Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
29-03-2013 14:51Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
Ocena 20 na 22
Środowiska chrześcijańskie bardzo często podnoszą w mediach potrzebę ochrony wartości chrześcijańskich. Czymże jednak są owe wartości chrześcijańskie?
Postanowiłem sporządzić krótką listę wybranych wartości chrześcijańskich, czyli wartości, jakimi chrześcijanie kierowali się od grubo ponad tysiąca lat.

wartości chrześcijańskie:

1. Nietolerancja
2. Brak szacunku do państwa
3. Przemoc psychiczna i fizyczna
4. Nienawiść do wiedzy i nauki
5. Torturowanie i mordowanie ludzi wiedzy i nauki oraz ludzi o innych wierzeniach lub światopoglądzie
6. Niszczenie, palenie książek
7. Traktowanie kobiet jako podludzi
8. Obłuda i hipokryzja
9. Zamiłowanie wyższego kleru do przepychu i bogactwa
10. Wiara w mity, magię i cuda

Dla kontrastu wybrane wartości niechrześcijańskie, którymi kieruje się na codzień wielu ludzi:

1. Tolerancja
2. Szacunek do państwa
3. Wiara w rozum i wiedzę, nauka
4. Akademie i Uniwersytety
5. Teatr, muzyka, sztuka
6. Przysięga Hipokratesa
7. Równość ludzi bez względu na rasę
8. Równość ludzi bez względu na płeć
9. Biblioteki
10. Harmonijny rozwój ciała i umysłu - sport, edukacja

Wybrane technologie chrześcijanskie:

1. odgromnik: świeca gromnica
2. komunikacja: kazanie z ambony, list duszpasterski

Wybrane technologie ateistyczne:

1. odgromnik: piorunochron
2. komunikacja: gazety, książki, radio, telewizja, Internet
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..
#196
31-03-2013 23:15
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
> Fakty są takie, że jeśli ktoś ci się włamie do domu, to masz prawo go zabić jeśli poczujesz się zagrożony, a nawet jeśli go nie zabijesz, to włamywacz i tak będzie sądzony, ponieważ włamanie jest przestępstwem - to chyba dość oczywiste.

Fakty są takie, że nie odróżniasz przemocy zinstytucjonalizowanej od indywidualnych wyborów poszczególnych jednostek.

Szkoda czasu.

worek kości (2937 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi lumbago
>> Fakty są takie, że jeśli ktoś ci się włamie do domu, to masz prawo go zabić jeśli poczujesz się zagrożony, a nawet jeśli go nie zabijesz, to włamywacz i tak będzie sądzony, ponieważ włamanie jest przestępstwem - to chyba dość oczywiste.
>Fakty są takie, że nie odróżniasz przemocy zinstytucjonalizowanej od indywidualnych wyborów poszczególnych jednostek.

Policja ścigająca i zakuwająca w kajdanki włamywacza to przemoc indywidualna czy zinstytucjonalizowana?

bembergiem w berg

lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi szarley
>Biskup? a to ciekawe W której szkole matura z historii się kłania?

Okej, niedoszły biskup to też biskup, tyle że niedoszły, co nie?

#199
01-04-2013 05:23
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>Chrześcijaństwo zwalczało tylko te poglądy, które były głoszone bez dowodów.
Oczywiście poglądy głoszone przez samo chrześcijaństwo zawsze były świetnie udowodnione..
> Za to oberwał Galileusz.
.. poprzez siłowe zamykanie ust opozycji.
> Miał rację - to wiemy dzisiaj - ale wtedy, przed sądem, nie potrafił tego wykazać.
To "sąd" nie potrafił zrozumieć, więc z braku argumentów intelektualnych użył przemocy.
[Dał tym samym wyraz iście chrześcijańskiej pokory.]

#200
01-04-2013 05:45
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>.. koncepcja równości wszystkich ludzi (w oczach Boga) to pomysł chrześcijański.
Jakże znakomicie dziś realizowany przez purpuratów, którzy się wcale ponad lud nie wywyższają.

#201
01-04-2013 10:12
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>Kochaj bliźniego - nakaz, imperatyw, jak kto woli. Wartości, o jakich się tutaj mówi, to miłość oraz życie człowieka. To, co nakazuje Jezus, nie bez powodu nazywane jest "złotą regułą etyczną" - podobną myśl formułowali mędrcy wschodu i zachodu.
   Minęło tysiące lat od sformułowania tych "złotych" reguł. Ale niektórzy tego nie zauważają. W tamtym czasie zapewne był to jakiś krok w dobrym kierunku. Ale tylko krok. Dziś to niewiele wnoszące sentencje, beznadziejnie powierzchowne, niejasne, dziurawe jak nasze drogi po zimie. Same w sobie, bez szczegółowego rozwinięcia są tylko wytarte, górnolotne i puste. Nie jestem nastoletnią fanką Paulo Coelho, żeby sobie cuś takiego na ścianach pisać, czy stosować w życiu. Interesują mnie szczegółowe rozwinięcia i przełożenie na praktyczne postawy ludzkie. A jedno i drugie oceniam bardzo słabo. Wystarczy się rozejrzeć.
   Abstrakcyjna "miłość bliźniego" mnie nie interesuje, tylko aktywne, dogłębne zetknięcie się z konkretnymi jednostkami. Z ich wyjątkowym i niepowtarzalnym światem. Z konkretnymi potrzebami, pragnieniami konkretnych jednostek, a nie z abstrakcyjnymi zasadami, dogmatami czy nieśmiertelnymi, nawet boskimi prawdami i prawami ujętymi jednym czy dwoma zdaniami. Te złote reguły w świetle dzisiejszego bagażu doświadczeń i ogromnej wiedzy są co najwyżej "zielone". Naiwniutkie, dobre dla nastolatków.
   Ale jeżeli już przy tym jestesmy, to taki Konfucjusz zwraca się przynajmniej bezpośrednio ku drugiemu człowiekowi. Chrześcijanin liże poprzez bliźniego tyłek swojemu wiecznie i wszędzie podglądającemu Bogu. Nadrzędnym celem wcale nie jest tu drugi człowiek i jego dobrostan, tylko lizusostwo. Chrześcijanin widzi drugiego za mgłą, przez szybę, nie dotyka go, doświadcza wyłącznie poprzez autoprojekcję swojego świata, swoich prawd i wartości. Bliźni nie jest celem, jest narzędziem perfidnie i bezczelnie wykorzystywanym do osiągnięcia własnego zbawienia. Oczywiście, to często nie ma miejsca u "niedzielnych" katolików, bo masa ludzi nie postrzega swego życzliwego działania w kontekście religijnym. Albo robi to słabo i okazjonalnie. Jednak ci najbardziej zaangażowani, żyjący wiarą na co dzień i bez przerwy, siłą rzeczy i instynktu samozachowawczego walą sobie u Bozi pukciki, co śmierdzi prywatą na kilometr. Taki chrześcijanin, czyli żyjący mocno swoją wiarą, nie spotyka się de facto z drugim człowiekiem i jego konstrukcją. Spotyka sie z pragnieniem własnego zbawienia, przypodobania Bogu, bo to jest bezpośredni, absolutnie najważniejszy cel jego życia. Nie drugi człowiek, ale osiągniecie własnej wieczności pośmiertnej. To jest spotkanie się w działaniu życzliwym, ale nastawionym na siebie z własnymi interesami. Taki człowiek nie zanosi wiaderka z węglem staruszce sąsiadce ot tak i zaraz o tym zapomina, jak normalny człowiek. To jest dla niego kolejny schodek do nieba. I kolejny plusik w boskim dzienniczku.
   Szczere dobro rodzi się w bezpośrednim spotkaniu z drugim. Jeżeli inspiratorem tego jest wszechmogący Bóg rozdający pośmiertną, wieczna makabrę albo nieskończone szczęście, to nie można mówic tu o prawdziwej miłości, szczerej relacji i czystych intencjach. To nie jest postawa zrodzona w samym człowieku, od samego siebie, swoją pracą nad sobą, swoim kształtowaniem, pojmowaniem świata, siebie i ludzi, nauką, przemienianiem, wolą. To działanie wymuszone. Strachem, terroryzowaniem konsekwencjami. Tu nie ma czystego, bezpośredniego spotkania Drugiego człowieka. Jest jego wykorzystywanie (często przy dobrych dla niego skutkach) dla własnych celów. Osobiście uwielbiam takich czystych ludzi, którzy robią coś dla drugiego siłą i pięknem swojej konstrukcji, zwłaszcza cięzko wypracowanej, tryskającej nadmiarem, rozdającej swoją zyczliwość, bez jakichkolwiek interesów wlasnych pod czaszką. Tych, co to robią z zewnętrznego nakazu, imperatywu, czy "złotej zasady" prowadzących dla własnego pośmiertnego i wiecznego zysku, nie postrzegam jako kochających, dobrych ludzi. Tylko za fałszywych, interesownych cwaniaczków.

>Sęk w tym, że nie wiemy jak to jest być kimś innym, a dla każdego człowieka najważniejszą wartością jest zazwyczaj jego własne życie. Jeśli poznamy siebie i zrozumiemy wartość własnego życia, łatwiej nam wtedy będzie pojąć wartość cudzego.

Co by ci tu znaleźć. Wklupiemy pierwsze lepsze, żeby się ślepe oczęta otworzyły. Artykuł świetny. Włącz myślenie i wyobraźnię. A na dole jest bibliografia. M.Dziewiecki jest księdzem, a jego książka niezła i sporo mówi o tym, jak poznawać innego i nauczyć się unikać autoprojekcji. A empatia nie jest tylko emocjonalna, jest jeszcze poznawcza (umiejętność przyjęcia sposobu myślenia innych osób, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość). Czytaj.

www.profesor.pl/publikacja,13673,Rady,O-empatii

   Wiem, że tego nie potraficie, ale to nie wasza wina. Tu potrzeba rozwinięcia umiejętności rozmawiania, słuchania, wyobrażania i tworzenia/ projektowania w sobie nowych, innych, nieznanych dotychczas stanów, obrazów, uczuć, emocji. Oczywiście w nikogo nie wejdziemy z butami i nie staniemy się nim, ale to nie jest tak, że nie da sie doświadczać innych, różnych od nas ludzi, ich stanów, uczuć i emocji. To zawsze będzie w nas subiektywnie wyprojektowane, ale samo to, że otwieramy się na nowe, na inne, pozwoli nam się z tym utożsamić, łatwiej docenić i szanować. Z polskimi katolikami jest tutaj problem, bo nikt ich nie uczył otwierania się na takie rzeczy, dlatego na chama, zawsze i wszędzie projektują na innych siebie, swoje wartości, swoje przekonania i prawdy. Kanał doświadczania innego nigdy nie został otwarty, a może być otwarty na stałe, zawsze gotowy na doświadczanie drugiego takim, jakim on jest, a nie poprzez autoprojekcję rzutowaną na niego. Wy nie tylko tego nie umiecie, ale nawet nie wiecie, że tak można, a jeden ksiądz nie czyni wiosny. Wyrobienie takiej umiejętności, wrażliwości, to ciężka praca, nigdy w pełni skuteczna, ale wiele dająca.

#202
01-04-2013 10:12
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>Ten mechanizm odpowiada za empatię i nie widzę tutaj nic kontrowersyjnego.

No to już ci napisałem, że jest tam do wypracowania coś więcej.

>W psychologii ewolucyjnej pokazuje się również, że jesteśmy w stanie lepiej traktować naszych/swoich niż obcych. A z perspektywy gatunku, wyżej cenimy życie ludzi niż np. koni.

Prawda.

>Wychowanie moralne to szukanie w "inności" podobieństw, a nie podkreślanie różnic. Szanuj innego nie dlatego, że jest inny, tylko dlatego, że będzie cierpiał tak samo jak ty. Ja to widzę w ten sposób.

Bzdura. I w tym wasz problem. Nie chodzi o podkreślanie różnic, ale o ich dostrzeganie, rozumienie, nawet doświadczanie i w efekcie szanowanie. Dopiero wtedy spotykasz się z drugim człowiekiem, a nie z sobą w nim. I tak jest w naszym grajdołku najczęściej. Jesteście niedorobieni, zatrzymani w pół drogi. Nie umiecie doświadczyć innego człowieka, prawda że zawsze w niedoskonałej perspektywie (całej i doskonałej sami o sobie nie posiadamy), ale jednak znacznie pogłębionej, niż tylko poprzez autoprojekcję. Możecie się tylko prześlizgnąć po tożsamych z waszymi emocjach i uczuciach, a odmienności usiłujecie anihilować zastępując je swoimi, jedynie słusznymi wzorcami i "prawdami", co zreszta wywołuje całą masę cierpień u innych, jeżeli już o to zahaczasz (nawet, a moze nawet zwłaszcza u najbliższych, których perspektywa nie jest szanowana, bo MOJA jest dobra i prawdziwa). Ale tego to już nie chcecie/nie umiecie dostrzec. Bo liczycie się tylko wy i wasze "doskonałe", bo odboskie wartości.

>>Do dupy macie "wartości".e
>A ja myślę, że mieszasz poziom teoretyczny z jego partykularną, praktyczną aplikacją, przy czym dobierasz sobie przykłady pod z góry określoną tezę - co ja będę mówił o miłości w chrześcijaństwie, skoro mężowie biją żony. No sorry.

Kompletna bzdura, a z biciem żon, to insynuacja, tylko konfliktów i cierpienia jest pełno. Za dużo. Tu nie ma miejsca na z góry określoną tezę, tylko na zauważenie faktu, że "miłość" w wydaniu chrześcijańskim, ściślej - katolickim, jest iluzorycznym, niemożliwym projektem. Co nie znaczy wcale, że katolik nie może być fajnym, "czystym" w intencjach, życzliwym człowiekiem. Inspirowane musi być to jednak z innych, niż tylko czysto religijne źródło. Na szczęście żyjemy w świeciu wielu wpływów (najczęściej nieuświadomionych), choć w Polsce to dość marnie wygląda. Jest to oddziaływanie najczęściej nieuświadomione, a czerpanie z tego intuicyjne. To jak najbardziej możliwe i nikomu tego nie odmawiam, ale za dobrze to to nie wygląda.

Elasp (6859 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Hotbit

>Ad 1. Nie zgadzam się. Chrześcijaństwo to nie tylko biblia i katechizm. Dlaczego przez "wartości chrześcijańskie" należy rozumieć wartości, którymi POWINNI się kierować chrześcijanie, a wartości którymi się KIEROWALI lub KIERUJĄ nie?

Bo takie jest przecież znaczenie słowa "wartość". Tak samo normatywnym słowem jest np. "logika". Logika nie traktuje o tym, jak ludzie rozumują, ale o tym, jak powinni rozumować (nawet jeżeli rozumują w sposób opaczny, a zwłaszcza wtedy). "Etyka chrześcijańska" na podobnej zasadzie mówi jak ludzie powinni postępować (zgodnie z nauczaniem Jezusa), a nie o tym, jak postępują.

Post, do którego mnie odsyłasz mówi co najwyżej co jest wartością (tzn. jakie są jej rodzaje), a nie czym jest wartość, wobec czego podtytuł "co to są wartości" jest tam użyty najzupełniej na wyrost. Na podobnej zasadzie na pytanie "co to jest jabłko" mógłbym odpowiedzieć: "jabłkami są papierówki, makintosze, i inne". "Co to jest wartość?" i "co jest wartością?" to dwa różne pytania.

>Ad 3. Niczego takiego nie twierdzę. Założyłeś, że za wartość chrześcijańską uznałem taką wartość, którą WSZYSCY chrześcijanie uznają. Wówczas jednak ani jedna taka wartość się nie znajdzie, co oznaczałoby że nie ma czegoś takiego jak ''wartości chrześcijańskie''.

1. Założyłem, gdyż w przypadku "wartości niechrześcijańskich" użyłeś zastrzeżenia ("wielu ludzi"), czego nie zrobiłeś w przypadku chrześcijan - nie powiedziałeś: "Zestawiłem listę wartości, jakimi wielu chrześcijan kieruje się od grubo ponad tysiąca lat". Nie wiem nawiasem mówiąc, dlaczego od "grubo ponad tysiąca lat", a nie "od dwóch tysięcy lat"?

2. To, co mówisz w Ad. 3) jest tylko i wyłącznie jeszcze jednym powodem, aby traktować określenie "wartość chrześcijańska" jako normatywne, a nie opisowe (jak czynisz to w pkt. 1-10 "wartości chrześcijańskich")).

3. Zarzut przedstawiony przeze mnie w moim pkt. 3. obowiązuje nawet jeżeli słowo "wszyscy" zastąpimy słowem "wielu" albo "większość". Trzeba pokazać, że ci wszyscy ludzie, którzy jako chrześcijanie byli nietolerancyjni, byliby tolerancyjni, gdyby nie byli chrześcijanami, a więc że byli nietolerancyjni wskutek chrześcijaństwa, a nie pomimo chrześcijaństwa.

Warto pamiętać, że chrześcijaństwo przejęły narody, które starożytni Rzymianie i Grecy nazwaliby barbarzyńskimi, narody, które zniszczyły państwowość rzymską. Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby Europa AD 500, 900, 1300, 1500 pod nieobecność chrześcijaństwa była oazą spokoju, by zaludniali ją ludzie tolerancyjni, wyrafinowani miłośnicy teatru, dbający o harmonijny rozwój ducha i ciała...

#204
01-04-2013 10:46
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi darkside
.
>M.Dziewiecki jest księdzem, a jego książka niezła i sporo mówi o tym, jak poznawać innego i nauczyć się unikać autoprojekcji.

Książki księdza nie czytałem, może i bardzo dobra, ale jest sporo jego wypowiedzi w internecie np.:

Człowiek ważniejszy niż wolność

Analizowanie wolności w oderwaniu od człowieka i od stopnia jego dojrzałości to ideologiczna utopia, który sprawia, że człowiek zaczyna używać własnej wolności przeciwko samemu sobie. Największą krzywdą, jaką można wyrządzić dzieciom i młodzieży, jest dawanie im wolności w oderwaniu od wychowania. Kto nie rozumie tego, kim jest i po co żyje, ten nie jest w stanie używać wolności w sposób rozumny. Wolnością w sposób mądry i odpowiedzialny posługują się jedynie ci ludzie, którzy używają jej po to, by przyjmować miłość, by uczyć się kochać, by mobilizować się do nieustannego rozwoju, by chronić swoją bezcenną godność, by szukać prawdy, która wyzwala z systemu iluzji i zaprzeczeń oraz by zło w sobie i wokół siebie zwyciężać dobrem.

Zdecydowanie byłbym ostrożnym w polecaniu książek księży, to propagandowi specjaliści od przemycania chorej religijnych dogmatyki i apologii chrześcijańskiego opisu świata, w każdym tekście.

PS. Tak, wewnątrz episkopatu (a i całego kleru) bagienko cały czas się gotuje (zdarzają się tam także ludzie mądrzy i przyzwoici), ale tylko czasem coś na wierzch wypłynie, ale wszystko to bracia w Chrystusie, którzy pilnują, aby prawdę o Kościele, to zachowywać tylko dla siebie, a na zewnątrz to ma być tylko ta Prawda, która was z kasy wyzwoli.

Pozdrawiam

@@@
.

#205
01-04-2013 10:59
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Elasp
.
>Tak samo normatywnym słowem jest np. "logika". Logika nie traktuje o tym, jak ludzie rozumują, ale o tym, jak powinni rozumować (nawet jeżeli rozumują w sposób opaczny, a zwłaszcza wtedy).
pl.wikipedia.org/wiki/Logika

@@@
.

#206
01-04-2013 10:58
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Elasp

> Bo takie jest przecież znaczenie słowa "wartość".
pl.wikipedia.org/wiki/Wartości

Wartość

Wartość, jedna z podstawowych kategorii filozoficznych, istotna zwłaszcza w etyce, estetyce, antropologii, a poza filozofią np. w religii i teologii, psychologii, socjologii, etnologii, teorii kultury i prawa. Stanowi odrębny przedmiot badań aksjologii.

Oznacza coś, co - w sensie absolutnym lub na gruncie danego zespołu poglądów - jest cenne i godne pożądania i co stanowi (winno stanowić) przedmiot szczególnej troski oraz cel ludzkich dążeń, a także kryterium postępowania człowieka.

Pojęcie wartości może być odniesione m.in. do idei, osób, rzeczy, sytuacji, zjawisk itp. - lub do ich określonych właściwości. Może istnieć samodzielnie bądź wchodzić w skład większego systemu czy hierarchii. W zależności od dziedziny, jakiej dotyczą, wartości dzieli się na: moralno-etyczne, religijne, estetyczne, kulturowe itd. W zależności od zasięgu - na ogólnoludzkie i lokalne: np. narodowe, osobiste. Mówi się też o wartościach niższych i wyższych, materialnych i duchowych, co zwykle łączy się z ich hierarchizowaniem.

Fundamentalne znaczenie filozoficzne ma kwestia sposobu istnienia wartości oraz to, czy przysługują one przedmiotom obiektywnie, niezależnie od podmiotowej oceny, czy subiektywnie, wyrażając partykularne i uwarunkowane różnymi okolicznościami postawy grup lub jednostek (relatywizm). Ten pierwszy problem rozwiązywać można analogicznie jak spór o uniwersalia (realizm, nominalizm, sermonizm).

Przy rozstrzyganiu drugiego, prócz poglądów skrajnych (obiektywiści i subiektywiści), rysują się też stanowiska pośrednie, widzące w wartościowaniu wypadkową pewnych obiektywnych cech przedmiotu (sprawiają, że może on być "nosicielem" danej wartości) i subiektywnych sądów na jego temat, wynikających wszakże w jakimś stopniu z dostrzeżenia owych cech.

Wartości stanowiły i stanowią przedmiot zainteresowania wielu myślicieli, od Sokratesa i Platona po M. Schelera i N. Hartmanna. W Polsce zajmowali się nimi m.in. R. Ingarden, T. Kotarbiński, M. Ossowska, W. Stróżewski, W. Tatarkiewicz, J. Tischner.


@@@
.

#207
01-04-2013 10:58
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi darkside
>M.Dziewiecki jest księdzem, a jego książka niezła i sporo mówi o tym, jak poznawać innego i nauczyć się unikać autoprojekcji.
No, no.... Dziewiecki jest jednym ostatnich jakich bym chciał czytać w tej dziedzinie patrząc na wiele jego medialnych wystąpień, choćby tutaj..
Jako że lubię Cię i szanuję sięgnę po tę lekturę w przewidywalnej przyszłości, nieco poza kolejką, ale biada Ci jeśli mnie będą zęby bolały!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

szarley (54912 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi lumbago
>>Biskup? a to ciekawe W której szkole matura z historii się kłania?
>Okej, niedoszły biskup to też biskup, tyle że niedoszły, co nie?
>
okej niedoszły noblisto

szarley (54912 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
> Gdyż ich dokładne sprecyzowanie zdecydowanie utrudniło by manipulowanie tym wielce rozciągliwym hasełkiem.Pobawię się trochę inną niż Pan złośliwością i poniżej przedstawiam - wyartykułowane w najlepszej wierze - wartości jakimi kierował się Jezus Chrystus. Podstawą do tego wyboru było "Kazanie na Górze", gdzie wartości te są określone wyraźnie:

Nie rozumiem. Gdzie tu jest złośliwość?
Duży uśmiech dla Pana za obiektywizm tego wpisu
W moim przekonaniu obiektywizm i złośliwość się wykluczają.

#210
01-04-2013 11:59
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi astrotaurus
He he, mnie też zęby bolą w przypadku jego wypowiedzi, czy wykładów. Np. o miłości. Natomiast, to co wyłuszczyliście z panem Andrzejem na zielono jest niezłe. Tyle. Nie umrzesz od tego, jakby co (możesz przejrzeć trochę na chomiku). Mnie chodzi o konkretny mechanizm, dobrze wyłuszczony w zlinkowanym artykule, a Dziewiecki opisuje to o.k. Natomiast inne wypowiedzi, publikacje, wykłady to generalnie nie moja bajka i irytują mnie, tak jak Was. Dobro dla drugiego jest u niego oczywiście pojmowane arbitralnie i wiadomo skąd pochodzi. Nie da się tego słuchać czy czytać. Ale książka "Sztuka porozumiewania się" jest raczej o mechanizmach, a nie o ideach.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365