczucie Nieutulone.
>To za to, że komuna Cię czytać ze zrozumieniem nie nauczyła. Wszystkich nauczyła, a Ciebie jednego - nie .
Jak rozumiem Ciebie komuna wszystkiego nauczyła.

Co zaś do bohaterów to ja wolę mieć Żołnierzy Wyklętych niż Stalina, Bieruta, Dzierżyńskiego i Rokossowskiego.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-03-2013 23:46 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Co zaś do bohaterów to ja wolę mieć Żołnierzy Wyklętych niż Stalina, Bieruta, Dzierżyńskiego i Rokossowskiego.
A co Torquemada, to już Panu nie podpada. A Borgia jest złym wzorem chrześcijańskiego polityka. Schodzi Pan do poziomu PiS-u i "Ognia" nominuje Pan jako moralny wzór polskiego patrioty pobłogosławionego przez KK?

Jakoś trudno jest mi szukać wzorów wśród wszelakich oprawców - niezależnie od tego w jakie by mundury czy sutanny się poubierali. Wszystko mi jedno - czy są to katolicy, czy też komuniści - inkwizytorzy, gestapowcy, czy enkawudziści.
To moralność Kalego - oskarżać tylko ideowych przeciwników, a swojego bronić do upadłego.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
09-03-2013 19:05 
 0 na 4
Elasp (6859 punktów)

Niech Pan się nie daje prowokować. Przecież każdy zdrowy na umyśle człowiek wie, że ma Pan rację. Prawda jest najlepszą - i wystarczającą - bronią.
09-03-2013 19:34 
 Ocena 3 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>każdy zdrowy na umyśle człowiek wie, że ma Pan rację. Prawda jest najlepszą - i wystarczającą - bronią.

Look who's talking!


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
09-03-2013 19:50 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Niech Pan się nie daje prowokować. Przecież każdy zdrowy na umyśle człowiek wie, że ma Pan rację. Prawda jest najlepszą - i wystarczającą - bronią.
Ale się Panowie dobrali. Jak w korcu maku - ciemni (kolorem upodobań) tacy i mentalnie jednacy. Celnie też się bronią - PRAWDĄ, której bronią, to tak oczywiste...., że aż posiadanie "zdrowego umysłu" trzeba w argumentacji przywołać.
Gratuluję.

@@@
.
02-04-2013 01:31 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Ależ się nie daję - wchodzę to z rozmysłem.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
09-03-2013 19:38 
 Ocena 4 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jak rozumiem Ciebie komuna wszystkiego nauczyła.

Eee, skądże - wagarowałem .

>Co zaś do bohaterów to ja wolę mieć

W Twoim wieku jeszcze Ci, Konowal, bohaterowie do czegokolwiek potrzebni???
Kurde, trafiłem z tą maścią na pryszcze...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
02-04-2013 01:34 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)

>W Twoim wieku jeszcze Ci, Konowal, bohaterowie do czegokolwiek potrzebni???
Ja wiem że trudno Ci pojąć że Lenin nie jest jedynym bohaterem na świecie, ale postaraj się


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-04-2013 13:45 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>W Twoim wieku jeszcze Ci, Konowal, bohaterowie do czegokolwiek potrzebni???
>Ja wiem że trudno Ci pojąć że Lenin nie jest jedynym bohaterem na świecie, ale postaraj się
Lenin błądził, mylił się popełniał złe czyny i do złych nawoływał, ale w zestawieniu z panem Konowalem, to był tak wielkim super-mędrcem, że pan Konowal nijak nawet pojąć nie może tego o czym on pisał. Nie mówiąc już o tym, iż nigdy go nie czytał.

Pan Konowal zupełnie nie jest w stanie pojąć jak żyć bez autorytetów, którym się święcie wierzy, gdy nawet się ich nie rozumie. Co z tego, że jak 90% katolików, to on nigdy Biblii nie przeczytał, to święta księga i autorytet. Co z tego, że Breviarium Fidei nawet nigdy w ręku nie miał, to doktryna i wykaz dogmatów tam zawartych jest świętym autorytetem. Co z tego, że nie przeczytał żadnej papieskiej encykliki w całości, to on uznaje ich autorytet.
Każdy nawet najgłupszy klecha to autorytet, nie mówiąc już o biskupach, czy papieżach. Jak żyć bez autorytetów, to dla fideistów wprost niepojęte.

Nie Szanowny Panie nie potrzebne są mi żadne autorytety, czy bohaterowie, natomiast poznałem wielu mądrych ludzi (głównie przez książki), którym swoją mądrość zawdzięczam. Pomieszani - najwięksi święci z największymi bezbożnikami, a czasem nawet, to i zbrodniarze coś mądrego powiedzieli - stanowią moje autorytety, są ich dziesiątki a nawet setki.

Wśród ludzi, którzy dokonali czynów chwalebnych są też ludzie wyznający przeróżne religie i przeróżnych opcji politycznych. Człowieczeństwo i humanizm nigdy nie było i nie jest związane z jakimikolwiek światopoglądem, natomiast już ze złem, to w największej ilości przypadków połączona jest jakaś wiara. Bogiem może być Jahwe lub Jezus i Bogiem może być Józef lub Adolf.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
09-03-2013 19:53 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Będzie jak dla cielęcia: w ogóle nie porównywałem np. Akcji "Wisła" z działaniami przeciw podziemiu jako takich, a pisałem o endemicznej hipokryzji polskiej prawicy, dla której zbrojne formacje Polski Ludowej były bardzo Zbrodnicze w momencie, gdy Prawdziwych Polaków zwalczały, dokładnie te same jednak służby i wojska natychmiast bardzo Pozytywne się robiły, gdy przychodziło do zwalczania przez nie Prawdziwych Ukraińców albo ustanawiania polskiej władzy na Pomorzu Zachodnim.

Dlaczego jest to według Pana hipokryzja? Według Pana człowiek zły zawsze postępuje źle? Jeżeli powiem, że Hitler (czy ktokolwiek inny) był zbrodniarzem, a zarazem dodam, że ten sam człowiek kochał matkę, to czy jestem hipokrytą? Czy tytułem konsekwencji muszę potępić jego synowskie uczucia, albo uznać, że ich nie było?

Ten kto czyni źle walcząc z wrogiem wewnętrznym, może czynić dobrze zwalczając wroga zewnętrznego, nawet jeżeli czyni to tymi samymi metodami. Nie ma tu żadnej hipokryzji ani sprzeczności. Uważam, że wobec zbrodni Niemców i okrucieństw Ukraińców (UPA) działania te były w dużym stopniu usprawiedliwione. "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Czasem wchodziła w grę w możliwość rewanżu za doznane krzywdy (casus Salomona Morela).

Pańskie wypowiedzi przekonują mnie, jak bardzo nielogiczny jest ateizm i świecki racjonalizm. Wynikają one z zaniedbania szkolnej, dwuwartościowej logiki i może z nazbyt emocjonalnego podejścia do każdego zagadnienia.
09-03-2013 20:29 
 Ocena 7 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Będzie jak dla cielęcia: w ogóle nie porównywałem np. Akcji "Wisła" z działaniami przeciw podziemiu jako takich, a pisałem o endemicznej hipokryzji polskiej prawicy, dla której zbrojne formacje Polski Ludowej były bardzo Zbrodnicze w momencie, gdy Prawdziwych Polaków zwalczały, dokładnie te same jednak służby i wojska natychmiast bardzo Pozytywne się robiły, gdy przychodziło do zwalczania przez nie Prawdziwych Ukraińców albo ustanawiania polskiej władzy na Pomorzu Zachodnim.
> Dlaczego jest to według Pana hipokryzja?

Upraszam (zdaje się, że nie pierwszy już raz) o zwracanie się do mnie w 2 osobie liczby pojedynczej.
Z chamów jezdem.

>Według Pana człowiek zły zawsze postępuje źle? Jeżeli powiem, że Hitler był zbrodniarzem, a zarazem dodam, że ten sam człowiek kochał matkę, to czy jestem hipokrytą? Czy tytułem konsekwencji muszę potępić jego synowskie uczucia, albo uznać, że ich nie było?

W ogóle nie wiem, co niby miałyby znaczyć pojęcia zła (a więc i komplementarnie: dobra) w tym "substancjalnym" sensie, w jakim ich używasz.

>Ten kto czyni źle walcząc z wrogiem wewnętrznym, może czynić dobrze zwalczając wroga zewnętrznego, nawet jeżeli czyni to tymi samymi metodami. Nie ma tu żadnej hipokryzji ani sprzeczności.

No, skądże znowu . Kalego mordować - źle, wrogów Kalego mordować - dobrze .
Jak widzę - nigdy jeszcze pod czerepem rubasznym nie ulęgła Ci się myśl, że dobrze/źle rozumiane w kategoriach etycznych może nie być dokładnie tożsame z dobrze/źle rozumianym w kategoriach własnego interesu.
Gaude, Elasp! - trudno o lepsze Świadectwo Prawdziwej Polskości i Katolicyzmu .

>Uważam, że wobec zbrodni Niemców i okrucieństw Ukraińców (UPA) działania te były w dużym stopniu usprawiedliwione.

Też tak uważam, choć z innych - znacznie ważniejszych od żądzy plemiennej zemsty - powodów.

> Pańskie wypowiedzi przekonują mnie, jak bardzo nielogiczny jest ateizm i świecki racjonalizm.

Kłamiesz - moje wypowiedzi nie były Ci w tym względzie do niczego potrzebne.
Przekonała Cię przecież o tym Dogłębnie jeszcze przedszkolna katechetka .

>Wynikają one z zaniedbania szkolnej, dwuwartościowej logiki i może z nazbyt emocjonalnego podejścia do każdego zagadnienia.

Taż widziałem, jakie Ty masz wyobrażenie o logice - daruj więc, że powyższą Twą opinię za całkowicie zaniedbywalną uznam.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
09-03-2013 21:20 
 Ocena 1 na 3
Elasp (6859 punktów)

Szczerze powiedziawszy nie mam się jak odnieść do Twojej wypowiedzi, albowiem nie zawiera ona prawie żadnej treści.

Wyjaśnię więc tylko, że przez złego człowieka rozumiem tego, kto czyni źle. Z tego, że ktoś jest w tym znaczeniu zły nie wynika, iż każdy jego czyn jest zły, że zawsze
i bez wyjątku czyni źle. Tak rozumiane zło (i dobro) w różnej proporcji określają każdego człowieka; proporcja ta ulega oczywiście zmianie z każdym naszym dobrym (lub złym) czynem.

Co do "własnego interesu", itd. to po pierwsze nie wiem, ile wspólnego miała "władza ludowa" z interesem polskim (tzn. z interesami narodu polskiego), 2) nie uważam za słuszne wspomnianych działań na tej podstawie, że były według mnie (chociażby przypadkowo) zgodne z moim plemiennym interesem. Przeciwnie, uważam, że w grę wchodzi pojęcie sprawiedliwości, wyrównanie wielkich i niewątpliwych krzywd. Byłbym tego samego zdania, gdyby chodziło o inne narody i inną epokę historyczną. Nie ma to nic wspólnego z katolicyzmem, tylko z logiką, do której masz niezrozumiałą dla mnie awersję.
09-03-2013 21:52 
 Ocena 7 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Szczerze powiedziawszy nie mam się jak odnieść do Twojej wypowiedzi, albowiem nie zawiera ona prawie żadnej treści

...ogarnialnej dla pewnych typów "umysłu"...

> Wyjaśnię więc tylko, że przez złego człowieka rozumiem tego, kto czyni źle. Z tego, że ktoś jest w tym znaczeniu zły nie wynika, iż każdy jego czyn jest zły, że zawsze i bez wyjątku czyni źle. Tak rozumiane zło (i dobro) w różnej proporcji określają każdego człowieka; proporcja ta ulega oczywiście zmianie z każdym naszym dobrym (lub złym) czynem.

A Elasp siedzi i podlicza to sobie w słupkach...
I potem Atesty wystawia .

>Co do "własnego interesu", itd. to po pierwsze nie wiem, ile wspólnego miała "władza ludowa" z interesem polskim (tzn. z interesami narodu polskiego),

A to ja służę wyjaśnieniem .

>2) nie uważam za słuszne wspomnianych działań na tej podstawie, że były według mnie (chociażby przypadkowo) zgodne z moim plemiennym interesem. Przeciwnie, uważam, że w grę wchodzi pojęcie sprawiedliwości, wyrównanie wielkich i niewątpliwych krzywd. (wytłuszczenie moje - big_zyd)

Wypełzbyś już, Elasp, z tego neolitu (no, dobra - niech będzie: brązu)...
Obciach trochę .

>Byłbym tego samego zdania, gdyby chodziło o inne narody i inną epokę historyczną.

O, qurwa...

>Nie ma to nic wspólnego z katolicyzmem,

Wierzę na słowo .

>tylko z logiką, do której masz niezrozumiałą dla mnie awersję.

W sprawie Twych wyobrażeń o logice już się zdążyłem wypowiedzieć.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
09-03-2013 23:58 
 Ocena-2 na 8
Elasp (6859 punktów)

Nie szkoda Ci czasu na pisanie dla samego pisania? Można zając się chyba innym, bardziej pożytecznym i perspektywicznym zajęciem niż bezpłodną grafomanią. Twoje wypowiedzi to przejaskrawienie wypowiedzi p. Bogusławskiego - tak samo duże i w niepomiernej ilości, z taką samą (zerową) treścią własną, tyle że bardziej złośliwe. Operowanie sloganami, hasłami i zapożyczeniami, niezdolność do refleksji własnej -
oto Wasz znak rozpoznawczy.

Jest w tym coś na kształt intelektualnej kapitulacji, rozpaczliwie maskowanej formą
(i statystyką, skwapliwie uzyskiwanymi "punktami"). Niemniej, wrodzona mi życzliwość każe mi zakładać, że uderzająca jałowość tych postów jest wynikiem zbyt emocjonalnego podejścia do tematów poruszanych na forum, wynikiem zdenerwowania i irytacji, gwałtownych afektów, jakie budzi każdy, kto w jakiejś sprawie ma odmienne zdanie, niż chaotyczne i nieprzemyślane "stanowiska" obydwu Forumowiczów. Tak więc radzę Panom kierować się raczej rozumem niż emocjami. Będzie to z pożytkiem dla nas wszystkich.

Pozdrawiam.


10-03-2013 11:48 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
> Nie szkoda Ci czasu na pisanie dla samego pisania?
Nie, gdyż pan Big_zyd sprawia mi radość czytania, trafiając w rzeczy sedno. Czyta go też z ukontentowaniem duża liczba naszych czytelników. 33966 punktów na 5285 wypowiedzi to znakomity wynik świadczący o jego akceptacji.

>Można zając się chyba innym, bardziej pożytecznym i perspektywicznym zajęciem niż bezpłodną grafomanią.
Można, a więc czemu taką bezpłodną grafomanią się Pan zajmuje? Już się Panu perspektywy skończyły?

>Twoje wypowiedzi to przejaskrawienie wypowiedzi p. Bogusławskiego - tak samo duże i w niepomiernej ilości, z taką samą (zerową) treścią własną, tyle że bardziej złośliwe.
Nie to inny styl i inny zakres - w przypadku pana Big-zyda ogromnej - wiedzy. Każda wypowiedź oparta jest na doskonałej znajomości źródeł i własnych przemyśleniach.
Tak - jego wypowiedzi bywają bardzo złośliwe w stosunku do głupoty. Kpiną i ironią przekłuwa nadymane balony pseudointelektualizmu, który Pan tu reprezentuje.

>Operowanie sloganami, hasłami i zapożyczeniami, niezdolność do refleksji własnej - oto Wasz znak rozpoznawczy.
Na szczęście są jeszcze oazy myśli wolnej, gdzie byle fideistyczny głupek nie jest cenzorem i nie może zamknąć ludziom ust.

> Jest w tym coś na kształt intelektualnej kapitulacji, rozpaczliwie maskowanej formą (i statystyką, skwapliwie uzyskiwanymi "punktami").
Obraża Pan wszystkich użytkowników naszego portalu, uważając, iż nie potrafią zrozumieć poziomu intelektualnego wypowiedzi innych uczestników i klikają plusy bezmyślnie - tak jak katolicy się modlą, czy kochają "Naszego Papieża".

>Niemniej, wrodzona mi życzliwość
Czysta inkwizytorska.

>każe mi zakładać, że uderzająca jałowość tych postów jest wynikiem zbyt emocjonalnego podejścia do tematów poruszanych na forum, wynikiem zdenerwowania i irytacji, gwałtownych afektów, jakie budzi każdy, kto w jakiejś sprawie ma odmienne zdanie, niż chaotyczne i nieprzemyślane "stanowiska" obydwu Forumowiczów.
Szanowny Pan nie jest tu każdym. Należy Pan do małej grupy wyjątkowych, których się pamięta np. "Konowal", "Parys", "Marek Bielecki". Zadufanych fideistów, sprawnych intelektualnie inaczej, którzy próbują na naszym forum ewangelizacji.

>Tak więc radzę Panom kierować się raczej rozumem niż emocjami. Będzie to z pożytkiem dla nas wszystkich.
A ponad wszystko jest Pan kulturalnym prymitywem, czyli jest Pan całkowicie spójnym katolikiem. Mała wiedza, brak zdolności do refleksji, zawziętość, obrażanie i traktowanie z góry swoich interlokutorów połączone z pewnością posiadania absolutnej racji i Prawdy, która z prawdą nie ma nic wspólnego. Życzę Panu wszystkiego najlepszego i daj sobie Pan już spokój z naszym forum, to za trudne dla Pana środowisko.

Miłego dnia.

@@@
.
10-03-2013 12:27 
 Ocena 1 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Nie to inny styl i inny zakres - w przypadku pana Big-zyda ogromnej - wiedzy.

Jak rozumiem, takiej "wiedzy":

"Konowal certyfikaty polskości wydaje
Od 10 do 13.20 O 11.10 uwiera go pęcherz
Wychodzi
Rozpina rozporek
Zapina rozporek
Wraca chrząka
I apiat'
Certyfikaty polskości wydaje."

Wiedzy o tym, jak wyprowadzić z równowagi swojego rozmówcę. To jedyna wiedza, jaką dysponuje nieszczęsny p. Big_zyd. Ale za to w tej nader ograniczonej dziedzinie jest zaiste wszystkowiedzącym, a jego specjalizacja w tej materii jest wysoko oceniana "punkcikami".

I to mu musi wystarczyć.

Obiecał p. Big_zyd odnieść się do mojej wypowiedzi nt. judaizmu. Oczywiście nie zrobił tego, bo wymagałoby to odrobiny inwencji, a poza tym dostrzegł, że nie można mnie sprowokować, czego dotąd usilnie próbował, widząc w tym szansę dla siebie.
10-03-2013 17:43 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Nie to inny styl i inny zakres - w przypadku pana Big-zyda ogromnej - wiedzy.
>Jak rozumiem, takiej "wiedzy":
Szybko Pan certyfikaty intelektualnego poziomu wydaje, dlatego jest tak Panu blisko do pana Konowala:
>"Konowal certyfikaty polskości wydaje
>Od 10 do 13.20 O 11.10 uwiera go pęcherz
>Wychodzi
>Rozpina rozporek
>Zapina rozporek
>Wraca chrząka
>I apiat'
>Certyfikaty polskości wydaje."
Ja jestem tu parę lat i przeczytałem większość wypowiedzi pana Big_zyda i pana Konowala też. Udział w naszym forum daje mi satysfakcję intelektualną na moim poziomie intelektualnym, choć mamy tu i Pana i pana Big_zyda.

Czytam ze zrozumieniem większość wypowiedzi w tematach, które mnie interesują. Oceniam je i polemizuję - zgodnie z tym co sobą reprezentuję (nikt nie przeskoczy sam siebie). Na swoim poziomie wiedzy, inteligencji, kultury. Przedstawiam własną refleksję nad rzeczywistością i swój światopogląd. Mam swoje preferencje i swój styl wypowiedzi. Takie same - charakterystyczne dla siebie - ma tu większość znaczących dla forum polemistów.

Nasze forum jest otwartym forum, gdzie swoje teksty przedstawiamy pod publiczny osąd i one albo się tu merytorycznie bronią, albo nie. Liczy się ogólna ocena, a nie ocena pojedynczych (nawet stanowiących jakąś grupę) osób. Na nasze szczęście nie Pan tu jest cenzorem.

> Wiedzy o tym, jak wyprowadzić z równowagi swojego rozmówcę.
Naprawdę wyprowadził Pana z równowagi? Ja myślałem, iż Pan jest tak nieprzemakalny, że jest to zupełnie niemożliwym. Gratuluję panu Big_zydowi!

>To jedyna wiedza, jaką dysponuje nieszczęsny p. Big_zyd.
Nawet Pan nie czuje jak się bardzo tu kompromituje. Poucza Pan tu nawet profesorów (proszę tylko nie liczyć, że podam Panu stopnie tytuły naukowe i dorobek poszczególnych dyskutantów. Inteligentny czytelnik, to przeczyta parę wypowiedzi i wie z kim ma do czynienia, a tu formalne wykształcenie nie ma żadnego znaczenia) o sporym dorobku w zakresie ich specjalności.
Tak poucza Pan, a nie dyskutuje z nimi mając taką możliwość.
Jest ewidentne świadectwo Pańskiego głębokiego ograniczenia intelektualnego spowodowanego wiarą. To wprost intelektualna żenada.

>Ale za to w tej nader ograniczonej dziedzinie jest zaiste wszystkowiedzącym, a jego specjalizacja w tej materii jest wysoko oceniana "punkcikami".
Skąd w Panu, tak nieprzezwyciężone parcie na przecenianie samego siebie. Czy naprawdę naprawdę nikt (nawet mamusia) dobrze się o Pańskiej wiedzy i mądrości nie wypowiedział? Krzyczy Pan tu, że ma patent na mądrość, prawdę i rację, a jakoś to trudno innym zauważyć. Lekceważy intelektualny poziom innych użytkowników i potępia Pan nasze poglądy. Jest Pan całkowicie pewien, że wszyscy, którzy klikają plusy Big_zydowi to idioci, którzy nie wiedzą co czynią. Zaś Pan - wraz z panami: Konowalem, Markiem Bieleckim, Parysem, Brzostowskim, Janem Lewandowskim, Peccatorem, to kaganki oświaty niosące Prawdę przygłupiastym racjonalistom.

Daj Pan sobie spokój, nic Wam tu z ewangelizacji nie wyjdzie.
Chce Pan podyskutować i skonfrontować własne poglądy z naszymi, to serdecznie zapraszamy, ale spuść Pan z tonu, przestań Pan nas nauczać i pouczać. Nie takie orły fideistycznego intelektu już spotkaliśmy i przyszło nam z nimi dyskutować.

> Obiecał p. Big_zyd odnieść się do mojej wypowiedzi nt. judaizmu.
Olał Pan moich kilkadziesiąt wypowiedzi dotyczących istotnych spraw w danym wątku i słusznie to uczynił, nie mając niczego merytorycznego do powiedzenia. Nie wiem jaka była przyczyna zlekceważenia Pańskiej wypowiedzi przez pana Big_zyda, ale przecież zawsze można dopytać.

>Oczywiście nie zrobił tego, bo wymagałoby to odrobiny inwencji, a poza tym dostrzegł, że nie można mnie sprowokować, czego dotąd usilnie próbował, widząc w tym szansę dla siebie.
Proponuję jednak zmienić nicka na "Wszechwiedzącego".
To Pańska stała tu prymitywna intelektualnie i obrzydliwa moralnie tendencja przypisywania ludziom własnych projekcji tego - co oni myślą, piszą, bądź robią.

Wielce Szanowny Panie, jak każdy normalny człowiek lepiej znam pewne dziedziny wiedzy, a inne gorzej. Na kilka miesięcy Pańskiego tu pobytu w żadnej (nawet tej dla mnie najbardziej odległej) dziedzinie wiedzy (a zabiera Pan głos w bardzo wielu) nie przekroczył Pan mojego poziomu zrozumienia tego o czym Pan pisze (choć kilkakrotnie przekroczył Pan granice sensowności wypowiedzi). W tych dziedzinach, o których mam pojęcie wykazuje Pan ogromne braki w wiedzy podstawowej (a nawet w zwyczajnym oczytaniu w przedmiocie).

Jestem sporo starszy od Pana, ale gdy przyjdzie dzień, że uznam, iż już niczego nowego się nauczę, to będzie to dzień śmierci mojej, a Szanownemu Panu, to już się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał?
Szacunek dla innych, to także szacunek dla samego siebie, ale zdaje się rozmawiam ze ślepym o kolorach i Pan nadal nie wie o czym ja mówię - myśląc tylko o tym, że jakiś diabelski pomiot atakuje Boga i Pana jako boskiego przedstawiciela na naszym forum.

Miłego dnia.

PS. Proszę też nie grać z nami w intelektualnego ping-ponga, to mało efektowne i wcale nie ewektywne.

@@@
.
10-03-2013 18:24 
 0 na 4
Elasp (6859 punktów)

Ładnie, że stara się Pan bronić kolegę, niemniej kieruję się rosyjskim przysłowiem "ufaj, ale sprawdzaj". Tytułem sprawdzenia Pańskiej oceny zamknąłem więc oczy i ... na chybił trafił wybrałem trzy wypowiedzi wspomnianego Forumowicza, znajdujące się na profilu, który mi Pan podesłał. Proszę ewentualne pretensje kierować do twórców rach. prawdopodobieństwa. Oto ta trójka:

1. "Pocałujże Ty mnie, Kaczystowska, w środek dupy Najwytworniej."

2. "Co Ty tam znowu łżesz i bredzisz, Brzostowski, przygłupie kapitulny?
Naści minusa."

3. ">>Jak myślisz - od kogo się tych Subtelnych rozumowań uczyłem?
>Gdyby nie specyfika tego portalu, to wspomniałbym coś o Talmudzie,

A to by się Udziwili...

>...ale w tej sytuacji - nie wiem, no po prostu nie mam pojęcia

...na portalach Katolickich i Patriotycznych."

Można więc podejrzewać (litościwie zakładając, że wypowiedź 3. ma jakiś mikroskopijny sens), że 2/3 wypowiedzi p. Big_zyda jest zupełnie bezwartościowa.

10-03-2013 19:09 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
> Ładnie, że stara się Pan bronić kolegę, niemniej kieruję się rosyjskim przysłowiem "ufaj, ale sprawdzaj". Tytułem sprawdzenia Pańskiej oceny zamknąłem więc oczy i ... na chybił trafił wybrałem trzy wypowiedzi wspomnianego Forumowicza, znajdujące się na profilu, który mi Pan podesłał. Proszę ewentualne pretensje kierować do twórców rach. prawdopodobieństwa. Oto ta trójka: (...)
I znowu Pan manipuluje. To są zdania wyrwane z kontekstu rozmowy, a rozmowa musi być dopasowana do poziomu kulturalnego i intelektualnego rozmówcy.
Ja jestem zawsze ten sam i np. wcale nie uznaję konieczności "Wersalu" w naszych rozmowach, ale jednak inaczej rozmawiam np. z Panem, a inaczej z panem Konowalem, czy jeszcze inaczej z panem Maciejem (Maceoxem).
Muszę się przecież swoim poziomem do poziomu Panów dopasować. Lubię rozmówców bardzo dużo ode mnie wymagających, ale tych jest naturalnie mniej. Szczególnie trudno ich znaleźć wśród wierzących, niezależnie od podmiotu/przedmiotu wiary.

> Można więc podejrzewać (litościwie zakładając, że wypowiedź 3. ma jakiś mikroskopijny sens), że 2/3 wypowiedzi p. Big_zyda jest zupełnie bezwartościowa.
Szanowny Panie - w tym samym wątku - pan Big_zyd i ta jego wypowiedź świadczy nie tylko o wiedzy historycznej, ale także o umiejętności refleksji historiograficznej.
Ponieważ czytam wypowiedzi pana Big-zyda od wielu lat, to wiem, że taką merytoryczną znajomością wykazuje się przy całej historii świata.

Pańskim zdaniem - większe uczulenie na głupotę od mojego oraz większa dosadność (barwność) wypowiedzi, to wady. Może zgodziłbym bym się z Panem, ale tylko wtedy, gdyby normalne racjonalne argumenty do Panów docierały, a wszak jesteście Panowie zupełnie nieprzemakalni i czasem "ostre skróty" są konieczne, ale dość już omawiania Pana Big_zyda, chyba że założy Pan wątek jego dorobkowi na naszym forum poświęcony.

Miłego dnia.

@@@
.
10-03-2013 19:55 
 Ocena 1 na 3
Elasp (6859 punktów)

>I znowu Pan manipuluje. To są zdania wyrwane z kontekstu rozmowy, a rozmowa musi być dopasowana do poziomu kulturalnego i intelektualnego rozmówcy.

Chce Pan powiedzieć, że jeżeli ktoś Pana obraża, to ma Pan prawo do obrażania? Poza tym, czy to mój poziom kulturalny (powtarzam, kulturalny) sprawił, że nazwał mnie Pan "zakutą pałą", "intelektualnym karłem", "kimś podobnym do SS-mana", "nie panem, jakimś Elaspem z Krakowa"? Czy kiedykolwiek nazwałem Pana w podobny sposób?

>Ponieważ czytam wypowiedzi pana Big-zyda od wielu lat, to wiem, że taką merytoryczną znajomością wykazuje się przy całej historii świata.

Gdyby tak było, nie byłby tak katastrofalnie jednostronny w ocenach. Historyk zawsze wypowiada się w sposób wyważony. A oto "historyk" p. Big_zyd (sam Pan mi podesłał tę wypowiedź!):

"Nie do wiary, że można upaść aż tak nisko, Brzostowski. Ja o historii i polityce, a Tobie wyłącznie dupy w głowie. Toż nawet nieszczęsny Konowal, choć Brednie wypisuje Nieprzytomne zupełnie, jednak próbuje trzymać się właściwego wymiaru i interpretować (jak umie.... ) historię i politykę w kategoriach historycznych i politycznych, a nie poprzez sadomasochistyczne fantazje."

Tak wypowiada się histeryk, a nie historyk.
10-03-2013 23:57 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
> Chce Pan powiedzieć, że jeżeli ktoś Pana obraża, to ma Pan prawo do obrażania?
Znowu mam zasadnicze pytanie, a skąd Pan wziął takie przypuszczenie. Tylko konkretnie proszę. Potrafię wyrażać jasno swoje poglądy i dla większości czytelników jestem komunikatywnym. Tylko Pan cały czas kręci i manipuluje wypowiedziami innych.

>Poza tym, czy to mój poziom kulturalny (powtarzam, kulturalny) sprawił, że nazwał mnie Pan "zakutą pałą", "intelektualnym karłem", "kimś podobnym do SS-mana", "nie panem, jakimś Elaspem z Krakowa"?
Znowu Pan przez manipulacje zwyczajnie kłamie. Wyrwane z kontekstu równoważniki zdań (nawet, gdy są moje, a tak nie jest) nie mają nic wspólnego z moimi wypowiedziami. Kto i gdzie nauczył Pana tak niemoralnego zachowania. Przecież, to intelektualne qurestwo. I znowu wytnie Pan kawałek lub zrelacjonuje, że kiedyś ladacznicą Pana nazwałem. Takie to są Pańskie prawdy.

>Czy kiedykolwiek nazwałem Pana w podobny sposób?
Po pierwsze czym mógłbym na takie właśnie epitety - jakie Pan sobie wymyślił - zasłużyć. Po drugie - jak już napisałem - każdy reprezentuje inny poziom intelektualny, ma swoją kulturę, znajomość i kulturę języka, a także styl wypowiedzi. Tak, zostałem przez Pana tu wielokrotnie obrażonym (i nie tylko ja). Tyle tylko, że mam w wielkim poważaniu Pańskie obrażanie, wynikające z intelektualnej bezsilności.

>>>>Ponieważ czytam wypowiedzi pana Big-zyda od wielu lat, to wiem, że taką merytoryczną znajomością wykazuje się przy całej historii świata.
> Gdyby tak było, nie byłby tak katastrofalnie jednostronny w ocenach.
To Pańska wielce subiektywna ocena. Jakoś nie udało mi się w życiu poznać obiektywnych historyków i dlatego wolę tych, którzy do swojego subiektywizmu się przyznają, ale trzymają się faktów i starają się być obiektywnymi.
W swojej domowej biblioteczce mam sporo pozycji dotyczących historii Kościoła napisanych przez autorów wierzących, czy nawet kapłanów. Prezentują oni tam zdecydowane subiektywne oceny, ale różnice pomiędzy nimi są ogromne.

>Historyk zawsze wypowiada się w sposób wyważony.
Pan kpi, czy o drogę pyta. Naprawdę nie czytał Pan kościelnych historyków?

>A oto "historyk" p. Big_zyd (sam Pan mi podesłał tę wypowiedź!):
A Pan nic z niej nie zrozumiał i taki całkowity brak zrozumienia - na forum skierowanym do inteligencji - irytuje. To nie gimnazjum.

"Nie do wiary, że można upaść aż tak nisko, Brzostowski. Ja o historii i polityce, a Tobie wyłącznie dupy w głowie. Toż nawet nieszczęsny Konowal, choć Brednie wypisuje Nieprzytomne zupełnie, jednak próbuje trzymać się właściwego wymiaru i interpretować (jak umie.... ) historię i politykę w kategoriach historycznych i politycznych, a nie poprzez sadomasochistyczne fantazje."
>Tak wypowiada się histeryk, a nie historyk.
Każdy sobie wybiera z tekstu, to co potrafi zrozumieć, ta część była pisana właśnie do i dla Panów i dlatego Pan ją podchwycił, pozostała część była pisana dla inteligencji zdolnej do samodzielnej refleksji nad tekstem i dlatego ja ją uważam za wartościową. Co wcale nie musi znaczyć, iż zgadzam się z nim, gdyż to wcale nie na tym polega.

Pana też byśmy tu na rękach nosili, gdyby miał Pan takie poglądy jakie posiada, ale miał choć minimalny szacunek dla rozmówców, to znaczy czytał ich wypowiedzi ze zrozumieniem i brał je pod uwagę. Odpowiadał im na ich poglądy i zapisane treści, a nie na swoje wyobrażenia o tym co myślą inni.

Jest Pan intelektualnie nieuczciwym rozmówcą, a mojej ocenie, to znacznie większa wada niż soczysty język. Pomimo że już wielokrotnie Pana o to prosiłem, to nie chce się Pan zapoznać z linią programową naszego portalu i z zawartym tam ostrzeżeniem:
Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne.

Merytoryczność i poziom intelektualny wypowiedzi wcale nie jest zależny od szacunku dla głupoty. Można głupotę szyderczo wyśmiewać i wypowiadać się na najwyższym poziomie merytorycznym. Można też mieć pełną admirację do głupich wypowiedzi, gdy samemu dla własnej głupoty takiej się oczekuje. Ja liczę na merytoryczną ostrą krytykę i sądzę, że Pan Big_zyd też, ale konkretnie naszych wypowiedzi i naszych przemyśleń, a nie tego - co inni sobie wymyślą na temat naszych myśli.

Panów na to nie stać i dlatego nas epitetują i obrażają. Panu Big_zydowi dalece do histerii, gdyż poważna wiedza za nim stoi i byle czego się nie boi, a Panom tej wiedzy brakuje.

@@@
.
21-03-2013 21:58 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie to inny styl i inny zakres - w przypadku pana Big-zyda ogromnej - wiedzy.
>Jak rozumiem, takiej "wiedzy":
>"Konowal certyfikaty polskości wydaje
>Od 10 do 13.20 O 11.10 uwiera go pęcherz
>Wychodzi
>Rozpina rozporek
>Zapina rozporek
>Wraca chrząka
>I apiat'
>Certyfikaty polskości wydaje."

Tam było jeszcze motto...

> Wiedzy o tym, jak wyprowadzić z równowagi swojego rozmówcę. To jedyna wiedza, jaką dysponuje nieszczęsny p. Big_zyd. Ale za to w tej nader ograniczonej dziedzinie jest zaiste wszystkowiedzącym,

Przeciętny gimnazjalista dostrzegłby w jakieś 0,3 sekundy, że na pewien sposób uhonorowałem Konowala za jednym zamachem Szekspirem, Mickiewiczem i Andrzejem Bursą tyż.
Ale przeciętny gimnazjalista przeczytał w życiu coś ponad dwa numery Małego Gościa Niedzielnego...

>a jego specjalizacja w tej materii jest wysoko oceniana "punkcikami".

Punkt 4 .

> Obiecał p. Big_zyd odnieść się do mojej wypowiedzi nt. judaizmu. Oczywiście nie zrobił tego,

Niczego takiego nie pamiętam - nie wykluczam jednak, że w tym wypadku piszesz prawdę. Niekiedy - zwłaszcza, gdy uczestniczę w kilku dyskusjach naraz - odkładam odpowiedź na później; zdarza się, że potem w ogóle o sprawie zapominam i tak rzecz bez odpowiedzi i bez sensu zostaje. Jeśli więc Słusznie łakniesz, bym Cię w sprawie judaizmu Łaskawie Pouczył, zamieść link do czego trzeba. Zrozumieć - i tak nic nie zrozumiesz, ale przynajmniej ja se sumienie oczyszczę.

>bo wymagałoby to odrobiny inwencji, a poza tym dostrzegł, że nie można mnie sprowokować, czego dotąd usilnie próbował, widząc w tym szansę dla siebie.

Cu-cu .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
21-03-2013 22:12 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Przeciętny gimnazjalista dostrzegłby w jakieś 0,3 sekundy, że na pewien sposób uhonorowałem Konowala za jednym zamachem Szekspirem, Mickiewiczem i Andrzejem Bursą tyż.

Istnieje coś takiego jak maksyma relewancji.

>Niczego takiego nie pamiętam -

To już nie moja wina.
21-03-2013 22:40 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Istnieje coś takiego jak maksyma relewancji.

A skąd - znów Cię Nabrali.

>>Niczego takiego nie pamiętam -
> To już nie moja wina.

I nie mój Problem .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
21-03-2013 22:53Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>nie mój Problem

Ja jednak uważam, że należy dotrzymywać raz danego słowa, więc będę wdzięczny za odpowiedź.
21-03-2013 23:13 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>nie mój Problem
>Ja jednak uważam, że należy dotrzymywać raz danego słowa, więc będę wdzięczny za odpowiedź.

Taż od odpowiedzi wcale się nie uchylam - jednak po prostu nie pamiętam, na co miałbym odpowiadać.
Dopuszczam myśl, że w tym wypadku jesteś jak najzupełniej w prawie domagając się tej odpowiedzi - ale bez Twojej pomocy przypomnieć sobie, o co dokładnie chodzi, za cholerę nie zdołam, niestety.
Podaj więc jakiś link, abym wiedział w czym rzecz.
Jak już będę wiedział - będę do dyspozycji.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
21-03-2013 23:31 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Obietnica znajduje się tutaj:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,532005#w542243

Moja sugestia (między innymi) tutaj:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,532005#w542179
22-03-2013 00:38 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Obietnica znajduje się tutaj:
> www.racjonalista.pl/forum.php/s,532005#w542243

Aha - zgadza się.
Przypomniałem sobie sprawę; przypomniałem sobie też, iż nie odpowiedziałem nie dlatego, że zapomniałem - to później - ale dlatego, że sobie odłożyłem, a gdy chciałem do sprawy wrócić, okazało się, że Moderacja już wątek (bo za długi) zamknęła.

> Moja sugestia (między innymi) tutaj:
> www.racjonalista.pl/forum.php/s,532005#w542179

Odpowiadam zatem na:

>Przez judaizm można rozumieć pewien zbiór zdań oznajmujących i rozkazujących, zaś przez chrześcijaństwo - inny zbiór zdań tego typu.

Tego typu rzeczy "rozumienie" jest dość jaskrawo bezsensowne z co najmniej dwóch powodów:

- pierwszego (czysto logicznego - ale w gruncie rzeczy mało ważnego) takiego, że i judaizm i chrześcijaństwo niejedno mają imię; zdanie oznajmujące w jednej wersji chrześcijaństwa (np. katolickie: że Filioque) napotkać może kontrę w innej wersji chrześcijaństwa (np. ortodoksyjne: że nie-Filioque). Skoro jakiś "system" równie dobrze podaje do wierzenia, że p, jak i że ~p - to w ogóle przestajemy mieć do czynienia z jakimkolwiek systemem; można gadać, co popadnie - wszystko będzie równie dobre.
Nie jest więc możliwe, żeby sensownie chrześcijaństwo rozumieć jako zbiór zdań, skoro te zdania mogą być każde. Podobnie z judaizmem.
- drugiego (empirycznego, ważniejszego) zarówno judaizmu, jak i chrześcijaństwa, gros uczestników nie percypuje i nie przeżywa jako "systemowego" zbioru zdań, bo uczestnicy ci percypują i przeżywają judaizm czy chrześcijaństwo jako emocjonalnie "czytane" Obrazy i Rytuały; a emocjonalnie "czytanych" Obrazów i Rytuałów w kategoriach zbiorów zdań nie da się już rozpatrywać Zupełnie, ale to Zupełnie.

Co do:
>Zawsze mogę zapytać, jaki jest związek logiczny między zdaniami z obydwu zbiorów.

Oczywiście - zawsze możesz, bo zawsze możesz zapytać o cokolwiek; ale sensu nie będzie to mieć żadnego z powodów już wyłożonych wyżej.

Co do:
>Jeżeli historyczni Żydzi nie są autentycznymi wyznawcami judaizmu... itd.

W świetle tego, co napisałem wyżej, jest już - mam nadzieję - zrozumiałe, że i dlaczego nie ma i być nie może czegoś takiego jak autentyczny judaizm (czy chrześcijaństwo). Każda grupa wyznawców ma dokładnie takie same prawo do ogłaszania się Jedynymi Autentycznymi żydami (czy chrześcijanami) - a o tym, czy jej roszczenia zostaną choćby częściowo (przynajmniej na tyle, że grupie pozwoli się istnieć) uznane, zadecyduje już koniunktura społeczno-polityczna.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
22-03-2013 10:16 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Dziękuję za odpowiedź - odniosę się do niej pokrótce (gdyż wątek dotyczy innych zagadnień).

>Tego typu rzeczy "rozumienie" jest dość jaskrawo bezsensowne z co najmniej dwóch powodów:
>- pierwszego (czysto logicznego - ale w gruncie rzeczy mało ważnego) takiego, że i judaizm i chrześcijaństwo niejedno mają imię;

Taki argument wyklucza możliwość dyskusji o czymkolwiek: o miłości, patriotyzmie, racjonalności (jakże wieloznaczny to termin!). Nawet nie dałoby się tego stanu naprawić próbując odpowiednio definiować terminy, bo i pojęcie definicji jest wieloznaczne (jest wiele rodzajów definicji). Trudność, na którą wskazujesz, ma charakter czysto techniczny i jest najzupełniej do pokonania. Po pierwsze, nikt nie powiedział, że system zwany chrześcijaństwem musi być jeden (podobnie dla judaizmu). Po drugie, każda nauka wymaga idealizacji i tutaj także mogłaby wchodzić w grę (w ostateczności moglibyśmy rozważać pojedyncze systemy traktujące te religie w pewnym uproszczeniu).

>- drugiego (empirycznego, ważniejszego) zarówno judaizmu, jak i chrześcijaństwa, gros uczestników nie percypuje i nie przeżywa jako "systemowego" zbioru zdań, bo uczestnicy ci percypują i przeżywają judaizm czy chrześcijaństwo jako emocjonalnie "czytane" Obrazy i Rytuały; a emocjonalnie "czytanych" Obrazów i Rytuałów w kategoriach zbiorów zdań nie da się już rozpatrywać Zupełnie, ale to Zupełnie.

To protestancka wizja religii pochodząca od Schleiermachera. Oznacza ona, że wiara religijna jest bardziej wiarą-przeżyciem, niż wiarą "w" (wiarą "w to, że "A jest B""). Po pierwsze, nie wiem, skąd wiadomo, że taką postawę prezentuje gros wierzących? Jeżeli nawet prezentuje, to może np. w chwilach religijnego uniesienia? Twierdzenie, że "wiara to przeżycie" przypomina powiedzenie, że kibicowanie polega na euforii po zwycięstwie zawodnika, któremu się kibicuje. Po drugie, taki sposób myślenia prowadzi do zatarcia granic między religią a nie-religią (identyczne przeżycia mogą powodować inne okoliczności; jeżeli kogoś na drodze hipnozy doprowadzę do pewnego przeżycia motywowanego pewnym "obrazem", to czy stwarzam nową religię?). Po trzecie, jeżeli istnieje sposób na określenie wiary w kategoriach przeżycia, jak robi to Schleiermacher, istnieje też sposób na przyporządkowanie tym przeżyciom pewnych językowych (symbolicznych, a nie ikonicznych) korelatów i badanie ich. Nawet chorym na umyśle (np. paranoikom) można przyporządkować pewien zespół poglądów, tj. oddzielić je od rozmaitych stanów psychicznych, którym te osoby podlegają, nie naruszając przy tym założenia, że ich choroba polega na bardziej na stanach, niż na przekonaniach. Nawet jeżeli ktoś nienawistny religii uznałby ją za rodzaj choroby psychicznej, może tę chorobę badać w sposób, o jakim wspominałem w swej pierwotnej wypowiedzi.

Pozdrawiam.
>
22-03-2013 16:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
Pan Big-zyd: ...Oczywiście odpowiem jeszcze na Twój post, w którym - kompletnie bez sensu - usiłujesz sprowadzić religie do pewnych zbiorów sądów tylko i wykażę publicznie, że bredzisz; nie przez wzgląd na Ciebie jednak będę odpowiadać, a wyłącznie dla uciechy własnej...

>Dziękuję za odpowiedź - odniosę się do niej pokrótce (gdyż wątek dotyczy innych zagadnień).
Pan Big_zyd: Tego typu rzeczy "rozumienie" jest dość jaskrawo bezsensowne z co najmniej dwóch powodów:
- pierwszego (czysto logicznego - ale w gruncie rzeczy mało ważnego) takiego, że i judaizm i chrześcijaństwo niejedno mają imię;

> Taki argument wyklucza możliwość dyskusji o czymkolwiek: o miłości, patriotyzmie, racjonalności (jakże wieloznaczny to termin!).
Tak, taki jest Pański pogląd: Myślę, że istnieją tylko i wyłącznie własne języki, zaś to, co nazywamy jednym "językiem potocznym", to mnogość takich języków, którym wspólne jest to, że są dobrze nawzajem przekładalne.
Ale to wcale nie nie znaczy, że jest to pogląd obowiązujący: www.racjon(*).php/z,0/d,36/s,546248#w554100
Racjonalna inteligencja nie musi mataczyć i stara się jakoś tam porozumieć:
Przypomnienie Pani Meretseger: Garbage In, Garbage Out - śmieci na wejściu - śmieci na wyjściu, ta prawda dotyczy nie tylko informatyki, ale całej logiki, a nawet całej sensowności naszego myślenia. Wszystkie ludzkie języki mają większą lub mniejszą trudność precyzyjnego opisu rzeczywistości. Wielką sztuką jest budowanie znaczeniowych definicji zamkniętych w określonych terminach.

Nauka pomimo oporu materii dąży do tworzenia takich precyzyjnych terminów, zaś zupełnie alternatywne stanowisko zajmują wszelakie teologie, gdzie największą sztuką jest doprowadzenie za pomocą różnych lingwistycznych manipulacji do takiego zamętu pojęciowego aby enigmatyczna mętność teologiczna ubrana w stylizację filozoficzno-logiczną stwarzała pozory sensownej mądrości. Trafnie to opisał Leszek Kołakowski: "Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących. Przestałem już czytywać literaturę tomistyczną, nie sposób słuchać wiecznie tych samych i tak samo nieudolnych prób racjonalizacji. Nic tam, proszę państwa, z niczego nie wynika: nigdy Bóg nie 'wyniknie' z żadnego ruchu, z żadnego życia, z żadnej konieczności natury czy przypadkowości natury - mogą być tylko dalsze wieki daremnego oczekiwania na geniusza, który by wreszcie dowiódł czegoś, czego dowieść niepodobna."
www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,26#w537135


>Nawet nie dałoby się tego stanu naprawić próbując odpowiednio definiować terminy, bo i pojęcie definicji jest wieloznaczne (jest wiele rodzajów definicji).
Tak, można nawet powiedzieć i pojęcie "definicji" nie zostało zdefiniowane - tylko czy z tego ma wynikać niemożliwość porozumienia się ludzi? Bezsens dokonywania prób definiowania terminów? Brak potrzeby przygotowywania słowników i encyklopedii i odwoływania się do nich?
Tylko wówczas po co i o czym Pan tu pisze?

>Trudność, na którą wskazujesz, ma charakter czysto techniczny i jest najzupełniej do pokonania.
Jaki "charakter techniczny" co to w ogóle ma tu znaczyć?

>Po pierwsze, nikt nie powiedział, że system zwany chrześcijaństwem musi być jeden (podobnie dla judaizmu).
Chyba nikt z racjonalistów tak nie twierdzi. Ja uważam, że każdy wierzący ma swoją koncepcję religii/ideologi i koncepcję własnego boga i dlatego należy zgodzić się tu z refleksją pana Big_zyda: W świetle tego, co napisałem wyżej, jest już - mam nadzieję - zrozumiałe, że i dlaczego nie ma i być nie może czegoś takiego jak autentyczny judaizm (czy chrześcijaństwo). Każda grupa wyznawców ma dokładnie takie same prawo do ogłaszania się Jedynymi Autentycznymi żydami (czy chrześcijanami) - a o tym, czy jej roszczenia zostaną choćby częściowo (przynajmniej na tyle, że grupie pozwoli się istnieć) uznane, zadecyduje już koniunktura społeczno-polityczna.

>Po drugie, każda nauka wymaga idealizacji
Bzdura, żadna nauka nie wymaga idealizacji.

> i tutaj także mogłaby wchodzić w grę (w ostateczności moglibyśmy rozważać pojedyncze systemy traktujące te religie w pewnym uproszczeniu).
Tak, idealizacja religii jako całości oraz idealizacja poszczególnych systemów religijnych jest nieodzownym elementem myślenia o religii przez religijnych fideistów, tyle tylko, że nie obowiązuje to wszystkich zajmujących się zagadnieniami religii. Uczeni świeccy zajmujący się religiami podchodzą do zjawiska religii i religijności krytycznie, poddając analizie tak całość, jak i poszczególne elementy, a także - na tych podstawach - dokonując syntez, aby w uogólnieniach pokazać cechy wspólne.

CDN

@@@
.
22-03-2013 16:50 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>- drugiego (empirycznego, ważniejszego) zarówno judaizmu, jak i chrześcijaństwa, gros uczestników nie percypuje i nie przeżywa jako "systemowego" zbioru zdań, bo uczestnicy ci percypują i przeżywają judaizm czy chrześcijaństwo jako emocjonalnie "czytane" Obrazy i Rytuały; a emocjonalnie "czytanych" Obrazów i Rytuałów w kategoriach zbiorów zdań nie da się już rozpatrywać Zupełnie, ale to Zupełnie.
>To protestancka wizja religii pochodząca od Schleiermachera.
Tak, jakoś dziwnie się składa, że pionierami religioznawstwa w dużym stopniu byli uczeni wywodzący się z protestantyzmu. Schleiermacher był apologetą chrześcijaństwa, ale swoje wywody kierował do inteligencji i prawdopodobnie dlatego katolikom tak trudno je zrozumieć. Nie wiem, czy pan Big_zyd zaczerpnął swoje poglądy od teologa z pierwszej połowy XIX wieku, ale na ja mam raczej dualistyczny podział poglądów i dzielę je na mądre lub głupie, a na ideologicznie nakazane i zakazane autorytety.

>Oznacza ona, że wiara religijna jest bardziej wiarą-przeżyciem, niż wiarą "w" (wiarą "w to, że "A jest B"").
A nie jest tak? Ma Pan jakieś argumenty, iż jest inaczej?

>Po pierwsze, nie wiem, skąd wiadomo, że taką postawę prezentuje gros wierzących?
Z badań religioznawczych. Także tych konfesyjnych uczonych.

>Jeżeli nawet prezentuje, to może np. w chwilach religijnego uniesienia?
To, też, ale nie tylko. W uogólnieniu katolicyzm (np. w odróżnieniu od protestantyzmu) jest bardzo aintelektualną religią.

>Twierdzenie, że "wiara to przeżycie" przypomina powiedzenie, że kibicowanie polega na euforii po zwycięstwie zawodnika, któremu się kibicuje.
Tylko tym, którzy mają bardzo ograniczoną wiedzę na temat stanów emocjonalnych człowieka.

>Po drugie, taki sposób myślenia prowadzi do zatarcia granic między religią a nie-religią
No cóż, przy znanych około 600 prób zdefiniowania religii, ponadto dochodzą do tego próby zdefiniowana wiary religijnej - nie mówiąc już o próbach zrozumienia tego zjawiska.

>(identyczne przeżycia mogą powodować inne okoliczności; jeżeli kogoś na drodze hipnozy doprowadzę do pewnego przeżycia motywowanego pewnym "obrazem", to czy stwarzam nową religię?).
Tak, zdarzają się religie zbudowane na psychozach proroków, choć źródła i przyczyny powstawania systemów religijnych są i mogą być przeróżne, a najczęściej są złożone.

>Po trzecie, jeżeli istnieje sposób na określenie wiary w kategoriach przeżycia, jak robi to Schleiermacher, istnieje też sposób na przyporządkowanie tym przeżyciom pewnych językowych (symbolicznych, a nie ikonicznych) korelatów i badanie ich.
Tak, są i były robione takie próby.

>Nawet chorym na umyśle (np. paranoikom) można przyporządkować pewien zespół poglądów,
Tak, wszyscy chorzy psychicznie mają swoje zespoły poglądów. Zniszczyć go je mogą dopiero patologie unieruchamiające (wyłączające) jakieś ważne części mózgu.

>tj. oddzielić je od rozmaitych stanów psychicznych, którym te osoby podlegają, nie naruszając przy tym założenia, że ich choroba polega na bardziej na stanach, niż na przekonaniach.
Z tym to już jest duży problem i jest tak samo, gdy dotyczy on ludzi zdrowych, jak i ludzi chorych.

>Nawet jeżeli ktoś nienawistny religii uznałby ją za rodzaj choroby psychicznej, może tę chorobę badać w sposób, o jakim wspominałem w swej pierwotnej wypowiedzi.
Religijność i choroby psychiczne bada się na przeróżne sposoby i nawet gdy ewidentnie znajduje się w nich jakieś elementy wspólne, to oczywistością jest, że są to zupełnie inne zjawiska. Uczeni starają się rzeczywistość zrozumieć i ją wyjaśniać, a nie gmatwać i zaciemniać. Nawet różnych chorób i upośledzeń psychicznych nie bada się przy pomocy jednej metody.

Miłego dnia.

@@@
.
22-03-2013 20:11 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>No cóż, przy znanych około 600 prób zdefiniowania religii, ponadto dochodzą do tego próby zdefiniowana wiary religijnej - nie mówiąc już o próbach zrozumienia tego zjawiska.

W jaki więc sposób zdołał Pan ustalić, że "wiara ogranicza nas intelektualnie i moralnie"?
22-03-2013 21:00 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>No cóż, przy znanych około 600 prób zdefiniowania religii, ponadto dochodzą do tego próby zdefiniowana wiary religijnej - nie mówiąc już o próbach zrozumienia tego zjawiska.
>W jaki więc sposób zdołał Pan ustalić, że "wiara ogranicza nas intelektualnie i moralnie"?
Posługując się wiedzą naukową i własnym rozumem. Panu też ten sposób polecam.

Miłego dnia.

@@@
.
22-03-2013 21:31 
 Ocena-1 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Posługując się wiedzą naukową i własnym rozumem. Panu też ten sposób polecam.

"Wiedzą naukową" - jak może wchodzić w grę wiedza naukowa, skoro sam Pan mówi, że jest 600 prób zdefiniowania religii? Nawet nie definicji, ale "prób zdefiniowania"? Jak to możliwe, że podczas gdy istnieją - jak Pan pisze - co najwyżej "próby" zrozumienia tego zjawiska, Panu udało się coś ustalić jak gdyby nigdy nic, tak iż ogłasza Pan na całym Forum, że "wiara ogranicza nas moralnie i intelektualnie", co więcej, ogłasza to jako pewnik, obowiązujący z mocą carskiego ukazu?

"Własnym rozumem" - a jak Pan ustalił, że "własny rozum" nie zaprowadził Pana na manowce? Wierzy Pan we własny rozum? Przecież odrzuca Pan wiarę jako bezsensowną. Własnym rozumem nie sprawdzi Pan działania własnego rozumu - czyż więc nie musi Pan zawierzyć komuś innemu?

Nie lepiej się przyznać, że się tę "mądrość" o szkodliwości wiary (religijnej) wyczytało u Marksa? Przecież można mówić bez obaw - Marks od dawna smaży się w piekle.
23-03-2013 00:06 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Posługując się wiedzą naukową i własnym rozumem. Panu też ten sposób polecam.
Parę rzeczy na tym forum wielokrotnie powtarzam. Między innymi i tą, że każdy - nawet z najmądrzejszego tekstu - może tylko tyle wynieść ile intelektualnie udźwignąć może.
Z ubolewaniem stwierdzam, że jest Pan bardzo słabowity, co egzemplifikuje moją tezę, że każda wiara ogranicza nas intelektualnie.

>"Wiedzą naukową" - jak może wchodzić w grę wiedza naukowa, skoro sam Pan mówi, że jest 600 prób zdefiniowania religii?
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Co ma piernik do wiatraka? Dochodzenie do prawd naukowych z próbami definiowania różnych zjawisk?

>Nawet nie definicji, ale "prób zdefiniowania"?
Tak, jest w każdym przypadku, gdy istnieje wiele definicji, to możemy je nazwać tylko próbami. W Wikipedii jest już wybrane tylko 17 najważniejszych definicji i jedna katolicka żenada:
Opisy konfesyjne sprowadzają się do zarzutu iż realna definicja religii (czyli taka, która opisuje cechy wspólne wszystkim religiom) nie bierze pod uwagę osobliwości tej religii, którą autor zarzutu wyróżnia. Krytyka ta manifestuje się np. w poglądach kard. Franciszka Königa, który stwierdzał, że "chrześcijaństwo swoje powstanie zawdzięcza bezpośredniej ingerencji Boga w historię ludzką i przez to jest z niczym nieporównywalne".

Proszę się zastanowić ile mamy religii oraz parareligii i ile w nich koncepcji bogów? Proszę z tego wybrać najistotniejsze cechy charakterystyczne pozwalające na jednoznaczne zdefiniowanie tego zjawiska. Na pewno są to: wiara, doktryna, kult i struktura, ale w różnych relacjach.

>Jak to możliwe, że podczas gdy istnieją - jak Pan pisze - co najwyżej "próby" zrozumienia tego zjawiska, Panu udało się coś ustalić jak gdyby nigdy nic, tak iż ogłasza Pan na całym Forum, że "wiara ogranicza nas moralnie i intelektualnie", co więcej, ogłasza to jako pewnik, obowiązujący z mocą carskiego ukazu?
Nasze forum skierowane jest do racjonalistycznie myślącej inteligencji, którzy rozróżniają potrafią rozróżnić "religię" od "wiary", gdyż religia, to system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka) i "wiara" - choć bardzo istotnym - to jest tylko jednym z elementów religii. Ponadto Pan jako dobry katolik prawie zawsze tu posługuje się kłamstwem i manipulacją, gdyż np. Bogusławski nie pisze o ograniczającej nas "religii" tylko o "wierze". Nie pisze "wiara" tylko "każda wiara" nie ograniczając tej postawy do tylko do wiary religijnej. Argumentowałem ten mój pogląd na naszym forum wielokrotnie i w przeróżnych jego aspektach.

>"Własnym rozumem" - a jak Pan ustalił, że "własny rozum" nie zaprowadził Pana na manowce?
Bardzo prosto - konfrontując go, pośrednio i bezpośrednio, z innymi rozumami.

>Wierzy Pan we własny rozum?
Nie, gdyż Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę". www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,506302#w506816

>Przecież odrzuca Pan wiarę jako bezsensowną.
Znowu pisze Pan o tym co Pan myśli, iż ja myślę i próbuje innym wmówić swoje bzdury jako moje stwierdzenia. Zastanawiam się nad tym co piszę i mnie na Uniwersytecie Warszawskim zupełnie innej postawy etycznej w prowadzeniu rozmów uczono. Gdy chce Pan uczciwie polemizować, to podawaj Pan konkretne, a nie wyrwane z kontekstu, cytaty. Tu nie seminarium duchowne, tu kłamstwa i manipulacje są źle widziane.

>Własnym rozumem nie sprawdzi Pan działania własnego rozumu - czyż więc nie musi Pan zawierzyć komuś innemu?
Komu?
Panu?
Czy panom: Bieleckiemu, Konowalowi, Brzostowskiemu i ich ideowym przyjaciołom?
Całe swoje życie poddawałem swój rozum różnym weryfikacjom, a i teraz m. in. nasze forum na jakąś tam weryfikację mojego rozumu mi pozwala.
Pański rozum tu też jest weryfikowany i gratuluję Panu wyników.

>Nie lepiej się przyznać, że się tę "mądrość" o szkodliwości wiary (religijnej) wyczytało u Marksa? Przecież można mówić bez obaw - Marks od dawna smaży się w piekle.
Znowu wielokrotnie powtarzam na naszym forum, że nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.

Miłego dnia.

@@@
.
23-03-2013 12:39 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)
>rozróżniają potrafią rozróżnić "religię" od "wiary", gdyż [color=blue]

To rozróżnienie jest w tym momencie nieistotne.

>Nie pisze "wiara" tylko "każda wiara" nie ograniczając tej postawy do tylko do wiary religijnej. Argumentowałem ten mój pogląd na naszym forum wielokrotnie i w przeróżnych jego aspektach.

Proszę więc o trzy najważniejsze argumenty, albo o linki do nich.

Tymczasem coś tytułem refleksji nad wiarą i racjonalnością.

Pewien zazdrosny mąż wybrał się w podróż otrzymawszy obietnicę od żony, iż ta podczas jego nieobecności nie będzie wychodzić z domu. Mąż powiedział żonie, że być może zadzwoni do niej na telefon stacjonarny, ot tak, żeby upewnić się, czy wszystko w porządku... Pożegnali się czule się o godz. 11.00 - aż do godz. 11.00 następnego dnia.

Przypuśćmy, że mąż był dotąd domatorem i nie wyjeżdżał nigdy na cały dzień, a teraz, będąc poza domem, jest w stanie w każdej chwili zatelefonować do żony (np. przez telefon komórkowy).

Pytanie: ile razy musi zadzwonić mąż do żony, aby jego przekonanie, że "żona jest cały czas w domu" zyskało status przekonania zasadnego i racjonalnego?

Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich Forumowiczów chcących odgraniczać wiedzę i racjonalne przekonania od wiary.
23-03-2013 13:45 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)

Bogusławski: "wiara" - choć bardzo istotnym - to jest tylko jednym z elementów religii. Ponadto Pan jako dobry katolik prawie zawsze tu posługuje się kłamstwem i manipulacją, gdyż np. Bogusławski nie pisze o ograniczającej nas "religii" tylko o "wierze". Nie pisze "wiara" tylko "każda wiara" nie ograniczając tej postawy do tylko do wiary religijnej. Argumentowałem ten mój pogląd na naszym forum wielokrotnie i w przeróżnych jego aspektach.
>Proszę więc o trzy najważniejsze argumenty, albo o linki do nich.
A po co?
Z kim mam tu dyskutować? Z Panem, który tak bzdurnie, jak autorytatywnie stwierdza:
>>>>rozróżniają potrafią rozróżnić "religię" od "wiary",
>To rozróżnienie jest w tym momencie nieistotne.

(Średnio zdolny uczeń szkoły średniej, gdy będzie go to interesowało to sobie sam znajdzie to co go interesuje, a Pan katolicki inteligent, który zdawał wiele egzaminów z logiki u prof. Woleńskiego tego nie potrafi?)
_______________________________________________

> Tymczasem coś tytułem refleksji nad wiarą i racjonalnością.
> Pewien zazdrosny mąż wybrał się w podróż otrzymawszy obietnicę od żony, iż ta podczas jego nieobecności nie będzie wychodzić z domu. Mąż powiedział żonie, że być może zadzwoni do niej na telefon stacjonarny, ot tak, żeby upewnić się, czy wszystko w porządku... Pożegnali się czule się o godz. 11.00 - aż do godz. 11.00 następnego dnia.
> Przypuśćmy, że mąż był dotąd domatorem i nie wyjeżdżał nigdy na cały dzień, a teraz, będąc poza domem, jest w stanie w każdej chwili zatelefonować do żony (np. przez telefon komórkowy).
> Pytanie: ile razy musi zadzwonić mąż do żony, aby jego przekonanie, że "żona jest cały czas w domu" zyskało status przekonania zasadnego i racjonalnego?
(Jak mądra baba, to poprosi przyjaciela, aby ją w domu odwiedził, gdyż mąż zastosował telefoniczny łańcuch wiążąc ją do chałupy. Ludowa piosenka uczy, "gdyby nie ta dziura w desce", a co bardziej inteligentnym i oczytanym, to przypominam nauki Boccaccio, czy Brantôme'a Pierre de Bourdeilles.)
Jednym z moich wykładowców był stary profesor, który czasem mawiał:
Mam pełne zaufanie do swojej żony i w związku z tym, gdy wracam z jakiejś konferencji to dzwonię z lotniska:
- Już wylądowaliśmy. Za godzinę, półtorej będę w domu.
Niedługo będę pół wieku z jedną żoną i nigdy jej nie sprawdzałem, choć wiedziałem, że na bardzo wielu panach robi duże wrażenie.

Szanowny Panie, już sama inna mentalność prowadzi do innej metodologii:
Język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji.
Na podstawie posiadanych przesłanek byłem i jestem przekonanym o miłości mojej żony i to mnie satysfakcjonuje.

> Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich Forumowiczów chcących odgraniczać wiedzę i racjonalne przekonania od wiary.
Tyle razy już Pana prosiłem, aby Pan przeczytał i postarał się coś z tego zrozumieć:
www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy

NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.(...)

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawd o istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

I żadne pieprzenie o Szopenie, czy zestawianie ludzkiego zaufania z religijną wiarą nic tu nie pomoże. Religijna wiara bardziej przypomina tą z tej anegdoty:
Wraca niespodziewanie mąż z delegacji i zastaje żonę z kochankiem w łóżku.
- Boże to skandal! Co moje oczy widzą!
Żona w płacz i z pretensjami do męża.
- I ty mówisz, że mnie kochasz, a wierzysz swoim oczom zamiast mnie wierzyć.


Fideiści swoim zmysłom nie ufają - uważając, że ich miłość i zaufanie do Boga jest ponad zmysłowe doświadczenie.

Miłego dnia.

@@@
.
23-03-2013 15:29 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

> A po co?Z kim mam tu dyskutować? Z Panem, który tak bzdurnie, jak autorytatywnie stwierdza:
>>>>>rozróżniają potrafią rozróżnić "religię" od "wiary",

Przecież zawsze może zabrać głos jeszcze ktoś inny. Proszę więc o przytoczenie tych argumentów.

>> Pewien zazdrosny mąż ...
>Jednym z moich wykładowców był stary profesor, ...

Nie rozumie Pan tej zagadki. Warunki początkowe są takie, a nie inne - przyjmujemy, że mąż nie może w żaden inny sposób sprawdzić, czy żona jest w domu, że nie może polegać na doświadczeniu (bo nigdy wcześniej nie wyjeżdżał na tak długo), zakładamy, ze mąż troszczy się tylko o to, ażeby żona nie wychodziła, itd. Taka sytuacja jest zresztą jak najbardziej możliwa. Jeżeli założy Pan, że mąż np. zainstalował kamerę, albo że zna ją swą żonę od wielu lat, to będzie to już inna zagadka, gdyż zmienił Pan warunki początkowe. Tak więc podane przez Pana rozwiązania to rozwiązania innych zagadek.

Jeżeli istnieje uchwytna różnica między wiarą a przekonaniem racjonalnym, musi przejawić się w omawianym przypadku, tak przecież prostym. Jeżeli nie ma sposobu na wskazanie tej różnicy, owa "racjonalność" (skontrastowana z wiarą) jest tylko hasłem, pustym sloganem, nie mającym zastosowania nawet do problemów elementarnych.
23-03-2013 16:53 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Pewien zazdrosny mąż ...
>>>>Jednym z moich wykładowców był stary profesor, ...
> Nie rozumie Pan tej zagadki.
Jest Pan tego pewien? Ja sądzę, iż Pan zupełnie nie rozumie odpowiedzi, w której pokazałem jak dalece odbiega nasze widzenie rzeczywistości i myślenie o świecie.
Przecież to wyraźnie napisałem.

>Tak więc podane przez Pana rozwiązania to rozwiązania innych zagadek.
Pańskie wydumane zagadki nie tylko, że nie stanowią zagadek, ale nie są dla mnie żadnymi interesującymi problemami.
(To może być i zabawne, ale nie merytoryczne). Tak jak Pańska logika nie jest moją logiką. Żyjemy w światach równoległych i mamy zupełnie inny ogląd i rozumienie rzeczywistości.

>Jeżeli istnieje uchwytna różnica między wiarą a przekonaniem racjonalnym, musi przejawić się w omawianym przypadku, tak przecież prostym.
pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)
pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2336

>Jeżeli nie ma sposobu na wskazanie tej różnicy, owa "racjonalność" (skontrastowana z wiarą) jest tylko hasłem, pustym sloganem, nie mającym zastosowania nawet do problemów elementarnych.
Nie ma - lub mnie zupełnie nie jest znany - sposób przekonania Pana do zrozumienia nawet najbardziej oczywistych oczywistości.

Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.

Światopogląd racjonalistyczny, w przeciwieństwie do filozoficznego racjonalizmu, za główne kryterium i źródło poznania świata stawia metodologię naukową, rozum i zmysły (doświadczenia empiryczne).

Racjonalizm ostro sprzeciwia się akceptowaniu pseudonauki, a także paranauki oraz wszelkim dogmatom ustanawianym bez potwierdzenia (naukowego lub empirycznego). Nie uznaje także pozbawionego wątpliwości i bezkrytycznego akceptowania autorytetów.

W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. Jeśli dany pogląd można uzasadnić i uzasadnienie to broni się w polemikach oraz przed krytyką i nie ma w nim błędów merytorycznych (a więc broni się tak, jak muszą się obronić teorie naukowe, choć ścisłość nie musi być aż tak duża) to jest on racjonalny. Chociaż każdy pogląd racjonalisty może ulec zmianie, to czym lepiej sprawdzona jest dana hipoteza, tym mniejsze są szanse na jej podważenie, a więc jest ona bardziej trwała. Dlatego racjonaliści najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy), a odrzucają te niesprawdzone lub negatywnie zweryfikowane. Odrzucenie polega tu - w przypadku niesprawdzonych lub słabo sprawdzonych hipotez - nie na negacji, lecz na braku zaufania do takiego poglądu, nie przyjmowaniu go.


Z wiarą nie ma żadnych dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej i jest to wprost zasadnicza różnica pomiędzy podejściem (przekonaniem) fideistycznym a racjonalistycznym.

Miłego dnia.

@@@
.
23-03-2013 19:01 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Dziękuję za odpowiedź - odniosę się do niej pokrótce (gdyż wątek dotyczy innych zagadnień).

Jak na razie autor wątku nie protestuje i nie wygania - pokolorował tylko - więc chyba może można...

>>Tego typu rzeczy "rozumienie" jest dość jaskrawo bezsensowne z co najmniej dwóch powodów:
>>- pierwszego (czysto logicznego - ale w gruncie rzeczy mało ważnego) takiego, że i judaizm i chrześcijaństwo niejedno mają imię;
> Taki argument wyklucza możliwość dyskusji o czymkolwiek: o miłości, patriotyzmie,

Miłości czy patriotyzmu zwykle nie próbuje się przedstawiać jako zbioru zdań .

>racjonalności (jakże wieloznaczny to termin!).

To proponuję zostawić do zupełnie osobnej dyskusji.

>Nawet nie dałoby się tego stanu naprawić próbując odpowiednio definiować terminy, bo i pojęcie definicji jest wieloznaczne (jest wiele rodzajów definicji).

Wszystkie definicje składają się ze słów, a każde z zawartych w dowolnej definicji słów musi być zdefiniowane przy pomocy innych słów, z których każde musi być zdefiniowane... wiadomo .

>Trudność, na którą wskazujesz, ma charakter czysto techniczny i jest najzupełniej do pokonania. Po pierwsze, nikt nie powiedział, że system zwany chrześcijaństwem musi być jeden (podobnie dla judaizmu).

Wskazywałem na to, że chrześcijaństwa czy judaizmu w ogóle niepodobna rozważać jako systemów. Od biedy może dałoby się jako systemy rozważać np. rzymski katolicyzm czy nauczanie Nachmana z Bracławia - chrześcijaństwa czy judaizmu branych in toto jednak nie ma jak po prostu.

>Po drugie, każda nauka wymaga idealizacji i tutaj także mogłaby wchodzić w grę (w ostateczności moglibyśmy rozważać pojedyncze systemy traktujące te religie w pewnym uproszczeniu).

W nauce (science) daje się odróżnić idealizacje uprawnione od nieuprawnionych.

>>- drugiego (empirycznego, ważniejszego) zarówno judaizmu, jak i chrześcijaństwa, gros uczestników nie percypuje i nie przeżywa jako "systemowego" zbioru zdań, bo uczestnicy ci percypują i przeżywają judaizm czy chrześcijaństwo jako emocjonalnie "czytane" Obrazy i Rytuały; a emocjonalnie "czytanych" Obrazów i Rytuałów w kategoriach zbiorów zdań nie da się już rozpatrywać Zupełnie, ale to Zupełnie.
> To protestancka wizja religii pochodząca od Schleiermachera.

A skąd. Nie jest tu do niczego potrzebny ani protestantyzm, ani Schleiermacher. Wznoszone przeze mnie obiekcje znacznie starsze są.

>Oznacza ona, że wiara religijna jest bardziej wiarą-przeżyciem, niż wiarą "w" (wiarą "w to, że "A jest B""). Po pierwsze, nie wiem, skąd wiadomo, że taką postawę prezentuje gros wierzących?

Ja wiem z bezpośrednich obserwacji i z dzieł klasyków antropologii, religioznawstwa i filozofii religii. Ale może źle wiem...

>Jeżeli nawet prezentuje, to może np. w chwilach religijnego uniesienia? Twierdzenie, że "wiara to przeżycie" przypomina powiedzenie, że kibicowanie polega na euforii po zwycięstwie zawodnika, któremu się kibicuje.

Rozpędzasz się bez sensu - i bez namysłu wmawiasz "oponentom" w brzuch rzeczy, których oni nie twierdzą.
Schleiermacherów, Ottów, Eliadów i van der Leeuwów na boku już zostawię, a tylko za siebie odpowiem:
Nie twierdzę, że wiara to przeżycie (coś doraźnego i ulotnego); jeśli już - twierdzę, że wiarę należy widzieć raczej jako, że tak powiem, przeżywanie (a więc pewne nastawienie stałe i odporne na doraźne nieprzyjemności).
Trzymając się Twych sportowych metafor: rzecz nie w momencie ekstazy, gdy akurat "nasi" gola strzelili, ale w przyjęciu na stałe za własny pewnego stylu życia oczekiwanego od kibica, stylu wymagającego obecności na meczach, kupowania klubowych gadżetów, lubienia/nielubienia jakichś drużyn obcych etc. - kompletnie niezależnie od tego, co tam akurat w danej chwili dzieje się na boisku.

>Po drugie, taki sposób myślenia prowadzi do zatarcia granic między religią a nie-religią (identyczne przeżycia mogą powodować inne okoliczności; jeżeli kogoś na drodze hipnozy doprowadzę do pewnego przeżycia motywowanego pewnym "obrazem", to czy stwarzam nową religię?).

Osobiście od dawna utrzymuję, że granice pomiędzy religią a nie-religią zupełnie sztuczne i arbitralne są; że to tak naprawdę Spisek Instytutów Regioznawstwa, żeby kolejne Granty i Dotacje otrzymywać .
Piłka nożna - rozpatrywana jako zjawisko społeczne - najlepszym przykładem moją tezę wspierającym.

>Po trzecie, jeżeli istnieje sposób na określenie wiary w kategoriach przeżycia, jak robi to Schleiermacher, istnieje też sposób na przyporządkowanie tym przeżyciom pewnych językowych (symbolicznych, a nie ikonicznych) korelatów i badanie ich. Nawet chorym na umyśle (np. paranoikom) można przyporządkować pewien zespół poglądów, tj. oddzielić je od rozmaitych stanów psychicznych, którym te osoby podlegają, nie naruszając przy tym założenia, że ich choroba polega na bardziej na stanach, niż na przekonaniach. Nawet jeżeli ktoś nienawistny religii uznałby ją za rodzaj choroby psychicznej, może tę chorobę badać w sposób, o jakim wspominałem w swej pierwotnej wypowiedzi.

No, gratuluję - jesteś już dość blisko odkrycia mniej-więcej kognitywistyki. Trochę późno - ale lepiej późno niż wcale.
Idź tą drogą .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
23-03-2013 19:27 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>No, gratuluję - jesteś już dość blisko odkrycia mniej-więcej kognitywistyki. Trochę późno - ale lepiej późno niż wcale.
>Idź tą drogą .

Nie kognitywistyki jako takiej, ale kognitywnych studiów nad wiarą religijną. "Nastawieniu stałemu i odpornemu" też można przyporządkować korelat językowy, ta precyzacja niczego zatem nie zmienia.

Z wiadomych względów odpowiem in extenso przy innej okazji, jakkolwiek w ostatnim zdaniu przyznajesz mi rację.
>
23-03-2013 19:48 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>No, gratuluję - jesteś już dość blisko odkrycia mniej-więcej kognitywistyki. Trochę późno - ale lepiej późno niż wcale.
>>Idź tą drogą .
>Nie kognitywistyki jako takiej, ale kognitywnych studiów nad wiarą religijną.

Niech będzie .

>"Nastawieniu stałemu i odpornemu" też można przyporządkować korelat językowy,

Teoretycznie przynajmniej.

>ta precyzacja niczego zatem nie zmienia.

O ile uznawać za prawomocne Twoje wyjściowe twierdzenie, że - ujmę to własnymi słowy, ale chyba rzeczy nie wypaczę - wszystko, co człowiek religijny jako swoją religię przeżywa, daje się rozpatrywać jako akceptacja przezeń pewnego zbioru zdań.

>Z wiadomych względów odpowiem in extenso przy innej okazji, jakkolwiek w ostatnim zdaniu przyznajesz mi rację.

Że, cytuję: idź tą drogą?
No, to idź .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
21-03-2013 21:28 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Nie szkoda Ci czasu na pisanie dla samego pisania?

Dla samego pisania nie kiwnąłbym palcem. Zawsze mi jakiś realny powód potrzebny. Tobie na przykład odpowiadam dla przyjemności, jaką sprawia mi Publiczne Upokarzanie idiotów .

>Można zając się chyba innym, bardziej pożytecznym i perspektywicznym zajęciem niż bezpłodną grafomanią.

A kto Ci broni?

>Twoje wypowiedzi to przejaskrawienie wypowiedzi p. Bogusławskiego

???

>w niepomiernej ilości,

Zajrzałem właśnie do Rankingu:
Najaktywniejsi uczestnicy Forum z ostatnich 31 dni:
1. Elasp - 200
(...)
5. big_zyd -148


>taką samą (zerową) treścią własną,

Próbuję zrozumieć...
Mój brak treści własnej to popłuczyny po braku treści własnej Bogusławskiego...
A jakby było odwrotnie - po czym by się to poznawało?

>tyle że bardziej złośliwe.

Aaaaa...

>Operowanie sloganami, hasłami i zapożyczeniami, niezdolność do refleksji własnej - oto Wasz znak rozpoznawczy.

...i tylko się sami się wzajem który-jest-który połapać nie możemy, Biedaczyska .
Dobrze, że Elasp jakoś daje radę jeszcze - Elasp rządzi, Elasp radzi, Elasp nigdy nas nie zdradzi!

>>Jest w tym coś na kształt intelektualnej kapitulacji, rozpaczliwie maskowanej formą

BUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!

>(i statystyką, skwapliwie uzyskiwanymi "punktami").

Nie jest dla mnie jasne, w jaki sposób można by - bez Brutalnego Gwałtu na języku polskim - cokolwiek skwapliwie uzyskać, ale leć dalej, nie przeszkadzaj sobie...

>Niemniej, wrodzona mi życzliwość każe mi zakładać, że uderzająca jałowość tych postów jest wynikiem zbyt emocjonalnego podejścia do tematów poruszanych na forum, wynikiem zdenerwowania i irytacji, gwałtownych afektów, jakie budzi każdy, kto w jakiejś sprawie ma odmienne zdanie, niż chaotyczne i nieprzemyślane "stanowiska" obydwu Forumowiczów. Tak więc radzę Panom kierować się raczej rozumem niż emocjami. Będzie to z pożytkiem dla nas wszystkich.

Komentować powyższego, w terminologii Freudowskiej: Wybuchu Stłumionego, nawet Dzikszy ode mnie Sadysta sumienia nie miałby .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
10-03-2013 12:16 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Też tak uważam, choć z innych - znacznie ważniejszych od żądzy plemiennej zemsty - powodów.

Mógłbyś rozwinąć Bigu?
11-03-2013 00:21 
 Ocena 8 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Też tak uważam, choć z innych - znacznie ważniejszych od żądzy plemiennej zemsty - powodów.
>Mógłbyś rozwinąć Bigu?

Oczywiście, choć nie wiem, jak szerokiego rozwinięcia oczekujesz.
Na razie zatem podejdę do kwestii minimalistycznie, odnosząc się do tego tylko, co dokładnie napisałem, choć rzeczy te - i owszem - aż proszą się o różnego rodzaju uzupełnienia.

Czemu więc za działania słuszne uważam
1. zagarnięcie ówczesnych niemieckich terytoriów wschodnich,
2. akcję "Wisła"?

Zarówno jedno, jak i drugie, były działaniami politycznymi i efektami decyzji politycznych - właściwą więc płaszczyzną ich oceny jest płaszczyzna polityczna właśnie.
Jedną sprawą są bowiem np. często niczym bezpośrednio niezawinione cierpienia wysiedlanych, inną zaś pytanie: co - w konkretnie danych warunkach - mógł i powinien zrobić polski rząd, zważywszy, że był rządem właśnie, a nie np. mającym zupełnie inne zadania i zakres odpowiedzialności osiedlowym klubem akwarystów?
Na tak postawione pytanie odpowiadam, w odniesieniu do kwestii
1. - bo dawali. Decyzja o przebiegu polskiej granicy zachodniej była dziełem aliantów (a w praktyce Stalina) - nie było ani sensu ani powodu (skoro była dla Polski ewidentnie bardzo korzystna) się jej sprzeciwiać. Dla Niemiec utrata 1/3 terytorium była oczywiście ciosem dramatycznym - ale to ich problem, nie trzeba było zaczynać wojny. A już zwłaszcza jej przegrywać.
W kwestii
2. - absolutnie pierwszym, podstawowym, definicyjnym wręcz dla tej instytucji, obowiązkiem państwa jest zaprowadzenie i utrzymanie porządku.
Rząd polski działał w warunkach skrajnie trudnych - w obróconym w perzynę i chaos głodującym kraju, mając dość wątłe i chwiejne poparcie społeczne oraz niepewną legitymację musiał, realizując swe najbardziej elementarne zadania tj. zaprowadzenie i utrzymanie porządku, za wszelką cenę przede wszystkim spacyfikować tych, którzy mu się zbrojnie przeciwstawiali, ponieważ w definicji państwa zawiera się, że na swym terytorium ma ono monopol na (legalne) używanie przemocy.
A takich, którzy władzy się zbrojnie przeciwstawiali, miała ona na podległym sobie terytorium od cholery i trochę:
- podziemie "niepodległościowe",
- grupy czysto bandyckie, często od podziemia "niepodległościowego" niedające się odróżnić,
- Werwolf,
- najtrudniejsze, z politycznych powodów, do opanowania zdemoralizowane wojska radzieckie (i tacyż maruderzy),
- i wreszcie zbrojne ugrupowania nacjonalistów ukraińskich.
Jest prawidłowością powszechną, że im władza słabsza i bardziej niepewna, tym mniej skora jest się patyczkować realizując swe podstawowe zadania - ówczesny rząd polski nie był żadnym wyjątkiem.
Jakoś on to pogranicze ukraińskie spacyfikować musiał, wiedział też dobrze do czego UPA jest zdolna, a więc, że żartów nie ma. Zupełnie mnie nie dziwi, że sięgnął po instrument radykalny czyli masowe wysiedlenia. Raczej nie miał w swoim arsenale instrumentów, które byłyby mniej brutalne, a jednocześnie równie efektywne.
Oczywiście - inaczej to wszystko wyglądało z perspektywy jakiegoś Bogu ducha winnego bieszczadzkiego Łemka; jednak - jak wspominałem - słuszność/niesłuszność działań politycznych należy oceniać z perspektywy polityka pod kątem tego, co on realnie może i za co odpowiada.
Dzisiejszemu człowiekowi jest oczywiście przykro i smutno, gdy czyta o nieprawościach i cierpieniach z jakimi się Akcja "Wisła" wiązała - ale dzisiejszy człowiek żyje właśnie dzisiaj, kiedy w bezpiecznym i poukładanym świecie może sobie śmiało pozwalać na luksus współczucia.
Pamiętać też warto o tym, że to, co w dzisiejszych standardach zupełnie się nie mieści - jak na przykład stosowanie odpowiedzialności zbiorowej w postaci np. wypędzeń właśnie - kiedyś było postępowaniem nieledwie rutynowym i jakiegoś specjalnego oburzenia nie budziło.
Wypędzali się wzajem Grecy i Turcy po wojnie lat 1919-1922, wypędzali Niemcy Polaków z terenów po wrześniu'39 bezpośrednio wcielonych do Rzeszy, Stalin całe narody przesadzał, a równolegle do Akcji "Wisła" trwały też m. in. wypędzenia Niemców z Polski i Czechosłowacji, tudzież wzajemne wypędzanie się hindusów i muzułmanów przy podziale Indii Brytyjskich.
I później zresztą takich rzeczy nie brakowało, zwłaszcza kiedy - często od pokoleń w lokalności już zakorzenionym - Europejczykom przychodziło wynosić się z kolonii (że tylko najbardziej spektakularny przykład Algierii przypomnę).
Business as usual - dałoby się powiedzieć.

Wszystko powyżej to jedne z wielu powodów, dla których nie wyrywam się do narzekania na nasze czasy.

Nie wiem, czy moja niniejsza odpowiedź Cię zadowala; jeśli dalsze rozwinięcia potrzebne - daj znać.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
11-03-2013 00:38 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)

>Nie wiem, czy moja niniejsza odpowiedź Cię zadowala; jeśli dalsze rozwinięcia potrzebne - daj znać.

O to dokładnie. Wielkie dzięki za wyłożenie
11-03-2013 00:41 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie wiem, czy moja niniejsza odpowiedź Cię zadowala; jeśli dalsze rozwinięcia potrzebne - daj znać.
>O to dokładnie. Wielkie dzięki za wyłożenie

Cała przyjemność po mojej stronie .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
11-03-2013 00:53 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Cała przyjemność po mojej stronie .

Nie mam oczywiście nic przeciwko żebyś podszedł maksymalistycznie

Wręcz przeciwnie bym rzekł
11-03-2013 01:20 
 Ocena 2 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie mam oczywiście nic przeciwko żebyś podszedł maksymalistycznie
>Wręcz przeciwnie bym rzekł

Nie ma sprawy, rzecz jasna.
Jednak
po pierwsze: już nie dziś, bo na pyszczek padam;
po drugie: mając problem z wyborem, w którą stronę się maksymalizować - bo możliwości jest tu za wiele - poproszę niniejszym o jakieś konkretne, pozwalające mi się ukierunkować, pytania.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
11-03-2013 02:02 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>po drugie: mając problem z wyborem, w którą stronę się maksymalizować - bo możliwości jest tu za wiele - poproszę niniejszym o jakieś konkretne, pozwalające mi się ukierunkować, pytania.

Trochę mam problem bo Twoja minimalistyczna odpowiedź zmaksymalizowała moje wcześniejsze oczekiwania

Nie specjalizuje się w tej tematyce ale zawsze mnie nurtowało (choć to chyba nieco odbiega od tej konkretnej problematyki):

Do jakiego stopnia spójna i konsekwentna była polityka wobec dawnego podziemia?

Czy mieliśmy jakiekolwiek szanse na wariant jugosłowiański czy też na starcie przegraliśmy z geografią?
12-03-2013 18:10 
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie specjalizuje się w tej tematyce

Ja też nie...

>Do jakiego stopnia spójna i konsekwentna była polityka wobec dawnego podziemia?

...a po rzetelną odpowiedź na takie pytanie właśnie do specjalisty należałoby się zwrócić.
Bardzo ostrożnie tylko odpowiem, że - wedle mojego rozeznania - spójna i konsekwentna była ona raczej mało. Z pewnością rządy warszawskie dążyły do maksymalizacji swej władzy, ale w konkretnych działaniach było mnóstwo przypadkowości.
Po pierwsze: polityka władzy była zmienna, bo zmieniała się i sama władza. Do czasu zakończenia działań wojennych przeciw Niemcom decydujący głos mieli po prostu Sowieci; potem nastąpiło względne usamodzielnienie się - póki we władzy udział miał Mikołajczykowski PSL; potem z kolei - stopniowe dokręcanie śruby aż po Zjazd Zjednoczeniowy PPR-PPS; wreszcie od rozprawy z odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym i aresztowania Gomułki i Spychalskiego można mówić już o dojrzałym stalinizmie. Każdy z tych okresów wyglądał wyraźnie inaczej.
Po drugie: gdzieś tak do 1948 rząd miał mocno ograniczoną kontrolę nad krajem - zatem choćby chciał realizować spójną i jednolitą wizję, w praktyce i tak skazany był na improwizację, chwytanie się rozwiązań doraźnych, takich, które w danym momencie wydawały się perspektywiczne.
Po trzecie: ostatnie słowo miała, tak czy owak, Moskwa - a na to, co radzieckim nagle do łba strzeli, wpływu już żadnego nie było, linia mogła się zmienić z dnia na dzień. Gomułka najpierw był Wybitnym Przywódcą Ludu Pracującego i I Sekretarzem, potem Zbrodniczym Renegatem, Odszczepieńcem i więźniem, aby znowu zostać Wybitnym Przywódcą Ludu Pracującego i I Sekretarzem...
Wszystko to sprawiało, że ktoś z podziemiem związany absolutnie nie mógł być pewien, czego się od nowej władzy ma spodziewać.
Ot, choćby taki Jan Szczurek-Cergowski:
Cytat:
Po aresztowaniu Prezesa WiN płk. Jana Rzepeckiego, 5 listopada 1945 wybrany prezesem, i tego dnia aresztowany. 3 lutego 1947 skazany na 7 lat więzienia, ułaskawiony dwa dni później, w odpowiedzi na list otwarty b. oficerów Gwardii Ludowej i Armii Ludowej.
Od lutego do września 1947 w stopniu pułkownika pełnił funkcję w Centrum Wyszkolenia Artylerii w Toruniu, a następnie gospodarował na działce osadniczej w Podwiłczu koło Koszalina. Aresztowany ponownie 30 września 1950, skazany wyrokiem Rejonowego Sądu Wojskowego 2 lipca 1953, na 15 lat więzienia. Został zwolniony 30 kwietnia 1956 i zrehabilitowany w lutym 1957.

Ofiarami represji, więzień, tortur i egzekucji padały niekiedy zupełnie przypadkowe osoby, a jednocześnie nawet w apogeum stalinizmu ukazywał się niekryjący swej opozycyjności Tygodnik Powszechny (którego prawowitą redakcję rozpędzono - paradoksalnie - dopiero po śmierci Stalina), a wiele istotnych postaci związanych z podziemiem (najczęściej bliskich ruchowi narodowemu) bez przeszkód robiło w nowej Polsce kariery i to wcale nie potrzebując się jakoś nadmiernie podlizywać nowej władzy - np. Stanisław Grabski, Aleksander Bocheński czy Aleksander Gieysztor.
O Bolesławie Piaseckim, który - wraz z całym swym PAX-em - prosperował jak pączek w maśle, nie wspominam nawet.

>Czy mieliśmy jakiekolwiek szanse na wariant jugosłowiański czy też na starcie przegraliśmy z geografią?

Moim zdaniem - żadnych, ale to najzupełniej żadnych. Nie dlatego, żeby Polska sama w sobie była dla Sowietów jakoś specjalnie ważna; nie dlatego też, że w odróżnieniu od Jugosławii miała długą granicę z Sojuzem - Finlandia miała jeszcze dłuższą, a udało jej się wykręcić finlandyzacją tylko.
Sprawę przesądzało to, że Polska leżała na drodze do Niemiec. Sprawa kontroli nad Niemcami była zaś "kamieniem węgielnym" Zimnej Wojny - a ustawicznie groziło, że stanie się też przyczyną wojny gorącej.
Nie bez znaczenia był fakt, że na Kremlu rządzili faceci, którzy w ciągu ledwie ćwierćwiecza dwukrotnie mieli okazję widzieć niemieckie wojska pod Petersburgiem/Leningradem i nad Morzem Azowskim (a za drugim razem i dalej). Z pewnością nie zamierzali Niemcom zostawić jakiejkolwiek ew. możliwości próbowania do trzech razy sztuka.

Inna sprawa, czy w ogóle warto byłoby się w tych czasach zamieniać na losy z dawną Jugosławią. Tej, co prawda, udało się zerwać z moskiewskiej smyczy - ale reżim, jaki tam Tito wprowadził w pierwszej dekadzie swych rządów, gorszy był chyba niż nawet najostrzejszy stalinizm w Polsce. Ukazała się niedawno na ten temat książka pióra znakomitego słoweńskiego antropologa Bożidara Jezernika - znam ją jak dotąd tylko z recenzji medialnych, ale i tego dość, by włosy zjeżyć na głowie.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
12-03-2013 23:31 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>Bardzo ostrożnie tylko odpowiem, że - wedle mojego rozeznania - spójna i konsekwentna była ona raczej mało.

Fascynuje mnie źródło tego kultu tych tzw. żołnierzy wyklętych. Rozumiem oczywiście tło, rozumiem, z dziada pradziada zaszczepiony, etos akowski, rozgoryczenie tych młodych, którzy urodzili się jakieś 20 lat za późno ale w jaki sposób można ignorować coś takiego . Świadków bez liku i wciąż żyją, a alternatywna rzeczywistość buduje swoje piramidy (smoleńskie).

> np. Stanisław Grabski, Aleksander Bocheński czy Aleksander Gieysztor.

Nie zapomniałeś o kimś?

pl.wikipedia.org/wiki/Rajmund_Kaczyński

>Nie bez znaczenia był fakt, że na Kremlu rządzili faceci, którzy w ciągu ledwie ćwierćwiecza dwukrotnie mieli okazję widzieć niemieckie wojska pod Petersburgiem/Leningradem i nad Morzem Azowskim (a za drugim razem i dalej). Z pewnością nie zamierzali Niemcom zostawić jakiejkolwiek ew. możliwości próbowania do trzech razy sztuka.

Wątek niemiecki mi się tak nie akcentował - po zastanowieniu przyznam, że się już akcentuje.

Jak Cię tak już wyciągam na opinie - jeszcze jedna mi się sprawa tak wspomniała - nawet założony wątek sobie odkurzyłem - dlaczego Stalin był tak, relatywnie patrząc, hojny patrząc na nasz powojenny kształt terytorialny?

>Inna sprawa, czy w ogóle warto byłoby się w tych czasach zamieniać na losy z dawną Jugosławią.

Ten wariant tylko od strony smyczy znałem. Dzięki za linka.
14-03-2013 11:59 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Fascynuje mnie źródło tego kultu tych tzw. żołnierzy wyklętych. Rozumiem oczywiście tło, rozumiem, z dziada pradziada zaszczepiony, etos akowski, rozgoryczenie tych młodych, którzy urodzili się jakieś 20 lat za późno ale w jaki sposób można ignorować coś takiego . Świadków bez liku i wciąż żyją, a alternatywna rzeczywistość buduje swoje piramidy (smoleńskie).

To rzeczywiście fascynujące - ale ten temat już nie do historii, a do teraźniejszości należy.
Warto kiedyś podyskutować o tym osobno.

>> np. Stanisław Grabski, Aleksander Bocheński czy Aleksander Gieysztor.
>Nie zapomniałeś o kimś?
>pl.wikipedia.org/wiki/Rajmund_Kaczyński

UUUUUuuuuuUUUUUPS!!!
No, faktycznie - zapomniałem...
Niewybaczalne .

>Jak Cię tak już wyciągam na opinie - jeszcze jedna mi się sprawa tak wspomniała - nawet założony wątek sobie odkurzyłem - dlaczego Stalin był tak, relatywnie patrząc, hojny patrząc na nasz powojenny kształt terytorialny?

W motywacje Stalina wglądu żadnego nie mam - mogę tylko spekulować i zgadywać jak niżej.
Z całą pewnością Stalin nie był jakoś specjalnie uprzedzony do Polaków - wbrew temu, co do wierzenia podaje obecna "polityka historyczna"; doceniał zapewne polski wysiłek wojenny - dowodem jego zgoda na to, by polskie wojska okryły się chwałą współzdobywców Berlina i to w walce na najbardziej prestiżowych odcinkach. Pewien wpływ na jego korzystne dla Polski decyzje wywarła Wanda Wasilewska. Nie wypadało mu wreszcie - z uwagi na wizerunek Sojuza w świecie - pozostawiać Polski, członka koalicji antyhitlerowskiej, bez jakiejś rekompensaty za utracone terytoria wschodnie.
Decydująca jednak była zapewne chęć osłabienia Niemiec, a po trosze też i stworzenia sytuacji skazującej Niemcy i Polskę na trwały konflikt, w którym to Sowiety zawsze byłyby arbitrem. Ponieważ jednak konflikt z Niemcami Polska miała już wcześniej i bez zagarniania niemieckich ziem wschodnich - nie oznaczało to dla niej żadnej zmiany na gorsze.
Opłacało się bardzo.
A propos Twojego wątku - myślę, że zainteresuje Cię ten tekścik; a i ten zapewne takoż.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
14-03-2013 22:45 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Warto kiedyś podyskutować o tym osobno.

Majstersztyk zamachu smoleńskiego bardzo do tego zachęca
wpolityce.(*)paganda-death-of-the-president

>Niewybaczalne .

Ano

> doceniał zapewne polski wysiłek wojenny - dowodem jego zgoda na to, by polskie wojska okryły się chwałą współzdobywców Berlina i to w walce na najbardziej prestiżowych odcinkach.

Jeszcze w sprawie gdybologii finlandyzacyjnej:
www.przegl(*)a-szansa-londynskiej-emigracji

>A propos Twojego wątku - myślę, że zainteresuje Cię ten tekścik; a i ten zapewne takoż.

A jakże. Tu też garść opinii:
www.przegl(*)c-ii-wojny-bez-ziem-zachodnich

Luźno nawiązujące ale też:

www.przegl(*)l/pl/artykul/prl-byl-taki-kraj
21-03-2013 19:15 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jeszcze w sprawie gdybologii finlandyzacyjnej:
>www.przegl(*)a-szansa-londynskiej-emigracji

Autor mimowolnie - ale za to podręcznikowo - pokazał wszystkie możliwe nierozumności gdybologii. Wyostrzając je zresztą aż do karykatury. Nawet wstecznie gdybając wypadałoby kierować się prawdopodobieństwem i bazować na realnie danych faktach - tymczasem autor składa pobożne życzenia na pobożnych życzeniach a wszystko na rzeczowych nieprawdach po prostu.
Odlot w stratosferę.

>>A propos Twojego wątku - myślę, że zainteresuje Cię ten tekścik; a i ten zapewne takoż.
>A jakże. Tu też garść opinii:
>www.przegl(*)c-ii-wojny-bez-ziem-zachodnich

Też gdybologia, jednak - na szczęście - znacznie bardziej już zdyscyplinowana.

>Luźno nawiązujące ale też:
>www.przegl(*)l/pl/artykul/prl-byl-taki-kraj

Łagowski jak prawie zawsze znakomity i - jak zawsze - na puszczy...


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
02-04-2013 01:37 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Niestety typowa PRL-owska logika Kalego na niektórych miała ogromny wpływ.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-03-2013 00:05 
 Ocena 1 na 1
mariawol (215 punktów)
Prawie to samo bym napisał.
Pozdrawiam.
05-03-2013 21:28 
 Ocena 3 na 5
Brzostowski (7067 punktów)
Z Żołnierzami Wyklętymi jest trochę jak z mężczyzną, który broni kobiety.

Napadli mężczyznę i kobietę dranie ze swastyką, złapali ją i wielokrotnie zgwałcili. Cały czas mężczyzna walczył z draniami, narażając swoje życie. Potem przyszli drudzy dranie z sierpem i młotem, pogonili tego ze swastyką i wzięli się znowu za gwałcenie kobiety. Znowu, cały czas mężczyzna walczył z draniami, narażając swoje życie i zginął. Byli jednak inni "mężczyźni", którzy w owym gwałceniu wielkiego zła nie widzieli, zwłaszcza, że i dla nich coś jeszcze tej kobiety zostało. A tych mężczyzn co walczyli z draniami z sierpem i młotem, nazywali i niestety nazywają mącicielami, zdrajcami ...

Są po prostu tacy faceci, którzy widząc gwałconą kobietę staną w jej obronie niezależnie od tego jak duży jest gwałciciel, są tacy, którzy stwierdzą, że przecież "się nie zmydli", licząc być może, że i sami coś dostaną, a są i tacy, którzy się przyłączą, bo z dużym (gwałcicielem) bezpieczniej, a w razie czego to na niego można zwalić winę.
10-03-2013 16:49 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Z Żołnierzami Wyklętymi jest trochę jak z mężczyzną, który broni kobiety.

Jest zupełnie inaczej, zboczulu.

Nie do wiary, że można upaść aż tak nisko, Brzostowski .
Ja o historii i polityce, a Tobie wyłącznie dupy w głowie. Toż nawet nieszczęsny Konowal, choć Brednie wypisuje Nieprzytomne zupełnie, jednak próbuje trzymać się właściwego wymiaru i interpretować (jak umie.... ) historię i politykę w kategoriach historycznych i politycznych, a nie poprzez sadomasochistyczne fantazje.

W mroki Twego życia popędowego ani myślę się zagłębiać, jednak na kryjące się pod kosmatymi metaforami idiotyzmy, jakie zamieściłeś, zareagować czuję się w obowiązku.

>Napadli mężczyznę i kobietę dranie ze swastyką, złapali ją i wielokrotnie zgwałcili.

Przypuszczam, że chciałeś zasugerować, że Polska padła ofiarą najazdu nazistowskich drani jako to Niewiniątko Boże biedne.
Nic bardziej błędnego.
Władze II RP nie widziały niczego niewłaściwego w rozstrzyganiu sporów międzynarodowych za pomocą siły i/lub groźby jej użycia, o czym świadczą choćby polskie ultimatum wobec Litwy bądź zbrojne ataki na Czechosłowację.
Najeżdżając Polskę dranie ze swastyką nie robili niczego, czego nie zrobiłaby II RP.
Draniami zresztą to oni stali się dopiero świtem 1 września, wcześniej Polska wspierała ich politykę zagraniczną popierdując z Entuzjazmu:

www.youtube.com/watch?v=QSCJpceNuGY
www.youtube.com/watch?v=aEgC0Fe_27c

Cytat:
Także i na ulicach Budapesztu w podniosłym i radosnym nastroju święcono wywalczenie wspólnej granicy polsko-węgierskiej. Ta granica i utworzenie przyjaznego państwa słowackiego powitane zostały życzliwie w Warszawie i w Budapeszcie, w Berlinie i w Rzymie.




Prawda, że Ładne zdjęcie?
Urodą w niczym nie ustępuje zdjęciom robionym pół roku później...



...kiedy w Polsce - z jakichś powodów - podniosły i radosny nastrój jakby utonął we Wrzasku, że Gwałtu! Rety! Mordujom!

>Cały czas mężczyzna walczył z draniami, narażając swoje życie.

Pytanie jest jedno. Jak to się mogło stać? Jak się mogło stać, że w przeciągu kilkunastu dni rozpadło się państwo niepoślednie, obfite w obszar i mieszkańców. Jak do próby, która - nie umiemy jeszcze odpowiedzieć, nie mamy możliwości porównań, ale nie jesteśmy chyba pyszni w przecenianiu przeżyć własnych - do próby, która nie miała sobie równych w historii naszego narodu, można go było poprowadzić w sposób tak zbrodniczo lekkomyślny? Jak w duszy zbiorowej, której wielu odmawiano cnót, lecz nigdy odwagi, mogło się objawić tyle słabości, wprost trwogi? Jak można było trwać bezkarnie, bez rozpoznania rzeczywistości, w takim samookłamywaniu i samouwielbieniu?
(...)
...zamiast dojrzałości i przygotowania - odwieczna polska łatanina, improwizacja, bałagan. Zamiast rozpoznania przeciwnika, przymierzenia go do sił naszych - straszliwa fanfaronada, blaga, kołtuńskie, niegodne ludzi dojrzałych otępienie, zablagowanie się po ostatni nerw. Oficerowie ze swoimi oddziałami stojący na granicach otrzymywali na odprawach mapy przygranicznych odcinków niemieckich wraz z objaśnieniem, którędy zależnie od oporu przeciwnika pójdzie własne uderzenie. A później w odwrocie zrywało się ze szkół mapy Polski, by mniej więcej się zorientować, gdzie się znalazło w rozsypce.
(...)
Po tygodniu walk najazd uderzył o próg stolicy. Ziemia patrzyła nadal pyszna i surowa. Tydzień wystarczył, by rząd tej ziemi stał się wędrowcem, jak każdy jej obywatel najlichszy. Gnany bombami wroga, oburzeniem podwładnych, przemykał się zatłoczonymi drogami, przypadał na rzadkie postoje, aż w błahej mieścinie pokuckiej porzucił swój kraj, kiedy od wschodu ruszyło plemię drugie. Prezydent na obcej ziemi ukazał cudzoziemski paszport, marszałek wojsk zgubił gdzieś buławę. Ja nie szydzę. Wspominam tylko sprawy bardzo niedawne, wstydliwe a hańbiące, a czasem myślę, że może kiedyś będą one tragiczne.


Kazimierz Wyka - Pamiętnik po klęsce

To o kampanii wrześniowej. Nieprawdą jest też, iż podziemie walczyło z hitlerowcami "cały czas". Przez 5 lat okupacji zajmowało się głównie staniem z bronią u nogi (co akurat było słuszne i racjonalne - nie miało sensu kopanie się z koniem narażające ludność cywilną na odwetowe represje), drobną dywersją i likwidowaniem Polaków posądzanych - słusznie czy nie - o współpracę z okupantem.
Zmieniło się to dopiero wraz z Akcją "Burza", o której tutaj.

>Potem przyszli drudzy dranie z sierpem i młotem, pogonili tego ze swastyką i wzięli się znowu za gwałcenie kobiety.

Ateńczycy: "Nie będziemy tutaj wygłaszać długich i niewzbudzających wiary przemówień ani opowiadać pięknie o tym, że panowanie słusznie nam się należy, gdyż pokonaliśmy Persów, albo o tym, że zaatakowaliśmy was, ponieważ nas skrzywdziliście. Lecz i was ze swej strony prosimy: nie myślcie, że przekonacie nas twierdząc, że jako lacedemońscy koloniści nie mogliście się przyłączyć do naszej wyprawy albo że nie wyrządziliście nam żadnej krzywdy, lecz starajcie się osiągnąć to, co według naszego obopólnego przekonania leży w granicach możliwości. Przecież jak wy tak i my wiemy doskonale, że sprawiedliwość w ludzkich stosunkach jest tylko wtedy momentem rozstrzygającym, jeśli po obu stronach równe siły mogą ją zagwarantować. Jeśli zaś idzie o zakres możliwości, to silniejsi osiągają swe cele, a słabsi ustępują.

Tukidydes Wojna peloponeska

CDN.
10-03-2013 20:36 
 Ocena-1 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Najeżdżając Polskę dranie ze swastyką nie robili niczego, czego nie zrobiłaby II RP.

Najazd najazdowi nierówny, nie uważasz? Korona królewska i korona dentystyczna to też jedno i to samo? Poza tym skąd wiesz, co zrobiłaby II RP? A może mamy już piętnować potencjalne grzechy, i to zgodnie z fantazjami kol. Big_zyda?

Stężenie "Gazety Wyborczej" (tych mistrzów relatywizmu historycznego) w Twoim umyśle przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Mówisz "Wyborczą", a nie Tukidydesem...
10-03-2013 21:08 
 Ocena 5 na 7
MarcinK (9189 punktów)
> Poza tym skąd wiesz, co zrobiłaby II RP? A może mamy już piętnować potencjalne grzechy, i to zgodnie z fantazjami kol. Big_zyda?

A to czytać kolega nie potrafi? Dokładnie jest w powyższym poście.

> Stężenie "Gazety Wyborczej" (tych mistrzów relatywizmu historycznego) w Twoim umyśle przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Mówisz "Wyborczą", a nie Tukidydesem...

W tak młodym wieku osiągnąć mistrzostwo w logice, patryjotyzmie, historii oraz psychologii. Do tego jeszcze arbiter elegancji

Tak serio, masz Ty jakieś wady?
10-03-2013 22:14 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Czytam dokładnie i jestem 5 lat starszy od Pana.
10-03-2013 22:34 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)
> Czytam dokładnie i jestem 5 lat starszy od Pana.

Toś mnie tym wiekiem zaskoczył in minus - wydawało by się, że wraz z wiekiem człek coraz bardziej sceptyczny powinien być do własnej, z młodości wywodzącej się, nieomylności - choćby ja jestem tego klinicznym przykładem.

Skoro czytasz dokładnie to jak Ci się udało pominąć tego linka o Zaolziu?

PS. Kilkakrotnie już o tym pisałem choć nie do Ciebie - na forum nie stosujemy "Pan" no chyba, że ktoś wyraźnie sobie tego zażyczy.
10-03-2013 23:13 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>>Toś mnie tym wiekiem zaskoczył in minus - wydawało by się, że wraz z wiekiem człek coraz bardziej sceptyczny powinien być do własnej, z młodości wywodzącej się, nieomylności - choćby ja jestem tego klinicznym przykładem.

Szczęśliwie przebyłem drogę odwrotną - od sceptycyzmu, relatywizmu i agnostycyzmu do tezimu. Wszystko, co czytam na forum, brzmi niczym przebrzmiała melodia, która kiedyś mi się podobała, a która dziś nie robi już żadnego wrażenia.

>Skoro czytasz dokładnie to jak Ci się udało pominąć tego linka o Zaolziu?

Tak, ale kol. Big_zyd wypowiadał się w trybie przypuszczającym, mówił nie tylko o tym, co nasi faktycznie zrobili (Zaolzie), ale także o tym, co gotowi byli (jego zdaniem) zrobić. Poza tym nie można porównywać zajęcia Zaolzia i agresji Niemiec na Polskę (stąd właśnie mój przykład z dwoma koronami).
10-03-2013 23:40 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)

>Szczęśliwie przebyłem drogę odwrotną - od sceptycyzmu, relatywizmu i agnostycyzmu do tezimu.

Nie pisałem o drodze światopoglądowej ale o wierze w jedynosłuszność własnych poglądów. Teoretycznie mogą się zdarzyć również fideiści ateistyczni ale ja takowych osobiście nie znam.

>Wszystko, co czytam na forum, brzmi niczym przebrzmiała melodia,

Twoje wywody dokładnie tak samo wybrzmiewają w moich uszach.

>która kiedyś mi się podobała, a która dziś nie robi już żadnego wrażenia.

To co niezmiernie irytuje w Twoich wypowiedziach to Twe poczucie wyższości i niezmienny protekcjonalizm.

> Tak, ale kol. Big_zyd wypowiadał się w trybie przypuszczającym, mówił nie tylko o tym, co nasi faktycznie zrobili (Zaolzie), ale także o tym, co gotowi byli (jego zdaniem) zrobić.

I bardzo dobrze to uzasadnił.

>Poza tym nie można porównywać zajęcia Zaolzia i agresji Niemiec na Polskę (stąd właśnie mój przykład z dwoma koronami).

A jakąż to widzisz znaczącą różnicę?
11-03-2013 00:07 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>To co niezmiernie irytuje w Twoich wypowiedziach to Twe poczucie wyższości i niezmienny protekcjonalizm.

Zwróć uwagę na sposób, w jaki zwracano się do mnie. Muszę kiedyś spisać wszystkie te epitety. Niektóre są tak absurdalne, że aż na swój sposób zabawne.

>> Tak, ale kol. Big_zyd wypowiadał się w trybie przypuszczającym, mówił nie tylko o tym, co nasi faktycznie zrobili (Zaolzie), ale także o tym, co gotowi byli (jego zdaniem) zrobić.
>I bardzo dobrze to uzasadnił.

W jaki sposób? Deklaracje a czyny to dwie różne rzeczy. Gdyby brać pod uwagę deklaracje (i rozmaite gesty oraz groźby), to III Wojna Światowa powinna była już wybuchnąć przynajmniej parę razy. Przykład obu Korei też jest pouczający.

>>Poza tym nie można porównywać zajęcia Zaolzia i agresji Niemiec na Polskę (stąd właśnie mój przykład z dwoma koronami).
>A jakąż to widzisz znaczącą różnicę?

Zajęcie Zaolzia było wielkim błędem, ale wynikało z w miarę zrozumiałego sporu terytorialnego (nie pierwsze i nie ostatnie to kraje, które kłóciły się o spłacheć ziemi). Natomiast roszczenia Hitlera wobec Polski były zupełnie nieuzasadnione i zostały poprzedzone oszukańczym pretekstem (prowokacją gliwicką). Hitler podawał wątpliwość istnienie Polski jako niepodległego kraju i dążył do unicestwienia tej niepodległości (wszak Polska przeszkadzała w "Drang nach Osten"), czego oczywiście nigdy nie prezentowała Polska w stosunku do Czechosłowacji.

To chyba powody wystarczające, aby nie dokonywać takich bezsensownych porównań.
11-03-2013 00:32 
 Ocena 5 na 7
MarcinK (9189 punktów)

> Zwróć uwagę na sposób, w jaki zwracano się do mnie. Muszę kiedyś spisać wszystkie te epitety. Niektóre są tak absurdalne, że aż na swój sposób zabawne.

Akcja wywołuje reakcję. Piszesz na określonym światopoglądowo portalu i nie zacząłeś bynajmniej jak gość ale intruz. Po drugie tu większość, w tym ja, ma alergię na wszelkie próby ewangelizacji.

> W jaki sposób? Deklaracje a czyny to dwie różne rzeczy. Gdyby brać pod uwagę deklaracje (i rozmaite gesty oraz groźby), to III Wojna Światowa powinna była już wybuchnąć przynajmniej parę razy. Przykład obu Korei też jest pouczający.

Zajęcie Zaolzia to dla Ciebie deklaracja?

> Zajęcie Zaolzia było wielkim błędem, ale wynikało z w miarę zrozumiałego sporu terytorialnego (nie pierwsze i nie ostatnie to kraje, które kłóciły się o spłacheć ziemi).

Hitler to samo mógł twierdzić o Wielkopolsce czy Śląsku, że o korytarzu gdańskim nie wspomnę.

> Natomiast roszczenia Hitlera wobec Polski były zupełnie nieuzasadnione

Uzasadnione są wszelkie te, które da się wprowadzić w czyn.

> i zostały poprzedzone oszukańczym pretekstem (prowokacją gliwicką).

Każdy pretekst z natury jest oszukańczy.

>Hitler podawał wątpliwość istnienie Polski jako niepodległego kraju i dążył do unicestwienia tej niepodległości (wszak Polska przeszkadzała w "Drang nach Osten"), czego oczywiście nigdy nie prezentowała Polska w stosunku do Czechosłowacji.

Czytałeś Ty tego linka od Biga?

Cytat:
Minister spraw zagranicznych Józef Beck rozpoczął wielką grę wiosną 1938 roku, gdy zrozumiał, że III Rzesza zamierza odebrać Czechosłowacji Sudety. Zamiast wesprzeć śmiertelnie zagrożonego sąsiada, uznał, że Rzeczpospolita ma szansę nie tylko odzyskać Zaolzie, ale też zainicjować powstanie niepodległej Słowacji i oderwać Ruś Zakarpacką od Czechosłowacji, by oddać ją Węgrom. W tej układance Węgry i Słowacja po upadku Czech miały zostać bliskimi sojusznikami Polski, tworząc wraz z Rumunią blok równoważący wpływy Niemiec i ZSRR. Wkrótce w Warszawie wiceminister spraw zagranicznych Jan Szembek rozmawiał z węgierskim posłem Andrasem de Horym, oferując zbrojną pomoc, jeśli tylko Węgrzy zdecydują się walczyć o Ruś Zakarpacką. Podobne wsparcie obiecywano słowackim nacjonalistom, gdy ogłoszą niepodległość.


> To chyba powody wystarczające, aby nie dokonywać takich bezsensownych porównań.

Polityka w międzywojniu, jak to zwykle bywa, nie była czarno biała. Nasza moralna wyższość jest wysoce wątpliwej jakości.
11-03-2013 22:32 
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Akcja wywołuje reakcję.

To wyjaśnienie, ale nie usprawiedliwienie.

>Zajęcie Zaolzia to dla Ciebie deklaracja?

Miałem na myśli ultimatum względem Litwy.

>> Zajęcie Zaolzia było wielkim błędem, ale wynikało z w miarę zrozumiałego sporu terytorialnego (nie pierwsze i nie ostatnie to kraje, które kłóciły się o spłacheć ziemi).
>Hitler to samo mógł twierdzić o Wielkopolsce czy Śląsku, że o korytarzu gdańskim nie wspomnę.

Co to znaczy "mógł"? Uważasz, że pretensje Niemiec do Wielkopolski byłyby słuszne? W takim razie ja chcę otrzymać Inflanty.

>> Natomiast roszczenia Hitlera wobec Polski były zupełnie nieuzasadnione
> Uzasadnione są wszelkie te, które da się wprowadzić w czyn.

To prawo knajackie, prawo silniejszego.

>Każdy pretekst z natury jest oszukańczy.

Nie zgadzam się.

>>Hitler podawał wątpliwość istnienie Polski jako niepodległego kraju i dążył do unicestwienia tej niepodległości (wszak Polska przeszkadzała w "Drang nach Osten"), czego oczywiście nigdy nie prezentowała Polska w stosunku do Czechosłowacji.
>Czytałeś Ty tego linka od Biga?

Z tego samego źródła:

"Operacja "Łom" trwała do końca listopada 1938 roku. W tym czasie wysadzono w powietrze 12 mostów drogowych i jeden kolejowy, a także jedną zaporę wodną, odcinając sporą część szlaków komunikacyjnych prowadzących z Rusi Zakarpackiej na Słowację. Podczas walk zginęło 23 żołnierzy i żandarmów czechosłowackich oraz 11 Polaków."

23 żołnierzy i żandarmów czechosłowackich oraz 11 Polaków.
Niewyobrażalna zbrodnia.

>Polityka w międzywojniu, jak to zwykle bywa, nie była czarno biała. Nasza moralna wyższość jest wysoce wątpliwej jakości.

Nikt nie mówi, że byliśmy chodzącym ideałem. Mieliśmy zapędy mocarstwowe, a jednocześnie b. trudną sytuację geopolityczną. Ale porównywanie 23 ofiar z milionami zabitych to chyba jednak przesada.

11-03-2013 23:15 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

> To wyjaśnienie, ale nie usprawiedliwienie.

A Twoje jest jakie?

Ja tu nikogo usprawiedliwiać nie zamierzam - ironia, sarkazm, szyderstwo jest w pełni tu akceptowalne, a jeszcze robienie tego w inteligentny sposób stanowi, przynajmniej dla mnie, ogromną zaletę tego forum.

>>Zajęcie Zaolzia to dla Ciebie deklaracja?
> Miałem na myśli ultimatum względem Litwy.

Ale to Zaolzie przecież zajęli więc zupełnie nie wiem o co kaman.

>Co to znaczy "mógł"? Uważasz, że pretensje Niemiec do Wielkopolski byłyby słuszne? W takim razie ja chcę otrzymać Inflanty.

Wyjaśnij w takim razie w jakiż to sposób te nasze były do Zaolzia czy Litwy jakoś słuszniejsze.

>To prawo knajackie, prawo silniejszego.

Nie, to po prostu polityka.

>>Każdy pretekst z natury jest oszukańczy.
>Nie zgadzam się.

Cytat:
pretekst pozór, fałszywy powód zmyślony dla ukrycia prawdziwej przyczyny, przen. płaszczyk, pokrywka.


www.slowni(*)56F534D831C12565810008994D.php

> 23 żołnierzy i żandarmów czechosłowackich oraz 11 Polaków.
> Niewyobrażalna zbrodnia.

Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę co tu wypisałeś?

> Nikt nie mówi, że byliśmy chodzącym ideałem. Mieliśmy zapędy mocarstwowe, a jednocześnie b. trudną sytuację geopolityczną. Ale porównywanie 23 ofiar z milionami zabitych to chyba jednak przesada.

Nie umieszczasz rzeczy w odpowiednim kontekście - to powyższe możesz sobie porównywać z zajęciem Sudetów przez Niemców.
12-03-2013 07:54 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Co do znaczenia słowa "pretekst" zgoda. Mam też świadomość tego, co napisałem.

P. Big_zyd uparł się, aby wrzucić do jednego worka i Polskę, i Niemcy. Owszem, ten kto ukradł 100 zł trochę przypomina tego, kto ukradł 100 mln (a nawet pod pewnym względem nie różni się od niego), ale kara będzie chyba niejednakowa. Obawiam się, że wszystko zmierza do tego, aby osobę, która ukradła 100 mln potraktować tak jak osobę, która zabrała 100 zł. Taki pomysł może zawładnąć umysłem tylko fanatycznego zwolennika równości ("wszyscy jesteśmy tacy sami"), czytelnika wyrównującej każdą nierówność "Gazety Wyborczej".

Daje to asumpt do bardziej generalnej uwagi, ale przyda się ona do oceny "rozumowania" p. Big_zyda w interesującej nas kwestii.

Otóż wobec mizernej postawy teoretycznej (na co wielokrotnie wskazywałem), krytyka religii (i teizmu) polega na "Racjonaliście" na gromadzeniu przykładów obciążających czy to religię (zwłaszcza katolicką), czy teizm. Nawet osoba nie zamierzająca kwestionować tych przykładów może jednak stwierdzić, że z równym powodzeniem można by założyć na przykład portal "rowerzysta.pl", którego użytkownicy przystąpią do gromadzenia niezliczonych przykładów dowodzących szkodliwości motoryzacji (ileż makabrycznych wypadków wydarza się każdego dnia? ile ludzkich dramatów z tym związanych? ile tysięcy istnień ludzkich pochłania motoryzacja każdego roku w samej tylko Polsce?). Wzorem "racjonalisty.pl" mogę wzmocnić ten wniosek zestawiając (autentyczne!) zdjęcia z wypadku z (równie autentycznymi) zdjęciami uśmiechniętych ludzi jadących na rowerze. Czy dowodzi to, że wszyscy powinniśmy przesiąść się na rowery? Wcześniej tak absurdalnymi metodami przekonywano do innych idei (np. pacyfizmu), obecnie uprawomocniany jest laicki racjonalizm.

Portal "wyrodna matka.pl" - może skupić się na przykładach karygodnych zachowań kobiet będących matkami. Czy z setek, ba, setek tysięcy przykładów złego traktowania dzieci przez matki (od nieuzasadnionej surowości, przez ogólną niedbałość i porzucenia aż do morderstwa, a nawet do morderstw wielokrotnych - a wszystko możemy poprzeć wiarygodnymi i szczegółowo udokumentowanymi relacjami!), będziemy faktycznie wnosić, że kobiety nie powinny zajmować się dziećmi, że "macierzyństwo jest złem"?

Winą za tak kuriozalne i selektywne metody (którymi wykazać można wszystko) odpowiada brak postaw teoretycznych. Problem polega jednak na tym, iż jest to brak chroniczny i nieusuwalny, albowiem twierdzenie fałszywe nie może mieć wystarczających podstaw teoretycznych.

Nic więc dziwnego, że p. Big_zyd skazany był na zastosowanie dokładnie tego rodzaju metody do przypadku żołnierzy wyklętych, a później przedwojennej Polski i Niemiec. Powtarzam, takimi sposobami można dowieść wszystkiego, a metoda, którą można wykazać dowolną tezę, jest poznawczo bezwartościowa.
Irracja (4721 punktów)
>Powtarzam, takimi sposobami można dowieść wszystkiego, a metoda, którą można wykazać dowolną tezę, jest poznawczo bezwartościowa.
    ... czy to dotyczy wszystkich metod i tez? Bo KRK posługuje się taką samą metodą przy dowodzeniu istnienia Boga...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-03-2013 19:18 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>    ... czy to dotyczy wszystkich metod i tez? Bo KRK posługuje się taką samą metodą przy dowodzeniu istnienia Boga...

Nawet jeżeli, to w niczym nie usprawiedliwia to postępowania racjonalisty.

Drobna errata: dwukrotnie w mojej wypowiedzi pojawiło się słowo "postawy". Chodziło mi oczywiście o "podstawy" ("podstawy teoretyczne").
Irracja (4721 punktów)
>>    ... czy to dotyczy wszystkich metod i tez? Bo KRK posługuje się taką samą metodą przy dowodzeniu istnienia Boga...
> Nawet jeżeli, to w niczym nie usprawiedliwia to postępowania racjonalisty.

    ... a to już kwestia względna, wobec kogo tak samo postępuje. To podobnie jak z bronią. Owszem, to że ktoś strzela do mnie nie usprawiedliwia strzelania do innych. Ale czy też nieusprawiedliwiań strzelania do agresora?... W sumie to ciekawe podejście masz do tematu. KRK może atakować ateistów, jak mu się podoba. Ale ateiści nie powinni tak postępować. Mało tego, ateiście nie śmią tak atakować "świętych krów"?. No cóż, "bezbronnych pacyfistów" łatwiej pacyfikować...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-03-2013 19:59 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)
> Mam też świadomość tego, co napisałem.

O tym niżej.

> Daje to asumpt do bardziej generalnej uwagi, ale przyda się ona do oceny "rozumowania" p. Big_zyda w interesującej nas kwestii.

Rozumowanie Biga jest na wskroś racjonalne i poparte odpowiednimi źródłami. Big analizuje sytuacje wielopłaszczyznowo uwzględniając racje każdej ze stron czyli, innymi słowy, po prostu nakreśla sytuacje polityczną z tamtego okresu. Żeby takie analizy uznać za pełnowartościowe trzeba się oderwać od polocentrycznego spojrzenia.

Twoje, czy szerzej, prawicowo patriotyczne da się sprowadzić do: nas leją - źle, my lejemy - dobrze. I wszystko w temacie. Twoje ideologiczne zaślepienie pozwala Ci nawet przejść do porządku dziennego nad 23 ofiarami polskich działań terrorystycznych - typowe, katolickie, cel uświęca środki - te 23 osoby miały zapewne rodziny, dzieci etc no ale przecie stanęły na drodze Wielkiej Rzeczpospolitej.

Nie da się z postów Biga wyczytać jego osobistego zdania (można się jedynie domyślać) nad takimi kwestiami jak etyka/moralność tudzież podobnych na wyżej poruszane tematy bo i go nigdzie nie zawiera. On po prostu rzetelnie opisuje zaistniałą rzeczywistość - Ty zaś od razu wyrywasz się z jakowąś polonistyczno-katolicką etyką.

Moim osobistym zdaniem etyka jest bezprzymiotnikowa i, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, mogę przypuszczać, że zapewne Biga podobnie, tak jak ogromnej większości użytkowników tego portalu. Ty, mam wrażenie, kompletnie tego nie rozumiesz - ja zapewne 10 lat temu też bym nie rozumiał - a nie jesteś w tym wątku jedyny. Jeden nawet rzyga sobie w najlepsze zupełnie nie rozumiejąc, że w najlepsze obrzyguje sam siebie.

> Otóż wobec mizernej postawy teoretycznej (na co wielokrotnie wskazywałem),

Gdzieś to wskazywał niby?

>krytyka religii (i teizmu) polega na "Racjonaliście" na gromadzeniu przykładów >obciążających czy to religię (zwłaszcza katolicką), czy teizm.

No oryginalnie by było zdaje się krytykować gromadząc zalety

> Nawet osoba nie zamierzająca kwestionować tych przykładów może jednak stwierdzić, że z równym powodzeniem można by założyć na przykład portal "rowerzysta.pl",
> Portal "wyrodna matka.pl"

No no

Nie wiedziałem, że kolega ma tak krytyczną o religii opinię - wg Ciebie to widzę odpowiada za:

ileż makabrycznych wypadków wydarza się każdego dnia, ile ludzkich dramatów z tym związanych? , aż do morderstwa, a nawet do morderstw wielokrotnych - a wszystko możemy poprzeć wiarygodnymi i szczegółowo udokumentowanymi relacjami

Poniekąd co do opinii się zgadzamy tyle, że ja właśnie dlatego preferuje laicki racjonalizm.

> Winą za tak kuriozalne i selektywne metody (którymi wykazać można wszystko) odpowiada brak postaw teoretycznych.

I to jako teista rzeczesz

To co to ten bóg? Aaa tak, już pytałem.

> Nic więc dziwnego, że p. Big_zyd skazany był na zastosowanie dokładnie tego rodzaju metody do przypadku żołnierzy wyklętych, a później przedwojennej Polski i Niemiec.

To już wyżej napisałem ale jeszcze tytułem uzupełnienia - bandyta jest bandytą niezależnie jakiego koloru mundur ma na sobie

>Powtarzam, takimi sposobami można dowieść wszystkiego, a metoda, którą można wykazać dowolną tezę, jest poznawczo bezwartościowa.

Wypisz wymaluj teologia.
11-03-2013 09:27 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Szczęśliwie przebyłem drogę odwrotną - od sceptycyzmu, relatywizmu i agnostycyzmu do tezimu. Wszystko, co czytam na forum, brzmi niczym przebrzmiała melodia, która kiedyś mi się podobała, a która dziś nie robi już żadnego wrażenia.
Wszystko, co Pan tu wypisuje już na tym forum było i na racjonalistach nie robi żadnego wrażenia.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,363648/z,0
www.racjonalista.pl/forum.php/s,362166/z,0
Chyba jedna z najstarszych śpiewek z jakimi się spotkałem, to ateistą byłem, ale się nawróciłem. W internecie też tego sporo, a za tymi deklaracjami chyba (ja innego przypadku nie spotkałem) zawsze - ogromna mizeria intelektualna. Nie jest mi znany żaden przypadek racjonalnego ateisty, który się nawrócił. Bez psychicznej choroby jest to po prostu niemożliwe.

Ostatni mocno propagandowo nagłaśniany przypadek "nawrócenia":
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,519113#w519331

I cały wątek na ten temat:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,533518/z,0

Naprawdę to co Pan wypisuje, to intelektualna żenada, na forum dla inteligencji takich bzdur pisać nie wypada. Czy nie stać Pana na trochę wyższy poziom, na zaprzestanie prób manipulacji i wciskania nam tu fideistycznego kitu.

Miłego dnia.

@@@
.
11-03-2013 22:24 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>Przypuszczam, że chciałeś zasugerować, że Polska padła ofiarą najazdu nazistowskich drani jako to Niewiniątko Boże biedne.
>Nic bardziej błędnego.

Czego to się człowiek nie dowie przeglądając internety.

A procesy w wyniku których skazano na śmierć Inkę czy Pileckiego, to też konieczność była, dla dobra każdego i wszystkich z osobna?


bembergiem w berg
12-03-2013 19:17 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>A procesy w wyniku których skazano na śmierć Inkę czy Pileckiego, to też konieczność była, dla dobra każdego i wszystkich z osobna?

Inkę i Pileckiego aresztowano, oskarżono i skazano najzupełniej słusznie - żadne państwo świata nie toleruje na swym terytorium zbrojnej opozycji.
Oczywiście - stosowano wobec nich tortury, ale przyzwolenie na tortury i dzisiaj w obyczajach polskiej klasy politycznej (od SLD po PiS) mieści się śpiewająco .
Kontrowersyjne pozostaje w tej sytuacji wyłącznie orzeczenie wobec nich najwyższego wymiaru kary i wyroku tego wykonanie - co, moim zdaniem, daje się zakwalifikować jako zbrodnia sądowa.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
12-03-2013 07:54 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>Władze II RP nie widziały niczego niewłaściwego w rozstrzyganiu sporów międzynarodowych za pomocą siły i/lub groźby jej użycia, o czym świadczą choćby polskie ultimatum wobec Litwy bądź zbrojne ataki na Czechosłowację.

    ... zresztą Czechy też nie widziały w takich działaniach niczego niewłaściwego. Wszak same (w 1920 roku) skorzystały z okazji, i "siłą wojskową" ustaliły granice na Olzie, wbrew wcześniejszym ustaleniom politycznym w Paryżu. A chciały mieć granicę pod Pszczyną, bo tam (mimo że Polska walczyła z bolszewikami) udało się zatrzymać "armię czeską" i zmusić do odwrotu na linię Olzy...

    ... inaczej mówiąc. W polityce najczęściej "wart Pac pałaca, i pałac Paca tak samo wart"...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-03-2013 20:10 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Władze II RP nie widziały niczego niewłaściwego w rozstrzyganiu sporów międzynarodowych za pomocą siły i/lub groźby jej użycia, o czym świadczą choćby polskie ultimatum wobec Litwy bądź zbrojne ataki na Czechosłowację.
>    ... zresztą Czechy też nie widziały w takich działaniach niczego niewłaściwego.

Czechy tego rodzaju działań nie podejmowały.

>Wszak same (w 1920 roku) skorzystały z okazji, i "siłą wojskową" ustaliły granice na Olzie, wbrew wcześniejszym ustaleniom politycznym w Paryżu.

Jak zwykle Ci się pozajączkowało.
Po pierwsze: nie w 1920 roku, a w styczniu-lutym roku 1919.
Po drugie: na tym właśnie polegały ustalenia polityczne w Paryżu, że ustanawiały (tymczasowo) granicę na Olzie - a nastąpiły one dopiero skutkiem ww. zbrojnego konfliktu, nie były więc w żadnym razie wcześniejsze.
Po trzecie: Czesi byli w prawie podejmować działania zbrojne na Śląsku Cieszyńskim, znajdowali się bowiem na formalnie wciąż jeszcze własnym terytorium - o czym już się kiedyś rozpisywałem poczynając odtąd.

>A chciały mieć granicę pod Pszczyną,

Wszystkim ówcześnie wyłaniającym się państwom i państewkom roiły się Bardzo Rozległe Plany terytorialne.

>bo tam (mimo że Polska walczyła z bolszewikami)

Patrz wyżej - pkt. 1.

>udało się zatrzymać "armię czeską" i zmusić do odwrotu na linię Olzy...

Armia czeska nie została "zmuszona do odwrotu" na linię Olzy, a wycofała się na nią skutkiem dyplomatycznych nacisków mocarstw zachodnich.

>    ... inaczej mówiąc. W polityce najczęściej "wart Pac pałaca, i pałac Paca tak samo wart"...

A to się akurat zgadza. Najczęściej .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
14-03-2013 18:00 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
    ... ehhh, ale wybiórczo czytasz tę Wikipedię. Całkiem tak samo, jak katolicy czytają Biblię. Zerknij również na początek tego artykułu... w styczniu-lutym roku 1919.

>>Czechy tego rodzaju działań nie podejmowały.
    ... już 5 listopada 1918 roku, pokojowo ustalono granicę polsko-czeską. Jedną z podstaw tych ustaleń była, deklarowana przez ludność, narodowość mieszkańców danych terenów. W myśl tych ustaleń, w skład Polski weszły Spisz i Orawa, a na "śląsku cieszyńskim" cały powiat cieszyński i duża część powiatu frysztackiego - w tym Karwina (z jego zagłębiem), Trzyniec i Bogumin, ze swym przemysłem ciężkim...

    ... w styczniu 1919 roku, wykorzystując zaangażowanie Polski w walki z Niemcami (powstanie wielkopolskie) oraz na wschodzie (w tym na Ukrainie), Czesi zbrojnie zajęli Spisz i Orawę. Na "śląsku cieszyńskim" zajęli Frysztad, Karwinę, Trzyniec i Bogumin. Zajęli Cieszyn, przekroczyli Olzę i ruszyli do linii rzeki Wisły. A propos, ciekawe czemu musieli używać siły zbrojnej, przeciw nielicznym oddziałom armii polskiej i ludności cywilnej, skoro jak twierdzisz byli u siebie?...

    ... po drugie, to Czesi pierwsi poprosili o zawieszenie broni. Negocjacje, przy udziale Ententy doprowadziły do ustalenia linii demarkacyjnej na wysokości kolei koszycko-bogumińskiej (gdzie ta kolej, a gdzie rzeka Olza). Czesi od początku mieli gdzieś ustalenia paryskie, licząc że Ententa nie zareaguje, a Polska jest za słaba by wyegzekwować ustalenia. Gdyby nie zdecydowana postawa strony polskiej, pewnie nie wycofaliby się nawet na linię rzeki Olzy. Nie opuścili też zajętych zbrojnie terenów Spiszu i Orawy...

    ... innym ustaleniem negocjacji Ententy był plebiscyt na spornych terenach. Plebiscyt miał się odbyć w 1921 roku, czyli w tym samym czasie co na "Górnym Śląsku". I znów, wykorzystując trudną sytuację Polski, w związku z wojną polsko-bolszewicką w 1920 roku, Czesi wymusili uznanie status quo - czyli granicy na rzece Olzie, oraz rezygnację Polski (z zajętych zbrojnie przez Czechy) terenów Spiszu i Orawy. Po prostu, Czesi zagrozili (ktoś coś wspominał o braku czeskiego ultimatum?), że zablokują m. in. kolejowe dostawy dla Polski. Dlaczego, w tym samym czasie, Niemcy blokowali dostawy dla Polski chyba nie trzeba tłumaczyć. Polsce pozostałaby tylko droga morska, a przecież nie istniał wtedy jeszcze żaden inny port (poza Gdańskiem) który by mógł przyjmować znaczne ilości zaopatrzenia. Przy okazji, to miedzy innymi postawie (raczej wrogiej w tamtym okresie) Czechów, zawdzięczamy tak szybkie powstanie portu w Gdyni...

    ... po trzecie, o czym się nie mówi i nie chce pamiętać. W 1938 roku Polska była skłonna udzielić pomocy (w tym i militarnej) Czechom. I nie chodziło o tereny sporne, lecz o to, że rząd polski dobrze zdawał sobie sprawę ze skutków drastycznego wydłużenia granicy z Niemcami. Mimo wszystko, wywiad polski działał bardzo efektywnie. Jednak niezdecydowanie, oraz wzajemne niechęci pozostałe z lat 1919-20 utrudniały całą sprawę. Skończyło się na przesunięciu granic Polski do stanu ustalonego 5 listopada 1918 roku...

    ... co do walk na wschodzie, dziś oficjalnie (i moim zdaniem w sposób zbyt uproszczony) zwanych wojną polsko-ukraińską. To bardzo ciekawy, i mało wyjaśniony problem historyczno-polityczny. Bo z kim, tak na prawdę walczyła wtedy Polska?. Symon Petlura był socjalistą - od 1900 roku członek Ukraińskiej Partii Rewolucyjnej, od 1905 jeden z liderów Ukraińskiej Socjal-Demokratycznej Partii Robotniczej. Po obaleniu caratu proklamowano Ukraińską Republikę Ludową, która upadła w lutym 1918 roku, za przyczyną wojsk niemieckich zresztą. W grudniu 1918 roku, Petlura reaktywował ją, Ukraińską Republikę Ludową ponownie. Jednak nie została uznana przez bolszewicką Rosję, która już 3 grudnia 1918 roku powołała w Charkowie marionetkowy Tymczasowy Robotniczo-Chłopski Rząd Ukrainy. Również w grudniu 1918 roku, na teren Ukrainy wkroczyła Armia Czerwona, w tym Armia Konna Budionnego którą stanowiły (w dużej mierze) byłe carskie oddziały kozackie. 29 stycznia 1919 proklamowano powstanie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Skądinąd mało dziś pamiętany gen. Anton Denikin walczył nie tylko z bolszewizmem, walczył też z ukraińskimi bolszewikami. Z kim więc tak na prawdę walczyła wtedy Polska? Czy chodziło tylko o spory polsko-ukraińskie? Czy może też o odsunięcie, jak najdalej na wschód, bolszewickiej Rosji?. Walki na Ukrainie to była już również wojna polsko-bolszewicka. Wojna której decydujące walki przypadły na lata 1920-21...

    ... i przestań, w końcu, poruszać się w obrębie niegdysiejszej komunistycznej wykładni historii. Mimo iż Wikipedia nie jest czasami zbyt dokładna, to jednak dość rzetelnie przedstawia te problemy...

    ... pozdrawiam... i życzę udanego weekendu, bo to tuż, tuż...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
14-03-2013 20:32 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>    ... ehhh, ale wybiórczo czytasz tę Wikipedię. Całkiem tak samo, jak katolicy czytają Biblię. Zerknij również na początek tego artykułu... w styczniu-lutym roku 1919.

Ostatnie dwie szare Ci już odessali, iż nie zdołałeś się zorientować, że w początkowej części przywołanego artykułu zawarta jest ewidentna - a przy tym bardzo gruba - nieścisłość?

>>>Czechy tego rodzaju działań nie podejmowały.
>    ... już 5 listopada 1918 roku, pokojowo ustalono granicę polsko-czeską.

Niczego takiego nie ustalono, bo nikt z ustalających nie posiadał uprawnień do czegoś takiego ustalania. Miejscowa samozwańcza rada polska dogadała się z miejscową samozwańczą radą czeską co do tymczasowego rozgraniczenia obszarów pod samozwańczą "władzą" jednej i drugiej. Do delimitacji granic państwowych miało się to jak piernik do karety. Oszczędziłbyś sobie dalszego mozolnego wklepywania bzdur, gdybyś kliknął w zamieszczony przeze mnie link. Zróbże to więc wreszcie - póki nie jest Za Późno .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
Irracja (4721 punktów)
>>Ostatnie dwie szare Ci już odessali, iż nie zdołałeś się zorientować, że w początkowej części przywołanego artykułu zawarta jest ewidentna - a przy tym bardzo gruba - nieścisłość?
>>    ... już 5 listopada 1918 roku, pokojowo ustalono granicę polsko-czeską.
>Niczego takiego nie ustalono, bo nikt z ustalających nie posiadał uprawnień do czegoś takiego ustalania. Miejscowa samozwańcza rada polska dogadała się z miejscową samozwańczą radą czeską co do tymczasowego rozgraniczenia obszarów pod samozwańczą "władzą" jednej i drugiej. Do delimitacji granic państwowych miało się to jak piernik do karety.

    ... wiesz, co prawda Pierwszą Republikę Czechosłowacką proklamowano oficjalnie dopiero 28 października 1918 roku, to jednak samo porozumienie o powstaniu tego państwa podpisano już 30 maja 1918 roku. Wtedy to, w Pittsburgu (USA) czescy i słowaccy emigranci podpisali porozumienie o powstaniu państwa Czesko-Słowackiego. To dopiero była samowolka, przecież C.K Austro-Węgier jeszcze istniało i było oficjalnie uznawane przez rząd USA. Mało tego, bez pytania o zdanie wielu legalnych wówczas rządów - nie tylko Austrii, lecz również Królestwa Węgier jak i Cesarstwa Niemiec - swobodnie obdzielili się terenami. Według tejże umowy (z 30 maja 1918) w skład nowego państwa miały wejść następujące ziemie. Z Cesarstwa Austriackiego: Czechy, Morawy, Śląsk Opawski - z Królestwa Węgier: Słowacja ("Górne Węgry") i Ruś Zakarpacka (z Ukraińcami też się nie liczyli) oraz z Cesarstwa Niemieckiego: Śląsk Hulczyński. Jak widzisz, nawet nie wspomniano o "śląsku cieszyńskim". Dopiero później "przypomniano" sobie, że "młodej republice" przydałby się węgiel z Karwiny, oraz jakiś przemysł z Trzyńca i Bogumila. Nie do pogardzenia też były tereny rolnicze pozostałej części "śląska cieszyńskiego", Spiszu i Orawy, jak i niektóre skrawki Dolnej Austrii i pruskiego Śląska (dołączono je do Czech w 1920 roku). I jak to się ma do delimitacji granic? Granic państw (na dzień 30 maja 1918 roku) istniejących i uznawanych przez cały świat?. W całej Europie, we wszystkich regionach ludność tworzyła (jak to nazwałeś? samozwańcze?) "tymczasowe rządy" które decydowały czy utworzyć swoje własne państwo, czy też zadeklarować przynależność do jakiegoś innego, czasami nowo powstającego państwa. Tak było na Ukrainie, na Bałkanach, na terenach byłej Rosji, Austrii i Niemiec. Jednym się te wszystkie "tymczasowe rządy" różniły od rządu Czechosłowacji. Wszystkie powstawały po zakończeniu wojny, żaden nie powstał w USA, a wszystkie porozumienia integracyjne i przynależności podpisywały po oficjalnym upadku Rosji, Austrii i Niemiec. I zgodnie z życzeniem ludności tego regionu. Ententa decyzje takich "samozwańczych rządów" akceptowała, dlatego trochę "nowych" państw wtedy powstało. Jedynie tam, gdzie sama ludność była (hmmm) "niezdecydowana", tam urządzano plebiscyty, jak na "górnym Śląsku". Taki plebiscyt też miał być na "śląsku cieszyńskim". To Czesi wymusili rezygnację z plebiscytu. Niemcom się taka "sztuczka" (na górnym Śląsku) nie udała, a Czechom wyszła(!)...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
21-03-2013 20:04 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>wiesz, co prawda Pierwszą Republikę Czechosłowacką proklamowano oficjalnie dopiero 28 października 1918

...którą to Oficjalną Proklamacją powszechnie Bardzo się Przejęto...

>to jednak samo porozumienie o powstaniu tego państwa podpisano już 30 maja 1918 roku. Wtedy to, w Pittsburgu (USA) czescy i słowaccy emigranci podpisali porozumienie o powstaniu państwa Czesko-Słowackiego.

Ja jutro będę trochę dzwonił po znajomych, będzie okazja się dogadać w sprawie utworzenia Cesarstwa Obojga Celebesów, kurde...

>To dopiero była samowolka, przecież C.K Austro-Węgier jeszcze istniało i było oficjalnie uznawane przez rząd USA. Mało tego, bez pytania o zdanie wielu legalnych wówczas rządów - nie tylko Austrii, lecz również Królestwa Węgier jak i Cesarstwa Niemiec - swobodnie obdzielili się terenami.

...my też się krępować nie będziemy .

>Dopiero później "przypomniano" sobie, że "młodej republice" przydałby się węgiel z Karwiny, oraz jakiś przemysł z Trzyńca i Bogumila.

Niczego nikt sobie "przypominać" nie potrzebował - Śląsk Cieszyński należał do Korony Św. Wacława od prawie 600 lat. Formalno-prawnie był czeski, niezależnie od tego, że Czechy z kolei były austriackie, a już zupełnie niezależnie od tego, co tam sobie w Pittsburghu emigranci Oficjalnie Proklamowali albo nie.

>W całej Europie, we wszystkich regionach ludność tworzyła (jak to nazwałeś? samozwańcze?) "tymczasowe rządy"

Samozwańcze jest tu określeniem najzupełniej ścisłym; owe rządy, czy raczej "rządy", w momencie tworzenia nie posiadały żadnej (ani dynastycznej, ani wyborczej) legitymacji. Jedyną ich "legitymacją" była doraźna przewaga czysto fizyczna nad konkurencją.

>które decydowały czy utworzyć swoje własne państwo, czy też zadeklarować przynależność do jakiegoś innego, czasami nowo powstającego państwa. Tak było na Ukrainie, na Bałkanach, na terenach byłej Rosji, Austrii i Niemiec.

Decydowały - w zdecydowanej większości wypadków - tylko tak długo, jak długo przez silniejszych rozpędzone nie zostały.

>Jednym się te wszystkie "tymczasowe rządy" różniły od rządu Czechosłowacji. Wszystkie powstawały po zakończeniu wojny, żaden nie powstał w USA,

Aaaaaa... chyba już rozumiem...
Sugerujesz, że taki "tymczasowy rząd", o ile tylko powstał w USA, znacznie bardziej się liczy, niż jakaś-tam inicjatywa lokalna?
Ty wiesz, że Ty masz chyba rację, kurde?

>I zgodnie z życzeniem ludności tego regionu.

Dużo się ludności ktokolwiek pytał o zdanie.

>Ententa decyzje takich "samozwańczych rządów" akceptowała,

Kiedy jej pasowało...

>dlatego trochę "nowych" państw wtedy powstało.

Dlatego, żeby jakkolwiek zapanować nad Chaosem.

>Taki plebiscyt też miał być na "śląsku cieszyńskim". To Czesi wymusili rezygnację z plebiscytu.

Nie wymusili, bo wymusić to na Entencie niczego nie mogli, a wypertraktowali.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
Irracja (4721 punktów)
>>Samozwańcze jest tu określeniem najzupełniej ścisłym; owe rządy, czy raczej "rządy", w momencie tworzenia nie posiadały żadnej (ani dynastycznej, ani wyborczej) legitymacji. Jedyną ich "legitymacją" była doraźna przewaga czysto fizyczna nad konkurencją.
    ... w 1918 roku, zaraz po kapitulacji Niemiec i Austrii, takie właśnie umocowanie miał nie tylko "rząd tymczasowy na śląsku cieszyńskim, lecz również "tymczasowe rządy" i Benesza (do spółki z Masarykiem) w Czechach, i Piłsudskiego w Polsce...

>Decydowały - w zdecydowanej większości wypadków - tylko tak długo, jak długo przez silniejszych rozpędzone nie zostały.
    ... tylko że "tymczasowy rząd śląska cieszyńskiego" nie został rozpędzony przez silniejszych. Silniejsze rządy Czech i Polski, ustalenia "tymczasowego rządu śląska cieszyńskiego" przyjęły, nawet plebiscytu nie żądały wtedy. Świadczy o tym choćby pokojowe zajmowanie ziem według ustaleń "tymczasowego rządu śląska cieszyńskiego", przy całkowitym braku konfliktów i potyczek zbrojnych miedzy Czechami i Polską. Dopiero po samorozwiązaniu się "tymczasowego rządu śląska cieszyńskiego" oba kraje (Czechy i Polska) weszły w spór o podział ziemi śląskiej...

>>Taki plebiscyt też miał być na "śląsku cieszyńskim". To Czesi wymusili rezygnację z plebiscytu.
>Nie wymusili, bo wymusić to na Entencie niczego nie mogli, a wypertraktowali.
    ... a gdzie ja pisałem, że Czesi to wymusili na Entencie? Na Entencie to (dopiero w 1919 roku) obie strony wynegocjowały plebiscyt. Czesi zaś wymusili na Polsce (vide: ultimatum w sprawie transportów z zaopatrzeniem dla Polski w 1920 roku) rezygnację z przeprowadzenia plebiscytu. Ententa tylko to zaakceptowała...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
22-03-2013 13:33 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Samozwańcze jest tu określeniem najzupełniej ścisłym; owe rządy, czy raczej "rządy", w momencie tworzenia nie posiadały żadnej (ani dynastycznej, ani wyborczej) legitymacji. Jedyną ich "legitymacją" była doraźna przewaga czysto fizyczna nad konkurencją.
>    ... w 1918 roku, zaraz po kapitulacji Niemiec i Austrii, takie właśnie umocowanie miał nie tylko "rząd tymczasowy na śląsku cieszyńskim, lecz również "tymczasowe rządy" i Benesza (do spółki z Masarykiem) w Czechach, i Piłsudskiego w Polsce...

Zgadza się. Jednakowoż te samozwańcze rządy - jak wszystkie inne samozwańcze rządy zresztą - liczyły na to, że z czasem dzięki swej realnej sile zostaną zalegalizowane. Że de facto uznane zostanie w końcu za de iure. Z de iure jest jednakowoż taki problem, że póki nowe de iure przy pomocy środków przewidzianych w starym ius nie zostanie Oficjalnie Przyklepane (de facto nieważne przy tym za pomocą jakich nadinterpretacji, nadużyć, matactw, kruczków i chachmęceń), to stare de iure uznaje się teoretycznie za obowiązujące. Do momentu gdy rządy Polski i Czechosłowacji - które już wcześniej zdążyły dobić się międzynarodowego uznania - umowy granicznej nie przyjęły, teoretycznie, formalno-prawnie, cały Śląsk Cieszyński pozostawał terytorium czeskim.

>>Decydowały - w zdecydowanej większości wypadków - tylko tak długo, jak długo przez silniejszych rozpędzone nie zostały.
>    ... tylko że "tymczasowy rząd śląska cieszyńskiego" nie został rozpędzony przez silniejszych.

Uhum . Zwłaszcza, że nigdy żaden tymczasowy rząd Śląska Cieszyńskiego nie istniał .
Istniały przez pewien czas dwie osobne rady - polska i czeska.

>Silniejsze rządy Czech i Polski, ustalenia "tymczasowego rządu śląska cieszyńskiego" przyjęły, nawet plebiscytu nie żądały wtedy. Świadczy o tym choćby pokojowe zajmowanie ziem według ustaleń "tymczasowego rządu śląska cieszyńskiego", przy całkowitym braku konfliktów i potyczek zbrojnych miedzy Czechami i Polską. Dopiero po samorozwiązaniu się "tymczasowego rządu śląska cieszyńskiego" oba kraje (Czechy i Polska) weszły w spór o podział ziemi śląskiej...

Patrz wyżej.

>>>Taki plebiscyt też miał być na "śląsku cieszyńskim". To Czesi wymusili rezygnację z plebiscytu.
>>Nie wymusili, bo wymusić to na Entencie niczego nie mogli, a wypertraktowali.
>    ... a gdzie ja pisałem, że Czesi to wymusili na Entencie? Na Entencie to (dopiero w 1919 roku) obie strony wynegocjowały plebiscyt. Czesi zaś wymusili na Polsce (vide: ultimatum w sprawie transportów z zaopatrzeniem dla Polski w 1920 roku) rezygnację z przeprowadzenia plebiscytu. Ententa tylko to zaakceptowała...

Niczego na Polsce bezpośrednio nie wymuszali. Przekonali Ententę - a to ona tutaj była w mocy decydować - do swoich koncepcji, zaś Polska dyktat Ententy przyjęła, bo akurat miała poważniejsze problemy na głowie i przyjmowała już wszystko, byle sobie jakieś perspektywy pomocy zapewnić.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
22-03-2013 18:29 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Do momentu gdy rządy Polski i Czechosłowacji - które już wcześniej zdążyły dobić się międzynarodowego uznania - umowy granicznej nie przyjęły, teoretycznie, formalno-prawnie, cały Śląsk Cieszyński pozostawał terytorium czeskim.
    ... właśnie o to chodzi, że rządy Polski i Czechosłowacji tę umowę przyjęły za obowiązującą je. Świadczy o tym fakt, iż jeszcze w 1918 roku obie strony zajęły tereny "śląska cieszyńskiego" według tejże umowy, nawet nie próbując wówczas zająć siłą większego terenu, ani nie składając żadnych roszczeń na forum Ententy...

>>Uhum . Zwłaszcza, że nigdy żaden tymczasowy rząd Śląska Cieszyńskiego nie istniał .
>Istniały przez pewien czas dwie osobne rady - polska i czeska.
    ... Czechosłowacja oficjalnie powstała 28 października 1918 roku. 29 października 1918 roku powstał Zemský národní výbor pro Slezsko (ZNV, pol. Krajowa Rada Narodowa dla Śląska) - organ tymczasowej, czeskiej władzy na Śląsku Cieszyńskim, działający od 30 października 1918 roku. A więc czeska rada już od samego początku miała nie tylko poparcie rządu czeskiego, ale i umocowanie prawne w tymże rządzie. Natomiast Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego powstała już 19 października 1918 roku i aż do oficjalnego powstania Polski (za powstanie II Rzeczpospolitej Polskiej przyjmuje się datę 11 listopada 1918 roku. A trzy dni później uznano ją na forum międzynarodowym) nie miała oficjalnego poparcia i umocowania w rządzie Polski. Gdyby Czesi rościli sobie prawo do całości "śląska cieszyńskiego" to nie musieli wtedy uznać polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego, tym bardziej nie musieli prowadzić żadnych negocjacji z tą Radą. A jednak nie tylko ją uznali, nie tylko prowadzili z nią negocjacje, ale również podpisali (5 listopada 1918 roku, a więc jeszcze przed oficjalnym powstaniem państwa polskiego) umowę o podziale "śląska cieszyńskiego". A to jednoznacznie świadczy, iż Czesi uznawali polskie prawa do części "śląska cieszyńskiego"...

    ... warto jeszcze zwrócić uwagę, że Polska tak bardzo respektowała ówczesne ustalenia, iż w październiku 1938 roku (tzw. aneksja Zaolzia) nie zajęła całego terenu "śląska cieszyńskiego (a mogła, Niemcy by nie protestowali bo już i tak zakładali agresje na Polskę - a Europa bardziej była zainteresowana "poddańczą ugodą" z Hitlerem, niz losem jakiegoś skrawka Czech), lecz zatrzymała się na linii ustalonej jako granica przez umowę polsko-czeską z dnia 5 października 1918 roku...

    ... zmusiłeś mnie do odrobienia "pracy domowej" (niezbyt trudnej jednak), lecz może się w końcu przekonasz, iż "lansowanie własnej wersji historii" wymaga czegoś więcej niż bazowanie na ludzkiej niewiedzy i słabej pamięci do dat i kolejności wydarzeń...

>>Niczego na Polsce bezpośrednio nie wymuszali. Przekonali Ententę - a to ona tutaj była w mocy decydować - do swoich koncepcji, zaś Polska dyktat Ententy przyjęła, bo akurat miała poważniejsze problemy na głowie i przyjmowała już wszystko, byle sobie jakieś perspektywy pomocy zapewnić.
    ... a czym innym było wstrzymywanie kolejowego zaopatrzenia dla Polski, aby Polska nie sprzeciwiała się Czeskim "koncepcjom" przedstawianym Entencie? Czesi jednoznacznie dali Polsce do wyboru tylko dwie opcje - albo Polska nie będzie się sprzeciwiać "czeskim koncepcjom", albo przegra z bolszewikami na wschodzie. Czesi dobrze znali położenie Polski (Niemcy nie tylko nie przepuszczali zaopatrzenia dla Polski przez swoje terytorium, ale zablokowali też Gdańsk - jedyny port zdolny wówczas przyjąć wystarczające ilości zaopatrzenia drogą morską) i bez pardonu tę okazję wykorzystali...

    ... udanego weekendu życzę...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
szarley (54911 punktów)
Czytam i oczom nie wierzę
Irracja, Big Żyd, to do Was obojga
Cieszę się że o moim kraju potraficie prowadzić taką dyskusję

DZIEKUJE. duży uśmiech dla Was
22-03-2013 20:18 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
    ... pokornie dziękuję...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
03-04-2013 13:10 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czytam i oczom nie wierzę
>Irracja, Big Żyd, to do Was obojga
>Cieszę się że o moim kraju potraficie prowadzić taką dyskusję

Nie ma z czego się cieszyć - tak naprawdę.
To bardzo zwykłe rzeczy są.
Ja piszę, co piszę, żeby sprawiedliwość temu, co było, oddać - i tyle tylko.
Irracja pisze, żeby się wybredzić bez sensu - co też jest, jakoś-tam, po ludzku zrozumiałe.
Luuuuzik .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-04-2013 17:27 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Do momentu gdy rządy Polski i Czechosłowacji - które już wcześniej zdążyły dobić się międzynarodowego uznania - umowy granicznej nie przyjęły, teoretycznie, formalno-prawnie, cały Śląsk Cieszyński pozostawał terytorium czeskim.
>    ... właśnie o to chodzi, że rządy Polski i Czechosłowacji tę umowę przyjęły za obowiązującą je.

Po czym polski rząd nie zawahał się jej złamać przy pierwszej okazji - mniejsza z tym jednak.
Umowa przyjęta była czysto roboczo i doraźnie - nie została ratyfikowana i nie stała się częścią prawnego ładu międzynarodowego.

>    ... Czechosłowacja oficjalnie powstała 28 października 1918 roku.

"Oficjalnie" to paru kolesi sobie powstanie nowego państwa ogłosiło - całkiem czym innym była kwestia tego państwa uznania.

>29 października 1918 roku powstał Zemský národní výbor pro Slezsko (ZNV, pol. Krajowa Rada Narodowa dla Śląska) - organ tymczasowej, czeskiej władzy na Śląsku Cieszyńskim, działający od 30 października 1918 roku. A więc czeska rada już od samego początku miała nie tylko poparcie rządu czeskiego, ale i umocowanie prawne w tymże rządzie.

Nie prawne, a faktyczne - to bardzo różne rzeczy są.

>Gdyby Czesi rościli sobie prawo do całości "śląska cieszyńskiego"

Taż sam się nieco wcześniej rozpisywałeś nt. tego, do czegóż to Czesi sobie "praw" nie rościli...

>to nie musieli wtedy uznać polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego, tym bardziej nie musieli prowadzić żadnych negocjacji z tą Radą.

Musieli, bo taka siła faktów była. A nie mieli dosyć siły własnej, żeby się jej przeciwstawić.

>A jednak nie tylko ją uznali, nie tylko prowadzili z nią negocjacje, ale również podpisali (5 listopada 1918 roku, a więc jeszcze przed oficjalnym powstaniem państwa polskiego) umowę o podziale "śląska cieszyńskiego". A to jednoznacznie świadczy, iż Czesi uznawali polskie prawa do części "śląska cieszyńskiego"...

Jak wyżej.

>>>Niczego na Polsce bezpośrednio nie wymuszali. Przekonali Ententę - a to ona tutaj była w mocy decydować - do swoich koncepcji, zaś Polska dyktat Ententy przyjęła, bo akurat miała poważniejsze problemy na głowie i przyjmowała już wszystko, byle sobie jakieś perspektywy pomocy zapewnić.
>    ... a czym innym było wstrzymywanie kolejowego zaopatrzenia dla Polski, aby Polska nie sprzeciwiała się Czeskim "koncepcjom" przedstawianym Entencie?

Nie było na pewno bezpośrednim wymuszeniem. Było cynicznym wykorzystaniem trudnej sytuacji sąsiada - ale wymuszeniem nie.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-04-2013 20:11 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Po czym polski rząd nie zawahał się jej złamać przy pierwszej okazji - mniejsza z tym jednak.
    ... fakt, mniejsza z tym skoro nie potrafisz tego złamania umowy wskazać i uzasadnić...

>>Umowa przyjęta była czysto roboczo i doraźnie - nie została ratyfikowana i nie stała się częścią prawnego ładu międzynarodowego.
    ... i dlatego Ententa, zamiast bezsprzecznie poprzeć Czechosłowację, zajęła się negocjacjami które ustaliły plebiscyt...

>>    ... Czechosłowacja oficjalnie powstała 28 października 1918 roku.
>"Oficjalnie" to paru kolesi sobie powstanie nowego państwa ogłosiło - całkiem czym innym była kwestia tego państwa uznania.
    ... i dlatego już we wrześniu 1918 roku Czesi prowadzili rozmowy z Francją i Anglią. Z Francją nawet wtedy podpisali już jakiś pakt, dotyczący przyszłych granic z Austrią. Prawo Czech do niezależnego państwa zostało uznane już wcześniej, a 28 października 1918 roku jest dniem podpisania oficjalnej proklamacji przez właśnie powołany pierwszy rząd. Rada Narodowa już od lata 1918 roku tworzyła pierwszy rząd, czekając tylko z jego ogłoszeniem na poddanie się Austro-Węgier. Dlatego mogli oficjalnie proklamować Czechosłowację w ciągu 24 godzin od poddania się Austro-Węgier (27 października 1918). Ententa uznała je wcześniej a priori...

>>29 października 1918 roku powstał Zemský národní výbor pro Slezsko (ZNV, pol. Krajowa Rada Narodowa dla Śląska) - organ tymczasowej, czeskiej władzy na Śląsku Cieszyńskim, działający od 30 października 1918 roku. A więc czeska rada już od samego początku miała nie tylko poparcie rządu czeskiego, ale i umocowanie prawne w tymże rządzie.
>Nie prawne, a faktyczne - to bardzo różne rzeczy są.
    ... prawne, skoro już istniał rząd w Pradze, a Czesi przygotowywali takie rady już wcześniej...

>>Gdyby Czesi rościli sobie prawo do całości "śląska cieszyńskiego"
>Taż sam się nieco wcześniej rozpisywałeś nt. tego, do czegóż to Czesi sobie "praw" nie rościli...
    ... rozpisywałem się o tym, o jakich terenach minimum Czesi sobie przypomnieli w 1919 roku, i dlaczego. Nigdzie nie napisałem, że z reszty (w 1919) nie chcieli...

>>to nie musieli wtedy uznać polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego, tym bardziej nie musieli prowadzić żadnych negocjacji z tą Radą.
>Musieli, bo taka siła faktów była. A nie mieli dosyć siły własnej, żeby się jej przeciwstawić.
    ... hmmm, sami te fakty tworzyli. No i polskie pułki były zajęte na wschodzie, armia Hallera jeszcze we Francji - a Czeskie pułki (pozostałość po armii C.K Austrii) stały bezczynnie w koszarach. Fakt, chyba nie mieli dość siły (a może nie mieli powodu?) by zająć "śląsk cieszyński" siłą w 1918 roku...

>>Nie było na pewno bezpośrednim wymuszeniem. Było cynicznym wykorzystaniem trudnej sytuacji sąsiada - ale wymuszeniem nie.
    ... byłbyś dobrym obrońcą chuliganów. Już słyszę Twoja mowę - "Wysoki sądzie, moi klienci są niewinni. Oni nie "wymusili bezpośredni" niczego. Tylko "cynicznie wykorzystali trudna sytuację sąsiada". To nie ich wina, że posiadali kije bejsbolowe. Sąsiad też mógł sobie kupić"...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
05-04-2013 12:28 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Po czym polski rząd nie zawahał się jej złamać przy pierwszej okazji - mniejsza z tym jednak.
>    ... fakt, mniejsza z tym skoro nie potrafisz tego złamania umowy wskazać i uzasadnić...

Chodzi o dekret Piłsudskiego w sprawie wyborów do Sejmu Ustawodawczego, ignorancie potłuczony...

>>>Umowa przyjęta była czysto roboczo i doraźnie - nie została ratyfikowana i nie stała się częścią prawnego ładu międzynarodowego.
> ... i dlatego Ententa, zamiast bezsprzecznie poprzeć Czechosłowację, zajęła się negocjacjami które ustaliły plebiscyt...

Bo Ententa kierowała się realnym układem sił, a szło jej tylko o zapewnienie jakiego-takiego spokoju - zaś kwestie prawne później, później, jak się już wyklaruje...

>>>    ... Czechosłowacja oficjalnie powstała 28 października 1918 roku.
>>"Oficjalnie" to paru kolesi sobie powstanie nowego państwa ogłosiło - całkiem czym innym była kwestia tego państwa uznania.
>    ... i dlatego już we wrześniu 1918 roku Czesi prowadzili rozmowy z Francją i Anglią.

Francja i Anglia obietnic nigdy nikomu nie żałowały.

>Z Francją nawet wtedy podpisali już jakiś pakt, dotyczący przyszłych granic z Austrią.

Ciągle istniejącej i walczącej monarchii austriackiej o zdanie nie zapytali przypadkiem?

>>>29 października 1918 roku powstał Zemský národní výbor pro Slezsko (ZNV, pol. Krajowa Rada Narodowa dla Śląska) - organ tymczasowej, czeskiej władzy na Śląsku Cieszyńskim, działający od 30 października 1918 roku. A więc czeska rada już od samego początku miała nie tylko poparcie rządu czeskiego, ale i umocowanie prawne w tymże rządzie.
>>Nie prawne, a faktyczne - to bardzo różne rzeczy są.
>    ... prawne, skoro już istniał rząd w Pradze, a Czesi przygotowywali takie rady już wcześniej...

Próbowałem Ci już, z Nadludzką zaiste Cierpliwością, tłumaczyć, jak pojęcie prawa rozumieć należy... ale już pora się poddać chyba .

>>>Gdyby Czesi rościli sobie prawo do całości "śląska cieszyńskiego"
>>Taż sam się nieco wcześniej rozpisywałeś nt. tego, do czegóż to Czesi sobie "praw" nie rościli...
>    ... rozpisywałem się o tym, o jakich terenach minimum Czesi sobie przypomnieli w 1919 roku, i dlaczego. Nigdzie nie napisałem, że z reszty (w 1919) nie chcieli...

???

>>>to nie musieli wtedy uznać polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego, tym bardziej nie musieli prowadzić żadnych negocjacji z tą Radą.
>>Musieli, bo taka siła faktów była. A nie mieli dosyć siły własnej, żeby się jej przeciwstawić.
>    ... hmmm, sami te fakty tworzyli.

Na ile mogli...

>... byłbyś dobrym obrońcą chuliganów. Już słyszę Twoja mowę - "Wysoki sądzie, moi klienci są niewinni. Oni nie "wymusili bezpośredni" niczego. Tylko "cynicznie wykorzystali trudna sytuację sąsiada". To nie ich wina, że posiadali kije bejsbolowe. Sąsiad też mógł sobie kupić"...

Ty nawet nie widzisz, jak Totalnie się Kompromitujesz?
Wg Ciebie - sam własnoręcznie wyżej wybredziłeś - fakt posiadania kijów bejsbolowych jest tożsamy z wymuszeniem czegoś na kimś?
Przypuszczam, że u Ciebie w kuchni niejeden nóż dałoby się znaleźć - czyni Cię to z automatu Kubą Rozpruwaczem?

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
05-04-2013 15:08 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Chodzi o dekret Piłsudskiego w sprawie wyborów do Sejmu Ustawodawczego, ignorancie potłuczony...
    ... chodzi o dekret z 28 listopada 1918 roku w sprawie wyborów na terenach przydzielonych Polsce umową z 5 listopada 1918 roku? A cóż ten dekret łamał, bo innego nie było, Wasza Jedyna Wszechwiedzo?...

>> ... i dlatego Ententa, zamiast bezsprzecznie poprzeć Czechosłowację, zajęła się negocjacjami które ustaliły plebiscyt...
>Bo Ententa kierowała się realnym układem sił, a szło jej tylko o zapewnienie jakiego-takiego spokoju - zaś kwestie prawne później, później, jak się już wyklaruje...
    ... aaa, to teraz rozumiem dlaczego Polska dostawała po "dupie" na froncie wschodnim. Wszystkie siły wojskowe były skomasowane na "śląsku cieszyńskim". Swoją drogą Piłsudski jeszcze w grudniu prosił Masaryka o pokojowe rozmowy - na co jedyną odpowiedzią Czechów była agresja 23 stycznia 1919 - pewnie w ramach realnego układu sił była zbyt słaba, by podjąć rozmowy pokojowe. Oprócz armii nie miała innych argumentów na poparcie swoich roszczeń...

>>    ... i dlatego już we wrześniu 1918 roku Czesi prowadzili rozmowy z Francją i Anglią.
>Francja i Anglia obietnic nigdy nikomu nie żałowały.
    ... rozmów z nieuznawanymi przez siebie przedstawicielami państw też nie prowadzili...

>>Z Francją nawet wtedy podpisali już jakiś pakt, dotyczący przyszłych granic z Austrią.
>Ciągle istniejącej i walczącej monarchii austriackiej o zdanie nie zapytali przypadkiem?
    ... nie wiem czy przypadkiem pytali, ale całkiem nieprzypadkowo się z Austrią już nie liczyli...

>>Nie prawne, a faktyczne - to bardzo różne rzeczy są.
>>    ... prawne, skoro już istniał rząd w Pradze, a Czesi przygotowywali takie rady już wcześniej...
>Próbowałem Ci już, z Nadludzką zaiste Cierpliwością, tłumaczyć, jak pojęcie prawa rozumieć należy...
    ... sorry, czasami zapominam, że tylko Twoja wykładnia jest obowiązująca...

>>ale już pora się poddać chyba .
    ... nie wierzę. Musiałbyś się urodzić w innym czasie i w innych realiach...

>>    ... hmmm, sami te fakty tworzyli.
>Na ile mogli...
    ... raczej na ile chcieli, o czym świadczy agresja w 1919 roku...

>>... byłbyś dobrym obrońcą chuliganów. Już słyszę Twoja mowę - "Wysoki sądzie, moi klienci są niewinni. Oni nie "wymusili bezpośredni" niczego. Tylko "cynicznie wykorzystali trudna sytuację sąsiada". To nie ich wina, że posiadali kije bejsbolowe. Sąsiad też mógł sobie kupić"...
>Ty nawet nie widzisz, jak Totalnie się Kompromitujesz?
>Wg Ciebie - sam własnoręcznie wyżej wybredziłeś - fakt posiadania kijów bejsbolowych jest tożsamy z wymuszeniem czegoś na kimś?
>Przypuszczam, że u Ciebie w kuchni niejeden nóż dałoby się znaleźć - czyni Cię to z automatu Kubą Rozpruwaczem?

    ... może sprawdzisz co to ironia? Taka wiedza czasami się przydaje...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
10-04-2013 21:15 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Chodzi o dekret Piłsudskiego w sprawie wyborów do Sejmu Ustawodawczego, ignorancie potłuczony...
>    ... chodzi o dekret z 28 listopada 1918 roku w sprawie wyborów na terenach przydzielonych Polsce umową z 5 listopada 1918 roku? A cóż ten dekret łamał, bo innego nie było, Wasza Jedyna Wszechwiedzo?...

Łamał umowę rad polskiej i czeskiej z 5 listopada, biedaczyno mózgowy - był "chytrym" usiłowaniem stworzenia faktów dokonanych co do suwerenności na spornych terenach.

>>> ... i dlatego Ententa, zamiast bezsprzecznie poprzeć Czechosłowację, zajęła się negocjacjami które ustaliły plebiscyt...
>>Bo Ententa kierowała się realnym układem sił, a szło jej tylko o zapewnienie jakiego-takiego spokoju - zaś kwestie prawne później, później, jak się już wyklaruje...
>    ... aaa, to teraz rozumiem dlaczego Polska dostawała po "dupie" na froncie wschodnim. Wszystkie siły wojskowe były skomasowane na "śląsku cieszyńskim".

W omawianym okresie (tj. w czasie konfliktu zbrojnego polsko-czechosłowackiego) - Ignorancie Kwiczący - Polska nie dostawała po dupie na froncie wschodnim. Cokolwiek pojęcie "frontu wschodniego" mogłoby wtedy znaczyć - z bolszewikami wojska polskie jeszcze się na serio zetrzeć w ogóle nie zdążyły, choć właśnie trwały przepychanki o Wilno, a Ukraińców akurat zwyciężały.
Czy fakty mają dla Ciebie w ogóle jakiekolwiek znaczenie, qurwa?

>Swoją drogą Piłsudski jeszcze w grudniu prosił Masaryka o pokojowe rozmowy

Nie chodziło o "pokojowe rozmowy", skoro jeszcze nie było żadnej wojny.

>- na co jedyną odpowiedzią Czechów była agresja 23 stycznia 1919 - pewnie w ramach realnego układu sił była zbyt słaba, by podjąć rozmowy pokojowe. Oprócz armii nie miała innych argumentów na poparcie swoich roszczeń...

Miała oczywiste argumenty prawne, historyczne i wynikające z niedawno zawartych umów, skoro jednak Polacy jedynie język siły rozumieli...

>>>    ... i dlatego już we wrześniu 1918 roku Czesi prowadzili rozmowy z Francją i Anglią.
>>Francja i Anglia obietnic nigdy nikomu nie żałowały.
>    ... rozmów z nieuznawanymi przez siebie przedstawicielami państw też nie prowadzili...

Prowadzili zawsze i prowadzą też dzisiaj - z każdym, z kim w danym momencie wypada się realnie liczyć, czy byłby to np. Denikin czy Wolna Armia Syrii.

>>Ciągle istniejącej i walczącej monarchii austriackiej o zdanie nie zapytali przypadkiem?
>    ... nie wiem czy przypadkiem pytali, ale całkiem nieprzypadkowo się z Austrią już nie liczyli...

Bo liczyli - niebezpodstawnie, jak miało się okazać - na korzystny wynik wojny. Ale mogli się i przeliczyć.

>>>Nie prawne, a faktyczne - to bardzo różne rzeczy są.
>>>    ... prawne, skoro już istniał rząd w Pradze, a Czesi przygotowywali takie rady już wcześniej...

Rząd ten istniał siłą faktu, a nie prawa.

>>Na ile mogli...
>    ... raczej na ile chcieli, o czym świadczy agresja w 1919 roku...

Zapoznaj się ze znaczeniem terminu agresja, bo Wstyd człowiekowi, że rozmawia z Tobą...

>>>... byłbyś dobrym obrońcą chuliganów. Już słyszę Twoja mowę - "Wysoki sądzie, moi klienci są niewinni. Oni nie "wymusili bezpośredni" niczego. Tylko "cynicznie wykorzystali trudna sytuację sąsiada". To nie ich wina, że posiadali kije bejsbolowe. Sąsiad też mógł sobie kupić"...
>>Ty nawet nie widzisz, jak Totalnie się Kompromitujesz?
>>Wg Ciebie - sam własnoręcznie wyżej wybredziłeś - fakt posiadania kijów bejsbolowych jest tożsamy z wymuszeniem czegoś na kimś?
>>Przypuszczam, że u Ciebie w kuchni niejeden nóż dałoby się znaleźć - czyni Cię to z automatu Kubą Rozpruwaczem?
>    ... może sprawdzisz co to ironia? Taka wiedza czasami się przydaje...

Nie pisałeś ironicznie, a metaforycznie, niebogo . Ale oba te terminy daruj już sobie na dzisiaj - tylu Trudnych Słów naraz i tak nie byłbyś w stanie przyswoić.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)

Mod.: Ja bardzo proszę o powstrzymanie się od zwrotów typu "biedaczyno mózgowy".
11-04-2013 09:49 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Łamał umowę rad polskiej i czeskiej z 5 listopada, biedaczyno mózgowy - był "chytrym" usiłowaniem stworzenia faktów dokonanych co do suwerenności na spornych terenach...
    ... więc twierdzisz, że ta umowa zabraniała normalizacji życia społecznego, w tym powołania cywilnych władz? "Śląsk cieszyński" miał zostać następnymi "dzikimi polami"?...

>>Bo Ententa kierowała się realnym układem sił, a szło jej tylko o zapewnienie jakiego-takiego spokoju - zaś kwestie prawne później, później, jak się już wyklaruje...
    ... znaczy się, Ententa była słaba i nic nie znaczyła, skoro mogła tylko akceptować to co "wola boża przyniesie"?...

>>W omawianym okresie (tj. w czasie konfliktu zbrojnego polsko-czechosłowackiego) - Ignorancie Kwiczący - Polska nie dostawała po dupie na froncie wschodnim. Cokolwiek pojęcie "frontu wschodniego" mogłoby wtedy znaczyć - z bolszewikami wojska polskie jeszcze się na serio zetrzeć w ogóle nie zdążyły, choć właśnie trwały przepychanki o Wilno, a Ukraińców akurat zwyciężały...
    ... Petlura był bolszewikiem. To że, w 1920 próbował dojść do porozumienia z Piłsudskim to efekt tego, że Lenin nie chciał "niezależnej bolszewickiej" Ukrainy. A Piłsudskiemu nawet na rękę była samodzielna Ukraina, będąca "buforem" przed bolszewikami z Rosji. Oczywiście obaj widzieli ją w innych granicach, ale wobec naporu "rosyjskich bolszewików" było to sprawa wtórna - przynajmniej czasowo...

>>Czy fakty mają dla Ciebie w ogóle jakiekolwiek znaczenie, qurwa?
    ... czyżby hejter "wyzierał" z Ciebie?. Takie słownictwo, i takie uczucia, no, no, nooo?...

>>Miała oczywiste argumenty prawne, historyczne i wynikające z niedawno zawartych umów, skoro jednak Polacy jedynie język siły rozumieli...
    ... to dlaczego nie przedstawili tych argumentów Entencie, by ta użyła "siły" wobec Polski, albo chociaż "pobłogosławiła" armię czeską?. Woleli jednak tworzyć "fakty dokonane", a to przeczy posiadaniu jakichkolwiek innych argumentów - prócz "brutalnej siły"...

>>Prowadzili zawsze i prowadzą też dzisiaj - z każdym, z kim w danym momencie wypada się realnie liczyć, czy byłby to np. Denikin czy Wolna Armia Syrii...
    ... a więc potwierdzasz, że liczyli się z Czechami, a tym samym uznawali ich. Przynajmniej czasowo...

>>Bo liczyli - niebezpodstawnie, jak miało się okazać - na korzystny wynik wojny. Ale mogli się i przeliczyć.
    ... w tym czasie mogli się jeszcze przeliczyć? Czyżby już wtedy było im coś wiadomo o "wunderwaffe"? Hitler był Austriakiem, teraz wiadomo skąd wziął "swoją wunderwaffe" - od C.K. Austrii...

>>Rząd ten istniał siłą faktu, a nie prawa...
    ... mowa o Zemský národní výbor pro Slezsko, który powstał "siłą ustaw" rządu Czeskiego, a nie "siłą faktu". Rada ta powstała dopiero po powstaniu rządu Czeskiego, samowolnie (dla powstania faktów) nie organizowali rady. Czesi na "śląsku cieszyńskim" liczyli - nie bezpodstawnie - że uznanie rządu Czeskiego (na forum międzynarodowym) to kwestia kilku "godzin"...

>>Zapoznaj się ze znaczeniem terminu
    ... Czesi wystąpili przeciw rządowi Polskiemu, a nie przeciw Polskiej Radzie Księstwa Cieszyńskiego - a więc agresja. Status terytorium (faktyczny, domniemany, chciany, czy inny) nie ma tutaj znaczenia...

>>Nie pisałeś ironicznie, a metaforycznie, niebogo . Ale oba te terminy daruj już sobie na dzisiaj - tylu Trudnych Słów naraz i tak nie byłbyś w stanie przyswoić...
    ... ironia bardzo często posługuje się metaforą. Kontekst, kolego, kontekst jest też ważny...

    ... przyswoić według interpretacji "widzimisię big-zyda" to na pewno...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
11-04-2013 10:47 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Łamał umowę rad polskiej i czeskiej z 5 listopada, biedaczyno mózgowy - był "chytrym" usiłowaniem stworzenia faktów dokonanych co do suwerenności na spornych terenach...
>    ... więc twierdzisz, że ta umowa zabraniała normalizacji życia społecznego, w tym powołania cywilnych władz?
>"Śląsk cieszyński" miał zostać następnymi "dzikimi polami"?...

Jeszcze jeden idiota (w słoikach was hodują, czy co?), który instalowanie własnych rządów nazywa normalizacją (bo jakby inne rządy były, to chyba nienormalizacja byłaby jakowaś...) i liczy, że ktoś się na to nabierze...

>>>Bo Ententa kierowała się realnym układem sił, a szło jej tylko o zapewnienie jakiego-takiego spokoju - zaś kwestie prawne później, później, jak się już wyklaruje...
>    ... znaczy się, Ententa była słaba i nic nie znaczyła, skoro mogła tylko akceptować to co "wola boża przyniesie"?...

Wszyscyśmy słabi i zmuszeni akceptować, co wola boża przyniesie... niektórych stać, by jakoś próbować to okiełznać - a innych i na to nie.

>    ... Petlura był bolszewikiem.

Razem z Tuskiem-Komoruskiem .

>>>Czy fakty mają dla Ciebie w ogóle jakiekolwiek znaczenie, qurwa?
>    ... czyżby hejter "wyzierał" z Ciebie?. Takie słownictwo, i takie uczucia, no, no, nooo?...

Nie do mnie, a do zarzutów się odnoś, bęcwale.

>>>Miała oczywiste argumenty prawne, historyczne i wynikające z niedawno zawartych umów, skoro jednak Polacy jedynie język siły rozumieli...
>    ... to dlaczego nie przedstawili tych argumentów Entencie, by ta użyła "siły" wobec Polski,

Ententa nie miała żadnych sił, których przeciw Polsce (albo Czechom) mogłaby wówczas efektywnie użyć.

>albo chociaż "pobłogosławiła" armię czeską?. Woleli jednak tworzyć "fakty dokonane", a to przeczy posiadaniu jakichkolwiek innych argumentów - prócz "brutalnej siły"...

Bo prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie - wszyscy wtedy z takich założeń wychodzili. Nie tylko wtedy zresztą...

>>>Prowadzili zawsze i prowadzą też dzisiaj - z każdym, z kim w danym momencie wypada się realnie liczyć, czy byłby to np. Denikin czy Wolna Armia Syrii...
>    ... a więc potwierdzasz, że liczyli się z Czechami, a tym samym uznawali ich. Przynajmniej czasowo...

"Umiarkowanych" talibów w Afganistanie dzisiaj też "uznają". Przynajmniej czasowo...

>>>Bo liczyli - niebezpodstawnie, jak miało się okazać - na korzystny wynik wojny. Ale mogli się i przeliczyć.
>    ... w tym czasie mogli się jeszcze przeliczyć? Czyżby już wtedy było im coś wiadomo o "wunderwaffe"? Hitler był Austriakiem, teraz wiadomo skąd wziął "swoją wunderwaffe" - od C.K. Austrii...

Na Wschodzie państwa centralne wojnę już wygrały. Na Zachodzie jeszcze w lipcu 1918 Niemcy posuwali się naprzód. To my dzisiaj wiemy, że we wrześniu 1918 wynik wojny był już przesądzony - wtedy to wcale takie oczywiste nie było.

>>>Rząd ten istniał siłą faktu, a nie prawa...
>    ... mowa o Zemský národní výbor pro Slezsko, który powstał "siłą ustaw" rządu Czeskiego, a nie "siłą faktu".

Bzdura.

>Rada ta powstała dopiero po powstaniu rządu Czeskiego, samowolnie (dla powstania faktów) nie organizowali rady.

Właśnie najpierw samowolnie, dla powstania faktów, ustanowili radę, a dopiero potem ta rada praskie zwierzchnictwo uznała - też samowolnie zresztą.

>Czesi na "śląsku cieszyńskim" liczyli - nie bezpodstawnie - że uznanie rządu Czeskiego (na forum międzynarodowym) to kwestia kilku "godzin"...

Nawet i Ty poczułeś się w obowiązku cudzysłów zamieścić...

>>>Nie pisałeś ironicznie, a metaforycznie, niebogo . Ale oba te terminy daruj już sobie na dzisiaj - tylu Trudnych Słów naraz i tak nie byłbyś w stanie przyswoić...
>    ... ironia bardzo często posługuje się metaforą. Kontekst, kolego, kontekst jest też ważny...

A nie mówiłem, cholera, a nie mówiłem?...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
11-04-2013 12:12 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Jeszcze jeden idiota (w słoikach was hodują, czy co?)...
    ... to już nie kreacjonizm "bozi" w KRK dominuje? Wymyślili "słoiki"?...

>>który instalowanie własnych rządów nazywa normalizacją (bo jakby inne rządy były, to chyba nienormalizacja byłaby jakowaś...) i liczy, że ktoś się na to nabierze...
    ... jakie instalowanie własnych. To mieszkańcy "śląska cieszyńskiego", a nie np. wielkopolski mieli wybierać reprezentantów "śląska cieszyńskiego". Standardy KRK w tej kwestii nie brano pod uwagę...

>>    ... znaczy się, Ententa była słaba i nic nie znaczyła, skoro mogła tylko akceptować to co "wola boża przyniesie"?...
>Wszyscyśmy słabi i zmuszeni akceptować, co wola boża przyniesie... niektórych stać, by jakoś próbować to okiełznać - a innych i na to nie...
    ... i obie rady (czeska i polska) próbowały to "okiełznać". Niestety popełniły błąd, nie miały Twojej akceptacji...

>>    ... Petlura był bolszewikiem.
>Razem z Tuskiem-Komoruskiem...
    ... patrząc na Twoje rozumowanie, to też pasujesz do tego "towarzystwa"...

>>>>Czy fakty mają dla Ciebie w ogóle jakiekolwiek znaczenie, qurwa?
>>    ... czyżby hejter "wyzierał" z Ciebie?. Takie słownictwo, i takie uczucia, no, no, nooo?...
>Nie do mnie, a do zarzutów się odnoś, bęcwale.
    ... a "qurwa i bęcwał" to do kogo odnosisz? Nie wiedziałem, że według Ciebie fakty to "qurwa i bęcwał"...

>>    ... to dlaczego nie przedstawili tych argumentów Entencie, by ta użyła "siły" wobec Polski,
>Ententa nie miała żadnych sił, których przeciw Polsce (albo Czechom) mogłaby wówczas efektywnie użyć...
<p. ... to w 1919 i 1920 prowadzili jeszcze gdzieś walki?. O ile wiem to tylko armie Niemiec i Austrii przestały istnieć...

>>Bo prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie - wszyscy wtedy z takich założeń wychodzili. Nie tylko wtedy zresztą...
    ... ooo waaa, to "nie tylko wtedy" widać wyraźnie u Ciebie...

>>    ... a więc potwierdzasz, że liczyli się z Czechami, a tym samym uznawali ich. Przynajmniej czasowo...
>"Umiarkowanych" talibów w Afganistanie dzisiaj też "uznają". Przynajmniej czasowo...
    ... a "co ma piernik do wiatraka"? To że może lubisz pierniki i wiatraki nie ma znaczenia...

>>Na Wschodzie państwa centralne wojnę już wygrały. Na Zachodzie jeszcze w lipcu 1918 Niemcy posuwali się naprzód. To my dzisiaj wiemy, że we wrześniu 1918 wynik wojny był już przesądzony - wtedy to wcale takie oczywiste nie było.
    ... masz "słabą wiarą" w wywiad i strategów. Ententa miał dużo większą, skoro już prowadziła rozmowy o przyszłych granicach Europy...

>>Właśnie najpierw samowolnie, dla powstania faktów, ustanowili radę, a dopiero potem ta rada praskie zwierzchnictwo uznała - też samowolnie zresztą...
    ... przeczą temu tak daty powstania tych rządów, jak i wydane uchwały w Pradze...

>>Czesi na "śląsku cieszyńskim" liczyli - nie bezpodstawnie - że uznanie rządu Czeskiego (na forum międzynarodowym) to kwestia kilku "godzin"...
>Nawet i Ty poczułeś się w obowiązku cudzysłów zamieścić...
    ... trudno nie skorzystać z cudzysłowu, skoro te "godziny" nie dotyczą uznania a tylko rozprzestrzenienia sie takiej wiadomości "po świecie"...

>>    ... ironia bardzo często posługuje się metaforą. Kontekst, kolego, kontekst jest też ważny...
>A nie mówiłem, cholera, a nie mówiłem?...
    ... nie wiem co mówisz i myślisz. Widzę tylko co piszesz, a to raczej bzdury...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-04-2013 09:40 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Jeszcze jeden idiota (w słoikach was hodują, czy co?)...
>    ... to już nie kreacjonizm "bozi" w KRK dominuje? Wymyślili "słoiki"?...

Nie wiem, co tam aktualnie w KRK dominuje albo nie. Na myśli miałem coś w rodzaju praktyk doktora Frankensteina.

>>>który instalowanie własnych rządów nazywa normalizacją (bo jakby inne rządy były, to chyba nienormalizacja byłaby jakowaś...) i liczy, że ktoś się na to nabierze...
>    ... jakie instalowanie własnych. To mieszkańcy "śląska cieszyńskiego", a nie np. wielkopolski mieli wybierać reprezentantów "śląska cieszyńskiego".

Do czego reprezentantów, pacanie?

>>>    ... znaczy się, Ententa była słaba i nic nie znaczyła, skoro mogła tylko akceptować to co "wola boża przyniesie"?...
>>Wszyscyśmy słabi i zmuszeni akceptować, co wola boża przyniesie... niektórych stać, by jakoś próbować to okiełznać - a innych i na to nie...
>    ... i obie rady (czeska i polska) próbowały to "okiełznać". Niestety popełniły błąd, nie miały Twojej akceptacji...

Chodzi Ci o cokolwiek?

>>>    ... Petlura był bolszewikiem.
>>Razem z Tuskiem-Komoruskiem...
>    ... patrząc na Twoje rozumowanie, to też pasujesz do tego "towarzystwa"...

Qurważ mać, człowieku - mnie szanować nie musisz, ale może chociaż fakty szanować spróbuj?
Pyerdolisz coś od rzeczy, że Petlura był bolszewikiem, albo, że Czechy same (w 1920 roku) skorzystały z okazji i "siłą wojskową" ustaliły granicę na Olzie, wbrew wcześniejszym ustaleniom politycznym w Paryżu (...) (mimo, że Polska walczyła z bolszewikami) i spodziewasz się, że będę Cię poważnie traktować?

>    ... a "qurwa i bęcwał" to do kogo odnosisz? Nie wiedziałem, że według Ciebie fakty to "qurwa i bęcwał"...

Jak wyżej, durniu parowy.

>>Ententa nie miała żadnych sił, których przeciw Polsce (albo Czechom) mogłaby wówczas efektywnie użyć...
>to w 1919 i 1920 prowadzili jeszcze gdzieś walki? O ile wiem to tylko armie Niemiec i Austrii przestały istnieć...

A dużo to dywizji angielskich i francuskich na Śląsku wtedy stacjonowało?

>>>... a więc potwierdzasz, że liczyli się z Czechami, a tym samym uznawali ich. Przynajmniej czasowo...
>>"umiarkowanych" talibów w Afganistanie dzisiaj też "uznają". Przynajmniej czasowo...
>... a "co ma piernik do wiatraka"?

To, że pełna analogia tu zachodzi, matołku z bagien, nieszczęsny...

>... masz "słabą wiarą" w wywiad i strategów.

Nie ja jeden. Carl von Clausewitz miał jeszcze słabszą.

>Ententa miał dużo większą, skoro już prowadziła rozmowy o przyszłych granicach Europy...

Rozmowy o przyszłych granicach Europy to nawet mutanci z forów patriotycznych prowadzić śpiewająco potrafią.

>>Właśnie najpierw samowolnie, dla powstania faktów, ustanowili radę, a dopiero potem ta rada praskie zwierzchnictwo uznała - też samowolnie zresztą...
>... przeczą temu daty powstania tych rządów, jak i wydane uchwały w Pradze...

Co i czemu przeczy, osiołku? Taż czeska rada najpierw musiała w ogóle zaistnieć, żeby móc zwierzchnictwo Pragi uznać (co po dwóch tygodniach zrobiła).


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)

Mod.: ... oraz od "pacanie", "durniu parowy" (choć to akurat ciekawe zestawienie), "matołku" i "osiołku".
12-04-2013 14:44 
 0 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>Nie ja jeden. Carl von Clausewitz miał jeszcze słabszą.

    ... ooo, Carl von Clausewitz (1780-1831). Jeden z "ulubionych klasyków i wybitnych autorytetów NRD-owskiego komunizmu". Tak bardzo go cenili, że przenieśli (w latach 70-tych zeszłego wieku) jego szczątki z Wrocławia do Magdeburga...

    ... przy takim "autorytecie w sprawach stosunku do Polski" wypada tylko zakończyć dalszą dyskusję... Tutaj żadne argumenty nie pomogą...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-04-2013 21:29 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie ja jeden. Carl von Clausewitz miał jeszcze słabszą.
>    ... ooo, Carl von Clausewitz (1780-1831). Jeden z "ulubionych klasyków i wybitnych autorytetów NRD-owskiego komunizmu". Tak bardzo go cenili, że przenieśli (w latach 70-tych zeszłego wieku) jego szczątki z Wrocławia do Magdeburga...
>    ... przy takim "autorytecie w sprawach stosunku do Polski" wypada tylko zakończyć dalszą dyskusję... Tutaj żadne argumenty nie pomogą...

Ożeż, qurwa...
Gdybym na własne oczy nie widział, w życiu bym nie uwierzył, że ktoś może w taki sposób "argumentować"...
A wiesz Ty, że w krypcie kościoła oo. paulinów na Skałce w Krakowie Karol Szymanowski jest pochowany, a on pedał był?

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
12-04-2013 21:55 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>A wiesz Ty, że w krypcie kościoła oo. paulinów na Skałce w Krakowie Karol Szymanowski jest pochowany, a on pedał był?

    ... w Kolumba się bawisz, czy też przeszkadza Ci ten fakt?...

    ... homofobem nie jestem. Widać homofobia KRK też jest na pokaz...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-04-2013 22:25 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>A wiesz Ty, że w krypcie kościoła oo. paulinów na Skałce w Krakowie Karol Szymanowski jest pochowany, a on pedał był?
> ... w Kolumba się bawisz, czy też przeszkadza Ci ten fakt?...
> ... homofobem nie jestem. Widać homofobia KRK też jest na pokaz...

Głupiej "zrozumieć" się już nie dało?

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
13-04-2013 13:21 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>Głupiej "zrozumieć" się już nie dało?
    ... szukasz konkurencji? W tej dziedzinie jesteś nie do pobicia...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
16-04-2013 10:40 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
A jednak pocisnąłeś...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
10-03-2013 16:50 
 Ocena 7 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
CD.

>Potem przyszli drudzy dranie z sierpem i młotem, pogonili tego ze swastyką i wzięli się znowu za gwałcenie kobiety.

Ateńczycy: "(...) Nie domagamy się (...) ani nie czynimy nic takiego, co by się sprzeciwiało przyjętym wyobrażeniom o bogach i ludzkim skłonnościom. Sądzimy bowiem, że zarówno bogowie zgodnie z naszym o nich wyobrażeniem, jak i sami ludzie z powodu wrodzonych sobie cech całkiem jawnie, wszędzie i zawsze rządzą tymi, od których są silniejsi. Również nie my wymyśliliśmy to prawo i nie my zaczęliśmy je pierwsi stosować, lecz posługujemy się nim, przejąwszy je od przodków i jako prawo niezmienne przekazując potomnym. Wiemy również, że i wy, i wszyscy inni, mając potęgę równą naszej, postąpilibyście tak samo. Jeśli idzie o wasze nadzieje na pomoc, której, jak się spodziewacie, udzielą wam Lacedemończycy, kierując się poczuciem honoru, to z największym szacunkiem odnosimy się do waszej prostoduszności, lecz nie zazdrościmy wam łatwowierności. Lacedemończycy bowiem, jeśli idzie o ich życie prywatne i o ich zwyczaje krajowe, są niezwykle uczciwymi ludźmi, jeśli jednak idzie o ich stosunek do innych, to wiele by się dało na ten temat powiedzieć. Ujmując rzecz krótko: Lacedemończycy ze wszystkich znanych nam państw najkonsekwentniej przestrzegają tej zasady, by rzeczy sobie miłe uważać za piękne, a korzystne za sprawiedliwe. A przecież taki ich pogląd nie zgadza się zupełnie z waszą nieuzasadnioną nadzieją na ocalenie."
(...)
"Najsilniejszą waszą podporą są odległe nadzieje, podczas gdy środki, jakimi rozporządzacie w obecnej sytuacji, są nikłe w stosunku do sił, które wam przeciwstawiono. Postąpicie też bardzo lekkomyślnie, jeśli po naszym odjeździe nie poweźmiecie jakiejś rozsądniejszej decyzji. Nie powodujcie się niewczesnym uczuciem honoru, które w niebezpieczeństwach jawnych i grożących hańbą wielu doprowadziło do zguby. Na ogół bowiem ludzie dają się zwieść słowu 'hańba' i chociaż widzą, do czego ich to prowadzi, ulegają sile tego wyrazu, rzucając się dobrowolnie w otchłań niepowetowanych nieszczęść i ściągając na swą głowę z braku rozwagi jeszcze większą hańbę. Lecz wy unikniecie tego, jeśli poweźmiecie słuszną decyzję i jeśli uznacie, że nie jest hańbą ustapić przed najpotężniejszym państwem, które stawia wam umiarkowane warunki. Chcemy, żebyście się stali naszymi sprzymierzeńcami i zachowując swe terytorium płacili nam daninę. Mając więc wolny wybór między wojną a bezpieczeństwem, nie wybierajcie zła pod wpływem fałszywej ambicji. Najlepiej może postępują ci, którzy równym sobie nie ustępują, dla silniejszych zachowują szacunek, wobec słabszych umiar. Zastanówcie się nad tym po naszym odejściu i pamiętajcie, że podejmujecie decyzję w sprawie ojczyzny, którą macie tylko jedną i której los zależeć będzie od tej jednej decyzji: dobrej lub złej".


Tukidydes - op. cit.

>Znowu, cały czas mężczyzna walczył z draniami, narażając swoje życie i zginął.

Ateńczycy (...) przerywając w końcu rozmowy oświadczyli: "Na podstawie waszych decyzji wydaje nam się, że jesteście jedynymi ludźmi na świecie, którzy bardziej liczą na przyszłość niż na teraźniejszość, którzy kierując się własnymi życzeniami, patrzą na rzeczy niepewne jakby na pewną rzeczywistość. Im bardziej liczycie na Lacedemończyków, szczęście i nadzieję, tym większego doznacie rozczarowania."
Posłowie ateńscy powrócili do obozu, strategowie zaś, widząc nieustępliwość Melijczyków, od razu przystąpili do działań wojennych. (...) wznowiono oblężenie, a gdy zaszły jeszcze wypadki zdrady, Melijczycy poddali się Ateńczykom, pozostawiając im decyzję o swoim losie. Ci zaś wszystkich mężczyzn, którzy im wpadli w ręce, wymordowali, dzieci i kobiety sprzedali w niewolę. Miasto zaś sami skolonizowali, posławszy później pięciuset osadników.


Ibidem.

>Byli jednak inni "mężczyźni", którzy w owym gwałceniu wielkiego zła nie widzieli, zwłaszcza, że i dla nich coś jeszcze tej kobiety zostało. A tych mężczyzn co walczyli z draniami z sierpem i młotem, nazywali i niestety nazywają mącicielami, zdrajcami ...

Żołnierz AK po latach wspominał:

W pewnym okresie byłem dumą całego oddziału. Ponieważ nie robiło mi różnicy, czy ja żyję, nie dbałem zupełnie o to, czy żyją inni. Strzelałem do ludzi jak do tarczy na ćwiczeniach, bez żadnej emocji. Lubiłem patrzeć na przerażone twarze przed likwidacją, lubiłem patrzeć na krew tryskającą z rozwalonej głowy.
Spełniły się moje marzenia; byłem człowiekiem bez skrupułów... Byłem gorszy od najpodlejszego zwierzęcia. Byłem na samym dnie bagna ludzkiego. A jednak byłem typowym żołnierzem AK. Byłem bohaterem, na którego piersi po wojnie spoczął Krzyż Walecznych, tylko jeden z czterech wydanych na cały oddział Czternastki...


>Są po prostu tacy faceci, którzy widząc gwałconą kobietę staną w jej obronie niezależnie od tego jak duży jest gwałciciel

To prawda .
Niedawno w Ameryce ktoś sobie robił jaja z Polaków - i już go ni ma: www.youtube.com/watch?v=fss2mq5LxGg .
Niestety, po tym zaczął sobie robić jaja jeszcze bardziej: www.youtube.com/watch?v=J1D3dy3wWXw - i to wciąż na youtube wisi; masz więc, Rycerzu, okazję włączyć się do Krucjaty .

A butków nie zamocz!


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
11-03-2013 19:20 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
Oj big_zyd, big_zyd... ręce mi opadają jak czytam Twoje marne próby szkalowania żołnierzy wyklętych, Polski i Polaków (II RP) i usprawiedliwiania zbrodniczego systemu PRL.

To że II RP prowadziła politykę zagraniczną, to co w tym dziwnego? Polska jakoś nie planowała mordowania setek tysięcy ludzi, jak to mieli w zwyczaju hitlerowcy i Twoi ulubieńcy ze Wschodu.

Mam nadzieję, że dostrzegasz te kolosalne różnice pomiędzy polityką zagraniczną, spotkaniami polityków i oficerów (bo wkleiłeś zdjęcia) a ludobójstwem i okupacją zbrodniczych systemów.

Tak, II RP nie była wzorem demokracji i niewinną "dziewicą", nie oznacza to jednak, że dwa zbiry mogą ją bezkarnie gwałcić. To nie usprawiedliwia III Rzeszy i Twoich ulubieńców zza Wschodu.

To że w czasie wojny byli niegodziwi ludzie, w tym także z AK to co z tego wynika? Wojna ma to do siebie, że uruchamia różne emocje i prowadzi do wielu działań ludzi, którzy nigdy w normalnych warunkach by w określony sposób nie postępowali. Myślisz, że jak podasz przykłady niegodziwych działań żołnierzy z AK, to usprawiedliwisz w ten sposób swoich ulubieńców ze Wschodu? Ręce opadają. Wiesz, że w czasie wojny byli Żydzi, którzy współpracowali i z hitlerowcami i z Twoimi ulubieńcami, wydając także Żydów oprawcom? To pewnie wg Twojej logiki jakoś tam usprawiedliwia tych niemaszków, co?


Z Twoich "mądrych" postów wynika, że generalnie, to nie ma co się dziwić, zwycięzca, silniejszy decyduje, tak jest i już! Ciekawe, że już działania KK w czasie ostatnich 2 tysiącleci to oceniasz jako działalność zbrodniczą, a tutaj swoich ulubieńców ze Wschodu, to usprawiedliwiasz. Tak to jest gdy ideologia zalewa mózg i trudno doszukać się odrobiny uczciwości w Twoich postach. Brzydzę się postawą takich ludzi.
12-03-2013 22:19 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Oj big_zyd, big_zyd... ręce mi opadają jak czytam Twoje marne próby szkalowania żołnierzy wyklętych, Polski i Polaków (II RP)

Nikogo nie szkaluję - odwołuję się do faktów i dokumentów, co korzystnie odróżnia mnie od Ciebie, zdolnego wyłącznie do nadąsanych majaczeń.

>i usprawiedliwiania zbrodniczego systemu PRL.

PRL moich usprawiedliwień do niczego nie potrzebuje. Okoliczności historyczne usprawiedliwiają ją aż nadto.
Chyba, że miałeś w dyspozycji jakiś alternatywny świat - bez Hitlera, Stalina, II Wojny i paru jeszcze "epifenomenów".
Dlaczego w takim razie go Ludzkości pożałoweś?

>To że II RP prowadziła politykę zagraniczną, to co w tym dziwnego?

Nic. Nie tego że, a tego jaką się czepiłem.

>Polska jakoś nie planowała mordowania setek tysięcy ludzi, jak to mieli w zwyczaju hitlerowcy

Nie jest to prawda, Brzostowski, o czym wiedziałbyś, gdybyś zechciał kliknąć w podany już przeze mnie link - zagładę Warszawy AK sprowokowała świadomie i celowo. A nie był to wcale koniec Ambitnych Planów:

28 sierpnia 1944 komendant główny Armii Krajowej generał "Bór" Komorowski wystosował z ogarniętej powstaniem Warszawy do dowódcy okręgu Kraków AK pułkownika Edwarda Godlewskiego "Gardy" rozkaz następującej treści:

"Walka o Warszawę, mimo dużych strat w ludziach i materiale, daje nam potężny atut w rogrywkach politycznych. Obecnie zależy mi bardzo, by obok Warszawy nastąpiło silne uderzenie na Niemców jeszcze w okręgu "Muzeum" [Kraków]. Drobne działania nie mają już znaczenia. W związku z tym wykonajcie akcję na większą skalę poprzez opanowanie Krakowa lub w ostateczności Tarnowa. Czas i sposób wykonania pozostawiam Wam. Musicie jednak obliczyć tak, by uderzenie nastąpiło co najmniej dwa do trzech dni przed wkroczeniem bolszewików.
Liczcie się z gwałtownym przeciwdziałaniem Niemców. Oddziały Wasze muszą być silne, dobrze uzbrojone i odporne na walkę techniczną. Do akcji tej zgromadźcie jak największe zapasy amunicji oraz zorganizujcie dobrze sieć dowodzenia (łączność radiową), z góry rozmieszczając w poszczególnych dzielnicach miasta zdolną do samodzielnej i odosobnionej walki".

Z dzisiejszej perspektywy rozkaz ten wydaje się absolutnie pozbawiony sensu. "Bór" wiedział przecież najlepiej, że Powstanie się nie udaje, że giną tysiące ludzi. Co więcej, miał świadomość, jak skończyła się Akcja "Burza" w Wilnie, we Lwowie czy w Lublinie, gdzie po zakończeniu działań akowcy masowo trafiali w łapy NKWD. Zastępca dowódcy zgrupowania "Żelbet" AK ppor. Jan Zienkowicz "Siekierz" pisał, że rozkaz ten wobec znanego już w Krakowie losu płonącej Warszawy i jej masowo mordowanych mieszkańców, wywołał wśród kadry dowódczej Okręgu Kraków AK ożywione dyskusje i ostre polemiki, zaś dowódca jego zgrupowania (kpt. Dominik Zdziebło-Danowski "Kordian") wprost występował przeciwko realizacji tej koncepcji w Krakowie. Dodać w tym miejscu należy, że możliwości AK (liczebność i siła ognia) w Krakowie i okolicy były znacznie mniejsze niż w Warszawie, zaś Kraków jako stolica Generalnego Gubernatorstwa naszpikowany był hitlerowskimi urzędami, policją itd. (...)

Dowódca jednego z najaktywniejszych zgrupowań krakowskiej AK pomysł powstania w Krakowie skwitował na naradzie pytaniem: "Czy chcecie mieć stolicę w Kłaju?"


Źródło - artykuł zresztą kłamliwy i bardzo głupi, ale akurat w cytowanym fragmencie rzetelny.

>Twoi ulubieńcy ze Wschodu.

W polityce nie ma "ulubieńców".

>Mam nadzieję, że dostrzegasz te kolosalne różnice pomiędzy polityką zagraniczną, spotkaniami polityków i oficerów (bo wkleiłeś zdjęcia) a ludobójstwem i okupacją zbrodniczych systemów.

Nie wątpię, że zechcesz mi prostemu objaśnić, na czym polega ta Kolosalna Różnica między dr Goebbelsem proklamującym Wojnę Totalną:
www.youtube.com/watch?v=LWueAam-w-c
a gen. "Borem" Komorowskim wystawiającym własną stolicę na zagładę dla "potężnego atutu w rozgrywkach politycznych", atutu - trzeba dodać - całkowicie urojonego, istniejącego wyłącznie w jego nieprzytomnej głowie?

>Tak, II RP nie była wzorem demokracji i niewinną "dziewicą", nie oznacza to jednak, że dwa zbiry mogą ją bezkarnie gwałcić.

Już wiem, o co chodzi, Brzostowski - filtr Ci na komputer założyli, więc odcięty od swoich pornoli zastępczo realizujesz się na Racjonaliście .

>To że w czasie wojny byli niegodziwi ludzie, w tym także z AK to co z tego wynika? Wojna ma to do siebie, że uruchamia różne emocje i prowadzi do wielu działań ludzi, którzy nigdy w normalnych warunkach by w określony sposób nie postępowali.

Jasne - istnieje też wiele świadectw mówiących o tym, że SS-mani po "pracy" zachowywali się całkiem przyzwoicie.

>Myślisz, że jak podasz przykłady niegodziwych działań żołnierzy z AK, to usprawiedliwisz w ten sposób swoich ulubieńców ze Wschodu?

W kwestii "usprawiedliwiania" już się wypowiedziałem wyżej.

>Ręce opadają. Wiesz, że w czasie wojny byli Żydzi, którzy współpracowali i z hitlerowcami i z Twoimi ulubieńcami, wydając także Żydów oprawcom?

Wiem.

>Z Twoich "mądrych" postów wynika, że generalnie, to nie ma co się dziwić, zwycięzca, silniejszy decyduje, tak jest i już!

Zrozumiał, jak umiał...

>Ciekawe, że już działania KK w czasie ostatnich 2 tysiącleci to oceniasz jako działalność zbrodniczą, a tutaj swoich ulubieńców ze Wschodu, to usprawiedliwiasz.

...i zapluwając się z intelektualnej bezsilności "chytrze" spróbował zmienić temat...

>Brzydzę się postawą takich ludzi.

Chwała Bogu!
Zmroziło mnie na samą myśl, że ewentualnie mógłbym Ci się spodobać...
12-03-2013 22:50 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Brzydzę się postawą takich ludzi.
>Chwała Bogu!
>Zmroziło mnie na samą myśl, że ewentualnie mógłbym Ci się spodobać...
Kliknąłem oczywiście plusa, ale to za mało. Muszę podkreślić, że bardzo podobają mi się Pańskie merytoryczne, racjonalne posty, w których stara się Pan zachować rzetelny i obiektywny opis zdarzeń w oparciu o dużą znajomość fachowej literatury, do której Pan w źródłach się odwołuje. To obrzydzenie, które Pan u niektórych forumowiczów wywołuje - moim zdaniem - jest powodem dla Pańskiej chwały, wśród samodzielnie myślących, a takich jednak tu większość.

Pozdrawiam serdecznie i proszę tak trzymać.

@@@
.
12-03-2013 22:57 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kliknąłem oczywiście plusa, (...) Muszę podkreślić, że bardzo podobają mi się Pańskie merytoryczne, racjonalne posty

Dziękuję - bardzo mi miło .

>proszę tak trzymać.

Mam taki szczery zamiar .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
13-03-2013 00:09 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
Wskazujesz na pojedyncze przypadki negatywnych działań AK, II RP, Żołnierzy Wyklętych, pomijasz przy tym zbrodniczy PRL i usprawiedliwiasz tych którzy zabijali i mordowali, bo to tylko "polityka". To jest co najmniej ordynarna manipulacja, ale i zwykła hipokryzja.
Czytałem nie jeden Twój post na tym portalu. Sprowadzają się one generalnie do poglądu, który można ująć tak:

1. Jak coś negatywnego robił KK, II RP, ktokolwiek z prawicy lub obozu narodowego, to jest to zbrodnia i z lubością godną propagandzisty PRL wskazujesz na źródła, interpretujesz tak aby dopieprzyć.

2. Ale jak ktoś inny wykazuje zbrodnie PRL, stalinizmu itd... to Ty stajesz w obronie tychże, pisząc o konieczności politycznej, historycznej, i przechodzisz lekko nad zbrodniarzami z tych systemów.

Z tego widać wyraźnie, że Twoje posty są inspirowane ideologią, a nie merytoryczną i uczciwą oceną faktów. I Ty dobrze o tym wiesz, że tak jest. Nigdy się do tego oczywiście nie przyznasz, bo jakże byś w oczach użytkowników tego portalu wyglądał.

Dla wszystkich jednak którzy czytają Twoje posty, w takich tematach, jak ten, mam radę i pomysł na ciekawy eksperyment. Pomyślcie na chwilę (roboczo), że big_zyd to jakiś ideologiczny przeciwnik wszystkiego co polskie i ideologiczny zwolennik wszystkiego co od naszych "braci" ze Wschodu pochodzi. I przy takim założeniu poczytajcie jego posty. Do tego dochodzi ideologiczna nienawiść do wszystkiego co katolickie i narodowe.

Big_zyd zawsze znajdzie pojedyncze przypadki, które pozwolą jakoś poprzeć ideologię, ale pominie setki przypadków gdy mu nie pasują do tezy. Oczywiście, każdy ma prawo tak czynić udowadniając swoje racje, tylko to zwykła nieuczciwość i hipokryzja wobec faktów i racjonalnego myślenia.

Jeśli ideologom wytkniesz ich postawę, reagują najczęściej agresją słowną. Łatwo ją dostrzec np u big_zyda lub Bogusławskiego.

Pozwolę sobie jeszcze w tym miejscu na ogólną refleksję dotyczącą portalu. Gdy kilka lat temu zostałem użytkownikiem tego portalu miałem wrażenie, że przeważają tutaj poglądy racjonalne, ale z biegiem czasu przekształca się raczej w portal antyklerykalny i antyreligijny, co stanowi tylko drobny element typowo racjonalnego podejścia do świata. Element antyklerykalny zaczyna jednak przeważać na tyle, że już i coraz mniej w tym racjonalizmu. Nie wiem co się z tym portalem stało, może zmiana władz, koncepcji działania, nie wiem. Stąd też coraz więcej tutaj ideologów antyklerykalnych, w rodzaju big_zyda.

Na szczęście ideologia antyklerykalna jest postawą skrajną, wg mojej osobistej oceny jest takich ludzi mniej więcej tylu co radykalnych zwolenników zapomnianej już Ligi Polskich Rodzin, czyli coś ok. 3% społeczeństwa. To budujące.
14-03-2013 11:39 
 Ocena 7 na 7
maceox (6766 punktów)
Zastanawiam się, dlaczego nikt nie odpisuje.

>Wskazujesz na pojedyncze przypadki negatywnych działań AK, II RP, Żołnierzy Wyklętych, pomijasz przy tym zbrodniczy PRL i usprawiedliwiasz tych którzy zabijali i mordowali, bo to tylko "polityka".
To pomówienie. Wskaż konkretnie, w którym miejscu Big_zyd usprawiedliwia "tych którzy zabijali i mordowali".
Jak już wskażesz, to zastanowimy się, czy jest to rzeczywiście usprawiedliwienie, czy może wskazanie przyczyn i motywacji.

>To jest co najmniej ordynarna manipulacja, ale i zwykła hipokryzja.
Ordynarny jest ten tekst, skoro nie wskazałeś konkretów. Proszę o cytaty z Big_zyda uzasadniające to twierzedzenie, a do tego czasu to zdanie świadczy tylko o stanie Twojego umysłu.

>Czytałem nie jeden Twój post na tym portalu. Sprowadzają się one generalnie do poglądu, który można ująć tak:
>1. Jak coś negatywnego robił KK, II RP, ktokolwiek z prawicy lub obozu narodowego, to jest to zbrodnia i z lubością godną propagandzisty PRL wskazujesz na źródła, interpretujesz tak aby dopieprzyć.
>2. Ale jak ktoś inny wykazuje zbrodnie PRL, stalinizmu itd... to Ty stajesz w obronie tychże, pisząc o konieczności politycznej, historycznej, i przechodzisz lekko nad zbrodniarzami z tych systemów.
Zupełnie tego nie zauważyłem. Moim zdaniem Big_zyd pisze o politycznych koniecznościach i możliwościach . Natomiast rzeczywiście gorące głowy pękające w swych fideistycznych uniesieniach czynią z niemożliwości konieczność poświęcając siebie, swe rodziny i swych rodaków.

>Z tego widać wyraźnie, że Twoje posty są inspirowane ideologią, a nie merytoryczną i uczciwą oceną faktów.
Racjonalizm jest dośc szczególną ideologią polegająca właśnie na merytorycznej i uczciwej ocenie faktów. Jednak w ramach humanizmu zakłada się, że życie (zwłaszcza cudze) jest ważniejsze od idei, choć i tu są granice. Warto próbowac je wytyczać, gdyż brak zgody na powstanie warszawskie nie oznacza jeszcze przyzwolenia na postępowanie à la rząd Vichy.

>I Ty dobrze o tym wiesz, że tak jest. Nigdy się do tego oczywiście nie przyznasz, bo jakże byś w oczach użytkowników tego portalu wyglądał.
Ty się nie musisz do niczego przyznawać, Twoje wpisy same świadczą o Tobie.

>Dla wszystkich jednak którzy czytają Twoje posty, w takich tematach, jak ten, mam radę i pomysł na ciekawy eksperyment. Pomyślcie na chwilę (roboczo), że big_zyd to jakiś ideologiczny przeciwnik wszystkiego co polskie i ideologiczny zwolennik wszystkiego co od naszych "braci" ze Wschodu pochodzi. I przy takim założeniu poczytajcie jego posty.
Eskperyment można zrobić, a ja o dowody takiego jego nastawienia poproszę.
Mam natomiast pomysł na ciekawy eksperyment dla Ciebie. Czy istnieje możliwość żebyś sobie rozważył - ROZWAŻYŁ coś takiego, co się nazywa oceną ryzyka (biorąc pod uwagę narażenie życia ludzi). Czy patriotą jest ten, kto prowadzi swój naród na pewną śmierć?

>Do tego dochodzi ideologiczna nienawiść do wszystkiego co katolickie i narodowe.
Twoje słowa świadczą tylko o tym, co sam masz w głowie. Chyba tylko upojeni zrywem serca fideiści odbierają racjonalizm jako nienawiść.

>Big_zyd zawsze znajdzie pojedyncze przypadki, które pozwolą jakoś poprzeć ideologię, ale pominie setki przypadków gdy mu nie pasują do tezy.
No to co stoi na przeszkodzie, żebyś przytoczył te setki przypadków burzące jego tezę?

>Oczywiście, każdy ma prawo tak czynić udowadniając swoje racje, tylko to zwykła nieuczciwość i hipokryzja wobec faktów i racjonalnego myślenia.
Albo ma prawo - albo to nieuczciwość. Zastanów się.

>Jeśli ideologom wytkniesz ich postawę, reagują najczęściej agresją słowną.
Pozostaje zapytać jaka jest Twoja ideologia.

>Łatwo ją dostrzec np u big_zyda lub Bogusławskiego.
Nie nazwałbym tego agresją słowną, a raczej obowiązkiem każdego racjonalnie myślącego człowieka, by wykazywać braki nieracjonalnych koncepcji.

>Nie wiem co się z tym portalem stało, może zmiana władz, koncepcji działania, nie wiem. Stąd też coraz więcej tutaj ideologów antyklerykalnych, w rodzaju big_zyda.
To tylko Twoje zdanie, ale zawsze możesz zmienić portal na klerykalny.

>Na szczęście ideologia antyklerykalna jest postawą skrajną, wg mojej osobistej oceny jest takich ludzi mniej więcej tylu co radykalnych zwolenników zapomnianej już Ligi Polskich Rodzin, czyli coś ok. 3% społeczeństwa. To budujące.
Tak sobie sam nazwałeś (ideologia antyklerykalna), sam sobie wyliczyłeś (3%) i sam sobie porównałeś (LPR).
Czyli w kościele dzwoniło na wierzbie zjadł pietruszki. Groch z kapustą i czysta nienawiść bije z Twojego postu i ani z racjonalizmem, ani z patriotyzmem Twoja postawa nie ma nic wspólnego.

Chcesz porozmawiać? Ja mam dwa pytania:
1. Czy istnieje dla Ciebie jakaś różnica W STOPNIU AGRESJI I FIZYCZNEGO ZAGROŻENIA ZYCIA OBYWATELI pomiędzy a) okupacją hitlerowską a
b) przynależnością do obozu socjalistycznego.

2. Czy w związku z tym może istnieć jednak pewna różnica pomiędzy kolaboracją a odbudową państwa po wojnie na warunkach, których nie dało się zmienić aż do Gorbaczowa?
14-03-2013 13:45 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Zastanawiam się, dlaczego nikt nie odpisuje.
Gdyż rozmowy z panem Brzostowskim mijają się z jakimkolwiek merytorycznym sensem, a ludzie mądrzy są zniechęceni jego zacietrzewieniem i agresywnością.

Pan Brzostowski dobrze wie, gdzie jest. Już 7 grudnia 2008 roku napisał: "Myślę że, nazwa portalu jest bardzo dobrze dobrana dla potrzeb ateistów, stąd też sądzę iż nikt jej nie zmieni. Dodam tylko, że zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami, odnośnie wybiórczego traktowania faktów, świadomym pomijaniu niektórych, itd. Nazwa portalu, jest w pewnym sensie doskonałą manipulacją, zwłaszcza w stosunku do młodych ludzi, bo racjonalizm kojarzy się ze zdrowym rozsądkiem, ten kto jest racjonalny, ten jest rozsądny, a rozsądek to cecha pożądana. Dodając do tego poglądy, że racjonaliści są ateistami lub agnostykami stwarza się wrażenie, że teista do nieuk i dureń." www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,169978#w170688

Od samego początku nie zmienił też swoich poglądów, choć początkowo trochę starał się maskować i stwarzać wrażenie człowieka samodzielnie myślącego i poszukującego odpowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,141251#w141320
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,146162#w146322
www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,147204#w147053
www.racjonalista.pl/forum.php/s,155968/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,169978#w170562
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,175781#w176350
www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,199437#w176359
www.racjonalista.pl/forum.php/s,259381
www.racjonalista.pl/forum.php/s,322305
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,326163#w326340
www.racjon(*)m.php/s,478028/z,0/d,1#w480485

Cały czas próbował nas ewangelizować na swoją wiarę mieszczącą się pomiędzy 'prawdziwymi patriotami' - chrześcijanami z PiS-u, a katolicyzmem o. Rydzyka, aż zniechęcony bezefektywnością swoich działań wyżej napisał, to co naprawdę o nas myśli: "Pozwolę sobie jeszcze w tym miejscu na ogólną refleksję dotyczącą portalu. Gdy kilka lat temu zostałem użytkownikiem tego portalu miałem wrażenie, że przeważają tutaj poglądy racjonalne, ale z biegiem czasu przekształca się raczej w portal antyklerykalny i antyreligijny, co stanowi tylko drobny element typowo racjonalnego podejścia do świata. Element antyklerykalny zaczyna jednak przeważać na tyle, że już i coraz mniej w tym racjonalizmu. Nie wiem co się z tym portalem stało, może zmiana władz, koncepcji działania, nie wiem. Stąd też coraz więcej tutaj ideologów antyklerykalnych, w rodzaju big_zyda."

Pan Brzostowski jest zupełnie nieprzemakalny na jakiekolwiek racjonalne argumenty i pełen chrześcijańskiej "miłości", czyli tak naprawdę nienawiści, do wszystkich jego głębokiej wiary nie podzielających.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
14-03-2013 16:49 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Ech ...

Pański wpis świadczy właśnie o tym, o czym piszę - ideologicznym antyklerykalizmie.

Wypisuje Pan tutaj bzdury o jakimś moim maskowaniu się, że "stwarzałem wrażenie człowieka samodzielnie myślącego", potem, że kogoś chciałem ewangelizować, i na koniec że jestem głęboko wierzący i już!

Pan mimo tylu lat życia, tylu doświadczeń jako dziennikarz, który ma szansę poznać ludzi i być otwartym na różne poglądy, jako osoba bezsprzecznie inteligentna nie może pojąć, że ktoś (ja) może być racjonalistą, umiarkowanym antyklerykałem, ale jednocześnie być konserwatystą w sprawach obyczajowych, osobą potrafiącą dostrzegać także dobre strony religii, ale jednak nie być wierzącym! To się nie mieści w Pana głowie!

Tak, jak moherowej babci nie mieści się w głowie, że ktoś może być wierzący i być za adopcją dzieci przez homoseksualistów!

A wie Pan dlaczego Panu i babci to się w głowie nie mieści? Bo ideologia zalewa mózg. Tyle że w przypadku babci, to niewiele tej ideologii trzeba, bo babcia najczęściej nie taka bystra i wykształcona.
14-03-2013 16:34 
 Ocena 1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
Robi to pośrednio, wskazując jak tylko może winy AK, II RP i milcząc lub pomijając winy "braci" ze Wschodu. Winy "braci" to dla niego najczęściej konieczność historyczna, natomiast w winach AK i II RP lubi się pławić. Taki mam obraz big_zyda czytając jego posty. Oczywiście nie można mu zarzucić braku źródeł, merytoryczności, itd... On po prostu tak ma, że z jakiegoś powodu lubi tych ze Wschodu i nie lubi AK oraz II RP i narodowców. I cała jego argumentacja jest pod tym względem skrzywiona.

Nie mam zamiaru przeszukiwać tutaj setek jego postów i ich cytowania. Zrobię to jednak przy kolejnych jego postach wskazując jego zideologizowanie.

>>Big_zyd zawsze znajdzie pojedyncze przypadki, które pozwolą jakoś poprzeć ideologię, ale pominie setki przypadków gdy mu nie pasują do tezy.
>No to co stoi na przeszkodzie, żebyś przytoczył te setki przypadków burzące jego tezę?
Już próbowałem, kończy się to wyzwiskami lub milczeniem.
>>Oczywiście, każdy ma prawo tak czynić udowadniając swoje racje, tylko to zwykła nieuczciwość i hipokryzja wobec faktów i racjonalnego myślenia.
>Albo ma prawo - albo to nieuczciwość. Zastanów się.
Każdy ma prawo bronić swoich racji, nawet wtedy gdy nie wie lub wie że to nieuczciwe.
>>Jeśli ideologom wytkniesz ich postawę, reagują najczęściej agresją słowną.
>Pozostaje zapytać jaka jest Twoja ideologia.
Nie posiadam.
>>Łatwo ją dostrzec np u big_zyda lub Bogusławskiego.
>Nie nazwałbym tego agresją słowną, a raczej obowiązkiem każdego racjonalnie myślącego człowieka, by wykazywać braki nieracjonalnych koncepcji.
Nie chce mi się tutaj przytaczać wyzwisk którymi mnie tutaj ci dwa użytkownicy obrzucali, ale słowa dureń czy przygłup nie są im obce.
>>Nie wiem co się z tym portalem stało, może zmiana władz, koncepcji działania, nie wiem. Stąd też coraz więcej tutaj ideologów antyklerykalnych, w rodzaju big_zyda.
>To tylko Twoje zdanie, ale zawsze możesz zmienić portal na klerykalny.
Tak to moje zdanie, nie mogę zmienić portalu na klerykalny, bo nie jestem klerykałem, nie jestem też antyklerykałem ideologicznym, ale umiarkowanym. Pozwala mi to dostrzec poglądy ideologicznie antyklerykalne, jak i mocno klerykalne bez większego problemu. Dlatego też ubolewam nad tym, że portal racjonalny zmierza w kierunku ideologicznego antyklerykalizmu. Mam jednak nadzieję, że moja obecność na tym portalu i wskazywanie tego zjawiska, przynajmniej niektórym da do myślenia. A robię to, ponieważ cenię sobie obecność na tym portalu.
>>Na szczęście ideologia antyklerykalna jest postawą skrajną, wg mojej osobistej oceny jest takich ludzi mniej więcej tylu co radykalnych zwolenników zapomnianej już Ligi Polskich Rodzin, czyli coś ok. 3% społeczeństwa. To budujące.
>Tak sobie sam nazwałeś (ideologia antyklerykalna), sam sobie wyliczyłeś (3%) i sam sobie porównałeś (LPR).
Tak, przecież napisałem, że to moja osobista ocena, takie oszacowanie na podstawie doświadczenia.
>Chcesz porozmawiać? Ja mam dwa pytania:
Chętnie odpowiem.
>1. Czy istnieje dla Ciebie jakaś różnica W STOPNIU AGRESJI I FIZYCZNEGO ZAGROŻENIA ZYCIA OBYWATELI pomiędzy a) okupacją hitlerowską a
>b) przynależnością do obozu socjalistycznego.
Oczywiście, że istnieje.

Ja doskonale rozumiem, że okupacja hitlerowska to: bicie i mordowanie Polaków w więzieniach, łapanki, wywózki, obozy koncentracyjne.
Wiem jednak, że przynależność do obozu socjalistycznego to: bicie i mordowanie Polaków w więzieniach, "wjazdy" NKWD na chatę, wywózki i "sanatoria" na Syberii.

Wiem też, że skala agresji była zdecydowanie większa za okupacji hitlerowskiej niż za "przynależności" do obozu socjalistycznego. Wiem też, że za PRL można było w miarę bezpiecznie żyć.
>2. Czy w związku z tym może istnieć jednak pewna różnica pomiędzy kolaboracją a odbudową państwa po wojnie na warunkach, których nie dało się zmienić aż do Gorbaczowa?
Może istnieć i istnieje różnica.

Wielu ludzi po II wojnie uwierzyło po prostu, że teraz będzie lepiej, że budujemy "nowy dom", i faktycznie odbudowaliśmy jakoś tam państwo i dało się żyć. Łatwo chyba jednak każdemu inteligentnemu człowiekowi, po kilku latach życia w PRL, było się domyślić że to lipa jest. Rozumiem, że nie było jak tego zmienić do Gorbaczowa. Pytanie jednak jest czy komukolwiek chciało się to zmieniać?

A teraz powiedz, czy taki Wyklęty Żołnierz, który jednak nie uległ radzieckiej propagandzie, AKowiec, który nie dał się złapać NKWD i biegał po lasach, któremu już tylko to pozostało, bo za przynależność do AK nic dobrego go nie czekało, a "braci" radzieckich traktował jak wroga, nie miał racji? Przykład naiwności współpracy dał sam Nil, który zgłosił się sam, sfingowali proces i zginął.

Mam jednak też dla Ciebie test:

1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?

2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?

3. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy strzelali do robotników w czasie strajków w PRL i mocodawców tych ludzi?

4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?

Potem zadaj te pytania big_zydowi i poczytaj co Ci odpowie (coś zapewne, dosyć mętnie o konieczności historycznej ...).
14-03-2013 16:57 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Mam jednak też dla Ciebie test:
>1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?
Oczywiście tak!
>2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?
Oczywiście tak!
>3. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy strzelali do robotników w czasie strajków w PRL i mocodawców tych ludzi?
Oczywiście tak!
>4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?
Oczywiście tak!

Tak jak jest oczywistym, że brzydzę się całą Pańską ideologią, Pańskim manipulacjami prawdą historyczną. Wyborem faktów pod z góry podjęte tezy. Pańską inkwizycyjną mentalnością. Pańskim obrażaniem ludzi, którzy nie godzą się na Pańską chorą wizję rzeczywistości.
14-03-2013 17:24 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>>Mam jednak też dla Ciebie test:
>>1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?
>Oczywiście tak!
>>2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?
>Oczywiście tak!
>>3. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy strzelali do robotników w czasie strajków w PRL i mocodawców tych ludzi?
>Oczywiście tak!
>>4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?
>Oczywiście tak!

Wreszcie odpowiedział Pan konkretnie na jakieś moje pytania. Co prawda nie były skierowane pierwotnie do Pana, ale miło że Pan tak stanowczo odpowiedział.
>Tak jak jest oczywistym, że brzydzę się całą Pańską ideologią, Pańskim manipulacjami prawdą historyczną. Wyborem faktów pod z góry podjęte tezy. Pańską inkwizycyjną mentalnością. Pańskim obrażaniem ludzi, którzy nie godzą się na Pańską chorą wizję rzeczywistości.

Jaką ideologią się Pan brzydzi? Moją? Ja takowej nie mam, być może brzydzi się Pan ideologią, którą Pan sobie sam wytworzył w głowie. To ciekawy eksperyment intelektualny, ale na dłuższą metę może być niezdrowy.

Ja manipuluje prawdą historyczną, wybieram fakty pod z góry podjęte tezy? To przecież Pan tak czyni. To ja Panu zarzucam ideologiczny antyklerykalizm.

Inkwizycyjna mentalność? To przecież Pan ocenia bez dowodów, generalizuje, upraszcza, a potem przyciśnięty do muru konkretnymi pytaniami, wije się jak wąż lub właśnie obraża.

Przecież to Pan stale obraża tych, którzy mają inne zdanie. Przytoczyć Panu pańskie wypowiedzi? Nawet się Pan z tym nie kryje.

Niezły z Pana propagandzista. Pół prawdy, pół propagandy i karawana jedzie dalej.
14-03-2013 21:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Jaką ideologią się Pan brzydzi? Moją? Ja takowej nie mam, być może brzydzi się Pan ideologią, którą Pan sobie sam wytworzył w głowie. To ciekawy eksperyment intelektualny, ale na dłuższą metę może być niezdrowy.
>Ja manipuluje prawdą historyczną, wybieram fakty pod z góry podjęte tezy? To przecież Pan tak czyni.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,553767#w553841

.
17-03-2013 02:01 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
>On po prostu tak ma, że z jakiegoś powodu lubi tych ze Wschodu
Ja cały czas czekam na Twoją odpowiedź, na poniższy post Big_zyda:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,551020#w553930
I czy w jakikolwiek sposób mógł wpłynąć na zmianę powyższej Twojej opinii.

>i nie lubi AK oraz II RP i narodowców. I cała jego argumentacja jest pod tym względem skrzywiona.
Dziś Polska jest skrzywiona, ponieważ postęp walczy z zacofaniem, a zacofanie ma nienormalnie duże poparcie. Owo zacofanie (nad)używa między innymi argumentów historycznych i stąd znajdziesz w wypowiedziach Big_zyda więcej polemik z tymi właśnie argumentami

>>>Jeśli ideologom wytkniesz ich postawę, reagują najczęściej agresją słowną.
>>Pozostaje zapytać jaka jest Twoja ideologia.
>Nie posiadam.
Mianem ideologii określa się każdy zbiór uporządkowanych poglądów - religijnych, politycznych, prawnych, przyrodniczych, artystycznych, filozoficznych - służących ludziom o tożsamych poglądach do objaśniania otaczającego ich świata. Społeczną funkcją ideologii jest artykulacja celów aktywności i dopuszczalnych sposobów ich osiągania oraz motywacja ich zasadności względami uznawanymi za wyższe niż jednostkowy interes. Zapotrzebowanie na ideologie wynika z właściwego ludziom poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens i sposób istnienia.
A jakie masz poglądy polityczne? Jak byś się plasował we wskazanym przeze mnie aktualnym, polskim sporze ideologicznym?

>>1. Czy istnieje dla Ciebie jakaś różnica W STOPNIU AGRESJI I FIZYCZNEGO ZAGROŻENIA ZYCIA OBYWATELI pomiędzy a) okupacją hitlerowską a
>>b) przynależnością do obozu socjalistycznego.
> Oczywiście, że istnieje.
> Wiem też, że skala agresji była zdecydowanie większa za okupacji hitlerowskiej niż za "przynależności" do obozu socjalistycznego. Wiem też, że za PRL można było w miarę bezpiecznie żyć.>
>2. Czy w związku z tym może istnieć jednak pewna różnica pomiędzy kolaboracją a odbudową państwa po wojnie na warunkach, których nie dało się zmienić aż do Gorbaczowa?
> Może istnieć i istnieje różnica.
> Wielu ludzi po II wojnie uwierzyło po prostu, że teraz będzie lepiej, że budujemy "nowy dom", i faktycznie odbudowaliśmy jakoś tam państwo i dało się żyć.
>Łatwo chyba jednak każdemu inteligentnemu człowiekowi, po kilku latach życia w PRL, było się domyślić że to lipa jest.
A kto mówi, że to nie była lipa? Pytanie tylko pod jakim względem, w porównaniu do czego i jaka była alternatywa.

>Rozumiem, że nie było jak tego zmienić do Gorbaczowa.
Skoro to przyznajesz, to skąd poniższy pomysł:
>Pytanie jednak jest czy komukolwiek chciało się to zmieniać?
Ta chęć byłaby bezsensowna.

>A teraz powiedz, czy taki Wyklęty Żołnierz, który jednak nie uległ radzieckiej propagandzie, AKowiec, który nie dał się złapać NKWD i biegał po lasach, któremu już tylko to pozostało, bo za przynależność do AK nic dobrego go nie czekało, a "braci" radzieckich traktował jak wroga, nie miał racji?
Jeśli biegał po lasach tylko po to, żeby się nie dać złapać to pewnie miał rację. Natomiast zbrojny opór był bez sensu.

>Mam jednak też dla Ciebie test:
>1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?
>2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?
>3. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy strzelali do robotników w czasie strajków w PRL i mocodawców tych ludzi?
>4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?
To chyba jakiś test na psychopatę? Oczywiście, że to zbrodnie.
Spójrz jednak na to, jak bardzo ten sam czyn relatywizyje się, gdy jest popełniany w warunkach wojny. To co normalnie nazywamy zabójstwem może stać się wtedy bohaterstwem. Problem polega więc na tym, w którym momencie zaprzestać napędzania spirali przemocy. Sądzę, że najpóźniej wtedy, gdy sprawa jest ewidentnie nie do wygrania.

>Potem zadaj te pytania big_zydowi i poczytaj co Ci odpowie (coś zapewne, dosyć mętnie o konieczności historycznej ...).
Sądzę, że nie do końca rozumiesz o czym mówi Big_zyd, ani jego motywacji. Ale być może wynika to z Twojej pozycji światopoglądowej.
17-03-2013 10:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>A kto mówi, że to nie była lipa?
Ja mówię, że to nie była żadna lipa, był to ustrój optymalny w określonych warunkach geopolitycznych. Ustrój ten też był odpowiedzią na "raj społeczny" II RP. Tak, miał ten system do cholery i trochę wad i narastającej grupie społeczeństwa, coraz mniej się to wszystko podobało. Zrodziła się opozycja, która przy znacznej pomocy z zewnątrz słusznie wywaliła ten ustrój. Żyłem wtedy i wiem jak było. Nigdy nie należałem do osób pokornych, gdyż jest sprzeczne z moją naturą. Nie klaskałem Partia-Gierek Gierek-Partia.

Natomiast warto się zastanowić co się stało po zrzuceniu tego jarzma i jaki teraz mamy wspaniały ustrój. Cudowny PO-PiS uczciwych i mądrych polityków.
Nic tylko stać i klaskać.
Tak, jest lepiej jak było, ale czy jest to ustrój idealny w określonych warunkach geopolitycznych? Ja wątpię.

Ponadto ja zdecydowanie czuję się zagrożony przez ludzi podporządkowanych chorej ideologii narodowo-katolickiej połączonej z neoliberalizmem ekonomicznym. Zaślepionych szczerą chrześcijańską nienawiścią, nie tylko do inaczej myślących, ale nawet do wątpiących w słuszność ich wiary. Zacietrzewienie "komuchów" przy ich zacietrzewieniu wysiada.
Jestem humanistą i jestem racjonalistą, a więc jestem wyznawcą złych ideologii. Natomiast zwolennicy "kaczyzmu" głoszą, że oni są aideologiczni, kto chce niech wierzy.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
18-03-2013 00:36 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
>był to ustrój optymalny w określonych warunkach geopolitycznych.
Zgadzam się. Przy jakichś całkowicie nieodpowiedzialnych decyzjach mogło być o niebo gorzej, a dużo lepiej się nie dało.

>>A kto mówi, że to nie była lipa?
>Ja mówię, że to nie była żadna lipa,
Nie ja pierwszy użyłem akurat takiego sformułowania, a chciałem nim w zasadzie wyrazić mniej więcej to, co sam Pan wyraził tak:
Cytat:
Tak, miał ten system do cholery i trochę wad i narastającej grupie społeczeństwa, coraz mniej się to wszystko podobało. Zrodziła się opozycja, która przy znacznej pomocy z zewnątrz słusznie wywaliła ten ustrój. Żyłem wtedy i wiem jak było. Nigdy nie należałem do osób pokornych, gdyż jest sprzeczne z moją naturą. Nie klaskałem Partia-Gierek Gierek-Partia.

Gdyby to nie była lipa, to nie trzebaby tego ustroju wywalać, a w każdym razie nie byłoby to słuszne.
Pozostaje kwestia doboru słowa "lipa", o które nie zamierzam się kłócić.

>Natomiast warto się zastanowić co się stało po zrzuceniu tego jarzma i jaki teraz mamy wspaniały ustrój. Cudowny PO-PiS uczciwych i mądrych polityków.
>Nic tylko stać i klaskać.
> Tak, jest lepiej jak było, ale czy jest to ustrój idealny w określonych warunkach geopolitycznych? Ja wątpię.
Sam ustrój Państwa określony w konstytucji (a także - należałoby dodać - w Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej) jest moim zdaniem optymalny.

Natomiast problem z PO-PISem jest moim zdaniem wciąż jeszcze - przynajmniej po części, ale istotnej - konsekwencją tego systemu poprzedniego.

>Ponadto ja zdecydowanie czuję się zagrożony przez ludzi podporządkowanych chorej ideologii narodowo-katolickiej połączonej z neoliberalizmem ekonomicznym. Zaślepionych szczerą chrześcijańską nienawiścią, nie tylko do inaczej myślących, ale nawet do wątpiących w słuszność ich wiary. Zacietrzewienie "komuchów" przy ich zacietrzewieniu wysiada.
Tak, tylko że te dość ewidentne braki demokracji w tym poprzednim systemie doprowadziły - w związku z powstaniem opozycji pod egidą (jak to już w Polsce historycznie tradycja nakazuje) Najświętszej Marii Panny - do zwiększenia roli i wpływów kościoła, co odczuwamy do dzisiaj.
Co do neoliberalizmu, to też jest trochę podobnie - awersja do socjalizmu (do samej nazwy nawet) była tak duża, że wykluczała możliwość wprowadzenia rozwiązań socjaldemokratycznych. Przy czym tutaj dochodzi też kwetia trendów wręcz globalnych, a więc powstaje pytanie, czy można się im przeciwstawić i w jaki sposób.

>Jestem humanistą i jestem racjonalistą, a więc jestem wyznawcą złych ideologii. Natomiast zwolennicy "kaczyzmu" głoszą, że oni są aideologiczni, kto chce niech wierzy.
Tak, to prawda. A jak się im już całkowicie wykaże, że się mylili, to milczą, a za parę dni znów będą gdzie indziej głosić podobne frazesy.
Pozdrawiam serdecznie.
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>A kto mówi, że to nie była lipa?
>>>>Ja mówię, że to nie była żadna lipa,
Lipa, pot. «oszustwo, kłamstwo, bujda; także o czymś niesolidnym, źle zrobionym; tandeta»: Nie wierz w to, co mówi, to lipa. Cóż to za lipa! To lipa, nie robota. Robić coś na lipę «robić coś oszukańczo, niesolidnie»

>Nie ja pierwszy użyłem akurat takiego sformułowania,
Wiem, zawsze czytam dokładnie wypowiedź zanim odpowiem.
W czasach powojennych mieszkańcy Wielkiej Lipy wsławili się wychodząc na pochód pierwszomajowy z transparentem "PZPR - Wielka Lipa".

>Gdyby to nie była lipa, to nie trzebaby tego ustroju wywalać, a w każdym razie nie byłoby to słuszne.
A jest Pan pewien, że trzeba było go wywalać, że po rzeczywistych reformach nie byłby lepszy od obecnego?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,549049#w550282
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,553377#w553863

Ja takiej pewności nie mam, ale nie lubię historii alternatywnych i uważam, że szkoda czasu na krytykę słusznie minionego PRL-u, gdy tyle zła jest w ustroju obecnym. Trzeba iść od przodu, choć - w miarę obiektywnie - historię znać też należy.

>Pozostaje kwestia doboru słowa "lipa", o które nie zamierzam się kłócić.
Ja też nie, a przynajmniej nie z Panem.

Tak, jest lepiej jak było, ale czy jest to ustrój idealny w określonych warunkach geopolitycznych? Ja wątpię.
>Sam ustrój Państwa określony w konstytucji (a także - należałoby dodać - w Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej) jest moim zdaniem optymalny.
No, więc tu się różnimy. Uważam, że sporo należało by jeszcze poprawić.

>Natomiast problem z PO-PISem jest moim zdaniem wciąż jeszcze - przynajmniej po części, ale istotnej - konsekwencją tego systemu poprzedniego.

>Tak, tylko że te dość ewidentne braki demokracji w tym poprzednim systemie doprowadziły - w związku z powstaniem opozycji pod egidą (jak to już w Polsce historycznie tradycja nakazuje) Najświętszej Marii Panny - do zwiększenia roli i wpływów kościoła, co odczuwamy do dzisiaj.
Oczywiście - to wina Stalina.

>Co do neoliberalizmu, to też jest trochę podobnie - awersja do socjalizmu (do samej nazwy nawet) była tak duża, że wykluczała możliwość wprowadzenia rozwiązań socjaldemokratycznych.
O czym i o kim Pan tu mówi. W społeczeństwie żyją tacy ludzie jak Pan, jak pan Big_żyd, jak ja, jak panowie Brzostowski, Konowal, Bielecki, Elasp i każdy ma inną wiedzę historyczną oraz ekonomiczną i inną nad nią refleksję. Wiem, czym jest socjalizm i jakie są możliwe jego formy i wiem czym jest neoliberalizm i jakie są jego formy.
Ogólnospołeczna awersja do socjalizmu, to też różnie w różnych okresach wyglądała, a najbardziej zwiększała się, gdy system ekonomicznie stawał się niewydolnym. Największym błędem ustrojowym demoludów było nie branie pod uwagę natury ludzkiej, którą tak trafnie Thorstein Veblen opisał. Np. "Kacykowstwa", a im mniejszy placyk, tym większy kacyk. W PRL-u takie książki jak Traktakt o złej robocie były wydawane nawet w partyjnych wydawnictwach, tylko nikt ich nie czytał i nie przywiązywał do nich wagi. Kto by dziś zajmował się krytyczną oceną rzeczywistości II RP dokonanej przez prof. Tadeusza Kowalika?

>>>>Przy czym tutaj dochodzi też kwestia trendów wręcz globalnych, a więc powstaje pytanie, czy można się im przeciwstawić i w jaki sposób.
Nie wiem, ale jednego jestem pewien, że na pewno klaskając i chwaląc obecną rzeczywistość i odważnie wypisując jaki ten PRL był brzydki, do niczego dobrego nie doprowadzimy. Jestem ogromnym zwolennikiem naszego jak najmocniejszego powiązania z Unią Europejską, gdyż tam - z wielkimi kłopotami - ale raczej racjonalizm zwycięża.

>A jak się im już całkowicie wykaże, że się mylili, to milczą, a za parę dni znów będą gdzie indziej głosić podobne frazesy.
Gdyż oni wcale się nie mylili, oni mają depozyt Prawdy, to tylko szatan podsunął nam diabelskie sztuczki do głowy, aby zmylić (oszukać) wątpiących.

PS. Wielokrotnie już tu polecałem "Przegląd" - tygodnik dla inteligentnego i wymagającego czytelnika. W kontekście tej naszej rozmowy prosiłbym o przeczytanie dwóch artykułów: "Koniec OFE? oraz "Okłamywanie Polski Ludowej" w ostatnim [12 (690) 18-24.03.2013] numerze.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
03-04-2013 16:17 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>On po prostu tak ma, że z jakiegoś powodu lubi tych ze Wschodu
>Ja cały czas czekam na Twoją odpowiedź, na poniższy post Big_zyda:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,551020#w553930
>I czy w jakikolwiek sposób mógł wpłynąć na zmianę powyższej Twojej opinii.
Post big_zyda mówi nam tylko tyle, że coś tam mu się nie podobało w PRL-u.
>Dziś Polska jest skrzywiona...
Aha, czyli On tworzy przeciwwagę dla nadużywania argumentów historycznych, itd ... To faktycznie ważna informacja. Ja gdy prowadzę dyskusję, staram się podawać argumenty i za i przeciw poglądom rozmówcy, łatwo zmieniam zdanie gdy rozmówca wykaże, że logicznie argumentuje, sam często daje rozmówcom argumenty za ich stanowiskiem. Czynię tak dlatego, bo mnie interesują fakty, a nie tworzenie "przeciwwagi" bo ta właśnie prowadzi do przemilczania argumentów. To właśnie zarzucam big-zydowi - ideologię, a ta ja wiadomo groźną jest, dziś przemilczy to, jutro tamto, a wiedzę ma, zatem może manipulować bardzo umiejętnie.
>A jakie masz poglądy polityczne? Jak byś się plasował we wskazanym przeze mnie aktualnym, polskim sporze ideologicznym?
Problem sporu ideologicznego w kraju najlepiej oddaje sprawa Kuklińskiego: bohater czy zdrajca? Bohater dla tych, którzy PRL uważali za totalitaryzm, zdrajca dla kogo? Dla tych którym było wówczas miło lub otumanionych propagandą.

Nie sądzę, aby argumenty historyczne miały dużo wspólnego z zacofaniem. Nauka fizyki w Polsce rozwija się zupełnie niezależnie od intensywności argumentów historycznych.

W Polsce istnieje podział na tych którzy uważają, że PRL trzeba rozliczyć (ogólnie prawica pod wezwaniem Prezesa i Rydzyka) oraz na tych którzy uważają, że "co było a nie jest nie pisze się w rejestr". Pierwsza grupa jest silnie związana z religią i konserwatywna w sprawach obyczajowych, stawia się w roli "patriotów" (w kontrze do komunistów). Druga grupa jest nowoczesna, małoreligijna lub areligijna i generalnie "Do przodu Polsko!".

Pierwsza grupa mówi:
1. zbrodniarzy komunistycznych trzeba nazywać zbrodniarzami,
2. dzisiejszy emeryt - kiedyś odmówił aby być TW jest lepszym człowiekiem niż dzisiejszy profesor - kiedyś TW,
3. cwaniaki którzy się obłowili na bandyckiej prywatyzacji polskiego majątku powinni ponieść, przynajmniej polityczne, gospodarcze - wizerunkowe konsekwencje,
...
Druga grupa mówi:
1. w zasadzie to już dziadkowie, to dajmy spokój ...
2. nie można łamać karier, przecież taki wybitny profesor ...
3. ale dają pracę ...
...
Uczciwość nakazuje mi zgadzać się w tym względzie z pierwszą grupą. Natomiast co do praw człowieka, roli kobiet, praw homoseksualistów itd ... to jestem w tej drugiej grupie.

W mojej ocenie zacofanie lub rozwój (chyba że myślimy tylko o obyczajowości) nie wiąże się z żadną z tych grup. To medialny obraz tych grup: pierwsi to zacofani bereciarze od Rydzyka, drudzy to mądrzy, piękni i uśmiechnięci.

Argumenty historyczne są nadużywane, ale to tylko element walki, wszyscy przeginają.
>A kto mówi, że to nie była lipa? Pytanie tylko pod jakim względem, w porównaniu do czego i jaka była alternatywa.
>>Rozumiem, że nie było jak tego zmienić do Gorbaczowa.
>Skoro to przyznajesz, to skąd poniższy pomysł:
>>Pytanie jednak jest czy komukolwiek chciało się to zmieniać?
>Ta chęć byłaby bezsensowna.
Fakty są takie, że władze PRL niczego by nie zmieniły same z siebie, gdyby ludzie (od dołu) nie zażądali. Nie mieli w tym interesu. W sytuacji, gdy zorientowano się, iż może być rewolucja i "polecą głowy" dosłownie, zmontowano okrągły stół i dalej wielu pozostało przy władzy. Jednak to nie władza PRL zmieniła kraj, tylko ludzie, dlatego twierdzę, że nikomu się we władzy niczego nie chciało zmieniać, może poza wyjatkami.
>>A teraz powiedz, czy taki Wyklęty Żołnierz, który jednak nie uległ radzieckiej propagandzie, AKowiec, który nie dał się złapać NKWD i biegał po lasach, któremu już tylko to pozostało, bo za przynależność do AK nic dobrego go nie czekało, a "braci" radzieckich traktował jak wroga, nie miał racji?
>Jeśli biegał po lasach tylko po to, żeby się nie dać złapać to pewnie miał rację. Natomiast zbrojny opór był bez sensu.
Teraz można to tak ocenić. AKowiec widział wroga i z nim walczył, historycznie i uczciwie rzecz biorąc miał rację, dlatego należy się takiemu żołnierzowi szacunek.

>To chyba jakiś test na psychopatę? Oczywiście, że to zbrodnie.
Nie dla wszystkich to takie oczywiste.
>Spójrz jednak na to, jak bardzo ten sam czyn relatywizyje się, gdy jest popełniany w warunkach wojny. To co normalnie nazywamy zabójstwem może stać się wtedy bohaterstwem. Problem polega więc na tym, w którym momencie zaprzestać napędzania spirali przemocy. Sądzę, że najpóźniej wtedy, gdy sprawa jest ewidentnie nie do wygrania.
Ale ocena sytuacji jest dokonywana w czasie bieżącym i może być mylna. Dzisiaj można mędrkować. Poza tym czasami trzeba walczyć niestety do "końca". Można było przecież w ogóle się poddać Hitlerowi i uniknęlibyśmy tylu śmierci.
W mojej ocenie istnieje coś takiego jak "duch" narodu, dzięki niemu (przez niego) były różne zrywy niepodległościowe w czasie zaborów, różne bitwy i wojny, powstania, często bez sensu w chwili wybuchu lub jak się okazało po klęsce, ale dzięki nim dzisiaj żyjemy w wolnym kraju. Inaczej pisząc, nikt nie szanuje faceta, który pozwala gwałcić bez sprzeciwu swoją kobietę, ale każdy liczy się z facetem, który może za to przypier... w mordę,nawet wtedy gdy może zginąć.
>Sądzę, że nie do końca rozumiesz o czym mówi Big_zyd, ani jego motywacji. Ale być może wynika to z Twojej pozycji światopoglądowej.
Możesz mieć rację, ja nie oceniam motywacji big-zyda tylko jego posty, a one są takie jakie są. To wynika z tego, że trudno jest domyślać się motywacji big-zyda.

Każdy ma jakieś poglądy i każda ocena jakiej dokonujemy realizuje się właśnie przez te poglądy.
14-03-2013 22:49 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
W zasadzie już sam się wyeliminowałeś z dyskusji, postanowiłem jednakowoż, dla Uczczenia nowego Pontyfikatu, że Ci odpowiem - w duchu jezuicko-franciszkańskiej Miłości .

>Wskazujesz na pojedyncze przypadki negatywnych działań AK, II RP, Żołnierzy Wyklętych, pomijasz przy tym zbrodniczy PRL i usprawiedliwiasz tych którzy zabijali i mordowali, bo to tylko "polityka". To jest co najmniej ordynarna manipulacja, ale i zwykła hipokryzja.

Kliknąłem sobie, Brzostowski, w Twój profil - i oniemiałem, muszę przyznać.
Na pewno cyferki Ci się nie poprzestawiały, kiedy swój wiek wpisywałeś?
Ty ciągle jeszcze, już nie to, że nabierasz się na wyśmiewane jeszcze w grocie Lascaux teksty: My im Złe zrobić - niechcący i pojedynczy wypadek przy pracy, oni nam Złe zrobić - bo same cięgiem być Złe ontologicznie z urodzenia, ale osobiście takie wygłaszasz szczerze na bosaka?

>Czytałem nie jeden Twój post na tym portalu. Sprowadzają się one generalnie do poglądu, który można ująć tak:
>1. Jak coś negatywnego robił KK, II RP, ktokolwiek z prawicy lub obozu narodowego, to jest to zbrodnia i z lubością godną propagandzisty PRL wskazujesz na źródła,

Powiedziałbym wręcz: Zbrodniczo wskazuję na źródła .

>interpretujesz tak aby dopieprzyć.
>2. Ale jak ktoś inny wykazuje zbrodnie PRL, stalinizmu itd... to Ty stajesz w obronie tychże, pisząc o konieczności politycznej, historycznej, i przechodzisz lekko nad zbrodniarzami z tych systemów.
>Z tego widać wyraźnie, że Twoje posty są inspirowane ideologią, a nie merytoryczną i uczciwą oceną faktów. I Ty dobrze o tym wiesz, że tak jest. Nigdy się do tego oczywiście nie przyznasz, bo jakże byś w oczach użytkowników tego portalu wyglądał.

Czuję się w Najwyższym Stopniu Zażenowany musząc napisać to, co poniżej - zaprawdę jednak, nie bardzo mam inny wybór.
Nie było Cię jeszcze na świecie, kiedy ja notorycznie lądowałem na dywaniku u dyrektora Szkoły Podstawowej nr 10 im. Janusza Korczaka w Kielcach za opowiadanie o Katyniu i innych dokonaniach Obozu Pokoju i Postępu.
Może już byłeś, może nie, kiedy zaliczyłem pierwszą w życiu milicyjną pałę demonstrując przeciw stanowi wojennemu (31.08.1982).
Nie będę się rozpisywał, bo za dużo tego - ale znam z empirii, co to pałowania, komisariaty i nachodzenie po domu przez SB.
Nie wychwalam się tu wcale. Ustrojowi przecie nie zaszkodziłem (jak niby mógłby mu zaszkodzić nastolatek?), a też i nie wyróżniałem się jakoś bardzo - takich kolesi, jak ja, znalazłoby się w tym kraju wiele tysięcy.
Chociaż... on the other hand... jednak mało kto ryzykował publiczne spalenie książeczki wojskowej (za co już groził kryminał) albo wyprawę do Rumunii (Za Wolność Naszą i Waszą - a jakże! ), kiedy obalano reżim Ceausescu.
Ja tak.
Spróbuj sobie wyobrazić, Brzostowski, co ja czuję, gdy widzę wykwity Twego - wyczytanego z Niepokornych pisemek - antykomunizmu-ćwierć-wieku-po-komunie.
Martwego lwa nawet małpa może szarpać za wąsy (afrykańskie).

>Dla wszystkich jednak którzy czytają Twoje posty, w takich tematach, jak ten, mam radę i pomysł na ciekawy eksperyment. Pomyślcie na chwilę (roboczo), że big_zyd to jakiś ideologiczny przeciwnik wszystkiego co polskie i ideologiczny zwolennik wszystkiego co od naszych "braci" ze Wschodu pochodzi. I przy takim założeniu poczytajcie jego posty. Do tego dochodzi ideologiczna nienawiść do wszystkiego co katolickie i narodowe.
>Big_zyd zawsze znajdzie pojedyncze przypadki, które pozwolą jakoś poprzeć ideologię, ale pominie setki przypadków gdy mu nie pasują do tezy. Oczywiście, każdy ma prawo tak czynić udowadniając swoje racje, tylko to zwykła nieuczciwość i hipokryzja wobec faktów i racjonalnego myślenia.
>Jeśli ideologom wytkniesz ich postawę, reagują najczęściej agresją słowną. Łatwo ją dostrzec np u big_zyda lub Bogusławskiego.

Nie mogąc sam sobie poradzić, dopraszasz się Publiczności o Obronę i Wstawiennictwo...

>Pozwolę sobie jeszcze w tym miejscu na ogólną refleksję dotyczącą portalu. Gdy kilka lat temu zostałem użytkownikiem tego portalu miałem wrażenie, że przeważają tutaj poglądy racjonalne, ale z biegiem czasu przekształca się raczej w portal antyklerykalny i antyreligijny, co stanowi tylko drobny element typowo racjonalnego podejścia do świata. Element antyklerykalny zaczyna jednak przeważać na tyle, że już i coraz mniej w tym racjonalizmu. Nie wiem co się z tym portalem stało, może zmiana władz, koncepcji działania, nie wiem. Stąd też coraz więcej tutaj ideologów antyklerykalnych, w rodzaju big_zyda.
>Na szczęście ideologia antyklerykalna jest postawą skrajną, wg mojej osobistej oceny jest takich ludzi mniej więcej tylu co radykalnych zwolenników zapomnianej już Ligi Polskich Rodzin, czyli coś ok. 3% społeczeństwa. To budujące.

...nie omieszkując przy tym jej obrażać?

Masz Ty pomysły, Brzostowski...


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-04-2013 14:27 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Ty ciągle jeszcze, już nie to, że nabierasz się na wyśmiewane jeszcze w grocie Lascaux teksty: My im Złe zrobić - niechcący i pojedynczy wypadek przy pracy, oni nam Złe zrobić - bo same cięgiem być Złe ontologicznie z urodzenia, ale osobiście takie wygłaszasz szczerze na bosaka?
Ech ... big_zyd...

Skąd to się u Ciebie bierze, to zarzucanie innym co sam czynisz? Przecież to Ty wykazujesz się moralnością Kalego:
>>1. Jak coś negatywnego robił KK, II RP, ktokolwiek z prawicy lub obozu narodowego, to jest to zbrodnia i z lubością godną propagandzisty PRL wskazujesz na źródła,
>Powiedziałbym wręcz: Zbrodniczo wskazuję na źródła .
>>interpretujesz tak aby dopieprzyć.
>>2. Ale jak ktoś inny wykazuje zbrodnie PRL, stalinizmu itd... to Ty stajesz w obronie tychże, pisząc o konieczności politycznej, historycznej, i przechodzisz lekko nad zbrodniarzami z tych systemów.
>Czuję się w Najwyższym Stopniu Zażenowany musząc napisać to, co poniżej - zaprawdę jednak, nie bardzo mam inny wybór.

Myślisz, że (przyjmując za prawdziwe co napisałeś) skoro miałeś epizody "walki" z komuną to coś zmienia w mojej ocenie Twojego sposobu argumentowania? Nic.

>>Dla wszystkich jednak którzy czytają Twoje posty, w takich tematach, jak ten, mam radę i pomysł na ciekawy eksperyment....
>Nie mogąc sam sobie poradzić, dopraszasz się Publiczności o Obronę i Wstawiennictwo...
Z czym poradzić? Z Tobą lub Bogusławskim? Nie żartuj. Moja ocena Waszej postawy - "ideologiczny antyklerykalizm" jest jak na razie niezmienna. A sugerowanie innym użytkownikom wykonanie eksperymentu myślowego to nie prośba o pomoc, tylko próba innego spojrzenia na Was sposób argumentacji, który jest zwyczajnie nieuczciwy.
>>Pozwolę sobie jeszcze w tym miejscu na ogólną refleksję dotyczącą portalu. Gdy kilka lat temu zostałem użytkownikiem tego portalu miałem wrażenie, że przeważają tutaj poglądy racjonalne, ale z biegiem czasu przekształca się raczej w portal antyklerykalny i antyreligijny, co stanowi tylko drobny element typowo racjonalnego podejścia do świata. Element antyklerykalny zaczyna jednak przeważać na tyle, że już i coraz mniej w tym racjonalizmu. Nie wiem co się z tym portalem stało, może zmiana władz, koncepcji działania, nie wiem. Stąd też coraz więcej tutaj ideologów antyklerykalnych, w rodzaju big_zyda.
>>Na szczęście ideologia antyklerykalna jest postawą skrajną, wg mojej osobistej oceny jest takich ludzi mniej więcej tylu co radykalnych zwolenników zapomnianej już Ligi Polskich Rodzin, czyli coś ok. 3% społeczeństwa. To budujące.
>...nie omieszkując przy tym jej obrażać?
To jest właśnie Twój problem, że nie odróżniasz ideologicznego antyklerykalizmu (3%) od antyklerykalizmu. Z moich obserwacji wynika, że nie odróżniają go głównie ci "ideologiczni".
>Masz Ty pomysły, Brzostowski...

No mam. Może przy okazji odpowiesz na pytania:

1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?

2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?

3. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy strzelali do robotników w czasie strajków w PRL i mocodawców tych ludzi?

4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?
04-04-2013 17:01 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Skąd to się u Ciebie bierze, to zarzucanie innym co sam czynisz? Przecież to Ty wykazujesz się moralnością Kalego:
>>>1. Jak coś negatywnego robił KK, II RP, ktokolwiek z prawicy lub obozu narodowego, to jest to zbrodnia i z lubością godną propagandzisty PRL wskazujesz na źródła,
>>Powiedziałbym wręcz: Zbrodniczo wskazuję na źródła .
>>>interpretujesz tak aby dopieprzyć.
>>>2. Ale jak ktoś inny wykazuje zbrodnie PRL, stalinizmu itd... to Ty stajesz w obronie tychże, pisząc o konieczności politycznej, historycznej, i przechodzisz lekko nad zbrodniarzami z tych systemów.

A czegoś konkretnego można się Doprosić uprzejmie?

>Myślisz, że (przyjmując za prawdziwe co napisałeś)

W dupie mam Najsolenniej, czy wierzysz mi, czy nie.

>skoro miałeś epizody "walki" z komuną to coś zmienia w mojej ocenie Twojego sposobu argumentowania? Nic.

Mój sposób argumentowania winien być oceniany jako taki, sam w sobie - tylko i wyłącznie. Odwołałem się do szczegółów mej biografii tylko po to, by Słuszny Odpór dać Twym niskim insynuacjom.

>>>Dla wszystkich jednak którzy czytają Twoje posty, w takich tematach, jak ten, mam radę i pomysł na ciekawy eksperyment....
>>Nie mogąc sam sobie poradzić, dopraszasz się Publiczności o Obronę i Wstawiennictwo...
>Z czym poradzić? Z Tobą lub Bogusławskim? Nie żartuj.

Ze mną sobie radź (jak potrafisz... ) osobno, a z Bogusławskim - też osobno.
Ja i Bogusławski to dwaj zupełnie różni ludzie - mimo, iż często się z nim zgadzam, to jednak w żaden sposób nie mogę za Bogusławskiego odpowiadać, bo nim nie jestem po prostu.

>Moja ocena Waszej postawy

Jak wyżej.

> - "ideologiczny antyklerykalizm" jest jak na razie niezmienna.

Niechże se będzie. Pojęcia nie mam, jakie znaczenia podkładasz pod słówka antyklerykalizm tudzież ideologiczny - ale, tak po prawdzie, wcale też ciekaw tego nie jestem.

>A sugerowanie innym użytkownikom wykonanie eksperymentu myślowego to nie prośba o pomoc, tylko próba innego spojrzenia na Was sposób argumentacji, który jest zwyczajnie nieuczciwy.

???... Przecież nie musisz być aż tak Żałosny. Chcesz chyba.

>>...nie omieszkując przy tym jej obrażać?
>To jest właśnie Twój problem, że nie odróżniasz ideologicznego antyklerykalizmu (3%) od antyklerykalizmu. Z moich obserwacji wynika, że nie odróżniają go głównie ci "ideologiczni"

Ple, ple.

>>Masz Ty pomysły, Brzostowski...
>No mam. Może przy okazji odpowiesz na pytania:

Ty się wcale nie brzydzisz, ani własnej śmieszności nie czujesz, kiedy dyskurs o politycznych kwestiach na wąsko pojęte tory "moralne" usiłujesz przestawić?
Banknoty 20- i 50-złotowe też z portfela wyrzucasz, żeby brutalnych gwałcicieli typu Bolesław Chrobry czy Kazimierz Wielki nie lansować?
Niech Ci będzie - zniżę się i odpowiem. Ale to ostatni raz - bo żadna to dla mnie przyjemność na Twoje poziomy schodzić.

>1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?

Skoro w samym pytaniu piszesz o fingowaniu procesów, to niby jakiej odpowiedzi się spodziewasz?
Procesów nie należy fingować - i tyle.

>2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?

Za zbrodniarzy i morderców uważam wszystkich, którzy bili i katowali doprowadzając do śmierci. Żołnierze AK od swoich oprawców często wcale lepsi nie byli.

>3. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy strzelali do robotników w czasie strajków w PRL i mocodawców tych ludzi?

Nie - ponieważ nie o żadne sadystyczne "wyżycie się" systemu, a o przywrócenie porządku chodziło. Ci robotnicy - elementem czysto kryminalnym ubogaceni - też mordowali, ale o tym gówno wiesz zapewne.

>4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?

Tak.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-04-2013 19:44 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
Wielokrotnie manipulowałeś i robisz to nadal, wielokrotnie o tym pisałem i jeszcze w tym poście napiszę.
>>Myślisz, że (przyjmując za prawdziwe co napisałeś)
>W dupie mam Najsolenniej, czy wierzysz mi, czy nie.
I tam trzymaj.
>Mój sposób argumentowania winien być oceniany jako taki, sam w sobie - tylko i wyłącznie. Odwołałem się do szczegółów mej biografii tylko po to, by Słuszny Odpór dać Twym niskim insynuacjom.
Wyciągam wnioski z Twoich postów, a te są jakie są.
>Ze mną sobie radź (jak potrafisz... ) osobno, a z Bogusławskim - też osobno.
>Ja i Bogusławski to dwaj zupełnie różni ludzie - mimo, iż często się z nim zgadzam, to jednak w żaden sposób nie mogę za Bogusławskiego odpowiadać, bo nim nie jestem po prostu.
No nie mogę! Zgadzam się z Tobą!
>> - "ideologiczny antyklerykalizm" jest jak na razie niezmienna.
>Niechże se będzie. Pojęcia nie mam, jakie znaczenia podkładasz pod słówka antyklerykalizm tudzież ideologiczny - ale, tak po prawdzie, wcale też ciekaw tego nie jestem.
Trudno, to ci odpowiem. Ideologiczny antyklerykalizm to jest światopogląd, który wszędzie prawie widzi zło kościoła i religii i cokolwiek z kościołem, religią, wiarą jest związane zawsze dla takiego oszołoma jest złe. Budzi się taki rano zobaczy ksiedza w TV - widzi pedofila, usłyszy o AK - mordercy, usłyszy o Caritas - złodzieje, zobaczy papieża - ch...j.
>Ty się wcale nie brzydzisz, ani własnej śmieszności nie czujesz, kiedy dyskurs o politycznych kwestiach na wąsko pojęte tory "moralne" usiłujesz przestawić?
Ciekawe, że Ty gdy piszesz o Kościele to wtedy nie piszesz o polityce, tylko o zbrodniach, wtedy się nie brzydzisz samego siebie.
>Banknoty 20- i 50-złotowe też z portfela wyrzucasz, żeby brutalnych gwałcicieli typu Bolesław Chrobry czy Kazimierz Wielki nie lansować?
Ciężki jesteś przypadek. Ty na prawdę nie kapujesz, że chodzi o symetrię? Ja jestem w stanie przyznać, że było ch...ów wielu i w AK i w UB i za sanacji i w PRL. Ty natomiast przynasz to i owo gdy się Ciebie argumentami przywali, ale sam z siebie omijasz wszystkie argumenty, które pokazują prawicę (KK, AK ...) w dobrym świetle, ale z chęcią wyciągasz te które pokazują ich w złym i odwrotnie jeśli chodzi o PRL, Rosję ... To jest właśnie ideologiczny antyklerykalizm, nie zależy Ci na uczciwej dyskusji. Może Ty i tworzysz przeciwwagę dla klerykalizmu moherowego, ale stajesz wtedy symetrycznie po przeciwnej stronie.
>Niech Ci będzie - zniżę się i odpowiem. Ale to ostatni raz - bo żadna to dla mnie przyjemność na Twoje poziomy schodzić.
>>1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?
>Skoro w samym pytaniu piszesz o fingowaniu procesów, to niby jakiej odpowiedzi się spodziewasz?
>Procesów nie należy fingować - i tyle.
Typowa dla Ciebie odpowiedź na niewygodne pytanie.
>>2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?
>Za zbrodniarzy i morderców uważam wszystkich, którzy bili i katowali doprowadzając do śmierci. Żołnierze AK od swoich oprawców często wcale lepsi nie byli.
Typowa dla Ciebie odpowiedź: skoro już trzeba przyznać rację, to przynajmniej jeszcze dowalę AK, stwarzając wrażenie, że mogła być symetria w zbrodniach.
>>3. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy strzelali do robotników w czasie strajków w PRL i mocodawców tych ludzi?
>Nie - ponieważ nie o żadne sadystyczne "wyżycie się" systemu, a o przywrócenie porządku chodziło. Ci robotnicy - elementem czysto kryminalnym ubogaceni - też mordowali, ale o tym gówno wiesz zapewne.
Rzadko chodzi o "wyżycie" się systemu big_zyd, ale prawie zawsze o kasę i władzę. Robotnicy nie wyszli na ulice podpalić sobie to i owo, czyli zakłócić porządek jak kłamliwie sugerujesz, tylko w zupełnie innym celu.
A jak przyjadą górnicy ze Śląska i palą oraz demolują ulice Warszawy, to też można strzelać, to nie będzie zbrodnia? Przecież tylko o porządek chodzi! A demonstracje na Cyprze? Można strzelać, trzeba pilnować porządku! A jak Duda wyprowadzi ludzi na ulice i zaczną napieprzać się kibole z lewakami to też będzie można strzelać, big_zyd? Nie będzie to zbrodnia, gdyby ktoś wydał rozkaz policji: "Jak będą demolować ulice i podpalać, to strzelać można". To nie będzie zbrodnia?
A jak sam dostałeś w czasie PRLu pałą, to rozumiem, że ten co Ciebie w łeb walił to był wporzo gość, bo przecież porządku bronił (ówczesnego porządku)? A przecież Chiny nie robiły nic innego na Placu Tienanmem, jak tylko broniły porządku!
Ty naprawdę nie łapiesz, że nie chodziło o porządek tylko o utrzymanie się przy władzy? Różnica jest taka, że gdy kibole lub "ubogaceni" elementem kryminalnym związkowcy będą podpalać nawet gmach sejmu, to rząd PO nie wyda decyzji o strzelaniu z ostrej amunicji do ludzi. Ewentualnie ustąpi lub będzie rozmawiał. A władze PRL wydały takie rozkazy. Dla mnie ludzie, którzy strzelają do innych ludzi, a zwłaszcza Ci, którzy wydają takie rozkazy w celu utrzymania się przy władzy, to zwyczajni zbrodniarze
>>4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?
>Tak.
A przecież to przez takich jak Popiełuszko ludzie wychodzili na ulice! Ten "element" był wysoce niebezpieczny. Gdyby nie Ci różni "wichrzyciele", to w ogóle byłby porządek i już! No wiesz - konieczność polityczna! Słyszałem już takie argumenty.

Ale dobrze big_zyd że chociaż już w tak oczywistych sprawach nie mącisz.
05-04-2013 12:03 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Wielokrotnie manipulowałeś i robisz to nadal,

Niby gdzie?

>i jeszcze w tym poście napiszę.

Obiecanki-cacanki.

>>>Myślisz, że (przyjmując za prawdziwe co napisałeś)
>>W dupie mam Najsolenniej, czy wierzysz mi, czy nie.
>I tam trzymaj.

Chyba, że zdecyduję się popuścić .

>>Mój sposób argumentowania winien być oceniany jako taki, sam w sobie - tylko i wyłącznie. Odwołałem się do szczegółów mej biografii tylko po to, by Słuszny Odpór dać Twym niskim insynuacjom.
>Wyciągam wnioski z Twoich postów, a te są jakie są.

Człowiek pisze, Brzostowski wnioski wyciąga...
To są zwyczajne dzieje, niestety...

>Trudno, to ci odpowiem. Ideologiczny antyklerykalizm to jest światopogląd, który wszędzie prawie widzi zło kościoła i religii i cokolwiek z kościołem, religią, wiarą jest związane zawsze dla takiego oszołoma jest złe. Budzi się taki rano zobaczy ksiedza w TV - widzi pedofila, usłyszy o AK - mordercy, usłyszy o Caritas - złodzieje, zobaczy papieża - ch...j.

Ale co to ma ze mną wspólnego?

>>Ty się wcale nie brzydzisz, ani własnej śmieszności nie czujesz, kiedy dyskurs o politycznych kwestiach na wąsko pojęte tory "moralne" usiłujesz przestawić?
>Ciekawe, że Ty gdy piszesz o Kościele to wtedy nie piszesz o polityce, tylko o zbrodniach, wtedy się nie brzydzisz samego siebie.

Sugerujesz, że Kościół się kiedykolwiek do polityki mieszał?
I nie wyłącznie Zbawienie swych owieczek miał na uwadze?
Ostrzegam, że mam znajomego biskupa, do którego nie zawaham się na Ciebie naskarżyć...

>>Banknoty 20- i 50-złotowe też z portfela wyrzucasz, żeby brutalnych gwałcicieli typu Bolesław Chrobry czy Kazimierz Wielki nie lansować?
>Ciężki jesteś przypadek. Ty na prawdę nie kapujesz, że chodzi o symetrię? Ja jestem w stanie przyznać,

O, qurwa - aleś mi, Brzostowski, Zaimponował Moralnie...

>że było ch...ów wielu i w AK i w UB i za sanacji i w PRL.

...a i od tej Odkrywczości Twojej aż mi się we łbie zakręciło...

>Ty natomiast przynasz to i owo gdy się Ciebie argumentami przywali,

Niewykluczone, ale to trzeba by dopiero sprawdzić. Jak na razie ani jednego argumentu nie byłeś uprzejmy przedstawić.

>ale sam z siebie omijasz wszystkie argumenty, które pokazują prawicę (KK, AK ...) w dobrym świetle,

Poproszę jakiś.

>ale z chęcią wyciągasz te które pokazują ich w złym i odwrotnie jeśli chodzi o PRL, Rosję ...

A co tam - przyznam się, bo i tak się już każdy domyśla: to ja ten sztuczny hel termobarycznie rozpylałem .

>>>1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?
>>Skoro w samym pytaniu piszesz o fingowaniu procesów, to niby jakiej odpowiedzi się spodziewasz?
>>Procesów nie należy fingować - i tyle.
>Typowa dla Ciebie odpowiedź na niewygodne pytanie.

Co Ci w niej nie pasuje, Miszczuniu?

>>>2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?
>>Za zbrodniarzy i morderców uważam wszystkich, którzy bili i katowali doprowadzając do śmierci. Żołnierze AK od swoich oprawców często wcale lepsi nie byli.
>Typowa dla Ciebie odpowiedź: skoro już trzeba przyznać rację, to przynajmniej jeszcze dowalę AK, stwarzając wrażenie, że mogła być symetria w zbrodniach.

Nie przyznałem Ci racji, biedny idioto - nawet gdybym chciał, z natury rzeczy nie byłoby to możliwe.
Ja pierniczę... pomijam już wszystko inne, ale czy Ty nie rozumiesz nawet tego, co to jest pytanie?
Czy dzisiaj jest zimno - racja czy nie, Brzostowski?

>Rzadko chodzi o "wyżycie" się systemu big_zyd, ale prawie zawsze o kasę i władzę. Robotnicy nie wyszli na ulice podpalić sobie to i owo,

Samozapłon taki wystąpił .

>czyli zakłócić porządek jak kłamliwie sugerujesz, tylko w zupełnie innym celu.

Na ryby, na grzyby, na lwy by - gdyby nieco bliżej stąd .

>A jak przyjadą górnicy ze Śląska i palą oraz demolują ulice Warszawy, to też można strzelać, to nie będzie zbrodnia? Przecież tylko o porządek chodzi! A demonstracje na Cyprze? Można strzelać, trzeba pilnować porządku! A jak Duda wyprowadzi ludzi na ulice i zaczną napieprzać się kibole z lewakami to też będzie można strzelać, big_zyd? Nie będzie to zbrodnia, gdyby ktoś wydał rozkaz policji: "Jak będą demolować ulice i podpalać, to strzelać można". To nie będzie zbrodnia?

Dzisiaj będzie - bo zdążyły się zmienić wyobrażenia nt. tego, co wolno władzy wobec demonstrantów.
Ale w rozważanych czasach te wyobrażenia były inne - nie tylko w "zbrodniczej" PRL, ale i w przykładnych demokracjach jak choćby francuska czy amerykańska.

>A jak sam dostałeś w czasie PRLu pałą, to rozumiem, że ten co Ciebie w łeb walił to był wporzo gość, bo przecież porządku bronił (ówczesnego porządku)?

Taką miał pracę. Nie mam cienia pretensji.

>A przecież Chiny nie robiły nic innego na Placu Tienanmem, jak tylko broniły porządku!

Nie wstyd Ci tak bredzić?

>Dla mnie ludzie, którzy strzelają do innych ludzi, a zwłaszcza Ci, którzy wydają takie rozkazy w celu utrzymania się przy władzy, to zwyczajni zbrodniarze

Wszystkie armie świata zapewne rozwiążą się z Rozpaczy powyższą Twą deklarację przeczytawszy.

>>>4. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy zabili Popiełuszkę i mocodawców tych ludzi?
>>Tak.
>A przecież to przez takich jak Popiełuszko ludzie wychodzili na ulice! Ten "element" był wysoce niebezpieczny.

Jednym jest działanie w okolicznościach bojowych, a całkiem czym innym uprowadzenie i zamordowanie kogoś nikomu w danym momencie bezpośrednio niezagrażającego.
05-04-2013 13:18 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Obiecanki-cacanki.
Było w tamtym poście.
>Chyba, że zdecyduję się popuścić .
A to, se walnij.
>>>Mój sposób argumentowania winien być oceniany jako taki, sam w sobie - tylko i wyłącznie. Odwołałem się do szczegółów mej biografii tylko po to, by Słuszny Odpór dać Twym niskim insynuacjom.
>Człowiek pisze, Brzostowski wnioski wyciąga...
Tak robię to jednocześnie.
>Ale co to ma ze mną wspólnego?
Pytałeś, otrzymałeś odpowiedź. I tak Ciebie widzę, jako ideologicznego antyklerykała.
>Sugerujesz, że ...
>Ostrzegam, że mam znajomego biskupa, do którego nie zawaham się na Ciebie naskarżyć...
Podeślij dane o nim, pewnie jakiś TW.
Typowa odpowiedź ideologicznego antyklerykała. Jak kościół miesza się do polityki i złe rzeczy - zbrodniarze, jak ktoś inny morduje z powodów politycznych - to tylko konieczność dziejowa.
>>Ciężki jesteś przypadek. Ty na prawdę nie kapujesz, że chodzi o symetrię? Ja jestem w stanie przyznać,
>O, qurwa - aleś mi, Brzostowski, Zaimponował Moralnie...
Typowe, wykażesz takiemu nieuczciwość w dyskusji, "skrzywienie" ideologiczne, to będzie prześmiewał, bo co pozostaje innego...
>>ale sam z siebie omijasz wszystkie argumenty, które pokazują prawicę (KK, AK ...) w dobrym świetle,
>Poproszę jakiś.
A np.: działania dywersyjne osłabiające Niemcy, działalność wywiadowcza.
>>ale z chęcią wyciągasz te które pokazują ich w złym i odwrotnie jeśli chodzi o PRL, Rosję ...
>A co tam - przyznam się, bo i tak się już każdy domyśla: to ja ten sztuczny hel termobarycznie rozpylałem .
Typowa odpowiedź.
>>>>1. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy fingowali procesy żołnierzy AK doprowadzając ich do kary śmierci oraz mocodawców tych ludzi?
>>>Skoro w samym pytaniu piszesz o fingowaniu procesów, to niby jakiej odpowiedzi się spodziewasz?
>>>Procesów nie należy fingować - i tyle.
>>Typowa dla Ciebie odpowiedź na niewygodne pytanie.
>Co Ci w niej nie pasuje, Miszczuniu?
Nie odpowiedziałeś na pytanie.
>>>>2. Czy uważasz, za zbrodniarzy i morderców tych, którzy bili i katowali żołnierzy AK doprowadzając ich do śmierci?
>>>Za zbrodniarzy i morderców uważam wszystkich, którzy bili i katowali doprowadzając do śmierci. Żołnierze AK od swoich oprawców często wcale lepsi nie byli.
>>Typowa dla Ciebie odpowiedź: skoro już trzeba przyznać rację, to przynajmniej jeszcze dowalę AK, stwarzając wrażenie, że mogła być symetria w zbrodniach.
>Nie przyznałem Ci racji, biedny idioto - nawet gdybym chciał, z natury rzeczy nie byłoby to możliwe.
>Ja pierniczę... pomijam już wszystko inne, ale czy Ty nie rozumiesz nawet tego, co to jest pytanie?
>Czy dzisiaj jest zimno - racja czy nie, Brzostowski?
Przeciwnie niż Ty, odpowiadając na post biorę pod uwagę całą dyskusję, a z niej jasno wynika jakie jest moje zdanie w tej sprawie. Myślę, że nawet debil jest w stanie to zauważyć.
>>Rzadko chodzi o "wyżycie" się systemu big_zyd, ale prawie zawsze o kasę i władzę. Robotnicy nie wyszli na ulice podpalić sobie to i owo,
>Samozapłon taki wystąpił .
>>czyli zakłócić porządek jak kłamliwie sugerujesz, tylko w zupełnie innym celu.
>Na ryby, na grzyby, na lwy by - gdyby nieco bliżej stąd .
Typowa odpowiedź ideologicznego antyklerykała.
>>A jak przyjadą górnicy ze Śląska i palą oraz demolują ulice Warszawy, to też można strzelać, to nie będzie zbrodnia? Przecież tylko o porządek chodzi! A demonstracje na Cyprze? Można strzelać, trzeba pilnować porządku! A jak Duda wyprowadzi ludzi na ulice i zaczną napieprzać się kibole z lewakami to też będzie można strzelać, big_zyd? Nie będzie to zbrodnia, gdyby ktoś wydał rozkaz policji: "Jak będą demolować ulice i podpalać, to strzelać można". To nie będzie zbrodnia?
>Dzisiaj będzie - bo zdążyły się zmienić wyobrażenia nt. tego, co wolno władzy wobec demonstrantów.
>Ale w rozważanych czasach te wyobrażenia były inne - nie tylko w "zbrodniczej" PRL, ale i w przykładnych demokracjach jak choćby francuska czy amerykańska.
O proszę! Czyli big_zyd bierze pod uwagę okoliczności historyczne? Ale kościelnych czynów to chyba już tak nie usprawiedliwiasz, co? Właśnie tutaj wyłazi Twoja hipokryzja i ideologiczny antyklerykalizm. Moralność Kalego.
>>A jak sam dostałeś w czasie PRLu pałą, to rozumiem, że ten co Ciebie w łeb walił to był wporzo gość, bo przecież porządku bronił (ówczesnego porządku)?
>Taką miał pracę. Nie mam cienia pretensji.
Niemcy w obozach też tylko "mieli taką robotę".
>>A przecież Chiny nie robiły nic innego na Placu Tienanmem, jak tylko broniły porządku!
>Nie wstyd Ci tak bredzić?
Ach to już nie pasuje, bo zbyt oczywiste? Strzelanie do awanturująych się robotników z politycznymi i gospodarczymi żądaniami, to obrona porządku, ale strzelanie do awanturująych się studentów z politycznymi i gospodarczymi żądaniami, to już nie obrona porządku? Pewno zbrodnia co? No oczywiste, bo nie strzelali "przyjaciele"!
>Wszystkie armie świata zapewne rozwiążą się z Rozpaczy powyższą Twą deklarację przeczytawszy.
No tak, koniecznością polityczną można każdą zbrodnię usprawiedliwić. Jak dokonują jej Ci, których lubię to konieczność polityczna, jak Ci których nie lubię do zbrodnia. Hipokryzja aż się wylewa.
>>A przecież to przez takich jak Popiełuszko ludzie wychodzili na ulice! Ten "element" był wysoce niebezpieczny.
>Jednym jest działanie w okolicznościach bojowych, a całkiem czym innym uprowadzenie i zamordowanie kogoś nikomu w danym momencie bezpośrednio niezagrażającego.
Owszem to jest ważne rozróżnienie. Mam nadzieję że podobnie rozróżnisz wywózki Polaków na Sybir, z rodzinami, akcję Wisła, itd ... od okoliczności bojowych. Nie sądzę, jednak abyś tak zrobił, nazwiesz to raczej koniecznością historyczną...
05-04-2013 17:47 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Chyba, że zdecyduję się popuścić .
>A to, se walnij.

Jak mi się zachce.

>>>>Mój sposób argumentowania winien być oceniany jako taki, sam w sobie - tylko i wyłącznie. Odwołałem się do szczegółów mej biografii tylko po to, by Słuszny Odpór dać Twym niskim insynuacjom.
>>Człowiek pisze, Brzostowski wnioski wyciąga...
>Tak robię to jednocześnie.

Wolę nie dopytywać jednocześnie z czym .

>>Ale co to ma ze mną wspólnego?
>Pytałeś, otrzymałeś odpowiedź. I tak Ciebie widzę, jako ideologicznego antyklerykała.

Swoje urojenia tylko widzisz, biedny kretynie.
Pomalutku o Twoich - pożal się Boże - zarzutach, które mi stawiasz jako rzekomemu ideologicznemu antyklerykałowi.
Cytuję:
Ideologiczny antyklerykalizm to jest światopogląd, który wszędzie prawie widzi zło kościoła i religii i cokolwiek z kościołem, religią, wiarą jest związane zawsze dla takiego oszołoma jest złe.
Nie negując rozlicznych zasług ludzi Kościoła, czy szerzej: wierzących w ogóle, ośmielam się najskromniej już tylko zauważyć, że lansowanie wizji świata zasadzającej się na ewidentnych fałszach i absurdach jest - najdelikatniej to ujmując - nieuczciwością po prostu.
Budzi się taki rano zobaczy księdza w TV - widzi pedofila
Skąd pomysł, że to w jakikolwiek sposób mogłoby się do mnie odnosić?
usłyszy o AK - mordercy
Na fakty wskazuję.
usłyszy o Caritas - złodzieje
Nigdy ani jednym słowem - dobrym czy złym - nie wypowiadałem się na Forum o Caritasie.
zobaczy papieża - ch...j.
Cokolwiek bym o papieżu, czy o kimkolwiek innym, nie sądził - nie leży w moich zwyczajach publiczne określanie ludzi słowami powszechnie uważanymi za wulgarne.

Nawet nie spróbowałeś mnie "widzieć", idioto - widzisz wyłącznie straw mana, którego sam sobie z własnych niedowarzonych obsesji ulepiłeś.

>>Sugerujesz, że ...
>>Ostrzegam, że mam znajomego biskupa, do którego nie zawaham się na Ciebie naskarżyć...
>Podeślij dane o nim, pewnie jakiś TW.

Pewnie .

>Typowa odpowiedź ideologicznego antyklerykała. Jak kościół miesza się do polityki i złe rzeczy - zbrodniarze, jak ktoś inny morduje z powodów politycznych - to tylko konieczność dziejowa.

Polityk nie udaje, że nie jest politykiem.

>Typowe,

Nie masz jakiejś innej płyty na składzie?

>>>ale sam z siebie omijasz wszystkie argumenty, które pokazują prawicę (KK, AK ...) w dobrym świetle,
>>Poproszę jakiś.
>A np.: działania dywersyjne osłabiające Niemcy, działalność wywiadowcza.

Nie o to się czepiam AK, że z Niemcami walczyła, a o to, jakie nieszczęścia przy tym na własny kraj ściągnęła i/lub ściągnąć chciała.

>Typowa odpowiedź.
>>>Typowa dla Ciebie odpowiedź na niewygodne pytanie.

W ogóle znasz jeszcze jakieś inne frazeologizmy?

>>Co Ci w niej nie pasuje, Miszczuniu?
>Nie odpowiedziałeś na pytanie.

Odpowiedziałem jasno i zrozumiale.

>Przeciwnie niż Ty, odpowiadając na post biorę pod uwagę całą dyskusję,

Bo jesteś idiotą - kiedy się piwa chcesz napić, to cały browar kupujesz?

>Myślę, że nawet debil jest w stanie to zauważyć.

Tobie w każdym razie - jak twierdzisz - wyszło .

>Typowa odpowiedź ideologicznego antyklerykała.

Chyba już rozumiem - po prostu się zaciąłeś po ostatnich elektrowstrząsach?

>O proszę! Czyli big_zyd bierze pod uwagę okoliczności historyczne? Ale kościelnych czynów to chyba już tak nie usprawiedliwiasz, co? Właśnie tutaj wyłazi Twoja hipokryzja i ideologiczny antyklerykalizm.

No, coś Ty???
Ty byś chciał, żebym Kościół Święty o relatywizm podejrzewał???
A niechże mnie Ręka Boska broni, a fuj! Apage!

>>>A jak sam dostałeś w czasie PRLu pałą, to rozumiem, że ten co Ciebie w łeb walił to był wporzo gość, bo przecież porządku bronił (ówczesnego porządku)?
>>Taką miał pracę. Nie mam cienia pretensji.
>Niemcy w obozach też tylko "mieli taką robotę".

Znaj proporcją, mocium panie
.
>>>A przecież Chiny nie robiły nic innego na Placu Tienanmem, jak tylko broniły porządku!
>>Nie wstyd Ci tak bredzić?
>Ach to już nie pasuje, bo zbyt oczywiste? Strzelanie do awanturująych się robotników z politycznymi i gospodarczymi żądaniami, to obrona porządku, ale strzelanie do awanturująych się studentów z politycznymi i gospodarczymi żądaniami, to już nie obrona porządku? Pewno zbrodnia co? No oczywiste, bo nie strzelali "przyjaciele"!

Robotnicy Wybrzeża demolowali miasto, aż drzazgi leciały - chińscy studenci najzupełniej pokojowo siedzieli sobie na placu.

>No tak, koniecznością polityczną można każdą zbrodnię usprawiedliwić. Jak dokonują jej Ci, których lubię to konieczność polityczna, jak Ci których nie lubię do zbrodnia. Hipokryzja aż się wylewa.

To se śliniaczkiem obetrzyj.

>>>A przecież to przez takich jak Popiełuszko ludzie wychodzili na ulice! Ten "element" był wysoce niebezpieczny.
>>Jednym jest działanie w okolicznościach bojowych, a całkiem czym innym uprowadzenie i zamordowanie kogoś nikomu w danym momencie bezpośrednio niezagrażającego.
>Owszem to jest ważne rozróżnienie. Mam nadzieję że podobnie rozróżnisz wywózki Polaków na Sybir, z rodzinami, akcję Wisła, itd ... od okoliczności bojowych. Nie sądzę, jednak abyś tak zrobił, nazwiesz to raczej koniecznością historyczną...

Już nazwałem .
05-04-2013 19:28 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Jak mi się zachce.
Kiedyś w końcu ... bąbla puścisz.
>>>>>Mój sposób argumentowania winien być oceniany jako taki, sam w sobie - tylko i wyłącznie. Odwołałem się do szczegółów mej biografii tylko po to, by Słuszny Odpór dać Twym niskim insynuacjom.
>>>Człowiek pisze, Brzostowski wnioski wyciąga...
>>Tak robię to jednocześnie.
>Wolę nie dopytywać jednocześnie z czym .
Poza pisaniem i wyciąganiem wniosków lubię się jednocześnie napić kawy. Czasami puszczam bąki, ale tylko przy czytaniu postów niektórych forumowiczów.
>>Pytałeś, otrzymałeś odpowiedź. I tak Ciebie widzę, jako ideologicznego antyklerykała.
>Swoje urojenia tylko widzisz, biedny kretynie.
>Pomalutku o Twoich - pożal się Boże - zarzutach, które mi stawiasz jako rzekomemu ideologicznemu antyklerykałowi.
>Skąd pomysł, że to w jakikolwiek sposób mogłoby się do mnie odnosić?
Ideologiczny antyklerykał to typ człowieka, podałem przykłady, które mogą takiego typa charakteryzować, nie muszą pasować do każdego. Przykładami zbudowałem tylko profil oszołoma. Przykładów jest więcej.
>Nawet nie spróbowałeś mnie "widzieć", idioto - widzisz wyłącznie straw mana, którego sam sobie z własnych niedowarzonych obsesji ulepiłeś.
"Widzę Cię" durniu poprzez Twoje posty.
>>Typowa odpowiedź ideologicznego antyklerykała. Jak kościół miesza się do polityki i złe rzeczy - zbrodniarze, jak ktoś inny morduje z powodów politycznych - to tylko konieczność dziejowa.
>Polityk nie udaje, że nie jest politykiem.
A skąd żeś tą mądrość wynalazł?
>>Typowe,
>Nie masz jakiejś innej płyty na składzie?
Nie trzeba wciąż przygrywać tak samo.
>Nie o to się czepiam AK, że z Niemcami walczyła, a o to, jakie nieszczęścia przy tym na własny kraj ściągnęła i/lub ściągnąć chciała.
Co na to samo wychodzi.
>>>Co Ci w niej nie pasuje, Miszczuniu?
>>Nie odpowiedziałeś na pytanie.
>Odpowiedziałem jasno i zrozumiale.
Oczywiście, że niby tak, ale nie do końca, bo ponieważ, itd, to w zasadzie a i owszem, niedobrze jest fingować procesy.
>>Przeciwnie niż Ty, odpowiadając na post biorę pod uwagę całą dyskusję,
>Bo jesteś idiotą - kiedy się piwa chcesz napić, to cały browar kupujesz?
Nie, ale wiem durniu, że piwo w browarze wyprodukowano.
>>Myślę, że nawet debil jest w stanie to zauważyć.
>Tobie w każdym razie - jak twierdzisz - wyszło .
Słówko "nawet" ma tutaj kolosalne znaczenie, zwłaszcza, że Tobie nie wyszło.
>>Typowa odpowiedź ideologicznego antyklerykała.
>Chyba już rozumiem - po prostu się zaciąłeś po ostatnich elektrowstrząsach?
Nie, myślałem, że powtarzając będzie łatwiej do Ciebie dotrzeć. Wiesz, mądrej głowie dość dwie słowie...
>>O proszę! Czyli big_zyd bierze pod uwagę okoliczności historyczne? Ale kościelnych czynów to chyba już tak nie usprawiedliwiasz, co? Właśnie tutaj wyłazi Twoja hipokryzja i ideologiczny antyklerykalizm.
>No, coś Ty???
>Ty byś chciał, żebym Kościół Święty o relatywizm podejrzewał???
>A niechże mnie Ręka Boska broni, a fuj! Apage!
Mądrej głowie dość dwie słowie...
>>>>A jak sam dostałeś w czasie PRLu pałą, to rozumiem, że ten co Ciebie w łeb walił to był wporzo gość, bo przecież porządku bronił (ówczesnego porządku)?
>>>Taką miał pracę. Nie mam cienia pretensji.
>>Niemcy w obozach też tylko "mieli taką robotę".
>Znaj proporcją, mocium panie
>.
To poważny argument...
>Robotnicy Wybrzeża demolowali miasto, aż drzazgi leciały - chińscy studenci najzupełniej pokojowo siedzieli sobie na placu.
Poczytaj sobie jak było to przestaniesz bredzić:
pl.wikiped(*)sty_na_placu_Tian'anmen_w_1989
>>No tak, koniecznością polityczną można każdą zbrodnię usprawiedliwić. Jak dokonują jej Ci, których lubię to konieczność polityczna, jak Ci których nie lubię do zbrodnia. Hipokryzja aż się wylewa.
>To se śliniaczkiem obetrzyj.
Znowu bełkocik? Sam już chyba dostrzegasz w sobie tę hipokryzję, byłby to ozdrowieńczy znak.
>>>>A przecież to przez takich jak Popiełuszko ludzie wychodzili na ulice! Ten "element" był wysoce niebezpieczny.
>>>Jednym jest działanie w okolicznościach bojowych, a całkiem czym innym uprowadzenie i zamordowanie kogoś nikomu w danym momencie bezpośrednio niezagrażającego.
>>Owszem to jest ważne rozróżnienie. Mam nadzieję że podobnie rozróżnisz wywózki Polaków na Sybir, z rodzinami, akcję Wisła, itd ... od okoliczności bojowych. Nie sądzę, jednak abyś tak zrobił, nazwiesz to raczej koniecznością historyczną...
>Już nazwałem .
Czytałem, czytałem ...
Standardy dostosowane do czasów, nie? Ale wybiórczo co nie? Oj big_zyd, big_zyd, może Ty i nie głupi chłop jesteś, ale hipokryta, tzn ideologiczny antyklerykał. Ten typ tak ma.
Nawet polubiłem trochę te przepychanki z Tobą. Lubię ludzi inteligentnych, dowcipnych, nawet gdy się z nimi nie zgadzam. Chamstwa tylko nie lubię. Jak nad tym popracujesz, to może jeszcze bardziej polubię te "pogawędki".
11-04-2013 00:01 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Jak mi się zachce.
>Kiedyś w końcu ... bąbla puścisz.

Poczekam z tym na Drugie Przyjście.

>Poza pisaniem i wyciąganiem wniosków lubię się jednocześnie napić kawy. Czasami puszczam bąki,

Popatrz, popatrz... Okazuje się, że nawet i Tobie Bozia niejakich Talentów nie pożałowała...

>>>Pytałeś, otrzymałeś odpowiedź. I tak Ciebie widzę, jako ideologicznego antyklerykała.
>>Swoje urojenia tylko widzisz, biedny kretynie.
>>Pomalutku o Twoich - pożal się Boże - zarzutach, które mi stawiasz jako rzekomemu ideologicznemu antyklerykałowi.
>>Skąd pomysł, że to w jakikolwiek sposób mogłoby się do mnie odnosić?
>Ideologiczny antyklerykał to typ człowieka, podałem przykłady, które mogą takiego typa charakteryzować,

W dupie mam, jak w swoim urojonym świecie sobie ludzi klasyfikujesz.

>nie muszą pasować do każdego.

Nie podałeś nawet cienia przykładu ni dowodu na to, że Twe psychotyczne klasyfikacje choćby tylko mogłyby spróbować się do mnie odnosić.

>Przykładami zbudowałem tylko profil oszołoma. Przykładów jest więcej.

Se buduj profile choćby całuśnych krokodyli z Plutona - póki ordynator nie widzi.

>>Nawet nie spróbowałeś mnie "widzieć", idioto - widzisz wyłącznie straw mana, którego sam sobie z własnych niedowarzonych obsesji ulepiłeś.
>"Widzę Cię" durniu poprzez Twoje posty.

Widzisz tyle, co Antoni Macierewicz w szklanych fusach smoleńskich.

>>Polityk nie udaje, że nie jest politykiem.
>A skąd żeś tą mądrość wynalazł?

Z wykopalisk, Misiu, z wykopalisk...

>>Nie o to się czepiam AK, że z Niemcami walczyła, a o to, jakie nieszczęścia przy tym na własny kraj ściągnęła i/lub ściągnąć chciała.
>Co na to samo wychodzi.

Komu wychodzi, temu wychodzi...

>>Odpowiedziałem jasno i zrozumiale.
>Oczywiście, że niby tak, ale nie do końca, bo ponieważ, itd, to w zasadzie a i owszem, niedobrze jest fingować procesy.

Po prostu przeczytaj sobie moją odpowiedź, albo jeszcze (znacznie) lepiej - poproś kogoś, kto potrafi przeczytać ze zrozumieniem coś ponad dupa, dupa, dupa, dupa, żeby za Ciebie przeczytał i potem Pomalutku Ci przetłumaczył.

>>>Typowa odpowiedź ideologicznego antyklerykała.
>>Chyba już rozumiem - po prostu się zaciąłeś po ostatnich elektrowstrząsach?
>Nie, myślałem

Popierdoliło Ci się o ten przecinek...

>>>Niemcy w obozach też tylko "mieli taką robotę".
>>Znaj proporcją, mocium panie
>To poważny argument...

Nie jesteś w stanie pojąć, jak bardzo.

>>Robotnicy Wybrzeża demolowali miasto, aż drzazgi leciały - chińscy studenci najzupełniej pokojowo siedzieli sobie na placu.
>Poczytaj sobie jak było to przestaniesz bredzić:
>pl.wikiped(*)sty_na_placu_Tian'anmen_w_1989

I co Ci się, durniu, nie zgadza?

>>>No tak, koniecznością polityczną można każdą zbrodnię usprawiedliwić. Jak dokonują jej Ci, których lubię to konieczność polityczna, jak Ci których nie lubię do zbrodnia. Hipokryzja aż się wylewa.
>>To se śliniaczkiem obetrzyj.
>Znowu bełkocik?

Ja Ci ocierał nie będę.

>Standardy dostosowane do czasów, nie? Ale wybiórczo co nie?

Nie. Chyba, że przykłady mniemanej wybiórczości mi wskazać potrafisz.

>Oj big_zyd, big_zyd, może Ty i nie głupi chłop jesteś, ale hipokryta, tzn ideologiczny antyklerykał. Ten typ tak ma.
>Nawet polubiłem trochę te przepychanki z Tobą. Lubię ludzi inteligentnych, dowcipnych, nawet gdy się z nimi nie zgadzam. Chamstwa tylko nie lubię. Jak nad tym popracujesz, to może jeszcze bardziej polubię te "pogawędki".

Mam Cię w dupie, kandydacie do nogi i prostowaczu banana .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)

Proszę po raz ostatni, powstrzymaj się od zwrotów typu "popierdoliło cię" oraz "mam cię w dupie". Non licet.
14-04-2013 17:34 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Poczekam z tym na Drugie Przyjście.
Biorąc pod uwagę to, ile razy użyłeś w poście słowa "dupa", mam podejrzenia, że zdarza to Ci się często.
>Popatrz, popatrz... Okazuje się, że nawet i Tobie Bozia niejakich Talentów nie pożałowała...
To nie talent, to reakcja alergiczna.
>W dupie mam, jak w swoim urojonym świecie sobie ludzi klasyfikujesz.
Za często różne rzeczy tam miewasz, to niezdrowe.
>Nie podałeś nawet cienia przykładu ni dowodu na to, że Twe psychotyczne klasyfikacje choćby tylko mogłyby spróbować się do mnie odnosić.
Mądrej głowie dość dwie słowie, dlatego pozostaw to ocenie innym.
>Se buduj profile choćby całuśnych krokodyli z Plutona - póki ordynator nie widzi.
Mam pod względem abstrakcyjnego myślenia, a nawet kompletnie odlotowego myślenia duży komfort - tam gdzie mieszkam nie ma ordynatora. Ale z ciekawości odpowiedz, co się w takich sytuacjach dzieje, gdy ordynator zobaczy? Możesz wtrącić własne przeżycia.
>Widzisz tyle, co Antoni Macierewicz w szklanych fusach smoleńskich.
Widzę o wiele więcej, mimo nasączonych hipokryzją fusów historycznych, które są tak duże, że niektórym przysłaniają obraz Twojego "obiektywnego" dna.
>Z wykopalisk, Misiu, z wykopalisk...
Kop dalej, a potem załóż kabaret.
>>>Nie o to się czepiam AK, że z Niemcami walczyła, a o to, jakie nieszczęścia przy tym na własny kraj ściągnęła i/lub ściągnąć chciała.
>Komu wychodzi, temu wychodzi...
Większość Twoich postów wskazuje, że Tobie wychodzi.
>Po prostu przeczytaj sobie moją odpowiedź, albo jeszcze (znacznie) lepiej - poproś kogoś, kto potrafi przeczytać ze zrozumieniem coś ponad dupa, dupa, dupa, dupa, żeby za Ciebie przeczytał i potem Pomalutku Ci przetłumaczył.
Zamiast kręcić możesz po prostu odpowiedzieć, tak lub nie. Właśnie ideologicznych antyklerykałów, podobnie jak każdego ideologicznego oszołoma można bardzo łatwo rozpracować zadając mu konkretne pytania. Wtedy wyłazi ideologiczne "przechylenie". Unikanie odpowiedzi, to jeden z objawów "przechylenie", Ci z odrobiną przyzwoitości w końcu odpowiadają.
>>Nie, myślałem
>Popierdoliło Ci się o ten przecinek...
Przecinek jest tam, gdzie powinien być, popierdolenie pozostawiam już Tobie.
>Nie jesteś w stanie pojąć, jak bardzo.
Rozumiem ten argument, tyle że z punktu widzenia oceny udziału w zbrodni pojedynczych ludzi nie ma on żadnego znaczenia.
>>>Robotnicy Wybrzeża demolowali miasto, aż drzazgi leciały - chińscy studenci najzupełniej pokojowo siedzieli sobie na placu.
>I co Ci się, durniu, nie zgadza?
Powiedz, Ty taki głupi sam z siebie jesteś, czy ordynator zbyt często z Tobą rozmawia? Aby nie dopuścić do strzelania do robotników i różnych rozrób wystarczyło usiąść do realnych rozmów. Ale czerwoni nie mieli zamiaru oddawać władzy, ani iść na ustępstwa, dlatego doszło do tego do czego doszło. Dokładnie tak jak Chinach. Powód jest ten sam. To tzw niszczenie mienia przez robotników, to tylko zwykła propaganda wbita maluczkim do łbów lub przyjęto przez "przyjaciół" jako usprawiedliwienie zbrodni.
>Ja Ci ocierał nie będę.
Nie ocieraj, po prostu nie produkuj tych wymiocin.
>Nie. Chyba, że przykłady mniemanej wybiórczości mi wskazać potrafisz.
Wskazałem już nie raz, ale idełogia nie pozwala Ci dostrzec.
>Mam Cię w dupie ... .
Na taką pieszczotę musisz jeszcze zasłużyć.
16-04-2013 12:36 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Przez wzgląd na mą lojalność wobec Moderacji czuję się w obowiązku wyrażać się nieco omownie i powściągliwie - z ewidentną szkodą dla precyzji opisu pożal-się-Boże-adwersarza - ha! trudno .

>Biorąc pod uwagę to, ile razy użyłeś w poście słowa "dupa", mam podejrzenia, że zdarza to Ci się często
>>Popatrz, popatrz... Okazuje się, że nawet i Tobie Bozia niejakich Talentów nie pożałowała...
>To nie talent, to reakcja alergiczna.
>>W dupie mam, jak w swoim urojonym świecie sobie ludzi klasyfikujesz.
>Za często różne rzeczy tam miewasz, to niezdrowe.

Używam konstrukcji typu mam Cię w dupie jako będących w powszechnym obiegu - i powszechnie też zrozumiałych - (Uwaga! Trudne Słowo!) metafor. Zważywszy jednak, z jaką lubością skupiasz się na dosłownym ich odczytywaniu, zmuszony jestem wprowadzić freudowską korektę do mych uprzednich oszacowań skali Twego infantylizmu.

>>Nie podałeś nawet cienia przykładu ni dowodu na to, że Twe psychotyczne klasyfikacje choćby tylko mogłyby spróbować się do mnie odnosić.
>Mądrej głowie dość dwie słowie, dlatego pozostaw to ocenie innym.

Nie widzę, by ktokolwiek bronił Twych psychotycznych urojeń .

>>Se buduj profile choćby całuśnych krokodyli z Plutona - póki ordynator nie widzi.
>Mam pod względem abstrakcyjnego myślenia, a nawet kompletnie odlotowego myślenia duży komfort - tam gdzie mieszkam nie ma ordynatora.

To by co-nieco tłumaczyło - choć zdecydowanie złe świadectwo resortowi zdrowia wystawia.

>Ale z ciekawości odpowiedz, co się w takich sytuacjach dzieje, gdy ordynator zobaczy? Możesz wtrącić własne przeżycia.

Nie miałem okazji gościć w takich przybytkach, w jakich Cię przetrzymują.

>>Widzisz tyle, co Antoni Macierewicz w szklanych fusach smoleńskich.
>Widzę o wiele więcej, mimo nasączonych hipokryzją fusów historycznych,

Coraz gorzej o tym Arłukowiczu myślę...

>>Po prostu przeczytaj sobie moją odpowiedź, albo jeszcze (znacznie) lepiej - poproś kogoś, kto potrafi przeczytać ze zrozumieniem coś ponad dupa, dupa, dupa, dupa, żeby za Ciebie przeczytał i potem Pomalutku Ci przetłumaczył.
>Zamiast kręcić możesz po prostu odpowiedzieć, tak lub nie. Właśnie ideologicznych antyklerykałów, podobnie jak każdego ideologicznego oszołoma można bardzo łatwo rozpracować zadając mu konkretne pytania. Wtedy wyłazi ideologiczne "przechylenie". Unikanie odpowiedzi,

Odpowiedzi udzieliłem jasnych i precyzyjnych.
Twoje zdolności rozumienia czegokolwiek już nie w mojej, a w rządowej gestii pozostają - niestety więc trudno się spodziewać, by do wyborów i ew. zmiany władzy mogły one ulec jakiejkolwiek poprawie.

>>>Nie, myślałem
>>Popierdoliło Ci się o ten przecinek...
>Przecinek jest tam, gdzie powinien być, popierdolenie pozostawiam już Tobie.

Jak wyżej.

>>Nie jesteś w stanie pojąć, jak bardzo.
>Rozumiem ten argument

Nic nie rozumiesz.

>, tyle że z punktu widzenia oceny udziału w zbrodni pojedynczych ludzi nie ma on żadnego znaczenia.

W ogóle nie chodzi o żadne zbrodnie, a o metodykę dyskusji.
Takiego np. petitio principii od Kuby Rozpruwacza też nie odróżniasz?

>>>>Robotnicy Wybrzeża demolowali miasto, aż drzazgi leciały - chińscy studenci najzupełniej pokojowo siedzieli sobie na placu.
>>I co Ci się, durniu, nie zgadza?
>Powiedz, Ty taki głupi sam z siebie jesteś,

Żadnym wrzaskiem i wyklinaniem nie zdołasz rzeczywistości swych projekcji narzucić...

>czy ordynator zbyt często z Tobą rozmawia?

...ale już wiadomo przynajmniej, że do tej pory nie miał kto Ci tego uświadomić.

>Aby nie dopuścić do strzelania do robotników i różnych rozrób wystarczyło usiąść do realnych rozmów. Ale czerwoni nie mieli zamiaru oddawać władzy,

Dlaczego mieliby oddawać władzę?

>ani iść na ustępstwa,

Wobec bandytów demolujących całe miasta?
Kiedy już sytuację opanowała - władza na ustępstwa poszła; mało tego - sama władza się personalnie odmieniła.
Ale żadna szanująca się władza nie negocjuje pod presją rzucanych w nią koktajli Mołotowa.

>dlatego doszło do tego do czego doszło. Dokładnie tak jak Chinach.

Zupełnie inaczej - kłamczuszku myślą nieskalany.

>Powód jest ten sam. To tzw niszczenie mienia przez robotników, to tylko zwykła propaganda wbita maluczkim do łbów lub przyjęto przez "przyjaciół" jako usprawiedliwienie zbrodni.

Niestety w Twym "umyśle" wywalcowanym na płask (nawet bruzdy Longchampsa Ci nie zostawili, łajdaki) polityką historyczną obecnych zwycięzców (akurat jest to post-Solidarność, ale gdybyś urodził się kilkadziesiąt lat wcześniej, z takim samym Świętym Zapałem, jak dziś dawną opozycję antykomunistyczną, wychwalałbyś Stalina), nie jest w stanie ulęgnąć się proste podejrzenie, że niekoniecznie zbrodniarzami byli wszyscy, którzy kiedyś dzisiejszych rządzących zwalczali.

Oj, będziesz Ty się jeszcze Tłumaczył za następnym Koła Historii obrotem...

>>Ja Ci ocierał nie będę.
>Nie ocieraj, po prostu nie produkuj tych wymiocin.

...spisane będą (już są ) czyny i rozmowy... - niedorobiony hunwejbinie patriotyczny .

>>Nie. Chyba, że przykłady mniemanej wybiórczości mi wskazać potrafisz.
>Wskazałem już nie raz, ale idełogia nie pozwala Ci dostrzec.

Niczego nie wskazałeś. Bezczelność Twych Łgarstw łagodzi jedynie ich Żałosna Nieudolność.

>>Mam Cię w dupie ... .
>Na taką pieszczotę musisz jeszcze zasłużyć.

Odsyłam do początku niniejszej mojej wypowiedzi.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
16-04-2013 13:01 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Nie widzę, by ktokolwiek bronił Twych psychotycznych urojeń .
Ale jest to cholernie upierdliwy troll. Nawet całkowicie skompromitowany - nie odpuści.
W tym zakresie palmę pierwszeństwa mu przyznaję.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
16-04-2013 13:19 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie widzę, by ktokolwiek bronił Twych psychotycznych urojeń .
>Ale jest to cholernie upierdliwy troll. Nawet całkowicie skompromitowany - nie odpuści.

Aha - to by się nawet z tym Freudem zgadzało. Dobrze kombinowałem.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
16-04-2013 14:16 
 Ocena-1 na 1
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Nie widzę, by ktokolwiek bronił Twych psychotycznych urojeń .
>>>>Ale jest to cholernie upierdliwy troll. Nawet całkowicie skompromitowany - nie odpuści.
>Aha - to by się nawet z tym Freudem zgadzało. Dobrze kombinowałem.

. .. ..

@@@
.
15-03-2013 07:34 
 Ocena 4 na 4
Irracja (4721 punktów)
>>Pozwolę sobie jeszcze w tym miejscu na ogólną refleksję dotyczącą portalu. Gdy kilka lat temu zostałem użytkownikiem tego portalu miałem wrażenie, że przeważają tutaj poglądy racjonalne, ale z biegiem czasu przekształca się raczej w portal antyklerykalny i antyreligijny, co stanowi tylko drobny element typowo racjonalnego podejścia do świata. Element antyklerykalny zaczyna jednak przeważać na tyle, że już i coraz mniej w tym racjonalizmu. Nie wiem co się z tym portalem stało, może zmiana władz, koncepcji działania, nie wiem.

    ... może zmiana władz, koncepcji działania...

    ... trafiłeś prosto w samo sedno. Postępująca "klerykalizacja" władzy i koncepcja państwa katolickiego (vide: choćby powołanie sejmowego zespołu d/s przeciwdziałania ateizacji) musi prowadzić do krystalizacji postaw przeciwnych, w tym przypadku antyklerykalizmu. Wszędzie gdzie jedna grupa ludzi próbuje rządzić innymi prawem kaduka, gdzie jedna grupa próbuje żyć wygodnie i dostatnio kosztem innych grup (to chyba nazywa się pasożytnictwo?), wszędzie tam pojawiają się tendencje odwrotne, pojawiają się przeciwnicy i opozycja. To normalne w każdym ustroju - czy to w komunie, czy to w kapitalizmie, czy w innym ustroju. Tak było, jest i raczej będzie...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Fafciu (953 punktów)
Tak w ogóle to nie wiem, czy oni są jeszcze wyklęci.
28-02-2013 20:27 
 Ocena 10 na 12
marcin19962013 (87 punktów)
(zablokowany)
>Tak w ogóle to nie wiem, czy oni są jeszcze wyklęci.
Wyklęci to są raczej ci z Armii Ludowej, z 1 Armii WP, 2 Armii WP itd.
28-02-2013 20:50 
 Ocena 5 na 5
Fafciu (953 punktów)
>>Tak w ogóle to nie wiem, czy oni są jeszcze wyklęci.
>Wyklęci to są raczej ci z Armii Ludowej, z 1 Armii WP, 2 Armii WP itd.
>
Ponadto z czasów nieco wcześniejszych- dąbrowszczacy. Zresztą nie potrzebne są tutaj powiązania ze stalinizmem, bo o np. Gwardii Ludowej WRN (pepeesowcy) też jakoś nie wspomina się tak samo jak o NSZ.
28-02-2013 21:01 
 Ocena 9 na 13
marcin19962013 (87 punktów)
(zablokowany)
>>>Tak w ogóle to nie wiem, czy oni są jeszcze wyklęci.
>>Wyklęci to są raczej ci z Armii Ludowej, z 1 Armii WP, 2 Armii WP itd.
>>
>Ponadto z czasów nieco wcześniejszych- dąbrowszczacy. Zresztą nie potrzebne są tutaj powiązania ze stalinizmem, bo o np. Gwardii Ludowej WRN (pepeesowcy) też jakoś nie wspomina się tak samo jak o NSZ.
>
Tak, Masz rację. Nie wspomina się bo to ruchy lewicowe, tylko AK. O NSZ jednak są wykłady, marsze itp.ale jak ktos by chciał uczcić żołnierzy armii ludowej to zaraz czerwona hołota, takie czasy.
01-03-2013 09:37 
 Ocena 5 na 5
Konowal (6291 punktów)

>Tak, Masz rację. Nie wspomina się bo to ruchy lewicowe, tylko AK. O NSZ jednak są wykłady, marsze itp.ale jak ktos by chciał uczcić żołnierzy armii ludowej to zaraz czerwona hołota, takie czasy.
Bo nie ma o kim robić wykładów, była to partyzantka organizowana przez komunistów i za zadanie miała zwalczanie ruchów niepodległościowych w Polsce.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-03-2013 14:49 
 Ocena 3 na 3
Fafciu (953 punktów)
>>Tak, Masz rację. Nie wspomina się bo to ruchy lewicowe, tylko AK. O NSZ jednak są wykłady, marsze itp.ale jak ktos by chciał uczcić żołnierzy armii ludowej to zaraz czerwona hołota, takie czasy.
>Bo nie ma o kim robić wykładów, była to partyzantka organizowana przez komunistów i za zadanie miała zwalczanie ruchów niepodległościowych w Polsce.

Zwłaszcza wymieniona przeze mnie Gwardia Ludowa WRN. Organizacja wojskowa pepeesowców. Której komendant główny, Pużak, został zakatowany w ubeckim więzieniu.
02-03-2013 14:32 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)

>Zwłaszcza wymieniona przeze mnie Gwardia Ludowa WRN. Organizacja wojskowa pepeesowców. Której komendant główny, Pużak, został zakatowany w ubeckim więzieniu.
Bo ta organizacja jest niepoprawna politycznie, zrobiła największą zbrodnie współpracowała z AK i dlatego została przemilczana tak jak Żołnierze Wyklęci.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-03-2013 00:28 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Zwłaszcza wymieniona przeze mnie Gwardia Ludowa WRN. Organizacja wojskowa pepeesowców. Której komendant główny, Pużak, został zakatowany w ubeckim więzieniu.
>Bo ta organizacja jest niepoprawna politycznie, zrobiła największą zbrodnie współpracowała z AK i dlatego została przemilczana tak jak Żołnierze Wyklęci.
Oto największy i najsławniejszy bohater wśród "Żołnierzy Wyklętych". Za PRL-u oczerniany i przemilczany teraz gloryfikowany i pośmiertnie oznaczany.
"Zeszyty Historyczne Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" numer 6. z marca 1995 r.
Tomasz Biedroń
"Konflikt »Ognia« z Armią Krajową w świetle dokumentów 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK"

Powodem rozstania się "Ognia" z Armią Krajową była wigilia Bożego Narodzenia 1943 r., gdy Kuraś wbrew zakazowi dowódcy wraz z dziewięcioma innymi partyzantami poszedł się zabawić do Ochotnicy Górnej. Następnego dnia po ich powrocie Niemcy otoczyli obóz, gdyż najprawdopodobniej przyszli po śladach pozostawionych na śniegu. Dwóch partyzantów zginęło, kilku odniosło rany, "Ogień" wydostał się z okrążenia. Za samodzielne oddalenie się Okręg Krakowski AK wydał na Kurasia wyrok śmierci.

Nie mając możliwości powrotu do Armii Krajowej, Kuraś podporządkował się Stronnictwu Ludowemu "Roch" i przyjęto go do Służby Bezpieczeństwa powiatu. Fakt ten wprawił w takie zdumienie mjr. Adama Stabrawę "Borowego", dowódcę 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, że 21 października 1944 r. wysłał on pismo do powiatowego delegata rządu w Nowym Targu z zapytaniem, czy to prawda. Zdaniem dowódcy pułku "Ogień" należy do "kategorii ludzi, którymi Służba Bezpieczeństwa powinna się zająć, a nie przyjmować ich w swoje szeregi". Zachowanie się "Ognia" i jego ludzi, zdaniem "Borowego", "będzie określane kiedyś jako ciemna plama konspiracji". "Borowy" zwrócił uwagę delegatowi rządu na wybryki, jakich dopuszczał się "Ogień" pod szyldem Armii Krajowej. Nie wszyscy wiedzieli że robiła to "banda niemająca nic wspólnego z AK". "Borowy" pisze też, że "Ogień podaje się za porucznika, podczas gdy jest tylko plutonowym, i dodaje, że podawanie się za porucznika to megalomańska mistyfikacja i "podobne typy jak »Ogień« mogą zostać oficerami". Cytowane pis znajduje się w Archiwum Państwowe w Krakowie, w aktach 1. PSP, s. 155.

Autor artykułu opisuje też, jak błyskawicznie Kuraś zmieniał mocodawców odejściu z AK. Najpierw były to Bataliony Chłopskie, potem na krótko związał się z Delegaturą Rządu w Nowym Targu 1 grudnia 1944 r. podporządkował oddział Armii Ludowej, a konkretnie oddziałowi "Za wolną Ojczyznę" por. Izaaka Gutmana na "Zygfryda". Kuraś współpracował też z mjr. Iwanem Zołotarem i kpt. Władimirem Macniewem "Potiomkinem" z partyzantki radzieckiej, a z Ludmiłą Gordiejenko ps. "Kapitan Tania", z NKWD łączyły go bardzo osobiste związki. Wraz z partyzantką radziecką i oddziałami AL zszedł z gór do Nowego Targu, zorganizował tu MO i Ul zgłosił się do dyspozycji PKWN, a oddział podporządkował Naczelnemu Dowództw WP w Lublinie. W marcu 1945 r. wstąpił do PPR, w kwietniu zaś wrócił do lasu.


Każda formacja ma swoich bohaterów i nic, że jakieś tam kundle protestują:
16 marca 1990 r. na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu zjawiło się ośmiu wysokich rangą byłych żołnierzy Armii Krajowej. Przekazali proboszczowi, ks. prałatowi Franciszkowi Juraszkowi, dokument dotyczący działalności na Podhalu Józefa Kurasia "Ognia", przysięgli na Biblię, że wszystko, co napisali, jest prawdą (...).
- - - - -
- - - - -
Do najbardziej potwornych i ohydnych zbrodni popełnionych przez "Ognia" i jego ludzi należą:
• powieszenie w Ostrowsku 10 XI11945 r. na słupie telegraficznym ciężarnej Katarzyny Kościelnej, z d. Remiasz za to, że wobec sąsiadki nazwała "Ognia" bandytą
• zgwałcenie Czubiakowej, wezwanej z Waksmundu, matki dwojga dzieci. Odprowadzający "ogniowiec" również ją zgwałcił, po czym zastrzelił.

U "Ognia" istniał patologiczny, odbiegający od normy, popęd płciowy. Wzywał imiennie do siebie w Gorce przez gońców kobiety, zmuszał je do uległości, a broniące się gwałcił.

Żołnierze partyzanci 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, zrzeszeni w Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu:
Włodzimierz Budarkiewicz "Podkowa", Władysław Sowa "Celiński-Dunin", Władysław Zagardowicz "Kukułka", Franciszek Kieta "Limba", Jan Sral "Krasny", Bronisław Wielkiewicz "Skok", Jan Kacwin "Juhas", Tadeusz Czubernat "Płomień".

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie
.
05-03-2013 03:25 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Szerzej o tym wszystkim - tutaj.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
28-02-2013 22:53 
 Ocena 4 na 6
Satyr (4285 punktów)
>>Tak w ogóle to nie wiem, czy oni są jeszcze wyklęci.
>Wyklęci to są raczej ci z Armii Ludowej, z 1 Armii WP, 2 Armii WP itd.

Trudno żeby specjalnie gloryfikować ludzi, którzy hitleryzm chcieli przepędzić tylko po to, żeby wprowadzić komunizm. Nie wiem co dziwnego w tym, że nie wspomina się ciepło organizacji, która programowo nie chciała suwerennej, liberalnej demokracji w Polsce.

Na marginesie - tytułujesz AL jako organizację "lewicową". Ja bym raczej powiedział, że to organizacja lewacka. Przez lewicowca należy rozumieć kogoś, kto mimo wszystko obraca się w kręgu szeroko pojmowanej demokracji i metod rywalizacji politycznej właściwych demokracji. Natomiast AL inspirowana była nurtem lewackim, totalitarnym i uważającym, że walka zbrojna jest dopuszczalną metodą zdobywania władzy politycznej.

Pozdrawiam
01-03-2013 09:08 
 Ocena 7 na 7
romaro (25211 punktów)
>Trudno żeby specjalnie gloryfikować ludzi, którzy hitleryzm chcieli przepędzić tylko po to, żeby wprowadzić komunizm.
Nikt ci nie każe ich gloryfikować. Odrobiny rozsądku pozwól sobie wstrzyknąć. Jak go wprowadzić możesz, nie wiem.
>>Wyklęci to są raczej ci z Armii Ludowej, z 1 Armii WP, 2 Armii WP itd.
Nie wiem czy są wyklęci. Opluwani na pewno.
01-03-2013 11:23 
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)
>>Trudno żeby specjalnie gloryfikować ludzi, którzy hitleryzm chcieli przepędzić tylko po to, żeby wprowadzić komunizm.
>Nikt ci nie każe ich gloryfikować.

Odpowiedziałem użytkownikowi, który w jednym z postów wyżej narzekał na to, że trudno jest dziś "uczcić" żołnierzy AL, bo pojawia się zarzut "czerwonej hołoty" - dlatego użyłem w swoim poście sformułowania "gloryfikować".

>Nie wiem czy są wyklęci. Opluwani na pewno.

A co w tym złego? Trudno żeby nie "opluwać" zdrajców, którzy wprowadzili do Polski ustrój totalitarny, walnie przyczyniając się do tego, że w Polsce zginęła nadzieja na normalny, liberalny, parlamentarny ustrój państwowy.

Pozdrawiam
01-03-2013 11:46 
 Ocena 7 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie wiem czy są wyklęci. Opluwani na pewno.
>A co w tym złego? Trudno żeby nie "opluwać" zdrajców,

A kogo to niby "zdradzili"?

>którzy wprowadzili do Polski ustrój totalitarny,

Jasne - znacznie lepiej było pozostawić tu hitleryzm .

>walnie przyczyniając się do tego, że w Polsce zginęła nadzieja na normalny, liberalny, parlamentarny ustrój państwowy.

A to była taka???


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
01-03-2013 12:42 
 Ocena 3 na 3
Maurycy.CelestynCSsR (8 punktów)
(zablokowany)
>A kogo to niby "zdradzili"

Polskę i Polaków.Kolaborując ze stalinowskim okupantem.

>znacznie lepiej było pozostawić tu hitleryzm

Mogła powstać republika na wzór francuskiej.
01-03-2013 12:49 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
A dałabyś se już spokój, Kaczystowska...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
01-03-2013 12:54 
 Ocena 2 na 4
Maurycy.CelestynCSsR (8 punktów)
(zablokowany)
>A dałabyś se już spokój, Kaczystowska...

Słabo Ci wychodzi obrona komunistycznych oprawców tak jak poległeś broniąc zbrodniarza Che Geuvary synku. Chciałem zrobić coming out prezentując wszystkie moje wcielenia ale natychmiast usunięto mój komentarz szkoda Świetnie się bawię ujawniając kryptokomunizm miłość do zbrodni u takich osobników jak ty
01-03-2013 13:01 
 Ocena 4 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

Pocałujże Ty mnie, Kaczystowska, w środek dupy Najwytworniej .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
Maurycy.CelestynCSsR (8 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
01-03-2013 13:43 
 Ocena 3 na 5
Satyr (4285 punktów)

>A kogo to niby "zdradzili"?
Własny naród. Oczywiście pomijam tych, którzy należeli do mniejszości, której nazwy lepiej nie wypowiadać w takim kontekście, bo można się narazić

>Jasne - znacznie lepiej było pozostawić tu hitleryzm .
To już Twój wymysł. Ja z pewnością nie mam zamiaru akceptować takiej linii obrony czerwonego ścierwa. Mój argument dotyczył moralnego uzasadnienia pewnych działań, a nie ich politycznej skuteczności. Dobrze się dla Polski złożyło, że czerwoni pomogli przepędzić hitlerowców, co jednak nie zmienia faktu, że należy pochwalać tych, którzy tępili również i czerwonych.

>A to była taka???
Z pewnością była, pod warunkiem, że nie byłoby takich nowotworów jak AL i inni kolaboranci. To oczywiście abstrakcja - jednakże przedstawiłem ją jako argument w dyskusji na temat moralnego usprawiedliwienia pewnych zachowań, a nie na temat historycznych przyczyn takich czy innych wydarzeń.
01-03-2013 14:05 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>Ja z pewnością nie mam zamiaru akceptować takiej linii obrony czerwonego ścierwa. (...) Dobrze się dla Polski złożyło, że czerwoni pomogli przepędzić hitlerowców, co jednak nie zmienia faktu, że należy pochwalać tych, którzy tępili również i czerwonych.
Faaaaajne...
Ta młodzież teraz taka bezkompromisowa jest.
To zupełnie jak z tym kotem, co póki łapał myszy, był głaskany, a jak porysował pazurami skórzaną kanapę, to się go utopiło.
01-03-2013 14:12 
 Ocena 2 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Własny naród. Oczywiście pomijam tych, którzy należeli do mniejszości, której nazwy lepiej nie wypowiadać w takim kontekście, bo można się narazić

Jak widać naraziłem się nawet tej nazwy nie wypowiadając
01-03-2013 14:27 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Jak widać naraziłem się nawet tej nazwy nie wypowiadając
Myślę, że nie o nazwę niewypowiedzianą chodziło, a o określenie "czerwone ścierwo", które użyte en bloc mogło kogoś obrazić.
01-03-2013 14:54 
 Ocena 9 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>A kogo to niby "zdradzili"?
>Własny naród.

Mieszkańcy kraju nad Wisłą żadnej opinii ws. tego, kto ma nimi rządzić, od tysiąclecia (z przerwą na lata 1919-1926) nie wyrażali.

>Oczywiście pomijam tych, którzy należeli do mniejszości, której nazwy lepiej nie wypowiadać w takim kontekście, bo można się narazić

No, co Ty - byle parchów się boisz?
Gdzie Twój Patriotyzm Niezłomny?

>>Jasne - znacznie lepiej było pozostawić tu hitleryzm .
>To już Twój wymysł.

Aha - wymyśliłem sobie hitleryzm.
Ciekawie to o mnie świadczy, kurde...

>Ja z pewnością nie mam zamiaru akceptować takiej linii obrony czerwonego ścierwa.

Gdyby nie to, jak byłeś łaskaw się wyrazić, czerwone ścierwo, nie miałbyś szans wypisywać tu swoich Powalających Idiotyzmów - boż przecie Generalny Plan Wschodni tego nie przewidywał.

>Mój argument dotyczył moralnego uzasadnienia pewnych działań,

W polityce, bardziej jeszcze niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie życia, działanie moralnie uzasadnione to jedynie synonim działania naszego.

>Dobrze się dla Polski złożyło, że czerwoni pomogli przepędzić hitlerowców,

Pomogli???
Bo zasadniczo to hitlerowców przepędziła Armia Krajowa pod Jadwigi Kaczyńskiej przewodem???

>co jednak nie zmienia faktu, że należy pochwalać tych, którzy tępili również i czerwonych.

Niby za co?

>>A to była taka???
>Z pewnością była, pod warunkiem, że nie byłoby takich nowotworów jak AL i inni kolaboranci.

Ooo, tak... Już widzę tę liberalną demokrację zaprowadzaną przez NSZ...

>To oczywiście abstrakcja - jednakże przedstawiłem ją jako argument w dyskusji na temat moralnego usprawiedliwienia pewnych zachowań, a nie na temat historycznych przyczyn takich czy innych wydarzeń.

Polityczne zachowania wraz z ich moralnymi i w ogóle wszelkimi innymi usprawiedliwieniami, dokonują się zawsze w pewnej historycznie danej przestrzeni.
Innymi słowy: politykę uprawia się w takich warunkach, jakie są realnie dane, nie zaś w takich, jakie by się chciało mieć.
Z punktu widzenia polskiego państwowego patriotyzmu - w takich warunkach jakie ówcześnie były realnie dane - na rzecz tzw. interesu narodowego działali właśnie komuniści, podziemie zaś działało przeciw niemu.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-03-2013 23:12 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)

>Mieszkańcy kraju nad Wisłą żadnej opinii ws. tego, kto ma nimi rządzić, od tysiąclecia (z przerwą na lata 1919-1926) nie wyrażali.
A co inni wyrażali?? A powstania to były pewnie żeby dać wyraz poparciu okupacji.

>Z punktu widzenia polskiego państwowego patriotyzmu - w takich warunkach jakie ówcześnie były realnie dane - na rzecz tzw. interesu narodowego działali właśnie komuniści, podziemie zaś działało przeciw niemu.

Rozumiem że w interesie narodu mordowano Polaków, katowano, skazywano na karę śmierci po fikcyjnych procesach, ograniczano wolność. Właściwie to masz rację. Szkoda tylko że nie dopowiedziałeś że to było robione w interesie narodu sowieckiego, bo na pewno nie polskiego.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 14:42 
 Ocena 4 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Mieszkańcy kraju nad Wisłą żadnej opinii ws. tego, kto ma nimi rządzić, od tysiąclecia (z przerwą na lata 1919-1926) nie wyrażali.
>A co inni wyrażali??

Jacy inni?

>A powstania to były pewnie żeby dać wyraz

Głupocie.

>>Z punktu widzenia polskiego państwowego patriotyzmu - w takich warunkach jakie ówcześnie były realnie dane - na rzecz tzw. interesu narodowego działali właśnie komuniści, podziemie zaś działało przeciw niemu.
>Rozumiem że w interesie narodu mordowano Polaków, katowano, skazywano na karę śmierci po fikcyjnych procesach,

Błąd, Konowal - podziemie skazywało na śmierć bez procesów.

>ograniczano wolność. Właściwie to masz rację. Szkoda tylko że nie dopowiedziałeś że to było robione w interesie narodu sowieckiego, bo na pewno nie polskiego.

Sam nie dasz rady się zastanowić - ale doproś rodzinę, sąsiadów, kolegów i kogo tam jeszcze, a następnie spróbujcie wspólnie wysilić te szare i wyobrazić sobie odpowiedź na pytanie: co stałoby się, gdyby powojennemu podziemiu udało się jednak obalić komunistyczną władzę i jak to coś miałoby się do polskiego interesu państwowego (ew. - jeśli Ci tak łatwiej - narodowego)?


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
05-03-2013 10:16 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>>Mieszkańcy kraju nad Wisłą żadnej opinii ws. tego, kto ma nimi rządzić, od tysiąclecia (z przerwą na lata 1919-1926) nie wyrażali.
>>A co inni wyrażali??
>Jacy inni?
Czukcze , Łemkowie czy Eskimosi.

>>A powstania to były pewnie żeby dać wyraz
>Głupocie.
Ja wiem jak brzmi oficjalna wykładnia okupantów, więc nie musisz jej powtarzać.

>Błąd, Konowal - podziemie skazywało na śmierć bez procesów.
Bzdura. Były procesy. To komuch zabijały bez procesów i dlatego ukrywali ciała, żeby nie można było ich pociągnąć do odpowiedzialności.

>Sam nie dasz rady się zastanowić
Nie przyrównuj wszystkich do siebie.
> - ale doproś rodzinę, sąsiadów, kolegów i kogo tam jeszcze, a następnie spróbujcie wspólnie wysilić te szare i wyobrazić sobie odpowiedź na pytanie: co stałoby się, gdyby powojennemu podziemiu udało się jednak obalić komunistyczną władzę i jak to coś miałoby się do polskiego interesu państwowego (ew. - jeśli Ci tak łatwiej - narodowego)?
Moim zdaniem byłoby super.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-03-2013 10:37 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>Moim zdaniem byłoby super.

Toś Ty Konował krypto miłośnik Związku Radzieckiego? Kto by pomyślał?
06-03-2013 23:20 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czukcze , Łemkowie czy Eskimosi.

Nie da się ze stuprocentową pewnością wykluczyć, że przypadkiem mogło Ci o coś chodzić, ale obawiam się, że to zbyt hermetyczne, zbyt Zakute było...

>>>A powstania to były pewnie żeby dać wyraz
>>Głupocie.
>Ja wiem jak brzmi oficjalna wykładnia okupantów, więc nie musisz jej powtarzać.

Zdradzisz może, Konowal, jakie to przejawy Mądrości w polskich powstaniach udało Ci się wytropić?

>>Błąd, Konowal - podziemie skazywało na śmierć bez procesów.
>Bzdura. Były procesy.

Trawienne chyba.

>To komuch zabijały bez procesów

Też.

>>Sam nie dasz rady się zastanowić
>Nie przyrównuj wszystkich do siebie.
>> - ale doproś rodzinę, sąsiadów, kolegów i kogo tam jeszcze, a następnie spróbujcie wspólnie wysilić te szare i wyobrazić sobie odpowiedź na pytanie: co stałoby się, gdyby powojennemu podziemiu udało się jednak obalić komunistyczną władzę i jak to coś miałoby się do polskiego interesu państwowego (ew. - jeśli Ci tak łatwiej - narodowego)?
>Moim zdaniem byłoby super.

Historyczne gdybactwo jest na ogół zajęciem najzupełniej jałowym (chyba, żeby uprawiać je dla czystego intelektualnego ćwiczenia, bez nadawania mu jakiejś "merytorycznej" wagi).
Na ogół.
Bywają jednak wyjątki, kiedy gdybać można, i owszem, swoiście "substancjalnie" i nader bezpiecznie przy tym - zdarzają się bowiem sytuacje zupełnie, ale to zupełnie, jasne, gdzie nie tylko efekt motyla, ale i efekt Meteoru Tunguskiego na Nieuchronne nic nie może poradzić.
To właśnie tego rodzaju przypadek.
Ewentualne przechwycenie władzy przez podziemie zaowocowałoby natychmiastowym konfliktem zbrojnym ze Związkiem Radzieckim - niezależna od Moskwy Polska (i w ogóle Europa Wschodnia) absolutnie nie mieściła się w (przez cały świat akceptowanych) planach Sowietów, bo Sowieci nie po to straszliwym kosztem wygrali największą wojnę w dziejach planety, żeby nic z tego nie mieć.
Polska w takim konflikcie miałaby szanse jak śnieżynka w piekle, więc szybko doczekałaby się:
- nowych, niemożliwych do teoretycznego "przewidzenia" strat ludzkich i materialnych,
- przywrócenia władzy komunistycznej - zapewne znacznie brutalniejszej niż za pierwszym razem,
- okrojenia terytorialnego (Ziemie tzw. Odzyskane Polska otrzymała wszak wyłącznie z Łaski Stalina, Stalinowska Łaskawość zaś wraz z wojną by ustała; na rubieżach wschodnich też byłoby czym ubogacić Ukraińską i Białoruską SRR),
- a może i bezpośredniego wcielenia do Sojuza - jak domagał się Jarosław Marek Rymkiewicz (właśc. Szulc).

To właśnie Twoim zdaniem byłoby, cytuję: super, Konowal.

I nawet trudno mieć o to do Ciebie pretensje.

Ani Ty pierwszy, ani ostatni - klonie.

W Polsce już trzeci wiek lęgną się po wszystkich rowach typy o tak zrytych patriotycznym frazesem mózgach, że w każdej chwili gotowych ściągnąć na tzw. kraj (państwo, naród, społeczeństwo, ludzi po prostu, itp... - niepotrzebne skreślić) dowolne klęski, straty i cierpienia, byle się móc masturbować bogoojczyźnianą deklamacją.

Dopiero wtedy czują tacy, że żyją - bo w okolicznościach, które wszędzie indziej na świecie uważa się za normalność, odnaleźć się za cholerę nie potrafią.

Cywilizacja Śmierci, yebana...


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
06-03-2013 23:44 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>W Polsce już trzeci wiek lęgną się po wszystkich rowach typy o tak zrytych patriotycznym frazesem mózgach, że w każdej chwili gotowych ściągnąć na tzw. kraj (państwo, naród, społeczeństwo, ludzi po prostu, itp... - niepotrzebne skreślić) dowolne klęski, straty i cierpienia, byle się móc masturbować bogoojczyźnianą deklamacją.
>Dopiero wtedy czują tacy, że żyją - bo w okolicznościach, które wszędzie indziej na świecie uważa się za normalność, odnaleźć się za cholerę nie potrafią.
>Cywilizacja Śmierci, yebana...

Ogromny plus za to Bigu.

Pozdrawiam.
06-03-2013 23:51 
 Ocena 3 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ogromny plus za to Bigu.

Plus niech się plusem odciska! - że tak nieodżałowanej pamięci Adamiakiem polecę.

>Pozdrawiam.

I wzajem .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
07-03-2013 00:06 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Plus niech się plusem odciska! - że tak nieodżałowanej pamięci Adamiakiem polecę.

Ano niestety.

>>Pozdrawiam.
>I wzajem .

się odcisnę

Nocy nie bylejakiej. Na mnie czas
07-03-2013 00:20 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nocy nie bylejakiej. Na mnie czas

Dobranoc. Niech Ci się aniołki przyśnią .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
07-03-2013 13:02 
 Ocena 1 na 3
Konowal (6291 punktów)

>>Ja wiem jak brzmi oficjalna wykładnia okupantów, więc nie musisz jej powtarzać.
>Zdradzisz może, Konowal, jakie to przejawy Mądrości w polskich powstaniach udało Ci się wytropić?
Niezłomność, ofiarność, duma, patriotyzm.
>>>Błąd, Konowal - podziemie skazywało na śmierć bez procesów.
>>Bzdura. Były procesy.
>Trawienne chyba.
Uuuu od tej wypowiedzi to chyba sobie nadwyrężyłeś mięsień mózgowy.


>To właśnie Twoim zdaniem byłoby, cytuję: super, Konowal.
Możesz sobie POGDYBAĆ dostosowując do własnej tezy, co i tak nie umniejszy wartości powstań.
>Ani Ty pierwszy, ani ostatni - klonie.
>W Polsce już trzeci wiek lęgną się po wszystkich rowach typy o tak zrytych patriotycznym frazesem mózgach, że w każdej chwili gotowych ściągnąć na tzw. kraj (państwo, naród, społeczeństwo, ludzi po prostu, itp... - niepotrzebne skreślić) dowolne klęski, straty i cierpienia, byle się móc masturbować bogoojczyźnianą deklamacją.
Im bardziej jesteś chamski tym mniej wiarygodny.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
07-03-2013 18:16 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Zdradzisz może, jakie to przejawy Mądrości w polskich powstaniach udało Ci się wytropić?
>Niezłomność, ofiarność, duma, patriotyzm.

Dyskusje Ci się pomyliły. Ta, której szukasz, znajduje się tutaj.

>Uuuu od tej wypowiedzi to chyba sobie nadwyrężyłeś mięsień mózgowy.

Wolę nie wiedzieć, co musiałeś sobie nadwerężyć Ty konstruując swą - jakże Błyskotliwą - ripostę.

>>To właśnie Twoim zdaniem byłoby, cytuję: super, Konowal.
>Możesz sobie POGDYBAĆ dostosowując do własnej tezy,

Eksperyment moje tezy weryfikujący przeprowadzili np. Węgrzy - i to już za Dobrego Chruszczowa, nie za Złego Stalina.

>co i tak nie umniejszy wartości powstań.

Z całego serca życzę Ci, Konowal, takich powstań jeszcze wielu, co najmniej równie udanych .

>>Ani Ty pierwszy, ani ostatni - klonie.
>>W Polsce już trzeci wiek lęgną się po wszystkich rowach typy o tak zrytych patriotycznym frazesem mózgach, że w każdej chwili gotowych ściągnąć na tzw. kraj (państwo, naród, społeczeństwo, ludzi po prostu, itp... - niepotrzebne skreślić) dowolne klęski, straty i cierpienia, byle się móc masturbować bogoojczyźnianą deklamacją.
>Im bardziej jesteś chamski tym mniej wiarygodny.

A znajdźże mi w powyższej wypowiedzi choćby jedno słowo jako chamskie dające się zakwalifikować.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
08-03-2013 20:06 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Z całego serca życzę Ci, Konowal, takich powstań jeszcze wielu, co najmniej równie udanych .
W każdym kraju są ludzie co wolą zyski i kolaborację i ludzie którzy są gotowi poświęcić się dla wolności. Cieszę się że mnie zaliczasz do tych drugich.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
09-03-2013 23:05 
 Ocena 4 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Z całego serca życzę Ci, Konowal, takich powstań jeszcze wielu, co najmniej równie udanych .
>W każdym kraju są ludzie co wolą zyski i kolaborację i ludzie którzy są gotowi poświęcić się dla wolności. Cieszę się że mnie zaliczasz do tych drugich.

Nie przestaje mnie zdumiewać, jak Bezbłędnie niektóre pieski Pawłowa daje się otumanić samym użyciem słówka wolność.
Nie ma chyba bardziej zgranego, a jednocześnie wciąż skutecznego chwytu, jak machnięcie pieskowi przed oczami tym właśnie słówkiem - wszyscy, ale to wszyscy, cynicy (greka się tu na pewien sposób przydaje...) odwiecznie korzystali i korzystają więc z tego bez krępacji (nazistów nie wyłączając).

No, dobra tam... obiecuję, że jak już się wykażesz, Konowal - pierwszy strzelę na Twą Cześć Epos Tożsamczy, Heroiczny, trzynastozgłoskowcem: Pieśń o dzielnym Konowale Wdałym, który jednym cięciem siedem łbów Tuska odrąbał, za co pół posłanki Pawłowicz za żonę w nagrodę otrzymał .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
02-04-2013 01:45 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Może masz rację, ale wolę reagować na "wolność" niż na "leżeć"

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
11-03-2013 22:08 
 Ocena 1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Innymi słowy: politykę uprawia się w takich warunkach, jakie są realnie dane, nie zaś w takich, jakie by się chciało mieć.

O to to, jeśli nie masz nic przeciwko, to będę to wklejał przy okazji ewentualnych racjonalistycznych dyskusji o Inkwizycji - że tak monotematycznie zboczę wtrącająco - skoro PRL można historycznie relatywizować, to chyba średniowiecze tym bardziej?

bembergiem w berg
12-03-2013 18:56 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Innymi słowy: politykę uprawia się w takich warunkach, jakie są realnie dane, nie zaś w takich, jakie by się chciało mieć.
>O to to, jeśli nie masz nic przeciwko, to będę to wklejał przy okazji ewentualnych racjonalistycznych dyskusji o Inkwizycji - że tak monotematycznie zboczę wtrącająco - skoro PRL można historycznie relatywizować, to chyba średniowiecze tym bardziej?

Ja nie mam - pozwolę sobie jednak zwrócić Ci uwagę, że to by Bardzo Nie Po Bożemu było...
Wobec działań Świętej przecież Inkwizycji chcesz stosować takie same kryteria, jak wobec zwykłej, laickiej, do bólu materialistycznej polityki, Wymiar Nadprzyrodzony lekce sobie ważąc zupełnie?
Tak jakby Święta Inkwizycja nie z Miłości i Troski o Dusz Zbawienie umysły kontrolowała, a z żądzy władzy banalnej?
Wstydziłbyś się, worek - jeszcze trochę, a dojdziesz do wniosku, że podczas konklawe to nie Duch Święty nowego Wikariusza Chrystusowego wskazuje, a zwycięskie kliki i mafie kardynalskie...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
01-03-2013 14:55 
 Ocena 1 na 1
Fafciu (953 punktów)
>>walnie przyczyniając się do tego, że w Polsce zginęła nadzieja na normalny, liberalny, parlamentarny ustrój państwowy.
>A to była taka???

Była jakaś szansa za Hitlera, na dobry początek były niskie podatki W lewackim Państwie Podziemnym dużą pozycję mieli socjaliści. Jakby liberał zobaczył manifest RJN i poczytał o roli nowego państwa polskiego w gospodarce, o powołaniu rad zakładowych itp., itd. to by schował się zaraz pod łóżko.
02-03-2013 14:23 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>>Nie wiem czy są wyklęci. Opluwani na pewno.
>>A co w tym złego? Trudno żeby nie "opluwać" zdrajców,
>A kogo to niby "zdradzili"?
Naród polski kolaborując z sowietami.
>>którzy wprowadzili do Polski ustrój totalitarny,
>Jasne - znacznie lepiej było pozostawić tu hitleryzm .
Nie ma to nic do rzeczy. To nie ten przypadek że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.
>>walnie przyczyniając się do tego, że w Polsce zginęła nadzieja na normalny, liberalny, parlamentarny ustrój państwowy.
>A to była taka???
Oczywiście. Po to walczyli Żołnierze Wyklęci.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-03-2013 15:07 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>A co w tym złego? Trudno żeby nie "opluwać" zdrajców,
>>A kogo to niby "zdradzili"?
>Naród polski kolaborując z sowietami.

Jakiś Ty w Durnocie swej ogoniastej przewidywalny, Konowal...

>>>którzy wprowadzili do Polski ustrój totalitarny,
>>Jasne - znacznie lepiej było pozostawić tu hitleryzm .
>Nie ma to nic do rzeczy.

No, właśnie - nie przesadzajmy już tak z tą III Rzeszą i II wojną .
To w końcu tylko ot, takie tam epifenomenki były, po kątach Wizji Konowalowych się pętające Nieśmiało .

>To nie ten przypadek że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.

W polityce w ogóle nie ma czegoś takiego jak przyjaźń - mniejsza jednak o to.
Jeśli dobrze Twą "myśl" rozumiem, to zdruzgotanej po wojnie Polsce do pełni szczęścia brakowało tylko wojny ze Związkiem Radzieckim?

>>>walnie przyczyniając się do tego, że w Polsce zginęła nadzieja na normalny, liberalny, parlamentarny ustrój państwowy.
>>A to była taka???
>Oczywiście.

Nie było, mizeroto mózgowa biedna.
Pomijam fakt, że znacznej części podziemia ani w głowie było zaprowadzanie w Polsce normalnego, liberalnego, parlamentarnego ustroju państwowego - bo to, czego oni tam sobie chcieli/nie chcieli znaczenia politycznego żadnego nie miało.
Znaczenie polityczne miało wyłącznie to, czego chciał Stalin - a Stalin normalnego, liberalnego, parlamentarnego ustroju państwowego w Polsce sobie nie życzył i to zamykało dyskusję.
To jeszcze nie były, Konowal, te czasy, że Jarosław Kaczyński mógłby na Stalina Nakrzyczeć a Natupać i ten Stalin Zły Bardzo by się Przejął i Przestraszył i Uciekł jak Niepyszny .

>Po to walczyli Żołnierze Wyklęci.

Dyć nie po to, rybeńko, nie po to...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,551020#w551261
www.racjonalista.pl/forum.php/s,551020#w551284


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
01-03-2013 14:10 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Byś się wstydził może trochę, co? Nikt Ci nie każe składać im wieńców pod pomnikami, ale mógłbyś przynajmniej nie pluć na ludzi, którzy walczyli z Niemcami, ginęli za Polskę (tak, tak, za POLSKĘ!) i sądzili, że mają rację.
01-03-2013 14:15 
 Ocena 7 na 7
Satyr (4285 punktów)

Hitlerowcy też sądzili, że mają rację. Ratowali świat aryjski od podłej rasy żydowskiej i nieco mniej podłej słowiańskiej.

AL nie walczyło za Polskę, tylko za totalitaryzm na polskiej ziemi. Mogę z czystym sumieniem twierdzić, że owi ludzie zdradzili własny naród w imię chorej ideologii.

Nie mam i nie będę miał szacunku dla ludzi, którzy nie zawahają się przed pozbawieniem innych osób fundamentalnych praw jakie nasza cywilizacja przyznaje osobie ludzkiej. Nie ruszają mnie argumenty, że biedaczyska "myśleli, że mają rację", kiedy ochoczo wprowadzali tu ustrój, pozbawiający społeczeństwo podstawowych wartości, z jakich mogli się cieszyć ludzie na zachodzie Europy.

Można się spierać o to, czy rację ma prawica, czy lewica. Podstawowym warunkiem tego jest jednak aby obydwie strony akceptowały pewien fundament praw, który odróżnia człowieka od bydlęcia. Nigdy nie nazwałbym zdrajcami demokratycznej lewicy, i nie odmówiłbym im szacunku, choć się z nimi nie zgadzam w kwestiach politycznych. AL była jednakże lewacką, nie lewicową, rewolucyjną formacją, mającą na celu ustanowienie ustroju czyniącego z ludzi bydlęta, bo taki był klimat PRL lat 40.
02-03-2013 00:33 
 Ocena 2 na 4
mariawol (215 punktów)
...bo taki był klimat PRL lat 40.

Nie wiem ile masz lat i jaką (z jakich źródeł) wiedzę historyczną, ale nie pomyślałeś sobie, że polityka PRL-u była spowodowana partyzancką, terrorystyczną działalnością, przeciwników ówczesnego ustroju ? Jestem przekonany, że w mentalności polaków nie mieściły by się takie represje, gdyby nie terroryzm podziemia.
02-03-2013 06:03 
 Ocena 2 na 4
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>Jestem przekonany, że w mentalności polaków nie mieściły by się takie represje, gdyby nie terroryzm podziemia.


03-03-2013 23:04 
 Ocena 3 na 3
Konowal (6291 punktów)
>....gdyby nie terroryzm podziemia.
Jaki terroryzm ??? Toż to była normalna walka partyzancka przeciwo obcym wojskom i ich tubylczym poplecznikom. Terrorystów to sobie szukaj u Binladena

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
03-03-2013 23:28 
 Ocena 2 na 4
mariawol (215 punktów)

>Jaki terroryzm ??? Toż to była normalna walka partyzancka... Terrorystów to sobie szukaj u Binladena

W tamtych czasach nie używało się terminu - terroryzm.
A jak można nazwać nienawistną, bezrozumną walkę ( o niewinnych ofiarach nie wspomnę )
przeciwko władzy i ludziom zaangażowanym w odbudowę kraju, którego ustrój został określony przez wypadkową historycznych faktów. Tzw. żołnierze wyklęci liczyli na III wojnę światową ?
Według dzisiejszych kryteriów, byli to terroryści.
P.S. I poszukaj sobie prawdziwsze relacje z tamtych czasów, a nie z obecnej propagandy.
No ale można też bazować na opinii zwycięzców, czyli obecnej prawicy.
04-03-2013 01:15 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Jaki terroryzm ??? Toż to była normalna walka partyzancka... Terrorystów to sobie szukaj u Binladena
>W tamtych czasach nie używało się terminu - terroryzm.
>A jak można nazwać nienawistną, bezrozumną walkę ( o niewinnych ofiarach nie wspomnę )
A to nie o Żołnierzach wyklętych piszesz.
>przeciwko władzy i ludziom zaangażowanym w odbudowę kraju, którego ustrój został określony przez wypadkową historycznych faktów. Tzw. żołnierze wyklęci liczyli na III wojnę światową ?
Jakbyś poczytał to byś wiedział że nie liczyli, dlatego większość poddała się amnestii , a wróciła do walki jak zaczęli ich mordować.
>Według dzisiejszych kryteriów, byli to terroryści.
Chyba tych komunistycznych.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 16:12 
 Ocena 6 na 6
karaś (76 punktów)
>AL nie walczyło za Polskę, tylko za totalitaryzm na polskiej ziemi. Mogę z czystym sumieniem twierdzić, że owi ludzie zdradzili własny naród w imię chorej ideologii. (...)

Na prawdę uważasz że al-owcy, nawet oficerowie, walczyli o gułagi, więzienia bez sądu i tortury w tychże? Że zwykli, często niepiśmienni ludzie mieli jakieś większe pojęcie o np polityce ekonomicznej? Że mieli pomysły na to jak należy kształtować strukturę majątkową po wojnie - jeśli już uda się ją wygrać? Bzdura, oni chcieli walczyć z okupantem z którego ręki zginął ktoś z ich bliskich i jeśli ktoś im powiedział że teraz sowieci walczą po naszej stronie to mogli się co najwyżej ucieszyć.

Wyżej już Ci napisano że ludzie wstępowali do takiej organizacji jaka działała w okolicy. Mój dziadek był członkiem BCH bo wciągnął go wiejski nauczyciel. Jego brat stryjeczny należał do NSZ bo nie mieszkał w okolicy Janowca tylko Opola Lubelskiego.
Kiedy zbliżał się front, nauczyciel i cała reszta "komórki" przyłączyli się do AL -akurat dziadkowi to nic nie pomogło i pojechał na "wakacje" pod Moskwę, wrócił chyba po 2 latach. Myślisz że któryś z tych ludzi czytał jakieś manifesty czy tym bardziej dzieła zebrane Lenina?

W mojej rodzinie było mnóstwo naocznych świadków wojny. Wiem z pierwszej ręki do jakich potworności prowadzi i dlatego nie potępiam żadnych ludzkich wyborów z tego okresu - bo ja sam nie wiem jak bym się zachował żyjąc w tamtych czasach.
05-03-2013 10:43 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)

>W mojej rodzinie było mnóstwo naocznych świadków wojny. Wiem z pierwszej ręki do jakich potworności prowadzi i dlatego nie potępiam żadnych ludzkich wyborów z tego okresu - bo ja sam nie wiem jak bym się zachował żyjąc w tamtych czasach.
Jasne że mogło być różnie w jednostkowych przypadkach, ale ogólnie było tak (za wiki): "Zadaniem Armii Ludowej była walka z niemieckim okupantem oraz dywersja na korzyść Armii Czerwonej, co oznaczało niejednokrotnie rabunkowe rekwizycje na polskiej ludności, a także fizyczną eliminację żołnierzy Armii Krajowej (AK)[2] i innych organizacji podziemnych nieuznających dominacji sowieckiej."


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-03-2013 13:31 
 Ocena 1 na 1
karaś (76 punktów)

>Jasne że mogło być różnie w jednostkowych przypadkach,
Te jednostkowe przypadki to była właśnie reguła! Większość członków konspiracji to nie byli ludzie którzy siedzieli z bronią w lesie tylko cywile udzielający im pomocy. Sami leśni to z kolei głównie młodzi ludzie - połowa przeważnie nie miała 30 lat - z gorącymi głowami i niespecjalnie rozgarnięci politycznie, którymi było łatwo manipulować. W dodatku dowodzeni przez człowieka który w oddziale był drugi po bogu, bo nikt go nie kontrolował, bo niby jak? To w ogóle cud że w takich warunkach do zbrodni i walk bratobójczych nie dochodziło na szerszą skalę. A że dochodziło i to nie tylko ze strony AL to też wiem od naocznego świadka: w okolicy Rąblowa i Wąwolnicy, jeszcze na długo przed tym jak w tamte rejony przedarł się Moczar, cały oddział BCh (chyba 20-paru)został wystrzelany przez NSZ.

>ale ogólnie było tak (za wiki): "Zadaniem Armii Ludowej była walka z niemieckim okupantem oraz dywersja na korzyść Armii Czerwonej, co oznaczało niejednokrotnie rabunkowe rekwizycje na polskiej ludności, a także fizyczną eliminację żołnierzy Armii Krajowej (AK)[2] i innych organizacji podziemnych nieuznających dominacji sowieckiej."

Doczytaj sobie artykuł do końca i zobacz co sam Gomułka przyznaje we wspomnieniach - że członkostwo ppr w międzynarodówce i zależność od Moskwy było wiadome tylko "ścisłemu aktywowi kierowniczemu".
05-03-2013 21:49 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>Byś się wstydził może trochę, co? Nikt Ci nie każe składać im wieńców pod pomnikami, ale mógłbyś przynajmniej nie pluć na ludzi, którzy walczyli z Niemcami, ginęli za Polskę (tak, tak, za POLSKĘ!) i sądzili, że mają rację.
Jest oczywiste, że prosty żołnierz walczył zapewne wg niego, w słusznej sprawie. I za to trudno winić tego prostego żołnierza. Tyle tylko, że on sądził, że ma rację i sądził (błędnie) że walczy o Polskę.
06-03-2013 07:26 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>sądził (błędnie) że walczy o Polskę.
Ale to nie jego wina, że się trochę pomylił, prawda? Można rzec, że został oszukany. Czemu z powodu braku właściwego osądu teraz go wdeptywać w glebę?
06-03-2013 10:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>sądził (błędnie) że walczy o Polskę.
>Ale to nie jego wina, że się trochę pomylił, prawda?
A dlaczego musiał się mylić? Może inaczej widział i oceniał politykę II RP. Może "bezbłędnie" walczył o Polskę swoich marzeń? Przecież to, że ktoś nas oszuka i zmanipuluje naszą wiedzę i nas wykorzysta - wcale jeszcze nie musi świadczyć o naszej głupocie, a tym bardziej podłości.

Zainteresowanym wyjściem ponad propagandę polecam zajrzenie do książki Anny Sosnowskiej "Zrozumieć zacofanie". Spory historyków o Europę Wschodnią (1947-1994)
A później do pamiętników:

******************************

W czasach wielkiego kryzysu gospodarczego, w latach 30. ogłoszono konkurs na pamiętniki bezrobotnych oraz na pamiętniki chłopów. W 1937 r. rozpisano konkurs na pamiętniki emigrantów.

Pierwszym ośrodkiem uniwersyteckich badań socjologicznych był Poznań, drugi ukształtował się przy Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Zajmował się głównie badaniem problemów wsi. Ukazały się m.in. dwa tomy pamiętników działaczy wiejskich i roczniki socjologii wsi. Towarzystwo Lekarskie z pomocą Melchiora Wańkowicza przeprowadziło konkurs na pamiętniki lekarzy. Dzięki temu powstał jeden z cenniejszych dokumentów o stanie higieny i zdrowia społeczeństwa polskiego w latach 30.

W 1936 roku Instytut Kultury Wsi ogłosił konkurs, adresowany do młodzieży wiejskiej pod nazwą "Opis mojego życia, prac, dążeń i przemyśleń". Patronował mu, młody wówczas socjolog uczeń Floriana Znanieckiego, późniejszy sławny profesor Józef Chałasiński. Nadesłano 1600 prac. W dużym tempie, być może by zdążyć przed naciągającą groźbą agresji niemieckiej, uczony przygotował na poddaszu drukarni w Cieszynie do druku cztery tomy analiz i tekstów pamiętników.

W 1938 roku ukazało się "Młode Pokolenie Chłopów Polskich", które dziś chyba można zaliczyć do klasyki dzieł socjologicznych i pamiętnikarstwa polskiego. Otrzymaliśmy unikatowy dokument rozwoju świadomości obywatelskiej chłopów, procesu dokonującego się m.in. pod wpływem ruchu ludowego, szczególnie pod wpływem "Wici". Odczytuje się w tych zapisach dążenie do większego udziału chłopów w polityce a tym samym doceniania przez państwo roli wsi i jej postępu, do wyrównywania dysproporcji w stosunku do innych środowisk. Nie było tam myśli rewolucyjnych, przeważało raczej przekonanie o konieczności zmian ewolucyjnych, ale zdecydowanych. Najbardziej rewolucyjne poglądy wyraził autor jednego z pamiętników, zatytułowanego "O Polskę Ludową, bez krzywd i cierpień ludzkich".
Przypominam: był rok 1938.

****************************************

Kard. Stefan Wyszyński, gdyby żył, 3 sierpnia miałby 106 lat. Jednak nie o jego latach życia chcę pisać, ale o pomyśle na Polskę, a zwłaszcza o możliwościach przeciwdziałania bezrobociu. Z tym problemem zetknął się Prymas Tysiąclecia w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Młodemu ks. prof. Stefanowi Wyszyńskiemu wpadły wówczas do ręki pamiętniki bezrobotnych i na ich podstawie w 1937 r. napisał książkę: "Przemiany moralno-religijne pod wpływem bezrobocia". Opisał w niej negatywne konsekwencje bezrobocia dla człowieka, jego rodziny i społeczeństwa. Uzasadniał, że depresja, smutek, bezmyślność - jako konsekwencje pozostawania bez pracy - prowadzą prostą drogą do stoczenia się na poziom społecznych mętów. Ks. prof. Wyszyński we wnioskach pisał: "Między światem bezrobotnych a społeczeństwem panuje zwykle przepaść, wypełniona niechęcią, niezrozumieniem, uprzedzeniem, nieraz pogardą. Przejawiają się w tym braku stosunku wszystkie ujemne strony egoizmu, wszystkie następstwa braku chrześcijańskiej miłości bliźniego. W tym stosunku ujawniła się z jednej strony dusza pogańskiego poglądu kapitalizmu na człowieka, z drugiej zaś - cała siła obronnej nienawiści walki klasowej. Z jednej strony niechęć, z drugiej - nieufność i nienawiść".


Może był socjalistą lub komunistą i wierzył w sprawiedliwość społeczną i lepsze jutro. Tęgie głowy za zwrotem w lewo się wypowiadały. Na przykład: www.antykw(*)i_tworcy_1948_1959,134049.html

>Można rzec, że został oszukany.
Może został wywieziony na Sybir i wstąpił do możliwej dla niego polskiej armii, aby wyzwalać ojczyznę.
Może!?
Tych "może" jest całe morze, a przyzwoity człowiek, gdy może to podtrzymuje się przed osądem ludzi. Życie jest zbyt skomplikowane i należy się cieszyć, gdy los nie postawił nas przed trudnymi wyborami. Rycerze bez skazy służyli w Inkwizycji, Gestapo, NKWD, a według dzisiejszych możliwości idą z chęcią do pracy np. w IPN.

>Czemu z powodu braku właściwego osądu teraz go wdeptywać w glebę?
Bo to takie ludzkie! To takie chrześcijańskie i zgodne z najnowszymi trendami moralności, choć tak bardzo sprzeczne ze zwyczajną tradycyjną kulturą polskiej inteligencji.

PS.: www.racjon(*)m.php/s,478028/z,0/d,2#w480488

Przed chwilą przeczytałem "Trzeba szczekać" rozmowę z Elizą Michalik, w najnowszej [nr 10 (2898) 6.03-12.03.2013] "Polityce". Wywiad pięknie ilustruje tą mentalność i tą moralność, o której tu mowa. Pani redaktor śmiała zmienić poglądy z konserwatywnej katoliczki na osobę samodzielnie myślącą i trafiła do szufladki "lewicującej feministki" oskarżanej nawet o szpiegostwo na rzecz Rosji (i tak dobrze, że już nie ZSRR).

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
06-03-2013 19:33 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>A dlaczego musiał się mylić? Może inaczej widział i oceniał politykę II RP. Może "bezbłędnie" walczył o Polskę swoich marzeń? Przecież to, że ktoś nas oszuka i zmanipuluje naszą wiedzę i nas wykorzysta - wcale jeszcze nie musi świadczyć o naszej głupocie, a tym bardziej podłości.
Widział i oceniał politykę inaczej, bo źle widział i źle oceniał = mylił się. Nie świadczy to o głupocie, ani podłości, tylko o tym, że się mylił (prosty żołnierz). Gorzej z tymi, co wykształceni i się do końca mylili, a nawet jeszcze do dzisiaj.

> Może!?Tych "może" jest całe morze, a przyzwoity człowiek, gdy może to podtrzymuje się przed osądem ludzi.
Zgadzam się z Panem. Przypomnę Panu te słowa, gdy będzie Pan wypisywał różne uogólnienia o katolikach, księżach, papieżu, posłach PiS ...
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>> Może!?
>>>>Tych "może" jest całe morze, a przyzwoity człowiek, gdy może to podtrzymuje się przed osądem ludzi.
>Zgadzam się z Panem. Przypomnę Panu te słowa, gdy będzie Pan wypisywał różne uogólnienia o katolikach, księżach, papieżu, posłach PiS ...
www.racjon(*)m.php/s,478028/z,0/d,2#w480599

Pan Brzostowski:
Tak napiszę jeszcze coś. Pan myśli, że ja jestem jakimś dzieckiem, któremu zależy na tym aby mieć ostatnie słowo? I Pan wie że będzie to zapewne jakaś głupota. Jest Pan zabawny. Używanie takich tanich zwrotów "maleńki spryt", "proponuję poczytać i pomyśleć" - sorry ale, co to jest? Albo że ja chwalę się mądrością? To Pan przecież poucza ciągle, nie ja. Myśli Pan, że ma Pan jakieś szczególne do tego prawo? Znam wielu profesorów, którzy są kompletnymi idiotami, znam też wielu mądrych. Ja z pewnością mam dziury w wiedzy, tyle tylko że Pan nie wie gdzie są, bo nie da się z Panem dyskutować. Ocenia Pan ludzi wg swoich kryteriów po kilku zdaniach wypowiedzi, nie próbując nawet podjąć dyskusji.

Panu życzę, podjęcia merytorycznej dyskusji, przed oceną czy ktoś jest głupcem czy nie. Bo jeśli nawet ktoś wg Pana, źle sformułował post lub faktycznie nie ma wiedzy w danej dziedzinie, czy się zwyczajnie myli, nie oznacza, że jest głupcem.

Przez swój mentorski styl i arogancję, sprowadził Pan naszą wymianę postów do absurdu. W tym czasie, wyjaśnilibyśmy sobie wszystkie wątpliwości. Gdyby Pan dał sobie, mi i czytelnikom na to szansę, ale nie musi Pan, proszę dalej tropić.

www.racjon(*)m.php/s,478028/z,0/d,2#w480615

Za PRL-u inteligencję mierzono w "cjantach". Punktem startu był "mili". To otwarte forum i każdy "mili" może tu pisać, udawać, iż coś rozumie i pouczać innych.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,545583#w546133
www.racjon(*)m.php/s,550048/z,0/d,1#w550579
Prowadzić merytoryczne rozmowy:
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,549525#w550617

@@@
.
06-03-2013 20:43 
 Ocena 1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
Ech ... i nie chce się już nic pisać. Ramen.
06-03-2013 21:37 
 Ocena-1 na 7
Artur@R (7115 punktów)
>Ech ... i nie chce się już nic pisać. Ramen.<
Uff...wreszcie

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
07-03-2013 11:16 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Ech ... i nie chce się już nic pisać. Ramen.<
>Uff...wreszcie
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,552347#w552496

Pozdrawiam serdecznie.

Czytelnik 'Brzostowski' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Żołnierze wyklęci'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,551020#w552498

Zapewne oddawał głos negatywny z tak samo mądrym uśmiechem, jak ksiądz na fotografii, gdyż panowie z jednej są parafii. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,552075#w552758

@@@
.
06-03-2013 11:03 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>sądził (błędnie) że walczy o Polskę.
>Ale to nie jego wina, że się trochę pomylił, prawda? Można rzec, że został oszukany. Czemu z powodu braku właściwego osądu teraz go wdeptywać w glebę?
Bo ten co się pomylił i zrozumiał to na drugi dzień uciekł, zaś ci co zostali nie mogą twierdzić że się mylili cały czas.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-03-2013 19:26 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>sądził (błędnie) że walczy o Polskę.
>Ale to nie jego wina, że się trochę pomylił, prawda? Można rzec, że został oszukany. Czemu z powodu braku właściwego osądu teraz go wdeptywać w glebę?
Trochę się pomylił? Nie żartuj!
Ale słusznie piszesz, nie powinno się go wdeptywać w ziemię. Ale czy nie na szacunek zasługuje ten, który się nie pomylił? Który słusznie ocenił lub zaakceptował czyjeś poglądy, że dziadek Stalin to kawał sk....yna? Czy na szacunek nie zasługuje ten, który walczył ze stalinizmem i poległ? A tutaj na tym portalu często masz obronę tych co się pomylili i niechęć do wyrażania szacunku tym, którzy się nie pomylili. Z czego to wynika?
28-02-2013 20:40
 Ocena 5 na 11
galvani (1345 punktów)

>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?

Oni (żołnierze wyklęci) mieli takie taką samą mentalność jak dzisiejsi "genetyczni patrioci". Wszędzie żydokomuna, reżimowe media, Polska była po autentycznej katastrofie a nie po zamachu smoleńskim, w którym "poległ" prezydent. Spuścizna polskiego romantyzmu. Niestety. No i wielu cwaniaczków i pospolitych przestępców. Też niestety...
Konowal (6291 punktów)
Zależy kto ocenia bilans. Mimo że ponieśli klęskę militarną to moralnie wygrali. Takie strony jak podałeś to zwykła propaganda przeciwko Żołnierzom Wyklętym , ale nie ma się co dziwić 45 lat komuny jakieś owoce wydało.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-03-2013 10:56 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>ale nie ma się co dziwić 45 lat komuny jakieś owoce wydało.
Każdy system rodzi zepsute owoce. Dzisiejszemu wystarczyło 20 parę lat.
>Zależy kto ocenia bilans.
01-03-2013 21:09 
 Ocena 7 na 7
slik (20011 punktów)
> Takie strony jak podałeś to zwykła propaganda przeciwko Żołnierzom Wyklętym ,

Obecnie mamy podobną propagandę, z tym że w przeciwną stronę. Zastanawiająca jest próba gloryfikowania NSZ, który podczas okupacji były krytycznie oceniane również przez AK.
Cytat:
Brygada [NSZ], po zawarciu porozumienia z Niemcami dotyczącego zaprzestania z nimi walki w celu bezpiecznego opuszczenia terenów zagrożonych przez wojska sowieckie, zaczęła wycofywać się na obszar Protektoratu Czech i Moraw, na tereny, do których zbliżały się wojska amerykańskie.

Na jesieni 1944 roku Leopold Okulicki w swoim meldunku do prezydenta na uchodźstwie pisał Należy się przeciwstawić w propagandzie próbom NSZ współpracy z Niemcami[36], a jeden z dowódców AK "Mieczysław" meldował: Działalność NSZ. D-cy kontaktują się i współpracują z Gestapo., (...)Wyraźna współpraca z Niemcami czy W dniu 22.XI. W czasie przemarszu NSZ przez m. Oleszno, Niemcy ściągnęli posterunki. Rannych NSZ Niemcy proponują odstawić do szpitali niemieckich. Notowane są kontakty w Gestapo[37].

Wilhelm Nyderek z GL WRN w 1944 roku został rozstrzelany przez Niemców po donosie ze strony członków NSZ[38]. Według raportów AK, Narodowe Siły Zbrojne donosiły funkcjonariuszom gestapo na oddziały partyzanckie GL-AL[39]

pl.wikipedia.org/wiki/NSZ

Zadziwiający jest fakt, że dopiero teraz rozpoczął się ten proces - być może wcześniej żyło zbyt wielu świadków tamtych wydarzeń i swoimi wspomnieniami psuli kreowaną idylliczną wizję "bohaterskich bojowników".
Warto wspomnieć, że imieniem Józefa Kurasia działającego w dosyć kontrowersyjny sposób po 1945 na Podhalu, nazwano ulicę w Łodzi, którą jednak w 1999 roku przemianowano na Złotniczą.
pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Kuraś
02-03-2013 14:39 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>> Takie strony jak podałeś to zwykła propaganda przeciwko Żołnierzom Wyklętym ,
>Obecnie mamy podobną propagandę, z tym że w przeciwną stronę. Zastanawiająca jest próba gloryfikowania NSZ, który podczas okupacji były krytycznie oceniane również przez AK.
Krytyka mogła być, incydenty różne też, ale dopiero teraz wychodzi skala propagandy i kłamstw jakie stosowali sowieci w celu dyskredytacji tych sił wojskowych, zarówno w czasie wijny jak i po wojnie.
>Zadziwiający jest fakt, że dopiero teraz rozpoczął się ten proces - być może wcześniej żyło zbyt wielu świadków tamtych wydarzeń i swoimi wspomnieniami psuli kreowaną idylliczną wizję "bohaterskich bojowników".
>Warto wspomnieć, że imieniem Józefa Kurasia działającego w dosyć kontrowersyjny sposób po 1945 na Podhalu, nazwano ulicę w Łodzi, którą jednak w 1999 roku przemianowano na Złotniczą.

wpolityce.(*)spektywy-i-patriotyzmu-pejzazu


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-03-2013 23:44 
 Ocena 2 na 2
slik (20011 punktów)
>>Zadziwiający jest fakt, że dopiero teraz rozpoczął się ten proces - być może wcześniej żyło zbyt wielu świadków tamtych wydarzeń i swoimi wspomnieniami psuli kreowaną idylliczną wizję "bohaterskich bojowników".
>>Warto wspomnieć, że imieniem Józefa Kurasia działającego w dosyć kontrowersyjny sposób po 1945 na Podhalu, nazwano ulicę w Łodzi, którą jednak w 1999 roku przemianowano na Złotniczą.
>wpolityce.(*)spektywy-i-patriotyzmu-pejzazu

Jedno zdanie z innego artykułu, dzisiaj odnalezionego, który warto przeczytać o Kurasiu:
Cytat:
Ale uwidzicie za kilka lat, jak poumierają ostatni świadkowie, to go zrobią świętym. Poczekajcie jeszcze kilka lat.

I tego właśnie jesteśmy świadkami...
www.przegl(*)pl/artykul/ogien-byl-bandyta-0
04-03-2013 01:21 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Broni się tablic upamiętniających bandytów - to pokazuje jak zostało zniszczone społeczeństwo przez komunę.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-03-2013 10:49
 Ocena 16 na 18
Meretseger (61860 punktów)
Moim zdaniem tzw. "wyklęci" wcale nie byli lepsi od funkcjonariuszy NKWD I MBP, a nawet przeciwnie. Jedni zabijali za przynależność do AK, za bycie ziemianinem, księdzem czy inteligentem, za inne poglądy, za czytanie zakazanych ulotek, drudzy tak samo - za przynależność do GL/AL, PPR, za przedwojenną działalność lewicową, za to, że chłop wziął ziemię z reformy rolnej albo nie chciał oddać resztek owsa, a także za to, że wyznawał prawosławie. Tylko NKWD i MBP nie paliło żywcem dzieci.
Ludzie mieli jasność - przyjdzie polska czy sowiecka bezpieka, to wiadomo, czego się spodziewać, ale jak przyjdzie "partyzant", to już nie za bardzo.
Za taką "walkę o wolność" to ja serdecznie dziękuję.
01-03-2013 11:39 
 Ocena 4 na 6
Satyr (4285 punktów)
>Moim zdaniem tzw. "wyklęci" wcale nie byli lepsi od funkcjonariuszy NKWD I MBP

Wszyscy? To tak horrendalna bzdura, że ciężko w ogóle jakieś argumenty przeciw temu wytoczyć. Żywcem palili dzieci? A potem chyba zjadali popijając coca-colą? Skąd Ty masz takie informacje?

Porównywanie organizacji, z którą związane są jednostkowe akty bandytyzmu z organizacją, która zrzeszała zdrajców i programowo zwalczała suwerenność Polski jest zwyczajną manipulacją.

Kontrowersje dotyczące "żołnierzy wyklętych" są dziełem dosłownie kilku osób, natomiast zbrodnicza działalność NKWD i MBP była działalnością programową. Propaganda PRL wyprodukowała setki oszczerstw, z których niemal nic się nie potwierdza. W miarę dobrze uzasadniona wiedza o bandytyzmie niektórych osób należących do tamtych formacji zaprezentowana jest choćby tu, wraz z bibliografią:
pl.wikiped(*)trowersje_i_zbrodnie_podziemia

Zabijali za przynależność do GL/AL, PPR? Powinni rączki całować zdrajcom, którzy wprowadzali w Polsce totalitaryzm?
01-03-2013 12:58 
 Ocena 10 na 12
Meretseger (61860 punktów)

>Wszyscy?
Nie, oczywiście, że nie wszyscy.
Ale też nie wszyscy funkcjonariusze bezpieki byli sadystycznymi mordercami.
>Skąd Ty masz takie informacje?
A z literatury, między innymi.
>Zabijali za przynależność do GL/AL, PPR? Powinni rączki całować zdrajcom, którzy wprowadzali w Polsce totalitaryzm?
No, nie wiem, co powiedzieć... Czasem ręce opadają. Myślisz, że dzieciaki, które szły do lasu, to tak patrzyły, jaka to formacja? Szło się do tego oddziału, jaki się pierwszy napatoczył. Ciekawe też, dlaczego wielu dowódców oddziałów AK współpracowało z tymi z GL w akcjach przeciwko niemieckim żandarmom, Wehrmachtowi... Ze zdrajcami współpracowali?
Trzy czwarte mojej męskiej rodziny i pół żeńskiej było w czasach wojny w partyzantce. Różnej. Piszę, co znam.
01-03-2013 13:49 
 Ocena 10 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Moim zdaniem tzw. "wyklęci" wcale nie byli lepsi od funkcjonariuszy NKWD I MBP
>Wszyscy? To tak horrendalna bzdura, że ciężko w ogóle jakieś argumenty przeciw temu wytoczyć.

Jasne. "Sprytnie" sam se ulepiłeś "argument" typu Straw Man, żeby móc go potem horrendalną bzdurą nazywać. Gratulacje .

>Żywcem palili dzieci?

Tak. Link już Ci podawałem.

>Skąd Ty masz takie informacje?

Z IPN-u, misiu, z IPN-u...

>Porównywanie organizacji, z którą związane są jednostkowe akty bandytyzmu

Jednostkowe .

>z organizacją, która zrzeszała zdrajców

Ponawiam pytanie: kogo to niby zdradziły polskie władze komunistyczne?

>i programowo zwalczała suwerenność Polski jest zwyczajną manipulacją.

Pod czółkiem myślą nieskażonym nigdy nie ulęgło Ci się pytanie: co stałoby z polską "suwerennością", gdyby jakimś cudem podziemie komunistów przegnało?

>Kontrowersje dotyczące "żołnierzy wyklętych" są dziełem dosłownie kilku osób,

Kilku...

>natomiast zbrodnicza działalność NKWD i MBP była działalnością programową. Propaganda PRL wyprodukowała setki oszczerstw, z których niemal nic się nie potwierdza. W miarę dobrze uzasadniona wiedza o bandytyzmie niektórych osób

Niektórych . Nie to, co wszystkich osób z NKWD i MBP .

>osób należących do tamtych formacji zaprezentowana jest choćby tu, wraz z bibliografią:
>pl.wikiped(*)trowersje_i_zbrodnie_podziemia

Jakże Obszernie .

>Zabijali za przynależność do GL/AL, PPR? Powinni rączki całować zdrajcom,

Ach, a potem Zdziwienie, że komuniści też się do całowania im rączek nie palili?
Moja do nich strzelać z Wrodzonej Szlachetności, a oni do moja Zbrodniczo .

>którzy wprowadzali w Polsce totalitaryzm?

Na miejsce czego, Satyr?


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
01-03-2013 14:07 
 Ocena 1 na 7
Satyr (4285 punktów)

>Tak. Link już Ci podawałem.
A ja podałem link do opinii na temat tego czerwonego bajkopisarza.

>Ponawiam pytanie: kogo to niby zdradziły polskie władze komunistyczne?
Własny naród.

>Pod czółkiem myślą nieskażonym nigdy nie ulęgło Ci się pytanie: co stałoby z polską "suwerennością", gdyby jakimś cudem podziemie komunistów przegnało?

Zamiast mnie obrażać sam sobie przyozdób czółko myślą, może kilka wiader oleju do głowy pomoże, choć nie gwarantuję.

Dokonaj teraz niebywałego wysiłku intelektualnego i spróbuj ogarnąć poniższe:
ja nie piszę o historii, tylko o moralnym uzasadnienia. Jeśli złodziej ratuje mnie od mordercy ale jego jedyną intencją jest to, by mnie okraść, to nic nie przeszkadza, by oceniać go jako drania, choć mniejszego może niż morderca.

>Ach, a potem Zdziwienie, że komuniści też się do całowania im rączek nie palili?
Jakie zdziwienie? O czym Ty piszesz?

>Na miejsce czego, Satyr?
A co to ma za znaczenie, dla ich oceny moralnej, na miejsce czego? Jasne, przepędzili hitlerowców, żeby samemu gnębić ten naród. To niby ma tych ścierwojadów usprawiedliwiać? W tym wątku nie mówi się o skuteczności, tylko o moralnym uzasadnieniu.
01-03-2013 15:25 
 Ocena 11 na 13
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Tak. Link już Ci podawałem.
>A ja podałem link do opinii na temat tego czerwonego bajkopisarza.

Ja zaś niedawno w innym miejscu napisałem Ci, co należy myśleć o tych opiniach.

>>Ponawiam pytanie: kogo to niby zdradziły polskie władze komunistyczne?
>Własny naród.

Podobnie jak wyżej.

>>Pod czółkiem myślą nieskażonym nigdy nie ulęgło Ci się pytanie: co stałoby z polską "suwerennością", gdyby jakimś cudem podziemie komunistów przegnało?
>Zamiast mnie obrażać sam sobie przyozdób czółko myślą, może kilka wiader oleju do głowy pomoże, choć nie gwarantuję.
>Dokonaj teraz niebywałego wysiłku intelektualnego i spróbuj ogarnąć poniższe:
>ja nie piszę o historii,

To widzę, Satyr, to widzę.

>tylko o moralnym uzasadnienia. Jeśli złodziej ratuje mnie od mordercy ale jego jedyną intencją jest to, by mnie okraść, to nic nie przeszkadza, by oceniać go jako drania, choć mniejszego może niż morderca.

Oczywiście - skoro masz ten luksus, że żyjesz, nic nie przeszkadza Ci oceniać czegokolwiek jakkolwiek .

>>Ach, a potem Zdziwienie, że komuniści też się do całowania im rączek nie palili?
>Jakie zdziwienie? O czym Ty piszesz?

O wszechmedialnie panującym tonie "myślenia" o historii i polityce.

>>Na miejsce czego, Satyr?
>A co to ma za znaczenie, dla ich oceny moralnej, na miejsce czego?

Tym czymś był hitleryzm. Dla Twoich ocen "moralnych" być może nie ma to znaczenia, ale pozwól, że Twe oceny "moralne" Najserdeczniej w dupie mieć będę .

>Jasne, przepędzili hitlerowców,

Drobiazg .

>żeby samemu gnębić ten naród.

Zapytaj się dziadków, od kogo ziemię dostali.

>To niby ma tych ścierwojadów usprawiedliwiać?

W Warszawie mury będą się walić i krew poleje się strumieniami, aż opinia światowa wymusi na rządach trzech mocarstw zmianę decyzji z Teheranu. (gen. Leopold Okulicki na naradzie Komendy Głównej AK w lipcu 1944) - masz porównawczo ścierwojadów AK-owskich koncepcję zdobycia władzy.
45 lat komunizmu w Polsce kosztowało mniej ofiar niż działania AK-owskich Patriotów przez 2 tygodnie.

>W tym wątku nie mówi się o skuteczności, tylko o moralnym uzasadnieniu.




...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
01-03-2013 22:11 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Zapytaj się dziadków, od kogo ziemię dostali.

... a może zapytaj , kto dziadkom ziemię zabrał?
Ktoś mi kiedyś wypomniał, że dzięki komunistom zdobyłem wykształcenie. Nie przypominam sobie, żeby którykolwiek komunista zdawał za mnie egzaminy. Moi krewniacy, żyjący w Kanadzie też studia pokończyli nie dziekując komunistom.

(polemizuję tylko z tym , z czym się nie zgadzam)
01-03-2013 22:35 
 Ocena 8 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Zapytaj się dziadków, od kogo ziemię dostali.
>... a może zapytaj , kto dziadkom ziemię zabrał?

Myślisz, że Satyr z ziemiaństwa, a może i z Radziwiłłów-Lubomirskich-von-und-zu-Hutten-Czapskich jakich?
Głowy nie dam, ale obstawiam statystycznie, że nie za bardzo jednak .

>Ktoś mi kiedyś wypomniał, że dzięki komunistom zdobyłem wykształcenie. Nie przypominam sobie, żeby którykolwiek komunista zdawał za mnie egzaminy.

Jasne - szkoły podstawowe wszak odwiecznie same z siebie na drzewach kiściami całymi rosły.
Zechcesz może zdradzić - jaką wyższą uczelnię kończyłeś?

>Moi krewniacy, żyjący w Kanadzie też studia pokończyli nie dziekując komunistom.

A co ich aż za Ocean wygnało i kiedy?

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
02-03-2013 11:27 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>Ktoś mi kiedyś wypomniał, że dzięki komunistom zdobyłem wykształcenie. Nie przypominam sobie, żeby którykolwiek komunista zdawał za mnie egzaminy.
>Jasne - szkoły podstawowe wszak odwiecznie same z siebie na drzewach kiściami całymi rosły.
>Zechcesz może zdradzić - jaką wyższą uczelnię kończyłeś?
>>Moi krewniacy, żyjący w Kanadzie też studia pokończyli nie dziekując komunistom.
>A co ich aż za Ocean wygnało i kiedy?

>

Skoro Cię to interesuje..
Matematykę na Uniwerystecie Karola
Fizykę na UJ jako stypendysta Ewangelickiej Cieszyńskiej Macierzy Szkolnej

Krewniaków wysiedlono jako Niemców, (wojenna pomyłka) a ponieważ Niemcami nie byli, Brytyjczycy ich wysłali za ocean zamiast za żelazną kurtynę

Twoja kolej się przedstawić
02-03-2013 23:03 
 Ocena 2 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Skoro Cię to interesuje..

Mam nadzieję, że nie odebrałeś tego jako wścibskiego wtrącania się w prywatność.
Zapytałem z powodów retorycznych - zdecydowaną większość z istniejących dziś w Polsce publicznych uniwersytetów i politechnik założyła ta Komuna Nieludzka, istniała więc statystycznie duża szansa, że Twa odpowiedź będzie mi pasować do argumentacji...

>Matematykę na Uniwerystecie Karola
>Fizykę na UJ

...ale się przeliczyłem akurat .

>Krewniaków wysiedlono jako Niemców, (wojenna pomyłka) a ponieważ Niemcami nie byli, Brytyjczycy ich wysłali za ocean zamiast za żelazną kurtynę

Najdziwniej ta wojna rzucała ludźmi po świecie...

>Twoja kolej się przedstawić

Absolwent etnologii na UJ - pozdrawiam zatem kolegę z uczelni .
Na Twe ręce składam też pozdrowienia dla Śląska Cieszyńskiego - bardzo ciekawy to region, żałuję, że empirycznie niemal mi nieznany.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-03-2013 00:53 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>Na Twe ręce składam też pozdrowienia dla Śląska Cieszyńskiego - bardzo ciekawy to region, żałuję, że empirycznie niemal mi nieznany.
Pozwolę sobie w tym miejscu zwrócić się do Ciebie z pytaniem. Czy mógłbyś polecić jakieś książki lub opracowania dotyczące historii Śląska Cieszyńskiego, a w szczególności historii luteranizmu na tych ziemiach?

Akurat empirycznie, to mam go - że się tak patriotyczno-lokalnie wyrażę - we krwi, ale chciałbym z kolei pogłębić wiedzę w tym temacie.

Śledzę Twoje posty od pewnego czasu i pomyślałem sobie, że będziesz w stanie coś doradzić, choć pytanie kieruję jednocześnie oczywiście również do kolegi Szarleya i w ogóle do uczestników forum.

Przepraszam za wtręt do wątku. Nie obrażę się za oflagowanie "nie na temat". Aczkolwiek, gdyby wejść w szczegóły, to mógłby się okazać bardzo na temat, choć może nie w tym momencie będę to rozwijał.

Pozdrawiam
03-03-2013 10:38 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Pozwolę sobie w tym miejscu zwrócić się do Ciebie z pytaniem. Czy mógłbyś polecić jakieś książki lub opracowania dotyczące historii Śląska Cieszyńskiego, a w szczególności historii luteranizmu na tych ziemiach?

Polecam Józefa Chlebowczyka, Franciszka i Kazimierza Popiołków
04-03-2013 12:22 
 Ocena 3 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Pozwolę sobie w tym miejscu zwrócić się do Ciebie z pytaniem. Czy mógłbyś polecić jakieś książki lub opracowania dotyczące historii Śląska Cieszyńskiego, a w szczególności historii luteranizmu na tych ziemiach?

Żałuję, ale nie bardzo - cała moja wiedza opiera się na różnych, dość dawno czytanych, rozproszonych artykułach.
Wykonałem szybki risercz i to i owo "w temacie" wyszperałem, ale że nic z poniższego w rękach nie miałem, trudno mi się wypowiadać o zawartości.
Tak czy owak, są na świecie prace np. takie:

- [zbior.] Śląsk Cieszyński. Zarys dziejów Cieszyn 1998
- [zbior.] Śląsk Cieszyński. Zarys kultury materialnej i duchowej Cieszyn 2000
- [zbior.] Stan i potrzeby badań nad dziejami Śląska Cieszyńskiego Cieszyn 2000
- [zbior.] Stosunki wyznaniowe na Śląsku Cieszyńskim od średniowiecza do współczesności Ratingen, Kraków 2000
- [zbior.] Pojednajcie się. Pastoralny i społeczno-kulturowy wymiar ekumenizmu na Śląsku Cieszyńskim Bielsko-Biała 2000
- [zbior.] Z historii Kościoła ewangelickiego na Śląsku Cieszyńskim Katowice 1992
- F. Popiołek Szkice z dziejów Cieszyna (?) 1957
- F. Popiołek Szkice z dziejów Śląska Cieszyńskiego Katowice 1958
- J. Kuś Szkice z dziejów kościelnych Śląska Cieszyńskiego Kraków 1983
- J. Wańtuła Karty z dziejów ludu Śląska Cieszyńskiego Warszawa 1954
- a też i monograficzny nr Literatury ludowej (4/1957) poświęcony Śląskowi Cieszyńskiemu.

Tyle tak na szybko.

Myślę, że najlepszym pomysłem byłoby zwrócenie się do Muzeum Śląska Cieszyńskiego - to ponoć muzeum bardzo dobre, też z nieźle wyposażoną biblioteką, z pewnością więc tam Ci pomogą najbardziej kompetentnie.

>Śledzę Twoje posty od pewnego czasu

Dziękuję - miło mi .

>i pomyślałem sobie, że będziesz w stanie coś doradzić,

Tylko tyle, co wyżej, niestety...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
05-03-2013 10:00 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
Bardzo dziękuję.
Trochę mi głupio, bo sam powinienem był zrobić taki risercz.

Jednocześnie to właśnie jest super na forum.
Pozdrawiam
szarley (54911 punktów)
>Bardzo dziękuję.
>Trochę mi głupio, bo sam powinienem był zrobić taki risercz.
>Jednocześnie to właśnie jest super na forum.
>Pozdrawiam

Pytaj i korzystaj z cudzej wiedzy.
Przyznaj się skąd jesteś a też o coś zapytam
06-03-2013 21:31 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo dziękuję.

Drobiazg. Nie była to jakaś specjalna fatyga.

>Jednocześnie to właśnie jest super na forum.

To prawda .

>Pozdrawiam

Pozdrawiam również.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-03-2013 19:10 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)

>Na Twe ręce składam też pozdrowienia dla Śląska Cieszyńskiego - bardzo ciekawy to region, żałuję, że empirycznie niemal mi nieznany.

Żałuj Kraina ciekawostek
Na wschodzie miasto Bielsko - Biała (przez środek biegnie historyczna granica Śląska i Małopolski)
w centrum Cieszyn (przez środek biegnie granica Polski i Czeskiej Republiki)
za zachodzie Ostrawa (Polska Ostrawa na Śląsku, Morawska Ostrava na Morawach - znów granica w środku miasta)
i Frydek - Mistek (przez środek jak w Ostrawie biegnie historyczna granica Śląska i Moraw)

Moi rodzice urodzili się w jednym mieście w tym samym czasie, a mieli różne obywatelstwa
Kiedy w 1938 polskie wojsko wchodziło do Czechosłowacji, Ojciec śpiewał "Jeszcze Polska nie zginęła"
w 1968 z tej samej okazji "Kde domov můj"

A w środku ja Kiedy w Warszawie przyznaję się że jestem Ślązakiem, pytają czy jestem Niemcem, choć moje miasto krócej należało do Niemiec niż Warszawa

I Każde pokolenie inaczej pisze nazwisko
04-03-2013 12:44 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Czad.Brakuje tylko jakiejś domieszki ze Lwowa w ramach przesiedleń na Ziemie Odzyskane . W 97' jak była wielka powódź i nadawali relację z zatopionych obszarów to słucham a babinka trajkoce po naszemu, już myślałem że to jakieś podtopienia na Bugu, ale się okazało że relacja spod Wrocławia a babinka wywieziona z Polski wschodniej. Ech pokręcone te nasze dzieje niekiedy.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 17:20 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Czad.Brakuje tylko jakiejś domieszki ze Lwowa w ramach przesiedleń na Ziemie Odzyskane .

??? co mają Ziemie Odzyskane do Śląska Cieszyńskiego??????
04-03-2013 12:56 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Żałuj

Żałuję.

>Na wschodzie miasto Bielsko - Biała (przez środek biegnie historyczna granica Śląska i Małopolski)
>w centrum Cieszyn (przez środek biegnie granica Polski i Czeskiej Republiki)
>za zachodzie Ostrawa (Polska Ostrawa na Śląsku, Morawska Ostrava na Morawach - znów granica w środku miasta)
>i Frydek - Mistek (przez środek jak w Ostrawie biegnie historyczna granica Śląska i Moraw)
>Moi rodzice urodzili się w jednym mieście w tym samym czasie, a mieli różne obywatelstwa

www.youtube.com/watch?v=7F8njkvbsj4

>Kiedy w 1938 polskie wojsko wchodziło do Czechosłowacji, Ojciec śpiewał "Jeszcze Polska nie zginęła"
>w 1968 z tej samej okazji "Kde domov můj"
>A w środku ja Kiedy w Warszawie przyznaję się że jestem Ślązakiem, pytają czy jestem Niemcem, choć moje miasto krócej należało do Niemiec niż Warszawa

Warszawa dłużej należała do Królestwa Prus - a to nie było to samo, co "Niemcy" czyli ówcześnie Święte Cesarstwo Rzymskie. Jeśli zaś liczyć tzw. "Wielkie Niemcy" z okresu 1939-45 to jednak wychodzi ponad 4 miesiące krócej.

>I Każde pokolenie inaczej pisze nazwisko

Pomyśleć, że jeśli ktoś urodził się przed stu laty w takim np. Jabłonkowie/Jablunkovie/Jablunkau i przez całe życie tam mieszkał, zdążył do dziś być Austriakiem, "poddanym" Tymczasowego Rządu Krajowego Księtwa Cieszyńskiego, "Czechosłowakiem", Polakiem, Niemcem, znowu Polakiem, znowu "Czechosłowakiem", Czechem i wreszcie obywatelem UE - nie ruszając się z miejsca .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-03-2013 17:23 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Warszawa dłużej należała do Królestwa Prus - a to nie było to samo, co "Niemcy" czyli ówcześnie Święte Cesarstwo Rzymskie. Jeśli zaś liczyć tzw. "Wielkie Niemcy" z okresu 1939-45 to jednak wychodzi ponad 4 miesiące krócej.
>>I Każde pokolenie inaczej pisze nazwisko
>Pomyśleć, że jeśli ktoś urodził się przed stu laty w takim np. Jabłonkowie/Jablunkovie/Jablunkau i przez całe życie tam mieszkał, zdążył do dziś być Austriakiem, "poddanym" Tymczasowego Rządu Krajowego Księtwa Cieszyńskiego, "Czechosłowakiem", Polakiem, Niemcem, znowu Polakiem, znowu "Czechosłowakiem", Czechem i wreszcie obywatelem UE - nie ruszając się z miejsca .


Oczywiście posłużyłem się pewnym skrótem myślowym

Jeśli ktoś urodził się 100 lat temu w Jabłonkowie, to najprawdowpodobniej całe życie (dość długie ) jest po prostu Ślązakiem
04-03-2013 17:37 
 0 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Pomyśleć, że jeśli ktoś urodził się przed stu laty w takim np. Jabłonkowie/Jablunkovie/Jablunkau i przez całe życie tam mieszkał, zdążył do dziś być Austriakiem, "poddanym" Tymczasowego Rządu Krajowego Księtwa Cieszyńskiego, "Czechosłowakiem", Polakiem, Niemcem, znowu Polakiem, znowu "Czechosłowakiem", Czechem i wreszcie obywatelem UE - nie ruszając się z miejsca .

>Jeśli ktoś urodził się 100 lat temu w Jabłonkowie, to najprawdowpodobniej całe życie (dość długie ) jest po prostu Ślązakiem

A bo to mu dali...


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-03-2013 18:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>>Jeśli ktoś urodził się 100 lat temu w Jabłonkowie, to najprawdowpodobniej całe życie (dość długie ) jest po prostu Ślązakiem
>A bo to mu dali...

A bo to pytał?

Idzie do urzędu, gada jak każą, a w domu pocichutku....
Przecież historia Polski zna też czasy kiedy inaczej mówiło się w szkole a inaczej w domu
04-03-2013 22:04 
 Ocena 3 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Przecież historia Polski zna też czasy kiedy inaczej mówiło się w szkole a inaczej w domu

Ciekawe historie dzieją się w Rumunii. W sobotniej Wyborczej jest b. interesujący wywiad z saskim (w sensie: siedmiogrodzko-saskim) pastorem, któremu jeszcze w 1990 r. wszyscy parafianie do Niemiec wyjechali.
Pastor kończy tak:

w Rumunii zostało nas ledwie 13 tys. Za to niemieckie przedszkola i szkoły kwitną. Tyle, że uczniowie to dzieci Rumunów, którzy wierzą, że nauka w zachodnim języku zapewni im lepszy start w życiu. Dochodzi w nich do zabawnych sytuacji. Na przerwie dyrektorka niemieckiej szkoły, Rumunka, karci rumuńską uczennicę: "Anno Mario, dlaczego mówisz po rumuńsku? To jest niemiecka szkoła".

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
szarley (54911 punktów)
>>Przecież historia Polski zna też czasy kiedy inaczej mówiło się w szkole a inaczej w domu
>Ciekawe historie dzieją się w Rumunii. W sobotniej Wyborczej jest b. interesujący wywiad z saskim (w sensie: siedmiogrodzko-saskim) pastorem, któremu jeszcze w 1990 r. wszyscy parafianie do Niemiec wyjechali.
>

Raczej miałem na myśli strajki szkolne w 1905, czyli brak szkoły w języku ojczystym.
06-03-2013 21:33 
 Ocena 1 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Raczej miałem na myśli strajki szkolne w 1905, czyli brak szkoły w języku ojczystym.

A to już Polacy sami sobie zafundowali. Przed powstaniami (i listopadowym i styczniowym) takie szkoły (ba! - uniwersytety!) były.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-03-2013 12:19 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>Skoro Cię to interesuje..
>Mam nadzieję, że nie odebrałeś tego jako wścibskiego wtrącania się w prywatność.
>Zapytałem z powodów retorycznych - zdecydowaną większość z istniejących dziś w Polsce publicznych uniwersytetów i politechnik założyła ta Komuna Nieludzka,
Już niejeden raz przywoływałem ten przykład: Dwóch skinów rozmawia i jeden się chwali - Wiesz wczoraj uratowałem staruszkę ........... przestałem ją kopać.
Tak i z tymi publicznymi budowlami - pewnie je wujo Józek przywiózł w w wagonach i rozdał.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 13:30 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>zdecydowaną większość z istniejących dziś w Polsce publicznych uniwersytetów i politechnik założyła ta Komuna Nieludzka,
>Już niejeden raz przywoływałem ten przykład: Dwóch skinów rozmawia i jeden się chwali - Wiesz wczoraj uratowałem staruszkę ........... przestałem ją kopać.

Przykład - co dla Ciebie jak najbardziej typowe - jest kretyński i pasuje jak pięść do karety.

>Tak i z tymi publicznymi budowlami - pewnie je wujo Józek przywiózł w w wagonach i rozdał.

Wyższa uczelnia - wbrew temu, co zapewne Ci się wydaje, nieboraku - to nie jest dokładnie to samo, co zajmowane przez nią budynki.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-03-2013 20:46 
 Ocena 3 na 3
Konowal (6291 punktów)

>Wyższa uczelnia - wbrew temu, co zapewne Ci się wydaje, nieboraku - to nie jest dokładnie to samo, co zajmowane przez nią budynki.
Więc nieboraku jak ruscy wybijali nam inteligencję i tworzyli WUML to nas wprowadzali w XXI wiek nauki - pośmiałbym się z tego gdyby nie było to takie żałosne.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 21:48 
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Więc nieboraku jak ruscy wybijali nam inteligencję

Zagadka Niebywałej Durnoty Konowalowej - wyjaśnona!!!
Ruscy mu inteligencję wybili! Za Wolność, panie, wybili!
A potem jeszcze dobijali sztucznym helem termobarycznym...

>Ruskie mui tworzyli WUML to nas wprowadzali w XXI wiek nauki - pośmiałbym się z tego gdyby nie było to takie żałosne.

Jakich nas, jakich nas, Konowal?
Ciebie by wszystkimi słoniami Hannibala nawet w neolit się wciągnąć nie dało .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
05-03-2013 10:53 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
Widzę że skończyły się argumenty a zaczęło obrażanie - no cóż typowa reakcja.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-03-2013 21:37 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Widzę że skończyły się argumenty a zaczęło obrażanie - no cóż typowa reakcja.

Nic się nie skończyło, boż nic wcześniej nie zaczęło. Nie jest możliwe argumentowanie przeciw asemantycznemu bełkotowi.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-03-2013 23:33 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Zapytaj się dziadków, od kogo ziemię dostali.
>... a może zapytaj , kto dziadkom ziemię zabrał?
Jakoś dziwnie tą ziemię zabierali, gdyż najwięcej to pozabierali tym, których wnukom jeszcze teraz słoma z butów wyłazi.

Moim sporo zabrano, ale jakoś umieli się z tym pogodzić, gdyż już przed 1939 rokiem potrafili dostrzec niegodziwość w takim dóbr podziale. Ale oni inteligencją, a nie kmiotami byli i dlatego łatwiej się z tym godzili.

@@@
.
04-03-2013 12:25 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>45 lat komunizmu w Polsce kosztowało mniej ofiar niż działania AK-owskich Patriotów przez 2 tygodnie.
Bzdura - przypisujesz zbrodnie niemieckie polskiemu wojsku, to jest po prostu wstrętne.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 13:24 
 Ocena 8 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>45 lat komunizmu w Polsce kosztowało mniej ofiar niż działania AK-owskich Patriotów przez 2 tygodnie.
>Bzdura - przypisujesz zbrodnie niemieckie polskiemu wojsku, to jest po prostu wstrętne.

Przypisuję je całkowicie słusznie obłąkańczym decyzjom KG AK.

W Warszawie mury będą się walić i krew poleje się strumieniami, aż opinia światowa wymusi na rządach trzech mocarstw zmianę decyzji z Teheranu - gen. Okulicki.
Krótko mówiąc: Armia Krajowa świadomie i celowo wzięła ludność własnej stolicy na zakładników, licząc na to, że mocarstwa się, uważasz, wzruszą i oddadzą AK władzę nad Polską, bo jak nie, to krew - polska przecież - poleje się strumieniami.

Już to jedno wystarczałoby do uznania AK (a przynajmniej jej dowództwa) za organizację zbrodniczą.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-03-2013 20:43 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Gadaj zdrów. Wyrywasz jakieś zdania z kontekstu, Bredzisz że Polacy to Niemcy i na odwrót. Może dla Ciebie to wina Polaków, bo się stawiali że był Oświęcim , Majdanek, Treblinka ale ja tego nie kupuję.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 21:31 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Gadaj zdrów. Wyrywasz jakieś zdania z kontekstu,

Niczego z kontekstu nie wyrywam - przywołane zdanie znakomicie obrazuje nastroje i "myśli" dowództwa AK w przededniu decyzji o powstaniu, istnieje co do tego konsensus znawców tematu.

>Bredzisz że Polacy to Niemcy i na odwrót.

Nie pij tyle, Konowal. Do tego też się nie nadajesz.

>Może dla Ciebie to wina Polaków, bo się stawiali że był Oświęcim , Majdanek, Treblinka ale ja tego nie kupuję.

Że był Oświęcim, Majdanek i Treblinka - to Polaków do "stawiania się" jakoś nie natchnęło.
"Stawiać się" zaczęli dopiero, gdy problem władzy w powojennej Polsce stanął na porządku dziennym.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
05-03-2013 10:52 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Że był Oświęcim, Majdanek i Treblinka - to Polaków do "stawiania się" jakoś nie natchnęło.
Za to ruskich natchnęło żeby nie pomagać walczącej Warszawie. Jak rozumiem taka decyzja Ci się podoba bo przynajmniej te "zaplute karły reakcji" wyginęły i wielki "Polak" Rokossowski mógł łatwiej rządzić.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-03-2013 21:55 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Za to ruskich natchnęło żeby nie pomagać walczącej Warszawie. Jak rozumiem taka decyzja Ci się podoba bo przynajmniej te "zaplute karły reakcji" wyginęły i wielki "Polak" Rokossowski mógł łatwiej rządzić.

To było coś, Konowal .
Burnyje apłodismienty.

Mieć do Stalina Pretensje, że nie pomógł powstaniu (politycznie) przeciw sobie wymierzonemu - to dalece nie każdy typ umysłu potrafi .

Psychiatra definitywnie krzyżyk na Twym przypadku postawił, że niczego już nie udajesz?


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
07-03-2013 12:00 
 Ocena 1 na 3
Konowal (6291 punktów)

>Burnyje apłodismienty.
>Mieć do Stalina Pretensje, że nie pomógł powstaniu (politycznie) przeciw sobie wymierzonemu - to dalece nie każdy typ umysłu potrafi .
To Ty masz jakieś pretensje że Polacy walczyli z Niemcami i Ruskimi. Brednie jakieś wypisujesz a potem se klaszczesz. Można i tak.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
07-03-2013 12:23 
 Ocena 2 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Psychiatra definitywnie krzyżyk na Twym przypadku postawił, że niczego już nie udajesz?
>To Ty masz jakieś pretensje że Polacy walczyli z Niemcami i Ruskimi. Brednie jakieś wypisujesz a potem se klaszczesz. Można i tak.

Aha - postawił .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
07-03-2013 19:32 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>>>>Mieć do Stalina Pretensje, że nie pomógł powstaniu (politycznie) przeciw sobie wymierzonemu - to dalece nie każdy typ umysłu potrafi .
>To Ty masz jakieś pretensje że Polacy walczyli z Niemcami i Ruskimi.
Żadnych pretensji! Tylko, gdy historia pokazuje nam tyle głupich decyzji i tyle bredni przy tym wypowiedzianych i zapisanych, to trudno być dumnym z tego, że jest się Polakiem.

>Brednie jakieś wypisujesz a potem se klaszczesz.
Autor najgłupszych tekstów na naszym forum zrzuca wypisywanie bredni autorowi tekstów mądrych i weryfikowalnych faktami.

>Można i tak.
Niby i można, ale to żenada i tak nie wypada.

PS. Decyzja o Powstaniu Warszawskim była zbrodniczo głupia i dzięki tej głupiej decyzji Niemcy wymordowali kwiat polskiej inteligencji, który tak bardzo mógł się nam przydać w wyzwolonej Polsce i dokończyli pastwienie się nad Warszawą. Tak, Powstańcy byli bohaterami najwyższej próby, ale już bardzo niskiej próby (powiedzmy PiS-owskiej) byli politycy podejmujący głupią decyzję.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
slik (20011 punktów)
>>Moim zdaniem tzw. "wyklęci" wcale nie byli lepsi od funkcjonariuszy NKWD I MBP
>Wszyscy? To tak horrendalna bzdura, że ciężko w ogóle jakieś argumenty przeciw temu wytoczyć. Żywcem palili dzieci?
Zdarzało się:
www.youtube.com/watch?v=Xbr0B_EjeGs
Maurycy.CelestynCSsR (8 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
01-03-2013 13:07 
 Ocena 3 na 7
Konowal (6291 punktów)
Bzdury - jedni walczyli o wolność a inni wykonywali rozkazy z Moskwy - a Ty to zrównujesz?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-03-2013 14:15 
 Ocena 7 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Rozkazy z Moskwy to może wykonywało najwyższe dowództwo, ale nie przypominam sobie, by brat mojego dziadka i jego dwaj synowie przyjmowali z Moskwy jakieś rozkazy.
Z kolei bratanek mojego drugiego dziadka wylądował w 1945 w kopalni na Uralu. Mam ogląd obu stron.
02-03-2013 14:26 
 Ocena 1 na 3
Konowal (6291 punktów)
>Rozkazy z Moskwy to może wykonywało najwyższe dowództwo, ale nie przypominam sobie, by brat mojego dziadka i jego dwaj synowie przyjmowali z Moskwy jakieś rozkazy.
No tak to sami sobie rozkazy wymyślali.
>Z kolei bratanek mojego drugiego dziadka wylądował w 1945 w kopalni na Uralu. Mam ogląd obu stron.
I co rozumiem że to było ok. bo przecież pomagał bratniemu krajowi który przyniósł nam wolność ???

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-03-2013 14:58 
 Ocena 3 na 5
warchołł (718 punktów)
Wy, konował, jak zwykle udajecie idiotę.

A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
03-03-2013 23:21 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
A Wy jak zawsze nie musicie.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 16:27 
 Ocena 4 na 6
Artur@R (7115 punktów)
>Wy, konował, jak zwykle udajecie idiotę.<
Hmmm, orzeczenie tegoż zdania jest pod dużym znakiem zapytania...konstatuję.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
05-03-2013 00:34 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Rozkazy z Moskwy to może wykonywało najwyższe dowództwo, ale nie przypominam sobie, by brat mojego dziadka i jego dwaj synowie przyjmowali z Moskwy jakieś rozkazy.
Mój ojciec po trzech latach Korpusu Kadetów wrócił w swoje okolice i założył lokalny oddział partyzantki podporządkowany organizacji "Pług i Miecz". Walczyli z Niemcami jak mogli aż przyszli Rosjanie. Zdradzony, dostał się w łapy NKWD, gdzie po raz pierwszy dowiedział się, że - jako pański syn - jest wrogiem ludu. Udało mu się uciec i zgłosić do II Armii LWP, gdzie został ranny i otrzymał Krzyż Virtuti Militari, ale tam zaraz po wojnie wykryto, gdzie służył podczas wojny, a taką przynależność już zasady uznawano za zdradę i znowu musiał się ukrywać - skazany zaocznie na śmierć - aż do 1956 roku.
Czym mentalnie różnią się dzisiejsi "rycerze bez skazy" od tamtejszych specjalnych służb ideologicznych?

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
szarley (54911 punktów)
>.
>>Rozkazy z Moskwy to może wykonywało najwyższe dowództwo, ale nie przypominam sobie, by brat mojego dziadka i jego dwaj synowie przyjmowali z Moskwy jakieś rozkazy.
>Mój ojciec po trzech latach Korpusu Kadetów wrócił w swoje okolice i założył lokalny oddział partyzantki podporządkowany organizacji "Pług i Miecz". Walczyli z Niemcami jak mogli aż przyszli Rosjanie. Zdradzony, dostał się w łapy NKWD, gdzie po raz pierwszy dowiedział się, że - jako pański syn - jest wrogiem ludu. Udało mu się uciec i zgłosić do II Armii LWP, gdzie został ranny i otrzymał Krzyż Virtuti Militari,

Czegoś nie rozumiem i proszę o oświecenie . W linku który Pan przywołuje jest taki cytat:

"Późną wiosną 1943 r. kierownictwo organizacji podziemnej "Miecz i Pług" przekazało Niemcom pisemną ofertę współpracy polsko-niemieckiej, zawierającą m.in. następujące propozycje:

•sojusz niemiecko-polski pod niemieckim kierownictwem,
•utworzenie polskiej siły zbrojnej do walki z bolszewizmem,
•współpraca gospodarcza,
•odciążenie administracji niemieckiej przez zastąpienie jej administracją polską,
•nieubłagana walka przeciwko bandom."

Miecz i Pług" - organizacja konspiracyjna o charakterze prawicowo-nacjonalistycznym. Została ona utworzona na początku 1940 r. Od roku 1942 jej kierownictwo podjęło współpracę z gestapo. W sierpniu 1942 r. wywiad Polskiego Państwa Podziemnego rozpracował te kontakty, a Kierownictwo Walki Podziemnej wydało na przywódców "Miecza i Pługa" wyroki śmierci. Wyroki wykonano dopiero 18 września 1943 r. Organizacja po utracie przywódców rozpadła się, a jej członkowie przeszli do innych organizacji podziemnych - Narodowych Sił Zbrojnych, Armii Krajowej i Polskiej Armii Ludowej.

Ja w żaden sposób nie podważam prawdziwości Pańskich słów, a tylko proszę o wyjaśnienie.
05-03-2013 20:38 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>W linku który Pan przywołuje jest taki cytat:
To jest pogląd autora hasła w Wikipedii ani go nie popieram, ani nie kwestionuję.

>Ja w żaden sposób nie podważam prawdziwości Pańskich słów, a tylko proszę o wyjaśnienie.
Wyjaśnienie czego? Złożoności ludzkich losów i wpływu przypadków, gdyż to chciałem głównie pokazać.
Czy (tu mało ważnego) uzupełnienia, że po rozpadzie "Miecza" podporządkował się dowództwu AK? (To była grupa kilkunastu, czy kilkudziesięciu wiejskich chłopaków spotykających się w lesie, działających przy torach na Wschód i w powiatowym miasteczku, a chowających się głównie po domach.)

Mam niewielką wiedzę w tym temacie. Podobnie jak mój ojciec podczas wojny.
Miał trochę wojskowego przeszkolenia, to zbudował oddział partyzancki - w swojej małej ojczyźnie - dosyć przypadkowo podporządkowany organizacji Miecz i Pług. Ani ojciec, ani żołnierze przez całą wojnę nie mieli żadnego pojęcia o działalności i polityce dowództwa i walczyli z Niemcami bezwzględne, ale według swoich możliwości np. zdobywanej na wrogu broni.

Po wojnie ojciec interesował się historią i mógłby nam może więcej powiedzieć, ale już od ośmiu lat nie żyje i nic już nie powie, a mnie historia II Wojny Światowej bardzo miernie interesuje.

Pozdrawiam.

@@@
.
05-03-2013 20:49 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Dziękuję za wyjaśnienie
Podobnie jak Pan żałuję, że nie mogę już korzystać w pełni ze wspomnień świadków historii, a przyznaję, że historia ludzi zawsze była dla mnie ciekawsza niż historia narodów, stąd moje zapytanie.
W innym miejscu wspominam rozmowę dwóch braci walczących pod Monte Cassino. W różnych mundurach.
01-03-2013 17:25 
 Ocena 5 na 7
galvani (1345 punktów)
> za przedwojenną działalność lewicową, za to, że chłop wziął ziemię z reformy rolnej albo nie chciał oddać resztek owsa, a także za to, że wyznawał prawosławie. Tylko NKWD i MBP nie paliło żywcem dzieci

Trafnie ujęte, tylko dla nich jedynie życie nienarodzone jest święte i nietykalne. Dzieci urodzone to już jaknajbardziej można palić żywcem i mordować na wszelkie sposoby. Tych żołnierzy wyklętych to dziś chyba wiecej niż wtedy...
04-03-2013 07:07 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Tych żołnierzy wyklętych to dziś chyba wiecej niż wtedy...
Trafna uwaga, chyba w ogóle liczba kombatantów (wszelkich opcji) ma tendencję do wzrastania z upływem czasu, choć teoretycznie powinna maleć.
04-03-2013 20:09 
 Ocena 3 na 3
galvani (1345 punktów)

>Trafna uwaga, chyba w ogóle liczba kombatantów (wszelkich opcji) ma tendencję do wzrastania z upływem czasu, choć teoretycznie powinna maleć.
>

Znam ten problem, sam pochodzę z powstańczej rodziny (Powstanie Warszawskie), od początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku powstańców zaczęło przybywać w zastraszającym tempie. I każdy z nich rozwalił conajmniej jednego "Tygrysa" gołymi rękami...
04-03-2013 14:50 
 Ocena 4 na 4
DyktaFon (9281 punktów)

>Ludzie mieli jasność - przyjdzie polska czy sowiecka bezpieka, to wiadomo, czego się spodziewać, ale jak przyjdzie "partyzant", to już nie za bardzo.
>Za taką "walkę o wolność" to ja serdecznie dziękuję.

Tak się niestety składa, że wszelka "walka zbrojna" kończy się czyjąś nieodwołalną śmiercią. I potem tylko zostaje uzasadnić, dlaczego "mu się należało". Tak było za czasów dzidy i maczugi, tak było za czasów pepeszy i jest nadal za czasów terrorystów. Niestety, nie opracowano jeszcze innego rozwiązania, więc zapewne będzie tak nadal. Ten wątek doskonale pokazuje, że nie ma jednomyślnej oceny niczego, a już na pewno nie ma jednomyślnej oceny tak wiotkiego zjawiska jak czyjeś zachowanie i poglądy. Nawet bieżące, a co tu mówić o 50 latach? Czy wiekach, jak w przypadku bardziej zaszłych zdarzeń.
Ale dzięki temu można sobie podyskutować i wieszać psy na rozmówcach Co oczywiście nic nie zmieni, ale co sobie ulżyliśmy, to nasze...

Najlepszym rozwiązaniem jest nie wypowiadać swojej opinii w takich tematach, bo zawsze może się to okazać opinią niewłaściwą.

Dlatego ograniczam się wyłącznie do czytania opinii innych... i gorąco to polecam
05-03-2013 10:25 
 Ocena 4 na 4
Konowal (6291 punktów)
Moim zdaniem nie masz racji. Owszem pozostanie wiele rozbieżności, te same fakty będzie można interpretować w różny sposób, ale nie można podchodzić do tego że nic się nie da ustalić i nie mieć własnej opinii. 45-lat oczerniano i zafałszowywano, przez ostatnie 20-lat próbowano zamilczeć, ale coś jednak się dowiadujemy i widać wyraźnie że po której stronie racja leżała. Kilku milionowy aparat nadzoru jaki wytworzyła komuna będzie jeszcze długo wierzgał , ale przegra jak nie z wspólczesnymi to z historią.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-03-2013 11:08 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)
>Moim zdaniem nie masz racji. Owszem pozostanie wiele rozbieżności, te same fakty będzie można interpretować w różny sposób, ale nie można podchodzić do tego że nic się nie da ustalić i nie mieć własnej opinii. 45-lat oczerniano i zafałszowywano, przez ostatnie 20-lat próbowano zamilczeć, ale coś jednak się dowiadujemy i widać wyraźnie że po której stronie racja leżała. Kilku milionowy aparat nadzoru jaki wytworzyła komuna będzie jeszcze długo wierzgał , ale przegra jak nie z wspólczesnymi to z historią.

Odważne stwierdzenia. A nie umiemy nawet bieżących zdarzeń ocenić obiektywnie, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Natomiast już historyczne wydarzenia można zawsze przeinaczyć na swoje kopyto i nie tylko nikt nie będzie umiał podać przeciwstawnych faktów (oprócz oczywiście przeciwstawnych poglądów...), ale też nikt nie będzie wiedział na ile jakiekolwiek fakty są prawdziwe, a nie wydumane lub życzeniowe.

Najbardziej obiektywnym podejściem jest więc, wg mnie naturalnie, nie podchodzić do tematu Oczywiście należy poznawać możliwie dużo różnorodnych opinii i sprawozdań z tych czasów, jednak na tak płynnych przesłankach lepiej nie wyrażać kategorycznych własnych opinii.
05-03-2013 20:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>Najbardziej obiektywnym podejściem jest więc, wg mnie naturalnie, nie podchodzić do tematu Oczywiście należy poznawać możliwie dużo różnorodnych opinii i sprawozdań z tych czasów, jednak na tak płynnych przesłankach lepiej nie wyrażać kategorycznych własnych opinii.

Częściowo się z tym pogląem zgadzam.
Człowiek młody to głupi. Dziś żałuję, że znając ludzi którzy walczyli ramię w ramię z bohaterskim Švejkem nie wsłuchiwałem się w ich opowiadania o pierwszej wojnie. Oczywiście "wielka historia wymaga wielkich opracowań" ale z małej historii zwykłych ludzi też można się wiele nauczyć. Kilkanaście lat temu, w Rybniku słuchałem jak dwaj Ślązacy przekomarzali się rozmawiając o bitwie pod Monte Cassino. Wtedy walczyli przeciwko sobie (!!!). Potem dowiedziałem się że byli rodzonymi braćmi. Rad jestem że słuchałem ich opowieści, bo już niczego nie opowiedzą.
01-03-2013 20:31
 Ocena 8 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jak to naprawdę było z żołnierzami wyklętymi?

Dość głośnym echem odbiła się niedawno książka Marcina Zaremby Wielka Trwoga. Polska 1944-47. Ludowa reakcja na kryzys.

Temat antykomunistycznego podziemia jest w niej potraktowany dosyć pobieżnie, pozwolę sobie jednak przytoczyć kilka fragmentów z rozdziału pt. Upadli żołnierze.

Powiedzmy od razu: na zakażenie bandytyzmem narażeni byli nie tylko członkowie konspiracji. (...) Prym wiedli jednak "upadli żołnierze" podziemia. Proces ich upadku przypominał nieco doświadczenia niemieckich żołnierzy po I wojnie światowej. Dla obu grup wspólny mianownik stanowiły brutalizacja zachowań i radykalizacja poglądów politycznych, postrzeganie świata na manichejski, czarno-biały sposób, wedle którego "czarni" to Żydzi i komuniści, łączyło ich też poczucie straszliwej klęski. Zygmunt Klukowski dostrzegał u leśnych dowódców zgrupowanych w okolicach Zamościa w połowie 1945 r. rosnący radykalizm, wręcz fanatyzm poglądów. W jego ocenie byli apodyktyczni, o przytępionej wrażliwości, nawykli do rozstrzygania wielu spraw za pomocą siły. - s. 343.

już w samej działalności konspiracyjnej tkwiły zalążki tego, co w sprzyjających okolicznościach łatwo mogło dać bandycki efekt. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na redefinicję przedwojennych norm, jaka dokonała się w czasie wojny. Zabójstwo, przemoc, oszustwo, kradzież, o ile były czynione na szkodę okupanta, nie tylko straciły ujemny znak na skali wartości, ale stawały się wręcz powodem do chwały. (...) Rozbudowujące się struktury i oddziały podziemia do prowadzenia walki potrzebowały pieniędzy (na żywność, ubrania, broń itp.) Stąd liczne akcje ekspropriacyjne (tzw. eksy), autoryzowane przez dowództwo, na urzędy, banki, instytucje niemieckie w celu zdobycia niezbędnej gotówki. O ile jednak w czasie okupacji tego typu działalność była jak najbardziej uzasadniona i potrzebna, o tyle po wojnie skali napadów na spółdzielnie, kasy kolejowe, banki, nadleśnictwa nie można wytłumaczyć tylko potrzebą gromadzenia środków na rzecz "walki z komuną". Za 22 mln złotych (...) skradzione tylko we wrześniu 1946 r. przy ówczesnych kosztach dałoby się wyekwipować dywizję piechoty. (...) Rabunki instytucji państwowych w mniejszych miejscowościach stały się wręcz plagą powojnia.
Czasami były to prawdziwe rajdy od wsi do wsi, z przystankiem na stacji kolejowej czy w spółdzielni, wzorem amerykańskich przestępców Bonnie i Clyde'a z tym tylko, że rodzimi przestępcy najczęściej jeździli furmankami. Podczas takich wypraw kradziono wszystko, co miało jakąś wartość.
- ss. 344-345.

Zdarzało się, że większe ugrupowania partyzanckie, zwłaszcza we wschodniej Polsce, zajmowały całe miasteczka. Bodaj zawsze przy tej okazji (a może to był jeden z celów?) na rozkaz dowódcy takiej akcji rabowano pieniądze państwowe, a także osób prywatnych. 24 marca 1945 r. oddział dowodzony przez Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" najechał na Czyżew. Rozstrzelano przy tym 12 osób, rzekomo będących współpracownikami UB, w tym trzech Polaków i dziewięciu Żydów. Jak donosił tamtejszy starosta: "mord połączony był z rabunkiem". Inny oddział 1 sierpnia 1945 r. zajął Tykocin, ale nie udało mu się zdobyć posterunku MO, którego funkcjonariusze stawili zacięty opór. Poniekąd w zamian zrabowane zostały z mieszkania sekretarza gminy pieniądze państwowe (24 tys. zł) oraz jego prywatne. Łupem padły towary i pieniądze tamtejszej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej. Nie odmawiając heroizmu wielu żołnierzom i oficerom konspiracji antykomunistycznej, którzy zdecydowali się walczyć o wolną i niepodległą Polskę, nie można również nie zauważyć, że powoli coraz częściej ich walka przemieniała się w jakąś okrutną karykaturę samej siebie.
Zawsze podczas tego typu rajdów robiono popas w gorzelniach, o ile, rzecz jasna, takowe znajdowały się na trasie przejazdów. W rankingu najczęściej okradanych obiektów po wojnie gorzelnie bez wątpienia znalazłyby się na pierwszym miejscu, znacznie wyprzedzając stacje kolejowe i spółdzielnie rolne oraz nadleśnictwa.
(...)
Ofiarami żołnierzy podziemia, zarówno tych "niezłomnych do końca", jak i "luźnych", były nie tylko państwowe instytucje czy zakłady pracy, ale również osoby prywatne. W tym kontekście trzeba zwrócić uwagę na co najmniej dwie sprawy. Po pierwsze, na oderwanie się ludzi z lasu od życia społecznego. Prowadziło to do swoistej regresji psychologicznej, polegającej na zaniku norm społecznych. Partyzanci coraz mniej rozumieli cywilów, cywile - partyzantów. Po drugie, niezbędne jest podkreślenie, że partyzanci - tak czy inaczej - musieli liczyć na pomoc mieszkańców wsi. (...) setki oddziałów, niekiedy potężnych zgrupowań, musiało znaleźć prowiant wśród chłopów, którzy z czasem byli coraz mniej skłonni dzielić się jedzeniem czy ubraniem z partyzantami. Ci z kolei, często głodni, zmarznięci, nieustannie zagrożeni, nie przebierali w środkach, gdy natrafiali na opór, Naturalnym zaś odruchem chłopów, gdy widzieli zbliżających się partyzantów, było jak najszybsze schowanie butów i połcia słoniny.
- ss. 346-348.

CDN.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-03-2013 23:49 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)

Pomimo zastosowania w trakcie obydwu operacji masowych represji, morderstw, aresztowań, rabunków, palenia gospodarstw osób podejrzanych o wspieranie partyzantów, siłom bezpieczeństwa nie udało się jednak uzyskać w pełni zamierzonych efektów. W terenie w dalszym ciągu pozostawali m.in.: Wiktor Stryjewski "Cacko", Witold Borucki "Babinicz", Mieczysław Dziemiszkiewicz "Rój", Władysław Łukasiuk "Młot", dowódca rezerw 6 Brygady Wileńskiej na lewobrzeżnym Podlasiu Józef Ludwik Małczuk "Brzask" oraz, zyskujący od tego momentu pierwszoplanową rolę w konspiracji niepodległościowej na pograniczu białostocko - warszawskim, Kazimierz Kamieński "Huzar". Co było jednak znacznie ważniejsze - w przypadku obydwu obszarów władzom bezpieczeństwa nie udało się także złamać poparcia jakiego od 1944 r. konsekwentnie udzielała partyzantom AK - ROAK - WiN, czy też NZW patriotycznie nastawiona ludność Mazowsza i Podlasia. Postawa taka widoczna była w kolejnych meldunkach dowódców KBW biorących udział w obławach:
Gminy pow. Wysokie Mazowieckie i Bielsk Podlaski - informował dowódca 2 Brygady KBW - są zamieszkałe w 60% przez tzw. szlachtę, która w większej części jest wrogo ustosunkowana do obecnej rzeczywistości. Uprzedzający stosunek ludności wypływa z nieuświadomienia, ponieważ dotychczas mało wysiłku położono w kierunku upolitycznienia wsi, tak ze strony wojska, jak i partii politycznych. Biedota wiejska jest natomiast pod wpływem kłamstw rzucanych przez bandy, duchowieństwo oraz inne osoby o poglądzie wybitnie reakcyjnym. Kłamstwa te przejawiają się w szerzeniu fałszywej propagandy o trzeciej wojnie, kołchozach, przesunięciu na korzyść ZSRR granicy itp."
Niezależnie od amnestii i poprzednich operacji - meldował z kolei szef sztabu 1 Brygady - teren tych p

owiatów [Węgrów i Sokołów Podlaski] był terenem działania band politycznych i rabunkowych. Ludność cywilna była przesiąknięta w większej części propagandą antyrządową, względnie przez miejscowe elementy reakcyjne. [...]

ipn.gov.pl(*)e-i-podlasie-w-ogniu-1948-1953

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 00:43 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Jak to naprawdę było z żołnierzami wyklętymi?
>Dość głośnym echem odbiła się niedawno książka Marcina Zaremby Wielka Trwoga. Polska 1944-47. Ludowa reakcja na kryzys.
>Temat antykomunistycznego podziemia jest w niej potraktowany dosyć pobieżnie, pozwolę sobie jednak przytoczyć kilka fragmentów z rozdziału pt. Upadli żołnierze.

Jak się okazuje książka wątpliwa naukowo
www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=81&t=130441

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 16:07 
 Ocena 3 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Dość głośnym echem odbiła się niedawno książka Marcina Zaremby Wielka Trwoga. Polska 1944-47. Ludowa reakcja na kryzys.
>Jak się okazuje książka wątpliwa naukowo
>www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=81&t=130441

A Nagrodę KLIO 2012 I stopnia przyznano za nią autorowi pod naciskiem Określonych Sił i jeszcze po pijaku...


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
05-03-2013 10:40 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>A Nagrodę KLIO 2012 I stopnia przyznano za nią autorowi pod naciskiem Określonych Sił i jeszcze po pijaku...
Skoro tak twierdzisz nie będę protestował.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jak to naprawdę było z żołnierzami wyklętymi?

CD.

W historii "upadłych żołnierzy" i strachu przed nimi kluczowy okazał się rozpad struktur podziemia, swoistej sieci społecznej, z jej kontaktami i normami.
(...)
pozbawieni "użytecznych funkcji" wojskowi (...) zakładali kolejne oddziały i grabili korzystając ze słabości władzy państwowej. Z miesiąca na miesiąc stawali się też coraz brutalniejsi. Coraz łatwiej przychodziło im kogoś "uziemić", niekiedy z błahego powodu. Coraz częściej też stosowali odpowiedzialność zbiorową, co podczas wojny nie stanowiło reguły. Oprócz oskarżonych o bycie konfidentem "za Niemca" czy o poglądy komunistyczne po wojnie ginęli więc również członkowie ich rodzin: teściowie, dzieci, szwagierka. Śmierci zaś powszechnie towarzyszyła grabież. Zwykle poprzedzała wyrok wykonany przez członków podziemia. Szkoły były dwie: albo ograbić i rozstrzelać za stodołą, albo uprowadzić, by dzieci nie widziały, by nie zbiegli się sąsiedzi, i zastrzelić w pobliskim rowie, na skraju lasu. W tym drugim przypadku nie zapominano często również o furmance, na której leżały zabrane rzeczy, nierogacizna. Lista osób, które zginęły w podobnych okolicznościach, nierzadko z powodu niesprawdzonych oskarżeń bądź tylko odmiennych poglądów politycznych jest bardzo długa. Tylko dwa przykłady z gminy Lipsk, powiat augustowski, z tego samego miesiąca: 5 kwietnia 1945 r. o godzinie 23 uprowadzony został przez nieznanych sprawców Jan Sewastianowicz, lat 35, mieszkaniec wsi Skieblewo. Wraz z uprowadzonym zabrano: wóz, dwa konie, dwa garnitury, dwie pary butów, dwie świnie, dwa koce, dwa prześcieradła i dwa kawałki płótna. 20 kwietnia 1945 r. o godzinie 10 do nadleśniczego Stanisława Guzowskiego w Gruszkach przyszło trzech ubranych w mundury mężczyzn. Zabrali maszynę do pisania, pieniądze z kasy, zniszczyli akta nadleśnictwa, Guzowskiego uprowadzili ze sobą. Po oddaleniu się od domu o jakieś 100 metrów zastrzelili nadleśniczego trzema strzałami w głowę.
Podobnych mordów, w których zemsta polityczna łączyła się z rabunkiem, było w powojennej Polsce bez liku. Ofiarami napadów padali zarówno Polacy, jak Białorusini, Niemcy i Żydzi. Z dalszej perspektywy można by powiedzieć: nieważne kto, ważne, czego był posiadaczem. Z bliska widać jednak pewną prawidłowość, a mianowicie wydaje się, że Żydzi częściej niż Polacy ponosili śmierć z ręki bandytów. Dodatkowy motyw, poza rabunkowym, musiały tutaj stanowić antysemickie przekonania sprawców.
- ss. 348-349.

Poszukajmy następnych przykładów: 18 lutego 1945 r. w miejscowości Sokoły (powiat wysokomazowiecki) zamordowanych zostało siedmiu Żydów, w tym 4-letnie dziecko. 9 maja 1946 r. podkomendni Kazimierza Harmidy "Lecha", dowódcy bojówki WiN działającej w powiecie bialsko-podlaskim, wdarli się do domu, w którym mieszkało pięciu Żydów i Polka z dzieckiem. Dwóch Żydów zabili na miejscu, pozostałych mieszkańców domu wywieźli furmankami za miasto, tam rozstrzelali i wrzucili do Bugu, a mieszkanie ograbili. Jak zwraca uwagę Rafał Wnuk, z którego pracy zaczerpnięty został opis tego wydarzenia, nic nie wskazuje na to, by zabójstwa te były podyktowane czymś innym poza antysemityzmem i chęcią zysku. Należy je widzieć jako część spontanicznej czystki etnicznej dokonywanej w różnych miejscach kraju na niedobitkach ludności żydowskiej. - s. 350.

Wedle obliczeń Adama Żbikowskiego w Polsce po wyzwoleniu w wyniku pogromów, działań podziemia, zbrojnych napaści i skrytobójczych mordów zginęło co najmniej 650 Żydów. Ostrożnie szacując, możemy założyć, że czysto bandyckich zajść, podczas których zabójcy nie wiedzieli, że ich ofiary są Żydami albo nie miało to dla nich znaczenia, było nie więcej niż 10 proc. Jednak charakter mieszany, "antysemicko-bandycki" mogła mieć już nawet ponad połowa napadów. U ich genezy legły wówczas, w różnych zresztą proporcjach, motywy rabunkowe i antysemickie (lepiej obrabować i zabić Żyda niż Polaka). Na Lubelszczyźnie, jednym z najbardziej niebezpiecznych dla Żydów regionie Polski, Adam Kopciowski doliczył się w okresie od drugiej połowy 1944 do końca 1946 r. 118 zabójstw. W jego ocenie około 80 proc. wszystkich mogło mieć "charakter antysemicki lub (i) rabunkowy". - s. 351.

CDN.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-03-2013 23:51 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Powyższe fakty stworzyły w terenie dodatnie podłoże dla rozwoju bandytyzmu [sic] jak i też utrudniały w dużym stopniu likwidację podziemia przez aparat bezpieczeństwa, organy MO jak też i wojska KBW
Przez cały czas trwania operacji dowództwo KBW kładło bardzo duży nacisk na zindoktrynowanie biorących udział w obławach żołnierzy. W jednym z meldunków pisano wręcz, iż "żołnierze rozumieją ważność swoich zadań i są przepojeni nienawiścią do band". Pochwalano przypadki bezwzględności takie jak np. wykonanie szczególnie brutalnych, "ponadplanowych" rewizji, czy też celne strzelanie do uciekających mieszkańców - podając je w sprawozdaniach jako prawidłowe zachowanie żołnierzy podczas operacji w terenie. Znamienne w tym kontekście są informacje o stale utrzymującym się, pomimo represji, wrogim stosunku miejscowej ludności do sił komunistycznych: Napotkano tu na bojaźliwy i nieufny stosunek ludności do wojska - napisano w sprawozdaniu z pierwszej fazy operacji - co z kolei należy tłumaczyć tym, że rejony te są ośrodkiem dyspozycyjnym i terytorialnym bandy "Młota". Pomimo zastosowania pokaźnego arsenału środków operacyjnych nie zdołano jeszcze przełamać stosunku mieszkańców do obecnej rzeczywistości. Dlatego też w bieżącym planie działania jednym z zasadniczych celów jest jeszcze głębsze przeoranie tego terenu i zmobilizowanie wszystkich środków zdobytych w początkowej fazie operacji do czynnej walki z bandytyzmem. Analiza postępowania oparta na doświadczeniach wniosła cały szereg nowych momentów jak np.: bardziej dokładnej i bezwzględnej rewizji u osób wytypowanych przez organa UB jak i u tych osób, u których w trakcie prowadzenia operacji znaleziono broń i materiały wojskowe.
Sposób traktowania przez żołnierzy i funkcjonariuszy resortu bezpieczeństwa "zwykłej" ludności cywilnej podczas takich akcji doskonale ilustrują wspomnienia jednej z tysięcy ofiar:
W 1948 roku zostałem znów aresztowany za AK, że wiem, gdzie ukrywają się partyzanci. Zaczęło się śledztwo, rozebrali do naga, bardzo zbili kijami do nieprzytomności i skopali. Jeden z polskich oficerów, a raczej tylko w polskich mundurach, usiadł mi na głowie, a drugi na nogach. [...] 10 kwietnia 1948 r. na rozkaz porucznika Alieksieja KBW rozebrało i zniszczyło wszystkie nasze budynki w Lubowiczu - mieszkanie, oborę, chlew, spichlerz i stodołę. Zostaliśmy pod gołym niebem, sąsiedzi nocami pomagali naprawiać budynki, ale w maju po raz drugi zniszczyli wszystko i przykazali ludności, że jak będą pomagali, to całą wieś zniszczą. Mój ojciec był wspaniałym, lubianym i szanowanym człowiekiem, miał już 85 lat, więc sąsiedzi z całej wsi znów się zebrali i w parę dni naprawili budynki w siedemdziesięciu procentach.

ipn.gov.pl(*)e-i-podlasie-w-ogniu-1948-1953

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jak to naprawdę było z żołnierzami wyklętymi?

CD.

Wreszcie fragment ostatni, ze specjalną dedykacją dla Prawdziwków w rodzaju Satyra czy Konowala pyerdolących coś rzewnie o zdradzie narodu czy jakoś tak.

Do innych konsekwencji strachu przed bandytyzmem należało społeczne zmęczenie chaosem, a dla niektórych także przynajmniej częściowa legitymacja nowego reżimu, zwłaszcza gdy głosił on bezwzględną walkę z "bandami". "Jednak te zabójstwa - 'likwidowania, rąbnięcia' - wzbudzają coraz większy niesmak" - zanotował już w marcu 1945 r. Zygmunt Klukowski (skądinąd oficer AK - big_zyd). Znaczna część Polaków nie rozumiała sensu dalszej walki. Mało ich obchodziły psychiczne problemy "upadłych żołnierzy", ich trudności aprowizacyjne czy potrzeby organizacyjne konspiratorów. Natomiast wszyscy bez względu na poglądy polityczne chcieli wieść życie wolne od strachu, że ktoś przyjdzie do nich nocą i brutalnie zabierze im ich własność. Właśnie o tym, choć nie wprost, mówi jeden z listów przejętych przez cenzurę. Kobieta mieszkająca w Kalwarii Zebrzydowskiej 5 sierpnia 1945 r. pisała: "W ogóle złodzieje zaczynają grasować, no i szkoda mówić, AK. Ja tylko patrzę ze wsi uciekać".
Na dokonujący się wiosną 1946 r. w niektórych środowiskach zwrot na lewo jako reakcję na przedłużający się stan trwogi wywołanej bandytyzmem zwracali również uwagę urzędnicy nowego reżimu. Sprzeciw wobec fali przestępczości manifestował się uczestnictwem w czasami nawet wielotysięcznych pogrzebach osób zamordowanych.
- ss. 352-353.

Ostatnie zdanie autor opatruje przypisem takim:

Np. po wspomnianym najeździe na Czyżew w marcu 1945 r., podczas którego zamordowano 9 Żydów i 3 Polaków, 25 marca odbyło się nabożeństwo żałobne, a po nim wiec. W ocenie starosty wzięło w nim udział około 7 tysięcy mieszkańców. Liczba wydaje się zbyt duża (prawdopodobnie byliby to wszyscy mieszkańcy Czyżewa). Urzędników państwowych nie obligowano wówczas do wykazywania się mobilizacją ludności. Innymi słowy, starosta nie miał powodów, by kłamać i celowo podawać zawyżone szacunki. Spontaniczne przyjście na mszę i manifestację należy uznać za wyraz społecznego sprzeciwu wobec dramatu, który rozegrał się w mieście. Ponieważ 9 ofiar było Żydami, także wobec ich mordowania. - ibid.

Nie chce mi się już dłużej na ten temat pisać.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
03-03-2013 23:54 
 Ocena-1 na 3
Konowal (6291 punktów)
W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940 r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw. Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji niemieckiej pełnił pod pseudonimem "Gryf" różne funkcje dowódcze w Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas przez ppor. Romana Ostrowskiego "Wichra". Uczestniczył w akcjach zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie (likwidacja bandy komunistyczno - rabunkowej) i w akcji "Burza" w lipcu 1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK - AKO - WiN Obwodu Wysokie Mazowieckie.

Działalność "po wyzwoleniu" rozpoczął późną jesienią 1944 r. z przydzielonym przez Komendanta Obwodu czteroosobowym patrolem. Po kilku miesiącach miał już spory oddział partyzancki w sile plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe grupy dyspozycyjne i partyzanckie). Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw UBP, KBW, NKWD i ich agenturze. Awansowany do stopnia podporucznika (2 XI 1943 r.), porucznika (1 VI 1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na kapitana (30 IV 1946 r.). Za męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem Walecznych. W okresie amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego oddział został rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam nadal ukrywał się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych żołnierzy AK - WiN ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co pozwoliło na odbudowę oddziału partyzanckiego. W maju 1947 r. podporządkował się por./kpt. "Młotowi", zaś dowodzona przez niego grupa weszła na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej. Po śmierci "Młota" w czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu patrolami 6 Brygady Wileńskiej. O poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców Podlasia Świadczy fakt, że utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r.

www.solidarni.waw.pl/11pazdziernik1953_huzar.htm

>Nie chce mi się już dłużej na ten temat pisać.
I bardzo dobrze, bo po co powtarzać komunistyczną agitkę.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 16:46 
 0 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>www.solidarni.waw.pl/11pazdziernik1953_huzar.htm

Za brak wstydu - minus.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
04-03-2013 00:43 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)

>Ostatnie zdanie autor opatruje przypisem takim:
>Np. po wspomnianym najeździe na Czyżew w marcu 1945 r., podczas którego zamordowano 9 Żydów i 3 Polaków, 25 marca odbyło się nabożeństwo żałobne, a po nim wiec. W ocenie starosty wzięło w nim udział około 7 tysięcy mieszkańców. Liczba wydaje się zbyt duża (prawdopodobnie byliby to wszyscy mieszkańcy Czyżewa). Urzędników państwowych nie obligowano wówczas do wykazywania się mobilizacją ludności. Innymi słowy, starosta nie miał powodów, by kłamać i celowo podawać zawyżone szacunki. Spontaniczne przyjście na mszę i manifestację należy uznać za wyraz społecznego sprzeciwu wobec dramatu, który rozegrał się w mieście. Ponieważ 9 ofiar było Żydami, także wobec ich mordowania. - ibid.

www.propat(*)c/52-warto-przeczyta/108-huzar
Żołnierze wszystkich oddziałów tzw. samoobrony mieli za zadanie bronić ludzi i terenu przed wpływami władzy komunistycznej, przed NKWD i UB, przed nazbyt gorliwymi milicjantami, aktywnymi działaczami PPR. Odziały prowadziły akcję tzw. "oczyszczania". Wyroków śmierci nie wykonywano pochopnie, na skutek donosu, czy samego faktu, że ktoś był milicjantem, urzędnikiem. Najpierw wywiad prowadził rozpoznanie, potem udzielano ustnego ostrzeżenia, wzywano do zaprzestania działalności, karano chłostą. Jeśli te środki zawodziły,wykonywano wyrok śmierci.
Jak wspomina jeden z żołnierzy Huzara Józef Wierzbicki - Szczygieł w czasie jego pobytu w oddziale nie wykonano ani jednego wyroku śmierci bez polecenia Komendy Obwodu, a z każdej egzekucji sporządzano szczegółowy protokół i przekazywano do Komendy Obwodu.

Odział Huzara przeprowadził w 1945 r. szereg akcji bojowych. Zlikwidowano na rozkaz Komendy Obwodu AK zastępcę szefa PUBP Bałkasa (znanego w Łapach z okrutnych sposobów przesłuchiwania więźniów), komendanta powiatowego milicji Kanię. Wiosną żołnierze dowodzeni przez Kazimierza Kamieńskiego rozbroili posterunki milicji w Łapach, Poświętnem, Czyżewie, Szulborzu. 27 maja rozbili grupę operacyjną UB i MO w niewielkiej odległości od lasku zwanego Płonkowską Choiną.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 17:08 
 0 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>www.propat(*)c/52-warto-przeczyta/108-huzar

Za kompletny już brak wstydu - kolejny minus.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
"Bohaterzy" walczący z czerwoną nawałnicą. Przykład dla dzisiejszej młodzieży.

www.youtube.com/watch?v=Xbr0B_EjeGs

www.youtube.com/watch?v=mSuNfLqz3Ik&feature=share
Fafciu (953 punktów)
W ogóle jak powszechne było to mordowanie chłopów którzy otrzymali ziemię z reformy rolnej?
Kiełczewski (439 punktów)

>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?

Po przeczytaniu wszystkich dotychczasowych wypowiedzi jestem zdziwiony,że tak miałko/czytaj nijako/potraktowano
problem wyklętych,przeklętych żołnierzy.Od Manifestu PKWN do końca wojny ,minęło trochę czasu/22.071944-9.05.1945/.Żadna armia nie zezwoli by na zapleczu,czy w strefie przyfrontowej były niepodległe rozkazom dowództw armi jakiejkolwiek grupy militarne, i to niezależnie przyjazne czy wrogie.NKWD i SZMERASZ,szczególnie ten drugi musiał działać aktywnie.Nie tylko zbierał zwłoki "krasnoarmiejców,ale wyznaczał komendatów wojennych prowadzących administrację na zajętych terytoriach,rekrutujących się ze zwyklych dekowników,mających wsparcie partii itp.
W latach 1944 do 1946 i na ziemiach poniemieckich tzw. odzyskanych niekiedy dużo póżniej/1950 i więcej,np.kopalnia uranu/,trwał zwykły terror armi wyzwoleńczej.Wówczas zapełniono ponownie KC Lagier Majdanek,Oświecim i parę innych patriotami polskimi,oraz zwyklym hultajstwem,które jak grzyby pojawiają się w czasie wojny(szmalcownicy Warszawskiego Getta,bimbrownicy z Burakowa itd.) i po niej.Nic więc dziwnego,że po ujawnieniu żołnierze AK wracali do lasu albo z gen.Walterem ginęli na Nysie Łużyckiej.Podobny los spotykał żołnierzy B Ch.
W nawiązaniu do powyższego trudno bilansować ,a wydaje mi się,że jest to poprostu niemożliwe.
Zbyt wiele racji przemawia za,a równie niemało przeciw i tak mamy powtórkę po Powstaniu Styczniowym,kiedy to
artystycznie skłócono polaków.Ale to był car wszechrusi a nie Stalin-mechanizm ten sam.
04-03-2013 12:36 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>W nawiązaniu do powyższego trudno bilansować ,a wydaje mi się,że jest to poprostu niemożliwe.
Ogólnie masz rację, ale bilans jest prosty : tym co walczyli za Polskę idzie na plus, tym co walczyki za komunizm idzie na minus.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-03-2013 20:35 
 Ocena 2 na 2
Fafciu (953 punktów)
>>W nawiązaniu do powyższego trudno bilansować ,a wydaje mi się,że jest to poprostu niemożliwe.
>Ogólnie masz rację, ale bilans jest prosty : tym co walczyli za Polskę idzie na plus, tym co walczyki za komunizm idzie na minus.

A co to znaczy, że za Polskę? Ci drudzy też flagi mieli biało-, a nie tylko czerwone, i nie zrobili kolejnej republiki radzieckiej.
05-03-2013 10:48 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)

>A co to znaczy, że za Polskę? Ci drudzy też flagi mieli biało-, a nie tylko czerwone, i nie zrobili kolejnej republiki radzieckiej.
Nie mieli nic do gadania czy zrobić czy nie zrobić czegokolwiek, a flagę wywieszali jaką kazali w Moskwie.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Jak to naprawdę było z żołenierzami wyklętymi?
>Z jednej strony pochody narodowców o średniej wieku, kiedy jeszcze się nie trzeba golić...

Narodowcy to zwykle ludzie słabo wykształceni, mocno zagubieni i wystraszeni. Dlatego tak mocno łakną pasterzy i autorytetów. A to jakiś papież, a to jakiś żołnierz wyklęty... Nie potrafią zbyt szczególnie organizować sobie czasu i życia - potrzebują wzorców, na bazie których zaczynają opierać swoją filozofię życiową. Problem w tym, że zazwyczaj dany wielbiciel konkretnego autorytetu pozostaje nim aż po grób i robi to zupełnie bezrefleksyjnie i bezkrytycznie. Historia nas uczy, że takie przesadne hołdowanie tym tzw. autorytetom jest prostą drogą do autorytaryzmu, jeśli takowy autorytet posiada charyzmę, umiejętność perswazji i ambicje polityczne.

>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?

Trochę zaskakuje mnie tak sformułowane pytanie. Jeszcze bardziej zaskakuje mnie cała gama wypowiedzi popierających bądź potępiających żołnierzy wyklętych.

Żołnierze wyklęci byli ofiarami "czasów wielkich ideologii". Nie istotne czy mówimy tu o faszystowskim, komunistycznym, patriotycznym, nacjonalistycznym czy jakimkolwiek innym praniu mózgu. Pralnia mózgu była na każdym kroku, a w tak okrutnych czasach pranie zawsze jest skuteczne. Ludzie Ci nie żyli w próżni - to był martwy okres dla wolnomyślicieli. W razie wyrzeczenia się swoich patriotycznych przekonań, trzeba było przynajmniej udawać, że wielbi się ideologię komunistyczną.

Nawiązując do tytułu pewnego filmu... To nie był kraj dla (dokończ sam) ludzi.
05-03-2013 11:00 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
Pośmiałem się troszku A teraz jako odpowiedź wstaw sobie ideologię jaką Ty wyznajesz za "narodowcy"

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-03-2013 19:18 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Pośmiałem się troszku

Miło mi, gdy mogę dawać radość.

To jeszcze fragment mojej rozmowy ze znajomym wkleję, bo też żem się trochę dziś pośmiał i brzydko byłoby nie podzielić się tą odrobiną uśmiechu:
(fragmenty moich wypowiedzi wytłuściłem)
Cytat:
- To jak tam z tą paruzją? Aż huczy od plotek, że żyjemy w czasach ostatecznych.
- To mówią takie same oszołomy, które przypominają o przepowiedni Malachiasza.
- To jak? Mogę spać spokojnie?
- Jeśli nie jesteś grzesznikiem to tak, bo paruzja będzie dniem wielkiej radości dla wierzących w Pana.
- Tylko, że widzisz... Boję się trochę, że ten cały mesjasz przegapi właściwy moment. Jeszcze jaka planetoida wielkości Mount Everestu wyrżnie w Ziemię i nie będzie czego zbierać. No i Chrystus zamiast sądzić żywych i umarłych posądzi sobie tylko umarłych - coś na wzór papieża Stefana VI...
- O to się nie martw, Chrystus na pewno zdąży. Poza tym napisane jest, że przyjście mesjasza będzie ostatnim dniem historii.
- Problem w tym, że Ziemia przestanie istnieć praktycznie na samym początku tej historii. Zanosi się na to, że Wszechświat to tam sobie jeszcze będzie istnieć że ho ho...
- Mi takich głupot nie musisz opowiadać. Ja tam swoje wiem.

Za każdym razem to samo... Już mi się wydaje, że ciekawą rozmowę przeprowadzę, po czym rozmówca rakiem ucieka bo "już wszystko wie". Żeby się tak chociaż podzielił tą wiedzą. To też nie.
Irracja (4721 punktów)
>Jak to naprawdę było z żołnierzami wyklętymi?
>Jaki był bilans ich działalności? Ile na plus, a ile na minus?

    ... hmmm, może dwa ostatnie pytania tego wywiadu trochę wyjaśnią jak to z nimi było. Jednoznacznej odpowiedzi raczej nie uzyskamy...

wpolityce.(*)owinach-wywiad-tomasza-kwiatka

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
Wyklęci i niech tak zostanie. Obrońcy minionego systemu: kapitalizmu, wyzysku, folwarków, kleru, nierówności społecznej, biedy. Walczyli z Władzą Ludową, która dała awans społeczny, wykształcenie i elektryczność setkom tysięcy ludzi ze wsi. Mordowali milicjantów, prostych chłopców, których jedyną winą było pragnienie rozpoczęcia nowego życia. Mordowali swoich, którzy uznali wojnę za zakończoną i chcieli poświęcić się odbudowie kraju. Godni najwyższego potępienia. I ubolewam, że karta się odwróciła.
17-03-2013 19:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Mordowali milicjantów, prostych chłopców, których jedyną winą było pragnienie rozpoczęcia nowego życia. Mordowali swoich, którzy uznali wojnę za zakończoną i chcieli poświęcić się odbudowie kraju. Godni najwyższego potępienia.
>I ubolewam, że karta się odwróciła.

Świat nie jest czarno biały, a oceny ludzkich czynów nie są takie proste. Po jednej i po drugiej stronie byli bohaterowie i zwyczajni zwyrodnialcy, a najwięcej, to było zwyczajnych prostych ludzi wplątanych w historię. Potępiam wszystkich bandziorów - niezależnie od ideologii, która nimi kierowała. To nie ideologie mordują ludzi, to fanatycy usprawiedliwiający swoją wiarą, swoje bardzo niskie pobudki. Dzisiaj brzydzą mnie ideolodzy, którzy z części uczestników tych dramatycznych wydarzeń tworzą bohaterów, a z drugiej części zbrodniarzy. To ta sama moralność Kalego.

Na przykład: obrzydlistwem, dla mnie, było nazywanie bohaterów "Zaplutymi karłami reakcji" - propagandowe określenie używane przez aparat Polski Ludowej po II wojnie światowej wobec żołnierzy Armii Krajowej.

Ale nie wolno przy tym zapominać, że jest to plagiat z Józefa Piłsudskiego, który użył określenia zapluty karzeł dla Narodowej Demokracji.
W czasie przemówienia 3 lipca 1923 roku w hotelu "Bristol" w Warszawie powiedział: [...] zapluty karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swą brudną duszę, opluwający mnie zewsząd [...], śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie; ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny duch [...], krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie; ten karzeł był moim nieodstępnym druhem, nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęski.

Pozdrawiam.

@@@
.
konserwatysta2 (954 punktów)
Zdecydowanie na plus. Nigdzie na żadnym wyższym poziomie dowódczym AK, WiN, czy NSZ nie padł rozkaz eksterminacji jakiejś ludności, co było typowe np. wśród Ukraińców, ale nie tylko, np. zbrodnia w Koniuchach.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365