Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.189.329 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3616 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Prawdę trzeba wyrażać prostymi słowami."
 Kościół i Katolicyzm » Doktryna, wierzenia, nauczanie

Nie taki diabeł straszny [2]
Autor tekstu:

Anneliese skupiała na sobie uwagę poprzez opowieści i zachowania wyraźnie wskazujące na dręczenie demoniczne lub opętanie. Szczególnie źle zachowywała się podczas pielgrzymki do San Damiano, co czyniło z niej wyróżniającą się z tłumu pątniczkę. Około 1974 w sprawę dziewczyny zaangażowali się przedstawiciele duchowieństwa. Zainteresowanie ze strony osób, które były dla niej autorytetami na pewno sprawiało jej przyjemność, zwłaszcza, że znalazła u nich zrozumienie. Ta sytuacja wzajemnego sprzężenia zwrotnego trwała, aż do jej śmierci. Trzeba przyznać, że księża mimo zrozumiałej ekscytacji, zachowywali się uczciwie, starali się kierować dziewczynę do lekarzy i na pewno byli pełni dobrych chęci by jej pomóc. Prawdopodobnie zapomnieli, czym jest wybrukowane piekło.

Przejawy opętania to całe spektrum obrazów znanych z filmów grozy. Opisy zachowań podczas pogorszenia się stanu zdrowia dziewczyny są szokujące dla czytelnika, wydaje mi się jednak, że nie robiłyby szczególnego wrażenia na personelu placówek psychiatrycznych. Nie ocierały się przy tym o nic nadnaturalnego, nic, czego nie mógłby zrobić człowiek. Szczegółowo jest to opisane w książce, a w kilku przypadkach wyjaśnione przez autorkę. Dotyczy to modulacji głosu chorej, których można wysłuchać na nagraniach z egzorcyzmów. Brzmi to dosyć nieprzyjemnie, jednak dla antropologa znającego możliwości emisji głosu niektórych ludów nie stanowi, to na pewno zaskoczenia.

(Wideo na YouTube można zobaczy; tu i tu.)

Fani programów Beara Gryllsa przekonali się wiele razy, że zjeść można niemalże wszystko. Jako nastolatek chcąc zaimponować dziewczynom, również zjadałem różne rzeczy. Między innymi żywego ciernika opętanego przez szczególny rodzaj tasiemca Schistocephalus solidus. O tym dowiedziałem się post factum. Także, dlaczego koleżanki nie chciały się ze mną całować.

Największym problemem dziewczyny było jednak powstrzymywanie się od przyjmowania posiłków, co dodatkowo przy jej hiperaktywności w czasie napadów było śmiertelnie wyniszczające.

Przebieg całego rytuału egzorcyzmów można porównać do odgrywania ról, a tak właśnie określił Derren Brown w swojej książce „Sztuczki Umysłu", stan hipnozy. Uczestnicy tej gry odczuwają dziwne stany, tracą siły nie mogą ruszać kończynami. Pani Thea Hein, która niejako zorganizowała egzorcyzmy w pewnym momencie dotyka „opętanej" i zaczyna narzekać na swoją rękę, że jest jakaś dziwna. Na szczęście krótki egzorcyzm likwiduje ten objaw neurologiczny. Co do innych niecodziennych i dziwacznych ludzkich zachowań niezwiązanych z tą sprawą i niekoniecznie interpretowanych, jako nawiedzenia czy opętania. odsyłam się do poszukiwań na YouTube, życzę wielu zaskoczeń.

Kilka słów należy się głównym postaciom tego spektaklu. Egzorcyzmy rozpoczęły się 24 września 1975 roku. Na początku żaden diabeł nie wygłasza jasnego komunikatu. Demony klną, wyzywają, kłócą się. Potem się z wielką niechęcią przestawiają: Judasz, Lucyfer Kain, Neron i last but not, least, sam Adolf Hitler. Jak widać to nie jakieś zbłąkane dusze tylko pierwsza liga. Profesor Felicitas D. Goodman w uwagach końcowych tak to komentuje: "Również obraz innych demonów, który stworzyła Anneliese, stanowi prawdziwy niemiecki dokument kultury" (str. 309). Czy owe towarzystwo te ma jakąś nadludzką moc? Owszem rozróżnia wodę święconą od nieświęconej — raz reagują, a raz nie. Podczas weryfikacji opętania Piotr (chłopak Michel) opisuje: "Pewnego wieczoru, kiedy odprawiany był egzorcyzm. Anneliese popatrzyła prowokująco i bezczelnie na ojca Renza i powiedziała: 'Ale ja nic nie powiem'". Okazało się, że ojciec Renz umówił się z pewnym biskupem, że o 19.00 ten odmówi egzorcyzm w intencji panny Michel. I wtedy punktualnie o 19.00 ona właśnie to powiedziała. Czy to mógł być zbieg okoliczności, czy coś znacznie od niego dalszego? Tu wkracza sztuka interpretacji. Nakazuje bezwzględnie połączyć te dwa wydarzenia i ubrać je w historie, o przebiegłym szatanie, co to stwierdził, że nic nie będzie mówił o tym, że wie, że właśnie w innym miejscu odprawiamy jest egzorcyzm, ale jednocześnie był na tyle głupi, żeby poinformować o tym obecnych. Te wypowiedziane słowa wcale nie znaczą, że młoda kobieta, kiedy kapłan o 19.00 wpatrywał się w nią wyczekująco po prostu odmówiła współpracy. Redaktor Terlikowski w ww. wywiadzie pyta, "Dlaczego są sytuacje, kiedy dziewczyna zaczyna mówić 36 językami, a część z nich to języki martwe (...)? Zaznaczam, że nie dotyczy to jakby można było przypuszczać przypadku opisywanego przez prof. Goodman. Powszechnie wiadomo, że demony są wielojęzyczne i władają językami martwymi. Anneliese zna dobrze łacinę. Demony również. Anneliese nie zna chińskiego. Demony również, to znaczy nie komunikują się w nim, ale twierdzą, że go rozumieją. Z drugiej strony ciekawe jak egzorcyści rozpoznają, że złe duchy mówią np. po persku, aramejsku, czy w innych egzotycznych językach, a nie oszukują bełkocąc? Czyżby byli oni aż tak dobrze wykształceni? Czy któryś, z czytelników, zna kogoś, kto byłby w stanie rozpoznać więcej niż kilka języków obcych, mając pewność, że to nie mniej lub bardziej udane naśladownictwo? Redaktor twierdzi również, że diabeł potrafi rozpoznawać grzechy księży egzorcystów, o których oni już nie pamiętają. Nasuwa mi się tu kilka humorystycznych komentarzy, którymi się nie podzielę, dodam tylko, że ja też pewnie to potrafię. Ojciec Pio też to robił. Kiedy penitent twierdził, że wyznał już wszystkie grzechy, spowiednik gniewnie go odprawiał bez rozgrzeszenia, twierdząc, że czegoś nie wyznał. Podejrzewam, że w 100% miał rację, paleta zachowań ludzkich, które przez Kościół Katolicki zostały zakwalifikowane do grzechów jest przeogromna.

Nie tylko potępieńcy dręczą dziewczynę jest nękana również przez Jezusa jego Matkę i Archaniołów. W tym epizodzie Michel nie jest opętaną jest „widzącą", przekazuje ludziom przesłanie od Matki Bożej, która poza wymaganiem bezwzględnego posłuszeństwa, mówi, że od dzisiaj Anneliese będzie jej rzecznikiem oraz ogłasza potrzebę wypełnienia przesłania innej „widzącej" — Barbary Weigand. Nie udało się, ta niemiecka wizjonerka nie zaistniała globalnie. Jak to się mogło stać, skoro dla czystej panienki była taka ważna? W tej historii pojawia się również zbawiciel. Na początku nie popisuje się elokwencją mówi „Stygmaty" i znika. W międzyczasie demony wieszczą „sąd kary" i każą odmawiać różaniec, „bo się źle skończy". Trochę dziwi taka postawa, wrzeszczącego dla lepszego efektu demona. Matka Boska również podejmuje ten temat, a zbawiciel daje dobre rady „Gromadźcie w domach żywność". Demony czasami wykazują się poczuciem humoru, ale kiedy pisemne przesłanie przekazuje Jezus to nie wiadomo czy śmiać się czy bać: "Żałuj za swoje grzechy," mówi do wykończonej fizycznie i psychicznie dziewczyny. " a potem uwierz w moją wielką miłość do ciebie, nie wątp w nią, to mnie bardzo zasmuca. Moje drogi są drogami tajemniczymi, musisz pozostawić mi wybór drogi dla ciebie. Czy nie dałem ci już dużo dowodów mojej miłości?" (str. 195). W tym kontekście brzmi to jak wyznanie psychopaty z filmu grozy. Matka Boska z kolei daje jej misję cierpienia za tych, co na tyle zgrzeszyli, że grozi im piekło. Tak jak Jezus zbawił ludzi, tak teraz ona ma ich ratować przed wiecznym potępieniem. Matka Boska daje w widzeniu dziewczynie wybór, ale jest haczyk. Jeżeli panna Michel się nie zdecyduje cierpieć, to będzie winna temu, że te dusze trafią do królestwa Lucyfera. To się nazywa szantaż emocjonalny i zapętlenie logiczne. Komputer w takim przypadku by się zawiesił a człowiek? Dobra pani składa również obietnice, których nie dotrzymuje - odpędza demony a potem pozwala im wrócić. W tym momencie Anneliese, świadomie lub nie przekroczyła granicę tolerancji Kościoła. Historia stała się tak pokręcona, a przesłania groteskowe, że żadna siła nie skłoni by Watykan uznał widzenia dziewczyny lub ją samą za męczennicę. Droga do oficjalnego uznania świętości lub choćby stanu błogosławionego została zamknięta. A czy nie taki był cel tego przedsięwzięcia?

Po przeczytaniu książki można postawić wiele hipotez, dlaczego ta historia tak tragicznie się skończyła. Być może Anneliese była chora psychicznie i niewłaściwie rozpoznana i leczona. Pewne jej zachowania były podobne do ludzi dotkniętych zespołem Touretta. Sekcja zwłok nie wykazała zmian w obszarze mózgu. Gdyby mówiła po angielsku, zapewne sugerowano by rozdwojenie jaźni, które występuje endemicznie wśród Anglosasów. To znaczy bardzo rzadko pojawia się w innych kulturach. Ma to zapewne związek z tym, że do jego zdiagnozowania niezbędny wydaje się dobry prawnik i system sądowy oparty na precedensach.

Dla próby zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazła się dziewczyna, ważny jest kontekst historyczny. W 1965 roku zakończył swoje prace Sobór Watykański II, z którego postanowieniami nie zgadało się środowisko panny Michel. Diabeł wykreowany przez dziewczynę wielokrotnie krytykuje postanowienia soboru dotyczące przyjmowania komunii. To znaczy twierdzi, że mu się to podoba. Świat wokół dziewczyny laicyzuje się, jej bohaterowie są lekceważeni. Dziewczyna stanowczo się temu sprzeciwia. Protesty polegające na okaleczaniu się, głodzeniu, nietypowemu zachowaniu nie są niczym niezwykłym wśród ludzi, którzy w inny sposób nie są w stanie wpłynąć na bieg zdarzeń. W pewnej chwili wokół Anneliese gromadziło się wiele osób tworząc nieformalną wspólnotę Anneliese, taką jak miały wokół siebie inne wizjonerki, guru, prorocy. To mogło stanowić mocny bodziec do realizowania się poprzez ten spektakl. Dziewczyna, jeżeli nie była chora, a jedynie uwikłana w grę, kilka razy próbowała zakończyć przedstawienie. Demony miały odejść, jednak zawsze jak w dobrym horrorze w ostatniej chwili się pojawiały. Gdyby skończyły się nawiedzenia, skończyłoby się zainteresowanie nie tylko jej osobą, ale problemami szczególnie jej bliskimi. Trudno to teraz jednoznacznie rozstrzygnąć, jednak powyższe wyjaśnienia wydają się o lata świetlne bardziej prawdopodobne od istnienia świata duchów i demonów w tajemniczy sposób wpływających na ludzi, żyjących w jakimś innym, niewidzialnym, niepoznawalnym świecie.

Nasuwa się refleksja, że twarde wychowanie katolickie w atmosferze jak z horroru, z duchami, demonami, cierpieniem za grzechy, śmiercią męczeńską, beznadziejna potrzebą przypodobaniu się bóstwu, obsesją uzyskania zbawienia, nakazem bezrefleksyjnego poddania się autorytetom, bezpodstawnym poczuciem winy, zakazami seksualnymi było przyczyną stanu, w jakim pogrążyła się Anneliese Michel. Taką tezę stawia ewangelicki teolog Uwe Wolff. Tylko czy ewangelicy nie wierzą w diabła i grzech? Działalność szatana zwalnia z odpowiedzialności za kondycję panny Michel rodziców, Kościół, księży, teologów, dlatego jest on im niezbędny i będą bronić jego istnienia jak niepodległości.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Przypadek zwany: Nergal
Banda czworga i Palikot w chocholim tańcu po wyborach

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (8)..   


« Doktryna, wierzenia, nauczanie   (Publikacja: 02-10-2011 Ostatnia zmiana: 03-10-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wojciech Terlecki
Z zawodu marketingowiec. Z wykształcenia inżynier zootechniki, technik analityki medycznej. Z zamiłowania aikidoka z PFA (Polskiej Federacji Aikido)

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Rozwój Osobisty. A co to?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2287 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365