Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
168.984.518 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1008 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Kiedy oglądamy zasady panujących na świecie religii, nasuwa się wniosek, że są wytworem wyobraźni chorego człowieka".
 Religie i sekty » Chrześcijaństwo » Narodziny chrześcijaństwa

Chrzest Cesarstwa Rzymskiego jako fenomen socjologiczny [2]
Autor tekstu:

Misteria politeizmu nie stanowiły dla chrześcijaństwa dużego wyzwania. Zbyt intelektualne lub mistyczne nie dbały o liczbę adeptów, mając niewiele do zaoferowania „zwykłemu człowiekowi" i tę lukę wypełnił właśnie chrystianizm silny swoją specyfiką oraz zacięciem ewangelizacyjnym. Doceniając „ofertę" chrześcijaństwa dla „wyklętego ludu ziemi" nie należy popadać w przesadę utożsamiając jego wyznawców wyłącznie z tą klasą społeczną. Dane historyczne przeczą temu marksistowskiemu dogmatowi. Był on niewątpliwym mitem mającym na celu dopasowanie faktów do teorii. Już bowiem od początku, jeszcze w samych Ewangeliach, pojawiają się postacie zamożnych darczyńców, gospodarzy, ludzi wykształconych. Zresztą, gdyby ograniczało się wyłącznie do ubogich, to powiedzmy szczerze — szybki awans społeczny tej młodej religii graniczyłby z cudem. To właśnie datki zamożnych wdów, akces kupców, urzędników miejskich czy wręcz senatorów pozwoliły na gromadzenie dóbr i fundacje kościołów, ale i oddaliły ten pierwotnie aspołeczny ruch od jego radykalnych początków. By nie popaść w gołosłowność: już w pierwszym wieku odnotować można tak znakomite persony pośród członków Kościoła, jak Erastus skarbnika Koryntu, Pompona Gracjana, kobietę z klasy senatorskiej (jak notuje Tacyt) czy inni rzymscy arystokraci, jak Acilliusz Glabrio czy Krystian Flavian. [ 10 ] Oczywiście stanowili oni jeszcze wtedy wyjątki, jednak ich przykład pokazuje, jak nieadekwatne mogą być pewne uogólnienia.

Mimo tego, iż takie przypadki były zdecydowanie mniej liczne niż ludzi z nizin, to miały być może nawet większe znaczenie. W końcu to ci ludzie stanowili tą górną warstwę społeczeństwa i oswajali je własnym świadectwem z tym tajemniczym kultem. W procesie formowania się Kościoła instytucjonalnego to właśnie ludzie zamożni mieli szczególny wpływ; drobni urzędnicy, kupcy, którzy wchodząc w jego struktury, stając się biskupami, zyskiwali prestiż w gronie współwyznawców. Nie zmienia to oczywiście faktu iż przeważająca część wyznawców była ludźmi z nizin, niemniej jednak bez jednostek wpływowych religia ta byłaby tylko marginesem. Wśród konwertytów pierwszych stuleci można odnaleźć wielu ludzi wykształconych, uczniów szkół filozoficznych, którzy zbudują liczne analogie czy wręcz wprost przemycą sformułowań sformułowania filozoficzne i do nowej religii.

Inną z przyczyn wzrostu przyrostu konwertytów w tempie geometrycznym był marsz przez instytucje. W drugiej połowie III wieku, jak zauważa historyk kościelny Euzebiusz, za Galiena, Klaudiusza II, Aureliana, Tacyta, Probusa, Karusa zdarzali się chrześcijanie na stanowiskach zarządców prowincji. Byli też na dworach czy w rodzinach cesarskich, zasiadali w senatach stolic prowincji, jak np. Aleksandrii.

W ekspansji wówczas młodej religii, wbrew powszechnemu mniemaniu, w myśl którego była ona mizoginistyczna, szczególna rola przypadła kobietom. Pogański filozof Celsus zżymał się nawet, nazywając chrześcijaństwo „religią dla kobiet i dzieci". Wytłumaczenia tego fenomenu dostarcza socjologia. Socjologowie religii podzielili konwersje na prymarną i wtórną. [ 11 ] O ile w tej pierwszej konwertyta bierze aktywny udział w swoim nawróceniu, które jest wyrazem jego własnej woli, o tyle druga opisuje sytuacje osoby, która ulega nawróceniu ze względów konformistycznych, przykładowo za namową męża, żony lub rodziców. O ile wiele przemawia za tym, iż kobiety stanowiły znaczącą część wspólnot chrześcijańskich, to w drugiej rzędzie one same stawały się misjonarkami czy wręcz „agentkami" Kościoła w swoich pogańskich rodzinach. Nierzadko to one stały za nawróceniem męża, natomiast wychowanie dzieci w duchu nowej religii było wtedy już tylko kwestią czasu.

Zarówno Piotr, jak i Paweł sankcjonowali małżeństwa między chrześcijanami i poganami. Żona poprzez posłuszeństwo i czystość miała być przykładem dla niewierzącego męża. Statystyki potwierdzają taki układ — w większości przypadków małżeństw mieszanych to żona była chrześcijanką. [ 12 ] Bez względu jednak na proporcje płci, sam fakt mieszanych małżeństw miał kolosalne znaczenie dla ewangelizacji. [ 13 ] W subkulturze chrześcijańskiej kobiety cieszyły się też znacznie większą swobodą i równouprawnieniem niż w tradycyjnym rzymskim społeczeństwie. Nie dziwi więc, iż to one w dużym stopniu będą motorem napędowym tego ruchu. Często, kiedy spotykamy się ze wzmiankami o wysoko postawionych osobach, które uległy „obcemu zabobonowi" (w domyśle — chrześcijaństwu) w pierwszych wiekach n.e., zdecydowanie przeważają wśród nich ilościowo kobiety. [ 14 ] Przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać w dowartościowaniu kobiet i związku małżeńskiego przez nową religię. Pamiętać należy też, że główną przyczyną śmiertelności kobiet była wówczas powszechna aborcja, [ 15 ] na którą nie tylko było przyzwolenie, ale i presja natury ekonomicznej. Chrześcijanie zaś nie dość, że kultywowali instytucję małżeństwa i wychowywali swoje potomstwo, to wręcz uważając je za dar od Boga starali się je pomnażać (Idźcie i rozmnażajcie się!).

Nie dziwi zatem, że w drugiej połowie II w. w napisanej przez chrześcijańskiego apologetę Mincjusza Felixa debacie między poganinem a chrześcijaninem ten drugi stwierdza dobitnie: „dzień za dniem nasza liczba rośnie, a to za sprawą naszego godnego stylu życia". [ 16 ] Sformułowanie to dotyczy również pożycia seksualnego. Dla chrześcijan wywodzących się z tradycji judaistycznej seks był narzędziem prokreacji, podczas gdy dla hedonistycznego społeczeństwa antyku był raczej jedną z wielu rozrywek. Nie tylko więc zabraniano oczywistych dewiacji seksualnych, ale i wszelkich form pożycia, które nie prowadziły do zapłodnienia kobiety. [ 17 ]

Chrześcijańska pochwała dziewictwa nie odstawała niczym od rzymskiej moralności, jednak nie stosując podwójnych standardów, jak to było w jej przypadku w odniesieniu do mężczyzn mogących folgować swoim zachciankom, dowartościowywała kobiety. Świadczy to niezbicie, że między mity należy włożyć rzekomy mizoginizm pierwotnego Kościoła. Zdanie takie, oparte na 1 Liście Pawła do Koryntian [ 18 ] jest nadinterpretacją opartą na wyjątku, któremu zaprzeczają inne słowa tak samego apostoła, jak i Ojców Kościoła. Kobiety na pewno były dopuszczane do pełnienia funkcji kościelnych. Wzmianki o diakonessach znajdujemy m.in. w Liście do Rzymian (Rz 16:1-2), u Klemensa Aleksandryjskiego, u Pliniusza Młodszego, Orygenesa oraz w raporcie z Soboru Chalcedońskiego z 451 r., który precyzuje, że kobieta pełniąca tę funkcję musi mieć co najmniej 40 lat i być niezamężna. Takim otwartym stosunkiem wobec kobiet wyróżniała się religia chrześcijańska nie tylko wśród pogan, ale przede wszystkim Żydów. Co łączyło obie religie, to szacunek dla życia, także dla dzieci i noworodków. W kulturze grecko-rzymskiej natomiast możemy mówić o popularność już nie tylko samej nawet aborcji, lecz wręcz dzieciobójstwa. Zazwyczaj niechciane dzieci ze względu na możliwości finansowe gospodarstwa były po prostu porzucane w miejscach publicznych, najczęściej na pastwę żywiołów czy zwierząt. Zresztą było to coś zupełnie normalnego w starożytnym świecie. Demonizowana jest często Sparta, gdzie porzucano kalekie lub chore niemowlęta, ale znajdowało to uzasadnienie w filozofii tak Platona, jak i Arystotelesa. Z kolei rzymskie Prawo Dwunastu Tablic zezwalało ojcu na porzucenie tak niepełnosprawnego dziecka, jak i dziewczynki, która mogła być zbyt dużym obciążeniem dla niezamożnej rodziny. Dziś mogą nas wręcz szokować zarzuty Tacyta pod adresem Żydów zabraniających dzieciobójstwa o szerzenie grzechu i buntu czy zdanie Seneki rozprawiającego o racjonalnym dzieciobójstwie. [ 19 ] Podobne praktyki były surowo zakazane również przez chrześcijaństwo, co oczywiście miało przełożenie an tryumfalny pochód tej religii.

Na koniec warto dodać, że wydawać by się mogło, iż wysokie standardy moralne, społeczna stygmatyzacja (piętno wyrzutków) oraz szykany czy nawet prześladowania ze strony aparatu państwowego będą czynnikiem tamującym rozwój nowej religii. Nic podobnego. Owszem, taka perspektywa zniechęca osoby o letnim nastawieniu, ale przecież zgodnie z ewangelicznym „niech wasze tak znaczy tak, nie znaczy nie" nie do nich było kierowane to przesłanie. To właśnie poświęcenie i trudności wzmacniają oddanie tych, którzy już działają w grupie. [ 20 ] Chrześcijaństwo zaś zaoferowało epicką narrację osadzoną w konkretnym czasie i miejscu, której bohaterem poprzez swoje zaangażowanie mógł się stać każdy człowiek. W kolejnych stuleciach męczennicy będą swoistymi herosami chrześcijaństwa. Bogowie pogańscy oferowali pomyślność w świecie doczesnym, Chrystus zaś nauczał pogardy dlań w imię wyższego życia.

Chrześcijanie wyposażeni byli ponadto w fundamentalne narzędzia formowania mentalnego i nauczania, ewangeliczny autorytet Pism oraz dojrzewającą w sporach frakcyjnych doktrynę. W społeczeństwie, w którym jak firmy na wolnym rynku konkurować mogą ze sobą swobodnie rozmaite światy w postaci na przykład religii, pojawia się tendencja do relatywizacji, co skutkuje postrzeganiem swojej własnej rzeczywistości jako „świata" a nie „Świata". Przeciwstawiało się temu wyraźnie chrześcijaństwo ze swoim ekskluzywizmem doktrynalnym. Tylko ono miało pretensje do monopolu na Prawdę.

Czyżby więc religia ta było „koniecznością dziejową" dla starożytnego świata? Niekoniecznie. O jego losach zaważyły decyzje państwowe — otóż gdyby prześladowań nie było w ogóle, lub wręcz przeciwnie — byłyby totalne i ludobójcze religia ta nie nabrałaby takiej siły rozpędu. Brak męczenników nie wymagałby poświęcenia dla sprawy i oczekiwania rychłego powrotu Chrystusa. Prześladowania i wszelkie zewnętrzne szykany, zamiast być skutecznym straszakiem, dały podstawy do stworzenia narracji heroicznej, poczucia osaczenia, walki o słuszną sprawę i współtworzenia historii. Wzmagało to upór tych, którzy padali ofiarą szykan, jest to znany w socjologii „syndrom oblężonej twierdzy", z drugiej zaś strony zyskiwało uznanie i zaciekawienie pogańskiego otoczenia, co nierzadko przyczyniało się do powiększenia liczby współwyznawców.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (11)..   


 Przypisy:
[ 10 ] Tamże, s. 31.
[ 11 ] Tamże, s. 100.
[ 12 ] Tamże, s. 112.
[ 13 ] W myśl reguły zaobserwowanej w latach siedemdziesiątych naszego wieku na przykładzie grup religijnych w Ameryce, jak Świadkowie Jehowy, przez Andrew Greeley’aw takich przypadkach zwykle mniej religijna osoba przejmuje wyznanie tej bardziej religijnej. Zob. Tamże, s. 114.
[ 14 ] Jest zresztą wiele bezpośrednich wskazówek archeologicznych, świadczących o przewadze liczebnej kobiet w kongregacjach wiernych (W północnej Afryce po prześladowaniach w jednym z kościołów zarekwirowano 16 przeznaczonych do rozdania potrzebującym tunik męskich i 82 kobiece, z kolei kongregacja rzymska w czasach Pawła miała następujący wskaźnik mężczyzn do kobiet 15/18). Rodney Stark, The Rise of Christianity. How the Obscure, Marginal Jesus Movement Became the Dominant Religious Force in the Western World in a Few Centuries, New York 1997, s. 98.
[ 15 ] Tamże.
[ 16 ] Tamże, s.122.
[ 17 ] Pisali o tym: Paweł, Barnaba, Klemens Aleksandryjski.
[ 18 ] 1 Kor 14:34-36.
[ 19 ] Rodney Stark, The Rise of Christianity. How the Obscure, Marginal Jesus Movement Became the Dominant Religious Force in the Western World in a Few Centuries, New York 1997, s. 118.
[ 20 ] Tamże, s. 177.

« Narodziny chrześcijaństwa   (Publikacja: 23-08-2016 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Stanisław Żuławski
Publicysta

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Poza Kościołem nie ma zbawienia – narodziny ortodoksji - monopol Rzymu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10031 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365