Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.707.801 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 620 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"W Polsce często ateizm uważany jest za jakieś największe zło, za spuściznę komunizmu. Podczas gdy dla wielu ludzi, w tym dla mnie, ateizm jest konsekwencja światopoglądu naukowego i humanistycznych wartości etycznych, którymi kierują się w życiu."
 Kościół i Katolicyzm » Doktryna, wierzenia, nauczanie

Nie taki diabeł straszny [1]
Autor tekstu:

Za sprawą muzyka o dość specyficznym guście, wróciła szeroka dyskusja o szatanie. Ta istota, która odbiera ludziom odpowiedzialności za złe i głupie rzeczy, które czynią na tym świecie, staje się wg niektórych osób wierzących, mocnym pośrednim dowodem na istnienie boga. Rozumowanie to jest dość liniowe: skoro istnieje zło, to istnieje szatan. Skoro istnieje szatan to istnieje bóg. Istnieniu zła nie da się zaprzeczyć, trudniej udowodnić istnienie złego. Dla kreatywnego ludzkiego umysłu nie jest to przeszkoda nie do pokonania. Można znowu użyć podstawowego narzędzia wywodu teologicznego — dowodu pośredniego. Bóg istnieje, ponieważ istnieje świat, który stworzył i odwrotnie. Wobec tego szatan istnieje, ponieważ istnieje zło. To trochę za ogólne twierdzenie. Bez trudu można znaleźć nieszczęścia spowodowane bezpośrednio działalnością człowieka jak np. globalne ocieplenie. Słaby przykład, osobiście lubię jak jest ciepło, nawet w mieszkaniu posiadam specjalne urządzenia do wytwarzania ciepła. specjaliści mówią na nie grzejniki. Potrzeba czegoś bardziej bezpośredniego i spektakularnego. Znakomicie się do tego nadaje opętanie. Bronią ostateczną wyznawców szatana, to znaczy tych, co wierzą w istnienie szatana bez względu na emocjonalny stosunek do jego osoby, jest historia pewnej dziewczyny z Niemiec.

Przypadek Anneliese Michel jest najlepiej udokumentowanym opętaniem demonicznym. W historię choroby i śmierci z wycieńczenia (lub jak twierdzą inni przedawkowania tegretolu) 23 -letniej dziewczyny, oprócz przedstawicieli Kościoła katolickiego zaangażował się również niemiecki wymiar sprawiedliwości. Jej rodzice i dwóch księży egzorcystów zostało skazanych za nieumyślne spowodowanie śmierci. Historia ta jest dość dobrze znana, na jej podstawie nakręcono również film „Egzorcyzmy Emily, Rose", więc nie będę jej tu szczegółowo omawiał. Istotne jest, że sprawą zajęła się pani prof. Felicitas D. Goodman — antropolog kultury, religioznawca i językoznawca. Opisała tą wywołującą silne emocje historię w książce „Egzorcyzmy Anneliese Michel" tworząc coś na kształt szczegółowego studium przypadku. Pod koniec pracy stawia hipotezy dotyczące przyczyn śmierci Anneliese i rzeczywistych powodów jej stanu psychicznego. Co ciekawe, dla osób wierzących w szatana, książka ta stała się niepodważalnym dowodem istnienia złych duchów.

Nie wiem jak w tej roli czuje się pani profesor, która w całej książce nie twierdziła, że szatan istnieje i osobiście opętał biedną dziewczynę. Wręcz przeciwnie stawia tezy o istnieniu „religijnego stanu nadnormalnego" umiejscowionego w obszarze psychologii człowieka i występującego w wielu kulturach. Pisze również o symptomach doświadczeń religijnych u osób nadwrażliwych:

"Kiedy osoby nadwrażliwe widzą rzeczy, które dla innych pozostają niewidzialne, kiedy walczą z przeciwnikami, których inni niedostrzegają, czy można twierdzić, że śnią albo ulegają halucynacji? Co takiego przeżywają? Można przyjąć, że odpowiedzialne za to są ogromne wyładowania w mózgu osób nadwrażliwych. Wywołują one zmianę stanu świadomości. Dzieje się tak przede wszystkim w skutek zmiany gospodarki chemicznej mózgu" (str. 266).

Dość dawno przeczytałem tę książkę, wydała mi się interesująca. Hipotezy związane z błędnym zdiagnozowaniem choroby dziewczyny i niepotrzebnym podawaniem leków nie przekonały mnie, nie mogłem ich z braku wiedzy specjalistycznej odrzucić. Mam jednak przeświadczenie, że psychiatria i neurologia to trudne dziedziny medycyny i błędy mogą się zdarzać Szczególnie, że w latach 70-tych nie było tak doskonałej aparatury diagnostycznej, jaką dysponujemy dzisiaj. Dość powiedzieć, że panowała opinia, że 70% mózgu człowieka nie odgrywa żadnej istotniej roli, a 30% procent wykonuje całą pożyteczną pracę. Autorka mając doświadczenie z badań nad wieloma kulturami, stawia tezę, że gdyby Anneliese nie była pod wpływem leków to z psychologicznego punktu widzenia egzorcyzmy mogły przynieść jej ulgę. Trudno to rozstrzygnąć. Zjawisko histerii religijnej, doświadczanej przez niektóre mocno emocjonalnie zaangażowane osoby, jest dość znanym stanem, z którym każdy z nas prawdopodobnie się zetknął. Anneliese Michel pochodząca z głęboko wierzącej katolickiej rodziny, sama mocno zaangażowana w praktyki religijne i życie kościoła mogła czegoś podobnego doświadczać. Jej idolami byli świeci, męczennicy, prorocy i inne postacie o osobowościach i życiorysach tak trudnych, że nie powinni występować, jako bohaterowie bajek na dobranoc.

Jako uważny czytelnik, ani przez chwilę nie miałem wrażenia, że prof. Felicitas D. Goodman stara się mnie przekonać do istnienia demonów, duchów, czy innych diabłów. Nie wiem nawet, jakie są osobiste przekonania w tej kwestii pani prof. Goodman — wiem tylko tyle, że została ochrzczona w kościele ewangelickim. Ja w katolickim i nie mam z tym specjalnych problemów. W przedmowie do książki prof. Ferdinand Holbock (teolog, znany głównie z tego, że napisał przedmowę do tej książki) napisał: "Uderzające jest to, że pani prof. Goodman od strony swojej fachowej wiedzy antropologicznej wcale nie odnosi się negatywnie do możliwości i rzeczywistości przypadków opętania, lecz traktuje je pozytywnie." Wynika z tego, że powinna się odnosić negatywnie, a nawet się tego od niej oczekuje. A pozytywy, to w tym przypadku uznanie, że ludzie czasami dziwnie się zachowują z powodu swoich przekonań. Na przykład okaleczają się lub wysadzają w powietrze w miejscach publicznych.

W rozmowie o szatanie, jaką przeprowadził red. Piotr Najsztub z red. Tomaszem Terlikowskim, książka „Egzorcyzmy Anneliese Michel" pojawia się, jako dowód istnienia Złego. "Ja czytałem prace antropologów, choćby Felicitas D. Goodman". (Wprost Nr 38 2011) Ja również czytałem tę książkę skąd, więc taka różnica w odbiorze? Zapewne osoby wierzące tak bardzo pragną cienia dowodu, że są w stanie wszystko zinterpretować na korzyść swojej wizji świata, nawet kosztem przeinaczenia. Nie powinno to nikogo dziwić, ponieważ duchowni wszelkiej orientacji opanowali do perfekcji sztukę interpretacji. To przecież podstawowy sposób komunikacji zwrotnej z bóstwami wszelkiej maści. Wierny się modli a potem „coś się dzieje", zazwyczaj dość luźno powiązanego z przesłaniem, jakiego byśmy oczekiwali. By to rozszyfrować potrzeba specjalisty. A jak to się ma do omawianej książki wydanej przez FENOMEN — Wydawnictwo ARKA NOEGO? Jest mocno interpretowana. Wydawca może sobie pozwolić na wiele np. w notce o autorce napisać "Zainteresowana post factum przypadkiem A. Michel, przeprowadziła gruntowne badania naukowe nad nim, potwierdzając fakt opętania Anneliese i demaskując przy tym dotychczasowe błędy, przesądy i fałszywe pseudonaukowe opinie w ocenie tego zjawiska".

Można również poprosić zawodowego egzorcystę, międzynarodowego konsultanta w tej dziedzinie dr A. Posackiego SJ, o napisanie 22 stron wprowadzenia. Posłowie, aneksy, dodatki przedmowa to 72 stronicowe dzieło niemieckich profesorów teologii. Cała książka ma 379 stron. Inna metoda pilnowania właściwego przesłania książki to dodawanie odpowiednich przypisów. W uwagach końcowych gdzie autorka pozwolą sobie na odrobinę poezji opisując stan bohaterki pisze: 

"Demony są głuche. Ona je rozpoznała, ponieważ gdy jeszcze błagała o pomoc bogów swojego własnego świata, już stała się ofiarą nowych demonów swojej epoki". Czujny [D.H] komentuje "Słowo 'bogowie' nie należy rozumieć tutaj w sensie teologicznym, lecz jako pewne pojęcie kulturowe: wypowiada je naukowiec, który w swoich badaniach antropologiczno-etnograficznych ma do czynienia z bogami wszystkich kultur."

Z drugiej strony, kiedy autorka piszę opętanie, demony itd. nie ma przypisów mówiących — "sformułowania te należy traktować, jako pewne pojęcie kulturowe wypowiada je naukowiec, który w swoich badaniach antropologiczno-etnograficznych ma do czynienia z wierzeniami wszystkich kultur."

Prof. Goodman, gdy prezentuje swoją teorię istnienia religijnych stanów nadnormalnych pisze m.in.: 

"Wszyscy ludzie mają wrodzoną zdolność przeżywania religijnych stanów nadnormalnych, chociaż osoby nadwrażliwe posiadają tę umiejętności w najwyższym stopniu. Jeśli pod tym kątem przejrzy się dużą ilość prac etnograficznych, można stwierdzić, że w zasadzie nie ma społeczeństwa, w którym nie występowałyby stany „mistyczne" lub stany nadnormalne w ramach jakiegoś rytuału i to zazwyczaj, jako najważniejsza część uroczystości religijnych. Religijny stan nadnormalny nie jest, więc symptomem ciężkiej choroby umysłowej — i tak z przekonaniem twierdzili znający się na rzeczy świadkowie w Aschaffenburgu, — lecz zupełnie normalnym ludzkim zachowaniem. W tym znaczeniu Anneliese miała udział w czymś, co wszyscy ludzie mogą bez trudu przeżyć, jak na przykład sen." (str.267, 268)

Dalej możemy znaleźć opis jak wyglądają ludzie w takcie obrzędów wyzwalających ten stan umysłu i jak bardzo przypominają to, co można było zaobserwować u panny Michel. Gdzie się tu ukrył diabeł? Profesor Felicitas Goodman opisuje sytuacje tak jak widzieli ją świadkowie i przedstawia zdarzenia na podstawie ich relacji, niejako ich oczami, a oni byli przekonani, że mają do czynienia z nadnaturalnymi mocami piekielnymi.

Problemy Anneliese zaczęły się w 1968 roku w rozkwicie okresu dojrzewania. Stany, które doświadczała przypominały ataki padaczkowe, przynajmniej tak to interpretowali lekarze. Sama chora szybko skierowała się ku religijnemu tłumaczeniu objawów. W końcu tak była wychowana i tak próbowała sobie poradzić z lękiem przed nieznaną sytuacją, w jakiej się znalazła. Rówieśnicy również opisywali dziewczynę poprzez jej zainteresowanie sprawami religii. „No tak, ona ma coś na punkcie religii. Dużo bardziej woli iść do kościoła niż do kina. Ona naprawdę jest stuknięta". Postawy te powodowały, że Anneliese była coraz bardziej osamotniona i wyobcowana, akceptacje mogła uzyskać jedynie w rodzinie kościele. Cała ta sytuacja spowodowała, że sama swoją kondycję opisuje następująco: "wszystko mi było obojętne", "Mój stan był coraz gorszy. W ciągu tych lat stałam się całkowicie apatyczna i nic mnie nie interesowało" W listach przyznaje się również do myśli samobójczych. Dzisiaj nawet laik, dzięki szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej, zauważyłby objawy ciężkiej depresji i skierowałby się do specjalisty. Anneliese dotykały również inne choroby: niesprecyzowane problemy z krążeniem, gruźlica. Często przebywała w szpitalach i sanatoriach. To na pewno nie poprawiało jej nastroju zwłaszcza, że czułą się bardzo osamotniona.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Przypadek zwany: Nergal
Banda czworga i Palikot w chocholim tańcu po wyborach

 Zobacz komentarze (8)..   


« Doktryna, wierzenia, nauczanie   (Publikacja: 02-10-2011 Ostatnia zmiana: 03-10-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wojciech Terlecki
Z zawodu marketingowiec. Z wykształcenia inżynier zootechniki, technik analityki medycznej. Z zamiłowania aikidoka z PFA (Polskiej Federacji Aikido)

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Rozwój Osobisty. A co to?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2287 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365