Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.584.153 wizyty
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7299 tekstów. Zajęłyby one 28800 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2942 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Wiara w wiarę w Boga sprawia, że ludzie nie są gotowi potwierdzić czegoś, co jest oczywiste - tego mianowicie, że większość tradycyjnych opowieści o Bogu nie jest bardziej wiarygodna niż opowieści o Świętym Mikołaju i Wonder Man.

Dodaj swój komentarz…
Mariusz Agnosiewicz - Odpowiedź   3 na 3
Pod większością obaw Andrzeja wobec etyki przez internet podpisałbym się i ja, więc zasadniczo jedynie pozornie tekst jest polemiczny z moim materiałem. Głównym moim zastrzeżeniem było bowiem jedynie uzupełniające potraktowanie tej formy wobec podstawowej w szkołach - tam gdzie nie da się (póki co) utworzyć grupy etycznej ze względu na liczbę chętnych. A taki problem realnie istnieje. (wobec tego zastrzeżenia niesprawiedliwa jest opinia o bezkrytycznym pochwalaniu pomysłów MEN, o których zresztą trudno na razie dyskutować konkretnie gdyż prace nad rozporządzeniem dopiero się rozpoczynają).

Dlaczego e-learning nie rozpoczyna się od religii: to oczywiste - religia póki co nie ma problemów ze sformowaniem klas.

E-learning zdecydowanie nie musi być oparty na interakcji jednokierunkowej. Wszak tym, co wniósł do mediów internet np. wobec telewizji czy prasy, jest jego interaktywny potencjał.

Zdaję sobie sprawę z tego, że w wielu przypadkach problemem nie jest brak chętnych, tylko obstrukcyjne lub przynajmniej niewspierające działanie dyrekcji lub nauczycieli. Problemy te należy przełamywać, nie tylko poprzez społeczną pomoc wobec rodziców prowadzoną w szczególności przez etykawszkole.pl, ale także powinniśmy oczekiwać i wymagać tutaj wsparcia od MEN. Niemniej w wielu szkołach, zwłaszcza poza dużym ośrodkami miejskimi, problem braku odpowiedniej grupy jest realny. E-learning może być tutaj dobrym rozwiązaniem, który zdecydowanie popieram. Także jako alternatywę wobec grup międzyszkolnych, która i tak nie wszędzie jest możliwa, a tam gdzie byłaby - nierzadko dla samych uczniów byłaby bardziej uciążliwa i mniej preferowana aniżeli e-learning.

Jakie intencje towarzyszyły rządowemu pomysłowi nauczania etyki przez internet, czy chodzi o zwykłe alibi? Jak pokazałem to w swoim tekście koncepcję tę od kilku lat forsowała posłanka z Poznania, która dziś sprawuje urząd ministra antydyskryminacyjnego. Znając całokształt jej działalności na rzecz równych szans, sądzę, że nie ma powodów wątpić w intencje. Jaki kształt wyniknie z tej koncepcji w MEN - jeszcze nie wiadomo. Więc na tym etapie nie można ani chwalić ani ganić tych pomysłów. Można natomiast wysuwać swoje postulaty, które może zostaną uwzględnione. Biorąc pod uwagę, że to z PSR wyszedł sam pomysł takiego rozwiązania. PSR obecnie mógłby przesłać ministerstwu swoje uwagi, aby sprzeciwić się traktowaniu e-learningu jako jedynej formy nauczania etyki.

Co do krytyki e-learningu przez nauczycieli pracujących tradycyjnie: prawda jest taka, że mało kto lub zmiany. Internet to nowe narzędzie w nauczaniu i sądzę, że wielu tradycyjnych nauczycieli po prostu nie widziałaby siebie w roli e-nauczyciela. Przekonanie o tym, że nie można sensownie uczyć etyki poprzez dobrze zaprojektowane lekcje wirtualne opiera się albo na niewiedzy o możliwościach tej metody (np. przekonanie że jest to komunikacja jednokierunkowa) albo na niechęci do zmian.

Wprowadzenie e-learningu w nauczaniu etyki nie oznacza, że wystarczy kilkunastu nauczycieli etyki na całą Polskę. Sądzę, że w systemie tym jeden nauczyciel jest w stanie obsłużyć na jednej lekcji klasę mniejszą niż w budynku szkolnym. System ten daje jednak szansę na to, aby z jednostek lub malutkich grupek rozsianych po całej Polsce tworzyć klasy etyczne. Jeśli prawdą byłoby, że etyka uczy myślenia, a polska szkoła boi się myślenia, to e-learning może tylko pomóc sprawie, wszak ważne, aby uczniowie w ogóle uczyli się tego myślenia, a nie żeby akurat odbywało się to wyłącznie w budynkach z napisem „szkoła”.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 16-05-2012
Reklama
Andrzej Wendrychowicz - @Mariusz   3 na 3
Gdyby potraktować temat e-learningu w oderwaniu od "etycznego" szkolnego
kontekstu - pełna zgoda między nami. Ja po prostu mam dość mocne podstawy
do posądzania MEN o nieczystą grę. Gdyby temat etycznych e-lekcji od
samego początku został wzbogacony jakimkolwiek wyjaśnieniem/komentarzem,
że chodzi o zaradzenie sytuacji w najodleglejszych, odciętych od świata krańcach Rzeczypospolitej to OK.
Ale ja - i mnóstwo innych osób szczerze zaangażowanych w temat szkolnej
etyki - uważamy, że to może być tylko sposób na wyłganie się przez MEN
przed Trybunałem z zarzutu o braku dostępności do etyki.
Pomysł, żebyśmy (PSR, Racjonalista) ogłosili swoją opinię w tej sprawie,
uważam za znakomity. Natychmiast siadam do pisania propozycji takiej
opinii. Myślę, że pani minister Kozłowska-Rajewicz także będzie zainteresowana zapoznaniem się z naszą opinią.
Autor: Andrzej Wendrychowicz  Dodano: 16-05-2012
Mariusz Agnosiewicz - @Andrzej   1 na 1
Nie chciałbym odrywać projektu e-learningowego od etyki, tylko wyraźnie wskazać, że to może być jedynie uzupełnienie a nie wyparcie normalnych lekcji. Gdyby bowiem wprowadzono to jako uzupełnienie - na co liczę - to zdecydowanie popieram taką zmianę i uważam, że byłby to jeden z najlepszym kroków MEN wobec etyki od wielu lat.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 16-05-2012
ratus - Ile etyki?   1 na 1
Czegoś nie rozumiem. Czy (pomijając sposób realizacji), etyka ma być zamiennikiem religii - od pierwszej klasy szkoły podstawowej, do ostatniej klasy szkoły średniej - w wymiarze dwóch godz.lekcyj. tygodniowo? Toż to rewolucja! Więcej etyki, niż fizyki, chemii, historii, biologii....
A jeśli, co w końcu może (i powinno!!) się zdarzyć, religia wróci, tam, gdzie jest jej miejsce - do kościołów i przykościelnych sal katechetycznych to co będzie z etyką? Zostanie 2 godz/tydzień, czy się ją okroi, czy wycofa?
Czy etyka, to jest tak mało powazna sprawa, że  traktuje się ją jako erzatz religii, czy tak bardzo poważna, że trzeba ją zrobić najważniejszym (po j.polskim i matematyce) przedmiotem szkolnym?
Moja opinia:
Religia - do kościołów,  etyka - na uniwersytety, w postawówkach - lekcje wychowawcze, w szkołach średnich - nauka o społeczeństwie. 
Autor: ratus  Dodano: 16-05-2012
Andrzej Wendrychowicz - @ratus
Też tak miałem, dopóki nie dowiedziałem się dokładnie, czego "uczą" na etyce :)  Też myślałem, że to tak godzina wychowawcza. Teraz mam całkiem inaczej. Ale możemy pogadać od nowa, kiedy i jeśli religia wróci do sali katechetycznej w kościele; kiedyś wierzyłem, że niedługo tak się stanie, teraz moja wiara słabiuteńka, oj słabiuteńka...
Autor: Andrzej Wendrychowicz  Dodano: 16-05-2012
Szary Myszak - Z etyka na pieniek!   1 na 3
Juz starozytni wiedzieli, ze najlepsza szkola to pieniek albo laweczka, najlepiej w cieniu; na jednym koncu siedzi mistrz, na drugim uczen - i dyskutuja. Takiej prostej interakcji nic nie jest w stanie zastapic. E-cudaczki swietnie nadaja sie do rozpowszechniania materialow zrodlowych, wysylania i odbierania esejow, mozna tez ich uzywac do wygodnego, taniego przeprowadzania standartowych testow - w tym miejscu uzytecznosc elektronow sie konczy. Rzeczywiscie chodzi tu chyba o wykret: mamy e-strone, ktora uczy e-tyki, a jak sie komus nie podoba, to moze uzyc iPhona, zeby zlozyc e-skarge, ktora bedziemy automatycznie, elektronicznie iGnorowac...   
Autor: Szary Myszak  Dodano: 16-05-2012
Kalikles - Popieram Wendrychowicza   3 na 3
To jest właśnie główny problem filozofii (a tym samym etyki) - ludzie po prostu nie wiedzą,  co to takiego jest. Nawet "racjonaliści" - ludzie zdawałoby się wykształceni, jedynie w niewielkim stopniu orientują się, co jest przedmiotem filozofii. Moim zdaniem, za ten stan rzeczy odpowiedzialni są także sami filozofowie.

@Andrzej Wendrychowicz
Popieram pańskie obawy związane z pomysłem "etyka przez internet". Ponadto uważam, że tradycyjny sposób prowadzenia lekcji byłby lepszy. Nic nie zastąpi "żywego" kontaktu nauczyciela z uczniem,  w związku z tym trzeba walczyć dalej. Mamy chętnych rodziców i uczniów, mamy wykwalifikowanych nauczycieli. Jedynie brak chęci ze strony przedstawicieli środowiska pedagogicznego i MEN, którzy mają władzę. Nie wiem, jak jest z finansami, ale kiedy słyszy się, że posłowie dostają tablety czy inne gadżety, to myślę, że i na filozofię (etykę) powinny znaleźć się pieniądze.

Dobrym pomysłem byłoby również rozpropagowanie lekcji filozofii na tzw. Uniwersytetach III wieku. Może ktoś zna się na projektach związanych z pozyskiwaniem pieniędzy z Unii Europejskiej właśnie na takie cele?
Autor: Kalikles  Dodano: 16-05-2012
Agnieszka Kaleta - @Mariusz   1 na 1
"Jeśli prawdą byłoby, że etyka uczy myślenia, a polska szkoła boi się myślenia, to e-learning może tylko pomóc sprawie, wszak ważne, aby uczniowie w ogóle uczyli się tego myślenia, a nie żeby akurat odbywało się to wyłącznie w budynkach z napisem „szkoła”."

I jak będziemy mieli już e-learning, to czy Państwo Grzelak (załóżmy roboczo, że ich dziecko jest na platformie, a oni uznają e-etykę za nierówne traktowanie i przejaw dyskryminacji)wygrywają czy przegrywają sprawę w trybunale?
Autor: Agnieszka Kaleta  Dodano: 16-05-2012
ratus - @Andrzej Wendrychowicz
"Dawniej tak miałem, teraz mam inaczej". "Kiedyś pogadamy!"
A dopóki ktoś nas nie wyręczy w odesłaniu religii do kościołów, to sobie pobajdurzymy o alternatywie dla religii w postaci e-etyki.
Racjonalne podejście!
Autor: ratus  Dodano: 16-05-2012
RaSid
Ja, podobnie jak użytkownik ratus w komentarzu wyżej, mam wątpliwości jeśli chodzi o szukanie na siłę zamiennika dla religii. W fazie początkowej wprowadzania religii było zamierzenie, że katechezy miały być na początku lub końcu dnia nauki. Jak wiemy, często szkoły nie ustalają w ten sposób planu, bo alternatywą dla lekcji religii byłby... czas wolny. To byłoby zdrowe (tak jak alternatywą dla wiary jest jej brak). Kościół jednak wie, że na te lekcje mało kto by chodził. Dlatego postrzegam lekcje etyki jako wybieg, zapchajdziurę, pozorowanie równości wyznaniowej. Poza tym budowanie w szkole takich biegunów religia-etyka wprowadza błędne przekonanie, że religia sama w sobie jest etyczna i dzieci indoktrynowane nie muszą już jej poznawać, bo są etyczne przez swoją religijność. Gdybym jednak musiał posłać małe dziecko na "lekcje alternatywne", to chciałbym, żeby uczyło się podstaw logiki (bo przynajmniej ją postrzegać można jako przeciwstawny biegun religii). Filozofowanie o dobru i złu zostawiłbym na późniejsze etapy edukacji.
Autor: RaSid  Dodano: 16-05-2012
Andrzej Wendrychowicz - @RaSid
1.Oczywiście, że filozofowanie sensu stricto nie nadaje się dla pierwszaków.
2.Owszem, etykę władze oświatowe traktują jako wybieg, zapchajdziurę, pozorowanie równości wyznaniowej. Ale chociaż tak ją tratują, to bardzo się starają aby jej w szkole nie było. Bo dobrze poprowadzona lekcja etyki + fatalnie prowadzona katecheza = nie tylko ucieczka uczniów z religii, ale też "produkcja" potencjalnych ateistów. Czy to nie powinien być nasz cel?
Autor: Andrzej Wendrychowicz  Dodano: 16-05-2012
Kowalski - Walcząc o etykę zwiększycie wpływy..
Powtórzę jeszcze raz to, co napisałem pod artykułem pana Agnosiewicza. Etyków kształcą nie tylko świeckie wydziały uniwersyteckie, ale też watykańskie agentury w strukturach polskich uczelni. Pies jeden wie, jak się rozkładają proporcje i których etyków jest więcej, i czy z ich papierów wynika, na jakim wydziale zdobyli wymagane w oświacie kwalifikacje. Jeśli dojdzie do sformalizowania obecności etyki w planie lekcji i MEN uruchomi na ten cel etaty, to po pierwsze przedmiot religia łamane przez etyka stanie się obowiązkowy, po drugie wejdzie do zestawu przedmiotów maturalnych, po trzecie większość etatów przejmą czarni albo ich lizusy. Tego Państwo chcecie dla swoich dzieci? A może macie nadmiar gotówki i gotowi jesteście wyrzucić w błoto kolejny miliard? Czarnych aż łapy na to swędzą i nie bez powodu kształcą swoich etyków. Apeluję więc, dajcie sobie spokój z etyką, koncentrujcie się na wyrzuceniu katechezy ze szkół.
Autor: Kowalski  Dodano: 17-05-2012
Andrzej Wendrychowicz - @Kowalski
etyka/religia nie są i nie będą przedmiotami obowiązkowymi.
Autor: Andrzej Wendrychowicz  Dodano: 17-05-2012
Mariusz Agnosiewicz - Geek kontra mędrzec   2 na 2
Nie ma obecnie realnej szansy zarówno na usunięcie religii ze szkół (należy o tym mówić  postulować, ale to cel dalekosiężny), jak i na zapewnienie realnej alternatywy dla katechezy w każdej szkółce, gdzie ujawni się jeden czy dwóch niewierzących. Można oczywiście przez kolejne lata grzmieć na MEN, że nie organizuje nauczyciela z etyki dla Jasia Kowalskiego w Niskiej Wólce, tak jak i można grzmieć, że konkordat ciągle nie wypowiedziany. Można jednak posuwać się małymi kroczkami. Wiem, że bardzo trudno będzie przełamywać konserwatyzm myślenia o nowych technikach w edukacji i że wielu długo jeszcze włos jeżyć się będzie na plecach na myśl o e-lekcjach. Nie jestem przekonany, czy absolutna większość niechodzących na katechezę chciałaby mieć alternatywną etykę czy woleliby nic nie mieć, niemniej ci, którzy chcieliby takiej alternatywy (a jest ich wielu), powinni mieć do tego prawo. Młodzież znacznie lepiej czuje się z nowinkami technicznymi aniżeli mądre starsze głowy rozprawiające o tym, jak uszczęśliwić młodzież, więc sądzę, że znacznie łatwiej zaakceptowałaby i doceniła potencjał wynikający z e-learningu. Mistrz na pieńku szybko uznany by został za lamera, bo nie miał by za wiele do powiedzenia o etycznych aspektach nowego cyberśrodowiska współczesnej młodzieży. Jeśli MEN wprowadzi taką opcję, najbardziej dla mnie interesujące jest jak młodzi wolnomyśliciele to przyjmą.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 17-05-2012
ratus - nobilitacja
Zgadzając się na etykę, jako alternatywę dla religii, nobilitujemy religię jako pełnoprawną naukę, dziedzinę filozofii, degradując etykę jako "produkt zastępczy.   Czynimy etykę zakładniczką religii, wystawiając sie na pośmiewisko, robiąc z etyki "komunistyczną religię", jak pewien licealista określił w rozmowie ze mną miejsce etyki w szkole.
Przychylam się do opinii, ze polityka "małych kroków" i "wyboru mniejszego zła" jest sensowna w wielu sytuacjach - ale akurat nie w tym przypadku.
Autor: ratus  Dodano: 17-05-2012
Agnieszka Kaleta - @samorządy   1 na 1
Szkołom i samorządom spadnie motywacja do szukania rozwiązań, które zapewniałyby kontakt z nauczycielem w realu. Ze względu na oszczędności nawet jak zbierze się siedmioro uczniów, to uczniowie ci usłyszą, że gminę stać tylko na lekcje na platformie. I metodą tak zwanych faktów dokonanych nauczanie etyki skurczy się do nauczania e-etyki.
Jestem za e-platformą, za najbardziej nowoczesnymi sposobami kształcenia, ale towarzyszy mi przeczucie, że w tym przypadku nie tędy droga.

Jest niż demograficzny. Żeby uniknąć zwolnień, nauczyciele będą teraz rotacyjnie wysyłani na urlopy zdrowotne. Płatne, dodajmy. Dlaczego nie pomyślano o tym, żeby ich dokształcić? Gdyby skończyli studia podyplomowe z etyki, to zamiast siedzieć w domu i nie uczyć nikogo, byliby w szkole na potrzeby uczniów... Na potrzeby jednego ucznia! Wygląda to bardziej racjonalnie niż sytuacja, w której będą siedzieć w domu przez rok i nic nie robić.
Autor: Agnieszka Kaleta  Dodano: 17-05-2012
Mariusz Agnosiewicz - odp.
Ratus piszesz jak z księżyca. Nie ma się na co zgadzać bądź nie. Od lat w percepcji społecznej etyka funkcjonuje jako alternatywa dla katechezy, jednocześnie nie została ona w tejże percepcji tak nobilitowana i każdy wie, że nie jest to nawet religioznawstwo. Ogromnie trudno dokonać jest zmian w odniesieniu do kościoła jeśli nawet popiera je większość społeczna, w przypadku wycofania religii ze szkół większość tego nie popiera. Można albo godzić się na lata bezalternatywnej katechezy, albo budować alternatywę.
Nie jestem tylko za etyczną alternatywą, uważam, że powinno to być rozszerzone, ale póki co jest co jest.
Agnieszka, na razie nie ma co gdybać, trzeba poczekać jakie rozwiązania zostaną zaproponowane. Ja popieram e-lekcje, w sytuacjach braku 7 osobowej grupy, niechby nawet podwyższyli to do 10, jednak przy odpowiedniej grupie zajęcia powinny z automatu organizowane w szkole. Widzę duże znaczenie e-lekcji w sytuacjach pojedynczych zainteresowanych etyką w szkole, a nie jako wyłączną formę. Gdyby tak to ustalili, byłaby to dyskryminacja i zepsucie dobrego pomysłu.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 17-05-2012
Jacek Tabisz   3 na 3
Andrzeju, Mariuszu - jestem całkowicie za wysłaniem naszego stanowiska i rad do MEN w sprawie nauczania drogą internetową etyki :-) Nauczanie przez internet uważam za ważną drogę rozwoju dla nowoczesnego społeczeństwa. W szkołach wyobrażam sobie formę najczęściej mieszaną - nauczyciel, w którego edukacji postawiono na samodzielne i twórcze myślenie a nie pamięciówkę, korzystałby w nim z doskonałych materiałów edukacyjnych w sieci. Pytanie o to, czy etyka powinna być naczana w wymiarze dwóch godzin przez niemal całą edukację dzieci i młodzieży wydaje mi się zasadne - taka intensywcność ma związek z narzucaniem religii. Uważam, że wiele nurtów filozofii jest obarczone magicznym myśleniem. Z pewnością część ogromnej ilości godzin poświęcanych na religię lub etyką lepiej by było przeznaczyć na przykład na psychologię ewolucyjną, mówiącą wiele o źródłach naszych zachowań.
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 17-05-2012
ratus - @Mariusz Agnosiewicz   1 na 1
Mam zdanie odmienne od twojego i innych. Śledząc inne fora i blogi, stwierdzam, ze nie jestem odosobniony. Chętnie wysłuchałbym argumentów strony przeciwnej, zamiast tego słyszę ironię ("też kiedyś tak miałem...") albo pouczenia, że nie ma na co się zgadzać, czy nie zgadzać, szczególnie jak jestem z księżyca. 


 >Od lat w percepcji społecznej etyka funkcjonuje jako alternatywa dla katechezy, jednocześnie nie została ona w tejże percepcji tak nobilitowana i każdy wie, że nie jest to nawet religioznawstwo.


Od lat, co to jest i czym się zajmuje etyka, wie tylko specjalistycznie wykształcona część społeczeństwa, nie żadni "wszyscy" i niestety, nie "każdy" wie, czym to się je.. Nadzieja, że etyka zstapi pod strzechy, i młodzi wolnomyśliciele tłumnie wypełnią nieobowiązkowe lekcje, jest - moim zdaniem - mrzonką, tak jak kiedyś wizja, że kobiety na traktorach w przerwach między podorywką będą czytały Spinozę.
Autor: ratus  Dodano: 17-05-2012
Mariusz Agnosiewicz - odp.   1 na 1
Przypominam, że przedmiotem twojej wypowiedzi było nobilitowanie religii przez alternatywną etykę a nie teza jakoby lud boży wiedział na czym dokładnie polega etyka. Wbrew twoim obawom, nie ma podstaw do takich tez, przeciwnie, można się raczej zastanawiać czy katecheza nie dewaluuje religii.
Nie wiem co wyczytałeś na różnych forach i blogach, ale generalnie w internecie można znaleźć wszystko czego się chce. W szczególności można znaleźć mnóstwo radykalnych głosów na rzecz świeckości osób siedzących wyłącznie w wygodnych fotelach i nie zdających sobie kompletnie sprawy z realiów prawdziwej walki o ową świeckość.
Jeśli idzie o obecność religii w szkołach oraz przedszkolach to cementuje ją konkordat art. 12, w którym państwo polskie złożyło gwarancje, że katecheza będzie w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych. Aby zmienić tę sytuację należy zmienić lub wypowiedzieć konkordat. Zmianę konkordatu przerabiali Włosi, którzy postanowili unowocześnić konkordat faszystowski i od zainicjowania męczyli się z tym kilkanaście lat. U nas sukcesem byłoby samo zainicjowanie procesu.  Nie twierdzę, że nie należy mówić, że religii nie powinno być w szkołach, ale jeśli ktoś ten postulat wykorzystuje, aby blokować realne możliwe do przeprowadzenia zmiany teraz, to jest to zastępowanie realnej roboty - mrzonkami
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 17-05-2012
Andrzej Wendrychowicz - Chyba kształtuje sie kompromis   1 na 1
Nie odniosę się do wypowiedzi ratusa, bo w nich nawet pół słowa konstruktywnego myślenia nie ma. Nie jestem przeciwko e-learningowi, choć mnie do młodych nijak zliczyć się nie da :) Jakem obiecał, przygotuję projekt stanowiska PSR+Racjonaalista w sprawie pomysłu MEN. Coby w jednym/dwóch zdaniach to stanowisko streścić, to mogłoby ono brzemieć:
....witamy z zadowoleniem zapowiedziane przez MEN prace na e-lekcjami etyki i deklarujemy nasz udział w tych pracach. Dla grup od....uczniów szkoła ma bezwzględny obowiązek  zorganizowania etyki "tradycyjnej"....
Autor: Andrzej Wendrychowicz  Dodano: 17-05-2012
Piecio
Przeczytałem artykuł, polemikę i wasze komentarze i dobrze wam życząc jednocześnie czuję, że w najbliższych latach (powiedzmy perspektywa 10-15 lat) nic z tego nie będzie. MEN rzuci jakiś pozorowany ochłap dla Trybunału, kolejną fikcję, która dobrze wygląda na papierze, a wszystko poza tym pozostanie po staremu...
Autor: Piecio  Dodano: 17-05-2012
ratus - @M.Agnosiewicz
Uwarunkowania prawne sa takie, jak przedstawiłeś i zgadzam się, że do ruszenia z posad konkordatu i wywalenia religii ze szkół (których zawłaszczenie jest większym sukcesem KK niż wszelkie zdobycze materialne) jest procesem na kilka pokoleń. Natomiast nie zgadzam się z tezą, ze o tym nie warto mówić. Natomiast wprowadzenie etyki do szkół widzę jako dociążenie i tak niewydolnych organizmów szkolnych dodatkowymi problemami, deprecjacją etyki jako działu filozofi, nadaniem politycznego wymiaru "konkurencji" pomiędzy religia i etyką.


Natomiast wspomniany przez Ciebie "mały krok w dobrym kierunku", widziałbym w uporczywym i wielostronnym upowszechnianiu wiedzy o tym , że religia naprawdę nie jest obowiązkowa i w związku z tym, stopnia z niej nie powinno być na świadectwie!
A to, że na świadectwach się znajduje, to dzięki temu, że KK zdołał wprowadzić pozorne ustępstwo i zgodził się łamać religia/etyka (w domyśle i tak: etyka katolicka!)
Majstersztyk manipulacji i jak widać - działa!


Tu chciałbym podkreslić, że znam i doceniam Twoje działania na polu sekularyzacji, i myślę, że szkoda by je było rozmieniać na drobne, angażując się w zabawę e-gadżetami, bo póki co, informatyzacja i informatyka na poziomie szkolnym znajduje się właśnie w dziale zabawek.
Autor: ratus  Dodano: 17-05-2012
RaSid
Ratus ma rację, pisząc, że wprowadzając etykę nobilitujemy religię. Poza tym wychodzi na to, że dzieci chodzące na religię, jak pisałem w komentarzu wyżej, są etyczne bo są religijne i nie muszą etyki poznawac. W ogóle pojąc nie mogę, dlaczego w związku z tym, że częśc osób jest religijna, narzuca się osobom niereligijnym obowiązek uczęszczania na dodatkowy przedmiot. To tak jakby założyc, że skoro wszyscy katolicy co niedzielę chodzą o 10 do kościoła, to pozostali powinni w tym czasie chodzic do np. biblioteki. Katecheza (skoro już niestety zawitała do szkół) powinna odbywac się jako pierwsza lub ostatnia w danym dniu, uczestniczy ten, kto chce i tyle. Szybko okazałoby się, ilu uczniów rzeczywiście jest nią zainteresowanych.
Autor: RaSid  Dodano: 17-05-2012
Mariusz Agnosiewicz - odp.   1 na 1
W publicystycznych materiałach wielokrotnie formułowany był z naszej strony taki przekaz, że religia jest zakałą szkolną. Uważam, że absolutnie nie można ograniczać się do postulatów idealnych i czekać lata lub pokolenia na jakiekolwiek zmiany. Uważam to za szkodliwe dla tych idealnych postulatów. Nie zgadzam się z opiniami, że etyka jako alternatywa nobilituje religie. To znów, że się nieładnie wyrażę, opinia z księżyca czy może raczej z gabinetów filozoficznych. Rzeczywistość społeczna jest taka, że typowy Polak na ogół uważa, że alternatywą religii jest niemoralność, więc pokazywanie, że istnieje jak najbardziej świeckie nauczanie tego co jest dobre a co złe, jest bardzo istotne dla świadomości społecznej. Z punktu widzenia wolnomyśliciela najlepszą alternatywą katechezy jest nauka krytycznego myślenia lub wiedza o religiach, myślę, że najlepsze byłoby religioznawstwo, ale to się źle kojarzy decydentom z przeszłym okresem. Etyka jest rozwiązaniem z wolnomyślnego punktu widzenia kompromisowym, ale z punktu widzenia wspomnianej wyżej świadomości społecznej o bezalternatywności moralnej wobec religii - NAJLEPSZYM.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 17-05-2012
Mariusz Agnosiewicz - odp. 2   1 na 1
Oczywiście pomysł ten można sabotować - obsadzając nauczycieli od etyki
ludźmi Kościoła, ale od tego nasza rola, aby to monitorować i mam też
nadzieję, że wszyscy niechcący chodzić na katechezę, jeśli będą mieli z
jakimś szalonym klerykałem, to będą się buntować i domagać od dyrekcji
zmian.Co do obciążenia systemu edukacji: jest to pewien problem, bo jednak etyka nie powinna być w większym wymiarze niż szereg innych - czasami ważniejszych - przedmiotów, które mają jedną godzinę. Ale to problem z dowaleniem 2 godzin religii i przeciw temu należy protestować. Poza tym, e-learning może pomóc odciążyć nieco ten system - jeśli się sprawdzi. Uważam, że powinno się dokonywać stałej ewaluacji takich e-zajęć i badać ich efektywność. Jeśli by się okazało, że są na takim poziomie, że mogą konkurować z normalnymi lekcjami, wówczas opowiadałbym się za coraz większym wzmacnianiem tej formy w systemie. Ale do tego potrzeba empirycznych danych.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 17-05-2012
Jan Res - Wnioski   2 na 2
Kk miażdży wszelkie próby wejścia na "jego poletko", a politycy mu liżą d... Ataturk powiedział, że polityk, który się obawia kleru, to tchórz niegodny być reprezentantem narodu. My mamy takich aż nadto, a na dodatek wielu z nich, to członkowie Opus Dei.
1. Konieczny będzie dokładny monitoring internetowych zajęć z etyki, bo Kościół już ma swych nauczycieli. Kto to zrobi i jakim sposobem?
2.  MEN musi zagwarantować nauczycieli całkowicie obojętnych wyznaniowo. Ale jak tego dokona?
3. Obecnie nie mamy szans, aby ocenić ilość uczniów pragnących uczyć się etyki, ponieważ robi się wszystko, aby do tej oceny nie dopuścić. E-learning dałby nam tę szansę. Jeśli będzie ich w szkole więcej niż 7, czy 10, MEN musi wprowadzić realne lekcje etyki. MEN musi to zatwierdzić, a później ściśle tego przestrzegać.
4. Przez 2 godz./tydz., przez cały okres nauczania, uczniowie są zdani na lekcje religii. Te 2 godziny muszą być na coś przeznaczone: lekcje etyki muszą być w tym samym wymiarze.
5. A kto zadecyduje o programie i podręcznikach? Znów damy prawo Kk do liberum veto?
Autor: Jan Res  Dodano: 17-05-2012
coreless
Prosto z mostu, kawa na ławę, konkretnie i na temat, bez mętnego intelektualizowania i dzielenia włosa na czworo! Brawa dla Autora!
Autor: coreless  Dodano: 17-05-2012
ratus - dobro dziecka
Dla, oczywiście, dobra dziecka, należy wprowadzić do obowiązkowego nauczania: etykę, filozofię, religioznawstwo, prawoznawstwo, język łaciński, muzykologię, plastykę, szachy, przygotowanie do życia w rodzinie (oczywiście, bez seksu, to już wyjaśniane jest na lekcjach religii), ekologię, wychowanie patriotyczne, informatykę, ze szczególnym uwzględnieniem e-learningu. Wystarczy, ze MEN napisze ustawę, Komisja Wspólna Episkopatu ją klepnie, Sejm zatwierdzi, oczywiście nie pytając o zdanie przypadkowego społeczeństwa, a gminy dostaną wytyczne do wykonania w ramach samofinansowania. A ci, jak tam ich zwą - uczniowie? - nareszcie będa mieli co do roboty, zamiast się obijać bez konkretnych zajęć. U nas, na Księżycu, od dawna tak już jest.
Autor: ratus  Dodano: 17-05-2012
RaSid
Panie Mariuszu, rozumiem argument o świadomości społecznej, że można świecko nauczać o kwestiach dobra i zła. Niech Pan jednak spojrzy na drugą stronę medalu. Człowiek religijny i tak będzie widział wprowadzenie etyki dla niewierzących jako konieczność, bo w jego mniemaniu bez religii te dzieci będą rosnąć na ludzi nieetycznych. I nie zmieni się dalej jego rozumowanie, że religia sama w sobie jest etyczna. Budowanie biegunów religia-etyka naprawdę nobilituje religię, nie jest to argument z księżyca. Jeśli społeczeństwo uważa, że dziecko może chodzić ALBO na religię ALBO na etykę, to jest to uznanie religii za etyczną SAMĄ W SOBIE. Co to znaczy, że etyka jest alternatywą? Dzieci religijne chodzą na religię, tu nie ma alternatywy. Alternatywą dla chodzenia do kościoła jest niechodzenie do niego, alternatywą dla uczestniczenia w religii jest nieuczestniczenie a nie wprowadzanie niewierzącym przedmiotu "w zastępstwie". A w Pana opinii dzieciom niewierzącym należy wprowadzić dodatkowy przedmiot uczący myślenia krytycznego. Po co? Chyba dla tych religijnych byłoby to wskazane bardziej. Zamiast walczyć z patologią, stawiamy na równi etykę z religią i pewnym sensie dajemy się wciągnąć w "przyklepanie" na wieki religii w polskim szkolnictwie.
Autor: RaSid  Dodano: 17-05-2012

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365