Chcesz wiedzieć więcej? Zamów dobrą książkę. Propozycje Racjonalisty:
Złota myśl Racjonalisty:
"Etyczne spojrzenie na charakter człowieka jest bardzo jednostronne. To prawda, że takie cechy jak prawdomówność, odwaga, uczciwość, sprawiedliwość, życzliwość, skromność, pracowitość, wspaniałomyślność są godne podziwu, ale nie powinny one przesłaniać nam innych – również doniosłych – choć zazwyczaj nie włączanych do moralności cech osobowości ludzkiej takich jak umiłowanie muzyki,..
Dodaj swój komentarz… Andrzej Koraszewski - dziękuję Drogi Panie Doktorze, Przeczytałem jednym ciągiem wszystkie Pana artykuły w "Racjonaliście". Zapewne ma Pan poczucie wołania na puszczy, beznadziei. Podejrzewam, że jest jednak całkiem sporo takich czytelników jak ja, którzy mają ochotę po prostu powiedzieć: dziękuję. Bardzo serdrecznie pozdrawiam
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 26-12-2004
Reklama
waldmarc - Otóż to! Autor artykułu trafił w sedno. Dla ponurego doktrynerstwa nic jest tak groźne , jak zwykły ludzki śmiech. Pokazał to też dobrze U. Eco w "Imieniu róży", gdzie fanatyczny Jorge doskonale zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczne dla Kościoła jest dzieło Arystotelesa o komedii. Dopóki przeciwnik traktuje poważnie różne niedorzeczne wynurzenia, dopóki wdaje się w "naukowe" dyskusje z ich głosicielami, dopóki z namaszczeniem debatuje nad ważką kwestią błony dziewiczej żyjącej przed setkami lat Izraelitki, dopóty nie jest on szczególnie groźny. Można go zagłuszyć potokiem teologicznego (lub ideologicznego) bełkotu, który uzasadni największe głupstwa, a jak są po temu możliwości sięgnie się i po niezawodny argument ognia i miecza. Ale śmiech to jest dopiero przeciwnik. On może przynieść prawdziwie niepowetowane szkody. Stąd ta wściekłość wszelkiej maści ortodoksów podnoszacych lament nad obrazą uczuć religijnych. Szopka z postaciami ze świata rozrywki odgrywającymi bożonarodzeniową scenkę jest nieporównanie groźniejsza niż opasłe tomy dzieł religioznawczych. To dzięki śmiechowi walą się w gruzy "święte" wymysły produkowane przez wieki przez żyjącą z nich kastę kapłanów. To śmiech pozwala dostrzec, że w uświęconych symbolach nie kryje się nic głębokiego, nie ma tam żadnej tajemnicy, cudów i czarów. Spójrzmy na to w ten sposób, gdy następnym razem zobaczymy nadętego opasłego szamana w brokatowej pelerynie wymachującego mokrym pękiem farfocli nad stosem podpasek.
Autor: waldmarc Dodano: 24-12-2004
Pokazuj komentarze od pierwszego Aby dodać komentarz, należy się zalogować Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto.. Reklama