 |
Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-07-2013 20:46 | Pan cogito (182 punktów) | Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga?
1 na 3 | Chodzi mi o to, czy człowiek myślący racjonalnie, może twierdzi że boga nie ma, nie mogąc tego udowodnić? Czy da się udowodnić nieistnienie boga czy tak samo jak wierzący ateiści wierzą w to że go nie ma? Temat bardzo banalny więc był pewnie przerabiany, prosiłbym może jakieś artykuły lub wątki podobne do tego  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 #526 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | Znowu odniosę się do istoty, bo nie mam czasu odpyskiwać. > Czy Ty naprawdę nie jesteś zdolny do uwzględniania całości treści moich wypowiedzi (że o dorobku ludzkości już nie wspomnę)?Człowieku, ja rozumiem doskonale, co piszesz, o nadawaniu cechy istnienia itd ... Tylko to nie ma nic wspólnego z faktycznym istnieniem, a jedynie z percepcją tego istnienia przez człowieka. Są na to MILIONY dowodów. Istnienie czegoś jest OBIEKTYWNE, a nie subiektywne. Skoro tego nie rozumiesz, nic więcej w tym względzie nie mogę dla Ciebie zrobić. > >to tylko założenie, że dalej jest ściana, której nie rozumiesz.> Tak tak, wierzący uwielbiają nakładać sobie na mózg taki kajdan żeby uchronić głupotę religijnych twierdzeń przed krytyczną analizą. Jak coś jest wyjątkowo głupie to najlepiej im uznać, że jest boskie i przez to niepojęte.Moje założenie jest o "scianie" a nie jej boskości. > >Tak dopuszczam, że to tylko ściema,> ale:> >Nie wiem. Moja definicja dotyczy jakby jednego, ale nie rozstrzyga tego zagadnienia,> Czyli tak sobie bełkoczesz byle bełkotać bez potrzeby odniesienia swoich poglądów do całokształtu tych spraw na świecie jak choćby:> >Raczej chodzi o różne przejawy działania tego samego boga.> kiedy ludzie wierzą w tak wielu bogów, niektórzy nawet w wielu naraz.Ogólny charakter definicji sprawia, że nie jestem w stanie odnieść się do kwestii szczegółowych, nic to nie ujmuje definicji. > > Dlatego też ja uważam, że za swojego życia, kolega nie zaobserwuje zamiany atomu w smoka.> Czyli Ty masz tak obcykanego swojego boga, że podejmujesz się opinii przewidujących jego poczynania?Twój problem polega na tym, że mieszasz cały czas dwa porządki: ludzki, racjonalny, z nieracjonalnym (niefizycznym). Tymczasem mój bóg z definicji jest fizyczny. Świat nasz istnieje już kilkanaście mld lat, my ludzie obserwujemy go od kilkunastu tysięcy lat, w tym kilkaset lat powiedzmy naukowo. Nie wykryto dotychczas tak spektakularnych zjawisk jak zamiana atomu (czy czegoś malutkiego) w smoka (czy coś tak wielkiego), stąd wyciągam racjonalny wniosek, że marne są szanse aby coś takiego stało się w ciągu najbliższych 50 lat. > >Bogiem zajmują się wierzący i niewierzący (czego dowodem jest m.in. ten portal)> Nie Bogiem, ale stanem waszych otumanionych umysłów i spowodowaną tym dewiacją w stosunkach społecznych.Poczytaj bardziej uważnie Racjonalista.pl. > >To cecha grupy> Bycie niewierzącym to po prostu cecha grupy naukowców i już można to zlekceważyć?Cechą jest sceptycyzm, a nie bycie niewierzącym. > >nie świadczy o tym, że człowiek inteligentny nie wierzy w boga (bo do tego chyba zmierzasz).> Ja nie widziałem takiej sugestii w wypowiedzi darkside'a... a z doświadczenia wiem, że wyższa inteligencja (erudycja, oczytanie) zwiększają arsenał środków którymi otumaniony wiarą człowiek umie się oszukiwać broniąc swego upośledzenia.To tylko opinia, równie dobrze z twoich doświadczeń wynika że im wyższa IQ tym, silniejsza wiara. > >2. Gdyby zrobić badania IQ wśród biskupów, wyszłoby, jak sądzę, że są inteligentniejsi od przeciętnych ludzi i zapewne 100% wierzących. Co z tego wynika?> Wynika? Wynikałoby. Ewentualnie.> Zrób, żałosny manipulancie, takie badania skoro potrafisz przewidzieć wyniki.Wystarczy odrobinę pomyśleć, oczywiscie 100% pewności nie mam, ale 90% tak. Już widzę kolega w nerwach. Już nie pierwszy raz dyskusje z Tobą idą w tym kierunku. Wiem skąd to się bierze. Po prostu nie ma możliwości aby na gruncie nauki przyjąć 100% pewność, że bóg nie istnieje. Po prostu nauka musi dopuszczać taką możliwość. Ty na siłę zawsze kombinujesz to jakoś tam ukryć, ale sam przynajesz, że tak po prostu jest. I zostaje Ci tylko frustracja. Dam Ci radę: po prostu nie gadaj o tym bogu, skoro go nie ma i już! Półtorej bańki baksów od Templetona masz raczej w kieszeni! > >A teraz trochę zabawniej:> Eeee, jedynie trollowaciej i głupkowaciej.Mohery też zawsze tak mówią, jak się jakiś żart o księdzu walnie. |
#527 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > >Te przesłanki powstały w Twoich myślach. Mają pewne podstawy w sytuacji człowieka w fizycznym świecie, ale Twe oparte na nich wnioskowanie jest empirycznie nieuzasadnione.> Z grubsza się zgodzę.Cieszę się. Tak szybko można dojść do zgody (przynajmniej z grubsza). > Jednak to nic złego, ani niestosownego analizować rzeczywistość, wyciągać wnioski, budować modele, itd ...Oczywiście. > Oczywiście wnioskowanie o istnieniu boga jest empirycznie nieuzasadnione,Dokładnie tak. > ale już o dopuszczeniu jego istnienia, na poziomie większym niż istnienie gargamela już tak. Przynajmniej tak myślę.Bóg tak jak Ty go zdefiniowałeś - inteligentny i wpływający na świat jest dopuszczalny dopiero po odrzuceniu dorobku nauki. Jest możliwy dopiero po zmianie praw fizyki, a to dlatego, że znamy już przekształcenia materii od prawie samego początku wszechświata do dzisiaj (jeśli nawet nie w szczegółach, to jasne jest, że mogło to wszystko powstać bez dodatkowych, jakichś zasadniczo nieznanych - np. boskich - sił) i trudno tu już gdziekolwiek zmieścić jakąś boską ingerencję. I dlatego to jest mniej więcej taki sam stopień prawdopodobieństwa istnienia, jak w przypadku gargamela. > Ja cały czas odnoszę się do mojego boga, z mojej (marnej jak większość uważa) definicji. W niej nic nie ma o boga pozamaterialnym, ani materialnym. Mój bóg jest fizyczny (z założenia istnieje: a jak coś istnieje to musi takie być - fizyczne). Podział na świat "fizyczny" i "niefizyczny", w sytuacji gdy rozważamy byt, który istnieje, jest bez sensu.Masz rację, ale to może zrób jeszcze krok dalej i niech ten Bóg będzie jeszcze weryfikowalny? > >A wyciąganie wniosku o istnieniu przyczyn wydaje ci się uprawnione zawsze i wszędzie, nawet tam gdzie ich zupełnie nie widać, tylko dlatego, że gdzie indziej potrafisz je wskazać? Jest to zupełnie nieuprawnione uogólnienie.> Tak jest to uogólnienie, ale w mojej ocenie bardziej uprawnione niż Twoje. Inaczej: są pewne przesłanki że nie wszystko ma przyczynę, są jednak słabe, jeszcze wiele rzeczy tam nie rozumiemy, itd...Najlepiej przyjąć Boga i wtedy obojętnie, czy są przyczyny, czy ich nie ma wszystko staje się jasne. Bóg zawsze jest przyczyną i sprawa załatwiona. A racjonaliści nawet się z takim założeniem średnio chcą kłócić. Jedynie właśnie jakiś dowodzik...? > Natomiast przyczynowość zjawisk jest łatwo obserwowalna i zrozumiała, bardziej też fizycznie zbadana niż matematycznie wymodelowana. Dlatego przyjmuję przyczynowość na 99%, ale pewności 100% nie mam. Te 99% (niech nawet 90%) to dla mnie już mocna przesłanka.Jak dla mnie Ty myślisz całkiem nawet sceptycznie, tyle że konsekwentnie powinieneś również sceptycznie podchodzić przede wszystkim do swoich pomysłów, zwłaszcza tych, które są - jak sam przyznajesz - niedowiedzione. > >Tak, tylko taki Pan Bóg jest właśnie nieetyczny już z tego tylko względu, że nie uzasadnia przed ludźmi swoich wyroków, które zapadają na tym padole łez. Nie wiadomo dlaczego muszą oni cierpieć.> A cóż to jest etyka? Kto ustala zasady? Problem polega na tym, że zakładając istnienie boga, musisz dopuścić inną logikę (boską), wtedy nasze oceny są G warte. Wiem, że to praktycznie zamyka możliwość oskarżania boga, pozostaje tylko być "potulnym baranem". Niemniej to co piszę jest logiczne.Wolę być chyba nielogiczny i cieszę się, że empiria na razie przyznaje mi rację. I to nawet jeśli dokładnie w chwili kliknięcia na przycisk "odpowiedz" po napisaniu poprzedniego wpisu, w którym napisałem, że powiedziałbym bogu "spie.dalaj" zadzwonił telefon z domu... z wiadomością, żebym natychmiast przyjechał, bo coś się stało... Jeśli tak ma działać miłosierny bóg, to teraz jest tekst dla niego: NIKT NAS NIE JEST W STANIE SKOMPROMITOWAĆ BARDZIEJ, NIŻ UCZYNIMY TO SAMI!(Na szczęście nic bardzo poważnego się nie stało, ale przez całą drogę do domu o tym myślałem. To na ch.j mi dawałeś rozum, skoro żądasz niewolniczego posłuszeństwa? Chyba wiem ... stworzyłeś człowieka wolnym po to, by mógł Cię ktoś czcić z własnego wyboru. ... ale ... niech tylko któryś spróbuje podskoczyć...  ) Przecież to jest bez sensu.> >Jako rozsądny i jednocześnie emocjonalny człowiek mogę tylko dwoma rękami podpisać się pod zdaniem Christophera Hitchensa: Gdyby przyszedł do mnie Bóg i kazał mi złożyć mu w ofierze moje dziecko odpowiedziałbym mu: SPIE.DALAJ! (I naprawdę bardzo trudno przyszło mi tu wstawienie kropki zamiast odpowiedniej litery).> Być może zdziwisz się, ale ja postąpiłbym podobnie.Dla mnie to jest dowód na Twój humanizm. > >>To co napisałeś to klasyczne poplątanie: zakładam że bóg istnieje i jednocześnie posługuje się ludzką logiką,a nie boską.> >J.w. (nawet bez wykropkowanych liter)> Można i tak. Myślę, że jednak rozumeisz, to co napisałem.Tak, tylko zamiast poplątania ja sobie od razu daruje myślenie o Bogu, a powołuję się na niego wyłącznie hipotetycznie - celem ukazania jego obłudy i parszywości, gdyby tylko istniał. Każdy bóg okazuje się byś ostatecznie bardzo ludzki. Oczywiście, że bogowie kierują się własną logiką i tak na prawdę cierpimy tylko dla naszego dobra. Ciebie to przekonuje? > >>>Jakiś dowód na istnienie takiej istoty?> >>Nie ma!> >No właśnie, koniec dyskusji.> Niby dlaczego? Gdybyśmy jako ludzie, rozmawiali tylko o tym, na co są dowody to daleko byśmy nie zaszli. Najpierw jest dostrzeżenie "czegoś", albo tylko "wyobrażenie", że może coś takie lub inne być, potem sprawdzanie, a potem dopiero dowód. W przypadku boga, jeśli w ogóle istnieje, jesteśmy być może na początku tej drogi.Dobra, ale to trzeba mieć zacięcie teologiczne. Ostatecznie guzik z tego "wyobrażenia" "czegoś" wychodzi. > >Zupełnie nie chodzi mi o KrK. Chodzi mi o Ciebie.> No to zupełnie nie kumam o co Ci chodzi. Czy ja zabraniam komukolwiek szerzyć humanizm?Chodziło mi o Twój osobisty humanizm. |
#528 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > No to tu też się różnimy. Mnie niektóre maści radykałów się podobają.<Mnie też.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#529 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > Mój bóg ma szansę istnieć. "Daję" mu ją m.in. dlatego, że od tysięcy lat, jakimś dziwnym, niezrozumiałym do końca sposobem wszystkie (albo większość) cywilizacje i ludzie "czuli" obecność takiego lub innego boga/innego świata. I dlatego nie lekceważę tych historii. Tak jak przez tysiące lat odczuwali ból w kościach, ale nie wiedzieli czym jest, tak jak przez tysiące lat niektóre zwierzęta "czują" trzęsienie ziemi zanim nastąpi, itd ... nierozumiejąc ich, tak i my możemy "czuć" istnienie jakiegoś boga, nie rozumiejąc co się dzieje. I ja dopuszczam taką możliwość, bo widzę, że w przyrodzie takie zjawiska mają miejsce.<Twój bóg nie ma szansy istnieć ponieważ jak przyznałeś jest ich wielu, w różnych cywilizacjach. Prawda że jest ich wielu. Ale fizycznie może być tylko jeden. Gdy będzie ich wielu, to może się jednocześnie zdarzyć że jeden z nich przyspieszy prędkość światła a drugi ją zmniejszy. Może się zdarzyć że jeden bóg zlikwiduje tego drugiego a na końcu może popełnić samobójstwo. Może już dawno to zrobił. Sam przyznałeś że się nie zamanifestował. Dlaczego nie można twierdzić że boga nie ma bo unicestwił samego siebie i dlatego nie daje znaku istnienia. W czym moje twierdzenie jest gorsze od twojego, że on może być tylko milczy? A jednak istnieje ich wielu i istnienie więcej niż jednego boga jest dowodem na ich brak. Bóg z twojej definicji nie istnieje fizycznie. Wszystko co istnieje fizycznie musi być fizycznie namacalne. Jeżeli istnieje coś w naturze o czym nie wiemy, to nie mówimy o tym, bo brak nam jakiegokolwiek poznania. O bogu jednak mówimy, przy braku jakichkolwiek śladów jego istnienia. Musi więc on być w naturze czyli w nas. Ty bronisz hipotezy boga której teoretycznie nie można wykluczyć. Ale bogowie religii nie są hipotezą tylko dogmatem. Twój bóg, tak jak go definiujesz, jest niczym innym jak platońską ideą. Całe niebo usłane było ideami platońskimi, wiele z nich pospadało w miarę postępu nauki. Idee platońskie nie istnieją obiektywnie, nie istnieją bez neuronowego pola. Możesz twierdzić że istnieje możliwość istnienia boga tak długo, dopóki nie zechcesz go definiować bo wtedy zaczynają się kłopoty. Zwierzęta nie tylko wyczuwają zbliżające się trzęsienie ziemi, to potrafią też sejsmografy. Szczury uciekają ze statku zanim ulegnie awarii. Instrumentów przewidujących awarię statku nie posiadamy. Czy to jest dowód na istnienie boga? Proponuję ci poczytać Konrada Lorenza który zajmował się badaniem zachowań zwierząt. Wtedy może obejdziesz się bez potrzeby argumentu boga.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#530 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? |
> Człowieku, ja rozumiem doskonale, co piszesz, o nadawaniu cechy istnienia itd ... Tylko to nie ma nic wspólnego z faktycznym istnieniem, a jedynie z percepcją tego istnienia przez człowieka. Są na to MILIONY dowodów. Istnienie czegoś jest OBIEKTYWNE, a nie subiektywne.Czyli ciągle nie rozumiesz i widzisz że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...A ja Cię tak prosiłem u uwzględnianie wszystkiego naraz, w tym także tego, że o "obiektywnym" istnieniu orzeka subiektywnie człowiek z perspektywy jedynie mu dostępnej i dla celów jedynie własnych. I tego, że percepcji człowieka podlega naraz cały wszechświat ze wszystkim co w nim zachodzi I głównie tego kto i po co wciska puste poznawczo pojęcie boga do rozmowy - to jest przecie głównym tematem wątku. Dasz radę? > Ogólny charakter definicji sprawia, że nie jestem w stanie odnieść się do kwestii szczegółowych, nic to nie ujmuje definicji.I ciągle nawet podstaw definiowania nie ogarnąłeś. Definicja co nie definiuje obiektu definiowanego ma językową formę definicji, ale poznawczo jest bzdetem. Ty z oślim uporem odmawiasz nawet uściślenia czy chodzi o obiekt Twojej wyobraźni czy błaźnisz się poważnie postulując związek tego czegoś ze światem rzeczywistym. > Twój problem polega na tym, że mieszasz cały czas dwa porządki: ludzki, racjonalny, z nieracjonalnym (niefizycznym).Twój problem polega na tym że masz jakieś zwidy i pleciesz dyrdymały o moim mieszaniu wymyślonych przez Ciebie zbitek słownych. Chyba że ja się nie znam (po mojemu każde wdepnięcie w "boga" musi powodować dalszy bełkot), a Ty potrafisz wyjaśnić co mówisz o porządkach i ich cechach w tym czy istnieje i jakie ma cechy na przykład porządek nieludzki fizyczny itp. > Tymczasem mój bóg z definicji jest fizyczny.Z tego co wydumałeś na początku nic podobnego nie wynika koniecznie. No ale skoro już rozwinąłeś definicję swojego boga to powiedz chociaż co to z grubsza znaczy, że jest on fizyczny. > stąd wyciągam racjonalny wniosek, że marne są szanse aby coś takiego stało się w ciągu najbliższych 50 lat.Racjonalny wniosek co do działania czegoś co może działać w sposób dowolny i o czym nic tak naprawdę nie wiesz...? No, no! > Poczytaj bardziej uważnie Racjonalista.pl.Konkret jakiś proszę, nie ogólnikową pyszałkowatość. > To tylko opinia, równie dobrze z twoich doświadczeń wynika że im wyższa IQ tym, silniejsza wiara.Bzdura! Wiara nie jest silniejsza albo słabsza tylko jest, albo jej nie ma. Nieporozumienia biorą się z rozpatrywania wiary w odniesieniu do zestawu twierdzeń (głoszonych przez organizacje religijne) kiedy można ją rozpatrywać wyłącznie w odniesieniu do pojedynczych, odrębnych twierdzeń. I uwzględniając potoczne pojmowanie "siły wiary" w dalszym ciągu z moich doświadczeń w żadnej mierze nie wynika to co wygłosiłeś. > Wystarczy odrobinę pomyśleć, oczywiscie 100% pewności nie mam, ale 90% tak.Wystarczy odrobinę pomyśleć aby wiedzieć, że bez względu na to jaki procent pewności sobie przyznasz i tak głosisz bezpodstawny bzdet. > Już widzę kolega w nerwach.Już widzę jak kolejny namiętny producent bełkotu o bogach schematycznie ucieka się do głupkowatej psychoanalizy. > Ty na siłę zawsze kombinujesz to jakoś tam ukryć, ale sam przyznajesz, że tak po prostu jest.Żałosne! Nie muszę ratować honoru nauki przed Brzostowskim, bronić jej przed wciskaniem boskich bzdetów do pseudonaukowych wypocin - nauka żyje swoim życiem mimo wielotysiącletniej i ciągle jeszcze potężnej ciemnoty. Próbuję tylko pomóc Ci pomyśleć byś nie robił z siebie pośmiewiska takim wciskaniem.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#531 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > >Zupełnie, ale to zupełnie mnie nie dziwi, że mianem współczucia określasz litowanie się nad samym sobą, Brzostowski .> Wybieg mało sprytny, okazało się że z tymi definicjami nie jest tak, jak sam piszesz, to teraz Ci głupio, to personala walnąłeś, co? Przyzwyczajony jestem.Brzostowski, biedny debilu. Mod.: Unikaj takich epitetów.Gdybym na własne oczy nie widział, w życiu bym nie uwierzył, że ktoś może nie rozumieć znaczenia przedrostka współ-  . współ- "pierwszy człon wyrazów złożonych, wskazujący na wspólną z kimś cechę, na wspólne z kimś występowanie w jakimś charakterze, na wspólne działanie itp., np. współbiesiadnik, współpraca, współodpowiedzialność, współwinny, współrządzić" (Słownik Języka Polskiego PWN, t. III, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 1995, s. 713). > To udowodnione big_zyd, wykazałem bezspornie, aby coś istniało nie musi istnieć definicja tego czegoś.Trudziłeś się najzupełniej niepotrzebnie, boż tego nikt nigdy nie kwestionował  . > Nie mają zatem znaczenia rzeczowniki i przymiotniki.Gdy przychodzi do orzekania o statusie ontologicznym - mają jak najbardziej. > Skoro dopuszczasz możliwość istnienia zjawisk i bytów, których nie możemy zbadać, musisz zatem dopuścić także istnienie boga (także tego marnie przeze mnie zdefiniowanego),Jedynym, co w Twojej "definicji" daje pole do jakiegokolwiek namysłu, jest wyrażenie w sposób dowolny. Bo resztę - jak już pisałem - daje się zastosować i do szympansa. Ową dowolność można rozumieć na dwa - i tylko dwa - sposoby. 1. uniezależnienie od fizyki 2. uniezależnienie od logiki. Można sobie wyobrazić, że w innych rejonach hipotetycznego multiversum bytują sobie jakieś Bardzo Potężne Istoty, dla których przekraczanie znanych nam praw fizyki to bułka z masłem i jak zechcą jakim tunelem czasoprzestrzennym macki do naszego wszechświata zapuścić, to przestawienie Ziemi pod Syriusza w pięć minut nie sprawi im żadnej trudności. Może tak być. Znane nam prawa fizyki nie muszą obowiązywać wszędzie i mogą istnieć metaprawa znane nam prawa przekraczające. www.youtube.com/watch?v=OKnpPCQyUecNie mogą jednak istnieć prawa nielogiczne. > Trochę tak, to taka ciekawostka, była. Dzisiaj każdy wie, że nie zadaje się absurdalnych pytań i nie wyciąga absurdalnych wniosków,Nie każdy. Ty nie wiesz. > bo historia już zna takie zjawiska i zawsze jest tak, że to tylko brak wiedzy. Jest to zatem ciekawostka intelektualna i tyle. Przypomnij sobie paradoksy Zenona z Elei,Paradoksy Zenona nic do tego nie mają. To inny poziom rozważań. > Cała nasza nauka, ma ogromne problemy z rozumieniem nieskończoności,...nieskończoności zresztą też nie. > To zależy co masz na myśli. Przykład z BB odnosił się częściowo do: kamieni i ich podnoszenia oraz wyciągania wniosków o istnieniu lub nie, czegoś na podstawie dobrych lub złych definicji.Wewnętrznie sprzecznym atrybutem Wszechmocy przecie nie ateiści, a wierzący Boga obdarzają. > Ale jak rozumiem mammy już wyjaśnioną absurdalność sprzeczności z kamieniamiNie rozumiesz. > (w tym sensie, że wiemy iż na tej podstawie nie można rozstrzygnąć o istnieniu lub nie boga)Można. Nielogicznego być nie może. > Dlatego pod tym kątem już nie będę pisał o BB.Obiecanki-cacanki...  > Tyle tylko, że nie wiem, czy wiesz wkraczasz już w obszary, które są jakby "zarezerwowane dla mnie".A niechże mnie Ręka Boska broni!...  > A cóż to jest nieistnienie czasu big_zyd?Stan bez większych trudności dający się matematycznie opisać - choć słabo wyobrażalny dla naszych przez czas wyrzeźbionych umysłów. Liczba 138 002 459 331 990 872 też jest dla nas "intuicyjnie" zupełnie nieuchwytna, działaniom matematycznym poddaje się jednak jak ta lala. > Piszesz że logika obowiązuje?Tak. > A widziałeś gdzieś coś co było nieskończenie gęste? Szansa na poznanie tego co było przed BB, to zlepek marzeń i chciejstwa.To kwestia pracowitości i cierpliwości. I pieniędzy. > Tyle tylko, że nie ma też dobrej definicji materii,Jest. > Czy znasz gdzieś coś o nieskończonej gęstości? Czy Twoja wiedza oraz osiągnięcia nauki pozwalają na przyjęcie bez logicznego zgrzytu, że coś takiego może istnieć?Owa "nieskończona gęstość" to taki luźny koncept ad hoc, byle jakoś doraźnie "obsłużyć" Niezrozumiałe. Nie ma żadnego umocowania empirycznego i nikt nie twierdzi, że ma. Pozwala ten koncept jakby łatwiej dyscyplinować namysł - tylko taki i aż taki z niego pożytek. Jest to wyraz pewnej bezradności wynikającej z braku możliwości empirycznego rzeczy testowania. Ale ta bezradność też się może kiedyś skończy. > Powiesz: Oj tam, oj tam, tak wychodzi z modelu. Powiesz, z resztą wtedy działały inne prawa fizyki, nie było czasu i w ogóle! Ekstra, czyli hokus pokus!Jednak i wtedy 2+2 dawało 4, nie 715. > Myślisz, że jest daleko od tego hokus pokus, do mojego dopuszczania możliwości istnienia kogoś na kształt boga (wg mojej marnej definicji)? Uważam, że jest niedaleko.Se uważaj  . Nie mój problem.
Wstydzimy się, że mamy takiego przełożonego, który ośmieszył Nasz Radom przed całą Polską i Kurią Biskupią znajdującą się właśnie w Radomiu. (...) My, policjanci, oczywiście boimy się składać prawdziwe zeznania... (z listu policjantów radomskich) |
| Barbiel (1106 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > I to nawet jeśli dokładnie w chwili kliknięcia na przycisk "odpowiedz" po napisaniu poprzedniego wpisu, w którym napisałem, że powiedziałbym bogu "spie.dalaj" zadzwonił telefon z domu... z wiadomością, żebym natychmiast przyjechał, bo coś się stało... Jeśli tak ma działać miłosierny bóg, to teraz jest tekst dla niego:> NIKT NAS NIE JEST W STANIE SKOMPROMITOWAĆ BARDZIEJ, NIŻ UCZYNIMY TO SAMI!> (Na szczęście nic bardzo poważnego się nie stało, ale przez całą drogę do domu o tym myślałem.Próba charakteru?  U mnie w rodzinie nie do pomyślenia byłoby takie straszenie. Jeśli już to "przyjedź, mamy sprawę, ale to nic groźnego" Albo "Jesteś potrzebny," Po co ktoś ma się denerwować więcej niż musi. Mnie też kiedyś przytrafił się niezwykły zbieg okoliczności. PS. Swoją drogą bardzo ciekawa rozmowa między Tobą i Brzostowskim Myślałem, że dam plusiki, a tu nie da się |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|