Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.014.684 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7350 tekstów. Zajęłyby one 29000 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3529 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Książki są lekarstwem dla umysłu."
 Kultura » Idee i ideologie

W perspektywie refleksji Ala Gore'a [2]
Autor tekstu:

Tu tkwią zasadnicze zagrożenia w spłycaniu debaty publicznej, jej infantylizacji, karnawalizacji i w ostatecznym efekcie — zidioceniu konsumentów tych produktów (obywatele zmieniają się w konsumentów telewizyjnych talk show). Edukacja to bowiem proces permanentny, bez względu na stan demokracji, jej postępy i pogłębianie.

Cytowany wcześniej jeden z ojców-założycieli USA, wybitny oświeceniowy twórca, myśliciel i jurysta, T. Jefferson swego czasu pouczał: "Kwestionujcie wszystko odważanie, nawet istnienie boga bo jeśli istnieje, pochwali hołd składany rozumowi nie ślepemu strachowi[ 12 ]. To niemalże to samo co raczył zauważyć 150 lat później polski filozof prof. T.Kotarbiński: "Trzeba podważać wszystko, co da się podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da [ 13 ].

Dziś już wiemy, iż jednak nie wolno w tym pędzie ku negacji i krytyce, dekonstrukcji aktualnych pojęć, wartości czy idei (jako, że są to procesy immanentne debacie publicznej przynależne rozumowi i tradycji oświeceniowej) zapominać o dwóch siostrach rozumu: nauce i prawie. Bez tych elementów krytyka i wszelka dekonstrukcja stają się bezpłodną sztuką dla sztuki.

Edukacyjna rola mediów jest nie do przecenienia. Zwłaszcza w demokracji. Opresja rynku, zysków, komercji, rozrywki jest tak samo niebezpieczna dla człowieka jak uścisk ideologii, religii, jak totalitaryzm jednego tylko modelu kultury. Tylko jej (tej rynkowej opresji) nie widać, ona sączy się z różnych stron i oddziałuje na naszą podświadomość. Społeczeństwo rynkowe to absolutna porażka  [ 14 ]. W tym kontekście warto przytoczyć sąd wybitnego psychologa amerykańskiego Philipa Zimbardo, który uważa iż zanik społeczeństwa obywatelskiego jest wynikiem takich właśnie stosunków międzyludzkich nastawionych (i propagowanych powszechnie) jedynie na sukces materialny, nie na wszechstronny rozwój. Prowadzi to jego zdaniem po prostu do dehumanizacji.

G.Orwell pisząc słynny Folwark zwierzęcy poprzedził go znamiennym wstępem, gdzie zaznaczył, iż to wolna Anglia jest też takim właśnie folwarkiem zwierzęcym. Zauważa, że niepopularne idee mogą być zakazywane w demokratycznym oraz wolnym społeczeństwie bez odwoływania się do używania siły i przemocy. A efekt tych działań jest analogiczny jak w systemach totalitarnych. Tak się dzieje gdyż media są w rękach zamożnych ludzi, którzy z tej właśnie racji nie są zainteresowani w rozpowszechnianiu, niewygodnych dla ich ewentualnych korzyści, idei. Drugim powodem takiego stanu rzeczy jest poziom i model edukacji. Ona kształtuje umysł człowieka w taki sposób, aby o pewnych danych, informacjach, poglądach czy koncepcjach w ogóle nie myślał. A jak już je kojarzy, zastanawia się nad nimi to ma mieć od razu konotacje negatywne, poczucie winy bądź odrazy i nienawiści  [ 15 ].

Z komercjalizacją i korporatyzacją charakteru mediów we współczesnej epoce wiąże się ściśle problem manipulacji opinią publiczną. To zagadnienie jest stare jak świat środków masowego przekazu, choć powszechnie uważano, iż wraz z upadkiem światowego systemu komunistycznego takie praktyki (napiętnowane i skompromitowane) ulegną eliminacji czy wyraźnemu osłabieniu. „Niewidzialna ręka rynku" i konkurencja miały skutecznie chronić społeczeństwa przed tego typu zwyrodnieniami. Były to jednak jak widać pobożne życzenia.

Znakomity amerykański psycholog społeczny i pionier PR-u prof. E. Bernays (nota bene — siostrzeniec Z. Freuda) w swych prekursorskich dziełach (zasady tam wyłożone są stosowane dziś na szeroką skalę przez świat businessu, rozrywki i mediów) zalecał rozmyślną manipulację podświadomością, uczuciami, impulsami czy namiętnościami odbiorców. Trzeba — jego zdaniem (aby osiągnąć sukces) — zmienić kulturę potrzeby w kulturę pożądania. Ludzi należy wytresować tak, żeby łaknęli, pożądali, pragnęli rzeczy nowych, nawet zanim te stare zostaną już definitywnie skonsumowane. Pożądanie musi pozostawić w cieniu ludzkie, racjonalnie uzasadnione, potrzeby.

To jest ponowoczesna forma idolatrii, to kult nowości oraz ciągłego jej posiadania, to fetyszyzm zakupizmu. W tej pogoni, w realizacji pospolitych rządz, gubi się świadomy, realistycznie patrzący na rzeczywistość i tak działający, obywatel. Dlatego też irracjonalizm, gusła, Ciemnogród, ignorancja, obskurantyzm, filisterstwo itd. mają się tak dobrze i poszerzają swoją społeczną bazę.

Te trendy mają przecież napędzać zyski i pozorną koniunkturę gospodarczą — racjonalna, opanowana, samodzielnie myśląca osoba ludzka nie jest w tym entourage’u mile widziana. Prof. J.K.Gailbraith, znakomity ekonomista amerykański, zwolennik keynsizmu, doradca kilku prezydentów USA i rządów kanadyjskich konkludował w tej materii, iż masowa reklama elektroniczna komplikuje znakomicie, deniweluje, a nawet w fenomenalny sposób zaburza rolę smithowskiej „niewidzialnej ręki rynku".

J.Saramago, portugalski noblista z literatury (1998), intelektualista w swych książkach podkreślał wielokrotnie, iż władza ekonomiczna zajmuje dziś coraz bardziej miejsce demokratycznie legitymizowanej oraz wybieranej władzy politycznej. To jest też egzemplifikacja procesu absolutnej komercjalizacji kolejnych przestrzeni współczesnej rzeczywistości — zwłaszcza sfery masowej komunikacji.

"Telefonujesz, żeby poprosić o jakąś informację, i słyszysz muzykę, a potem glos z automatu. Jeszcze nie uzyskałeś żadnej informacji, ale już, od pierwszej sekundy, musisz płacić za połączenie. I nikt nie protestuje. Żyjemy w świecie, w którym wyzysk osiągnął mefistofeliczna, diabelską doskonałość" [ 16 ]. J.Saramago wyraża tym samym puentę, iż im bardziej wszystko wkoło się komercjalizuje, zamienia w maszynkę do robienia pieniędzy, sprowadzone zostaje do banału tym odbiorcy-konsumenci mniej rozumieją. Stają się pochłaniaczami plastikowej, pustej i nie-rzeczywistej acz kolorowej papki serwowanej im z różnych stron przez media.

Czyżby pozostawała nam tylko wolność kupowania? A jeśli ktoś w tym wyścigu nie uczestniczy, bo nie może, no nie chce, bo go nie stać finansowo (tak samo jest kiedy nie zaprasza się do mainstreamowych mediów ludzi wyłamujących się z political corectness) to go praktycznie nie ma, nie istnieje?

Wiemy doskonale z psychoanalizy, że " ... najlepszą metodą na uchwycenie istoty danej epoki jest zwrócenie uwagi nie na jej wyraźne społeczne albo ekonomiczne cechy konstrukcyjne, lecz na >przepędzone duchy< które wciąż w niej starszą[ 17 ]. I nadal oddziaływają na współczesną rzeczywistość w jakimś stopniu ją kształtując. Fundamentalizmy różnej maści, opresja środowiskowa, fanatyzm, ksenofobia, rasizm, nienawiść do „Innego" czają się tuż na zapleczu, za rogiem, naszej świadomości. Zwycięski pochód demokracji, wolności, swobód i pluralizmu, ich promocja i powszechność w ostatnich dekadach nie gwarantują ostatecznej śmierci wymienionych patologii, zagrożeń, zwyrodnień. Tylko permanentna edukacja, ciągle poszerzana wiedza, oczytanie mogą zagrodzić im powrót do panowania we współczesnym świecie.

Bariera wykształcenia, świadomego decydowania o sobie, zrozumienie świata i ludzkich zachowań jest jednak po opisywanej indoktrynacji i tresurze nie do przekroczenia — istny Rubikon. To może się udać tylko nielicznym jednostkom. Jak Cezarowi…… Ale czy wtedy można mówić o kompletnym, świadomym, cywilizowanym na miarę nowego stulecia otwartym społeczeństwie obywatelskim?

Antidotum na te niebezpieczne, szkodliwe, toksyczne dla idei tego społeczeństwa procesy mogą być tzw. media obywatelskie, Internet (tu przede wszystkim komunikatory społecznościowe w rodzaju Facebooka, Twittera etc.) także może stanowić jakaś alternatywę dla korporacyjnych, jednorodnych i nastawionych jedynie na sensację, rozrywkę i reklamę mediów podstawowego mainstreamu. A.Gore podaje przykład Currant TV, formy obywatelskiego medium gdzie odbiorcy bezpośrednio wpływają na charakter i profil programu. To jak z Internetem - komunikacja medialna schodzi na poziom bezpośredniego, interpersonalnego kontaktu.

A.Gore powołuje się również na doświadczenia tzw. psychologii przywiązania — Johna Bowlby’ego i Mary Ainsworth , brytyjskich psychologów badających osobowościowy rozwój niemowląt — używając efektów prac tych uczonych jako metafory w przedmiocie rozwiązywania omawianych tu zagadnień.

Ale te — poniekąd słuszne uwagi — nic nie znaczą bez wyedukowanego odbiorcy, krytycznego, samodzielnie myślącego, zdystansowanego do mód i trendów będących aktualnie na tzw. topie. Gdy wszyscy sterują w jednym kierunku, płynąc z jednym prądem, chwaląc na dodatek absolutnie ów azymut winno to być już poczytywane za co najmniej podejrzane. I traktowane z dystansem. I koło się zamyka.

Konkluzja jest taka — takie elity jaki lud. Pewnych ograniczeń świadomości się nie da przeskoczyć. Dlatego tylko długofalowo zaplanowana edukacja, bez jakichkolwiek pobocznych konotacji może cokolwiek (ale w perspektywie dekad) zmienić w tej materii w polskim społeczeństwie. I dotyczy to sytuacji nie tylko nad Wisłą, Odrą i Bugiem.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wolny najmita
Przychodzi rep do lekarza

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (13)..   


 Przypisy:
[ 12 ] [za]: A.Gore, Zamach na rozum, Katowice 2008,s. 49
[ 13 ] T.Kotarbiński, Żyć zacnie, Warszawa 1989, s. 169
[ 14 ] Rozmowa A.Domosławskiego z B.R.Barberem, [w]: Ameryka zbuntowana, Warszawa 2007, ss. 97-130
[ 15 ] Rozmowa A.Domosławskiego z E.Fonerem, [w]: Ameryka zbuntowana, Warszawa 2007, ss. 30-31
[ 16 ] A.Domosławski, „Pepe mówi jak  papież" [w]: Gazeta Wyborcza z dn. dn. 2-3.03.2002
[ 17 ] S.Sierakowski, wstęp do książki [w]: S.Żiżka, Rewolucja u bram, Kraków 2007, s.5

« Idee i ideologie   (Publikacja: 23-07-2011 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2053 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365