Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
200.657.320 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 360 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Wiedza jest energią naszych czasów, ropą naftową naszego pokolenia.
 Czytelnia i książki » Powiastki fantastyczno-teolog.

O-błędna droga czyli Errare humanum est [3]
Autor tekstu:

Bóg przerwał na chwilę, jakby dla zaczerpnięcia tchu, a Szatan siedział zasłuchany nie przerywając ani słowem, ze spojrzeniem utkwionym w oblicze Stwórcy. Ten uśmiechnął się, mając takiego słuchacza i mówił dalej: — Ten fałszywy wizerunek Stwórcy, spowoduje te zakłamania w stosunkach społecznych pomiędzy ludźmi, o których już ci mówiłem,… oraz zafałszowania relacji pomiędzy człowiekiem, a jego bogiem. Wytworzyłoby to w konsekwencji taką rzeczywistość, w której ludzie będą jakoby wierzyć w swego stwórcę — a jednocześnie swym postępowaniem temu przeczyć,… w której w imię obrony wartości religijnych, dopuszczać się będą takich zachowań, które całkowicie zaprzeczać będą tymże wartościom,… gdzie w imię dobra będzie się czynić bliźnim zło,… w imię dążenia do prawdy — będą ją fałszować i kłamać,… w imię miłosierdzia — zabijać i zadawać ból… Taką rzeczywistość gdzie w imię władzy bożej, sami ludzie będą się tak rządzić jakby tej władzy wcale nie było,… będą co innego głosić a co innego czynić,… będzie to świat, gdzie ludzie wierzą, iż są równi przed Bogiem — a jednocześnie tworzą hierarchię władzy z zastępcą Boga na ziemi,… gdzie mierna istota jaką jest człowiek — ograniczona czasem i przestrzenią — uważa, iż Bóg dodaje sobie chwały i chluby, ją właśnie stwarzając,… w której pycha jest tak wielka, iż jest przekonana, że została stworzona na obraz i podobieństwo swego stwórcy, a po śmierci będzie przebywać wiecznie u jego boku w niebie, bo tam jest jej właściwe miejsce...- Bóg zawiesił głos przerywając, jakby chciał sprawdzić czy Szatan go słucha, ale widząc jego minę, która mówiła: — No i co dalej, Panie? — westchnął z rezygnacją i mówił dalej: — Będzie to świat, w którym głęboko wierzący wiedzą mniej o przedmiocie swej wiary niż niewierzący,… w którym moralnie dobre jest to co mi przynosi korzyść, a amoralne jest to co przynosi korzyść mojemu wrogowi,… w którym ludzie wierzą, iż jestem wszechobecny, ale chodzą spotykać się ze mną do kamiennych świątyń, wierzą, iż jestem wszechwiedzący ale spowiadają się innym ludziom ze swych grzechów,… W którym ludzie wierzą, iż wszelkie zło które czynią w moim imieniu, a także fałsz, obłuda i zakłamanie — nie tylko nie będą poczytane im za coś obmierzłego — ale będą jeszcze przeze mnie nagrodzone nieśmiertelnością,… w którym ludzie wierzą w moją doskonałość, a zachowują się i głoszą mnie ułomnego,… w którym za pobożne, uważa się zachowania całkowicie przeczące prawdziwej pobożności, w którym niewiara w stwórcę — ateizm — uważany jest za coś karygodnego, ale najwięcej zła czynione jest przez fanatyków wiary, ślepo wierzących w tę „jedynie słuszną" drogę życia, w tę „jedyną prawdę", którą akurat oni posiedli… Tak to wygląda Luciferusie, w dużym skrócie oczywiście!... Czy to jest zadawalająca odpowiedź na twe pytanie? — Bóg patrzył na niego poważnym wzrokiem. Szatan kiwnął w milczeniu głową, zastanawiając się jednocześnie nad czymś usilnie, w końcu odezwał się niepewnie: — Powiedz mi Panie, czy jeśli ludzie weszliby na tę błędną drogę rozwoju — naprawdę nie próbowałbyś ich zawrócić z niej?

Bóg pokręcił przecząco głową. — Już ci mówiłem, nie!… Gdybym to zrobił, zaprzeczyłbym sam sobie! Zrozum to wreszcie!… Byłbym niekonsekwentny w swoich poczynaniach!… Powtarzam ci; oni nie mają już innego wyjścia, muszą zdać się na swój rozum. Ja ich nie będę prowadził za rękę przez całe istnienie ludzkości — stwierdził kategorycznie. - Ale przecież Panie, ty z łatwością mógłbyś im w razie czego pomóc, prawda? — spytał Szatan zaglądając Bogu w oczy, aż ten uśmiechnął się lekko. — Oczywiście, że mogę… Ale nie chcę!

— To znaczy, iż jesteś pewien, że dadzą sobie radę sami,… mimo tych niebezpieczeństw na drodze ich rozwoju? — zapytał podchwytliwie archanioł. Bóg roześmiał się głośno: — Ależ ty jesteś dociekliwy, Luciferusie!… To znaczy po prostu — jeśli już musisz wiedzieć — iż muszą sobie dać radę sami,… Tak jakby mnie wcale nie było! A wyjdzie im to jedynie na korzyść, wierz mi! — przerwał, bo Szatan spytał nagle, chwytając jednocześnie za rękaw jego szaty: — Panie, powiedz mi szczerze: czy może być taka sytuacja, iż ty widziałbyś inaczej ich rozwój, a oni by poszli inną drogą — dlatego byłbyś na nich obrażony, iż ci się sprzeciwili, zawiedli twoje oczekiwania i nadzieje. I dlatego właśnie nie podałbyś im ręki — nawet gdyby tonęli… Czy to jest możliwe? -

Bóg uniósł się gwałtownie. — Absurdalne przypuszczenie Luciferusie! Jak oni mogą mi się w czymkolwiek sprzeciwić, jeśli dałem im wolną wolę?... Jak mogą mnie nie posłuchać, skoro niczego nie nakazywałem im werbalnie,… a to co im nakazałem mają wpisane głęboko w swych naturach, w swym jestestwie — jest to więc ich człowieczeństwem! Jeśli będą się temu sprzeciwiać — sami na tym ucierpią!… Po cóż miałbym się zachowywać tak absurdalnie?! -

Bóg usiadł z powrotem i już spokojnie powiedział: — Wiedz, że wszystko co bym od nich chciał, mógłbym mieć — dlatego właśnie nic od nich nie chcę!… Rozumiesz mnie Luciferusie, czy jeszcze nie? — spytał archanioła, który unikał jego wzroku.

— Tak Panie… Tak mi się przynajmniej zdaje… - powiedział Szatan cicho, nie chcąc już się więcej Bogu narażać.

— No to zostaw mnie już w spokoju i pozwól cieszyć mi się tym błogosławionym dniem odpoczynku… Adieu! — pożegnał go skinieniem dłoni. — Adieu,… Panie… — powtórzył bezwiednie Szatan, wycofując się tyłem. Przez chwilę zastanawiał się nad znaczeniem tego ostatniego słowa, ale postanawia tym razem nie pytać Boga o to,… może kiedyś, ale nie dziś, kiedy wyskoczył tak niefortunnie z tym hipotetycznym — jak przypuszczał — problemem. Miał niejasne wrażenie, jakby Bóg i tak najważniejszego mu nie powiedział,… ale skąd się ono brało nie miał najmniejszego pojęcia i nie miał zamiaru pytać go o to. Dzisiaj i tak już się dowiedział aż nazbyt wiele jak na jeden raz. Jest zadowolony z siebie podwójnie; zaspokoił przecież swoją ciekawość, a przy okazji wzbogacił swoją wiedzę na temat nowego bożego dzieła — człowieka… Kto wie do czego i kiedy to się może przydać… Kto wie...

— k o n i e c -


1 2 3 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Obsesja posłuszeństwa
Niezamierzony byt

 Dodaj komentarz do strony..   


« Powiastki fantastyczno-teolog.   (Publikacja: 01-07-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..   
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2527 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365